no dzis misiak przegial..choc to nie jego wina...

((
a. obudzil sie o 5 i zaczal domagac sie mleka...ale niestet ymusial poczekac
do 6..wiec bylo marudzenie... ja si enie wyspalem..i bylem wkurzony na caly
swiat..i miska wlacznie..
o 6 dostal mleko... polozylem go do lozka i piersze co zrobil to zwymiotowal..
na siebie, spiwor, pizame i przescieradlo....
o 7. 30 zaczal domagac sie wypuszczenia z klatki

tyle ze ja akurat bylem
pod prysznice, ..i ze zlosci i newrwow misiek puscil pawia po raz kolejny.. na
drugie przescieradlo i pizame.
po 8... puscil jeszcze pawia na dywan... i body...al etroche, za to za chwile
zrobil kupe az bokiem wyszlo i body do prania...
po zmainie body bylo sniadanie..cos mnie podkusilo zeby mu das marchewke z
jablkiem.. 1. wyplul marchewke...i zaraz rozmazal rekawem. Karmienie to byl
jakis teatr..ciagle cos chcial obaczyc z tylu..co skonczylo sie tym, ze oprocz
sliniaka upapral cale body.. i jeszcze domagal sie lyzke. Dalem mu
czysta..wlazyl sobie do buzi..pmemlal i rzucul na podloge..dywan jakos udalo
si po tej marchwi doczyscic, al emisiek w czasie czyszczenia ryczal na
krzeselku, wiec czyszcze nie w nerwach bylo...
po sniadaniu, przebralem miska w 3 body...na ktore puscil pawia z marchwi,
jablka i mleka...
wiec na razie mam to gdzies i lazwi w brudnym...tyle ze w drugim pokoju, bo
tam na podlodze jest mata bambusowa...
kuzwa..a to dopiero poczatek dnia...

((