szonik1
06.11.13, 09:58
Mamy od wczoraj nebulizator mini-neb. Wczoraj było pierwsze użycie, bo mała chora i lekarz zalecił nebulizację pulmicortem z solą. Ale nie wiem, czy robimy to dobrze. Mąż złożył sprzęt, przytknęliśmy maseczkę do noska córki i włączyliśmy - zero pary, zero poczucia wilgoci, tylko charakterystyczne syczenie w obrębie części urządzenia przy twarzy. Patrzyłam, czy cieczy ubywa, w ciągu 10 minut coś tam minimalnie drgnęło, ale równie dobrze mogło to być złudzenie. Tak więc zabieg trwał z przerwami 10-15 minut, dziś mała praktycznie nie kaszle szczekająco, ale nie wiem, czy to zasługa nebulizatora czy jednak branych syropów. Jak to wygląda u Was?