Dodaj do ulubionych

komunikacja miejska

13.05.07, 09:14
Do tej pory przewozilismy nasza polroczna coreczke zawsze albo samochodem (w
foteliku), albo w wozku spacerem. Dzis jednak maz zabral samochod do pracy, a
ja mam nieprzeparta ochote wyskoczyc z mala w odwiedziny. Musialabym jednak
jechac tramwajem. Wiem, ze male dzieci sa regularnie przewozone na rekach
autobusami i tramwajami, tak sie jednak zastanawiam, czy to w istocie dobry
pomysl (o ile nie ma koniecznosci takiej podrozy). W koncu - dziecko jedzie
nie w foteliku, na rekach i w przypadku nie daj Bog - kolizji/wypadku jest
bardzo slabo chronione (a wlasciwie - w ogole).

A co Wy sadzicie na temat przewozenia malych dzieci srodkami komunikacji
miejskiej?

Tunia
Obserwuj wątek
    • olimpia_b81 Re: komunikacja miejska 13.05.07, 09:50
      gdyby nie to siedzialabym w domu,
      mozesz zawsze nie wyspinac z wozka,wlaczyc hamulce w nim i dodtakowo samam trzymac.
      • tuniatunia Re: komunikacja miejska 13.05.07, 09:53
        No z wozkiem to jeszcze pol biedy, tyle ze ja sama nie jestem w stanie wytachac
        wozka z domu (bardzo wazka klatka schodowa, duzy i ciezki wozek) i w takim
        wypadku moge wyjsc z mala tylko trzymajac ja w chuscie. I stad dylemat czy sie z
        niemowleciem w chuscie pakowac do tego tramwaju, czy - skoro nie ma takiej
        koniecznosci - dac sobie spokoj z wycieczka.

        Wiem ze moze moje rozwazania sa dosc.... no - drobiazgowe i moze przesadzam
        nawet, ale chcialam sie przy okazji dowiedziec, jakie sa Wasze opinie na temat
        takiego podrozowania.

        Tunia
        • olimpia_b81 Re: komunikacja miejska 13.05.07, 10:22
          moja do polroczku nie cierpiala wozka wiec ja tez wozilam w chuscie,
          teraz jadac np pociagiem wyciagam ja i z wozka bo sie drze jak opetana(ma juz roczek),
          sadze,ze nie nalezy dac sie zwariowac zbytnia ostroznoscia,bo trzymajac dziecko w chuscie i siedzac nic ci sie nie stanie podczas np gwaltownego hamowania.
          uwazam,ze powinnas wychodzic bo to dobrze zrobi przezd wszystkim tobie.
          no i wkrotce moze spraw sobie parasolke leciutkasmile
        • kaeira Re: komunikacja miejska 13.05.07, 10:24
          tuniatunia napisała:
          > No z wozkiem to jeszcze pol biedy, tyle ze ja sama nie jestem w stanie wytachac
          > wozka z domu (bardzo wazka klatka schodowa, duzy i ciezki wozek) i w takim
          > wypadku moge wyjsc z mala tylko trzymajac ja w chuscie. I stad dylemat czy sie
          > niemowleciem w chuscie pakowac do tego tramwaju, czy - skoro nie ma takiej
          > koniecznosci - dac sobie spokoj z wycieczka.

          Myślę, że mając samochód, po prostu się za bardzo niego przyzwyczaiłaś, i zaczął
          wydawać się jedynym wyjściem. My nie mamy samochodu i zabieraliśmy małą w
          chuście na wizytę do poradni laktacyjnej (metrem i tramwajem) kiedy miała ok.
          trzy tygodnie. A potem *wielokrotnie* były inne podróże. Pewnie, że jak się
          człowiek zacznie zastanawiać, to to się będzie wydawało niebezpieczne, ale nie
          można się dać zwariować. Bo tak samo można by dojsc do wniosku, że w chuście nie
          można nosić, bo przecież możemy się potknąć i wywalić (a to przecież się zdarza
          częściej niż jakieś wypadki w komunikacji miejskiej). (No, i wypadki samochodow
          osobowych zdarzają się cześciej niz w komunikacji miejskiej)

          Oczywiście, trzeba natychmiast zająć miejsce siedzące - bez żenady prosić o
          ustąpienie miejsca, pokazując, że w chuście jest dziecko (bo większość ludności
          nie zauważa, i nie dziwota zresztą)

          Swoją drogą, to masz chyba kiepsko dobrany wózek?
          • tuniatunia Re: komunikacja miejska 13.05.07, 10:39
            Wozek sam w sobie jest bardzo fajny - wygodny dla malej, przestronny z jej
            punktu widzenia, bardzo stabilny i z dobra amortyzacja. Takze - wygodny do
            pchania dla mnie. Ale niestety dosc ciezki. Oczywiscie podniose go, nawet z nia
            i pewnie udaloby mi sie zniesc go po schodach gdyby nie to, ze w budynku, w
            ktorym mieszkam sa naprawde wyjatkowo waskie klatki schodowe sad

            Kpilismy go jak bylam jeszcze w ciazy, bo mial oprocz w/w zalet takze opcje
            gondolka i opcje spacerowka. No ale gondolka juz jakis czas temu odpadla (mala z
            niej wyrosla majac wlasciwie 4-5 m-cy) takze niedlugo zmienimy wozek na jakis
            lzejszy, mniejszy i wygodnie skladany (do bagaznika samoch.), bo to teraz jak
            sie okazuje priorytety. Chcialabym tylko zeby mala najpierw nauczyla sie
            stabilnie siedziec. A tymczasem - walcze z tym gigantem smile

            Dzieki wszystkim za posty smile

            Tunia
    • papiki Re: komunikacja miejska 13.05.07, 09:55
      Kiedy jeszcze korzystałam z transportu miejskiego, nigdy nie zauważyłam, żeby
      któraś matka przewoziła dziecko na rękach, zawsze w wózku. I uważam, że tak
      jest bezpiecznie.
      • mika_p Re: komunikacja miejska 13.05.07, 10:30
        Ja parę razy woziłam w nosidełku, ale generalnie zawsze wolałam wózek (mój
        wóek - moja twierdza), i dostosowywałam plany wyprawy do rozkładu autobusów
        niskopodłogowych.
        • nulka83 Re: komunikacja miejska 13.05.07, 13:28
          Ja musze nawet kilka razy w tygodniu jezdzic z moja córcią tramwajem, zawsze
          wózkiem ale kiedy zaczyna płakac to musze ja wziasc na rece i jak nikt mi nie
          ustapi miejsca to zdarza sie ze stoje jak ta bidulka w jednej rece corca a
          druga trzyma albo wozek albo siebie na zmiane, masakra, ale dajemy rade
          • kaeira Re: komunikacja miejska 13.05.07, 17:42
            nulka83 napisała:
            > Ja musze nawet kilka razy w tygodniu jezdzic z moja córcią tramwajem, zawsze
            > wózkiem ale kiedy zaczyna płakac to musze ja wziasc na rece i jak nikt mi nie
            > ustapi miejsca to zdarza sie ze stoje jak ta bidulka w jednej rece corca a
            > druga trzyma albo wozek albo siebie na zmiane, masakra, ale dajemy rade

            !!!!! Sorry, ale co znaczy - nie ustąpi?! Że ludzie są chamy, trudno, ale dla
            bezpieczeństwa własnego dziecka musisz byc przebojowa, i po prostu proś (czyli
            mów!) ludziom, żeby ci ustąpili. Z doświadczenia wiem, że zawsze w takiej
            sytuacji ustępują. Pomyśl, co by było, jakby tramwaj (tfu, tfu) nagle gwałtownie
            zahamowal albo i zderzył się z innym?
    • mariken :) 13.05.07, 18:20
      często jeżdżę z młodą (5,5mies) metrem, tramwajem, autobusem. przeważnie w
      wózku (wtedy nigdy jej nie wyciągam z wózka, i stawiam go tyłem do kierunku
      jazdy) czasem w chuście długiej wiązanej. jak jestem z chustą, ludzie bardzo
      często ustępują nam miejsca smile. jeśli nie - walczę o swoje smile.

      joaska
      • patkawawa Re: :) 13.05.07, 19:29
        jeżdże z młodym jeśli taka potrzeba zachodzi, zawsze w wózku wcześniej z
        gondolą teraz juz w spacerówce i nie jest źle czasem nawet w towarzystwie psatongue_out
        da się pogodzićsmile o ile mogę coś doradzić przygotuj sie do wyjścia całkowicie
        jedzenie torebka dziecko ubrane itd. później dziecko na chwile do łóżeczka
        pędzem wózek na dół, pędem po dziecko dziecko na rączki na dół wkładasz do
        wózka i gotowa do podróżysmile przetestowane i bezpieczniej niż na ręku. Ludzie są
        uczynni wystarczy na przystanku poprosić konkretna osobę najlepiej silnego pana
        o pomoc i nie ma problemu wniesie wyniesie i konfort podróży dla dziecka i
        ciebie większy, naprawdę nie spotkałam się z nieżyczliwością czy brakiem pomocy
        a jeżdże sporo. Pozdrawiam i miłych wycieczeksmile
        • ivana555 Re: :) 13.05.07, 20:12
          Też jezdze, bo inaczej musialabym siedziec w domu, albo ograniczac sie do
          okolicy. Ludzie pomagaja, zawsze jakis mily pan sie znajdzie, który pomoze
          wtargac wozek do tramwaju =)

    • zebra12 Jeżdżę codziennie! 13.05.07, 21:34
      Na dodatek sama i najczęściej z trójką dzieci! Nigdy się nad tym nie
      zastanawiałam, czy i jak jechać. Wsiadam i jadę. Dziecka NIGDY z wózka nie
      wyciągam, a kupując wózek szukałam jak najlżejszego. Mój więc waży 7 kg.
      Dziecko ma 5 miesięcy. Uważam, że posiadacze aut są troszkę...hmmm mało
      samodzielni w codzienności bez samochodu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka