pracuje i mi nie żal

13.04.06, 14:44
może mam dziwny dylemat. Ale tyle czytam, że mamy wracające do pracy cierpią
z tego powodu. ja mam wręcz przeciwnie. Nie mogłam doczekać sie powrotu do
pracy (i to nie ze względu na samą pracę) - męczyło mnie siedzenie w domu.

Teraz mam wyrzuty sumienia tylko z jednego powodu - tak mało widze mojego
synka, czy przypadkiem go nie zaniedbuję? Czy to nie dobije się negatywnie na
jego psychice? ale nie potrafię siedziec z nim w domu. bardzo go kocham, ale
może jestem wyrodną matką skoro nie potrafię poświęcic kilku lat dla niego?
    • gacusia1 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 14:55
      Nie jestes WYRODNA MATKA!!!Sa kobiety,ktore lubia i potrafia zajmowac sie tylko
      domem,dziecmi i mezem,a sa tez takie,ktore wola prace zawodowa i dziecko
      popoludniami i w weekendy.Tez juz chcialabym pojsc do pracy,ale niestety moja
      sytuacja nie pozwala mi na to. sad((
    • malwisienia Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 15:07
      nie jesteś osamotniona w swojej postawie, dla mnie przymusowe 14 tyg
      macierzyńskiego było jednym z gorszych okresów w życiu i odliczałam dni kiedy
      wrócę do pracy i normalnego życia
      • peggy1 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 15:13
        Dobra mama to szczesliwa mama. Od kiedy przestalam siedziec w domu mam wiecej
        energii i cierpliwosci zeby sie zajmowac synkiem.
        • mmala6 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 15:16
          kazdy ma inny charakter, nie ma gotowej recepty na szczescie.Jedna mama idzie do
          pracy, inna jest w domu z dzieckiem.Wazne aby sama byla z danej sytuacji
          zadowolona i nie dreczyla sie wyrzutami sumienia.
    • jdylag75 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 15:26
      Właśnie wróciłam z rozmowy o pracę... i chyba jak ją dostanę będzie mi żal. A
      wydawało mi się, ze bez pracy nie moge żyć - i bądź tu mądra sad.
    • wielorybka Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 15:29
      zrób tak, żebyś się czuła dobrze - czasem wręcz zalecany jest odpoczynek od
      dziecka czyli wyjście do pracysmile
      są mamy, którym siedzenie w domu sprzyja a sa takie, którym lepiej się żyje
      pracując; inna sprawa, że na luksus wychowawczego może sobie pozwolić niewielką
      część mam
      • kaska.to Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 16:12
        A niektore mamy są w pewnien sposob przez sytuacje zmuszone do siedzenia w
        domu.Jestem teraz na wychowaczym, chcialabym juz wrocic do pracy,nie bede sie
        rozpisywala nad tym,ze niekiedy brakuje mi cierpliowsci i mam ochote odpocząć
        od tego wszystkiego,ale.......
        Musiałbym wziaść opiekunkę i tu jest problem bo mnie chyba na to nie stac.Do
        pracy musze dojechac okolo 30 km, dojazd + opiekunka, chyba z mojej pensji
        zostaloby mniej niż mam teraz na zasiłku.a jest kwestai mojej pracy-nie lubie
        jej...sad i badź tu mądry.Gdyby nie moje stanowisko-czekam juz dosc dlugo na
        zamine,pewnie bym juz wrocila do pracy.
        Pozdrawiam,
        K.
    • agatkaros Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 19:01
      Absolutnie nie wolno Ci tak myśleć, że jesteś wyrodną matką. Piszesz, że
      kochasz swoje dziecko i to się liczy. Ja też wróciłam do pracy, jak synek
      skończył 5 miesięcy, bo jestem osobą aktywna i lubię, kiedy coś się dzieje, nie
      mogłabym cały czas siedzieć w domu.
      Zostawiam synka na 7 i pół godzin dziennie, bo mam blisko do pracy. Nie czuję,
      żebym go zaniedbywała, spędzam z nim możliwie jak najwięcej czasu, choć muszę
      ten czas podzielić między synka i męża smile))
      Pozdrawiam
    • mamakuby77 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 19:45
      Ja też cieszyłam się z powrotu do pracy.Było ciężko, ale teraz jestem bardziej
      zorganizowana i w domu, i w pracy.Dla osoby aktywnej przed urodzeniem dziecka
      powrót do pracy nie jest taki straszny.Ja wróciłam po 5 miesiącach.Trzymam
      kciuki.
    • sylka75 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 19:58
      Kazdy ma inna konstrukcje... Ja zamierzalam wrocic do pracy, ale okazalo sie ze
      mnie na to nie stac psychicznie. Pewnie, ze zajmowanie sie malenstwem przez
      caly dzien jest meczace, zadna praca nie jest tak meczaca, ale zadna nie daje
      tez tyle satysfakcji. Aby byc z Misia zostawilam prace, studia doktoranckie,
      wszystko - i nie ma ani odrobiny zalu we mnie. Motywacja osiagniec spadla mi do
      zerasmile) W moim przypadku - matka jest sie raz. Pracy moge miec ile dusza
      zapragnie, jeszcze pzrez wiele lat. Nie znioslabym mysli, ze ktos inny przez
      wieksza czesc dnia patrzy jak rozwija sie moje dziecko. Patrze na ojca Misi,
      ktory jest bardzo nieszczesliwy, ze musi isc na 8 godzin do pracy - on czesto
      przez smsy dowiaduje sie o takich rzeczach jak pierwszy zab, pierwsze
      podciagniecie sie na nogi itp. A ja to widze! To ja widzialam jak po miesiacach
      nieudanych prob Misia wreszcie zlapala kota za ogon! Nie rozumiem, jak mozna
      pisac o byciu z dzieckiem: siedzenie w domu. Ja nigdy nie siedzesmile A jak mozna
      sie z dzieckiem nudzic? Przeciez taki maluch co 5 minut wymysla cos nowego! Czy
      moze byc wieksze szczescie od obserwowania tego? Dla mnie NIE. Rozumiem, jesli
      ktos musi z powodow finansowych wrocic do pracy, ale jak mozna uciekac do pracy
      od swojego dziecka? Dla mnie to niepojete... Ale tak jak napisalam - kazdy ma
      inna konstrukcjewink Szkoda tylko tych dzieciaczkow, ktorzy nie dosc ze maja
      weekendowych ojcow, to jeszcze weekendowe mamy... Zreszta znam i taka, ktora na
      weekend odwozi synka do rodzicow, bo musi odpoczac po tygodniu pracywink
      • agnieszkas72 Re: pracuje i mi nie żal 13.04.06, 21:30
        Zgadzam się z sylką.Kobieta odliczajaca dni urlopu macierzyńskiego,żeby wyrwać
        się z domu to dla mnie zjawisko niepojęte.Dodam,ze skończyłam studia,lubiłam
        swoją pracę,po urodzeniu dzieci i w trakcie ich wychowywania zaczęłam robić coś
        innego-w domu,nie tracąc ich z oczu.Uważam wychowanie dzieci za zajęcie bardzo
        rozwijające i mobilizujące,które nie ma nic wspólnego z "siedzeniem" jak to
        ujęły mamuśki do wyższych celów stworzone.No cóż,dla waszych dzieci lepiej,jeśli
        będą pod opieką kogoś,kto nie będzie nimi znudzony i zmęczony.
    • kass1 Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 01:06
      Zajmuję się moją ponad roczną córeczką, ale nie mówię o sobie "siedzę w domu".
      Nie wysiaduję przed tv, tylko mam pełno zajęć, pewnie, ze czasem wydają sie
      monotonne (a w pracy to niby czysta rozrywka i nie ma rutyny???) ale jestem
      szczęśliwa, że wychowuję swoje dziecko.
      Tak się dumnie niektóre określają, że sa takie aktywne, więc dla takiej osoby
      bycie z dzieckiem też stwarza mozliwości spędzania ciekawie czasu.
      Po co niektóre kobiety decydują się na dziecko, skoro ich nie chcą
      wychowywać???? Tzn. w ich mniemaniu "siedzieć" w domu. Rozumiem powrót do pracy
      ze wzgl. finansowych, to nie podlega dyskusji, ale odliczanie dni
      macierzyńskiego, żeby wrócić do pracy...
      Uwierzcie, że wychowywanie dziecka to nie SIEDZENIE w domu, trzeba po prostu
      sie zorganizować, żeby ten czas i dla mamy i dziecka był dobrze spędzony, ale
      chyba dla aktywnych , pełnych pomysłu osób to nie zbyt wielki problem wink?
      • ahima Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 03:19
        > Po co niektóre kobiety decydują się na dziecko, skoro ich nie chcą
        > wychowywać???? Tzn. w ich mniemaniu "siedzieć" w domu.

        Czy w Twoim mniemaniu mogę mieć dziecko tylko wtedy, kiedy zdecyduje się być z
        nim w domu przez 3 lata wychowawczego?!? To jest paranoja... Dzielisz matki na
        dobre i złe, a tak być nie powinno. Nie wszystkie musimy, jak Ty uwielbiać
        właśnie siedzenie w domu, czyli pracę 24h/dobę z dzieckiem, pomimo, że kochamy
        je z całego serca. Poza tym dziecko wychowuje się nie tylko przez pierwsze lata
        3 życia, więc co, moze kobieta nie powinna pracowac do 18 roku życia dziecka?
        Troszkę tolerancji dla wyborów innych smile
        Pzdr
        • kaska.to Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 08:59
          Ja się z Toba zgadzam,nie czuje się wyrodną matka tylko dlatetgo,ze marzę o tym
          aby wrócić do pracy-choć moja praca nie jest moim marzeniem..smile.Myślę,ze nawet
          byałbym lepszą matką, zawsze uśmiechnięta, radosną- a tak czesto jestem
          znudzona,zla i niestety to odbija się na relacjach z moim dzieckiem, bo choc
          staram się jak moge nieraz mam dość, ale nikt nie moze mi zarzucic,ze nie
          kocham swojego dziecka,bo kocham je nad zycie.Ja naleze do tych kobiet-matek,
          ktore chca sie spelniac i w pracy i w domu.
          Pozdrawiam,
          K.
    • malwisienia Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 10:26
      no i zaczęło się krytykowanie; czemu przy tego typu postach od razu odzywają
      się matki siedzące w domu z dziećmi? zajadliwie czepiają się tych pracujących,
      próbują przekonać do swojej jedynej słusznej drogi życiowej, kwestionują
      zasadność posiadania dzieci przez innych, współczują biednym dzieciom takich
      rodziców itd. może z zazdrości?
      • elag3 Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 12:37
        Ja też pracuję i mi nie żal. W pracy wmawiają mi że musi być mi trudno
        wychodzić z domu albo rozstawac się z dzieckiem w ogóle. Nie jest. Nie czuję
        się wyrodna ani nieodpowiedzialna i wkurza mnie to że inni mi mówią jak mam się
        czuć.
        • blizniaczka1 Re: pracuje i mi nie żal 14.04.06, 21:45
          Ja wróciłam do pracy, jak Kuba miał 6,5 miesiąca. Względy finansowe miały
          akurat nieco mniejsze znaczenie, natomaiast bardziej chodziło o to, że jeśli
          odwlekałabym powrót do pracy, to za jakiś czas nie byłoby już do czego wracać.
          Pracuję w wolnym zawodzie i przez ponad 5 lat walczyłam o taką pozycję jaką
          osiągnełam i wypracowałam w pocie czoła, ale jak wiadomo, nikt nie jest
          niezastąpiony... Twarde prawa rynku.
          Wyrodną matką się nie czuję z powodu tego, że z radością wróciłam do dawnych
          zajęć. Mam tak ustawioną pracę, że popołudnia i weekendy mam tylko dla dziecka,
          dzięki czemu mogę po całodziennej pracy dla odmiany zająć się dzieckiem i
          odwrótnie - wiem, że na drugi dzień czeka na mnie moja praca, którą lubię. Mogę
          widzieć i słyszeć moje dziecko w czasie dnia oraz "kontrolować" opiekunkę, bo
          pracuję w domu. I nie uważam, żeby mojemu dziecku działa się jakaś krzywda z
          powodu teog, że nie spędza 8h wyłącznie ze mną, a mnie psychicznie także powrót
          do pracy dobrze zrobił, bo jestem ogólnie mniej znużona monotonią związaną z
          zajmowaniem się dzieckiem. Owszem, w pierwszym roku życia dziecka zachodzą tak
          wielkie zmiany, że czasme można mieć poczucie, iż przegapiamy coś ważnego -
          pierwszy ząb, pierwszy krok, pierwsze słowo... Ale też oprócz tego jest sporo
          monotonii, znużenia, czasem uczucie uwiązania... zwłaszcza na początku, gdy
          kontakt z dzieckiem jest niewielki. Nie wierzę, że wszystkie e-mamy od razu bez
          żalu zmieniły się w pełne poświęceń matki Polki.
          Nie można przecież bez końca piać z zachwytu przy każdej zmianie pieluchy, czy
          innych prozaicznych czynnościach, nikt z nas nie jest robotem zaprogramowanym i
          ustawionym na odczuwanie cały czas tego samego, są gorsze i lepsze dni, są dni
          takie, że można zatęsknić za "dawnym życiem " i wolnością, a są i takie
          momenty, że wszystko co robi nasze dziecko wydaje nam się genialne i
          niepowtarzalne i trzeba chłonąć każdy moment, każdą chwilę, bo one nie wrócą, a
          dzieci tak szybko rosną....
          Myślę, że nie można powiedzieć tak jednoznacznie, że czarne jest czarne,a białe
          jest białe. Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby, czy odczucia.
          Myślę, że można tak zorganizować sobie życie, żeby nie przejść przez nie z
          poczuciem niespełnienia, czy wyrzutami sumienia.
          A tak naprawdę najważniejsze jest, aby słuchać swoich wewnętrznycj potrzeb, ale
          też i mieć na uwadze potrzeby tego małego człowieczka, który przecież za naszą
          sprawą przyszedł na ten świat,
          Czego i Wam życzę
          • elf1977 Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 08:23
            Ja siedzę już z corką 10 miesiąc w domu i mam tego serdecznie dość. Od września
            wracam do pracy i już się cieszę. Nie chodzi o względy finansowe, chodzi o
            mnie. Chce pracować i już. A siedzenie z dzieckiem jest żmudne, nudne i choć
            padam na twarz ze zmęczenia, jakoś nie odczuwam pełnej satysfakcji z tego, że
            jestem...Doceniam to, że mogę patrzeć, jak córka rośnie i rozwija się, ale
            Boże, nie jestem tylko matką. Brakuje mi aktytwności psychicznej, do której
            byłam przyzwyczajona. Bycie matką aż tak nie rozwija...
            A co do tekstów, że jak ktoś nie poświęca dziecku 24 godziny na dobę, to po co
            rodził dziecko? Tylko mnie śmieszą i denerwują. Ja nie krytykuję
            niepracujących,dlacego więc one mają krytykować mnie? Dziecko może być
            szzcęśliwe z pracującą mamą, moze też wiele się od niej nauczyć: dzielenia
            obowiązków domowych z partnerem, ambicji, pędu do rozwijania się (nie mylić z
            karierą dla pieniędzysmile) Moi rodzice zawsze oboje pracowali i myślałam przez
            długi czas, że tak ma być. A chwile, które przed powrotem mamy z pracy
            spędzałam z babcią, należą teraz do bardzo pięknych i ciepłych wspomnień. Może
            więc mamy niepracujące zastanowiłyby się dłużej nad tym, co piszą i przestały
            krytykować? Matką się jest zawsze, ale to nie oznacza ciągłej obecności przy
            dziecku. I choć Wam trudno w to uwierzyć, dziecko nie musi być poszkodowane, a
            matka moze spełniać się na każdej płaszczyźnie.
            Życzę Wam więcej tolerancji i oczywiście wesołych świąt.
            • agnieszkas72 Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 10:08
              Nie krytykuję mam pracujących.Chodzi o inną sprawę.Coś bardzo przykrego i
              niezrozumiałegojest dla mnie w opiniach,jakie to niezwykle nudne i ogłupiające
              jest bycie z dzieckiem.Zawsze zastanawiam się przy tym,jak wygląda faktycznie
              dzień z niemowlęciem w takim przypadku i zwyczajnie szkoda mi dziecka,które tak
              szybko zdołało mamusię zniechęcić do siebie.
              Pierwszy rok z pierwszym dzieckiem wspominam bardzo miło,jak coś w rodzaju
              wakacji.Zrobiłam studium podyplomowe na które wcześniej nie było
              czasu,przygotowałam się wreszcie do egzaminów z języka obcego,w czasie karmienia
              przeczytałam morze książek.Pracowałam z dziećmi głęboko upośledzonymi(co też
              bardzo lubiłam)więc wszystko,co robił mój syn wydawało mi się niezwykłe i
              wszystkim się cieszyłam.Jeśli chodzi o pracę-w dwa tygodnie po urodzeniu małego
              zaczęłam znowu udzielać korepetycji.I tak mniej więcej zostało do dziś.Teraz
              wychowanie małego dziecka jest po prostu obok wychowywania starszych,co pewnie
              daje mi trochę inną perspektywę.W kazdym razie uważam,że rodzice powinni miec w
              sobie radośc z bycia z dziećmi a opisywana nuda ,wręcz niechęć do dziecka
              wydają mi się symptomem pewnego rodzaju lenistwa.Jeśli tak nie lubicie
              towarzystwa waszych niemowląt,czy zdołacie to w sobie zmienić,gdy dzieci będą
              starsze?
              • elf1977 do agnieszkas 15.04.06, 16:59
                Każda z nas lubi spędzać czas ze swoim dzieckiem. Choć nie każda chce to robić
                przez kilka lat czy miesięcy 24 godziny na dobę. Ja nie zarzucam Tobie, że się
                nie rozwijasz, więc Ty nie zarzucaj innym, że nie lubią swoich dzieci.
                Lubie pracować (zresztą również z dziećmi, bo uczę), lubię być aktywna zawodowo
                i niekoniecznie musi to odbierać coś mojemu macierzyństwu.
                A bycie w domu mnie nuży i zaczyna frustrować. Choć również jestem na kolejnych
                studiach podyplomowych i książek nie przestałam czytać (choć akurat podczas
                karmienia piersią nie umiałabym czytać). Mimo to nie czuję się w pełni sobą,
                brakuje mi kontaktu z innymi ludźmi (niekoniecznie mającymi niemwolaki)i
                spędzania czasu poza domem. Rozumiem te mamy, ktore cieszą się z powrotu do
                pracy. Chcę mieć jedno i drugie, wybieram swoją drogę, nie chcę się sprzeczać,
                czy gorszą niż Twoją, po prostu inną...
                A swoją drogą uważam, że kobieta nie powinna za długo polegać tylko na pensji
                męża, ale to już inna historia.
                Wesołych świąt.
              • karasiowa Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 17:46
                czyli można uznać, że spędzałaś czas trochę tak jakbyś pracowała. Bo przecież na
                czas zajęć w studium czy nauki języka ktoś inny musiał zająć się dzieckiem, czyż
                nie? A podczas udzielania korepetycji? Tak więc widzę trochę sprzeczności w
                Twojej wypowiedzi. A jak byś się czuła, gdybyś NON STOP była z dzieckiem sama,
                bez możliwości zostawienia go na parę godzin? Bo myślę, że właśnie takie mamy są
                zmęczone tzw. "siedzeniem w domu"
                • agnieszkas72 Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 17:57
                  Nie ma sprzeczności w mojej wypowiedzi.Uważam,że każda mama powinna móc czasem
                  zająć się czymś innym,niekoniecznie przez 8 godzin dziennie.Nie wiem,jak bym się
                  czuła gdybym była np samotną matką bez żadnej pomocy i nie piszę o takiej
                  sytuacji.Na szczęście mogłam tak organizować swoje zajęcia,żeby zgrać je z
                  czasem,który mąż poświęcał dzieciom.
    • steffan Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 15:11
      a czy zauważyłyście, że w tym wątku i wielu tego typu zawsze to mamy domowe zabierają się za krytykę mam pracująych?
      ja w tym dostrzegam pewną frustrację, która, jak wiadomo, rodzi agresję. dajcie nam spokój, mamy domowe.
      mamy domowe - piszecie np, ze "to ja widze pierwszy ząbek" czy tam pierwszy krok. a czy ma to takie wielkie znaczenie, jeżeli ja, mama pracująca, zobaczę to dopiero popołudniu, po powrocie do pracy? będę się z tego mniej cieszyć? dziecko będzie sie mniej cieszyć? przeciez siedząc w domu, nie tylko zajmujecie się dzieckiem - zajmujecie się wszytskimi pracami domowymi. i to naprawde jest ogłupiające. gary, pranie czy odkurzacz nie stanowią chyba życiowego wyzwania? a może tak?
      • agnieszkas72 Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 17:50
        Nie krytykowałam mam pracujących tylko mamy,które są taaak baaardzo znudzone
        swoimi dziećmi- czytajcie ze zrozumieniem..Odnoszę wrazenie,że przy każdej
        opinii,która wydaje się naruszać waszą wizję odzywają się w was jakieś kompleksy
        i wątpliwości,przechodzicie do ataku i to w dodatku bardzo stereotypowo.
        Moim zdaniem powalajaca frustracja przy wychowywaniu niemowlęcia przeradza się
        później w zaniedbanie i brak więzi ze starszym dzieckiem,obojętne,czy mama
        pracuje czy nie.Relację:rodzic -dziecko kształtuje się od początku.Tak jak w
        małżeństwie:trzeba lubić bycie razem nie tylko od święta.
        Jeśli chodzi o prace domowe:nie pracuję w pełnym wymiarze bo wychowuję
        dzieci-prace domowe są dla mnie czynnością marginalną,którą wykonywałam także
        jako kobieta pracująca.Nikt mnie z nich nie rozlicza.Po prostu razem z mężem i
        dziećmi organizujemy nasz dom-każdy na miarę swoich możliwości.
        Jestem mamą starszych już dzieci i widzę ,że czas spędzony z nimi był dobrą
        inwestycją.Pozdrawiam i życzę wiele radości i spokoju na Święta.
    • kaska.to Re: pracuje i mi nie żal 15.04.06, 21:49
      Kazda z nas postepuje tak jak uważa za stosowne, ja w ogóle nie rozumiem
      kłótni,bo ona niczego nie wnosi,a tylko podnosi Wam ciśnienie.
      Ja mam zarówno kolezanki, które wrócily do pracy po maciezyńskim, jak i takie,
      które świetnie się czuja w domu i planuja na wychowawczym następne dziecko i
      co....??? mnie to w ogóle nie wzrusza, super, niech każda robi co chce,każda z
      nich jest szczęśliwa i chyba o to chodzi,żadna z nich nie przekona innej do
      swojej racji i o to chodzi.A jeśli już matak jest znudzona siedzeniem w domu i
      potrzebuje odskoczni,proszę bardzo- niech idzie do pracy lub zrobi coś
      innego.Po co ta kłótnia??
      Wesołych Swiąt.
      Kasia
      • aria11 Re: pracuje i .... 16.04.06, 09:52
        ja przeżywałam mały dramat, bo dostyć ze musiałam wrócić do pracy to jeszcze do
        pracy której nie lubie!!! Niestety nie stać mnie na siedzenie w domu, a
        szkodasad(( Mała chodzi do żłobka, troche mi żal bo jest najmłodsza, i
        przerażona, inne dzieci już pełzaja, raczkują i bardzo krzycząsad(( Nianie tez
        liczą sobie za opiekę. Niestety takie głupie czasy, czy masz wykształcenie czy
        nie, liczy sie tez szczęście aby miec taka pracę która cię zadowoli,i
        pozwoliłaby na zatrudnienie opiekunki. Mąż zarabia nie najgorzej, ale co z
        tego,kredyt mieszkaniowy mamy dość wysoki abyśmy mogli sobie pozwolić na to abym
        siedziała w domu, a mieszkać też gdzieś trzeba. Wiecznie u rodziców to tez nie
        jest wyjście, a zadnej dobrej babci która by nam podarowała mieszkanie tez jak
        na lekarstwo. Pozdrawiam te, które mogą i robią to co chcą i lubią.
    • kamea78 Re: pracuje i mi nie żal 16.04.06, 11:14
      Ale głupoty wypisujesz hi hi hi. Wyrodna? Kto to ci powiedział? Ja też wróciłam
      do pracy po macierzyńskim i też na pewno jestem wyrodna, ale w naszym
      tolerancyjnym kraju o wyrodnosć nietrudno. Pieluchy jednorazowe? Słoiczki?
      Mleko modyfikowane? Wózek trójkołowy? - KAŻDA DOBRA MATKA POLKA WIE, ŻE TO
      OZNAKI WYRODNOŚCI!!!

      Autorkom złośliwych komentarzy z góry dziękujemy. Odezwiemy się, jak bedzie
      potrzeba...
    • blueluna Re: pracuje i mi nie żal 16.04.06, 15:35
      Ja wrocilam do pracy z wielka radoscia i wyczekiwaniem.
      Absolutnie nie czuje sie w zaden sposob winna - bo i czemu??
      Przeciez podczas mojej nieobecnosci nie zamykam dziecka w piwnicy czy nie
      przywiazuje lancuchem do kaloryfera.
      Spedza czas z babcia przy ktorej sie swietnie czuje.
      Moze fajnie jest miec swiadomosc ze jest sie dla dziecka jedynym czlowiekiem na
      swiecie, ze tylko ja mam wplyw na to co robi a czego nie.
      Ale cos za cos.
      Oddaje czesc swojej wladzy babci Przemka - a za to mam ogromnie dla mnie wazny
      komfort bycia soba, spelnienia, bycia szczesliwa.
      Sa kobiety ktorym w momencie urodzenia dziecka przelacza sie jakis przelacznik -
      staja sie wylacznie matkami, caly swiat kreci sie wokol dziecka, jego spraw.
      Super. Szanuje to. Nie podziwiam, tak jak nie podziwiam osob ktore wola miec
      krotkie wlosy czy ubieraja sie na filetowo.
      Widocznie takie cos im odpowiada.
      Mi odpowiada bycia matka, ale takze byc soba, posiadanie nadal swoich pasji,
      swoich potrzeb.
      Jedna z tych potrzeb jest oderwanie sie od domu, spotkanie z ludzmi, robienie
      czegos innego niz tylko czynnosci zwiazanych z dzieckiem.
      Potrzebuje tego do bycia szczesliwa.

      Nie powinnam miec dziecka, jestem wyrodna?
      Moze.
      Ale kto ma prawo to oceniac?
      Czy ktos spedzajacy caly dzien z dzieckiem ma prawo powiedziec ze jego dziecko
      jest szczesliwsze niz moje?
      Jakim prawem? Na jakiej podstawie?
      Uwazam ze jedynie moj syn, za iles tam lat bedzie mial prawo to ocenic.
      Moi rodzice tez pracowali - ja uwazam swoje dziecinstwo za bardzo szczesliwe.
    • kass1 Re: pracuje i mi nie żal 17.04.06, 20:26
      Agnieszkas72 chyba jako nieliczna potrafi czytać ze zrozumieniem, przecież nie
      krytykujemy mam które pracują, ale wydaje mi się dziwne i przykre stwierdzenie
      niektórych, ze bycie z maleństwem jest totalną nudą. Ciekawe, czy niektóre z
      was w przyszłości powiedzą swojemu dziecku " wiesz, jak się urodzileś, to
      owszem było cudownie, ale bycie z tobą było takie nudne i odmóżdżające, że nie
      mogłam się doczekać powrotu do pracy".
      • agnieszkas72 Re: pracuje i mi nie żal 17.04.06, 23:59
        Dzięki kass1,własnie o to mi chodziło.Ciekawa jestem,czy mamy,które uwazają
        opiekę nad niemowlęciem za odmóżdżającą odnajdą się w kontakcie z
        dwulatkiem,trzylatkiem....Kiedy dziecko stanie się dla nich miłym
        towarzystwem,za którym się tęskni.. Zastanówcie się nad sobą
        dziewczyny.Inwestycja w dziecko to nie jest bycie z nim przez 24h na dobę i
        rezygnacja z siebie ale traktowanie go od początku jak ukochanego człowieka-nie
        ciężar i przeszkodę.Jeśli chce się wychowac fajne,mądre dziecko TRZEBA lubić
        bycie z nim od chwili jego narodzin,walczyć ze smutkiem i zmęczeniem,które
        zdarzają się każdej z nas ,nie uciekając od dziecka.
        • re_haj Re: do agnieszkas72 18.04.06, 09:04
          może zaspokoję toją ciekaość agnieszkos72 - ja jestem taką mamą dla której
          opieka nad niemowlęciem nie była niczym eksytującym. Jakoś nie potrafiła wpadać
          w zachwyt nad każdą kupą czy eksytować się prawidłowym beknięciem po karmieniu.
          Wróciłam do pracy po 6 mies. i była to dla mnie wspaniała odskocznia od
          monotonii bycia z niemolęciem. A prawdziwą frajdę z bycia z dzieckiem zaczęłam
          odczuwać jak mój syn miał tak ok. 18 m-cy. I od tamtego czasu wiele
          przyjemności sprawia mi czas z jaki z nim spędzam - o dziwo pomimo typowych dla
          wieku humorów, buntu i innych trudnych zachowań.
          Chciałabym jeszcze jedo zauważyć - czytając twoje wypowiedzi mam wrażenia jakby
          pisała je osoba mająca patent na wiedzę. Wykaż się zrozumieniem również dla
          innych osób - nie każda kobieta MUSI lubić opiekę nad niemowlęciem (które, moim
          zdaniem, szczególnie w pierwszym półroczu życia nie jest istotą szczególnie
          ekscytującą). A to, że kobieta nie lubi wykonywania tych wszystkich czynności
          pielęngacyjno-konsumpcyjnych nie oznacza, że nie kocha swojego dziecka.
        • amoszyn Re: pracuje i mi nie żal 18.04.06, 09:11
          A ja myślę, że to już przysłowiowe "siedzenie" z dzieckiem w domu nie tyle jest
          odmóżdżające i monotonne, co po prostu troche odbiera nam część siebie. Tak
          przynajmniej było ze mną. Kobieta rodząc dziecko traci wolność. Jednym to
          odpowiada, a drugim nie. Zadna z Was nie powie mi, że jej życie totalnie się
          nie zmieniło. że juz od pierwszych dni byłyście szczęśliwe i kwitnące.


          Nie jestem gorsza matką i nie kocham mniej swojego syna tylko dlatego, że mam
          poza nim jeszcze inne sprawy, przyjaciół, rozrywkę itp. A w międzyczasie mojemu
          dziecku na pewno nie dzieje sie krzywda, a mysle, że wręcz przeciwnie - mały
          uwielbia babcię, która zresztą też oszalała na jego punkcie i jest na pewno
          bardziej cierpliwa dla niego niż była dla mnie smile)) ja pewnie swoje wnuki będe
          wychowywać z radością smile)) takie to już życie.
          • majan2 Re: pracuje i mi nie żal 18.04.06, 15:52
            Coreczk ama pol roku, mi w pracy "podziekowali za wspolprace" i tez chce juz
            zaczac szukac pracy i martowe sie tym, ze nie mam na razie dokad wracac. Moje
            zycie nie moze sprowadzac sie tylko do pieluch i grzechotek, mimo ze
            baaaaaaaaardzo kocham mojego cudnego stworka
    • ewa_1111 Re: pracuje i mi nie żal 18.04.06, 12:54
      Poszłam do pracy jak Zuzia miała 8mies., Została z kuzynką jako opiekunką. Na
      początku przyżywałąm trochę, jak sobie radzi, a później byłam zazdrosna, że
      córka jest znią związana. Teraz Praca to dla mnie wprost odpoczynek, głupio
      tak mówić ale to prawda. Półtoraroczne dziecko naprawdę może umęczyć, zwłaszcza
      kiedy trzeba w domu obiad zrobić, posprzątać. A za to po pracy poświęcam jej
      mnóstwo czasu, czasem nie ugotuję, a z nią się bawię. Także nie żałuję swojej
      decyzji. Spełniam się zawodowo (tylko 8godzin, i żadnych nadgodzin-szkoda
      czasu) i mam tak czas zoorganizowany,że wszystko zrobię w domu i spędzam czas
      z Malutką. Oczywiście mąż mi pomaga, żeby było tak dobrze. NIe wyobrażam sobie
      siedzenia w domu, bo i tak czasu by brakowało. Pozdrwiam!
    • steffan opieka nad dzieckiem jest nudna 18.04.06, 13:18
      to przecież jakieś wariactwo! 24 godz. opieka nad dzieckiem JEST NUDNA. Jest
      monotonna i wyczerpująca. twierdzenie, ze jest inaczej, dla mnie brzmi jak
      hipokryzja. nie bardzo zresztą rozumiem, skąd sie te dyskusje biorą. czy
      kobieta, rodząc dziecko, przestaje byc normalnym człowiekiem? staje się MATKĄ.
      jakąś matroną, świeta krową pełną poświęceń "dla dobra dziecka"???? niezłe
      egoistyczne maminsynki z tego wyrastają.
      dlaczego nikt nie pyta tatusia, czemu nie porzuci pracy i normalnego zycia dla
      dziecka?
      dziecko jest przecież członkiem rodziny a nie cesarzem, któremu oddaje sie
      pokłony. dlaczego wszyscy się tak sie kłócą o to, ze cała rodzina chce
      prowadzic normalne zycie, którego elementem jest praca?
      czasem sobie myślę - ale to nie jest złośliwość, że może te mamy, które tak
      walczą o słusznośc siedzenia w domu, nie mają po prostu pomysłu na zycie?
      niestety, wszytskie kobiety, które spotkałam na swojej drodze, a których
      wyłącznym zajęciem było zajmowanie się domem, były niesczęśliwe i raczej
      sfrustrowane. niestety, nie trafiłam na żadną bardzo szczęśliwą.
      ps. ten post to nie jest atak ani porcja jadu, lecz głos w dyskusji. napisałam
      szczerze, co myślę.
    • azja811 Re: pracuje i mi nie żal 18.04.06, 16:20
      Kilku lat???Nie wyobrazam sobie siedzieć w domu przez kilka lat i tylko
      opiekowac sie dzieckiem,chyba bym zwariowala.Ja postanowilam być z dzieckiem w
      domu do skończenia roku i uważam że to długo.Teraz jeszcze szkoda byłoby mi go
      zaostawić w domu z opiekunką,ale za 5 m-cy zrobię to i też nie będę miala z
      tego powodu wyrzutów sumienia i nie będzie mi żalsmile
Pełna wersja