Dodaj do ulubionych

Teściowa-szlag mnie juz trafia!

12.02.05, 11:34
Dosłownie! Nie wiem co już robić, a może nic? Niby wszystko dobrze, bo do
dziecka przychodzi jak trzeba, zajmie się (choć i tak robi to dla syna nie
dla mnie przecież) ale jej mądrości i doświadczalne pomysły już mnie
wkurzają. Zawsze coś nie tak. A to nie takie zupki daje bo maly sie do
słoiczków przyzwyczai i koniec do 7 roku życia(!), dlaczego mu jeszcze nie
daje szynki, kawke z mlekiem to tez moze troszke popic, czy mu glutenowe
produkty wczesniej dała nigdy sie nie dowiem.Nie mówiąc już o znoszeniu
ciuchów z lumpeksu. A jak już mnie coś niepokoi u malego , to martwi się
owszem ale do lekarza to NIE-bo mi ze zdrowego dziecka chore zrobią.Oszaleć
można!
A ostatnio, już nie o dziecko teraz ale o męża, to dowiedzialam się ze prawie
co dzień przychodzi do męża pracy z obiadkami.Jakby żony nie miał. Przecież
my tez coś jemy, umiemy gotować i jakoś nie biedujemy.Ale może ona twierdzi
ze jej synek jest niedożywiony, kurcze moze ja głodze!?!
Czy ja już przesadzam? Może bez powodu się złoszczę? Darować sobie to
wszystko..?
Obserwuj wątek
    • mamaskarba Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 11:44
      Doskonale cię rozumiem, mnie też szlag mało nie trafił jak w wigilię moja
      teściowa chciała nakarmić mojego ośmiomiesięcznego wówczas synka ciastem z bitą
      śmietaną i sernikiem! Ale jak chciałam dać jej pieskowi mleko niedopite przez
      dziecko to odmówiłaze stwierdzeniem, że jeszcze go brzuszek rozboli (pieska!).
      A tak w ogóle to synka wsadziłaby do kojca ze szczeniakami, żeby się hartował
      zarazkami i żeby pieski (!) uciechę miały! Dużo by jeszcze wymieniać, ale
      cóż... Dobrze, Ze mieszka w innym mieście i do nas nie przyjeżdża (bo pieski
      same w domu nie zostaną).
      • mateuszeksynek Re: moja teściowa jest ok 15.02.05, 12:09
        a ja nie narzekam na swoja tesciowa,mam ja od kilkunastu m-cy (jako tesciowa)i
        jak narazie nie narazila mi sie wink , nie wtraca sie w nasze malzenstwo i
        wychowanie synka,choc mieszkamy w jednym miescie. jeszcze w narzeczenstwie
        rozmawialismy o tym,ze najgorsze to kiedy w mlodych sie wtraca rodzina i ona to
        rozumie tak samo jak moja mama.czesto rozmawiamy-dyskutujemy jakie nasz synek
        robi postepy,czy cos jest nie tak,jak robic,zeby bylo lepiej i czy skorzystamy
        z rad to juz nasza sprawa. wlasnie dzieki lumpikom i tesciowej nasz synek jest
        bardzo ladnie i tanio ubierany,nie mial by tyle co ma i takich slicznych.dla
        mnie tez czasem jak cos upatrzy to kupi (ale woli jak ja sama,bo rozne sa
        gusty!) wiem,ze moge na nia zawsze liczyc,ze pomoze o kazdej porze dnia i
        nocy,dla mnie jest kochana osoba (moze nie jak mama,ale jak bliska
        ciocia).kiedys myslalam,ze kazda tesciowa to wredna baba i az szok przezylam,ze
        tak wcale nie jest hihi.ma juz 2 synowe i tez z nimi zyje w bardzo dobrych
        stosunkach. ona juz taka jest z natury,ma dobre serduszko i juz.
        pozdrawiam wszystkie synowe i zycze powodzenia w
        stosunkach "miedzyludzkich"(bez urazy).
        Asia
    • mmgromacka Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 12:02
      co do diety to ona robi to z troski, przecież w ten sposób wychowała twojego
      męża i przeżyłsmile ciuszki bym przyjmowała z ostentacyjnym "dziękuję", teściowa
      za próg, ubranka do kosza. do lekarza chodź zawsze, gdy tylko Cię coś
      zaniepokoi- zdrowie dziecka jest najważniejsze! a obiadki to hmm... najlepiej
      by było, gdyby mąż zostawił na biurku przez kilka dni nawet nie tknięte, tak
      żeby troszkę spleśniały i skomentował np. że nie ma czasu w pracy i zje w domu.
      jednak z nim to musisz o tym poważnie porozmawiać. na pewno daruj sobie
      przejmowanie się, bo nie warto. szkoda Twoich nerwów i zdrowia, a przecież
      Twoje nastroje odbijają się na dziecku. NIE DAJMY SIĘ WREDNYM TEŚCIOWYM!!!
      • afryka11 Re: mądry nie słucha 14.02.05, 10:38
        tak powiedział mój mąż, gdy nie stosując sie do rad teściowej usłyszałam, że
        jak synek był mniejszy ( tzn do 4 mies - tyle karmiłam wyłącznie piersią)
        dbałam o dziecko a teraz...uwaga zaniedbuję go. No bo przetrzymuje z jedzeniem
        ( synek nie chce jeśc zupek o 14 tylko o 16,17 - moja wina bo mu zabraniam
        wcześniej), przetrzymuje ze spaniem ( bo wprowadziłam grafik - kąpiemy sie o
        20, bo jak wczesniej go okąpie to zaśnie i obudzi się o 23 ( a wg mojego
        grafiku przesypiał całe noce), w ogóle robię co chce ( bo na spacer wychodzę
        gdy mały marudzi). Poza tym chleb to nasza podstawa a ja mu go nie daję i ...TO
        JEST DOBRE dostanie wrzodów od patrzenia. Popłakałam się strasznie. Jak ona
        mogła.Mieszka z nami, ale nie ma jej cały dzień. Nie widzi jak się staram, mam
        zaległości w pracy magisterskiej, żeby jemu było dobrze. MÓJ KOCHANY MĄŻ SIĘ
        WKURZYŁ NIEZIEMSKO. pOWIEDZIAŁ MI ŻE JEŚLI JESTEM MĄDRA TO NIE BĘDĘ SIĘ TAKIMI
        DURNYMI BEZPODTAWNYMI OSKARŻENIAMI PRZEJMOWAĆ. I SPYTAŁ CZY JESTEM ZA SIEBIE
        PEWNA.CZY UWAŻAM ŻE SIE NIM DOBRZE OPIEKUJĘ?zE TO JA JETEM MATKA A NIE ONA. A
        ONA SOBIE MOŻE MÓWIĆ. I ZABRONIŁ MI OPOWIADAĆ TESCIOWEJ JAK MAŁY SPAŁ I CO
        JADŁ. IM MNIEJ INF TYM LEPIEJ.pozdrawiam ania, olewwanie działa, wierzcie mi
    • mama.na.lato Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 12:31
      Mnie moja tez dobija jakimis pomyslami, ale po prostu przestalam z nia
      dyskutowac i tyle. Byla zawsze madrzejsza od lekarza, marudzila ze po co piore
      nowe ciuszki, przeciez jak nowe to czyste. Czepia sie ze jak przychodzi to mala
      spi. Ale co zrobie. mala ma 5 miesiecy wiec na sile jej nie bede trzymala jak
      jest spiaca. A ze nie pracuje i przychodzi do nas wieczorem bo w dzien nie ma
      czasu to juz jej strata. Nawet awanturowala sie ze musimy zawsze mala kapac, bo
      ona chce sie z nia pobawic, albo w wigilie nie kazala ja klasc spac bo przeciez
      sa swieta. Jakos trzeba zyc z tesciowymi. Ja raz sie z nia poklocilam i bylo
      niezrecznie. Bala sie do wnuczki przyjechac. Wiec juz sie nie kloce tylko gryze
      sie w jezyk.
      • martynahpt Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 12:39
        Super temat smile. Moja tesciowa tez mnie wkurza ale na samym poczatku jej dalam
        do zrozumienia ze nie moze sobie przyjezdzac do mnie kiedy jej sie podoba bo
        tak robila. I od tego czasu jest spokoj. Ale boi sie do mnie przyjechac a i
        dobrze bo mi na niej nie zalezy.I ona twierdzi ze bronie jej dostepu do malego.
        To dobrze bo ona tylko patrzy jakby go wziac na rece a potem za chwile mowi o
        boze jaki on ciezki , jeszcze jest taki nie stabilny ja sie boje go trzymac.To
        sobie mysle to po cholere go na sile bierzesz na rece jak spokojnie sobie lezy
        na lezaczku.A poza tym wkurza mnie bo caly czas nie mowi do niego normalnymi
        slowami tylko wszystko zmienia. Mowi jeżu jaki ty jestes sliczni. Zmienia
        wszystko njie potrafi to niego noramlnie powiedziec caly czas tylko sie piesci.
        Wkurza mnie na maxa. I tylko slysze jak do niego mowi.No cos do babci nie
        przyjezdzasz. Ona sie mnie troche boi ale to dobrze.
        Pozdrawiam was
        I nie dajmy sie tesciowym.

        Marta mama Marcelka 04-11-2004
      • dora1976 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 12:47
        ja tez juz mam dosyc ale poprostu wszystkie "dobre rady" puszczam kątem ucha i
        nie biore do głowy, poprostu musiałam sie uodpornic na jej wtrącanie się we
        wszystko bo inaczej to bym chyba sfiksowała. Moze ona to wszystko robi i mówi
        ze szczerych chęci i niezdaje sobie sprawy ze ty uwazasz inaczej. Ja zawsze
        kwituje głupie pomysły tesciowej tym ze lekarz np. zabronił lub ze ja wolę tak
        a nie inaczej. U nas przy kazdej wizycie jest tekst " A gdzie Krystianku masz
        buciki? mama nie załozyła? przeciez niedługo z nich wyrośniesz, nie da sobie
        wytłumaczyć ze nie potrzeba zakładac małemu paputków bo jeszcze sam nie chodzi.
        Znosiła mi z lumpeksu kilka par ale powiedziałm ze nie pasują, wkońcu kupiłam
        na odczepnego nowe paputki i czasmi zakładam do chodzika. A jak idziemy do niej
        to wciska wnuczkowi kompociki za którymi on akurat nieprzepada i babcia
        twierdzi ze powinnam go nauczyć pic kompoty bo to zdrowe. czasem wysiadam od
        jej pomysłow ale cóz mam zrobić. Wtrąca sie w naszą kazdą sprawe jak cos mamy
        do załatwienia to zaraz dzwoni albo przychodzi i robi zamęt, maz kilka razy jej
        zwracał uwage ale jakos nie pomaga. taki typ baby. Dzięki bogu moja mama jest
        taka kochana i sie nie wtrąca.
        • bruksia Re: trochę luzu (może?) 12.02.05, 13:23
          dziewczyny może trochę wyrozumiałości. demonizujecie te teściowe, a jak by to
          wasze mamy były. przecież chcą dorze. podobnie jak one zachowują się też inni
          np. moj brat, mama, ciotki a nie tylko przysłowiowia teściowa. mojej małej też
          dają coś do zjedzenia i albo pozwalam, albo proszę nie (czasem się krzywią, ale
          nikt nie robi tragedii). co do lumpeksów jedne matki nie tolerują inne same tam
          się zaopatrują więc nie róbcie z babci jędzy. itp. oczywiście są takie teściowe
          co są nie do wytrzymania, ale bez przesady np. raz czytam post że teściowa
          wcale nie zajmuje się dzieckiem, innym razem że wszystko chce przy nim robić.
          czasem myślę że to synowym nie sposób dogodzić. proponuję trochę miłosierdzia
          we wzajemnych stosunkach
          • kropisia Re: trochę luzu (może?) 12.02.05, 14:00
            No to widze, ze jestem lucky - bo zarowno mama jak i tesciowa uznaja moj
            priorytet wychowaczy. Gdy o cos zapytam to mi doradzaja, ale same sie nie
            wtracaja.

            A co do Twojej tesciowejto grzecznie powiedz jej, ze w zywieniu malego podazasz
            za wytycznymi pediatry.

            Przynosi mezowi obiadki - to dobrze. Nie bedziesz musiala gotowac i bedziesz
            miala wiecej czasu dla siebie. A i grosz sie zaoszczedzi. A jak bedziesz
            glodna to zamow pizze lub chinskie, albo ugotuj dla siebie to co maz lubi
            najabrdziej. I jak maz zobaczy puste opakowanie, albo resztki swojego
            ulubionego dania, to moze zateskni do wspolnie jedzonej pizzy, tudziez
            czegokolwiek innego.
            • mynia0 Re: trochę luzu (może?) 12.02.05, 17:24
              no z tym luzem to czasem ciężko...

              ja o mojej teściowej i jej mądrych pomysłach mogłabym książkę napisać. od
              początku wszystko robię źle - pampersy to fanaberia / bo ona słyszała, ze
              dziewczynkom przyrodzenie zarasta/, córcia urodziła się w lipcu, były straszne
              upały, a ja miałam ją ubierać na cebulkę, bo dziecko ma zimne rączki i zmarzło,
              no i te teksty : no SKORO tak uważasz - i ostentacyjna mina dezaprobaty. a już
              szczytem było, jak córa miała niecałe 3 miesiące, a babcia dała jej czekoladę
              z tekstem - a niech sobie spróbuje. wrrrrrrrrrrrrrrr...........!!!!!!!
    • mamusiakaroli Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 18:05
      Ja mam super tesciowa.Sama ja prosze o rade.Ona mi jej udziela a ja zrobie jak
      uwazam.Takze kupuje mi ciuszki w lumpeksach i przywozi mi uprane w
      Jelpie.Jestem jej za to bardzo wdzieczna ,prawie wcale nie wydajemy na
      ubranka.Nie wiem jakie wam ciuchy z lumpeksow przynosza ale nasze sa sliczne i
      wygladaja jak nowe(i w wiekszosci nowe sa)Tesciowa ma super gust.Ma
      zaprzyjaznione panie w ciuchlandach w calej Warszawie ,ktore odkladaja jej
      super ciuszki dla malej i dla mnie tez.Super zagraniczne ,bajeranckie
      ubrania.Tasciowa czasem ugotuje zupki dla Karoli bo pewnie tez woli swoje a nie
      ze sloiczka ale na szczescie nie konentuje moich dezyzji zywieniowych.Co prawda
      zawsze robi zupi na cielecinie ale ja nie narzekam i sie nie czepiam tylko
      jestem wdzieczna ,ze ugotuje i ja nie musze tego robic.Zawsze pomoze,zawiezie
      mnie i mala do lekarza jesli jet taka potrzeba.Przyjezdza i zajmuje sie wnoczka
      i ja mam wtedy czas dla siebie i moge odpoczac.
      • aniazm Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 18:29
        Ja dołączam się do mamusi Karolinkiwink
        Ja również mam w porządku teściową, na wielkie szczęście, bo mieszka w bloku
        obok. Jest na emeryturze, ma 56 lat - "młoda" babciawink wszędzie nas zawiezie,
        jak potrzebujemy, zajmie się Antkiem, jak poproszę, wyjdzie na spacer, czasem
        przyjdzie i poprasuje, czy pozmywawink Ja mam wtedy chwilkę dla siebie, mogę
        spokojnie posprzątać (Antoś się czołga i zwiedza mieszkanie, więc casły czas
        muszę go mieć na oku, a kojca nie mamy), czy po prostu się położyć.
        Czasem da radę "od czapy", ale wystarczy "Maaamoooo... daj spokój...." i jest
        OK. Też kupuje (i mi i Antkowi) ciuszki w lumpeksie, ale zawsze są dobrej
        jakości, zagramaniczne, najczęściej z H&M, przynosi mi wyprane i uprasowane.
        teraz założyła sobie konto na Allegro i siedzi po nocach i ogląda ciuszki
        dziecięce...

        Także ja nic złego o teściowej powiedzieć nie mogę i się z tego bardzo cieszęwink
        Pozdrawiam!
    • sonnja1 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 19:29
      Widze tu jeden wielki plus- obiadki. Ja to lubie jak tesciowa ugotuje i nam
      podrzuci- ona gotuje swietnie, a ja spazmatycznie nie cierpie garow smile))
      • balbina33 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 19:47
        Dziewczyny to Wy i tak jesteście w lepszej sytuacji, bo ja niestety muszę
        mieszkać z teściową( o zgrozo).
        Ona oczywiście wszystko wie najlepiej. Zaczęło się od tego, ze mam napewno
        słaby pokarm skoro mój synek domaga się tak czesto jedzenia ( noworodek co 2
        godz. to często??), to, że mały ma skażę białkowąto mój wymysł i zamiast pepti
        powinnam mu dawać zwykłego nana, przecież co mu po tym może być.
        U takiego alergicznego dziecka nowe pokarmy trzeba wprowadzać bardzo ostrożnie
        a moja teściowa uważa, że powinien co dzień jadać coś nowego, a synek dlatego
        się budzi w nocy na karmienie po samym mleku jest głodny. To nic, ż eon czasami
        nie chce nic oprócz mleka i tak powinnam go karmić na siłę kleikiem.
        Do tego jescze te jej słownictwo: gaciorki, żarełko itp.
        Całymi dniami przesiaduje u nas w pokoju najchętniej z małym na ręku.
        A jej gust jest fatalny, ubranka są okropne, a pościel kupiła normalną żółta na
        kg i chciała ją przeszyć dla dziecka ( no rzeczywiście taka bieda w sklepach,
        że nie ma pościeli dziecięcej).
        Do teściowej nie docierają argumenty, że nie powinna palić przy dziecku, po
        zwróceniu jej uwagi nie odzywa siędo nas cały dzień.
    • mariazofia Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 20:17
      Moja teściowa jest niebezpieczna!
    • handi Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 20:35
      Najlepszym tekstem, który zamyka buzię teściowej i innym ciotkom jest: "Tak
      kazał lekarz!" No chyba, że któraś mądrzejsza od lekarza smile
    • sm30 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 20:42
      A ja uważam tak - jeżeli kożysta się z czyjejś darmowej pomocy ( mam na mysli
      ta przy dziecku ) to trzeba się liczyć, że innym zdaniem, nawykami, uwagami (
      stosując się do nich lub nie, ale na pewno dla przyzwoitośći i przyjemności
      osoby pomagającej choć poudawać, że bierzemy je sobie do serca ). Są dwa
      wyjścia : albo zacisnąć zęby i potępować jw. albo być w pełni samodzielnym i
      zatrudnić nianię, która bez żadnego ale będzie robiła to co my chcemy, ale i
      uszczupli nasze portwele. Wiem co piszę, bo sama korzystam z uprzejmości paru
      osób z rodziny i tęż nie wszystko do końca mi sie podoba. Zauważyłam, że wielu
      młodych kożysta z pomocy czasowej, finansowej czy mieszkaniowej rodziców /
      teściów ( więc w ten sposób ingerują w życie starszego pokolenia - bo chyba nie
      konsultują planów na dziecko z rodzicami ) ale buntują się, że potem starsi też
      chcą mieć coś do powiedzenia. Jak samodzielność to z wszystkimi konsekwencjami
      • brzoskwinka1977 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 20:48
        Współczuje Ci biedulko...Mój mąż od początku postawił sprawe jasno i obie
        babcie odwiedzaja Nas tylko raz na czas.Zeby uniknąć nieporozumień i wtrącania
        się poprosilismy o pomoc nianię-czyli naszą położną.Nie wiem co Ci poradzić bo
        domyślam się że masz dość ale może porozmawiaj z męzem i postaw sprawę jasno-
        powiedz co Ci przeszkadza i czego oczekujesz.To TY jestes matką jego dziecka i
        powinien się z Tobą liczyc i z Twoimi potrzebami a mamusia...no cóż musi się z
        tym pogodzić.Trzymaj się.
      • mama_debiutantka Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 10:41
        nop właśnie smile
    • pamadak Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 20:47
      Niestety moja tesciowa jest tez okropna, mimo, że myslałam, że będe miała
      najfajnieszą teściowa.
      Najgorsze jest to że to ona decyduje co będzie robiło moje dziecko i jej drugi
      wnuk. Nie pyta się wogóle o zdanie mam. Ona zabierze Natalke w góry (przy czym
      natalka jest cały czas na cycku) na moje stwierdzenie że ja karmię pwiedziała,
      ojej jak tydzień poje sztuczne mleczko to nic jej nie bedzie smile
      Poz atym ma pretensję, że nie odwiedzamy jej. A prawda jest taka, ze ja wolę
      jak mnie dowiedzają bo wtedy ktoś się dzidzia zajmuje a ja sobie mgoę cos tam
      zrobić. A poza tym oststbio jak była ja siedziałam sobie w kuchni i co chwila
      słysze zę natalka płącze. No to poszłam sobie do pokju usiadłamw fotelu i
      udawałam, zę z teściem rozmawiam i co się okazało, ze ją irytują zabawy z takim
      maluchem (7 miesięcy) ona nie rozumie dlaczego Natalka nie ogląda obrazków
      tylko książeczkę do buzi bierze. Robi jej kalejdoskop zabawek w tempie ejdna
      zabawka na sekunde i małej się przewraca w głowie i zaczyna sie wściekać.
      No, ze nie wspomnę, że dzieckonie najedzone, za chude itp itd.
      A i jescze jedna rzecz, robi mi kontrolę w mieszkaniu, zaglada wszędzie gdzie
      sie da i jak tylko moze to coś rpzestawia. A rózne gadzety co przynosi co wie,
      ze mis ię nie spodobają to przemyca po kryjomu. ostatnio takie kiczowate
      serduszko co to na walentynki możne zakupić przyniosła i połozyła sobie na
      szafce. Hm... myslę ani mi nie dała ani NAtalce i w pewnym momencie mówi do
      teścia zajmij się nią przez chwilkę a ona "szukała miejsca" i znalazła na
      łóżeczku brrr!!! smile ale to potraktowałam z przymruzeniem oka smile
      A no i nie umieuszanowac moich ... zamiłowań i przywyczajeń a to jest najgorsze.
      No najwaznijesze że troszkę dałam upust.
      Buska
    • mama_debiutantka a ja mam super Teściową :) 12.02.05, 20:49
      i pomoże, i się nie wtrąca. oczywiście podrzuca rady, ale się nie narzuca i
      najwyżej dziwi się, jak to się pozmieniało smile a część Jej rad jest bardzo
      sensowna.
      poza tym nie przesadzajcie, Teściowe wychowały Waszych mężów, i ci jakoś
      przeżyli wink przecież te kobiety w zdecydowanej (jeśli nie w całości) większości
      chcą dobrze. nie wierzycie chyba, że chcą świadomie zaszkodzić swoim wnukom
      (zwłaszcza na złość Wam)?!
      ciekawe, jakimi Wy (i ja też) będziecie teściowymi, zwłaszcza Mamy chłopców wink
      no i ostatnia rzecz - Wasze Mamy nie wtrącają swoich (równie głupich) trzech
      groszy? u mnie poziom głupot (i mądrości) Mamy i Teściowej jest taki sam...
      cała zagwozdka pewnie w tym, że Mamy słucha się spokojniej wink
      • mynia0 Re: a ja mam super Teściową :) 12.02.05, 21:23
        mamo - debiutantko! zazdroszczę Ci teściowej. ja akurat słucham teściowej
        spokojniej niż mamy, bo mamie odpowiem, a teściowej nie. nikt nie mówi, że
        teściowe specjalnie coś robią czy chcą zaszkodzić wnukom - na pewno nie. ale
        argument, ze mój mąż przeżył, bo go teściowa jakoś wychowała - wybacz - ale
        jest zwyczajnie śmieszny. poza tym - akurat mój mąż ma rąbniętą wątrobę przez
        kochaną mamusię, która od małego karmiła go wstrętnym, tłustym jedzeniem.
        dzisiaj jest dieta, a on nie ma jeszcze 30 lat.

        czasem sama się zastanawiam, czy ona miała podobne pomysły wychowując własne
        dzieci i czy dawała im czekoladę w 3 miesiącu życzia. to dlaczego to robi teraz
        wnuczce? nie każdy ma tyle szczęścia, co Ty. pozdrawiam.
        • mama_debiutantka Re: a ja mam super Teściową :) 13.02.05, 23:40
          nie: "przeżył, bo go wychowała", tylko "mimo, że wychowała" wink
          podpytaj Mamę, czy nigdy nie dostałaś mleka krowiego, skórki od chleba, smoczka
          i czego tam jeszcze zabrania nowoczesna nauka; kiedy zaczęłaś dostawać coś
          oprócz mleka, czy chodziłaś na spacery niezależnie od pogody i czy
          zimą "biegałaś" po domu lekko ubrana. pewnie część metod wychowawczych
          stosowanych wobec Ciebie różniła się od Twoich - i żyjesz. jeśli boli Cię
          to "wtrącanie", to powiedz Jej to - może najnormalniej w świecie nie wie? poza
          tym część rzeczy może Jej się nie mieścić w głowie. moim Rodzicom też średnio
          mieści się w głowie, że nadal karmię piersią (dzidzia nie ma jeszcze 7 m-cy),
          ale to dlatego, że za ich czasów było to naprawdę rzadkością. i jakoś daję
          sobie z tym, choć przyznam, że pytania na ten temat nie są nachalne. dają sonie
          też radę z radami połączonych rodzin o podawaniu soczków w chyba 3 m-cu,
          jabłuszka w czwartym itp. a co najlepsze, ja tak właśnie byłam karmiona i duża
          urosłam wink
          nie bronię Twojej Teściowej, ale nie demonizuj. a poprawność stosunków zależy
          od obu stron smile
          a co do wątroby Twojego Męża - może to skutek diety, a może nie. u mnie w domu
          zawsze jadło się b. chudo, smażyło się prawie beż tłuszczu itp. a ja w wieku 15
          lat (sic!) miałam usuwane kamienie żółciowe razem z "zapalonym" woreczkiem. po
          prostu bywa smile
          cierpliwości, kochana smile
          • mynia0 Re: a ja mam super Teściową :) 15.02.05, 10:21
            jakos brakuje tej cierpliwości...

            wszystkie nieporozumienia zaczeły się od momentu, kiedy teściowa przeszła na
            emeryturę - jest samotna, ma kupę wolnego czasu i zajmuje sie nie tym, czym
            powinna. tak twierdzi mój mąż. moje dziecko płacze na jej widok, bo babcia
            przychodzi raz na 2 tygodnie. nigdy nie ograniczałam jej kontaktów z wnuczką,
            wielokrotnie ją zapraszałam, dzwoniłam, zeby przyszła. i nic. nawet jak sie
            umawiała, a my czekaliśmy, zdarzało sie, że nie przychodziła bez słowa
            wyjaśnienia. i najlepsze - wymyśliła sobie, ze będzie pilnowała małej, jak ja
            wrócę do pracy. tymczasem nie wie nawet, jak zmienić pampersa, o której
            godzinie dziecko spi, je i się bawi. wczoraj przyszła - mała oczywiście w
            krzyk - a babcia stwierdziła, ze widać jej na brzuszku niewygodnie, no ale
            SKORO TAK MAMUNIA POŁOŻYŁA....... krew się we mnie zagotowała, ale przełożyłam
            córkę na plecki, a kilka sekund później mała sama odwróciła sie z powrotem na
            brzuszek. ja naprawdę nie demonizuję, stwierdzam fakty. znam kobiete od
            kilkunastu lat i zawsze dobrze sie rozumiałyśmy. naprawdę jej odbiło. nie
            umiem jej wprost powiedzieć żeby nie robiła tego czy tamtego. tej akcji z
            czekoladą nie widziałam, mówił mi mąż. a szkoda - bo wtedy na pewno bym sie
            odezwała i moze miałabym spokój.

            a co do wychowania w naszych czasach - owszem, wychowałam sie na butli z
            grysikiem. słynnych skórek od chleba jednak nie dostawałam. moja mama też ma
            czasem dziwne pomysły, ale wszystko konsultuje ze mną. i przyznaję, że
            dzisiejsze metody nie zawsze są słuszne , czasem słucham tego, co radzi moja
            mama.

            a wątroba mojego męża jest w obecnym stanie przez nadgorliwość teściowej - to
            opinia lekarzy, do czego ona zresztą sama też się przyznaje. pozdrawiam i
            zazdroszczę asertywności.
      • aniazm Re: a ja mam super Teściową :) 14.02.05, 19:46
        no właśnie, mam taką samą teściową i takie samo zdanie na ten tematwink
        Pozdrawiamwink
    • mama_lidki Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 21:49
      Moja tesciowa na poczatku naszego malzenstwa, potrafila zapytac sie mojego meza
      czy mu wyprasowac koszule (zadawala mu takie i inne pytania bedac u nas z
      wizyta), krew mnie zalala w sekunde i tez w sekunde odpowiedzialam jej co o
      takiej "trosce" mysle. Teraz jest OK!, widujemy sie okazjonalnie. O rady sie
      nie pytamy, ale wymieniamy sie pogladami (na szczescie - tylko), za to jej
      druga synowa..., dziela sie kuchnia, lazienka, pokojem, o rany..., biedna jest
      ta dziewczyna...
    • kasialu Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 22:17

      Do tradycji weszły niedzielne obiadki u nich. Akurat w tym czasie wypada
      drzemka Nataszki. Mała jak uśnie to spi, ale trzeba jej kilku minut spokoju i
      ciszy zeby usnęła. Nie chodzi o milczenie, ale moja teściowa w tym czasei
      zaczyna tłuc się garami, chować talerze itp itd. na delikatną prośbę mężą zeby
      przez 5 minutek poczekała z tym wszystkim stwierdziła,z ę w jej domu nie
      będziemy jej mówić co ma robić.
      Kocha Nataszkę bardzo bo to widać, ale nieraz ma takie zagrania, że szlag mnie
      trafia.
      Jestem w ciąży i ciąza jest zagrożona. Ciężko mi trochę zajmować się 9,5 mies
      Nataszką, ale jakoś sobie radzę. Nataszka jest naszą ukochaną córunią
      adopcyjną, ale jeszcze procedura nie została zakończona. Ostatnio źle się
      poczułam i byłam w szpitalu. Po powrocie moja tesciowa zapytała, czy nie
      moglibyśmy odzwozić na kilka godzin dziennie Nataszki do domu dziecka wtedy ja
      moggłabym sobie odpocząć! Wyobrażacie sobie??? Płakać mi się chciało ze złosci.

      Wiem, że kochają Nataszkę bo to widać jak się nią zajmują, ale nie zniosę
      takich tekstów. Miała szczęście, ze mojego męża przy tym nie było bo chyba by
      ją udusił.
      • bruksia Re: do kasialu 12.02.05, 22:47
        gratuluję drugiego dzieciaczka. trzymaj się oszczędzaj i powodzenia. też miałam
        ciążę zagrożoną a ty w dodatku maluszka pod opieką (moja mała jest w tym samym
        wieku) więc wiem ile roboty. wogóle będzie ciężko chować dzieci naraz takie
        małe, ale jak SŁODKO patrzeć na takie dwie istotki. POZDRAWIAM! Pomyślności!!!!
    • bruksia Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 12.02.05, 22:42
      mnie też czasem coś wkurzy. np. babcia mojego męża jak zobaczyła pierwszy raz
      swoją prawnuczkę (2 m-ce) w upalny lipiec to "biadoliła" że rączki ma odkryte
      itp. ale z uśmiechem odpowiedziałam, że tak można (ona poprostu inaczej była
      uczona wychowywać dzieci). po moim wyjeździe okazało się że oglądała pieluchy
      (dziwna kupa) i stwierdziła że dziecko jest niedożywione (chude, i ciągle na
      cycu). jak to usłyszałam to szklak mnie trafił, ale tylko na chwilę i na tę
      sytuację a nie na kobietę. bo wiem że babcia jest ok. i to z troski.
      z moich obserwacji wynika że jest duży rozdźwięk miedzy mamami a resztą ludzi,
      bo naprawdę bardzo zmieniły się zasady, a tamte osoby korzystają ze swoich
      doświadczeń i wpojonych zasad. dlatego nie nalezy ich skreślać. (nadmienie że
      jestem cholerykie, a jednak jakoś sobie radzę z "mądrościami)"
    • mama_lidki Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 00:07
      O tesciowej juz napisalam, tylko zastanawiam sie czy nasze mamy sa idealne...?
      Kiedy bylam w ciazy z m-ca na m-c tylam okrutnie za to ciagle slyszalam od
      wlasnej mamy "ja w tym m-cu tyle nie przytylam...", "zachodzac w ciaze wazylam
      tyle (oczywiscie jak wrobelek), a do porodu totyle (tu znowu waga piorkowa).
      Do tego sluchalam jeszcze jakim to ja bylam wspanialym dzieckiem, wszystko
      mozna bylo przy mnie zrobic, a juz moja mama przerastala sama siebie w
      porzadkach domowych i systemtyce (hmmm, chcialabym to zobaczyc). To sluchanie,
      ze o tej godzinie miala zrobione to, o tej to, w ogole do 11 miala zrobione
      wzystko i codziennie byla na spacerku ze mna, no i wszystkie sasiadki ja
      podziwialy.
      Urodzilam Lidke, przyszla do niej dosc pozno, oczywiscie Lidka jak to noworodek
      (wtedy) plakala, marudzila i byla "nieswoja", moja mama jak to zobaczyla, to
      zaczela madrosci uskuteczniac, "ty to dopiero bylas niedobrym dzieckiem...
      jakbym ciebie widziala" (a jeszcze niedawno bylam super). Innym razem wpadla
      akurat jak sie pranie skonczylo, zmila checia je wieszala, ale za to ile sie
      nagadala o tym jak to ona byla poukladana (rzygac mi sie chcialo od tego
      gadania). Lidka ma 5 m-cy i caly czas podnosi glowe do siadania (robi kolyske)
      i napina miesnie brzucha przez co steka, ochhhh, co moja mama na
      to?..., "napewno robi kupe" i usmiechaja sie razem z dziadkiem nad dzieckiem,
      bo przeciez robi kupe wedlug ich (sporo tych kup smile)) ), a wtedy zaczynaja sie
      opowiesci typu, ty to walilas kupy smile)).

      Zapomnialam jeszcze napisac..., w ciazy bardzoduzo przytylam i niestety
      chudniecie nie jest pestka, wrecz moja waga w miejscu stanela, a moja mama
      chudniesz z tak wielkim przekonaniem i zdziwieniem (pozytywnym)... nic wiecej
      nie dodam, szkoda gadac smile

      Ps. tak sobie czytalam te nasze posty o tesciowych i uznalam ze trzeba sie
      zastanowic nad naszymi mamami, przeciez one tez sa tesciowymi smile
      • ana50 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 09:03
        Witam Was wszystkie!
        Moja teściowa w gruncie rzeczy do niczego się nie wtrąca i nie poucza. Sama
        wychodzi z założenia, że teściowa to najgorsza zaraza. Uważa, że młodzi powinni
        mieszkać sami i sami o wszystkim decydować. Więc niby jest ok.
        Ale mimo to mnie denerwuje. Odkąd urodziłam dziecko chciała by je zabrać i
        gdzieś z teściem pojechać np. na wakacje. Jak moja Karolcia miała 2 miesięce
        chciała ją wziąć w Góry Świętokrzyskie!!!! Dziecko dwumiesięczne karmione
        piersią w dodatku!!!
        Przez to jej nie lubię. Juz teraz się szykuje, że w długi majowy weekend wezmą
        naszą roczną córcię na Roztocze.
        Nigdy!!! Myślę, żę problem z teściową jest taki, że nie jest naszą matka, a
        bardzo chciałaby nią być.
        Tymczasem nigdy nią nie będzie. W sumie obca kobieta.
        • malaika7 Dokładnie! 14.02.05, 09:52
          Moja teściowa przebąkuje, że dlaczego ja do niej dzwonię? Dlaczego jej nie ufam?
          Ano dlatego, że poznałam ją rok temu, i w tym czasie widziałyśmy się z 10 razy.
          Oczekuje wylewności, serdeczności, zaufania, ale - jak napisałam przedmówczyni -
          to obca kobieta! Nie ma córki, może chciałaby ją mieć. A może nie ma
          doświadczeia w relacjach z kobietą młodszą od niej o 35 lat? Może nie wie jak
          postępować? Ja mamę mam jedną. I chcę, żeby tak zostało.
          • mama_szymka Przeczytajcie co jest u mnie! 14.02.05, 10:42
            piszecie, ze teściowa to obca kobieta (i zgadzam się z tym), ale u mnie mam
            wrażenie, ze moja mama czasem chce mi zrobić na złość. Już tysiąc razy
            słyszałam, ze kawałek czegośtam dziecku nie zaszkodzi i że przesadzam.
            Np.: babcia (moja) chciała dać 5 miesięcznemu Szymonkowi kawałek babeczki, a
            jak powiedziałam, ze nie można bo to jest z glutenem to moja mama, ze
            przesadzam i że by mu nie zaczkodziło. To samo było ze skórką od chleba, lukrem
            z pączków(na mleku, a mały jest alergikiem i od jego urodzenia nie mogę jeść
            nic mlecznego), kawałkiem szyneczki i (UWAGA!)żurkiem.
            Na dodatek ostatnio jechaliśmy na mszę za babcię (mój mąż nie bo był w pracy) i
            powiedziałam, ze będę stać w bocznej nawie z wózkiem i czy mogła by przyjść tam
            po komunii żebym ja też mogła iść do komunii to oboje z tatą stwierdzili, ze
            mogłabym przecież na chwilę go zostawić i nic by się nie stało!!!! BOże w obcym
            kościele w innym mieście, no i rozpętała się awantura, której ja byłam winna,
            bo PRZESADZAM.
            Pomijam fakt, ze jak Szymon śpi to nie mogę uspokoić psa jak szczeka, bo zaraz
            jest, ze się nad nim znącam!!
            Ogólnie jest dobrze, ale niektóre sytuacje poprostu mnie wykańczają sad
    • karina45 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 10:46
      Oj dziewczyny a ja myslalam ze to domena wloskich tesciowych to wtracanie sie i
      nadgorliwosc. Musze przyznac ze na poczatku malzenstwa tez musialam swoja
      tesciowa troche "wytrenowac", boby nam spokojnie zyc nie dala od tej
      nadgorliwosci - daj jej palec to ci cala reke urwie. Przed urodzeniem dzidzi
      bylo juz wszystko ok, obiadki u niej raz na tydzien (czasami cos wcisnela do
      jedzenia, co najczsciej i tak potem wyrzucalismy bo nie bylo kiedy zjes-w koncu
      my tez robilismy zakupy a nie moglismy jesc za dwuch zeby sprawic przyjemnosc
      tesciowej), a wciazy pomagala mi przy prasowaniu bo ja stac dlugo nie moglam
      (czasami sie troche zagalopywala i zaczynala mi skladac i sprzatac w
      mieszkaniu, to sie mezowi zalilam i na jakis czas nie zgadzalam sie na pomoc
      pod byle jakim pretestem). Dobijala mnie tylko tymi ciaglymi obawami o moje
      zdrowie (ciaza nie byla zagrozona),tak ze po pewnym czasie gesiej skorki
      dostawalam jak do mnie dzwonila (co najmniej raz dziennie, a jak meza nie bylo
      to i3-4 razy dziennie). Po urodzeniu Nikunki dopiero sie zaczelo ale jakos
      udalo sie nam jej pomoc ograniczyc. Niestety gdy Nika miala 5 miesiecy wykryto
      u tesciowej raka. Musielismy sie do niej przeniesc , ale wytrzymalam tylko 2
      tygodnie, bo choc kobieta chora to i tak trudna do wspolzycia. Teraz chodzimy
      do niej codziennie, bo chcemy zeby naciszyla sie wnuczka, ale to wystawia
      niekiedy moje nerwy na ciezka probe. W sumie nie moge na nia nazekac, bo
      naprawde kocha wnuczke i b. chce nam pomagac, tylko ja bylam zawsze
      przyzwyczajona do samodzielnosci i trudno mi bylo sie przyzwyczajic ze musze
      komus pozwolic sobie pomoc (czasami ta pomoc jest faktycznie niezbedna, ale
      czasami robimy to dla tesciowej, zeby czula sie potrzebna). Czasami tez
      miala "wspaniale" pomysly co do wychowania Niki ale jak ktoras juz wczesniej
      wspominala zdanie "lekarz tak kazal" czyni cuda. Teraz ogranicza sie do
      podziwiania wnuczki i do ciaglego dziwienia sie jak ona duzo jez potrafi i jaka
      jest rozwinieta na swoj wieki ze kiedys dzieci tak szybko sie nie rozwijaly (co
      sie dziwic jak je biedactwa ciasno wiazali w beciku- lacznie z raczkami- do 6
      miesiaca zycia to potem byly opoznione i ruchowo i intelektualnie). Pozdrawiamy
      Karina i Nika
      • bartolina2 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 11:54
        wITAJCIE kOCHANE wKURZONE MAMY!!!
        Widze ze nie jestem sama -ja mam podobny lecz troszke inny problem-bo nasza
        mala zajmuje sie tesc, bo ja musialam wrocic po macierzynskim do pracy.Wszystko
        byloby oki gdyby nie fakt, ze tesc wychowuje mala wg zasad
        obowieazujacych .........w jego czasach i do zadnych naszych metod nie da sie
        przekonac-w kazdym moim ruchu widzi cos nie tak, a to zly lekarz, za malo je ,
        za duzo witamin DZIEWCZYNY przy takim traktowaniu nie mozna wogole byc matka-
        dzieki Bogu bedziemy mieli 2 dziecko i niedlugo ide na zwolnienie i wracamy do
        siebie!!!!!!!!!!!!!
        ..natomiast z tesciowa mam tylko taki problem ze ma zboczenie na ounkcie
        jedzenia-juz w poniedsialek mysli co da nam na obiad w niedziele-duzo pracuje
        wiec widuje mala w wekendy i........zaczyna sie wpychanie jedzenia a to
        kompocik, potrawka-tylko swieza bo sloiki-GERBER to chemia!!!!Doszlo do tego ze
        mala je tylko na rekach i to z zabawianiem.Dla mnie to juz
        zboczenie.............ale jescze tylko pare tyg.!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        pa pasmileMama Dusi i Filipa
    • mama_domika Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 14:53
      DZiewczyny tak mi przyszło do głowy my tez kiedys będziemy tescoiwymi. A moja
      jest taka sobie, tez ma te swoje mądrości ( czy wszystkie tak mają ?) a le ja
      im zdecdowanie się stawiam, a do ltgo miszkamy do siebie kawałek i ona do nas
      nie przychodzi a my tam idziemy jak mamy ochote.
      • doros1 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 15:50
        Przed ok. miesiącem "wygoniłam" swoją teściową z naszego domu, Oli(12.tyg.)
        jest dość chimerycznym dzieckiem ,a teściowa to panikara,przez pierwszy miesiąc
        przyłaziła i ciągle gadała ,że on ciężko chory( bo płacze),że dziecko w jego
        wieku powinno tylko jeść i spać bo takie były dzieci jej córki(siostry mojego
        męża), kupiła Mu smoczek i na siłę wpychała do bużki,kazała zamontować "bujaki"
        do łożeczka( a dziecko ma refluks),we mnie narastała coraz większa
        frustracja . W końcu "pękłam " i nakrzyczałam na nią, ta się obraziła i sobie
        wyszła.I dobrze,uspokoiłam się ja , uspokoiło się dziecko.Ostatnio byliśmy u
        teściów na obiedzie....jest ok. Teściowa nawet nie próbuje udzielać mi rad na
        temat wychowywania dziecka, wie czym to się skończywink
        • jk3377 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 14.02.05, 17:12
          Dzięki za wszystkie odzewy. Widzę , że nie jestem sama w tym mordowaniu się
          z "tą" babą...wink
          Z tego wszystkiego zapomnialam napisac kiedy to doszlo do przelania tej zlości
          u mnie. Kiedy zaczęłam już rodzić, byłąm w szpitalu, jakoś wszscy się tak na
          serio martwili a ona chyba z teściem nie. Bo jak mi potem moja mama zdawała
          relacje ( a mialam po 10 godz. cesarke) to byli okrutni. Padały teksty typu: a
          niech rodzi naturalnie, nie ona pierwsza nie ostatnia, do mojego męża mówiła
          żeby nie jechał do mnie bo się rozkleję (!!!!!!!) -na szczęście przyjechał.,
          kiedyś to musiałyśmy same rodzić (chyba nie chciala zebym miala lepiej). A jak
          się już Szymuś urodził to 2 godz. po moim przebudzeniu z narkozy juz stała nade
          mną z kamerą, i twierdzila ze jestem taka wymęczona (jak tu nie być po 12 h
          trudniego męczenia się )... a i paluszki to wnuczek ma takie szczupłe po babci-
          informowała wszystkie panie obok hiihih. Matkoooooooooooo
          Wygadałam się... ulżyło mi trochę... może to pomoże żeby jej nic nie mówić i
          zachować zimną krew.

          Ukochany Szymuś

          Wiek Szymusia
    • agatrzyna Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 15.02.05, 10:32
      Wiem cos o tym. Na szczescie 2 miesiace temu wyprowadzilam sie od tesciowej.
      Mnie tez juz szlag trafial. Gdy wyprowadzilismy sie to bylo chwile spokoju bo
      sie obrazila. Ale teraz znowu zaczela wtracac sie do wszystkiego. Nie wspomne
      juz o obiadkach dla syna. Na szczescie moj maz doskonale mnie rozumie i co
      chwile dochodzi do starc miedzy nim a mamusia. Na psacery z dzieckiem nie mozna
      wychodzic bo jest zimno. Lekarka powiedziala ze wrecz przeciwnie - trzeba!- to
      dowiedzialam sie ze lekarka jest glupia i nie zna sie. Ale jak kiedys
      zobaczylam ze poslodzila cukrem mleko mojej 5-miesiecznej niuni bo bylo
      niedobre, miarka sie przebrala. Powiedzialam jej wszystko co na ten temat
      mysle. No i oczywiscie obrazila sie ale przynajmniej mialam kilka dni spokoju.
      No i tak w kolko. Przez tydzien przychodzi, a pozniej przez tydzien jest
      obrazona. Jedynym rozwiazaniem jest chyba przeprowadzka do innego miasta wink
      • martynahpt A co wasi mezowie na to? 15.02.05, 11:20
        Ja tez jak jzu zreszta wczesniej pisalam nie nawidze swojej tesciowej i moj maz
        ma troche pretensje do mnie ze co ona mi zrobila ze przeciez ona jest wporzadku
        i czemu ja ja tak traktuje ze ja olewam bezczelnie, nie odzywam sie do niej
        poprostu jesem hamska. A ja sama to wiemze sie hamsko zachowuje ale ja jej nie
        cierpie i nie moge. Maz mi mowi ze chociaz przy niej moglalbym udawac. Ale no
        nie moge, tak jej nie lubie. Napiszcie jak wasi mezowie reaguja na wasza
        nienawisc do ich mamus.

        Pozdrawiam
        Marta mama Marcelka (04-11-2004)
        • mynia0 Re: A co wasi mezowie na to? 15.02.05, 11:26
          ja nienienawidzę teściowej, kobieta mnie tylko denerwuje. a mój mąż jest
          całkowicie po mojej stronie - czasem nawet muszę przywoływać go do porządku smile
          • maya13 Re: A co wasi mezowie na to? 15.02.05, 12:23
            Jak czytam te posty, to zaczynam doceniac to, że moja teściowa mimo, że mieszka
            kilka bloków od nas wogóle się wnukiem nie interesuje.
            Miałam do teściów ogromny żal o to,( byli na WIELKIE zaproszenie zaraz na drugi
            dzień po urodzeniu, gdzie ja oczywiście ledwo zipałam, a oni przyszli sie
            gościć, a potem dopiero 3,5 m-ca na kolejne zaproszenie na chrzciny). Nawet się
            nie zapytali jak sobie poradzimy z przygotowaniami do chrzcin - moi rodzice
            mieszkają 200km od nas. Nikt z rodziny męża nie zadzwonił do mnie do szpitala,
            nikt u nas nie był. Czekałam do wieczora ,aż mąz do nas przyjedzie i strasznie
            mi było przykro jak widziałm mamy i teściowe u innych dziewczyn - wiecie po
            porodzie to hormony strasznie dołują, ale teraz to ja ich tez olewam i
            przestałam do nich chodzić - zwłaszcza, że przy maluchu jest co robić. Im jest
            łatwiej do nas zajrzeć ale ona tego nie rozumie - bo tak jest jej wygodniej.
            Teraz to się nawet z tego układu cieszę - olewam ich, ale czasami jest przykro
            jak się widzi na spacerkach dziadka z wózkiem, albo teściową, mama może wtedy
            coś w domu nadgonić albo odespać noc. No cóż sama muszę sobie radzić jest
            ciężko, ale jestem "panem sytuacji", bo nie muszę do nikogo się wdzęczyć, ani
            wysłuchiwać uwag teściowej.
    • happymama Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 16.02.05, 01:22
      Czy Twoja teściowa jest na emeryturze? Może ma za dużo czasu wolnego. Znajdź
      jej jakieś zadanie, np. Zrobienie czaplki i szalika na drutach, itp. smile
      • martynahpt Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 14:17
        Pociagnijcie ten temat bo to ciekawe jakie macie problemy ze swoimi tesciowymi
        i jak te problemy rzwiazujecie.

        Pozdrawiam
        Marta mama Marcelka(04-11-2004)
        • majutkowa_mama Re: ściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 15:54
          hej, ja mam również nieszczęście mieszkania z teściową, chociaż szczęście że w
          jednym domu lecz w różnych mieszkaniach. Ale teściowa jest na emeryturze i ma
          full wolnego czasu. Codziennie u nas bywa, czasami kilka razy dziennie, niby
          się nie wtrąca ale zawsze coś złośliwego powie. Najbardziej zawsze dobijało
          mnie to, że zawsze jak przyjdzie musi moją córę (teraz 8 miesięcy) wziąc na
          ręce, nie ważne że mała w danej chwili ładnie się bawiła albo spokojnie leżała
          czy siedziała. Obnosi ją po całym mieszkaniu i tu zajrzy tam zajrzy, niby
          dziecku pokazuje ale swoje wiem smile a poza tym cieszy się jak wnusia na nią z
          wielką radością reaguje (dlatego że ją nosi na tych rękach ) a mnie krew zalewa
          jak teściowa ją na ręce bierze. Poza tym: od urodzenia wyrywała mi małą na
          spacery, na początku nie miałam innego wyjścia i dawałam córeczkę bo sama
          pisałam prace magisterską i tylko w tym czasie mogłam pisac ale krew mi się
          gotowała i latałam od okna do okna. Kiedyś wróciła ze spaceru i powiedziała
          że "jakaś tam ciotka" obcięła "ślicznie" Mai (mojej córce) paznokietki bo
          według nich były za długie, zdarzyło się to jeszcze raz ale ostatni bo już coś
          wtedy jej powiedziałam. Gdyby nie mojego męża siostra to Maja dostałaby zupkę
          już na początku 3 miesiąca, po czym teściowa twierdziła że ona swoim dzieciom
          to w tym wieku rosołki na kurkach gotowała, a w piątym miesiącu mówiła że
          wnusia powinna już jeśc paróweczki itp. Przez pewien okres czasu mało
          wychodziłam z małą na spacery bo pisałam prace magist. i ona o tym wiedziała
          dobrze, a pewnego dnia dowiedziała się że kiedy mała miała miesiąc to się z nią
          przewróciłam (na spacerze) to tylko skwitowała to: RAZ WYSZŁA NA SPACER I JUŻ
          JĄ WYWALIŁA . Poryczałam się i nic nie powiedziałam. Innym razem przyszła i
          zaczęła nam drzwi oliwic bo twierdziła że jak mała śpi to ona nie może wejśc bo
          drzwi skrzypią i ją obudzi. Jak naoliwiła to teraz wogóle nie słychać jak
          przychodzi bo jak nie ma mojego męża to niestety nie PUKA. Nie wiem nawet czy
          teraz jak to piszę nie stoi za moimi plecami smile))
          I tylko jest: "Maju nie byłaś dziś na spacerku? mamusia nie wzięła cię na dwór,
          a taka ładna pogoda?" " Zobacz Majeczko jaki bałagan rodzice mają na
          balkonie" "zobacz Majeczko mamusia sama je ciasteczko a tobie nie da".

          Szlag mnie trafia !!!!
          • agiea Re: ściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 16:51
            smile) a nie zamykasz drzwi na klucz??
            moi tesciowie (do ktorych dla jasnosci nie mowie 'mamo', 'tato') sa to ludzie z
            rodzaju 'tak was kochamy, ze zaglaszczemy was na smierc', co mnie i meza wkurza
            delikatnie mowiac. tesciowa najchetniej przyjezdzalaby codziennie (jest to
            odleglosc nie jakas kosmiczna warszawa-piaseczno, wiec jest to do zrobienia),
            myla podlogi, gotowala, prasowala na co w zyciu sie nie zgodze. jestem
            samowystarczalna, nie mam sily czy ochoty dzis posprzatac, posprzatam jutro i
            tyle. odkad ania jest z nami wydzwania do mnie na komorke (telefon stacjonarny
            wylaczony) raz w tygodniu by zadawac ciagle te same pytania - czy w czyms moze
            mi pomoc (kilka razy w ciagu jednej rozmowy!), pyta o nasze zdrowie etc. o
            niczym innym nie da sie z nia porozmawiac. a ja glupia diwilam sie czemu ma
            odpowiada jej monosylabami - oczywiscie jej to nie zraza! meza musialam JA
            przygotowac do zycia w rodzinie, bo tesciowie wszystko za niego robili (jak sie
            synek budzil, herbatka nakryta spodeczkiem juz na niego czekala etc.). na moja
            prosbe by nie wyreczali ze wszystkigo meza -przytakiwali, ale nadal chcieli MI
            pomagac jakbym meza od tego nie miala (co jest jednoznaczne z wyreczaniem
            synusia z obowiazkow domowych. a podczas jednej imprezy tesciowa co i rusz
            zwracala uwage mezowi, by sie nami opiekowal, by byl odpowiedzialnym ojcem i
            mezem! jakby takie zdawkowe i na pokaz teksty rzucane mimochodem przy calej
            rodzinie, nagle wychowaly 30-latka! tez jej zwrocilam uwage, ze to raczej
            osmiesza niz wychowuje). dodam, ze dziadkowie meza, sa schorowani, wiec
            tesciowie maja sie kim opiekowac a sami nie sa najlepszego zdrowia. tesciowa co
            nas widzi to placze, eh. z okazji naszego slubu schudla 13 kg! co do tel. to
            wiem, ze dla niektorych cotygodniowe telefony to nie duzo, ale temat tych rozmow
            doprowadzil do tego, ze dwukrotnie juz zwracalam uwage, ze sa one za czeste i ze
            lubie konkretne telefony a nie o pie..ch. teraz juz w ogole nie odbieram jej
            tel i juz! widac, ze tesciowa kombinuje jak moze. kupuje mi prezenty na
            urodziny, na imieniny, byle sie spotkac, choc malo maja kasy. maz ja zaprasza na
            czwartek po jego pracy /by nie siedzieli dlugo/ a ona dzwoni do mnie by sie ze
            mna umowic na sobote!
            byli u nas ostatnio i trzymalam ich na dystans, bardziej odpowiadalam na pyt niz
            opowiadalam.

            dobre! myslalam, ze ja to tylko kilka zdan napisze, ale jakos nie wyszlo big_grin
            • majutkowa_mama Re: ściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 19:42
              hmmm, niestety boję się że jak zacznę zamykac drzwi na klucz to zaraz się
              obrazi (bo taka obrażalska jest) i zaraz wszystkim rozgada że ja to pewnie nie
              wiadomo co chce ukryc. Aaaa tam, już sama nie wiem właściwie to nie powinnam
              się tym przejmowac ale ona tyle dla nas robi (taką ma naturę kobieta, że lubi
              każdego we wszystkim wyręczac nawet jak ktoś nie chce) że później powie że ja
              taka niewdzięczna jestem. I obiadzik przyniesie, dzidzi popilnuje, na spacerek
              pójdzie, drewienka do kominka przyniesie, drzwi naoliwi smile)) Niestety nie
              dociera do niej że ja nie potzrebuje pomocy, że ja sobie doskonale radzę,
              kiedyś nawet przyszła i tonem nie znoszącym sprzeciwu powiedziała że muszę do
              niej zejśc i będzie mnie uczyc gotowac. Jakoś się wywinęłam z tego . ZGROZA !!!

              Ale o tym kluczu to juz od dawna myślę smile))
              • ewa1715 Re: ściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 20:14
                jejku, współczuję, że musisz z taką kobietą mieszkać pod niemalże jednym
                dachem...
                ja mam może nie najgorszą teściową, ale cieszę się, że mimo wszystko mieszkamy
                z dala od siebie.
                najbardziej denerwuje mnie to, gdy ona przyjeżdża do mnie do domu i sprząta -
                prasuje, myje ściany, zmywa (mamy zmywarkę), myje podłogi,itp
                jezu!!!!!!!!!!!!!! jejku, nienawidzę tego strasznie!!!!!!! a jeszcze na dodatek
                czasem gdy sie widzi z moja matka to jej coś "napomknie" moja mama jeszcze to
                pomnoży *10 i wychodzi afera!!!!
                nie wiem, jakbym wytrzymała ze swoja teściową (a nwet ze swoją mamą - jakby
                zapomniały jak to jest jak sie ma w domu małe dzieci!!!) pod jednym dachem...
            • mmgromacka do agiea 18.02.05, 21:35
              wiesz, a ja Ci bardzo zazdroszczę takiej teściowej, która interesuje się Tobą i
              Twoim dzieckiem, chce pomóc i kupuje prezenty. moja świekra odwiedza nas tylko
              od wielkiego dzwonu i to po drodze do kądśtam 4-5 razy na rok i jest gościem, a
              mieszkamy w tym samym mieście. nie ma mowy o jakielkolwiek pomocy. jestem teraz
              z dzieckiem zupełnie sama, bo mąż pojechał 2m temu do pracy za granicą. przez
              cały ten czas ani razu nie zadzwoniła, żeby zapytać się o syna, wnuka ani o
              mnie.dziecko ma już 3m a ona widziała je 2 razy. jak byłam w ciąży, 2 razy
              zapytała mnie jak się czuję (liczyłam). po ślubie zero pomocy w stylu pralka
              itp. nigdy nie dostałam od niej żadnego prezentu (poza gwiazdką, bo wtedy to
              już musi) pewnie nawet nie wie kiedy mam urodziny. no ale nie mam czego
              wymagać, bo nie złożyła mi życzeń nawet w dniu ślubu. a wiesz dlaczego to
              wszystko? dlatego, że ona jest prawosławna a ja nie...
              • maya13 Re: do mmgromackiej 19.02.05, 00:29
                moja teściowa jest taka sama - mieszkamy 10 min od siebie i była u wnuka raptem
                może z pięć razy. Kuba ma już 8 m-cy. W ciązy musiałam leżeć - 8 miechów - a
                ona ani razu nie była, nawet przez telefon nie zapytała się jak się
                czuję....Podobnie jak u Ciebie jest u nas gościem...
                Także zazdroszczę wszystkim tych teściowych, które chociaż z dzieckiem na
                spacer wyjdą i chyba w tym momencie przyjęłabym jakąkolwiek pomoc bez
                narzekania z ogromną wdzięcznością,a teksty teściowej puściłabym bokiem -
                wiadomo pozrzędzić teściowa zawsze musi...i tyle
                Myslę, że te mamy, które chociaż od znienawidzonej teściowej mają jakąś pomoc
                nie wiedzą co to znaczy siedzieć w domu z dzieckiem 24 na dobę, gdzie większość
                obowiązków musi przejść przez "jedne" ręce - obecnie jestem umęczona i marzy mi
                się aby ktoś chociaż na spacerku mógł mnie zastąpić, ja mogłabym wtedy nadgonić
                domowe obowiązki....mąż późno wraca... i to tyle. Pomyślcie jak to miło gdy ma
                sie chociaż pół godziny dla siebie, bo np. znienawidzona teściowa się wtrąciła
                i maluszka zabrała na spacer lub ugotowała obiadek, mnie się takie obiadki
                śnią...........ile to zaoszczędzonego czasu...
                href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17643985">Mój Kubulek</a>
    • mamami73 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 21:14
      Ja mam z kolei inny problem, tesciowa siedzi z dzieckiem na co dzien i
      generalnie jestem zadowolona, corcia najedzona, usmiechnieta, zawsze
      przewinieta i przebrana, na spacerki chodza, nawet przy takiej sobie pogodzie
      itp Ale: nic nie zrobi samodzielnie, o wszystko sie mnie pyta (o ktorej zupka,
      jak kaszka byla o tej), boi sie temperature zmierzyc, uzyc gruszki do noska,
      czopka malej wsadzic (ostatnio przed wyjsciem do pracy musialam profilaktycznie
      podac czopek z paracetamolem, jak w nocy mala miala goraczke, poza tym jak
      retorycznie spytalam, czy sie 5 kresek odejmuje z pomiaru temperatury w pupci,
      to przerazona stwierdzila ze nie wiesad a sama troje dzieci wychowala...no i do
      pracy poszlam zdenerwowana, zero poczucia bezpieczenstwa, ze zostawiam chora
      mala w dobryvch rekach. Jak sie wtraca zle, ale jak jest zupelnie odwrotnie, to
      tez nie najlepiej...
      • ratel Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 19.02.05, 13:34
        Ja mam taką mamę jak Ty teściową, właśnie w ogóle się nie wtrąca, wszystko robi
        tak jak jej mówię, o wszystko pyta, a jak wyjdzie, ze coś zrobię nie tak to
        mówi, że nie chciała się wtrącać. Ideał ? Nie! Bo tak jak piszesz, mamami, nie
        masz poczucia bezpieczeństwa i boisz się zostawić dziecko z taką osobą, bo
        ciągle Ci się wydaje, że sobie nie poradzi. Ja w każdym razie rozumiem Cię
        doskonale.
    • mikita10 Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 21:51
      Jak tak sobie czytam, to stwierdzam ze mam naprawde dobra tesciowa. Jedyne co
      mnie denerwuje to pytanie zadawane na przemian z moja mama - "Czy dajesz cos do
      picia?" -miesiecznemu dziecku karmionemu tylko piersia. Na poczatku mówilam
      zgodnie z prawda, ze nie, to sie troche nasluchalam, ale teraz mowie z
      kamienna twarza, ze tak, oczywiscie. I wszyscy sa zadowoleni. Poza tym troche
      mnie denerwuje jak mi wyciagaja spokojne dziecko z lozeczka, zeby je ponosic, i
      mowia - uczcie nosic na rekach to sobie pozniej nie dacie rady.
    • kasialu Re: Teściowa-szlag mnie juz trafia! 18.02.05, 21:54
      Majutkowamama moi teście też nie pukają. Mojemu męzowi to nie przeszkadzało
      dopóki mieszkał sam /chociaż nieraz po imprezie jak spał potrafili wpaść i
      otworzyć sobie drzwi sami brrrrrrr/.
      Po ślubie zwróciłam Mu na to uwagę, ze mi to nie odpowiada i koniec. Zwracał im
      uwagę 100 razy, ale do nich to nie trafia i niiigdy nie pukają! Mój mąż jak
      mają przyjść zawsze zamyka drzwi na 10 spustów! Oni łapią za klamkę, a on z za
      drzwi krzyczy "a pukac to nie umiecie????" To trwa uuż 6 lat i nic. Nadal nie
      pukają.
      Jedyny plus jest taki, ze chcoiaż ze swoimi kluczami nie przychodzą! mają
      zapasowe jak wyjeżdzamy na wczasy podlewają kwiatki. Kiedyś zapomniałam kluczy
      i poszłam do nich. Dali mi "ich klucze" do mojego domu z zastrzeżeniem ŻE MAM
      ODDAĆ!!!!! Szlag mnie trafia. Kiedyś potrafili wpadac pod naszą nieobecnosć i
      np warzywa przynieść - gest miły, ale zbędny. Luzak powiedział delikatnie zeby
      wpadali jak jesteśmy w domu i tyle.
      • maryma Re: Teściowa-sposób na pukanie 19.02.05, 08:53
        koleżanka też miała taki problem, teściowa przychodziła do nich zawsze na swój
        serial niezależnie czy byli w domu czy nie (mieszkali w domu po babci kiedyś
        rodzinnym domu teściowej..) gdy cierpliwośc i negocjacje zawiodły wiedząc kiedy
        się pojawi rozebrała się do rosołu rzuciła się na męża i zaczęli się kochać na
        dywanie. Teściowa weszła oczywiście bez pukania zaczerwieniła się jak burak
        przeprosiła i teraz jak ma przyjść to zawsze dzwoni najpierw telefonicznie....
    • ratel A ja zazdroszczę Wam że macie teściowe! 19.02.05, 13:44
      A mi jakoś tak czasami jest przykro i smutno, bo teściów nie mam, a rodzice
      daleko. Jak urodziłam dziecko to mi to jeszcze bardziej przeszkadza, bo na co
      dzień nie mamy z kim dzielić radości z naszej pociechy. Poza tym moja teściowa
      była ciepłą, kochaną osobą i nawet jak się czasami ze mną nie zgadzała to z
      autentycznej troski o nas.

      Tak więc, czy teściowa jest, czy jej nie ma to zawsze stanowi problem wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka