Liczę na porady doświadczonych mam i z góry dziękuję za pomoc.
Synek wczoraj skończył 4 miesiące, ale od tygodnia mamy w domu mały koszmarek. Chodzi o problemy z zasypianiem. Ogólnie jest dzieckiem pogodnym i uśmiechniętym, pod warunkiem, że się wyśpi... No właśnie. Od około tygodnia każda próba uśpienia go skutkuje kilkunastominiutowym płaczem. Staram się usypiać go jak tylko zauważę pierwsze objawy zmęczenia, nie przetrzymuję na siłę, Ma okresy czuwania ok 40-90 min. W nocy śpi trochę lepiej, ale największy problem mamy z uśpieniem po kąpieli i coraz większy z usypianiem w ciągu dnia. Po kąpieli po prostu wrzeszczy wniebogłosy i nijak nie można go uspokoić. A przedtem wystarczyło przyłożyć rękę do policzka, jeśli nie zasnął przy piersi;/ Myślicie, że to może być jakiś skok rozwojowy? W ciągu dnia po 30-60 min usypiania na wszystkie sposoby w końca zasypia na 15-30 min, po czym znów budzi się z płaczem jeszcze bardzo bardzo senny, ale nie daje się uśpić. Jak dla mnie ewidentnie płacze ze zmęczenia, ale nie może zasnąć. Bujanie w wózku, noszenie na rękach, tulenie kocyka - dosłownie nic nie jest w stanie go uspokoić. Nie wiem już co robić. Jestem skrajnie przemęczona. Kiedyś mi się marzyło, żeby przesypiał noc, a teraz chciałabym, żeby po prostu był w stanie spokojnie zasnąć...