Dodaj do ulubionych

żyłaby gdyby jechała w foteliku!

15.06.08, 22:03
www.tvn24.pl/-1,1553787,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • sonnenschein02 :-(( 15.06.08, 22:19
      Boze takie nie winne dziecko, musialo umzec bo rodzice sa za
      glu...e, zeby uzyc siodelko.

    • deleine Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 15.06.08, 22:43
      karygodne zachowanie, fakt
      ale jakby się skończyło w foteliku to już się nie okaże - może tak samo
      • memphis90 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 21:57
        Może i tak samo, ale przynajmniej matka wiedziałaby, że zrobiła wszystko dla
        bezpieczeństwa swojego dziecka... A tak- musi żyć ze świadomością, że dziecko
        zginęło przez jej bezmyślność (w końcu obie kobiety "wykręciły" się z tego
        wypadku jakimiś banalnymi złamaniami i otarciami...).
    • dorianne.gray Linkuję artykuł z lokalnej gazety 15.06.08, 22:45
      Bo bardziej działa na wyobraźnię:
      www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080615/POWIAT02/116806004


      Pozdrowienia dla rodziców, którzy nie wierzą w potrzebę przewożenia
      dzieci w fotelikach!
    • monikaa13 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 09:31
      Ja nie mam słów!
      Myślę, że rodzice którzy wożą dzieci bez fotelików, bez zapiętych
      pasów, na przednim siedzeniu i tak nie będą zapinać w pasy i sadzać
      w fotelikach - niestety, ludzka głupota nie zna granic, a jak widzę
      małe dzieci wyglądające zza przednich siedzeń na drogę, głową prawie
      na przedniej szybie to mnie krew zalewa, tak samo jak dorośli którzy
      nie zapinają pasów, nie zatrzymują się na stopie itd.
      Takim ludziom się nie przetłumaczy. Nie mogę pojąć co ci ludzie mają
      w głowach, szczerze powiem, może mi to ktoś wytłumaczy.
      • osa551 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 14:53
        Nie mogę pojąć co ci ludzie mają
        > w głowach, szczerze powiem, może mi to ktoś wytłumaczy.

        Problem w tym, że te głowy są po prostu puste. Lepiej im nie robić tomografii,
        bo może wykazać brak mózgu. I to nie jest niestety przypadłość konkretnej grupy
        społecznej. Ostatnio widziałam faceta w Audi za jakieś 300-400 tysięcy z ok. 5
        letnią dziewczynką swobodnie przemieszczającą się po samochodzie. Fotelik w
        środku był, ale po co go używać.
        • memphis90 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 15.07.08, 20:11
          Ja widziałam dziecko WYWIESZAJĄCE się przez otwarte okno jadącego samochodu...
          Miało jakieś 1.5-2 lata, w tej superbezpiecznej pozycji trzymała je mądra
          inaczej mamusia.
      • reteczu Zgadzam się z każdym 22.06.08, 10:47
        Twoim słowem monikaa13.
        Ludzka głupota jest bezgraniczna. Byli, są i będą tacy, którzy:
        -wożą dzieci bez fotelików,
        -jeżdżą pod wpływem alkoholu czy środków odurzających,
        -lekceważą przepisy.
    • tygrysiatko1 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 14:39
      matka powinna zostać oskarżona o spowodowanie zagrożenia życia
      dziecka i w konsekwencji śmierci...
      • musam Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 14:47
        Napewno bedzie oskarzona, nie mniej jednak: ona juz jest UKARANA, bo
        stracila swoje dziecko.
        Nie wiem czy ktokolwiek chcialby zyc z takim poczuciem winy. No
        tragedia.
        Jasne ze postapila lekkomyslnie z tragiczna konsekwencja, nie mniej
        jednak nie chcialabym byc w jej skorze.....po czesci mi jej szkoda.
        • przeciwcialo Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 24.07.08, 10:32
          To nie ona jest ukarana tylko dziecko zostało ukarane za posiadanie
          bezmyślnej matki. Dziecko nie zyje.
          • zahnd Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 24.07.08, 16:56
            przeciwcialo napisała:

            > To nie ona jest ukarana tylko dziecko zostało ukarane za
            posiadanie
            > bezmyślnej matki. Dziecko nie zyje.


            Dobrze że twoje posiada super myślącą matkę. Łatwo tak kogoś oceniać
            i z góry skrytykowaćnie patrząc na tragedię jaką przeżywa. Czy w
            ogóle masz trochę serca i zrozumienia?
            • przeciwcialo Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 24.07.08, 20:48
              Zbyt duzo ofiar wypadków widziałam żeby miec na tyle odwagi aby
              wozic dzieci bez fotelików.
              • zahnd Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 25.07.08, 15:16
                Ok przecież nikt ci nie każe ci wozić bez fotelika ale od razu tak z
                góry oceniać innych?
                Ja również wkładam do fotelika ale nie ma dla mnie końca świata
                kiedy zdarzy mi się jechać bez.
      • memphis90 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 16.06.08, 22:01
        Na pewno będzie miała sprawę- moja ciotka miała wypadek nie ze swojej winy
        (uciekała na pobocze przed zderzeniem czołowym, bo jakiś kretyn jechał na
        trzeciego po jej pasie), kuzynka była w stanie śmierci klinicznej i
        kilkutygodniowej śpiączce- i sprawę w sądzie miała, a wypadek nie był przecież z
        jej winy. Więc w tym przypadku tym bardziej prokuratura się zainteresuje...
        Dziecka to nie zwróci, ale jak niektórym ludziom nawet przepisy nie trafiają do
        durnej mózgownicy, to widać muszą zapłacić za wiedzę tak ogromną cenę...
    • maja_bzz Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 17.06.08, 17:36
      bezmyślność!!!!!! niewinne życie zakończone, płakać się chce nad
      ludzką głupotą i nad tą biedną dziewczynką która miała całe życie
      przed sobąsad((((((((
    • ewuncia.a Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 19.06.08, 11:46
      Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co teraz musi czuć matka tego maluszka. Nie dość, że nie ma już dziecka, to jeszcze to poczucie winy. Niestety czasem tak się płaci za brak rozwagi. Żal mi tej kobiety, bo podejrzewam, że zwykle maluch był wożony w foteliku, a ten jeden raz - pewnie przez pośpiech - nie, no i przydarzył się wypadek. Straszna rzecz. NIE ZAPOMINAJMY NIGDY O FOTELIKACH DLA NASZYCH DZIECIACZKóW, CHOćBY NIE WIEM, CO SIę DZIAłO !!!!
    • dove5 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 20.06.08, 22:36
      Straszne.. Łatwo ocenić i potępić tę kobietę. Jednak, być może tak jak pisze
      przedmówczyni, zazwyczaj dziecko było przewożone w foteliku. Podobno było chore
      i kobiety wiozły je do lekarza. Może płakało i ciotka na tylnym siedzeniu
      chciała je utulić. Matka zdenerwowana chorobą i płaczem malucha spowodowała
      wypadek. Ogromna tragedia, przede wszystkim matki. Nie żyje jej dziecko i to ona
      jest temu winna. Chcemy zrobić coś najlepiej jak umiemy a przez jedną, błędną
      decyzję cały świat wali się na głowę. Nie wyobrażam sobie jak można pozbierać
      się po takim zdarzeniu.
    • adanis to jest moja kolezanka :(:(:( 25.06.08, 16:20
      pozwole sobie cos napisac; nie bede jej bronic tylko cos chce wam
      dopisac, bo wszystkiego nie wiecie.
      Jechala z malutka do szpitala,bo z mala bylo zle.O 12.00
      mialy byc chrzciny w kosciele. Na tylnim siedzeniu jechala jej
      siostra z mala.Tu mozna tylko juz napisac:
      czas gonil, jechala szybko zeby malej pomogli.....
      Matka dzien przed pogrzebem odzyskala przytomnosc i wtedy jej
      powiedzieli.Nie byla na pogrzebie.
      ona nie potrzebuje juz kary,ona z tym bedzie zyc.
      Tak mialo byc.Serce jednak peka sad
      "nawet w drewnianym kosciele, cegla na glowe nam spadnie"








      [url=www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/742214106d.png[/url]
      [url=www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/a82f3f8df9.png[/url]
      • tygrysiatko1 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 26.06.08, 19:22
        moja droga do szpitala czy nie do szpitala OBOWIĄZEK, regulowany
        prawem, rodzica to włożyć dziecko do fotelika...
        a pomijając to skandal, że nie pozwolono matce pożeganać się z
        dzieckiem i nie poczekano z pogrzebem...
      • osa551 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 26.06.08, 20:27
        adanis, to co piszesz potwierdza tylko, że nie ma wyjątków, bo wypadek może się
        zdarzyć w każdej chwili. Współczuję tej kobiecie, ale ja też jeździłam z
        dzieckiem do szpitala - zawsze zapiętym w foteliku. Wypadku nie można
        przewidzieć. Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył.
        • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 28.06.08, 21:06
          A ja jechałam na pogotowie z dzieckiem wypiętym z fotelika, pomimo że go mam i
          wpinam małą nawet gdy przejeżdżam tylko kilometr. Fotelik wtedy był obok,
          dziecko na rękach. Powód? - moje dziecko miało 41 stopni gorączki i wymiotowało
          co chwila chlustając i krztusząc się, gdybym ją włożyła w fotelik 0-13
          zachłysnęło by się na śmierć już po kilku minutach. Co lepsze - możliwa w jakimś
          małym procencie śmierć w wypadku czy prawie na 100 % pewna śmierć w foteliku
          przez uduszenie?
          Same sobie odpowiedzcie.
          I dajcie już spokój tej kobiecie, nie wiecie jak było. Skąd wiadomo że żyłaby
          gdyby jechała w foteliku?? Były jakieś analizy wypadkowe robione czy to tylko
          taki chwytliwy tytuł posta?
          • tygrysiatko1 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 28.06.08, 23:14
            gdyby złapała Cię policja dostałabyś ładny mandat i punkty... nigdy,
            ale to nigedy nie wsiadałabym do auta z dzieckiem bez fotelika...
            w tym wypadku trzeba było wezwać karetkę, a nie narażać dziecko na
            smierć w wypadku komunikacyjnym... wypadki, to nie jest mały
            procent... codziennie na Polskich drogach jest ich setki...
            skąd wiadomo, że by żyła?? na pewno miałaby przynajmniej jakieś
            szanse na przeżycie, a tak własna matka pozbawiła ją tych szans do
            ZERA...
            • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 29.06.08, 09:07
              Oczywiście że wzywałam karetkę!!! Nawet o tym nie pisałam bo to jest jasne jak
              słońce że w takiej sytuacji to pierwsza rzecz która trzeba zrobić. Usłyszałam od
              pani dyspozytorki, że karetek w tej chwili nie ma, nie wiadomo kiedy będą w
              bazie i jak sie nam spieszy to sami przywieźmy dziecko... To nawet na
              najmniejszy komentarz nie zasługuje.
              Mandat i punkty w porównaniu z widokiem duszącego się własnymi wymiocinami
              dziecka przypiętego w foteliku w pozycji na plecach są dla mnie sprawą tak
              nieistotną, że niewartą nawet wspomnienia.
              Tygrysiatko, nie życzę Ci takiej sytuacji. Do dziś mnie na wspomnienie tamtej
              nocy oblewa zimny pot. Również na myśl o tym, co sie mogło stać gdybyśmy mieli
              najmniejszy wypadek. Ale to sie nazywa "wybrać mniejsze zło", i wydaje mi się że
              każda choć trochę racjonalnie myśląca matka postąpiłaby tak jak ja.
              A tytuł posta, sama przyznałaś, przesadzony.
              • alpepe Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 29.06.08, 17:05
                dziecku wystarczyłoby podłożyć poduszkę, miałabyś zarzygany fotelik i idę o
                zakład, że o to ci tak naprawdę chodziło, ale dziecko byłoby bezpieczne.
                Ja przeżyłam wypadek z córką, jak miała 10 miesięcy. Uderzenie było akurat tam,
                gdzie córka była w foteliku. Córka wypadła z fotelika (fotelik się rozpadł,
                mimo, że to był fotelik za 500 zł, to było 5 lat temu)i z samochodu przez boczną
                szybę. Córka przeżyła, miała głoę jak wiadro, była intubowana jeszcze w ence,
                miała złamanie czaszki, odłamki tkwią w mózgu, do tego złamana noga, jest
                zdrowa, póki co. Prawdopodobieństwo wypadku było b. małe, to droga mało
                uczęszczana, jechaliśmy o 9 wieczór w piątek, do tego ograniczenie do 50 km/h,
                tyle, że jakiś skur.ysyn, oby go Bóg pokarał, pijany, stwierdził, że on sobie
                dociśnie gazu, w końcu jedzie Alfa Romeą 154 full wypas...
                • kaeira Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 30.06.08, 10:58
                  alpepe napisała:
                  > dziecku wystarczyłoby podłożyć poduszkę, miałabyś zarzygany fotelik i idę o
                  > zakład, że o to ci tak naprawdę chodziło,

                  ??? Żartujesz? uncertain
                  • alpepe Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 30.06.08, 11:39
                    a jak myślisz, jej naprawdę chodziło o zachłyśnięcie?
                    • kra123snal Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 30.06.08, 13:09
                      Fotelik jest bezpieczny tylko w określonej pozycji. Nie wolno nic
                      podkładać, zakładać, modyfikować. Pozycja kołyskowa jest bezpieczna,
                      bo dzięki niej siły rozkładają się w miarę równomiernie. Nie wiem,
                      gdzie rzygającemu dziecku podłożyłabyś poduszkę, ale ja np. nie
                      podróżowałam w pierwszych miesiącach, bo córka dużo ulewała i się
                      zachłystywała. Też się bałam. Nie tłumaczę nieprzewożenia w
                      foteliku, bo na zimno uważam to za skrajną nieodpowiedzilaność, ale
                      nikt z nas nie był w podobnej sytuacji, nie widział dziecka i nie
                      wiadomo jak to wyglądało. Mi wyobraźni brakuje. Zresztą jak córka
                      tak się zachłysnęła, że rzygając jednocześnie walczyła o oddech
                      (wymiotowała i dusiła się), to raczej ją w dół trzymaliśmy, twarzą
                      ku podłodze. Nikt nie przejmował się brudzeniem wszystkiego w
                      okolicy (dywan, kanapa, my, goście!), ale też nie wyobrażam sobie,
                      żebyśmy w momencie niepowodzenia udzielanej przez nas pomocy,
                      postanowili jechać do szpitala i posadzili córkę tak, żeby nie było
                      możliwości wydostania kawałka jedzenia powodującego objawy (a to
                      tylko zupka Bobovity od 6 m-ca podana w 10-tym – to tak dla
                      informacji, żebyście nie radziły dziecku nieradzącemu sobie z żuciem
                      podawania jedzenia w kawałkach, by żuchwę ćwiczyło). Na szczęscie
                      złapała oddech i nie trzeba było wzywać/szukać pomocy. Tak jest w
                      przypadku wymiotów.
                      Gorączka, złe samopoczucie, płacz mnie nie wzruszają - fotelik ma
                      zapewnić bezpieczeństwo. Zresztą niemal fanatycznie podchodzę do
                      spraw bezpieczeństwa, ale nie zawsze pozycja kołyskowa jest właśnie
                      bezpieczna.
                • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 30.06.08, 21:22
                  "dziecku wystarczyłoby podłożyć poduszkę, miałabyś zarzygany fotelik i idę o
                  zakład, że o to ci tak naprawdę chodziło"
                  Dziewczyno, ty chyba nie wiesz, co piszesz. Nawet przez głowę do tej chwili nie
                  przeszła mi myśl o zarzyganym foteliku!! Tym bardziej że i tak miałam zarzygane
                  wnętrze auta, wiec co za różnica?? Przypominam, że fotelik stał obok, w razie
                  gdyby była możliwość jego użycia, więc i jemu też się dostało.
                  Z instrukcji obsługi jednego z moich fotelików: "Nie wykonuj na własną rękę
                  zmian i przeróbek w foteliku, nie dodawaj innych akcesoriów lub części które nie
                  są przewidziane w wyposażeniu". Instrukcji drugiego nie chce mi się szukać.
                  Jeżeli cokolwiek podkładasz dziecku w foteliku, jakieś poduszki, podwyższenia,
                  nawet jeżeli coś zmieniasz w poszyciu fotelika a nie jest to oryginalny
                  pokrowiec - to nie masz już wtedy żadnej gwarancji że ten fotelik dalej spełnia
                  swoje funkcje. Radzę poczytać instrukcję obsługi, bo jeżeli wykorzystujesz daną
                  mi radę przy przewożeniu swojego dziecka w normalnych warunkach to narażasz je
                  na śmiertelne niebezpieczeństwo, pomimo posiadania fotelika za 500 zł. I nie
                  dawaj więcej nikomu takich rad na forum, bo ktoś mało inteligentny i nie
                  czytający, tak jak ty, instrukcji obsługi jeszcze przeczytać to, co napisałaś i
                  zacznie stosować, i możesz mieć niechcący jakąś tragedie na sumieniu.
                  Matko jedyna, aż mnie zatkało jak takie coś przeczytałam...
                  I jeszcze: radzę udać się na kurs pierwszej pomocy przedmedycznej , bo jak
                  będziesz kłaść swoje rzygające jak kot dziecko w pozycji na plecach z głową
                  podniesioną na poduszce, to też się to może niewesoło skończyć.
                  • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 30.06.08, 22:04
                    I jeszcze - zgadzam się z Kra123snal - przewożenie dziecka bez fotelika to
                    skrajna nieodpowiedzialność. Mam nadzieję że NIGDY NIGDY NIGDY więcej nie będę
                    zmuszona tego robić. Oby nikt moich postów nie odebrał jako namawiających do
                    wożenia dzieci bez fotelików.
                    Ale wtedy nie było innego wyjścia. Jak już pisałam - do dziś mnie przeraża myśl,
                    co mogło się podczas tej drogi stać. Dzięki Bogu, mąż nie musiał nawet ostrzej
                    hamować, ale mogło być inaczej - dlatego ta jazda była okropnym przeżyciem.
                    Ale będąc jeszcze kiedyś w takiej sytuacji , postąpiłabym tak samo. Obym nie byłauncertain
              • memphis90 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 12:25
                >To nawet na
                > najmniejszy komentarz nie zasługuje.
                A dlaczego nie zasługuje? Przecież jak karetki pojechały np. do trzech wypadków,
                jednego zawału, jednej rodzącej i dwóch dzieci z biegunką, to dyspozytorka
                kolejnej nie wyczaruje.
                • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 05.07.08, 20:04
                  Nie chodziło mi o brak karetek, tylko o tekst do przerażonych rodziców. Po moim
                  grzecznym pytaniu, czy nie wiadomo orientacyjnie kiedy karetka mogłaby do nas
                  dotrzeć usłyszałam opryskliwe: A skąd mam wiedzieć? Jak sie wam spieszy, to
                  przewieźcie dziecko sami.
                  W porządku to jest według ciebie? Tam podobno ludzie po szkoleniach pracują, nie
                  wiem jakich, bo po psychologicznych na pewno nie. Nie miałam wtedy głowy i czasu
                  do robienia afer, potem to zeszło na dalszy plan, ale takie odzywki nie powinny
                  mieć miejsca na pewno.
                  • hanalui Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 05.07.08, 20:38
                    ridibunda napisała:

                    > Nie chodziło mi o brak karetek, tylko o tekst do przerażonych
                    rodziców. Po moim
                    > grzecznym pytaniu, czy nie wiadomo orientacyjnie kiedy karetka
                    mogłaby do nas
                    > dotrzeć usłyszałam opryskliwe: A skąd mam wiedzieć? Jak sie wam
                    spieszy, to
                    > przewieźcie dziecko sami.

                    Pewnie opryskliwie nikt nie musial odpowiadac, ale...jakiej tak
                    naprawde odpowiedzi oczekiwalas? Przeciez skad niby dyspozytorka
                    moze wiedziec kiedy karetka wroci? I co by bylo jakby ci powiedziala
                    ze za 10-15-20 minut np (do wyboru) by przyjechala...dopiero wtedy
                    mialabys pretensje ze siedzisz w domu i czekasz z umierajacym
                    dzieckiem, dyspozytorka ci powiedziala ze za 10-15-20 minut a tu
                    mija juz 45 i karetki nadal nie ma. To dopiero bylaby podstawa do
                    skarzenie dyspozytorki ze przez nia moglo umrzec lub umarloby
                    dziecko. Skoro nie wiedzila to powiedziala ze nie wie. Chyba lepsza
                    nawet najgorsza prawda niz slodkie klamstw w takim wypadku.
                    • ridibunda Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 05.07.08, 20:41
                      jakiej tak
                      > naprawde odpowiedzi oczekiwalas

                      Grzecznej.
                      • akae Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 08.07.08, 14:58
                        zgadzam się w 100% w Ridi. Tyle gadania i co? czasu nie da się cofnąć,to sie już zdarzyło.Też jeżdże z moją córeczką w foteliku ale jak się zanosi płaczem nie mam sumienia jej kisić w tym foteliku.Serce mi pęka jak ona płacze...a , że może zginąć owszem ale tak samo w każdych innych okolicznościach np...jak ide z dzieckiem w nosidełku a ludzie tak chodzą , że nie raz mało sie nie wywróciłam ,bo to ja mam tylko uważąć?, albo facet który dosłownie mnie pchał w autobusie bo chciał przejść, a ja z dzieckiem w nosidełku, ale słowo przepraszam nawet nie padło co śmieszniejsze był prawie pusty autobus a ja stałam koło drzwi bo miałam już wysiadać.Ja nawet nie dopuszczam takich mysli do siebie....no ale... ocenianie innych nie znając szczegółów?
                        czytająć tutaj wszytskie posty widze wiele wrażliych rodziców tylko zastanawiam się gdzie oni są na codzien w życiu realnym a nie netowym.Jest taka masakryczna znieczulica , że czytając takie wypowiedzi na temat odpowiedzialności zastananwiam się na ile ona faktycznie jest .Czy jest to może tylko ocenianie innych?"jak ona mogła,a ja tego nie zrobiłam" a zastanówcie się ile razy zrobiliście tak , że potem sumienie się odzywało? ...a kto wie co nam w zyciu przyjdzie? jakie decyzje bedziemy musieli podjąć?a co z dziećmi katowanymi? gdzie wtedy odpowiedzialność i zdrowa ocena sytuacji?aaa i jeszcze taka świetna znajomość przepisów?pytam i zastanawiam się gdzie..każdego szlak trafia tylko nie wtedy kiedy trzeba...nic dodać nic ująć...niech nasze serca budzą się gdzy dzieje się kżywda innym ...tu i teraz a nie po czasie
                        • zahnd Re: akae 10.07.08, 14:24
                          Boże dziewczyną dzięki że jesteś, myślę identycznie jak ty i teżnie
                          pozwalam dziecku zanośić się płaczem aż oddechu nie może złapać
                          tylko dlatego że być może akurat ja będę miała wypadek. Wyciągam i
                          już.
                          Ale jak mi to już napisali według niektórych mam daję sięrroryzować
                          dziecku. Może i daję ale od czego jest matka?
                          • id.kulka Re: akae 20.07.08, 17:53
                            zahnd napisała:

                            > Boże dziewczyną dzięki że jesteś, myślę identycznie jak ty i
                            teżnie
                            > pozwalam dziecku zanośić się płaczem aż oddechu nie może złapać
                            > tylko dlatego że być może akurat ja będę miała wypadek.

                            No to rzeczywiście banalny powód...

                            > Wyciągam i
                            > już.

                            Zgoda, ale najpierw należy się zatrzymać. Dziecko
                            uspokoić/nakarmić/przewinąć/...

                            > Ale jak mi to już napisali według niektórych mam daję
                            sięrroryzować
                            > dziecku. Może i daję ale od czego jest matka?

                            By ryzykować ciężkie obrażenia w wypadku?
                        • siasiunia1 akae 17.07.08, 09:07
                          "Też jeżdże z moją córeczką w foteliku ale jak się zanosi płaczem nie
                          > mam sumienia jej kisić w tym foteliku.Serce mi pęka jak ona płacze...a , że mo> że zginąć owszem ale tak samo w każdych innych okolicznościach np...jak ide z dzieckiem w nosidełku a ludzie tak chodzą , że nie raz mało sie nie wywróciłam ,bo to ja mam tylko uważąć?, albo facet który dosłownie mnie pchał w autobusie
                          > bo chciał przejść, a ja z dzieckiem w nosidełku, ale słowo przepraszam nawet nie padło co śmieszniejsze był prawie pusty autobus a ja stałam koło drzwi bo miałam już wysiadać."

                          zartujesz sobie prawda? mam nadzieje że tak bo jesli wyjmujesz dziecko z fotelika tylko dla tego ze Ci serce pęka jak sie awanturuje to jest kompletny brak odpowiedzialności. A jak Ci dziecko będzie robiło awantury np o to że chce siedzieć na parapecie okna bez Twojej opieki to też mu dasz bo Ci serce pęka?
                          a porównanie sytuacji w autobusie z niezapinaniem w foteliku jest kompletnie bez sensu
                          • akae Re: akae 18.07.08, 17:36
                            ja powiedziałam jak to wyglada według mnie, a oceniać sposób mojego wychowywania będą w przyszłości moje dzieci i na ich zdaniu mi najbardziej zależy smileTwój sposób wychowywania może być inny ale czy dobry?.kochać to nie znaczy pozwalać na wszytsko.. oszczędzam łez mojemu dziecku by miało czym płakać nad moim grobem... a po drugie mam syna 12letniego i nie woziłam w foteliku bo takowych przepisów nawet nie było to jest dopiero od jakiegoś czasu.I też oszczędzałam mu łez... i jest super fajnych chłopakiemsmile
                          • akae Re: akae 18.07.08, 17:38
                            a i jeszcze jedno pytanie? czy uważasz , że maleństwo 5 miesięczne wie co to awanturować się? czy płacze bo nie potrafi sie inaczej komunikować? zapominamy częśto ze manipulacja różnymi zachowaniami w stosunku do innych dotyczy tylko osób dorosłych .
                            • siasiunia1 Re: akae 18.07.08, 17:45
                              czy dziecka też nie zaszczepisz bo jest nieszczęśliwe jak się je kłuje i płacze?
                              to że Twoj synek jest wesołym chłopakiem nie ma chyba wiele wspólnego z tym że nie był wożony w foteliku. moja siostrzennica jest wożona i też jest wesołą dziewczynką.
                              jednakże ja wolę zapinać w foteliku dziecko, zasłaniać kontakty zaślepkami, zapinać dziecko pasami w wózku i krzesełku do karmienia, nie zostawiac samego na łóżku, dawac lekarstwa jak jest chore bez względu na to czy mu sie to podoba czy nie. Bo to ja jestem dorosła i odpowiedzialna w tym układzie i to ja mam mieć wyobraźnie.
                              • akae Re: akae 21.07.08, 15:22
                                Przeczytaj uwaznie moje posty a zobaczysz , co miałam na myśli pisząc o synu.Moim dziecią się krzywda nie dzieje bo jestem za nie odpowiedzialna i robie tak jak Ty sama napisałas...i nie mam zamiaru sie spierać z Tobą czy robie dobrze czy źle ... każdy ma wolny wybór niezależnie czy sie to komuś podoba czy nie.Życze Tobie i sobie by dzieci były wychowywane w miłości i zdrowiu.
          • memphis90 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 12:23
            Co lepsze - możliwa w jakim
            > ś
            > małym procencie śmierć w wypadku czy prawie na 100 % pewna śmierć w foteliku
            > przez uduszenie?
            > Same sobie odpowiedzcie.

            Hmm, to dlaczego zaleca się układanie niemowlaków na plecach do spania i
            przekonuje nas, że w razie wymiotów/ulania są w stanie odwrócić głowę i to
            wypluć? I ze jest to pozycja najbezpiecznijesza?
            • musam Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 12:59
              Ale w sumie o co chodzi?
              Moze maztka matka myslala ze tak bedzie bezpieczniej? poprostu.
              Czasami popelnia sie bledy i nie nam "psedo nieomylnym" tutaj innych
              krytykowac. Intencje matki byly powolane troska o dziecko, a nie
              olewaniem fotelika. Dajcie sobie spokoj.
            • kra123snal Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 13:16
              Mi nikt nigdy nie powiedział, że pozycja na plecach jest bezpieczna.
              Pozycja na boku, owszem. Dlatego podkłada się dzieciom różne
              podpórki pod plecki, żeby się nie przekręciły na plecy. Ulanie w
              pozycji bezpiecznej nie jest zakrztuszeniem i nie wymaga to innego
              działania niż zapewnienie odpowiedniej pozycji, aby pokarm swobodnie
              wypłynął i ominął drogi oddechowe. Poza tym od strony ulewań
              najbezpieczniej jest na brzuchu, ale to z kolei zwiększa ryzyko
              nagłej śmierci łózeczkowej. Stąd "moda" na układanie dziecka na
              plecach, ale w pozycji przynajmniej lekko na boku. Nie wyobrażam
              sobie jak dziecko chlustające można wstawić do fotelika. Chyba, że
              się lubi wrażenia ekstremalne i rodzic chciałby obejrzeć wymiocinową
              fontannę. W przypadku zakrztuszenia dziecko trzyma się głową w dół,
              twarzą skierowaną ku podłodze (grawitacja). Jak chce się pogorszyć
              sprawę/skrzywdzić dziecko, to rzeczywiście można je położyć, np. w
              foteliku. I proszę poczytaj trochę, pomyśl, bo i Tobie dziecko może
              zacząć wymiotować, krztusić się a przy takim stanie wiedzy tylko mu
              zaszkodzisz!
              • memphis90 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 15.07.08, 20:17
                Kochana, ABC resuscytacji krążeniowo-oddechowej to ja mam w małym palcu...
                Zwracam tylko uwagę na rozbieżność w zaleceniach- raz pozycja na plecach jest
                superbezpieczna, za chwilę- zagraża życiu... A skoro nie ma jednoznacznej
                opinii, to ja już wolę wieźć dziecko w foteliku- tu przynajmniej na 100%
                wiadomo, że w razie wypadku fotelik bezpieczniejszy.
                • kra123snal Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 23.07.08, 10:08
                  "Kochana". Akurat jestem po ekstremalnym wymiotowaniu córki.
                  Wstawiłam ją do leżaczka, bo myślałam, że już koniec, żeby
                  posprzątać podłogę. Zaczęła znowu. Może w momencie ulewania dziecko
                  głowę daje na bok (moja ma refluks i naoglądałam się ulewań, ale nie
                  zauważyłam odwracania głowy u mojej latorośli), ale w momencie
                  wymiotowania działa ciśnienie i powiem Ci szczerze, że wygląda to
                  tak jakby działało to tylko do przodu. Jest to siła na tyle duża, że
                  wycieńczone dziecko ledwo z tym daje sobie radę (nie mówiąc o daniu
                  głowy na bok. Poza tym dziecko prawie siedzi a nie leży a przecież
                  wszelkie zalecenia dotyczą pozycji leżącej). Ja w momencie
                  wymiotowania w leżaczku myślałam, że już po niej, bo wymiociny nie
                  wyleciały na zewnątrz tylko chyba przez pozycję półleżącą, jak w
                  foteliku, zostały w buzi. Dodam, że nie raz udzielałam pierwszej
                  pomocy córce, raczej rozklejam się po wszystkim, ale w tym momencie
                  byłam na skraju. Po tym wątku fotelikowym, dzwoniąc do lekarki
                  spytałam, czy jak nie uda się nawodnić córki lub gdy będzie dalej
                  wymiotować (w sumie nie miała już czym, bo wymiotowała żółcią) do
                  szpitala wieźć w foteliku. Powiedziała, że tak. Gdy spytałam w
                  jakiej pozycji układać dziecko podczas wymiotów, powiedziała, że na
                  boku z głową leciutko ku dołowi. Nie wiem jak to połączyć. Na
                  szczęście mam dzielne dziecko, które dużo piło i nie musiałam się
                  głowić. Gdyby dziecko chlustało non stop, to nie widzę szans
                  bezpiecznego przewiezienia do szpitala w foteliku. Gdyby co jakiś
                  czas, jest szansa zatrzymywania się na drodze i wyjmowania z
                  fotelika.
                  Jeszcze raz powtórzę, że uważam za skrajną nieodpowiedzialność
                  przewożenie dziecka bez fotelika, ale wiem też o kilku stałych
                  przeciwskazaniach medycznych (stąd gondole z homologacją dla
                  fotelików) oraz dopuszczam myśl, że w danym momencie fotelik daje
                  bezpieczeństwo jazdy, ale jego pozycja półleżąca stanowi
                  bezpośrednie zagrożenie śmiertelnego zachłyśnięcia.
            • tygrysiatko1 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 14:44
              zaleca się układanie na boku a nie na plecach... zwłaszcza wtedy,
              kiedy dorosły nie patrzy na dziecko...
              • leonie26 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 20:57
                tygrysiatko1 napisała:

                > zaleca się układanie na boku a nie na plecach... zwłaszcza wtedy,
                > kiedy dorosły nie patrzy na dziecko...

                Chyba tylko w polsce sie tak zaleca!
                • hanalui Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 02.07.08, 23:16
                  leonie26 napisała:

                  > tygrysiatko1 napisała:
                  >
                  > > zaleca się układanie na boku a nie na plecach... zwłaszcza
                  wtedy,
                  > > kiedy dorosły nie patrzy na dziecko...
                  >
                  > Chyba tylko w polsce sie tak zaleca!

                  Tez mialam to dodac... smile.
                  Pozacja noworodka na brzuszku czy na boczku bez nadzoru doroslych
                  moze byc niebezpieczna i akurat o tym trabia lekarze na
                  swiecie...ale do Polski pewnie ta wiedza za 20 lat dotrze jak wymrze
                  pokolenie poloznych ktore mnie odbieraly i nadal odbieraja dzieci
                  moich rowiesnikow smile

                  Swoja droga dziecko ma naturalny odruch odwracania glowki w
                  przypadku ulewania lub wymiotowania, a dodatkowo jezyk i gardlo
                  zaaopatrzony jest w odruch wymiotny w przypadku jakiegos kawalka lub
                  za duzej ilosci jedzenia. Dlatego przy nauce jedzenie dzieci
                  wypychaja jezykiem wszystko co jest nie takiej konsystencji do
                  jakiej bylo dotychczas przyzwyczajone, potem kawalki itd. Odruch
                  wymiotny musi calkowicie zaniknac by dziecko nauczylo sie jesc stale
                  pokarmy - przynajmniej tak pisze w mojej madrej ksiazce smile
                  • kra123snal Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 03.07.08, 11:37
                    Dlatego przy nauce jedzenie dzieci
                    > wypychaja jezykiem wszystko co jest nie takiej konsystencji do
                    > jakiej bylo dotychczas przyzwyczajone, potem kawalki itd.

                    Moja jadła pierwsze pokarmy, nie wypluwała, a później nie potrafiła
                    sobie poradzić z jedzeniem kawałków. My tu mówimy o pojedynczych
                    przypadkach, wiadomo, ze większość dzieci pięknie gryzie, nigdy się
                    nie zadławiło, zwymiotuje jak zachoruje, itp.

                    > Pozacja noworodka na brzuszku czy na boczku bez nadzoru doroslych
                    > moze byc niebezpieczna i akurat o tym trabia lekarze na
                    > swiecie...ale do Polski pewnie ta wiedza za 20 lat dotrze jak
                    wymrze
                    > pokolenie poloznych ktore mnie odbieraly i nadal odbieraja dzieci
                    > moich rowiesnikow smile

                    Rozumiem, że światowe standardy zalecają kładzenie dziecka płasko na
                    plecach?
                    Wiedza dotarła, tylko nie wiem w jakim kontekście mam rozumieć Twoje
                    słowa. Pozycja na brzuszku nie jest zalecana z powodu SIDS a na boku
                    ze względów ortopedycznych (bioderka). Noworodek słabo rusza głową,
                    więc nie wiem jakby sobie miał poradzić z nagle wypływającą cieczą z
                    żołądka w pozycji płasko na plecach. Nawet dorośli topią się w
                    swoich wymiocinach...

                    Szczerze mówiąc wkurza mnie to psioczenie na wszystko co polskie.
                    Nasze przepisy w różnych kwestiach są o wiele lepsze niz unijne,
                    amerykańskie, czy gdzie tam Polak zapatrzony...
                    • hanalui Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 03.07.08, 20:18
                      kra123snal napisała:
                      > Rozumiem, że światowe standardy zalecają kładzenie dziecka płasko
                      na
                      > plecach?

                      Tak, wlasnie tak zalecaja

                      > Wiedza dotarła, tylko nie wiem w jakim kontekście mam rozumieć
                      Twoje
                      > słowa. Pozycja na brzuszku nie jest zalecana z powodu SIDS

                      Wlasnie ze wzgledu na SIDS. Od kilkunastu juz lat trwa
                      kampania "back to sleep" i "back to bed"`

                      a na boku
                      > ze względów ortopedycznych (bioderka). Noworodek słabo rusza
                      głową,
                      > więc nie wiem jakby sobie miał poradzić z nagle wypływającą cieczą
                      z
                      > żołądka w pozycji płasko na plecach. Nawet dorośli topią się w
                      > swoich wymiocinach...

                      A inna teroia mowi ze wlsnie ze wzgledu na maly ruch glowa noworodek
                      moze nie miec sily nia ruszyc i bedzei wdychac i wydychac to samo
                      powitrze w zwiazku z czym tez udusic sie moze
                      >
                      > Szczerze mówiąc wkurza mnie to psioczenie na wszystko co polskie.
                      > Nasze przepisy w różnych kwestiach są o wiele lepsze niz unijne,
                      > amerykańskie, czy gdzie tam Polak zapatrzony...

                      A jakis moze przepis mi podasz co niby lepszy niz Polski? Bo ja
                      raczej widze ze korzystne rozwiazanie Polska czerpie z zachodu a nie
                      wschodu. Nie zauwazylam tez by np GB czy Holandiia chciala
                      wprowadzac standardy obowiazujace w Polsce. Co rusz otworzyc gazete,
                      to tyko kara nalozona na Polske za nieprzestrzeganie lub lamanie
                      przepisow big_grin. A bedac w unii owe przepisy chcac nie chcac i u nas
                      obowiazuja. Poza tym ja nie mowilam o przepisach tylko zaleceniach,
                      bo widzisz w takiej Ameryce, GB czy Holandii mozna sobie pozwolic na
                      wieloletnie badania, statystyki itd, prowadzenie programow...Polska
                      niestety z tychze osiagniec moze jedynie korzystac. A ze nim sie
                      ludzie przekaonaja...zwykle 20 lat mija...tak wlasnie jest z
                      nacinaniem krocza, ktore u nas standardem, z na zachodzie od 20 lat
                      uwazanym za konieczny jedynie w szczegolnych przypadkach, to samo z
                      lewatywami, goleniami, porodami rodzinnymi itd.
                      • tygrysiatko1 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 03.07.08, 21:58
                        na brzuchu noworodek może leżeć wyłącznie pod okiem dorosłego... na
                        plecach na poczatku życia noworodków nie polcceca się pozostawiania
                        dzieci do momentku, kiedy nie przestaną ulewać... mówię wyłącznie o
                        noworodkach...
                      • kra123snal Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 03.07.08, 23:34
                        > A inna teroia mowi ze wlsnie ze wzgledu na maly ruch glowa
                        noworodek
                        > moze nie miec sily nia ruszyc i bedzei wdychac i wydychac to samo
                        > powitrze w zwiazku z czym tez udusic sie moze
                        > >

                        Nie wiem na co miał być to dowód, bo na boku dziecko nie śpi nosem w
                        poduszce...
                        Ale znalazłam coś takiego: It is thought that some babies sleeping
                        on their stomachs may have a greater tendency toward sleep
                        obstruction and rebreathing their own carbon dioxide because they
                        are less likely to rouse themselves to change head positions.
                        Another possibility is that they may suffocate on softer bedding if
                        they are lying face-down.

                        Szczerze powiedziawszy nie znalazłam zaleceń, aby nie kłaść dziecka
                        na boku smile A jak widzisz CO2 wdycha na brzuszku...

                        > A jakis moze przepis mi podasz co niby lepszy niz Polski?

                        No ja właśnie odwrotnie, który lepszy od przepisu polskiego? W ten
                        sposób jak to ujęłaś każesz mi podać przepisy unijne lepsze niż
                        miała pierwotnie Polska... (ale to pewnie wina braku pociągu do
                        jezyka polskiego...)

                        Przykladem mogą być przepisy dotyczące żywności na przykład. Do
                        czasu wstąpienia do Unii wyroby wędlinopodobne, były właśnie w ten
                        sposób ujmowane. Nie było mozliwości, aby napompowane mięso do
                        dwukrotności swej pierwotnej masy nazywać wędliną. Mieliśmy też
                        bardziej restrykcyjne przepisy mikrobiologiczne (niestety nie
                        pammiętam dokładnie dziedziny), jak również walczymy z żywnością
                        GMO - Unia poddała się lobbingowi amerykańskiemu. Poza tym nasze
                        przepisy dotyczące zabawek dziecięcych mają się nijak do przyjętych
                        standardów (w Polsce musiały spełniać szereg norm, w tym
                        wytrzymałościowych), przyjęcie przez Polskę kwot w rolnictwie
                        spowodowało wzrost cen żywności (Unia nie wzięła pod uwagę produkcji
                        rzepaku na paliwo, co zmniejszyło podaż innych gatunków)... I nie
                        mówię, że jestem przeciwko Unii, ale nie patrzę się bezkrytycznie na
                        wszystko co za sobą niesie (dzięki podstawowej stawce VAT, którą
                        Unia każe obłożyć ubranka dziecięce będziemy też więcej za nie
                        płacić - tak wynegocjowaliśmy, ale czy na negocjacjach powinien
                        opierac się standard życia?)

                        A co do pozycji płasko na pleckach - jest niezalecana przy refluksie
                        żołądkowo-przełykowym - najlepszy sprawdzian jak sobie dziecko radzi
                        z ulewaniem i wymiotami... (zmniejsza się ilość epizodów refluksu)
                        Ortodonci również zalecają pozycję pod kątem 30 stopni, żeby żuchwa
                        nie uciekała w głąb, czapeczki niewiązane - tak popularne na
                        Zachodzie - nie są polecane przez logopedów, ze względu na możliwość
                        opadania żuchwy (wszędzie jakieś zalecenia)

                        > Wlasnie ze wzgledu na SIDS. Od kilkunastu juz lat trwa
                        > kampania "back to sleep" i "back to bed"`
                        >
                        Cieszę się, że się ze mną zgadzasz, czyli i do Ciemnogrodu wiedza
                        zawitała. Tylko jak to się ma do ulewania? Ze względu na ulewania na
                        przykład jest to pozycja zalecana do spania (na brzuszku, oczywiście
                        pod kontrolą), ze względu na SIDS - nie. Czasami warto, co ja mówię,
                        zawsze warto poszerzać wiedzę o coś więcej niz kampanie społeczne,
                        wtedy byś bezkrytycznie nie przyjmowała wszystkiego co zachodnie.
                        Każda pozycja ma swoje plusy i minusy i dla każdego dziecka inna
                        będzie odpowiednia. Pozycja na boku jest pozycją bezpieczną i jak
                        zobaczysz, ze Twoje dziecko się krztusi podczas ulewania, tak je
                        ułóż (jak i dorosłego, gdy jest nieprzytomny)

                        aappolicy.aappublications.org/cgi/content/full/pediatrics;105/3/650

                        polecam poczytać. Zalecana jest pozycja na plecach, ale na boku
                        również jest dopuszczalna smile Wynika właściwie, ze tylko ze wzgledu
                        na ryzyko przekręcenia się na brzuch nie jest tak bezpieczna jak na
                        plecach.
                        Następnym razem należałoby wyważać psioczenie na Polskę, bo tu o
                        wiedzę chodzi (której nie masz) a nie o zakompleksienie, że się w
                        Polsce urodziło.
                        Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że mojej córce jak się coś
                        cofało, to widziałam mleko w jej ustach, które znikało (nie wydalała
                        na zewnątrz a połykała. Może pozycja na plecach ma w tym pomóc. Nie
                        wiem. Nie odwracało me dziecię jednak głowy na bok).

                        W każdym bądź razie o zakrztuszeniach była mowa - to jest sytuacja
                        do pierwszej pomocy a nie do rozpatrywania pozycji zapobiegającej
                        SIDS u zdrowych noworodków, czy niemowląt
          • lilka69 Re: ridibundatrzeba bylo wziac kogos do pomocy 05.07.08, 15:00
            i do tego, by ktos usiadl przy dziecku. niektorzy ludzie tylko kombinuja jak
            obejsc przepisy , prawo i po swojemu zrobic.

            a moze dobrym rozwiazaniem byloby wezwanie karetki?
            • ridibunda do: lilka69 05.07.08, 19:54
              A może dobrze byłoby najpierw przeczytać dokładnie co jest napisane a potem
              radzić? Bardzo nieuważnie wielu ludzi na tym forum czyta. O karetce było, znajdź
              sobie.

              Ja siedziałam koło dziecka. A do pomocy miałam męża. Prowadził samochód. To
              również pisałam wcześniej i też tego nie widziałaś. Obecna blisko babcia została
              w domu przy starszaku. A zresztą, jak niby mi ten ktoś miał pomagać w aucie??
              Mam normalną osobówkę, a nie autobus, żeby można było zmieścić kilka dorosłych
              osób, rzygające dziecko, fotelik wieziony obok z nadzieja że jednak będzie
              możliwość jego użycia i mnóstwo ręczników i pieluch potrzebnych do wycierania
              tego dziecka.

              Tak, i z pewnością kombinowanie jak obejść przepisy to pierwsza rzecz którą się
              robi w takim przypadku, gdy myślisz że twoje dziecko umiera. I od razu tłumaczę,
              bo to nigdzie nie jest napisane, tylko jest to widoczne miedzy wierszami, więc
              nie wszyscy załapią: to jest ironia.
          • iskierka40 Re: to jest moja kolezanka :(:(:( 15.07.08, 11:55
            straszne
            lech sąd pewność ,że przeżyła by mimo prawidłowego przewożenia?
            Zreszta jakie to ma znaczenie,biedne dzieckosadbiedna matka
            współczuje.
            • iskierka40 lecz miało byc:) 15.07.08, 11:55

    • ramajkarybnik Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 04.07.08, 11:25
      Kochani, moja siostra po urodzeniu małej Nadusi woziła ją w gondoli z wózka.
      Tyle razy mówiłam jej, że od tego jest fotelik! Dopiero gdy zobaczyła ten
      wypadek, zaczęła wozić małą w foteliku. Głupota ludzka nie ma granic.
      Nieszczęścia innych ludzi uczą nas, ale gdyby każdy pomyślał trochę z wyobraźnią
      o ile mniej było by takich wypadków. sad((((((((((
    • anouk_2005 Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 10.07.08, 08:16
      A na styczniówkach 2008, jestem zjadana bo uważam wożenie dziecka bez fotelika
      za debilizm:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47154&w=81894023&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47154&w=81154296&a=81154296
      I co Wy na to?
      • zahnd Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 10.07.08, 14:37
        dzięki anouk
    • mamakuleczki Re: żyłaby gdyby jechała w foteliku! 17.07.08, 15:08
      Co za straszna tragedia,az łzy sie cisna w oczy. Ja swoją 7
      mesieczną córeczke teraz zawsze woze w foteliku, nawet jak jedziemy
      do sklepu na tej samej ulicy. Ale były dwa wyjatki. Kiedy wiozłam
      jaze szptala - zimą - w grubym kombinezonie nie mieściła się w
      foteliku, więc ja trzymałam na rękach. Całe szczęście dojechalismy
      cało i zdrowo. Przyżekam ze wiecej na pewno tak nie zrobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka