Dodaj do ulubionych

Do mam mieszkających zagranicą PL

07.07.09, 08:47
Od dawna chciałam poruszyć ten wątek, a mianowicie często zastanawiam się czy wszelkie żelazne zasady, którymi kierujemy się w pielęgnacji i opiece nad naszymi dziećmi rzeczywiście są takie dobre i nieomylne, a może to co wydaje się nam jakoś dziwne i niepewne, gdzieś indziej na świecie sprawdza się z powodzeniem. Chodzi mi o to, jak wypadła wasza wiedza na ten temat z tym, co spotkałyście tam gdzie pognało was życie albo jak wypada konfrontacja ww. zasad z tymi, którymi kierujemy się my tu w PL. Np. czy woda na której przygotowujemy mleko dla dzieci, zawsze musi być ciepła, przegotowana, czy rozszerzanie diety można zacząć od innych owoców niż jabłko czy marchewka, czy w tej materii są takie same zasady jak u nas tzn np. pod koniec 6-ego m-a można dodać gotowane mięso do zupy jarzynowej (podaje z głowy) , to w czym i pod czym śpią dzieciaki, pieluchy, kąpiel, ciuchy, jakie jest podejście do szczepień, czy istnieje tak popularny u nas temat wzmożonego napięcia mięśniowego. Generalnie: czy jest coś co bardzo was zdziwiło a potem okazało się że to wcale nie jest złe,czy możecie podzielić się jakimiś mądrymi wzorcami, które można by zastosować u nas.
Obserwuj wątek
    • leneczkaz Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:11
      Jedzenie
      Ja rozszerzałam dietę dziecka 'ogólnoświatowym/międzynarodowym schmatem' (jak to
      kiedyś określiła Semi). Gluten podawałam po 5 czy 6-tym m-cu. Truskawki je odkąd
      się zaczęły czyli w ok. 7 -ca. Ogólnie daję mu do jedzenia lub na próbę rzeczy
      które w Polskim schemacie są po 18 r.ż. a na całymświecie dzieci dostają już od
      początku.

      Kręgosłup
      Na calym swiecie dziecia nosi sie w pozycji pionowej od 1 sek. życia. Odbija się
      na pół siedząco (odchylenie do przodu a nie do tyłu), sadza się itd.
      Nie ma żadnych przesłanek na tem. nagłej epidemi krzywych kręgosłupów poza Polską.


      Mleko
      Po 1 roku mój mały będzie dostawał naprzemiennie mleko z kartonu z
      modyfikowanym. Wszedzie dzieci dostają kartonowe mleczko (ewentualnie z wit. D).
      I także nie słyszałąm jakoby to w Pl dzieci żyły dłużej lub miały mniej chorób
      pijąc modyfikowane. Ten sam shit.

      Lodówka
      Tu nie jestem aż stak przekonana wink
      Dziecie zagramaniczne dostają napaje prosto z lodówy. Już 2-latki łoją pyszne
      prawie zamarznięte piciu. Brrrrrrrr

      Sczepienia.
      Tu Polska tępota teorii spiskowych wyłazi. Ponieważ na całym świecie szczepienia
      skojarzone są 'nieodpłatne i powszechnie dostępne. U nas się uważa, że dzieć
      conajmniej umrze od nich ale może być gorzej, a szczepionki wymyslono tylko zeby
      zdzierać z matek hajs. God have mercy!



      Rehab.
      Tu sama uległam modzie i byłam z synkiem 3x. U nas rehabilituje się wszytko co
      się rusza big_grin. Na zachodzi 'daje sie dziecku czas'. Na wszytko. Jak chce srac w
      pieluchę do 20 r.ż- ok, ma czas. Jak nie chodzi a już trzeba do przedszkola
      wysłać to ok,- musza przyjąć bo to gwarantuje im prawo, a dziekco ma czas big_grin


      Podsumowując (kawka stygnie wink) trzeba wybierać z 'mądrości' lub 'głupot' krajów
      lepiej rozwiniętych. Uczyć się luźniejszego podejścia do macierzyństwa ale z
      luzem nie przedobrzyć. Mamy za dużo matek- neurotyczek ("o Boże, ZIELONA
      KUPA!!!!!! czy moja dzidzia umiera?", "karmię synka tylko piersią, ma 12 lat,
      czy mogę wprowadzić zmiksowaną marcheweczkę?")
      • camel_3d Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:30
        przesadzasz...

        na calym swiecie jest A..a w Polsce BE... i ta Polska to taki zacofany krajj...
        serio... na prawde przesadzasz, ze tak w tej Polsce zle i glupi..


        • leneczkaz Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 10:07
          No dokłądnie odwrotnie. Napisałam, że są fajne rzeczy ale też głupie np. s*anie
          w pieluchę ile wlezie (4 -latki w pampkach to w USA norma), podawanie strasnzie
          zimnych napojów z toną lodu też mnie przeraża, ale jest też dużo zachować które
          sprawiają, że można odnaleźć radość z macierzyństwa a nie popadać w paranoje z
          kolorem kupek, teoriami spiskowymi dot. szczepien, wprowadzaniem glutenu i
          innych pokadmów po 18 urodzinach itd..
    • joan_3 Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:39
      jesli chodzi o jedzenie, to podobnie jak leneczkaz, schemat miedzynarodowy. Podawanie owocow zaczelam od jablka, gruszki i banana. W Polsce wszyscy w szoku, jak moge takiemu maluchowi gruszke podawac

      siadanie

      nasza lekarka zalecila juz po 6 m-cu sadzac dziecko i obkladac poduszkami, bo jej zdaniem jesli nie nauczy sie siedziec, nie nauczy sie chodzic. Prawie wszyscy tutaj sadzaja dzieci w ten sposob, to raczej ja jestem z tych, co mowia, ze dziec ma czas smile

      leki

      poza zelazem, wit.D i szczepionkami maly nie przyjmowal zadnych lekow. Lekarka na wszystkie dolegliwosci zalecala nam jakies domowe sposoby. Dla mnie super, bo nie chce faszerowac dziecka chemia.
      Z tego co czytam w Polsce na kazdy problem malucha moze zaradzic tylko specyfik z apteki.

      czy jest coś co bardzo was
      > zdziwiło a potem okazało się że to wcale nie jest złe

      tak. Podawanie rumianku. Na forum naczytalam sie jaki to rumianek jest niedobry, bo uczula. Maly po zelazie mial straszne zaparcia. Nasza Pani Dr. kazala nam robic mleko na zaparzonym rumianku. Pomoglo smile
    • duzeq Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:44
      Mieszkam w Holandii i mam wrazenie, ze tutaj nie istnieje 75%
      problemow roztrzasanych na forum.

      Woda - ma byc absolutnie z kranu, zadna tam przegotowana. Woda
      przegotowana zostala uznana za zbyt sterylna. Ciepla czy zimna - to
      zalezy od pory roku.

      Rozszerzanie diety - wybor sloiczkow dla dzieci od 4 miesiaca jest
      bardzo niewielki i ciekawostka jest to, ze wsrod owocow kroluje
      banan, gruszka, mix owocowy w sklad ktorego wchodza rowniez
      mandarynki, zabronione w Polsce bodaj do 1 roku zycia i jakze
      alergizujace w Polsce truskawki. Jablka trzeba samemu przecierac smile.

      Spanie - kroluje zasada, ze im mniej odziezy i nakryc - tym lepiej.
      Oczywiscie w ramach zdrowego rozsadku.Dziecko moze sie wyziebic, ale
      nie wolno go przegrzac. Czapeczki i skarpety sa zalecane jak juz
      jest naprawde zimno, bo przeciez pozniej, odkad dziecko usiadzie,
      bedzie wozone na foteliku rowerowym w deszcz i wiatr, wiec musi byc
      zahartowane.

      Szczepienia - za darmo (w ramach ubezpieczenia), szczepionkami
      skojarzonymi. Na moje pytanie czy mozna w ogole poprosic o
      pojedyncze szczepionki bo slyszalam, ze te skojarzone to nie do
      konca sa przetestowane, wszyscy robia tylko wielkie oczy. Nikt tez
      nie slyszal o zadnych tragicznych konsekwencjach w ich stosowaniu.

      Temat wzmozonego napiecia miesniowego - no, to jest jakas polska
      szkoly jazdy. Tutaj dziecko sie wygina, przegina, jest szybko
      sadzane, podciagane do siedzenia, noszone w pozycji wiszaco-stojacej
      i wszytsko jest jak najbardziej normalne. Nikt nie slyszal o czyms
      takim jak wzmozone napiecie miesniowe i nie zauwazylam, zeby dzieci
      holenderskie byly jakos powykrecane przez brak rehabilitacji.

      Generalna zasada tutaj to " tak, to mozliwe". Niewazne czy kupka
      jest zolta, pomaranczowa, zielona, rozowa czy niebieska - to male
      dzieci i maja swoje upodobania. Nie chce sie przekrecac na brzuszek -
      tak, prosze troche pocwiczyc, ale bez przesady. Nie siada w wieku
      jakims tam? - tak, to mozliwe, siadzie pozniej. Katarki, goraczki (
      o ile nie trwaja zbyt dlugo), kaszle etc nie przykuwaja wiekszej
      uwagi (paracetamol w tylek, duzo do picia, cienko ubrane w domu,
      trzeba isc na dluzszy spacer, bo swieze powietrze leczy
      goraczke smile). Smoczek to smoczek, ssanie kciuka, o dziwo, tutaj nie
      powoduje zadnych tragicznych nastepstw (wrecz mowi sie, ze kciuka
      ssa zadowolone dzieci). Wage przykladaja za to do raczkowania -
      uwazaja, ze ma to duzy wplyw na koordynacje mozgowa i ze z
      nieraczkujacych dzieci wyrastaja dyslektycy w zwiazku z czym tutaj
      juz polecaja rehabilitanta.

      I nie ma latania z kazda pie... do pediatry. Pediatra interweniuje
      tylko i wylacznie jak jest juz bardzo zle. Reszte zalatwia sie przez
      telefon. Lacznie z lekami. Nie wiem czy to madry wzorzec ale mam
      wrazenie, ze do wsyztskiego podchodzi sie do na o wiele wiekszym
      luzie.
      • brzoza999_0 Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 11:41
        > Woda - ma byc absolutnie z kranu, zadna tam przegotowana. Woda
        > przegotowana zostala uznana za zbyt sterylna. Ciepla czy zimna - to
        > zalezy od pory roku.
        duzeq jak to jest z tą wodą czy ty też tak robisz, bo ja tu jestem sceptyczna, nawet jakaś herbatka rozpuszczalna w granulkach obojętnie czy dla dzieci czy dla dorosłych zrobiona na wodzie z kranu ma taką niezbyt pianę na wierzchu i ja osobiście bym nie wypiła i nie podała swojemu dziecku tym bardziej mleka. Poza tym każdy może sobie wyobrazić instalację którą dopływa woda do domu, szczególnie np do jakiegoś 30 letniego blokowiska
        • kanaryjka Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 11:57
          Super wąteksmile Co do jakosci wody z kranu w Polsce - nie wypilabym za
          zadne skarby. Tak sobie mysle, ze moze w Holandii po prostu woda z
          kranu nadaje sie do picia?
          Natomiast moim zdaniem, najbardziej zauważalnym grzechem polskich
          mam, jest przegrzewanie dzieci.
          • ivaz Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:18
            To fakt, chociaż będąc w Irlandii też doznałam szoku, jak zobaczyłam
            tatusia niosącego dzieciaka (ok. 2 m-ce) w wisiadle w samym body z
            kr rękawkiem a to była październik i było naprawdę zimno i
            wietrznie, ja sama miałam na sobie golf i kurtkę
          • hanalui Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:26
            kanaryjka napisała:

            > Co do jakosci wody z kranu w Polsce - nie wypilabym za
            > zadne skarby. Tak sobie mysle, ze moze w Holandii po prostu woda z
            > kranu nadaje sie do picia?

            No niestety trzeba brac pod uwage lokalne warunki. Ja w PL tez bym
            nie wypila. U mnie woda w kuchni jest woda glebinowa i tez mozna ja
            pic bez przegotowania (tak tu sobie to zorganizowali). W lazience
            juz niestety woda nieglebinowa smile
        • duzeq Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:22
          Woda z kranu w Holandii jest bardzo dobra, absolutnie nie ma zadnych
          pianek z wierzchu. To pewnie dlatego nie kaza jej przegototwywac.
          Natomiast ja sama stosuje wszedzie wode z kranu oprocz... naszego
          domu, bo ma swoje lata (ponad 60 smile i nie jestem pewna co siedzi w
          rurach.
      • titta Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 21:09
        Woda z kranu - tak, ale nie tyczy sie to Polski, bo w wiekszasci
        miejsc w Polsce woda z kranu nie nadaje sie do spozycia bez
        przegotowania (takze dla doroslych). I nie jest to fobia.

        Co do braku rechabilitacji: ja jakos w Szwecji spotykam mlodziez i
        doroslych ludzi, ktorym rechabilitacja w dziecnstwie mogla by pomoc.
        Jednak nie uznaje sie, ze maja problem (o ile sami go nie zglasza).
        Ot, troche smiesznie sie poruszaja, czy maja jakis tam niedowlad,
        czy przykurcz...
        Podobnie zreszta jak aparaty na zeby. Krzywe? Ot, taka juz uroda...
    • super-mikunia Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:48
      Pracowałam w żłobku angielskim, spędziłam dwu krotnie wakacje we
      Francji u rodziny, która nie mówi już po polsku i zawsze był tam
      jakiś nowy niemowlak no i 3 m-ce pomieszkałam nad ocenam w US.

      Dzieci w żłobku angielskim w wieku 6 m-cy jadłu parktycznie to co
      najstarsza grupa - 4 latkoów (tylko, że mniejsze porcje
      dostawały, smile tosty na śniadanie, do tego najtańsz płatki
      śniadaniowe, młodsze jadły to bez mleka,starsze z mlekiem; żadnych
      zup, ryż, białe makarony, do tego mięsko,jogurt,ryby na deser coś
      jak nasze DANONEK tylko, że bez nazwy markowy produkt najtańszego
      sklepu w Londynie) żadnych papek, owoce pokrojone w cieniutkie
      plasterki; na podwieczorek najtańsze ciasteczka - herbatniki i woda
      lub sok. Filozofia wychowania - dzieci mają się wybawić i wyciekać.
      Rodzice płacili za to ok 1200 GB m-nie.

      We Francji w zasadzie nic mnie nie zdziwiło może dlatego, że ciotka
      moja w połowie Polka i do tego pielęgniarka więc jej wnuki miały
      zdrową żywność (osobno dla nich gotowałą) były noszone na fasolkę.
      No i dziecko we Francji to świętość. Nie zapomne jak byłam kiedyś w
      C.H. i tam ojciec bawił się ze swą 2 dzieci wchodząc pod prąd na
      ruchome schody. Jaka awantura wybuchła, wszyscy na niego
      nawrzeszczali, że tak naraża dzieci itp. Podobna sytuacja: rodzice
      wybrali się z noworodkiem na zakupy do CARREFOURA Młode
      rozebrane jeszcze czerwone (wyglądał jakby miała z 2 dni) ochrona
      ich nie wpuściła bo na terenie marketu za zimno, a dziecko za
      malutkie i całkiem rozebrane dość długo trwałą dyskusja, ale ich nie
      wpuszczono. Francuzi kochają dzieci i bardzo o nie dbają, takie
      odniosłam wrażenie. U nas gdyby takie sytuacje zaistnaiły sądzę, że
      nikt nie zwróciłby uwagi takim rodzicom, a jedynie każdy na ich
      widok pukałby się w głowę.

      W US małe do roczku rozebrane dzieci latające po plaży w samo
      południe, opalanizna do tego TOFFIEE i blond włoski, bez czapeczek,
      nie schowane pod żadnymi parasolami...I owszem piją mleko krowie w
      krajach anglosaskich, ale tam to mleko jest tak modyfikowane, ze nie
      ma nic prawie z mleka krowiego już w sobie.
    • camel_3d Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 09:54
      w Niemczech podobnie jak w PL obowiazuja ogolnie schematy zywieniowe. Ale tu tez
      jest meidzynarodowy kubelek i fajnie jak ma si emozliwosc podgladania co inne
      narody robia z dziecmi smile

      Rozrzerzanie diety zaczyna sie od 4 miesiaca - chyba ze dzeicko jest uczulone
      lub jest zagrozenie ze moze byc uczulone. . Jest ogromny wybor roznych sloiczkow
      i roznych firm. Szczepionki sa placone przez kase chorych. Na rozne i przerozne
      choroby daje sie malo lekow a bardziej bardziej zalecane sa sposoby domowe. Choc
      to i tak zelezy od pediatry.
      Z dzeicmi wychodzi sie nie slonce, ale ich si enie wystawia na godziny... Wiele
      dermatologow odradza namolne popadanie w przesady i smarowanie dzieci kremami z
      filtrami. Trzeba tylko z glowa korzystac ze slonca. Duzo ludzi nosi dzeici w
      chustach od pierwszych dni zycia. Niestety sporo tez nosi w nosidlekach gdzei
      nogi wisza w dol... i jeszcze do przodu... takie kilkutygodniowe maluchy.. To
      odradzaja i pediatrzy i ortopedzi..ale wiele ludzi przegina.

      Raczkujace biegaja nagolasa po trawie w parkach, nieraczkujace leza na kocykach
      itd.-.parki sa od tego zeby w nich wypoczywac..a nie wylacznie podziwiac z alejki.


    • avillka Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 10:02
      Wiesz, ja czesto mam wrazenie ze w Polsce trzeba na dziecko chuhac i
      dmychac az do studiow.

      Holandia:
      Roznice zaczynajsie juz od zrobienia testu ciazowego smile
      Zero badan dopochwowych, tabletek na podtrzymanie, pierwsza wizyta z
      POLOZNA nie ginekologiem ok 10 tyg, pierwze USG ok 12, mozesz latac
      samolotami, mozesz sie opalac, chodzic na basen, saune, solarium,
      wylegiwac sie w wannie, jezdzic na rowerze (jezdzilam do 2 dni przed
      porodem). Masz dobrze sie odzywiac, ruszac sie i cieszyc ciaza!
      • avillka Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 10:16
        I zezarlo mi niemal cala odpowiedz....
        Dopisze jak mlody pojdzie spac
      • duzeq Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 11:06
        To akuratnie, ze nie robia zadnego USG wczesniej nie jest dobra
        sprawa, bo w Holandii jest najwiecej pornien naturalnych.
        Progesteron na podtrzymanie nie jest zly, a ciaza mozesz sie cieszyc
        w ten sposob w kazdym kraju. Dla mnie to duza przesada to
        sprawdzanie tylko na macanego czy wszystko jest w porzadku bo
        owszem, dziecko zawsze wyciagna, ale o matkach wcale. Niewazne czy
        dziecko jest duze, ma duza glowke, nie ma rozwarcia, jest pare
        wskazan do cesarki - wymecza cie tyle ile maja wymeczyc, a dziecko
        wyciagna w razie czego proznociagiem. Nie mowiac o tym, ze
        znieczulenia mozesz nie dostac bo czasami nie chce im sie w nocy
        badz w weekend po anestezjologa dzwonic... Pod wzgledem rodzenia,
        dla mnie to zacofany kraj.
        • titta Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 21:21
          Wszystko ma swoje plusy i minusy... Wiekszasc porodow fantastyczna,
          bez niepotrzebnej medykalizacji. Problemy zaczynaja sie jak jest
          problem. Podobnie w Szwecji: w moim najblizszym otoczeniu: kolezanka
          12 poronien. Zadnych badan bo poronienia w pierwszych tygodniach. (W
          koncu donosila, drugie adoptowali). Druga, dziecko 5.8 kg,
          drobniutka Azjatka, naturalnie. Omalo sie nie przejechala na tamten
          swiat. A ostatnio cos co mnie zaskoczylo: cesarka w trybie ostrym bo
          dziecko wstawilo sie najpierw nozkami. To nie wiedzieli jak jest
          ulozone? Czy raczej mial byc posladkowy, tylko nie wyszlo?
          Kurcze, przydalo by sie wyposrodkowac wink
          • hanalui Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 22:37
            titta napisała:

            > Wszystko ma swoje plusy i minusy... Wiekszasc porodow
            fantastyczna,
            > bez niepotrzebnej medykalizacji. Problemy zaczynaja sie jak jest
            > problem. Podobnie w Szwecji: w moim najblizszym otoczeniu:
            kolezanka
            > 12 poronien. Zadnych badan bo poronienia w pierwszych tygodniach.
            (W
            > koncu donosila, drugie adoptowali). Druga, dziecko 5.8 kg,
            > drobniutka Azjatka, naturalnie. Omalo sie nie przejechala na
            tamten
            > swiat. A ostatnio cos co mnie zaskoczylo: cesarka w trybie ostrym
            bo
            > dziecko wstawilo sie najpierw nozkami. To nie wiedzieli jak jest
            > ulozone? Czy raczej mial byc posladkowy, tylko nie wyszlo?
            > Kurcze, przydalo by sie wyposrodkowac wink

            No wlasnie, a nie kolorowac i przesadzac
            • duzeq Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 08.07.09, 23:05
              >No wlasnie, a nie kolorowac i przesadzac

              Jezeli juz, to koloryzowac... Ja akuratnie z nie koloryzowalam i nie
              przesadzalam. Dobrze jest jak porod przebiega bez powiklan. Jak sie
              zaczynaja problemy, to Holandia jest ostatnim krajem do polecenia,
              bo sie z porodu robi rzeznia.

              • hanalui Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 09.07.09, 09:11
                duzeq napisała:
                > Dobrze jest jak porod przebiega bez powiklan. Jak sie
                > zaczynaja problemy, to Holandia jest ostatnim krajem do polecenia,
                > bo sie z porodu robi rzeznia.

                To czemu wskazniki zejscia smiertelnego matek przy porodach oraz
                noworodkow w PL sa wyzsze niz w HOlandii??? Ba...sa jedne z
                najwyzszych w UE, czyzby ze wzgledu na tak fantastyczna i
                specjalistyczna opieke?
    • olunia882-to-ja Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 10:38
      we włoszech np, jako owoce po 4 miesiącu są brzoskwinie, pomarańcze, banany,
      mandarynki, nawet ryba z warzywami jest po 4 miesiacu, tak samo jak sery typu
      mozzarella lub parmezan. co do pielęgnacji myślę że my polki jesteśmy bardziej
      zorientowani co do czego i jak powinno sie robić. tutaj np teraz ponad 30 stopni
      a jak praktycznie widzę że tylko moje dziecko w czapce z daszkiem lub kapelusik
      od słońca, wszystkie z golymi głowami na placu zabaw gdzie świeci słońce
      niemiłosiernie.
      • brzoza999_0 Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 11:16
        Super wink) właśnie o to mi chodziło, myślę że muszę rozszerzyć swoje horyzonty i trzeba wziąć czasem trochę na wstrzymanie. Macierzyństwo ma sprawiać nam przyjemność i choć trzeba i warto słuchać mądrych rad, to trzeba mieć swój olej w głowie. Do pasji doprowadza mnie widok czapki z nausznikami w bezwietrzny dzień przy 27 stopniach u prawie 1,5 rocznego dziecka a pod nią spocona główka, albo jak zdaży się dzień pochmurny w czerwcu to koniecznie rajstopki i spodnie. Pamiętam, że podzieliłam się przeczytaną tu informacją, że w Holandii mamy podają dzieciom na początek słoiczkowe banany i mama trójki dzieci stwierdziła, że oj nie bo banany uczulają... swoją drogą wg niektórych jabłka też uczulają, w ogóle dużo rzeczy uczula...temat rzeka. Oczywiście nie jestem tu za wielkim hura!!! i dawania np. 5 miesięcznym niemowlętom czekolady, ale dość tego polskiego chuchania i dmuchania na wszystko. Tak jak piszecie w poszczególnych państwach są różne wzorce opieki nad niemowlaczkami i dobrze byłoby skorzystać z nich dla dobra naszych dzieci. Dzielmy się fajnymi, mądrymi pomysłami i bądzmy bardziej otwarte wink) Amen
      • hanalui Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 11:17
        olunia882-to-ja napisała:
        > co do pielęgnacji myślę że my polki jesteśmy bardziej
        > zorientowani co do czego i jak powinno sie robić.

        I zawsze jak widze takie zdanie lub sysze ze ktos je wypowiada to
        smiech mnie pusty ogarnia i zdziwko lapie jak sobie swiat radzi i
        matki na calym swiecie bez tej "wspanialej" polskiej wiedzy big_grin big_grin big_grin
        • olunia882-to-ja Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 17:20
          chodziło mi w sensie że w Pl wszystkie jak jeden czytają gazety poczawszy od
          ciązowych potem po poradniki jak i co robić z maluchem. tutaj sie z tym nie
          spotkałam aby kobiety w ciązy masowo kupowały tegob typu gazety. raczej mniejszy
          nacisk, więcej luzu i podejścia.
    • leepka Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:16
      Witaj, ja mieszkam we Francji, rzeczywiscie do wielu rzeczy podchodzi sie tu
      bardziej na luzie.
      Rozszerzanie diety i jedzenie
      Schemat miedzynarodowy, od 6 mca bodajze. Zaczynalam od marchewki po czym
      ziemniaki, kabaczki, szpinak. Z owocow tez wiekszosc od razu, pediatra kazal mi
      tylko poczekac z kiwi, ananasem i mango. Grzyby na przyklad sa w sloiczkach od 8
      mca. Wieprzowina rowniez pojawia sie w gotowych daniach dosc wczesnie. Do picia
      wylacznie woda, z kranu albo mineralna, nikt tu nie slyszal o przegotowanej,
      herbatkach czy sokach smile Mleko, nawet dla niemowlat, mozna podawac w
      temperaturze pokojowej. Dobre jest rowniez to ze od poczatku radza wprowdzenie
      stalych por posilkow i zadnych przegryzek pomiedzy. Moje dziecko je sniadanie,
      obiad (zwykle jednodaniowy), podwieczorek zlozony z owocow i/lub twarozku albo
      ciastka oraz kolacje. Nie ma dzieki temu problemu niejadkow smile i mniejsze jest
      ryzyko otylosci w pozniejszym wieku. Jeszcze kwestia alergii, szczegolnie
      pokarmowych: istnieja oczywiscie wszedzie i to coraz wiecej, mam jednak wrazenie
      ze w Polsce jest z nimi troche tak jak ze wzmozonym napieciem miesniowym smile
      Szczepionki
      Skojarzone, bezplatne. Nie slyszalam tu autyzmie poszczepiennym i innych chorobach.
      Wzmozone napiecie miesniowe
      To ja bylam zaniepokojona po lekturze polskiego forum, potem mi przeszlo smile
      Pediatra nie zalecil rehabilitacji chociaz moje dziecko spalo, o zgrozo, wygiete
      w rogalik. Dziecko ma sie dobrze.
      Ubieranie
      Czapka dla niemowlecia absolutnie nie jest obowiazkowa czescia garderoby. W
      szpitalu mi w nia corke ubrali, nieco zdziwieni, ale zaden inny noworodek nie
      mial. Corka urodzila sie w kwietniu wiec przez miesiac moze zakladalam jej cos
      na glowe wychodzac, potem juz nie. Cieplo bylo. Zasada generalna jest nie
      przegrzewanie.
      Cala reszta:
      Panuje tu poglad ze dziecko ma czas, rozwija sie w swoim tempie i samo do
      wszystkiego dorasta. Nie musi przewracac sie z brzucha na plecy i odwrotnie w 4
      mcu. Nie musi byc sadzane na nocnik przed ukonczeniem roku, bo tak czy inaczej
      nie panuje nad zwieraczami. Dzieci zwykle sa tu odpieluchowywane ok 2-2.5 roku,
      czasem 3, zalezy od dziecka. To samo z butelka, nic na sile. Na forum czesto
      czytam ze roczne dziecko i butelka to fuj. Nie doradzaja tu oczywiscie karmienia
      butelka do 5 roku zycia ale nie kaza tez jej odstawiac jesli dziecko nie jest
      jeszcze na to gotowe. Kciuk czy smoczek nie sa wrogiem publicznym. Wozek tez
      nie, chociaz musze przzyznac ze 4latek w wozku wyglada nieco dziwniesmile Ale nikt
      tego nie powie o 2-3 latku.
      Oczywiscie nie wszystko jest tu doskonale. Noszenie noworodkow w nosidelkach na
      przyklad, albo wozenie ich w spacerowkach od 3 mca zycia. Albo brak informacji
      czy pomocy dotyczacej karmienia piersia, jak tylko cos jest nie tak, kaza dawac
      butle. Ja trafilam na doradce laktacyjnego przypadkiem i wlasciwie bylo juz za
      pozno.
      Nie chce generalizowac ale mam wrazenie ze pod pewnymi wzgledami nieco sie w
      Polse przesadza. I bardzo dobry ten pomysl postu, po jego lekturze moze chociaz
      czesc mam zacznie podchodzic inaczej do hodowli niemowlaka smile
      Pozdrawiam
    • hanalui Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:21
      CIaza: luzik...dobre odzywianie, dbanie o siebie, mozna robic prawie
      wszystko co dotychczas ale ostrozniej. Nikogo wiec nie dziwia panie
      z brzuszkami na stepie czy na rowerze, panie pracujace do 9
      miesiaca. Badania jak ktos wspominal bez tysiaca usg, zagladania do
      dziurek, mierzenia szyjek i tysiaca innych wynikow ktore nikomu w
      zdrowej ciazy niepotrzebne, a takich jest az 98% wg statystyk.

      W opiece nad niemowlakiem: woda do pepka, w zasadzie do wszystkiego
      z poczatku jest woda, 0 balsamow, oliwek, kremow na wszelki wypadek.
      Odbijanie jak ktos wspominal dziecko na siedzaco do przodu na rece.
      Ubieranie - im mniej tym lepiej, nie ma psychozy lodowatych nozek i
      raczek, przewianych uszek, zamoczonych uszek, werandowania, ochrony
      przed swiezym powietrzem. NIkt specjalnej troski nie przyklada do
      podtrzymywania glowki, dzieci nie nosi sie ze strachem ze sie
      polamia, glowy im sie pourywaja wiec brak tobolka ktory mialby przed
      tym chronic czyli rozka. Jesli juz zawija sie dzieci to tylko po to
      ze dzieci czuja sie tak bezpieczniej smile
      Bez specjalnych wskazan nie wykonuje sie badania bioderek, usg
      ciemiaczka, nie ma powszechnego wzmozonego czy obnizonego napiecia,
      asymetrii, zeza, koniecznosci rehabilitacji.
      Dzieci nie pogania sie z obracaniem, siadaniem, chodzeniem,
      mowieniem, nie wmawia sie ich matkom ze dzieci sa chore i trzeba im
      terapi ktora to przyspieszy.

      Na wszelkie przeziebienia najlepszy jest czas i czekanie ewentualnie
      panadol. Dopiero po 3 dniach jesli nie mija a robi sie gorzej to
      lekarz. W aptece dla dzieci do lat 2 prawie niczego procz zelu na
      zeby i panadolu nie dostanie - im mniej chemii tym lepiej, stad nie
      wytacza sie batalii z 10 srodkami na katar czy kaszel, bo wiekszosc
      lekarzy uwaza ze powinno przejsc samo.
      Przy przeziebieniach, katarach czy kaszlu zalecane sa jak
      najczestsze spacery, przy niewielkiej goraczce rowniez.
      Polecane sa naturalne metody zbijania goraczki: rozbieranie dziecka,
      chlodne kapiele, zawijanie w mokre reczniki.
      W zasadzie dziecko musi byc bardzo ale to bardzo chore by lakarze
      podal antybiotyk.


      Odzywianie: matka karmiaca moze wszystko jesc. Wprowadzanie nowych
      pokarmow od gotowanych warzyw czy owocow, moga byc na parze, moga
      byc pieczone w piekarniku. Nie zaleca sie podawania rzeczy surowych.
      Na pierwszy ogien idzie slodki ziemniak, banan, jablka, gruszki.
      Nikt nie czeka tygodnia by podac nastepny produkt. Ryby podaje sie
      zdecydowanie wczesniej niz w PL, sosy grzybowe juz od 7-8 miesiaca.
      Te same produkty ktore mozna znalezc na polkach w polskich sklepach,
      w moich sklepach maja opis ze sa dozwolone dla mniejszych dzieci.
      Mleka dla noworodkow podawane jest w temp pokojowej, dla starszych
      juz dzieci prosto z lodowki, to samo z jogurtami. Na zabkowanie
      zalecane sa lody robione z mleka maminego lub modyfikowanego smile

      Przewozenie dzieci: od 0 w fotelikach samochodowych, od 0 bywaja tez
      spacerowki i nikt sie nawet nie zastanawia czy mozna dziecko wsadzic
      czy nie. Lekko podniesione spacerowki od 3 mies.
      Nikt nie zaprzata sobie glowy przyzwyczajaniem dzieci do nocnika w
      wieku 6-7 mies, nauke rozpoczyna sie po 2 roku zycia. Nauke picia i
      jedzenia jak dorosli czyli kubki i lyzeczka juz u polrocznych dzieci.
      Ze smoczkami bywa roznie, sporo dzieci nawet 4-5 latkow miewa
      smoczki, co widokiem fajnym niestety nie jest.

      To chyba tyle...ja moge powiedziec ze ciesze sie macierzynstwem od
      momentu zobaczenia 2 kresek, ciesze sie ze nikt mi nie robi wody z
      mozgu i ze mnie, i z dziecka kaleki, nie faszeruje chemia wszelkiej
      masci od higienicznej na zdrowotnej konczac na wszelki wypadek, bo
      moze nie pomoze ale tez nie zaszkodzi. Czego moge zyczyc innym
      mamom smile
      • 18_lipcowa1 hanalui 07.07.09, 22:47
        czy to w UK?
        ogolnie opis swietny i tak chce postepowac ze swoim dzieckiem
        • hanalui Re: hanalui 08.07.09, 10:14
          18_lipcowa1 napisała:

          > czy to w UK?
          > ogolnie opis swietny i tak chce postepowac ze swoim dzieckiem

          Blisko, na sasiedniej wyspie smile
          NO niestety do ichniejszego chowu, lekarzy, poloznych trzeba miec
          wiare i zaufanie.
          Z mysleniem "tylko polskie mamy wiedza co najlepsze i sa madrzejsze
          od calej reszty" to nie wyjdzie. Jesli do tego dorzuci sie ze
          wiekszosc Polek radzacych za granica jest na utrzymaniu meza,
          partnera, nigdy nie pracowala, jezyk zna kiepsko lub w ogole,
          wiekszosc rad lekarzy, poloznych rozumie tak jak chce zrozumiec a
          nie tak naprawde jak zostaly powiedziane to dochodzi do absurdow,
          tworzenia mitow. Wiele mamom wizi nad glowa babcia dobra rada, wiele
          mam nie uwzglednia zmiany klimatu, polozenia geograficznego, innego
          typu naslonecznienia, zaniczyszczenia, nie biora pod uwage lokalnych
          warunkow, produktow, skladu tych produktow itp czynnikow i
          dzialajac "po polsku" i nie sluchajac tamtejszych lekarzy nie zdaje
          sobie sprawy ze moze krzywde robic swoim dzieciom.
          Jak chociazby kontrowersyja wit D3, sprowadzana przez mamy z PL by
          podawac dziecku. Nie uwzgledniaja np ze w danym kraju wszystkie
          produkty dla dzieci sa w nia wzbogacane, kazde mleko ja ma i wtedy
          juz kroczek do przedawkowania. Nastepnie np pasta do
          zebow...niekoniecznie bedzie pasowac do wody, bo moze sie okazac ze
          dostepna na lokalnym rynku pasta jest tak dobrana do lokalnej wody
          by nie przekraczac zawartosci fluoru, a ta sprowadzona z PL moze
          spowodowac ze bedzie go za malo lub za duzo. To tylko przyklady...
          Zyjac gdzies w innym kraju trzeba a wrecz konieczne jest rozgladanie
          sie wokol i rozumienie dlaczego postepuje sie tu tak a nie inaczej.
          Niestety z moich obserwacji takich mam jest bardzo malo...
          • 18_lipcowa1 Re: hanalui 08.07.09, 11:48

            > Blisko, na sasiedniej wyspie smile


            A to podobnie rzeczywiscie.
            Bardzo mi sie ten chow podoba.


            > NO niestety do ichniejszego chowu, lekarzy, poloznych trzeba miec
            > wiare i zaufanie.
            > Z mysleniem "tylko polskie mamy wiedza co najlepsze i sa
            madrzejsze
            > od calej reszty" to nie wyjdzie. Jesli do tego dorzuci sie ze
            > wiekszosc Polek radzacych za granica jest na utrzymaniu meza,
            > partnera, nigdy nie pracowala, jezyk zna kiepsko lub w ogole,
            > wiekszosc rad lekarzy, poloznych rozumie tak jak chce zrozumiec a
            > nie tak naprawde jak zostaly powiedziane to dochodzi do absurdow,
            > tworzenia mitow.



            No znam sama kilka takich przykladow. Wlasnie pan narzekajacych na
            sluzbe zdrowia w UK bo nie rozumieja, bo nie chca dac antybiotyki,
            bo zapisali paracetamol, oraz nagminnie wyjezdzajace rodzic do
            Polski. Po tym co widzialam i slyszalam ja bym sie bala rodzic w
            Polsce, no chyba ze w prywatnym szpitalu.







            > Zyjac gdzies w innym kraju trzeba a wrecz konieczne jest
            rozgladanie
            > sie wokol i rozumienie dlaczego postepuje sie tu tak a nie inaczej.
            > Niestety z moich obserwacji takich mam jest bardzo malo...



            Ja sama bym tak chciala i po porady bede biegala do GP, midwife albo
            health visitora, a nie kolezanki z PL, chociaz zapytac nie szkodzi i
            wyposrodkowac.
            Dziecko polskie poznasz w UK z daleka, nie tak dawno w centrum
            miasta widzialam takie zaplakane dziecko z babunia, owiniete w
            czapke, taka wiazana na dole ze uszy przyklapniete mial, plakal jak
            nie wiem co - no nie dziwie sie, upal byl 30 stopni a on ubrany od
            stop do glow. Czemu nie bylam zdziwiona jak babcia po polsku
            zagadala.
            Inna sprawa- meza bratanek, lat 6, w UK od 5 lat juz, wiecznie chory-
            na antybiotykach, bo przegrzewany, jak chlopiec ma lekki katarek
            juz nie moze wyjsc na dwor, a w domu okna szczelnie pozamykane, bo
            rodzice nie chca go ''przewiac'', domyslasz sie jaki zaduch w domu i
            dziecko sie kisi w tych bakteriach jeszcze.

            Moge mnozyc przykladow, ogolnie smieszy mnie polskie podejscie do
            sluzby zdrowa w UK, to przerazenie, to ocenianie, te w sumie i
            obelgi czasem na lekarzy konowalow, a mi sie podoba,chociaz tez
            musialam sie przekonac.

            Zobaczymy jak bede oceniala porod, opieke po i opieke nad
            noworodkiem.
            • hanalui Re: hanalui 08.07.09, 15:14
              18_lipcowa1 napisała:
              > No znam sama kilka takich przykladow. Wlasnie pan narzekajacych na
              > sluzbe zdrowia w UK bo nie rozumieja, bo nie chca dac antybiotyki,
              > bo zapisali paracetamol

              NO wlasnie dokladnie tak...bo na lzawiace oczko lekarz kazal
              przemywac woda a nie dal kropelek, bo kazal wlac mleko mamy, a nie
              kropelki, bo tradzik niemowlecy nie zostal
              zdiagnowowany "prawidlowo" jako alergia, skaza i ze trzeba odstawic
              wszystko procz ryzu i kurczaka na parze, itp kwiatuszki.
              Slyszalam mnostwo niedorzecznych historii wynikajacych z braku
              rozumienia jezyka np o tym jak niby lekarz badajac ulozenie dziecka
              przez brzuch mamy pytal o rozmiar stopy mamy i z tego wnioskowal o
              rozmiarze dziecka big_grin, o tym ze lekarz na kolki kazal dziecku podawac
              cole itp historyjki big_grin.
              I tylko zawsze mnie dziwi ze te historie
              nigdy nie przytrafiaja sie osobom o ktorych wiem ze doskonale znaja
              jezyk smile

              Dodatkowo...spora grupa osob nawet nie wie po co i dlaczego lekarze
              postepuja jak postepuja, nie pytaja bo nie wiedza jak ze wzgledu na
              bariere jezykowa, nie czytaja objasnien w fachowych pdrecznikach bo
              tez nie maja jak ze wzgl na jezyk, a w PL niestety tych sposobow sie
              nie stosuje, bo wierzy sie maszynom wiec wygladaja na glupie te
              badania lub zwyczajnie nie ma ludzi ktorzy by wiedzieli jak je
              wykonac bo do tego tez wlasnei trzeba wiedzy. I dlatego tez nie
              wiedza ze niektore badania ktore dla niewtajemniczonego wygladajace
              jak macanko i o ktore sie tak mamy z PL pultaja maja wieksza wartosc
              diagnostyczna niz usg i normalne usg powinno byc nimi uzupelniane by
              dawalo prawdziwy obraz, jak wlasnie np badanie ulozenia i wielkosci
              plodu w stosunku do budowy matki, badanie bioderek niemowlaka pod
              warunkiem ze osoba ta wie jak owo badanie wykonac prawidlowo, wie co
              gdzie przylozyc, jak ruszyc, jak rozumiec to co dotknela.
              Podobnie z obracaniem plodu...w PL zadko stosowanym, mitycznie
              obrasta legenda ze to niebezpieczne, grozne dla matki i dziecka,
              sami lekarze przekazuja takie bzdury spekanym matkom jesli za
              granica im ktos proponuje a prawda jest taka ze zwyczajnie nie
              potrafia tego robic, nie umieja, nie maja do tego specjalistycznego
              przeszkolenia bo fachowcow z tej dzieciny jest malo, nie tylko w PL
              ale i rowniez za granica.

              > Ja sama bym tak chciala i po porady bede biegala do GP, midwife
              albo
              > health visitora, a nie kolezanki z PL, chociaz zapytac nie szkodzi
              i
              > wyposrodkowac.

              Tak...trzeba korzystac z rad z glowa. Bo niekoniecznie kolezanka z
              PL sie nie zna, robi cos zle. Sama tez korzystalam, nie z
              wszystkich, niektore mi nie pasowaly, niektore na czuja wiedzialam
              ze do mojego dziecka nie beda pasowac. Niektore byly bardzo
              uzyteczne. Wszystko zalezy czy doradcy bez wzgledu na kraj i
              pochodzenie sa histerykami i panikarzami, czy zwyczajnie rozsadnymi
              ludzmi czytajacymi fachowe poradniki a nie kolorowe gazetki.

              > Dziecko polskie poznasz w UK z daleka,

              Tak...tu tez latwo poznac...jak chelmofon na glowie + kurtka +
              rajstopy lub dlugie spodnie przy 20 stopniach i lekkim wiaterku,
              slonce za chmurami to z pewnoscia polskie dziecko big_grin. Poza tym te
              babcie sa takie charakterystyczne big_grin...a...i zwykle pchaja takie
              kuuuuuuulorowe niezgrabne wozki

              > Moge mnozyc przykladow, ogolnie smieszy mnie polskie podejscie do
              > sluzby zdrowa w UK, to przerazenie, to ocenianie, te w sumie i
              > obelgi czasem na lekarzy konowalow, a mi sie podoba,chociaz tez
              > musialam sie przekonac.

              No ja tez tego nie rozumiem...lekarze jak wszedzie i zli i dobrzy,
              jedni lepsi drudzy gorsi.
              Na korzysc wypadaja jednak lokalni bo 4 razy sie zastanowia nim cos
              przepisza, 2 razy to skonsultuja na wszelki wypadek z kims
              madrzejszym jesli sprawa jest niejasna lub skaplikowana, a juz na
              pewno nie beda naciagac na dodatkowe koszty badan zupelnie
              nieuzasadnionych medycznie, dodatkowe srodkow na wszelki wypadek itd.
              • 18_lipcowa1 Re: hanalui 08.07.09, 19:41
                moja znajoma psioczaca strasznie na sluzbe zdrowia, poleciala kiedys
                z druga kolezanka wlasnie do szpitala jako tlumaczka...
                hehe a angielski to bardzo ciezko jej idzie
                a potem narzekala, o matko, jak ona objechala caly szpital, no i to
                ponoc lekarz jej nie rozumial i byl do dupy
              • anettchen2306 Re: hanalui - u nas podobnie :-) 08.07.09, 19:54
                Zupelnie podobne nastawienie maja do noworodkow i niemowlat tutaj,
                tzn w Niemczech (niby z Polska przez miedze ale swiat zupelnie
                inny...). Roznice widac juz od samego poczatku ... ciazy i potem
                narodzin dziecka: odwiedziny w szpitalu praktycznie 24 godz. na dobe
                (dziecko to nie kruche jajo - nie rozbije sie, gdy babcia z
                dziadkiem - a nawet o zgrozo starszy kilkuletni brat - wezma je na
                rece)).
                Pepka niczym sie nie smaruje - mozna przemywac zwykla ciepla woda z
                kranu i wacikiem.
                Nikt nie sledzi z uporem maniaka siatek centylowych (no chyba, ze
                dziecko jest strasznie wychudzone, obciazone chorobami itp), nikt
                nie kieruje na badania krwi lub moczu w przypadku braku apetytu,
                zwlaszcza jesli dziecko sprawia "zdrowe wrazenie", jest energiczne,
                ruchliwe... Nikt tez nie pyta sie pediatry: "a kiedy moge marchewke
                podac", " a wode to musze przegotowac" ( bo u nas nawet tego nie
                zalecaja, jakosc "kranowy" jest podobno wysmienita). Na
                przeziebienia zazwyczaj od lekarza wychodzi sie z recepta na darmowy
                paracetamol/ibuprofen i babcinymi przepisami na obnizanie
                temperatury (np. owijanie mokrymi sciereczkami lydek dziecka -
                rewelacja!), przapisami na zilowe inhalacje i syropy na kaszel
                domowej roboty. Jezeli nie ma poprawy w ciagu 2-3 dni, wowczas idzie
                sie znowu do lekarza (na jego zalecenie) i wtedy "patrzy sie co
                dalej". wszystko rodzicom dokladnie sie tlumaczy, kazde szczepienie
                poprzedza obszerny wywiad i rodzice dostaja pisemna informacje (ok.
                jedna strona maszynopisu) na temat szczepienia (mozliwe reakcje
                poszczepienne a normalne odczyny, ryzyko wystapienia powiklan itp -
                nikt nie siedzi w necie i nie szuka teorii spisku firm
                farmaceutycznych). Wszystkie szczepienia sa NIEOBOWIAZKOWE (jedynie
                zalecane) a mimo to wszyscy szczepia na wszystko (oczywiscie za
                darmo). Przychodnia pediatryczna przypomina bardziej ogromny plac
                zabaw niz placowke medyczna - nawet personel pomocniczy i sam lekarz
                po "cywilu".
                Po porodzie moja mala zostala gruntownie przez pediatre zbadana
                dopiero w 5 dobie, bo po porodzie dziecko badaja polozne i jezeli
                cos stwierdza niepokojacego to wzywaja lekarza z dyzuru (zazwyczaj
                jest to anestezjolog). Badane sa 2 razy stawy biodrowe (po porodzie
                i jakies 2 miesiace potem przy pierwszych szczepieniach).
                Produkty mleczne (z mleka krowiego) wprowadza sie w 7 mcu zycia
                (jogurty, twarozki). W przepisach po 8 mcu zycia sa kasze i desery
                na pelnotlustym mleku krowim (!). Po pierwszych urodzinach dziecko
                na talerz dostaje mniej wiecej to samo, co jedza rodzice. Nie
                zauwazylam, by wsrod moich niemieckich znajomych bylo wiecej
                alergigow czy bezglutenowcow. A o czyms takim jak "ekspozycyjna
                dawka glutenu" nikt tutaj nie slyszal - gluten podaje sie w 5 mcu
                zyciy pod postacia owocowego deseru z dodatkiem zboz (gotowiec w
                sloiczku hippa/nestle lub obiadku z makaronem).
                Zabrania sie podawania oliwy z oliwek niemowletom i malym dzieciom
                (zadnych olejow nierafinowanych) - zamiast niej zdrowszy jest zwykly
                olej rzepakowy lub slonecznikowy a w Polsce odwrotnie.
                Nikt dzieci nie "weranduje". Noworodki i niemowleta zabiera sie do
                ZWYKLYCH miejsc typu sklep, market i nikogo nie dziwi matka robiaca
                zakupy z kilkudnastodniowym malcem w maxi-cosi.
                Nikt nie twierdzi, ze noworodek i niemowle musza byc kapane
                codziennie - wrecz przeciwnie. Najlepszym kosmetykiem "do wanny"
                jest oliwa z oliwek z tlustym mlekiem z kartonika (pol na pol
                szklanki) - polecaja juz w szpitalu przed pierwsza kapiela dziecka,
                zadne "olinateumy" czy "johnsony" itp. Ogolnie stwierdza sie powrot
                do natury smile
                Nie znam zadnego niemowlaka, ktory skierowany zostalby na
                jakas "rehabilitacje" - dziecko ma prawo rozwijac sie indywidualnie.
                Moja mala zaczela chodzic samodzielnie w wieku prawie 17 mcy - w
                Polsce chyba byloby to oznaka jakiegos zapoznienia motorycznego lub
                nawet ciezkich schorzen. Tutaj lekarz mi powiedzial "wczesniej czy
                pozniej kazde wstaje i maszeruje sobie w swiat" lub "dziecko nie
                swinia - wszystkiego nie zezre" (to na moje obawy, czy maluda je w
                odpowiedniej ilosci, bo strasznie wybredna i "nietluczliwa" jest).

                Suma sumarum - bardzo odpowiada mi takie macierzynstwo i podejscie
                do malenkiego czlowieka (mam porownanie po starszym synu i "polskim"
                podejsciu do karmienia, kapania, wychowywania...). Mam duzo czasu
                dla siebie i dzieci (a juz po miesiacu po porodzie wrocilam na 1/3
                etatu do pracy - bo chcialam), jestem spokojniejsza.
    • bialasek75 Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 12:53
      Zgadzam się z wszystkim co napisane poprzednio. Mieszkam w Anglii i tu
      faktycznie nie doszukuje się w dzieciach chorób, których nie ma.

      Chciałam jeszcze dodać o tak powszechnych w PL alergiach i nietolerancjach
      pokarmowych. Córkę wysypało i poszłam do lekarza. Okazało się, że to jedynie
      wynik suchej skóry, dostałam emolient i wysypka przeszła. Przy okazji się
      spytałam, czy mogłoby to być wynikiem nietolerancji krowiego białka (karmię
      piersią i piję mleko). Nie ma szansy, żeby krowie białko w niezmienionej postaci
      przedostawało się do kobiecego mleka. To jest zupełnie inne białko. Nikt nie
      namawia karmiących mam na stosowanie drakońskich diet i wyrzeczeń.

      I kolejna sprawa - dziecko za mało przybiera. Nie spotkałam się z takim
      oskarżeniem, niezależnie od tego jak się karmi. W PL co chwilę lekarze zalecają
      wprowadzenie sztucznego mleka albo wcześniejsze rozszerzanie diety, bo dziecko
      nie mieści się w normach. A tu patrzy się na dziecko, a nie na cyferki na wadze.
      Jeśli jest wesołe, aktywne, zadowolone, dobrze śpi to widać taki jego urok, że
      przybiera mniej niż rówieśnicy.
      • eny79 Re: ad vocem alergii w Wlk. Brytanii 07.07.09, 13:48
        W WIelkiej Brytanii jest tylko kilku alergologów. Dla porównania w
        Niemczech jest ich kulkuset. W związku z czym np. w północnej części krajuj na
        wizytę u alergologa czeka sie w kolejce 2 lata. Nie diagnozuje sie tam alergii
        bo nie ma KTO tego robić.
      • embeel Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 16:50
        Mieszkam we Francji, wypowiadam się wyłącznie z własnego doświadczenia, bez generalizowania i postaram się, bez oceniania.

        Opieka w ciąży refundowana (ubezpieczenie państwowe plus tzw. dodatkowe - całkowity zwrot kosztów), na b. wysokim poziomie, 3 usg refundowane, wszystkie badania krwi refundowane ( + krzywa cukrowa) , test potrójny nieobowiązkowy ale także w pełni refundowany, do PAPPA nie było podstaw.
        Szkoła rodzenia bezpłatna, chodziliśmy na dodatkowe przygotowujące do porodu zajęcia z haptonomii, płatne oczywiście. Generalnie cenie sobie wybór tych dodatkowych waśnie zajęć - czy to jogi, śpiewów prenatalnych, gimnastyki w wodzie czy haptonomii właśnie.
        Poród sn z zzo wzorcowy (rodzinny - ale tu takie wyodrębnione pojęcie nie istnieje, facet po prostu jest obecny i już, to chyba kulturowo uwarunkowane..., bo z kim nie porozmiawiam, to dla wszystkich jest to oczywiste; w 'mojej' klinice tatusiowie mogli uczestniczyć nawet przy porodach przez cc), prywatna klinika - koszt pobytu refundowany - tak naprawę całą pracę odrobiła wspaniała położna z dyżuru. Teoretycznie poród z lekarzem 'z dyżuru' - praktycznie mój był z tych, co to w nocy przyjeżdżają do pacjentki - jedna uwaga - tzw. dodatkowe honoraria, lekarz z tzw. 'drugiego sektora', czyli stawki wyższe, niż 'pierwszy' wyłącznie państwowy. Koszty honorarium do negocjacji wink, ale to dłuższa historia, wynikająca z nieporozumienia. Dodam, że poszłam do lekarza do którego miałam najbliżej, funkcjonowanie systemu zaczęłam poznawać później. Do porodu miałam dwie opcje - wpisać się na listę oczekujących w państwowym szpitalu - ok. 7 tygodnia ciąży (takie są realia w Paryżu i na przedmieściach, w innych regionach podobno jest lepiej)albo zaakceptować dodatkowe honorarium i rodzić w prywatnej klinice.

        W klinice pełna, fachowa i nienachalna pomoc doradców laktacyjnych, poza tym bezpłatne centra-ośrodki doradztwa, gdzie można zważyć/zmierzyć malucha - czy ładnie przybiera (można tez za kaucją wypożyczyć w aptece wagę, jeśli jest do tego wskazanie)i uzyskać pomoc. Ja miałam szczęście, doradczynie były zawsze miłe i wiele mi pomogły, najbardziej jednak w trudnych początkach karmienia piersią przydatna okazała się haptonomia i osoba ją prowadząca. Generalnie, spotkałam się z opinią, ze łatwą ręką doradza się dokarmianie, mnie to ominęło. Owszem, doradzano ściąganie pokarmu.
        Tak rooming 24/24 był, nie z zaleceń czyiśtam (wyjątek - po cc) ale mnie akurat ta opcja odpowiadała.

        Nie spotkałam się natomiast na żadnym kroku z 'terrorem laktacyjnym' ani wpędzaniem w poczucie winy matek, które nie chcą karmić piersią albo karmią krótko.

        w klinice do pępka preparat antyseptyczny - nie spirytus - plus preparat Avene do zabliźnienia (nie pamiętam nazwy), ewentualnie preparat podobny do naszej starej 'pioktaniny', pupa myta wodą, do jej pielęgnacji krem typu bepanthen, do ciałka nic. Smarowałam sama co drugi dzień masłem kakaowym bio.
        Aha, co do czapki - to wszystkie maluchy miały je przez pierwsze trzy-cztery dni - ale ja rodziłam w listopadzie.

        szczepienia - skojarzone obowiązkowe refundowane, dodatkowe pneumokoki i rota płatne. od dwóch lat p-ko gruźlicy nieobowiązkowe. Z obserwacji i wywiadu wśród znajomych wynika, że jest trochę tendencja do sczepienia p-ko wszystkiemu, co się rusza, na szczęście są też mądrzy pediatrzy, którzy zachowują zdrowy dystans.

        alergie - przy ryzyku wynikającym z obciążenia rodziców zaleca się mleko HA i ostrożność we prowadzaniu pokarmów, nie ma jednak takiej jak w Polsce tendencji do wrzucania do jednego worka nietolerancji laktozy i AZS (no trochę przesadzam, ale miałam na ten temat ostatnio rozmowę z moim alergologiem). Emma miała przez pewien czas dziwne, suche plamy na skórze - jako Matka-Polka już zaczęłam podejrzewać alergię - skończyło się na podaniu preparatu homeopatycznego p-ko drobnym kłopotom skórnym - problem znikł.

        rozszerzanie diety - jak już wcześniej ktoś o tym pisał - sporo produktów wcześniej, niż wg. polskich norm. Najważniejsze, to zachować zdrowy umiar. Brak kaszek za to paskudne - moim zdaniem - preparaty do zagęszczania mleka na bazie zbóż - do wyboru praktycznie wyłącznie smak czekoladowy i waniliowy, z curem rzecz jasna. Brrr. To juz nie mogę nie oceniać smile Na szczęscie są sklepy bio a w nich wybór i przystępne ceny kaszek.
        Lekarza mam starej daty, ale z takim mi dobrze, co to podejrzanie łypie na "misiowe jogurciki" i inne tego typu wynalazki. Wiedziona własnym instynktem wolę podać trochę jogurtu naturalnego z owocami niż 'misiowy' z przedłużoną datą ważności...
        Co do mleka to istnieje moda na podawanie tzw. 'mleka wzrostu' po 9-tym mcu do dwóch, trzech lat, z witaminami i żelazem.
        Zdania są na jego temat podzielone. Trochę chyba w tym marketingu...
        Owszem, są rodziny, w których podaje się je prosto z lodówki. Osobiście uważam, ze wystarczy odrobina elementarnej wiedzy o funkcjonowaniu układu trawiennego i lepszym przyswajaniu produktów, aby tego nie robić, ale zakazać nie można.
        Mleko modyfikowane najczęściej podawane w temp. pokojowej, rozrabiane z wodą mineralną nisko zmineralizowaną. Do picia woda, ale jest też dostępny szereg tzw. napojów na bazie soków (ktoś wcześniej pisał, ze nie ma - są - i Nestle i Bledina ma takie cuda - jest nawet specjalna nakładka - wystarczy założyć smoczek).

        Co do przegrzewania i czapek - nie zauważyłam tego pierwszego, czapki natomiast maleństwa noszą, jeśli jest silne słońce, a słońce ci u nas b. silne jest.

        Opieka lekarska - tak jak już pisałam, pediatrę mamy starej daty, ale sama go wybrałam, takiego, co to homeopatią leczy i nie dramatyzuje, ale nie jest też ignorantem. Można do niego dzwonić w środku dnia i nocy, tak samo, jak do rodzinnego, nie przesadza z lekami ani z paracetamolem, kalendarz szczepień przeciąga nieco, nie trzyma się sztywno wyznaczonych dat, ale uważa, żeby wszystko było w normie.

        Ssanie kciuka jest absolutnie dozwolone - pisałam o tym już w innym wątku - francuska cześć rodziny absolutnie nie rozumie, że mogłoby to stanowić problem (podawane są przykłady dorosłych już członków rodziny, którzy ssali i mają się dobrzewink), lekarz podobnie, dziecka nie można stresować wydzieraniem go, jeśli nie chce smoczka to trudno.







    • green_hill Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 14:23
      Hej,

      mieszkam w Niemczech.

      Z tego co zaobserwowalam na moim podworku, duza wage przyklada sie do tego, aby kobieta przynajmniej sprobowala karmic piersia. Jednak nie ma nachalnej propagandy na ten temat.

      Co mnie z lekka na poczatku zdziwilo, to podejscie do kapieli noworodkow i niemowlat. Przez pierwsze 2 miesiace nalezy kapac nie czesciej niz 1-2 w tygodniu. W szpitalu (przynajmniej w moim tak bylo) nie kapano noworodkow wcale. Ja to olalam i kapie mlodego codzienne, bo przeciez poci sie, ulewa, poza tym kapiel nalezy do codziennego rytualu przed zasnieciem.

      Kolejna sprawa to szczepienia. Na gruzlica nie szczepi sie noworodkow w ogole! Pierwsze szczepienia najwczesniej od 2 mies. zycia, sa pediatrzy, ktorzy zaczynaja szczepic ok. 4 mies. zycia. Wiele zalezy od rodzicow, jesli ci nie chca szczepic dziecka, to nie szczepia i koniec. Pelen luz. Generalnie wiele decyzji dotyczacych leczenia dziecka pozostawia sie rodzicom. Jest kalendarz szczepien, ale raczej dla orientacji, malo kto go przestrzega.

      pozdrawiam
    • atucapijo Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 14:25
      ja w pln wloszech.
      ciaza . przewidziane 3 usg, i 1 wizyta na nmiesiac, poza tym srednio
      co miesiac badania krwi, wszystkie bezplatne, tylko przeziernosc
      placilam i duo test, bo nie sa obowiazkowe. gratis tez badania krwi
      dla starajacych sie o dziecko smile to w panstwwej sluzbie zdrowia,
      gdzie nie mozna sobie wybrac lekarza, wizyty sa w szpitalu u kogo
      popadnie. bylam jedyna na kursie przedporodowym( tez gratis), co nie
      miala prywatnego lekarza, ale poniewaz nie ma zadnej gwarancji ze
      twoj prywatny lekarz bedzie przy porodzie, a nawet ze go w ogole
      wpuszcza na porodowke, ejsli pracuje w innym szpitalu, uznalam ze
      nie ma sensu go wybierac, i dobrze zrobila. znalam wwszystkichsmile
      pomoc przy karmieniu - duza, demonizowanie - troche, polozne mi
      poradzily dokarmic, bo mleko sie jakos nie robilo, w tajemnicy przed
      pediatra smile w tajemnicy tez polozne bralyd zieci do siebie, zeby
      mamy mogly odpoczac, bo wg pediatry rooming in 24/24, nawet do wc
      powinnam zabierac dziecko...
      pielegnacja: zero wody utlenionej i spiryta do pepka, sam ma odpasc(
      u nas w 5 tej dobie), zero kremow do ciala czy pupy, dopoki nic sie
      nie dzieje, spacery od dnia wyjscia ze szpitala, nie ma zadnego
      werandowania. dzieci sa tu przegrzewane - przyklad: ja w koszulce
      bez rekawow i szortach, dziec w body, a za nami w sklepie babka
      prawie gola, i jej na oko 2-3 letnie dziecko w dzinsach,
      skarpetach , adidasach, i bluzie na dlugi rekaw. wloszki za to
      zatapiaja dzieci w koronkach, sliniaczkach, koszulkach, dzinsy dla
      noworodka sa obowiazkowe, tak samo welurowe , grubasne, pajacyki z
      kapturem, czy buty. mi zwracano uwage na spacerach,ze dziecko za
      malo ubrane, za to moja tesciowa zawsze mowila, ze za duzo. wszyscy
      dotykaja buzi, raczek maluchow, tk samo jak brzucha kobiety w ciazy,
      obrazilo sie na mnie polowa znajomych, bo zwracalam uwage. jednemu
      panu, malo znajomemu . klient tego samego baru co ja,
      zaproponowalam, ze jak on dotyka mojego brzucha, to ja mu jaj.ka
      pomacam,nie zrozumial... co do higieny, to dziadki to samo, zero
      mycia rak po przyjsciu z grudniowej pluchy, zeby wziac na rece 3
      tygodniowe dziecko, efekt - ropne zapalenie oczu.
      zarcie: olunia, chyba w innych wloszech mieszkasz, bo u nas po 4 tym
      mcu nic sie nie dawalo... od 5go mca jablko, gruszka, banan, i tak
      do chyba 9 go... no i ta paskudna breja na wywarze warzywnym, z
      parmezanem, liofilizowanym miesem i oliwa, i kasza manna, od 5,5
      mca, nigdy nie dalam, dawalam po polsku, przecierane warzywa, owoce
      zgniecione widelcem. za to dzieci mooich kolezanek do 7 mcy jadly te
      papki, teraz maja problemy, bo pluja jesli wyczuja grudke...
      zdziwione tez, ze ja tre jablko na tarce, zamiast kupowac sloiki, i
      ze maly je brzoskwinie i morele, tu nie ma w ogole wskazan od
      pediatry jakie owoce dawac, wiecej sie dowiedzialam z gazetek dla
      mam sad gluten sie laduje bez zadnej ekspozycji, trzeba dzwonic do
      pediatry jesli wystapi biegunka albo wstrzas , wczesniej nie
      zawracac mu glowy. w ogole jedzenie zostalo potraktowane marnie,
      cala "wizyta" na ktora nas zawolali, wlasnie na temat diety, trwala
      moze 4 minuty, dostalismy kwitek odbity na ksero, i tyle.
      co do temperatuty - moj dziec nie wypijewody w temop pokojowej, zupe
      jada prawie zimna, woda tylko z lodowki... aha. i lody mu daje, z
      roznych lodziarni, gdzi przeegzaminowalam wlasciciela, i wiem, ze
      maja tylko owoce i cukier, w polsce bym sie bala, bo nie mam
      zaufanej, gdzie producent= sprzedawca..
      szczepienia: mieszkam w jedynym regionei, gdzie nie sa wcale
      obowiazkowe, samemu sie decyduje czy szczepic i na co, przy czym
      jest hexa, jako podstawa, i pneumokoki jako opcja, wszystko gratis.
      pediatrzy trabia zeby szczepic, ale juz polozna, czarna owca, z
      kursow przedporodowych, mowi ze to sama chemia, i zeby nie szczepic.
      biorac pd uwage, ze mamy dzielnice murzynska, i chinska, kto wie,
      cszym sie dziecko moze w przedszkolu zarazic...
      wiecej mi sie nie chce pisac.... musze lapac Kluske, bo wlazi do
      lazienki moczyc sie w wiadrze od mopa smile
      • bialasek75 Re: Do eny 07.07.09, 15:06
        Mieszkam w północnym Yorkshire, w Yorku jest alergolog dziecięcy. Nie wiem jak
        jest z wizytą z ubezpieczenia, ale można do niego dostać się prywatnie i nie
        trzeba czekać dwóch lat. Jedynie potrzebne jest skierowanie od GP i ok 100
        funtów. To chyba nie jest jakaś tragedia?
        • eny79 Re: Do eny 07.07.09, 16:23
          Tragedia? hmm... pewnie nie, zalezy czy masz te 100 funtow. Ale biorąc pod uwage
          poziom opieki zdrowotnej to akurat pod względem alergologii Wielka Brytania nie
          jest zadnym punktem odniesienia.
      • olunia882-to-ja Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 17:25
        no co ty, też w płn włoszech, u nas półki sie uginają od wszystkiego co po 4 m,
        czyli od 5, mówię o słoiczkach.
      • olunia882-to-ja Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 17:30
        atucapijo napisała


        > szczepienia: mieszkam w jedynym regionei, gdzie nie sa wcale
        > obowiazkowe, samemu sie decyduje czy szczepic i na co, przy czym
        > jest hexa, jako podstawa, i pneumokoki jako opcja, wszystko gratis


        to faktycznie co region to inna opcja co do wszystkiego. my mieliśmy wszystkie
        szczepienia obowiazkowe mniej więcej jak w Pl ale w innych terminach tu się
        robi, te obowiązkowe są bezplatne ale np za pneumokoki cena u nas to około 50 e
        za 1dawkę, podobno meningokoki. w jakim regionie mieszkasz, my w piemonte.
    • krwawakornelia lodowka 07.07.09, 20:01
      to co teraz w lecie przychodzi mi do glowy to podgrzewanie w PL
      wszystkiego i niedawanie jedzenia prosto z lodowki. I ogolnie
      przegrzewanie dzieci.

      30 stopni na dworze a dzieciory w skarpetach i pod szyje pozapinane.
      • krwawakornelia fontanny 07.07.09, 20:38
        tu gdzie mieszkamy i mieszkalismy wczesniej fontanny sluza nie tylko
        ozdobie. Od wiony po jesien sa pelne polnagich maluchow radosnie sie w
        nich pluskajacych.

        Jak przyjezdzamy do PL (do wroclawia i warszawy glownie) widok moich
        urwisow bawiacych sie w fontanach w rynku czy gdziekolwiek indziej
        przyprawia tambylcow o zdziwienie. A conajmniej patrza na nas jak na
        UFO.
        • kate_8 Re: fontanny 07.07.09, 20:47
          krwawakornelia nie wiem jak jest u Was ale u mnie w mieście (w
          Polsce) fontanny są zasikane przez turystów. Ale widok zagranicznych
          fontan pełnych bobasów jest dla mnie niezapomniany smile
          • krwawakornelia we wr ani w stolicy nie sa zasikane :) 07.07.09, 20:53
            przynajmniej niezauwazylam.

            • kate_8 Re: we wr ani w stolicy nie sa zasikane :) 07.07.09, 20:56
              u nas też nie wyglądały na zasikane...dopiero sanepid potwierdził uncertain
              • krwawakornelia ee... tam... Niedlugo jedziemy 07.07.09, 20:59
                empirycznie sprawdzimy. Jeszcze nie spotkalismy sie z wysypkami ani
                niczym podobnym "po".
          • krwawakornelia przedszkole, plac zabaw 07.07.09, 20:57
            w polsce chyba nawet 3 latek jest za maly na przedszkole.

            tutaj oddajemy roczniaka lub poltoraroczniaka (bez bolu)do
            przedszkola do grupy dla maluszkow.

            a co do placu zabaw, to przyuwazylam w Polsce pojenie dzieci
            cieplymi sokami (na efekt dlugo nie trzeba czekac). Nawet raz
            slyszalam jak mamusia sie chwalila jedna drugiej ze w zabce
            ostatniego Kubusia nie z lodowki wyhaczyla. (Po wypiciu Kubusia i 5
            minutach na karuzeli synus puscil pieknego pomaranczowego pawia).

            • krwawakornelia czapka 07.07.09, 21:54
              tutaj raczej traktowana u noworodkow jako wrog numer jeden (nagla
              smierc noworodkow). A ja tez czapki zakladam dopiero jak temperatura w
              okolice zera sie zbliza albo wrecz ponizej.
            • avillka Holandia 07.07.09, 22:08
              Pierwszy staly pokarm, obojetnie co, jak nie cytrus lub grzynowa to
              jest ok smile

              Wprowadzenie glutenu, nie ma zadnego bawienia sie w pol lyzeczki
              manny przez miesiac. Dziec dostaje kromke chleba z serkiem topionym,
              dzemem, pasztetem (tak, pasztetem) i na dugi dzien widac reakcje lub
              nie.

              W Polsce torba lekarstw nawet na katar, po co? W ten sposob organizm
              nigdy nie nabierze odpornosci.

              Nie przemywa sie kikuta spirytusem, niczym sie nie przemywa, odpada
              sam po kilku dniach.

              O napieciu nieslyszalam NIGDY, za to naczytalam sie niepotzrebnie na
              forum, a pozniej spac nie moglam, bo moj dziec jakis opozniony w
              porownaniu z genialnymi i super sprawnymi dziecmi z forum.

              Synek kolezanki, 1 rok, nie raczkuje, nie wstaje.... no problem, ma
              swoje tempo. Widzial ktos nie chodzacego dwulatka? No wlasnie.

              Smoczki, ssanie kciuka na porzadku dziennym, nikt sie nie trzepia.

              Na informacyjnych ulotkach ze szkoly, napisane ze dzieci musza byc
              odpieluchowane (tu ida do szkoly czterolatki). Tak czterolatki w
              pampersie, luz.

              Woda z kranu, zadnego gotowania, spcjalnych, dzieciatych mineralek.
              Tu nawet takich nie ma.

              Jogurt po osmym miesiacu, zwykly. Niby sa te misiowe, nestlowe ale
              nie widzialam zeby ktos to kupowal.

              Mleko po pierwszych urodzinach, z kartonu, butelki, woreczka... na
              pewno nie z proszku.

              Dziecko na foteliku rowerowych po trzecich urodzinach- Holendrzy
              popluja sie ze smiechu.

              Szczepinki skojarzone, ilestam w jednym dla wszystkich, za darmo.
              Nie ma dyskusji ze jedne dobre a drugie do doopy.

              Moglabym tak wymieniac i wymieniac, nie ze wszystkim sie zgadzam,
              nie mam zamiaru czekac tak dlugo z odpieluchowaniem, nie je
              pasztetu, smoczek pozegnal w tzrecim miesiacu zycia....
              Ale pije mleko z kartonu (za 2 tyg skonczy roczek), mandarynki je od
              2 miesiecy, truskawki dostal chyba jak mial 7 miesiecy...

              Najwazniejsze to nie dac sie zwariowac i toche pomyslec a nie
              sluchac slepo jak robia "inni".


              • doa1980 Re: Holandia 07.07.09, 22:25
                avillka napisała:

                > Na informacyjnych ulotkach ze szkoly, napisane ze dzieci musza byc
                > odpieluchowane (tu ida do szkoly czterolatki). Tak czterolatki w
                > pampersie, luz.

                Jedyne czego nie moge sobie wyobrazic-przebierajac czterolatka jak
                zrobi kupe.
    • delfina77 Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 07.07.09, 22:13
      Irlandia: z tego co widze po sloiczkach to zupki z miesem wchodza juz po 4
      miesiacu, w tym samym czasie wchodza deserki z bananem i truskawka (u nas
      bodajze 10 miesiac), malina itp. Sloiczki sa na ogol wieloskladnikowe a nie
      tylko ziemniak i marchew jak u nas. Mleko krowie z butli juz po roczku, jogurty
      itp. po 6 miesiacu. W szpitalu mleko z butli podaje sie noworodkom w temp.
      pokojowej (czyli zimne) i wiele matek robi tak caly czas (tego akurat nie
      popieram). Generalnie jest wiekszy luz i zacheca sie matki do podawania dzieciom
      samodzielnie przygotowanych posilkow a nie sloiczkow, tak jak u nas
    • tusie-czek Re: Do mam mieszkających zagranicą PL 08.07.09, 11:50
      To ja o Francji z wlasnego doswiadczenia i obserwacji dzieciatych przyjaciolek.
      1. Ciaza: cala refundowana. Ja mialam USG raz na miesiac i trzy takie
      dokladniejsze. Wszystkie badania krwi (tez raz na miesiac) w tym testy
      genetyczne bezplatne. Szkola rodzenia bezplatna. Nawet znalezli mi polozna co
      mowla po angielsku bo jakos wolalam niz po francusku.
      2. Porod: bezplatny z mezem w prywatnej klinice w pojedynczym pokoju. Chyba
      inaczej sie nie robi tutaj. Znieczulenie bezplatne. Po porodzie rehabiltacja
      miesni krocza z polozna bezplatna. Zaraz po porodzie lezalam i polozna
      przychodzila mnie dogladac. Tez bezplatnie.
      3. Nie ma nacisku na karmienie piersia. Jak chcesz pomoga Ci jak nie dadza butelke.
      4. Szczepionki chyba tylko skojarzone. Bez tego forum nie wiedzialam ze sa inne.
      5. Jesli chodzi o jedzenie to sa inne normy niz w PL. Szczerze mowiac nie
      wiedzialam nawet co to gluten. Jest w sloiczkach lub nie w zaleznosci od wieku.
      Zreszta cale rozszerzanie diety polega na probach: daj dziecku jak chce niech je
      jak nie poczekaj kilka dni/tygodni. Woda do mleka mineralna nie podgrzewana.
      6. Przegrzewanie to chyba sprawa indywidualna. Latem czapeczka od slonca bo u
      nas goraco i slonecznie.
      7. O rehabilitacji nie slyszalam nikt mi nie proponowal ani zedne z moich
      znajomych dzici nie chodzi. Ale moze to kwestia szczescia. Nie wiem.
      Generalnie tu chyba jest wiekszy luz na zasadzie ze dzieci byly od zawsze i sie
      chowaly wiec trzeba to traktowac naturalnie. Natomiast w sklepach jest wszytsko
      co moze matce ulatwic zycie i zaoszczedzic czas i nie kosztuje majatku. Chyba
      dlatego srednia ilosc dzieci we FR jest taka duza bo jest to tu latwe i
      naturalnie przyjmowane.
      • embeel ps 08.07.09, 12:50
        a ja do francuskich 'wynalazków' dorzucę jeszcze popularność śpiworków i
        niedemonizowanie instytucji żłobka.
        Nie wiem Tusieczku, czy Twoje grono jak i Ty go używacie, ale ja nie znam mamy,
        która nie kładłaby malucha do spania właśnie do śpiworka. Oczywiscie w granicach
        rozsądku przy wysokich temp.
        Dla mnie idealne rozwiązanie od pierwszych dni. Zmniejsza ryzyko śmierci
        łóżeczkowej no i nie trzeba co godzinę sprawdzać, czy maleństwo "się wykopało".
        Są letnie, zimowe i "przejściowe" - dla małych i większych, cały wachlarz.
        Dodam, że o rożku nikt tu nie słyszał.

        Pod niedemonizowaniem żłobka całkowicie się podpisuję. i pod zdaniem:

        >Generalnie tu chyba jest wiekszy luz na zasadzie ze dzieci byly od zawsze i sie
        > chowaly wiec trzeba to traktowac naturalnie. Natomiast w sklepach jest wszytsko
        > co moze matce ulatwic zycie i zaoszczedzic czas i nie kosztuje majatku. Chyba
        > dlatego srednia ilosc dzieci we FR jest taka duza bo jest to tu latwe i
        > naturalnie przyjmowane.

        chociaż znam i takich, co to z Renault Megane przesiedli się na Espace po
        narodzinach pierwszego potomka właśnie ze względu na te wszystkie udogodnienia
        smile, które wszędzie ze sobą wozili.


        • my-azi Re: A w Irlandii to... 08.07.09, 13:37
          ...to mozna spotkac mamusie co to w pazdzierniku prowadzaja wozki a
          z nich wystaja gole stopki!I co na to Matka Polka???
          Dodam,ze tu przychodnie w sezonie jesienno-zimowym wcale nie sa
          pelne zagluconych i zakatarzony maluszkow!

          ...a w Mexico City malo ktora mamusia prowadza wozek- tu dzieci
          nieustannie wisza w chustach- o zgrozo!- przodem do swiata!!!Nawet
          kilkulatki smile Malowniczy widok...
          • krwawakornelia A teraz negatywy... :( 08.07.09, 18:57
            (Tu gdzie chwilowo mieszkamy)
            Dzieci sa puszczane kompletnie samopas. Powszechnym widokiem sa
            kompletnie zanudzone czterolatki, samotne ktore nie wiedza co ze
            soba poczac, bo mamusia pucowaniem chaty zajeta.

            I a propo pucowania. Dzieci musza byc czyste. Co prowadzi do tego,
            ze nawet dwulatki sa karmione lyzeczka i opakowane w sliniaki po
            pachy. A po jedzeniu natychmiast jest odkurzanie.

            I a propos jedzenia z odkurzaniem, jest obsesja zadlawien. Nawet
            roczniaki sa karmione papkami. I nie daj boze jakies male zabawki
            leza na podlodze...

            Dzieci nie sa noszone w chustach a widok nosidelka tez jest rzadki.
            Dzieci maja grzecznie i cicho lezec w wozeczku.

            Ogolnie dzieci maja byc cicho.

            • avillka Re: A teraz negatywy... :( 08.07.09, 20:51
              kornelia, gdzie mieszkasz?

              Minusy w Holandii... na poczatku wszystko przeraza hahaha, teraz sie
              przyzwyczailam i nawet polubilam ten system.

              Jedyna co mnie doprowadza do szalu to lekarze domowi, niewiedza
              kompletnie nic! Mialam przyjemnosc kilka razy i za kazdym razem
              lekarz szukal w komputerze co mi moze byc i jak to sie nazywa,
              wygoooglowac to ja sobie moge sama w domu wink
              Na szczescie nie robi zadnego problemu ze skierowaniem do
              specjalisty, wiec przezywamy smile
              • krwawakornelia wstyd sie przyznac 08.07.09, 21:15
                ale te negatywy to wybitnie tutejszy smrodzik, nawet w blizszej
                okolicy sie z tym nie spotkalam.

                We Friedrichshafen nad Bodensee (Oberschwaben) i zastrzegam ze
                chwilowo. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka