Witam wszystkie mamy i proszę o radę, bo dziś już mi ręce opadły:
Moja 3m szkrab NIENAWIDZI się ubierać. Rozbierać zresztą też nie. O ile przyodzianie body (kopertowego!) czy luźnego pajaca jeszcze jakoś przełknie (najlepiej zaraz po jedzeniu gdy jest w dobrym nastroju), o tyle każda próba zapakowania jej w cokolwiek bardziej skomplikowanego kończy się rykiem takim, że się szyby trzęsą.
Staram się cały proces przeprowadzić bezboleśnie i w miarę szybko, obchodzę się jak z jajkiem, ale nic nie pomaga. Po ubraniu czapeczki i kombinezonu ja jestem cała mokra, a ona tak się zanosi od płaczu, że gdy ją w końcu uspokoję, w zasadzie powinnam znów siadać do karmienia zamiast wychodzić na spacer

.
Dziś próbowałam przymierzyć ubranko do chrztu (naprawdę nie żadne fikuśne) i gdy przyszło do rękawków tak się rozryczała, że aż zaczęła gulgotać - spasowałam, ale w perspektywie mam odziewanie mojej buntowniczki w zimowe kombinezony i kompletnie nie wiem jak ją do tego przekonać...
Poradźcie - czy miałyście podobnie? Macie jakieś sposoby? Nie zamknę się przecież z małą na całą zimę w domu

.