Dodaj do ulubionych

nie chce spać w nocy

26.10.05, 08:33
Witam,
mój 5,5-miesieczny synek nigdy nie był wielkim śpiochem, nocy tez nigdy nie
przesypiał i budził się po kilka razy w nocy, ale od paru dni przechodzi sam
siebie. Budzi się o różnych porach (1.00, 3.00 nad ranem), całkowicie
rozbudzony zaczyna goworzyć i najwyraźniej nie zamierza dalej spać. Usypianie
go trwa ponad godzinę, tylko na rękach. Nie jest głodny, karmię go butelką i
budzi się np: po godzinie od ostatniego karmienia. Nie wygląda też na to, że
coś go boli. Szlag mnie już trafia bo chodzę do pracy i prawie zasypiam przy
biurku. Poradźcie, czy też tak miałyście, z czego to może wynikać, kiedy się
skończy. Dodam tylko, że wychodzą mu teraz górne jedynki,ale nie sądzę, że to
powód budzenia się.

pozdrawiam
MArmolinka&Michaś
Obserwuj wątek
    • alex_cz Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 08:50
      A może dzieciak za tobą tęskni (piszesz, że chodzisz do pracy) i to jeden z
      objawów tego, że potrzeba mu więcej bliskości itp? Zdradza chęć do zabawy
      najwyraźniej i potrzebę częstszego kontaktu.
      Taka luźna refleksja.
    • kura17 Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 08:57
      wg mnie powinnas konsekwentnie ukladac go do snu, nie pozwalac na zadne zabawy,
      dawac do zrozumienia, ze noc to czas spania, a nie czuwania. wiem, ze jest
      trudno i latwo tak radzic, ale wg mnie nie ma innej szansy. probowalas smarowac
      na noc dziasla jakims zelem na zabkowanie? moze to jednak zabki budza Twojego
      synka?

      i jeszcze jedna (luzna...) uwaga... piszesz, ze masz juz dosc, bo chodzisz do
      pracy. trudno sie dziwic, to bardzo meczace sad ale, zapytam szczerze, gdzie jest
      tata? taka sytuacja, jak opisalas, wymaga jednego rodzica, drugi moze (probowac)
      smacznie spac... moze ustalcie z mezem dyzury, jedna noc "czuwa" on, druga Ty. w
      ten sposob przynajmniej co 2 noc bedziesz wyspana smile oczywiscie dopoki synek nie
      zacznie znow ladnie spac, wtedy kazdej nocy sie wyspisz smile

      powodzenia!
      • marmolinka Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 09:10
        Tatus jak najbardziej się udziela i rzeczywiście dzielimy się "nockami" z
        naszym potworkiem, ale sytuacja jest chyba trudniejsza niż to przedstawiłam.
        Michaś po przebudzeniu zaczyna się wiercić, chce się bawić, a kiedy my nie
        reagujemy na jego zaczepki, znudzony zaczyna przeraźliwie płakać i ciężko go
        uspokoić. Tatus w każdym razie nie umie, więc wtedy wkracza do akcji mamusia,
        siłą rzeczy przebudzona i wściekła. Branie go do łóżka nic nie daje, dawanie
        wody też nie. Karmić do częściej tez nie chcę, bo wytworzy się kolejny nawyk.

        pozdr.
        M&M
        • kura17 Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 09:17
          tatus sie musi nauczyc wink
          serio, mysle, ze musicie synka przetrzymac. ja tak mialam z dluzsza drzemka w
          dzien. syn spal max 45 minut, za nic niechcial znow usnac, a po pol godinie...
          szedl spac, bo byl b. zmeczony... zawzielam sie... postanowilam nauczyc spac
          dluzej. pierwszego dnia poddalam sie po godinie rykow, drugiego usnal znow po 40
          minutach, trzeciego po 15, a czwartego sie nie obudil... smile usypialam metoda
          "usnij wreszcie". znasz?
          • marmolinka Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 09:34
            Metodę znam, tylko jestem chyba do niej za miękka (: Próbowałam te ryki
            przetrzymac, ale jak młody zaczyna tak płakać, że aż się zanosi i nie może
            złapać tchu, to po prostu wymiękam. W takim stanie przecież na pewno nie
            uśnie... Jak ty to zniosłaś? Może masz spokojniejsze dzieciątko? Ja chyba
            powinnam się przygotować, że ten koszmar potrwa jeszcze jakieś 18 lat.

            pozdr.
            M&M
            • kura17 Re: nie chce spać w nocy 26.10.05, 09:58
              moje dziecko tez ryczalo strasznie sad on jest strasznie glosny, ten moj syn,
              sciany sie trzesly... ale w tej metodzie nie zostawia sie dziecka do wyplakania,
              wchodzisz co chwile do pokoju. my nie stalismy i mowilismy nasze "kwestie";
              tylko zawsze przytulalismy i calowali (ale nie wyjmowali z lozeczka, tylko w
              ekstremalnych sytuacjach). to naprawde szybko dziala, kilka dni i masz w domu
              aniolka... naprawde mysle, ze warto. mozesz tez stosowac metode t. hogg, ja tak
              robilam jak synek mial 2 miesiace. troche pomoglo (nocne zayspianie bez
              najmniejszego klopotu), ale niezbyt sie sprawdzalo w dzien, wtedy (jak synek
              mial ok pol roku) przeszlam na "usnij wreszcie" i jestem zadowolona.
              jest bardzo trudno na poczatku zniesc te ryki. ale to dla Waszego dobra,
              dziecka, meza, Ciebie. wiem, ze sie zanosi i krzyczy, moj robil to samo. ale to
              sa sztuczki! uwierz... teraz synek tez czasem probuje... a jak twardo wychodze z
              pokoju (po wczesniejszym wycalowaniu i podaniu misia), to... zaraz milknie, wie,
              ze nic nie wskora wink
              naprawde tak Ci radze! synek Twoj rosnie, bedzie wazyl wiecej, jak sobie
              wyobrazasz usypianie go w nocy na rekach?? sad

              powodzenia, jestem z Toba!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka