Moja córa (11 tygodni)strasznie się wścieka jak tylko próbuje robić
cokolwiek z jej twarzą

tzn mycie buzi czyszczenie uszu to po
prostu katorga mała na widok wacika od razu ryczy. Mam duzo pokarmu
często zalewa jej całą buzię, porobiły jej się wokół ust małe
krostki więc tym bardziej musze dbać o jej higiene ale to nie takie
proste - histeria i wiercenie głową so standard. Początkowo
przemywałam solą fizjologiczną, myślałam że może wkurza ją zimno
więc teraz ciepła pzregotowana woda ale dalej to samo. O czyszczeniu
uszu nie wspomnę

. Poza tym lubi byc głaskana, przytulana jest
bardzo towarzyska, rozwija się prawidłowo (bo ja już sobie jakieś
choroby wkręcałam). Mąż się śmieje ze ma to po nim (piękny z niego
facet a twarz myje tylko przy okazji mycia głowy pod prysznicem a bu
żka jak pupka naszej Zuzy ehh)ale mi nie do smiechu - uszy brudne
dziecko w chrostach

(( A teraz jeszcze doszło smarowanie kremami
bo mała jest bardzo dużo na dworze. Macie jakieś sposoby na mała
terrorystkę?