haika
01.03.05, 11:33
Spotkała mnie sytuacja, od której o mało zawału nie dostalam... Potrzebuję
Waszej rady. Ale od poczatku:
Róża ma 2,5 miesiąca, 2 tyg. po porodzie straciłam pokarm - z powodu stresu
związanego z jej zdrowiem, ciągły niepokój, obawa (podejrzenie wrodzonej
toksoplazmozy - o dziś jeszcze nie zdiagnozowana - wciąż robimy badnia). Była
to dla mnie porażka, bo chciałam karmić piersią - przeszłam załamanie (nikt
tego nie rozumiał), ale mniejsza o to. Od tej pory karmię ją Bebilonem 1,
mała rozwija sie świetnie, nie mamy z nią żadnych problemów. Niestety
teściowa ubolewa nad tym, że trafiła jej się wyrona synowa, co to nie karmi
piersią (tak to odbieram)do tego stopnia, że wymyśliła, coś co mnie ubodło. I
to nieźle.
Kilka tygodni temu jakaś daleka kuzynka, którą ledwie znam (ze strony Niemęża)
urodziła córke i m nawal pokarmu. Teściowa z ową kuzynką wymyśliły obie, że
kuzynka będzie odciągła mleko (bo po o ma sie marnować)dla mojej córci a teść
będzie co rano nam je owoził. Uznały, że lepsze to, niż sztuczne mleko.
Pomysł ten przedstawiła w rozmowie telefonicznej z moim Niemężem, jeszcze od
tej pory się z nią nie widziałam, ale zanosi się na spotkanie w najbliższy
weekend i obawiam się, że ona wróci do tego tematu. Nie wiem jak taktownie,
ale stanowczo dać jej do zrozumienia, że pomysł jest dla mnie upokarzający. A
może przesadzam? W każym razie nie uważam, aby mleko innej matki, której nie
jestem w stanie zaufac , bo jej najzwyczajniej w świecie nie znam - będzie
lepsze niż to, które ja przygotowuję, poza tym - tym pomysłem teściowa daje
mi do zrozumienia, że jestem do niczego... Czuję sie z tym fatalnie.
Poradźcie coś, nie chciałabym się z nią pokłócić, tylko wybić jej z głowy
podobne pomysły. Dodam, że jest bardzo wrażliwa na krytykę - przykład: kiedy
w ciąży rozpoznano u mnie zakażenie toxo wiedziałam, że zaraziłam sie od jej
kota - dzikuska - przybłędy, którego przygarnęła, kiedyś w luźnej rozmowie
(bynajmniej nie z pretensją) powiedzieliśmy, że prawdopodobnie ten kot mnie
zaraził - obraziła się na 2 miesiące (jak to - jej kotek??? Nigdy!!!)!!! Co
robić???