Padam już z domysłów i nerwów
Mała zaczeła 3 tydzień życia i po karmieniu jak zasnie przy piersi to spi
dobrze - zwłaszcza w nocy. Ale w dzień mam z nia totalną jazde. Po karmieniu
odpłynie, odkąłdam do łóżeczka i po ok. 10 min zaczyna wyć.
Uspokojaja się na cwhile podczas bujania, czasem dam pierś i znowu wyje. Mam
wrażenie, że szuka usypiacza, ale smcozka nie chce. Im dłużej to trwa tym
bardziej wyje i jest wykończona. Jak się uspokoi to odkładam ją do łóżeczka,
chwila ciszy i znowu ryk, uspokojam i znowu odkładam. I w koncu czasmai po
takiej akcji (tez z doakrmianiem piersia) po ok. 1-2 godz zasypia w lozeczku.
Co robie nie tak? Czy dobrze mysle, ze to problem z zasnieciem? Kupki robi
normalnie bez płaczu. Nocki oki - spi po ok. 3 godziny.
HELP!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!