RADA DLA MAM .....

02.11.06, 21:35
Drogie Panie...niedawno sam zostałem ojcem, a dzis poczytałem sobie forum od
tak....Z tego co piszecie to wszystkie prędzej czy później jesteście zmęczone
opieką nad waszymi maleństwami i tym codziennym rytuałem. Sam patrzę na swoją
żonę i widzę ile energii ją to kosztuje. Dlatego pomyślałem, że skoro już
tutaj jest wiele kobiecych rad...to dołacze męski punkt widzenia na
"macieżyństwo".
RADA PIERWSZA: obojętnie co mówią wasi faceci wracając po 17 czy 18 czy też
później z pracy niech "zmęczenie" nie będzie wytłumaczeniem i ucieczką od
odciązenia was po całym dniu. DAJCIE OJCU DZIECIAKA NA CZAS WIECZORU. Ja mimo
tego, że staram się pomagac w nocy żonie tj. przewinąć małego i podać do
karmienia, to w pracy mimo nawału pracy ODPOCZYWAM od stresu opieki nad
dzieckiem. Bo myślenie o czym innym niż dziecko jest odpoczynkiem...
RADA DRUGA: jak facet tłumaczy się niewiedzą, nieporadnością i brakiem sukcesu
w uciszaniu malucha (maluszki) to....wytłumaczcie, poinstruujcie, pokażcie, że
też nie jesteście specami. FACET TO OCIEC będzie wiedział co robić.
RADA TRZECIA: jeśli facet jest wyspany bo to wy wstajecie w nocy to jest to
powód odciązenia was wieczorem...bez wymówek. Jesli nie skutkuje to niech
sobie weźmie dzień wolnego i robi to co wy i na koniec dnia niech powie: mam
energię ....
Tych rad można mnożyć..ale w gruncie rzeczy mam jedną...nie dajcie facetowi
się wycofać z opieki nad dzieckiem po powrocie z pracy tylko dlatego, że nie
ma on piersi...Jeśli na to pozwolicie to się zemści...POWTARZAM: facet po
pracy jest inaczej zmęczony niż po 8 godzinach opieki nad dzieckiem nawet jak
dzieciak przespi 4 z 8 godzin.
pozdrawiam i nie dajcie się...warto by tata odciązał mamę jak tylko może nawet
jeśli mu to czasem idzie ułomnie...doceńcie ułomność i nie pobłażajcie wymówką.
pozdrawiam
    • kiniamum Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:44
      no no no... az mi galy wyszlysmile gdzie Ci mezczyzni, he hesmile chyle glowe przed
      takimi tatusiami, szacuneczek!smile
      • olimpia_b81 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:47
        myslalam ze ktos sobie jaja robismile
        borysek ty jestes prawdziwy??????a masz brata blizniaka????
      • doris992 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:48
        jestem pełna podziwu dla Ciebie i na szczęscie dla mojego Kochanego męża,
        pomaga mi, wyręcza mnie w nocy, dokładnie tak jak tam napisałeś, oby wszyscy
        tatusiowie tacy byli...
    • moreno500 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:49
      to chyba jakaś podpuchasmile))) mój mężczyzna jak najbardziej zajmuje się
      dzieckiem po pracy, ale nie wiem, czy tak do końca rozumie, jak ja się naprawdę
      czuję po całym dniu
      • borysek1210 rozumie:) 03.11.06, 00:17
        czasem kobiety nas nie doceniająsmile....nawet jeśli mąż nie rozumie jak się czuje
        żona to domyśla się, że jest zmęczona po całym dniu...i taka motywacja
        wystarczy. W końcu ważny jest efekt
    • brunette23 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:50
      to ja wymienię mojego przyszłego męża na Ciebie... smile macie co prawda podobny
      punkt widzenia na sprawę, tylko że On wraca z pracy ok. 20, nierzadko wyjeżdża
      o 3 w nocy i tutaj się sprawa komplikuje... wink a tak trochę z innej beczki, to
      długo jesteś ojcem? bo coś mi się wydaje, że z czasem w ten właśnie pogląd,
      jaki reprezentujesz, zaczynaja wkradać sie pewne modyfikacje (czytaj:
      udogodnienia dla Tatusiów z pewnym stażem)... wink na szczęście my Mamy nie
      zatracamy w tym wszystkim tak do końca dobrego humoru i raz na jakiś czas udaje
      nam się zdobyć żartobliwą polemikę na temat... wink pozdrawiamy! smile
      • borysek1210 modyfikacje 03.11.06, 00:27
        Gdybym był ojcem z długim stażem to bym pisał na innym forumsmile a tutaj mamy są
        wymieszane...te które pierwszy raz są mamami i te które już mają dzieciaczki....
        Ja w każdym razie jestem od niedawna ojcem i staram się pomagać żonie ile mogęsmile
        Nie wynika to ze świeżego zapału, a raczej z tego, że widze w tym także swoją
        rolę...co prawda nie posiadam piersi ale sens wstania choćby raz w nocy
        jest...przynamniej żona ma chwilę aby się przygotować. Oczywiście zdarza się, że
        nie słyszę małęgo w nocy i nie wstaję...ale nic nie stoi na przeszkodzie aby go
        odbić po karmienu i uśpić... itd
        Modyfikacje się zawsze mogą wkraść z czystego wygodnictwa...więc jedyną receptą
        jest dobra pamięć. Myślę, że jak jest w miarę dobry start aby pełnić rolę ojca
        to raczej za póżno żeby to potem popsuć...w końcu ilość zajęć przy maluchu
        rośnie a nie spada...DOBRA PAMIĘĆ i CHĘCI raczej wyeliminują niewłaściwe
        modyfikacje w wychowaniu i opiece malucha (maluszki)...a gdy dobra pamięć
        zawodzi tatusia a chęci spadły to mamusia zawsze powinna tę pamięć odświeżać (o
        co proszę moją żonę gdy z czymś nawale (czyt. śmiecismile
        • brunette23 Re: modyfikacje 03.11.06, 11:22
          wszystko pięknie ładnie, nie ma się do czego przyczepić... smile nie zrozum mnie
          źle, ja się w pełni z Tobą zgadzam, tylko nieraz niestety mimo najszczerszych
          checi coś zawodzi, ktoś jest jednak zbyt zmęczony, ktoś rozgoryczony, ktoś ma
          dosyć a ktoś drugi jeszcze bardziej, a z czasem jakoś tak sie często dzieje, że
          jest trudniej, chociaż na początku wydawało się, że później powinno być
          łatwiej... może dlatego, że tak jak piszesz, mimo nabywanego doświadczenia,
          obowiązków jednak przybywa a zmęczenie się nie zmniejsza, wprost przeciwnie...
          koniec końców myślę, że za tym nie nadążamy, nie tylko mężczyźni... czas
          pokaże, może jednak kiedyś jeszcze będzie łatwiej... smile pozdraawiamy! smile
    • k.wita az sie wierzyc nie chce......;) 02.11.06, 21:56
      hmmmmm wiecej takich tatusiow!!!
      pozdr
      k.
    • gusia18 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 21:58
      Hm aż mnie zatkało.
      Na szczęscie mój mąż powoli ci dorównuje, a bywało różnie.
    • ulfa Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 22:05
      No,no... smile
    • tatko1 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 22:08
      u mnie nie pomagają prośby, tłumaczenie że jestem zmęczona, czasem pomagają
      zachęty w stylu"popatrz jak on- czyli synek na ciebie reaguje" ale tylko o tyle
      żeby na chwilę zagadał, uśmiechnął się i przytulił, o opiece nad dzieckiem ze
      strony męża za bardzo nie ma mowy. Z tego powodu jak kończy mi się co jakiś czas
      /anielska/ cierpliwość mamy regularnie awantury. Nie znalazłam sposobu, jak ktoś
      nie chce i ma w tym czasie ciekawsze propozycje spędzania wolnego czasu,to chyba
      nie da rady. Jak daleko maż wyszedł z wprawy niech będzie przykład, ze wczoraj
      zmienił z dumą pampersa czego od dawna nie robił, ale przy przewijaniu
      zauważyłam ze wcisnął małego 6 mies 9,5 kg w pampers noworodkowy, który się
      akurat jeden zawieruszył a reszta dobrych leżała obok. Ostatnio mu
      oświadczyłam, ze jak tak dalej będzie dam ogłoszenie i tak jak teraz wynajmujemy
      nianię wynajmę jakiegoś faceta raz w tygodniu na parę godzin tylko po to żeby
      się pobawił z dzieckiem / notabene jedynak i kilka lat wyczekany/, no oczywiście
      nie myślałam o tym poważnie, ale to tylko świadczy że jeszcze czasem powalczę,
      zeby mąż pobył parę chwil z małym. Jak tak będzie za kilka lat, a nie widzę
      powodu żeby miało być inaczej, mały nie będzie miał wspólnego języka z ojcem
      • moreno500 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 22:12
        wtopy tatusiów:
        - zrobienie okładu na oczka z herbatki na trawienie (z mentolem itp.) zamiast
        rumianku (mąż koleżanki)
        - zakroplenie wit.D do oka (mój mąż)
        także mały pampers chyba nie jest taki złysmile))
        • dyzurna Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 22:16
          powiem jedno - WOW przez duze W big_grin
          • stanowcza Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 23:29
            ja też powiem WOW, bo mi zabrakło słów ze zdumienia, że są tak myślący faceci
        • tatko1 Re: RADA DLA MAM ..... 02.11.06, 22:41
          ale mi się humor poprawia na tym naszym forum, dzięki!
          • falasarna Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 00:11
            Borysek jest prawdziwy, są tacy faceci. Mój mąż, który wychodzi o 7 i wraca o
            20 wziął wolne i wyjechał z małym na weekend do rodziców. I mimo to, że właśnie
            skończyłam prasować, wyszorowałam podłogi, kuchnię, łazienkę, umyłam okna to
            czuję, że porządnie dzisiaj odpoczęłam.
          • borysek1210 trzymać się trzeba:) tatusiowie 03.11.06, 00:11
            ...bo i nam grozi ześwirowanie jak maluchy płaczą...a tak to damy radęsmile
        • borysek1210 Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 00:09
          smile błądzić jest rzeczą ludzką...błędów nie robi kto nic nie robismile
          Sytuacje te są śmieszne...ale ja wole zapytać zony jak czegoś nie wiem...ona
          więej czyta niż ja...to i więcej wiesmile ale, że oczka się przemywa rumienkiem to
          ja od podstawówki wiemsmile
          • moreno500 Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 10:39
            ale, że oczka się przemywa rumienkiem to
            > ja od podstawówki wiemsmile

            tamten tatuś też wiedział, tylko pomylił opakowaniasmile a mój mąż tą wit. D po
            prostu (pod moim czujnym okiem) nie trafił do buzi naszej ruchliwej córy. byłam
            obok, więc oko szybko przemyłam i wszystko było ok, teraz z wit. tata radzi
            sobie bez problemu.
        • kasiadzie Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 10:35
          hahaha, ale się uśmiałam!! dobre na rozpoczęcie nowego wątku "wtopy tatusiów".
          Ale pampers noworodkowy-hihih-jak on dzieciaka wcisnął?! to chyba tylko facet
          potrafi
          • borysek1210 Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 23:52
            w sumie to sam się uśmiechnąłem....ale z męskiego punktu widzenia to się nie
            dziwię...Tak sobie właśnie pomyślałem, że gdyby mi taki mały papmpers wpadł w
            rękę do przewinięcia malucha to...no jak się może nie zmieścićsmile To jest typowe
            męskie podejście - nie zapyta bo po co...pojciec+pampers + dziecko= zadowolona
            mama smile hahaha Chyba sam bym się głowił dziwiąc się, że rzepy nie łapią...i
            zadowolony oznajmił żonie, że przewinąłem, ale coś małe te papmersysmile
            pozdrawiam wszystkei walczące ekipy na froncie opieki i wychowaniasmile
      • borysek1210 Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 00:06
        Co prawda nie mam długiego stażu w byciu ojcem (inaczej byłbym na innym forum)_
        ale proponuje jako facet zrobić inną rzecz:
        skoro mąż nie reaguje na małego...lub sporadycznie...to mama powinna zacisnąć
        zęby kiedy mały płacze i poczekać az zajmie się nim tata...Facet pewnie najpierw
        zareaguje irytacją, że mały płącze ale wtedy na stwierdzenie "zajmij się nim"
        mama powinna wyrazić prośbę (łagodnie) zeby tata zrobił to sam ponieważ mama np.
        robi kolacje czy sprząta...oczywiście w efekcie razem idziecie do dzieciaka i
        mama sugeruje co tata powinien zrobic (i broń boże nie krytykować!!!)
        A co mąż robi jak się nie zajmuje małym?
    • paniserwusowa Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 00:20
      Ja tam nie wiem, co o tych radach myśleć... Intencje masz dobre, ale to jest
      przecież norma, ze tata powinien poświęcać czas swojemu dziecku. I nie mam
      pojęcia, czemu tak dziewczyny piejecie z zachwytu nad takim zachowaniem. Mój
      facet opiekuje się naszym dzieckiem, kiedy tylko może- po pracy, przed pracą. I
      uważam, ze nie ma w tym nic dziwnego, ani nic, za co trzeba by wynosić na
      piedestał. Jak się oczywiście żyje w zwiazku partnerskim smile
      • borysek1210 Zgoda 03.11.06, 00:33
        Ja się pod tym podpisuje. Jednak polemizuję ze sformułowaniem "to jest
        > przecież norma, ze tata powinien poświęcać czas swojemu dziecku". Polecam
        lekturę forum pod kątem relacji żona-mąż i matka-ojciec-dziecko. Z lektury
        bowiem wynika, że kobiety nie wiedzą jak nakłonić swoich partnerów do współpracy
        przy opiece...i nie dla wszystkich jest oczywiste że tata się opiekuje
        dzieckiem. Zresztą udowodniono, iż faceci po narodzinach dziecka wycofują się
        traktując malucha jak konkurencję..."sprawcę celibatu kilkutygodniowego",
        "źródła frustracji i rozchwiania emocjonalnego żony, która wyładuje agresję na
        mężu"...Dlatego "paniserwusowa" zgadzam się, że zachwyt pań jest zbedny...ale
        rady dla pań z męskieh strony się przydadzą...bo bycie ojcem nie jest takie
        oczywiste.pozdrawiam
        • paniserwusowa Re: Zgoda 03.11.06, 13:13
          Dlatego napisałam, ze rozumiem Twoje intencje smile Pozdrawiam
    • ewasuwek Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 10:13
      brawo...

      ewa
    • 3anek Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 10:27
      no no no - jaki postępowy TATA! gratulacje dla żony smile
    • renia1807 Borysek.... 03.11.06, 11:02
      Takich facetów jak ty trzeba by pokazać, bo narazie jesteś jak niewidzialna
      ręka. Gdyby zobaczyli cię ci zatwardziali tatusiowie i gdybyś przemówił do
      nich jak Kaszpirowski, to może w ich ciasnych główkach coś by zaświtało.Ale czy
      ty naprawdę tak myślisz jak piszesz, czy to u ciebie tylko takie chwilowe?
      • katrint Re: Borysek.... 03.11.06, 12:23
        Ja też nie wiem co w tym nadzwyczajnego.Mój mąż zachowuje się dokładnie tak
        samo i nie widzę potrzeby żeby zakładał na ten temat post.Wkońcu dziecko jest
        wspólne, decyzja o nim była wspólna więc czemu obowiązki nie miałyby takie być?
        Borysek po prostu jest NORMALNYM, PRAWDZIWYM facetem i takich jest
        wielu,przynajmniej w mojej okolicy nie spotkałam do tej pory innego,wszyscy
        znani mi młodzi tatusiowie są własnie tacy.To jest norma w dzisiejszych
        czasach.Na szczęście.
        • borysek1210 normalni faceci 03.11.06, 14:05
          dzięki za ten komentarz...troche mnie speszyły te komentarze bo nie to było moim
          celem...a ten komentarz trafia w sedno - nie chodzi o chwalenie i popieranie
          tego, ze ojciec się sprawdza mniej lub bardziej. Chodzi o to, aby tutaj ktoś
          wskazał kobietom które mają problem z partnerem możliwość nakłonienia go do
          współuczestniczenia w opiece nad maluszkiem. I nie chodzi o potwierdzanie, że
          "facet jest taki to, a taki i masz kobieto przerąbane współczujemy ci
          wszystkie"....bo jak juz jest dzieciak to można nakłonić faceta do opieki nad nim.
          I dlatego myślę, że więcej facetów czujących bluesa powinno tu "podpowiadać"...
          Raz dzięki za ten komentarz
      • falasarna Re: Borysek.... 03.11.06, 12:29
        Reniu, takich facetów jest naprawdę wielu, trzeba dać im szansę. Przede
        wszystkim zaufać. Sama długo do tego dochodziłam tonąc w pretensjach do męża, w
        końcu zobaczyłam jak to wygląda: jestem sama z dzieckiem lub jesteśmy oboje z
        dzieckiem, którym z rozpędu dalej zajmuję się ja. Dodałam do tego trzecią
        opcję: mąż jest sam z dzieckiem. Mimo, że przed wyjściem przygotowałam niemal
        wszystko i miałam cały czas włączony telefon, który dzwonił niemal non stop z
        pytaniami o każdy drobiazg, to fakt zniknięcia z horyzontu "wszystkowiedzącej,
        najlepiej znającej dziecko matki" i przede wszystkim to, że nikt nie patrzy na
        ręce i nie krytykuje zaowocował mobilizacją męża do poradzenia sobie z malcem,
        a w konsekwencji do wzrostu poczucia swojej wartości jako ojca i satysfakcji z
        przebywania z dzieckiem. Musiał sam zobaczyć jak to jest i to nie w formie
        treningu czy złośliwości z mojej strony, ale poczucia, że w niego wierzę i mu
        ufam.
        Kobiety same powinny jasno określić przede wszystkim, czego same chcą zanim
        postawią wymagania mężczyźnie, a mężczyźni traktowani po partnersku mogą dużo
        więcej niż nam się wydaje. Najważniejsze, to zrozumieć, że oboje mamy prawo do
        zmęczenia, do odpoczynku, do własnej przestrzeni i przede wszystkim oboje
        jesteśmy rodzicami.
        • renia1807 Falasarna.. 03.11.06, 13:19
          Zgadzam się z tobą w 100 %.Wiadomo, że jak tatusiowie sami nie spróbują robić
          najprostszych rzeczy przy dziecku i będą tylko kibicowali to nigdy się niczego
          nie nauczą.Ale jest tylko jeden problem- muszą chcieć. Mój mąż na szczęście
          należy do takich co chcą, jego nie trzeba prosić, sam to robi bo sprawia mu to
          radość.Pierwszego syna jak przywiozłam ze szpitala to sam kąpał ,bo ja się
          bałam, prał pieluchy .Byli tacy cwaniaczkowie co się śmiali że wiesza pieluchy
          a sami jak mieli dzieci to siedzieli w barze.Typowe zakute łby! Takich nie
          naprawisz.Pozostawianie dziecka z takim sam na sam to pewne ryzyko.U nas był
          taki przypadek ,że ojciec popił, usnął i 1,5 roczne dziecko wypadło przez okno.
          • falasarna Re: Falasarna.. 03.11.06, 17:01
            Renia, kobieta musi wiedzieć, z kim zostawia dziecko. Nie jest ogólną praktyką
            pozostawianie malucha z kimś, komu nie ufasz.
            Ja widziałam, że problem opieki wynika z pewnych obaw męża co do pewności
            siebie przy małym niż z lenistwa czy wygodnictwa. Poza tym czułam, że jak nawet
            na pół godziny nie zmienię otoczenia, to zwariuję lub co najmniej stracę
            dystans do wszystkiego. Oboje doszliśmy do porozumienia i obyło sie bez
            oceniania i strachu. Po kinie, zakupach czy po fitness wracałam do domu,
            widziałam, że wykąpane dziecko śpi, nikomu nie dzieje się krzywda i po pierwsze
            sama wyzbyłam się poczucia winy, że postępuję egoistycznie, po drugie widziałam
            nawiazującą się więź między moimi facetami, co wiecej łagodniej patrzyłam na
            męża idącego gdzieś na piwo czy do kina beze mnie, bo tak samo jak ja znałam
            życie w pracy, on poznał życie domowe i wtedy mogliśmy się lepiej zrozumieć.
            Nikt nikogo nie rozlicza i mimo, że na mnie spoczywa teraz więcej obowiązków
            domowych, a na mężu utrzymanie, to mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy dla
            siebie partnerami.
        • borysek1210 Re: falasar 03.11.06, 14:13
          Falasarna pięknie napisała: Kobiety same powinny jasno określić przede
          wszystkim, czego same chcą zanim postawią wymagania mężczyźnie, a mężczyźni
          traktowani po partnersku mogą dużo więcej niż nam się wydaje.
          Uważam, że nic dodać - nic ująć do twojego posta FALASARNAsmile Czasem trzeba
          skumulować takie cenne opinie to chyba łatwiej tym co mają problem (a mają
          dostęp do netu)...pozdrawiam
          • falasarna Re: falasar 03.11.06, 17:06
            Bardzo w Was wierzę, chłopaki.
            • moreno500 Re: falasar 04.11.06, 10:45
              falasarna, jest tylko jeden problem, tata nie ma piersisad((((((((((( (choć
              córka coś tam u taty ostatnio odkryła). także mimo wszystko to ja jeszcze przez
              kilka miesięcy będę bardziej zmęczona. ale zgadzam się z Tobą, że często
              jesteśmy "wszystkowiedzące" i nie dajemy facetom szansy. ja staram się nie
              wymądrzać i akceptować męża działania. nawet po wpuszczeniu wit.D3 do oka
              dzieckasmile
              • falasarna Re: falasar 04.11.06, 17:40
                Faktycznie, problem jest olbrzymi, zwłaszcza jak na Żelaznej za posiadanie
                laktatora grozi czapa
                • moreno500 Re: falasar 04.11.06, 22:37
                  masz obsesję, choć po Twoich przejściach chyba masz prawo zachowywać się
                  nienormalnie. może warto skorzystać z pomocy specjalisty?
                  moje dziecko nie jada z butelki a laktator jak najbardziej posiadam (raczej do
                  pobudzania laktacji niż do odciągania na później). a na żelaznej dają takie
                  profesjonalne jak potrzebujesz, a jak chcesz, możesz mieć swój.
                  • falasarna Re: falasar 04.11.06, 23:32
                    Wiesz, moreno, strasznie mi przykro, że mnie zaczepiasz tylko po to, żeby
                    trafić w czuły punkt. Tak to jest, kiedy brakuje argumentów, dokopałaś mi?
                    Fajnie? Następnym razem napisz do mnie jak sama przejdziesz to samo, a ja Ci
                    powiem, do czego masz prawo i udzielę cennych rad.
                    Odpowiedziałam na komentarz w sposób jaki sama narzuciłaś, więc podaj mi na
                    wszelki wypadek kontakt do swojego specjalisty, bo kto wie do czego mnie
                    jeszcze doprowadzisz. Chyba nie uważasz, że argument o braku piersi u mężczyzn
                    można potraktować inaczej?
                    • moreno500 Re: falasar 04.11.06, 23:50
                      nie uważam, żebym narzuciła taki sposób, uważam, że odpowiedziałaś mi
                      niegrzecznie i nie na temat. pisałaś o wychodzeniu z domu - ja nie mogę i o tym
                      napisałam, nawet z dowcipem w nawiasie. a Ty pijesz do jednego. więc odbieram
                      to jako coś, co Cię prześladuje. źle Cię potraktowano w tym szpitalu i nie
                      jesteś w stanie z osobą, która ten szpital lubi, porozmawiać normalnie na
                      zupełnie nie związany z tym temat. ja już dla Ciebie jestem po prostu osobą,
                      która urodziła na żelaznej.
                      oczywiście mogłabym Ci pomóc w kwestii specjalisty, ale domyślam się, że nie
                      mówisz poważnie.
                      • falasarna Re: falasar 05.11.06, 13:36
                        Skoro Cię uraziłam to przepraszam. Nie powinnam przenosić emocji z innego
                        wątku. Uważm jednak, że komentarz dotyczący moich przeżyć był ciocem poniżej
                        pasa.
                        Odpowiadając więc spokojnie na niemożność karmienia dziecka przez ojca
                        pozbawionego piersi powiem, że nie każda kobieta karmi piersią, można wyjść z
                        domu między karmieniami, laktator służy między innymi do tego, żeby
                        zorganizować zapas pokarmu na okoliczność nieobecności matki, zdarzają się
                        wszak sytuacje, kiedy karmiąca matka nie tylko wychodzi z domu, bo chce, ale
                        czasem też musi. Pozdrawiam
                        • moreno500 Re: falasar 05.11.06, 14:03
                          masz rację, przesadziłam ruszając Twoje ważne przeżycia, przepraszam.
                          niestety, jestem z tych mam, które dziecka od piersi odsunąć nie mogą, bo
                          czasem nie tylko chodzi o jedzenie, ale o samą mamę z piersią. dlatego z
                          utęsknieniem czekam zaplanowanego przeze mnie końca karmienia. karmię już na
                          tyle długo, że jakoś dotrwam. wtedy tatę wykorzystam na maxa. chyba wynajmę
                          pokój w hotelu i prześpię całą noc bez żadnej pobudki....
              • borysek1210 Re: falasar 05.11.06, 00:05
                Faktycznie tu jest mały problem jeśli chodzi o zmęczenie karmiącej piersią
                matki... Właśnie dzić pomyślałem, że to przerąbane, bo jak wstaje w nocy i
                przewijam małego, potem go podaje...potem jak dam rade dotrwać to i uśpię - to
                mimo wszystko i tak żona wybija się ze snu...W efekcie oboje jesteśmy zmęczeni.
                Tutaj ta pomoc z jednej strony nie odzowna...zas z drugiej przynosi jedynie małą
                ulgę (no mniejszą lub większą).Kobieta karmiąca w zasadzie funkcjonuje po częsci
                w rytmie karmienia i traci pewną orientację co do czasu w którym może odpocząć.
                FInał jest taki, że kobieta zmęczona jest cały czas. Pocieszam się , ze czasem
                niezauważalne pierdoły, które się zrobi w domu, czy te dotyczące opieki nad
                dzieckiem i tak ją odciązają...
                Przynajmniej mam taką nadziejęsmile
                • falasarna Re: falasar 05.11.06, 14:01
                  Borysek, po to ktoś wymyślił laktator, żeby z niego korzystać. Tu także rola
                  partnera jest niezwykle ważna, chodzi o to, żeby w miarę ustabilizowaną
                  laktację podkręcić i to tak, żeby zrobić zapas pokarmu nie rozregulowując
                  całego rytmu produkcji pokarmu koniecznego do nakarmienia malucha co te
                  powiedzmy 3 godz. Praca z laktatorem jest dość mozolna i czasem brakuje
                  cierpliwości, tu wkraczasz Ty jako zagorzały kibic. Jeżeli chodzi o karmienie
                  nocne, kobieta w pierwszych miesiącach jest bardziej wytrzymała, niż Ci się
                  wydaje. Patrząc już z pewnej perspektywy nie mogę uwierzyć jak ja to robiłam,
                  że wstawałam kilka razy w nocy w moim przypadku na conajmniej godzinę za każdym
                  razem.
                  Zacznij od tego, że jak żona nakarmi malucha, to wypraw ją z domu, nie ważne
                  dokąd, niech pójdzie do kosmetyczki, do fryzjera, nawet niech pospaceruje wokół
                  domu, jak nie chce, to niech zamknie się w innym pokoju z książką czy maseczką
                  lub w łazience urządzi sobie falną kąpiel. Chodzi nie tyle o to, żebyś po pracy
                  przejął obowiązki przy dziecku, ale o to, żeby dziewczyna zeszła z widoku
                  robiąc coś tylko i wyłącznie dla siebie. Nie może cały czas być nastawiona na
                  czyjeś potrzeby. Dobra matka do zadowolona matka. Do czasu następnego karmienia
                  może odetchnąć i nabrać dystansu. Jeżeli uzna, że potrzebuje więcej czasu, nie
                  tylko od karmienia do karmienia, spróbujcie robić zapasy pokarmu.

                  I jeszcze wracając do karmienia nocnego, moja siostra po jakimś czasie
                  praktykowała coś takiego: nocą ściągniętym pokarmem karmił mąż, ona nad ranem
                  nadmiar zebrany w piersiach nocą ściągała na kolejną noc.
      • borysek1210 Re: Borysek.... 03.11.06, 13:38
        Zanim poznałem żonę to propagowałem w towarzystwie znajomych taki pogląd...wtedy
        głównie będący założniem teoretycznym i chęcią bycia aktywnym ojcem...Natomiast
        kiedy zostałem ojcem - pogląd ten przestałbyć teoretyczny i stał się praktycznym
        podejściem... Myślę, że każdy tata powienien sobie przypomnieć jak to było kiedy
        był dzieckiem i postanowić sobie aby byc lepszym ojcem niż był nasz własny.
        Wtedy będą chęci do wstawania, noszenia, rozmawiania z nim, czytania itp. Życie
        kawalerskie było wygodne...ale teraz bym tego nie zastąpił (choć czasem brakuje
        tej wygody). W zasadzie brak pomocy żonie i izolacja od małego prędzej czy
        później mści się na facecie...
        • erii001 Re: Borysek.... 03.11.06, 14:12
          mój mąż od samego początku n ic się nie bał opieki nad małym... w szpitalu
          jeżdził z nim na kąpiele...
          potem w domu "full serwis".. teraz jak wraca z pracy to tak samo... kąpiel,
          papu i usypianie... ta jest taki ich męski czas.. ja się wtedy nie wtrącam!!!
          i widać,jakmały za tatą tęski gdy ten wyjedzie na kilka dni...
    • babie_lato1 Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 15:01
      Dzięki smile Wprawdzie pod względem pomocy przy synku nie mogę się skarżyć na
      mojego męża, ale czasami sama mam wyrzuty sumienia, że on wraca po pracy,
      zmęczony, a ja mu wtedy - hyc - wciskam dziecko na brzuch smile I - odpoczywam... A
      jak tak sobie przeczytałam, co napisałeś (mimo że mój m. mówi to samo - że
      odpoczywa w pracy od dziecka), to tak jakoś to sobie lepiej uświadomiłam smile
      Pozdrowienia i uściski dla rodzinki!
      • borysek1210 Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 20:01
        Ten odpoczynek w pracy to ciekawa sprawa...wcześniej się bałem, że nocne pobudki
        do małego spowodują, że w pracy będę nieprzytomny - tym czasem okazało się, że
        funkcjonuję normalnie...czas szybki leci, robota jakoś idzie itd. Nie będę
        rozwijał tego wątku bo nie o tym tu mowa...ale jest inaczejsmile
        Wogóle to by się przydał wątek "jak przechodzą to facecismile tez sympatyczny
        temat. powodzenia
    • anika772 I love you!!! 03.11.06, 18:33
      Ożeń się ze mną...smile
      • borysek1210 Re: I love you!!! 03.11.06, 19:51
        mam żonę, ale jak synek dorośnie ..kto wiesmile
        • anika772 Re: I love you!!! 03.11.06, 20:42
          Czyli to synek cie trzyma, nie żona..? no piękniesmile
          Ps. Mam męża, ale jak się zeatarzeje, to kto wie...
          • borysek1210 Re: I love you!!! 05.11.06, 00:12
            to są te różniece w komunikacji między facetami a konbietamismile Daletgo dokonam
            rozbioru męskiego tego zdania:
            za propozycję małżęństwa dziękuję ale MAM ŻONĘ (którą zresztą mocno kocham)
            ALE JAK SYNEK DOROŚNIE TO MOŻE...on cię zainteresuje bo podobno cały tatasmile
            ------
            To był żart, aczkolwiek skrócony i oparty na domyślesmile Raz jeszcze dziękuję...a
            jak mnie żona kiedyś rzuci jak się zestarzejemy to ..kto wiesmile
            pozdrawiam
            • anika772 Re: I love you!!! 05.11.06, 22:53
              ech, te wasze męskie mózgi...takie precyzyjne...
    • megi231 Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 20:38
      Takich facetów powinni klonowaćsmile)))
    • shady27 Borysek nie jestes moim mezem przypadkiem??? 03.11.06, 20:41
      moj maz zachowuje sie tak samo jak Ty i to samo mowi...juz myslalam, ze trafil mi sie jedyny egzemplarz wink
      • borysek1210 Re: Borysek nie jestes moim mezem przypadkiem??? 05.11.06, 00:15
        przez chwile musiałem pomyśleć czy moja żona siedziała przy komputerze w tych
        godzinach...ale niesmile pozdrawiam
        ps. chyba niesmile (?)
    • magda_wojciechowska Re: RADA DLA MAM ..... 03.11.06, 20:56
      Gratuluje Ci takiego podejscia do zycia, Twojej zonie gratuluje meza, a dzecku
      taty. smile Szkoda tylko, ze mezczyzni sa na ogol przeciwni forom internetowym
      (choc czasem przyznaje im racje) - czytajac je, mogliby sie czegos nauczyc. wink A
      tak powaznie, to uwazam, ze nikt nie rodzi sie z madroscia zyciowa - to sie
      wpaja dzieciom za mlodu, a gdy te dzieci dorastaja i mysla w pelni samodzielnie,
      biora zycie w swoje rece. Ale to nie znaczy, ze doroslego mezczyny nie mozna
      sobie troche "wychowac". wink Trudno jest zmieniac zle nawyki, ale trzeba
      probowac. A przypadki beznadziejne omijac szerokim lukiem. Jestem zdania, ze
      kazdy ma to, na co zasluguje - sama nigdy nie zwiazalabym sie z mezczyzna
      nieodpowiedzialnym, nieopiekunczym czy niemyslacym. Dla mnie argument w stylu:
      "Ty go lepiej przewiniesz", albo: "Jestem zmeczony, przeciez wrocilem z pracy"
      po prostu nie istnieje. Nigdy nie prosilam meza o pomoc przy dziecku, bo wiem,
      ze nie musze tego robic. Ale wiem tez, ze nie moglabym byc z czlowiekiem, ktory
      na pierwszym miejscu stawialby swoja wygode. Moze to troche okrutne, ale
      sluchajac narzekan kolezanek dochodze do wniosku, ze naprawde maja takich mezow,
      na jakich sobie zasluzyly. W koncu same ich wybraly. Tym bardziej gratuluje
      Twojej zonie, gdyz sadzac po Twoich wypowiedziach, wybrala bardzo madrze. wink
      • dosaf Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 09:00
        A mi się wydaje, że wybierając męża nie można w 100% być pewną czy będzie chciał
        przewijać lub usypiać dziecko...
        Mój maż przez pierwsze 2 tygodnie nie chciał się dotknąć do dziecka a jak wracał
        z pracy to zaraz wynajdywał sobie jakieś zajęcia żeby tylko nie zostać z małym..
        Sytuacja sie zmianiła gdy "przyparty" koniecznością do muru musiał się wykazać.
        Najpierw gdy odciągałam mleko, samodzielnie przewinął małego. Nieważne, że potem
        musiałam przebrać dziecko bo żle założony pampers przepuścił wszystko ale
        wychwalałam męza nawet do mojej teścoiwej. Potem gdy poszłam na kontrolną wizyte
        do lekarza musiał nie tylko przewinąć ale i nakarmić... I tak oto małymi
        kroczkami mój mąż sam wstaje w nocy (nie zawsze ale jednak) i robi to co ja.
        Chwalić, chwalic i jeszcze raz chwalić bo mężczyżni niedość, że łasi na
        pochwały to potrzebują ich żeby pójść dalej smile A jak broni się rękami i nogami
        to można spróbować podstępu i np. umówić się na ważne spotkanie, wizytę lekarską
        lub udać obłoznie chorą... Jak będzie musiał to zrobi, a jak raz zrobi to będzie
        czuł się pewniej, a jak poczuje się pewniej to nie będzie się obawiał
        kompromitacji i z chęcią pokaże jaki z niego super tata smile) Powodzenia
      • tatko1 Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 19:20
        no tak, no tak, wiem, ze ja sobie takiego wybrałam, ale pewne rzeczy wyszły
        dopiero po latach no i przed slubem nie mogłam sprawdzić jakim będzie ojcem. Tym
        bardziej że jest z rodziny wielodzietnej najstarszy wśród rodzeństwa i zajmował
        się młodszymi , poza tym jak sami nie mieliśmy długo dziecka to widziałam jak
        się bawi z dziećmi znajomych - super, no i kto by przypuszczał? Brakuje u nas
        partnerstwa tak myślę, a poza tym jedne z ważniejszych przyczyn które wg mnie
        przeszkadzają mu podzielić się obowiązkami z małym to wygodnictwo, egoizm,
        uzależnienie od internetu i od gry w szachy przez internet i być moze model
        wychowania wyniesiony z domu/głównie matka zajmowała się domem/. Niby
        inteligentny, wrażliwy ale oporny na zmiany, a poza tym jeszcze wybuchowy i jak
        się wkurzy to w slowach nie przebiera co utrudnia negocjacje. Unikam zostawiania
        go z małym w domu bo zdarzało się że wracałam, mały zaryczany w foteliku obok
        tatusia, a tatuś klika w szachy kolejną partię i świat dla niego nie istnieje, a
        jeszcze gorzej żeby mu ktoś przeszkodzil w graniu wtedy prawie kąsa. Mam po
        prostu trudny przypadek i być może niereformowalny, bo nie reagujący na prośby,
        spokojną rozmowę, tłumaczenia a jako słabsza strona argument siły nie wchodzi w
        grę. Boi się jedynie tracenia nienagannej opinii przed znajomymi, rodziną itp
        przed którymi i w swoim mniemaniu również -był, jest i będzie nieskazitelny i
        dobrym mężem i ojcem z definicji - bez względu na postępowanie. Ma również
        świetna opinię wśród znajomych, którzy nie wiedzą jaki z niego ancymonek. Może
        to jakiś problem psychologiczny, może po prostu wygodnie się ustawił tzn swoją
        rolę w domu? Głowię się i głowię nad tym, sama nie wiem o co chodzi. Pozdrawiam
        boryska i innych tatusiów na tym forum
      • borysek1210 Re: RADA DLA MAM ..... 05.11.06, 00:23
        miło mi było to czytać (podobnie jak inne komentarze zawierające miłe słowa).
        Myślę, że problem "ma takiego na jakiego zasłużyła" leży też trochę w mylnym
        rozumieniu mężczyzn i ich odbieraniu...co nie obala napisanego przez ciebie
        zdania. Problem w tym, że kobiety myślą, że zmienią faceta lub nie widzą
        ewidentnych cech, które w gruncie rzeczy są nie do zaakceptowania. Jeśli kobietę
        stać na akceptację rzeczy przez nią nieakceptowanych z założenia...to czemu się
        dziwić...
        A co do czytania forum...sam jestem zdania, ze jest to kopalnia wiedzy i
        strachów (które mają wielkie oczy)...Ale to pożyteczne medium i polecam
        zwłąszcza facetom - łatwiej nabrać pewności gdy się anonimowo pogada o opiece z
        innym facetem.
        pozdrawiam
        • magda_wojciechowska Re: RADA DLA MAM ..... 05.11.06, 11:46
          Dlatego polecam wszystkim parom, jesli tylko maja taka mozliwosc, pomieszkanie
          ze soba jakis czas, zanim zdecyduja sie na staly zwiazek. Wtedy naprawde wiele
          rzeczy wychodzi w praniu - nawyki, przyzwyczajenia, pewne rytualy, a takze
          sprawdzanie sie w rozamitych zyciowych sytuacjach. I na pewno nigdy sie nie
          przewidzi wszystkich reakcji, ale ja po kilku latach mieszkania z moim
          chlopakiem (niz zostal mym mezem) nauczylam sie go i gdy bylam w ciazy, moglam
          przewidziec jakim bedzie ojcem dla naszego synka. I mialam racje. A dodam, ze
          nie byla to tylko kwestia kobiecej intuicji, ale wlasnie tego "dotarcia sie". wink
    • pimenta Re: RADA DLA MAM ..... 04.11.06, 22:34
      Tyle ze moj niestety tego nie rozumie.Nasza corcia majuz rok a zajmuje i
      zajmowalam sie nia wlasciwie tylko ja.On jest wiecznie niewyspany, obolaly i
      nieszczesliwy. Wole sie nia zajac sama niz sie przy niej klocic. Niby widzialy
      galy co braly, ale wczesniej mowil ze bedzie sie zajmowac po rowno.Wierzylam bo
      ma dwoch synow z pierwszego malzenstwa....myslalam, ze umie i lubi. Niestety
      moze jego pierwsza zona umiala barzdiej walczyc o swoje prawa. Mnie jakos nie
      wyszlo. A on nigdy nie przyzna ze opieka nad dzieckiem meczy(oczywiscie kiedy
      ja sie nia opiekuje). Ech szkoda slow.....
      gratyuluje ci podejscia do sprawy a twojej zonie madrego chlopa.
    • sntx ma racje chłop :) 05.11.06, 20:04
      Witam wszystkich
      Kochane mamuski Borys ma racje w kazdym calu to my ojcowie powinnismy was
      odciazyc po calym dniu a jak kto ma to zrobic?
      Mój dzien wyglada tak (Igor ma 11,5 miesiaca)

      1)
      pobudka okolo6, 6 30 to ja sie bawie i zajmuje małym robie zonie sniadanie
      ubieram sie w gajer gole jem sniadanie potem wsziadam w bryke i jezdze 8-9
      godzin jestem (ph)
      2)
      do domu wpadam kolo 16 30 17 maly wskakuje na łapy i warjujemy w miedzy czsie
      zjem obiad i tak do 19 30 caly czas razem w miedzyczasie mam mu da jakas kaszke
      czy owoce
      3)od kad siedzi mały ja go kąpie mama nie ma wstepu do łazienki
      potem przejmuje go mama karmi usypia

      i tak codzien w nocy wstaje dwa razy robie butle itak codzien !!!!


      Przemówcie swoim facetom do rozsadku bo sie da napewno !!!!!!!!!!!!!!


Pełna wersja