Moja córka skończyła 4 dni temu 5 miesięcy. Dzień później postanowiła usiąść,
trochę jej to jeszcze nie wychodzi i bardzo się przy tym złości. Ciągle się
pręży i próbuje się podnosić. Tak samo jest podczas karmienia, nie sposób
zmusić ją by leżała spokojnie (karmię głównie w pozycji klasycznej, na
siedząco). Dostaje histerii, gdy próbuję ją przystawić do piersi. Na początku
pomogła zmiana na pozycję leżącą, ale na krótko, też się wścieka. W
konsekwencji ssie krótko lub wcale, a potem jest głodna i jeszcze bardziej
zła. Tylko w nocy je normalnie, spokojnie i powoli. Dziś rano po kolejnej
awanturze odciągnęłam sobie pokarm i podałam z butelki i zjadła. O co tu
chodzi? Czy to jej przejdzie, czy może to koniec cycusia

Dodam, że od kilku
dni rozszerzamy też dietę, ale tego nie można nazwać jeszcze jedzeniem.
Symboliczna mini łyżeczka nie sprawia, ze jest najedzona.
Poradźcie bo zwariuję.