Czasami już nie wiem co robić. Moja Karola ma w tej chwili 9,5 miesiąca. Od kiedy pamiętam była bardzo absorbującym dzieckiem, na początku często płakała - nie mogłam jej oderwać od piersi (właściwie tylko tak się uspokajała). Przeszliśmy już problemy z zasypianiem (zakończone sukcesem

dzięki książce "Zaśnij wreszcie"), z jedzeniem (a właściwie jego brakiem), z przyklejeniem do mamusi (teraz je już cyca ze 4 razy dziennie, i nie płacze bez przerwy)... Jednak pojawił się nowy problem - Karola jest bardzo nerwowa, gdy czegoś nie dostanie (np. wyrodna mamusia nie pozwala zjadać tynku ze ścian), gdy się jej coś odbierze, gdy się wyjmuje ją z kąpieli, przewija itp. zaczyna się wrzask. Gdy widzi, że w ten sposób niczego nie uzyskuje, siada i zwiesza główkę prawie do kolan i płacze... Kogo by to nie ruszyło... Dodam, że nie ustępuję jej w tym czego chciała, raczej zajmuję ją czymś nowym. Co można zrobić w takiej sytuacji? Cierpliwie czekać, ale czy to wogóle przejdzie? Ania&Karola (9,5 mies.)