Dodaj do ulubionych

czy ktoś ma trudne/marudne dziecko??

13.06.07, 20:41
moja ma 8 miesięcy i cały czas marudzi, w zasadzie od urodzenia, czasem jest
lepiej czasem gorzej, w wózku nie lubi siedzieć, chwile pobawi się na
podłodze i tez ma już dosyć, w nocy budzi się co chwile, sporo płacze,
ogólnie czas spędzany z nią to ciągłe wysilanie się żeby ją czymś zabawić
żeby nie płakała, żeby nie marudziła, nie moge jej nawet na chwile włozyć do
łóżeczka bo od razu jest ryk, gdyby nie pomoc rodziców to nie poradziłąbym
sobei z nia, czy ktoś ma takie dziecko, kiedy w końcu będzie troszke lepiej i
skończy się to marudzenie??
Obserwuj wątek
    • justyna1606 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 13.06.07, 20:47
      Moj synek 9 m cy tez jest maruda.W lozeczku tylko spi sam nie lubi sie bawic
      jak cos zobaczy to musi to miec inaczej slychac go 2 ulice dalej.U nas
      najgorsza jest pora karmienia tez jestem tym zmeczona niestety ja nie moge
      liczyc na pomoc rodziny mam tylko nadzieje ze to minie
      • micka72 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 13.06.07, 21:01
        około 11-12 mc dzieci bardziej sie soba zajmują. Moja mała też wymaga dużo
        uwagi, bo jest bardzo żywiołowa, ale śmieje się bez przerwy. Z wyjątkiem kiedy
        musi iść do łóżeczka, wtedy ja zabawiam, rozśmieszam i już nie płacze.
        Rozśmieszajcie maluchy, a przestaną tak dokazywać!
      • kaszka1980 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 13.06.07, 21:01
        dopisuję sie do listy, już sama chciałam napisać takiego posta...mój ma prawie
        9mcy i też juz nie mogę, teraz raczkuje i jest jeszcze gorzej, gdy nie śpi cały
        czas się nim zajmuję, on nie pobawi się nawet 5 min sam, wszystko robię jak
        śpi, czasami normalnie furii dostaję...pomoc rodziny od czasu do czasu...a
        potem znów wracaja szare dni, mąż ciągle w pracy a ja walczę, cału czas
        wymyslanie żeby małemu dogodzić, a on i tak marudzi, jak bardzo trzeba się
        napracować żeby zasłużyć na uśmiech....
        • gosiekszew8 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 17:30
          U mnie dokładnie jest tak samo. Jak bym czytała o swojej córce (ma skończone 7 msc)
    • dragon_fruit Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 13.06.07, 21:05
      ja mam to samo
      nawet nie mam juz dzisiaj siły pisać (w nocy 2godzinny koncert)
    • mniemanologia Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 13.06.07, 21:10
      Nie wiem, jak Was pocieszyć.
      Dzielne jesteście.
    • niusianiusia chyba nigdy, niestety 13.06.07, 21:31
      Moje dziecko najpierw się kotłowało w brzuchu z byle powodu, potem był o byle
      co ryk i płacz. Żadnych wizyt w marketach, zakupów z maluchem. Kąpiel=ryk,
      głodny=ryk,kupa=ryk, sam został=ryk, obca osoba w domu=ryk ciągle musiałam sie
      nim zajmować, zadne karuzele, zabawki edukacyjne, nigy chwili nie poleżał w
      łóżeczku sam. Sam też nie zasypiał. Harmonogram dnia był ciągle ten sam. Mała
      zmiana w harmonogrami i ryk. Wieczorami ryk bo zmęczony, ciągle zdarzały mu się
      napady płaczu z nadmiaru wrażeń, bardzo trudno było go uspokoić. W sumie jest
      bardzo inteligentym dzieckiem, niestety wymagającym ciagłej uwagi i bardzo
      absorbującym. Na placu zabwa będzie zwracał uwagę na siebie nie tylko moją ale
      będzie też absorbował inne mamy lub babcie. Niestety jest nieco nadpobudliwy.
      Ma prawie 3 latka i czasem potrafi strasznie zmęczyć.
      Niestety marudzenie będzie ... tylko z czasem będzie się zmieniał charakter
      tego marudzenia. Też sobie nie radziłam sama.... bardzo go kocham, ale czasem
      mam ochotę uciec.
      • malina222 Re: chyba nigdy, niestety 13.06.07, 22:40
        Nie jesteś sama jak widzisz. Mój Bartuś ma już ponad 10 miesięcy i jedyna
        chwila spokoju to kiedy śpisad Na szczęście mam wyrozumiałego męża, który choć
        pracuje całymi dniami, pomaga mi ile może. Wszystko mniej więcej wygląda jak u
        moich przedmówczyń: dopada go okropna histeria jak zostanie sam, nie lubi wózka
        etc. etc. Czasami mam już tak dosyć że zastanawiam się czy nie pójść do lekarza
        po jakieś leki. Ale co dnia zbieram w sobie siły i jakoś daję radę. Staram się
        okazywać Bartkowi że nie działa na mnie jego płacz. Tak jakbym była głucha - on
        swoje a ja swoje. Kosztuje mnie to bardzo wiele ale widać rezultaty. Nie zrozum
        mnie źle ale tak jakoś mi w sumie lżej jak widzę że nie tylko ja mam takie
        dzieckowink Trzymaj się ciepłosmile
        • luschka Re: chyba nigdy, niestety 14.06.07, 07:57
          tak czytam dziewczyny wasze posty... ja też mam marudę, ma 9 mcy ale w jego
          przypadku marudzenie to niestety jak się okazało choroba. Jak skończył miesiąc
          zaczęły się kolki, a właściwie megakolki, to co on przeżywał a my przy tym to
          szok, dziś jak wspomnę to mi się wierzyć nie chce, ze dziecko może wyć 3-4
          godziny i nic mu nie pomaga, jak skończył 6 mcy skończyly się kolki (trochę je
          okiełznaliśmy podając mu sab simplex) coś go wysypało i zaczęło się marudzenie.
          W efekcie okazało się, że ma początki astmy i dopiero jak przeszedł kolejne
          zapalenie płuc, dostał antybiotyk i zastrzyki na krótko się uspokoił. Daję
          małemu miętę z melisą i wierzcie pomaga, trochę się wyciszył. Ale ostatnio
          pulmunolog przepisala mu hydroxizinę w syropie, bo nawet nie dał się zbadać. No
          i mam podobnie jak wy boi się obcych, płacze (co ja mówię ryczy, wyje,
          histeryzuje, po czym zaczyna się dusić), sam w łóżeczku za długo nie wysiedzi,
          jeszcze nie raczkuje. Najspokojniej jest gdy jest na dzialce, wokól zieleń i
          powietrze, no zupełnie nie mam dziecka. Mam jeszcze koncepcję pasożytów i pod
          tym kątem chcę mu zrobić badania. Niewykluczone że wasze dzieci są marudne ot
          tak po prostu z charakteru, choć ja wyznaję teorię, że te płacze są jednak
          powodem czegoś co się dzieje w organiźmie malego człowieka. Moim zdaniem
          dziecko tak nie wyje bez powodu.
          • kaszka1980 Re: chyba nigdy, niestety 14.06.07, 09:18
            luschka, zgadzam się z tobą, masz szczęście w nieszczęściu że wiesz co jest
            małemu, ja przez te jego ryki trafiłam do 2 neurologów, usg brzucha, chirurga
            dziecięcego, raz robiłam na nim ćwiczenie metodą vojtysmile i skapitulowałam,
            dałam spokój z lekarzami, ale nadal jestem niespokojna, może dlatego, że miałam
            fatalna ciążę, przeleżaną i przeryczaną....
          • ebielo Re: chyba nigdy, niestety 14.06.07, 12:51
            dokladnie; dziecko nie placze bez powodu. My mielismy tez takiego wyjca i przy
            tym madra polozna. Wyslala nas od osteopaty, bo maly po porodzie (lezal w
            pozycji posladkowej i byl za bardzo scisniety) mial sporo napiec miesniowych. W
            Polsce niestety bardzo rzadko mozna znalezc tego specjaliste (mieszkamy w DE).
            Pomoglo, choc czekaja nas jeszcze wizyty. Polecam ksiazke Harvey Karpa; "the
            happies baby on the block" ( nie wiem, czy ksiazka jest po polsku). Jego metoda
            dziala. Karp wychodzi z zalozenia, ze nie ma fizjologicznego uzasadnienia dla
            kolek etc. Przyczyny tkwia gdzie indziej i nie nalezy sluchac ciotek, matek
            babek itd., ktore twierdza, ze dzieci rozpiescimy, zepsujemy i maluchy sobie
            musza pokrzyczec. W niektorych kulturach dzieci nie krzycza.
    • emma_euro_emma Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 12:59
      Dziecko może mieć "ognisty temperament" i być bardzo żywe, nadpobudliwe i
      ciekawe wszystkiego (czyt. "nie usiedzi ani chwilę w jednym miejscu). To wynika
      z charakteru. Ale raczej nie marudzi i nie płacze bez powodu.
      Np. moja siostrzenica tak marudziła i po kilku m-cach miała zrobiony posiew
      moczu. Okazało się, że ma bakterię i to dlatego była taka nieznośna.
      • hancik5 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 15:55
        Małpo kochana, będzie lepiej, będzie. Moje dziecko to był wrzaskliwiec,
        niecierpliwiec, marudnik itp, itd....
        Ja byłam ledwo żywa, rodzice mi życie uratowali...
        Słodkości dziecko nabrało po dwoch latach około i słodkie jest do tej pory...
        Złotko mam teraz w domu.
        Trzymaj się !!!!!!!
        • nikaaa81 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 17:32
          Moja Wiktoria ma 13 miesiecy i jest dzieckiem które potrzebuje żeby poświęcać
          jej dużo uwagi ! Czasami się zastanawiam czy to się kiedyś zmieni !!!!
        • malpa513 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 15.06.07, 09:50
          o boże dziękuje za pocieszenie, myslę że masz racje, bo moja mała tez ma
          czasami przebłyski "słodkości" ale na razie trwają bardzo krótko...
      • malpa513 do emmaeuroemma 15.06.07, 09:49
        hej! a powiedz mi czy badanie ogólne moczu tez wykaze ewentualne bakterie, bo
        ja wczorajj zrobilam takie wlasnie badanie, nie pomyslalam zeby robic posiew, a
        czy posiew robi sie tak samo, tzn czy wystarczy normalny pojemnik na mocz czy
        musi byc jakis specjalny bardziej sterylny??
        • emma_euro_emma Re: do emmaeuroemma 16.06.07, 01:46
          Musi być posiew, ogólne nie wystarczy. Posiew musi być jałowy. W aptece mówi
          się,że na posiew i dadzą sterylny pojemnik. Tylko jest ciężko z łapaniem,
          szczególnie u dziewczynek. Pojemniczek trzeba otworzyć tuż przed łapaniem. Mało
          tego, nie można dotknąć skóry dziecka. I trzeba najpierw umyć i wytrzeć
          cipeczkę małej. Także ciężko jest. Proponuję rano, po obudzeniu wsadzić pod
          prysznic, szybko podmyć i puszczając wodę czekać...
          Wiem, że są jeszcze jakieś woreczki, które się przykleja, ale nie stosowałam,
          więc nic nie piszę na ten temat.
          A posiew zawsze warto zrobić, bo bakteria w moczu często jest przyczyną różnych
          dolegliwości.
    • mazajac Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 15:57
      mój ma prawie rok i jest podobnie, w łóżeczku drze się jak opetany a jak go
      puszczam samego to też zabawi się na chwilę,
    • becia_bs Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 21:09
      Dziewczyny, a jak reagujecie na te marudzenia, jęki itp.? Bo ja ciągle miotam
      się między zajmowaniem czymś/ uspokajaniem a nie reagowaniem. Trochę pomaga nam
      smoczek, który niestety jest bardzo często w użyciu - przedłuża czas zabawy w
      łóżeczku o kilka, kilkanaście miunut (podobnie na spacerze). Ale i tak mam cały
      czas wątpliwości, co robić. Ostatnio mam koncerty przy każdym szykowaniu się do
      jedzenia i jedzeniu (sadzanie w krzesełku, przypinanie, zakładanie śliniaka,
      karmienie). Mała wyje, a nawet czasami rzuca się na krzesełku. Na początku
      próbuję ją czymś zająć, ale w końcu sama tracę cierpliwość. I mam ochotę po
      prostu zignorować jej histerie. A Wy jak postępujecie?
      • purple75 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 21:54
        Mój mały też był strasznie marudny. Piszę 'był', bo jest coraz lepiej. Najpierw
        były mega kolki. Ryki i spazmy przez kilka godzin. Nic nie pomagało. Trochę
        ulgi przyniósł Gripe Water. Po 3 miesiącu kolki minęły, ale dalej marudził.
        Zabawy solo praktycznie nie było, trochę zajmował się karuzelą, aż w końcu ją
        zepsuł. Na brzuchu - ryk, na plecach - ryk, zakładanie śliniaka - ryk,
        ubieranie - ryk. Stawałam na głowie jak go zabawić, żeby nie ryczał. Najlepiej
        wychodziło noszenie na rękach. I tak było do końca 6 miesiąca. Teraz mały ma
        7,5 miesiąca i w ciągu dnia prawie nie marudzi. Bawi się sam w łóżeczku,
        uwielbia 'ćwiczyć' na brzuszku. Czasami tylko się wścieka - jak go przwijam,
        ubieram, albo zabiorę mu coś, co akurat udało mu się wziąć do rączek. Ale
        generalnie jest naprawdę bez porównania lepiej niż kiedyś. Mój sposób na
        terrorystę - ignorowanie humorów. Jak ryczy udaję, że nie robi to na mnie
        żadanego wrażenia, zachowuję się tak jakby nie ryczał. Uśmiecham się do niego,
        przytulam, gadam. Nie wiem czy to dobra metoda, ale mały jakoś zaczyna panować
        na emocjami.
        • mika99 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 14.06.07, 22:06
          jakbym czytała o swoim, ma 9-mies i wszystko jest git dopóki jestem z nim a jak
          tylko wyjdę z pokoju to krzyk, jeżeli zabawiała bym go 24h to byłby
          najcudowniejszym dzieckiem pod słońcem no ale......smile
    • lilacz Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 15.06.07, 15:39
      cóż czytając wcześniejsze listy trochę mi lżej, bo mój mały też od urodzenia
      jest płaczliwy i marudny.Każda zmiana wywołuje dłuższy lub krótszy płacz(teraz
      ma 4,5 m).Ale na pocieszenie dodam,że z tygodnia na tydzień jakby mniej
      dokazywał (albo ja bardziej sie przyzwyczajam?)Głowy do góry
      • agata311201 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 15.06.07, 17:00
        Mój synek ma 4,5 m-ca i też maruda.

        U mnie natomiast problem polega na marudzeniu, a raczej przeraźliwym płaczu z
        elementami zanoszenia się w czasie podróży samochodem w foteliku albo na
        spacerze w wózku. Zarówno wózek, jak i fotelik to jak płachta na byka. Nie wiem
        co robić, z wózka wyjmuję, ale przy jeżdzie samochodem to nie da rady. Staram
        się podróżować w czasie snu, ale nie zawsze da się połączyć wyjście z domu ze
        snem.

        pozdrawiam
        mamacia Bartoszka (31.12.2001) i Fabianka (01.02.2007)
    • malgos_79 Re: czy ktoś ma trudne/marudne dziecko?? 15.06.07, 21:27
      mam to samo, dziewczyny. Mój synek ma 10 m-cy, i od urodzenia jest taką
      marudką. Leżeć źle, na brzuchu źle, na pleckach źle, w łóżeczku źle, na kocu z
      zabawkami źle, dobrze jak mama ciągle pajaca z siebie robi, nosi, prowadza za
      rączki itd. W nocy po kilka razy się budzi. Czasem już nie mam ochoty i siły
      się do niego uśmiechać i ćwierkać bez przerwy.Czasem krzyknę,co też jest bez
      sensu, ale jestem zmęczona i zła . Już wierzyć mi się nie chce , że to się
      kiedyś zmieni. Moja cała rodzina jest od nas oddalona o 500 km, więc od rana do
      późnego popołudnia jesteśmy we dwójkę. Gdybym tak cały czas zabawiała małego to
      pewnie byłoby nieźle, ale i mi już czasem brakuje sił i pomysłów, no i tak
      sobie myślę, czy jak faktycznie posiedzi sam na kocu z zabawkami, czy w
      lóżeczku, gdzie juz sobie staje, chodzi to taka krzywda dla niego - no chyba
      nie.
      • joasia81 U nas to samo.... 16.06.07, 08:19
        Mały ma 9,5 mca ciągle wyje, popiskuje. Na pare minut czymś uda mi sie go zająć
        bawi się wszystkim czym się da: pilotem, telefonem, drewnianymi kuchennymi
        łyżkamy, pudełkami plastikowymi, cokolwiek mi wpadnie w ręce i jemu nie zrobi
        krzywdy. Był okres że papierki, gazety były super ale teraz mały ma 7 zębów i
        poprostu wszystko odgryza i łyka więc gazety odpadają. Nudzi mu się wszystko w
        tepie ekspresowym a jak coś nie jest po jego myśli lub za długo na coś czeka to
        wpada w taka histerię że aż się zanosi i trzeba mu dać klapsa albo wystraszyć
        bo potrafi przez pare sekund nie nabrać powietrza i sinieje. Tragedia.
        Moja mama powiedziała że to to taki okres że dziecko zaczyna coraz więcej
        rozumieć zdaje sobie sprawę z różnych rzeczy, wie jak przywołać matkę "do
        porządku" rykiem oczywiście, dziecko poznaje wiele emocji nad którymi nie
        panuje ma mętlik w głowie i dlatego jest ryk, bo sam nie wie czego chce. U nas
        to własnie chyba jest, czasami wygląda że mały chce jeść, spać, bawić się
        jednocześnie.
        Jakoś sobie radzimy i czekamy aż minie.
        Aha u nas wózek to jedyna deska ratunku spacerówka przodem do kierunku jazdy
        widac ludzi, auta i w ogóle może tak jechac 5 godzin ze spaniem na przemian i
        swoimi kukurydzinymi chrupkami.
        Noszenie na rękach w sklepach jeż jest super ( mały waży 10 kg wieć dla mamy
        nie jesy super)

        Pozdrowienia i powodzenia
        • dorkor33 Re: Jest nadzieja!!! 16.06.07, 10:23
          Będzie lepiej. Jeszcze dwa tygodnie temu sama by sie dopisała do tego maila.
          Moja coreczka ma 10,5 m-ca. Od urodzenia była cięzkim i bardzo absorbującym
          dzieckiem. Płakała, kwękała, jęczała all day long... czasami mało mi głowa nie
          pękła od tego jej zawodzenia - nie pozwalała się zostawić samej w pokoju, w
          ciągu dnia nie spała praktycznie wcale, na szczęście spała w nocy - z przerwami
          dłuższymi czy krótszymi, ale zawsze to coś... Jak była malutka to zdarzało jej
          się spac w wóżku na spacerze - ale co to był za sen - wystarczy, że
          przystanęłam na chwilę od razu otwierały jej się oczka. O wejściu do sklepu na
          zakupy, posiedzeniu na ławeczce w parku, poczytaniu książki nie było mowy...
          Zapomniałam jak się cokolwiek robi wolno - zawsze w biegu jem, śpię, wieszam
          pranie, kupuję...
          I któregoś dnia niebiosa się nade mną zlitowały! Mam również nieodparte
          wrażenie, że łaczy sie to także w sposób znaczący z pojawieniem sie ósmego zęba
          (z tego co czytałam w mądrych książkach wynika, że po wyjściu przednich 8
          ząbków - następuje dłuższa przerwa zanim zaczna rosnąć tylne). Moje dziecko sie
          uspokoiło - zaczęło pięknie jeść i to wszystko (wcześniej nie było mowy o
          deserkach czy np. zupkach z pomidorami - za kwaśne i podrażniały jej biedne
          dziąsełka), zaczęła spać dwa razy w ciągu dnia - przykład z wczoraj: rano 2,5
          godz., po południu 1,5 godz. Ja wiem, ze większość dzieci sama z siebie śpi
          tyle, a nawet więcej w ciągu dnia, ale dla mnie to istny cud!!!
          Jak czytam Wasze posty, to zauważyłam, że Wasze dzieci sa zazwyczaj 7-10
          miesieczne. Więc jesli nie ma innych przyczyn np. choroba, to jest wielece
          prawdopodobne, że po prostu dzieciaki męczą rosnące gdzieś głęboko ząbki - stąd
          takie marudzenie. Ale w końcu zabki urosną i będzie dobrze!
          Cierpliwości anielskiej nam wszystkim życzę!! smile
          • kaszka1980 Re: Jest nadzieja!!! 16.06.07, 20:49
            wlałaś morze nadziei w moje sercesmile czyli jeszcze półtora miesiącasmile może masz
            rację, bo mojemu wychodzą 4 zęby u góry....ma już 2 na dole, o rany to jeszcze
            dwa i będzie lepiej.....
            • zuzalus Będzie coraz lepiej 16.06.07, 21:42
              Kochane, ja też miałam ciężko z moją Zuzią. Jako noworodek praktycznie nie spała
              w dzień- non stop cyc a jak nie to ryk. Dodatkowo kolki i mega ryk. Potem
              spodobało jej się noszenie na rączkach a jak nie to ryk. Tak około 4 miesiąca
              zaczeła sypiać w dzień ale tylko na spacerze i tylko jak jeździłam wózkiem i oby
              nikt nie krzyknął, nie trąbnął albo pies nie zaszczekał bo było po spaniu. Potem
              usypiałam ją w dzien w wózku, w nocy spała ze mną i budziła się co chwila na
              cyca. Miałam dość, marudna małpka wisząca mi non stop na rękach. Zaczęłam ją
              uczyć samodzielnego spania, w 6,5 miesiącu odstawiłam od piersi, wszystko poszło
              gładko. Ale jak była marudna tak była nadal, niewiele się zajmowała sobą, ja nie
              miałam czasu na nic, wszystko w biegu, szybko i na "wczoraj".
              I powiem wam że to już za mną Mała skończyła niedawno 10 miesięcy jest kochaną
              przylepą i pieszczochą ale już nie marudą- oczywiście zdarzają się słabsze
              chwile zwłaszcza że wychodzą jej górne dwójki ale jest o niebo lepiej. Chodzi
              sobie przy meblach, bawi się, na spacerkach śmieje i cieszy do wszystkich i
              wszystkiego. W dzień śpi dwa razy 2,5 godz i 1,5 godz, noce pięknie przesypia
              sama w łóżeczku. Czasem się buntuje jak czegoś nie wolno albo coś jej zabieram
              lub karzę- np. położyć się do przewijania ale poprostu wtedy to ignoruje i
              naprawdę szybko jej to przechodzi bo widzi że mnie to już nie rusza. Czasem
              odwracam jej uwagę jak naprawdę zaczyna się jakaś histeria ale to naprawdę
              bardzooooo sporadycznie. Ja też nie miałam nadzieji ze będzie lepiej ale jest i
              bardzo się z tego cieszę. Moja Córcia jest kochana i coraz grzeczniejsza. Jestem
              serduchem z Wami aby Wasze Pociechy szybko wyrosły z tego marudzenia.

              Dużo uśmiechu Wam życzę i wytrwałości - będzie coraz lepiej
              Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka