Dodaj do ulubionych

psyche a laktacja

28.03.09, 22:32
powiedzcie, jak duży psychika może mieć wpływ na ilość pokarmu? mnie samo karmienie i kłopoty z nim związane oraz płacz dziecka stresują dośc mocna, nie lubie karmić piersią i zmuszam się żeby to robić... synek czasem zwł. wieczorem ciągle ssie, a i tak ciągle głodny, dopiero po podaniu butli z odciągniętym wczesniej pokarmem się uspokaja... i błędne koło strsu sie napędza. Co robić?
Obserwuj wątek
    • krztyna Re: psyche a laktacja 28.03.09, 22:42
      Psychika ma ogromny wpływ na ilość pokarmu oraz ewentualne kłopoty.
      Dziecko przecież odbiera Twoje odczucia.

      Chcesz karmić piersią? Odrzuć negatywne myśli, nie dokarmiaj butlą,
      karmiąc słuchaj spokojnej muzyki, głaszcz dziecko, myśl o nim
      dobrze, przywołuj pozytywne skojarzenia. Skorzystaj z pomocy doradcy
      laktacyjnego.

      Podawanie dziecku butli z Twoim mlekiem może powodować tylko jego
      niechęć do piersi, z której ssanie wymaga więcej wysiłku. Ponadto,
      im więcej syn będzie wieczorem ssał tym więcej mleka się wyprodukuje
      więc to jego ssanie jest potrzebne!

      Nie napisałaś ile syn ma, ale jeżeli nie lubisz, nie chcesz, nie
      przekonasz się to nie karm. Rozważałaś taką możliwość?
      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 28.03.09, 22:48
        podawać butlę z moim pokarmem muszę z racji na wychodzenie z domu, poza tym chyba lepiej żeby w końcu sobie pojadł, skoro np. 2 dni temu przystawiałam go 9 razy w ciągu 4 godzin i ciągle possał a potem płakał, dopiero po butli zasnął...
        co do karmienia piersią to próbuję się zmotywować ale nie bardzo mi wychodzisad
        synek jest malutki, w poniedziałek kończy 3 tygodnie.
        z tego co wiem, to największym "za" karmienia piersią jest wieksza odporność dziecka na choroby i alergie, ale akurat jesli chodzi o mnie i brata się nie sprawdziło poza tym słyszę na ten temat zbyt wiele sprzecznych opinii by się porządnie zmotywować.
        • krztyna Re: psyche a laktacja 28.03.09, 23:07
          Laktacja może się ustalać nawet 2 miesiące. Dziecko uczy się ssać
          nawet 4 tygodnie zatem już podając butlę mogłaś niechcący zaburzyć
          te procesy.
          Wg mnie potrzebujesz czasu, motywacji i wiedzy doradcy laktacyjnego.
          Będzie się to wiazało z wyrzeczeniami, pracą i trudnościami, ale w
          mojej ocenie warto nie tylko dla przeciwciał, ale też dlatego, ze
          karmienie piersią naprawdę może być fajne.
          Piszesz, ze w wypadku Twojej rodziny karmianie piersią nie spełniło
          swojej roli, ale przecież nie wiesz jak by było, gdyby mama Was nie
          karmiła? Spróbuj. Najwyżej, jesli mimo wszystko nie uda się, to nie
          będziesz sobie musiała niczego w przyszłości wypominać.

          Polecam też forum "Karmienie piersią"

          -----------
          Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • monikadr1 Re: psyche a laktacja 28.03.09, 22:52
        Polecam wizytę w poradni laktacyjnej lub sprowadzenie do domu doradcy
        laktacyjnego. Niezwłocznie! Jakbym mogła cofnąć czas, poszłabym tam od razu. Za
        długo zwlekałam, przez nerwy laktacja spadła mi prawie do zera i nie pozbierałam
        się na tyle by ją w pełni odbudować. Odciągałam pokarm i dokarmiałam
        modyfikowanym do końca 4 m-ca.
        • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 28.03.09, 23:38
          myślałam o tym, ale obawiam się zbyt doktrynerskiego jak dla mnie podejścia osób z poradni laktacyjnej. Ja np. karmię w kapturkach silikonowych i nie widzę w tym nic złego (uczono mnie wszpitalu odpowiednio przystawiac dziecko, mimo to zgryzło mi brodawki), poza tym popełniam inne "zbrodnie" (o tym, że to niemal zbrodnia dowiedziałam się z forum "karmienie piersią") jak np. podawanie smoczka. Nota bene w moim środowisku robi to wiele osób i nie mają przez to wcale problemu z karmieniem. Obawiam się że jedyna rada doradcy laktacyjnego to będzie coś w stylu: wyrzucić do kosza smoczek, nakładki silikonowe, butelki, laktator i przystawiac dziecko do piersi entą ilośc razy na każde skinienie a najlepiej w ogóle chodzić topless bo zycie najlepiej sprowadzić do podawania cyca... to nie dla mniesad
          • mruwa9 Re: psyche a laktacja 28.03.09, 23:51
            no to moze zacznij od odpowiedzenia samej sobie na pytanie: czego Ty
            sama tak naprawde chcesz i jakie sa twoje priorytety? Najwyrazniej
            masz bardzo negatywne nastawienie do karmienia piersia, skoro z
            gory zakladasz doktrynerska postawe doradcy laktacyjnego czy piszesz
            o zbrodniach smoczkowych. Doradca laktacyjny ma pomoc w rozwiazaniu
            problemow, zwiazanych z karmieniem piersia, w taki sposob, aby to
            karmienie piersia utrzymac. Bo do zakonczenia karmienia piersia ,
            jesli tego sie chce, nie jest potrzebny doradca laktacyjny, tylko
            butla i mieszanka. I nie ma mowy o "zbrodniach" smoczkowych, ale o
            wykazanie prostego zwiazku przyczynowo-skkutkowego, jakie
            konsekwencje MOZE (ale nie MUSI, choc czesto wlasnie tak sie dzieje)
            spowodowac wprowadzenie smoczka. Decyzja przeciez i tak nalezy do
            rodzicow dziecka, nie spotkalam sie z sytuacja , zeby jakiejkolwiek
            mamie terrorysci laktacyjni wykrecali rece i sila zmuszali do
            karmienia piersia, wbrew samej zainteresowanej. Jesli kobieta nie
            chce karmic- nikt jej do tego zmusic nie jest w stanie. Tyle, ze
            czesto decyzje o zaniechaniu karmienia podejmuje nie z wewnetrznego
            przekonania, jako swiadoma decyzje, ale czesto wskutek niewiedzy,
            braku wsparcia otoczenia (w tym rowniez ze strony personelu
            medycznego), zwatpienia we wlasne mozliwosci laktacyjne czy braku
            wiary we wlasne dziecko. Dlatego niesienie oswiaty kaganka jest IMHO
            niezmiernie wazne. A ostateczna decyzja i tak nalezy do matki.
            Przeciez i tak zrobisz, jak zechcesz. Wyrzuty sumienia to nie efekt
            doktrynerskich porad laktacyjnych, ale wlasna Twoja inicjatywa.
            • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 28.03.09, 23:59
              Mruwa, masz rację - nastawienie mam negatywne. W moim otoczeniu wszyscy naciskają na karmienie piersią bo "wiadomo, że ono jest dla dziecka najlepsze" i "tzreba karmić piersią" ale ja napotykam przykłady chorujących dzieci piersiowych i zdrowych miesznakowych i jakoś mnie to wszystko nie motywują. Tzn. szukam motywacji, np. wczoraj wykosztowałam się na droga herbatke laktacyjną, przypominam sobie słowa koleżanki, ze karmienie pomaga zrzucić zbędne kilogramy (faktycznie chudnęsmile)... ale nie znosze rzucać co chwila wszystkiego i zawieszać aktywności zyciowej na 15 minut i nigdy nie być pewnym czy dziecku to wystarczy na dłużej... nie znosze być "uwiązana"... itp, itd... szukam motywacji, naprawde...
              • delfina77 Re: psyche a laktacja 31.03.09, 18:49
                Ciesz sie, ze rzucasz wszystko tylko na 15 minut, moj jadl godzine a potem znow
                byl glodny i tak w kolko Macieju... Przez tydzien w ogole nie wyszlam z domu
                tylko karmilam i karmilam a potem podalam butelke i zjadl jeszcze 50ml, co mnie
                ostatecznie zdemotywowalo. Wiem, ze jest ciezko na poczatku, jesli to twoje
                jedyne dziecko to daj sobie jeszcze tydzien-dwa, moze bedzie lepiej, podobno po
                6 tygodniach laktacja sie normuje. Jesli nie to dokarmisz butelka i tyle. To
                zadna tragedia
          • semi-dolce Re: psyche a laktacja 28.03.09, 23:55
            szyszunia11 napisała:

            > myślałam o tym, ale obawiam się zbyt doktrynerskiego jak dla mnie podejścia osó
            > b z poradni laktacyjnej. Ja np. karmię w kapturkach silikonowych i nie widzę w
            > tym nic złego (uczono mnie wszpitalu odpowiednio przystawiac dziecko, mimo to
            > zgryzło mi brodawki), poza tym popełniam inne "zbrodnie" jak np. podawanie smoczka
            > . Obawiam się że jedyna rada doradcy laktacyjnego to będzie co
            > ś w stylu: wyrzucić do kosza smoczek, nakładki silikonowe, butelki, laktator i
            > przystawiac dziecko do piersi entą ilośc razy na każde skinienie a najlepiej w
            > ogóle chodzić topless bo zycie najlepiej sprowadzić do podawania cyca... to nie
            > dla mniesad

            Skoro tak, to leć do sklepu po mieszankę.
            • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:00
              semi-dolce napisała:

              >>
              > Skoro tak, to leć do sklepu po mieszankę.


              już ją mam, wczoraj mąż dał dziecku bo musiałam wyjść na dłużej a nie dałam rady odciągnąc na zapassad
              >
              >
              • semi-dolce Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:06
                No i problem z głowy. Skoro karmić nie lubisz, z pomocy doradcy skorzystać nie
                chcesz, smoczek noworodkowi dawać musisz, karmić na żądanie nie chcesz, długie
                wiszenie na cycku ci przeszkadza, choć w tym wieku jest zupełnie normalne, czyli
                tak naprawdę robisz wszystko, by nie karmić, to powiedz to jasno i otwarcie i
                nie karm.
                • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:11
                  jednak coś mi nie pozwala się poddaćsad nie wiem - może presja otoczenia? może mają rację? tak trzeba i już...
                  póki co się nie poddam i może faktycznie skorzystam z pomocy tego doradcy, już sobie znalazłam w sieci co w tej sprawie w moim mieście się da zrobić. dzięki dziewczyny, ja po prostu codziennie płacze przez to karmienie i mam kryzys co najmniej raz na dobę...
                  • semi-dolce Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:17
                    Nie trzeba. Od jedzenia mieszanki dziecko nie umiera.

                    Powiem ci, że ja też miałam problemy. I w końcu usiadłam i powiedziałam sobie:
                    dość! Najwyżej dam sztuczne, nic mu nie będzie. I to jasne powiedzenie sobie
                    tego, uświadomienie sobie, że mam alternatywę, że NIE MUSZĘ karmic piersią, że
                    moje dobre samopoczucie jest tak samo ważne, a nawet wazniejsze od sposobu
                    karmienia, podziałało na mnie jak katharsis. Przestałam się przejmowac. Parę
                    razy dokarmiłam mieszanką. Wyluzowałam. Skończyło sie tak, że zupełnie nie
                    przejmując sie niczym 3/4 puszki bebilonu wyrzuciłam w końcu do kosza bo stała i
                    sie kurzyła, karmię szósty miesiąc i jeszcze codziennie zamrażam jakies 0,5 litra.
                  • mruwa9 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:46
                    Jesli chcesz karmic piersia:
                    1. Kup chuste, wsadasz dziecko do chusty, nos przy piersi, niech
                    maluch ssie , kiedy chce, ile chce, jak dlugo chce, Ty bedziesz
                    miala wolne rece, wiec odpada sytuacja, ze rzucasz wszystko, zeby
                    karmic dziecko. Twoj maluch ma dopiero 3 tygodnie, jestes jeszcze w
                    pologu, a to powinien byc czas (jak sama nazwa wskazuje), w ktorym
                    masz prawo ( a przynajmniej jest to naturalna sytuacja ) polegiwac z
                    dzieckiem przy piersi niemal calodobowo, bez zajmowania sie reszta
                    swiata. Warto ustalic priorytety, co tak naprawde jest wazne, a co
                    nie. Mycie podlog raczej nie. Zakupy w centrum handlowym-chyba tez
                    nie, choc dla Twojej kondycji psychicznej moga miec one zbawienny
                    wplyw. Na pocztaku noworodki maja prawo domagac sie czestych i
                    dlugich karmien. W koncu jeszcze 3 tygodnie temu karmilas je i
                    nosilas nieustannie 24 godziny na dobe, nie widzac w tym nic
                    zdroznego. W miare ulywu czasu niemowle domaga sie piersi coraz
                    rzadziej i ssie coraz krocej, wiec naprawde z czasem bedzie coraz
                    latwiej. Chyba, ze zupelnie nie masz do tego cierpliwosci ani checi,
                    to wtedy:...
                    2. Mieszanka tez jest dla ludzi. Nie ma sensu ciagnac karmienia
                    piersia na sile, jesli jest ono dla Ciebie glownie zrodlem udreki,
                    stresu i zlych emocji.Wrzuc na luz, ciesz sie macierzynstwem, a moze
                    scenariusz potoczy sie jak u semi_dolce?
    • mika_p Re: psyche a laktacja 29.03.09, 00:41
      Z własnego doświadczenia mogę ci pwoiedzieć, że aby skutecznie karmić dziecko
      piersią, trzeba:
      1. mieć coś z głową - ja miałam 20 lat i głęboką, wbitą przez szkołę rodzenia
      oraz czasopisma dla matek wiarę, ze karmienie piersią jest własciwe, jedyne,
      najwazniejsze i w ogóle.
      2. karmić drugie dziecko po zakonczonym sukcesem wykarmieniu pierwszego.

      Gdyby moje drugie dziecko było pierwszym, to bym nie karmiła. Przed trzydziestką
      cżłowiek jest dużo bardziej cyniczny, nie wierzy w prawdy objawione. Jako
      dwudziestolatka byłam w stanie postawić się teściowej, mamie, wieczornemu
      przekonaniu, że dłużej nie dam rady (a rano okazywało się, że wieczorne
      postanowienie o kupnie mieszanki to tylko zmora ciemności) - bo wierzyłam, że
      postępuję najlepiej.
      W wieku 27 lat wieczorne maratony denerwowały mnie w danej chwili jeszcze
      bardziej, ale świadomość, że już raz przez to przeszłam i że to nie jest
      sytuacja na wieczność, zastąpiły brak glębokiej wiary.

      Podejrzewam, ze jest jeszcze trzecia sytuacja, umożliwiająca przetrwanie
      pierwszych tygodni: bycie od zawsze otoczonym przez kobiety karmiące piersią,
      wraz z nabytą przez osmozę wiedzą, że może być ciężko na początku. Ale to nie w
      tym pokoleniu.

      Tobie brakuje kobiety obok, ktora by ci powiedziała: spoko, to normalne,
      noworodki tak mają, też przez to przeszłam.
      Bo to jest normalne: noworodki mają małe brzuszki a duże potrzeby (nigdy dziecko
      nie rośnie tak szybko, jak noworodek, kilkanascie-kilkadziesiąt procent masy
      wyjściowej w miesiąc), więc jedzą często.
      To jest normalne: pod koniec dnia poziom prolatyny jest najniższy, więc dziecko
      musi się więcej naprawcować, żeby dostać swoją porcję mleka. Od jakiegoś czasu
      uważam, że to jest przystosowanie ewolucyjne (ten poziom hormonu), w odpowiedzi
      na to, że pod koniec dnia dziecko zmęczone bodźcami ssie dużo więcej, żeby się
      uspokoić. Dla noworodka bodźcem jest wszystko: powiewająca firanka, odglosy zza
      ściany - to, co ty traktujesz jako tło i nie zauważasz, a dla niego to nowość.
      Maluch ssie dla uspokojenia, a mleko płynie wolniej, żeby mu brzuszek nie pękł.
      To jest normalne: że jak się wreszcie przyzwyczaisz do wymagającego dziecka, to
      ono nagle zwiększa swoje potrzeby.

      A bycie matką niespełna trzytygodniowego maleństwa jest trudne. Poporodowa
      euforia opadła. Nikt człowieka nie docenia, a przecież jest Boginią Matką
      Dawczynią Życia i kura, ołtarzyk ze świezym kwieciem by się przydał - a tu
      goście zachwycają się maleństwem, a partner, jeśli miał urlop, to wrócił do
      pracy. W życie wkroczyła rutyna, składająca się z Obowiązków i Odpowiedzialności
      24h/dobę, 7 dni w tygodniu. Nagrody pojawią się za miesiąc, mniej więcej (w
      postaci pierwszych uśmiechów).
      Czyli, reasumując: ciężka harówka bez jakiegokolwiek uznania, ze świadomością,
      że ulga będzie za 20 lat.

      Normalne, że się stresujesz.
      Ale to mija.
      Tylko że to się łatwo pisze z dołu.
      Z góry wyznacz sobie plan minimum: karmienie przez 3 miesiące i potem stopniowe
      odstawianie.
      Na przełomie 2. i 3. miesiąca dzieci się najczęściej regulują, robią fajne,
      jedzą szybciej, wtedy - jesli nie zdecydujesz się na odstawienie, ale dalej
      będzie ci doskwierać karmienie - będzie pora na kolejny plan krókoterminowy: do
      wprowadzenia glutenu pod osłona mleka matki.

      Pytasz, co robić. Uwierzyć, że pod koniec maja będzie lepiej, zaraz zaczyna się
      kwiecień, więc juz niedługo, a na razie zamknąć oczy i przeczekać.
      Jeśli to ci pomoże, to pomyśl, ze jesteś Pionierką i robisz to po to, żeby
      następne pokolenie młodych matek było otoczone kobietami, które karmiły piersią,
      choć było trudno.
      • mruwa9 mika_p 29.03.09, 00:50
        madrosc przez Ciebie przemawia smile
    • szyszunia11 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 23:13
      dziękuję za Wasze odpowiedzi. Walczę, nie poddaję się, choć w sytuacji kiedy wychodze z domu chyb aniemożliwe będzie pełne karmienie moim mlekiem. Dziś wyszłam do kościoła, wyjście trochę się przedłużyło. Chłopakom zostawiłam 60 ml odciagniętego mleka, przed wyjściem mały nakarmiony przeze mnie. Wracam - a tu juz butelka ze sztucznym w ruchu, tamto wypił w mig i dalej był głodny. A ja nie byłam w stanie więcej naciągnąc przed wyjściemsad dodam jeszcze że rano podobna sytuacja miała miejsce gdy zniknęłam na troche pod prysznicemwink
      • malgos_30 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 23:51
        Nie musisz karmić wyłącznie piersią. Możesz karmić mieszanie. Zawsze podawaj
        najpierw pierś, a jak dziecku za mało po 40 min. ssania, to daj butelkę - 50 ml.
        Aby ułatwić maluchowi ssanie lub ściąganie pokarmu, rub ciepłe okłady na piersi
        przed ściąganiem lub przystawieniem dziecka. Jeden taki okład dziennie
        wystarcza, nawet co drugi dzień wystarcza.
        No i najważniejsze - wrzuć na luz. Olej "prawdy objawione" i mity też. Słuchaj
        przedewszystkim siebie i obserwuj dziecko. Z czasem nauczysz się postępować tak,
        żeby wszystko było O.K.
        Ja miałam straszne problemy z laktacją po cesarce i brak pomocy ze strony
        personelu w szpitalu. Brodawki zgryzione, dziecko głodne i płaczące, ale ja
        chciałam karmić. Najpierw dokarmiałam mieszanką, a potem udało się odstawić
        butelkę, tylko, że ja mam mamę do pomocy. Teraz bardzo lubię karmić piersią (4
        miesięczny maluch) smile Po południu, jak jestem zmęczone, to kładę się z synkiem
        przy cycusiu i razem ucinamy sobie drzemkę smile 2-3 takie drzemki i można wcale
        nieprzejmować się nieprzespanymi nockami. Czas karmienia możesz wykorzystać
        przecież na regenerację własnych sił.
        Postępuj tak, jak Ci sumienie dyktuje i nie pozwól mieszać sobie w głowie przez
        innych.
        Będziesz karmić piersią - O.K.
        Będzież karmić sztucznie - też O.K., bo przecież właśnie po to są mieszanki.
      • niecierpliwa3 Re: psyche a laktacja 29.03.09, 23:57
        Hej, u mnie też początki były trudne, ale byłam mocno zdeterminowana i
        przetrwałam wielogodzinne maratony wink. Najpierw buntowałam się, płakałam,
        myślałam że coś nie tak ze mną lub z synkiem. Na szczęście trafiłam na forum
        "KP" i dowiedziałam się, że niektóre ssaki tak mają. Teraz mały ma 8 miesięcy i
        karmienie jest czystą przyjemnością, a uśmiech zadowolonego synka z mlecznymi
        wąsami - bezcenny smile.

        Jeśli chodzi o odciąganie, to może pomocna będzie dla Ciebie moja metoda. Nigdy
        nie udawało mi się odciągnąć więcej niż 30 ml naraz, więc zwykle zbieram przez 2
        dni. Np. gdy chcę wyjść wieczorem, zaczynam odciągać poprzedniego dnia w
        południe. W międzyczasie udój stoi w lodówce. I tak dobijam do bezpiecznej
        porcji 150 ml.

        Powodzenia i trzymam kciuki!
        • szyszunia11 malgos i niecierpliwa - dzieki za Wasze posty:) 30.03.09, 00:19
          dziekuję, własnie cos takiego potrzebowałam teraz przeczytać, coby trochę wyluzowaćsmile
          • malgos_30 Re: malgos i niecierpliwa - dzieki za Wasze posty 31.03.09, 00:09
            Jeszcze jedno mi przyszło do głowy: nie rób niczego na siłę, ani w stosunku do
            dziecka, ani w stosunku do siebie samej. Rób tak, żeby w miarę możliwości
            wszyscy byli zadowoleni i pamiętaj, że szczęśliwa mama, to również szczęśliwe
            dziecko.
            Co do karmienia piersią, to ważne jest, że dzidzia w ogóle dostaje Twój pokarm
            (ze względu na przeciwciała), a że trochę mniej, niż u innych, to trudno. Nawet,
            jak Ci teraz ciężko, to pomyśl, że to nie będzie trwało wiecznie. Uszy do góry,
            będzie O.K.

            Ja też miałam kryzysy, nawet nie mogłam się położyć z dzieckiem do karmienia
            przez prawie 2 mies., bo leżenie na boku sprawiało mi ogromny ból (kości
            miednicy bolały mnie tak długo, no i oczywiście wcześniej jeszcze rana po
            cesarce). Teraz nie ma dla mnie nic piękniejszego i milszego, jak widok synka
            przyssanego do mojej piersi, patrzącego na mnie z bezgraniczną ufnością smile A jak
            się zacznie do mnie uśmiechać i gadać nie wypuszczając brodawki z buzi, to już
            kompletnie wariuję na jego punkcie big_grin

            Wieczorem wykąpałam i nakarmiłam synka. Mąż położył go spać, bo zawsze mąż to
            robi. Ja wzięłam sobie ciepłą kąpiel w pachnącej pianie, zrobiłam kisielek
            brzoskwiniowy, ogrzałam piersi kompresem (są takie gotowe kompresy żelowe w
            aptekach, które migiem grzeją się w mikrofalówce) i siedzę sobie przed kompem. W
            jednej ręce trzymam laktaror (elektryczny), a w drugiej myszkę i podczytuję, co
            tam u ludzi słychać. Wyśpię się jutro, przy karmieniu synka smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka