Mam w domu bobo-kaskadera i regularnie zawał serca.
Nasza corcia ma 7,5 miesiąca i dokładnie w 7 miesiecznice ruszyła z kopyta tj z raczka

noooo i się zaczęło. Generalnie nie proznuje. Sluchajcie, odwracam się, a ona stoi (!) na lezaczku i trzyma się jedna ręką kanapy ktora stoi obok. Oczywiście uchachana od ucha do ucha, dumna, że tego dokonała sama. Czyli wspięła się na ten lezaczek (jest przeszkoda w wejściu do kuchni) a potem wykonała stanie na dwóch kończynach z podparciem. Tylko ze zejść juz nie potrafiła sama biedulka
Czekam na Wasze historie "mrożące krew w żyłach"