mamuska5.pl
06.06.08, 17:28
Dziewczyny, muszę się wygadać bo nie wiem już sama czy jestem złą
synową czy nie! Mieszkamy z mężem obok teściów można powiedzieć
drzwi w drzwi i jak nietrudno się domyśleć mam teściową codziennie u
siebie, zaraz po porodzie ( miałam cc) bardzo nam pomagała przy
małym, ponieważ ja ledwo żyłam przez pierwszy tydzień to ona z mężem
małego kąpała do tego gotouje na obiady itp. i wszystko byłoby ok
gdyby nie te jej rady, nie tak go noszę, nie tak przewijam, nie tak
ubieram, napewno jest mu za zimno, załóż mu skarpetki, nie taki
sweterek a po co te spodnie, nie stosuj fridy do noska bo po co,
załóż czapeczkę na głowę bo zmraźnie ( 30 st.)starałam się być miła
i mieć swoje zdanie ale cięzko mi bylo się "przebić" przez to ciągłe
gadanie i kapitulowalam aż do dzisiaj po wizycie u ortopedy okazało
się, że dziecko przegrzewane, żeby nie zakładać skarpetek i wogóle.
Wściekłam się strasznie i trochę jej nagadałam, żeby swoje rady
schowała sobie w kieszeń no i....obraziła się! Teraz tak mysle, że
może byłam za ostra w końcu chciała dobrze, jestem jej wdzięczna za
pomoc i za to co dla nas robi bo naprawdę nas odciąża jeśli chodzi
np o obiady ale już niewytrzymałam....ufff!!!