Nie piszę tego wątku żeby zdenerwować Panią moderator a raczej żeby się
wyżalić.
Od marca wracam do pracy dałam ogłoszenie do gazety że poszukuję niani no i
co -rozdzwoniły się telefony a jedyne o co panie pytają to kasa (nawet nie
pytają na ile godzin)a jak im wyjaśniam, że mieszkam na osiedlu domków
jednorodzinnych gdzie jeszcze nie dojeżdzają autobusy pod dom i trzeba
przejsc kawałeczek na piechotkę to panie zbulwersowane tracą zainteresowanie.
Ja pracowałam na początku przez 8 miesięcy za 450 zł i nikt mnie nie pytał
czy mam dobry dojazd i ile mnie on kosztuje po prostu chciałam to pracowałam
i tyle. Teraz zadzwoniła moja tesciowa, że ma dla mnie nianke z polecenia
podobno świetna itd ... no ale poowiedziała jej ze bede po nią przyjezdzac
rano zeby sie nie trudziła jak jej powiedziałam, że się na to nie zgadzam bo
nie zostawie przeciez spiącego dziecka samego naskoczyła na mnie wyzywając
mnie od podłych ludzi, i że z takim podejsciem to nigdy nikogo nie znajde
itp. Teraz siedzę i płaczę i mam wszystkiego dość zrobiłam wcześniej mały
wywiad i moje koleżanki płaciły swoim nianiom od 450-600zł i ich nie
obchodzxiło jak owe panie dotrą do ich domów. Ja chciałam kogoś znależć za
600 zł na 7 godzin i jeszcze słyszę, że jestem durna i nieludzka

((. Moi
rodzice mieszkają daleko i nie mam tu praktycznie nikogo poza mężem, którego
nigdy prawie nie ma i teściów którzy myślą o mnie to co myślą. Mam wiele
koleżanek i w pracy i poza pracą i nikt mi nigdy nie nawymyślał tak jak moja
teściowa, która nota bene małego widuje 1-2 w miesiącu a mieszka 2 kilometry
od nas i mają samochód. Jest mi smutno dobrze, że mam synka on mnie tylko
pociesza.
Przepraszam za smuta pozdrawiam Was i Wasze Bąbelki pa
Renata