semi-dolce
29.04.09, 12:49
i wyje. Wyje gdy tylko straci mnie z oczu. Nawet na pół minuty.
W sumie w ciągu całego dnia to nie problem - wszystko robię z nim i mam go non stop przy sobie - na kolanach, w wózku, w chuście, ale towarzyszy mi we wszystkim. Tyle że potrzebuje w ciągu dnia dwa razy zniknąć na kwadrans. I zostawić go samego w pokoju. Zabrać ze sobą nie mogę. Przed południem i po południu. Po południu to nie problem, bo młody spi. Niestety od jakiegos czasu przed południem nie sypia. Do tej pory wystarczało dac mu zabawke albo kilka, ewentualnie włączyc telewizor. Teraz nie. Teraz wyje.
Niedawno zaczął raczkowac. No i ja wiem, że to pewnie lęk separacyjny. I że to normalne. I skąd to i dlaczego. I że minie. Wiem wszystko. Tylko chciałam zapytać mamy, które już to przeszły, czy to do przetrwania jest? Bez uszczerbku na zdrowiu? Własnym? Psychicznym?
Chyba że macie jakąś sprawdzoną super zabawkę, która go na ów kwadrans zajmie. Kupię czy zrobię każdą, bo dla mnie te 15 minut wycia to trauma i katorga, dla młodego jak mniemam jeszcze wieksza (a skoro wiem, że dla niego tez to mi jeszcze gorzej i tak się kółko samo kręci...), bo u nas płacz nie jest normą.