Dodaj do ulubionych

już nie wiem co robić

18.12.08, 22:48
Jestem mamą 2,5 miesięcznego chłopca i padam ze zmęczenia. Czuje się jakbym
przeżywała największy koszmar w życiu.
Mały nie śpi prawie w ogóle w dzień, jak uda się go raz uśpić na 10-20 min i
to jest ogromny sukces. W nocy budzi się co godzinę i zanim ja zdarzę chociaż
przysnąć to on już płacze. Nie ma kolek bo podajemy mu lek na kolkę. Nie wiem
co robić, zamiast cieszyć się synkiem jestem całkiem na niego obojętna, a gdy
zaczyna się po raz setny swoje wycie to mam ochotę wyskoczyć z okna. Nie daje
już rady, nie wiem co robić,płacze po kątach... Nie ma mi kto pomoc bo moja
mama i maż pracują. A ja czuje że zaraz zwariuje i myślę, że nie nadaje się na
matkę, mam okropne myśli...
Obserwuj wątek
    • krztyna Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:00
      Dzieci nie płaczą bez powodu. Kolki to najczęstszy powód napadowych,
      regularnych seansów płaczu, jednak nie trwają całą dobę (to, ze
      podajesz leki nie oznacza, ze kolek nie ma).
      Nie piszesz nic o zachowaniu / nie zachowaniu rytmu dnia, o
      jakości / ilości karmień, rytmie zasypiania i swoim zachowaniu, gdy
      dziecko płacze.
      Nie doradzę więc nic a jedynie mogę pocieszyć, ze to nie będzie
      trwało wiecznie smile

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:51
        Małego karmie w zasadzie "na żądanie" on sam sobie unormowal karmienia i jada co
        2,5-3 godziny. Na poczaątku cała rodzina wmawiała mi ze maly placze bo jest
        glodny a ja czulam ze tak nie jest. Napakowana tymi wszytskimi sugestiami
        umówilam sie na wizyte w poradni laktacyjnej. Okazalo sie ze maly świetnie
        przybiera na wadze i to ponad norme dwukrotnie (norma 20g na dobe - synek prawie
        60g na dobe)Pani z poradni powiedziala, ze nie ma co szukac przyczyny w karmieniu.
        Próbuje unormować mu dzień od samego początku ale bez skutecznie. Staram się
        wychodzić na spacer o stalej porze (okolo 12), stala jest rowniez pora kapieli i
        wieczornego karmienia. Na poczatku po spacerze synek spał w domu przy otwartym
        oknie przynajmniej godzinke a teraz juz na spacerze sie budzi i nie ma
        mozliwosci uspienia go.
        Staram sie, zgodnie z sugestia lekarza zmęczyć malego, ćwiczac z nim, robie
        masaż antykolkowy ale to nie pomaga. Noszę małego na rekach i wyje z bólu bo mam
        straszne bóle kregosłupa i boję sie nachylić bo nie wiem czy będę mogła wrócić
        do pionu.
        Jezeli chodzi o moje zachowanie, to staram sie byc spokojna, tzn mowie do niego
        spokojnie (ale w srodku mam jeden wielki supel z nerwow) ale sa takie dni (coraz
        czestsze) jak dzis, że po 4 godzinach bujania wózkiem, noszenia, skakania,
        lulania poprostu go "rzuce" co lozeczka i wychodze do kuchni. On placze w pokoju
        a ja w kuchni. Łykam tez tabletki uspokajace (ziolowe), ktore polecila mi Pani z
        poradni.
        Wstyd mi, że nie umiem poradzic sobie z własnym dzieckiem, że mam okropne mysli.
        Najgorsze jest to, ze po takim placzu, po moich nerwach i myslach, ze go
        nienawidze, trzymam malego na rekach a on sie do mnie usmiecha i raczke
        wyciaga.....psychika mi siada wtedy, pojawiaja sie tak ogromne wyrzuty
        sumienia..... nie umiem sobie z tymi sytuacjami radzic....
        • camel_3d a moze tak,,, 19.12.08, 13:05
          wiesz co..moj maly jest dosc spokojny..prawie nei placze..w dzien
          wogole..zaczyna kolo 19-20... przedtem go staralem sie uciszac..itd..ale bez
          skutku... poskutkowalo zostawieni na 40 minut samego wyjacego..1 dzien
          przeryczal 45 minut i usnal..drugi 30 i usnal.. po 3 dni placz skrocil sie do 15
          minut.
          Od wczoraj placze po 10 minut, dostaje wode z glukoza i usypia.

          Rozumiem, ze masz ochote go wywalic przez okno.. to dowolonesmile tzn ochota na
          wywalenie, ale nie wywaleni.
          Moze po prpstu daj mu sie wydrzec az do zmeczenia. I Potem jak sie uspokoi
          przytul.. I tak przez kilka dni.

          W Nocy faktycznie moze byc ciezko... Dzis maly zaczal rczec o 3 w nocy, ale
          tylko dlatego ze nei uslyszalem stekania i "zaspalem" na karmienismile na szczesci
          epo 2 minutach byla cisza.

          Ale test "kto sluzej wytrzyma" trenuj w dzien.

          Nie wiem.. moze i zla rada..ale jak wiem, ze maly nie jest glody, nic go nie
          boli i na pewno nie jest "samotny" to wtedy po prostu musi sie wykrzyczec i
          ju..i nie zmusi mnie to zabawy z nimsmile
          • kaisog3 Re: a moze tak,,, 19.12.08, 13:12
            no niestety i tego probowalam. Skonczylo sie tym, ze maly nie plakal a darl sie
            przez 2,5 godziny. Nie moglam go juz potem w ogole uspokoic a darl sie do tego
            stopnia ze mu na buzi naczynka popekaly. Wiec nie będe probopwac tego
            ponownie.... Ale dzięki za rade.
            • camel_3d Re: a moze tak,,, 19.12.08, 15:48
              no niezle... to wspolczuje...
          • travka1 Re: a moze tak,,, 22.12.08, 17:24
            poskutkowalo zostawieni na 40 minut samego wyjacego..1 dzien
            > przeryczal 45 minut i usnal..drugi 30 i usnal.. po 3 dni placz
            skrocil sie do 1
            > 5
            > minut.
            > Od wczoraj placze po 10 minut, dostaje wode z glukoza i usypia.
            gratuluje pomyslu...sad
    • maminka21 Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:02
      Miałam podobnie, mój maluch był dużą marudą, nie tyle co płakał, co
      jęczał, ciągle coś było nie tak, krótko sypiał, czułam się jak w
      potrzasku, czekałam aż przyjdzie wreszcie mąż i trochę mnie
      oddciąży, miałam mega doła, uważałam , że nie nadaję się na matkę,
      ech długo by pisać, po pewnym czasie minęło i mały stał się wesołym
      fajnym chłopcem. Nie martw się , minie i Wam, jesteś najlepszą
      Mamą , początki bywają trudne - trzeba to przetrwać . Taka prawda, a
      może ktoś Ci pomoże, albo może wizyta u psychologa - to też dużo
      może dać, czasami pojawia się depresja poporodowa. Trzymaj się
      ciepło, będzie lepiej, pozdrawiam
      • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 13:25
        ja tez czekam na to az maz wroci z pracy i bede moglas zamknac sie w lazience i
        poudawac ze jestem sama.... jakbym chowala sie przed wlasna rodzina... To
        wszystko strasznie brzmi....
        • banaszka82 Re: już nie wiem co robić 30.06.09, 18:12
          A czy pediatra lub inny fachowiec np. zbadał czy dziecko nie ma wzmozonego
          napięcia mieśniowego albo co..?może najzwyczajniej w świecie oś go boli...?
    • mika_p Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:08

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31156185&v=2&s=0
    • teritom Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:17
      Niestety początki bywają czasami bardzo trudne. Nie wiem kto
      wymyślił powiedzenie "śpi jak niemowlę" sad Mój synek do 3 m-ca
      życia w dzień spał po 20-30 min. w nocy pobudka co 2h. Gdyby nie
      moja mama chyba bym zwariowała. W dzień kiedy nie spał, to cały
      czas był na rękach, bo wtedy nie płakał. Nie było mowy o żadnym
      leżaczku czy bujaku - no może na 10 min. Kiedy skończył 3 m-ce
      zdarzył się cud, synek zaczął przesypiać noc tzn. od 22:00 - 5:00
      pobudka na karmienie i do 7:00. Dziecko nie płacze bez powodu, moje
      najwyraźnie potrzebowało mojej bliskości (na rękach nie płakał).
      Może mu za cieło lub za zimno. Poszukała bym przyczyny płaczu.
      • matylda07_2007 Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:26
        Przełam się. Zacznij myślec inaczej. Twoje dziecko nie robi Ci tego na złość. Coś na pewno Mu dolega. Może chce być blisko Ciebie?
        Chusta okazała się u nas lekiem na (prawie) całe zło. Prawdziwa chusta, długa, wiązana (polecam forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603).
        A jak karmisz? Może Młodziez zasypia przy piersi i nie zdąży się najeść?
        Myślę, że to wszystko minie, tylko daj Małemu bliskość.
        Gdyby dalej coś Cię niepokoiło, pojawiły się wyraźniejsze sygnały, zapytaj lekarza.
    • mamamaja30 Re: już nie wiem co robić 18.12.08, 23:31
      Pojawienie się syna było dla mnie szokiem. Teoretycznie niby byłam
      przygotowana, ale niestety rzeczywistość okazała się inna. Mały był
      płaczliwy, miał kolkę, w nocy budził się co godzinę, a ja sama, mąż
      całymi dniami w pracy, rodzina daleko, wynajmowana kawalerka, zero
      znajomych. Bywało tak, że przez tydzień z domu nie wychodziłam, bo
      pogoda okropna...Internetu też nie miałam. Aż w końcu dałam na luz.
      Jak nie miałam czasu i ochoty, to nie sprzątałam, gotowałam na 2 - 3
      dni, spałam ile się dało, starałam się nie denerwować, tylko
      przyjąć, że tak ma być, wyrośnie z tego. I wyrósł. Dziecko było
      spokojniejsze, kiedy ja byłam spokojna, a kiedy się denerwowałam,
      jak barometr wyczuwał mój zły nastrój, był bezradny, a ja go w
      pewien sposób odrzucałam i wtedy był jeszcze bardziej bezradny i
      płaczliwy. Cóż mogę Ci poradzić? Wypłacz się do woli, a potem daj na
      luz. Jak nie będzie obiadu nic się nie stanie, połóż się z małym i
      bawcie się cały dzień, śpij kiedy on śpi. Może uda Ci się
      zorganizować opiekę dla synka i zrobić coś dla siebie, gdzieś wyjść.
      Z każdym dniem synek będzie starszy i "łatwiejszy w obsłudze", a
      Twoje rozszalałe hormony wrócą w końcu do normy. I jeszcze jedno,
      każde dziecko jest inne i czasami nie warto trzymać się sztywno
      poradnikowych szablonów, bo to powoduje kolejne frustracje. Byle do
      wiosny...
    • gargamelja Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 10:00
      Zgadzam się z dziewczynami, jak mały skończy 3 m-ce, na pewno będzie
      spokojniejszy i pogodniejszy, przynajmniej u mnie tak było. Jak mój
      synek zaczął 4 miesiąc jakby coś go odmieniło z marudy, ciągle
      wiszącego na piersi, stał się radosnym, ciekawym świata bobasem.
      Poza tym nie możesz się denerwować przy małym, dzieci mają
      jakiś "radar", twój synek świetnie wie, że jesteś zdenerwowana. nie
      Obowiązki domowe na razie zostaw w spokoju, w wolnej chwili niech
      zajmie się sprzątaniem mąż. A ty skup się przede wszystkim na
      dziecku i na sobie, jak ty będziesz spokojniejsza to i twój maluch
      będzie mniej płakał.
    • magnolia22 Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 10:00
      Jak Dziewczyny pisały trzeba "wrzucić na luz". Ale jak to zrobić,
      prawda?
      Ja jestem mamą 7tygodniowego Syna. Pierwsze 4 tygodnie to był dla
      mnie horror, niby zorganizowana pani z przepracowanymi z sukcesem 11
      latami, a tutaj pieluchy, płacz "niewiadomoczemu", marudzenie,
      ulewanie (którego nie cierpię!), bolący kręgosłup, a ostatnio całe
      plecy.
      Teraz jest nieco łatwiej, bo Mały zaczął usypiać w łóżeczku a nie na
      rączkach, bo wiem czemu po jedzeniu znów płacze (mokra pielucha,
      podczas odbijania zawsze się zsiusia a czasem i 20 minut pozniej),
      bo mamy SMOKA, karuzelkę nad łóżeczkiem.

      Wiem, że Ci ciężko, ale postaraj się przez najbliższy tydzień
      skoncentrować całą UWAGĘ na Maluchu. Daj spokój z obiadem! Mąż wróci
      to ugotuje/odgrzeje/przywiezie obiad z restauracji. Może Mały jest
      typem Księciunia jak mój i przy 2 kroplach siuśków nie poleży 5
      minut, tylko pielucha ma być zmieniona i już. To, że tak marudzi
      musi mieć jakąś przyczynę. Jeśli nie z głodu, to może te pieluchy,
      może po odbijaniu trzeba go pozajmować zabawką 15 minut, a później
      przy 2gim ziewnięciu trzeba go zostawić i niech uśnie? Słyszy się że
      jeśli dziecko jest zbyt zmęczone, to ma problem z zaśnięciem.
      Poprzyglądaj mu się uważnie, coś musi być...

      No i postaraj się uspokoić, ja zaczynam dzień od dużego kubka melisy
      z miętą (melisa na spokójne nerwy, mięta na dobre trawienie).
      Wieczorem pozwalam sobie na odrobinę fanaberii - butelkę "piwa"
      karmi. Karmię piersią więc lampka wina raczej odpada, ale myślę że
      gdyby miałoby to Tobie i Synkowi pomóc, to lampka wieczorem od czasu
      do czasu nie zaszkodzi, a może pomoże z tym supłem nerwów.
      Znajdź sobie coś, co ci poprawi nastrój i się na chwilę oderwiesz,
      będziesz miała 10 minut "dla siebie", czy to karmi, czy kubek
      herbaty z miodem/konfiturą, czy to coś innego co Ci sprawia
      przyjemność.

      smile
      • titerlitury i jeszcze 19.12.08, 11:08
        popros mame zeby przyszla na godzinke, zajela sie malym, a Ty skocz
        i kup sobie cos ladnego, albo spotkaj sie z kumpela w miescie. Takie
        oderwanie sie na chwile da Ci sporo sily, zatesknisz za maluchem i
        znacznie latwiej zmierzysz sie z jego awanturkami smile
    • atucapijo in vino veritas 19.12.08, 12:10
      ja tam pije lampke wina do kolacji czy obiadu, oby zaraz po
      karmieniu, bo wtedy alkohol sie zmetabolizuje przed nasteopnym,i
      maluch go nie wycmoktal z mlekiem.
      ja tez bym poszukala przyczyny placzu-moze ma za duzo wrazen? moze
      ogranicz atrakcje, np spacer i kapiel na zmiane co 2gi dzien przez
      jakis czas?moze go meczy zabawa, o chce tylko polezec-moj tak ma, na
      rekach sie uspokaja, ale spi na lozku albo w wozku,bo sie lubi
      rozkladac.moze go owin? jak w koperte owin w kocxyk,prytrzymaj razem
      raczki na brzuszku, moj tak lubi. dajesz mu pic?moze oprocz mleka
      potrzbuje picia? moze ,masz za suvche powietrze w domu?moze jednak
      MA kolki mimo lekatstwa ( jakie ? ), bo na spacerze, placzac lyka
      zimne powietrze-moj synek darl sie na pierwszym spacerze jak dziki,
      efkt: maxi kolka. dawaj mu smoka na dworzu.
      ja tez mam ciezkie chwile jak Macijanek placze, zwlaszcza jak to 3-
      proba polozenia go sac, o polnocy, a on jest zbyt zmeczony zeby
      spac, albo nie moze zobic kupy, ale jakos wytrzymuje.buajm, laze po
      korytarzu, po ciemnych pokojach ,daje wody, smoka, bo na zabawki
      jeszcze nie patrzy,nie ma jeszcze miesiaca.a taki wybujany spi potem
      3-4 godzinysmile ja tez.
      • kaisog3 Re: in vino veritas 19.12.08, 13:21
        Na spacerze maly sie uspokaja i lekarz powiedzial zebym byla na spacerze caly dzien jezeli tak to dziala (swietnie tylko jak ja usypiajaca w locie mam wytrzymac ciagle chodzenie bo jak sie staje to lament, nie mowiac o tym, ze zimno jest nieludzko) Nie pije alkoholu bo poprostu sie boję, ze malemu stanie sie jakas krzywda przez to a poza tym jakos wcale mnie nie ciągnie. Na kolki probowalismy roznych specyfikow, kktore polecili nam lekarze i efekt byl odwrotny od zamierzonego, kolki nasialy sie. Znajomi podpowiedzili nam infacol i to zaczelo w koncu dzialac. Nie bardzo moge go nosic bo mam ogromy problem z kregoslupem po ciazy. Nie bardzo moge dzwigac i konczy sie tym ze ja po 20 min noszenia wyje z bolu. Boję sie tez nachylić bo zdarzylo sie ze nie moglam sie wyprostowac i taka zgieta w pol bylam przez prawie 4 godziny....
        Biore tabletki uspokajajace takie ziolowe ale one nic nie pomagaja.
        • magnolia22 Re: in vino veritas 19.12.08, 21:39
          a może wysyłaj Maleństwo na spacer z Tatą lub Babcią, jak ci wrócą z
          pracy??? po zamnkięciu drzwi za nimi idź spać, idź na zakupy, idź na
          spacer w drugą stronę, weź kąpiel?

          ja bym się upierała przy tym, żebyś znalazła coś co Cię przez chwilę
          chociaż zrelaksuje... i doda sił na dalszą walkę.

          Na pocieszenie dodam, że z dnia na dzień jest coraz łatwiej... Małe
          robią się kontaktowe, uśmiechają się, mój grucha do karuzelki.
          Będzie coraz lepiej.
          Trzymaj się Kobito i korzystaj z pomocy (poproś o tę pomoc! dzielcie
          się obowiązkami)
    • agaqwerty Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 12:26
      u mnie było podobnie. Malo się pisze i mówi o takich aspektach
      macierzyństwa, ale 2 - 3 pierwsze miechy to koszmar, szczególnie gdy
      nie ma kto pomóc, a zmęczenie dopada i nie wiadomo co robić. Dla
      mnie brak snu mnie wykańcza - nic mi się wtedy nie chce. Ryczałam co
      drugi dzień. Mleka miałam mało więc siedziałam godzinami karmiąc go
      a on i tak się nie najadał i nadal w ryk. Msioałąm dokarmiać, wtedy
      się poprawiło. Teraz ma ponad 4 miechy wkrótce 5 i teraz jest super.
      Maluch śmieje się, bawimy się. Jeszcze się trochę nie wysypiam - ale
      to jż nie ten koszmar co pierwsze 3 miechy smile więc cierpliwości ,
      napewno wytrzymasz , odpoczywaj kiedy tylko się da, obarcz męża
      obowiązkami.
      Pozdrawiam i życzę dżo wytrwaości
      • nemezis26 Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 16:09
        Dziewczyny, jak czytam Wasze opowieści z pierwszych trzech miesięcy,
        to po prostu podziwiam... Za to że nie dostałyście szału! pomnik dla
        takich mam, ja sposnoruję! jesteście wszystkie najlepszymi mamami na
        świecie, piszę to ja, która mam córkę 3-miesięczną bezkolkową,
        niepłaczącą prawie wacale, niemarudną, usypiającą samodzielnie (no,
        może z pomoca suszarki) i myślę, że to jest niebywałe znieść
        rozkapryszonego niemowalaka... gratuluję wszystkim, którym się
        udaje, naprawdę... ja sama nie wiem, co by było, gdyby córa dawała
        czadu, bo moja odporność na płacz jest zaskakująco niska, pewnie
        płakałabym razem z nią sad droga autorko wątku, to że masz dość jest
        absolutnie normalne, dziwne myśli też są normalne, masz prawo nie
        wyrabiać, wiele mam to przechodzi. Nie karć się za nic!!! Ja polecem
        wieczorem długą gorącą kąpiel, niech mąż się małym zajmie, a Ty się
        pomocz w jakich pachnidłach... i prawda: trzy miechy to magiczna
        granica, dziecię się zmienia nie do poznania!
        • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 16:34
          Czekam na te 3 miesiące z wielkim utęsknieniem i ogromną nadzieją......
          • 2122joan Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 17:35
            Kochana moje pierwsze dwa-trzy miesiace z moim trzecim synem to byl
            koszmar.Caly czas plakal spal tylko na moich rekach.Myslalam ze sie
            zabije.Do meza nie raz powiedzial"co to za malego diabla mi zrobil"
            masakra co???Myslam ze zeswiruje!!!Tez tabletki i melisa na
            okraglo.Maly do teraz nie wiem czy mial kolki czy jakas depresje
            poporodowa(tez noworodki moga miec).W kazdym badz razie po kilku
            miesiacach mu przeszlo.Teraz ma prawie szesc miesiecy zasypia
            sam ,spi cala noc!!!!Jest bardzo grzeczny,przewesoly az mi glupio
            czasem jak sobie przypomne swoje mysli.Ale bylo minelo i teraz musze
            tylko sie cieszyc tym co mam ,a mam naprawde najukochanszego
            synulka.Musisz to jakos przetrwac nie kazde dziecko wrzeszczy moi
            dwaj piersi byli naprawde spokojni jak byli malency tylko troche
            budzili sie w nocy.Ale kazde dziecko inne.Zobaczysz ze bedzie lepiej
            tak niestety wygladaja u niektorych poczatki.Moze twoj szczesliwy
            niedlugo okres z dzieckiem sie
            zacznie.Powodzenia.
            PS.Czy on przypadkiem nie ma skazy bialkowej ????Czasami dziecko nie
            ma innych objawow tylko placz.
            • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 17:49
              Cały czas żyje nadzieją, że kiedyś to minie ale coraz częściej mam takie dni, że
              po prostu bym najchętniej umarła. Też mi głupio, że 30-letnia baba nie umie się
              opanować i ma takie myśli a najgorsze, że z własnym dzieckiem rady sobie nie
              daje. Mam nadzieje, że już niedługo będzie to jedynie wspomnienie...
              A mężowi też się nieźle obrywa suspicious dokładnie tak jak napisałaś......
              A czytam teraz to forum i nie mogę uwierzyć jak dziewczyny piszą, że martwią się
              bo ich dzieci przesypiają większość czasu... zazdroszczę im tego, że mogą się
              wyspać zjeść normalnie i nie czekać aż mąż wróci żeby pójść do toalety...
              • 2122joan Re: już nie wiem co robić 19.12.08, 21:22
                wiesz co ty jedno musisz zrobic przestac tak sie strasznie
                przejmowac!!!Zadna z nas nie jest idealna ,to do cholery twoje
                pierwsze dziecko nie mozesz wszystkiego od poczatku wiedziec,jest to
                nie mozliwe.Nawet jesli przeczytasz wszystkie poradniki na
                swiecie.Jezu jak ja sobie przypomne jak bylo z pierwszym to to
                wogole cud ze to dziecko jeszcze zyje.Bez przesady!!!!Kobieto ciesz
                sie tym co masz(oczywiscie ni pisze tego zlosliwie).Moja rada
                (pewnie zla) wszystkie moje nerwy wyrzucam na meza.Niestety ....On
                rozumie nawet czasem sie nie odzywa tylko czeka az mi zlosc przeminie
                (czegos sie nauczyl po tej 3!!!).zreszta sama duzo mu tlumaczylam,i
                po pierwszym mialam cholerna depresje.Moim zdaniem tez powinnas isc
                do psychologa wspolnie z mezem.Przy kims obcym jakos czasami lepiej
                sie dogadac.Moze tez wtedy wiecej ci zacznie pomagac jak zrozumie
                powage sytacji.Na mojego podzialalo...tfu,tfu zeby sie nie zmienilo.
              • edie70 Re: witaj w klubie 21.12.08, 16:17
                Mała ma 8 tyg i wciąż żyję nadzieją i czekam na przysłowiowe 3 m-ce .Jakbym
                czytała swoje myśli,mam 38 lat i też nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić......
                • zosia9 Re: witaj w klubie 21.12.08, 16:44
                  Chyba to depresja poporodowa (ja używam określenia obniżenie
                  nastrojuwink Mam 14 tyg. synka i już jest lepiej. Ale ja wiedziałam że
                  problem jest we mnie nie w nim. Mam wrażanie że powoli wracam do
                  siebie i ja to znów ja. To co mi pomaga to staram się żyć mniej
                  więcej jak przedtem tylko ładuję ze sobą dziecko (coraz sprawniej mi
                  to idzie). Mały ma skaze białkową, więc nie jem prawie niczego ale
                  dokarmiam nutramigenem. Mam wrazenie że sobą będę zupełnie po
                  odstawieniu go od piersi ( strasznie źle znoszę karmienie jest to
                  wnrew mnie). Na początku nie wiedziałam dlaczego tak wyje a to
                  spowodu nie trawienia mleka. Aha teraz korzystam z pomocy babć ale
                  marzę o wynajęciu opiekunki!!!! W końcu nikt nie będzie komentował
                  co robie!
                  • joanna28112 Re: witaj w klubie 21.12.08, 22:22
                    i wlasnie czy karmienie wbrew sobie jest ok? tylko stresujemy siebie
                    i dziecko. sama mowisz, ze zle znosisz. czesto tu powtarzane ale
                    prawdziwe szczesliwa mama to szczesliwe dziecko.
    • tu_nia Re: już nie wiem co robić 21.12.08, 17:24
      dont worry be happy- wszyscy tak maja wszyscy przez to przeszli, ja po drodze
      mialam jeszcze miesiac w szpitalu, dopiero jak mla skonczyla 7 miesiecy troche
      odetchnelam. jest o niebo lepiej, ale dopiero od tego czasu..
      • brazbol Re: już nie wiem co robić 21.12.08, 22:26
        oj, dokładnie wiem co czujeszsmile) ja też płakałam po kątach, byłam zrozpaczona,
        rozżalona, rozczarowana i zła na synka, że jest właśnie TAKI. Że cały czas
        płacze, wyje, marudzi, chociaż ciągle przy nim byłam. Był najedzony,
        przewinięty, miał ciepło, ale nie gorąco, obejrzany przez milion lekarzy, ciągle
        tulony, noszony, wycałowany, piosenki wyśpiewane..a on ciągle był niezadowolony,
        ciągle gotowy do ryku, masakra. Wszyscy pocieszali mnie, że po 3 m-cu mu minie.
        czekałam ale mojemu synkowi nie minęło.
        Dopiero od 5tego m-ca jest zdecydowana poprawa. Teraz mały ma prawie 8 miesięcy.
        Jest cudowny, ciągle się śmieje, jest super kontaktowy, chociaż nie lubi być
        sam. Muszę być i bawić się z nim. Niestety budzi się też często w nocy, ale
        wiesz, to zmęczenie jest niczym jak się widzi te roześmiane małe oczkasmile)
        wiem, jak Ci ciężko, ja sama się dziwię jak to przeżyłam, ale myśl sobie
        codziennie że jest 1 dzień do przodu.
        gorąco pozdrawiam
        • anett66 Re: już nie wiem co robić 21.12.08, 23:33
          Moje rady:

          - olej sprzątanie, prasowanie itp, rób w domu tylko to co konieczne
          - gotowanie ogranicz do minimum
          - jak dziecko śpi Ty też się połóż, a może jak położycie się razem Mały będzie
          dłużej spał..?
          - postaraj się jednak spróbować znaleźć przyczynę tego płaczu, jeśli nic nie
          będzie pasować kup CHUSTĘ, to podobno złoty środek na płacz dziecka
          - MUSISZ znaleźć odrobinę czasu tylko dla siebie, może w sobotę albo w
          niedzielę, jak mąż jest w domu umów się z koleżanką na zakupy lub do kina
          - zamiast melisy polecam Ci świetne ziółka na uspokojenie (dozwolone przy
          karmieniu piersią) - szyszki chmielu + kozłek lekarski (waleriana), mocniejsze i
          bardziej skuteczne od melisy

          Powodzenia!
    • korrra Re: już nie wiem co robić 22.12.08, 10:29
      Dołączam się do autorki wątku, bo mam te same odczucia. Mam 2
      tygodniowego szkarba i już nie wyrabiam. Gdybybm choć w 50%
      wiedziała co mnie czeka .....
      tak, to jest użalanie się nad sobą! Przeżywanie macierzyństwa tak
      negatywnie jak my to kwestia charakteru, widocznie jesteśmy "cienkie
      bolki" i rola matek nas przerasta. Podziwniam niekóre moje koleżanki
      które tryskają szczęsciem,że oto właśnie zostały matkami, a
      wszystkie niedogodności przeżywają z podniesionym czołem, pękając z
      dumy.
      Mnie najbardziej przybyja to, że nie bardzo mnie rozumie najbliższe
      otoczenie, wszyscy zachwycają się tym małym naszym cudem (ja zresztą
      też bo bardzo go kocham) ale jest ta druga strona medalu: te
      nieprzespane noce i dnie, ciągła zmiana pieluszek, i niewiedza
      dlaczego dziecko płacze i niemożność uspokojenia go.
      I tak ciągle się zastanawiam, jak kobiety decydują się na drugie
      dziecko, wiedząc już jak to cięzko jest na początku?
      Sama chciałabym mieć dwójkę dzieci, ale teraz nie wiem co będę
      myślała za kilka lat kiedy przyjdzie czas na podjęcie decyzji o
      drugim potomku. Mam nadzieję, że się zapomina o tym wszystkim, tak
      jak zapomina się o bólu porodowym.
      W każdym razie kaisog3 - wiem dokładnie co czujesz, wiem że nie
      jestem sama z takimi myślami i odczuciami, co zabija trochę moje
      wyrzuty sumienia że może jestem złą matką nie tryskając szczęściem.
      W duchu liczę trochę na to ,że kiedys odzyskam samą siebie, wróci
      ta dawna "ja" mająca przyjaciół, czas na wszystko, no i że wróci
      moje "życie" z męzem, bo narazie to nie mieliśmy czasu się nawet
      przytulić do siebie, a tak mi tego brak .....
      pozdrawiam wszystkie mamy przeżywające baby blues, i trzymam kciuki
      żeby szybko przyszedł czas wielkiej radości i satysfakcji z
      macierzyństwa. I wbijmy sobie do głowy ,że będzie lepiej. Oby tylko
      dzieciaczki były zdrowe!!!!!
      • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 22.12.08, 14:54
        Mnie też otoczenie nie rozumiało... Moja mama mówiła "czego ty chcesz, dziecko
        jest piękne zdrowe a ty tak się zachowujesz" lub "jak ty o nim możesz powiedzieć
        bachor?!!!" Ano mogę, bo nie mówię tego ja tylko jakaś wściekła baba we mnie.
        Nie potrafię tego wyjaśnić ale tak jest. Teraz przechodzę jakiś etap: jeden
        dzień euforii a drugiego dnia rozwodzę się mężem i oddaje dziecko.... totalna
        huśtawka.... skąd to się bierze?? No chyba nikt nie zna na to odpowiedzi ani
        nikt nie wymyślił lekarstwa....
        Ja też chciałam dwójkę dzieci i w takim stanie jak jestem to boję się zbliżenia
        z mężem bo już myślę o tym, że może zajdę w ciąże, że sytuacja się powtórzy ale
        będzie jeszcze gorzej bo z dwójką to sobie w ogóle nie poradzę...
        Ochh czekam na te trzy miesiące... to jeszcze tylko 8 dni ....
    • susel79 Re: już nie wiem co robić 22.12.08, 16:00
      Rzadko udzielam sie na forach ale na tego posta musze odpisac.Wiem
      co czujesz Kochana-mialam to samo. Moja Mala tak dawala czadu ze
      myslalam ze ja tego nie przezyje...ale....o dziwosmile przezylam, dalam
      rade, przyzwyczailam sie, nauczylam reagowac spokojem, unormowalam
      dzien do tego stopnia ze wszystko bylo o tych samych porach,
      czynnosci powtarzaly sie dokladnie w tej samej kolejnosci. Pomimo
      tego ze kosztowalo mnie to ogrom pracy teraz jest super. Jestem
      szczesliwa choc smiem twierdzic ze mialam mega depresje. Moja
      Dziewczynka z marudy i placzka stala sie superbabka. Jest
      usmiechnieta, ruchliwa i szczesliwa a ja razem z nia. Jetem pewna w
      10000% ze i u Ciebie sie wszystko ulozy. Nie jestem w stane Ci
      powiedziec kiedy. Czy po 3 miesiacach czy zmiana nastapi powoli-tak
      jak to bylo o mojej Coruni. Zobaczysz jeszcze sie bedziesz smiala z
      tego okresu-jest ciezki ale jak ja przezylam to i Ty dasz rade. Za
      pare miesiecy byc moze tygodni zmieni sie wszystko....obiecuje Ci
      to. I glowa do gory...wiem ze latwo mi teraz mowic ale z
      doswiadczenia jedna rada-Szczesliwa Mama to szczesliwe Dziecko. Wiec
      usmiechnij sie bo to przejsciowe.

      Sciskam Cie serdecznie
      • kaisog3 Re: już nie wiem co robić 22.12.08, 16:15
        Cały czas powtarzam sobie, że to przejściowe smile
        Pozdrawiam
        • anawka Re: już nie wiem co robić 27.02.09, 12:37
          kaisog3 - jak teraz u Ciebie, lepiej?
          dopiero teraz znalazłam Twój wątek, ale mogła bym się pod nim podpisać...
          mój synek teraz ma 7,5 m-ca. Przestał wyć całe dnie jak skończył 3,5, ale zaczął marudzić całymi dniami. Jest bardzo absorbującym maluchem, ciekawym świata, ale mimo, że bardzo go kocham to czasami zastanawiam się czy wszystko z nim w porządku sad
          ja też nie dawałam rady. Deprim nie pomagał, pomógł psychiatra i leczenie depresji... Mąż był ze mną 6 tygodni, wziął zwolnienie na mnie żebym nie zwariowała. Teraz czuję się dużo lepiej, nie biorę już leków, ale synek nadal daje w kość, tyle, że sporo śpi i unormowały mu się drzemki w dzień. Pozdrawiam ciepło, mam nadzieję, że u Was lepiej
    • mamamaja30 Re: już nie wiem co robić 23.12.08, 14:19
      Kochane, nie chcę Was dobić przed świętami, ale to co było nie
      wróci. Nigdy nie będzie już tak, jak było przed narodzeniem dziecka.
      Matką zostaje się na całe życie i myślę, że to właśnie świadomość
      tego jest powodem takich emocji, rozczarowania, smutku itd. Zamiast
      roztrząsać, jak to było pięknie, kiedy byłyśmy niezależne, miałyśmy
      czas tylko dla siebie, to lepiej spróbować odnaleźć się w nowej
      rzeczywistości, uzmysłowić sobie swoją nową rolę i poukładać siebie
      od początku. A jeśli chodzi o drugie dziecko, to jakoś samo
      przychodzi, bynajmniej tak było u mnie. Stwierdziłam, że jestem
      gotowa na takie wyzwanie, że chcę mieć drugie dziecko, nie liczył
      się ból i nieprzespane noce (i miło się rozczarowałam). Może dlatego
      mówi się, że z drugim dzieckiem jest łatwiej, bo łatwiej jest
      zaakceptować utratę swojej odrębności, która już wcześniej została
      podzielona. Pozdrawiam!!!
    • luthien79 Re: już nie wiem co robić 23.12.08, 22:50
      kaisog3, przede wszystkim spokojnie.
      Jeśli nie możesz się pozbierać, masz problemy z zaakceptowaniem maluszka, jesteś
      rozbita i płaczesz, wybierz się do lekarza. Koniecznie! Bo to mogą (ale nie
      muszą) być objawy depresji poporodowej. Wiesz, może wystarczy unormować hormony
      i będziesz znacznie lepiej funkcjonować.
      A tymczasem radzę - kup chustę (długą wiązaną, żadne chusto-coś). I noś i
      przytulaj malucha. Może on tak ma, że nie radzi sobie ze światem? Może ciągle
      jest nieszczęśliwy, że "wyciągnęli" go z brzucha mamy? Chusta go uspokoi, a Ty
      będziesz miała wolne ręce, żeby coś zrobić w domu czy poczytać książkę.
      I to, że mąż pracuje, nie jest absolutnie wymówką, żeby nie zajmował się
      dzieckiem (nie wiem, jaka jest u was sytuacja). Ja kiedyś z płaczem
      przeprowadziłam rozmowę, po której 1 dzień w tygodniu przewijanie i czynności
      pielęgnacyjne należą do męża. Ja tylko cycem służę wink
      Poza tym zostaw ich czasem samych w weekend na 2-3 godziny (mleko ściągnij albo
      zrób mieszankę, to naprawdę nie szkodzi - i mówi to matka karmiąca już 9
      miesięcy, a planująca jeszcze dużo dłużej) i po prostu wyjdź na spacer. Albo
      pobiegać. Albo zamknij się w łazience i weź kąpiel z pianą.
      Niech przez 1 noc w weekend mąż wstaje i uspokaja synka. Ty też się musisz
      wyspać przecież.
      Pozdrawiam i przytulam wirtualnie, dasz radę na pewno. Jesteś świetną matką,
      tylko niewyspaną na razie (a temu się da zaradzić).
    • beti-as Re: już nie wiem co robić 24.12.08, 09:42
      Witam
      Ostatnio slyszalam o kołysankach prenatalnych, zrobił je gościu co miał bardzo podobny problem:
      tu opis:

      sen-bezsennosc-kolysanki.bloog.pl/?ticaid=6732a
      spokojny-sen.pl/
      Ja sama sobie zamowilam i czekam na przesylke.
    • agaqwerty Re: już nie wiem co robić 24.12.08, 11:31
      jejku jakbym siebie czytała normalnie. Ja też z mężem się kłóciłam
      wtedy na maxa, rozwód co tydzień. Najgorsze było to że nikt tego nie
      rozumiał. Wszyscy się dziwili i gadali - no jak to nie daje sobie
      rady z jednym dzieckiem? ja wychowałam/wałem 4 i bez takich
      problemów. Tylko że ślepcy nie widzieli tego że wychowywali tyle
      dziedziów ale z pomocą dziadków! a nawet tylko dziadkowie je
      wychowywali. Więc denerwują mnie takie wypowiedzi. I to najlepiej bo
      to ciotki takie mądre - tyle że i ja pamiętam że same nie
      wychowywały. Tak że z rodzinką to tylko na zdjęciu. Nie ma to jak
      opiekunkę wynająć.
    • smerfetka8801 Re: już nie wiem co robić 27.02.09, 13:14
      z tego co czytam to robisz absolutnie wszystko aby ulżyć dzi3ecku.nie wiem co ci
      doradzić bo nie mam takich doświadczeń ale jedno jest pewne jesteś dobrą matką i
      nadajesz się na mamę po takim maratonie każdy miałby dość...ale jeszcze się nie
      poddałaś i to się liczy.mono wierzę,że wraz z pierwszym spokojnym dniem
      uśmiechem dziecka odkryjesz uroki macierzyństwa póki co życzę cierpliwości bo
      nic innego do głowy mi nie przychodzi niestety
      • camel_3d smerfetko... 27.02.09, 13:23
        ten pos byl z 18 grudniasmile dzis maly ma prawie 6 miesiacysmile

        moze fajnie by bylo gdyby autorka napisala co sie teraz dziejesmile
    • kania_kania nie rob nic :) 27.02.09, 13:42
      Ja 3 miesiace spedzilam w pozycji horyzontalnej a Mloda przyssana do mojego
      cyca. Zmienialysmy tylko bok, zeby bylo nam wygodniej.

      Mloda memlala cycka po 3-4h z rzedu, a ja czytalam, ogladalam filmy. po prostu
      bylysmy blisko. Olalam gotowanie, pranie i sprzatanie. Moj maz sobie jakos radzil.

      teraz jest samodzielna, przesypiajaca noce prawie dwulatka

      Kania
    • anawka Re: już nie wiem co robić 28.02.09, 09:49
      kaisog3 napisz jak tam u Was?
    • 2stopa Re: już nie wiem co robić 03.03.09, 15:52
      mam podobne problemy i dla podniesienia na duchu fajnie by było
      gdyby autorka tego wątku napisała jak jest teraz...
    • myszabw Re: Może to pomoże 04.03.09, 17:07
      Na mojego synka skutkowała metoda uspokajania mająca na celu wyciszenie malucha.
      Trzeba usiąść w bujanym fotelu lub na krześle, trzymając dziecko w ramionach,
      tak by jego twarzyczka była na wysokości ramienia, by mogło schować w nim twarz.
      Dobrze jest maluszka wcześniej owinąć w kocyk tak żeby raczki były zawinięte i
      nimi nie machał. Maluszka trzeba przytulić do siebie i delikatnie kołysać się w
      przód i w tył z taką częstotliwością jak wahadło zegara, powolutku. Można
      szeptać "szszszsz..." i poklepywać plecki maluszka otwartą dłonią w tempie bicia
      serca. To bardzo wycisza. Kiedy maluszek przestanie płakać, przestaje się kiwać,
      ale można leciutko dalej poklepywać, aż do całkowitego uspokojenia. Podobno
      niemowlęta do 6 miesiąca nie potrafią skupić się na więcej niż 2 rzeczach, a
      poklepywanie i szeptanie je wycisza i zapominają o płaczu. Nie polecam do
      uspokojenia huśtania, bujania, także w wózku, potrząsania itp. bo to tylko
      dziecko pobudza, a mamy je przecież wyciszyć. Jak dziecko ma spać, jeśli jest
      pobudzone? Ze zmęczeniem też trzeba uważać, takie fizyczne od turlania, huśtania
      dla zabawy itp. to owszem, ale nie z wrażeń, bo zbyt wiele bodźców zewnętrznych
      tylko pobudzi maluszka.
      Wiem, że to troche późno ta porada, ale dopiero teraz trafiłam na to forum.
      Ja też przez pierwsze ok. 2,5 miesiące byłam strasznie zagubiona, nieporadna,
      płakałam, mówiłam sobie że jestem złą matką, że się nie nadaję, ale po
      uregulowaniu synkowi dnia, nastąpiła poprawa, potem nauczył się spać
      samodzielnie, a po skończeniu 3 miesięcy nastąpił przełom. Dziś już nie pamiętam
      jak mój synek darł się całymi dniami i spał tylko na rękach. Jest wesoły i taki
      cudowny! Złość na dziecko uważam, jest naturalna, przecież każda z nas się
      stara, robi wszystko żeby było dobrze, a tu żadnych efektów. Tylko ryk. Można
      się zdołować, zwłaszcza jeśli nie ma się wsparcia w najbliższych. Kiedyś mój mąż
      po tym jak wrócił z pracy i bez obiadu nosił synka przez dwie godziny
      powiedział: "nikt nie mówił, że będzie łatwo". A ja mam inne wrażenie, wszędzie
      w mediach, prasie, widzi się śliczne pulchne maluszki z ich zadowolonymi
      szczęśliwymi mamami, tylko nikt nie mówi, że tak jest tylko czasami i ile się
      trzeba namęczyć żeby było cudownie.
      Kasiog3! odezwij się!
    • banaszka82 Re: już nie wiem co robić 05.03.09, 09:37
      kobieto,chodź na spacery!!to najlepsza metoda na regulacje dnia,dziecko musi
      mieć swój plan,a jeśli chodzi o to,że musisz zrobic obiad dl męża i dlatego
      wygodniej jak dzidziuś śpi w domu a nie na spacerze to - po prostu-olej
      gotowanie.Najważniejsze żebyś była zadowolona i wypoczęta..inaczej dziecko też
      będzie nieszczęśliwe...moja mam miała nas piątke i wszystko regulowała
      spacerami...ja Jej słucham bo już wypróbowałam tę metodę..
    • nika07.pl Re: już nie wiem co robić 05.03.09, 09:45
      Ja miałam podobny problem, myślałam że psychicznie nie wytrzymam,
      moja córeczka ciągle płakała, nie spała w dzień, byłam
      wykończona...Problem minął po kilku tygodniach (8-9 tydzień), teraz
      ma 9 m-cy i jest cudowna. Kiedy dziecko zaczyna interesować się
      otoczeniem, uspokaja się. Ja myślę że trzeba cierpliwości, i trochę
      czasu. Pomyśl sobie że to trudny czas, ale minie a potem bedzie
      łatwiej,dziecko ci to wynagrodzismile uśmiechając się i obejmując
      małymi rączkami. Ważne by było zdrowe! życzę ci dużo siły, pokory i
      cierpliwości
    • linkap_wawa Re: już nie wiem co robić 09.03.09, 21:46
      Troche mi ulzylo... bo myslalam, ze tylko ja tak mam...wszystkie kolezanki maja
      grzeczne i bezproblemowe dzieci... a moj 2,5 miesieczny Krzys ostatnio wyje,
      marudzi, prezy sie, jest niespokojny. W ciagu dnia przysypia na polgodzinne
      drzemki - ale przysypia na moich rekach wiec zanim zdaze odlozyc do lozeczka to
      sie wlasnie wybudza. Caly dzien trzeba go nosic na raczkach - najlepiej
      przechadzajac sie po domu - nie daj boze polozyc na pleckach - co ja mowie -
      wogole polozyc!!! Buzia w podkowke i placz, tak zalosny, jakbym mu straszna
      krzywde robila. Ostatnio nawet na przewijaku robi sceny. Uspakaja sie przy
      cycu... chociaz czesto tylko na chwile, po kilku minutach ssania sie rzuca albo
      przysypia... to ja go delikatnie do odbekniecia biore, on nagle sie orzezwia i
      od nowa Polska Ludowa - prezenie, placz, cyc! W krotkich chwilach czuwania bez
      placzu staram sie go zabawiac, rozmawiam z nim, pokazuje grzechotki, robie
      miny... ale zajmuje jego uwage tylko na kilka, kilkanascie minut (choc to
      najpiekniejsze minuty calego mojego zycia - zainteresowane oczka i te piekne
      usmiechy). Dodam, ze maly ma refluks, wiec musze go jak najczesciej pionizowac -
      szczegolnie po jedzeniu (moze dlatego tak sie przyzwyczail do raczek). W
      przerwach miedzy marudzeniem ulewa spore ilosci mleka, wiec on jest mokry, ja
      mokra i wszystko dookola mimo zabezpieczen w postaci ton pieluch tetrowych.
      Ostatnio probowalam odlozyc go na mate - w sumie musialam, na chwile, zeby
      zrobic siusiu. Troszke poobserwowal ale zaraz w ryk! Mysle - przetrzymam, niech
      poplacze, przeciez nic mu nie jest - oczywiscie caly czas siedzialam przy nim,
      glaskalam po glowce i wszystkim co sie da, przemawialam czule a on jeszcze
      bardziej placze, az sie zanosi, lzy leca. Rozkaslal sie w koncu z tej rozpaczy,
      no i nie wytrzymalam i wzielam znowu na rece. Przy okazji sama sie poplakalam a
      on jeszcze dlugo nie mogl sie uspokoic.Jedyne co mnie ratuje to nocne przerwy -
      zasypia ok. 20.00 i spi do ok. 3. Potem karmienie i usypianie (ok. 2 godziny) i
      potem roznie - budzi sie co pol godziny, godzine - tak do ok. 7 rano a potem
      -jak wyzej. Czasem martwie sie, ze synek jest tak bardzo zajety tym marudzeniem
      i plakaniem, ze moze przez to bedzie sie gorzej rozwijal. NO bo inne dzieci w
      tym czasie zajmuja sie obserwacja swiata i cwiczeniem miesni o on bidak co? I
      tez dopadaja mnie mysli , ze to moze moja wina, bo nie potrafie go zajac, utulic
      odpowiednio, nie rozpoznaje dlaczego placze (generalnie zazwyczaj wydaje mi sie
      ze z glodu). Psychika mi czasem siada totalnie i to jest duzo gorsze od kazdego
      zmeczenia fizycznego. Wasze posty daja mi jednak nadzieje, ze w koncu wszystko
      sie unormuje i ze wcale nie jestem taka zupelnie do niczego, musze tylko zagryzc
      zeby i przeczekac. Pozdrawiam wszystkie wykonczone mamuskismile
      • latea Re: już nie wiem co robić 30.06.09, 14:10
        Jakbym czytała o swoim malcu. Chcę czerpać przyjemność z
        macierzyństwa-nie potrafię. Śpię od 2 do 4 godz dziennie,wyglądam
        jak zombie, czuję się jak zombie. Nic nie jest w stanie
        zainteresować mego miesięcznego synka prócz cyc. Wisimy więc na cycu
        praktycznie 24 na dobę. Kręgosłupjuż siada bo te wszystkie rady o
        prostowaniu pleców przy karmieniu można w d... wsadzić. Od 2 w nocy
        do 4 nad ranem człowiek już jak precel siedzi byle tylko jakoś się
        skulić do snu.
        Głowa boli, ręce odpadają a jak na złośc z chwilągdy wslizguję się
        na łóżko by poleżeć, mały cyk i oczy otwarte, policzymy do 10 i
        syrena. Mozolnie znowu wstaję, na oczy nic nie widzę, cyca wkładam i
        dalej ślęczę.
        Myślałam, że może się nie najada. Gdzie tam! Przyrost masy
        prawidłowy, a potrzeba ssania ogromna. Próbowałam smoczków, żaden
        nie podoba się małemu. Wycie po próbie smoczkowej jest jeszcze
        większe.
        Tracę siły, o ile już nie starciłam.
        Straszliwie kocham moje dziecię, jest taki rozkoszny gdy nie płacze.
        Potrzebuję jednak siły by móc cieszyć się, że w końcu go mam, że
        jest taki cudny.
        Spacery tez nic nie dają. Wózek jest torturą dla synka, zostają ręce
        i oczywiście wycie bo cyca nie ma.
        Kiedy coś się zmieni? Jak pomyślę, że tak ma być jeszcze pare
        miesięcy to chyba pójdę "na cały swiat".
        • baby.2 Re: już nie wiem co robić 30.06.09, 15:56
          z wiszeniem na cycku to lada chwila zacznie sie zmieniac...moze
          jeszxczr z miesiacsmile ja tez mam trudne doswiadczenia jak dotychczas,
          a moje dziecko ma juz 4 miesiace...
      • baby.2 linkap 30.06.09, 15:59
        jestem ciekawa jak teraz Wam sie wiedzie?tongue_out
        • lavjja Re: linkap 30.06.09, 16:08
          ja też podbijam...bo mam 2,5 miesięcznego wrzaskuna smile
          • baby.2 Re: linkap 30.06.09, 16:12
            lavija, powiedz mi czy Ciebie tez tak frustruje ten placz? co
            czujesz gdy dziecko marudzi i ryczy?

            lavjja napisała:

            > ja też podbijam...bo mam 2,5 miesięcznego wrzaskuna smile
            • lavjja Re: linkap 30.06.09, 17:52
              ojj, bardzo frustuje...czuję się jak zła matka, jakby dziecko nie
              chciało kontaktu ze mną, jakby mnie nie lubiło.
              Bardzo osobiście to traktuję sad(
              • baby.2 Re: linkap 30.06.09, 18:13
                to dokladnie jak ja...sad strasznie to trudne. licze na to, ze gdy
                bede juz miala werbalny kontakt z corka to nadrobiesmile smutne to jest
                cholera, a moze przesadzamy...? moze nie trzeba traktowac tego tak
                osobiscie? ech, zeby sie dalo..
                • lavjja Re: linkap 30.06.09, 18:16
                  na pewno nie powinnysmy traktowac tego osobiście, dziecko nie ma nam
                  nic za złe, nie robi na złość (teorię znam smile)

                  tylko takie odczucia jak mamy po prostu są...miną, zobaczysz, ja
                  cieszę się na każdy miniony dzień, bo coraz więcej jest chwil kiedy
                  nie płacze...

                  ja wiem, że nie zrozumie mnie nikt kto nie miał takiego "trudnego"
                  dziecka...

                  • kaisog3 Re: linkap 01.07.09, 11:58
                    przyzwyczaicie się do tego płaczu.... My mamy już 9 miesięcy i teraz trenujemy
                    samodzielne usypianie (po prostu nie ma co komentować - wycie na maksa) Jest
                    bardzo trudno bo młody jak wcześniej rzadko sypia i bardzo krótko więc jeszcze
                    walka przy każdym zasypianiu to ogromne wyzwanie.
                    Ja czasem odnoszę wrażenie, że płacz synka już na mnie nie działa (oczywiście
                    taki płacz o nic) natomiast mój mąż nie może tego słuchać... serce mu pęka wink
                    • camel_3d Re: linkap 01.07.09, 12:04
                      kurde, ja jestem jednak zdania, ze latwiej dzeicko nauczyc samodzielnego
                      zasypiania wczesniej. Pozniej juz tak latwo nie jest.

                      • kaisog3 Re: linkap 01.07.09, 14:39
                        to nie jest prawda... zależy dużo od dziecka. Kuba po prostu "dorósł" do tej
                        nauki. Wcześniej próbowałam ale kończyło się bezdechem więc po pierwszej takiej
                        akcji odpuściłam... nie ma co dziecka męczyć.
                        • camel_3d Re: linkap 01.07.09, 15:24
                          kaisog3 napisała:

                          > to nie jest prawda... zależy dużo od dziecka. Kuba po prostu "dorósł" do tej
                          > nauki.


                          ??..a napisalas ze "wycia na maksa"..wiec moze jeszcze nie dorosl?
                          • kaisog3 Re: linkap 01.07.09, 15:34
                            wiesz "wycie na maksa" to nie to samo to bezdech z histerii.... sam wiesz, że
                            Twoje dziecko płacze inaczej bo to a inaczej bo tamto smile
                            • camel_3d Re: linkap 01.07.09, 16:54
                              no faktycznie..histeria to co innego - na szczescie nigdy nie bylo histerii z
                              bezdechem... wogole histerii nie bylo.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka