Dodaj do ulubionych

macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem

27.09.13, 15:34
corka ma juz 14m. W nocy nieraz sie przebudza z placzem, utulic moze tylko mama. Dzis noc byla z tych gorszych. No i jak mnei wybudzila, utulalam, to cos mnie brzuch rozbolal i MUSIALAM isc do kibelka, no nei bylo rady. Zbudzilam tatusia, odlozylam dziecko jeszcze sie wiercace i polecialam. Corka dostala beze mnei takich spazmow .... ludzie jak ona wyla sad Maz probowal utulic, potem zapalil swiatlo zeby ja rozbudzic, zeby zobaczyla, ze jest w domu, z tata. Histeria straszna. dlawila sie, zwymiotowala od placzu. Trwalo to wszytko krotko, jak tylko ja wzielam na rece to sie uspokoila, lapala jeszcze oddech przez jakis czas, ale zasnela u mnie na rekach.

I sie przestraszylam... co by bylo gdybym sie rozchorowala i musiala spedzic noc w szpitalu ( tfu! tfu! tfu!). Ja ja tyle nosze i tule, ze jest ode mnie totalnie uzalezniona emocjonalnie.

Tata jest super na dobry humor, ale do spania, pocieszania etc jestem ja i tylko ja.

Co robic? Ile taka sytuacja jeszcze potrwa? Probowac zeby maz ja czasem pocieszal? A co jesli ona bedzie plakac, nie bedzie chciala taty? Wraca do mnie, zeby jeszcze wiekszego ryku nie bylo, czy to przetrzymac?

Pomocy specjalistki. Mam nadzieje, ze poki z tego nie wyrosnie, to zawsze bede mogla przy niej byc, ale bezpieczniej bym sie czula, gdyby byla troche bardziej przygotowana na jakas moja nieobecnosc
Obserwuj wątek
    • ilianna Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 15:42
      Co innego jak jesteś, tulisz i nagle minutę później znikasz, a co innego jak będziesz w tym np. szpitalu i nie będzie Cię w ogóle w pobliżu. Serio, dla większości dzieci to jest różnica i nawet takie maluchy rozumieją, że mamy w pobliżu nie ma, więc trzeba się zdać na tych, co są blisko czyli tatę smile.
      • alutka314 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 16:19
        Myślałam że tylko moja taka jest. U mnie jest to samo identycznie tylko mama. Tata w dzien do zabawy ok fajny ale jak płacz to mama ukoi lęki. Kiedyś w dzień jak mała spała to jamusiałam wyjść z domu. Myślałam że się wyrobie zanim wstanie ale niestety. Przebudziła mąż prócbował ją uśpić ale nic z tego. Mały gad wydzierał się jak oszalały. Zaczeła z płaczu wymiotować i krzuśić się śliną. 1,5 godz tak potrafiła. Ja tylko weszłam
        wzięłam na ręce i zapanowała cisza a mała oczy miała takie podpuchnięte. Każdy mówi że to moja wina bo tak ją nauczyłam nigdy jej nie zostawiając sad
        • neffi79 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 16:27
          wina...o winie mówią ci którzy nie znają się na rzeczy, co masz robić by nie być winną? zostawić dziecko do "wypłakania"? W nadziei, że się nauczy? Pewnie mama lub babcia tak pouczają...
          To wszystko co tu opisujemy jest normalne, minie pewnie jak inne zachowania, które mijają bez śladu. Jak niżej napisałam chciałabym znać jakieś metody by zmniejszyć cierpienie dziecka, bo przecież będzie więcej momentow, że mama musi zniknąć na trochę.
          • alutka314 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 20:42
            M.in teściowa twierdzi że to moja wina pff... ostatnio byliśmy na imprezce rodzinnej od str męża i byłam w centrum zainteresowania. Nikt nie mógł zrozumieć dlaczego nie pozwalam się dziecku wyryczeć np zostawiając małą z babcią. Jak to stwierdzili popłacze kilka dni aż zrozumie., dziecko musi płakać bo to zdrowo płuca się jej rozwiną ech... jak tylko mała zapłakała to ja normalne jak dla mnie przytulam. To takie oburzenie że jak tak można że mała manipuluje mną, wymusza płaczem. Aha i że DZIKA wychowuje. Oj rodzinka....
    • libretinka Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 16:06
      Mama to zawsze nr 1 w takim wieku w każdym w miarę normalnym modelu wychowania. Za jakiś czas może być faza ma tatę, co nie oznacza, ze już teraz tata może jeszcze bardziej zaangażować sie w opiekę nad mała. Pomoc tez może częstsze wychodzenie do ludzi i innych dzieci np tylko z tata czy babcia. Mała może zobaczy ze na innych tez można liczyć, ale wielkiej poprawy bym sie nie spodziewała. A może małej przysnilo sie, ze mama znika i dlatego tak zareagowała gdy zniknęłas? Nie ma co za bardzo tego roztrzasac. Minie.
    • neffi79 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 16:19
      kindzia rozumiem to, ja takie jazdy przechodzę bardzo często, nie mogę np. wyjść z telefonem do drugiego pokoju na jej oczach. tata próbuje ratować ale to na nic. Ja wszystko rozumiem, że jestem jej calym światem, że ze mną jest od urodzenia, itp itd. Mam nadzieję i musi tak być, ze nadejdzie taki moment, ze będę mogła spokojnie wyjść na jej oczach z domu, bez zagadywania i bez histerii. Nie wiem kiedy, pewnie będzie to kolejny etap, choć znam rodzine, gdzie matka nie może wyjść z domu przy 4 latce.
      Ja już przestałam publicznie narzekać i zakładać wątki nt. spania i podobnych problemówsmile U mnie też dziś w nocy był wrzask, mąż ponosił, dał dydka ale to na nic, musi być mama, cyc i wszystko gra.
      Nie wiem czy u was jest podobnie ale u nas ja z córką jestem non stop a mąz tylko po pracy (czasem jest to sam wieczór) i trochę rano.
      Wiesz, może u was było tak ostro bo była to noc, dziecko rozbudzone, wyczuło, że coś nie tak...czy w dzień też tak jest jak znikasz?
    • giba116 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 20:13
      Moje dziecko sporo młodsze ale u mnie podobny problem mam od jakiegoś czasu z usypianiem małej. Do pewnego momentu specem od usypiania dziecka był tatuś, zdecydowanie lepiej sobie z nią radził w tej materii. I bach... nagle ręce taty zaczęły parzyć. Któregoś wieczoru pojechałam zawieźć mamę do domu, parkując samochód pod blokiem już ją słyszałam, tak wrzeszczała. Jak wpadłam to mąż był blady... Tylko wzięłam na ręce i cisza, tylko pochlipywała. I tak jej zostało.
      Zastanawialiśmy się nad wieloma czynnikami... może męża perfumy jej nie pasują, może to że leworęczny i na lewej ręce nosi, może za nisko, za wysoko i doszliśmy do niczegowink akceptuję to. Dziś jest tak, jutro może jej się znowu odmienić...
      • giba116 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 20:15
        Chociaż w nocy ręce taty są OK. On ją buja jak nie zaśnie na piersi. Ale w dzień ni hu huwink
    • aaaniula Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 20:25
      A już myślałam, że to tylko u nas osiągnęło taki stopień uzależnienia od mamy smile Też nie wiem jakby to było gdybym musiała gdzieś wyjechać lub zniknąć. Na dzień dzisiejszy mąż małego nie kąpie i nie kładzie spać...
      • audrey2 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 20:41
        specjalistką nie jestem, mam jedno m,ode na stanie, łatwe w obsludzesmile
        ale tak myślę, że a. moze taka faza i minie, b. taki model
        i/lub problem czesciowo tkwi w tym, ze to ma byc rodzicielstwo bliskosci, nie macierzynstwo, a Ty kindzia wielokrotnie pisalas, ze tata tak srednio partycypuje w opiece nad mloda
        u nas jest podobnie, tzn mlody wyraznie jest do mnie przywiazany, mnie jest latwiej go uspic, uspokoic, ale tacie tez zwykle to sie udaje, do 5 miesiaca wszystkie drzemki spedzal w chuscie, teraz tez w dzien spi na mnie czesto, w nocy oczywiscie tez z nami
        nie wpada w histerie, kiedy zniakam z pola widzenia, przez telefon rozmawiam przy nim, lazienka jest zawsze otwarta, kiedy z niej korzystamy, wiec po prostu sobie do mnie przydreptuje
        byc moze znaczenie ma tez fakt, ze od kiedy skonczyl 3 miesiace szkole sie, wiec co tydzien nie ma mnie jednego wieczora w domu (tata usypia) i raz w miesiacu mam zajecia przez 1,5 dnia-mlody choroby sierocej ani objawow porzucenia nie przejawiawink
    • frijka Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 21:53
      A od zawsze tak było, że tylko mama i płacz za Tobą? Pytam ponieważ u mnie ( syn 8 m) jest płacz jak tylko kogoś nie ma, ale jak jestem ja, mąż czy babcia nie ma problemu a przyznam, że chciałabym żeby ten mój synek trochę bardziej potęsknił za mamą... przytulać się nie lubi, nie był często noszony w pierwszych miesiącach życia i mam wrażenie, że to przez to. Jak tylko mnie widzi to się uśmiecha itp. ale żeby za mną konkretnie płakał to nie, przytulał też nie... trochę mi smutno, może jeszcze się to odmieni???
      • alutka314 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 22:32
        Moja do 4 miesiąca życia nie była praktycznie noszona (refluksowa więc jak się ją ruszało strasznie zwracała i płakała. Wolała leżeć sobie spokojnie i się przytulać do mamy albo taty) a świata poza mną nie widzi smile a ja to chciałabym mieć troszkę więcej luzu i wrócić do pracysad
    • goodnightmoon Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 22:06
      Po prostu taki okres.
      Poczekaj, będzie jeszcze czas że będziesz beeee, a tatuś będzie super i do pocieszania wink
      Ja bym "poddała się" woli dziecka, oczywiście w miarę możliwości.
    • aleksandra1357 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.09.13, 22:22
      To jest normalne, prawidłowe zachowanie dziecka, świadczy o prawidłowej więzi. Dzieci, którym w nocy jest wszystko jedno, kto je tuli, często mają zaburzoną więź.
      Ta faza trwa długo. U moich dzieci od roku-półtora do 3-4 lat.
    • murwa.kac Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 08:56
      ale ale, spokojnie!

      po poerwsze taki okres, etap. on tez minie.
      tylko mama, mama, mama, mama i mama. tata nie moze dotknac.

      a po drugie - jak juz ktos wyzej napisal - co innego jak jestes i nagle znikasz, co innego jakbys juz tym szpitalu byla i bylby tylko tata.

      nie rob sobie niepotrzebnego stresu. to minie, jak wszystko smile
      • alutka314 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 10:51
        Tylko ten etap u mojej to już trwa 8 miesiącsmile Odkąd skończyła 2 miesiące nikt nie ma prawa jej położyć spać. A jak się obudzi i mnie nie ma to darcie jakby ją katowali sad
        • neffi79 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 11:00
          To uzbrój się w cierpliwosc, moja ma 15.5 mca i "etap" jest nadalsmile Nie widać by lada dzień miał się skończyć. Jest bo jest. Nie ma rady. Tzn jest. angazować faceta ile się da. Niech się bawi, przebywa, idzie na spacer, usypia, próbuje uspokajać, daje jeść. Chocby to miało byc tylko w weekendy.
    • kindddzia Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 13:15
      dzieki dziewczyny za odpowiedzi smile

      generalnie mala nie ma nic przeciwko zeby zostawac z tata, ale za dnia smile jak ma dobry humor. Nie wpada tez w panike jak jej znikne z pola widzenia. Problem sie robi tylko jak jest w potrzebie.

      Mam nadzieje, ze macie racje z tym, ze jakby od poczatku byla tylko z tata caly dzien/wieczor, to by to inaczej wygladalo, chociaz watpliwosci co by sie dzialo, gdyby sie przebudzila w nocy a mam nie ma ...

      No nic, pozostaje miec nadzieje, ze po prostu bede mogla przy niej byc zawsze kiedy bedzie tego potrzebowala.
      A ktos sie pyta kiedy sie to zaczelo - u nas chyba okolo 8 miesiaca, tak mi sie wydaje
      • frijka Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 15:02
        Ja pytałam wink a tak sobie teraz myślę, że może mój synek jakoś mega tylko do mnie nie jest przywiązany ponieważ często widuje najbliższych z rodziny np. babcię? Mąż od samego początku karmi go butelką przed snem i nad ranem 4-5 chociaż po 7 wstaje do pracy. Synek tak samo reaguje na nas oboje, czy noc czy dzień.
    • only_she Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 13:22
      Skąd ja to znam... smile Też mam podobne obawy co by było gdyby mnie nagle nie było...
    • silje78 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.09.13, 17:01
      z perspektywy 6 lat mogę napisać, że wyrośnie big_grin . moja córka też była taka przyklejona. jak miała rok próbowałam wrócić do pracy i ona miała być u dziadków, których znała i widywała często. niestety po krótkim czasie skapitulowałam i odpuściłam powrót do pracy. kolejne dwie próby wypadły podobnie. zacząć pracować mogłam dopiero jak miała ok rok i 9 miesięcy. wtedy dała się bezboleśnie zostawić. przedszkole to samo. pierwsze trzy miesiące płacz codziennie (w przedszkolu nic się nie działo złego). później się ustabilizowało, ale fanką przedszkola nigdy nie była choć dobrze się tam bawiła i miała koleżanki. w tym roku poszła do zerówki szkolnej i szok. po pierwszym dniu pierwszymi słowami było "jutro też przyjdę" ? big_grin tak więc wyrośnie z tego, choć może jej to zająć więcej czasu. do dziś córka woli spędzać czas ze mną niż z tatą. jedyne co możesz próbować to stopniowo się "oddalać" . nie rób jednak takich manewrów, że idziesz i pomimo, że ona płacze nie przychodzisz. ona musie wiedzieć, że przyjdziesz, wtedy mniej będzie bała się rozstań. pozostawiania jej z dziadkami u których nie chce być, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich pogląd na zostawianie płaczącego dziecka, nie skomentuję... ja bym nie zaryzykowała...
    • drzewachmuryziemia Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 29.09.13, 23:39
      to taki moment w rozwoju-faza powtórnego zblizania, dziecko lgnie do matki jak noworodek niemalżewink przejdzie za pare miesięcy
      • kindddzia Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 30.09.13, 10:00
        no wlasnie robi sie coraz "gorzej" pod tym wzgledem z dnia na dzien ... Chyba az tacie robi sie przykro cos mi sie wydaje. Bo juz jest tylko do zabawy. Nawet jak sie lekko uderzy, to musze byc ja bo inaczej ryk potworny.
        Jestesmy teraz w skoku rozwojowym jesli wierzyc tym wykresom, jeszcze 3 tyodnie smile

        W ogole zaczela tuptac z nerwow. No jak taki klasyk z reklamy smile zlosci sie i tupta w miejscu. Ta wsciekla, a mnie to to tak rozbawia ....
    • kindddzia 8 miesiecy pozniej .... 27.05.14, 12:57
      corka nadal nie da sie ojcu uspokoic w nocy, jesli sie przebudzi. Nie moze jej tez uspic na noc (na drzemke raz na jakis czas sie uda). Jesli w nocy sie przebudzi i tata probuje do niej podejsc, to jest wrzask, odpychanie, ucieczka. W dzien relacje z tata rewelacyjne.

      Czy to nadal normlane? Mamy problem? Robic cos? Jak? Jakmei macie doswiadzcenia? Jest tu jakas mama co miala podobnie? W jakim wieku to powinno przejsc?
      • jomi81 Re: 8 miesiecy pozniej .... 27.05.14, 13:32
        Kurczę, dziwna sytuacja uncertain
        U nas córka nadal śpi w nocy bardzo kiepsko (pomimo, że ma już prawie 1,5 roku), często się wybudza, ale na szczęście daje się uspokoić zarówno mnie jak i tacie, a nawet babci (raz była na noc u moich rodziców). Wydaje mi się, że znaczenie ma tu fakt, że krótko małą karmiłam piersią i gdy miała 3 m-ce była już tylko na mm, więc karmiliśmy ją i usypialiśmy z mężem na zmianę. Jeśli karmiłabym ją dłużej pewnie nieuniknione by było bardzo sile przywiązanie do mnie jako "usypiacza".
      • audrey2 Re: 8 miesiecy pozniej .... 27.05.14, 21:24
        kindzia, ale problem moze być zupełnie gdzie indziej, moze Tobie się nie najlepiej z mężem układa, może mała coś widzi w ciągu dnia, może tata nie jest przekonany do nocnej opieki nad dzieckiem, rozne są warianty
        pisałaś na forum kilka razy i Waszej sytuacji rodzinnej i tam bym szukała, nie w rodzicielstwie bliskości czy jakimkolwiek innym stylu opieki nad dzieckiem
        nie można dziecka traktować jakby było oderwane od całego systemu rodzinnego i tylko jednym, np stylem opieki, tłumaczyć wszystkich jego zachowań
        • b.i.tumika Re: 8 miesiecy pozniej .... 28.05.14, 00:27
          Może to faktycznie macierzyństwo bliskości, a nie rodzicielstwo?
        • kindddzia Re: 8 miesiecy pozniej .... 28.05.14, 12:26
          to nie tak, ze szukam winnych tej sytuacji smile i ta wina chce obarczyc rodzicielstwo bliskosci. Nie zmienilabym niczego gdybym mogla cofnac czas.
          Bardziej chodzi mi o to czy gdzies zbladzilismy, jak to mozna naprawic. Czy moze to jest calkiem normlane. Kiedy mozna sie spodziewac zmiany sytuacji?

          Jesli chodzi o moje relacje z mezem to wszystko juz raczej ok. Dziecko w ojcu zakochane po uszy. Czesto jest tak, ze ja mam sobie isc, bo corka chce byc tylko z tata. Stworzyli super relacje. Tylko gdzies tam sie zakorzenilo, ze od usypiania jestem ja, w nocy jestem ja.
          Nie chce silowo tego ojca wlaczac do usypiania, wbrew woli malej, bo wydaje mi sie, ze nie tedy droga. Czekam sobie na lepszy czas. I wlasciwie licze tutaj bardziej na informacje, ze inni tez tak mieli w tym wieku i ze to powinno minac jak dziecko osiagnie wiek .... ? jaki? smile
    • mamcia2014 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 13:38
      czy dziecko zostaje z ojcem samo ? czy jest z toba 24 goziny na dobę 7 dni w tygodniu ? Jeżeli tak to juz najwyzszy czas by dziecko zostawało z kimś innym niz tylko z mamą. Nie mówię, by te rozstania odbywały się w nocy ale w dzień czemu nie ? Zostawiaj dziecko z osobami, które zna poczatkowo na krócej a potem na dłużej. Innego wyjścia nie widze.
      • heet_joe Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 15:08
        to wcale nie musi pomóc. Mój synek zostaje w ciągu dnia np. z dziadkiem, czasami z babcią i nie ma problemu. Wczoraj zasnął u dziadka na kolanach, u mnie nigdy tak nie zaśnie. W nocy musi być mama i koniec. Jak się przebudzi i nagle muszę wyjść do wc to też jest ryk. Tata próbuje przytulać, jest tylko odpychanie go. Uśpić mogę go tylko ja. Być może mąż by sobie poradził, ale na razie nie musieliśmy próbować.
        • gnusmas12 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 15:42
          Czekam z niecierpliwością na wypowiedź którejś z forumowych ekspertek od rodzicielstwa bliskości, ciekawe czy w tak ciężkim przypadku też będą sypać radami jak z rękawa tongue_out
          • giba116 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 16:03
            Nie wiem co ma rodzicielstwo bliskosci do przywiazania do jednego z rodzicow. Zeby byla jasnosc, sama wychowuje dziecko wg wlasnych przekonan, o rb dowiedzialam sie z tego forum. Swojego czasu na innym forum byl watek o dziecku, ktore tak reagowalo na brak ojca, pomimo tego, ze kiedy bylo mlodsze prawie wcale sie nim nie zajmowal, takze...

            Moja wypowiedz tez byla na poczatku watku. W tamtym czasie corka w nocy dawala sie tacie uspokajac i usypiac. Potem byl czas kiedy wpadala w histerie gdy probowal ja uspic i uspokoic ktos poza mna, nawet w nocy. Teraz jest troche lepiej. Probujemy w nocy z mezem przekonywac ja do niego, bo ja za chwile wracam na noce do pracy. Owszem, ucieka mu, wtula sie we mnie, ale kiedy ja wezmie po chwili placz ustaje i zasypia.
            Moje dziecko od poczatku zostawalo czesto samo z ojcem albo babcia. Takze to nie jest tak, ze to matka uzaleznila malucha od siebie 24 godzinna nieobecnoscia.
    • kindddzia Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 16:01
      piersia karmilam raz, moze dwa, zaraz po narodzinach, potem 4 tyg odciaganym, maz mogl ja uspic do pewnego czasu. Dopoki jej sie nie odwidzialo i nawet mleka na dobranoc nie chciala od niego pic. Miala wtedy okolo, nie wiem, roczku? Bez butli na dobranoc juz tez nie bylo szansy.

      Zostaje sama z ojcem, z dziadkami. Wiekszosc czasu spedza ze mna, ale nie ma problemow zeby zostala z kims innym. Jest bardzo otwarta i towarzyska. Powiedzialabym nawet, ze splywa to po niej, jak ja z kims zostawie i sobie pojde
    • mmajcka Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 27.05.14, 21:19
      O matko....
      Prawdopodobnie mnie to czeka....
      Az sie boje. Mieszkamy sami, bez dziadkow (inne kontynenty) wiec sila rzeczy jestem z dzieckiem non stop.
    • par.dz Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.05.14, 11:03
      A czy ktos przy tobie zajmuje sie mala? tak na dluzej? ja w weekendy wywoze sie z mala do moich rodzicow, gdzie zakochana babcia nosi babla przez x godzin smile
      Mala od urodzenia zasypia przy piersi na mnie, pierwsze miesiace byla wlasciwie przez 24/7 na mnie przy piersi, az zaczela pelzac i ruszyla w swiat. Zostawiam ja 1 w tyg na 3-4 godziny (w poludnie, w soboty) u babci i jest pelen luuuz. Zadnych awantur, mala cieszy sie jak widzi babcie, a jak wracam ja to cieszy sie ze mnie widzi. Raz zostawilam ja z dziadkiem sama na 3 godziny (tez w poludnie) i tez bylo OK.
      Jak by bylo w nocy nie wiem, mogloby byc ciezko, i moze wlasniet ego to jest kwestia, ze to byla noc? moze sie wystraszyla bo byla zaspana i nie widziala co sie dzieje?

      > Co robic? Ile taka sytuacja jeszcze potrwa? Probowac zeby maz ja czasem pociesz
      > al? A co jesli ona bedzie plakac, nie bedzie chciala taty? Wraca do mnie, zeby
      > jeszcze wiekszego ryku nie bylo, czy to przetrzymac?


      Ja stosuje zloty srodek, tata pociesza ile sie da (czasem sie udaje, czasem nie) a jak widze ze tylko jest gorzej to mala ja przejmuje. Nic na sile, jak nie chce taty to ja bierz smile

      No i pozostaje jeszcze kwestia wieku, moja jeszcze jest malutka, 14mc dziecko to juz wydaje mi sie jest bardziej kumate i uparte, a do tego moze ma ciezki okres albo cus?
    • skalpelek201 Re: macierzynstwo bliskosci, chyba mam problem 28.05.14, 14:09
      moja (11 miesięcy) ten sam typ. U mnie już niestety była taka sytuacja, że lekarz bedąc u mnie na wizycie domowej chciał do mnie wzywać karetkę. BYłam sama wtedy z dzieckiem i co? I nic. Zostałam w domu. To było jak młoda miała 8 miesięcy.
      Od lipca wracam do pracy i zobaczymy. Ja ratuję się myślą, że córka zostaje z tatą, który się naprawdę stara żeby ona nie płakała. Nosi, tuli zapewnia różne "wodotryski" żeby jej się podobało, więc nie jest tak, że ona jest niezaopiekowana, czy zostawiona do wypłakania. Co nie znaczy że nie płacze, mimo zapewnienia bezpieczeństwa i miłości. I to jest chyba macierzyństwo bliskości a raczej rodzicielstwo bliskości. Wspólna odpowiedzialność za tego małego człowieka. Ja sama niestety nadal się tego uczę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka