Q przestrodze.
Chciałam zrobić niespodziankę swojej mamie (ciężko chorej- w szpitalu), żeby
zobaczyła wnuka na okładce (wiecie jakie babcie są dumne z wnuków).
Wysłaliśmy fotki i kazano nam przyjechać w sob. na 9-tą. Dla nas pasowało bo
akurat jechaliśmy w góry i było nam po drodze...
Do Agory kulturalnie przyjechaliśmy o 8.35 coby synka przewinąć i nakarmić.
Jakoś szybko nam poszło i o 8.45 byliśmy już gotowi. Myślałam, że będziemy
wcześniej to młody zapozna się z otoczeniem i będzie mu łatwiej. Bardzo się
myliłam jak się potem okazało.
Wchodzimy do Agory a tam czeski film- nikt nic nie wie. Ja mówię do
ochroniarze, że na sesję, a ten, że nic nie wie. W ogóle to mój mąż jest
dyrektorem pewnej firmy i wielokrotnie bywał w Agorze więc od razu wali na
parking ichny, ale gó... dla darmowych modeli nie ma parkingu
Dzwonię do Pani od sesji (miłej bądź co bądź acz nie punktualnej) a ona mnie
informuje, że się spóźni.
Siedzimy 15 min. , pokazujemy Maksiowi wnętrze. Jest 9-ta. Nieodmiennie nikogo
nie ma.
Pani od sesji wpadła o 9.15. Czekaliśmy już pół godziny. Maksiowi znudzily się
już ściany i hole.
Jednak ku naszemu zdziwieniu.. kazano nam czekać dalej O_O – teraz dopiero
organizować się będzie pokój do zdjęć.
Kurka, dobra. Ja z natury jestem spokojna ale lepiej mnie z równowagi nie
wyprowadzać.
Po następnych 10-ciu min. byliśmy wewnątrz. Studiem bym tego nie nazwała, ale
ok. Nie wnikam.
Teraz najlepsze. Budżet sesji nie przekraczał 200 zł. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Maks dostał do ubtania zółtą koszulkę (oszacowano na 4.99) + damskie spodenki
(pewnie były tańsze) oraz kapelusz. Do zabawy ... gryzak O_o .. No sory ja
was, ale 8-misięczne dziecko i .. gryzak! Milian popatrzył na kawałek gumy jak
na przybysza z obcej planety ale wsadził dzielnie do buzi. Po 5 min. koszula
była cała w ślinie. Więc ja się dzielnie pytam „W co przebierzemy”. ?Hhehehe
.. To były już wszytkie stroje dla niego

Koszulka obśliniona i damskie gacie!
Posadziłam synka na białej powierzchni. Zaczynamy sesję. Czekamy.. czekamy..
czekamy..
Ups! POPSUŁ SIĘ APARAT!!
Jest godzina 9.45 .. Niemowlę czeka na głupią sesję GODZINĘ!! Niecałe 8 m-cy,
maluszek... Zaczyna się denerwować, płakać.
Nie boi się obcych, ani fleszów, ale kurka czeka godzinę!!!!!!!
Ja jestem już wściekła i załamana, że naraziłam na takie coś synka
Odnajduje się jakiś inny aparat (mam taki sam w domu co dobrze nie wróży).
Zaczyna się 'sasja'.
Teraz fotograf.
Mogę się wypowiedzieć bo studiowałam fotki w USA i w Pl.
Masakra nr 10!!
Walnął się na glebie i leży dumnie. A Ty matka skacz, zabawiaj dziecię, a on
prtryka 1 FOTKĘ NA 5 MIN.
Maks zaczyna się naprawdę wkurzać.
Siedzi na białej plamie, dookoła lampy, matka go woła.. wszyscy go wołają a
zdjecia się nie robią.
Spocona jak szczur się pytam ponownie czy cokolwiek zmienimy w ubranku i tu
genialny pomysł- zdejmiemy kapelusz jeeeeeeeeeee

Zdjeliśmy. Ale maks miał dosyć bo było to już grubo ponad godzinę nudy i
męczarni więc się rozpłakał i to był koniec.
No nic. Taki błąd popełnia się raz.
Ale pamiętajcie. Jak przyjeżdżacie za darmo to nikt Was nie uszanuje. Nawet
niemowlęcia!!!
Mój mąż jak tam jeździ to z szacunkiem i honorami skaczą nad nim. Nad synkiem
nikt się nie litował.
Oni wiedzieli, że to nic, że z moim dzieckiem nie wyszło.
W kolejce szeka jeszcze 6-ciu łosi!!!
I nawet pamiątki pewnie nie będzie bo nie sądze, żeby z tych 10 zrobionych
zdjęć dało się coś wybrać.
Wcześniej byłam wściekła. Teraz mi po prostu przykro...