Dodaj do ulubionych

pies warczy na pełzającą córcię...

14.05.09, 20:56
dziewczynki,sytuacja jest taka : mam w domu 9 miesięczną dzidzię,od tygodnia
raczkuje i eksploruje nasze mini mieszkanko...ostatnio przeraziłam się
potwornie bo gdy młoda zbliżyła się na jakieś póltora metra do legowiska psa
to rozpoczęła warczeć...wiem,że psa legowisko to jego teren ale właściciel ma
przecież prawo podejść do niego...nie wiem co z tym psem począć..jest bardzo
poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
się odepchnięta i niechciana ale przyznam ,że nie chcę w domu psa który nie
uznaje mojego dziecka za ważniejszego od siebie.Teraz warknie a potem....?
Obserwuj wątek
    • dziub_dziubasek Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:04
      Moim zdaniem sama sobie odpowiedzialas niestety. ja osobiście bym się bała mieć
      i psa i malutkie dziecko w domu, zwlaszcza jeżeli to pies był pierwszym
      lokatorem. Wiem, że pewnie jesteś zżyta z psem, ale jesli staje się agresywny w
      stosunku do dziecka to nie ryzykowałabym.
    • tu_mama Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:08
      absolutnie nie masz się nad czym zastanawiać. pies wyraził swoje
      zdanie w temacie kto jest ważniejszy. nie dasz rady mieć oczu
      dookoła głowy i pilnować psa i dziecka. potem sobie nie darujesz jak
      się coś stanie. starsze rodzeństwo potrafi być "złośliwe" gdy jest
      zazdrosne, a pies? nie oczekujmy zbyt wiele.
    • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:12
      Ja mam 2 dogi niemieckie i 6 miesięczna córcię i naprawdę da się pogodzić i dziecko i psa tylko trzeba chcieć .
      Dziecko zawsze trzeba pilnować przy psie a psa nauczyć , że nie on najważniejszy.
      Proponuję zapytać tresera o radę a nie od razu pozbywać się psa bo bardzo możliwe , że uda się Wam popracować nad tym zachowaniem i w rezultacie wyeliminować je.
    • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:20
      poczytaj:

      www.canistic.pl/male-dziecko-a-pies.html

      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:32
        będę szczera mamooliwki...mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
        dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
        narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
        chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
        do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
        nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
        odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
        bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
        kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
        robiła.Wydaje mi się,że podpisałą wyrok na siebie.Nie ukrywam,że mnie to
        oczywiście rusza,że mogłaby być uśpiona ale co zrobić..oddać komuś
        nieodpowiedzialnemu kto ją weźmie na walki...?
        • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:44
          ehhh powiem tak widziały gały co brały.
          Najlepiej będzie jak ją wysterylizujesz i oddasz fundacji Amstaffów a oni znajdą jej dobry , odpowiedzialny dom

          Jak dla mnie Wy czyli Ty i twój narzeczony jesteście nieodpowiedzialni.
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:09
            dlaczego tak sądzisz...?myślisz,ę zaczynając spotykać się z Nim planowałam już
            dziecko..?a moje gały widziały spokojnego psa...
        • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:46
          A tak poza tym nikt Ci zdrowego psa nie uśpi i chwała mu! Ja tutaj widzę tylko i wyłącznie Wasza winę w jej wychowaniue.
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:10
            jak leżałam na sali po porodzie ona już miała piluchę w domu do
            powąchania,zrobiliśmy wszystko wg. wskazówek.Ona po prostu wydaje mi się
            psychicznie niestabilna.
            • demonsbaby Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:09
              psychicznie.
              To w kwestii demonizowania zachowań.

              Żaden człowiek rozsądnie myślacy nie pozwala raczkującemu dziecku
              na "wchodzenie do legowiska", ponieważ pies może być zmęczony
              kontaktem z dzieckiem, drażni go np. piszczenie dziecka, płacz, etc
              (co jest akceptowalne), nie ptrafi się zachowac wobec istosy
              niezbornej ruchowo (tak, tak etap raczkowania dla każdego psa
              zyjącego z małym dzieckiem może być szczególnie trudny), pies
              unikania kontaktu bo np. dziecko mu wczesniej dokuczyło (pociągnęło
              za ucho, chwyciło za kikut ogona, wsadziło coś - gdzieś ... wink).

              Polecam literaturę fachową, jeżeli idzie o sposoby zapoznania
              dziecka z psem i odwrotnie.

              Tzw. "puste przebiegi" (kłapnięcie, pokazanie zębów, warczenie) to
              nie musi się wiązać tylko z hierarchizacją, ale okazaniem zmęczenia
              małym / nadpobuliwym dzieckiem. Podobne doświadczenia mialy miejsce
              w moim domu, ale wyżej opisałam mozliwe sposoby na psa ... Nie znam
              tez dokładnie wieku psa, stopnia socjalizacji, i ponawialnych
              sytuacji zależnych od zdarzeń. Nie mniej potwierdzam - etap
              wchodzenia dla dziecka niezbiornego ruchowo do legowiska psa,
              samodzielny kontakt (glaskać też trzeba uczyć) i pozostawianie bez
              nadzoru JEST WYKLUCZONE!

              Polecam tą pozycję:
              www.marivet.eu/szkolenie4.html
              Tylko w kwestii poznania tematu. Nie dyskutuję z założenia ze
              strachem. Z jednej strony jako matka - rozumiem twoje pobudki. Nie
              mniej powinniście oboje dobrze i gruntownie sprawę przemyśleć (może
              jednak warto trochę zachodu) - jeżeli STNOWCZO NIE MA OCZYM
              DYSKUTOWAĆ psa poddac sterylce i wydac do adopcji. Przy tym ostatnim
              mogę pomóc (jak pisałam wcześniej).
              • banaszka82 Re: Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:36
                ma 9 lat a dziecko jedyne co jej zrobiło to głaskało po głowie.Ona ledwo
                raczkuje więc psu NIGDY nie dokuczyła. Jest to suka od lat wysterylizowana.
              • banaszka82 Re: Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:37
                aha,jeszcze jedno : młoda nie weszla na jej legowisko tylko ZBLIŻYŁ się na
                odległość ok. 1,5 metra.
                • demonsbaby Re: Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:42
                  wiesz z dokuczaniem bywa róznie. Percepcja psa a człowieka na
                  zewnętrzne bodżce jest skrajnie rózna.
                  To był jednorazowy incydent czy to się ponawia? Ma związek z
                  podchodzeniem / wchodzeniem do legowiska? Jak wyglądają zabawy
                  dziecka z psem? (wyglądały?) I od kiedy "zaczęło się" warczenie?
                  • banaszka82 Re: Wasz pies ma zdrowe odruchy i jest stabilny 15.05.09, 12:48
                    żadnego dokuczania nie było.Nie było żadnych zabaw bo ja się boję ich zbliżeń,i
                    nie jest tak,że pies jest odizolowany od nas.Nie powtórzyło się bo ja już
                    trzymam dziecko zdala od psa.
                    • demonsbaby To o czym piszesz - jest izolacją 15.05.09, 13:06
                      i takimi terminami określi ci raczej FACHOWIEC- SPOSÓB POSTĘPOWANIA
                      z psem, nie tylko ja, jako poprawny hodowca.

                      widzisz i to jest właśnie błąd.
                      To o czym piszesz to jest izolacja psa od dziecka. Popełniliście
                      błąd, który jest do naprawienia, ale faktem jest, że dla ludzi,
                      którzy tego chcą. Po raz kolejny podkreślę - rozumiem cię jako mama
                      małego chłopca. Gdybym nie znała rasy / psa, nie chowala od
                      szczeniaka też bym się BAŁA. I jako matka zdradzasz naturalny objaw
                      troski o własne dziecko.

                      Ze strony praktycznej - po krótce.
                      Adopcja - ale przemyślana, powierzcie sprawę fachowcom - nie sami (
                      i wykluczcie schronisko) .
                      Powiem szczerze, gdybym nie miała psa i świra na punkcie dobermanów -
                      to chyba bym ją od was zabrała, bo naprawdę opisujesz psa
                      NORMALNEGO, który po prostu zderzył się z nietypową sytuacją w domu.

                      Jezeli twoje emocje (zauważ co robisz - na każdy kontakt / próbę
                      kontaktu psa z dzieckiem - ty się denerwujesz, spinasz, reagujesz
                      odwołaniem psa od dziecka, karceniem)biora górę - staraj się nie
                      wykonywac jakiś gwałtownych ruchów - bo autentycznie zwiększasz
                      szanse na ugryzienie (dostanie dziecko - bo to dziecko jest
                      elementem twojego niepokoju - dokąd go nie było nie reagowałaś na
                      kontakty z psem strachliwie - nie oczekuj zatem logiki myślenia od
                      psa - reaguje instynktownie) - fakt, że nie wiem jak wyglądają / czy
                      wyglądały twoje stosunki z psem przed przyjściem dziecka.Jesteś w
                      domu sama? Czy tata dziecka też z wami jest (czy pracuje)? Każde
                      warknięcie - karć zakłądaniem kagańca i powtarzaj "zostaw" / "nie
                      wolno" (stanowczo z wyprostowanej pozycji.
                      Nie staraj się konkretnym wydarzeniom nadawac jakiejś wielkiej wagi -
                      czyli znowu mówimy o emocjach bo potęgujesz niepokój suki.

                      Innymi słowy wygląda to tak:
                      Ty się boisz kiedy ona podchodzi do dziecka, suka czuje twój
                      niepokój i sama się zaczyna niepokoić. Za powód niepokoju przyjmuje
                      twoje dziecko (bo dotąd nie bałaś się kiedy ona podchodzila z
                      ciekawości, zaglądała do torby z zakupami, itp.) zatem własny
                      niepokój sygnalizuje na dziecko, kumasz?

                      Przede wszystkim bądż czujna, ale nie reaguj panicznie. Zdecydowanie
                      powtarzaj nie wolno / nie rusz / zostaw, itp.
                      I szcerze wam życzę, żeby suka traiła tam gdzie będzie szczęsliwa i
                      kochana.
                      • demonsbaby Faktem jest 15.05.09, 13:34
                        że za punkt wyjścia / pewnik przjęłam, iż w normalnych kontaktach z
                        dzieckiem - pies "nagle" okazał brak akceptacji dla zachowania
                        dziecka. Czyli były normalne kontakty i się popsuły.
                        Tak nie było. Więc nie musi to być problem hierarchizacji,
                        aczkolwiek nie jest wykluczone, że ten element odgrywa jakąś rolę.

                        Z opiniami możesz się również spotakć skrajnie róznymi - jesli idzie
                        o sojalizację psa z dzieckiem. Podobnie jak rózny i indywidualny
                        jest każdy osobnik. I tu: szczególnie psy obronne, strózujące,
                        bojowe. NIe jest tak, że suka twojego męża / faceta nie akceptuje
                        dziecka - nie daliście jej na to szansy.

                        Młody pies i małe dziecko - z jednej strony szybciej się "dogadują"
                        bo np. młody pies lubi się bawić i traktuje dzieciaczka jak kompana
                        do zabaw. Z drugiej strony przewyższa ten czynnik hierarchizacji
                        stada, kiedy właśnie w okresie dorastania psa może się okazac, że
                        ten a cechy dominujące i zaczyna ustawiać wszystkich w domu.

                        Dorosły pies z ustaloną hierachią i dziecko w domu - również ma
                        pozytywne strony, ale i sa te negatywy. Dorosły pies (równiez może
                        być chorujący - o czym nie musimy wiedzieć - bo pies np. nie okazuje
                        bólu, czy ignorujemy zachowania nietypowe) małe dziecko traktuje
                        z "ostrożnością" niekoniecznie przypisywaną młodym psom. Czynnik
                        hierarchizacji może się pojawić, ale nie musi - jesli psu pozwolimy
                        na kontakt z dzieckiem. Czyli wsplne zabawy, wspólna opieka nad
                        dzieckiem i wspólna opieka z dzieckiem nad psem. Tylko, że możliwość
                        zweryfikowania co się dzieje, czy jest możliwe, żeby było dobrze -
                        wymaga od nas konkretnej postawy. Wybacz, ale u was jej zabrakło.
                        • mruwa9 Re: Faktem jest 15.05.09, 14:27
                          faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
                          milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
                          skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
                          szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
                          mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie. Zupelnie pomijasz
                          sytuacje, ze pies ma swoj charakter, swoj temperament, moze byc
                          chory (tez psychicznie), moze miec gorszy dzien. I wtedy , jak w
                          ostatnim (dotychczas) glosie w dyskusji, wystarczy ulamek sekundy i
                          tragedia gotowa.
                          www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
                          • sadosia75 Re: Faktem jest 15.05.09, 14:54
                            Mruwa mam w domu psa,ktory jest psem obronnym wyszkolonym przez
                            specjaliste. pies sam w sobie po szkoleniu jest psem,ktorego mozna
                            bez obaw zaliczyc do psa o wysokim zagrozeniu zycia czy zdrowia.
                            majac tego psa urodzilam dwojke dzieci, dwoje dzieci wychowywalam
                            razem z psem, dwojka dzieci wchodzila do legowiska psa, tarmosila
                            za uszy psa, glaskala, dziewczynki do dnia dzisiejszego nie zostaly
                            pogryzione przez psa, zaatakowane w zaden sposob. pies, ktory
                            warczy ostrzega mowi swoim warknieciem nie zblizaj sie, nie
                            zaczepiaj mnie, zostaw mnie.
                            pies agresywny odrazu gryzie.
                            dziecko nie rozumie tego, ale OBOWIAZKIEM doroslego jest zareagowac
                            kiedy pies ostrzega warknieciem.
                            jesli ktos chce bo tu naprawde wystarczy chec to mozna pracowac nad
                            psem i poznac psa z dzieckiem. na dzien dzisiejszy nasz pies
                            pilnuje nasze dzieci. mlodsza corke na spacerze pilnuje uwazniej
                            niz kogokolwiek innego, chodzi za nia krok w krok. jesli corka
                            zbliza sie do czegos co psu nie podchodzi pod "normalne" zaczyna
                            szczekac, piszczec, alarmowac nas, ze cos jest nie tak, ze cos mu
                            nie pasuje.
                            a wiesz dlaczego nasz starszy pies tak reaguje? bo go szkolilismy,
                            bo przygotowalismy psa, dziecko, dom, i nas samych do gigantycznej
                            zmiany,ktora sie pojawila wraz z narodzinami kazdej z corek.
                            wystarczy chciec. i tyle.
                            jesli autorka watku nie chce to dla swojego meza czy faceta powinna
                            chociaz w ramach milosci zapewnic psu odpowiedni dom a co za tym
                            idzie zglosic sie do fundacji czy organizacji,ktore zajmuja sie
                            pomoca przy adopcji psow.
                            to nie jest gigantyczny wysilek. a moze zapewnic psu cudowny
                            dom,ktorego niestety na dzien dzisiejszy nie ma.
                          • demonsbaby Re: Faktem jest 15.05.09, 16:33
                            mruwa9 napisała:

                            > faktem jest tez, ze uwazasz, jak wszystkie zabierajace tu glos
                            > milosniczki psow, ze zachowanie zwierzecia jest tylko i wylacznie
                            > skutkiem dobrego albo zlego wychowania, ulozenia psa. Tak, jakby
                            > szczeniak byl czysta, neizapisana karta, kulka plasteliny, ktora
                            > mozna sobie wymodelowac wedug wlasnego widzimisie.

                            Kulkę plasteliny z "widzimisia" można tylko otrzymać przy prawidłowym
                            prowadzeniu psa przy założeniu, że nie mamy do czynienia ze skrzywieniami
                            psychicznymi, eliminowanymi w hodowlach (pseudohodowlach już nie).


                            , wystarczy ulamek sekundy i
                            > tragedia gotowa.

                            w mniejszym stopniu - to niebywała rzadkość (z wykluczeniem chorób psychicznych)
                            atak na człowieka ma miejsce wskutek przystosowania (nie dawajmy przymiotów
                            ludzkich zwierzętom, bo takich nie mają), a błędów przez nas popełnianych lub
                            braku umiejętności odczytywania konkretnych sygnałów.

                            Proponuję również przeanalizować w stosunku do własnej osoby termin:
                            www.nerwica.net/fobie/kynofobia/
                            • mruwa9 Re: Faktem jest 15.05.09, 16:52
                              Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
                              hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat? To jaka jest
                              roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
                              Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
                              W dziecinstwie i mlodosci mialam papugi, moja babcia miala koty, psa
                              (calkiem poczciwa i sympatyczna przybleda) i nawet u tak malych
                              zwierzat, jak papugi, widac temperament i charakter. Nie wierze, ze
                              zachowanie psa jest tylko i wylacznie zasluga (lub wina) wlasciciela.
                              • demonsbaby Re: Faktem jest 15.05.09, 17:00
                                Oddaję honor - nie wiedziałam, że rozmawiam ze Stanley`em Coren`em. W tym
                                temacie to tyle.
                              • demonsbaby Re: Faktem jest 16.05.09, 10:02
                                mruwa9 napisała:

                                > Powiedz mi, jak sie eliminuje skrzywienia psychiczne u psow w
                                > hodowlach? To taki eufemizm dla usypiania zwierzat?
                                Nie troska o wyodrębnienie cech pożądanych i nie narażanie ludzkiego
                                bezpieczeństwa na zagrożenie.

                                To jaka jest
                                > roznica miedzy uspieniem szczeniaka a doroslej suki?
                                Taki etap nazywa się zakazem rozmnażania konkretnych osobników. W okresie
                                szczeniactwa, cięzko zweryfikować konkretne odchyły psychiczne - można zgadywać.

                                > Miedzy niechecia do psow a kynofobia jest spora roznica.
                                Żadna - jedynie intensyfikacją objawów. Niechęć może się objawiać spotęgowanym
                                strachem urastającym do rangi paniki.
                                • mruwa9 Re: Faktem jest 16.05.09, 11:04
                                  ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
                                  usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
                                  powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
                                  samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
                                  oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?
                                  • demonsbaby Re: Faktem jest 16.05.09, 11:26
                                    mruwa9 napisała:

                                    > ale jak odbywa sie owa eliminacja cech niepozadanych? Czy dla
                                    > usypianego (zdrowego fizycznie) zwierzecia ma znaczenie, z jakiego
                                    > powodu jest usypiane? Dorabiasz ladne slowa do dokladnie takiego
                                    > samego dzialania, jakie ja nazywam wprost usypianiem, a ty szukasz
                                    > oglednych, ladnych slow, chyba dla zagluszenia wyrzutow sumienia?

                                    Nie mam wyrzutów żadnych - tytułem tego, że nie usypiam zdrowych zwierząt. Nie
                                    dorabiam teorii, mówię o systematyce działań podejmowanych w hodowlach - co siłą
                                    rzeczy - nazywamy kontrolą rozrodu. Rozród poza kontrolą / oceną bywa zgubny w
                                    skutkach (najczęściej wyrazem tego są cechy niepożądane oraz choroby genetyczne
                                    miotu).
                                    Żaden szanujący się hodowca (zaznaczam szanujący) nie powierzy w ręce drugiego
                                    człowieka bomby z detonatorem czasowym. Stąd sygnały o agresji / niepożądanych
                                    cechach trafiać powinny do hodowli skąd osobnik pochodzi.
                                    Meritum sprawy: "pies warczy" na zbliżające się dziecko - nie jest efektem zmian
                                    w psychice u 9letniego psa, który niesubordynacji nie okazywał do momentu
                                    zaistnienia sytuacji dla psa nietypowej. Jest karcony za zbliżanie się do
                                    dziecka - podchodzenie "obiektu", za który jest karcony sygnalizuje warczeniem -
                                    dlaczego? wyprzedza nasz odruch karcenia - czyli "to nie ja się zbliżam". Może
                                    też odgrywać rolę czynnik miejsca w stadzie. U psów dorosłych z zaznaczoną
                                    hierarchią jest to raczej sporadyczne.
                                    Zatem nie rozmawiamy o "bestii" w domu.

                                    Zgodnie z art. 35 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt "kto
                                    zabija, uśmierca zwierzę albo znęca się nad nim podlega karze pozbawienia
                                    wolności do roku,ograniczenia wolności albo grzywnie" Uśmiercenie jest wykonalne
                                    w aspekcie choroby zwierzęcia - czyli podyktowane stanem psychofizycznym.

                                    Jeżeli nie rozumiesz istoty hodowania / posiadania zwierząt o konkretnych
                                    cechach użytkowych to dyskusja jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie
                                    dyskutuję na tematy dotyczące konkretnych specjalizacji bez ogarnięcia tematu na
                                    podst. fachowej literatury, a i tu ciężko bez konkretnych doświadczeń w pewnym
                                    obszarze.

                                    Innymi słowy ludzie ustawicznie kształceni, posiadający doświadczenie w danej
                                    dziedzinie są powołani do wykonywania konkretnych czynności. Stąd nie jesteś
                                    odpowiedzialna za bezpieczeństwo przeładunku skroplonych gazów paliwowych jako,
                                    że nie masz żadnej wiedzy z zakresu "bezpiecznej obsługi instalacji przesyłowej"
                                    ani nie znasz właściwości propanu czy butanu.

                                    Analogią jest posiadanie i hodowla ras o konkretnych cechach użytkowych.
            • gruba77 do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.05.09, 17:57
              witam
              zaden amstaff nie jest stabilny emocjonalnie
              kobieto !!!!!!!!!!!!!!!!!to po pierwsze,ja w zyciu bym takiego psa
              nie trzymala przy dziecku w zyciu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!znam przypadek
              pogryzienia małego dziecka przez takiego psa własnie,niegdy w zyciu
              bym nie wzięla takiego psa typu amstaff czy pittbull!!!!!!!!!!!!psy
              mordercy i tyle!!!!!!!!!!!!!nikt mi nie przetlumaczy ze jest
              inaczej!!!!!!!! ja mam małe dziecko i 2 pieski jeden to 2-letni
              shitzu,najspokojniesza rasa jaką znam,uwielbia mojego synka z
              wzajemnoscią,a drugi to 5 miesięczny owczarek niemiecki,polecam
              takie psy dla dzieci, a nie morderców,jak widze takie psy to mnie
              skręca,bo sama byłam ugryziona przez takiego typu psa i wierzcie mi
              znałam go i on mnie,psa juz nie ma, ale ja mam wielki ślad na nodze:
              (( nie wiadomo co im strzeli do głowy,wierzcie mi i naprawde takie
              psy nie przy dziecku,byla swiadkiem pogryzienia i ofiarą tez !!!!!
              • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 08:59
                Boshe ... potrafię być ignorantem, jako iż oczytana we wszystkich
                dziedzinach być nie mogę, grzeszę zatem ciemnogordem w konkretnych
                sprawach - tyle, że te emocje są tu zbędne, a szczególnie nie
                podparte żadnymi doświadczeniami, PONIEWAŻ:
                WSZYSTKIE TTB zostały wytworzone z predyspozycjami do WALKI Z INNYMI
                ZWIERZĘTAMI (np. jak bulldog - sama nazwa wskazuje - do walk z
                bykami).
                Nie mozna mówić o stabilności predyspozycyjnej psa - BO TAKIEJ NIE
                MA. W innym razie - na rozp. MSWiA zostałaby naniesiona adnotacja Z
                PRZEZNACZENIEM DO WALK Z LUDZMI (szczególnie dziećmi).
                Jeżeli idzie o psy strózujące to większe szanse generowania ataku na
                człowieka - stwarza właśnie OWCZAREK NIEMIECKI - po przeszkoleniu z
                IPO. Mający predyspozycje do stróżowania i ochrony człowieka.
                Nie ma reguły czy ON, DOBERMAN czy pitbull albo ast przy braku
                konsekwencji i wysotrzeniu konkretnych sygnałów - zaatakuje
                dziecko / człowieka.
                Prawdą jest, że konkretne rasy są przeznaczone dla ludzi znających
                rasy i cechy użytkowe, rozumiejący zakres odpowiedzialności - a
                przede wszystkim potrafiący wykorzystać wiedzę w praktyce. Pewne
                mechanizmy są wspólne - te dotyczą hierarchizacji i braku
                konsekwencji.

                Istnieje coś jak sala współpracy człowieka z psem (ta została
                okreslona jako inteligencja ras). Na jej podstawie - lokaty można
                sobie wyobrazić możliwość nawiązania współpracy / współdzialania z
                przewodnikiem i egzekwowaniu przez przewodnika posłuszeństwa czy tez
                konkretnych zadań. Biorąc pod uwagę, że bullowate czy asty w
                większości lokowane są na pozycji 60-80 oznacza, że średnio można
                wyegzekwowac wykonanie komendy na etapie szkoleń wstępnych po 60 -
                80 powtórzeń danej komendy. I nie znaczy, że takie psy są tepe, ale
                oporne na współpracę w przeciwieństwie do owczarka czy dobermana na
                5 miejscu albo collie na 1.
                Dzieci nie tylko gryzą asty czy pitbulle. Dzieci są gryzione przez
                sharpeie czy pospolite mieszańce - to nie efekt rasy - ale błędów
                przeowdnika względnie wrodzonych zmian generujących wyostrzenie
                agresji.
                • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 09:43
                  demonsbaby napisała:

                  > > Dzieci nie tylko gryzą asty czy pitbulle.
                  I to był właśnie popis ignorancji stylistycznej:
                  Nie tylko asty czy pitbulle gryzą dzieci.
                  • semi-dolce Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 09:48
                    W obie strony równie prawdziwe smile

                    Zainteresowałas mnie tą skalą. Możesz dać jakiegos linka czy coś, żebym mogła ją
                    sobie obejrzeć?
                    • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:12
                      Poczytaj kilki pozycji Corena (zdaje się opublikował ranking ponad
                      100 ras w formie papierowej i możliwości z tego wynikające) - ma
                      swój blog:
                      www.stanleycoren.com/e_intelligence.htm
                      Facet jest trochę kontrowersyjny (np. nagradzanie wg. naszego
                      mniemania "złych zachowań" - typu: warczenie - nie pytaj, gzdie to
                      doczytałam - ale opisalam tam dowód logiczny z punktu widzenia psa).
                      I tak w jego publikacjach możesz znależć:
                      HISTORIA NATURALNA PSÓW:
                      - pierwszy pies
                      - przodkowie psów (wilki, szakale, lisy, dingo, dzikie psy i pariasy)
                      - wspólne cechy psów i ich kuzynów
                      - prawdziwi przodkowie domowego psa
                      - wpływ udomowienia na psy

                      DAWNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
                      - psy a religia (judaizm, chrześcijaństwo, islam, wierzenia ludowe)

                      WSPÓŁCZESNE POGLĄDY NA UMYSŁOWOŚĆ PSA:
                      - mechaniczny pies (koncepcja Kartezjusza)
                      - konsekwencje natury etycznej
                      - stanowisko behawiorystów (wpływ koncepcji Kartezjusza)
                      - przywrócenie maszynie duszy (świadomość i inteligencja)

                      NATURA INTELIGENCJI PSÓW:
                      - badania nad inteligencją człowieka, a inteligencja psa
                      - inteligencja ogólna i szczególna
                      - inteligencje złożone (u człowieka/u psa)
                      * przestrzenna
                      * cielesno-kinetyczna
                      * intrapersonalna
                      * interpersonalna
                      * muzyczna
                      * logiczno-matematyczna (rozwiązywanie problemów natury logicznej,
                      działania oparte na osądzie ilościowym, porównanie wielkości i ocena)

                      INTELIGENCJA JĘZYKOWA PSÓW:
                      - receptywny język psów
                      - produktywny język psów
                      - czy rzeczywiście jest to język

                      RÓŻNE FORMY INTELIGENCJI U PSÓW:
                      - inteligencja adaptacyjna
                      - inteligencja użytkowa (podatność na szkolenie)- tu
                      odzwierciedlenie rankingu ras
                      - inteligencja instynktowna
                      - umysłowość mieszana

                      INTELIGENCJA INSTYNKTOWNA (rola programowania genetycznego):
                      - psy stróżujące i obronne
                      - psy myśliwskie
                      - psy pasterskie
                      - psy zaprzęgowe
                      - inne

                      INTELIGENCJA ADAPTACYJNA (szybkość uczenia się, pamięć):
                      - testy na iloraz inteligencji IQ dla psów (jak przeprowadzić test i
                      zinterpretować wyniki) - tu "poziom inteligencji" indywidualnego
                      danego osobnika

                      INTELIGENCJA UŻYTKOWA (podatność na układanie):
                      - czy istnieją dane świadczące o zróżnicowaniu między rasami
                      - jakie dane można uzyskać dzięki egzaminom z zakresu posłuszeństwa
                      - opinia specjalistów (ranking ras pod kątem inteligencji użytkowej
                      i posłuszeństwa)

                      CZYNNIK OSOBOWOŚCI:
                      - znaczenie osobowości
                      - genetyka a osobowość
                      - testy osobowości posłusznej + interpretacja wyników (dla szczeniąt)

                      JAK STYMULOWAĆ PSIĄ INTELIGENCJĘ:
                      - doskonalenie osobowości:
                      * dotyk (szczenię)
                      * manipulowanie zachowaniami i ich kontrolowanie (ugruntowanie roli
                      przywódcy)
                      * narzucanie przywództwa w stadzie
                      * ćwiczenia na koncentrację uwagi i podporządkowanie
                      - doskonalenie inteligencji instynktownej:
                      - inteligencja płynna i skrystalizowana
                      * zwiększanie inteligencji płynnej
                      * zwiększanie inteligencji skrystalizowanej

                      UMYSŁOWOŚĆ PSA A SATYSFAKCJA WŁAŚCICIELA:
                      - wady i zalety inteligentnych psów (kiedy wysoka inteligencja psa
                      może być pomocna, a kiedy przeszkadza)

                      - życie z niezbyt bystrym psem - jak powinien wyglądać trening:
                      * jak najwcześniejsze rozpoczęcie treningu
                      * konsekwencja
                      * jasne i precyzyjne wyrażanie się
                      * cisza i spokój przy treningu
                      * rola bliskiego kontaktu
                      * krótki czas trwania lekcji
                      * cierpliwość
                      * praktyka (powtarzanie ćwiczeń przez całe życie psa)
                      * elastyczność
                      * stanowczość
                      * pochwały

                      - życie z inteligentnym psem - dlaczego trudniej zmusić je do
                      karności, niż psy mniej bystre i jak powinien przebiegać trening:
                      * bezustanny trening od najwcześniejszego okresu życia
                      * rola niepobłażania, konsekwentnego egzekwowania karności,
                      korygowanie zachowania i pochwały, traktowanie każdego wydanego
                      polecenia jako trening
                      * niestosowanie nagród "za nic"
                      * praca nad emocjami
                      * obserwacja zachowania psa - korygowanie zbyt wolnych reakcji,
                      mogących wynikać z "kombinowania"
                      * nie dopuszczenie do przetrenowania
                      * dbałość o odpowiednio silne bodźce (atrakcyjność treningu)
                      - zmiany inteligencji z wiekiem

                      Tu rankingi pod kątem użytkowości:
                      www.psyimy.pl/forum/viewtopic.php?t=196
                      z uwzględnieniem przykądowych testów na IQ:
                      psy.olpw.com/viewtopic.php?t=1368
                      A same pozycje do nabycia to "Inteligencja psów", "Tajemnioce psiego
                      umysłu", "Jak rozmawiac z psem" S. Coren.
                      • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:15
                        demonsbaby napisała:
                        - typu: warczenie - nie pytaj, gzdie to
                        > doczytałam - ale opisalam tam dowód logiczny z punktu widzenia
                        psa).
                        żebym się czasem nie rozpędziła: miałam napisać "Coren opisał dowód
                        logiczny wink .."
                      • semi-dolce Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:18
                        Jak rozmawiac i Tajemnice mam. Tajemnice uwielbiam i uważam za jedną z
                        najlepszych książek o psach.

                        Ale skali nie kojarzę. Może to wynikac z tego że:
                        a) jest ona w Inteligencji, której nie czytałam (ale przeczytam)
                        b) mam defekt mózgu i nie pamietam (bardzo prawdopodobne)

                        Kocham jego teorię na temat uzaleznienia sposobu komunikacji od rasy.
                        • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:23
                          Przeczytasz w Inteligencji - nie masz defektów wink
                          Jako zdaje się pierwsza z publikacji zaczął od okreslania cech
                          użytkowych i podatności na szkolenia.
                          Tym samym potrafił z jakimś p-stwem określić stopień / skalę
                          współpracy z człowiekiem.
                          • semi-dolce Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:27
                            Spoko, i tak wyjdzie, że moje sa mało inteligentne, bowiem kiepsko współpracują.
                            A kiepsko współpracują, ponieważ są niesamowicie inteligentne wink
                            • demonsbaby Re: do Banaszka82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.09, 10:34
                              stąd ranking inteligencji użytkowej - to nic innego jak orzech do
                              zryzienia dla przeciętnego miłośnika rasy. I tak bullowate nie są
                              tepe - ale po prostu nie "potrzebują" do przezycia przewodnika. A
                              sumasumarum - czy to doberman czy border - bez towarzystwa człowieka
                              padnie - nie ze względu na rozpoznawanie i rozumienie komend - ale
                              chęć częstych zabaw i miłości do pracy wink A na dogi niemieckie - to
                              już w ogóle dla mnie magia wink
                • gruba77 Re: do demonsbaby co głupoty pisze 31.05.09, 15:41
                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,9-letni-chlopiec-pogryziony-przez-amstafa,wid,11177546,wiadomosc.html
                  czytałas kiedys o pogryzieniu przez owczarka niemieckiego????
                  ja nigdy.wiec nie pisz bzdur,bo nie masz pojecia o czym piszesz
                  wogole jak widze!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • tijgertje Re: do demonsbaby co głupoty pisze 02.06.09, 09:23
                    gruba77 napisała:

                    > czytałas kiedys o pogryzieniu przez owczarka niemieckiego????
                    > ja nigdy.wiec nie pisz bzdur,bo nie masz pojecia o czym piszesz
                    > wogole jak widze!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    Ja nie czytalam, ale znalam osobiscie chlopaka, wowczas 10-latka.
                    Rodzina miala owczarka niemieckiego, ten wlasnie chlopak zawsze sie
                    psem opiekowal, byl jedynym, ktory psa karmil. Do czasu. Pewnego
                    pieknego dnia pies z niewyjasnionych przyczyn rzucil sie na
                    chlopaka, odgryzl mu ucho i pokiereszowal twarz. Ojciec chlopaka
                    dzialajac instynktownie w obronie wlasnego dziecka lopata zatlukl
                    psasad Sekcja zwierzecia nie wykazala zadnych zmian w mozgu czy
                    choroby, sprawa pozostala niewyjasniona, chopakowi udalo sie doszyc
                    ucho, ale blizny na twarzy (rekach i nogach tez) pozostana do konca
                    zycia. Uwazam, ze psy to ogromna odpowiedzialnosc i trzeba baaaardzo
                    dobrze wiedziec jak konkretna rasa jest "skonstruowana" i czego
                    mozna sie spodziewac, ale nawet najbardziej ulozony pies jak i
                    najgrzeczniejsze dziecko to moze byc potencjalna bomba zegarowa.
                    Zarowno zwierze jak i dziecko dziala czasem impulsywnie, i moze sie
                    zdarzyc sytuacja, ze pies na jakis impuls (ktorego czlowiek moze
                    nawet nie zauwazyc) moze zareagowac sprzecznie z wszystkim, czego
                    sie po nim spodziewamy. Niektore rasy maja wieksze ryzyko i mimo, ze
                    owczarki niemieckie uwielbiam i sa to fantastyczne i bardzo
                    inteligentne psy, to jednak nie bez powodu wlasnie one sa
                    wykorzystywane w policji. Taki pies musi byc dobrze wyszkolony i
                    miec madrych opiekunow, nie pozbawionych wyobrazni.
                    • banaszka82 Re: do demonsbaby co głupoty pisze 02.06.09, 09:33
                      Też nam taki przypadek.Mój brat (choć zabrzmi to śmiesznie ) miał pogryziony
                      tyłek przez owczarka,po prostu obok niego przechodził na plaży.Nie popadajmy w
                      ślepy zachwyt nad jakąs rasą bo każdemu psy może odwalić w którymś momencie.
              • demonsbaby a tu wiedza podparta doświadczeniem 22.05.09, 10:52
                Może spojrzysz na AMSTAFFA obiektywniej:
                www.insomnia.pl/W_obronie_ps%C3%B3w-_mity_dotycz%C4%85ce_bullowatych.-t573032.html
          • zoska7373 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 20:51
            Uśpi uśpi jeśli podstawa do uspienia będzie agresja
            zagrażająca życiu lub zdrowiu człowieka>
            • semi-dolce Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 21:06
              Ale tu nie było agresji.
        • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:50
          banaszka82 napisała:
          jest bardzo
          > poukładana i świetnie wychowana,staramy się okazywać jej czułość by nie czuła
          > się odepchnięta i niechciana

          chwile potem:
          banaszka82 napisała:
          Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
          > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
          > nie można się bez niej ruszyć a najbardziej to,że tak naprawdę nie wiem co jej
          > odpieprzy i w którym momencie..a poza tym chcę by moje dziecko było w domu
          > bezpieczne i żebym nie musiała przy każdej wizycie w kibelku wrzucać małej do
          > kojca...dziś na spacerze rzuciłą się na jakiegoś psa choć nigdy tego nie
          > robiła

          to zdecyduj się jaki w końcu jest ten pies...dobrze wychowany i poukładany czy
          nie? bo coś mi się zdaje że nie w samym psie problem...
          • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:54

            > to zdecyduj się jaki w końcu jest ten pies...dobrze wychowany i poukładany czy
            > nie? bo coś mi się zdaje że nie w samym psie problem...

            Święta prawda.
        • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:51
          banaszka82 napisała:

          mi nawet nie zależy by godzić psa i dziecko...a
          > dlaczego...? bo po pierwsze to nie jest stricte mój pies.To amstaff mojego
          > narzeczonego a kupił go jak jeszcze był z poprzednią kobietą bo ona i jej syn
          > chcieli.Ja nie cierpię tego psa..przeszkadza mi to,że nie mieścimy się wszyscy
          > do auta,że łazi po pokoju w nocy i swoimi odgłosami budzi dziecko,że nigdzie
          > nie można się bez niej ruszyć


          no to juz wszystko jasne...
          • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:56
            deodyma napisała:


            > no to juz wszystko jasne...
            >
            No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
            przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
            dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
            takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
            jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.
            • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 07:22
              mruwa9 napisała:
              No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam.

              no właśnie i nie masz. ja nie cierpię kotów i też nie mam.
            • moofka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 08:07
              > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

              no to przybij piatke wredoto
              ja sie dziwie ze wazac na szali dobro pieska-zabojcy, ktory juz przejawia
              agresywne zachowaia wzgledem dziecka
              a jego zdrowie i bezpieczenstwo jakis zle pojety humanitaryzm sie pojawia
              bo przeciez piesek wazny, dziecko niewazne
              • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:05
                Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
                Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
                okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
                wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
                czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
                włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
                samym psie tylko w jego właścicielach...
                • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:14
                  ale co ma piernik do wiatraka? Czy autorka ma obowiazek lubic
                  kundla? Nie ma. Ma prawo chciec sie go pozbyc? Ma prawo. Nie ona go
                  kupila, nie ona podejmowala decyzje o pojawieniu sie psa w domu i
                  nie ma obowiazku palac do niego miloscia i czuloscia. Ma prawo
                  obawiac sie o zycie wlasnego dziecka, zwlaszcza po wielu wypadkach,
                  gdy dotad spokojny i dobrze ulozony pies bez ostrzezenia rzucal sie
                  wlascicielowi (i to nie tylko dziecku, bo i nastolatkom, i
                  doroslym sie zdarzylo) do gardla? To moze byc kwestia sekundy i
                  jednego klapniecia szczekami i zadna tresura nie musi przed tym
                  ustrzec, jesli pies jest genetycznie predysponowany do agresji lub
                  zwichrowany psychicznie.
                  • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:17
                    Oczywiście że ma prawo tylko chyba nie była na tyle asertywna żeby to zrobić od
                    razu jak jej tego kundla sprowadzono na głowę a teraz zakrywa się
                    dzieckiem...ktoś już wcześniej napisał widziały gały co brały...
                    • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:21
                      słonko,powtórzę Ci to co przed chwilą juz napisałam. Po pierwsze to ja się
                      wprowadziłam do faceta,nikt mi psa na głowę nie wrzucił.po drugie mój pierwszy
                      post mógł zostać źle odebrany ponieważ faktycznie można było go odebrać jak
                      zaprzeczenie jego samego,już tłumaczę dlaczego : napisałam,że psa nie lubię-fakt
                      ale przy dziecku odsunęłam tę niechęć na bok po pierwsze poto żeby Ją uczyć
                      sympatii do zwierząt a po drugie by pies nie czuł się zazdrosny i
                      izolowany..kumasz...?umawiając się z moim facetem poznałam cholernie posłusznego
                      psa,nigdy nie rzucającego sie na innych.A co miałam nie zachodzić w ciążę w
                      związku z tym,że to amstaff?miałam kazać pozbyć sie jej z domu?myślałaś,że
                      wiedziałam jak to będzie...?zrobiliśmy wszystko co było wskazane aby pies
                      zaakceptował dziecko.I nie ma we mnie krzty litości dla tego psa w sytuacji gdy
                      moje dziecko jest zagrożone.
                      • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 13:11
                        Banaszka fakt teraz to trochę inaczej przedstawia się sytuacja choć jak dla mnie
                        gubisz się w "zeznaniach:, raz Ci zależy na godzeniu dziecka z psem, za chwilę
                        nie zależy, dziwne to jak dla mnie...
                • moofka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:19
                  slonko1335 napisała:

                  > Moofka ale nikt nie kwestionuje tutaj że pies jest ważniejszy od dziecka.
                  > Problem tylko polega na tym, że tutaj pewnie nie chodzi o to dziecko tylko o
                  > okazję pozbycia się nielubianego psa z domu. Autorka wątku napisała dwa posty
                  > wzajemnie się wykluczające, bo albo pies jest kochany i stara się mu okazywać
                  > czułość, jest dobrze ułożony i grzeczny albo się go nie znosi, i nagle wszędzie
                  > włazi, nie umie się zachować i nie można go zostawić samego, problem nie tkwi w
                  > samym psie tylko w jego właścicielach...
                  >

                  a jedno drugie wyklucza?
                  maja psa, jak moga tak sie staraja, a pies jest jaki jest i lubic sie go nie da
                  stanowi realne zagrozenie dla zycia dziecka - nie tylko sama swoja
                  obecnoscia ale juz zachowaniem
                  ja bym sie ani minuty nie zastanawiala, gdzie ma byc pies niebezpiecznej rasy,
                  ktory szczerzy zeby na raczkujace bezbronne niemowle
                  • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:26
                    Moofka a myślisz że się starają?, przecież ten pies wie czy się go lubi czy nie,
                    więc reakcja jego jest całkowicie naturalna (co nie znaczy że akceptowalna bo
                    tak zachowywać się nie powinien ale nikt go nie nauczył że ma być inaczej).
                    Zgadzam się tez, że takiego psa przy małym dziecku nie trzymałabym w domu ale
                    wina tutaj nie leży po stronie psa i nie powinno być to usprawiedliwieniem do
                    pozbycia się go.
                    • moofka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:39
                      wina nie wina
                      o czym tu debatowac
                      ten pies nie moze byc z dzieckiem skoro juz przejawia takie zachowania
                      i trzeba sie go pozbyc
                      i jak leneczka mysle ze oddawanie psa bojowego, do tego zle ulozonego komus
                      innemu to nie najlepszy pomysl
                • totorotot Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 15:15
                  powtarzam: psa oddać do schroniska albo byłej lubej. Jak masz zamiar funkcjonować z niebezpiecznym, nielubianym, agresywnym amstaffem i niemowlęciem ? Na drzewo i to już!
                  • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 16:38
                    no tak smile
            • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:13
              dzięki za zrozumienie. Poprzedniczki uwazają,że sobie przeczę ale może mnie po
              prostu nie zrozumiały : psa nie lubię ale staram się nie dać jej tego odczuć i
              pozwalałam lizać dzidzię i wąchać ją,.
            • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 11:31

              mruwa9 napisała:


              > No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
              faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.


              przed faktem dokonanym to zostal juz postawiony ten zwierzak, nie
              autorka watku.
              jesli go nie lubi, przeszkadza jej, to niech skontaktuje sie z
              fundacja, ktora sie psami tej rasy zajmuje, a jest to w tym wypadku
              fundacja AST i oni szybko mu normalny dom znajda.
              moze tez pogadac z wetem, ze chce znalezc dom dla psa, bo normalny
              wet zdrowego psa nie uspi.
              a coz znaczy wedlug Ciebie wyrazenie "pies tej rasy"?
              bo ja znam osobiscie sporo rodzin,ktore maja wlasnie "psa tej rasy",
              przy ktorych wychowuja sie ich dzieci w roznym wieku i jakos te psy
              sie na nie nie rzucaja, nie warcza ani nie gryza.
              autorka psa nie lubi, wiec kto wie, co sie w tym domu dzieje.
              moze drazni psa, moze dziecko tez wyczyniac z psica rozne rzeczy, do
              ktorych ona sama sie tu nie przyzna a potem co do czego, to dochodzi
              to tragedii wlasnie dzeki glupim rodzicom, jak piesek na ich dziecie
              sie rzuci.
              gdy sie urodzilam w naszej rodzinie byl maly kudlaty piesek, ktory
              byl agresywny w stosunku do mnie do tego stopnia, ze gdy plakalam
              jako niemowle, on non stop warczal, wiec chcac nie chcac moja mama
              musiala go uspic, poniewaz wszyscy sie o mnie bali.
              piesek mial 12 lat i zdazyl w ciagu tych 12 lat pogryzc z domownikow
              kazdego, oprocz mojego dziadka, przed ktorym czul respekt i ktorego
              to wybral na swojego pana.
              mojej mamie tez wisial raz przy gardle, ale nikt go wtedy nie uspil,
              bo on taki ladny i tak bylo go wszystkim szkoda.
              i wcale nie byl to "pies tej rasy", tylko sliczny, kudlaty o
              ujmujacym wygladzie kundelek na krzywych lapkach...
              wsztystko zalezy od wychowania i od wlasciciela, bo jak wlasciciel
              glupi, to juz nic nie pomozesmile
              ja sama mam w domu 5 letnia psice i pomimo tego, ze uwielbia naszego
              18 msc syna i inne dzieci, pilnuje obojga a oczy mam dookola glowy,
              bo wiem, do czego zdolne sa dzieci, gdy sie na nie nie patrzy.
              tylko o tym rzadko sie mowi, bo jak co do czego, to zawsze winne
              jest zwierze.

              mój suwaczek
              • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 12:54
                a co może psu zrobić 9 mies. niemowlę które z psem niemal nie ma styczności?"w
                ty domu" nic chorego się nie dzieje. i nie jestem głupią matką.
                • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 13:02
                  jesli nie ma z psem stycznosci, to czemu warczy?
                  i co na to Twoj narzeczony?
                  rozmawialas z nim o tym?
            • ser_kowa Re: pies warczy na pełzającą córcię... 20.05.09, 19:15
              >No i? Czy lubienie psow jest obowiazkowe? Ja nie cierpie, na
              > przyklad..no, ale nie mam. A gdybym zostala postawiona przed
              faktem
              > dokonanym , jak autorka watku, zwlaszcza majac do czynienia z psem
              > takiej rasy, przy pierwszym warknieciu oddalabym psa w dobre lub
              > jakiekolwiek rece, lub uspila. Taka wredna jestem.

              I tak właśnie wygląda selekcja naturalna w dzisiejszym świecie.
              Oddałabyś w 'jakiekolwiek' ręce -> 'jakiekolwiek' ręce spuściłyby
              agresywnego psa (przy czym nie byłby to pies będący bohaterem tego
              wątku, bo on agresywny nie jest...) -> pies dopadłby twojego
              dzieciaka na ulicy i przepływ 'genów głupoty' w naturze by sie
              umniejszył.

              Tak pół żartem, pół serio. Wierzę, że zawsze głupota zawsze obraca
              się przeciw głupim ludziom i mam z tego powodu nie krytą
              satysfakcję. Psy powinni posiadać tylko wybrani, bo więkzość na
              zwierzę nie zasługuje.
              • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 10:32
                tak samo z dziećmi,a jednam dzieci mają też idiotki.
        • totorotot Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 15:10
          ja nie rozumiem, na co Ty jeszcze czekasz? Pieska na księżyc (do schroniska) albo do krainy wiecznych psich łowów. Też miałam ukochanego piesiunia, niestety musiałam go oddać do schroniska, ponieważ mnie nie słuchal.
          Jeśli narzeczony będzie miał jajieś anse w kwestii pozbycia się amstaffka, potraktuj to jak pierwszy sygnał ostrzegawczy.
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 16:43
            wczoraj się na mnie wkurzył i stwierdził,że nie ręczy za siebie i jak ją uśpi to
            mnie może też z domu wywali bo to Jego przyjaciółka jestsmiledobre nie?
    • paluszek11 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 21:56
      Pies sam z siebie nie uzna wyższości córki nad sobą. to Wy musicie nad tym
      popracować i przekazać mu taką wiedzę. To w Was tkwi problem, a nie w psie.
      • monia111175 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 22:07
        tez mam ten problem,w tym ze moj pies nie warczy na małego(tez ma 9
        mies)wrecz ucieka jak on raczkuje,ale sa pewne momenty ze sie
        boje,starszy syn czesto mu dokuczał(dokucza)i jak mały np.uderzy go
        czyms to wtedy.....nie wiem na razie mu nic nie zrobił,jedynie
        chodzi za nim wacha go wszedzie,i lize ewentualnie.Ale my oddajemy
        psa na wies do moich rodziców(wykonczyła mnie ta
        siersc,wszedzie,dosłowne wszedzie)i strach co bedzie jak mały bedzie
        go chciał złapać,uderzyć.Ja mam kundelka(matka bokserka była)Ale
        powiem szczerze amstafa bym nie trzymałą w domu gdzie jest dziecko i
        jeszcze mały metraż(ja mam mieszkanie duże,a mimo wszystko za ciasno
        na dziecko i psa).Zobaczymy po wakacjach,moze wróci z nami........
        • mamaoliwki08 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 22:10
          Dziecko należy wychować tak ja i psa a jeśli pozwalasz dziecku bić psa to już jesteś na przegranej pozycji.
          Jejku czy Wy naprawdę nie macie oleju w głowach???
          • 3-mamuska Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 22:56
            w 100% zgadzam sie z mamaoliwki ,wystarczy ogladnac program o trenowaniu psa na
            tvn style w soboty, niestety nie pamietam o ktorej godzinie.
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:26
            mamooliwki,ile razy mam Ci tłumaczyc,że od początku pies miał pokazywane,że jest
            najniższy w hierarchi a dziecko najwyżej?i co z tego?może gdyby to był
            chichuahua i na dodtaek kochany przeze mnie bo mój to może starałabym się coś z
            tym zrobić ale w sytuacji gdy ti nie mój pies a co się z tym wiąże nie ufam jej
            w stu procentach to nie mam wielkich wyrzutów chcąc sie jej pozbyć.
        • majenkir Re: 15.05.09, 01:58
          monia111175 napisała:
          > starszy syn czesto mu dokuczał(dokucza)

          a ty do cholery gdzie wtedy bylas?????
    • semi-dolce Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:15
      Jak czytam, że ktoś chce uspic psa bo ten zawarczał na dziecko, to nóż mi sie w
      kieszeni otwiera.

      Sprawa jak najbardziej do rozwiązania. Wystarczy odrobina wiedzy i chęci.

      Skąd pies ma wiedzieć, że dziecko zajmuje wazniejsza od niego pozycję? Trzeba go
      uswiadomic, sam się nie dowie. Psa trzeba wychować. Dziecko także. No ale ty
      nienawidzisz psa bo chciała go była narzeczona twojego chłopa. Tak, to wiele
      tłumaczy. Faktycznie lepiej będzie jak ją oddasz. Tu link do fundacji zajmujacej
      się adopcjami bullowatych. Skontaktuj się z nimi, powinni pomóc
      www.fundacja-ast.pl/
      Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na dziecko powinny
      byc pozwolenia.
      • majenkir Re: 15.05.09, 02:01
        semi-dolce napisała:
        > Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że i na psa i na
        dziecko powinny byc pozwolenia.

        U banaszki jeno wiatr by hulal po izbie wink.
        • banaszka82 Re: 15.05.09, 10:30
          nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą mamę i to,że
          chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju a który nie
          jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie pozbyć.supermamo
          i treserko psów.
          • ser_kowa Re: 20.05.09, 19:49
            > nie masz prawa tak się wypowiadać na mój temat.Uważam się za dobrą
            mamę i to,że
            > chcę dziecko chronić przed psem z którym przebywa w jednym pokoju
            a który nie
            > jest mój i mu nie ufam uważam za wystarczający powód by psa sie
            pozbyć.supermam
            > o
            > i treserko psów.

            A moim skromnym zdaniem, dobrym rodzicem nigdy nie będzie osoba
            traktująca żywą istotę z taką ignorancją. Jednak może mamusine
            wychowanie przyniesie efekt i za 5o lat córcia nauczona, poprzez
            przykład, prawidłowej postawy, wyrzuci mamusię z domu/podda
            eutanazji/podrzuci do domu starców (niepotrzebne skreślić), bo ta
            wyrazi swe niezadowolenie poprzez krzyknięcie (jak przez laty suczka
            warknięciem). uhhh lekki stresik się wkradł tongue_out
            • banaszka82 Re: 21.05.09, 10:51
              Tak,oczywiście,moja 9 miesięczna córka zapamięta,że mamusia pozbyła się psa bo
              ten jej zagrażał.Brawo.
            • leneczkaz Re: 21.05.09, 11:17
              Ty to naprawde masz zamiast mózgu krowi ser. A komentarz na poziomie zakładu
              psychiatrycznego.
              • banaszka82 Re: 21.05.09, 12:15
                Słucham?A co nie tak z moim komentarzem?
                • leneczkaz Re: 21.05.09, 12:38
                  nie do Ciebie wink
                  do krowiego sera nad Tobą co to Ci wmawia, że zostaniesz oddana do domu starców,
                  bo nie dasz zagryźć córki O_o
                  • banaszka82 Re: 21.05.09, 16:40
                    no tak,pewnie mnie odda smile
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:29
        wiedziałam ,że w końcu sie odezwiesz wyrocznio....powtarzam po raz któryś,że mój
        facet wychował ją doskonale,wie o psach pewnie więcej niż ty ale skoro zaczęła
        teraz tak się zachowywać i przejawiać agresję to ja się na to nie godzę.A to,że
        chciała ją laska mojego narzeczonego nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia.Napisałam o
        tym by sytuacja była jasna.
    • deodyma Re: pies warczy na pełzającą córcię... 14.05.09, 23:48
      a zwracasz uage na to, jak dziecko zachowuje sie w stosunku do psa?
      bo tak naprawde to nigdy dziecka z psem samego sie nie zostawia i nie powinno
      sie ich spuszczac z oczu nawet na sekunde.
      9 msc dziecko to juz nie dzidzia, ktora lezy sobie nieruchomo.
      wiem, jak bylo i jest z moim dzieckiem, ktore zaczepia psa przy kazdej okazji i
      nie daje mu spokoju.
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:32
        jest tego psa ciekawe ale ja nie pozwalam by sie do niego zbliżyło.Tzn. raz
        pozwoliłam i skończyło się warczeniem.
    • majenkir [...] 15.05.09, 02:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • agamemnonn Re: 15.05.09, 07:30
        Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała. Przeszkadza jej
        pewnie juz od dawna - nie każdy musi lubieć pieski, kotki i pajączki.
        Po drugie włos sie jeży na myśl, ze mozna by za cos takiego psa uspic!
        Lepiej go oddajcie do fundacji. Jeszcze przyjdzie wam na mysl zeby go bić za to
        ze warczy na dziecko.
        Po trzecie mamaoliwki chyba, wyraziła swoje zdziwienie, ze dziecko
        dokucza psu .... wiesz, są dzieci którym raz wytłumaczysz ze nie wolno psa
        zaczepiać i im starczy, ale są też dzieci którym można tłumaczyć na 100 róznych
        sposobów, a one będą na tyle złośliwe, ze za twoimi plecami pociągną psa za ogon
        czy ucho. No tak już jest. Dzieci są rózne.

        majenkir wytłumacz mi proszę, dlaczego nazywasz autorke idiotką ?
        Wyczytałaś coś między wierszami czy jak?
        • memphis90 Re: 16.05.09, 14:47
          > Czytaj , ze to nie jej pies. Nie ona go do domu przytargała.
          Pies kupiony przez jej faceta. Czyli teraz już jej.
      • banaszka82 Re: 15.05.09, 10:35
        nie będę cię obrażać bo to nie mój poziom ale jeśli chcesz wiedzieć to ten kark
        po pracy przychodzi i robi nam obiad,potem bawi się z dzieckiem i robi mu
        kąpiel,podczas gdy ja rehabilituję córkę, On sprząta... chcesz Go jeszcze
        poobrażać...?
      • banaszka82 chamstwo majenkir 16.05.09, 13:09
        jesteś tak chamska,że Cię wycięli.
    • smerfetka8801 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:25
      po przeczytaniu twoich wypowiedzi dochodzę do wniosku,ze powinniście znaleźć psu
      lepszy dom-nie nadajecie się na właścicieli psa. ja najpierw miałam psa potem
      dziecko a nauczyłam psa gdzie jego miejsce i choćby go dziecko za uszy ciągnęło
      to tylko ogonem macha.
      nie lubisz psa pies to pewnie wyczuwa i warczy na dziecko które wyraźnie
      lubisz-psy nie są głupie.
      • leneczkaz Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:35
        Ale to jest amstaw kochanie. Moja siorka miała kilkumiesięcznego amstafa cą jej
        wszytko gryzł a jak zabierała to się rzucał na nią. Strasznie się bała i go oddała.
        Te psy są bardzo agresywne i trzeba umiec je ułożyć.

        A, że w polsce idiotów dostatek, to jak modna się zrobiłą rasa psów morderców to
        dziecom na komunie kupowali i wszyscy chłoptasie, młodociani przestępcy mają
        amstafi i pittbule.
        Co za głupie społeczeństwo.
    • leneczkaz Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:33
      A ja wam powiem, że wszyscy jesteście głupi i tyle.
      Autorka bo wzieła psa którego nie chciała.
      Laski które mówią, że jest idiotką, same mają prblemy z mózgiem.
      Logiczne, że jak laska się boi o dziecko to kopa w dupe dla psa i tyle. CZŁOWIEK
      się liczy. Ale nie.. W XX/XXI wieku pieski ważniejsi niż ludzi.
      Piesek paris ma kurde lepszy dom niż miliony ludzi na świecie, a takie psie
      smakołyki zjadłby niejeden głodny w Afryce.
      Ale jasne.. Lepiej pojechać laske co się boi Amstafa bo przecież można zranić
      uczucia pieska. Puknijcie się w puste łby!

      Sama miałam pieska. Ale to był MÓJ wybór. Chciałam malutkiego (pudel TOY)
      przyjaznego pieska. I tak go wychowywałam. Moża mu było rękę włożyć do gardła a
      by nie ugryzł. Ale jak laska nie ma pewności to logiczne, że człowiek jest
      wazniejszy niż pies.
      Moj zdechł, ale też miałam problem bo mimo wszelakich produktów odleszczowych w
      domu mieliśmy hodowlę kleszczus-pospolitus. Łaziły wszędzie! Wiec nie chciałabym
      go w domu w którym jest dziecko. Sama mam Borelioze bo K. przynosił kleszcze i
      sobie spaliśmy razem a rano pełzały po moim łóżku. I żadne kropeli, obroże i
      spryskiwacze nie pomagały.
      To przykład ale jeśli zwierze staje się zagrożeniem samym s sobie, albo powoduje
      lęki to ważniejsze jest zdrowie dziecka niż psychika psa. Moim opiekowali się do
      końca rodzice (tam mieszkał całe zycie, nie wzięłam go do siebie po ślubie). Ale
      jak ktś nie ma warunków komuś oddać to można znaleźc fundację, albo dom
      adopcyjny (nie wiem kto by chciał agresywnego psa).

      A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia psychiczne)
      psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje młode, 2
      mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na podwórku bude i
      ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a na koniec
      wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do psychologa
      prowadzać. Jasne...
      • slonko1335 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:44
        Leneczko a co byś zrobiła w tym przypadku? Posłała psa od razu w diabły czy
        pisała post na forum? Na post na forum stanowczo za późno, taki miałby sens
        zanim dziecko się urodziło, jakby autorka pytała się o radę koleżanek które mają
        już psa i dziecko jak psa przygotować, jak się zachowywać i tak dalej. Teraz
        chodzi tylko o usprawiedliwienie i przyklaśnięcie przez inne osoby pomysłowi
        pozbycia się zwierzaka...
        • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 10:01
          pozbylabym sie zwierza bez wyrzutow sumienia. Zywego albo martwego (
          w sposob cywilizowany, nie lopata po lbie, ale- albo uspic, albo
          oddac do schroniska czy innej fundacji). Mam w tylku prawa zwierzat,
          gdy chodzi o zycie dziecka.No, ale ja z zalozenia nie lubie psow.
      • smerfetka8801 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 09:47
        jasne,że dziecko ważniejsze jasne,że jak laska psa nie chce to powinna go oddać
        (nie uśpić) ale jeśli taka sama konsekwencja ma miejsce w kwestii wychowania psa
        jak w jej postach to nie dziwne,że pies zachowuje się tak nie inaczej.\mądry
        człowiek może mieć i amstafa i dziecko nie reaguje an tę rasę alergicznie bo
        koleżanka ma amstafa i roczna córkę,no ale jej mąż pomyślał zabrał psa do
        trenera i pies dziecku krzywdy by nie zrobił!nie oznacza to jednak,że psa
        zostawiają np samego z dzieckiem bo to nawet jak ma się psa anioła nie może mieć
        miejsca.
        ja bardziej dziecku muszę tłumaczyć ,ze psa się nie szarpie niż odwrotnie grunt
        ,że pies na zaczepki reaguje przyjaźnie a nawet zamiast uciekać przed dzieckiem
        sam do niej przychodzi i w sumie nie ważne czy kundel czy amstaf bo każdy pies
        może być groźny jak ma nieodpowiedzialnych właścicieli i każdy może być aniołem
        jak ma odpowiedzialnego i myślącego właściciela.
        dziewczyna nie chce psa nie lubi go więc nie dziwne,ze takie rzeczy się dzieją
        zamiast pisać na forum o bestii warczącej na dziecko niech psa odda komuś kto
        psu da prawdziwy dom bez szkody dla dzieci
      • edith31 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 23:22
        leneczkaz

        Jestes wielka kobieto wink, napisalas cala prawde, psy im juz mozgi
        powyzeraly, tak jak mowisz mozna maly narod wykarmic za to co
        niktorzy psu kupuja do jedzenia. Swiry i tyle, biedne sa ich dzieci
        bo w chacie pies rządZi, poczytajcie forum " psy rasowe" oraz " "
        zwierzeta " istny fanatyzm te laski nie maja czasu sie dziecmi zajac
        bo tylko psy im w glowie.
        Blaszko nie przejmuj sie ,rozumiem Cie, postaraj sie oddac pieska w
        dobre rece, to zywa isotota ale jednak rozumiem Twoje obawy, dziecko
        wazniejsze niz pies i niech tamte pannice sobie to wbiją do łba, ze
        pies tp tylko pies a czlowiek jest wazniejszy!!!!
      • arcus.caelestis Re: pies warczy na pełzającą córcię... 28.05.09, 12:40
        "A! Przypomniało mi się. Siorka męża ma tak agresywnego (zaburzenia
        psychiczne)
        psa, który jest agresywny TYLKO w stosunku do dzieci. Zerzarła swoje
        młode, 2
        mioty. I co oni mają zrobić? Sami nie iwedzą. Wybudowali jej na
        podwórku bude i
        ogrodzili siatką to ta wariatka podkop zrobiła, siatke podryztła a
        na koniec
        wyskoczyął górą. Boją się o własne dzieci... I co mają pieska do
        psychologa
        prowadzać. Jasne... "

        Chryste!!!! Bo mi juz ręce zupełnie opadły. Ktos mi wytłumaczy po co
        rozmnaża dalej agresywnego psa? Jakim cudem te dwa mioty?
        niepokalane poczęcie?
    • demonsbaby Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:01
      Czytając niektóre wpisy mam odruchy wymiotne, co najmniej.
      Nie będę się wypowiadac jako "znawca" ras zaliczanych do TTB. Nie
      mniej chcialabym WAM pomóc taką sytuację rozwiązac w domu.
      Z punktu widzenia właściciela DOBERMANA i pełzającego (jeszzce jakiś
      czas temu kajtka wink w domu) =- sparwa nie jest skomplikowana.
      Przede wszystkim powinien WAM pomóc - ZNAWCA tej rasy, człowiek,
      który się podejnmie obserwacji (zakładam, że wasz AST nie musi
      pochodzić z hodowli - i nie chce mi się rozpisywac na temat psów
      hodowlanych i pseudohodowlanych) i przynajmniej zweryfikuje czy są
      to "błędy" do naprawienia. Takiej pomocy szukaj na portal
      tematycznych (czyli miłośników astów).

      PSAMI OBRONNYMI, BOJOWYMI ZAJMOWAC SIĘ POWINNI MIŁOŚNICY TYCH RAS -
      poznający ich cechy użytkowe, umiejętnie prowadzący psa i szkolący.
      DOM, w którym tak jest - mieszka ODPOWIEDZIALNY CZŁOWIEK, który może
      sobie pozwolić na chowanie dziecka z takimi psami.

      NAUCZCIE się ludzie, że PIES TO NIE DODTAKE DO RODZINY, a jego
      pełnioprawny członek i tak was traktuje. Stąd jeżeli poświęcacie
      czas wychowaniu i opiece nad dzieckiem to PSA RÓWNIEZ TAKI SCHEMAT
      DOTYCZY.

      Popełniliście masę błędów, a do nich należą:

      1. AST to pies morderca - nie, absolutnie nie jest - nigdy nim nie
      był, a co najwazniejsze - NIE JEST PSEM PRZENACZONYM DO WALK I
      ATAKÓW NA LUDZI, ale innych psów / zwierząt. Warto poczytać - co
      trzymacie w domu. Bo przy odpowiednim prowadzeniu (nie wiem w jakim
      pies jest wieku) macie WSPANIAŁEGO STRÓŻA I TOWARZYSZA DLA DZIECKA.
      Niestety pewne "zachowania" mają swoje predyspozycje z
      przystosowania danej rasy (chociaż powielają się tez u innych np.
      psów obronnych). Tą predyspozycją jest UWARUNKOWANIE STADNE i
      HIERARCHIZACJA. Wasz pies nie postrzega dziecka jako wroga /
      potencjalną ofiarę ataku / obiektu zaplanowanej agresji. Pies w ten
      sposób okazuje - HEJ JESTEM TRZECI W STADZIE - TY CZWARTY. POKAZUJE
      MIEJSCE STADNE. W sposób zwierzęcy - KARCI TWOJE "MŁODE".

      2. Nie przygotowaliście psa na przyjście dziecka i zaniedbaliście
      pierwsze kontakty. Pies doskonale rozumie - że wasz potomek - jest
      waszym młodym, które będziecie chronić. Z przystosowania pies rónież
      będzie stróżować, ale NIE OCZEKUJ LOGIKI POSTĘPOWANIA OD PSA.
      Zaczyna się etap hierarchizacji (pokazania dziecku miejsca w szyku),
      a tym samym dla nas brutalne (dla zwierząt naturalne) sygnały
      nadawania miejsca w stadzie. Tak, tak - odgryzienie twarzy (w
      skarjnych pzypadkach) to rónież sposób KARCENIA.
      Nie wiem - domyślam się - jak wyglądał czas przed przyjściem na
      świat (kiedy byłaś ciężarna) i jak wyglądał zaraz po. Otóz będąc
      mamą w ciązy MÓJ DOBERMAN był nauczany co to jest wózek, jak
      wyglądają ciuszki dziecka, jaki mają zapach (pies obchodził się z
      ciekawością, więc zbędna była lalka, ale są metody - GDZIE PRZY PSIE
      NALEZY POKAZYWAC JAK SIĘ ZAJMUJESZ DZIECKIEM - tulisz lalkę, nosisz
      na rękach, dajesz psu się zapoznać z NOWYMI OBYCZAJAMI), pies kładł
      łeb na brzuchu ciężarnym, żeby odczucwać, słyszeć i czuć zapach
      przyszłego potomka.
      Po porodzie - pierwsze kroki z noworodkiem na rekach po wejściu do
      domu, były skierowane do psa. Na jego legowisku usadowuiłam się z
      synem a reku - dając psu powąchać, dotknąć nosem - żeby ZAPOZNAĆ.
      Żadne kontakty nie były zabraniane, a pies uczestniczył - obserował
      (był wołany nie odganiany) we wszelkich czynnościach: kąpiele,
      karmienie, przeijanie (poza pozwoleniem na noszenie, wąchanie
      [pieluch). Dalej pies mógł się kłaść ze mną obok dziecka, POD MOIM
      STAŁYM NADZOREM być przy dziecku (malutkim). TAKI PROCES POZWALA NA
      ZACIEŚNIANIE WIĘZI Z DZIECKIEM - co u was zostało zaniedbane albo
      nie podjęliście się w ogóle takich prób.
      ZACIEŚNIANIE WIĘZI z dzieckiem pozwala na ułożeie psa, na końcowej
      pozycji w hierarchi BEZ OKAZYWANIA "AGRESJI" przez psa w stosunku do
      nowego członka rodziny. Nastepuje naturalny proces - pies przyjął,
      że potomek jest kolejnym młodym do ochrony / stróżwania i jego
      pozycja jest przednia w stadzie, po alfie i becie (czyli np. ojcu
      dziecka i tobie).

      3. Reagujesz krzykiem, karceniem psa, odganiasz go - jakkolwiek
      próbuje zbliżyć się do dziecka. NIE> Pies jest i uczy sie "bawić"
      POD WASZYM STAŁYM NADZOREM.

      4. Nie przywiązujecie wagi - kiedy i jak pies jest karmiony. A to
      odgrywa duża rolę przy manifestacji pozycji w stadzie.

      5. Nigdy nie podlegał szkoleniom z zakresu posłuszeństwa
      (specjalistycznym).

      PORADY:
      1. Wejdz na portal miłośników astów i szukaj na forum wsparcia
      znawców. Napisza wam krok po kroku co robić.

      2. Pies MA BYĆ KARCONY ZA POSTĘPOWANIE WOBEC DZIECKA. To nie
      oznacza izolowany!!!

      Zmiencie mu miejsce pobytu. Jeżeli sypia z wami w jednym pokoju -
      wyprowadzić go na korytarz / inny pokój (ale nie bronić kontaktów z
      dzieckiem / nie zmieniać postawy do psa). TONEM NAKZAUJĄCYM i
      ZDECYDOWANYM są wypowiadane wszystkie komendy. PIES NA LEGOWISKU MA
      PRAWO ODPOCZYWAĆ!!! TO JEGO OAZA! Nie włazi się tobie z butami do
      łóżka, więc szanuj też jego miejsce i NAUCZ DZIECKO (a teraz
      pilnuj), że TAM TEŻ NIE WCHODZI. Kiedy dojdzie do hierarchizacji -
      przez was ustalonej - pies wraca do pokoju w którym śpicie.
      Pies w czasie, gdy dziecko (na dzień obecny) sprawia, że ten się
      denrwuje, reaguje warknięciem, pokazaniem kłów - TYLKO I WYŁĄCZNIE
      NA TEN OBJAW LUB MANIFESTACJĘ - MA ZAKŁADANY KAGANIEC (ale w tym
      kagańcu nie ma być non stop).

      3. Karmienie psa. MA BYĆ WRĘCZ CEREMONIALNE. Nie wiem jak maluszek z
      tobą się przemieszcza po domu. Weż dziecko na ręce. Micha psa na
      stół - zawołaj psu, żeby świadczył tym czynnościom. Przygotowujesz
      żarcie, ręką w tej misce mieszając, udając, że jesz i ty i je twoje
      dziecko z jego miski - JAKO PIERWSI. Pózniej kładziesz michę na psa
      i NA KOMENDĘ ZEZWALAJĄCA PIES MOŻE JESC. Do czasu, gdy
      hierarchizacja nie zacznie być przez was kształcona I EGZEKWOWANA -
      DZIECKO NEI ZBLIŻA SIĘ DO MISKI podczas jedzenia przez psa.

      4. WSPÓLNE SPACERY i zabawy. Wózek - piesek przy wózku i żadnych
      oznak niesubordynacji, jeżeli takie są - pies natychmiast karcony.
      Wspólne zabawy na dworze z dzieckiem i psem (typu np.aportowanie)
      , itp.


      PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ NIE ZASTOSOWALIŚCIE W WASZEJ RODZINIE
      ZACIEŚNIANIA WIĘZI Z PSEM, a dziś zbieracie tego efekty.
      • slonko1335 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:06
        W końcu bardzo mądry i pouczający post, obawiam się jednak, że rozpisałaś się na
        darmo, bo to autorki wątku nie interesuje zapewne no ale może ktoś inny będzie
        szukał takich informacji i skorzysta.
        • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:47
          dziewczyno,przestań mnie w końcu oceniać ok?przeczytałam wszystko a jeśli
          jeszcze ktoś chce po mnie pojechać to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
          trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
          bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go.Ten pies był uczony wg. wskazówek
          które przeczytałąm o poprzedniczki,może nie tak wzorowo ale jednak.I co z tego?a
          poza tym wlaściciel ma PRAWO nawet przespać się na legowisku psa.Ale moje
          dziecko zostało za to skarcone mimo,że ja np. mogę to zrobić bez
          problemu.Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
          ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).
          • demonsbaby W takim razie - skoro decyzję podjęłaś 15.05.09, 10:52
            banaszka82 napisała:

            > Owszem,chcę sie pozbyć tego psa bo nie stać mnie psychicznie na to
            > ryzyko jakim jest uczenie psa kto tu jest najważniejzy ( dziecko).

            Nie pytaj o rady jak postąpić ...

            Szczerze proponuję Ci zgłosić psa do adopcji - z dokładnym opisem
            zachowań (ale bez zbędnej przesady - czyli nie demonizuj - napisz
            otwarcie nie umiem wyegzekwować hierarchii, pies nie akceptuje
            dziecka, a przede wszystkim z punktu widzenia matki obawiasz się o
            życie i zdrowie dziecka). Napisz mi przypominacza na email
            gazetowy - dam ci namairy na kogoś kto się zajmuje adopcją astów.
            Potzrebne będa zdjęcia.

            Zróbice sobie jednak w domu przyslugę i NIE BIERZCIE JUŻ ŻADNYCH
            PSÓW DO DOMU - BO PRZYSPARZACIE IM CIERPIEŃ.

            Co do adopcji - postaram się, żeby przeszlo to szybko i sprawnie.
          • franczii Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 14:38
            > to będe maksymalnie szczera : tak,ktoś
            trafnie zauważył,że to dość dla mnie wygodna sytuacja,że pies tak się zachował
            >bo można teraz myśleć nad pozbyciem się go

            Ty jestes jednak bez serca. Rozumiem strach o dziecko, sama tez mam psa i
            pilnowalam, zeby nikomu krzywda sie nie stala, staralam sie, zeby pies dziecko
            zaakceptowal. Ciekawa jestem, czy twoj partner rozdarty pomiedzy miloscia do
            dziecka a przywiazaniem do zwierzecia wie, ze juz w duchu zacierasz rece. Mam
            tylko nadzieje, ze zachowacie resztki przyzwoitosci i zadacie sobie trud
            poszukania domu dla psiaka a nie pozbedziecie sie go w inny sposob.
            • memphis90 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 14:52
              Mam
              > tylko nadzieje, ze zachowacie resztki przyzwoitosci i zadacie sobie trud
              > poszukania domu dla psiaka a nie pozbedziecie sie go w inny sposob.
              Autostrada czeka... Jako weteranka tras Poznań-Kraków widziałam mnóstwo takich
              niewygodnych "nie- moich- psów", które błąkały się po poboczu.
              • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 16:03
                więc jesteś durna jeśli myślisz,że tak dobrze mnie znasz i tak bym zrobiła.
                • memphis90 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:08
                  A gdzie ja napisałam, że Ty tak zrobisz? Taka luźna konstatacja a'propos
                  pozbywania się psów.
            • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 16:02
              franczi,jestem taka bez serca,że pozwoliłam psu zostać w domu więc się odczep ok?
        • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:26

          slonko1335 napisała:

          > W końcu bardzo mądry i pouczający post, obawiam się jednak, że
          rozpisałaś się n
          > a
          > darmo, bo to autorki wątku nie interesuje zapewne no ale może ktoś
          inny będzie
          > szukał takich informacji i skorzysta

          Juz Ty sie o to nie martw, kazda sensowna porada bez oceniania
          kogos nie jest na darmo!!! Moze walsnie dziewczyna skorzysta!
      • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:07
        jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w domu
        psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz kolejny
        utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
        mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole jeszcze
        troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
        Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
        (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)
        • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:18
          mruwa9 napisała:

          > > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
          > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
          jeszcze
          > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?

          Cieszy mnie, że wreszcie CHOĆ 0,001 TREŚCI TRAFIŁO. DOBRZE, ŻE NIE
          CHCESZ TAKIEGO PSA, bo czy to doberman, czy to owczraek albo dog
          niemiecki czy wreszcie małe bojowniki i gladiatory TO PSY DLA
          ZNAWCÓW. GDYBYM NIE BYŁA MIŁOŚNIKIEM WSPANIAŁEJ RASY DOBERMANÓW,
          nigdy ten by w moim domu nie przebywał.

          Skoro pies JEST U MNIE TRAKTOWANY JAK CZŁONEK RODZINY, to normalne
          jest, że mam dwoje dzieci do wychowania - czy to oznacza, że nie mam
          czasu na pracę zawodową, męża i prowadzenie domu??? Ciekawe ...

          > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
          > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)

          HODOWCĄ JEST MIŁOŚNIK. Bez dwóch zdań. Kasa z hodowli - nie żartuj.
          Więcej się dokłada niż tego czystego zarobku ma (tak, tak - mówię o
          pieskach rodowodowych, zyskiwania statutu hodowlanego, wyjazdów,
          kojarzeń, no i odchowania z wyprowadzeniem miotu).
        • slonko1335 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:22
          Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się na niego
          decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek. Decydowałaś się na dziecko
          i też Twoje życie w pewnym stopniu mu podporządkowałaś tak samo pies to nie
          zabawka...
          A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie decydują się na
          dzieci? tez upierdliwe bywają, czasu mnóstwo zabierają i kosztują...
          • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:29
            slonko1335 napisała:

            > Mruwa bo pies to członek rodziny i odpowiedzialna osoba która się
            na niego
            > decyduje zdaje sobie sprawę że to ogromny obowiązek.

            Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
            dokonanym.
            > A na Twoje pytanie odpowiem przewrotnie, po co ludzie właściwie
            decydują się na
            > dzieci?

            Wiesz, nie ma dnia, zebym sie nad tym nie zastanawiala wink
            • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:33
              mruwa9 napisała:


              >
              > Autorka sie NIE DECYDOWALA. Zostala postawiona przed faktem
              > dokonanym

              No tu bym się sprzeczała. Chyba świadomie związała się z
              człowiekiem, który takiego psa posiada i ten świadomie dokonał
              wyboru z kobietą się wiążąc i dziecko na świat przywołując BEZ
              POZBYCIA SIĘ PSA.

              jezeli ktos został postawiony przed faktem dokonanym to
              bezapelacyjnie BYŁ TO pies wink
        • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:30
          mruwa9 napisała:

          > jak czytam ,jakie egzorcyzmy i cyrki trzeba odprawiac, majac w
          domu
          > psa i jak bardzo zycie musi sie wokol kundla krecic, po raz
          kolejny
          > utwierdzam sie w przekonaniu, ze to zdecydowanie nie zwierz dla
          > mnie.. czy po tych wszystkich egzorcyzmach miewacie w ogole
          jeszcze
          > troche czasu dla dziecka, o sobie nie mowiac?
          > Pytanie na zupelnie nowy watek: po co wlasciwie ludzie hoduja psy?
          > (pomijam hodowle komercyjne, dla kasy)



          Hahhahahaha dobre wink i prawdziwe,one nie maja czasu dla dzieci bo
          ich dziecmi sa psy wink
          • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 17.05.09, 10:54
            po części jest to prawda smile
      • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:08
        dobrze radzisz, ale mam wrażenie, że autorka wątku i tak już podjęła decyzję o
        pozbyciu się psa a na forum szuka dla niej usprawiedliwienia.
        • moofka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:11
          embeel napisała:

          > dobrze radzisz, ale mam wrażenie, że autorka wątku i tak już podjęła decyzję o
          > pozbyciu się psa a na forum szuka dla niej usprawiedliwienia.
          >

          i bardzo dobrze
          post jest bardo fachowy i z cala pewnoscia pisany przez fachowca
          a autorka watku zapewne nim nie jest
          podejmowac ryzyko szkolenia psa bojowego na podstawie wiedzy zdobytej w necie
          jest ryzykowne
          ja moge zaryzykowac przepis najwyzej ciasto wyrzuce do kosza
          a nie ze mi psisko dziecko zagryzie, jak cos nie tak zrobie
          • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:16
            mój komentarz był w kontekście poszukania fachowca. A autorce pewnie nie będzie
            się chciało tyle zachodu, bo zdecydowała się pozbyć 'problemu', zamiast się
            zmierzyć z sytuacja i spróbować ją rozwiązać.

            • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:23
              A nie ma prawa do niechcenia zmierzenia sie z problemem? Nie ma
              prawa, zeby nie czuc sie na silach, nie meic czasu czy po prostu nie
              miec w tym przyjemnosci? Nie kazdy przedklada kundle nad wlasne
              dzieci, ma do tego prawo. Nie autorka decydowala o pojawieniu sie
              psa w domu i nie ma obowiazku kochac go. Moze jej sie po prostu nie
              chciec mierzyc z problemem, moze czas , ktory mialaby poswiecic psu,
              woli poswiecic dziecku? Jednym z rozwiazan problemu jest wlasnie
              pozbycie sie psa. Nie wiem, czemu z tego powodu jest krytykowana i
              atakowana. Nie kazdy jest stworzony do bycia psia mama. Ja
              zdecydowanie nie jestem wink i nie czuje sie z tego powodu gorszym
              czlowiekiem.
              • kasikaka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:30
                Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie chcesz nie
                musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz kochać innych
                stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym chyba jest. Bo
                co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie liczy ? jak
                najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który czuje, który
                mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do kochania kogoś
                innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też bym podjęła
                decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła bym wyrzuty
                sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.
                • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:39
                  wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
                  wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
                  czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
                  wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
                  Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
                  ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
                  pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
                  zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
                  sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
                  gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
                  zwierzat.
                  • kasikaka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:49
                    mruwa9 napisała:

                    > wiesz, ja nawet mam odwage przyznac publicznie, ze nie kocham
                    > wszystkich przedstawicieli wlasnego gatunku, wiesz? Czy ujmuje mi to
                    > czlowieczenstwa? A Ty kochasz swoja tesciowa? Albo sasiadke, ktora
                    > wali miotla w sufit, gdy dzieci tupia?
                    > Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki. Ma
                    > ryzykowac zyciem dziecka w imie franciszkanskiego humanitaryzmu i
                    > pochylania sie nad bracmi mniejszymi? Nie, dziekuje. Czasem pierwsze
                    > zachowanie agresywne moze byc ostatnim, dla takiego amstaffa to jest
                    > sekunda, jedno klapniecie szczekami i dziecko lezy z przegryzionym
                    > gardlem. I okazuj wowczas swoja humanitarna lepszosc i milosc do
                    > zwierzat.

                    Czyli co ? przeprowadzić gdzieś sąsiadkę , usunąć teściową, jak mąż mnie wkurza
                    to też się rozwieść, a co sprawy da się tak rozwiązać. Ja tam nikogo nie zmuszam
                    do niczego, ale skoro nie kochasz psa to się po prostu na niego nie decyduj i
                    tyle.
                    • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:59
                      toz dlatego ja sie na psa nie decyduje. Autorka tez sie nie
                      decydowala sama. Dostala go, poniekad, w promocji, chcac nie chcac.
                      • memphis90 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 14:56
                        A niektórzy dostają wraz z partnerem nie psa, ale jego wcześniejsze dzieci. I
                        co- jak paniusi nie pasują, to też ma oddać do adopcji albo uśpić?
                        • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 16:07
                          jeśli porównujesz psa i dzieci to wspólczuję szczerze...
                  • memphis90 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 14:55
                    > Pies opisywany w watku okazal agresje wobec dziecka autorki
                    Daj spokój, to było warknięcie. Warknięcie to sposób komunikacji psa, a nie od
                    razu agresja.
                • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 16:05
                  też miałabym wyrzuty mimo,że nie kocham tego psa.
                • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:36
                  > Wiesz mruwa9 jak tam nikogo zmuszać do kochania psów nie będę, nie
                  chcesz nie
                  > musisz, ale ktoś kiedyś mądry powiedział, że jeśli nie umiesz
                  kochać innych
                  > stworzeń niż ludzie to twoja miłość jest egoistyczna i coś w tym
                  chyba jest. Bo
                  > co - kocham swoje dziecię nad życie, a cała reszta się już nie
                  liczy ? jak
                  > najdalsza jestem od oceniania ludzi... ale co tam oddam psa, który
                  czuje, który
                  > mnie kocha, który się do mnie przyzwyczaił - bo teraz mam do
                  kochania kogoś
                  > innego. jakby mój pies zrobił krzywdę dla dziecka to pewnie też
                  bym podjęła
                  > decyzję o oddaniu, ale nie było by mi z tym łatwo... wręcz czuła
                  bym wyrzuty
                  > sumienia. Nic na to nie poradzę, że kocham to swoje stworzenie.


                  Kasiko duzo racji w tym co piszesz ale nie kazdy jest do tego
                  stworzony zeby posiadac zwierzaki i jak akurat to rozumiem!
              • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:34
                nierozwiązany problem zawsze prędzej czy później wyjdzie bokiem, dlatego jestem
                zwolenniczką mierzenia się z nimi a nie uciekania lub przymykania oczu.
                • mruwa9 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:42
                  To nie jest przymykanie oczu. To jest jedna z mozliwosci rozwiazania
                  problemu:
                  1.oddanie psa,
                  2.wychowanie psa, bez pewnosci, ze kiedys mu nie odbije i nie rzuci
                  sie domownikom do gardla,
                  3.uspienie psa.
                  4.udanie, ze problemu nie ma (z ewentualnym finalem jak w punkcie 2)

                  Jakies jeszcze propozycje?
                  • smerfetka8801 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:50
                    mruwa-owszem w tym wypadku oddanie psa jest dobrym rozwiązaniem bo właściciele
                    na posiadaczy psa się nie nadają,ale nie można obwiniać za taką sytuację psa bo
                    to oni zaniedbali jego wychowanie i gwarantuję ci,że w rękach kogoś
                    odpowiedzialnego ten sam pies mógłby jeszcze bronić dzieci a nie warczeć na nie
                    • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:54
                      mój facet się nadaje,ja nie ,bo to nie mój pies.jasne?
              • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:52
                mruwo,zostań moją przyjaciółka smile)))
            • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:51
              embeel,nie kumasz..?napisałam juz,że gdyby to był MÓJ pies,czyli chciany przeze
              mnie i kochany to tak,zdobyłabym sie na ten cały cyrk.Ale ja za nim nie
              przepadam i sorry ale nie wiem kto wybiera sobie partnera na życie pod względem
              posiadanego przez niego psa...
              • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:54
                ja, wink a zasdniczo dobierma partnera, który akceptuje "takie" psy i
                dzielimy razem chociaz część pasji jeśli idzie o tryb zycia z takim
                zwierzęciem, ale tutaj trzeba być przede wszystkim pasjonatą wink ...
                miłośnikiem.
                • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 12:20
                  no,jesli dla kogoś ważniejsza jest rasa niż człowiek to ok,rozumiem,że to jest
                  jakieś kryterium..
                  • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 12:31
                    nie przerysowuj pewnych wartości. Mogę teoretyzować, ale generalnie
                    mam jakiś swój punkt odnisienia jeśli idzie o rozumienie zakresu
                    odpowiedzialności i dobór partnera. Nie spotkałam się na równi z
                    podobnym problemem (czyli pan+zwierzę, kttórego nie akceptuję, np.
                    pan kochający ptaszniki czy tarantule i je hodujący - wykluczone)
                    więc nie umiem się postawić w takiej sytuacji. Wychodzę z założenia,
                    że temat psa powinien być poruszony - PRZED URODZINAMI / POCZĘCIEM
                    DZIECKA.
              • embeel Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 11:25
                kumam, ale trzeba było w takim razie znaleźć psu inny dom od początku znajomości
                z narzeczonym. Mój mąż miał kotkę, kiedy się poznaliśmy ale oddaliśmy ją w dobre
                ręce z wielkim bólem serca, bo mam silną alergię na kocią sierść. W nowym domu
                miała dobrze aż do końca swych dni. Zrozumiał to, choć bardzo ją kochał i nie
                próbował mnie przekonywać, że może pomęczę się trochę a potem zobaczymy.
                • banaszka82 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 12:22
                  tylko,że na początku było wszystko ok,a poza tym troszkę nie na miejscu jest
                  chyba kazać osobie którą sie kocha pozbywać się psa bo mi sie po prostu nie podoba..
              • 3-mamuska banaszka82 15.05.09, 19:30
                wlasnie o to chodzi ze to nie twoj pies i ty go nie lubisz on to czuje on byl 1
                w tym domu przed toba wiec to ty jestes na jego terenie,ja kocham psy ale tez
                mialam taka sytlacje kilka lat temu pies mojego meza byl 1 w domu, warczal na
                mnie a pozniej na naszego syna i wiesz mieszkal na dworze od zawsze i kupilismy
                kojec jest wypuszczany na noc i w dzien kiedy jestesmy poza domem (nie oznacza
                to ze ciagle warczy ale zadazylo mu sie warkanac na mnie raz i na dziecko tez
                raz)ale jego nie winie jest starym psem duzo zycia mu nie pozostalo i poprostu
                trzymamy sie z daleka maz sie nim zajmuje doglada spedza z nim czas zabiera na
                dlugie spacery, my tez mozemy go poglaskac czy dac jesc ale jestem ostrozna i
                tyle,a gdyby twoj facet mial dziecko tez bys nie wziela pod uwage przy wyboze
                partnera na cale zycie czy dasz rade z nim wychowywac cudze dziecko dla mnie
                jestes dziecinna i egoistyczna bo partner moze ciebie sie pozbyc psa wybral
                przed toba
                • banaszka82 Re: banaszka82 16.05.09, 07:32
                  cóż,myslisz,że wybierze psa a nie mnie i dziecko...?mamy 2 małe pokoje,nie widzę
                  tu kojca.
              • edith31 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 16.05.09, 23:40
                Mruwa jest The besciarą!
          • kasikaka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:21
            Ja mam psa i dziecko. Pies co prawda nie należy do ras agresywnych, ale za to
            rozpieszczony na maksa i dominator. Wiem z doświadczenia, że trzeba podjąć naukę
            od samego początku jak się dziecko pojawi. My zaczęliśmy jak jeszcze Zosia była
            w brzuszku tzn. zakupiłam lalkę i robiłam przy niej wszystko jak przy dziecku.
            Poskutkowało pies jak przyjechała Zosia wiedział już co jest grane. A z
            pełzającym dzieckiem - trzeba uczyć i psa i dziecko. My jesteśmy pod okiem
            psiego behawiorysty i widzę postępy. Dudek po prostu usuwa się od Zośki, nie
            jest to sytuacja jaką wymarzyłam bo myślałam , że będą żyć w komitywie, ale cóż
            lepsze to niż szarpanie się. A i jeszcze jedno jako miłośniczka psów uważam, że
            jeśli się wzięło psa to trzeba być odpowiedzialnym i próbować wszystkiego, żeby
            dziecię z psem żyło w jako takiej symbiozie a decyzję o oddaniu psa lub nie daj
            boże uśpieniu byłoby mi bardzo ciężko podjąć. Fakt dziecię ważniejsze od
            zwierzęcia, a zwierz to też istota żywa.
          • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:29
            Dziękuję. Z punktu widzenia hodowcy - do fachowca (w moim
            pojmowaniu) jest mi jeszcze daleko. Natomiast jak najbardziej do
            odpowiedzialnego właściciela / hodowcy konkretnej rasy - z pewnością
            nie.
      • smerfetka8801 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:28
        świetnie napisane.
        mam "zwykłego" kundla a wiele z tych metod stosowałam mając wiedzę gdzieś tam
        wyczytaną a trochę zupełnie intuicyjnie.No i z weterynarzem sobie
        pogadałam.pies to obowiązek ale kiedy się go już nauczy gdzie jest jego miejsce
        w stadzie jest członkiem rodziny.Moim zdaniem bardzo wartościowym
        członkiem-moje dziecko średnio zainteresowane raczkowaniem ruszyło pewnego dnia
        "w pogoń " za psem i się zaczęło smilenasz kundelek pozwala co prawda bliskim i
        znajomych podchodzić do dziecka ale broni ją np przed obcymi psami na spacerze.A
        w perspektywie będzie przykładem dla dziecka jak ważna jest empatia opieka nad
        słabszymi i bezbronnymi istotami.super sprawa-ale trzeba CHCIEĆ jak ktoś
        czuje,ze się nie nadaje to lepiej nie robić krzywdy sobie psu i rodzinie
      • owianka Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:30
        Co do legowiska - przywódca stada ma prawo do każdego legowiska w domu, i
        powinien od czasu do czasu z tego prawa korzystać smile czyli położyć się na psim
        posłaniu. Należy również pozwolić dziecku czasem usiąść na legowisku psa i
        skarcić psa w razie gdyby okazał niezadowolenie. To ważny element uświadamiania
        psu hierarchii w stadzie.
        • demonsbaby Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:35
          owianka napisała:

          > Co do legowiska - przywódca stada ma prawo do każdego legowiska w
          domu, i
          > powinien od czasu do czasu z tego prawa korzystać smile czyli położyć
          się na psim
          > posłaniu. Należy również pozwolić dziecku czasem usiąść na
          legowisku psa i
          > skarcić psa w razie gdyby okazał niezadowolenie. To ważny element
          uświadamiani
          > a
          > psu hierarchii w stadzie.


          z MOJEJ STRONY JAK NAJBARDZIEJ ODRADZANY przy małych / żywiołowych
          dzieciach, jeżeli jest problem hierarchizacji, a pies reaguje
          agresją. POza tym PIES MA PRAWO CZUĆ SIĘ ZMĘCZONY i nie mieć ochoty
          na dzielenie miejsca z właścicielem również - jego prawo - i
          kłapnięcie czy warknięcie lezy w graniach akceptacji. Plus możliwe
          choroby czyli "zle się czuję nie dotykaj mnie".
        • smerfetka8801 Re: Dziecko i TTB - jak pomóc? 15.05.09, 10:40
          ale coś w tych psich legowiskach musi być smile moja mała wprost uwielbia się
          tarabanić do psiego łóżka ale szczerze powiem pies nigdy na to nie zareagował
          nawet nie było czego uczyć. za to pies w nocy często pilnuje małej śpiąc pod
          jej łózkiem
    • osa551 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 11:16
      banaszka, sama mam dwa wielkie psy i dwoje małych dzieci. Psy są z gatunku tych,
      którym ludzie ustępują miejsca na chodniku. Pierwszy pies pojawił się w domu
      przed urodzeniem się pierwszego dziecka, drugi przed narodzinami drugiego
      dziecka. Ja nie mam takiego problemu jak Ty, pewnie z różnych powodów, które tu
      są nieistotne.

      Jestem psiarą i kocham zwierzęta, moje psy są szkolone. Ale szczerze mówiąc
      gdyby moje dziecko podpełzło do posłania Amstaffa, i ten Amstaff by na nie
      warknął - byłby to ostatni warkot tego psa w moim domu.

      Rozumiem krzywdę psa w tym wypadku, ale zagrożenie życia mojego dziecka byłoby
      dla nie o wiele ważniejsze niż pies. Myślę, że powinnaś porozmawiać z
      właścicielem psa i jak najszybciej powinniście znaleźć psu nowy dom.
    • smolkowicz_a Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 11:36
      A rozmawiałaś z facetem o tym problemie? Jeśli tak, to co on na to?
      • leneczkaz Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 12:22
        A co to za różnica wink
        Jak mu się nie podoba, to poszedł z psem do schroniska!
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 12:26
        a myślicie ,że mi się serce nie kraje na myśl o uśpieniu albo oddaniu?skąd mam
        wiedzieć co zrobią z psem nowi właściciele..?a poza tym kto weźmie 9 letnią
        sukę..? oczywiście,że rozmawiałam z facetem...ten pies to jego przyjaciel
        dlatego trudno mi czegokolwiek od Niego wymagać ale nasze dziecko to też Jego
        dziecko.Od początku zapowiadałam,że jeśli pies choc piśnie na dziecko pies
        wylatuje z domu.Zgadza się choć widzę,że z bólem.Nie jestem idiotka jak niektóre
        Panie tu sugerują i mam sumienie i m.in. odpowiedzialność nie pozwala mi zrobić
        czegokolwiek z tym psem choć nie jest mój.No ale coś trzeba zrobić.
        • embeel Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 12:32
          to może spróbuj, a raczej spróbujcie razem, tak, jak Ci radzi Demonbaby.
        • demonsbaby hmmmm 15.05.09, 12:39
          banaszka82 napisała:

          > a myślicie ,że mi się serce nie kraje na myśl o uśpieniu albo
          oddaniu?

          Uspienie - wyjście skrajne i raczej w oparciu o ustawę o ochronie
          zwierząt niewykonalne.

          skąd mam
          > wiedzieć co zrobią z psem nowi właściciele..?
          To już lezy w gestii fundacji, która się adopcją psa będzie chciala
          zająć.
          Mozliwe są dwa wyjścia:
          - trafi na odpowiedzialny (sprawdzony) dom i tam się dostosuje do
          zycia;
          - trafi na odpowiedzialny dom, ale się nie dostosuje (nie wiem czy
          amstaffy tak reagują, ale np. doberman to pies jednego pana i
          adopcje są rzadkie - szczególnie w obliczu psów dorosłych);
          - ponownie będzie adoptowana ze względu na brak możliwości
          dostoswania (agresja wobec nowych właścicieli) z miernym
          powodzeniem, a nikt nikomu nie każe siedzieć z odbezpieczoym
          granatem w ręce - więc może też zakończyć się uśpieniem przy
          zmianach w psychice.

          a poza tym kto weźmie 9 letnią
          > sukę..?
          Są tacy. Oczywiście - wiek zmniejsza szansę na szybką adopcję.
          Ułatwieniem jest jej temperament i stabilność.

          oczywiście,że rozmawiałam z facetem...ten pies to jego przyjaciel
          > dlatego trudno mi czegokolwiek od Niego wymagać ale nasze dziecko
          to też Jego
          > dziecko.Od początku zapowiadałam,że jeśli pies choc piśnie na
          dziecko pies
          > wylatuje z domu.Zgadza się choć widzę,że z bólem.Nie jestem
          idiotka jak niektór
          > e
          > Panie tu sugerują i mam sumienie i m.in. odpowiedzialność nie
          pozwala mi zrobić
          > czegokolwiek z tym psem choć nie jest mój.No ale coś trzeba zrobić.

          No cóż. Powtarzając się. Akceptcja dziecka i postępowanie z psem
          wymaga wysiłku. Owszem nie jesteś właścicielką, przyjmujesz z ulgą,
          że nie lezy bezpośrednioo na twojej osobie odpowiedzialność za
          wspólne wychowywanie dziecka i psa, stąd najlepszym sposobem jest
          ODDANIE psa. Zapomnijcie natomiast o schronisku - to jest fundowanie
          męczarni.
        • franczii Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 14:42


          To jak w koncu jest, jak serce ci sie kraje skoro w innym poscie napisalas, ze
          jest ci na reke zachoweanie psa i teraz bez problemow bedziesz mogla sie go pozbyc.
          • mruwa9 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 14:49
            a ty wolisz sie pozbyc psa, czy pozbyc dziecka ( i to w tragicznych
            okolicznosciach)?
            Tobie tez polecam lekture:
            www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
            • franczii Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 16:53
              Nie o tym pisalam. Zdaje sobie sprawe, ze w ekstremalnych sytuacjach trzeba sie
              psa pozbyc. Moze to byc nie tylko ze wzgledu na niebezpieczny charakter psa ale
              tez na chorobe. Chodzi mi o to, ze banaszka wyrazila w jednym z postow
              ZADOWOLENIE z faktu, ze pies zachowal sie w taki sposob, czyli ze zawarczal na
              dziecko i tym samym dal jej podstawy do pozbycia sie go z domu.
            • 3-mamuska Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 19:48
              taki rzeczy ze pies gryzie dzieci badz wlascicieli to jest wynik przedmiotowego
              traktowania psa ,ludzie mysla ze pies to zabawka dla dzieci, a ze pies ucieka
              lub chowa sie przed dzieckiem (co ignoruja) a potem mowia ze pies byl zawsze
              grzeczny i nagle mu cos odbilo i zagryzl dziecko .tylko ze wczesniej dorosli
              przymykali oko na to ze pies nie chce towarzystwa dziecka ucieka ,ale oczywiscie
              dziecko wszystko moze i to pies ma sie podporzatkowac bo brak do niego
              szacunku,wiadomo ze dziecko dla nas jest najwazniejsze,
              • lillaj Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 20:39
                3-mamuska napisała:
                > taki rzeczy ze pies gryzie dzieci badz wlascicieli to jest wynik przedmiotowego
                > traktowania psa ,ludzie mysla ze pies to zabawka dla dzieci, a ze pies ucieka
                > lub chowa sie przed dzieckiem (co ignoruja) a potem mowia ze pies byl zawsze
                > grzeczny i nagle mu cos odbilo i zagryzl dziecko .

                Bzdura. Nasz pies był przez nas bardzo kochany, traktowany jak członek rodziny.
                Wyjeżdżał z nami na wakacje, spał w naszym łóżku, wszędzie nam towarzyszył i
                pewnie to był błąd, bo później niestety mieliśmy siłą rzeczy mniej czasu dla
                niego. A dziewięciomiesięczna dziewczynka jest jeszcze zbyt mała, aby psu
                fizycznie dokuczyć. Więc nie pisz kobieto głupot, bo tylko szkodzisz.
                • memphis90 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 15:00
                  A dziewięciomiesięczna dziewczynka jest jeszcze zbyt mała, aby psu
                  > fizycznie dokuczyć. Więc nie pisz kobieto głupot, bo tylko szkodzisz.
                  To moja chyba jakoś wybitnie rozwinięta jest, bo ma 8 m-cy i gdyby jej pozwolić,
                  to bez problemu dokuczyłaby psu... Aż całą się wyrywa, żeby ciąnąć za uszy,
                  łapać za wargi czy wąsy, o psim jęzorze nawet nie wspomnę. Niemowlak jak
                  najbardziej MOŻE zmęczyć psa.
          • mamajaneczki Oj, mruwa 15.05.09, 16:02
            Zawsze lubiłam Twoje posty i czułam do Ciebie sympatię, ale, jak widzimy, nikt
            nie jest doskonały. Nie lubisz psów - ok, Twoje święte prawo. I konsekwentnie
            psa nie masz - bardzo rozsądnie. Ale rada typu uśpienie zwierzęcia w ogóle nie
            powinna mieć miejsca, bo, po pierwsze jest to niezgodne z prawem, po drugie
            istnieje coś takiego jak etyka. Pies jest żywym stworzeniem, które tak samo
            odczuwa ból i cierpienie, jak człowiek. Usypianie psa z tak błahego powodu jest
            w zasadzie morderstwem. "Cokolwiek uczyniliście jednemu z moich braci
            mniejszych, mnieście uczynili" - znacie to? Generalnie w postach zarówno autorki
            watku, jak i jej zwolenniczek uderza mnie przedmiotowe podejście do psa. Zwierzę
            nie jest rzeczą, przypominam uprzejmie.
            P.S.: Mam psa i córeczkę. Pilnuję ich cały czas, gdy się bawią. Wielu rzeczy się
            obawiam i jestem ostrożna. Ale wiem jedno - oddanie psa jest ostatecznością.
            Uśpienie nie jest brane pod uwagę
            • mruwa9 Re: Oj, mruwa 15.05.09, 16:23
              Uspienie jest tylko jedna z mozliwosci, Zreszta poczytaj sasiedni
              post:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=95320909&a=95350633
              To nie jest usypianie psa z blahego powodu. To moze byc usypianie
              potencjalnego mordercy. zarowno w zalinkowanym artykule, jak i w
              zalinkowanym poscie byla to kwestia ulamkow sekund. Czujnosc i
              ostroznosc rodzica nie pomoze, jesli pies ma zwichrowana psychike
              albo jest zle ulozony. Coz, sama stwierdzasz, ze nikt nie jest
              doskonaly. Nie kazdy wlasciciel psa jest doskonaly. Ale czy z tego
              powodu nalezy ryzykowac zyciem i zdrowiem dziecka. Wiem, pies
              niekoniecznie jest winny, ale jaka masz propozycje rozwiazania
              sytuacji, gdy pojawia sie realne zagrozenie bezpieczenstwa
              niemowlecia (ale rownie dobrze doroslego, wlasciciela psa)? Moze
              oddac dziecko, skoro oddanie psa nie wchodzi w gre? Cynizm przeze
              mnie przemawia, ale wartosc zycia dziecka stawiam wyzej, niz wartosc
              zycia psa, nawet , jesli wyrok smierci dla psa jest skutkiem
              nieudolnosci wychowawczej wlasciciela. Ale rownie dobrze pies moze
              byc psychopata. Zreszta malo ktory wlasciciel psa stawia znak
              rownosci miedzy zyciem ludzkim a zyciem psa (chociazby dopuszczajac
              mozliwosc eutanazji zwierzecia, na co nie ma przyzolenia w przypadku
              czlowieka). Poza tym, oprocz uspienia, istnieje przeciez mozliwosc
              oddania psa, nieprawdaz? W kazdym razie pies powinien zniknac z
              tego domu IMHO.
              • mamajaneczki Re: Oj, mruwa 16.05.09, 16:13
                Tak, jak napisałam: oddanie psa jest ostatecznością, uśpienie nie powinno być
                brane pod uwagę. Piszesz o usypianiu potencjalnego mordercy. Jakoś wśród ludzi
                się tego nie praktykuje. Nie praktykuje się również eutanazji, jak sama
                zauważasz, a być może sie właśnie powinno. Ale to już temat na inną dyskusję.
                Tak, czy inaczej, ja akurat nie mam pretensji do bycia koroną stworzenia i
                uważam, ze zwierzęta powinno się traktować podobnie jak ludzi.
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 17:32
            bo byłoby mi wygodnie pozbyć się jej ale jednocześnie przykro...trudno to
            zrozumieć...?
            • lillaj Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 17:57
              "chyba
              przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę"

              Przyzwoitość? Nasz pies był u nas 7 lat. Hodowca wziął kasę i to był nasz
              ostatni kontakt, nie było z jego strony propozycji kontynuowania znajomości, my
              też nie mieliśmy takiej potrzeby. Zresztą nie sprzedałabym psa hodowcy. To do
              mnie należał obowiązek znalezienia mu domu i to ja decydowałam gdzie chcę oddać
              psa, którego kocham, nie ufałabym hodowcy. Pies dla niego to interes. Uogólniam,
              ale tak jest najczęściej. Mieliśmy szczęście, bo nasz pies ma świetny nowy dom,
              wiem, że jest zadowolony i ma tam nawet lepsze warunki niż u nas. Cieszę się, ze
              mogę go odwiedzać, hodowca by nam tego nie zapewnił. Nie mam wobec hodowcy
              żadnych zobowiązań.
              • semi-dolce Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 18:19
                No mnie, jako hodowcę, interesuje los moich szczeniąt. I kiedy zdarzyła się taka
                sytuacja, że właściciel chciał juz podrośnietego psa oddać, po prostu tego psa
                zabrałam. I z większościa nabywców szczeniat ode mnie utrzymuję kontakt, wiem co
                się dzieje u moich szczeniaków, jak żyja, jak rosną, jakie problemy sprawiają.

                I nie, nie każdy hodowca traktuje psy jak interes. Większość (hodowców a nie
                rozmnażaczy sprzedających psy byle komu, byle jak i byle gdzie) nie hoduje dla
                pieniędzy a z pasji. I znam wielu hodowców, w każdym razie w mojej rasie, którzy
                w takich sytuacjach pomagają.
                • lillaj Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 18:33
                  Moim zdaniem jesteś chlubnym wyjątkiem. Kocham psy i mam wielu znajomych
                  psiarzy. Większość z nich nie utrzymuje kontaktów z hodowcami, a nasze
                  doświadczenia są raczej nieciekawe. Nasz pies, gdy go wzięliśmy zarobaczony był
                  nieprzyzwoicie, wygłodzony tak, ze nie jadł tylko połykał karmę. U znajomych też
                  nieciekawe przypadki, ale to nie wątek na taką dyskusję. Fajnie, że są tacy
                  hodowcy jak Tysmile
                  • semi-dolce Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 18:43
                    Chciałabym nie być wyjątkiem. Chciałabym, żeby to była norma.

                    A co do autorki watku - jeśli oddaje psa niech przynajmniej spróbuje
                    skontaktować się z hodowca. Być moze pomoze.
                • edith31 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 23:56
                  semi-dolce napisała:
                  > wiem się dzieje u moich szczeniaków, jak żyja, jak rosną, jakie
                  problemy sprawiają.

                  A wiesz co sie dzieje u Twojego dziecka? Czy tylko psami sie
                  zajmujesz??
                  • rianka Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 18:12
                    edith31 napisała:


                    > A wiesz co sie dzieje u Twojego dziecka? Czy tylko psami sie
                    > zajmujesz??

                    Trafiłam tu przypadkiem i do razu natknęłam się na żmiję plującą
                    jadem - edith31...
                    Jesteś po prostu podła, a semi-dolce inteligentnie ignoruje
                    twoje żałosne próby prowokacji...
                    Mam dla ciebie radę - znajdź sobie jakieś ciekawe zajęcie, rób coś co
                    cię interesuje, może wtedy zrozumiesz że są na świecie ludzie, którzy
                    oprócz obowiązków mają też pasję. I uwierz mi można świetnie łączyć
                    jedno z drugim ;]
                    • edith31 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 18:55
                      Proby prowokacji? Wy mozecie mnie obrazac a ja jak sie bronie to od
                      razu jestem podła(?), wymadrzacie sie i tyle i wyzywacie ludzi tylko
                      dlatego ze smieli zadac Wam pytania , widze caly czas co sie dzieje
                      na forum o zwierzetach, na czyjas grzeczna odpowiedz od razu chamska
                      riposta , zachowujecie sie jakbyscie pozjadali wszystkie rozumy a
                      jest wiele dziedzin o ktorych zapewne nie macie zielonego
                      pojecie..Szkoda czasu mojego na to, nie zamierzam dyskutowac , to
                      moj ost post, zycze wiecej cierpliwosci do osob ktore sie chca
                      czegos dowiedziec i wiecej serdecznosci , bo pamietajcie ze agresja
                      budzi agresje ...
                      • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 19:39
                        Dziękujemy za wniesienie niesamowitego pokładu wiedzy popartego doświadczeniami
                        w tej dziedzinie. Jak widzisz, mama na razie podjęła jednoznaczną decyzję.
                        Wychodzę z założenia, że nie musi grzeszyć wąskim horyzontem twojego pokroju.
    • lillaj Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 13:42
      Banaszka, jeśli pies warczy na dziecko jak najszybciej zacznij szukać mu nowego
      domu. Może znajomi, może znajomi znajomych mogliby się nim zaopiekować.
      Moglibyście śledzić wówczas jego losy. Ewentualnie przez profesjonalną fundację,
      która mogłaby wam pomóc. Moja historia niech będzie dla ciebie ostrzeżeniem. Nas
      pies - ukochany przez nas, łagodny i kochający ludzi golden retriver ugryzł
      naszą córeczkę. Mieliśmy go od szczeniaka, gdy urodziła się Matylda miał 6 lat.
      Przygotowywaliśmy go na przyjście córki. Było wszystko o czym piszą w
      podręcznikach: pielucha przywieziona ze szpitala, najpierw ze szpitala zostało
      przywiezione dziecko, potem pies od rodziców, pokazywaliśmy mu, ze ona jest
      wyżej w hierarchii, starałam się poświęcać mu czas mimo obowiązków przy dziecku,
      były spacery, zabawy. Córki nigdy nie zostawialiśmy z nim samej, ale też nie
      broniliśmy kontaktu: mógł ją polizać w rączkę, czy nóżkę. Dawaliśmy jej do
      rączki smakołyki, żeby my podawała. Nigdy nawet przez moment nie przyszła mi do
      głowy myśl,że moglibyśmy go oddać. To był nasz ukochany pies, członek rodziny.
      Byłam oburzona, gdy padały pytania: co z psem, czy nie chcemy oddać. Pies raczej
      nie interesował się małą, choć był trochę zazdrosny. Warknął na nią gdy zaczęła
      raczkować. Został skarcony bardzo surowo. A wypadek zdarzył się dwa miesiące
      temu. Mała była w leżaczku, obok siedział mąż i była to sekunda. Nadal nie wiemy
      jak to się stało. Ugryzł ja w policzek. Skarcił ją jak szczeniaka. Włożył zęby i
      wyjął, na szczęście nie szarpnął i nie wyrwał ciała. Dziesięć dni w szpitalu,
      zszywanie, kroplówki, bolesne zmiany opatrunku i duża płatowa rana na policzku,
      blizna. Musieliśmy go oddać, nie wyobrażałam sobie życia w ciągłym strachu, ze
      to znów się powtórzy. Wiem, ze to nie jego wina, lecz nasza. Gdzieś zrobiliśmy
      błąd. Na szczęście wzięli go nasi znajomi, którzy mają dom pod Warszawą. Możemy
      go odwiedzać kiedy chcemy, dzwonimy, kupujemy karmę, mamy kontakt. Tęsknię
      codziennie i do tych dziewczyn które tu atakują oddanie psa: mam potworne
      wyrzuty sumienia na myśl o córce, ale też o moim psie. Kilka razy codziennie
      chce mi się wyć na myśl, ze nie mieszka już z nami, ale dziecko jest
      najważniejsze. Bliznę leczymy u świetnej lekarz, ma być dobrze, ma być
      niewidoczna, ale przed nami trzy lata rehabilitacji - bardzo kosztownej. Moja
      rada: podejmij szybko decyzję, u nas to była sekunda, obok był mąż, a teraz nie
      mogę patrzeć na córkę bez koszmarnego poczucia winy. Nie tłumacz się przed
      nikim. Zapewnij psu dobry dom, a dziecka nie narażaj. Ja mimo wszystko się
      cieszę, ze nie ugryzł w oko, że będzie dobrze, ale nie wymażę cierpienia mojego
      dziecka, męża i swojego.
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 14:41
        u nas procedury wyglądały tak samo,przygotowywaliśmy psa jeszcze przed
        przyjściem małej ze szpitala.Widać to za mało.Oczywiście że Ją oddamy,i też
        będzie mi przykro.Mam serce, nie tylko dla dziecka.
        • mruwa9 banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do przeczyta 15.05.09, 14:42
          www.polityka.pl/szczekoscisk/Text01,933,261694,18/
          • martulinka85 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 14:50
            Niezły artykuł Mruwa, może da autorce do myślenia. Ja absolutnie NIGDY nie
            trzymałabym w domu psa takiej rasy i maleńkiego dziecka. Nie wiem może dlatego,
            że ja ogólnie boję się tych psów. Poza tym dziecko jest dla mnie ważniejsze niż
            jakiś tam pies.
          • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 16:13
            ten pies pochodzi z legalnej hodowli i nigdy nie wykazywał oznak agresji.Mój
            facet wie o nich dużo i chował tego psa dobrze.Nie o to chodzi ,że to jakaś
            niebezpieczna rasa bo wiem,że dobrze prowadzone mogą być fajne.Ale stało się jak
            się stało i nie powiem,że jesteśmy nieodpowiedzialni.Bylibyśmy gdybyśmy
            pozwolili jej zostać w domu.
            • semi-dolce Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 16:16
              > ten pies pochodzi z legalnej hodowli

              Skoro tak, to pierwszą osobą, którą powinniscie (a jesli macie podpisana umowe
              to macie obowiązek) poinformowac o zamiarze oddania psa jest hodowca.
              • lillaj Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 16:30
                semi-dolce napisała:
                Skoro tak, to pierwszą osobą, którą powinniscie (a jesli macie podpisana umowe
                to macie obowiązek) poinformowac o zamiarze oddania psa jest hodowca.

                Pierwsze słyszę. Nie ma takiego obowiązku, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
                • semi-dolce Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 17:20
                  Jeśli podpisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedazy psa, zazwyczaj jest w niej
                  punkt, że w razie zamiaru sprzedania/oddania psa masz obowiązek w pierwszej
                  kolejności poinformowac hodowcę, a ten ma prawo pierwokupu. Jesli umowa nie była
                  podpisana to faktycznie obowiązku nie ma, jednak raz że większość hodowców
                  przejmuje się losami psów od siebie i pomaga w takiej sytuacji, dwa - chyba
                  przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę.
                  • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 18:00
                    pierwsze słyszę.Nie wiem czy była jakakolwiek umowa.
                    • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 10:04
                      tak wyglądają umowy kupna-sprzedaży z hodowli legalnych.
                  • edith31 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 00:03
                    semi-dolce napisała:

                    > Jeśli podpisujesz z hodowca umowę kupna-sprzedazy psa, zazwyczaj
                    jest w niej
                    > punkt, że w razie zamiaru sprzedania/oddania psa masz obowiązek w
                    pierwszej
                    > kolejności poinformowac hodowcę, a ten ma prawo pierwokupu. Jesli
                    umowa nie był
                    > a
                    > podpisana to faktycznie obowiązku nie ma, jednak raz że większość
                    hodowców
                    > przejmuje się losami psów od siebie i pomaga w takiej sytuacji,
                    dwa - chyba
                    > przyzwoitość nakazuje poinformować o takim zamiarze hodowcę.


                    Zajmij sie dzieckiem babo a nie studiujesz tylko prawa psow i
                    hodowcow!!!!!!!!!!!
            • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 16:43
              banaszka82 napisała:

              > ten pies pochodzi z legalnej hodowli
              Możesz wyjawić jej nazwę?
              • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 17:41
                nie znam,to nie mój pies.
                • semi-dolce Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 17:52
                  Masz napisane w rodowodzie.
                  • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 18:03
                    pytałam faceta ale chwilowo trudno się z Nim dogadać.Twierdzi,że z legalnej i
                    koniec.Ja w papierach Mu grzebać nie będę.
                    • leneczkaz Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 21:08
                      Czyli gó... a nie legalnej.
                      • osa551 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 15.05.09, 21:39
                        Na to wygląda, że to lewizna, jeśli nie wyrobił jej rodowodu - to powinien
                        przynajmniej mieć metrykę.

                        Jeśli chcesz wiedzieć, czy pies jest z legalnej hodowli, to go obejrzyj. Jeśli
                        ma kopiowane uszy (9-letni pies raczej ma), to powinna mieć tatuaż w pachwinie
                        ze swoim numerem. Zwykle tatuaż składa się z litery i cyfr.

                        Jak nie ma tatuażu - nie uwierzę, że pochodzi z legalnej hodowli.
                        • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 13:21
                          ma taki numer.
                          • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 13:40
                            skoro suka jest rodowodowa, ma większe szanse na adopcje. Jednak zanim ją
                            oddacie - poinformujcie hodowlę o zamiarach, mogą wykazać chęci do odebrania psa
                            (zazwyczaj tak bywa, co świadczy też o hodowli).
                        • edith31 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 00:07
                          osa551 napisała:

                          > Jeśli chcesz wiedzieć, czy pies jest z legalnej hodowli, to go
                          obejrzyj. Jeśli
                          > ma kopiowane uszy (9-letni pies raczej ma), to powinna mieć tatuaż
                          w pachwinie
                          > ze swoim numerem. Zwykle tatuaż składa się z litery i cyfr.
                          >

                          No rzeczywiscie sprawa najwyzszej wagi, bo jak pies nie jest z
                          hodowli i nie ma tatuazu to koniecznie trzeba go uspic, FANATYZM!!
                          > Jak nie ma tatuażu - nie uwierzę, że pochodzi z legalnej hodowli.
                          • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 12:39
                            edith31 napisała:

                            >
                            >
                            > No rzeczywiscie sprawa najwyzszej wagi, bo jak pies nie jest z
                            > hodowli i nie ma tatuazu to koniecznie trzeba go uspic, FANATYZM!!

                            KObieto o wiedzy zerowej na temat posiadania zwierząt, a już poniżej zera na
                            temat cech użytkowych konkretnych ras. Zauwa, e jedznzm głosem mówiącym o
                            usypianiu są ludzie podobni do ciebie, a nie psiarze. Z punktu widzenia zakupu i
                            hodowli każdy pies pochodzący z nielegalnej hodowli ma szanse bliskie 100%
                            powielać choroby natury genetycznej, błędne krzyżówki również agresję - co jest
                            eliminowane w hodowlach rejestrowanych.
                            Twoja ignorancja jest naturalna, jako, że sama nabyłaś szczeniaka z hodowli
                            nielegalnej, sprowadzając do dzieci niebezpieczeństwo ujawnienia jednego z
                            czynników - ale to twoja sprawa.
                            Wszystko o czym mówimy nazywa się behawioryzmem zwierzęcym jak i kynologią, co
                            nie jest FANATYZMEM, ale odpowiedzialnym podejściem do przewodnictwa - kolejne
                            trudno słowo w twoim języku frazeologii.
                      • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 15:49
                        no tak,bo Ty wiesz najlepiej skąd pochodzi ten pies.Ma tatuaż bo sprawdzałam. I
                        co w związku z tym..?
                        • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 15:52
                          w związku z tym skontaktujcie się najpierw z hodowlą. Są realne szanse, że wezmą
                          psa do siebie.
                          • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 22:11
                            nic z tego,pies zostaje.
                            • semi-dolce Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 22:28
                              Wobec tego służę pomoca w naprawieniu stosunków z psem i ułożeniu wszystkiego
                              poprawnie.
                              • lillaj Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 16.05.09, 23:23
                                "To moja chyba jakoś wybitnie rozwinięta jest, bo ma 8 m-cy i gdyby jej pozwolić,
                                to bez problemu dokuczyłaby psu... Aż całą się wyrywa, żeby ciąnąć za uszy,
                                łapać za wargi czy wąsy, o psim jęzorze nawet nie wspomnę. Niemowlak jak
                                najbardziej MOŻE zmęczyć psa".

                                Nasza nie miała szans, żeby psu dokuczyć, pilnowaliśmy, żeby tak się nie stało,
                                więc nie to spowodowało wypadek. A swoją drogą memphis nie masz psa, a jesteś
                                strasznie pewna swojego zdania. Na pewno wiesz, że nie zaszkodzisz swoimi
                                radami? Tu nie chodzi o nic nie znaczącą sprawę typu kiedy podać pierwszą
                                marchewkę, czy jak długo spacerować. Decyzja, którą ma podjąć banaszka dotyczy
                                zdrowia lub życia jej dziecka. Jeżeli nie mam doświadczenia i odpowiedniej
                                wiedzy to się nie wypowiadam i tobie też tak radzę. Choć wiem, że na próżno. Ty
                                w każdym temacie wg siebie jesteś ekspertem, moim zdaniem wątpliwym.
                                A do banaszki: zastanówcie się jeszcze nad tym. W szpitalu razem z naszą córką
                                było jeszcze dwoje dzieci pogryzionych przez własne psy. Chłopiec bardzo
                                poważnie w szyję i druga dziewczynka w twarz. Jeżeli pies warczy na dziecko to
                                jest to powód do niepokoju, zwłaszcza w małym dwupokojowym mieszkaniu. Dziecka
                                można pilnować, nie spuszczać z oczu, ale wierz mi wystarczy sekunda i tragedia.
                                Jeszcze dwa miesiące temu sama bym cię namawiała do pozostawienia psa, ale
                                przeszliśmy to co przeszliśmy, a zaczęło się podobnie jak u was - od warczenia.
                                • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 11:05
                                  cóż,nie mam jednak serca jej uśmiercać.Póki co zostaje z nami...tylko troszkę mi
                                  sie nie podoba mysl,że wiecznie będę musiała deptać córce po piętach bo a nuż
                                  będzie chciała podejść do psa.Nigdy w życiu już nie pozwolę na psa w domu...
                              • banaszka82 Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 11:03
                                dzięki,skorzystam póki co z rad demons baby.Zresztą,to nie jest tak,że ja nie
                                wiem jak to zrobić.Po prostu zajęłam się dzieckiem a nie psem.
                                • demonsbaby Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 11:39
                                  hmmm moje porady jak moje porady. Lepiej jest załatwić to interaktywnie wink
                                  Sądzę, że z miłośników astów na różnych forach - na pewno mieszka ktoś w okolicy
                                  i wam pomoże - na zasadzie pokaże, poobserwuje etc. Z punktu widzenia - kogoś
                                  kto się boi / obawia - lepsze rozwiązanie.
                                • lillaj Re: banaszka, przeczytaj i daj partnerowi do prze 17.05.09, 12:14
                                  Jeżeli zdecydowaliście się nie oddawać psa to rzeczywiście najlepsze
                                  rozwiązanie. Gdyby można było cofnąć czas to też bym tak pewnie postąpiła. No
                                  ale niewiedza niczego nie usprawiedliwia i jest jak jest. Powodzeniasmile
                            • demonsbaby decyzja? 17.05.09, 10:02
                              banaszka82 napisała:

                              > nic z tego,pies zostaje.

                              To jest wasza / wspólna przemyślana decyzja?
                              Jeżeli tak, to po raz kolejny skłaniam cię do tego, żeby ktoś wam pokazał jak
                              się psa socjalizuje z małym dzieckiem, a szczególnie tobie jak się do psa
                              przełamać i skąd to przeczucie, że pies ci będzie posłuszny.

                              Jeżeli jest to decyzja ojca dziecka - musisz go niestety zmusić do konkretnej
                              rozmowy, w której szczerze wyjaw mu swoje obawy - ale nie na zasadzie: pies
                              ugryzie (czego ja nie neguję przy takiej waszej postawie), ale że TY NIE UMIESZ,
                              NIE MOŻESZ MIMO STARAŃ PRZEKONAĆ SIĘ DO PSA. Mówiąc szczerze - wymuszanie czegoś
                              np. sztucznej sytuacji pies w domu, bo twój partner się zobowiązał wszystko
                              pilnować (na dotychczasowych zasadach) jest z góry skazane na niepowodzenie. To
                              jest niestety, budowanie tylko większego napięcia pomiędzy waszymi stosunkami w
                              rodzinie. Nieświadomie nauczysz nawet własną córkę niechęci do psa (to się
                              zakończy żle). Cierpieć będziecie i wy i pies. A temat oddania / uśpienia pojawi
                              się za jakiś czas.

                              Sztuczki, które ci opisywałam są wspólne dla zachowań psów wykazujących chęć
                              dominacji. Wasza suka nie jest dominująca - tak ja oczywiście sądzę - ale
                              bardziej wygląda to na problem izolacji (czego nie do końca rozumiesz, ponieważ
                              nie zajmujesz się "tego typu" psami zawodowo / czy tez na zasadzie hobby/
                              pasji). Uwierz mi banaszka są ludzie, którzy chętnie wam pomogą w socjalizacji -
                              bo tego tutaj brakuje. Nie daliście psu szansy socjalizować się z dzieckiem.
                              Suka nie zna waszego dziecka - natomiast te chętnie przez ignorantów nazywane
                              "egzorcyzmy" służa manifestacji pozycji dziecka w stadzie i chociaż kilkakrotnie
                              powinniście to wypróbować w domu (możesz mi pod tym kątem zaufać - efekty będą).
                              Pamiętaj, że pies to istota prymitywna - do niej przemawiają prymitywne
                              działania kierowane na instynkt, nie na p0ojmowanie świata w sposób ludzki.

                              Za jakiś czas, jeżeli się przekonasz do psa, sama napiszesz o tym, jak córka ma
                              wspaniałego towarzysza. Bo to będzie jej stróż. Z własnego i nie tylko
                              doświadczenia wiem jak te psy zachowują się w obliczu zabaw dziecka, one są
                              niańkami. Co więcej nikt, kto zbliża się gwałtownie, jest podpity lub agresywny
                              - nie ma prawa podejść właśnie do dziecka. Inne dzieci są po prostu stróżowane
                              na zasadzie "pies się o dzieci ociera" instynktownie czuje, że to nie jest
                              zagrożenie, ale z drugiej strony przywiązanie i przewaga uczuć na dziecko w
                              stadzie jest tak silna, że pies instynktownie przystępuje do DOZORU SYTUACJI.

                              Jeżeli chcesz znać moją opinię - sytuacja w twoim domu, naprawdę przy nie dużym
                              nakładzie wysiłku i twoich chęci jest do naprawienia w krótkim czasie.
                              Natomiast - kiedy psy się usypia. Otóż przy niesprowokowanych atakach (o ile tak
                              je umiemy określić), bojaźliwości psa, itp. Nie pozwoliłabym nigdy, żeby
                              agresywny pies przebywał w domu z ludżmi - i takie psy powinny być likwidowane
                              (usypiane). W swoim dorobku doświadczeń, kierowana altruizmem, zdobyłam się na
                              to, żeby zaopiekować się dorosłym dobermanem, wymagającym opieki. Niestety
                              zignorowałam większość sygnałów, dających się odczytać jako odchylenia. Pies
                              kilkakrotnie wytarł moją głową podłogę, a przy wadze ponad 55kg i atakach
                              przypadających na okres wzmożonej aktywności mogło się to skończyć żle. Kilka
                              szwów na ręce, itp. udowodniło mi, że pies się do dalszej adopcji nie nadaje bo
                              stwarza zagrożenie. To jest agresja. Warczenie nim nie jest - to tylko sygnał,
                              który mówi nam "coś jest nie tak".
                              • banaszka82 Re: decyzja? 17.05.09, 11:08
                                Dzięki za rady.Skorzystam.To wspólna decyzja choć nie powiem,że jestem jakąś
                                wielką zwolenniczką tego psa.
                                • demonsbaby Re: decyzja? 17.05.09, 11:29
                                  no to teraz czeka was praca i konsekwencja. Efekty będą zauważalne gołym okiem wink
                                • demonsbaby Re: decyzja? 17.05.09, 12:28
                                  Natomiast co do decyzji o braku następców w postaci psa, jak najbardziej
                                  pochwalam - z punktu widzenia człowieka, który nie potrafi się odnaleźć w
                                  podobnych sytuacjach. Zawsze byłam zdania i to raczej pozostanie niezmienne, że
                                  posiadanie psa jest równoznaczne z pasją, a nie chęcią posiadania psa. 5minutowy
                                  zapał (czy 2m-czny) jest krzywdą i dla właściciela i dla psa. Mając świadomość,
                                  że ta istota spędzi z nami najbliższe 12 - 15 lat, to podejście: kupuję bo tak,
                                  chcę bo jest ładny albo inni mają, a już wybitnie odnawialne - bo dziecko/
                                  dzieci chcą - przejaw druzgoczącej głupoty.
                                  Chociaż i tak podziwiam twoją postawę, że wyrażasz chęci to jest również duży
                                  ukłon w kierunku partnera (szacunku), którego kochasz ty, a który kocha tego
                                  psa. Sądzę też, że oczywiście i twój partner dostosowałby się do twojego "nie".

                                  Nie mniej nie będę zachwalać amstaffa jako psa rodzinnego, ponieważ nie znam tej
                                  rasy (nie mam doświadczeń w jej prowadzeniu). Natomiast wierzę ludziom, którzy
                                  taką rasę prowadzą razem z dziećmi w domu.

                                  I tu Cię utwierdzę w twoim przekonaniu ponownie - jeżeli nie czujesz potrzeby
                                  życia w rodzinie z psem, to posiadanie jakiejkolwiek rasy (nawet yorka czy
                                  innych "fantazji" ozdobnych) jest po prostu męką. Czy to york, maltańczyk
                                  czy amstaff i dog argentyński - zawsze może wyrządzić krzywdę dziecku przy
                                  nieodpowiednim prowadzeniu.
      • edith31 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 00:00
        Lillaj podziwiam Cie, ten pies by odemnie po garbie dostal tak zeby
        zakwiczał, juz bym nawet go nei odwiedzala, dziecko jest okaleczone,
        nie masz co tesknic za tym glupim psem!!
    • suazi1 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 15.05.09, 23:43
      Wystawić psa za drzwi, niech tam sobie warczy. Swoją drogą niezła
      mieszanka: pies+pełzające dziecko... A fuj!!!
      • agamemnonn Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 07:51
        Dzis na onecie
        pies.onet.pl/24664,13,17,uwaga__gryzie,artykul.html
        • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 13:53
          gaz wybucha i jaki z tego morał?
      • franczii Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 08:15
        No masz racje jest to obrzydliwe. Tak samo jak dziecko raczkujace np. na laczce
        lub na trawie w parku, bawiace sie trawa wachajace kwiatek , na ktory moze
        wysikal sie pies lub jakis zul, albo posadzone na plazy i grzebiace w piasku, na
        ktory ktos dzien wczesniej moze nasikal, zwymiotowal, a fuj
        • leneczkaz Re: Robale Waszych Dzieci 16.05.09, 08:37
          Z tymi piaskownicami to akurat będąc sarkastyczna nieźle trafiłaś. Ja bym nie
          pozwoliła bawić się dziecku w przypadkowej piaskownicy, bo jak miałam psa to
          pierwsze miejsc gdzie leciał to piaseczek w piaskownicy. Choc mu zabraniałam i
          go ganiałam, jak wychodził sam to pewnie odrazu tam leciał. Co znaczy ze tam juz
          peło sikó w psiego gówna bo leci do zapachu.
          A potem robaczki mmmmmmm
          www.igya.pl/ciekawostki_parazytologiczne/pasozyty_wewnatrz_nas.html
          • franczii Re: Robale Waszych Dzieci 16.05.09, 08:43
            Akurat nie piaskownice mialam na mysli bo jedyna piaskownica w moim miescie jest
            zamykana na klodeczke i do ogrodu psy nie maja wstepu. Pisalam o zwyklej plazy
            nad jeziorem czy nad morzem. Poza tym jak nie psie siki/rzygi/kupa to kocie albo
            ludzkie albo innego zwierzecia, nie widze wielkiej roznicy
            • leneczkaz Re: Robale Waszych Dzieci 16.05.09, 08:45
              No obrzydliwe. Dlatego wszyscy pewnie mamy robale.

              A tu je filmik o zwierzęcych roznosicielach. Narazie zrzygnuję z pieska O_o
              www.igya.pl/pasozyty/pasozyty_u_domowych_zwierzat.html
              • memphis90 Re: Robale Waszych Dzieci 16.05.09, 23:15
                Ja tam robali nie mam... Nawet głupiej toxo nie miałam, a od dziecka brudnymi
                łapami pałaszowałam truskawy z krzaka albo rzodkiewki z ziemi.
                • leneczkaz Re: Robale Waszych Dzieci 17.05.09, 11:13
                  Litości. No inteligencja porażająca. To, że nie masz toxo to znaczy, że nie masz
                  robali tak. Braaaaaawo! Błysnęłaś wybitnie.
      • osa551 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 13:55
        pies+pełzające dziecko... A fuj!!!

        no proszę Cię - nie rozśmieszaj mnie, nie można dzieci chować sterylnie, bo
        potem będą alergikami jak ja i mój mąż

        pies+pełzające dziecko to mieszanka całkiem znośna od warunkiem, że jest bezpieczna
    • urania77 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 12:54
      karć psa za takie zachowanie,
      jeżeli będziesz tylko stać i nie będziesz reagować na takie
      zachowanie to sama będziesz sobie winna,
      skąd pies ma wiedzieć, że robi źle skoro tylko patrzysz jak córka
      zbliża się do legowiska a pies warczy, w takim momencie trzeba
      zaareagować, skarcić psa!!!!

      p.s. moja znajoma ma małe dziecko, dużą sukę mieszańca, straciła
      męża, jest sama, ale powiedziała że nigdy w zyciu nie odda psa, ale
      ona w przeciwieństwie do wielu matek umie wychować psa i wychować
      dziecko wiec nie ma takich problemów
      • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 13:38
        urania77 napisała:

        > karć psa za takie zachowanie,
        > jeżeli będziesz tylko stać i nie będziesz reagować na takie
        > zachowanie to sama będziesz sobie winna,
        > skąd pies ma wiedzieć, że robi źle skoro tylko patrzysz jak córka
        > zbliża się do legowiska a pies warczy, w takim momencie trzeba
        > zaareagować, skarcić psa!!!!
        >
        > p.s. moja znajoma ma małe dziecko, dużą sukę mieszańca, straciła
        > męża, jest sama, ale powiedziała że nigdy w zyciu nie odda psa, ale
        > ona w przeciwieństwie do wielu matek umie wychować psa i wychować
        > dziecko wiec nie ma takich problemów

        urania - przeczytaj całość. Nie tylko przede wszystkim autorka wątku ponosi
        odpowiedzialność, ale właściciel. Właścicielem jest ojciec dziecka. Dwa karcenie
        jest jak najbardziej wskazane, ale to nie jest jednoznaczny problem
        hierarchizacji. Pies od narodzin dziecka jest od maleństwa izolowany, stąd
        przyczyna sygnalizowania zbliżania się dziecka do psa. Skoro jest izolowane (a
        tym samym karcone za zbliżanie) to naturalnie reaguje niepokojem na pojawienie
        się dziecka w jej pobliżu.

        Na etapie strachu matki przed psem, którego de facto nie zna, cięzko wymagać od
        matki zachowań racjonalnych. I skoro nastawienie jest negatywne - to najlepszym
        dla dziecka rozwiązaniem jest adopcja psa. Tyle,że to jest już bolesne dla
        samego psa, ale to zdaje się nie jest przedmiotem zmartwień.
        • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 14:36
          śmiem zauważyć,że jesteś ogromną zwolenniczką psów i masz nieco inny punkt
          widzenia niż ja.Mi na tym psie aż tak nie zależy ale nie do tego stopnioe by go
          oddać byle komu.
          • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 14:50
            miłośnikiem psów a i tu konkretnych ras. Nie umiałabym żyć z kotem, a
            przynajmniej z takiego założenia wychodzę. Pewnie, gdybym została "kotem
            skazona" wink to żyć bym się nauczyła i kto wie, może zapaleńcem kotów została.
            Ani też nie twierdzę, że macie w doopie, gdzie pies powędruje. Twierdzę, że samo
            doświadczenie jest przykre z punktu wodzenia 9letniego przyjaciela, które 9 lat
            odsłużył.
        • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 14:37
          acha,jeszcze jedno :pies nie jest izolowany od małej od noworodka,mogła ją lizać
          i wąchać.Nie pozwalałam na zbytnią bliskość tych dwoja ze względu na to,że
          żadnej istocie nie ufam w 100 %.
          • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 14:52
            dalej będę monotematyczna. Polizać, dać pieluchę to nie znaczy "współżyć w
            socjalnych warunkach". I nie twierdzę, że masz dziecko z psem socjalizować -
            skoro przemawia przez ciebie naturalny strach matki o bezpieczeństwo dziecka.
            Mówię szczerze - no nie da się. Skoro nie dajesz wiary swoim umiejętnościom i
            możliwościom - to nie da się.
        • urania77 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 20:18
          fakt, nie przeczytałam całości wątku sad jedynie początek
    • memphis90 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 14:46
      Przepraszam, ale co to znaczy "to nie moj pies"? Mieszkacie razem, jesteście
      parą, macie wspólne dziecko- więc pies też JEST wspólny i obydwoje za niego
      odpowiadacie. Niedobrze mi się robi jak czytam "to nie mój problem", "ja się
      chcę pozbyć" itd. Zwierzę to nie przedmiot, nie jest rzeczą, którą można wywalić
      na śmietnik jak starą kanapę, bo nie podoba się nowej paniusi właściciela, bo
      się znudziła, bo paniusia nie lubi. Twój facet ma psa- to i Ty masz psa. I naucz
      się z tym żyć. Albo oddajcie zwierzę do adopcji- bo takie podejście jest
      niedopuszczalne, a zwierzę zasługuje na normalnych, odpowiedzialnych właścicieli.

      I żeby nie było- ja nie mam psa i nigdy takowego mieć nie chcę. Nie jestem
      miłośniczką tychże, zdecydowanie wolę koty. Co do wychowywania- było mnóstwo
      mądrych postów z poradami co robić. Nam udało się ustawić psa moich rodziców,
      mimo, że na początku było warczenie, kłapanie zębami. Więc można, trzeba tylko
      chcieć.
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 15:52
        niejako jest NASZ.Ale nie4 potrafię kochać go tak jak to robi mój facet.To chyba
        nie jest trudno zrozumieć.
        • memphis90 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 16.05.09, 23:13
          Nie, nie jest. Ja to doskonale rozumiem, ja nie przepadam za psami, a mój małż
          wręcz ich nie znosi. Ale jak już się takowego dostało wraz z facetem, to
          niestety trzeba się bydlęciem jakoś zająć (z tego powodu z marszu skreśliłabym
          faceta pasjonującego się np. hodowlą pająków, bo musiałabym go pewnie przyjąć
          wraz z podopiecznymi- choć taką paskudę mogłabym jednak bez żalu potraktować
          kapciem). Uśpienie jest wstrętne, oddanie 9-letniego psa też nieludzkie, bo
          przecież zwierzak przywiązany jest. Choć- jeśli masz kompletnie go nie
          akceptować- to może lepiej oddać..? Ja osobiście postawiłabym na szkolenie.
        • franczii Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 07:32
          to zrozumiale, ze psa nie bedziesz kochac tak, jak jego wlasciciel ale skoro
          mieszkacie pod jdnym dachem, to przydaloby sie ulozyc poprawne stosunki pomiedzy
          wszystkimi domownikami. Moj facet rowniez mial psa kiedy go poznalam. Ma tez
          postrzelona siostre, ktora bardzo kocha, a ktorej ja szczerze nie znosze ale
          jednak dla dobra nas wszystkich trzeba bylo sobie poukladac relacje ze
          wszystkimi w tym z siostra i psem. Co do psa bylam pewna obaw bo nigdy przedtem
          zadnego zwierzaka nie mialam i nie wyobrazalam sobie jak mieszkanie z psem
          wyglada, owszem lubilam zwierzeta: poglaskac, pobawic sie ale zaraz potem rece
          umyc. Ale skoro wzielam faceta to najoczywistsza ocywistoscia bylo musiec i
          chciec jego psa zaakceptowac i dac sie psu zaakceptowac bo ten pies byl
          towarzyszem zycia faceta na dlugo przede mna, byl wieloletnim przyjacielem, z
          ktorym laczyla go wyjatkowa wiez i przez wzglad na te wiez zrobilabym wszystko,
          zeby nie dopuscic do sytuacji zeby trzeba bylo wybierac: albo ja albo pies.
          Dlatego niezaleznie jaka decyzje podejmiesz, bo moze sie okazac, ze akurat u was
          rzeczywiscie tego psa trzeba oddac i na ten temat zupelnie nie moge sie
          wypowiadac bo nie mam wiedzy, ale spojrz na tego psa wlasnie jak na przyjaciela
          twojego faceta i czlonka rodziny, ktory dzielil z nim zycie na dlugo przed twoim
          pojawieniem sie i uszanuj wiez ktora ich laczy. Bo tego mi zabraklo w twoich
          postach i chciaz kilka razy napisalas, ze tez ci przykro ale z tonu i tresci
          innych wypowiedzi wywnioskowac mozna, ze nie przykladasz zbytniej wagi do tego o
          czym pisalam.
    • bukmacherka34 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 17.05.09, 22:28
      widzę ,że sporo osób wyraziło swoje zdanie,ale dla mnie sytuacja jest jasna,Ty
      weszłaś w życie tego psa(bo był już wcześniej u Twojego narzeczonego),więc nie
      masz wpływu na niego i nie będzie Cię słuchał.Kiedy warczy na dziecko to
      znaczy,że będzie gorzej,a Ty nie dasz rady pilnować oboje nonstop.Poza tym kto
      trzyma takiego psa w małym mieszkaniu?!powinnaś pozbyc się psa nim dojdzie do
      tragedii
      • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 18.05.09, 09:58
        małe mieszkanie nie ma nic do rasy.A poza tym pies już został przeze mnie
        ustawiony jak tylko pojawiłam się w życiu chłopaka.Mnie zaakceptowała już
        dawno.Z dzieckiem musimy jeszcze popraować.Fakt,nie chce mi się non stop
        pilnować gdzie pełznie córka a gdzie akurat jest pies...
        • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 18.05.09, 10:25
          Spoczusio. To nie ma być 24h nadzór nad obojgiem, ale twoja / wasza
          obecność podczas kontaktu dziecka z psem. Gdzieś podesłałm ci
          ciekawego linka - marvet.eu - odnoście poprawiania stosunków. Jest
          tam opis podobnych zachowań - jakie mają mijsce u was w domu
          (poparte prawie identycznymi doświadczeniami w domu). Zdaje się
          synek i suka, która miała zasadniczy problem z zakceptacją małych
          dzieci. Komtakty wyglądały podobnie - tzn. żadnych albo prawie
          żdanych, stąd niepokój i warczenie suki. Z psem - czasem trzeba jak
          z dzieckiem. Ten strach przed sytuacją "ona na pewno coś dziecku
          zrobui" wyeliminujesz stopniowo, kiedy chociaż spróbujecie w troje /
          czworo razem się bawić. Nie wiem czy wasza suka nadal lubi uganiac
          się za piłeczkami. To też jest rozwiązanie w domu. Tyle, że ja
          wolałabym, żeby pogadał z wami ktoś - kto zna amstaffy. Np. dla
          dobermanów cechą wspólną jest ich naiwność w swojej inteligencji, a
          to oznacza, że np. w trakcie okazania niepokoju psa uwagę można
          odciągnąć dziwcatwem wink np. zrobić z siebie małpę, pajacyka, itp.
          wygłupiać się wink Pies głupieje i za chwilę zapomina, że coś mu nie
          grało i przyłącza się do szaleństw. Wiem, że to brzmi idiotycznie -
          ale działa na praktycznie 99,9% smile Być może jest jakaś sztuczka /
          cecha wspólna dla amstaffów, o której ja nie wiem, a wie na pewno
          hodowca. Na pewno z twoim problemem ludzie się też zderzali i
          znależli kilka skutecznych metod. Ponad wszelką wątpliwość to ty
          znasz psa - nie ktoś. Zatem wyprzedzisz każdy niepokojący cieie
          ruch - rozumiesz?
          A jesli idzie o literaturę polecam "okiem psa" - jest tam jeden
          rozdział poświęcony wlasnie problemowi pogodzenia dziecka i psa.
          Różne metody, różne doświadczenia, etc.
          Ten nadzór - a właściwie jego granice zaczną się powoli rozszerzać
          kiedy między waszym dzieckiem a psem zaczną się budować zdrowe
          relacje i więzi.


          Okiem psa - pozycję możesz pobrać tutaj:
          J. Fisher


          Jak rozmawiac psem (dużo behawiorystyki - popartej doświadczeniem i
          porusza również bliskie nam problemy z psami, a w tym jak je
          rozwiązać):
          S.Coren
      • karolinaa_m Re: pies warczy na pełzającą córcię... 18.05.09, 11:03


        A gdzie ma go trzymać??? Ja mam labradora który jest troszkę większy od amstafa
        i jakos świetnie sobie dajemy radę.
        Widzę że forum się podzieliło na psiary i anty psiarysmile Każda oczywiście
        najmądzrejsza a szczególnie te co psów nie mają.
        • zimka_s Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 10:48
          Dopiero teraz zauważyłam ten wątek i nie przeczytałam wszystkich
          wypowiedzi, ale nie spodobała mi się wypowiedź Mamaoliwki z początku.
          Przede wszystkim każdy weterynarz uśpi psa, który wykazuje agresje w
          stosunku do dziecka. Po drugie nie masz prawa oceniać i krytykować.
          Ja też mam w domu amstaffa, zdaję sobie sprawę, że sytuacja może się
          zmienić, ale na dzień dzisiejszy pies nie wykazuje żadnej agresji w
          stosunku do dziecka. Autorka wątku nie ma żadnego wpływu na to jak
          jest pies wychowany, bo nie jest jej. A prawda jest taka, że ugryźć
          może każdy pies, a jeśli schronisko nie znajdzie psu właściciela to i
          tak go uśpi...
          • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 10:57
            Najgorsze są takie nawiedzone psiary,które zwierzaka stawiaja prawie na równi z
            dzieckiem.Zasadniczy problem tkwi w tym,że ja do tego psa nie jestem przywiązana
            a poza tym to ja spędzam cały dzień z obojgiem w jednym pokoju i to na mnie
            spada obowiązek pilnowania obojga.Facet po pracy wraca i psa bierze na spacer i
            niewiele ma do pilnowania.
            • demonsbaby Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 11:20
              Stąd twoja przewaga argumentacji, że za ten stan nie odpowiadasz Ty,
              a właściciel (tata dziecka). Stąd ternowanie psa / stosowanie
              sztuczek powinno leżeć w jego gestii. Tym saym sądzę, że nie jest to
              odpowiedzialne podejście do obojga (dziecka i psa) ze strony twojego
              partnera - o ile na taką krytykę mogę sobie pozwolić.
              Jako nawiedzona psiara - doskonale rozumiem twój punkt widzenia i
              wcale go nie kwestionuję. Jedyne co moge poradzić to naprowadzić na
              jakieś konkretne działanie czy rozwiązanie problemu bez przykrych
              decyzji. Wyjścia są dwa: albo pies się podporządkuje hierarchii i
              nawiąże kontakt z dzieckiem, a utwierdzisz się w tym po etapie
              raczkowania, albo to nie astąpi - a konkretne incydenty będa
              ponawialne - wtedy jako racjonalna mama, powinnaś taką sytuację
              bezapelacyjnie wyklarować tacie dziecka i niestety przestać
              stopsowac kompromisy, jeżeli jest tu brak współpracy z drugiej
              strony. Przy czym rozwiązanie uśmiercania jest niedorzeczne w takim
              układzie.
            • zimka_s Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 11:24
              Banaszka u nas trochę inaczej bo ja Hektora uwielbiam, kocham
              zwierzęta, ale... Jestem zdania, że to tylko pies i tak naprawdę
              każdy może ugryźć (choć nie każdy tak samo). A dziecko jest dla mnie
              najważniejsze i nie zawahałabym się go uśpić. Prawda jest taka, że
              gdyby ktoś nie uśpił psa wykazującego skłonność do agresji to potem
              by został niemal zlinczowany za nieodpowiedzialność (i to pewnie
              między innymi przez obrońców zwierząt i przeciwników usypiania).
              Jestem z tobą i nie wahaj się. Dziecko najważniejsze!
              • banaszka82 Re: pies warczy na pełzającą córcię... 21.05.09, 12:22
                Każdy ma tu troszkę racji.Oczywiście nie mówię tu o pewnej miłej damnie,która
                stwierdziła,że nie nadaję się na matkę bo jestem nieodpowiedzialna w kwestii
                psa.A sprawa wygląda tak,że to tylko ja wykazuję zainteresowanie tym aby dziecko
                z psem zaprzyjaźnić lub kupić kaganiec albo kojec.Facet niewiele robi.Wa tym
                momencie już nie będę się tematem interesować bo sorry,ale to nie MÓJ pies i to
                chyba Jego właściciel powinien się tematem bardzo zainteresować.Chciał sukę
                uśpić,powstrzymałam Go.Ale do cholery skoro Jego wielka przyjaciółka;jak ją
                nazywa;ma tu zostać to na jakichś warunkach..a On nawet się nie zajął kupnem
                kagańca ani zastosowaniem "sztuczek", o których bardzo zresztą mądrze pisała
                demonsbaby..no więc co ja tu mogę zrobić..?Ile mogę gadać..?
            • faq Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 12:07
              Jeszcze sie ciagle zastanawiasz i dyskutujesz? Slonce, juz myslalam, ze sprawa
              rozwiazana. Pies out. Jedyny klopot, to co na to partner, czy z nim jestes w
              stanie dojsc do porozumienia. Nie daj sie wpuscic w jakies psychologie dla psow
              itp itd skoro nie chcesz sie zajmowac dwojka i to z zagrozeniem, ze dziecku cos
              kundel zrobic moze.
              • banaszka82 Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 12:26
                No widzisz,że to nie takie proste...zostałam zlinczowana,że jestem
                nieodpowiedzialna bo powinnam pokochać psa skoro należy do mojego partnera i juz
                z pewnością powinnam dwójkę zaprzyjaźnić ze sobą...Szkoda tylko,że to spadło na
                mnie bo facet jakoś się do niczego nie pali.W takiej sytuacji nie będę się już
                przejmować losem tego psa.Będzie chciał ją uśpić to ja już nie będę jej
                bronić.Albo zostaje i zajmujemy się tym tematem razem albo out..Wiesz co mi
                powiedział...?Że jesli ją uśpi to nie ręczy za siebie i możliwe,że mnie z domu
                wyp... bo kazałam Mu zabić Jego przyjaciółkę...I co?
                • demonsbaby sprawdż pocztę 21.05.09, 12:37
                  gazetową.
                  Jak nie przeszło - zaraz napisze na wskazany przez Ciebie email.
                  Jezeli mąż / partner przystał na adopcję - to zaczynamy. Potrzebne
                  mi są informacje.
                  • banaszka82 Re: sprawdż pocztę 21.05.09, 12:49
                    Proszę napisz na wskazany adres bo nie mam poczty gazetowej założonej.
                    • demonsbaby Re: sprawdż pocztę 21.05.09, 12:51
                      napisałam - zaraz powinna dotrzeć.
                    • demonsbaby Re: sprawdż pocztę 21.05.09, 14:10
                      jest argument przetargowy - który przemawia za twoim racjonalnym
                      (ugodowym) odejściem do sprawy - napisalamCi na priv, więc go
                      wykorzystaj. Niestety, absolutnie nie będę doradzać w jaki sposób
                      przeprowadzić konfrontację z twoim partnerem i wyklarowac sytuację.
                      Ani darcie szat ani drastyczne cięcia tez nie służa budowaniu w
                      twoim związku partnerskich relacji.
                • aagnie.szkaa Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 14:55
                  Alez Ty sie dziewczyno mylisz w zeznaniach, tu piszesz, ze bronisz
                  tego psa przed uspieniem, a juz w nastepnym zdaniu, ze Twoj partner
                  powiedzial, iz ''jesli ją uśpi to nie ręczy za siebie i możliwe,że
                  mnie z domu wyp... bo kazałam Mu zabić Jego przyjaciółkę.
                  Co wskazuje na to, iz nie obronca psa jestes a oprawca wink.

                  A tak na marginesie, to mysle, ze mozesz jeszcze pozalowac swojej
                  batalii, bo nie zdziwilabym sie gdyby faktycznie wasz zwiazek mocno
                  ucierpial wraz z pozbyciem sie psa.
                  Ma sie wrazenie, ze Twoj partner nie widzi w zachowaniu swojego psa
                  zagrozenia dla waszego dziecka (i ja bym raczej jego intuicji
                  zaufala, jako, ze on ta sunie zna lepiej niz ty).
                  Moja corcia ma prawie 7 miesiecy, i takze pelza, mam 2 letnia suke
                  Rhodesian, i owszem, zdarza sie jej warknac na mala kiedy ta ja np
                  nagle za lape zlapie, gdy ta odpoczywa. I co?
                  Znam swojego psa, wiem, ze to komunikacja a nie agresja!!!.
                  Gdyby moj maz nagle powiedzial mi, ze w zwiazku z tym, ze suka
                  czasem warknie na dziecko, mamy ja oddac, albo uspic, to Bog mi
                  swiatkiem, bylaby WOJNA!!!, ale jaka!

                  Oczywiscie, NIGDY nie zostawiam malej z psem sam na sam, NIGDY nie
                  pozostaja razem bez nadzoru, ale to jest norma, i z tym rodzajem
                  kontroli trzeba sie liczyc zachodzac w ciaze i majac psa.

                  (co do siku smile, ja kiedy musze sie do toalety wybrac, a nie chce mi
                  sie malej nosic wszedzie, wolam ze soba psa smile). I nie tylko do
                  toalety, wszedzie tam gdzie ide, a malej nie chce zabawy
                  przerywac,biore suke ze soba.

                  Wbrew pozorom pies nie atakuje w sekunde, a Twoj juz pokazal, ze
                  niezadowolenie umie komunikowac, jestes w domu caly dzien razem z
                  mala. Co za problem w rozszerzonej opiece?.
                  Troche dobrej woli i Twoj zwiazek moze na tym wygrac, poprowadz swoj
                  plan z oddawaniem/usmieracniem 9 letniej przyjaciolki swojego
                  partnera, a bedziesz plakac kiedys i to bardzo.

                  pozdr

                  ps. takze wg mnie, ten pies nie okazal agresji!!, a probowal cos
                  zakomunikowac!. Ta suka ma 9 lat, posluszna, nigdy nie agresywna,
                  matko.
                  • elgoch84 Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 15:20
                    u mnie identyczna sytuacja jak u poprzedniczki. ja czasmai na meza tez warkne
                    ale uspic jak na razie mnie nie zamierza.
                  • lillaj Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 16:33
                    aagnie.szkaa napisała:
                    "Wbrew pozorom pies nie atakuje w sekunde"

                    I tu się mylisz. Pies potrafi zaatakować w sekundę i to w obecności swojego
                    właściciela. Mi też się wydawało, że znam swojego psa. W końcu był z nami 7 lat,
                    kocha ludzi, jest przyjazny jak typowy golden retriver. Mojego dziecka też
                    pewnie nie chciał skrzywdzić. Potraktował ją jak szczenie stojące niżej w
                    hierarchii. Efekt już opisałam niżej. Jeżeli dziewczyna ma wątpliwości i obawy
                    to powinna je rozwiązać na korzyść własnego dziecka, a nie psa. Uwielbiam psy,
                    uważam, że posiadanie psa to fantastyczna sprawa, ale gdy stwarza on
                    niebezpieczeństwo dla dziecka to nie powinno być wątpliwości co do decyzji. Więc
                    nie pałajcie świętym oburzeniem na dziewczynę, bo słusznie się martwi i ma
                    obawy. Mam nadzieję, ze jednak podejmie mądrą decyzję.
                  • banaszka82 Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 16:49
                    kobieto,sam podjął decyzję o uśpieniu.Ja wskazałam inne wyjścia.A Tobie
                    współczuję,śkoro psiak Ci na dziecko warczy.Bokserjka mojej mamy NIGDy nie
                    warknęła na dziecko mimo,że była ujeżdżana,targana za fafle i uszy.I nieraz była
                    zmęczona...pfff...ale mi usprawiedliwienie...
                  • banaszka82 Re: Banaszka! daj juz spokoj 21.05.09, 16:53
                    a taki problem,że oprócz psa dochodzi mi też kilkugodzinna rehabilitacja córki
                    więc jak juś kończymy męczące ćwiczenia to chcę mieć chwilkę bez wysiłku i
                    ciągłego napięcia czy mała popełznie do psa czy nie.Kuma czy powtórzyć...?
                  • demonsbaby agnieszka 21.05.09, 17:19
                    to co z pozoru się nam wydaje oczywiste - wcale takim nie musi być.
                    1. to nie jest pies, wychowywany od szczenięcia przez banaszkę (a przez jej
                    partnera). Tu możemy polemizować - to, że jest jej partnerem nie oznacza, że
                    musi kochać sukę, ale ją akceptuje i szanuje tą 9letnią więż. Jedyne co można
                    oczekiwać to chęci współpracy - i takiej wcale banaszka nie neguje, pod
                    warunkiem, że dyscyplinowanie psa nie będzie jej obowiązkiem - a siłą rzeczy się
                    stało (mama sama w domu z psem i dzieckiem). Te relacje byłyby inne, gdyby
                    hodowała psa od szczeniaka i byłaby z tym psem emocjonalnie związana, a przede
                    wszystkim poznała jej "mowę"/ "zachowania" / "odczytywała intencje".

                    2. otwarcie przyznaje, że nie jest w stanie, nie chce mieć kiedykolwiek psa, to
                    nie jest jej pasja, dotyczy to również obecnej suki. Zatem jakiekolwiek
                    rozwiązania hierarchizacji (i tu w wykonaniu samodzielnym), które wymagają
                    poświęcenia czasu i pracy są z góry skazane na niepowodzenie.

                    3. matkę cechuje strach o dziecko. skoro psa "nie czuje" to każdy sygnał jest
                    odczytywany albo ze strachem albo z jeszcze większym zniechęceniem do psa. A
                    teraz zauważ większą część doby (wyłączając okres snu) pies spędza w domu z
                    dzieckiem i matką, którą cechuje napięcie spowodowane kontaktami psa z
                    dzieckiem. I to siłą rzeczy nie pozostaje ani bez wpływu na psa ani na dziecko.


                    Tak czy inaczej ty dajesz sobie radę, ja dawałam sobie radę i jeszcze kilka
                    innych dziewczyn z pogodzeniem obowiązków, ale to co nas cechuje to znajomość
                    psa od "podstaw" albo miłość / pasja do psów, której to relacji nie ma tutaj.

                    Uważając się za miłośnika psów, nie ciosałabym kołków na głowie komuś kto do psa
                    nie chce się przekonać. Głownie dlatego, że wymuszanie pewnych zachowań dzieje
                    się ze szkodą i dla ludzi i dla zwierząt.

                    Z punktu widzenia "zaoszczędzenia" każdemu uszczerbków na psychice - najlepszym
                    rozwiązaniem jest adopcja. Bolesne przeżycie dla pana i suki, ale niewykluczone,
                    że pies spędzi starość w spokoju i w domu, gdzie będzie po prostu kochany.
                    • banaszka82 Re: agnieszka 21.05.09, 17:31
                      brawo.
                    • faq Re: agnieszka 21.05.09, 17:40
                      Demonsbaby! gdybys zyla w Sodomie ocalilabys miasto smile
                      Szacunek droga Pani! smile
                      • demonsbaby bez laurów ;) 21.05.09, 18:19
                        uważam to z brak odpowiedzialności - tyle, że głównie od strony taty dziecka,
                        rozumiem pobudki matki. Skoro chęci nie ma - to efektów nie będzie i tak się
                        zamyka błędne koło.
                        • andrzej776 No i co z tym psem??? 28.05.09, 16:45
                          Bo wazny jest efekt, czy pies poszedl do adopcji??? Jak zostal
                          rozwiazany problem?
                          • banaszka82 Re: No i co z tym psem??? 28.05.09, 16:54
                            Miło,że pytasz.Pies poszedł do rodziców partnera bo zaczął sobie z młodą brzydko
                            poczynać..tam będie mieć super warunki.
                          • andrzej776 pies morderca 28.05.09, 17:02
                            Powiem jeszcze tak autorce postu ze nigdy bym sie nie zdecydowal na
                            psa typu amstaff czy pitbull (oba rasy to psy bojowe) przy malym
                            dziecku. Blaszko!!! nie ma znaczenia kto kupil psa a kto sie nim
                            teraz zajmuje , jedno jest pewne i trzeba temu zapobiec: pies moze w
                            kazdym momencie zrobic dziecku krzywde, to psy do walki a nie
                            slodkie pupiliki nadajace sie do zabaw dzieciecych. Kupno takich
                            psow nie powinno byc w Polsce takie samowolne jak jest do tej pory-
                            nie kazdy moze miec takiego psa, a zwlaszcza jak jest male dziecko,
                            nie zgodze sie z przedmowcami ze takiego psa mozna ulozyc, te psy
                            maja w genach sklonnosci do walki -tak zostaly "stworzone"(w
                            prawdzie niby z innymi psami) ale czlowieka tez moga zaatakowac a
                            zwlaszcza dziecko ktore kojarzy im sie z czyms co zabiera im uwage
                            opiekuna, pamietaj ze mala bedzie co raz bardziej smiala i za pol
                            roku bedzie psa chciala ciagac za ogon, bawic sie z nim jak z lalką,
                            misiem a to bardzo niebezpieczny pies.
                            Poczytaj mezowi tez artykul jak znacie jezyk , 5 -letnia dziewczyna
                            zagryziona przez pit bulla (to ta sama grupa )
                            www.shortnews.com/start.cfm?id=59271
                            • andrzej776 Re: pies morderca 28.05.09, 17:04
                              Bardzo mnie to cieszy, mądra decyzja!!! Pies owszem to przyjaciel
                              czlowieka i cudowny towarzysz (sam kocham psy) ale jak zagryzie mu
                              dziecko to moze stac sie jego najgorszym wrogiem. Ja stawiam na
                              bezpieczniejsze psy przy maluchach. pozdrawiam
                              • banaszka82 Re: pies morderca 28.05.09, 17:36
                                z tymi mirdercami to może przesada no ale ja nie miałam sił szarpać się c
                                dorosłym psem i ciągle go pilnować...
                                • andrzej776 Re: pies morderca 29.05.09, 01:20
                                  Artykul ten nie jest przesada ale faktem, jezeli pies zabija dziecko
                                  to jest morderca w moim mniemaniu, tyle , ale mozecie sobie ludzie
                                  hodowac nawet krokodyle z małymi dziecmi, Wasza sprawa wink
                                  • banaszka82 Re: pies morderca 29.05.09, 09:05
                                    o krokodylku nigdy nie myślałam smile już nigdy psa do domu nie sprowadzę.Tylko
                                    pożera kasę i brudzi.Muszę przyznać,że odkąd jej nie ma w domu jest super..
                                    • andrzej776 Re: pies morderca 29.05.09, 12:14
                                      Nie kazdy pies to taki problem o jakim mowisz, ja kocham zwierzaki
                                      ale biore pod uwage zawsze wszystkie za i przeciw zanim kupie
                                      zwierze, a pies bojowy to ostatni zwierz jakiego bym kupil.
                                      • mruwa9 dlugo nie trzeba bylo czekac :-( 31.05.09, 12:20
                                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6669105,9_letni_chlopiec_pogryziony_przez_amstafa.html
                                        • andrzej776 Re: dlugo nie trzeba bylo czekac :-( 31.05.09, 14:21
                                          Wlasnie mialem o tym pisac, zalosne co tu pisali powyzej wszyscy
                                          zapaleni "psiarze" ze takiego psa mozna ulozyc i trzeba nad nim
                                          procowac ,nawet sama autorka postu mowila mi ze przesadzam ze
                                          amstaff to nie pies morderca, ludzie oprzytomniejcie zanim Wasze
                                          dzieci zyją!!!!!!!!!!
                                          • deodyma Re: dlugo nie trzeba bylo czekac :-( 31.05.09, 15:37
                                            rownie dobrze dziecko moze pogryzc niepozorny, maly pieseksmile
                                            niby taki zapalony psiarz, a tego nie wiebig_grin
                                            co Ty? od dzis na swiecie zyjesz.
    • gruba77 przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.09, 15:32
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,9-letni-chlopiec-pogryziony-przez-amstafa,wid,11177546,wiadomosc.html
      • 3-mamuska Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.09, 15:57
        do samochodu tez nie wsiadajcie no bo tyle dziennie wypadkow i mozna zycie stracic
        • lillaj Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.09, 17:52
          3-mamuska napisała:
          >do samochodu tez nie wsiadajcie no bo tyle dziennie wypadkow i mozna zycie
          stracic <

          3-mamuska jak zwykle błyszczy intelektem. Kobieto co ma piernik do wiatraka?
          • banaszka82 Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.06.09, 10:47
            spoko,już się pozbyłam amstaffa z domu..
            • 3-mamuska Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.06.09, 12:09
              hej no to fajnie, dobrze ze znalazlas rozwiazanie dla was wszystkich,a z tym
              samochodem chodzilo o to ze w zyciu zdarzaja sie wypadki a wozicie dzieci w
              autach i one tez czasem nawet gina lub sa ranne ,tak samo z psami policz ile
              psow dzieci jest w polsce,a ile dzieci uleglo pogryzieniu i wyciaganie
              wszyskiech takich przypadkow to glupota i szukanie na sile dowodow na to ze psy
              to takie potwory.pozdrawiam
              • andrzej776 Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.06.09, 00:16
                3-mamuska napisała:

                a ile dzieci uleglo pogryzieniu i wyciaganie
                > wszyskiech takich przypadkow to glupota i szukanie na sile dowodow
                na to ze psy
                > to takie potwory.pozdrawiam


                Glupotą jest kupowanie psa bojowego jak sie ma male dziecko, jak nie
                bedziemy ulegac tej glupocie nikt nie bedzie musial nazywac ich
                potworami !
                • banaszka82 Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.06.09, 09:30
                  Pies był wcześniej.
                • andrzej776 Re: przeczytaj to banaszka 82 !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.06.09, 11:41
                  Nie mowilem o Tobie Banaszko, tylko o ludziach ktorzy glupio
                  postepuja o potem dopiero po rozum do glowy, wiem ze u Ciebie pies
                  byl najpierw, nie rob sobie wyrzutow, dobrze ze go oddalas, ale
                  skoro jest u tesciow , pamietaj ze za kazdym razem musisz obsesyjnie
                  pilnowac corki jak bedziecie tam w odwiedzinach, niewiadaomo czy
                  pies jakos nie zapamietal Wam tego ze oddaliscie go a dziecko jest
                  nadal z Wami, moze jakos to okazac. Nieiwiem az tak sie nie znam na
                  psiej psychicie, ale uwazajcie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka