elizabeth81
15.02.08, 19:41
No właśnie chciałam się podielić zabawną historią, a jednocześnie przestrzec Mamy - Was też może to spotkać!!!
Wczoraj rano miałam telefon z przychodni, dzwoniła pielęgniarka z pytaniem czy może przyjść.... wizyta patronażowa - pomyślałam.
I przyszła.... Z delikatną sprawą... Zapytała, czy pracuję i czy mamy nianię może. Zapytałam, dlaczego pyta. Odpowiedziała, że ktoś, jakaś życzliwa osoba doniosła, że moje dziecko płacze!!! Sąsiadki (coniektóre krowy stare, które nigdy dzieci nie miały) naoglądały sie Uwagi i Interwencji i interweniują.
Odpowiedziałam pani, że owszem moje dziecko płacze, jak każde inne, szczególnie, że było chore i musiałam podawać mu leki, a niekoniecznie przyjmował to entuzjastycznie. Pani powiedziała, że rozumie. I poszła.
1. Zabawna historia.
2. Nie wiedziałam, że mam tylu ludzi wokół, tak życzliwych.
3. No patologiczną rodziną zostaliśmy, teraz tylko pijacka impreza i babcie będą miały temat...
4. Dobrze, że przychodnia, a nie dzielnicowy na przykład, chociaż, jeśli Piter nadal będzie płakał, może poznam dzielnicowego.
5. Mimo, że mąż mówi, żebym się nie przejmowała, to czuję się z tego powodu okropnie.
No.... wygadałam się. Pozdrawiam Mamuśki.