moj prwie pieciomiesieczny syn bardzo malo spi za dnia. usypiam go i czasem trwa to dluzej niz sam jego sen. czasem po 20 minutach budzi sie, 10 minut sprawia wrazenie wyspanego, potem jeczy. i tak w kolko. nie jestem w stanie nic zrobic bo ciagle go nosze, zabawiam. nie polezy nawet przez piec minut sam-ciagle trzeba se nim zajmowac. nie mam juz sily ani ochoty. mam wrazenie, ze wogole nie zyje, tylko jakos dziwnie egzystuje. gdy zostawiam go na chwile samego wrzeszczy i drapie sie do krwi. j rozumiem, ze dzieci potrztebuja na poczatku bliskosci, ale on ma prawie 5 miesiecy, moja corka w tym wieku sama potrafila sie na macie zabawic. przekrecala sie, turlala. mam wrazenie, ze jestem krok od depresji, gdy maz wraca z pracy to sie na nim wyzywam. nie mam juz sil ani ochoty.... jak slsze "ciesz sie tym czasem, niedlugo zacznie chodzic, bedziesz musiala wszystko chowac. ja nie umiem doczekac sie az maly zacznie chodzic i sam sie zajmowac choc chwile soba