maretina
20.03.06, 21:19
zauwazylam, ze panuje moda na straszenie ludzi alergiami. nie pisze tu o
tych, ktorzy faktycznie maja dziecko alergika... ale zawsze kiedy pada
pytanie typu "kiedy mozna dziecku podac X?". padaja ostrzezenia: uwazaj, moze
uczulac. wszystko moze uczulac, sa tez ludzie, ktorzy alergii nie maja, albo
nie wyprzedzaja faktow i nie wypatruja alergii niczym cioci z ameryki.
najczesciej nowe pokarmy kupuje w sloiczku, podaje synowi, jesli nie ma
reakcji alergicznych ( nie ogladam pod lupa dzieciaka, jesli nic
niepokojacego w oczy mi sie nie rzuci to uznaje, ze jest ok)wprowadam nowy
element pozywienia na stale do posilkow.
kupilam w sloiku hippa truskawki i maliny z jogurtem. na sloiku jak wol
napisane, ze od 7 miesiaca, a na forum czytam: im pozniej tym lepiej( padal
wiek 2 lata dla podania truskawki!!!), bo moga uczulac. nie pojmuje tej
przejaskrawionej przezornosci. jesli uczuli, to odstawie, nie popadajmy w
paranoje, bo jak inaczej sprawdzic czy jest alergia czy nie, jesli nie damy
dziecku czegos sprobowac?
smiesza mnie tez odpowiedzi niektorych mam "uwazaj,moja kasia jest na to
uczulona". no dobra, to teraz moze ktos wyjasni tepej babie ( czyli mi) co ma
kasia do mojego kajtka czy innego dziecka? ma wspolne geny? jeden uklad
pokarmowy? jeden uklad immunologiczny? bo jesli tak, to zapewniam, ze
przywolana przeze mnie fikcyjna kasia moim zdaniem moze jesc wszystko, bo
moje dziecko uczulenia nigdy nie mialo.