Witam, córka ma obecnie 10 tygodni. Urodzona w 41tc przez cc. Na początku 2 tyg dokarmiana mm od 8 tygodni wyłącznie na cycu. Waga urodzeniowa 3200, 24.04 - 5030, dziś 15.05 - 5530.
Od początku nie jadła często. Dokładnie co 4h (jadła max 15-25min) i każde nakarmienie wcześniej kończyło się rykiem. W nocy je raz - jest budzona po 6h od zaśnięcia. Wtedy ładnie zjada i od razu zasypia.
Od ponad tygodnia walczę z Nią o każde karmienie (poza nocnym). Nie chce nawet chwycić piersi. wyrywa się i ryczy bo płaczem nie można tego nazwać. Czasem zje jeśli obudzi się w dobrym humorze po długiej drzemce. Generalnie walczę o każdą minutę. Ostatnio karmienia jak już złapie po ok 6h kończą się po 3-7 minutach. Dodatkowo odkąd przestała jeść zaczęła ssać kciuka. Smoczkiem pluje na kilka metrów.
Co robić? przeczekać i kontrolować wagę czy może pędem do lekarza? W ciągu 3 tygodni spadła z 75 centyla na 50