Dziecko i kot.

18.06.04, 23:02
Czytam sobie wątek o grzechach mam współczesnych i cieszę się że
jestem "normalna"... Ale chciałam Was przestrzec - parę dziewczyn pisze o
spaniu dziecka z psem czy kotem...
W wieku trzech lat niespodziewanie wylądowałam w szpitalu, przez przypadek
wykryto u mnie toxoplazmozę - chorobę przebiegającą bezobjawowo, a jakie są
jej skutki to chyba każda mama wie... Leczono mnie przez kilka lat - kilka
lat brania prochów i cokwartalnych kontroli poziomu przeciwciał - ileż się
wtedy nacierpiałam... Myślę sobie teraz - o cholera jakie ja miałam
szczęście, głupi przypadek ale tylko dzięki temu mam teraz dwie prześliczne,
zdrowe córeczki. Patrzę na nie i strach chwyta mnie za gardło gdy myślę, co
by było gdyby...
Dlatego zanim położycie spać dzieciaka z ulubionym zwierzakiem, pomyślcie
kochane, przecież i wy kiedyś będziecie chciały być babciami...
    • posay Re: Dziecko i kot. 18.06.04, 23:04
      20% przypadkow zachorowan na toxo "bierze sie" od kota. Zdecydowanie
      grozniejsze jest surowe mieso. Rowniez niemyte warzywa i owoce.
      • tygisek Re: Dziecko i kot. 18.06.04, 23:17
        zreszta tokspolazmoza raz przechorowana "pozostawia" w zamian przeciwciala,
        ktore nigdy nie pozwola juz drugi raz zachorowac, wiec dziecko ktore bedziesz
        nosic po przebytej kiedys wczesniej chorobie nie ma zadnego zagrozenia, dopiero
        jak sie urodzi....wiec jesli chorowac to wczesniej - czego nikomu nie
        radze....koty hodowane w domu, nie majace stycznosci z osobnikami chodzacymi po
        dworzu raczej maja nikle szanse na zalapanie, chyba ze zywione sa surowym
        miesemniewiadomego pochodzenia - ale my ludzie spozywajacy takiez mieso mamy
        rowne szanse z kotami....

        ja mam kota i u nas jest inny problem niz toksoplazmoza....kot nietoleruje
        dziecka mimo usilnych naszych staran, to kotka, ktora im dziecko starsze tym
        bardziej sie uzlosliwia w stosunku do otoczenia, ostatnio zrobila sobie kuwete z
        dywanu na ktorym bawi sie coreczka....nie wiem co zrobic, dziecko pieje za
        kotem, wogole za zwierzetami, a kotka jej nie trawi i nie akceptuje....dywan do
        wyrzucenia, a jedyne rozsadne wyjscie dla nas wszystkich to znalezc kotu dom,
        gdzie nie ma dzieci.....serce mi sie kraje, gram na zwloke ale ile jeszcze
        wytrzymam nie wiem.....

        pozdrawiam,tygisek
        • wadera77 Re: Dziecko i kot. 18.06.04, 23:28
          zgadzam sie z tygiskiem co do "przechorowania" smile moj synus tez jest chowany z
          kotami, co mozna zobaczyc na fotkach - zapraszamsmile Tygisek...nie wiem co Ci
          poradzic. Kiedys bardzo czesto odwiedzalam forum forum.miau.pl/ tam sa
          bardzo mili ludzie z roznymi doswiadczeniami. Moze ktos Ci pomoze rozwiazac
          problem? sprobuj...
    • antonina_74 Re: Dziecko i kot. 19.06.04, 00:08
      Z tego co słyszałam to nawet lepiej zachorować na toxo przed zajściem w ciążę,
      wtedy jest gwarancja że w ciąży się to już nie zdarzy.
      Moje dzieci chowają się z kotami od urodzenia, kiedy starszy był malutki kotka
      zrobiła sobie w jego łóżeczku gniazdo i przeniosła tam 6tkę swoich kociaków...
      po czym uparcie przenosiła je tam po każdym wyniesieniu, nie było na nią
      siły smile a młodszą kotka nauczona złym doświadczeniem ze starszym stara się
      ignorować i obchodzić na dystans bo młodsza niestety weszła w fazę ciągnięcia
      za uszy i ogon.

      Co do złośliwej kotki, nasza tak złośliwie się zachowuje kiedy czuje że nie
      poświęcamy jej dość uwagi. Jest zazdrosna o dziecko, warto jej zapewnić trochę
      dodatkowych pieszczot i głaskania, żeby zrozumiała że nowy domownik nie
      zagroził jej pozycji pieszczocha, powinna się dowartościować i uspokoić.

      pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby (4,5) i Zosi (8 m-cy)
      • renik.w Re: Dziecko i kot. 19.06.04, 08:02
        My mamy kotka i chociaż robiłam badania w ciąży okazałao się że nie jestem i
        nie byłam !!! chora na toxoplazmozę - myslę że i nasz kociak nie jest
        nosicielem tej choroby .
        Poza tym uwielbia Igorka (10 m/cy) pozwala mu się ciągnąć za ogon i "głaskać" .
        Na początku tylko czuł się odrzucony , ale już wszystko wróciło do normy.

        renik
Pełna wersja