justinewal
09.08.05, 13:41
Witajcie,
Muszę się podzielić dzisiejszą porannąscenką jaka rozgrywała się na moich
oczach. Jechałam samochodem Marszałkowską wzdłuż kilku przystanków
tramwajowych. W tramwajach żebrała Cyganka z maleńką dziewczynką - taką 6
miesięczną. To tyle co ma moja Kasia! Widziałam jak wsiada i wysiada na
kolejnych przystankach.
Malutka była tak pogodna, robiła 'kosi łapki', widać, że matka ją zabawiała,
przytulała.
Co to za świat, w którym takie maleństwa muszą żebrać i to dla kogo? Przecież
nie dla siebie, tylko dla jakichś obleśnych, grubych facetów, którzy zmuszają
takie kobiety do żebrania. Jest mi od rana tak strasznie smutno...
Pomyślałam, jak ona karmi to maleństwo, gdzie? My wyparzamy butelki, kupujemy
słoiczki, chuchamy, dmuchamy a tu.....
Tak mi strasznie przykro i żal, bo co można zrobić?
Kiedyś nie zwracałam na takie scenki uwagi, odkąd jest Kasia, świat się
zmienił. A może tak mi smutno, bo Maleństwo było mimo wszystko cały czas ze
swoją mamą, a ja musiałam Kasieńkę zostawić w domu i gnać do pracy....
Pozdrawiam gorąco,
Justyna