Dodaj do ulubionych

Chodzik samo zło?

27.11.06, 09:25
Mam dylemat. Mój mały ma 9 miesięcy i cały czas chce chodzić, oczywiscie
trzeba go przytrzymywać pod paszkami a w ten sposób kręgosłup każdemu odpada.
Chodzik byłby wspaniałym rozwiązaniem ale ponoć taki niezdrowy.Czy
stosowałyście a jeśli tak od jakiego miesiąca dziecka?
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 09:58
      Nigdy nie stosowałam, nigdy nie prowadzałam pod pachy. Czekałam, aż sam będzie
      gotowy do chodzenia. Jedyne, co robiłam, to prowadzałam czasami za rączkę,
      kiedy już zaczynał chodzić.
    • zizuza1981 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 09:59
      Tez mam taki dylemat uwazam ze jest nie zdrowy ale mysle ze jezeli juz sam
      probuje chodzic to tak godzinke dziennie w chodziku mu nie zaszkodzi.
      Pozdrawiam
    • gosika78 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 10:36
      Tak słyszałam z kilku wiarygodnych źródeł - dodatkowo dziewczynka w rodzinie ma problemy z nóżkami spowodowane używaniem chodzika.
      Powiem Ci jeszcze, że prowadzanie pod paszkami to również samo zło.
      Mojej córce jeszcze do chodzenia daleko ale ani nie będę używała chodzika, ani nie będę prowadzała pod pachami.
      Jeśli masz wątpliwości, to zapytaj pierwszego lepszego rehabilitanta lub ortopedy.
    • peresia Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 11:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=52663504&a=52663504
      httforum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=572&w=46600422&a=46600422p://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=572&w=50765218&a=50765218
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=48783117&a=48783117
      • scorpio771 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 11:46
        Co prawda moja coreczka jest jeszcze mała ale w rodzinie już ten temat został
        przerobiony i odpowiedź brzmi - samo zło. Moja szwagierka urodziła chorą
        córeczkę: na karku miała zgrubienie, po żmudnej rehabilitacji zostało to
        wreszcie wyleczone, ale na rehabilitację chodzi dalej. Gdy miała ok. 9 m-cy
        mała własnie lubiła dużo chodzić więc mama zostawiała ją w chodziku i tak sobie
        biegała. Potem gdy mała zaczęla już chodzić sama okazało się, że chodzi
        krzywo!!! Ponieważ tak chodziła w chodziku, opierała się na jeden boczek. Gdy
        poszła do rehabilitantki (nie wspominała o tym) kobieta obejżała dziecko
        sprawdziła mięśnie i stwierdziła, że coś jest nie tak bo dziecko ma wyćwiczone
        nie te co trzeba mięśnie i stwierdziła stanowczo, że mała chyba nie raczkuje.
        Trzeba było chodzić na dodatkową rehabilitację i ćwiczyć dodatkowe partie
        mięśni. Po tych ćwiczeniach mała zaczęła z powrotem raczkować i sama chodzić i
        teraz chodzi ładnie i prosto.
        Może ta historia jest przykładem że nie warto stosować chodzika a zresztą
        podobno w USA został on wycofany z użytku.
    • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 12:34
      Dwójka z mojej trójki używała chodzika od momentu kiedy sami potrafili się
      przemieszczać na nogach przy meblach. Znam mnóstwo mam wsadzających swoje dzieci
      do chodzika [ nawet 5 miesięczne, co dla mnie jest hmmm... lekkim przegięciem].
      Chodziki krążą u nas od jednego dziecka do drugiego, właścicielka sklepu z
      dziecięcymi akcesoriami twierdzi, że najlepszy zarobek jest na chodzikach, bo to
      rzecz duża, duży zarobek na nim i ponoć sprzedają się bardzo dobrze. Ja chodzik
      musiałam pożyczyć z dość daleka, bo moja przyjaciółka wcześniej swój pożyczyła
      swojej szwagierce, czyli pediatrze moich dzieci.
      Zastanawiam się, gdzie Wy mamy tłumnie nie używające chodzików jesteście ? A
      może to tak na zasadzie robienia z siebie ideała - w wirtualnym świecie nikt nas
      nie zna ? Często odwiedzam forum akwarystyczne, gdzie też mnożą się akwaryści,
      którzy "wszystko robią według dzisiejszych zaleceń". Wielu z nich oburza się na
      forum, jak to można w 100 litrowym akwarium trzymać więcej niż cztery skalary ?
      Miałam okazję odwiedzić jednego takiego krzykacza w jego mieszkaniu i obejrzeć
      jego akwarium - krzykacz tłumaczył swoje przerybienie w akwarium [18 skalarów +
      masa innych rybek w jednym zbiorniku 100 litrowym] tym, że mama w tygodniu mu tą
      masę dokupiła smile))) Ile z Was ma w realu tak niską samoocenę, że najzwyczajniej
      w świecie musi z siebie zrobić ideała w necie ?
    • malgra Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 12:40
      nie stosowałam chodzika ale moja siostra tak.Skutków ubocznych nie ma.
    • aleks32 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 12:56
      Mój synek zaczął pierwsze kroki stawiać w wieku 9 m-cy, przedtem nie raczkował.
      Po konsultacji z pediatrą i ortopedą zdecydowaliśmy się na chodzik - do pół
      godziny przed południem i tyleż samo po południu, w użyciu ok 1,5 m-ca. Skutków
      ubocznych nie było i nie ma, synek zadowolony, przed chodzikiem był
      sfrustrowany - brakiem możliwości przemieszczania się. Za tydzień kończy rok i
      biega, że aż miło patrzeć. Teraz w użyciu mamy szelki, ponieważ nie chce być
      trzymany za raczkę, tylko sam chce cały czas biegać - dosłownie od rana do
      wieczora. Te szelki to super wynalazek, szczególnie pomocne w oszczędzaniu
      kręgosłupa.
    • szeniaa Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 13:27
      dziecko w chodziku rozwija się troszkę inaczej i to jest fakt
      jednak jedną córę wychowałam w chodziku i żyje i nic jej z tego tytułu nie
      dolega
      druga córa włśnie biega w chodziku
      miała okres kiedy źle stawiała nóżki więc go odstawiłam ale że lubi tuptać a ja
      nie zawsze mam czas żeby ją prowadzać to spowrotem wrócił do łask
      teraz tupta prawidłowo
      myślę więc że to że chodzik to zło to nie jest wyssane z palca
      ale też chodzik został wymyślony po to żeby ulżyć matkom
      możesz kupić chodzik ale też musisz obserwować jak dziecko chodzi
      pozdrawiam
      • wedlowka Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 14:03
        Dziękuje za wszystkie opinie.
      • aliennis Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 14:08
        Nigdy nie uzywałam chodzika -mała od 7mies raczkowała ,od ósmego stała w
        łożeczku i chodziła przy meblach. Miała dokładnie rok ,kiedy zaczęla chodzić i
        zrobiła to samodzielnie -nie rowdziłąm ją 'pod paszki" ,czy za ręce. Po co? Na
        wszystko przyjdzie czas.
        i tak - jestem idealna bo moja córka na oczy nie widziała chodzika P
        • wedlowka Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 14:16
          Czy myślisz,że "chodzenie" z małym to dla wszystkich rozrywka? Poprostu cały
          czas wyje jeśli się z nim nie pochodzi.Wyje przy zabawkach,przy zabawianiu,
          raczkowaniu itd. przestaje tylko gdy się go weźmie pod pachy i stąd wychodzi
          mój dylemat odnośnie chodzika.
          • szeniaa Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 14:53
            moja i tak woli jak sie ją prowadza
            a spróbuj nie pod paszki a za rączki
            niech utrzymuje równowagę
            • ania800 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 16:36
              mi lekarka odraziła chodzik ze wzgldu na bioderka i kręgosłup z tego co mówiła
              się nadwyręża
              nie kupiłam i teraz też razej nie kupię za raczkę też nie prowadzałm jak nie
              potrafił sam chodzić
              • falasarna Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 17:09
                Można używac chodzika, TYLKO PO CO ????? Dziecko bez chodzika też się nauczy
                chodzić w dodatku osiągnie tę umiejętnośc samo, co wpłynie na samoocenę i
                pewność siebie, w dodatku im dłużej raczkuje, tym lepiej rozwija się jego mózg,
                koordynacja ruchowa, zdolności przewidywania, świadomość przestrzeni,
                ostrożnośc, umiejętność asekuracji przy upadku przy próbach samodzielnego
                wstawania i chodzenia.
                Jak mówił znany fizjoterapeuta z IMiD, dziecko zdrowe poradzi sobie i z
                chodzikiem, tylko po co ma sobie radzić, skoro może samo osiągać kolejne
                stopnie rozwoju i nie byc ograniczane?
                Chodzik to proteza, moje dziecko jest na nią za małe, ja może sobie zafunduję
                na starość.
                A jeżeli kt
                • falasarna Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 17:10
                  ...jeżeli ktoś chce się licytować przy piaskownicy, które dziecko zaczęło
                  szybciej biegać, to współczuję...dziecku
                • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 17:53
                  falasarna napisała:

                  > Można używac chodzika, TYLKO PO CO ?????
                  Po to, żeby mama miała chwilę wytchnienia, mogła sobie bez stresu że
                  dziecko płacze ziemnaki obrać, wykąpać się o ile łazienka pomieści wannę
                  [prysznic] i chodzik razem, mogła poskładać pranie i powkładać do szafek bez
                  ciągłego rozdrażnienia, bo dziecko płacze z nudów i trzeba się spieszyć. Do tego
                  właśnie przydaje się chodzik. Nie każde dziecko będzie sobie grzecznie siedziało
                  i bawiło się zabawkami w tym czasie kiedy mama musi coś zrobić. Chodzik nie
                  służy do nauki chodzenia, ale do urozmaicenia ruchliwemu dziecku czasu, kiedy
                  mama w danej chwili nie może mu go poświęcić. Chodzik to urządzenie, w które
                  wkłada się dziecko na jeden raz na kilkanaście minut, a nie na cały dzień w
                  przerwach między snem. Czy to jasne ? Nie posądzajcie mam wkładających swoje
                  dzieci do chodzika o jakąś chęć przyspieszenia rozwoju swojego dziecka aby było
                  "lepsze" od rówieśników. Chodzik to tylko pomoc dla umęczonej mamy.
                  • falasarna Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 18:50
                    Wstydziłabyś sie pisać takie bzdury.
                    Trzeba się było wcześniej zastanawiać, a nie okaleczać dziecko dla swojej
                    wygody.
                    Kreatywna matka zawsze właściwie zorganizuje czas dla dziecka, może też się
                    lepiej zorganizować. Wiem co mówię, moje dziecko jest wybitnie absorbujące, ale
                    ani przez chwilę nie wpadłam na pomysł wsadzania go do chodzika, tudzież
                    zapychania smoczkiem, a zrobiłam mu m.in. kilka sweterków, sama robię mu zupki
                    i deserki.
                    Jeżeli teraz musisz się wspierać takimi pseudopomocami, to co potem?
                    • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 21:30
                      > Kreatywna matka zawsze właściwie zorganizuje czas dla dziecka, może też się
                      > lepiej zorganizować. Wiem co mówię, moje dziecko jest wybitnie absorbujące, ale
                      >
                      > ani przez chwilę nie wpadłam na pomysł wsadzania go do chodzika, tudzież
                      > zapychania smoczkiem, a zrobiłam mu m.in. kilka sweterków, sama robię mu zupki
                      > i deserki.
                      Moje gratulacje dla supermatki smile)) Ja wybieram moje zdrowie
                      psychiczne kosztem kilkunastu minut w chodziku co jakiś czas. Wybieram też kupne
                      rzeczy zamiast produkcji drutowej, bo szkoda mi czasu który można przeznaczyć na
                      przymknięcie oczu, gotowanie wspólnych zupek dla rodziny - dla młodszego
                      oddzielanych nieco wcześniej do innego garnuszka kosztem godziny cennego
                      odpoczynku. Wybieram szybki budyń na zwykłym mleku z cukrem [jakam wyrodna]
                      kosztem nadmiernego nie przemęczania się tam, gdzie tego nie potrzeba, zamiast
                      kombinować coś na mleku modyfikowanym którego się nie gotuje. Wybieram też
                      luksus posiedzenia sobie na forum wtedy, gdy moje dzieci bawią się razem,
                      zamiast non stop wymyślać im różne zabawy rozwojowe. Nie, właściwie to nie
                      jestem wyrodna - jestem zwyczajnie dobrą matką smile))
                      • falasarna Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 22:01
                        strach pomyśleć co by było, gdybyś wychowywała dzieci 60 czy nawet 20 lat temu
                        wielce utrudzona Matko żyjąca z pralką, gazem, prądem, żelazkiem, zmywarką,
                        bieżącą wodą, samochodem i uginającymi się półkami w sklepie...
                        nigdy nie usłyszałam od matki i babci, że było im ciężko i siadała psychika na
                        myśl o gotowaniu, na wspomnienie o dzieciach śmiały im się oczy

                        poza tym co ma do tego chodzik i jaki ma związek z wypoczynkiem matki? zamiast
                        tłuc się w chodziku dziecko może sobie spokojnie poraczkować, pobawic się na
                        podłodze lub w krzesełku do karmienia itp.
                        zupełnie bez sensu jest ten argument za chodzikiem
                        • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 22:31
                          > strach pomyśleć co by było, gdybyś wychowywała dzieci 60 czy nawet 20 lat temu
                          > wielce utrudzona Matko żyjąca z pralką, gazem, prądem, żelazkiem, zmywarką,
                          > bieżącą wodą, samochodem i uginającymi się półkami w sklepie...
                          Trafiłaś jak kulą w płot smile)) Do drugiego roku życia mojego średniaka
                          mieszkałam w pokoju którego od strychu nie oddzielały nawet drzwi. Wodę miałam
                          noszoną od Teściowej z dołu w 5 litrowych baniaczkach, szambo miałam w 10
                          litrowym wiadrze po emulsji. Naczynia były myte w misce postawionej na krześle,
                          a czajnik bezprzewodowy który służył do grzania wody do wszystkiego stał na
                          głębokiej tacy, bo ciekł. Na płytach regipsowych w pomieszczeniu składowym
                          mmateriałów budowlanych stał prodiż i dwupłytowa kuchenka elektryczna z początku
                          lat 70tych. Pierwszym szczytem luksusu była stara, związana drutem "koza" która
                          w końcu dawała więcej ciepła niż elektryczna dmuchawa. Kolejnym luksusem kiedy
                          średniak miał rok była była bieżąca woda z miedzianych rur, gdzie do kraniku
                          trzeba było przejść po położonej na legarach desce, aby nie wpaść na dół do
                          Teściowej. Kolejnym szczytem luksusu była rura do szamba wystająca z świerzutko
                          w końcu zalanej podłogi mojej przyszłej łazienki. Była luksusowa ze względu na
                          swoją dużą średnicę, bo przy odrobinie wprawy można było się do niej załatwić.
                          Luksus to ja mam teraz, bo od kilku miesięcy mam pralkę automatyczną, a nie
                          dziecięcą wanienkę do prania [wcześniej musiałam większe ilości prać u
                          Teściowej, co z małym dzieckiem było dość męczące]. Od dwóch lat mam też
                          kuchenkę gazowo elektryczną i zlewozmywak, a od dwóch miesięcy normalną, dużą
                          wannę zamiast wanienki dziecięcej + gar z wodą do spłukania z siebie mydlin.
                          Zanim zaczniesz oceniać czyjeś lenistwo, zastanów się nad
                          tym, czy ten ktoś ma takie same warunki jak Ty [jak sądzę, opisałaś swoją normę
                          - automat, zmywarka, bieżąca woda, gaz]. Wtedy kiedy moje dzieci sopały, ja
                          tarłam ściany z gładzi szpachlowej, zalewałam podłogi cementem, pomagałam
                          przykręcać regipsy do sufitu, urabiałam cement do zalewania parapetów szanowna,
                          zarobiona w swym matczynym poświęceniu matko.
                          • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 22:35
                            I jeszcze jedno. Moje średnie dziecko nie miało zbyt wiele miejsca do
                            bezpiecznego raczkowania, ale raczkowało również - między wkrętami, śrubkami i
                            nożykami do regipsów pod moim czujnym okiem. Dla mojego dziecka chodzik był
                            wyjściem rewelacyjnym. Nie mógł się schylić po zagubione wkręty, czy kawałek
                            zagubionego, złamanego nożyka do tapet i regipsów.
                        • aleks32 Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 23:18
                          Ciekawa dyskusja. Szkoda tylko, że nie bierzesz pod uwagę, że nie wszystkie
                          dzieci są jednakowe, nie wszystkie raczkują, nie wszystkie bawią się spokojnie
                          na podłodze czy też siedzą w krzesełku. Mój synek jest super absorbującym
                          dzieckiem, zajmuje się jedną rzeczą nie dłużej niż 2 minuty, cały czas chce być
                          w ruchu (wstaje o 5:30, idzie spać ok 21 - i przez cały ten czas chodzi!, za
                          wyjątkiem dwóch krótkich drzemek), ciężko mu wysiedzieć parę minut podczas
                          jedzenia, widać szkoda mu czasu na siedzenie. I tak jest od zawsze. A chodzik
                          przydał mi się chociażby po to, żeby móc w spokoju skorzystać z toalety, a nie
                          trzymać go na kolanach, bądź uczepionego mojej nogi, gdy ja siedziałam na
                          kibelku. I myślę, że to było mniejsze zło, niż pozostawienie go na podłodze, z
                          której mógłby się podnieść, zrobić samodzielnie parę kroczków, przewrócić się i
                          poturbować.
                          • lacido Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 23:54
                            "mniejsze zło, niż pozostawienie go na podłodze, z
                            > której mógłby się podnieść, zrobić samodzielnie parę kroczków, przewrócić się
                            i
                            >
                            > poturbować."
                            Ale mnie rozbawiłaś, to jak ten Twój szkrab nauczy się się chodzić jesli nie
                            poprzez stawanie i robienie samodzielnych kroczków, nie da się uchronić dziecka
                            przed niktórymi kolizjami i wtedy maluszek uczy się trzymać równowage.
                            • aleks32 Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 11:10
                              Może i Ciebie rozbawiłam, ale wsadzając mojego synka do chodzika (gdy ja
                              korzystałam z toalety) uchroniłam go od niekontrolowanego upadku gdy mnie nie
                              było w pobliżu. Zgadzam się z Tobą w 100%, że nie da się uchronić dziecka przed
                              niektórymi kolizjami, ale da się je uchronić przed groźnymi upadkami gdy nikogo
                              nie ma w pobliżu. A o takiej sytuacji pisałam. A co do umiejętności chodzenia
                              mojego synka, dziękuję, radzi sobie świetnie.
                              • falasarna Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 12:24
                                Dziecko, które samodzielnie zdobywa kolejne etapy rozwoju nie jest narażane na
                                straszliwe wypadki w takim stopniu jak dziecko, które korzysta z pseudopomocy
                                zarezerwowanej dla niedołężnego starca.
                                Już o tym chyba pisałam, że istotną sprawą w samodzielnym poruszaniu jest
                                umiejętność asekuracji przy upadku i świadomość przestrzeni, czego pozbawia
                                chodzik. Nie ma to nic wspólnego z samą z umiejętnością chodzenia, którą każde
                                dziecko prędzej czy później osiągnie, tylko z tym wszystkim, co towarzyszy
                                nauce.
                                • aleks32 Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 22:49
                                  Przykre jest to, że zamiast wczytać się w to co ktoś ma do przekazania,
                                  powtarzasz swoje racje jak mantrę.
                                  • falasarna Re: Chodzik samo zło? 30.11.06, 13:37
                                    To może Ty mnie oświecisz skoro nie potrafię się wczytać.
                                    U mnie nie zdarzały się niekontrolowane upadki, bo nie korzystałam z chodzika.
                                    Moje dziecko jest rozumne i ostrożne, mogę spokojnie pójśc do toalety i pod
                                    prysznic, mieszkanie jest przystosowane, dziecko zna zagrożenia, o co chodzi?
                                    Takie to przykre?
                                    • aleks32 Re: Chodzik samo zło? 30.11.06, 14:59
                                      Szczerze zazdroszczę Tobie, że możesz spokojnie iść do toalety i pod prysznic.
                                      Gdy mój synek nie śpi, ja tej możliwości nie mam. Cały czas chce być przy
                                      mnie - możesz wierzyć lub nie. Zresztą nie chodzi o sytuację obecną tylko o tą,
                                      która była kilka m-cy temu kiedy synek nie potrafił jeszcze dobrze utrzymać
                                      równowagi a już stał i chodził (a nie pełzał i nie raczkował). Pozostawiony na
                                      kilka sekund sam podnosił się i szedł. I to, że mieszkanie jest przystosowane,
                                      nie ma tu nic do rzeczy, dziecko potrafi przewrócić się na równej podłodze, gdy
                                      zachwieje się lub potknie o własne nogi. Do tej pory wydawało mi się, że też
                                      mam rozumne dziecko, ale zaczynam w to wątpić. Bo z tego co piszesz, to kto to
                                      widział, żeby 9 m-czne dziecko nie rozpoznawało samo zagrożeń! No cóż mój synek
                                      w tym wieku, niestety nie rozpoznawał zagrożenia i dlatego idąc do toalety
                                      wsadzałam go do chodzika, żeby nie próbował wędrować za mną i co za tym idzie,
                                      nie przewracał się i nie zrobił sobie krzywdy. Tak ciężko to zrozumieć? To
                                      przykre.
    • mamainki Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 18:03
      Dyskusje na temat uzywać czy nie uzywać przewijają sie na tym forum średnio raz
      w tygodniu.Kto chce niech wsadza dziecko, a kto nie to nie.Ile mam tyle
      racji.Kazda zna swoje dziecko i każda wie co dla niego jest najlepsze.




    • jakw Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 18:22
      I prawidłowo, że wam kręgosłupy odpadają - w ten sposób ograniczone
      jest "pomagierstwo" przy chodzeniu. Bo takie trzymanie pod paszki
      przy "chodzeniu" niemowlaka, który jeszcze nie jest gotów na chodzenie, wcale
      zdrowe nie jest - dla jego kręgosłupa także.
    • kraplakowa Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 18:58
      Nasz ortopeda powiedział wprost - chodzik jest zabroniony.

      Nie ma zlituj się...uncertain
      • phantomka Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 23:15
        Zalamuja mnie takie opinie, ktore prezentujesz Figrut. Nie mam chodzika, nie
        uzywalam, nie jestem idealna i nie zamierzam. Za to Twoj argument o idealnosci
        jest rownie wyswiechtany, jak to o czym sama pisalas. Chodzik jest niezdrowy
        koniec kropka. Moje dziecko siedzi w kojcu, kiedy ja musze cos zrobic, a nawet
        jak nie siedzi to raczkuje - bo rozumiem, ze Twoje dzieci raczkowaly juz, kiedy
        je wsadzalas do tych chodzikow??
        Prezentujesz na forum jedynie sluszny poglad (wg siebie oczywiscie) - ze Ty oto
        matka doswiadczona i wyluzowana wiesz, ze tylko te metody sa sluszne - uwierz,
        ze nie zawsze sa.
        • figrut Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 23:33
          Gdzie Ty wyczytałaś, że te metody są słuszne ? Sama napisałam, że chodzik
          owszem, na kilkanaście minut spokoju, kiedy TRZEBA coś zrobić. Sama absolutnie
          nie pochwalam wsadzania tam dzieci 5 miesięcznych jak to już zdarzyło mi się
          oglądać, ale uważam chodzik za mniejsze zło, niż wyczerpanie psychiczne matki z
          powodu ciągłego uczepienia do niej kiedy ona MUSI coś zrobić. Dla mojego syna
          chodzik był rewelacją, gdy musiałam coś zrobić i nie mogłam mieć go na oku. W
          innym przypadku mógł by się nałykać ostrych wkrętów, wybrać trochę materiałów
          budowlanych nie zawsze bezpiecznych dla zdrowia. Fakt, piszę o tym co u mnie się
          sprawdziło, bo mam troje dzieci więc jakiś tam przegląd w dziecięcych
          zachowaniach mam również, ale też w większości [choć nie wszystkich] postów
          podkreślam, że MOIM dzieciom nic od tego nie było, że MOJE dzieci tak na coś
          zareagowały.
          • phantomka Re: Chodzik samo zło? 27.11.06, 23:49
            Ja rozumiem, ze piszesz o wlasnych doswiadczeniach, ale skads bierze sie poglad
            wiekszosci specjalistow, ze chodziki sa jednak zle. Skoro sa wycofane ze
            sprzedazy w kilku innych krajach, to tez o czyms swiadczy. Mi osobiscie ciezko
            jest uwierzyc, ze ktos, kto kupuje chodzik, uzywa go jedynie 15 min dziennie -
            mialam przyklad kolezanki, ktora uparcie twierdzila, ze wsadza don dziecko
            tylko na przyslowiowa chwile - ale co sie u niej pojawilam (np. kilka razy w
            ciagu dnia) to dziecko biegalo w chodziku. Juz nie mowiac, ile miala wypadkow w
            tym chodziku.
            • figrut Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 00:00
              W wielu krajach chodziki są wycofane ze sprzedaży, gdyż dzieci pozostawione same
              sobie w chodzikach spadały ze schodów, rozbijały głowy zahaczając chodzikiem o
              progi, a nie ze względu na szkodliwość ortopedyczną. Gdybym miała kupować
              chodzik, to z całą pewnością bym go nie kupiła, bo służy bardzo krótko i szkoda
              pieniędzy. Jak już wcześniej napisałam, szukałam chodzika w formie pożyczki, tak
              jak matka bez samochodu będzie pożyczać fotelik samochodowy, bo nie będzie
              opłacało się go jej kupować na tak mały czas użytkowania. Chodzik pożyczyłam
              bardzo już zużyty, a i tak od moich synów i poprzednich dzieci które w nim
              chodziły powędrował dalej "na służbę". Dla mnie chodzik to pomoc wtedy, kiedy ja
              naprawdę muszę mieć wolne ręce, a płaczące dziecko wpędza mnie w potworną
              depresję, bo żal mi że dziecko płacze, a ja w danej chwili nie mogę się nim
              zająć. Jak już napisałam wcześniej, moje dzieci używały chodzika, kiedy same już
              potrafiły się przemieszczać przy meblach. Nie były to dzieci 5 miesięczne, a 8 i
              10 miesięczne.
    • mamainki Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 11:34
      Nie znam sie na statystykach ani na tym dlaczego chodziki zostały wycofane ze
      sprzedaży.Ale gadka o tym że wycofano je dlatego iż dzieci robiły sobie w nich
      krzwdę to lekka przesada.Sama sobie zaprzeczasz, bo skoro piszesz że jest tak
      niebezpieczny to po co używasz.Jakieś kiepskie wytłumaczenie ,bo mama musi coś
      zrobić.A jak zostawisz dziecko w chodziku to nie dojdzie nigdzie?Moje dziecko ma
      10 m-cy ,raczkuje, zaczyna chodzić a ja równiez mam dom na głowie.Mało tego nie
      mam kojca ani łóżeczka.Zostawiam dziecko na podłodze i jak na razie nic jej się
      nie stało.Gdzie idę tam zabieram ją ze sobą.Kupno chodzika od początku nie
      wchodziło w rachubę.Jakoś dajemy sobie rade bez niego.


      • falasarna Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 13:04
        Dziecko nie robi sobie krzywdy w dobrze przygotowanym domu dla małego wędrowca,
        począwszy od bramek na klatce schodowej, poprzez ograniczniki na szafkach po
        skarpetki antypoślizgowe. Chodzik to krótkotrwałe rozwiązanie dla leniuchów, a
        mówię tu o rodzicach. Nasza sąsiadka powiedziała mi wprost dlaczego używa
        chodzika : "dzieciak nie zawraca d..., a na podłodze mam taki syf, że łatwiej
        jest mi uprać jego skarpety niż pilnować, żeby nie zjadło śmiecia z podłogi..."
        nic dodać nic ująć, drugi chodzik, który sobie zorganizowała miał jeszcze
        jakieś szelki czy gumki, żeby podskakujący wnusio nie robił zbyt wiele
        problemu, kiedy babunia ogląda serial produkcji wiadomej.
        Jeżeli dziecko nie nauczy się czegoś dzisiaj, nauczy się później, tyle że duzo
        większym kosztem.
        • figrut Re: Chodzik samo zło? 28.11.06, 20:33
          Chodzik to krótkotrwałe rozwiązanie dla leniuchów, a
          > mówię tu o rodzicach.
          Ależ oczywiście, że tak smile)) Nigdzie temu nie zaprzeczyłam. Mając
          kolejne dziecko i masę obowiązków dodatkowych, człowiek musi nauczyć się
          lenistwa aby nie zwariować. Jeśli będziesz miała kiedyś więcej dzieci niż jedno,
          diametralnie zmieni Ci się punkt widzenia wielu spraw, czego Tobie z całego
          serca życzę, abyś nie żyła ze świadomością, że większość dzieci dookoła Ciebie
          jest potwornie krzywdzona przez włąsne matki które poza dziekiem mają również
          inne obowiązki smile Aha, u mnie też czasami jest syf do potęgi, a nie poskładane
          pranie leży godzinami czekając na fotelu na moje miłosierdzie. Powód jest prosty
          - nie zawsze mam siłę i ochotę żeby to zrobić od ręki, a mój wypoczynek jest
          ważniejszy od pięknego wyglądu mojego mieszkania smile))
          • falasarna Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 13:14
            Decydowanie się na kolejne dziecko bez zagwarantowania mu godnych warunków jest
            szczytem nieodpowiedzialności.
            I nie chodzi tu o piękny dom, tylko o zapewnienie dziecku zdrowego i
            bezpiecznego rozwoju.
            Z tego, co napisałaś nie robisz nic, nawet ugotowanie dziecku zupki to katorga,
            na którą się nie zdobędziesz, więc co Cię tak męczy, że walczysz o wypoczynek
            za wszelką cenę?
          • renia1807 Figrut 29.11.06, 21:15
            No i po co sie tak wysilasz! Przecież te mamusie które mieszkają w swoich
            blokowych gniazdkach i tak cię nie zrozumieją ani te które mają jedno dziecko.
            One siedzą znudzone w swoich klatkach i mówią ,że wieczorem padają na ryj ze
            zmęczenia. Cały dzień sie produkują jak tu sobie i dziecku zapewnić atrakcje,
            żeby nie umarły ze znudzenia. Im chodzik nie jest potrzebny, bo co by wtedy
            robiły?
        • szeniaa Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 07:09
          uuuuu
          nie ładnie
          zdarza się owszem że tak jest ale wierzę że nie u każdego
          ja na przykład mam dzieci alergiczne
          nie mogę sobie pozwolić na kurz
          nieład i owszem bywa nawet często ale jest czysto
          a leniem nie jestem
          spróbuj ćwiczyć starsze niechętnie ćwiczące dziecko np
          w tej samej chwili kiedy twoje młodsze znudziło się zabawy w łóżeczku
          i zaczyna wyć aż się zanosi
          podłoga też się szybko nudzi kiedy matka jest zajęte czymś innym
          seriali też nie oglądam wolę posiedzieć sobie np na forum
          w całym tym wywodzie chodzi o to że żadna matka nie twierdzi
          że chodzik jest dobry dla dziecka, tylko dla matki
          nie pochwalam też trzmania dzieciaka w chodaku całymi dniami co się faktycznie
          zdarza
          są jednak sytuacje kiedy trzeba odpocząć żeby nie zwariować
          i trzeba sobie poradzić jakoś żeby to drugie dziecko nie cierpiało
          i nie o lenistwo tu chodzi, a o granice wytrzymałości
          pozdrawiam
          • agnieszkas72 Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 11:17
            Jestem mamą czwórki-nigdy nie miałam w domu chodzika.Nie jestem w żadnym wypadku
            maniaczką sprzątania ale uważam,że w miarę czysta i bezpieczna podłoga w
            mieszkaniu,w którym jest starsze niemowlę nie jest fanaberią-jest
            koniecznością,tak jak zdrowe jedzenie i czysta pielucha.Jesli jest inaczej,nie
            ma się czym chwalić.Widok dziecka w chodziku lub prowadzonego za rączki i ledwie
            dotykającego stopami ziemi jest dla mnie żałosny-zwłaszcza,że ten sposób
            poruszania się kojarzy mi się z poważnymi problemami neurologicznymi,z którymi
            spotykałam się w mojej pracy.Ale to nie dziecko wymyśla takie zabawy-nie ma w
            nich nic rozwojowego.Błędne nawyki wprowadzają rodzice,którzy potem użalają się
            nad własnym kręgosłupem lub jęczą,że dziecko nie daje im chwili spokoju bo się
            nudzi.Widocznie mam nietypowe egzemplarze bo moje raczkujące dzieci nie nudziły
            się nigdy.Problemem,który miałam do rozwiązania było tylko zapewnienie im
            bezpieczenstwa.
            Cóż,nasze dzieci rosną a my decydujemy:czy patrzeć,jak wyciąga ubrania z szafek
            czy wsadzic do chodzika i miec swiety spokój,czytac książeczkę czy posadzic
            przed telewizorem,karmic łyzeczką dwulatka czy pozwolic jesc samemu i sprzątać
            po nim....Nie jestem matką idealną(chyba najstraszliwsza obelga na forum) ale
            staram się dokonywac wyborów korzystnych dla moich dzieci .I tyle.
            • figrut Agnieszko 29.11.06, 17:04
              Zdaje się, że się nie rozumiemy. Jak pamiętam z Twoich wcześniejszych postów,
              Twój mąż również zajmuje się Waszymi dziećmi. Nie zrozumiesz więc, jak to jest
              gdy absolutnie wszystko w domu robi się samemu - sprzątanie, gotowanie, pranie i
              do tego najcięższe - samotna opieka nad dziećmi. Nie wiem czy zdajesz sobie
              sprawę z tego, jak to jest gdy starasz się z wszystkim jakoś nadgonić i w NIKIM
              nie masz oparcia. Z całą pewnością było by mi dużo lżej, gdybym miała świadomość
              tego, że mój partner odciąży mnie choć na pół godziny z opieki nad dziećmi. Mnie
              to nigdy nie było dane - kąpiel dziecka przez ojca, przewinięcie, czy chociaż by
              zajęcie się tym dzieckiem [dziećmi] na głupie pół godziny. Nie znasz mojej
              sytuacji, nie wiesz dlaczego jestem z tym a nie innym człowiekiem i na ten temat
              na forum pisać nie będę, gdyż nie mam ochoty na uzewnętrznianie moich problemów
              na światowym forum. Jest jak jest. Po części moją sytuację znają dziewczyny z
              mojego forum. Nie zamierzam jednak opisywać tu mojego całego życia w celu
              komentowania go przez całą masę ideałów które napiszą coś w rodzaju "widziały
              gały co brały". W wielu sprawach się nie zgadzamy, ale cenię Cie i bardzo Cię
              lubię za Twoje zdrowe podejście do życia. Nie jesteś osobą która się wciąż
              wymądrza, czwego nie można napisać o pewnej garstce, których racje są jedynie
              słuszne. Pozdrawiam smile
              • agnieszkas72 Figrut 29.11.06, 19:34
                Nie chciałam zaatakowac personalnie ciebie tylko wyrazic swoją opinię o
                chodziku.Jesli wyszło inaczej,naprawdę przepraszamwink.Pamiętam wiele twoich
                postów i myslę,że częściej byśmy się ze sobą zgadzały niż spierały.Jesli chodzi
                o wychowanie dzieci każda z nas ma jednak zakres kompromisów,na które pójdzie i
                rzeczy,których nie zaakceptuje.Dla mnie chodzik nalezy do tych drugich.Kolejnego
                niemowlęcia raczej nie będę miała więc problem chodzika mnie już nie będzie
                dotyczył ale jak moge to odradzę to nieszczęsne urządzenie innym mamom.A na
                forum mogę,bo po to jestsmile.
                • figrut Re: Figrut 29.11.06, 20:13
                  Nie uważam, że zaatakowałaś mnie personalnie smile Uważam, że wyraziłaś własne
                  zdanie na dany temat i to bardzo w Tobie cenię. W przeciwieństwie do małej
                  garstki na forum której nie akceptuję [ z racji jedynie słusznego zdania na dany
                  temat, czyli powtarzania jak mantry słów z poradników]. To właśnie mi się w
                  Tobie podoba, że wyrażasz własne zdanie na dany temat i nie płyniesz wraz z
                  prądem aktualnie panującym w wątku. Nie atakujesz również osób które w czymś się
                  z Tobą nie zgadzały w jednym wątku i z racji tego "trzeba tępić ich poglądy za
                  wszelką cenę" w innym wątku. Właśnie za to Cię lubię, że nie traktujesz jako
                  wroga absolutnego kogoś, z czyimi poglądami się czasem nie zgadzasz smile
      • figrut Mamoinki 29.11.06, 16:47
        .Sama sobie zaprzeczasz, bo skoro piszesz że jest tak
        > niebezpieczny to po co używasz.Jakieś kiepskie wytłumaczenie ,bo mama musi coś
        > zrobić.A jak zostawisz dziecko w chodziku to nie dojdzie nigdzie?
        Nie mam bezpośredniego zejścia na schody, ani też progów w mieszkaniu
        [nawet w łazience go nie mam]. W czasie przerabiania strychu na mieszkanie
        miałam do dyspozycji tylko jedno pomieszczanie gdzie gotowałam, prałam, spałam i
        wogóle funkcjonowałam. Nie miałam drzwi oddzielających mnie od strychu, ale na
        czas gdy ja byłam zajęta i nie mogłam w tym czasie "mieć oka" na moje dziecko,
        zastawiałam przejście na strych płytą regipsową którą blokowałam za szafką
        służącą mi za całą kuchnię. Fakt, że dziecko przebywało w pomieszczeniu
        mieszkalnym, nie oznaczał całkowicie bezpiecznego raczkowania, gdyż zawsze
        zawieruszyły się na podłodze jakieś wkręty lub inne ostre i możliwe do
        połknięcia drobiazgi budowlane. Uważasz, że chodzik był w takiej sytuacji
        większym złem niż połknięcie przez dziecko ostrego przedmiotu ?
    • mamainki Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 13:29
      Brawo Agnieszkos72,dokonałaś mądrego podsumowania całego wątku.W 100% zgadzam
      się z tobą.Pozdrawiam.
      • falasarna Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 14:40
        Dokładnie.
        Wcześniej dyskusje na temat chodzików traktowałam w kategoriach zdrowia, ale
        teraz widzę, że to problem niechlujstwa i lenistwa.
        • szeniaa Re: Chodzik samo zło? 29.11.06, 17:51
          a ta znowu swoje
          • falasarna Re: Chodzik samo zło? 30.11.06, 13:40
            "ta"... jakie to wymowne. nic dziwnego, że chodziki swięcą tryumfy u określonej
            grupy...
    • jola427 Re: Chodzik samo zło? 30.11.06, 15:09
      Wiecie co? Tak sobie czytam te wypowiedzi (przyznaję, że wszystkich nie
      przeczytałam) i się zastanawiam, o czym piszecie.
      Pytanie brzmiało czy chodzik to samo zło? Myślałam, że chodzi o dziecko. Ale
      czytam dalej i okazuje się, że chodzi o mamy, a nie o dziecko.
      Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego chodziki są ciągle w sprzedaży, skoro
      lekarze odradzaję, a wręcz zabraniają ich używania. A tu się okazuje, że
      chodziki są w sprzedaży, bo mamusie kupują dla swojego świętego spokoju.
      Chodzik jest szkodliwy dla dziecka i tu chyba nikt nie powie, że nie. Więc po
      co go kupować? Jakoś też ciężko mi uwierzyć, że ktoś wsadza do niego dziecko
      tylko na chwilkę, jak idzie do toalety itd. Moja córka też jest strasznie
      absorbującym dzieckiem. Nie potrafiła się nawet 10 min sama bawić, ale nigdy w
      życiu nie wsadziłabym jej w chodzik, bo to tak naprawdę ode mnie zależy, czy
      moje dziecko będzie zdrowe i czy będzie prawidłowo chodziło. A żeby tak było to
      musi samo do tego dojrzeć. Nie wolno przyspieszać niczego na siłę. A chodzik
      jest właśnie takim wymuszonym przyspieszaczem (prowadzanie pod paszki też).
      Jeśli chodzi o to żeby dziecko było bezpieczne jak wychodzisz do toalety, czy
      gotujesz obiad jest bardzo prosty sposób: kup KOJEC. To taki mały plac zabaw
      dla dziecka, nie wpływa negatywnie na jego zdrowie i co najważniesze, dziecko
      nie zrobi sobie w nim krzywdy. Więc niech nikt nie mówi, że kupił chodzik, żeby
      móc w spokoju iść do toalety. Oczywiście kojec, to miejsce gdzie dziecko można
      włożyć na trochę i tylko jeśli mu się podoba. Nie może to być na siłę, ani za
      karę. Dziecko do rozwoju potrzebuje przestrzeni, więc nie ograniczajmy jej
      chodzikiem, niech porusza się samodzielnie tak jak potrafi po pokoju. Natomiast
      w sytuacjach kiedy trzeba na chwilę zostawić (toaleta, czy dzwonek do drzwi)
      można skorzystać z wóżka, fotelika do karmienia, czy kojca.
      Nie wolno robić dziecku krzywdy, dla swojej wygody.
      Więc jeśli ktoś pyta, czy chodzik to samo zło. Moja odpowiedź brzmi: tak.
      Pzdr. Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka