nocne pobudki

02.12.12, 22:00
Mój syn, 4,5 mies., budzi się między północą a 2.00 na nocne jedzenie (butelka, bo z piersią nam nie wyszło). Zwykle zasypia ok. 19.00, a nawet jeśli uśnie później, to i tak na jedzenie budzi się w mniej więcej tym samym przedziale czasowym. Po jedzeniu zasypia, ale niestety nie na długo. Budzi się za pół do max 2 godzin, zwykle ok. 3.00, i zaczyna się cyrk z usypianiem ponownym, bo dalej jest śpiący i ziewający. Czasem usypia po zapodaniu smoka, ale zaraz znów się budzi i tak do rana. Ostatnio zaś morduję się z nim po półtorej godziny zanim jakoś uda się go uśpić. Kończy się to w wózku, ale co się go nabujam półprzytomna to moje (i nikt mi nie odbierze, hewink ).
Nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo na pewno nie budzi się wtedy z głodu - próbowałam dać mleko albo wodę, ale nie wypije nawet łyka, tylko się bardziej wścieknie. Tylko chyba po prostu ten typ tak ma i nie mam już pomysłu, jak sobie z tym poradzić. W nocy zwykle śpi w swoim łóżeczku przy moim łóżku. Nie da się go uśpić szybko na rękach, bo się tylko bardziej rozbudzi, do siebie też nie mam go co brać, bo jest wrzask. Więc jak już nie działa smok i ugłaskiwanie, zmienianie pozycji w łóżeczku, to ląduje w wózku i się bujamy. Żeby niemąż do niego wstawał też bez sensu, bo ja i tak się obudzę, muszę obudzić jego, niemąż młodego nie okiełzna i skończy się na tym, że i tak będę musiała wstać- przetestowane.

Pewnie poradzicie przeczekać... Skok rozwojowy to nie jest, bo ma tak cały czas z tymi pobudkami. I ja już mam coraz bardziej dość i coraz mniej przytomna do niego wstaję, często nie pamiętam, ile razy do niego w nocy wstawałam, kiedy się budził i co się działo. Od porodu nie zdarzyło mi się chyba więcej niż 4 godziny przespać w ciągu i wymęczona jestem brakiem snu. Czasem dosypiam od pół do 2 godzin, jak ma drzemki w ciągu dnia, albo uda się go niemężowi przekazać, żeby zabawiał, karmił i usypiał. Ale to niewiele pomaga. W dodatku dziecię ranny ptaszek (chyba po babci, bo rodzice to nocne marki) i pobudka jest ok. 6.00 albo nawet 5.00 i trzeba zacząć mu dostarczać rozrywek, żeby się przypadkiem nie nudził wink a zabawki to są najfajniejsze, jak mama mi macha nimi przed oczami, a nie żebym ja sam miał ochotę po nie sięgać i sam się sobą zajmowaćwink
    • mruwa9 Re: nocne pobudki 02.12.12, 23:19
      co znaczy, ze niemaz sobie nie poradzi? Jego dziecko? To musi sobie poradzic.
      Podzielcie sie nocnymi dyzurami, jedna noc twoja, druga jego. Biorac na siebie caloksztalt opieki nad dzieckiem, strzelasz sobie w stope. Masochistka.
      A ze dziecko sie budzi? Ano budzi sie.Niemowlaki tak maja. Po prostu.
    • mika_p Re: nocne pobudki 02.12.12, 23:24
      Od 19 do 3 to jest 10 godzin, może tyle nocy mu wystarcza. Przecież śpi w dzień.
      Wyjścia są dwa:
      - chodzisz spać o 20, do 2 masz 6 godzin snu ciurkiem
      - próbujesz dziecię przesunąć na późniejsze rozpoczynanie nocy, może łatwiej ci będzie zacząć dzień o 5 niż o 3.

      Mimo wszytsko spróbuj go brac do łóżka, tyle że nie na spokojne leżenie, tylko przytul go plecami do swojego brzucha i kiwaj się. Jak lubi wózek,t o może taka namiastka bujania mu starczy, a ty sobie choć poleżysz, zamiast tkwić przy wózku. A i bezpieczniejsze to, chłopak już w takim wieku, że zaraz zacznie sie sam przewracac na brzuch albo podciagać o brzeg wózka
    • murwa.kac Re: nocne pobudki 03.12.12, 04:03
      bardzo niemadrze robisz biorac na siebie caly ciezar opieki.
      ojcem jest, poradzi sobie.
      a co jesli (tfu tfu tfu odpukac oczywiscie) trafisz do szpitala na tydzien, dwa? przywiezie ci dziecko na oddzial? nie. bedzie musial ogarnac.
      poczytaj sobie tu
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,140793379,140793379,Tatusiowie_czy_pomagaja_w_wychowaniu_.html
      ze sie budzi?
      dzieci tak maja, zwlaszcza takie maluchy.
      minie, tylko nie wiadomo kiedy wink
      poloz sie wczesniej, razem z dzieckiem, sprobuj przesunac godzine zasypiania i przede wszystkim angazuj ojca w dyzury nocne, bo sie wykonczysz.
      jak moj syn mial etap pobudek, to ojciec tez chodzil i bujal, ja odsypialam - choc karmilam piersia. Twoje dziecko na butli - to nawet nie musisz podnosic powieki.
    • libretinka Re: nocne pobudki 03.12.12, 10:01
      U mnie to wyglada identycznie, z tym, ze maly śpi z nami i od 2 tyg usypia ze mną w łóżku. Pobudek każdej nocy ( każdej bez wyjątku od urodzenia) jest przynajmniej kilka, w porywach do kilkunastu plus zawsze jedna, dwie pobudki po 1h czy 2. Z tym, ze od kiedy maly śpi z nami budzi sie z uśmiechem na twarzy z ogromna energia do zabawy. W dodatku zrobił sie mobilny i trzeba non stop mieć go na oku bo przewracajac sie na boki potrafi zmienić sobie koniec łóżka na przeciwny. Pomoc męża tez nie jest taka prosta bo po pierwsze mój mąż spędza dużo czasu za kółkiem w ciagu dnia i po prostu boje sie, ze niewyspanie może doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia, po drugie mąż choruje przewlekle i potrzebuje wypoczynku, a po trzecie jak budzi sie w nocy to jest nieprzytomny, totalnie nie kontaktuje ( kiedyś wziął małego do salonu i zasnął czekając aż mleko sie podgrzeje, na szczęście pzebudzilam sie bo mleko prawie sie zagotowalo a maly by zlecial z kanapy). Ja przestałam walczyć z pobudkami małego, zaciskam zeby, uśmiech na twarz i bawimy sie dalej. Staram sie odespac w dzien, ale za 2 mce wracam do pracy ( maly będzie miał prawie 8 mcy) i to będzie hardcore, bo w pracy muszę być od razu na wysokich obrotach i mieć czysty umysł. Jest bardzo cieżko, ale trend jest taki, ze niemowlęcia tak maja i nie mozna z nimi walczyć, ja na początku próbowałam, teraz widzę, ze bez sensu. Zazdroszczę wszystkim, którzy śpią ciągiem wiecej niż 3 h.
    • hanusina_mama Re: nocne pobudki 03.12.12, 12:51
      Tak to już z niemowlakami bywa...
    • ajserped odp. to all 03.12.12, 20:46
      Przesunąć młodego na późniejszą godzinę zasypiania próbowałam, ale jak na razie się nie udało. Zresztą nawet jak parę razy później usnął, to budził się w nocy jak zawsze. Nie wiem, czy się wysypia wystarczająco. W dzień sypia różnie, raczej mniej niż więcej i to jak jakoś uda mi się go uśpić. Na spacerze nie śpi prawie wcale tylko się gapi, ewentualnie przymknie oczy do połowy, albo jedno otwarte, drugie zamknięte, bo trzeba przecież stale kontrolować sytuację wink A jak już zamknie oba oka, to trwa to pół minuty. W związku z tym, że nie za bardzo jest wyspany, jest marudny ciągle, bo chciałby zasnąć/wyspać się, a nie może.

      Żeby w nocy niemąż wstawał do karmienia i ogarniania młodego, się nie da. Mieszkamy w kawalerce i ja wszystko słyszę i czuwam. Tak samo nie dam rady chodzić spać o 20, bo nie usnę, a poza tym wtedy jest w końcu czas na ogarnięcie innych niezbędnych do egzystencji spraw typu przygotowanie butelek, zdjęcie prania z suszarki i odłożenia gdzieś, wstawienia nowego prania itp. Naprawdę niezbędne minimum bez żadnych tam dyrdymałów typu prasowanie, ścieranie kurzów...

      Z tym braniem do łóżka to chyba poczekam, aż młody może sam zechce. Bo ja bym nawet chciała, ale niemąż niebardzo. No i nasze łóżko małe, a na wymianę nas nie stać.

      A teraz jeśli chodzi o niemęża, to jest masakra największa. Zastanawiałam się, czy pisać o tym w wątku o tatusiach i ich zaangażowaniu, ale pomyślałam, że i tak znam odpowiedzi na to, co napiszę smile Niemąż jest od lipca niepracujący i jak do tej pory nowej pracy nie udało mu się znaleźć sad Siedzi z nami ciągle w domu, ale do pomocy się za bardzo nie garnie. Czasami ma lepsze momenty, ale chyba więcej jest tych gorszych.
      Ogólnie jest tak, że mogę wyjść i zostawić z nim małego- wtedy jakoś sobie z nim poradzi. Wyszłam na kilka godzin w sobotę, bo już miałam obu dość. Chorowałam też 2 razy z wysoką gorączką i wtedy się młodym zajmował, bo ja nie byłam w stanie. Chociaż parę razy usłyszałam, że ja sobie choruję, a wszystko on musi zrobić.
      Ale niestety jak ja jestem w domu, to prawie wszystko na moich barkach. On tylko kąpie, ale ja już muszę wycierać i ubierać, czasem młodego nakarmi, trochę ponosi, chwilę się pobawi, najchętniej w "Chodźmy do mamy, zobaczyć co robi", albo pooglądajmy telewizor, albo odłoży go na bujaczek, da mu tam zabawki i niech się sam sobą zajmie. No i jeszcze obiad gotuje, co mi ciągle wypomina i domaga się, żebym ja zmywała, bo przecież on ugotował. A tak poza tym niby szuka pracy, ślęczy przed komputerem i telewizorem, albo czyta książki na tablecie. Od czasu do czasu jeszcze mi dogryza, że niby tak dla zabawy, ale ja już nie mam poczucia humoru... Żeby chociaż czasami powiedział mi coś miłego... I jeszcze ja się głupia martwię, że jak dziecko płacze, ja go nie mogę nijak spacyfikować, to on się czuje niekomfortowo i się na ten płacz wkurza. Ogólnie dużo by pisać, a nie ma czasu, ani siły. Nie mam tu nikogo innego do pomocy. Niemęża czasami po kilka razy muszę prosić, żeby coś zrobił i nie ma gwarancji, że to zrobi. Nawet na głupi spacer nie chce iść sad
      Łykam tabletki antydepresyjne, ale nie wiem, czy to pomoże. Trochę stabilniejsza się czuję, choć dziś znów sobie popłakałam. Generalnie niestety wrażliwiec jestem, a nic nie jest jak w bajce. Poporodowy pobyt w szpitalu, trudności i klęska z kp, moje chorowanie, młodego chorowanie, szpital i operacja. Teraz ze zdrowiem już ok, tyle że się nie wysypiam, wszystko na mojej głowie, a dziecko absorbujące nie z promocji.
      No to się poużalałam nad sobą. Teraz tylko przygotować się do nocy (butelki, smok, wózek w pogotowiu itp.),szybki prysznic i spróbować jak najszybciej zasnąć, bo poprzednia noc ciężka była. Kiedyś pewnie się wykończę, ale to za bardzo nie ma znaczenia. Bo cóż innego mam począć. Za mało zarabiam, żeby być samotną matką. Sama chyba poradziłabym sobie lepiej niż z "pomocą" niemęża. Się tylko czasem łudzę, że trafię szóstkę w lotto...
      • mruwa9 Re: odp. to all 03.12.12, 21:01
        nianczysz dwojke dzieci.
        Nie wiem,czy to masochizm, czy glupota.
        Niemeza sie nie prosi, tylko wydaje dyspozycje, zwlaszcza, jesli sam sie nie domysla.
        • ajserped Re: odp. to all 04.12.12, 22:01
          ano też tak często myślę, że 2 dzieci mam- jedno 4 mies., drugie 40 lat.
          a jak wydaję dyspozycje, to słyszę, że nie jest popychadłem. błędne koło: jak nie mówię, co ma zrobić, to się nie domyśli, a jak mówię, to znów nie jest popychadłem.
          chociaż dziś już z nim trochę lepiej było - może się trochę na chwilę opamiętał.
      • libretinka Re: odp. to all 04.12.12, 11:01
        Wiem o czym piszesz... Ja od tych pobudek nocnych zaczynam w ogóle mieć problemy ze snem, np dzisiaj maly obudził sie na karmienie o 24, potem o 3.30 i super, tylko, ze ja już nie usnelam w tym czasie. Zanim go znowu uspilam była 4.30, a wyspany był już o 5.45. W sumie spalam od 21 do 24 i od 4.30 do 5.45. I tak nam idzie już 6 mc. Masakra. Tez nic nie daje przesunięcie pory spania - sprawdzone. Maly tak samo zle śpi, a braki nadrabia w dzien. Po takiej nocy mam " mam ochotę strzelić sobie w łeb" wink. Mój mąż jednak jest większym wsparciem, tzn. nigdy mi nie odmówił pomocy w żadnej sprawie, gotuje i sprząta, zakupy, urzędy - wszystko na jego głowie, tylko w kwestii dziecka jest mało domyslny i mało twórczy i naprawdę nie mam sumienia skazywać go na takie noce gdy pracuje. Szkoda, ze jest tu tyle doświadczonych mam a żadna nie ma cudownego sposobu na takie małe kilkumiesięczne diablątko.
        • murwa.kac Re: odp. to all 04.12.12, 11:04
          libretinka napisała:

          CytatSzkoda, ze jest tu tyle doświadczonych mam a żadna nie ma cudownego sposobu na takie małe kilkumiesięczne diablątko.

          bo kazde male kilkumiesieczne diablatko jest inne i stad brak uniwersalnej recepty wink
          • ellenai1 Re: odp. to all 04.12.12, 11:45
            Ponoc jest sprawdzona metoda- zostaw placzace w lozeczku az z wykonczenia samo zasnie. Pediatra i moja mama zapewnialy, ze dziala po paru dniach. Tylko czy chcesz taka metode stosowac?tongue_out Po kilku razach dziekco zalapie, ze nie co liczyc na matke i przestanie plakac.
            Ja osobiscie wole sie troche pomeczyc z dzieckiem,a nie fundowac mu traumy.
            • libretinka Re: odp. to all 04.12.12, 12:42
              No tego nie biorę pod uwagę, chociaż czasami sobie myśle w nocy, ze mógłby trochę poplakac to by sie szybciej zmeczylwink, ale od kiedy spimy razem jak sie budzi uśmiech mu nie schodzi z twarzy, no chyba, ze go ignoruje, to wtedy włącza sie maruder. Jedyny raz kiedy ignorowalam płacz mego dziecka był wtedy, gdy " przekonywalam" go do zasypiania ze mną w łóżku, a nie w trakcie bujania na rękach ( musiałam go bujac godzinami a i tak budził sie po odłożeniu). Tylko, ze wtedy byłam ciagle przy nim, po prostu lezelismy razem. Teraz widzę, ze moje dziecko jest raczej pogodne i wesołe, nie chce tego psuć. Tylko te noce to dramat.
            • ajserped Re: odp. to all 04.12.12, 22:08
              no tej metody akurat nie zastosuję. słyszałam też o metodzie, żeby nocne mleko zastąpić wodą i nad tym się trochę zastanawiam. ale też do tego na 100% nie jestem przekonana. zwłaszcza że w przypadku młodego nocny posiłek jest tym, po którym nie ulewa. do tego jest chudzielcem i na razie lepiej chyba, żeby w nocy jadł.
        • ajserped Re: odp. to all 04.12.12, 21:59
          Mój dziś na śniadanie zbudził się o 4.45. Wcześniej zbudził się na jedzenie o 23.30 akurat jak zasypiałam. Pomiędzy jedzeniami też się budził i pamiętam, że wstawałam dać smoka i ugłaskać do spania. Ale już nie pamiętam, czy to było raz, czy więcej.
          Po śniadaniu zabawa ze 2 godziny aż w końcu stwierdziłam, że wystarczy tego ziewania i może da się uśpić w wózku. Nawet szybko poszło to usypianie. Poszłam spać jeszcze i ja. Obudził się i mnie po godzinie - akurat miałam taką fazę snu, że nie wiedziałam, co się dzieje. Potem niemąż go przejął, a mi się udało jeszcze trochę pospać.
          Teraz śpi, ale co pewien czas popłakuje i się przebudza - trzeba dać smoka i pogłaskać, żeby spał dalej. Ciekawe, o której się zbudzi na jedzenie. Coś mu się ostatnio zmienia z porami jedzenia, a już było tak regularnie mniej więcej. Ech... znów go trudno rozgryźć czasami, zy chce jeść, czy spać, czy coś jeszcze innego.
          • libretinka Re: odp. to all 05.12.12, 09:11
            Mi naprawdę coraz trudniej uwierzyć, ze to minie. Koszmar jakiś, dziś od 2 do 7 rano spał 1,5h i wiem, że na pewno nic go nie boli.
            • ajserped Re: odp. to all 05.12.12, 13:41
              Mówią, że minie, tylko nie wiadomo kiedy sad
              Mój obudził się o 23.00 na jedzenie, akurat kiedy się położyłam (doszedł kolejny posiłek, bo już o tej porze od półtorej miesiąca nie jadał). Później poszedł spać dalej i zbudził mnie po 2.00. Myślałam, że wystarczy smok, a tu znów głodny. Potem się pobawiliśmy na kocyku, bo już nie wyrażał chęci zaśnięcia. Przed 5.00 przetransportowałam go do łóżeczka, uśpiłam smokiem i głaskaniem, kładę się spać. Ledwo się położyłam, wypluwa smoka, wierci się i jęczy więc znów wstaję smok do buzi, głaszczę, wygląda, że usnął, chwilę czekam, kładę się i ja, on znów wypluwa smoka.... i tak chyba z 5 razy się ze mną "bawił". Gdzieś koło 6 chyba już usnął by się obudzić o 7.20, bo głodny.
    • ellenai1 Re: nocne pobudki 03.12.12, 21:12
      Hej
      Tak najwyrazniem maja niektore niemowlaczki. Moj podobnie jak Twój- czesot ne przesypial nocy, budzil sie megawyspany by w nocy rozrabiac okolo 2 godziny. Coz odsypialam z nim w dzien.
      Usypiac z powrotem nie bylo sensu, bo to byla tlyko walka z dzieckiem. Probowlaismy chyba wszystkiego procz spaceru w nocy hehe. Bujanie, spiewanie, kladzenie z powrotem spac, proby uspienia ponownie przy piersi. Gdzie tam- trza rozrabiac smile Tyle ze w nocy starlaam sie nie swiecic swiatla calego i zero zabaw dzwiekowych w ogole to jak najmniej zabaw inicjowanych przeze mnie, wiaodmo jak bym nmalutki sam sie nie pobawil, ale starszmeu dawalam raczkowac samemu po domu i sam sobie cos znajdowal ja tylko pilnowalam.

      Powiem tyle-mija. Ma 14m. nie pamietam kiedy ostatni raz sie budzil na zabawe, a na forum niektorzy mnie straszyli, ze jak teraz nie naucze (na sile) dziecka przesypiac nocy to bedzie caly czas sie budzil bo tak go przyzwyczaje. Coz, tak sie nie stało. Budzi sie nadal do piersi, ale juz nie z szerokimi oczami na zabawe.

      Zycze wytrwalosci i odsypiania z dzieckiem w dzien tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja