Corka (juz 7,5 m-ca) w zasadzie od urodzenia ma bardzo czujny sen. Gdy usypiala przy piersi mialam wielki problem, zeby odlozyc do lozeczka nie budzac jej. Szybko zmienilam to na karmienie na lezaco i spanie w dzieckiem. Czasami jednak piers nie pomaga i musze dobujac ja zeby zasnela. Gdy wiem, ze spi gleboko odkladam ja a ona i tak sie budzi. Zawsze!! W nocy w pokoju mamy urzadzenie szumiace, zeby po pierwsze wieczorem moc cos ogladnac, pogadac, zrobic cos. A po drugie, zeby byle samochod jej nie obudzil.
No i moje pytanie. Czy takie dzieci wyrastaja z tego? Czy jako 2-latek, 5-latek nadal bedzie tak krucho spala?
Dodam jeszcze, ze znajomi (tym razem nie rodzina) uczulali mnie, zeby nie uczyc zasypiania w ciszy, tylko, w normalnych warunkach - rozmowy, krzatanie sie, telewizja, muzyka itp. I tak bylo przez okolo 3 tygodnie. Potem zaczynaly sie problemy z usnieciem, utrzymaniem tego snu. Zaczynalam wyciszac wszystko oprocz suszarki

. I czy to, ze teraz corka przy kazdym szmerze sie budzi to jednak moja wina? Moja "porazka" wychowawcza? Przyzwyczailam do ciszy? Zastanawiam sie nie jest to kolejny mi z cyklu " nie bujaj bo przyzwyczaisz" (nawiasem mowiac ci sami znajomi tez tak mowia - zupelnie nie wiem jak w takim razie oni wychowywali niemowlaka).
Mialyscie/macie takie czujne dziecko?