Piszę do Was, żeby się podzielić moją sytuacją może którejś z Was się przyda, żeby się troche uspokoić. Mój high-need synek ma już 14 miesięcy. Wróciłam do pracy miesiąc temu. Pierwszy tydzień miałam ranki po 7 godzin a później już dyżury 11-godzinne (odbieram godzinę na karmienie piersią) plus dojazdy (do godziny) w jedną stronę więc w sumie nie ma mnie 12-13 godzin. Dyżury mam w dzień i w nocy. 7 dniówek i 7 nocek w miesiącu.
Synek urodził się z silną potrzebą ssania, pierwsze trzy miesiące wisiał na piersi dosłownie. Nie zasnął nigdy sam, pierś co chwila, i tak właściwie jest do dzisiaj. Do ostatniej chwili urlopu stosowałam metode rozszerzania diety BLW, żadnego przymuszania, pierś na żądanie i żadnego stresu i nacisku nie narzucałam typu "musisz jeść bo mama wraca do pracy i co będzie..". Otóż chciałam Wam powiedzieć, że nic nie będzie.
Stresowałam się okrągły rok z tego powodu, przygotowywałam się psychicznie, czytałam wiele, szukałam innych mam któe wracały na nocki do pracy, zasięgnęłam konsultacji rodzicielskich.. Starałam się żeby Synek jak najwięcej czasu spędzał z tatą kiedy tata jest w domu. Tata kąpie Synka i go wyciera, ubiera a później pałeczkę przejmuję ja i go usypiam. Na spacery ich wysyłałam w miarę możliwości. Oczywiscie i tak główną figurą jestem w jego życiu ja ze względu pewnie na czas spędzony razem no i cycuś na żądanie.
Nie miałam pojęcia, mimo to że czytałam to wiele razy i słyszałam od wielu mam - że dzieci są tak mądre. Synek świetnie sobie radzi jak mnie nie ma w dzień (jest z nianią lub tata), nie szuka cycka, pije o dziwo wode z niekapka czy bidonu, je wszystko co dostaje (regularne posiłki). Normalnie bomba. W nocy tak samo. o 18 żegnam się, mówię papa i wychodzę, Synek mi odmachuje i idzie się bawić. Tata go kąpie, wyciera, myje i chwile się bawią i go usypia bujając go troche na rękach lub kładąc go sobie na klate śpiewa. Synek budzi się z nim raz lub dwa razy, nam ranem o 4 wypija troche wody i dalej idzie spać. Wstaje dość wcześnie ale to jeszcze pewnie się zmieni. Nie grymasi, nie płacze. Jak ja jestem w nocy w domu to zupełnie inaczej się zachowuje. Budzi się kilka razy ssie, bez cyca nie zaśnie. Jak już go uśpię ja to ja go pacyfikuję w nocy a jak mąż to mąż i jest konsekwentnie. Dzieci są naprawde mądre. Nie pomyslalabym ze moj maruda, cycomaniak będzie tak sobie radził.
Napisałam to dla tych którzy wracają do pracy i się boją o swoje dzieci, ze sobie nie poradzą że co bedzie bez cyca. Głównie do tych którym bardzo zależy na karmieniu piersią, nocnym karmieniu. Dla tych, które są świadome jak karmienie cycem jest ważne... żebyście nie rezygnowały zanim pójdziecie do pracy ze strachu że trzeba dziecko przyzwyczaić. Nie trzeba bo rozumie świetnie brak mamy = brak cyca.
Powodzenia