Dodaj do ulubionych

Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania !

11.05.09, 20:09
A wiec tak w skrocie.
Tytul ksiazki "Bed timing" Autor Marc Lewis

Autor opisuje wiele roznych metod samozasyiania. Glowna mysl
przewodnia tej ksiazki: nie jest tak wazne JAK uczyc samodzielnego a
KIEDY to robic. Ja ososbiscie mam prawie wszystkie ksiazki wydane na
ten temat przeczytane, wiec moge stwierdzic, ze informacje zawarte w
tej ksiazce na pewno sa bardzo przydatne dla kogos kto pierwszy raz
ma do czynienia z tym tematem. Wiele ksiazek opisuje tez jak uczyc
aby dziecko samodzielnie zasypialo i przesypialo noce, ale w
zasadzie nikt konkretnie nie pisze kiedy mozna to robic i kiedy jest
najlepszy okres dla dziecka aby to robic ( niektorzy autorzy
sugeruja rozne okresy rozwojowe, ale nie uzasadniaja tego w zaden
konkretny sposob). Oprocz opisu wszystkich metod nauki
samozysypiania, autor koncentruje sie tez na streszczeniu etapow
rozwojowych u dzieci w wieku 0-3 lata. Autor jest profesorem na
Uniwersytecie Toronto - jest psychologiem dzieciecym. Biorac pod
uwage te etapy rozwojowe u dzieci, autor stwierdza, ze czasami nie
mozna i nie warto uczyc w danym momencie dzieci samozasypiania bo
moze to byc nawet dla nich niekorzystne. Obierajac dobry moment na
nauke samodzielnego zasypiania jest wieksza szansa na to, ze nauka
sie uda przy najmniejszej ilosciu stres.

A wiec.. najlepsze okresy na nauke samozasypiania to:

2.5 - 4 miesiace (generalnie jeszcze jest wczesnie na
jakiekolwiek metody, ale niektore dzieci juz sa na to gotowe - autor
generalnie nie rekomenduje wystawiac dziecka na taki stres)
5.5 - 7.6 miesiace (wedlug autora jest to okres IDEALNY aby
uczyc dziecka samodzielnego spania, zasypiania i przesypiania nocy
bez pomocy zewnetrznych smoczek, mama, butla etc.)
12-16 miesiecy (ostatnia szansa na to, aby nauczyc jeszcze
dziecka pewnych dobrych nawykow.. jesli nie zrobilo sie tego do 18
miesiaca zycia, dziecko moze miec do konca problemy ze spaniem przez
cale swoje dziecinstwo).
22-27 miesiecy ( relatywnie stabilny okres w rozwoju dziecka,
jest jeszcze jakas szansa aby nauczyc dziecka samozasypiania i
przesypiania nocy)

Tak tak w skrocie.. jak sa jakies konkretniejsze pytania.. .chetnie
odpowiem
Obserwuj wątek
    • drzoana Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 11.05.09, 20:14
      UWAGA !!!!
      Absolutnie najgorszy czas na rozpoczecie nauki samozasypiania
      to 8-11 miesiecy. . Nie powinno sie wtedy tego robic. Dla
      dziecka to najgorszy okres na nauke jakiejkolwiek samodzielnosci.
      Przeczekac do 12 miesiaca zycia.
      • carolinecat Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 11.05.09, 20:26
        logiczne, bo wtedy zaczyna się faza lęków separacyjnych.
      • tijgertje Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 11.05.09, 21:41
        no coz, co czlek to inna opinia. Dzieci i zycie jednak nie zawsze
        wiedza, co w madrych ksiegach piszawink Mojego syna nauczylam
        samodzielnego zasypiania jak mial 10 miesiacy, tuz po wyjsciu ze
        szpitala po 3 tygodniach. Madtry profesor pewnie by mnie na stosie
        kazal za to spalic, ale moje plecy odmowily posluszenstwa,
        podniesienie dziecka to byl bol nie do wytrzymaniasad rozlozylam u
        mlodego materac, lezalam kolo lozeczka, jak sie budzil, to gadalam
        do niego, spiewalam, glaskalam przez szczebelki, nastepnej nocy jak
        zasnal, to wychodzilam, jak sie budzil, wracalam, uspokajalam, ale
        nie wyjmowalam z lozeczka i tak przez 3 noce. Potem odprawialismy
        wieczorne rytualy, mlody dostawal buziaka od mamy i taty, kladl sie
        i zasypial niemal natychmiast. Teraz ma 5 lat i nawet w hotelach, w
        w odwiedzinach u rodziny, mimo,z e czasem jest glosno, to po
        polozeniu do lozka czasem sobie pospiewa i pogada, innym razem
        niemal natychmiast zasypia. Najzabawniejszy jest w samochodzie. Jak
        gdzies dalej jedziemy, to mowi: "mamo, teraz jestem zmeczony i bede
        spal." Jeszcze dobrze zdania nie skonczy i juz chrapiewink
    • leneczkaz Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 11.05.09, 20:27
      Moje dziecko od początku śpi w swoim łóżeczku.
      Skończył niedawno 7 m-cy.
      Od 2 miesięcy śpi sam, we własnym pokoju.
      Nie wstaje na jedzonko od ponad 3 m-cy.

      Świadomie od początku uczyłam dziecko spania we własnym łóżeczku (w nocy, w
      dzień wszelakie przytulanki u nas na łożu).

      Mnie rodzice nie uczyli spania oddzielnego- pozostawili wybór mi.
      Spałam sobie z rodzicami jako niemowlę, dziecko..
      Do 12-tego roku żcyia spałam z mamusią (taaaaak to oczywiste, że nie mam
      rodzeństwa!).. A do 16 jeszcze zdazalo mi sie 'wygonic' tate z łóżka ;p

      Także uważam, że mimo całej miłości i przywiązania do dziecka w 'zdrowej'
      rodzinie dzieci śpią oddzielnie.
    • linkap_wawa Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 11.05.09, 21:20
      Moj synek ma 4,5 miesiaca i niestety prawie zawsze domaga sie usypiania na
      rekach. Metody Tracy HOgg odpadaja, bo jak tylko odkladam go do lozeczka zaczyna
      sie placz ze lzami jak groch i ksztuszeniem sie a potem zeby go uspokoic
      potrzeba dwa razy wiecej czasu, niz samo usypianie. Jestem zatem ogromnie
      ciekawa jakie metody opisuje autor, o ktorym piszesz. Tym bardziej ze wedlug
      tego co podajesz niedlugo bedzie ten najlepszy czas na nauke.
    • kammik Z ciekawości 11.05.09, 21:37
      A tak zasadniczo, to w czym jest problem, że dziecko, powiedzmy przez rok czy
      dwa potrzebuje czyjejś obecności do zaśnięcia? Pytam, bo moje starsze tego
      potrzebowało gdzieś do 2-3 roku, później nie potrzebowało, tylko lubiło, jak
      ktoś był przy nim. Spał potem jak zabity, nigdy żadnych problemów. Młoda ma na
      razie 5 miesięcy, zasypia albo w chuście, albo przy piersi i widzę u niej oznaki
      "dojrzałości do zasypiania" - czasem po jedzeniu po prostu odwraca się i zasypia.
      Dobrze zrozumiałam, że Pan Profesor twierdzi, ze jeśli się dziecka nie "nauczy"
      (cudzysłów, bo to nie nauka, tylko zmuszanie) samodzielnego zasypiania, to umarł
      w butach, już do osiemnastki będzie mamuchy potrzebował? Luuudzie, co to za
      frajda, życie z gwizdkiem i zegarkiem w ręku, z pierdylionem książek o
      zasypianiu. Lepiej jakiś kryminał sobie poczytaj smile
      • mad_die Re: Z ciekawości 11.05.09, 21:52
        Widzisz, to jest problem naszej cywilizacji, naszego niby rozwiniętego
        społeczeństwa.
        Poczytaj sobie "W głębi kontinuum":
        loveindustry.pl//files/book.pdf
        Tam znajdziesz odpowiedź na to pytanie smile
        • drzoana Re: Z ciekawości 11.05.09, 22:04
          Problem w tym, ze ciezko sie czyta ten kryminal, jak sie samemu nie
          jest wyspanym, jak sie zyje w ciaglym stresie, ktory spowodowany
          jest wstawaniem w nocy do dziecka, godzinnymi usypianiami etc.
          Jak dziecko umie samozasypiac i radzi sobie z samodzielnym powownym
          zasypianiem jak sie obudzi w nocy, to jest to nie tylko z pozytkiem
          dla mamy ale i dla tego dziecka. Lepiej sie wysypia, nie przezywa
          stresow zwiazanym z pojsciem spac i naglym odkryciem ze jest same w
          srodku w nocy.
          To nasza europejska kultura wyjatkowo cieplarnianie obchodzi sie z
          dziecmi. W wielu prymitywnych kulturach dzieci duzo wczesniej sa
          zostawiane same sobie, nie maja tyle uwagi i poswiecenia ze strony
          matek.. .bo zwyczajnie nie ma na to zasobow i czasu.
          • mad_die Re: Z ciekawości 11.05.09, 22:13
            Dzieci prymitywne nigdy nie są zostawiane same sobie - bawią się z innymi
            dziećmi, pod czujnym okiem matek. I śpią w jednym pomieszczeniu, często na
            jednym posłaniu z całą rodziną. I mieszkają w jednej chacie z rodzicami i
            dziadkami i rodzeństwem a często nawet z kuzynami i ciotkami i wujkami.
            To nazywasz "byciem sam na sam"?

            Ale w cywilizowanym świecie matka musi mieć czas na makijaż, na kawkę, na
            gazetkę itp. - słowem, na życie, jakie miała PRZED dzieckiem. Więc dziecko musi
            jeść wg zegarka, spać wg zegarka, i najlepiej odzywać się wg zegarka...
            • imrozowa Re: Z ciekawości 12.05.09, 17:25
              A czy to coś złego, że matka chce mieć czas dla siebie, męża itd.? Jeśli jest
              dobra matką za dnia i dba o swoje dziecko zapewniając mu wszystkie potrzeby to
              chyba może pozwolić sobie na tę odrobinę luksusu smile
              Poza tym pewnym okresie dziecko musi się nauczyć bycia sam na sam ze sobą.
              • mad_die Re: Z ciekawości 12.05.09, 20:40
                Nie no jasne, że to nic złego, jeśli nie odbywa się to kosztem dziecka.
                Bo na wszystko w życiu jest czas, na samodzielne zasypianie również.
          • semi-dolce Re: Z ciekawości 11.05.09, 23:02
            > Problem w tym, ze ciezko sie czyta ten kryminal, jak sie samemu nie
            > jest wyspanym, jak sie zyje w ciaglym stresie, ktory spowodowany
            > jest wstawaniem w nocy do dziecka, godzinnymi usypianiami etc.

            Żaden problem, wystarczy spać z dzieckiem.


            > To nasza europejska kultura wyjatkowo cieplarnianie obchodzi sie z
            > dziecmi. W wielu prymitywnych kulturach dzieci duzo wczesniej sa
            > zostawiane same sobie, nie maja tyle uwagi i poswiecenia ze strony
            > matek.. .bo zwyczajnie nie ma na to zasobow i czasu.

            W kulturach prymitywnych przez mniej więcej pierwszy rok życia dziecka jest ono stale noszone przez matkę. I z nią śpi. W kulturze europejskiej uczy się dzieci spac same w osobnym pokoju i wmawia się matkom "nie noś, bo przyzwyczaisz". To kultura europejska zostawia dzieci samym sobie. I te dzieci są dużo bardzije płaczliwe, marudne i paradoksalnie dużo później samodzielne, niż dzieci prymitywnych plemion, czy tez dzieci świata zachodniego, których matki sa na tyle mądre by nosić, tulić, spać i być przy swoich malenkich dzieciach. Ot trzeba wybrać co jest ważne - wywalczona z dzieckiem godzina "wolnego" dziś czy szczęśliwy, zdrowy psychicznie i pewny siebie człowiek, na jakiego wyrośnie dziecko w przyszłości.
            • faq Re: Z ciekawości 12.05.09, 14:10
              > Żaden problem, wystarczy spać z dzieckiem.

              otoz nie wystarczy czasem
              • semi-dolce Re: Z ciekawości 12.05.09, 14:38
                No wstawać do dziecka nie trzeba wówczas, wystarczy ręką sięgnąć.
                • faq Re: Z ciekawości 12.05.09, 15:50
                  no wlasnie mowe, ze nie wystarczy wink sa egzemplarze drace sie wtulone w mame..
          • kammik Re: Z ciekawości 12.05.09, 07:04
            Paczpani, moja córeczka budzi się w nocy po kilka razy, a my jakoś nie żyjemy w
            ciężkim stresie. Wieczorem usypianie jej zajmuje 15-min-pół godziny. Jeśli
            dłużej - to znaczy, że coś jej dolega. Śpi z nami, więc żadnych nocnych stresów
            nie przeżywa. Wysypia się lepiej niż znakomicie, bo często już o 4.30 jest
            wesolutka i gotowa do zabawy wink
            W prymitywnych kulturach być może matki poświecają dzieciom mniej uwagi w naszym
            rozumieniu - ale na pewno nie pozostawiają ich samym sobie! Dziecko do mniej
            więcej roku jest cały czas przy matce, zazwyczaj na jej plecach. UCzestniczy w
            ten sposób w życiu całej społeczności, ale nikt nie zostawia go w samotności!
            Po co zmuszać dziecko do zachowań, do których samo dorośnie? Nie nakarmię mojej
            córki schabowym, bo jej żołądek tego nie wytrzyma, nie posadzę na nocniku, bo
            jej strzeli kręgosłup. Ale fakt, szkody na psychice nie są tak spektakularne.

            > To nasza europejska kultura wyjatkowo cieplarnianie obchodzi sie z
            > dziecmi.

            Uhm. To nasza europejska kultura wymyśliła samodzielne zasypianie, milion
            podręczników pod jednym hasłem "jak sprawić, żeby dziecko przestało cię
            potrzebować i domagać się uwagi" i to u nas noszenie i przytulanie uważa się na
            fanaberię.
            Ale spoko, wyznam ci szczerze, że zasadniczo zwisa mi kalafiorem, że ktoś traci
            tyle czasu i energii na coś, co i tak z czasem by nastąpiło.

          • carolinecat Re: Z ciekawości 12.05.09, 10:47
            > To nasza europejska kultura wyjatkowo cieplarnianie obchodzi sie z
            > dziecmi. W wielu prymitywnych kulturach dzieci duzo wczesniej sa
            > zostawiane same sobie, nie maja tyle uwagi i poswiecenia ze strony
            > matek.. .bo zwyczajnie nie ma na to zasobow i czasu.

            czytam i oczom nie wierzę! co za bezeceństwa wypisujesz? a słyszałaś kiedyś o dr
            Schreberze?
            jego chore zalecenia do dziś pokutują w tzw. ucywilizowanych społeczeństwach
            (sama bez przerwy słyszę: nie śpij z dzieckiem, nie karm na żądanie, nie reaguj
            na płacz, dziecko to mały terrorysta, itp. bzdury), ale na szczęście od tych
            metod się powoli odchodzi na rzecz, nazwijmy to, instynktownych, które są o
            niebo lepsze dla rozwoju dziecka, jak i zdrowia psychicznego malucha i matki.
      • oda100 pytanie 11.05.09, 22:03
        moj syn ma 3,5 roku i zasypia kiedy glaszczemy go po
        plecach/opowiadamy bajke/czytamy ksiazke.

        w zwiazku z tym, ze nie uczylismy go samozasypiania, nie
        przeszakdzalo mi ze do 3 roku zycia usypial przy mojej piers i teraz
        musimy te 5 minut mu poswiecic (my bidule, cierpietnicy) czy wobec
        tego on juz nigdy nie nabedzie tej umiejetnosci? i jakie to ma
        znaczenie dla dziecka, jego rozwoju, ze nie zasypia samo majac rok
        3 albo 4, czy wyrzadzam mu krzywde?
        Przynam, ze nie czytalam wielu poradnikow jak mam usypiac moje
        dziecko, pytam z ciekawosci.
        • memphis90 Re: pytanie 12.05.09, 08:08
          czy wobec
          > tego on juz nigdy nie nabedzie tej umiejetnosci?
          Nie martw się, kiedyś na pewno Twoją pierś zastąpi piersią jakiejś
          koleżanki wink
        • memphis90 Re: pytanie 12.05.09, 08:08
          czy wobec
          > tego on juz nigdy nie nabedzie tej umiejetnosci?
          Nie martw się, kiedyś na pewno Twoją pierś zastąpi piersią jakiejś
          koleżanki wink
      • faq Re: Z ciekawości 12.05.09, 14:08
        a ja umieram z ciekawosci po co na temat trudnousypiajacych dzieci zawsze sie
        wypowie jakas szczesliwa mama, ktorej dizecie przez rok czy dwa potrzebuje li
        tylko czyjejs obecnosci a 5 miesieczna cora po prostu czasem odwraca sie i
        zasypia? Po co? Zeby innym powiedziec, ze sie ma fajnie? No to taka inna mowi,
        ze nie zawsze sie ma takiego fuksa. Ty mialas w przypadku obu dzieci, ja zas
        tylko przy jednym. I z doswiadczenia Ci mowie, jesli nie wiesz czym pachnie
        dziecko nieusypiajace, to nie zrozumiesz, ze w pewnym momencie ozlocilabys
        kogos, kto da choc cien nadziei, ze dziecie zasnie wczesniej niz po godzinie
        ryku, zasnie na dluzej niz polgodziny itp.
        • kammik Re: Z ciekawości 12.05.09, 14:57
          Spieszę uratować twoje życie. Oczywiście, że jestem szczęśliwą mamą i nie ma to
          nic wspólnego z tym, jak śpią/spały moje dzieci. Pisząc "obecność przy
          zasypianiu" nie mam na myśli li i jedynie leżenia czy siedzenia przy dziecku.
          Noszenie, bujanie, lulanie, śpiewanie, głaskanie, ssanie - dużo można by
          wymieniać. Córeczka w ciągu dnia rzadko śpi dłużej niż pół godziny, a przez
          kilka tygodni miała fazę budzenia się w nocy co kilkadziesiąt minut. I co,
          miałam się wieszać? Wystarczyło przeczekać. Teraz się budzi najwyżej kilka razy,
          dostaje pierś i śpi dalej. Dla mamy, która naczytała się Książek o Spaniu byłby
          to niewątpliwie powód do zmuszania dziecka do samodzielnego zasypiania. A
          wystarczy spojrzeć na malucha jak na zmieniającą się ciągle istotkę, która ma
          swoje prawa i potrzeby. Że nie zawsze są zgodne z naszymi? Nikt w końcu nie
          obiecywał, że będzie lekko.
          Aha, syn pierwszą noc bez pobudek przeżył jak miał grubo ponad dwa lata. Więc
          nie pisz mi o 'fuksie'.
          • faq Re: Z ciekawości 12.05.09, 15:59
            niestety dalej nie uratowalas.. crying wystarczy wyobrazic sobie, ze NIC nie pomaga.
            Masz wrezszczacego ssaka, nieumiejacego zasnac. O tym pisze, a nie o synciu
            ktory majac ponad dwa lata sie budzi. Moja starsza ma prawie cztery i potrafi
            wolac mamo! niemal co noc. I co? i pstro, tez wstaje i nie wieszam sie.

            Probuje Ci uswiadomic, ze takie nonszalanckie podchodzenie do problemu
            nieznanego Ci z autopsji jest co najmniej nieeleganckie. Kilka tygodni budzenia
            sie co kilkadziesiat minut a ja mowie o kilku juz miesiacach, w czasie ktorych w
            nocy najdluzsza drzemka miala 30 min.

            Wiec daruj sobie takie protekcjonalne teksty, bo nie masz pojecia o czym piszesz.

            > Nikt w końcu nie obiecywał, że będzie lekko.

            Uwielbiam ten teks, matek-polek, zwykle w koncu pada. A i wez po uwage, ze
            jednak masz lekko.

            Ale rozwiazan mozna szukac? Wiec i mozna naczytywac sie ksiazek o spaniu, w
            czymm Cie boli to, ze ktos probuje rozwiac problem?
            • kammik Re: Z ciekawości 12.05.09, 17:07
              Drążysz temat po to, żebym ci przyznała rację, tłukła się po biuście z zaśpiewem
              "o ja niedobra, czego ja się czepiam". Wiem, co to znaczy nie spać w nocy dłużej
              niż kilkadziesiąt/kilkanaście minut przez więcej niż kilka tygodni. Clue jednak
              polega na tym, że nie drę sobie włosów z głowy, a starszakowe niespanie nie jest
              jedynym wspomnieniem z jego dzieciństwa. Tak samo jest teraz z córką - rzadko bo
              rzadko, ale czasem wrzeszczy i nie może zasnąć. Czasem śpi tylko na rękach, bo
              nie da się jej odłożyć. Tyle że nie przyszło mi do głowy, żeby ją zmuszać do
              spania przy pomocy jakichś tam metod - taki egzemplarz i tyle. Często ma ochotę
              spać tylko z piersią w buzi przez całą noc. No i co? I nico, wolę jaśniejszą
              stronę mocy - dwa razy się zdarzyło, że zasnęła sama w wózku, przysłuchując się
              rozmowom przy stole, jak pisałam wyżej, czasem w nocy odwróci się i zaśnie.
              Możesz uznać, ze mam lekko, zwłaszcza, że dokładnie tak samo uważam. Zasadniczo
              zwisa mi kalafiorem co kto czyta, ale o ile lektura Danielle Steel nikomu
              krzywdy nie zrobiła, to rozwiązania siłowe w stosunku do niemowlaka owszem.
              • faq Re: Z ciekawości 12.05.09, 17:25
                e tam draze.. po prostu dopuszczam mysl, ze ktos moze probowac inaczej, nie
                deprecjonujac innych pomyslow. Nawet tych poradnikowych.
    • camel_3d hmm.. 11.05.09, 21:59
      > 2.5 - 4 miesiace (generalnie jeszcze jest wczesnie na
      > jakiekolwiek metody, ale niektore dzieci juz sa na to gotowe - autor
      > generalnie nie rekomenduje wystawiac dziecka na taki stres)


      ja tam mam gdzies stres autorasmile)))) maly nauczyl sie zasypiac po 3 tygodniu.
      przeszedl 3 dniowy stres wieczorny. nie pamieta tegosmile za to zasypia od kad mial
      3 tygodnie sam w lozeczku.

      • embeel Re: hmm.. 11.05.09, 22:02
        moja tez zaczęła zasypiać sama, we własnym pokoju po przeprowadzce właśnie w tym
        okresie..mam nadzieję, że nie będzie przez to naznaczona na całe życie wink
        • drzoana Re: hmm.. 11.05.09, 22:11
          Drogie Panie.
          Prosze nie sprowadzac tej dyskusji na manowce. Dla wielu mam,
          ktorych dzieci nie nauczyly sie przypadkowo zasypiac same, ciagle
          wstawanie w nocy i godzinne usypanie to wielka zmora. Trzeba to
          uszanowac ... a nie osmieszac to.
          • embeel Re: hmm.. 11.05.09, 22:12
            zaręczam, ze moje dziecko nie nauczyło się przypadkowo zasypiać samo.
            • drzoana Re: hmm.. 11.05.09, 22:14
              super. ciesze sie, ze sie Pani udalo.
              • embeel Re: hmm.. 11.05.09, 22:20
                kierowałam się głównie własną intuicją, mając na uwadze zasady haptonomii (polecam zgłębienie tej metody, pierwszych w Polsce praktycznie nieznanej).
                • camel_3d Re: hmm.. 11.05.09, 22:24
                  a ja zasada wlasnego wygodnictwa... bo jak poczytalem na forum wypowiedzi mam,
                  ktore musza 8-9 miesieczne dzieci lulac, bujac, kolysac a dzieci i tak nie spia
                  to mnie szlag trafilsmile

                • semi-dolce Re: hmm.. 11.05.09, 23:04
                  > kierowałam się głównie własną intuicją,

                  Brawo. Intuicja i instynkt, jesli pozwolimy im dojść do głosu to nasza, jako
                  matek, największa mądrość i siła. Szkoda, że tak wiele mam tego nie wie, nie
                  dopuszcza instynktu do głosu, lekceważy go.
                  • leneczkaz Re: hmm.. 12.05.09, 12:49
                    HALLO Czy nikt nie czytał mojego przykładu?
                    Dziecko samo nie nauczy sie spania a im pozniej sie uczy tym IWKSZY STRES DLA
                    DZIECKA. Bo ono nie rozumie dlaczego do tej pory spało z rodzicami a nagla won
                    do swojego pokoju.. Lepiej wyeksmitować dziecko zanim go to zaboli..
                    Mowie z doswiadczenia wiec mi tu nie dyskutować ;p
                    • camel_3d Re: hmm.. 12.05.09, 12:56
                      piwo jej!!!
                      • leneczkaz Re: hmm.. 12.05.09, 13:53
                        Trafiłeś w 10-tkę mam kamień w nerce ;p
              • camel_3d Re: hmm.. 11.05.09, 22:21
                > super. ciesze sie, ze sie Pani udalo.


                ja mysle, ze "udanie sie" to slowo wytrych. Po prostu trzeba silnej woli i juz..
          • mad_die Re: hmm.. 11.05.09, 22:16
            Zmora to jest tylko dlatego, że nie pogodziły się do końca ze swoją nową rolą,
            czegoś tam żałują w głębi duszy. I póki się z tym nie pogodzą, to nawet
            najbardziej posłuszne, grzeczne dziecko, chodzące wg zegarka itp. nie będzie w
            stanie spełnić ich oczekiwań co do macierzyństwa.
            • embeel Re: hmm.. 11.05.09, 22:31
              wiesz, ja myślę, że zmora jednak nie będzie. Koza nie lubi spać z nami, Stefek
              przeszkadzał jej chrapaniem smile. Drzemać w ciągu dnia, owszem...
            • camel_3d Re: hmm.. 11.05.09, 22:54
              j mysle, ze zmora jest usypanie dziecka od 19 do 23 przy akompaniamencie placzu,
              machania raczkami itd...
              • semi-dolce Re: hmm.. 11.05.09, 23:10
                Wiesz co nigdy nie uczyłam Borysa samodzielnego zasypiania, nigdy go nie "łamałam", nigdy nie zostawiłam do wyryczenia. Śpi ze mną, ale kłade go spać dużo wcześniej niż siebie. Faktycznie tuż przed zaśnięciem zdarza mu się płakać. Jakieś 3 do 5 minut. I potem śpi. Ja kłade się obok niego dużo później i takiego spiącego przyciągam do siebie i przytulam. Nie budzi go to. Śpi jednym ciagiem od mniej więcej 21 do 8 rano. Nigdy nie usypiałam go 4 godziny jak piszesz, po prostu przytulałam do siebie i czekałam aż mocno uśnie. I jego usypianie to żadna zmora, 10 minut i dziecko spi, a ja mam cały wieczór wolny. Bez przemocy smile
                • atena12345 Re: hmm.. 12.05.09, 10:59
                  mój dzieć nie znosił od poczatku usypiania na rękach - wył jeszcze
                  bardziej. Kilka krytycznych nocy przespał ze mną i z dnia na
                  dzień "wyprowadził" sie do własnego łóżeczka. Zasypia bez płaczu w
                  kilka, czasem kilkanaście minut. Stoję nad jego łóżkiem,
                  porozmawiamy sobie, pouśmiechamy się, mowię dobranoc i wychodzę.
                  Jeśli mnie "woła" idę do niego, ale zwykle zasypia szybko.
          • camel_3d Re: hmm.. 11.05.09, 22:19
            drzoana napisała:

            > Drogie Panie.
            > Prosze nie sprowadzac tej dyskusji na manowce. Dla wielu mam,
            > ktorych dzieci nie nauczyly sie przypadkowo zasypiac same,

            moj misio nie nauczyl sie zasypiac sam... zostal nauczonysmile))

            • mad_die Re: hmm.. 11.05.09, 22:27
              No właśnie, został nauczony.
              A ja czekam, aż moja córka dojrzeje do tego, by sama zasypiać. Na razie
              dojrzała, by jeść z piersi tylko 4 razy na dobę (ma prawie 16mscy), więc wierzę,
              że z zasypianiem pójdzie nam tak samo łatwo. Tylko wszystko w swoim czasie.
              • camel_3d Re: hmm.. 11.05.09, 22:34
                mysle, ze duzo zalezy od mamy (albo tatysmile. Niektorym nie przeszkadza usypianie
                maluszka od 20 do 22 ...a niekotrym tak, bo po calym dniu chcieliby w koncu
                odpoczac. A niektre mamy maja problem z usypianiem maluszkow, ktore potrafia
                sie wybudzac , plakac, jedzec i wogole..przez poll nocy...
                • mad_die Re: hmm.. 11.05.09, 22:40
                  Wszystko zależy od tego, jakie dziecko (czyli jaki rodzic) i jaka metoda na
                  usypianie.
                  Ja od zawsze używam piersi (czego oczywiście tata nie może zrobić wink) i w 99%
                  skutkuje (ten 1% usypia tata, jak ja już nie daję rady). Jak mała była tyci-tyci
                  to normalne, że zasypianie trwało od 19 do 23 czasami. Potem stopniowo się
                  skracało, aż do 10 minut teraz. Wszystko w zgodzie z dzieckiem, nigdy przeciwko.
                  • agamemnonn Re: hmm.. 12.05.09, 08:16
                    Do 7 m-ca Cycek spał ze mną bo tak chciałam i lubiałam smile
                    W dzień został już dawno nauczony zasypiać sam bez lulania i noszenia -> zajeło
                    mi to 3 dni (bez płaczu i jakiś drastycznych metod)
                    Od miesiąca śpi sam w łóżeczku. Nie wywarło to na nim większego wrażenia bo
                    łóżeczko jest blisko naszego łóżka wink
                    • dare-czka Re: hmm.. 12.05.09, 08:34
                      zaloozylam osttnio watek o samodzielnym zasypianiu mojego 11 mies
                      synka,wpisuje tam jak nam szlo itp.I powiem jedno-rozumiem mamay
                      ktore ucza niemowlaki tak soac bo kazda matka ma prawo do odpoczynku-
                      chociaz w nocy,trzeba miec skads sily na caly dzien-ja sie
                      tegopodjelam-trwa to 1,5 tyg-nie jest latwo ale sie uwzielam i nie
                      popuszcze.Zaluje ze wczesniej taka nie bylalam zawzieta bo byloby
                      latwiej, im pozniej tym jest gorzej.I nie mowcie ze to zle,dla
                      wygody it--owszem-dla wygody,a co w tym zlego???Dla mnie to dla
                      dobra mnie i dziecka zeby moglo sie tez wysypiac.
                      • myszabw Re: hmm.. 12.05.09, 09:23
                        Zgadzam się. Lepiej wcześniej niż później, by starczyło nam sił na bycie z
                        dzieckiem na całego. Bo przecież dziecko nie tylko śpi, ale się bawi, uczy,
                        rozwija ruchowo i wymaga przy tym mnóstwo uwagi i zaangażowania. A do tego
                        trzeba być wyspanym i wypoczętym, w miarę.
                        Kiedy moje dzieci, naprawdę dobrze zasypiające i śpiące tak w dzień jak w nocy,
                        zasną wieczorem, z błogością zapadam się w kanapę i ruszyć mi się nie chce.
                        Jestem zmęczona! Choć z każdym tygodniem odczuwam większą przyjemność
                        przebywania z dziećmi. Co by było gdybym miała jeszcze ich usypiać przez godzinę
                        lub dłużej, nosząc na rękach, bujając itp. Nie chodzi o to by dziecko zostawiać
                        samo w ciemnym pokoju, żeby spało, ale by potrafiło zasnąć bez konieczności
                        odgrywania tego całego cyrku. Ja często siedzę w pokoju moich dzieci leżących w
                        łóżeczkach i głaszczę ich po główkach, pleckach, nucę kołysankę. I to już
                        wystarczy, wiedzą, że jestem z nimi i przyjdę kiedy zawołają. Córeczka od zawsze
                        spała dobrze, ale synek miał z tym kłopoty i wierzcie mi zaczął dobrze sypiać
                        dopiero kiedy nauczyliśmy go zasypiać samodzielnie. Wcześniej to była męczarnia.
                  • myszabw Re: hmm.. 12.05.09, 09:11
                    >>ten 1% usypia tata, jak ja już nie daję rady<<

                    W zgodzie z dzieckiem, pewnie tak, bo maluch robi z mamą i tatą co chce, ale
                    sama przyznajesz, że nie dajesz czasem rady. A gdzie jest napisane, że bycie
                    rodzicem ma być udręką? Nie zawsze jest łatwo, ale trzeba pomóc tak sobie jak i
                    dziecku. Niestety niewiele dzieci umie zasypiać samodzielnie od urodzenia,
                    resztę trzeba tego nauczyć. Czy myślisz, że dziecko które nie może zasnąć przez
                    godzinę lub dwie, choć pada na twarz jest szczęśliwe, nawet jak mama z tatą go
                    noszą? Ono chce spać, a nie być noszone. I to niestety wina rodziców, że dzieci
                    nie uczą zasypiania samodzielnego.
                    • mad_die Re: hmm.. 12.05.09, 10:46
                      > W zgodzie z dzieckiem, pewnie tak, bo maluch robi z mamą i tatą co chce, ale
                      > sama przyznajesz, że nie dajesz czasem rady.

                      Nigdy nie odniosłam wrażenia, że moja córka robi z nami co chce. Bo to, że nie
                      może zasnąć (lub nie chce, bo nie jest śpiąca wystarczająco), to nie jest
                      przecież włażenie nam na głowę.
                      Mam tak duże zaufanie do swego dziecka, że w życiu nie pomyślałam, że ona może
                      robić coś "specjalnie", żeby nas zmęczyć czy zdenerwować. Przy niej nauczyłam
                      się pokory a mój spokój wewnętrzny się jeszcze bardziej pogłębił. I jestem
                      zadowolona z tego, w jaki sposób ją wychowuję, bo jest pogodnym, zdolnym,
                      wygadanym (jak na swój wiek) i rozumnym dzieckiem.
                      I nigdzie nie napisałam, że moje zycie jest udręką, bo to że raz w miesiącu
                      zdarzy jej się późniejsze pójście spać - bo właśnie coś jej nie pasuje - to nie
                      oznacza, że ja czuję z tego powodu jakiś ból czy przykrość czy zawód - nazwij to
                      jak chcesz.
                      Jeśli moje dziecko nie chce zasnąć, choć widzę, że mogłaby, to znaczy, że coś
                      jej jest. Dochodzę tego, co jej dolega, a nie noszę jej bezmyślnie, bo przecież
                      ona musi spać, bo już po 21. Schodzę z nią na dół, i siedzimy sobie razem
                      wszyscy (tak jakbyśmy siedzieli, gdyby ona spała), póki ona sama nie zdecyduje,
                      że chce iść spać (lub my nie zdecydujemy, że my chcemy iść spać, wtedy idziemy
                      spać razem, w jednym łóżku).
                      I uwierz mi, jeśli ona chce rzeczywiście spać, to zaśnie - ze mną lub z tatą,
                      ale zaśnie.
                      I nie czuję się winna, że nie wytresowałam jej do samodzielnego zasypiania jak
                      miała 4 miesiące czy ileś tam miesięcy. Bo ja patrzę na swoje dziecko i widzę,
                      do czego w danym momencie ona jest zdolna, do czego dorosła. I jeśli będzie
                      gotowa na samodzielne zasypianie, z pewnością jej w tym pomogę. Ale nic
                      na siłę, żadnego męczenia przez 1.5 tygodnia, żadnego płaczu.
                      • semi-dolce Re: hmm.. 12.05.09, 11:18
                        No właśnie, ja mam podobną filozofię - nic na siłę.

                        Nie tresuję dziecka, nie "łamię" go, nie doszukuję sie w jego zachowaniu manipulacji i złych intencji. Bo ich tam nie ma.

                        Jedyne, co robię, to staram sie wyczuć momenty, w których moje dziecko jest gotowe na kolejne umiejetności. Dawno darowałam sobie czytanie książek co i kiedy dziecko powinno - w tej materii obserwuje syna. No i, na podstawie rozmów z innymi mamami, z pediatrą i tego, co czytam na forum, widzę, że moje dziecko rozwija się bardzo szybko, jest pogodne, bezproblemowe i SAMODZIELNE. Choć ja nigdy nie usamodzielniałam go na siłę, po prostu wychodze mu na przeciw.

                        W tym wszystkim mamy mniej więcej stały i przewidywalny plan dnia - wiem, kiedy Borys będzie spał, kiedy zgłodnieje, kiedy będzie się bawił. Mimo, że ja tego planu nie wprowadzałam, on to zrobił, a ja zaakceptowałam.

                        Jasne, bywają momenty gdy jestem zmęczona i padam na pysk. Przy skokach rozwojowych bywają i wówczas odwożę Borysa na pół dnia do mojej mamy a sama odpoczywam. Dotychczas odwiozłam go tak 2 (słownie: dwa) razy, a ma sześć i pół miesiąca. Bo bycie mamą nie męczy. Męczy uciekanie od bycia mamą, walczenie z dzieckiem, brak umiejetności odnalezienia się w nowej roli.
              • leneczkaz Re: hmm.. 12.05.09, 12:52
                No ja dojrzałam naprzykład.. JAK WYSZŁAM ZA MĄŻ.

                To Ty jesteś matką. Idź do psychologa jak tego nie wiesz. Ty jesteś od
                podejmowania decyzji.
                • mad_die leneczka 12.05.09, 13:16
                  A to do kogo miało być?
                  • leneczkaz Re: leneczka 12.05.09, 13:40
                    Do mojej kochanej Semi co mnie na MT nawróciła ;p (szyje się.. szyje..)
                    • semi-dolce Re: leneczka 12.05.09, 14:36
                      To ja nie rozumiem??
                      Do czego dojrzałaś jak wyszłaś za mąż? I dlaczego ja mam iść do psychologa?
                      Hmm, może nie rozumiem bo:
                      a) ja nie wyszłam za mąż
                      b) sama jestem psychologiem
                      wink
                      • leneczkaz Re: leneczka 12.05.09, 15:18
                        Nie pamiętam.. Coś pewnie majaczyłam.
                        To teraz pogadajmy jak psycholog z psychologiem smile
                        Co czujesz? wink
                        • semi-dolce Re: leneczka 12.05.09, 15:38
                          > Co czujesz? wink

                          W związku z twoim nie pamiętaniem, moim nie zamążpójściem czy z czym? smile
                          • leneczkaz Re: leneczka 12.05.09, 15:40
                            Z moją chustą co się szyje.
                            • semi-dolce Re: leneczka 12.05.09, 15:46
                              To bez znaczenia. Ważne co ty poczujesz jak już się uszyje i zaczniesz uzywać.

                              Ps: nie tylko ciebie "nawróciłam". Taką mam znajomą, która nosiła do tej pory w
                              wisiadełku, a od wczoraj za moja namową nosi w mt. Jest zachwycona smile
                              • leneczkaz Re: leneczka 12.05.09, 15:58
                                To ja jestem lepsza. Bo ja jestem zachwycona a jeszcze nie noszę wink
                                Narazie ćwiczymy z synkiem żabę i szpagaty coby wygodnie w chuście potem było
                                nóżki rozkładać wink
                  • embeel Re: leneczka 12.05.09, 13:53
                    Madzia, na pewno nie do Ciebie i Semi...a jeśli już, to nie daj się sprowokować. Nie warto. Sama wiesz najlepiej, że postępujesz właściwie. Ty najlepiej znasz swoją ML i to się liczy.

                    Semi, dzięki raz jeszcze za mądre słowa. Książki książkami, czy to polskie czy francuskie czy jeszcze inne - ja mam do nich wyraźną niechęć - najwięcej możemy się nauczyć od naszego małego człowieka. Zresztą tak jak i od dużego 'udzia', tylko trzeba się na niego otworzyć.
                    • ciociacesia Re: leneczka 12.05.09, 14:15
                      a ja pamietam jak mnie mama uspypiac nauczyła. bo poskarzyłam sie ze jasno
                      jeszcze i ze ja nie umiem. powiedziała ze mam lezec i myslec o czyms, wyobrazac
                      sobie cos i wtedy usne. mysle ze miałam jakies 7 lat
                    • semi-dolce Re: leneczka 12.05.09, 14:48
                      A widzisz, a ja bardzo lubię czytać książki. I czytam mnóstwo (najlepiej pod tym
                      względem wspominam czas maratonów cyckowych Borysa - miałam tyyyyyyyyyyle czasu
                      na czytanie). I Tracy Hogg też czytałam. Nie powiem - dobrze się czyta. Jak
                      każda niezłą powieść s-f.
                      • duzeq Re: leneczka 14.05.09, 17:08
                        Ja sie tutaj z Toba nie zgodze. Tracy nie jest absolutnie powiescia
                        s-f, tyle ze dla niektorych matek o pomste do nieba wola fakt, ze
                        Tracy sugeruje nauczyc dziecko spania we wlasnym lozeczku. I samo to
                        juz nakazuje wpisac ja na czarna liste.
                        Tyle, ze ile dzieci, tyle matek. Matek, ktore nie musza posiadac
                        wielkiej intuicji badz byc psychologiem. Matek, ktore nie chca spac
                        z dzieckiem, bo same nie zmruza oka w nocy. Matek, ktore czuja sie
                        nieco zagubione na poczatku w nowej roli (pamietam jak w ktoryms
                        watku odpowiedzialas jakiemus gosciowi (to nie byl camel smile, ze Ty,
                        podobnie jak on, nie mialas kontaktu z dziecmi wczesniej, a sweitnie
                        sobie radzisz, ze hormony i baby-bluesy to bzdura, ze to co to za
                        problem zajac sie dzieckiem...). I tutaj Tracy moze okazac sie
                        swietna podpowiedzia - szczegolnie z opisem placzu, z naciskiem na
                        to, zeby zwrocic uwage na sygnaly zmeczeniowe dziecka, bo to
                        najczestsza przyczyna problemow ze spaniem etc. Ja chcialam mala
                        usypiac na rekach i kolysac. Ryku bylo sporo. Oczywiscie bujanie
                        dzieckiem, ktore jest przemeczone doprowadza do eskalacji
                        problemu.... Poczytalam, zmienilam taktyke, mloda usypia w 5 minut,
                        przesypia cala noc bez jedzenia bo tak chciala (4 miechy)... to nie
                        byla tresura, to bylo podazanie za dzieckiem i jego potrzebami. Spi
                        sama, umie usnac, chodzi jak szwajcarski zegarek (sama sie tak
                        wyregulowala, szczegolnei teraz, po skoku...). To co wy takie
                        oburzone jestescie czasem jak sie mowi o nauczeniu dziecka spac?

                        Gratulacje, jezeli wiedzialas od samego poczatku i bez czytania
                        ksiazek ktory jek Borysa to glod, a ktory oznacza zmeczenie. NIe
                        wszyscy jednak tak maja i nie mow, ze trzeba po porstu "wsluchiwac
                        sie w dziecko" - wsluchiwac to sie mozna jak sie wie w co nalezy sie
                        wsluchiwac... To gdzie ta Tracy jest taka s-f?
                        • leneczkaz Re: leneczka 14.05.09, 19:02
                          Ja miałam baby bluesa. 3 dni w których chciałam wykoczyć przez balkon. Nie
                          polecam ;|
    • mamazuzika Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 11:10
      witajcie!ja mialam tak:pierwsze dziecko(dzis 6 latka),sama zasypiala
      od urodzenia przy cichej muzyce ,byla butelkowa i lubila duzo spac
      ,tak jej zostalo do dzis kapiel bajka i spi zawsze o tej samej
      porze,nie ma zmiluj.drugie (roczek i miesiac),cyckowy,kolkowy do 6
      miesiaca,noszony na rekach ,lulany w kocyku(boszsz co to bylo!),kiedy
      po 6 miesiacu wprowadzilam jedzenie zaczal coraz rzadziej budzic sie
      w nocy na cyca,az przestalam w nocy mu dawac tylko smoka mial i
      zaczal przesypac noc ale nosilam w dzien do spania nadal w tym samym
      kocykuwink,tydzien temu dostalam roztroju zoladka -nie polecam- i nie
      mialam sily go nosic ,polozylam sie na lozku ,muzyka,zaciagniete
      zaslony ,najpierw ryczal.potem byl zdziwiony i staral sie mnie
      obudzic ,sciagal koldre,ciagnal za wlosy -ja twadro nic bez slowa
      leze w koncu zrezygnowal kuperek w gore i zasnal!tak teraz usypia a
      po chwili klade go do jego lozeczka i tyle smile
    • smerfetka8801 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 13:19
      a moja córka od początku ma własne łózko własny pokój i nigdy jej nie bujałam w
      okresach skoków rozwojowych jak miała gorsze dni to była czasem dłużnej
      przytulana ale nigdy do momentu zaśnięcia.teraz ma objawy lęku separacyjnego a
      mimo to nie dziwi jej ,że zasypia w swoim pokoju tak jak ktoś napisał-najlepiej
      wyeksmitować dziecko zanim je to zaboli-czyli od razu
      • leneczkaz Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 13:52
        No w końcu ktos się ze mną zgadza.

        Ale tu idę w zaparte bo wiem jaką krzywdę rodzice mi (nieświadomie) zrobili
        pozwalając mi decydować kiedy się wyprowadzą do swojego łóżka. Kupowali mi co
        raz to nowe łóżka, zmieniali wystroje pokoju. Byli bardzo nowoczesni i wlansie
        'w zgodzie z dzieckiem i natura' i jak sie budzialm w nocy jak mialam 4-10 lat
        to darlam się jakby zarzynali nie rozumiejąc dlaczego zasypiałąm z kimś a budze
        się sama..
        Pozwolili mi też zdecydować kiedy się rozstanę z butlą. To namyśliłam się ok
        6-tego roku.

        To my jesteśmy rodzicami! I my wiemy lepiej. Niestety taka prawda i nie ma co
        'zwalac' roboty na dzieci bo potem bedziemy do psychologa rzedem prowadzac..
        • mondovi Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 14:34
          >jak sie budzialm w nocy jak mialam 4-10 lat
          > to darlam się jakby zarzynali nie rozumiejąc dlaczego zasypiałąm z >kimś a
          budze się sama..
          nie przesadzasz z tym wiekiem? mój niespełna trzy letni syn rozumie, że mama go
          usypia, a nie z nim spi. Gdy się budzi, to mnie woła, albo przychodzi i jakoś
          nie ma problemu.
          • leneczkaz Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 14:59
            No dokładnie tak było u nas (wiem wiem.. dramatyczny opis ;p)
            Każdej nocy płakałam, wędrowałam... Aż rodzice uznali, że lepiej jak będę spać z
            mamą... I tak już zostało do liceum O_o
            • skierka27 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 15:14
              Troche mnie irytują wypowiedzi m.in. leneczkaz...

              Owszem,zgodzę się z tym,że dobrze by było,gdyby każde dziecko od początku umiało zasypiać w swoim pokoju...No właśnie,gdyby...

              Moja młoda dziś (praawie 7m)umie sama doskonale zasnąć,ale jej pierwsze 4m...Aż strach wspominać.Wiem,że choćbym nie wiem,jak się starała wtedy,nie dałoby rady.I najgorsze,że ona nie chciała ani noszenia,ani bujania,ani wspólnego spania.Ona po prostu się darła i nie spała...Ktoś,kto tego nie przeszedł,nigdy nie zrozumie co znaczy niemożliwość uśpienia własnego dziecka,a tym samym nie będzie twierdził,że to rodzic decyduje...Nie zawsze,oj nie zawsze.I choćbym nie wiem,co wtedy robiła,ona musiała swoje wykrzyczeć.

              Choć młoda już jest zupełnie innym dzieckiem,pamiętam doskonale tamten czas i uważam,że niektórym brak wyobraźni,skoro wszystko wydaje im się takie proste.Ot położyć od razy do łóżka,niech śpi...dobre...
              • leneczkaz Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 15:22
                Więc się źle zrozumiałyśmy.

                Mi raczej chodzi o to aby nie przekładać decyzji o samotnym spaniu na dziecko
                oraz aby nie spać z dzieckiem do lat kilku bo wtedy będzie baaaardzo ciężko
                przeprowadzić młodziaka do jego własnego pokoju.

                Ja akurat miałam aniołka a nie dziecko. Na noc dostawał cycusia, buziaczka, po
                czym odkładałam go do łóżeczka i tam w ciągu 3 min. zasypiał. I jest tak do dziś
                choć już daleko mu do tego co posiada skrzydła bo poroże wyrosło ;p
                • skierka27 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 15:32
                  Ok.Rzeczywiście chyba Cię troszke źle zrozumiałamsmileFakt,faktem,że troche Nelci mojej pomogłam w zasypianiu,ale nie wiele.Ona po prostu do tego dojrzała,więc nie było aż tak bardzo trudno.
          • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 16:29
            dzieci teraz szybko dorasjata i wszystko szybciej rozumiejawink
        • drzoana Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 19:55
          Swietne!
          Dziecko bez wzrocow, modeli, rutyny, zmuszane do wyboru i decyzji,
          dziecko, ktore dyktuje rodzicom co ma robic i jak - to dziecko
          nieszczesliwe, zagubione, bez poczucia bezpieczenstwa.
    • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 16:26
      Ja wogole nie rozumiem po co 50 raz dyskutowac na ten sam temat, przeciez spory
      byly o to juz od dawna a mimo to jak czytam wypowiedzi niektorych to
      normalnie... sobie mysle kto tu ma ze soba problem co?
      mysle tez ze tu jedna z drugą raczej nie wiedza wogole o czym jest duskusja,
      skoro piszecie ze dziecku waszemu zajmuje 10 min zasniecie to po ciul wypowiadac
      sie na temat probemu zasypiania? skoro naprawde nie macie o tym pojecia, a to ze
      wam sie wydaje ze chec odpoczywania chociaz pare chwil co jakis czas jest
      wielkim przestepstwem i egoizmem, to o Boże spalcie mnie na stosie, bo niestety
      wszyscy potrzebuja czasu na regeneracje a po 1-2h usypiania w ciaglym wrzasku
      kreceniu jesli nic nie pomaga to te złote minuty ktore spi aby sie za chiwle z
      wrzaskiem obudzic to nie sa w stanie czlowiekowi dac sily...FIZYCZNIE!!! poucz
      sie jedna z drugą troszke fizjologii czlowieka to moze przestaniecie pisac takie
      bzdety jak to:


      Ale w cywilizowanym świecie matka musi mieć czas na makijaż, na kawkę, na
      gazetkę itp. - słowem, na życie, jakie miała PRZED dzieckiem. Więc dziecko musi
      jeść wg zegarka, spać wg zegarka, i najlepiej odzywać się wg zegarka...

      wiesz moze ty nie sprzatasz, nie robisz obiadu ale niektore mamy chca/musza
      czasami zrobic cos poza lulaniem placzacego dziecka wiekszosc dnia, ja
      mam/mialam szczescie miec prawie idelanie zasypiajace dziecko, ostatnio chyba
      skok rozwojowy dopada bo juz musze bujac w wozku w dzien zeby zasnal i nieraz
      jest naprawde duzy problem

      i wyobraz sobie ze nie wszystkie dzieci wystarczy kolo siebie polozyc poglaskac
      i usną, moj by w zyciu tak nie zasnal,
      a wiesz dlaczego? bo dzieci kieruja sie przyzwyczajeniami tak samo jak dorosli,
      skoro dziecko ma rytm dnia ustalony tzn ze jest przyzwyczajone do tego czy
      tamtego, dlaczego niby nie przyzwyczajac do samodzielnego zasypiania? bo co bo
      bedziemy wyrodnymi matkami? że o zgrozo dziecko spokojnie zasnelo samo bez
      wrzaskow bez rzucania sie i rodzice maja chwile zeby zrobic to czy tamto albo po
      prostu odpoczac?
      wy tez w takim razie robicie blad bo PRZYZWYCZAJACIE do zasypiania np przy cycu
      czy kolo siebie, to tez jest jakas tam technika usypiania i co to jest akurat
      dobre tak?
      nie kazdy maluch tez jest cyckowy, i co zrobic w takiej sytuacji kiedy karmiace
      matki maja swojego uspokajacza?
      • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 16:32
        nie dokonczylamsmile
        ...co zrobic kiedy karmiace matki maja swojego uspokajacza a butelkowe nie? i
        nie moga tak na kazde byle piskniecie do cyca?
      • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 16:35
        > skoro piszecie ze dziecku waszemu zajmuje 10 min zasniecie to po ciul wypowiada
        > c
        > sie na temat probemu zasypiania?

        Bo jest bardzo prawdopodobne, że jesli mama nie potrafiaca ułatwić swojemu
        dziecku zasypiania zastosuje nasze metody zamiast walczyć z dzieckiem to jej
        dziecie też będzie zasypiac w 10 minut.


        > wiesz moze ty nie sprzatasz, nie robisz obiadu ale niektore mamy chca/musza
        > czasami zrobic cos poza lulaniem placzacego dziecka wiekszosc dnia

        Sprzątam, gotuję, maluje się, zajmuję się moimi sześcioma psami, robie zakupy -
        wszystko z dzieckiem na brzuchu lub na plecach w chuście. I moje dziecko, od
        kiedy tak zaczęłam robic, prawie wcale nie płacze.


        skoro dziecko ma rytm dnia ustalony tzn ze jest przyzwyczajone do tego czy
        > tamtego, dlaczego niby nie przyzwyczajac do samodzielnego zasypiania?

        Bo jest na to za małe.


        > wy tez w takim razie robicie blad bo PRZYZWYCZAJACIE do zasypiania np przy cycu
        > czy kolo siebie, to tez jest jakas tam technika usypiania i co to jest akurat
        > dobre tak?
        > nie kazdy maluch tez jest cyckowy, i co zrobic w takiej sytuacji kiedy karmiace
        > matki maja swojego uspokajacza?

        Nie chodzi o cyca ale o bliskość mamy. Dziecko rodząc się jest już do tej
        bliskosci przyzwyczajone i potrzebuje jej nadal tak samo, jak pokarmu czy
        powietrza. Z wiekiem jego potrzeba bliskości zmniejsza się i wówczas samo
        rezygnuje z usypiania przy mamie i bycia ciagle przytulanym.
        • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 17:44
          > Bo jest bardzo prawdopodobne, że jesli mama nie potrafiaca ułatwić swojemu
          > dziecku zasypiania zastosuje nasze metody zamiast walczyć z dzieckiem to jej
          > dziecie też będzie zasypiac w 10 minut.

          nie zauwazylam zebyscie pisaly w sensie zeby pomoc mamom ktore nie moga uspic
          dzieci tylko po prostu sa one krytykowane ze wychowuja roboty, sa próżne, i
          wogole wyrodne matki, a tylko te ktore uspypiaja przy cycu sa ok
          niektore mamy pisaly tutaj ze dzieci nawet na rekach nie potrafia usnac czyli
          nie chodzi tutaj tak dokladnie o sama bliskosc (bo mama glaskajaca dziecko
          lezace w lozeczku to juz fe?) ile o styl usypiania, nie wiem czy w tym czy to w
          innym watku bylo- jedna mama pisala ze nawet przy cycku dziecko juz nie usnie,
          czyli twoja teoria sie nie sprawdza

          > Sprzątam, gotuję, maluje się, zajmuję się moimi sześcioma psami, robie zakupy -
          > wszystko z dzieckiem na brzuchu lub na plecach w chuście. I moje dziecko, od
          > kiedy tak zaczęłam robic, prawie wcale nie płacze.
          >

          no to wg mad_die (nie pam. czy tak jej jest) jestes juz spalona..próżna i
          egoistyczna bo masz wolny czas malujesz sie i sprzatasz


          > Bo jest na to za małe.

          twoje tak zostalo nauczone (moje inaczej i nie bylo wcale za male i jest bardzo
          szczesliwym zawsze usmiechnietym chlopcem) pojecia nie masz o innych dzieciach i
          zawsze twierdzisz ze dziecko jest za male zeby spac we wlasnym lozku,nie znasz
          innych dzieci i nie wiesz czego potrzebuja, na co sa za male a na co nie

          tak samo twoje dziecko zostalo przyzwyczajone do zasypiania przy tobie czy tam
          przy cycku i to z bliskoscia raczej malo ma wspolnego ile z sama technika i
          wygoda, tak samo niektore mamy chca zeby dzieci zasypialy samodzielnie wlasnie
          dla wygody bo ani to dla dziecka przyjemne jak sie drze ani dla otoczenia
          • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 18:15
            > nie zauwazylam zebyscie pisaly w sensie zeby pomoc mamom ktore nie moga uspic
            > dzieci tylko po prostu sa one krytykowane ze wychowuja roboty, sa próżne, i
            > wogole wyrodne matki

            To nie sa moje słowa. Pisze o swoich metodach i jakie skutki przynoszą, czasem także o ich naukowych i ewolucyjnych podstawach i o tym dlaczego uwazam je za słuszne - kazda mama majaca problemy może te metody wprowadzić w zycie u siebie i sprawdzić co to da.


            nie chodzi tutaj tak dokladnie o sama bliskosc (bo mama glaskajaca dziecko
            > lezace w lozeczku to juz fe?)

            Ano "fe". Dziecko, nie tylko ludzkie, ale kazdy mały ssak, do prawidłowego rozwoju potrzebuje dotyku, bezpośredniego fizycznego kontaktu całą powierzchnia ciała i bliskosci matki. Głaskanie dziecka leżącego samotnie w łóżeczku tego nie zapewnia.


            jedna mama pisala ze nawet przy cycku dziecko juz nie usnie,
            > czyli twoja teoria sie nie sprawdza

            Bo "moja" teoria obejmuje dużo więcej niz sam moment usypiania. Owa teoria mówi, żeby być z dzieckiem blisko mozliwie najdłużej, by nie zostawiac go samego, by nosic i tulić nie tylko do snu. Wówczas dziecko sie ową bliskościa niejako nasyca i duzo rzadziej ma problemy ze snem, dużo łatwiej bawi sie samo, szybciej (i bezboleśnie) staje sie samodzielne i ogólnie mniej płacze.


            > no to wg mad_die (nie pam. czy tak jej jest) jestes juz spalona..próżna i
            > egoistyczna bo masz wolny czas malujesz sie i sprzatasz

            Tak. Z dzieckiem w chuście smile


            pojecia nie masz o innych dzieciach
            > i
            > zawsze twierdzisz ze dziecko jest za male zeby spac we wlasnym lozku,nie znasz
            > innych dzieci i nie wiesz czego potrzebuja, na co sa za male a na co nie

            Jakies tam pojęcie mam z racji wykształcenia. Kazde ludzkie niemowle jest na to za małe. Tak zostaliśmy stworzeni. Dzięki temu przetrwalismy jako gatunek do dziś. Prawie kazde niemowlę da się jednak złamac i wytresować. Jedne walczą mniej inne bardziej, jedne dłużej inne krócej. Wszystkie na tym traca, choć często te straty widać dopiero po latach i mało kto wiąże je z tym okresem życia.


            > tak samo twoje dziecko zostalo przyzwyczajone do zasypiania przy tobie

            Tak, zostało przyzwyczajone. Przez 9 miesięcy ciąży. Twoje też.
            • leneczkaz Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 19:23
              Semi.. Nie przesadzaj. W Polskiej szkole jesteś uczona to nie znaczy, że cała
              psychologia mówi 'be' spaniu oddzielnemu.
              W USA to norma i nikt nie uczy wkładania sobie dzieci do łóżka. Co jak sie ma
              5-raczki? Fcuk, łóżka nie starczy tongue_out!
              Kontakt cielesny z matką nie ogranicza się do nocy. Moj syn się 'wala' po łożu
              ze mną całe dnie, przytula się, tańczymi, kąpiemy razem, fikami, cuda na kiju
              razem i w kontakcie cielesnym..
              Nie ma co generalizować.
              Moj syn od malego chetnie zaypial w lozeczku.
              wlasnie teraz padl przy butki i odlozylam go do lozeczka, otworzyl oko czy jest
              aby napewno u siebie, buziaczek i śpi.
              I tak było od początku.
              Nigdy nie wykazał chęci spania z nami choć kilkakrotnie wkąłdałm go rano do nas.
              To patrzyl jak na durnia ze ja mu spac 'kaze' a on nie u siebie. I sie bawil..
              Rano jak sie zbudzi to ląduje u nas ale tam nie zasnie.. Budzi mamusie i czas na
              zabawy big_grin
              • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 19:55
                Tyle że pięcioraczki to nie norma smile

                Widzisz tylko wiele mam "nie nosi, bo przyzwyczai", nie reaguje na kazdy płacz -
                bo to szantaż i wymuszanie, nie karmi na żadanie, bo w ksiązce napisali, że
                dziecku wystarczy co 4 godziny, kąpanie się z dzieckiem to tez rzadkość bo po to
                ma wanienke by z niej korzystać, i najlepiej zeby dziecko samo zasypiało a w
                dzien samo sie bawiło nie angażując zbytnio uwagi mamusi. No i trzeba je tego
                nauczyć i usamodzielnić. I zaczyna się walka, a dziecko wyje bo chce nie tyle
                uwagi co bliskości, fizycznej bliskości, tulenia, noszenia, do których już się
                przyzwyczaił w brzuchu będac i które sa mu potrzebne, które dają poczucie
                bezpieczeństwa i poczucie bycia kochanym. A organizacyjnie jest łatwiej wysycić
                dziecko kontaktem fizycznym nocą niz leżeć z nim cały dzień. I łatwiej jest
                wziąć dziecia w nosidło/chustę i robic swoje niż narzekać, że nic zrobic nie
                moza bo potomek pozostawiony sam wyje. I przyjemniej jak dla mnie - noszenie i
                spanie z młodym oznacza, że przez dużą część doby jestem przytulona do osoby,
                którą kocham najbardziej na swiecie. Na mnie tez ma to dobry wpływ smile
                • carolinecat Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 20:33
                  I przyjemniej jak dla mnie - noszenie i
                  > spanie z młodym oznacza, że przez dużą część doby jestem przytulona do osoby,
                  > którą kocham najbardziej na swiecie. Na mnie tez ma to dobry wpływ smile
                  fajnie powiedziane.

                  ja mam taką ogólną uwagę, dotyczącą opisanego przez Ciebie podejścia pt. "nie
                  noś, bo się przyzwyczai".
                  najbardziej podobają mi się stwierdzenia: ja stosowałam zimny wychów, a mimo to
                  moje dziecko jest uśmiechnięte i szczęśliwe. a jakie ma być, jeżeli mamusia
                  pokazuje mu, że płacz jest be? rodzic jest dla dziecka Bogiem, nawet jeżeli robi
                  mu krzywdę, bo dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak nie powinno być. a
                  krzywdą nie muszą być wcale akty przemocy fizycznej, to są przypadki
                  ekstremalne. krzywdą jest pokazywanie dziecku, że jego potrzeby są mniej
                  istotne, podkopywanie jego poczucia wartości, nieakceptowanie pełnego wachlarza
                  jego emocji, drobny szantaż emocjonalny od czasu do czasu. takie rzeczy dzieją
                  się nagminnie, ale są mało spektakularne, więc się o nich nie wspomina. to
                  trochę taki temat tabu - wiadomo, o rodzicach źle się nie mówi. poza tym, żeby o
                  tym rozmawiać, trzeba w ogóle dopuścić do siebie myśl, że nasi rodzice nie są
                  idealni i popełnili ewidentne błędy w naszym wychowaniu. potem takie troszkę
                  pokręcone emocjonalnie osoby, którym skąpiono ciepła i bliskości w dzieciństwie
                  same biorą się za wychowywanie dzieci. i koło się zamyka.
                  • duzeq Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 16.05.09, 10:58
                    > najbardziej podobają mi się stwierdzenia: ja stosowałam zimny
                    wychów, a mimo to
                    > moje dziecko jest uśmiechnięte i szczęśliwe. a jakie ma być,
                    jeżeli mamusia
                    > pokazuje mu, że płacz jest be?


                    Na milosc boska, skad u was sie bierze taki przesadyzm z tym zimnym
                    chowem? Jak ktos uwielbia miec dziecie 24 na dobe na/przy sobie, to
                    ok, ale jezeli ktos nie umie zasnac przy krecacym i posapujacym
                    maluchu w nocy to co ma zrobic? Powiesic sie? I to od razu zimny
                    wychow jest? Bo dziecie w lozeczku???
                    No i sprobuj, zaprawde, sprobuj niemowleciu uswiadomic, ze placz
                    jest be, tak zeby RACJONALNIE nie plakalo ...!!! Dostaniesz Nobla z
                    psychologii.

                    krzywdą jest pokazywanie dziecku, że jego potrzeby są mniej
                    > istotne, podkopywanie jego poczucia wartości, nieakceptowanie
                    pełnego wachlarza jego emocji, drobny szantaż emocjonalny od czasu
                    do czasu.

                    NO, tu juz przesadyzm w pelni. Co to znaczy nieakceptowanie pelnego
                    wachlarza emocji???? Jak dziec placze jak opetany bo przemeczony, to
                    a)mam to akceptowac i promiennie sie usmiechac czy b) mam go polozyc
                    jak najszybciej spac, podazajac za jego potrzebami?

                    Czy to takie trudne do zrozumienia, ze jezeli dziec spi w lozku, do
                    ktorego idzie zreszta z ochota, to to nie zonacza, ze jestesmy
                    pokreconymi osobami, ktore skapia dziecku czulosci i ciepla...?
                • drzoana Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 20:35
                  Dziwi mnie i zaskakuje jak niektore z Was wypowiadaja sie jakby to
                  juz wszystkie rozumy pozjadaly w dziedzinie wychowywania dzieci.
                  Panie psycholog, doswiadczone mamy i te, ktore nigdy podobnych
                  problemow nie mialy. Nie moge wyjsc z podziwu jak nadal
                  pieczolowicie jest pielengowana nasza cecha narodowa - brak
                  tolerancji i zrozumienia dla innosci i zroznicowanych pogladow.
                  Zaskakuje mnie tez, jak malo szacunku okazuje sie osobom, ktore
                  zajmuja sie tematem profesjonalnie, ktore cale swoje kariery
                  poswiecaja temu, aby zrozumiec i badac dzieci. Autor ksiazki,
                  ktorego wywody przytoczylam na poczatku tej dyskusji, jest wlasnie
                  takim czlowiekiem i nie potrafie zrozumiec, dlaczego wiele osob na
                  tym forum nadal (czsami bardzo niegrzecznie) potrafi te informacje
                  zamaszycie przekreslac w imie macierzynskieog instyktu i 'ja wiem
                  lepiej bo ja mialam inaczej i w ogole'.

                  Dlaczego dzieci sa tak rozne? Bo maja tak przeroznych rodzicow i w
                  przerozny sposob sa wychowywane (albo w ogolenie sa wychowywane, co
                  tez jest jak widac w modzie). Sa matki, ktore przekonane o swojej
                  racy, implementuja od poczatku swoje metody, ktore dzialaja z rozna
                  skutecznoscia. Nie przyjmuja do wiadomosci ze moze sa inne metody na
                  rozwiazanie problemow, inne podjescia etc. Brakuje im czesto
                  podstawowej wiedzy o psychologicznym rozwoju swojego dziecka, wiec z
                  gory przekreslaja wszystkie 'madre teorie'. Inne znowu matki
                  wychowuja swoje dzieci do tego stopnia ksiazkowo, ze zatracily juz
                  tzw. 'chlopski rozum'. Malo kto tak na prawde trafia w zloty
                  srodek - czyli umiejetnosc korzystania z wiedzy jaka nam daje nauka
                  o rozwoju dzieci, a zarazem wsluchiwanie sie we wlasny instynkt
                  macierzynski lub to co mowia kolezanki lub babcie. Nic w zyciu nie
                  jest czarno biale. Nasze dzieci tez nie. Dlatego nie ma sie co
                  dochodzic kto tu ma racje. Racja jest gdzies posrodku i mam
                  nadzieje, ze Wasze inteligencja potrafi ja odnalezc. Tego Wam i
                  sobie zycze.
                  • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 00:01
                    > Zaskakuje mnie tez, jak malo szacunku okazuje sie osobom, ktore
                    > zajmuja sie tematem profesjonalnie, ktore cale swoje kariery
                    > poswiecaja temu, aby zrozumiec i badac dzieci.

                    Nauczyłam się już w życiu, że tytuły naukowe ani ilość podpisanych własnym
                    nazwiskiem publikacji nijak o mądrości nie świadczą. Co więcej ci, którzy
                    najwięcej owych tytułów maja i najwięcej piszą to tylko teoretycy. Praktykom
                    zazwyczaj brakuje na to czasu.
                    • dare-czka Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 08:36
                      Fajnie jest glosic teorie,ze spanie z dzieckiem i cycy to podstwa
                      macierzynstwa,ale co maja powiedziec matki ktore karmia mieszanka i
                      ich dziecko spi oddzielwnie?to juz sa zle matki,ktore nie okazuja
                      czulosci itp?dla mnie to jakas bzdura,ja nie karmie piersia odkad
                      maly skonczyl 3 mies i nie spi z nim-jestem na etapie uczenia go
                      samamu spac-moze dla niektorych to okrucienstwo?smiac mi sie chce z
                      tego co tu czytam.Moj maluch zle sie na rekach zle w naszym lozku
                      wiec co mi pozostaje?ucze go spac samemu u sibie-i uwazam to za
                      najlepszy pomysl w takiej sytuacji-nie sadze ze wychowa
                      sie "gorszy"przez to,ja tez spapalm u siebie w lozeczku i co?jestem
                      jakas inna?nie wydaje mi sie.Dobrze jest glosic jakies pseudo
                      psychologiczne poglady jak kogos ten problem poprostu nie
                      dotyczy.Jesli matce dobrze z tym,ze spi z dzieckiem to niech sobie
                      spi-jej sprawa,ale uogulnianie jakie tu padlo to jakas kompletna
                      bzdura-mam na mysli to ze dziecki ktore same spi maja gorzej bo cos
                      tam....
                  • mruwa9 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 14.05.09, 09:34
                    Za to Ty wypowiadasz sie w duchu tolerancji i poszanowania cudzych
                    pogladow i zupelnie, ale tak zupelnie, absolutnie sie nie wymadrzasz
                    wink nic a nic!
                    Ile sama masz dzieci? I kiedy nauczylas je samodzielnego zasypiania?
                • malwisul Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 20:40
                  Ja mam taką samą teorie jek semi-dolce, moja mała (6,5 miesiąca) od urodzenia
                  śpi ze mną, sprząta ze mną (łapiąc przy okazji co się da i wkładając do
                  pyszczka), chodzi ze mną nawet do sklepu jak muszę po coś na chwilę wyskoczyc
                  itp. Jak widzę jaką ma radochę to nie chciałabym tego zmieniac, zasypia też
                  ogólnie ładnie, no i zawsze pierwsze co widzę jak się obudzę to uśmiechnięta
                  buzka od ucha do ucha smile nie oddałabym tego za żadne skarby...
                • lenama_2008 semi 12.05.09, 20:47
                  semi-dolce napisała:

                  > wiele mam "nie nosi, bo przyzwyczai", nie reaguje na kazdy płacz -
                  bo to szantaż i wymuszanie, nie karmi na żadanie, bo w ksiązce
                  napisali, że dziecku wystarczy co 4 godziny, kąpanie się z dzieckiem
                  to tez rzadkość bo po to ma wanienke by z niej korzystać, i
                  najlepiej zeby dziecko samo zasypiało a w dzien samo sie bawiło nie
                  angażując zbytnio uwagi mamusi. No i trzeba je tego nauczyć i
                  usamodzielnić. I zaczyna się walka
                  > A organizacyjnie jest łatwiej wysycić dziecko kontaktem fizycznym
                  nocą niz leżeć z nim cały dzień.
                  > noszenie i spanie z młodym oznacza, że przez dużą część doby
                  jestem przytulona do osoby, którą kocham najbardziej na swiecie.

                  semi:
                  - duzo nosze mojego Mlodego (11miesiecy!) bo sam nie ma jeszcze
                  ochoty na przemieszczanie sie (nie raczkuje) plus zawsze wtedy kiedy
                  On tego potrzebuje (zwykle najwiecej w czasie skokow rozwojowych).
                  - w okresie karmienia piersia po etapie wczesnego niemowlectwa
                  przestalam karmic na zadanie, bo chcialam zeby Mlody traktowal piers
                  zywieniowo (moja swiadoma decyzja). z tego samego powodu
                  wyregulowalam pory karmienia - nie zdazylo sie, zeby Mlody plakal z
                  glodu - ledwo otwieral oczy po drzemce czekal na Niego cycek. dzieki
                  temu skonczyly sie kolki (mniejszy poziom laktozy).
                  - z przyjemnoscia na przemian z mezem kapiemy sie z Mlodym - od
                  kiedy dorosl do duzej wanny i od kiedy takie wspolne kapiele zaczely
                  sprawiac Mu przyjemnosc.
                  - w ciagu dnia cala moja uwaga skupia sie na Mlodym - tak Go
                  nauczylam i ja to akceptuje. sprawy porzadkowo-domowo mam poukladane
                  w taki sposob (w wiekszosci olane albo zalatwiane przez inne osoby),
                  ze moge skupic sie na Mlodym. pracuje na kompie wtedy gdy Mlody spi
                  albo wieczorami.
                  - cale nasze zycie zmienilo sie i dopasowalo do Mlodego, ale...
                  naleze do tej 'niemadrej' grupy rodzicow, ktorych dzieci zasypiaja i
                  spia samodzielnie, bo w pewnym momencie uznalam, ze bedzie to dla
                  nas najlepsze rozwiazanie. i wcale nie najwygodniejsze ani nie
                  najlatwiejsze na poczatku. nie oznaczalo zadnej walki i ani jednej
                  przelanej lzy! rozumiem, ze wg Twojej teorii moje dziecko i tak
                  jest 'zlamane'...?
                  tak jak Ty kocham mojego syna najbardziej na swiecie i dlatego dla
                  mnie akurat latwiej jest nasycic dziecko kontaktem fizycznym w ciagu
                  dnia a nie w nocy.
                  • lenama_2008 Re: semi 12.05.09, 20:52
                    i jeszcze pewien drobiazg:
                    nosze mojego Mlodego w chuscie na zakupy, krotsze spacery,
                    przewietrzenie przed drzemka i wszelkie sprawunki... i jestem pewna,
                    ze kiedy Twoj syn osiagnie sluszna wage 11-miesieczniaka mozesz miec
                    mniej niz dotychczas entuzjazmu w polecaniu bezwzglednego noszenia
                    przy sobie dziecka przez caly dzien.
                  • drzoana Re: semi 12.05.09, 20:57
                    A ja jeszcze dodam Semi, ze ja nie lubie i nie chce byc wiecznie
                    uwiazana przy moim synku. Jak mial 8 miesiecy to nawet zostawilam
                    go w domu z babcia, aby robic drugie studia. Nauczylam
                    samozasypiania jak mial 6 miesiecy, nie karmilam nigdy na zadanie,
                    nie jestem na kazde zawolanie, nie poswiecam mu 100% swojego czasu,
                    nie zawsze sie z nim bawie, nie zawsze do niego mowie, nie zawsze
                    kolo niego skacze, nie nosze, nie podaje, nie zalatwiam, nie
                    ulatwiam, nie sprzyjam.
                    Tylko kocham strasznie.

                    ja.. wyrodnia matka, co to nie chodzi ze swoim potomkiem
                    przyklejonym wiecznie do cycka lub do ciala.

                    Straszne.
                    • leneczkaz Re: semi 13.05.09, 08:42
                      dawać stos.. i spalić czarownicę co to na STUDIA poszła zamiast spać z dzieckiem wink
                  • semi-dolce Re: semi 12.05.09, 23:54
                    nie oznaczalo zadnej walki i ani jednej
                    > przelanej lzy! rozumiem, ze wg Twojej teorii moje dziecko i tak
                    > jest 'zlamane'...?

                    Jako "złamane" rozumiem takie dziecko, z którym stoczono walkę, które w końcu
                    przestało płakac, bo zrozumiało, że nie ma co liczyc na mame, bo straciło
                    nadzieje, że ona przyjdzie (np. kiedy dziecko nie może usnąć). Skoro mówisz, że
                    bez walki i bez jednej łzy, to nie, twoje dziecko wg tego nie jest "złamane".
          • mad_die Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 20:59
            > no to wg mad_die (nie pam. czy tak jej jest) jestes juz spalona..próżna i
            > egoistyczna bo masz wolny czas malujesz sie i sprzatasz
            >

            Bardzo ciekawe wnioski wyciągasz wink

            Co innego realizować się/zajmować się sobą mając na względzie swoje dziecko
            (czyli dopasować swoje życie tak, aby pogodzić swoje potrzeby z potrzebami
            dziecka), a co innego realizować się/zajmować się sobą dopasowując dziecko do
            swych potrzeb.

            I jeśli powiedziałam, że moja córka zasypia w 10 minut, to z pewnością nie po
            to, żeby zasmucić te mamy, które nie wiedzą jak uśpić swoje pociechy.
            Moja córka też wcześniej długo zasypiała, bo była mała i potrzebowała mnie,
            mojej piersi, mojej bliskości. Akceptowałam to, bo wiedziałam, ze ten wiek to do
            siebie ma.
            A teraz, kiedy ma 16mscy i inne potrzeby niż kilkumiesięczne dziecko, zasypia
            szybko. Ale nadal ze mną, bo widać mnie potrzebuje. I też tego nie neguję, nie
            walczę z tym, bo wiem, że kiedyś z tego wyrośnie, że kiedyś przytuli się do
            mnie, da mi buzi i pójdzie do swojego łóżeczka. Pewnie już za rok (o ile
            wcześniej nie zrezygnuje z piersi).
            • drzoana Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:02
              wyczuam lekkie tym zmeczenie (do ktorego oczywiscie sie nie
              przyznasz0, mad_die
              • mad_die Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:29
                Doprawdy? To masz bardzo dobry monitor, bo ja przez swój nawet z tego bloga:
                mojewypieki.blox.pl/html
                zapachów nie czuję tongue_out

                Możesz mi wskazać, w którym miejscu najbardziej czuć moje zmęczenie?
            • olma1974 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:13
              Moja mała 8 miesięcy umie tylko zasypiać w łóżeczku. Odwraca się do
              mnie tyłkiem i ma być zgaszone światło no i ulubiona szmatka przy
              policzku. Nie widać żeby była nieszczęśliwa że nie słyszy mojego
              bicia serca. Fakt, że nie pracuję i ma mnie w dzień pewnie sprzyja
              temu iż tak małe dziecko wie już że jest odrębną istotką. Zresztą ja
              kocham swoje dzieci ale też jestem nie tylko matką. Lubię też swoją
              prywatność. Mam koleżankę, której synek 5 lat ciągle siusia w nocy
              i podobno nie ma co Go stresować badaniami- samo przejdzie. Może i
              tak, każdy ma swoją teorię tylko czy czasami nie dajemy dziecku zbyt
              dużo. To moja teoria a fakt że mam trójkę dzieci oznacza, że chyba
              nam wszystkim jest ze sobą baaaardzo dobrze.
            • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:43
              dokladnie taki sens mialy twoje slowa, ze mamy ktore chca aby ich dzieci spaly
              same ( a nie ciagle uwieszone gdzies tam u cycka- 5 kg to jeszcze znosne ale
              12?..) sa matkami wyrodnymi bo chca sie przeciez malowac i zyc tak jak przed
              ciaza…troche to żenujące
              co ma zwykly odpoczynek czy zjedzenie tej jednej kromki (bo przeciesz jak się
              siega po 2 to już maluch placze) do zycia kiedy nie mialo się dziecka? Owszem
              duzo się zmienilo i mysle ze mamy które tutaj w większości maja już troche
              wieksze niemowlaki a nie noworodki to już dawno sobie zdaly z tego sprawe
              a może u ciebie wystepuje cos na ksztalt dziecięcego lęku separacyjnego? Ze nie
              chcesz nawet na sekunde oderwac dziecka od siebie, mysle ze jeszcze bardziej
              można tym skrzywdzic niż pomoc..odnosze się do mojej wypowiedzi do semi w ktorej
              pisalam o mamie malej dziewczynki

              a nie pomyślałas ze dziecko chce spac z Toba bo jest do tego przyzwyczajone? Czy
              dzieci mam które spia sobie spokojnie w swoich lozkach już mam wogole nie
              potrzebuja i nie kochaja? To może oddac dzieci malpom skoro nie trzeba im
              wlasnych matek bo spia same…
              i jeśli liczysz na to ze dziecku się samo odmieni spanie z rodzicami bo do tego
              „dojrzeje” to możesz się grubo przeliczyc, tylko wtedy będziesz wyrządzać
              swojemu dziecku wielka krzywde chcąc go w wieku kilku lat uczyc spania samemu/we
              wlasnym pokoju. I to słynne haslo ze do 18 spac nie będzie, no może i nie ale w
              sumie mnie by troche przerażało te wiele lat spania z dzieckiem bez prywatności
              i intymności z mezem, prędzej mąż cie pogoni niż dziecko się samo spac nauczywink
              • mad_die Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:59
                Mogłabyś cytować dokładnie, do czyjej wypowiedzi się odnosisz? Bo trudno sie
                domyślić, do kogo tak właściwie piszesz...

                Mojego męża w to nie mieszaj, on ma takie same poglądy na wychowanie dziecka jak
                ja. I z pewnością gonić mnie nie będzie.

                A czy ja gdzieś napisałam, że moja córka nie śpi w swoim pokoju? W swoim
                łóżeczku? Skąd takie wnioski? Doprawdy, chyba się za bardzo emocjonujesz tym
                tematem.
                • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 22:21
                  no oczywiscie pisalam do ciebie a na to do kogo jest odpowiedz jest prosty
                  sposob - jak wlanczasz jakis watek to nie rozwijaj wszystkich odp i wtedy
                  zobaczysz kto komu odpisuje, mysle ze to nie jest trudne
                  co do tamtego tematu- pogadamy za pare lat
                  • mad_die Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 22:39
                    Doprawdy? Nie wiedziałam, dziękuję za tę poradę.
                    I tak na przyszłość, staraj się używać dużych liter i polskich znaków, to nie
                    boli, a ułatwia czytanie i zrozumienie. I zanim naciśniesz Enter, sprawdź, czy
                    błędów nigdzie nie porobiłaś...

                    Nie sądzę, abyśmy nawet za parę lat miały sobie cokolwiek nowego do powiedzenia
                    w tym temacie. Ty wiesz swoje, ja jestem hiena, i niech tak zostanie tongue_out
                    • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 09:54
                      pytalas i nie wiedzialas to napisalamsmile
                      a na takie bzdety nie mam czasu bo mam ciekawsze rzeczy do robienia i wole
                      pisac bez polskich liter a madrze niz z polskimi a bdzurysmile
              • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 00:06
                > dokladnie taki sens mialy twoje slowa, ze mamy ktore chca aby ich dzieci spaly
                > same ( a nie ciagle uwieszone gdzies tam u cycka- 5 kg to jeszcze znosne ale
                > 12?..) sa matkami wyrodnymi bo chca sie przeciez malowac i zyc tak jak przed
                > ciaza…troche to żenujące

                Okrutna prawda jest taka: mając dziecko już NIGDY nie będziesz zyła tak, jak
                przed ciążą.


                > i jeśli liczysz na to ze dziecku się samo odmieni spanie z rodzicami bo do tego
                > „dojrzeje” to możesz się grubo przeliczyc

                Nie liczę. Jestem tego pewna.


                prędzej mąż cie pogoni niż dziecko się samo spac nauczywink

                Wystarczy dobrze wybrać męża.
              • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 00:17
                a może u ciebie wystepuje cos na ksztalt dziecięcego lęku separacyjnego? Ze nie
                > chcesz nawet na sekunde oderwac dziecka od siebie,

                Ciekawa diagnoza. Ale wobec tego ów lęk wystepuje u wszystkich samic wszystkich
                znanych mi gatunków ssaków. Poza człowiekiem oczywiście. Tzn u człowieka tez,
                ale on zamiast podążac za instynktem stara sie byc mądrzejszy od natury. W wielu
                dziedzinach i zazwyczaj z marnym skutkiem...
                • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 11:01
                  ale to nie jest normalne, jesli juz tak nawiazujesz do zwierzat to wyobraz sobie
                  ze kazda samica czy to ssakow czy ptakow zostawia mlode zeby polowac/zdobywac
                  jedzenie

                  wiec chyba jestes jedyna ktora twierdzi ze matka nie powinna nawet na chwile
                  odrywac od siebie dziecka...a zalatwiasz sie tez z mlodym?
                  • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 14:09
                    Naczelne nie zostawiają. Małe małpki są stale przyczepione do mam. Ludzkie
                    noworodki także mają odruch chwytny dłoni i stóp.

                    Ja nie twierdzę, że nawet na chwilę. Ja twierdzę, że nie na siłę.
                    Tak, zdarza mi się chodzic do kibelka z młodym.
                    • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 14:42
                      ale w poprzednich postach twierdzilas cos innego, zreszta wlasnie istotą wątkow
                      na temat ktorych nie wypowiadasz jest to jak zrobic to zeby mama miala czasem
                      chwile po to aby isc np do wc (bez przyczepionego malca na placach bo szczerze
                      to dla mnie to niefajne-to malo powiedziane) albo zeby zrobic cokolwiek, to ze
                      sie ma dziecko nie oznacza ze nie wolno go wypuscic z rak nawet na sekunde
                      (przypomne ze twoje wczesniejsze stw. brzmialo ze niemowle nie musi zostawac
                      samo) nie musi ale to jest normalne ze czasami sie na chwile gdzies odejdzie bez
                      dziecia na rekach czy plecach
                      piszesz nic na sile, ale wlasnie jak zrobic to "nic na sile" zeby dziecko
                      czasami zostalo na 2 min samo, to bylo istota niektorych wątkow na ktore ty
                      usilnie wciskalas ludziom chuste, wogole nie zrozumialas tematu,
    • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 21:18
      semi

      zadna tutaj nie napisala ze nie chce przytulac dziecka, chce zeby sie samo
      bawilo, przewijalo, karmilo i zeby wogole dajo jej spokoj
      co za generalizowanie...
      jesli znasz takie matki o ktorych piszesz to tylko mozna wspolczuc

      >Bo "moja" teoria obejmuje dużo więcej niz sam moment usypiania. Owa teoria
      mówi, żeby być z >dzieckiem blisko mozliwie najdłużej, by nie zostawiac go
      samego, by nosic i tulić nie tylko do snu. >Wówczas dziecko sie ową bliskościa
      niejako nasyca i duzo rzadziej ma problemy ze snem, dużo >łatwiej bawi sie samo,
      szybciej (i bezboleśnie) staje sie samodzielne i ogólnie mniej płacze

      nie wiem jak inne matki ale ja jestem z dzieckiem praktycznie non stop (zreszta
      sam się nie da zostawic bo wyje) wiec spedzam z nim caly dzien, nosze bardzo
      duzo, smieje się prawie caly dzien, a to ze umie usypiac sam to chyba tylko
      na +…bo i ja się nie denerwuje i dziecko spokojniejsze i pogodniejsze i wcale
      nie czuje się egoistka ze dziecko sobie spokojnie spi

      ale tak jak we wszystkim trzeba mieć umiar, dziecko tez się musi przebywac
      chwile dziennie samo ze soba, bawic się chwile samo, to sa dopiero normalne
      warunki rozwoju
      znam jedna mamuske która na dziecko chuchala dmuchala, bala się o wszystko,
      wszedzie tylko dziecko dziecko dziecko, a teraz mala ma kilka lat i zamiast się
      bawic z dziecmi to albo siedzi z mama w domu albo na podworku mama stoi krok w
      krok za nia, nawet pobawic się biedna nie może, jak już dobrze chodzila to na
      spacerach matka z ojcem latali za nia 2 kroki dalej zamiast dac dziecku troche
      swobody, takiej „kaleki” nie chciałabym wychowac, ale oczywiscie to wina
      rodzicow jest. wiec mimo ze non stop prawie jestem z dzieckiem ( ma pol roku
      prawie) to daje mu troche swobody oswajam ze swiatem , może się pobawic sam
      poleżeć i od tego przeciez nie zdziczeje na przyszłość i watpie żeby odczul
      jakos na psychice to ze spal w swoim łóżeczku, tak jak ktoras tu mamuska napisala…smile

      • semi-dolce Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 00:13
        dziecko tez się musi przebywac
        > chwile dziennie samo ze soba, bawic się chwile samo, to sa dopiero normalne
        > warunki rozwoju

        Niemowle nie musi.


        > znam jedna mamuske która na dziecko chuchala dmuchala, bala się o wszystko,
        > wszedzie tylko dziecko dziecko dziecko, a teraz mala ma kilka lat i zamiast się
        > bawic z dziecmi to albo siedzi z mama w domu albo na podworku mama stoi krok w
        > krok za nia, nawet pobawic się biedna nie może, jak już dobrze chodzila to na
        > spacerach matka z ojcem latali za nia 2 kroki dalej zamiast dac dziecku troche
        > swobody, takiej „kaleki” nie chciałabym wychowac, ale oczywiscie to
        > wina
        > rodzicow jest. wiec mimo ze non stop prawie jestem z dzieckiem ( ma pol roku
        > prawie) to daje mu troche swobody oswajam ze swiatem , może się pobawic sam
        > poleżeć i od tego przeciez nie zdziczeje na przyszłość i watpie żeby odczul
        > jakos na psychice to ze spal w swoim łóżeczku, tak jak ktoras tu mamuska napisa

        czym innym jest ciągłe zajmowanie sie i zabawianie dziecka a czym innym stała
        obecność przy nim. Mozna zajmowac się swoimi i tylko swoimi sprawami z dzieckiem
        na ręku (czy w chuście). Nadmierny lęk o dziecko to także zupełnie inna kwestia.
        • asiula1987 Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 13.05.09, 09:07

          >Niemowle nie musi.

          niemowle jest do 12 miesiaca zycia, chcesz mi powiedziec ze nie odstawisz nawet
          na krok prawie roczniaka????????
          co innego maly 2 miesiaczniak a co innego pol roczniak i prawie roczniak

          <lol> no nie moge bedziesz prawie roczne dziecko targac ze soba w chuscie na
          plerach? to wspolczuje i tobie i dziecku, wez mu daj troche spokoju i zobacz ze
          umie sie zajac same soba i to jest naprawde potrzebne dla rozwoju malucha,
          pwiennas to wiedziec jako pani psucholog <lol>

          jako czlowiek "uczony" powinnas miec umysl bardziej otwarty na inne poglady
    • koza_w_rajtuzach Re: Nie wazne JAK a KIEDY uczyc samozasypiania ! 12.05.09, 22:05
      Mój syn sam usypia od urodzenia. Bez smoczków i innych tego typu rzeczy. To
      kwestia charakteru dziecka wink. Początkowo spałam z nim, bo miał w nocy bóle
      brzucha i musiałam go mieć przy sobie, żeby mu pomóc, czy zmienić w nocy
      pieluchę. Teraz ma 4 miesiące i od dawna śpi już sam w swoim łóżku. Po prostu go
      odkładam do łóżka i zajmuję się swoimi sprawami, a on bez żadnej pomocy z mojej
      strony sam usypia. Z córką było inaczej. Zawsze musiałam się namęczyć, żeby
      zasnęła, poza tym nie akceptowała spania we własnym łóżku i wybudzała się na
      najmniejszy hałas.
    • ila79 Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 12.05.09, 23:56
      ...niedawno odstawiłam od piersi 2,5-latka i co? Śpi sobie smacznie
      całą noc i sam zasypia, bo zwyczajnie do tego dorósł, a tu czytam:
      "12-16 miesiecy (ostatnia szansa na to, aby nauczyc jeszcze
      dziecka pewnych dobrych nawykow.. jesli nie zrobilo sie tego do 18
      miesiaca zycia, dziecko moze miec do konca problemy ze spaniem przez
      cale swoje dziecinstwo)."
      Powiedzcie mi drodzy Rodzice, jak to jest, że my w tzw.
      cywilizowanych społeczeństwach musimy przeczytać cały stos
      bezsensownych poradników, żeby uwierzyć, że jesteśmy w stanie
      wychować swoje dziecko???
      • drzoana Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 02:40
        Kochana Pani,
        Wyjatki to nie reguly. Czy potrafi Pani myslec bardziej
        objetosciowo, a nie tylko przykladami spod wlasnego nosa?
        I jeszcze raz gratuluje cudownego dziecka.
        • ila79 Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 14:04
          To nie wyjątek, przykład spod własnego nosa, czy cudowność dziecka,
          tylko zwykłe zaufanie instynktowismile. Tak, Kochana Pani istnieje coś
          takiego jak instynkt rodzicielski, cóż za odkrycie! Niestety jest on
          coraz skuteczniej zakłócany takimi cudownymi lekturami, które
          normalnym ludziom robią wodę z mózgu.
          • semi-dolce Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 14:23
            No własnie - zaufanie do własnego instynktu zastepujemy zaufaniem do schematu
            napisanego przez jakiegos pana.
            • asiula1987 Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 14:46
              szczerze? g**** wieciesmile nigdy zadna z was nie zastosowala zadnej moze nie
              metody ale wskazowki dawanej przez kogos kompetentnego(zreszta ja tez nie
              ale kiedys czytalam o tym), nikt nie kaze nikomu na sile dzecka zostawiac samego
              w lozku, to sa tylko wskazowki ktore mozna wykorzystac jesli ma sie problem taki
              czy inny, jesli dziecko ma problem z zasnieciem to uwierzcie mi zematka nie stoi
              nad nim z zegarkiem i nie mierzy czasu bo w ksiazce tak pisali, tylko robi
              wszystko co tylko w jej mocy, a ze czasami jedna czy 2 wskazowka z jakiegos
              poradnika pomoze to chyba tylko mozna sie cieszyc a nie krytykowac ze nie ma sie
              instynktu....
              • ila79 Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 15:10
                No właśnie o to chodzi, że każda z nas ma INSTYNKT. Każda kobieta i
                każdy mężczyzna i nawet dziecko (starsze rodzeństwo np.). Mój mąż
                nawet wykazał się większym instynktem niż ja, bo nie przeczytał
                wcześniej bzdur typu Tracy Hogg (ja oczywiście przeczytałam i
                wzięłam sobie do serca).
            • smerfetka8801 Re: Koń by się uśmiał z całego tego wywodu... 13.05.09, 14:55
              semi tobie instynkt podpowiada,że masz nosić cały dzień spać z dzieckiem ,komu
              innemu instynkt podpowiada-kochaj ale to OSOBNA istota.
              Moje dziecko ma moje geny ale nie jest mną i nie musi być ze mną cały czas.
              dobrze by było gdyby rodzice szukali konsensusu pomiędzy tym co dziecko "chce" a
              tym czego oni chcą lub potrzebują.tak aby dziecko na tym nie cierpiało bo jest
              najważniejsze ale i tak by oni sami rodzicielstwem się nie męczyli.nie każda
              kobieta chce karmić 2 latka spać z rocznym dzieckiem czy nosić dziecko w
              chuście.książki i wywody naukowców mają się nijak do rzeczywistości-tego jakie
              dzieci mają charaktery i jacy są ich rodzice.
              Nie ma jedynie słusznych prawd.
              dodam jeszcze ,że jeden jedyny raz przy ząbkowaniu ostatnio wzięliśmy córkę w
              nocy do naszego łózka bo już nie mieliśmy siły wciąż do niej wstawać po godzinie
              kiedy przytulała się raz do taty raz do mnie i świrowała odniosłam ją do jej
              łóżeczka gdzie zasnęła od razu jak widać nie odebraliśmy jej poczucia
              bezpieczeństwa separując ją od nas na noc.dodam jeszcze,ze jeśli mój pies ma
              swoje własne miejsce w domu to moje dziecko od psa nie jest gorsze jest wręcz
              najważniejszym członkiem rodziny i zasługuje na własne miejsce,własny pokój.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka