mniemanologia
11.04.07, 14:24
Ja wiem, że pani Monika z forum "Karmienie piersią" nie lubi tego określenia
("Nie przepadam za określeniem kryzys laktacyjny, bo sugeruje ono, zę coś
dziwnego dzieje się z mlekiem/piersiami/laktacją - znika nagle bez powodu. A
chodzi zwykle o coś zupełnie innego - dziecku gwałtownie wzrósł apetyt i
dziecko musi jeść znacznie częściej żeby się najeść, dopóki tempo produkcji
nie dopasuje się do nowych potrzeb (a te dopiero dziecię pokazuje częstszym,
intensywniejszym ssaniem). A w związku z tym wole określenie skok apetytu, bo
nazywa ono istotę problemu." - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=570&w=59863338&a=59866564 ), ale w naszym przypadku trudno mówić o tym, że
dziecku wzrósł apetyt - bo doskonale widzimy, ile ściągamy.
I w związku z tym mam pytanie: co robić w razie kryzysu? Przypiąć się na 1-2
dni do laktatora i ściągać ile się da, jak często się da? Dopada Was to
czasem? Ile trzeba czekać na powrót "normalnych" ilości mleka?