Dodaj do ulubionych

synus mi sie "odstawil"...

31.10.05, 13:23
od piersi....

trwalo to kilka tygodni...wciaz mniej i mniej...az pewnego poranka pogryzl
mame swiezo wyrznietymi jedynkami i nie chcial juz wiecej ssac...
ma juz prawie 7 miesiecy, a moja walka o laktacje tez mi sie juz znudzila,
wiec skapitulowalismy i dalismy sobie spokoj z cycusiem...

maly je juz inne frykasy, a jedzenie z lyzeczki wprost uwielbia...nie jest to
problemem dla niego - lecz dla mnie!
psychicznie poradzilam sobie z tym jakos...oswajalam sie z ta mysla dzien w
dzien w czasie tej dlugiej laktacyjnej walki...´mam jednak problem natury
fizycznej otoz od trzech dni( odkad nie karmie) pojawily mi sie guzki w
jednej piersi...sa bolesne, ale wlasciwie tylko przy czulym kopnieciu synka
podczas przewijania, lub tulenia sie...w drugiej piersi wlasciwie chyba
calkiem zanikl pokarm...
co robic?
isc do lekarza? masowanie boli! przeczekac?
lykac ? co ?
co o tym myslicie? boje sie zapalenia piersi tudziez jakis innych koszmarnych
historii...odciagac? to znow zacznie sie produkcja mleka ..i tak jedna juz
jest wieksza od drugiej..
pozdrawiam mgg


o
Obserwuj wątek
    • mgg1 Re: synus mi sie "odstawil"... 31.10.05, 13:44
      podbijam
      pomozcie kochane....
    • mama_wojtusia2 Re: synus mi sie "odstawil"... 31.10.05, 13:47
      Cześć mgg smile
      Jak Ala się odstawiła to miałam piersi pełne od mleka... Generalnie
      brałam je na przeczekanie. Jak czułam, że jednak pierś zaczyna boleć
      i zbliża sie coś w rodzaju nawału to odciągałam, ale tylko troszkę
      tak żeby przestała mocno boleć. Jak wyczuwałam boleśniejsze guzki
      to pod prysznicem puszczałam gorącą wodę i je troszkę masowałam. To wszystko
      trwało ze 4 dni. Potem mleczko z godziny na godzinę zaczęło znikać.
      A i jedna też była większa a to były wakacje smile
      A przy Wojtusiu nie musiałam robić nic. Przez parę dni miałam boleśniejszy
      guzek, ale jakoś sam znikł bez pomocy.
      • an-nika Re: synus mi sie "odstawil"... 31.10.05, 13:56
        U mnie chyba po półtora tygodnia zaczęły się robić guzki. Niektóre się rozeszły
        same, a jednego bardzo bolesnego musiałam ściągnąć laktatorem /nic nie dało
        masowanie i nagrzewanie/. Nie spowodowało to dalszej produkcji. A pozatym
        miałam wrażenie, że te guzki pojawiały się po okopaniu moich piersi przez
        córeczkę. I chwilowo staram się unikać kopniaków - to tak na marginesie, mała
        ma 5 mies. i strasznie wierzga. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka