margra7127
14.01.09, 21:43
Mam obsesję na punkcie tego że moja 2-miesięczna córcia nie słyszy
lub niedosłyszy. Generalnie wg mnie nie reaguje na dźwięki: śpi w
hałasie (w sumie to jest przyzwyczajona), nie reaguje na grzechotki.
Gdy klaszczę obok głowy to czasami mrugnie ale nie zawsze... Jak
mnie widzi i do niej mówię to reaguje i z reguły się śmieje. Ale
podejrzewam, że raczej reaguje na moje głupie miny i uśmiech niż na
głos. Głuży także ale to podobno w tym wieku jest to niezależne od
słuchu...
Miała przesiewowe badanie słuchu i wynik był OK, ale mimo to się
martwię... Niepokoi mnie także to, że w zasadzie nigdy nie wyjęłam
jej woskowiny z uszków - czyszcze je patyczkami ale zawsze są
czyste, białe. U pierwszego dziecka woskowina tak się "lała" że
codziennie można było nawet chusteczką czyścic bez zagłebiania się.
A tu nic. Może to przyczyna tego słabego słuchu - zatkane...??? A
może głupoty piszę... Jutro mamy szczepienie więc pogadam z pediatrą
ale może też coś poradzicie...