Dodaj do ulubionych

ah te babcie...

06.06.08, 17:28
Dziewczyny, muszę się wygadać bo nie wiem już sama czy jestem złą
synową czy nie! Mieszkamy z mężem obok teściów można powiedzieć
drzwi w drzwi i jak nietrudno się domyśleć mam teściową codziennie u
siebie, zaraz po porodzie ( miałam cc) bardzo nam pomagała przy
małym, ponieważ ja ledwo żyłam przez pierwszy tydzień to ona z mężem
małego kąpała do tego gotouje na obiady itp. i wszystko byłoby ok
gdyby nie te jej rady, nie tak go noszę, nie tak przewijam, nie tak
ubieram, napewno jest mu za zimno, załóż mu skarpetki, nie taki
sweterek a po co te spodnie, nie stosuj fridy do noska bo po co,
załóż czapeczkę na głowę bo zmraźnie ( 30 st.)starałam się być miła
i mieć swoje zdanie ale cięzko mi bylo się "przebić" przez to ciągłe
gadanie i kapitulowalam aż do dzisiaj po wizycie u ortopedy okazało
się, że dziecko przegrzewane, żeby nie zakładać skarpetek i wogóle.
Wściekłam się strasznie i trochę jej nagadałam, żeby swoje rady
schowała sobie w kieszeń no i....obraziła się! Teraz tak mysle, że
może byłam za ostra w końcu chciała dobrze, jestem jej wdzięczna za
pomoc i za to co dla nas robi bo naprawdę nas odciąża jeśli chodzi
np o obiady ale już niewytrzymałam....ufff!!!
Obserwuj wątek
    • ewika0502 Re: ah te babcie... 06.06.08, 17:47
      oj, kochana mamuśko5, nie martw się, naprawdę. Obiadki sobie sama ugotujesz, a
      teściowa prędzej czy później się "odobrazi". Oczywiście ona chciała dobrze i
      pewnie jej nie raz powiedziałaś, że jesteście jej wdzięczni za pomoc, ale
      przecież nie może się ciągle wtrącać i mówić Ci co masz robić. Za jej czasów
      była inna moda na wychowanie i pielęgnowanie dzieci i tego już nikt nie zmieni i
      ona nie zrozumie,że teraz jest inaczej (chociaż moja mama zrozumiała wink) Jedno
      jest pewne, ona bardzo kocha swojego wnuka i może być na ciebie obrażona, ale
      zapewniam cię,że małym będzie chciała się zająć, chociaż na początku z obrażoną
      miną. A jak już przejdą emocje, to powiedz jej normalnie, spokojnie,że lekarz
      nie pozwolił zakładac skarpetek, rajstopek, czapek uszatek itp. ( co tam
      chcesz,żeby ona nie robiła) i powiedz jeszcze,że ten lekarz jest wysokiej klasy
      specjalistą.
      Może to pomoże. Na pewno się w końcu dogadacie. A tak swoją drogą, co na to
      wszystko Twój mąż?
      • mamuska5.pl Re: ach te babcie... 06.06.08, 18:09
        mąż zna swoją matkę dobrze i jej rady puszcza mimo uszu ale ja
        niepotrafię bo słyszę je codziennie, teściowa jest bardzo stanowczą
        osobą i jej zdanie musi być najważniejsze. Być może jej przejdzie
        ale wiem ,że jak już ochłonie i minie trochę czasu to znowu bedzie
        radziła...sad za długo już ją znam, żeby sądzić że bedzie inaczej.
        Nie polecam mieszkania blisko teściów..smile
        ewika0502 dzięki za pocieszenie i słowa otuchy
        • denim81 Re: ach te babcie... 06.06.08, 19:43
          Oj skąd ja to znam. Moja to by najchętniej w kombinezon ubrała przy
          25 stopniowym upale. Kiedyś zostawiłam małego na podwóreczku z
          babcią. Synek ubrany w body i leciutką bluzeczkę i spodenki. Wracam
          i co widzę, babcia siedzi i się opala bo gorąco a mój synek w kocyk
          owinięty i jeszcze pieluszką przykryty żeby w uszka nie nawiało.
          Załamka. Już teraz wiem że przez całe lato czapeczkę będę maluchowi
          zdejmowała dopiero jak będę daleko na spacerze żeby teściowa nie
          widziała.ehh...
          • kasia191273 Re: ach te babcie... 06.06.08, 20:09
            moja jest 1000 km stad i poniewaz to podobnie dominujaca osobowosc,
            bardzo sobie te odleglosc chwale

            owszem, sa minusy- nie ma babc do pomocy, opieki, ale mozna sobie
            jakos poradzic, a o ile nerwow mniej...
            • aniulka_ba Re: ach te babcie... 06.06.08, 20:47
              Moja teściowa też się narzucała i wtrącała. Jak mieszkaliśmy w Gdańsku (a ona w
              Łodzi), to koniecznie chciała przyjechać i mi pomóc po porodzie i przyjechała -
              wbrew mojej woli. Jej pomoc polegała na ciągłym krytykowaniu mnie, mojego
              mieszkania i mojej rodziny i chodzeniu na plażę. Została z synem 2 razy, jak
              musiałam iść do lekarza i trochę poprasowała.
              Teraz przeprowadziliśmy się do Łodzi (mieszkamy dosłownie na przeciwległych
              końcach miasta) i nie mam na kogo liczyć. Mam spotkanie w nowej pracy i mąż
              musiał wziąć dzień urlopu, żeby zostać z dzieckiem...
        • ewika0502 Re: ach te babcie... 06.06.08, 23:21
          Kiedyś w weekend bylismy u teściowej i chciałam małemu zrobić kaszkę. wzięłam
          więc stojącą na stole wodę żywiec (tak dla świętego spokoju, bo teściowa z kranu
          mi nie daje wziąć wody dla malucha wink)i leję do czajnika elektrycznego, bo to
          szybciej się gotuje niz na gazie. Teściowa wpada i w krzyk. Butelkę mi wyrwała z
          ręki, z czajnika wodę wylała, a ja stoję jak wryta, bo za nic jej zrozumieć nie
          mogę. A okazuje się,że żywiec był wczoraj otwarty i ktoś go już pił, więc
          zarazki na butelce na pewno zostawił i małego zaatakują (szczególnie kiedy tę
          wodę pogotuję ze trzy min wink), a w czajniku wodę z kranu gotują i na pewno coś
          przeniknie do pokarmu.
          Czasami to mam taki ubaw, a czasami to bym ją chętnie zamordowała.
          W tą sobotę zostawilam małego pod opieką teściowej. I co? Moja koleżanka
          spotkała ich na spacerze ok godz 12 - 13 (a prosiła,żeby w południe nie
          wychodziła). Mały miał na sobie trzy warstwy bluzeczek (dwie z długim rękawem) i
          koc do przykrycia, bo rzekomo był ostry wiatr. I oczywiście jej stały tekst:
          "Nie wiem jak ja to robię, ale ze mną malutki nigdy nie płacze, zawsze jest taki
          grzeczny" HA, HA, HA - mój synek cały dzień grzeczny smile)) chyba jej się to
          przyśniło smile) A jakie Wy macie przejścia z teściowymi? Jestem bardzo ciekawa.
          Pocieszmy się wzajemnie wink
          • kokate Re: ach te babcie... 06.06.08, 23:29
            hej, fajny wątek smile ja też mieszkam blisko teściowej, iteż zagląda
            codziennie, ale nie jest natretna i nie wtrąca się, czasem śmieszne
            ma rady...typu: "nie bujaj jej wózkiem, bo sie przyzwyczai i nie
            dacie sobie rady", a za moment bierze małą na ręce i trzęsie w górę
            i w dół, jak barman szejkerem...hehe i od tego bujania to sie nie
            przyzwyczai??? hehe, normalnie jaja...ale jest kochana bo zawsze
            zostaje z małą jak trzeba i jestem spokojna.
          • marynio5 Re: ach te babcie... 06.06.08, 23:39
            Moja teściowa mieszka 900 km ode mnie i uważam, że to zdrowa odległość. Odkąd
            urodziłą się nasz córeczka była u nas 3 razy. Oczywiście zawszey jest problem
            pt. czy nie jest jej za zimno. Jak ja odpowiem, że nie to ona jeszcze pyta
            mojego meża... Ostatnio była jak mała miała 7 miesięcy , kiedy tesc brał ją na
            ręce to ona "główkę jej podtrzymuj!!!" - mało nie padłam bo moje dziecko juz od
            miesiąca raczkowało a głowę sztywno tzyma od niepamiętam kiedy. Generalnie moja
            teściowa wprowadza taką nerwową atmosferę, że porażka.
            Są tez inne kwiatki - moja córeczka jest alergikiem, i uczulona jest między
            innymi na marchewkę, ale moja teściowa upiera się, że trzeba jej dać tę od niej
            z dizałki bo ona jest bez nawozu... Nic nie mówię bo nie mam siły tłumaczyć.
          • siasiunia1 Re: ewika0502 07.06.08, 09:52
            ja wierzę że Twój synek był grzeczny przy teściowej. Jakby mnie ktoś w koc zawinął i tak zagrzał też bym nie miała siły protestować big_grin
    • dorianne.gray Re: ah te babcie... 06.06.08, 23:30
      Czytam te Wasze posty i pojąć nie mogę, dlaczego dorosłe kobiety,
      matki dzieciom, dają sobą pomiatać i pozwalają innym kobietom
      rządzić życiem swoim i swoich rodzin...
      • ewika0502 Re: ah te babcie... 06.06.08, 23:49
        Bo nie masz takiej teściowej, jak my mamy... dzieciom HA,HA,HA. Trochę
        przesadziłaś z tym pomiataniem.
        • dorianne.gray Re: ah te babcie... 06.06.08, 23:58
          Nie wiesz, jaką mam teściową. Ha-ha-ha.

          A jakie macie teściowe? Takie, które za ciepło ubierają Wasze
          dzieci, a Wy wolicie milczeć i dać się dzieciom męczyć, niż
          zwyczajnie dziecko rozebrać i powiedzieć teściowej, że jest za
          gorąco?... Takie, które wchodzą Wam na głowę, a Wy siedzicie jak
          myszy pod miotłą?...

          Dalej nie kumam.

          Jak to się dzieje, że matka pozwala robić swojemu dziecku
          krzywdę?...

          Brak szacunku to właśnie pomiatanie.
          • ewika0502 Re: ah te babcie... 07.06.08, 00:06
            Kobieto, jak miałam dziecko rozebrać, jak mnie tam nie było?
          • aniulka_ba Re: ah te babcie... 07.06.08, 08:29
            W moim przypadku akurat masz rację - dałam sobą pomiatać. Teściowa przyjechała,
            używał na mnie jak mogła, a ja zamiast się postawić, to siedziałam i ryczałam.
            Skończyło się awanturą i drastycznym ograniczeniem jej kontaktów z wnukiem
            (widziała do na chrzcinach, a potem przez 3 miesiące nic!, a ona nawet nie
            zadzwoniła zapytać). U mnie skończyło się lekami antydepresyjnymi sad
          • zona_mi Re: ah te babcie... 07.06.08, 21:24
            > Jak to się dzieje, że matka pozwala robić swojemu dziecku
            > krzywdę?...

            Coś za coś - albo przegrzane dziecko, kupa nerwów i ugotowany
            obiadek, albo... nie indifferent
      • ewika0502 Re: ah te babcie... 06.06.08, 23:53
        fajny wątek się zaczyna, może być zabawnie (śmiech leczy skołatane nerwy), więc
        nie psujcie tego swoimi pouczeniami, naganami i katedralnym tonem
        • aleksandra1977 Re: ah te babcie... 07.06.08, 00:12
          a ja Wam w pewnym sensie zazdroszcze tej "troski" i wtracania sie tesciowej...
          U mnie bylo zupelnie inaczej. Mieszkalismy z mezem u tesciowej. Ciaze mialam
          zagrozona, na zwolnieniu od 6 tygodnia, lezalam dwa ostatnie miesiace. Przed
          porodem tesciowa zapewniala nas, ze nam pomoze, ze wezmie urlop 3 tygodnie.
          Urodzila sie Zuzia i... tesciowa, owszem, urlop wziela, ale nic z jej zapewnien
          nie wyszlo. Mialam najpierw baby-blues, potem depresje poporodowa. Po porodzie
          rozeszly mi sie szwy, goraczka prawie 40 stopni, 2 antybiotyki... Brak pokarmu,
          nie udalo sie pobudzic laktacji. Tesciowa w domu, dziecko placze non-stop, ja
          razem z nim. Nie mam sily sie nia zajac, a tesciowa staje w progu pokoju i ze
          zdziwieniem pyta "czemu dziecko placze i dlaczego jeszcze nie ugotowalam
          obiadu..." Moja tesciowa NIGDY nie wziela na rece swojej wnuczki. NIGDY w niczym
          nie pomogla, nawet przez chwile nie zaproponowala choc przypilnowania dziecka.
          Moj maz sam wzial 3 tygodnie urlopu, aby zajmowac sie corka i mna. Moi rodzice
          uslyszeli od tesciowej, ze ona nie zyczy sobie gosci...
          Poniewaz zwiekszylo sie zuzycie wody i pradu po urodzeniu Zuzi, tesciowa
          wystawila nam rachunek za mieszkanie.
          Taka atmosfere wytrzymalismy 3 miesiace. Teraz mieszkamy w wynajetym mieszkaniu,
          a nasza roczna corka widziala babcie 2 razy w zyciu.
          Do dzisiaj nie moge sie pozbierac z powodu mojej tesciowej.
          • ewika0502 Re: ah te babcie... 07.06.08, 00:22
            to okropne, współczuję sad to rzeczywiście, już wolę to wtrącanie się mojej, bo
            czasami naprawdę jest śmiesznie, a poza tym to jej zachowanie nie wynika ze
            złej woli
    • tropicielka żałosne instynkty babc 07.06.08, 08:48
      niestety często babciom sie wydaje , że to one są matkami -
      serio !!!! obserwuje szał macicy , tylko niestety wolę nigdzie nie
      wychodzic niż szarpac sobie nerwy - owszem babcie sa potrzebne , ale
      maja znac swoje miejsce,. Ja osobiście stawiam granice od razu, żeby
      nie było później zdziwienia ..... i nie wiem czemu babcie często
      wyobrażają sobie, że to w ich życiu tyle się pozmienia jak urodzi
      się wnuk....? nagle głupieją ..sad smutne to jest , ale dziewczyny
      stawiajcie granice - to wy jesteście matkami !!!!
      • denim81 Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 10:01
        Łatwiej jest walczyć jak jeszcze mąż jest po naszej stronie. U mnie
        to trochę czasu zajęło żeby mu pewne sprawy wytłumaczyć no i czasem
        jeszcze są o nią spięcia, ale jest lepiej. My mieszkamy w bliźniaku
        i teściowa jest często. No ale faktem jest że z tym ubieraniem to te
        pokolenie jest jakieś dziwne. Najlepiej jak najwięcej warstwsmile Ale
        da się wyżyć i nie da się ukryć że jest mi potrzebna i zawsze
        chętnie pilnuje synka, a po moim porodzie wzięla urlop, upiekła
        ciasto dla położnychsmile gotowała mi i mężowi, a nawet załatwiła mi
        pas bo miałam cesarkę. A i jeszcze ostatnio dywany nam pomyłasmileNo
        więc ja raczej narzekać nie mam co tylko czasem się sobie pośmieję z
        tych jej porad.
        • mamuska5.pl Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 10:51
          Kurcze to może ja faktycznie byłam za ostra....ale już mi nerwy
          puścily po tej wizycie u ortopedy...sad
          • lukrecja34 Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 12:33
            no cóż teściowa to nie problem bo wnuczki jej koło dupy latają-równie dobrze
            mogłoby ich nie być..ale za to moja mama...długa opowieść..wg niej jestem
            beznadziejną gospodynią,nie mam zapasów w lodówce (kupuję na bieżąco),nie umiem
            gotować,wszystko w domu mam nie takie ja ona by chciała (mieszkamy osobno na
            szczęście)-szału można dostać..właśnie dlatego młoda od września idzie do żłobka
            a moją mamę to mogę widywać raz na tydzień i mi wystarczy..
          • asientos Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 19:16
            jesli teściowa wierzy w lekarzy to przeproś na zasadzie " mamo ten
            lekarz tak mnie przestraszył i kategorycznie zabronił..."
            • osa551 Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 19:50
              Moja na szczęście wierzy w lekarzy i tym się zawsze podpieram.
              • misiaczekmoj Re: żałosne instynkty babc 07.06.08, 21:10
                ok to ja tez sie wyzale...
                Moja tesciowa przyjechala jak mala miala 2.5 miesiaca.Mala nie sypiala mi prawie wogole w ciagu dnia a pierwszy dzien z tesciowa zaczal sie o godz 5 rano -sprzataniem, gotowaniem, zakupami , spacerem itp do godz 9pm.Bylam pol zywa!!Niekontaktowalam juz umyslowo co sie do mnie mowi.
                Tesciowa chciala zebym obracala jak robot, zadnego zrozumienia ze chce pospac i odlozyc obowiazki.Normalnie mialam gorzej jak sobie sama jakos wloklam dzien za dniem
                Moja mama mowi ze tak juz jest ze synowa to malo wazny czlowiek,najwazniejszy syn i wnuczka .
                Nie umiem pojac.
                A na stres ktory mi przyprawila mowi ze ona tez sie denerwuje jakby to ona miala dziecko i musiala je karmic(przy stresie mialam kryzys mlekowy)
                Bylo ostrouncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka