kakui [...] 20.01.06, 21:16 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
madzieks2 [...] 20.01.06, 21:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kakui Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:20 najlepiej ku.. zamknac zwierze w pokoju, w obawie ze "wydrapie oczki" i ty sie jeszcze ku.. dziwisz ze on tak reagowal? to tak jakby ciebie izolowali od kogos, w obawie ze mozesz zabic! no jak widze takie dziunie to nie wiem czy im strzelic czy co !!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dzingiel Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:26 Uspokój się Kobieto. Nie o to chodzi na forum. Taki ton ma zawsze odwrotny skutek do zamierzonego. Odpowiedz Link Zgłoś
z1mka Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:27 morderców się izoluje, bezpiecznych ludzi nie. Niebezpieczne zwierzęta też się izoluje. Gratuluję szalenie trafnych porównań! Odpowiedz Link Zgłoś
madzieks2 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:29 czasem poprostu szkoda słów... ktoś kiedyś w książce dla dzieci(i dorosłych) napisał.... STAJESZ SIĘ ODPOWIEDZIALNY ZA TO CO OSWOIŁEŚ...szkoda, że tak niewielu ludzi to rozumie Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:50 Ciekawe gdzie podziala sie autorka wywolanego tematu, bo tu zacieta batalia trwa i czytajac to wszystko mam wrazenie, ze to grubymi nicmi szyty watek. Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:03 Autorka wątku płacze nad kicią oddaną do schroniska, bo kocha zwierzątka... Odpowiedz Link Zgłoś
driada2 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:10 > Autorka wątku płacze nad kicią oddaną do schroniska, bo kocha zwierzątka... ukradkiem przeciera zapłakane oczęta i poszukuje grupy wsparcia wszystkich, ktorych okrutny los pozbawil ich futrzastych przytulanek Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:40 Zdecydowałam się na dziecko mając koty. Znam swoje zwierzaki dość dobrze. Wiem kiedy są wkurzone, kiedy mają ochotę coś zbroić. I wiem, ze to nie piękne obfutrzone zabawki. Dziewczyna pisała, że jej córka budziła śpiącego kota, przeszkadzała mu w jedzeniu. Nie wierzę, że nie można powstrzymać natarczywości dziecka. Moim zdaniem od małego trzeba uczyć dzieciaka, ze zwierzę to czująca istota i nie można go męczyć. Przynajmniej mnie tak uczono. Wychowywałam się z wilczurem. I - tak jak już wcześniej pisałam - zapewnić kotu jakiś azyl np. w postaci półki pod sufitem, tak żeby mogł się schronić przed dzieciakiem. Koty to bardzo wrażliwe stworzenia i bardzo przywiązujące sie do ludzi. Oddanie kota do schroniska to skazanie go na pewną i powolną śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
clio1979 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 21:43 Jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoiliśmy. Nie znam się na zachowaniu kotów, bo jestem tzw. psiarą, więc mogę się tylko domyslać co zwierzak może czuć w sytuacji porzucenia go.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama007 tak samo sie oswaja niemowle, jak zwierze... 20.01.06, 21:55 tak samo sie oswaja niemowle, jak zwierze... jak niemowle wrzeszczy to tez je oddasz bo nie wiesz co sie z nim dzieje?? dziecko i kot to niewielka roznica - tak naprawde jedno i drugie chodzi swoimi sciezkami - niektorych nigdy nie bedziemy w stanie zrozumiec. ostatnio probowalam zapoznac ze soba dwie kotki - efektem byl zastrzyk przeciwtezcowy, dlugie leczenie ran na rekach, potem wizyta u dermatologa w sprawie blizn, ktore zostana na dlugo. jedna nauczka - MOJA WINA! zostanowcie sie co niektore. nie ma wytlumaczenia na "nic nikomu nie zrobil, ale moze cos zrobic"... wasze dziecko moze kiedys tez komus cos (odpukac) zrobic mimo wszystko pozdrawiam aga Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: tak samo sie oswaja niemowle, jak zwierze... 20.01.06, 21:59 > zostanowcie sie co niektore. nie ma wytlumaczenia na "nic nikomu nie zrobil, > ale moze cos zrobic"... wasze dziecko moze kiedys tez komus cos (odpukac) > zrobic. Przepraszam ale kompletnie nie rozumiem tego argumentu. olac ze zwierze jest agresywne bo moje dziecko kiedys tez moze byc agresywne??? To dla mnie zbyt naciagane Odpowiedz Link Zgłoś
mama007 Re: tak samo sie oswaja niemowle, jak zwierze... 20.01.06, 22:21 > Przepraszam ale kompletnie nie rozumiem tego argumentu. > olac ze zwierze jest agresywne bo moje dziecko kiedys tez moze byc agresywne??? > To dla mnie zbyt naciagane to nie ma byc naciagane. jak bierzesz kota do domu to skad wiesz, ze on kiedys nie "sfiksuje"??? tak samo jak urodzisz dziecko to skad wiesz, ze nie wyrosnie na oszoloma?? wychowujesz i zwierza, i dziecko, to dlaczego nie mozesz jednego i drugiego wychowac dobrze...? mam i dziecko, i mialam niejednego kota - swoje, tymczasowe - wiem jedno, ze zwierze samo w sobie w 99% przypadkow nie jest winne. winien jest czlowiek. nie napisalam, zeby olac zwierze - sa sytuacje, w ktorych nie mozna tego zrobic. za wiekszosc jednak SA ODPOWIEDZIALNI LUDZIE. nie pisz z taka agresja - to dyskusja, nie bojka... pozdr aga Odpowiedz Link Zgłoś
madzieks2 Re: tak samo sie oswaja niemowle, jak zwierze... 20.01.06, 22:01 mama007 co tam u ciebie?? pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mama007 do madzieks2 20.01.06, 22:41 odpisalam Ci wtedy, ale chyba nie dostalas mojej wiadomosci... odezwij sie do mnie na priva gazetowego to pogadamy sobie dluzej pozdr aga Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Wasze poczucie odpowiedzalności jest przeraża 20.01.06, 21:57 No tak ale wyzywając tez nie postepujesz ok prawda? sama wiem to po sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:01 I jeszcze jedno - nie wierzę, żeby porządny i normalny weterynarz zaproponował uśpienie zdrowego i przerażonego zwierza!!! Odpowiedz Link Zgłoś
driada2 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:15 > I jeszcze jedno - nie wierzę, żeby porządny i normalny weterynarz zaproponował > > uśpienie zdrowego i przerażonego zwierza!!! ja tez nie, autorka pewnie sama wpadla na ten pomysl, a na forum napisala, ze to weterynarz jej kazal Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:02 Tak sie zastanawiam, drodzy rodzice ktorzy piszecie - kot w jakikolwiek sposob zagraza mojemu dziecku - won z domu do schroniska!! Co mnie obchodzi zdychanie kota jesli moje dziecko ma na niego alergie, uspic!!! etc. Co Wy przekazecie swojemu dziecku jako wartosci na dalsza droge zycia? Jak opiszecie - czym jest odpowiedzialnosc za slabszych czy za tych za ktorych odpowiedzialnosc sie wzielo? Jak nauczycie radzic sobie w trudnych sytuacjach? Oddawaniem klopotliwego "podopiecznego" do schroniska? Zabijaniem go? To jest rozwiazanie? Rodzic ma byc dumny ze tak zadbal o "bezpieczenstwo" dziecka? Faktycznie sie wysilil. Powinien spuchnac z dumy. Moja kolezanka ma dwoje synow - starszy, czteroletni nienawidzi mlodszego - gdy tylko na chwile ich sie spusci z oczu - potrafi wziac niemowlaka i rzucic nim w lozeczko albo go podduszac poduszka. Moze jej doradze uspienie Maciusia. Ewentualnie jakis przytulek. W sumie to mi szkoda Waszych dzieci - a moze Was w przyszlosci? Tez kiedys mozecie sie stac uciazliwi, trudni w obejsciu. Mozecie nawet zagrazac ich dzieciom - na starosc rece sie trzesa, poglady bywaja nie takie. A nauka nie idzie w las. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:07 W sumie to mi szkoda Waszych dzieci - a moze Was w przyszlosci? Tez kiedys mozecie sie stac uciazliwi, trudni w obejsciu. Mozecie nawet zagrazac ich dzieciom - na starosc rece sie trzesa, poglady bywaja nie takie. A nauka nie idzie w las. Kolejny bzdetny argument.....ja bym tak naszymi dziecmi tak tu sie nie zasłaniała ok! Odpowiedz Link Zgłoś
mart44 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 22:27 Mieliśmy kota, z którym byliśmy bardzo zżyci. Nauczył mnie na czym polega macierzyństwo - oczywiście w pewnym sensie. Nie wyobrażałam go sobie oddać w byle jakie ręce. Niemal przymusiłam moich dziadków, żeby go wzięli. Efekt - wielka miłość w obie strony, radość i rozrywka dla dziadków, bezpieczny dom dla kota! I co mnie cieszy - mogę go odwiedzać (choć mnie już nie poznaje), dowiadywać się co nowego... Jesteś odpowiedzialny za tego, którego oswoiłeś. DO końca. A nawiasem mówiąc - czytając tytuł myślałam, że się dowiem o jakiś zagrożeniach ze strony kotów dla ciężarnych czy matek... Odpowiedz Link Zgłoś
anulla1 Zakończmy ten wątek 20.01.06, 22:51 Wydaje mi sie bezcelowe dalsze spieranie sie w tej sprawie, nikt nikogo nie przekona do swoich racji- rozumiem to nie rozumiem tylko dlaczgo miłośnizki kotów są tak agresywne względem ludzi- sama zostałam obrażona dwa razy, pomijam ataki na autorkę. Szkoda ze nie potraficie kulturalnie dyskutować! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 23:04 no, to właśnie dałyście przykład jak dobrze wychowywać - i dziecko i zwierzęta. Tyle jadu i chamstwa dawno na forum gazety niewidziałam. Wstyd!!! Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 23:11 Z całym szacunkiem.Moje koty są bardzo dobrze wychowane, a o Larwie nic nie jestem w stanie powiedzieć... bo za mała. I uważam, że musimy być odpowiedzialni za każde zwierze, które bierzemy do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 23:23 Przepraszam za uogólnienie. Napisałam to do tej części e-mam, które tutaj naprawdę zachowały się w sposób chamski. Niestety większość postów w tym wątku to nic więcej jak pyskówka. Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 23:29 Wiesz, bo człowiek mniej odporny na głupotę ludzką (a ja dość odporna jestem) ma ochotę ciężko ukarać taką panią, a dopiero potem pomyśleć. Moja pierwsza reakcja była daleka od grzecznej - ale się pohamowałam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dragica Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 20.01.06, 23:40 nie chcę Cię autorko tego idiotycznego wątku urazić, ale-obrzydliwość!!!! ciekawi mnie, czy ty byś chciała być wyrzucona jak ten kot...lepiej by było, jakbys w ogóle tego kota nie wzięła.i mogłabyś sie poczytac o kotach.też mają mózg.i też mają uczucia.wymiotować mi się chce jak czytam takie wątki. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 malwisienia 21.01.06, 08:48 dla mnie moje dziecko to pępek świata, powiem więcej- to dla mnie jedyna istota na ziemii na której mi zależy i która mnie interesuje. Reszta to tylko marne okruchy z mojego stołu albo jak wolisz nędzne popłuczyny które spuszczam rano w klozecie razem z moim moczemDDDDDDDDD A teraz idź postraszyć bakterie z klozetu Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 21.01.06, 11:06 Koszmar. I tyle. Nie znasz kotów, nie rozumiesz ich, to widać. Dlatego nowy dom ma sens - nie tylko ze względu na dziecko. Głównie ze względu na kota. Jeśli jesteś z Warszawy, spróbuję znaleźć dom dla Twojego kota. Ja go niestety wziąć nie mogę, za dużo mam kociarstwa w domu. Napisz coś więcej - ile ma lat, kot czy kotka, czy kastrowany/sterylizowana, czy było szczepienie, odrobaczanie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
magdaksp Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 21.01.06, 19:43 ja bym w takiej sytuacji kota ewentualnie oddala rodzinei albo komus bliskiemu .ale napewno probowalabym oswoic kota znowa sytuacja.jak bylam mala to gdy urodzila sie moja o trzy lata mlodsza siostra to wpadlam w histerie i tylko krzyczalam zeby mama ja oddala,za ja jej wdomu nie chce.oczywiscie z czasem mi przeszlo ,zrozumialam sytuacje itd.mysle ze kot ,ktory przeciez nie rozumie nowej sytuacji, gdy nagle pojawia sie wrzeszczace zawiniatko i burzy mu tryb zycia,rowniez powinien miec szanse na zaakceptowanie nowej sytuacki i nowego czlonka rodziny.ja sie wcale nie dziwie ze kot sie wkurzyl .skoro dziecko nie daje mu spokoju,przeszkadza,ciagnie za ogon.nie tylko kot powinien zaakceptowac nowa sytuacje ale i dziecko rowniez powinno byc nauczione ze kot to nie zabawka i nie mozna go nękac.wydaje mi sie ze autorka nie wykazala checi przystosowania kota do nowej sytuacji ani tym bardziej dziecka.jak bym byla na miejscu autorki to nigdy nie przyzanalabym sie dziecku ze oddalo sie kota do schroniska. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Dziecko i kot - pod jednym dachem Autor: blueluna 21.01.06, 21:30 Co jakis czas pojawiaja sie watki w stylu - masz kota - strzez sie!!!! Przyznam sie, ze sa dla mnie bardzo przykre. Pokazuja jak znikomo wiele osob zna swoje zwierzeta, jak maly czuje dla nich szacunek, jak latwo przychodzi ludziom w jedna chwile skazac kota na smierc lub schronisko (w przypadku ktorego ta nazwa przewaznie jest bolesna kpina - bo tak naprawde jest to nic wiecej niz oboz koncentracyjny a oddanie tam kota z metka "agresywny" skazuje go na wegetacje do konca dni jego bo nikt takiego kota nie adoptuje). Dlaczego? Bo kot zadrapal dziecko, bo zle sie czul i warczal, bo byl zestresowany. Poki byl sliczna maskotka ktora uroczo mruczy - bylo fajnie. Gdy tylko pojawia sie jakikolwiek problem - kotku, won. Czlowiek to brzmi dumnie? Dla kogo? Dla mnie juz dawno nie. Moze jestem dziwna. Ale to wina moich rodzicow - od malenkosci uczyli mnie odpowiedzialnosci, dbalosci o tych do ktorych opieki sie podjelam, troski o slabszych. No i stworzyli dziwaka Ktory wie co to odpowiedzialnosc, ktory nie wybiera najprostszych rozwiazan jesliby to mialo kogos niepotrzebnie skrzywdzic. Ponizej dam kilka linkow - dwa pierwsze na moja stronke. Trzeci to link na forum - gdzie nasz synek ma swoj watek od dnia narodzin. Jest to zapis jego rozwoju w towarzystwie kotow. Niestety - trzeba sie tam zalogowac. republika.pl/kocia_stronka/kot_i_dziecko.html republika.pl/kocia_stronka/o_nas.html forum.miau.pl/viewtopic.php?t=30460&start=0 Moze ktos zechce to zobaczyc i sie zastanowi zanim skaze swojego kota na smierc lub nedzna wegetacje w schroniskowej klatce - tylko dlatego ze kot dziecko zadrapal. I bardzo prosze o nie pisanie mi argumentow - ze dziecko najwazniejsze. Sama jestem matka, Przemek jest dla mnie strasznie wazny. Jednoczesnie koty sa takze czlonkami rodziny i gdyby zaczelo sie cos niedobrego dziac miedzy Przemkiem a ktoryms z nich - to przede wszystkim staralabym sie to naprawic - majac swiadomosc ze koty takze maja uczucia, takze choruja, takze cierpia, takze kochaja i moga byc zazdrosne o uczucia. Dbalosc o dziecko nie oznacza ze nalezy byc okrutnym i nieczulym. Dbalosc o dziecko to przede wszystkim umiejetnosc myslenia i przekazywanie mu dobrych wzorcow. Do takich nie nalezy zabijanie czlonkow rodziny. A jesli dla kogos kot jest tylko maskotka, zabawka - to moze wogole nie powinien go miec? Bo przekaze swoje poglady dziecku - a to sie moze dla kota zle skonczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Dziecko i kot - pod jednym dachem Autor: binia19 21.01.06, 21:31 Blueluna, popieram w 100 procentach wszystko co napisałaś. Napisałam do Ciebie na priv. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_kosleen 21.01.06, 21:33 Niestety czasem zdarzaja sie takie sytuacje w zyciu ze jedynym rozwiązaniem jest schronisko, dlatego też daleka byłabym od odmawiania komus człowieczeństwa dlatego ze jego zwierze tam trafiło. Jest to bardzo przykre rzeczywiscie jezeli musimy zrezygnować ze zwierzecia bo tak czasami własnie bywa to nalezy zrobić wszystko zeby trafiło ono w dobre rece ale jezeli nie ma sie wyboru, mozliwosci czasmai trzeba podjąc taka decyzję. Aha napisalam tu o skrajnych przypadkach bo wiem ze jezeli sie chce to sie potafi ale nie uogólniam i proszę wszsytkich sympatyków zwierzat o to samo, ja też nim jestem - mimo wszsytko! Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 21.01.06, 21:46 Schronisko nigdy nie jest dobrym rozwiazaniem. Chyba ze dla czlowieka. Jak moze byc rozwiazaniem wsadzenie kota do klatki, miedzy czesto chore koty, gdzie kot jest karmiony jakas papka, jest przerazony, zestresowany i byc moze nigdy z tej klatki nie wyjdzie? Gdzie gdy zachoruje - nikt mu nie pomoze? Co to za rozwiazanie? Sa inne - mozna znalesc kogos kto nie wezmie kota na stale ale za drobna oplata i pokrycie kosztow utrzymania przetrzyma go u siebie. A w tym czasie mozna szukac kotu domu. Mysle ze wiele starszych, samotnych osob na takiec os by chetnie poszlo - nie decyduja sie na kota wiedzac ze w kazdej chwili moga odejsc i boja sie zwierze pozostawic, boja sie tez kosztow utrzymania. Tyle ze to wymaga wiecej wysilku niz zawiezienie kota do schroniska. Trzeba taka osobe znalesc, trzeba szukac domu. Juz pisalam w watkach na ten temat - ja zdaje sobie sprawe ze sa sytuacje gdy kot musi sie wyprowadzic z domu. Ale mozna to zrobic w sposob okrutny ale prosty i szybki - lub wymagajacy wiecej wysilku i checi - ale humanitarny. Dodam tez ze praktycznie kazda (z naprawde malymi wyjatkami) sytuacja w ktorej kot nie jest w stanie odnalesc sie w towarzystwie dziecka - wynika z nieumiejetnosci lub niecheci doroslych by te stosunki ulozyc. I pisanie postow - uwazajcie na koty - zagrazaja dzieciom!!! - jest bez sensu. Bo to czlowiek zawiodl. Jak dziecko sobie zwali na glowe garnek z wrzatkiem ze stolu - to nie garnek byl zlosliwy i agresywny - to dorosli zawiedli. Kot ma prawo sie bronic przed dzieckiem. Gdy ktos mu tego prawa odmawia - to im szybciej kota odda - tym lepiej, dla wszystkich. Ale niech ten ktos ma w sobie na tyle ludzkich uczuc - by nie skazywac kota na smierc lub wegetacje! I niech laskawie nie demonizuje kotow jako mordercow dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 21.01.06, 22:33 Popieram w 100% - nic dodac - nic ujac! I oto w tym wszystkim chodzi aby byc czlowiekiem...odpowiedzialnym! Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 21.01.06, 23:09 no tak tylko ze wszyscy potepiajacy autorkę uogólonili i naprawde oni w ten sposób pisali o kotach..... Mnie przeraza fanatyzm - nawet w imie miłosci do zwierzat Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 21.01.06, 23:24 > Mnie przeraza fanatyzm - nawet w imie miłosci do zwierzat Fanatyzm? Nie wydaje mi sie. Nikt jej nie potepil za oddanie kota. Bo to decyzja kazdego - na ile chce i ma ochote, czesto takze mozliwosci - by zajac sie poprawianiem stosunkow miedzy kotem lub dzieckiem. Czasem obawa o dziecko jest tak wielka ze czlowiek traci zaufanie do kota. Zdarzaja sie sytuacje gdy dla dobra kota i ludzi - dobrze jest by zmienil on dom. Ale trudno nie potepiac oddawania kota do schroniska (niewiele osob tak naprawde wie czym sa schroniska - moze stad sie bierze niezrozumienie w jakie pieklo kot trafil za sprawa ludzi ktorym ufal) czy jego usypianie - bo przez kilka dni syczal lub dziecko zadrapal. Takie postepowanie swiadczy - dla mnie, nie o milosci do dziecka - tylko o isciu na latwizne i braku szacunku do zwierzecia. A takze o braku wyobrazni. Naprawde - czy az tak wiele trzeba by wpasc na pomysl znalezienia kotu domu zastepczego? Jesli juz ktos nie chce go pod swoim dachem ani dnia dluzej? Co czuje czlowiek ktory wydaje wyrok smierci na zwierze ktore mu bezgranicznie ufa - lub zostawia go w schronisku i wychodzi? Moze jestem fanatykiem. A moze po prostu mam uczucia tam gdzie trzeba. Niestety - w Polsce zwierzeta nie sa traktowane dobrze. Ale skads sie to bierze. Zwykle wynosi sie z domu. A potem wielkie zdziwienie ze w Polsce taka znieczulica. Ze umierajacy czlowiek lezy na ulicy, ludzie nad nim przechodza i nikt mu nie pomoze (kilka lat temu bylam chora, wiele razy zemdlalam na ulicy, na narkomanke nie wygladam - nigdy nikt mi nie udzielil pomocy), ze potracony kot umiera w jekach na chodniku pare metrow od lecznicy i takoz nikt sie nie pofatyguje by nawet wejsc i w recepcji powiedziec - ze juz nie powiem o wniesieniu go do srodka. Oby tak dalej Ale przeciez to dla dobra dziecka zabija sie kota coby mu skazy na buzce nie zrobil. A co z psychika? Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 22.01.06, 01:03 Masz rację . Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 22.01.06, 01:20 po pierwsze nie nazwałam Cię fanatyczką, fanatyzmem były niektóre wypowiedzi na forum nie mówiac juz o tym w jaki sposób pisały niektóre osoby o dzieciach. wiecej uwazam ze wiekszosc wypadków kiedy zwierzeta atakują to jest własnie wina człowieka, nie dopilnowanie, brak uwagi i nieszczescie gotowe. zwierzeta nie atakuja rozmyslnie na zasadzie nie lubie Cie to Cie podrapię lub ugryzę. mają uczucia i zaufanie w stosunku dom opiekuna. Wsród zwierzat zdarzaja sie rózne jednostki to jest natura. uwazam tylko ze przesadą było to co sie stało tu na tym forum, niektórych reakcje mnie przeraziły jak jedna z forumowiczek napisała mi ze dla niej moje dziecko to jeszcze jeden kolejny sliniący sie bachor. Ok to co ona mysli nt mnie mojego dziecka swidczy tylko o niej bo jakze wydawac osad na podstawie paru wypowiedzi na forum, po innym pogladzie na dany temat to jest fanatyzm. Jezeli uwazasz ze wyniosłam z domu znieczulenie na zwierzeta, jezeli nie mam uczuc tam gdzie trzeba to tylko Twój osąd. Ja wiem co czuje i myslę ze wyniosłam całkiem pozytywne wartosci z moejgo rodzinnego domu. Da mnie moje dziecko jest najwazniejsze na swiecie i gdyby pojawiła sie sytuacja zagrazająca dziecku, pozbyłabym sie zwierzecia.... To tyle.............. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszjbie Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 22.01.06, 05:03 ja przygarnąłem porzuconą kotkę, jest drugą kotką w domu, ma wieeeeelkie kłopoty z akceptacją nowych dwunoznych kolegów, mimo, że jest bardzo inteligentną kotką. Po prostu już kogoś wybrała w życiu na towarzysza , a koty jak raz wybiorą kolegę to na całe życie, (sądzę to obserwując choćby "wcześniejszą", starą kotkę, która od 12-tu lat mnie "kocha" po kociemu - śmiesznie brzmi, ale to prawda - i nawet dostosowała się do mojego rokładu czasowego m.in., jest zakochana we mnie tak jakby, całe 12 lat) I do czego zmierzam - posiadając kotka przez choćby 3 -4 miesiące warto wziąć pod uwagę, że się do nas bardzo przywiązuje i potem, jak ma szczęście i trafi do nowego domu, to w tym w nowym domu, w nowym towarzystwie nie potrafi się odnaleźć. To tak jakby wyrzucić swojego najlepszego kolegę za drzwi, takiego co to do rany przyłóż, koty bardzo przywiązują się do konkretnych osób, a porzucone są okaleczone psychicznie. Weźmy to pod uwagę-nie róbmy krzywdy tym wrażliwym istotom. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 22.01.06, 10:48 Moja wypowiedz nie odnosila sie do Ciebie bezposrednio - byla moimi przemysleniami na temat caloksztaltu traktowania zwierzat w Polsce. Jesli odebralas to osobiscie - to przepraszam. No chyba ze Ty bys kota uspila lub wywalila do schroniska. W takim wypadku - to takze bylo do Ciebie... Dla mnie fanatykiem jest ten kto glosi fanatyczne poglady - skoro ja je niby glosze - wiec pozwala mi to uwazac sie za fanatyka A co do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi - moze jestem dziwna - ale ja nie tyle zamierzam usuwac z drogi mojego dziecka wszelkie zagrozenia - co nauczyc go radzic sobie z nimi - a dopoki nie bedzie jeszcze potrafil bo bedzie za maly - chronic na ile to bedzie konieczne - ale nie za cene np. wywalania kotow. Bo np. zagrozeniem dla dziecka moze byc takze ukochana babcia - babcia mojej kolezanki wylala na nia w dziecinstwie garnek z wrzatkiem - Gosia do teraz ma paskudna blizne na ramieniu i barku - nieoperacyjna bo jest duze ryzyko ze straci czucie w rece - tak jest gleboka. Czy to powod aby babcie wywalic do domu starcow? Chyba nie. A dla mnie naturalne jest ze dziecko nie bedzie zylo w swiecie bez zagrozen - i wazniejsze jest by umialo sobie z nimi radzic lub samo unikac - nizbym miala mu je sprzatac sprzed nosa. Pomijajac juz uczucia i szacunek dla zwierzecia. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: Dziecko i kot - pod jednym... Autor: kira_ko 22.01.06, 12:00 po przeczytaniu Twoich postów moge jedynie powiedzieć ze cieszę sie ze mozna z Toba normalnie dyskutowac nawet pod wpływem emocji. ja pewnie tez nie odałabym zwierzaka do schroniska lub nie uspiła tylko dlatego ze nie moglibysmy razem egzystować, przeraziła mnie ta fanatyczna napasc co poniektórych forumowiczów, wyzywanie itp. Po przeczytaniu i przemysleniu twoich argumentów - musze powiedzieć ze jednak zgadzam sie z Tobą. Weźmy tylko pod uwage ze ludzie róznie reagują. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Do autorki watku 22.01.06, 12:09 Twoj kot wcale nie musi zostac w schronisku - o ile pozwola Ci go wziac z niego. Mozesz mu znalesc dom tyymczasowy - na zasadach o jakich pisalam wczesniej - pokrycie kosztow utrzymania i jakis drobny naddatek. Szukaj takich osob przez ogloszenia w sieci - ale takze popytaj wsrod znajomych staruszekow, popytaj w lecznicach - lekarze czesto znaja takie osoby. A w tym czasie szukaj mu domu - ale nie nie zamieszczajac ogloszenie w dwoch miejscach w sieci. Majac do niej dostep - masz ogromne mozliwosci. Jest wielka ilosc stron adopcyjnych, sa grupy newsowe. Mozna pisac do autorow stron o zwierzetach - zeby zamieszczali na nich Twoj apel w formie ogloszenia. Na 10 pewnie z 2 sie zgodzi - ale zawsze. Daj ogloszenia do gazet lokalnych, porozwieszaj ogloszenia w lecznicach wet, w sklepach zoologicznych. Koniecznie tez zrob badania krwi i moczu kotu - bo to co sie dzialo - moglo wynikac z choroby. Masz naprawde wiele mozliwosci zeby naprawic swoj blad - bo widac ze nie byla to dla Ciebie lekka decyzja. I chyba chcesz to naprawic. Masz szanse - nie stalo sie - chyba - jeszcze nic nieodwracalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 09:16 nigdzie nie zniknęłam, nie miałam dostepu do internetu przez weekend.... jestem i nie chowam głowy w piasek, bo do takich nie należę...nie jest to też żadna prowokacja... skoro jeteście takimi przyjacielami zwierząt, to weżcie go...proszę kotka 6-letnia, wysterylizowana, zaszczepiona, z całym asortymentem...tylko agresywna!!! piszecie, że oddałam ją z etykietą agresywna...gdybym nie powiedziała to w schronisku i tak sami to stwierdzili, bo na dtugi dzień tam dzwoniłam...ale nie ważne...najlepiej nie pisać...tylko ktos nieświadomy weźmie tego kota...i potem odpukac stanie się jakaś tragedia...bo ktoś zapomnial o małym szczególe...że kot był agresywny ... potępiacie mnie i ok to wasze zdanie, ale dla mnie ważniejsze jest dziecko... jeśli kot doprowadzil do tego, że ja sie go bałam, a moje dziecko płakało jak on zaczął straszne dzwieki wydawać to ja nie byłam go w stanie trzymac w domu... co miałam czekac na tragedie....a potem sie słyszy, piesł zagryzł dziecko itd... w takim razie gdzie są te mamy, które tak bronia mojego kota (oprócz jednej, do której już napisałam maila) prosze weźcie kota...piszecie piękne posty...jaka to ja jestem bezduszna itd... weźcie więc agresywnego kota i niech się bawi z Waszym dzieckiem a kota oddałam do schroniska po wielkich przemyśleniach i z wielkim bólem... szukałam mu domu, ale nikt w moim otoczeniu się nie zgodził... rodzine mam bardzo daleko...a obcy ludzie też nie chcieli... co maiłam zrobić ..uspić go... zamordować? nie byliście w takiej sytuacji i nie wiecie jak byście postąpiły gdyby coś takiego się wydarzyło.. a po drugie troche kultury... bo niektore posty to jakaś żałosna przepychanka...chamstwo i wulgarym... kobiety kim jesteście ...zapijaczonymi chłopami z bramy.. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Do autorki watku 23.01.06, 10:40 A może któraś z mam weźmie tego kota? Jestem przekonana,że wypowiedziało się tu tyle wrażliwych osób,kochających zwierzęta,które nie pozwolą,aby Twój kot niepotrzebnie skończył w schronisku. Zobaczysz,że na pewno zaraz ktoś odpisze z deklaracją zabrania Twojego kotka. Odpowiedz Link Zgłoś
z1mka Re: Do autorki watku 23.01.06, 10:52 Fakt jes to bardzo przykry wątek i bardzo przykra sytuacja dla zwierzęcia. Ale dla mnie beznadziejnie przykre jest jeszcze coś innego. Potępianie autorki. Ja was "kocie mamy"(tak napisałam, za co się nie obrażajcie, bo ja też "kocią mamą" jestem) nie rozumiem. Jedno pytanko: czy wasza odpowiedzialność (wyniesiona z domów), wasza wrażliwość i wasz pozytywny stosunek do zwierząt, wasza miłość do stworzenia daje wam prawo gnoić ludzi??? Człowiek też stworzenie, nie mogę się pogodzić z tym, że kobiety, które tak pięknie kochają zwierzęta tak mogą sobie skakać do oczu. Aczkolwiek zrobiło się milej, gdy wątek nabrał nieco racjonalnego wyglądu. Ja cię patrischa rozumiem pod tym względem, że martwisz się o dziecko. I nie jest dla ciebie jedynym ostatecznym rozwiązaniem schronisko. A niektórzy tak cię zrozumieli: miły kotek przestał być miły więc won... ja cię tak nie zrozumiałam. Bo z domu wyniosłam nie tylko odpowiedzialność i wrażliwość ale też cholerną empatię, która każe mi "rozumieć" (to nmoże nie takie słowo) najgorszych przestępców... Zawsze miałam zwierzaki w domu i zawsze wiedziałam, że zwierzak zasługuje na miłość i należytą opiekę. Pojęcie "schronisko" w mojej teorii chowu zwierząt nie istnieje! Miałam bardzo dzikiego psa, nieokiełznana bestia, tratował ludzi i przedmioty, mimo starannych zabiegów "wychowawczych" nie dało sie go ułaskawić - taka natura - w końcu ugryzł moją koleżankę. Ale to i tak nie był tzw "gwóźdź do trumny". Piesek stwarzał zagrożenie, więc bardzo długo szukaliśmy miejsca, gdzie mógłby żyć, nie czyniąc szkody dzieciom (w sensie nam). W końcu poszedł na służbę na wieś i ja tylko cały czas pytałam taty, czy na pewno jest mu tam dobrze... W ogóle nigdy nie było brane pod uwagę ani schronisko, ani uśpienie... Ale o czymś jeszcze chciałam wspomnieć: Porównywanie zwierzęcia do przedmiotów martwych typu schody, czy kuchenka jest dla mnie śmieszne i też sprzeczne z humanitarnym podejściem do zwierzaka. Sory, ale kuchenka, czy schody nie mają uczuć i nie mogą się wkurzyć na człowieka (chyba że mówimy o złośliwości rzeczy). Zwierzę, nawet najbardziej łagodne potrafi być nieobliczalne. I nie można sobie powiedzieć, że mimo poważnego zagrożenia trzeba z nim być. I tu mi się nasunęło pytanie: Agresywne zachowanie - atak - podrapanie - zagryzienie. Proszę powiedzcie mi "kocie mamy" gdzie jest ta granica, przy której przestaje się "kochać" zwierzę??? Może jednak lepiej wcześniej pożegnać się z milusińskim. Jeśli mimo najszczerszych chęci, zwierzątko nie jest w stanie z nami żyć? Są sytuacje, w których trzeba to zwierzę odizolować - tak piszecie, więc która z tych sytuacji jest właśnie tą? Bo ja chyba durna jakś jestem i nie wiem... Właśnie, ale potrafię się do tego przyznać, bo potrafię wczuć się w sytuację tego zagrożenia! I myślę sobie co bym zrobiła? Przecież sumienie nie jest z gumy i nie możemy machnąć ręką na to, że kot jest agresywny, to należy niemowlę nauczyć z tym żyć (NIEMOWLę? bo o nich tu mowa)Nauczyć niemowlę z tym żyć??? To mi się w głowie nieco nie mieści... Na koniec: Mam dwa koty w domu i jeszcze trochę innych zwierząt. Wiem, że muszę mieć oczy dookoła głowy. Myślę cały czas o tym co będzie wiosną i latem, bo dzikich kotów w okolicy jest mnóstwo i gdyby coś chciał nam zrobić (bo dzikusa nauczyć się nie da. Dla niego Marysia może stać się "ofiarą") to chyba bez zastanowienia palnęłabym z procy. Tak! Tu nie jestem wrażliwa. Choć znając siebie, to i tak potem bym ryczała, że biedny kotek, Ale taki kotek, to już niestety poważne zagrożenie. Może nie tak napisałam jak bym chciała. Może mnie źle nie zrozumiecie. Pozdrawiam wszystkie kocie mamy. A Patrische prosze, żeby nie przestała szukać domu dla kota. Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 11:16 szukam ....ale najlepszym rozwiązaniem byłoby oddać komus kto nie ma dzieci... np. ososbie starszej niestsety nikogo nie moge znależć a osoba ktora tutaj na forum chcaila go wziasc jak na razie nie odzywa sie Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: Do autorki watku 23.01.06, 12:20 ja mam bardzo agresywnego kota, boja sie go wszyscy i ludzie i zwierzeta - okoliczne psy i moj wielki Golden, ktory kazdego innego spotkanego kota zapedzi na drzewo, moj kot jest weteranem ma 16 lat i z wiekiem staje sie jeszcze gorszy, jest jednak czlonkiem rodziny!! maly (1.5 roku) ma stale podrapane rece bo go zaczepia, o starszego syna jak byl maly b sie balam, zamykalam sypialnie itd az pewnego dnia zapomnialam i znalazlm ich razem spiacych w lozeczku... od tamtej pory wiem ze wredota jest wredna i warczy i sie puszy ale jak ktorys zaplacze to on jest pierwszy, lub mnie obudzi(!) i wali w policzek glowa na pocieche; rozumiem alergie i jakies skrajne sprawy (choc nie moge sobie takich wyobrazic)ale obawiam sie ze kot (co innego duzy grozny pis z silna szczeka)nie zrobi dziecku wiekszej krzywdy, chyba ze wierzycie w bajki ze moze zagryzc i zjesc; w tym przypadku pewnie bardzo przezywal detronizacje i zamieszanie wokol twojego malenstwa, ale ja bym sprobowala wziac go z powrotem do domu, obciac pazury i zrobic poslanie, jakis koszyk na parapecie lub wyzej, synek jak podrosnie bedzie go b lubil zobaczysz!! nawet jak bedzie go drapal. miej tylko wode utleniona 'napodoredziu' Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 12:28 ja bym chyba nie ryzykowala... nie rozumiecie gdyby ten kot drapnal moje dziecko to tez bym sie niczym nie przejmowala i w zyciu bym go tam nie oddala...bo dla mnie schronisko to bylo miejsce na koncu swiata ale moj kot sie rzucal na wszystkich, przeraźliwie warczal i wydawal jakies okrutne dzwieki...zachowywal sie jak wsciekly... trzy razy probowalam podejsc ale jak sie juz uspokoil to za 10 min bylo to samo mial wtedy takie dziwne oczy...to bylo okropne.. zwerzak, ktory z naim spal i tak fajnie mruczal nagle zrobil sie jak dziki... nikt mu krzywdy nie robil.. a moje dziecko nie terroryzowalo go jakos straszliwe.. jak chcial to wskaiwal sobie na taki szeroki blat przy oknie i tam sobie spal... przeciez w domu mu nikt krzywdy nie zrobil...nie wiem dlaczego tak sie zaczla nagle zachowoywac Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Do autorki watku 23.01.06, 12:39 Jestem przekonana,że gdyby ukazał się podobny wątek z agresywnym, psychicznie chorym człowiekiem w roli bohatera, rady będą zgoła odmienne. Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: Do autorki watku 23.01.06, 12:55 to nic, trzeba go bylo zostawic w spokoju przez kilka dni,a nawet dluzej, po prostu omijac szerokim lukiem,dawac normalnie jesc ale! jesli np siedzi przykurczony z lapkami z przodu, taka charakerystyczna pozycja na czuja to cos mu dolega, jestem stara kociara i sama potrafie na odleglosc poznc szybciej niz wet ze zwierzeciu cos jest nie tak, ale sprobuj go poobserwowac jak chodzi? czy przy podlodze, kiedy ostatni rzygal (powinien raz w tygodniu), czy nie kuleje jesli sie boisz to popros meza o pomoc, zawin go troche w recznik zeby cie nie podrapal i dokladnie obejrzyj lapy,moze byc gdzies rana lub stracil paznokiec, i pysk moze zeby go bola lub stracil kla (to dlugo sie goi); moze tez po prostu byc wsciekly i was ochrzania, ale koty madre sa, mow do niego ale badz stanowcza tzn np wsadz go do koszyka nawet jak sie broni i powiedz tu jest twoje miejsce Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:08 wiesz on byla taki wsciekly ze nie moglam do niego podejsc za blisko a ty mi tu o takich rzeczach piszesz wy chyba sobie nie zdajecie sprawy co to agresywny kot Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: Do autorki watku 24.01.06, 13:15 bo co robil jak podchodzilas? warczal? machal lapa z pazurami? ile on wazy? 5-6 kg a ty? nawet lew jak wazy mniej niz stado hien to przegrywa!! jak wzielas go do lekarza? i jak on go badal? cos mi tu smierdzi, zdaje sie ze szukalas na tym forum potwierdzenia, ze dobrze zrobilas pozbywajac sie go bo jednak sumienie cie dreczy, ok wiec juz to zrobilas ale kota na sumieniu masz i tyle. ktos taki jak ty nigdy nie powinien miec zwierzat, nawet rybek, Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa odpowiedz 24.01.06, 15:43 wiesze ze jestes bardzo madra, bo fajnie sie pisze nie widzac sytacji...umiecie tylko oceniac... a obrazanie kogos i osadzanie i przypisywanie mu jakis sytuacji, ktore nie mialy miejsca nie jest fair swiadczy to tylko o Tobie a nie o mnie po pierwsze post ten nie napisalam bo szukalam odreagowania czy usprawiedliwienia itd...tylko po to, zeby skontaktowac sie z mama ktora miala podobna sytacje... a ze zrobilyscie sobie tu jakis chory wywad to juz wasza sparawa...mi sie nie chce juz tu zagladac, bo chore to sa niektore z was... dla mnie wazniejsze jest dziecko nioz kot i nigdy tego nikt nie zmieni a po drugie nie bede sie bac we wlasnym domu swojego pupila... takie jestescie obronczynie zwierzat...to czemu zadna z was go nie wemie ... jedna osoba zaproponowala ...tylko jakos znil po niej slad... Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: odpowiedz 24.01.06, 21:44 > po pierwsze post ten nie napisalam bo szukalam odreagowania czy > usprawiedliwienia itd...tylko po to, zeby skontaktowac sie z mama ktora miala > podobna sytacje... A po co? Zeby sie usprawiedliwic ze nie tylko Ty tak zrobilas? Bo nie widze innego powodu. > dla mnie wazniejsze jest dziecko nioz kot i nigdy tego nikt nie zmieni > a po drugie nie bede sie bac we wlasnym domu swojego pupila... To - prosze wytlumacz mi - po co kota bralas? Zeby byl zabawka do czasu az sie zepsuje? A jak sie zepsul - to go wywalilas do schroniska? Niech ktos inny sie nim zajmuje? Wiesz ze w wielu nie ma ogrzewania? A teraz takie fajne mrozy. Moja znajoma wlasnie uratowala kota ze schroniska - zalatwial sie skorupkami jaj. Wiesz jak umiera kot w schronisku? Zdarza sie ze wlazi do brudnej kuwety i tam odchodzi - w jedynym spokojnym miejscu gdzie przez chwile moze byc sam. Czujesz sie usprawiedliwiona bo zrobilas to "dla dobra dziecka"? Wiesz - przez prawie caly watek staralam sie Ciebie zrozumiec. Teraz mi odeszla na to ochota. Tyle piszesz o tym jak Cie sumienie gryzie. Gryzie? Gdyby gryzlo - to zrobilabys cos dla tego nieszczesnego zwierzecia. Jest wiele rozwiazan. Sama podsunelam kilka. Skorzystalas z nich? Nie. Dlaczego? Bo po prostu kot byl dla Ciebie zabawka. I nic to nie ma wspolnego z dbaniem o dobro dziecka. Zabawka przestala byc fajna, stala sie klopotliwa. I poszla won. Niech sobie umiera - Ty tego nie bedziesz widziala. Nie chcialas go uspic - bo pewnie musialabys przy tym byc, potem zabrac cialo - chyba ze zaplacilabys za kremacje. Oddac do schroniska lepiej. > takie jestescie obronczynie zwierzat...to czemu zadna z was go nie wemie ... Z kilku powodow. Chocby z takiego ze ja mam juz siedem kotow. Poza jednym - wszystkie porzucone lub urodzone gdzies po katach i niechciane. Te porzucone tez sie pewnie znudzily. Po drugie - kotow potrzebujacych domow, zapelniajacych schroniska, azyle, piwnice, domy wolontariuszy sa tysiace. Twoj kot - o ile jeszcze zyje, w co watpie powoli - jest tylko jednym z nich. Bez szansy na dom. Sorry za ostre slowa - ale uwazam ze na inne nie zaslugujesz. Nie pisz mi o wyrzutach sumienia, o tym jak cierpialas meki straszliwe oddajac kota do schroniska (mam nadzieje ze nie do lodzkiego lub wroclawskiego - bo to jedne z gorszych piekiel dla kotow). Bo gdyby tak bylo choc w czesci - to po tym watku staralabys sie go ratowac. Ty nie robisz nic. Napisalas posta bo chcialas byc czysta - sama wobec siebie, pewnie jakis ludzki odruch Ci pozostal. Chcialas zapewne uslyszec jaka to biedna jestes - a jednoczesnie wspaniala matka - uratowalas dziecie. Ode mnie tego nie uslyszysz. Skazalas swojego kota na niewyobrazalny stres i cierpienie. Gratuluje. EOT Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re:blueluna 25.01.06, 01:30 Ile słów!Ile oskarżeń! Skoro jesteś taka dobra i wrażliwa,a patrisha jest takim złym i podłym człowiekiem,to weź tego kota!! Przecież tego nie idzie czytać.Te wizje zdychającego kota w kuwecie,ciała i kremacji,tyle słów! Weź i znajdź opiekę dla tego kota.Jestem ciekawa,czy się uda,bo jak dotąd zostałać tylko Ty z mnóstwem nic nie dającym temu kotu słów. Patrisha jest zła,wstrętna,podła,i co tam jeszcze chcesz. Co TY zrobiłaś dla tego zwierzęcia?Oprócz tego,że zdeptałaś człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re:blueluna 25.01.06, 10:32 Znalezienie nowego opiekuna dla zwierzęcia jest OBOWIĄZKIEM właściciela, a nie przygodnych rozmówców, którzy mogą - ale nie muszą - udzielić pomocy. Tak się zachowuje odpowiedzialny człowiek. Blueluna, zdaje się, przygarnęła już kilka porzuconych kotów i napisała, że kolejnego nie może wziąć. A Patrisha nie jest podła. Jest po prostu bezmyślna. Myślę, że post Blueluny o schronisku bardzo się jej przyda. Czasem człowiek po prostu nie wie, nie pomyśli o tym, że wybierając zamiast uśpienia schronisko, wcale nie okazuje kotu czy psu łaski. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re:blueluna 25.01.06, 10:58 To nie ja dalam temu kotu kiedys dom, nie ja wzielam za niego ODPOWIEDZIALNOSC. Dlaczego teraz ja mam oczyscic sumienie i poprawic humor Patrishy - rozwiazujac za nia problem? Kotow ktore siedza w schroniskach jest tysiace - nie widze powodu dla ktorego mialabym akurat tego ratowac - gdybym miala mozliwosci. A nie mam. Patrisha ma wiele mozliwosci by polepszyc los tego kota. Nie widzisz tego? Nie korzysta z nich. Choc ma mozliwosc, choc to jej kot, choc deklaruje wyrzuty sumienia. Z ktorych nic nie wynika. To jest jej kot. I ona ma moralny obowiazek by mu pomoc. Ja wzielam odpowiedzialnosc za swoje koty i sie z tego obowiazku wywiazuje - choc to np. oznaczalo taszczenie sie z kontenerkami do weta w 8 miesiacu ciazy jak mi sie pochorowaly. Nie zamierzam byc czyscicielem czyjegos sumienia - bo ten ktos umywa rece i conajwyzej sie powyzala ze mu tak zle. To nie ja skrzywdzilam tego kota, to nie ja zawiodlam na calej lini. I to nie ja powinnam teraz ponaprawiac. Ja pomagam zwierzetom tym ktorym pomoc moge - ale sorry, calego swiata nie uratuje. Szczegolnie dla wygody innych. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re:blueluna 25.01.06, 12:23 Ale to Ty masz problem! Nie patrisha. Ona znalazła opiekę dla agresywnego kota.Kto by przyjął takiego kota,zastanów się. O sumieniu piszesz Ty, nie przebierając w słowach.Ty jej każesz,żeby miała wyrzuty,ale ona nie musi ich mieć. I dlatego skoro ta sprawa tak Cię bulwersuje,że jesteś w stanie człowiekowi powiedzieć tyle złych słów,to weź tego kota.Co to za róźnica 7 czy 8?? Jakie jest Twoje sumienie w takim razie,skoro tak Cię to rusza,a poza gadkami NIC nie zrobisz dla tego kota. Ja tego nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re:blueluna 25.01.06, 12:32 > Ale to Ty masz problem! Nie patrisha. Ja mam problem? No faktycznie - ja sie przejmuje jej kotem - ona sie go pozbyla i problemu nie ma. Masz racje. > Ona znalazła opiekę dla agresywnego kota.Kto by przyjął takiego kota,zastanów >się. Opieke? Agresywnego? I pewnie jeszcze okaze sie ze jest bardzo troskliwa i odpowiedzialna. Fajnie. >to weź tego kota.Co to za róźnica 7 czy 8?? Duza. Na tym wlasnie takze polega odpowiedzialnosc - biore sie za to co wiem ze udzwigne. Za moje siedem kotow zielam odpowiedzialnosc i o nie dbam. Choc zdaje sobie sprawe ze dla wielu osob jest to nie do pojecia. > Jakie jest Twoje sumienie w takim razie,skoro tak Cię to rusza,a poza gadkami > NIC nie zrobisz dla tego kota. Badz laskawa czytac to co wogole pisze - bo naprawde nie chce mi sie po raz dziesiaty tego powtarzac. Kotow potrzebujacych pomocy, wywalonych przez ludzi - sa tysiace. Co roku. Niektorym pomagam - tym ktorym moge. Badz laskawa nie narzucac mi ktorym mam pomagac. Ten kot mial wlascicielke. Ktora go wywalila w chwili gdy jej naprawde potrzebowal - bo zachorowal lub bylo mu sie ciezko odnalesc w nowej sytuacji. Zamiast mu pomoc - wsadzila go w pudlo i zawiozla do schroniska. I ja slysze ze to ja jestem ta zla i mam mu pomoc? A moze szanowna wlascicielka powinna zrobic cokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:33 > ale moj kot sie rzucal na wszystkich, przeraźliwie warczal i wydawal jakies > okrutne dzwieki...zachowywal sie jak wsciekly... > trzy razy probowalam podejsc ale jak sie juz uspokoil to za 10 min bylo to samo > mial wtedy takie dziwne oczy...to bylo okropne.. Biedny kot - jestem prawie pewna ze po prostu cos go bardzo bolalo - bo tak wlasnie zachowuja sie koty ktore cierpia na ostry bol. Jesli dawalas mu surowa wieprzowine - to mogl cierpiec tez na chorobe wirusowa ktora koty sie wlasnie przez to mieso zarazaja - objawy takze pasuja idealnie. Przy niewydolnosci nerek lub watroby - rowniez moga zdarzac sie takie zaburzenia zachowania. Tak samo jak przy zapaleniu mozgu. Moze zadzwon do schroniska i sie spytaj co u niego slychac - bo moze juz nie ma komu domu szukac Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:26 > skoro jeteście takimi przyjacielami zwierząt, to weżcie go...proszę > kotka 6-letnia, wysterylizowana, zaszczepiona, z całym asortymentem...tylko > agresywna!!! Nie bardzo moge - mam siedem swoich. I dziecko. Nie stac mnie na osmego kota, byc moze chorego - i w dodatku po schronisku gdzie mogl sie juz czyms zarazic - taki kot wmaga kwarantanny jesli w nowym domu sa inne koty. > piszecie, że oddałam ją z etykietą agresywna...gdybym nie powiedziała to w > schronisku i tak sami to stwierdzili, bo na dtugi dzień tam dzwoniłam... Co stwierdzili? Ze przerazony, zostawiony w obcym miejscu kot w jakis sposob reaguje na stres wiekszy niz ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazic? Najspokojniejsze pod sloncem koty moga tak robic. Schronisko i doba w nim spedzona nie pozwalaja na zadna ocene charakteru kota. To tak jakbys wziela dziecko ktore spedzalo z Toba cale dnie, zaprowadzila do przedszkola, zostawila tam na dobe - a potem bys sie dowiedziala ze jest histerykiem, niezrownowazony i chyba jakis uposledzony - bo sie bawic nie chcial. > kot był agresywny ... > potępiacie mnie i ok to wasze zdanie, ale dla mnie ważniejsze jest dziecko... > jeśli kot doprowadzil do tego, że ja sie go bałam, a moje dziecko płakało jak > on zaczął straszne dzwieki wydawać to ja nie byłam go w stanie trzymac w > domu... Kot agresywny nie wydaje dziwnych dzwiekow - on po prostu atakuje. Wydawanie dzwiekow, stroszenie sie, grozenie - to najczesciej oznaka strachu. Owszem, przerazony kot ktory zostanie zapedzony w rog - moze z tego strachu zaatakowac probujac uciec - ale to nie jest agresja. > weźcie więc agresywnego kota i niech się bawi z Waszym dzieckiem Mam Zabe - kotke ktora gdy Przemek ja kiedys za mocno przycisnie - to mu pewnie pazurami odwinie. Wiem o tym i licze sie z tym. I zrobie wszystko by to spotkanie bylo nauczka dla Przemka - ale bez krzywdy dla niego. I zeby wiedzial ze koty to nie zabawki. > a kota oddałam do schroniska po wielkich przemyśleniach i z wielkim bólem... > szukałam mu domu, ale nikt w moim otoczeniu się nie zgodził... > rodzine mam bardzo daleko...a obcy ludzie też nie chcieli... > co maiłam zrobić ..uspić go... > zamordować? Szukalas domu - ale ile zrobilas w tym kierunku? Czy wszystko co moglas? Co sadzisz o moim pomysle? Rozwazasz go? Nie jest jeszcze za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:40 jedynym sposobem dowiedzenia sie co dzieje sie z moim kotem jest pojechanie tam...wiem tylko tyle ze jest w domu kota...ale u nas w schronisku koty nie sa w klatkach tylko sobie biegaja...i musialabym tam pojechac i pokazac palcem o ktorego mi chodzi...inaczej nie sa w stanie udzielic mi informacji a ja tam nie pojade dopoki kogos nie znajde.. ja go nie wezme Odpowiedz Link Zgłoś
wroclawianka3 Re: Do autorki watku 25.01.06, 14:45 -brak mi słów do autorki tego wątku , sama mam dwa koty i malutkie dziecko i nigdy przenigdy nie oddałabym kota do schroniska , przecież to członek naszej rodziny , jak już szukałabym wśród najblizszych ale to w ostateczności , najlepiej wziąc pobawic sie i wyrzucić nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:44 a i chyba nie byl chory...skoro lekarze stwierdzili, ze takie zachowania u kotow to normalne a nie ze cos je boli itd... kotki po sterylizacji, bez malych i niedopuszczane do kotow...przy malym dziecku w domu czasmi tak sie zachowuja i nie ma wyjscia lekarze twierdzili, ze nie moge go w domu zostawic... jeden chcial go od razu uspic, bo jest niebezpieczny a drugi kazal go oddac do schroniska...jesli bedzie chory i nie bedzie mogl sie dostosowac do otoczenia to go i tak uspia... Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Do autorki watku 23.01.06, 13:56 No to trafialas na glupich wetow ktorzy o kotach nie maja pojecia. Mozesz im podziekowac. To zachowanie w zaden sposob nie jest normalne, kastracja czesto uspokaja wrecz koty - nie dziala na nie pobudzajaco a agresywne to bywaja - ale kocice posiadajace mlode oraz niewykastrowane kocury - jednak nie jest to agresja taka jaka Ty opisujesz. Zeby stwierdzic czy kot jest chory czy nie - trzeba go dokladnie przebadac. Bez tego - jest to zabawa w jasnowidzenie. Ale jesli ktos twierdzi ze takie zachowanie u kotow jest normalne - to nawet na udawanego jasnowidza sie nie nadaje. Zajrzyj: republika.pl/kocia_stronka/zachowanie.html I jesli czulas cos do tego kota pozytywnego - to zrob dla niego choc tyle zeby mu badania krwi zrobic i pokazac jakiemus porzadnemu wetowi. Bo karanie go za to ze zachorowal wywaleniem do schroniska - jest chyba bardzo nie w porzadku. Na pewno przyjemnie Ci nie bedzie tam pojechac - ale pomysl ze jemu tez tam milo nie jest. Dla Ciebie to jedna wizyta - dla niego czas do konca zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 do pAtrischi 24.01.06, 15:00 Widzialas post Ann76? ona chce wziac twojeo kota. Odpowiedz Link Zgłoś
patrischa Re: do pAtrischi 24.01.06, 15:30 tylko ze skontaktowalam sie z nia jak prosila i zadnego odezwu.... Odpowiedz Link Zgłoś
fika0 Re: Do autorki watku 25.01.06, 14:56 Patrischa, nie przesledze całego watku, zbyt długi, a przy moim małym nie mam na tyle czasu. jedyne co udało mi sie wychwycić, to, s krócie oczywiście, że weterynarze stwierdzili, że "koty tak mają". To o czym piszesz świadczy, że niestety nie trafiłaś na odpowedzialnego i znajacego się na kotach weterynarza. Koty reaguja agresja na bardzo silny ból. Czy któyś lekarz zaproponowała wykonanie badan moczu i krwi? Zwierzeta nie skarżą się na ból, dopiero gdy jest on nie do wytrzymania reaguja w ten sposób. Może to infekcja dróg moczowych, może kamienie. Nie wiem. Ale może warto jeszcze sprobowac znależć innego weterynarza i dac kotu szansę. Pisz na prv, może coś jeszcze uda mi się wymyslić. Wiem, że to była bardzo trudna decyzja, ale jesteś za tego kota odpowiedzialna. Więc jeżeli możesz cos jeszcze zrobić, to prosze Cię zastanów się. Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 24.01.06, 17:50 blagam cie zabierz go ze schroniska,on tych mrozow nie przetrzyma Odpowiedz Link Zgłoś
mam_kota Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 08:40 Jestem po lekturze artykułu z 16.01.06-Duzy Format -" Ból wielki jak dom" rozmowa z docentem Puchałą o oparzeniówce dziecięcej w Prokocimiu i operacji Andżeliki. "Jaki kolor ma ból dziecka, które płonęło jak pochodnia? - Jeżeli ból jest niewielki, to nasz pacjent mówi np., że zielony. Jak bólu nie czuje to opisuje swój stan jako niebieski. Na oparzeniówce niebieski właściwie się nie zdarza. U mnie na oddziale ból ma najczęściej kolor czarny" "A jaki jest Pana typowy pacjent?-...Mniej jest też tzw. oparzeń skarpetkowych. Jak dziecko przyjeżdżało z oparzeniami stóp i łydek podobnymi do skarpetek, wiedzieliśmy, ze rodzice za karę wsadzili je do ukropu" "Powiedział Pan wcześniej "morfina". Uzależniacie dzieci od narkotyków?- Musimy się liczyć z taka sytuacja. Gdyby nie morfina, dziecko umarłoby z bólu. Czasem podajemy ją w dawkach sto razy większych niż stosowane w leczeniu innego rodzaju bólu. Zdarza się, że całymi tygodniami, w ciągłych 24-godzinnych wlewach dożylnych. Proszę zrozumieć: nieuśmierzony ból oparzeniowy jest tak potężny, że hamuje funkcjonowanie organizmu i zabija" Artykuł polecam, a koty.. nie mam wyrzutów sumienia, że od czasu jak mam małe dziecko w domu, nie biorę mojego kocura na kolana. Dziecko powinno być priorytetem dla KAŻDEGO, tak jak dla Patrischi. Kot sobie poradzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 10:27 > Artykuł polecam, A jak się on ma do meritum? a koty.. nie mam wyrzutów sumienia, że od czasu jak mam małe > dziecko w domu, nie biorę mojego kocura na kolana. Dziecko powinno być > priorytetem dla KAŻDEGO, tak jak dla Patrischi. > Kot sobie poradzi. Sobie poradzi? Przepraszam, czy Ty wiesz, co mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 10:49 no,wlasnie,co ma piernik do wiatraka i co ty za bzdury wygadujesz,jest roznica,miedzy nie braniem na kolana,a wyrzucaniem do schroniska ito w taki morderczy mroz,litosci... Odpowiedz Link Zgłoś
mam_kota Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:00 Powiedziłam tylko, że zamiast zajmować się problemem jednego kotka oddanego do schroniska, pomyślałybyście raczej o tych dzieciach, ktore nigdy tak dobrze jak ten kot mieć nie będą. Szkoda, że to było niezrozumiałe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:08 A dlaczego mam myslec o dzieciach poparzonych? To na poprawe nastroju - czy im w czyms pomoze? Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:05 Nie bardzo rozumiem pierwsza czesc postu. Nie bardzo takze rozumiem ostatnia. Co ma bycie dziecka priorytetem z braniem kota na kolana? Po lekturze tego watku coraz bardziej mnie zadziwia fakt jak wiele osob nie potrafi pogodzic milosci do dziecka - z szacunkiem i miloscia do zwierzecia. Czy to naprawde takie trudne? A moze to jakis rodzaj zawezenia swiatopogladu? Nie wiem. Jestem szczesliwa z jednego - ze ja po urodzeniu dziecka pozostalam SOBA. Ze to co bylo dla mnie wazne wczesniej - jest wazne nadal. Ze umialam pogodzic uczucie do dziecka z tym co bylo dla mnie wazne przed porodem. Ze moje wartosci pozostaly takie same. Ze tak jak wtedy nie przeszlabym obok umierajacego zwierzecia - tak samo i teraz nie przejde. Jak wtedy bylam odpowiedzialna - tak jestem nadal. Ze bycia dziecka priorytetem - nie oznacza ze wszystko inne staje sie warte jedynie podeptania. Odpowiedz Link Zgłoś
mam_kota Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:14 > Ze bycia dziecka priorytetem - nie oznacza ze wszystko inne staje sie warte > jedynie podeptania zgadzam się- i nie powiedziałam, że jest inaczej. Nie powiedziałam też, że możemy zrezygnować z odpowiedzialności za zwierzęta, nad którymi przejmujemy opiekę. Kot na kolanach matki, to sierść, ktora potem przykleja się do buzi dziecka. Powtarzam: dla mnie- i mam prawo tak sądzić- macie za mało problemów, skoro tyle czasu poświecacie kotkowi, który w sumie ma opiekę, a przez to możecie zapomnieć, że są dzieci które,- tu się powtorzę- nigdy tak dobrze, jak kot w schronisku mieć nie będą. Niepotrzebnie tu zajrzałam. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:27 Bez sensu, a co powiesz o podlodze po ktorej raczkuje dziecko? Myjesz ja dwa razy dziennie? odkurzasz dwa razy dziennie? jest wiele bardziej szkodliwych rzeczy na podlodze czy ubraniu niz siersc kota czy psa. Zdemonizowanie sprawy - jak dla mnie. I jeszcze jedno, faktycznie szkoda, ze tu zajrzalas, bo siejesz tylko zla propagande. Ja poswiecam dziecku tyle czasu, ze wypowiadanie sie na tym watku nie odejmuje od czasu jemu poswieconemu. Kazdy temat jest wazny. A tutaj znalazlo sie wielu ludzi dla ktorych los zwierzat jest wazny. Wiec zajmij sie lepiej opieka nad dzieckiem i innymi rzeczami skoro ten watek tak bardzo cie irytuje. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:30 > Niepotrzebnie tu zajrzałam. fakt są dzieci które,- tu się powtorzę- nigdy tak dobrze, jak kot w > schronisku mieć nie będą chyba ktos ma w glowie paranoję... zupelny brak zwiazku Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:36 >są dzieci które,- tu się powtorzę- nigdy tak dobrze, jak kot w >schronisku mieć nie będą. Drób na fermach, krowy, swiniaki w ubojniach tez nie beda mialy tak dobrze jak koty w schronisku- swietny zagluszacz sumienia... Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 11:37 mam_kota napisała: > Kot na kolanach matki, to sierść, ktora potem przykleja się do buzi dziecka. Nie takie rzeczy beda mu sie do buzi przyklejac > Powtarzam: dla mnie- i mam prawo tak sądzić- macie za mało problemów, skoro > tyle czasu Nie masz prawa. To ile mam problemow - to moja sprawa i nikomu to oceniac. Rozumiem ze trzeba spoczywac na laurach i byc w nieustajacej szczesliwosci - zeby zauwazyc czyjes nieszczescie? Widzisz - ja mam inne podejscie do zycia. A to ze problemy mnie jakos nie przywalaja - nie zamierzam narzekac. Ilosc problemow nie jest chyba karta przetargowa. Jednak wiem ze i w gorszych czasach bylam taka sama. Wiec Twoja teoria odnosnie ilosci problemow do mnie sie za bardzo nie odnosi. > poświecacie kotkowi, który w sumie ma opiekę, Opieke? Bylas kiedys w schronisku? republika.pl/kocia_stronka/rudzielec.html - kotek w schronisku. Dlugo nie pozyl. > a przez to możecie zapomnieć, że są dzieci To co ja moge zapomniec lub nie - to takze moja sprawa. > które,- tu się powtorzę- nigdy tak dobrze, jak kot w > schronisku mieć nie będą. Jestes pewna? I naprawde sadzisz ze mozna to wartosciowac? Czy gorzej ma poparzone dziecko ktore jest pod dobra opieka lekarska, ktore ma kochajacych rodzicow - a moze gorzej ma przerazony kot w schronisku? A moze zaczniemy sie zastanawiac - czy gorzej ma poparzone dziecko - czy moze to z rakiem? A moze te z porazeniem mozgowym? A moze te w domach dziecka? A moze damy prawo by kazdy sam wedle wlasnego sumienia myslal o tym o czym ma ochote? > Niepotrzebnie tu zajrzałam. A to juz wlasnie Twoja decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 12:26 No,ale blueluno jednak przechodzisz obojętnie obok zamęczonego kota patrishy. Mam wrażenie,że Twoje elaboraty na temat Twojej wrażliwości służą Ci jako terapia. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 12:37 Nie przechodze obojetnie - napisalam jego pelnej wyrzutow sumienia wlascicielce co moze zrobic, jak mu pomoc. Jesli tylko choc troszke jej sie chce. Jak juz napisalam wczesniej - calego swiata nie zbawie. Nie mam takich aspiracji. Raz pomagam w ten sposob, raz w innny. Zreszta - mam dziwne przeczucie ze tego kota juz nie ma. Agresywne zwierzeta w schroniskach nie sa lubiane. A jesli agresja wynika z choroby - to sprawa szybko sama sie rozwiazuje. Wiec mysle ze teraz to juz sobie czysto teoretycznie rozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 12:59 No trudno,żeby agresywne zwierzęta były lubiane. Sorry,ale takich głupot,to dawno nie czytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 13:47 Ogromny stres jakim jest pobyt w schronisku powoduje u kotow najrozniejsze reakcje (oczywiscie tylko na miejscu) - najczesciej apatie i smierc w wyniku zaglodzenia - oraz agresje i smierc w wyniku odniesionych ran lub uspienia. Tylko koty silne psychicznie i majace duza odpornoscjakos sobie radza. Przez jakis czas. Dla wiekszosci kotow scisk, ogromny stres, paskudne jedzenie jest czyms czego ich psychika nie moze zniesc. Jak myslisz - czy przecietny czlowiek w takich warunkach zachowywal by sie inaczej? Skoro Cie to tak smieszy? Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 14:56 Mnie śmieszą głupstwa,które wypisujesz.Zarzucasz,że w schroniskach nie lubią agresywnych zwierząt. Pytam,kto lubi? A kto lubi agresywnych ludzi? Można się tak przerzucać słowami. Poza tym patrisha oddała już agresywne zwierzę,a nie jak sugerujesz w ostatnim zdaniu,agresja tego kota jest spowodowana warunkami w schronisku. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:10 > Mnie śmieszą głupstwa,które wypisujesz.Zarzucasz,że w schroniskach nie lubią > agresywnych zwierząt. > Pytam,kto lubi? Kot agresywny w schronisku - w normalnych warunkach moze byc - i czesto jest - najspokojniejszym kotem pod sloncem. Tak jak ufne, radosne przy matce dziecko - oddane nagle obcej osobie pod opieke - i to osobie nerwowej, krzykliwej i wybuchowej - moze byc i bedzie - placzliwe i zastraszone. > Poza tym patrisha oddała już agresywne zwierzę,a nie jak sugerujesz w ostatnim > zdaniu,agresja tego kota jest spowodowana warunkami w schronisku. Nie agresywne - syczace i odstraszajace. Widzialas kiedys agresywnego kota? Mysle ze nie. A dlaczego ten kot zrobil sie "agresywny"? Cos to spowodowalo - bol lub stres. jak myslisz - pobyt w schronisku poprawil jego stan? Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:17 Dla mnie syczący i nie dający podejść kot jest agresywny.I należy go izolować od maleńkiego dziecka.Koniec i kropka. Może było spowodowane to stresem i bólem,ale może też jest to osobnik chory. Tego nie wiesz ani Ty ani ja. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:37 Czy choroba to wystarczajacy powod do kary smierci? Czy izolowanie - oznacza smierc lub schronisko? Zauwaz ze ja wielokrotnie podkreslalam - rozumiem jesli ktos chce oddac kota - bywa. Bywa ze np. traci do niego serce. Dla mnie to wystarczajacy powod zeby kotu znalesc inny dom. DOM. A nie strzykawke z morbitalem czy wegetacje w schronisku! Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:57 Cały czas nie rozumiesz jednego-że nikt nie chce chorego na agresję kota.Sama napisałaś,że w schroniskach czyli miejscu do tego powołanym,też nie lubią takich zwierząt.I to jest zrozumiałe chyba?Czy Ty lubisz agresywne zwierzęta? Masz takie hobby? Cała rzecz polega na tym,że głosisz niemożliwe do spełnienia postulaty.. Żądasz od innych,aby wzięli agresywnego kota,sama nie zrobiłaś NIC poza tym,że piszesz o tym cały dzień.Wydaje Ci się,że spełniasz jakąś misję i prowadzisz akcję uświadamiającą.A prawda jest taka,że ludzie nie chcą się zajmować i przygarniać agresywnych zwierząt.I nie sądzę,żeby się w tej kwestii coś zmieniło. Skoro temat tak Ci bliski i znany,to znajdź ten DOM. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 16:54 > Cały czas nie rozumiesz jednego-że nikt nie chce chorego na agresję kota. Agresja nie jest choroba. Moze byc jej objawem. Choroby sie w duzej mierze leczy. >Sama > napisałaś,że w schroniskach czyli miejscu do tego powołanym,też nie lubią takich zwierząt. Schroniska panstwowe nie sa do niczego poza znecaniem sie nad zwierzetami powolane. Istnieje kilka wyjatkow. Potwierdzajacych regule. Zwierze reagujace agresja na ogromny stres nie jest tam szczegolnie pozadane bo utrudnia zycie pracownikom. >Czy Ty lubisz agresywne zwierzęta? Masz > takie hobby? Wiesz - jak jestem obolala, czasem mocno zmeczona - to tez robie sie niedotykalska, drazliwa. Dobrze ze moj maz nie ma takich pogladow jak Ty - bo by mnie pewnie za drzwi wystawil > Cała rzecz polega na tym,że głosisz niemożliwe do spełnienia postulaty.. Nie rozumiem? Co jest niemozliwe do spelnienia? Sprawdzenie co spowodowalo ta zmiane zachowania u kota? No przepraszam. > Żądasz od innych,aby wzięli agresywnego kota,sama nie zrobiłaś NIC poza tym,że > piszesz o tym cały dzień. Niczego nie zadam. Nie mam do tego prawa. Moge jedynie prosic zebys Ty i pare innych osob zrozumieli - ze to co robil ten kot - to najprawdopodobniej wynik choroby, bolu, stresu. Dziecko tez moze zaczac byc drazliwe i agresywne z pwoodu cierpienia. A kto by chcial agresywne dziecko? Pewnie nikt. Tyle ze czasem bywa ze dzieje sie cos co to powoduje. czy dziecko takze nalezy wywalic za drzwi? czy moze jednak da sie poszukac przyczyny i nad nia popracowac? Wszystko zalezy od checi. > Skoro temat tak Ci bliski i znany,to znajdź ten DOM. Wszedzie wkolo mnie sa koty szukajace domow - jestem na kocim forum gdzie takich kotow - chocby wlasnie umierajacych z zimna jest cale stado. Nieszczesny kot z tego watku - jest tylko jednym z tej calej masy. A ja nawet nie wiem czy jeszcze zyje. Odpowiedz Link Zgłoś
jamile Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 13:21 Mavvo A ja mam wrażenie, że Ty z kolei przechodzisz obojętnie obok zrozpaczonej Patrischi. Jeśli tak Ci jej żal i wiesz, że cierpi bo musiała odać kota, jeśli tak bardzo jej współczujesz, to może jej pomożesz i uratujesz kota? Patrischa na pewno poczuje się lepiej jeśli wyciagniesz jej zwierzaka ze schroniska. No, pomożesz Patrischi mavvo? Odpowiedz Link Zgłoś
mama.a To kto z Was weźmie kotka? 25.01.06, 14:34 No właśnie, może któraś z mam z forum weźmie tego biednego kotka? No... ile jest chętnych? bo oburzonych tą sytuacją jest wiele. Partisha, rozumiem Cię. Przykro mi z powodu Twojego kota i z powodu braku zrozumienia u niektórych. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 14:58 To masz złe wrażenie jamile.Nie napisałam ani jednego słowa,które przytaczasz jako moje. I Twój wywód jest bezsensowny,przeczytaj go jeszcze raz. A zwierzaka wyciągnij może Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 14:30 moj najukochanszy kot,siedzi sobie kolo mnie na parapecie,czysci futerko i wdziecznie wlepia we mnie swoje sliczne slepka,on wie,ze moze sie przy mnie czuc bezpiecznie..czego zycze wszystkim zwierzakom Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 14:50 To weź sobie do kompletu kota autorki wątku. Bedziesz miała cztery pary wdzięcznych ślepek, jak to ślicznie napisałaś. Bo samymi życzeniami niewiele zdziałasz, moja droga. Siedzieć i piep... głupoty każdy potrafi. Możesz też wziąć mojego. Postanowiłam właśnie wywalić go na zbity ryj. Muszę zatrzeć wszystkie ślady posiadania kota. Bo jeszcze ludzie pomyslą, że jestem taka sama jak wy. - Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:00 Pięknie, pieknie - mocne słowa. Gratuluje podejścia. Szkoda nawet to komentować. A wszyscy Ci, którym bliski jest los zwierząt nie muszą od razu brać pociwych zwierzaków od takich wrednych, bez wyobraźni i serca właścicieli jak chociażby Ty. Nikt nie będzie zakładał prywatnego schronika po to aby nierosządni ludzi mięli gdzie wywalać zwierząt na cyt. ryj. Trochę wyobraźni zarówno przed wzięciem kota bo później taka decyzja to...brak poszanowania dla żywej istoty! Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:00 Najpierw zatrzyj ślady swojego istnienia, bo ludzie pomyślą że takie nędzne kreatury żyją na prawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
z1mka Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:02 eeej, to by było za proste. Na kota to tu nie ma ochoty nikt, wystarczą te w głowie, które to uzasadniają mnogość tylu ostrych słów. Ja też poważnie się zastanawiam czy przyznawać się, że się ma kota, jest bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:16 BARDZO niebezpieczne, mogą Cię za to wywalić na zbity ryj. Odpowiedz Link Zgłoś
z1mka Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 26.01.06, 14:24 Nie oceniaj innych według siebie - czyt. nie każdy człowiek ma ryj, ja na przykład mam twarz. No i byłoby nie najgłupiej, gdybyś nie komentowała wypowiedzi, których nie rozumiesz... No chyba, że za wszelką cenę chcesz być fajna, ale to nie ten wątek... Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:34 Oczywiście, że nikt go nie weźmie. Ale postukać w klawiaturę można, dla sportu. Od razu uczciwie zaznaczam, że ja też się nie palę. Wystarczy mi jeden, o inteligencji taboretu i pompie ssącej zamiast żołądka. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:43 Przecież powszechnie wiadomo że koty piszą książki i opowiadają dzieciom bajki, ten Twój to jakiś dziwny skoro tego nie robi? Nie zauważyłaś tego kiedy go brałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 15:54 Och, w miarę inteligenty żart Ci się udał. A jednak. Mój kot JEST głupi. Taki koci Forrest Gump. Nie, nie wiedziałam, kiedy go brałam, że jest osłem, bo wyglądał jak małe szympansiątko i to mnie zmyliło. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 16:06 kangur4 napisała: > Och, w miarę inteligenty żart Ci się udał. W przeciwieństwie do Twojego który jest prawdopodobnie tak głupi jak Twój kot o inteligencji taboretu. > Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 25.01.06, 16:51 przede wszystkim,nie zycza sobie glupich uwag z twojej strony, poza tym juz nie jednego kota przygarnelam w zyciu,a tego nie wezme bo nie mieszkam w Polsce a twojemu kotu wspolczuje,gdyby wiedzial,ze stawiasz go na rowni z taboretem,to pwenie sam by sobie poszedl w sina dal,byle dalej od ciebie.Gratuluje wyobrazni skoro nie udalo ci sie zauwazyc,nawet majac kota w domu,ze te zwierzeta nie sa glupie. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: fajnie 25.01.06, 15:08 jest pisac piekne słowa om kotkach ale w wszsytkie poruszone i zbulwersowane tą sytuacja osoby ustaliły kto tego kota bierze. Bo ja nie rozumiem - potepiacie dziewczyne, dostało jej sie tutaj okrutnie, kot wychwalony pod niebiosa, wszystkie placzecie nad jego losem i przerzucacie sie w wyzwiskach. Co z tym kotem, ktos mu pomoze - bo fajnie napisac jak jest mu ciezko nie? A przy okazji kazda strona konfliktu zapewnia o wrazliwosci i inne bzdety, bo jakos ich tutaj nie widze, jatka na maxa Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: fajnie 25.01.06, 15:15 kira_koslin napisała: > jest pisac piekne słowa om kotkach ale w wszsytkie poruszone i zbulwersowane >tą sytuacja osoby ustaliły kto tego kota bierze. Dlaczego ktos ma go wziac? Jakbym brala kazdego kota od kazdego nieodpowiedzialnego opiekuna - to mialabym ich kilka tysiecy. > Bo ja nie rozumiem - potepiacie dziewczyne, dostało jej sie tutaj okrutnie, Okrutnie? Kotu dostalo sie bardziej. > kot wychwalony pod niebiosa, Prosze o cytat tego wychwalania. > wszystkie placzecie nad jego losem i przerzucacie sie > w wyzwiskach. Kogos zwyzywalam? Takze o cytat prosze. Chyba mi sie pogarsza i nie wiem co pisze Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: fajnie 25.01.06, 15:29 bedziemy tak tu sobie pisac o tragicznym zyciu tego kota i co dojdziemy tak do 800 i nic sie nie zmieni wiec bez sensu dyskusja. a moze po to aby udowodnic sobie jakim jestem wrazliwym człowiekiem i byc z tego dumnym. Trzeba to potwierdzac na forum. Kurcze jezeli Ci tak cholernie szkoda tego kota to napisz do niej na priv i pomóz znależć dom dla kota Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: fajnie 25.01.06, 15:37 Odnoszę wrażenie że Twój udział w tym wątku powoli się kończy. Powtarzasz się kira. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: fajnie 25.01.06, 15:38 amelia42 napisała: > Odnoszę wrażenie że Twój udział w tym wątku powoli się kończy. > Powtarzasz się kira. A to Ty decydujesz,czyj czas się kończy w wątku? Gdzie ja trafiłam,rany!! )) Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: fajnie 25.01.06, 15:47 Czytanie ze zrozumieniem, mawa, to podstawa kiedy się czyta forum. Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: fajnie 25.01.06, 15:52 No widzisz amelio,a Tobie brakuje zupełnie tego zrozumienia i jeszcze do tego wydzielasz czas. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia42 Re: fajnie 25.01.06, 15:59 Chyba jesteś niereformowalna. A ja mam zasadę, że z debilami i niereformowalnymi nie gadam Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: fajnie 25.01.06, 16:13 Ty byś wszystkich chciała reformować. Zreformuj sobie koty,tyle tylko możesz,hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: fajnie 25.01.06, 15:41 czasami trzeba cos powtórzyć by zrozumieć mógł ktos Odpowiedz Link Zgłoś
mavva Re: fajnie 25.01.06, 15:37 Ale po co?? Lepiej wyprodukować kolejny 1000 słowny post z cieplutkiego domciu na temat:biedne koty w schronisku. ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: fajnie 25.01.06, 15:45 Taaa, niektorzy juz wiele razy powtorzyli o co im chodzi i co mysla a tez nie byli zrozumieni albo zrozumieni byli opatrznie, mimo dobrych checi i szczerych intencji. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: fajnie 25.01.06, 15:46 kira_koslin napisała: > bedziemy tak tu sobie pisac o tragicznym zyciu tego kota i co dojdziemy tak do > > 800 i nic sie nie zmieni wiec bez sensu dyskusja. Dlaczego bez sensu? Moze da np. tyle ze ktos po jej przeczytaniu nie wywali kota do schroniska bo bedzie wiedzial juz ze to nie sanatorium tylko pieklo. I ze niektore zachowania wynikaja z choroby. > Kurcze jezeli Ci tak cholernie szkoda tego kota to napisz do niej na priv i > pomóz znależć dom dla kota Niby jak mam pomoc? Wlascicielka nic nie robi w tym kierunku. Tylko sie uzala nad SOBA - jak to cierpi. Przynajmniej takie odnosze wrazenie. Zeby komus pomoc - to ten ktos musi chciec tej pomocy. Pomocy - a nie odwalenia calej roboty. Tego ostatniego - mimo checi za nia nie zrobie - bo po prostu nie mam mozliwosci. Ani w sumie zapalu - bo nawet nie wiem czy ten kot jeszcze zyje. Bo przeciez szanowna pani nie pojdzie do schroniska i tego nie sprawdzi. Sorry Patrisha jesli mam bledne mniemanie o Tobie i w rzeczywistosci starasz sie kotu pomoc jakos tylko o tym nie piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: fajnie 25.01.06, 15:49 blueluna moim zadaniem za duzo faktów dokonanych w Twojej wyobraźni powstało, przepraszam Cię ale takie odnosze wrazenie Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiaszymusia Re: fajnie 25.01.06, 15:55 No to gdzie jest informacja od autorki co sie dzieje teraz z kotem? czy byla w koncu w schroniku? czy kot tam jeszcze jest? dywagujemy na malo w tym momencie wiadomy temat bo chodzilo tu przeciez o tego konkternego zwierzaka. jesli sie wywoluje taki temat i niby oczekuje pomocy czy wspolczucia to nalezy uwaznie czytac co ludzie pisza i odzywac sie w sprawie, a nie tylko odpierac "niby" ataki. Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: fajnie 25.01.06, 15:58 A mozesz cos blizej? Bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi - i nie wiem jak sie ustosunkowac Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Koty i dzieci Autor: mariejo 05.02.06, 22:03 Do niedawna mialam 2 koty mam corke obecnie 7 mies. Zewszad slyszalam ze koty atakuja niemowlaki ze powinnam sie ich pozbyc. Slyszalam o rodzicach, ktorzy potrafia uspic kota lub co gorsza oddac do schroniska (nic gorszego chyba zrobic nie mozna bo kot potrzebuje rodziny. Koty sa agresywne gdy sie je prowokuje np usiluje bic czy dreczyc, sa do tego bardzo pamietliwe. Do 9/1/06 mialam 2 kocurki wykastrowane zaszczepione odrobaczone. Owszem kontakty z dzieckiem byly nadzorowane ale moja corka jak widzi kota to tak sie cieszy ze az piszczy z radosci no i oczywiscie lubi je szcypac a koty nic zadnej reakcji. Kazdy ma swoje miejsce i dobrze egzystujemy. Co chwile slychac o kotach oddawanych z powodu dziecka. Jezeli sie chce to mozna spokojnie wspolzyc, nie mozna jednak dreczyc zwierzat. decydujac sie na kota musimy pamietac ze jest zalezny od nas i mamy obowiazek opiekowac sie nim do konca jego dni. Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Koty i dzieci Autor: mariejo 06.02.06, 14:58 podpisuje sie w calosci.Dodam tylko,ze tez mam male dziecko i kota i zadnych problemow. Odpowiedz Link Zgłoś
oskarek05 Re: Koty i dzieci Autor: mariejo 06.02.06, 16:03 A ja uważam,ze dziecko jest najważniejsze.Sama miałam kota, ale dałam go do siostry,a jak nie było by takiej możliwości też bym tak zrobiła.Koty potrafią być badzo wredne i zazdrosne. Dziecko ma się jedno,a kotów na ulicy jest bardzo dużo......... A jakby ten kot coś zrobił dziecku, to wtedy matka była by najgorsza, za do tego dopuściła!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mariejo Re: Koty i dzieci Autor: mariejo 06.02.06, 20:07 Czy zdajesz sobie sprawe o czym Ty piszesz, kot moze byc agresywny tylko wtedy jezeli bedziesz robic mu krzywde. Najlatwiej oddac jak niepotrzebny szpargal. Nikt nie mowi aby kot byl z dzieckiem, wytsrczy nadzorowac kontakt na wszelki wypadek. Moj kot nic dziecku nie robi nawet jak mala go szcypie jak ma dosc odchodzi. wiem ze najlatwiej jest zalozyc ze bedzie zle bo "kot moze zagryzc dziecko" i inne bzdury. Wspolczuje takiej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
kika53 Re: Koty i dzieci Autor: mariejo 06.02.06, 21:38 popieram Cie Marejo,przez takich ludzi swiat nigdy nie bedzie lepszy -kotow jest duzo na ulicy..-gratuluje wrazliwosci,gdyby nie tacy jak autorka tych slow to byloby ich mniej,a wiecej w domach. Odpowiedz Link Zgłoś
mariejo Re: Masz kota - przeczytaj to - WAŻNE! 06.02.06, 22:25 Gdyby wszyscy byli odpowiedzialni ni byloby bezpanskich kotow namnazajacych sie bez kontroli. Odpowiedz Link Zgłoś