rosiee Zdjecia!!! 25.09.04, 00:56 Sprawdzcie poczte. Do Anini jak juz pisalam nie doszlo, bo nie ma miejsca w skrzynce, wiec Aniu napisz kiedy, a wysle Ci jeszcze raz. Zdjecia z wakacji wysle innym razem, bo na razie mam takie nieciekawe, na nastepnej kliszy, ktora jest jeszcze w aparacie sa fajniejsze. Beciu, Moniko i Aniu dzieki za zdjecia, sa fajowe. No to dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Zdjecia!!! 25.09.04, 11:27 Dzięki Rosiee! Super,że w końcu zobaczyłam mamusie i jej sliczna Kamilke.Mała jest naprawde słodziaszek, najbardziej podobaja mi sie jej włoski.Widze,że Kamilka i Madzia wiodą prym jeśli chodzi o piękne fryzurki.Ich mamusie oczywiście tez należą do ślicznych mam, bo skąd by sie wzięła uroda ich córeczek. No ale dosć słodzenia )))))))) Co do słów piosenek to muszę zajrzeć na tą stronkę.Ostatnio się trochę podszkoliłam w tekstach,dzięki płycie o której mówiłyście.Są tam chyba wszystkie znane kołysanki.Mamy juz swoje ulubione: "Ta Dorotka (u nas Marusia) ta malusia,ta malusia tańcowała do kolusia,do kolusia, tańcowała ranną rosą,ranną rosą i tupała nóżką bosą,nóżka bosą itd..." oczywiście moje wykonanie ma sie dalekoooo do tego co na płycie,więc z reguły słuchamy sobie kołysanek i cichuitko nucimy.Mała fantastycznie sie przy nich uspokaja i usypianie jest trochę łatwiejsze.Co do jej ogólnego zapotrzebowania na sen to jest bardzo różnie.Nie mogę jej oduczyć pobudek o 6.30.Mała budzi sie tak w granicach od 5 do 7 rano.Godzinkę pogada a potem zaczyna marudzić, bo jest śpiąca.Trzeba wziąść na rączki puścić kołysanki, dać cycusia i tak z 30 minut i może usnie.Przyzanm się,że czasem rano jestem tak nieprzytomna,że nie mam siły się podnieść i czasem mała po pół godzinie,strasznym marudzeniem wymusza to na mmnie.Dodam,że w nocy wstaję na karmienie jak wstawałam nic się nie zmieniło.No ale dość marudzenia. Co do wspominek ciążowych, to ja faktycznie powinnam się udzielać coś koło połowy pażdziernika.Do tego czasu żyłam w błogiej nieświadomości.Owszem staralismy się z mężem o dzidziusia juz jakis czas, okres mi się spóżniał itp. Ale przerabiałam to już tyle razy wcześniej i za każdym razem była jedna kreska,że teraz byłam święcie przekonana,że okres znów dostane po miesiącu.Lekarka kazała mi odstawić tabletki i po tym miałam takie cyrki w stylu-okres raz na dwa miesiące.Coś mi tam jednak szeptało,że to może być to, ale wmawiałm sobie,że na pewno nie i po co sie znów rozczarować jedna kreską na teście. Kiedy przyszła pora drugiej @ i nie pojawiała się cos mnie tknęło! Zrobiłam test 20 pażdziernika o 6 rano -bo nie mogłam doczekać.Dokładnie w swoje urodziny.Kiedy zobaczyłam dwie kreseczki byłam tak oszołomiona,że dłuższą chwilę wpatrywałm sie w nie.Jest w końcu jest!!!!!!!! Kiedy poszłam do Piotra poryczałam sie ze szczęścia.On popatrzył na mnie i powiedział,że dawno wiedział,że jestem w ciąży!"Wiedziałem,że jesteś w ciąży"!!!!!!( on wiedział a ja nie!)To były najszczęśliwsze chwile w naszym życiu.Nigdy wcześniej i nigdy póżniej tak sie nie czułam.Wręcz czułam jak we mnie rośnie mały skarb.Do lekarki pojechałam po tygodniu, potwierdziła ciąże, potem usg, pierwsze zdjęcie małego szkraba.Mało się tam nie poryczałam, jak zobaczyłam ta malą żabke i jej serduszko! ........ uciekam płacz pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Nocne wierzganie 26.09.04, 11:39 Moja córeczka ma problemy ze... wzdęciami. Wcześniej objawiało sie to kolką, potem tym, że mniej więcej od 5 rano kopała i rzucała sie w łóżeczku, czasem kopała mnie, jeśli ja nad ranem karmiłam, biorąc do naszego łóżka, a teraz... wierzga juz od 1 w nocy, czasami budzi sie z płaczem, dzisiaj przez to miała w nocy dwie spore przerwy, więc jesteśmy wyjątkowo niewyspani Czy macie może jakieś metody na wzdęcia i nocne wierzgania? Mam Infacol, ale przy kolce nie za bardzo pomagał, więc nie wiem, czy i teraz pomoże. Przyznaję, że nie odbijam jej po wieczornym i nocnych karmieniach, ale ona nie łyka zbyt wiele powietrza i nigdy nie ulewa. Może macie jakieś pomysły? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Nocne wierzganie 26.09.04, 18:20 Witam Moja mała ostatnio też ma wzdęcia- chyba po marchewce.Dwa dni była niespokojna ale na szczęście jej przeszło.Nie znam żadnej dobrej metody na wdęcia, ja próbuje ją częściej kłaść na brzuszku.Pamiętam jak mi kiedyś lekarka powiedziała,że na wzdęcia dobry jest Lefax.Mam go co prawda w domu ale nigdy nie stosowałam, nie dokuczało jej to aż tak bardzo a ja nie chciałam zbtynio dawać jej nowych lekarstw.Martulinek od maleństwa miał kłopoty z brzuszkiem i najadła się już trochę lekarstw.Zreszta podanie nowego smaku konczyło sie wymiotami.Sama jestem ciekawa czy znacie jakieś metody na wzdęcia. Co do kołysanek i tekstów piosenek tez mogę wam przegrać płytke na kasete i wysłać.Ja jestem zachwycona tym jak mój szkarab reaguje na te piosenki.Wczoraj usypianie trało jakieś 15 minut!!!! Wieczorne wyciszanie trwało u nas nawet do dwóch godzin!!!!!! Co prawda mała parę razy się przebudziła ale to z powodu brzuszka. Muszę się tez pochwalić- Martula nauczyła sie przewracać z brzuszka na plecy.Najlepiej jej to wychodzi jak jest na golaska przed kapaniem. Uciekam, bo tata przewija córe i pieluchy zapomniał!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Nocne wierzganie 26.09.04, 21:24 > Muszę się tez pochwalić- Martula nauczyła sie przewracać z brzuszka na > plecy.Najlepiej jej to wychodzi jak jest na golaska przed kapaniem. Gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: przewrotki:-) 28.09.04, 13:39 Gratulacje dla wyczynów Waszych dzieciaczków Ja czekam niecierpliwie na pierwszą przewrotkę z plecków na brzuszek - juz prawie ) Na razie Pola "odkryła"swoje stópki i cały czas je chwyta i..ciąnie za skarpetki i ...do buzi !!! fascynujące zajęcie.. hi hi hi !! Moja córeczka jest chyba najmłodsza,więc musze poczekać na te pierwsze piruety.. pozdrawiamy!! pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Musze sie pochwalic 01.10.04, 20:41 Witam, No wiec doczekałam się - Pola się przewróciła)) -z brzuszka na plecki. Osobiscie tego nie widziałam niestety.Byłam zajęta robieniem sniadania,dlatego to stałam tyłem do dziecka a ona leżala na kocyku na podłodze. Odwracam się - patrze- a ona obok kocyka NA PLECKACH!! Złapałam aparat i uwieczniłam to na zdjeciu. Położyłam ją ponownie na brzuszku - chciałam zaobserwowac - jak ona to zrobiła?Zobaczyłam jednak tylko jak podnosi tyłeczek i "zarzuca" nim na boki. Niestety druga przewrotka nie wyszła..No i skonczylo sie jej leżenie na kanapce- teraz juz jej tam nie zostawie. Mam pytanie czy zaczęłyście juz podawać Maluszkom jedzonko? Jabluszka soczki itp?? rosiee: dostałam zdjęcia- super. Kochana ta Twoja córeczka- slicznosci. Poza tym łądnej dromadki sie dochowałaś ) MONIKA!!!DZieki za płytę!Dzisiaj przesyłka dotarła do mnie.Zadalaś sobie duzo trudu ,żeby wysłąć i to wszystko opisać.Dzięki Wielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 15:03 wybaczcie ale aż mnie nosi żeby się pochwalić!!! Dominika SIEDZI!!!!! od likunastu dni podciągała głowe i podciagała odrywała ją od ręki podnosiła plecki i nagle hoooooops i siedzi na kolanach i to nie jakoś tak ale prosto jak struna! no może czasem się garbi bo.... zauważyła że tak ma bliżej do swoich nóg) hihi! a wczoraj... wczoraj pierwszy raz usiadła w wanience! az się poryczałam durna baba.... Uściski i dziękuję za zdjęcia!! Zapraszam do umieszczania fotek na nowym watku forum Zobaczcie! POZDRAWIAM! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 15:04 nie mówiłam że mnie nosi) zapomniałam podać link do tego wątku) oto on: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16083781&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 20:39 Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!! Dla kogoś kto nie ma dzieci, takie sensacje to pewno nic takiego, co tam siada, chodzi.Jednak dla mamy najdrobniejsza nowa rzecz jaką nauczy sie jej skarb to wielkie wydarzenie! Jeszcze raz gratulacje, ja sobie pewnie jeszcze poczekam na siadanie, choć mała jak jest na kolanach sama się rwie do siadu.Na razie cieszymy się kulaniem z brzuszka na plecy! pozdrawiamy ps.nowy wątek jest fajniutki juz sie tam poudzielałam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: musze się pochwalić;-))! 28.09.04, 21:56 No to widze,że maluchy stały sie bardzo absorbujące!!! A moja mała ostatnio jak aniołek )))- mam nadzieje,że nie powiedziałam tego w złą godzinę. Hmmm wczoraj dowiedziałam się,że jedna z moich kumpeli jest w ciąży-termin na maja!! a dzis dowiaduję sie o drugiej-termin na kwietnia!!!! Oj sypia sie te maleństwa sypią!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: musze się pochwalić;-))! 30.09.04, 08:14 Gratulacje dla małej silnej dziewczynki!!! To swiadczy o tym, ze Mała ma naprawde dużo siły i lubi ćwiczyć. Nie chciałabym zmniejszać Twojego entuzjazmu, bo ja też się bardzo cieszę, kiedy Zosia ślicznie się podciąga do siadu, już prawie sama, ale tak naprawde to nie jest takie prawdziwe siadanie. Czytałam o tym na forum i jest w tym sporo racji. Niemowlę jest w stanie usiąść, jesli się czegoś uczepi i podciągnie, np. rąk mamy lub szczebelków łóżka, ale samodzielnie nigdy nie siada z leżenia na plecach - tak to nawet dorosłemu trudno usiąść. Zaczyna chyba od przewrotki na bok, podpiera się rączką i dopiero dźwiga do góry. Jeszcze raz gratulacje i dalszych owocnych ćwiczeń! Buziaki Monika Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Coś ucichł te wątek... 30.09.04, 08:16 Ach gdzie Wy dziewczyny, gdzie? Asi tu nie było od wieków, Jola, Rosiee - co słychać? Stęskniłam się za Wami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 a nam mija rok.... 01.10.04, 16:40 Właśnie...coś tu cichutko ostatnio.... Dziś rano minął rok od chwili gdy zobaczyłam na teście grubą czerwoną krechę.... tak sobie patrzę na tego sms-aod męża-tyle w nim radości a jednoczesnie niedowierzania że to TO że to już..... ale ten czas leci... juz rok od dnia w którym zaczeło sie zmieniać moje życie...taka jestem szczęsliwa.... beata Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: a nam mija rok.... 02.10.04, 23:21 Oj, ja też się czasami tak rozmarzę... Dziś sobie uświadomiliśmy, że Zosia jest z nami dopiero 4 miesiące, a nam się wydaje, jakby była z nami od zawsze, jakby te świat przed nią nie istniał. Nam również dziecko dało dużo szczęścia, odmieniło całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Coś ucichł te wątek... 03.10.04, 00:19 Zglaszam sie. Niedobry maz "zabral" mi notebook-a na kilka dni i to bez ostrzezenia, rozumiecie? Niezly odwyk od forum mi zafundowal. Najpierw bylam zla, ale w sumie to dobrze mi to zrobilo, przeczytalam w tym czasie "I nie bylo juz nikogo" Agathy Christie, chociaz nie jestem jej fanka to nawet mi sie podobalo, polecam. A czy Wy cos czytacie w wolnych chwilach? Najczesciej jednak to udaje mi sie cos przeczytac na spacerku, ale wkrotce chyba i to sie skonczy, bo w zime wysiadywac na laweczce to juz tak przyjemnie nie bedzie jak w lato Ale i tak sie za Wami bardzo stesknilam! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Mała chandra 02.10.04, 23:24 No i zaczyna się rok akademicki, dla mnie oznacza to pracę i częstsze rozstania z córeczką. Dostałam wykłady na uniwerku z dosyć trudnego przedmiotu (buuu!), do tego pare zajęc na drugich studiach... Z Zosią będzie moja mama, ale ja i tak jestem smutna, bo muszę ją zostawić na parę godzin dziennie. Jest mi smutno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Mamy 5 miesięcy!!!!!! 03.10.04, 18:06 Witajcie! Moja mała właśnie dziś kończy 5 miesięcy.Ja pamietam jak dziś, ból, jazde do Poznania, przyjęcie do szpitala i poród!!! Dosłownie jakby wszystko działo sie wczoraj a nie 5 miesiecy temu.Nie miałam pojęcia,że czas z takim maleństwem tak szybko płynie i że te maleństwa tak szybko rosną.Pewnie ani sie obejrzę a mała będzie kończyła roczek.Martula jest coraz fajniejsza, widze,że coraz więcej rozumie i zaczyna tam sobie po swojemu "kombinowac".Przewijanie jej czy utrzymanie na przewijaku graniczy wręcz z cudem, za wszelka cene zawsze próbuje coś dosięgnąć czy przewrócić sie na brzuszek. reszta potem pa Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 reszta- Kłopoty z jedzeniem 03.10.04, 21:46 Ta reszta nie jest zbyt wesoła.Ostatnio mam problem z jedzeniem małej.Np.dziś zjadła koło 10 a potem wdusiłam jej koło 15,18 i na spanie koło 20.Ogólnie ma jakby wstręt do piersi i kompletny brak jakichkolwiek chęci do jedzenia.Zaczyna mnie to martwić, był juz podobny okres kiedy nie chciała jeść ale przeszło jej to.Na dodatek według mojej wagi mała waży 6660g a miesiąc temu u lekarki miała 6320g.Jeżeli waga mi sie nie popsuła-w co wątpię mała przybrała stanowczo za mało!!Zrobiłam jej posiew moczu wyniki bede miała we wtorek.Do mojej lekarki nie mam co isć, zawsze bagatelizuje sprawę a ja boję sie,że coś mogło sie jej przyplątać.Mam dobrą lekarkę w Poznaniu i chyba się do niej wybiorę.Najbardziej wkurza mnie to ,że w małych miastach jeśli chodzi o lekarzy jest fatalnie!!!! Gdy byłam w ciąży też jezdziłąm do Poznania ale jest to troche męczące, szczególnie jeśli jedzie się z jakąś drobnostką-oczywiście,że to drobnostka dowiaduje sie dopiero po wizycie!Mała ma szczepienie dopiero na początku listopada, więc trochę sie zastanawiam czy jechać do lekarki, bo jesli sie okaze,że po zważeniu u niej mała ma jakieś 7 kg, a ja jechałam tylko ja zważyc? Nienawidzę takich decyzji!Na dodatek Martula ma okropne problemy ze spaniem.Budzi się koło 2 w nocy na jedzonko i póki jest u mnie na rękach jest ok,ale gdy ją tylko odkładam do łóżeczka natychmiast jest pobudka.Potem noszenie na rękach do 5-6 rano, albo spanie na moim brzuchu.Są dni kiedy wręcz padam ze zmęczenia.Gdyby nie to spanie i jedzenie wszystko było by wręcz idealne Na dodatek robia mi sie od tego wszystkiego zastoje w piersiach, są jak kamienie.....a kiedys się martwiłam,że mam mało mleka... Musiałam sie wam trochę wyżalić i przy okazji wyrzucić to z siebie.Poczekam do wtorku zobaczymy, może coś sie zmieni... Tak na marginesie to ja podobno też była wielkimmm niejadkiem- moja ciocia która mnie bawiła do tej pory robi mi wyrzuty za moje "wielkie plucie" wszystkim co trafiało do buzi.Do dzis nienawidzi pomidorówki-jedynej zupy jką jadłam. Monika a tobie współczuje powrotu do pracy, ale czasem to dobrze robi dla mamy i dzidzulka.Mama rzuci sie w wir wielkiego życia i odpocznie od codzienności z dzieckiem a malutka pewnie bardziej bedze lgneła do mamusi.Wiem, wiem że takie pocieszanie na niewiele się zdaje...ale podobno nie ma tego złego... pozdrawiamy mamuśki Ela i Martula Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: reszta- Kłopoty z jedzeniem 04.10.04, 09:37 Elu ja bym pojechała.... Tak czy siak bedziesz się przecież denerwować przez ten miesiąc i Twój stres w niczym nie pomoże a może jeszcze dodatkowo zwiększyć niepokój małej... Wyczytałam w jakiejś gazecie dla mam że czasem lepiej lecieć do lekarza z drobnostką i narazić się na śmieszność (choć DOBRY lekarz-o jakich dziś tak trudno!-nie powinien nigdy wysmiać młodej mamy!!)więc lepiej się narazić niż później robić sobie wyrzuty , żałować i słuchać karcenia lekarzy że przyjechało sie tak późno!To tyle jeśli chodzi o jedzenie Martuli a spanie.... nie jestem ekspertem ale... wiesz, tak sobie myślę że to może być zwykła potrzeba bliskości.... sa ponoć dzieci (w sobotę był gdzieś program o zaklinaczu dzieci i tam był podobny przykład ale starszego malucha) które mamę i pierś kojarzą ze spaniem i nie potrafią zasnąć same i jeśli się je odłoży do łóżeczka to budzą się zaraz po kilkunastu w najlepszym wypadku kilkudziesieciu minutach... Myślę że jedynym wyjściem z sytuacji może być wspólne spanie póki co....??? ale nie wiem czy to coś da no i czy nie śpicie juz razem...? W programie o którym wspomniałam podano sposób "na podnoszenie i kładzenie" ale nasze dzieci sa chyba jeszcze za małe na taką metodę...? POWODZENIA! pozdrawiam! napisz koniecznie co postanowiłas i jak tam Martula! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Kłopoty ze spaniem - program sobotni 04.10.04, 21:55 Hej , Ja takze ogladalam ten program w sobotę. Moj mezus mnie obudzil i na siłe niemal posadzil przed telewizorem. A wszystko dlatego ze nasza coreczka buszi sie z 8 razy w ciągu nocy.On chodzi niewyspany i coraz czesniej zasypia na kanapie zamiast sie przytulic ( Jak tak dalej pojdzie tro nas zwiazek legnie w gruzach. Uwazam ze 4 -miesieczne dziecko jest za małe na takie metody.nie wiem co robic.Ja to jeszcze moge odespac nieco w ciagu dnia ale on? Musi byc wyspany i przytomny. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Kłopoty ze spaniem - program sobotni 04.10.04, 22:06 Hejka, napiszcie cos wiecej, o co chodzi z ta zaklinaczka? U nas zasypianie na noc to tylko przy cysiu przez co Mala spi z nami i tak sie juz przyzwyczaila. W dzien raz na rekach a raz wystarczy sie przy niej polozyc, ale w tym przypadku tez odpada samodzielne spanko we wlasnym koszyku (poki co, potem wlasnym lozeczku). Boje sie, ze jej potem szybko nie odzwyczaimy od tego spanka z nami. Co robic? Taki 4-ro miesieczniak ma juz swoje przyzwyczajenia! No to pa. ps. A moj maz tez za szczesliwy z tego powodu nie jest z popdobnych powodow co Twoj Aninia. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: reszta- Kłopoty z jedzeniem 04.10.04, 11:28 Ja też bym chyba pojechała, chociaż dzieciaczki po 4 miesiącu już tak szybko nie przybierają na wadze, jak wcześniej, bo więcej się ruszają, ćwiczą, gimnastykują, a Twoja Marta właśnie tak robi! A z tym spaniem... Może ma taki okres? Moja Zosieńka na razie nie zasypia inaczej jak na spacerze lub lulana na rękach. W nocy czasami budzi ją brzuszek, noc weekendowa mieliśmy niespecjalną, no dała nam popalić. A z tą zaklinaczką i metodami na usypianie - też o tym myślałam. Jest taka metoda, że w ogóle dziecko się zostawia, ono płacze, wchodzi się na pół minutki i potem wydłuża ten czas, kiedy dziecko jest samo, a ono wtedy płacze! Ja bym tak nie potrafiła. A metoda zaklinaczki, czyli "podnieś i odłóż" czy jakoś tak, może by była i dobra, bo w sumie tuli się dziecko, kiedy ono płacze, ale juz to widzę, jak ją bierzemy i odkładamy po 100 razy na godzinę przez całą noc... Na razie, póki co, będziemy chyba Zosię dalej lulać, ale niedługo muszę wymyslić coś innego... Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Mała chandra - nie u mnie 03.10.04, 22:12 Hm, ja tez niby moglabym wrocic do pracy, ale jestem na razie od tego daleeeeka. Urlop macierzynski juz mi sie skonczyl, ale zostaje w domu dluzej. Na razie planuje na rok - tak na probe, zobaczymy jak coreczka i mamusia to zniosa. Tym bardziej, ze i tak nie mialabym jej z kim zostawic, a pracowac tylko na opiekunke to moim zdaniem bez sensu. Zreszta od zawsze mowilam, ze jak bede miala dziecko to sama je wychowam. Oczywiscie w zyciu sa rozne sytuacje, ale dobro dziecka dla mnie najwazniejsze. W kazdym razie Moniko, kilka godzin dziennie to jeszcze i tak nie najgorzej. Uszy do gory Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Mała chandra - nie u mnie 03.10.04, 22:16 ..a i dla samych powrotow podobno warto sie rozstac, dzieci potrafia zgotowac nie lada powitanie.. tak gdzies czytalam Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Mała chandra 04.10.04, 09:41 Tupelo domyślam się co przeżywasz... ja wracam do pracy za 3 tygodnie-nie mam innego wyjścia jesli chcemy wogóle przeżyć to ja też muszę pracować-ale to inna bajka.... Nie będzie mnie w domu od ok 7 do ok 15 więc plus minus 8 godzin i kilkanaście minut z dojazdami-jestem już w coraz większym dołku z tego powodu... nie mówię ani mężowi ani babci która będzie siedziała z Dominiką... po co? nie wiem czy oni zrozumieją.... przecież dziecku nie stanie się krzywda-usłyszę... ja wiem że może i nie że fizycznie będzie ok że moja mama o nią zadba-mają dobry kontakt... ale psychicznie? Czy ona też tak bardzo to przeżyje? Czy też będzie tęsknić? tak się boję.... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Mała chandra 04.10.04, 11:21 Beatko, trzymaj się dzielnie, jeśli tak trzeba - co zrobić? Ale i tak jestem pewna, ze Dominice nie zabraknie maminego ciepła! Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Mała chandra 05.10.04, 12:55 Widzę, że zaczynają się problemy, mnie też nie omijają rzeczy które mnie niepokoją, ale jakoś nie pociesza mnie, i nigdy nie pocieszała, tzw. cudza krzywda. Mam nadzieję Elu, że problemy Martusi skończyły się już, albo okazały się zupełnie niegroźne, napisz coś o tym. Podziwiam was , ze jesteście w stanie kontrolować godziny nocnych pobudek, wiecie ile razy i o której godzinie... moja Madzia budzi się w nocy nawet do 4- 5 razy, powisi przy cycku, pokręci się i zasypia, na szczęscie nie wymaga noszenia i kołysania na rękach, bo chybabym, nieprzytomna, ją tym obudziła, zamiast uśpić..., w kwestii wyrabiania tzw. pożytecznych nawyków, staram się ZAWSZE odkładać ją do łóżeczka, niech wie, że tam właśnie odbywa się jej sen, przestrzegam was niniejszym, bo wiem, jak trudno jest potem odzwyczaić dziecko od rodzicielskiego łóżka (prędzej was z niego przepędzi, niż samo pójdzie!). Nie jestem też w stanie odespać deficytu w ciągu dnia, po prostu padam przy wieczornym karmieniu; moje małżeństwo jest w ruinie.... Byłam wczoraj u lekarza, Madzia ma w oczkach ropkę, która jest oporna na rumianek, pani doktor (tzw. dobra!) nawet nie spojrzała na dziecko, tylko kazała iść do okulisty, chciałam się jej jeszcze zapytać, co z podawaniem pokarmów stałych, „a nie dostała pani książeczki?”, no dostałam, ale jak mam jej powiedziec, że nie mam czasu studiować książeczki,w której jest napisane, jaki słoik z jakim symbolem mam kupić teraz, a jaki za miesiąc, w ogóle nie mogę zadać żadnego głupiego pytania, bo w najlepszym razie nie otrzymam odpowiedzi, tylko dziwne spojrzenie: primo: jestem matką po raz trzeci, secundo: mój mąż jest lekarzem, tertio: to zaprzyjaźniona przychodnia gdzie wszyscy o tym wiedzą... Summa summarum wkurza mnie to i irytuje. Mam sobie sama interpretować wyniki badań, kolor i konsystencję dziecięcej kupy, mam sama wiedzieć kiedy i z czym do szczepienia, mam sobie sama radzić, a do lekarza przychodzić dopiero z czymś poważnym. Myślę, że miałam wiedzieć, że pediatra na oczka nie pomoże, że do okulisty nie trzeba skierowania, pani doktor była zdziwiona, że nie wiem, GDZIE do tego okulisty... (do cholery nic dziwnego, skoro nie korzystam z lekarzy). Może rzeczywiście za mało robię, żeby być wyksztalconą mamą? Kiedy mój dwunastoletni syn nabawił się kurzajek na stopach (basen, sala gimnastyczna) i nie przejąl się tym, bo nie wiedział, co to jest, a ujawnił się dopiero, jak stan był katasrofalny, to ja musiałam iść do znajomej lekarki, wstydzić się za zaniedbanie dziecka w lekarskiej rodzinie.... Leczymy te cholerne brodawki już chyba z rok, i to mało skutecznie... Mam doła, to widać, nie? Następna problematyczna rzecz to właśnie praca. Współczuję wam wszystkim, które musicie zostawić dzieci i iść, nawet na te parę godzin dziennie, wiadomo, że pod opieką krzywda się dziecku nie dzieje, ale to nie o to chodzi, chodzi o więź dziecka z mamą, i mamy z dzieckiem nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie skutki będzie miała rozłąka. Ja nie mogę sobie wręcz wyobrazić, że mogłabym zostawić Madzię w innych niż moje rękach, a ponieważ żadna bliska osoba nie wchodzi w grę (ani babcia, ani ciocia, ani nikt tego typu), więc praca również póki co nie wchodzi w grę. Nie byłabym w stanie myśleć o żadnej pracy, a wyłącznie o dziecku (gdybym pracowała poza domem), a próba zrobienia czegokolwiek w domu, niejako przy okazji, mnie szczerze mówiąc przerasta (nigdy nie wiem, czy mam właśnie 15 min, czy dwie godz. czasu). Jest to, nie ukrywam, źródłem różnych dziwnych potyczek (na razie tylko słownych he he), wprawdzie przeżyjemy bez mojej pracy, ale o ileż lepiej moglibyśmy żyć z dodatkowym dochodem, a jakże! Na swoją korzyść mam póki co fakt, że nikt oprócz mnie nie jest w stanie Madzi nakarmić i mam tu na myśli techniczną stronę. Próby czynione były tylko z butelką, Boże, co będzie, jak odkryją, że Madzia ładnie je z łyżeczki???!!! (Rosiee, może masz jakiś pomysł na zarabianie w naszej sytuacji, bo chyba jesteśmy w podobnej, może chociaż jakies lekcje? Sorry, dzisiaj wyślę ci zdjęcia) „..a i dla samych powrotow podobno warto sie rozstac, dzieci potrafia zgotowac nie lada powitanie.. tak gdzies czytalam” – może i tak, ale nie małe dzieci, bo małe dzieci szybko zapominają, chyba że się wraca do nich po kilku krótkich godzinkach, pamiętam jak serce mi krwawiło, kiedy synek tulił się do opiekunki, a nie do mnie, bo ona się nim zajmowała trzy dni w tygodniu (ja na studiach). I czy to będzie babcia, czy obca osoba i tak wam będzie żal. Pomijam sytuację, kiedy syn mnie po tygodniu po prostu nie poznał (sesja), był u drugiej babci w innym mieście. Koszmar. Dalej: Madzia nie chce się przekręcać na boki, z umiarkowanym entuzjazmem leży na brzuszku – jeszcze nie wpadła na to, że w tej pozycji może również wypoczywać kładąc główkę na podłożu, i być może już na to nie wpadnie..., pokazuję jej stópki od dwóch miesięcy, ale do tej pory nie zainteresowała się nimi na poważnie.... Lubi jeździć samochodem, ale nie znosi stać samochodem (światła, korek) i nie lubi fotelika samochodowego, więc wczorajszy dzień w centrum miasta: przychodnia – urząd miasta – kasa chorych – szkoła – hipermarket, był dla nas wszystkich (Madzia, ja, Anka) trudny do zniesienia... Moje drogie, powyższego posta nie powinnyście były czytać z dwóch powodów: 1. jest za długi 2. jest na wskroś pesymistyczny Własciwie nie powinnam go na wątku zamieszczać... Ale się nazbierało, muszę częściej pisać chyba, może to rozłąka z wami wpędziła mnie w taki dół... Pa coś pozytywnego: byłam dzisiaj o świcie w laboratorium (wreszcie mi się po czterech miesiącach udało!!!!), po południu będę wiedzieć, czy mam anemię, czy nie.... Madzia się obudziła. Boże, jaka ona jest śliczna, cudowna i słodka!!!!! (jakie to są płaskie i bezbarwne słowa na określenie tego ZJAWISKA!) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Mała chandra 05.10.04, 21:46 Jolu, jak dobrze, że się odezwałaś! Dobrze było przeczytać twój post. Oj, widzę, że chandra dopada nie tylko mnie... U mnie raz dobrze, raz źle. Źle to to, że zaczęłam już te zajęcia, z musu jeżdżę autem po 4-letniej przerwie (musze dowozić Zosię do babci, jechać na uczelnię i z powrotem), co jest dla mnie powodem dosyć dużego stresu. Do tego dzisiaj miałam pierwszy wykład ze studentami i okazało się, że to, co ja zaplanowałam na wykłady, oni już mieli wczesniej z kim innym (przedmiot się trochę inaczej nazywał, ale w gruncie rzeczy chodziło o to samo), w związku z tym cały mój misternie układany plan i świetne pomysły legły w gruzach. Źle to też to, że zaczęłam Zosi dawać jabłuszko, w zeszłym tygodniu, w poniedziałek, od wczoraj miała iść marchewka, ale Zosia zaczęła mieć problemy z brzuszkiem, więc na nowe pokarmy musimy poczekać, aż jej układ trawienny jeszcze dojrzeje. Właściwie to nie tak źle, bo przy karmieniu piersią nowe pokarmy właściwie powinno się wprowadzać dopiero w II półroczu, czyli od 7 miesiąca... Żle to to, że nie mam czasu na tyle rzeczy, które muszę zrobić. Chyba będę pracowac po nocach, tylko ile wytrzymam? Też sobie kurcze pieczone wzięłam roboty: drugie studia, doktorat. Teraz żałuję, ale niczego nie rzucę... Zła jest rozłąka z dzieckiem, ale mam nadzieję, że Zosia bardzo na tym nie ucierpi, dzisiaj np. całą moją nieobecność przespała na spacerze (2 godz. 15 minut), gorzej będzie z czwartkiem. Dobre to: Dzisiaj byliśmy na szczepieniu. Zosia waży 7 kg (6 tygodni temu równo 6 kg), mierzy 67 cm (wtedy 60,5 cm), czyli pieknie rośnie, chociaż zawsze się boję, czy mam dość pokarmu. No i od 2 dni zaczęły sie i u nas przewrotki. Tak na to czekałam i sie martwiłam, że nic, a tu mamy fikanie z pleców na brzuszek, z brzuszka na plecy (tak do końca jeszcze nie, ale już prawie, tzn. cięzka pupa czasem nie chce się przewrócić), do tego dzisiaj leżąc na brzuszku oparła się na dłoniach... No normalnie czad, wielka radość. Jolu, Ty się nie martw, każde dziecko rozwija się we własnym tempie i Madzia na pewno lada dzień zacznie Ci fikać na boki. No i ślini się na potęgę. > Lubi jeździć samochodem, ale nie znosi stać samochodem > (światła, korek) i nie lubi fotelika samochodowego Oj, skąd ja to znam. Jedziemy - super, Zosia cicho, czasem drzemie. Stoimy na światłach: "yyyyyyyyy! eeeeeeee! aaaaaaaaaa!" (tłumaczenie: "Jechać, jechać, nie stać!"). Ha! Ja też poszłam się zbadać, ale na szczęście wszystko OK. Jola, trzymaj się cieplutko i pisz pisz... Buziaki, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Mała chandra 09.10.04, 01:48 Hejka, witam wszyskie chandrowiczki, co Wam tak smutno, pogoda za oknem sie nie podoba? Aninia, dziekuje za linke. W sprawie usypiania Kamilki, to ostatnio jedno mnie zastanawia. Dlaczego przed kazdym snem musi sobie poplakac? Nie zasnie jak sie nie powierci i nie poplacze, hm? Martwic sie tym czy to normalka? Jolu, ja na razie o pracy nawet nie chce slyszec, nawet o dodatkowej. Pomysle jak mnie przycisnie do muru. Pewnie jakies korki trzeba bedzie wymyslic. Lece na karmienie, sorki. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 08.10.04, 21:45 Hej, Cos dlugo macie ta chanderke(Mam nadzieje,ze juz przeszla? Kazde dziecko rozwija sie we wlasnym tempie i to jest w porzadku.Teraz jest taka okropna pogoda,jesien.Tez musze sprawdzic czy nie mam anemii.Prawde mowiac energia mnie rozpiera pozdrawiamy Acha, Dorotka z Kolysanek utulanek jest u nas na pierwszym miejscu Bylysmy u ortopedy,lekarz zalecil "szerokie -pieluchowanie" profilaktycznie.czy tez cos takiego stosujecie? pa,pa Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: zaklinaczka dzieci -TV2-do rosiee i nie tylko 08.10.04, 22:05 podaje link z opisem tej metody forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=16448477&a=16524720 Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 08.10.04, 22:30 Pewnie CHANDRA nadal trwa...? U mnie nic lepiej... choć sie starałam -dzis pekłam bo Dominika miała potworny dzień! Non stop wycie jekolenie marudzenie jojczenie i tak od 5.45 bez spania (jedynie dwie drzemki po 15 minut!)... chyba będą ZĘBY... mam nadzieję że tak i ze szybko-niech to się skończy! od dwóch dni budzi sie bardzo wcześnie i to z płaczem takim żałosnym że muszę lulać i tulić... dziś jednak przeszła samą siebie... choć teraz jak śpi i tak na nią patrzę... żal mi jej...ślini się okrutnie-właściwie ślina cieknie jej cały czas z buzi i gryzie niemiłosiernie wszystko co się da nawet zaciska te swoje twarde dziąsełka podczas karmienia-az się boje pomysleć co to będzie jak wyjda zęby!! JOLU dobrze że znów jesteś-szczerze to zaczęłam się martwić czy wszystko OK bo zniknełaś zaraz przed weekendem i bałam się czy aby sie coś ... tfu! wazne że jesteś! i choc to marne pocieszenie u mnie też kryzys a nie zapowiada się by miało być lepiej-zostało 16 dni do powrotu do pracy!! jestem załamana... Kupiłam LAKTATOR i mam zamiar odciągac mleko Dominisi-teraz się ucze! Pediatra zalecił nam Nutramigen (czy jakos tak) ale po "konsultacjach" na forum stwierdziłam ze to rzeczywiście głupota z mojej strony skoro mam mleko dawac jej sztuczne! PIELUCHOWANIA SZEROKIEGO nie stosowałam bo nasz ortopeda powiedział że:" to żadna profilaktyka wkładać dodatkową pieluche dziecku-wiązanie trójkątnej tetrówki na dwóch tetrowych to cos tam daje ale tak... zresztą - dodał-jak będzie miała być dysplazja to bedzie i wtedy pieluchy nie pomogą"! Ale co lekarz to opinia... ok zmykam juz bo późno! dobrej nocy! odezwę się jeszcze.... Odpowiedz Link Zgłoś
jolanda3 Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 10.10.04, 21:01 Czesc dziewczyny! Właśnie znalazłam ten wątek z czego się bardzo cieszę. Mam na imię Jola. Urodziłam 28.05.2004 - trzy dni po terminie ślicznego Szymonka (jak widzę dominują tu małe kobietki).Szymonek ma 5-letniego braciszka Karolka. Szymcio jest oczywiści przecudowny, zabawny, pogodny i niesamowicie żywotny. Jak lezy na pleckach cały czas fika nózkami i raczkami. Przewraca się juz z plecków na brzuszek i odwrotnie, je już zupki i jabłuszko łyżeczką (i to jak ładnie!!), ostatnio żywo zainteresował się swoimi stópkami, które leżąc trzyma często prostopadle do tułowia i ma wielka ochotę na dużego paluszka. Jest bardzo towarzyski i w samotności nie lubi przebywać. Jedyny mały problemik to jedzenie mleczka na raty i chyba mniej niż powinien (karmię butelką). Pozdrowionka i ucałowania dla waszych 5 miesięczniaczków, Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jolanda3 Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 10.10.04, 21:22 Mam jeszcze prośbę. Napiszcie proszę ile ważą wasze pociechy? Mój 4,5 miesięczny Szymonek w ubraniu 7200 kg (na wadze łazienkowej-staję z nim na rękach potem sama i to jest różnica). Wydaję mi się, że to trochę mało (jego braciszek w tym wieku ważył 1,5 kg więcej), bo jak wspomniałam mleczkiem się nie przejada. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Nowa osoba 11.10.04, 12:05 witaj jolanda3! ciesze się niezmiernie że tu zajrzałaś bo tak się składa że nasze dzieci przyszły na świat w tym samym dniu!!! Nie wiem ile Dominika waży obecnie-w środę dopiero idziemy do lekarza-ale myslę że waga Szymonka jest ok-to że jego braciszek był cięższy nie znaczy że on też musi ważyć tyle samo.... Grunt to że przybiera i nic mu nie dolega! Usciskaj Go od nas! pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Nowa osoba 11.10.04, 12:07 i mi ucięło drugą sygnaturkę) ale już chyba będzie dobrze....? z przyjemnością obejrzę zdjęcia Twojego synka-może być na gazetowy adres)! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 12.10.04, 20:53 Hej, witaj! Wydaje mi sie, ze Twoj synek ma dobra wage. A jaka mial urodzeniowa? Moja Zosia: waga urodzeniowa 3200 waga przy wypisie 2900 tydzien temu wazyla rowno 7 kg. Karmie piersia. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Nowa osoba - CZESC 10.10.04, 21:23 Witajcie Ciesze sie ,ze do nas dolaczylas. Noo i mamy nowego " kolegę" w gronie SZYMONKA Jestes doswiadczona Mamusia,wiec mam nadzieje,że podzielisz sie z nami swoimi doswiadczeniami i uwagami. Moja niunia nauczyla sie rzucać grzechotkę!Wyrzuca ja daaleko od siebie - tak na metr Codziennie funduje nam cos nowego pozdrawiamy) Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Mała chandra 09.10.04, 02:19 U nas tez 'Dorotka' na pierwszym jak sluchamy 'Kolysanki..' a do spiewania to 'Aaaaaa kotki dwa', mamusia sie wreszcie nauczyla, dzieki plycie i Monice. Szerokiego pieluchowania u nas nie stosujemy, bioderka ok, a profilaktycznie tez ortopeda nam nie zalecila, wiec nie. A na badania to tez sie juz wybieram, chyba od dwoch miesiecy. Zobaczymy czy ja tez anemiczka przypadkiem nie jestem z powodu mojej hardkorowej diety, ktorej mam juz dooooooooosc! Ale z Kmilka to nigdy nie wiadomo po czym ja wysypie. Niby nic takiego nie jem.. moj maz sie smieje, ze moze za duzo wody pije.. dowcipnis! No to dzis na tyle. Ide do lozeczka przytulic sie do.. cieplutkiego i pachnacego bobaska. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Katar! 09.10.04, 22:39 Dziewczyny, pomóżcie! Jak ulżyć Małej z katarkiem? Mam sól fizjologiczną, jakąś beznadziejną gruszkę, która nic nie odciąga, kropelki homeopatyczne i Nasivin. W dzień trochę jej ciekło z noska, ale była spokojna i normalnie oddychała, teraz się zaczęło na dobre, bo śpi i ją katar męczy. Czy do spania położyć główkę wyżej? Czy na noc zakropić kropelkami? I czy w ogóle trzeba stosować gruszkę? Buziaki, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Katar! 09.10.04, 22:48 Czesc Moniko, u nas odpukac katarka jeszcze nie bylo wiec duzo Ci nie pomoge. Jedyne co wiem, bo czytalam na forum,ze gruszki, nawet te specjalne dla niemowlat, nie sa najlepsze, bo podrazniaja sluzowke. Zamiast tego podobno lepiej uzywac watki skreconej na ksztalt koncowki od gruszki. Mam nadzieje, ze to nic powaznego i szybko minie. Duzo zdrowka dla Zosi. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Katar! 09.10.04, 23:49 Monia! Ja tez mam gruszke ale nie wiem jak z niej korzystac. Kiedys probowalam ale nic z tego nie wyszlo.Zamiast tego wynalazku uzywam skreconego kawaleczka chusteczki albo miekkiego papierka.Pola juz sie chyba przyzwyczaila do tych zabiegow )),bo nawet nie placze przy tym.Codziennie rano odbywa sie czyszczenie noska.Uszka tez czyscimy ,teraz juz normalnymi paleczkami ale nie za gleboko Podobno dobra jest MASC MAJERANKOWA do smarowania pod noskiem.Dzieci lubia ten zapach.Nie jest droga,mozesz ja dostac w aptece. Acha ja zauwazylam ,ze Pola ma katarek ,kiedy nie zakladam jej czapeczki po wyjsciu z lazienki po kapieli.Trzeba tego pilnowac Znalazlam ciekawy link o szczepionkach,ale nie dodalam do ulubionych( Ps.Ogladalyscie rano zaklinaczke/ Bylo cos ciekawego? pozdrawiamy zycze szybkiego wyleczenia z katarku ,mimo ze slyszalam ze te 7 dni tzreba przeczekac.. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Katar-LINK 09.10.04, 23:56 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16532345&a=16550489 Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Katar! 10.10.04, 17:28 Dziękuję za życzenia zdrowia i rady. Na razie nie jest źle, chociaż Zosia miała dzisiaj stan podgorączkowy. Ale jest bardzo dzielna i grzeczna. Mam nadzieję, że nie siądzie jej na uszy albo, co gorsza, niżej... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Katar! 11.10.04, 08:50 Na razie o katarku: niemowlęce gruszki Madzia obgryza, a na katar pomogła jej taka duża gumowa grucha z miękką końcówką (kupiona oczywiście wyłacznie w celach "nosowych"), wyciąga z noska za jednym razem wszystko! Madzia przy tym nie płakała, trochę była zdezorientowana, ale wyraźnie bardziej odpowiadał jej stan z pustym noskiem. Do tego używałam tylko wody do nosa (Marimer) mając pod ręką kropelki, ale mi się nie przydały. A katar był prawie ropny! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 z ostatniej chwili... 11.10.04, 12:17 kurcze właśnie dostałam @...( pierwsza od porodu....a tak mi było dobrze( ZAPRASZAM! do ogladania świeżutkich zdjęć)! POZDRAWIAMY! beata i dominika (28.05.2004r.) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: z ostatniej chwili... 12.10.04, 14:38 No, Becia, gratulacje!!! Znalazłas się znowu w kategorii prawdziwych kobiet!!! ))) Ja się jeszcze do nich szczęśliwie nie zaliczam, a w podpaskach i tamponach zalęgły się już chyba mole.... Monia, co tam katarek u Zosi? Poszedł sobie? Sprawdziłam rozmiar mojej gruszki do, powiedzmy, noska (bo są rozmiary!) i ta co mam to jest "dziewiątka". "Zdjęcia zamieszczone oraz zdjęcia niewysłane" to tytuł moich zaległości, prawda rosiee? Nadrobię... serio.... A propos zdjęć, zamieściłam dzisiaj dwa: uczesałam Madzi takie dwa wiewiórcze pędzelki, można się skichać, zresztą jak się zobaczyła w lustrze, to po prostu zaczęła się śmiać... Upodabniamy się z córeczką do siebie: celulit widać już bez ściskania fałdki między dwoma palcami....( Tyle miałam luźnych skojarzeń, którymi chciałam się z wami podzielić i gdzieś mi uleciały, jak zasiadłam przed klawiaturą... będe zapisywać chyba w przyszłości... Aha, nie wiem, kto do mnie pisał na adres prywatny niegazetowy; dostałam wira, który sam się rozsyła do adresów z książki: NIE OTWIERAĆ WIADOMOŚCI BEZ TREŚCI (za to z załącznikiem)!!!!! O ile ten apel nie idzie za późno... mam nadzieję że nie. Z nowości: Madzia opluła mnie dzisiaj "swoją pierwszą zupką-krem" (i siebie też opluła, na żółto!) po tygodniu upajania się przeze mnie, jak to pięknie "bezresztkowo" je! Nie chce pić soczków, wody, herbatek, więc kupę robiła w trzech ratach: 10% (dwa razy po 5%) wczoraj wieczorem, pozostałe 90% dzisiaj rano, z tym że wszystkie trzy raty okupione tym samym wysiłkiem i poprzedzone tym samym natężeniem ryku! Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo katarki i takie tam 12.10.04, 20:59 No wiec Zosia trzyma sie dzielnie, katarek wszedl w druga faze, czyli gesta. Gruszka czasami odsysamy, ale nie za czesto, za to zakraplamy sola fizjologiczna, jakimis kropelkami homeopatycznymi i 2 razy na noc do tej pory Nasivinem. Troszke zaczela pokalsywac, ale mysle, ze jej splywa do gardla i to z tego. Ogolnie tylko w niedziele miala 37,9 st., zwalczylismy to Nurofenem w syropie, chociaz taka temperatura to jeszcze nie tragedia. Jest pod opieka babci pediatry, wiec chyba bedzie dobrze. Za to moj maz porzadnie przeziebiony, a i ja zrobilam sie "pociagajaca". Becia! No gratulacje, ja jeszcze czekam Zawsze myslalam, ze jestem bardziej estrogenna, a tu prosze, juz piaty miesiac bez. Nie powiem, nawet mi to odpowiada. A ja mojej Zosi moze w przyslym tygodniu sprobuje dac marchewke. Zobaczymy, co bedzie. A Madzia w kucykach jest suuuuuuuuuper! Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee infekcja i in. 13.10.04, 01:29 Witam, witam, i o zdrowie pytam wszyskie chorowitki. Niestety Kamilka dolacza do Was. Dzis bylysmy u lekarza i okazalo sie, ze ma poczatki jakiejs infekcji. Ogolnie jest strasznie marudna, nie moze spac, cieknie jej z noska przez co nie za chetnie tez je, podobno ma troche powiekszone wezelki, bidulka( Jola, ja jestem cierpliwa i na zdjecia dalej czekam. Ostatnio tylko Kamilce udaje sie nadwyrezac moja cierpliwosc. Na razie do poczetu prawdziwych kobiet jeszcze sie nie zaliczam, do czego mi sie oczywiscie nie spieszy. A w poniedzialek bylismy z Pyza na szczepieniu, przy okazji czego zostala zmierzona od stop do glow i zwarzona. A wiec dl. 64cm i masa 6700! Jakos tak dzis nie mam weny do pisania.. i pozno sie zrobilo.. Jola - kitki Twojej Madzi - tylko pozazdroscic. Kamilka tymczasem lnieje i traci swoje bujne owlosienie w zastraszajacym tempie! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: infekcja i in. 13.10.04, 09:31 Dużo zdrowia dla Kamilki! Niech się szybko wykuruje! Buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: z ostatniej chwili... 12.10.04, 14:41 No i jeszcze przyszło mi do głowy: gdzie te mamy co urodziły chłopców, czyżby tak chłopaki dawały popalić, że nie mają czasu? Fajnie byłoby porównywać, co dziewczyny robią, co chłopaki...(kags, werata i in.)- jak spotkacie - zaproście Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 dam cynk weracie! 12.10.04, 23:29 werata bywa u nas) na rówieśnikach więc jej dam znać (w czerwcowych do których należę z racji terminu z OM ) @ nadal trwa ale jakas taka znośna... ha ha ha dzięki za policzenie mnie w poczet prawdziwych kobiet) a tak mi dobrze było.... kurcze zapomniałam już jak sie mocuje te skrzydełka)! pozdrawiam i dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
werata ach te chłopaki... 13.10.04, 14:57 No kochane witam, witam!!! I dzięki za pamięć! Będę zaglądać do Was regularnie. A Wy co, swatać już swoje dziewczęta chcecie, ze Wam chłopaków brakuje )) Mój Tomasz nie tylko z dobrej rodziny (he, he) ale i prawdziwy gentelman z Niego - otóż wczoraj żegnając się z nim jedna ciocia chwyciła Go za rączkę a On zaraz nachylił się, co ja mówię - rzucił się - z otwartymi usteczkami, zeby ją pocałować w tę rączkę... no nie tyle pocałować, co possać. Wkrótce zamieszczę świeże fotki, to zobaczycie jakie on ma oczy... (za mamusią). Rozwija sie swietnie, trzyma główkę, próbuje siadać (tak wysuwa głowę do przodu jak żółwik) no i chodzimy na basen - zaczynamy nurkować. No jedyne na co narzekamy to kolki, mimo ukończenia 4 m-cy (ur.5/06/2004) jeszcze nas męczą. Jola, czy Twoja Madzia wciąż taka włochata? Tomasz prawie łysy, ale w końcu tata włochaty, więc to Jemu przypadło w udziale być łyskiem. Ostatnio wspominałam dzień, kiedy dowiedzieliśmy się o Tomku (8.10.2004r.) i doszłam do wniosku, ze z całej tej historii: ciąża, poród i połóg najgorszy był połóg! Zgodzicie sie ze mną? Trzymajcie sie ciepło, bo to zima idzie (dzis rano o 7.00 musiałam skrobać szyby w aucie, bo szron był). Buziaczki, pa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
werata errata :-) 13.10.04, 14:58 werata pisze erratę: oczywiście o Tomku dowiedzielismy się w 2003roku... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ach te chłopaki... 13.10.04, 17:17 Hej hej! Witaj! Widziałam na forum Niemowlę, że Twój Tomaszek wciąż cierpi na kolki, współczuję Wam bardzo, bo moja Zosia też miała niezłe, więc wiem, że bywa ciężko. U nas zadziałało odstawienie nabiału z mojej diety na kilka tygodni, jak skończyła 3 miesiące, znów zaczęłam jeść serki i jest OK. A co do połogu, to dla mnie jednak najgorsza była ciąża, ale miałam z nią trochę problemów. Pozdrawiam serdecznie, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: ach te chłopaki... 13.10.04, 22:31 Czesc Werata No to mamy rówieśników- moja Pola urodziła się 04.06.04.U nas nie było kolek,ani jedna sie nie zdarzyła. Strasznia zazdroszcze Wam tego basenu. Tutaj,gdzie mieszkamy niestety nie ma takich warunków.Strasznie brakuje mi sportu.Wczesniej jezdzilam konno ale teraz ze wzgl.ze karmie - maz zabronil i nie chce mnie zabrać do stadniny.Bylam kilka razy na basenie ale za kazdym razem Mała dostawała histerii i pedzilam z mokra glowa do domu (niunia zdazyla sie uspokoic..)Ale co sie nasluchalam....Mrozow tez nie mamy - na razie.Jednak postaralam sie o fajowy kombinezonik dla Zabeczki mojej.Troche wiekszy kupilam i czasami Niunia mi do niego wpada.mam nadzieje,że do wiosny ładnie go "Zapełni". Pozdrawiamy serdecznie,buziaki dla Was Wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: ach te chłopaki... 14.10.04, 22:27 no, no nawet nurkowac potrafi - wiec chyba sie zainteresujemy tym mezczyzna a co do basenu to na razie chodze sobie sama poplywac w ramach kilku wolnych chwil od dzieciecia mojego kochanego zastanawiam sie tylko jaki jest sens "meczyc" takiego malucha? werata napisz troche mi o tym basenie dla niemowlakow, moze tez sie skusze, chociaz na razie jakos nie jestem do tego przkonana co do historii z cyklu: ciaza, porod i polog to dla mnie najgorszy byl 1-szy trymestr ciazy z okrutnymi mdlosciami i ..., chociaz sam porod i polog tez do przyjemnosci raczej nie nalezaly pozdrowienia duzo zdrowka dla Dominiki z Kamilka juz lepiej, dzieki Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: ach te chłopaki... 16.10.04, 16:02 rosiee napisała: > zastanawiam sie tylko jaki jest sens "meczyc" takiego malucha? > werata napisz troche mi o tym basenie dla niemowlakow, moze tez sie skusze, > chociaz na razie jakos nie jestem do tego przkonana Hej, rossie, jak lubisz wodę, to zachęcam chociaż do spróbowania! To są zajęcia z oswajania z wodą. Ja chodzę na basen ozonowany, sprawdziliśmy w SANEPIDzie jak z tą wodą - badania były super! Zajęcia polegaja na zabawie, w tym m.in. spiewaniu (np. baloniku nasz malutki itp.) w tym czasie bawiąc z dzieckiem, polewajac go wodą. Jest też wiele elementów masażu wodą: plecków, brzuszka itp. Ostatnio nurkowanie. Przyznam, że pierwsze zajęcia na basenie uświadomoły mi, ze mój syn nie jest już takim bezradnym niemowlaczkiem. W domu - higiena na maxa, itp. a tu: trach, ciach, podpływa jakaś zabawka polizana wcześnij przez kolegę obok i mój syn róznież ją ssie z radością Fajna zabawa też dla dorosłych. Tomasz poznaje świat, rówieśników, swoje ciało, jego mozliwości, a ja poznaję moje dziecko, jak bardzo jest chłonne tych doświadczeń. Mój mąż, który był z nami na 1-szych zajeciach i oglądał przez szybkę powiedział, że to on będzie chodził z małym, bo taką miał chętkę wskoczyć do basenu Tylko, że my jesteśmy od dawna wodne ludki: oboje nurkujemy, a wkrótce w trójeczkę Jak będziesz mieć jakieś pytania to możesz wysłać maila: werata@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: z ostatniej chwili... Rosiee!!! 13.10.04, 09:24 Ostatecznie kolejność zdjęć uległa zmianie (nie z mojej bynajmniej woli!) )) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: z ostatniej chwili... Rosiee!!! 14.10.04, 22:00 Dzieki Jola, witam kolezanke po fachu. Rzeczywiscie ogladajac zdjecie tuz przed - ze szpitala, zastanawialam sie co bedzie na nastepnym zatytuowanym tuz po, hi, hi. Sliczna rodzinka, tylko Twoja Ania gdzies sie zawieruszyla.. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: z ostatniej chwili-swietne kitki!!!!! 13.10.04, 22:37 Jolu, Twoja corcia ma wiecej włosow na glowie niz my obie)Ja z kazdym dniem trace kilka garsci)Coreczka tez nie moze sie pochwalic takimi pieknymi kitkami - a te wygladaja naprawde slodziutkoGdzies czytalam ze to owlosienie jest uwarunkowane diet matki podczas ciazy (jesli chodzi o zeby to tak samo).Szkoda tylko ,ze wyczytałam to tak pozno pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 kolejny chorowitek! 13.10.04, 23:27 Byłysmy dzis na szczepieniu którego nie było a to dlatego że wczoraj w południe panna Dominika zmieniła sie w pana Dominika i zaczeła "mówić" basem... dzis się okazało że infekca gardełka ( sie nam przyplatała.. mam nadzieje że to chwilowe i szybko minie (ponoć taki wirus!) Póki co Misia nie straciła na szczęście pogody ducha i apetytu więc wierze że będzie dobrze! Przy okazji pozdrawiamy wszystkie chorowitki i zyczymy szybkiego powrotu do zdrowia! Waga na dzień dzisiejszy 8500. Zmykam bo juz póxno.. dobranoc! Beata Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: kolejny chorowitek! 14.10.04, 09:47 "> Waga na dzień dzisiejszy 8500." O MATKO!!!!!!!! Becia, to ty juz musisz miec bicepsy jak atleta! ))) Aninia, nic się nie martw, doczekasz się na kitki, to pewne! W kitkach mojej Małej nie ma mojej zasługi prócz genów, a o związku diety z owłosieniem wiem jeno tyle, że "jak pali zgaga, to dziecko się urodzi z włosami", mnie paliła, w związku z czym nie wiedziałam już co mam jeść, a czego nie jeść, żeby tę zgage złagodzić....)) A praktyczny wymiar coraz dłuższych wlosów Madzi jest taki, że włosy te musimy prać codziennie, suszyć suszarką, robią się jej z tyłu głowy kołtunki, grzywka włazi do oczu (spinanie jest już koniecznością, a nie fanaberią) a włosy z karku spełzają powoli na plecki (no, może dlatego, że ten kark taki krótki jeszcze ))), ale ubaw mamy przy kąpieli, bo ona zupełnie inaczej wygląda z ulizanymi włoskami, czeszemy ją "na hitlerka", albo na "lata dwudzieste", Anka czasem na szamponowej pianie zrobi jej różki albo "uszka kota", "murzynek" z niej ciągle perwsza klasa i gdyby nie to, że cyfrowy aparat na razie mamy jedynie w telefonie to dawno byłyby już zamieszczone odnośne zdjęcia, tylko że z telefonu wychodzą zbyt ciemne wieczorem w łazience ( No chyba, żeby ja w celach shootingu raz wykąpać rano.....? Nie chorować mi tu!!! A zwłaszcza dzieci! (i ojcowie! chory chłop w domu to katastrofa! - niniejszym domagam się współczucia: mój mąż coś tam okołosercowo i cholesterolowo (badania okresowe w pracy) i już pełna histeria: dieta, tabletki, cuda na patyku, a lekarz mówił przecież, że jeszcze nie ma się czym przejmować... zanosi się jednak na przewlekłość (jak znam moją lepszą połowę) i może to byc dla mnie bardzo uciążliwe...( Tylko baba ma być nie do zdarcia...ech! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie jolanda i werata 14.10.04, 10:05 Dziewczyny, witajcie, wasze posty znalazły sie powyżej i gdzies mi umknęły, dopiero teraz na nie trafiłam. Jolanda, twój Szymon (i Beci Dominika) mają taką samą datę urodzin jak moja starsza córeczka Ania! Już pisałam, że moja Ania była malutka jako niemowlę, gabaryty trzymiesięcznej Madzi osiągnęła mając siedem miesięcy (!), więc Madzię postrzegam jak skończonego smoka, waży właśnie coś koło 7200. Werata, swatać, nie swatać, po prostu niech to będzie wątek "koedukacyjny" :- ))) (najlepsi partnerzy (podobno) są starsi o ok. 4 lata, wtedy "doganiają" płeć żeńską w rozwoju Całuski dla chłopaków, jedno jest pewne: ślinią się tak samo i tak samo chętnie do wszystkiego przysysają, jak ich rówieśnice... Madzia się po raz pierwszy wczoraj zassała na własnym kciuku, we mnie od razu alarm się odezwał, bo mojej siostry nie można było oduczyć ssania kciuka, a z drugiej strony wyglądała tak słodko! W nocy też się zasysała, a odgłosy były takie, że większość "spaczy" się obudziła (przy czym nie bardzo chciała jeść) - w ogóle coś się jej poprzestawiało i o 4.00 zaczęła gadać do ciemności - wyspała się - ale nie podjęłam wątku i po jakimś czasie postanowiła jednak jeszcze się zdrzemnąć... A przy karmieniu zupką, ja do niej "aaaaa...." (otwiera buzię), a ona z pełną buzią mi odpowiada "bbbbb......." dzięki czemu w kwestii prania ubranek przeszłam do fazy zapierania wstępnego mydłem.... Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: jolanda i werata 14.10.04, 14:06 Jejku jaki tu ruch! Ale mam do poczytania! Witam tez nowe mamy! Przede wszystkim to życze waszym dzieciaczkom duzooooo zdrowia!!!!!! Mam nadzieję,że te wredne katary i infekcje szybko przejda. U nas tak srednio.Pojechałam z Martulinkiem do lekarza i ku mojej rozpaczy okazało sie,że jednak nasza waga nie jest zeosuta.Mała przybrała połowe tego co w zeszłym miesiącu!!!! Wyszło tak koło 360g na miesiąc i spadła z dotychczasowej siatki centylowej.Porobiłam jej wszystkie badania, morfologia,posiew krwi,moczu,ilość żelaza, białka, CRl jejku czego tam nie było! Wg. mojej lekarki wszystko jest w normie-oprócz białka -trochę za mało-ale co to oznacza nie dowiedziałam się-pani doktor musi sprawdzic maszyne w szpitalu bo podobno ma juz drugi taki sam wynik w ciagu tygodnia .Mam dokarmiać sinlaciem-łatwo powiedzieć!Wcisnąc jej cos ostatnio to naprawdę wyczyn!Ale postanowiłam się nie stresować, mam tylko wielka nadzieje,że coś sie odmieni i mała polubi jedzenie. Widze,że moja mała to kruszynka wsród waszych dzieci-6680g w 5 miesiącu! No nic, nie bede przynudzać. Pozdrawiam wszystkie mamuśki dziewczynek i chłopców Ela i jej niejadek Martunia Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: jolanda i werata 15.10.04, 22:51 > (najlepsi partnerzy (podobno) są starsi o ok. 4 lata, wtedy "doganiają" > płeć żeńską w rozwoju Hihihi! To ja sobie wzięłam męża na odpowiednim poziomie! (jest 5 lat starszy) Dobre, Jolu, oj dobre! )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie tupelo 16.10.04, 08:01 no to gratuluję, mój jest tylko o dwa lata ode mnie starszy....) Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 tylko link';-) 15.10.04, 12:29 ma nadzieje że wejdzie) POZDRAWIAM! beata Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 15.10.04, 23:00 Wczoraj dostałam nowy numer "Dziecka", a w nim... m.in. forumowa wypowiedź Weraty!!! A poza tym np. artykuł na czasie, bo o katarku. A prezent to... "Kołysanki-utulanki", ale bardzo skrócona wersja (tylko 5 piosenek). Moja Zosia powiedziała dzisiaj pierwsze... słowo. Ja się trochę śmieję, bo przecież to zupełnie przypadkowo jej to wyszło, ale wyszło... "tata". Czyli co? Chce brata? Przy okazji zapraszam na nasz wątek Zosiny, umieściłam tam 3 nowe zdjęcia. Elu, wiem, że trudno tu Cię pocieszać, bo mama nie może się nie martwić o swoje dziecko, ale trzymam kciuki za Martusię, żeby lepiej jadła i przybierała. Ja podobno też byłam strasznym niejadkiem. Urodziłam się w 35 tc i miałam słaby odruch ssania. Żeby mnie nakarmić, mama musiała mnie najpierw usypiać... Aniu, co do włosów dzidziusiowych, to też wydaje mi się, że genetyka ma tu więcej do powiedzenia niż dieta mamy w ciąży. Np. Zosia wygląda identycznie jak ja w niemowlęctwie. Troche żałuję, że nie ma loków mojego męża, ale co tam! Jeszcze jej wyrosną Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki? Buziaki, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 08:10 Zawsze jak przeglądam najnowszy numer Dziecka szukam wypowiedzi znajomych z forum. Też zauważyłam weratę, a że wypowiedź grzecznie zgodna z ogólnym trendem artykułu, tym bardziej jej gratuluję )) Zresztą mnie osobiście bardzo był potrzebny ten komentarz o płaczu, każę go wykuc na pamięć mężowi, a zwłaszcza babci (w pada w absolutna panikę jak tylko Madzia wykrzywia buzię), a na trop "bezpiecznego płaczu" naprowadziłas mnie ty, Moniko, za co Ci bardzo dziękuję, bo pouczyłam babcię, a ona "jaka ty jesteś mąąąądra! ja tego wszystkiego nie wiedziałam..." )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 08:23 To jeszcze raz ja! Zosia jest śliczna, no i nie wiem, czy ja mam obsesję (prawdopodobnie tak), ale jakby jej peruczkę nasadzić, mogłaby się okazac bardzo podobna do Madzi )), zwłaszcza ta głoska "t" w trzecim zdjęciu - identyczna! Monika, zaczynasz myśleć już o bracie dla Zośki? Gratuluję.... Fajne te kołysanki, szukałam tej płyty w media markcie, ale albo ja jakas sprawna inaczej jestem..., no w każdym razie nie znalazłam. Ta skrócona wersja zachęciła mnie ostatecznie i wybiorę się jeszcze raz. Madzia przestała wypowiadać słowa, zaczęła wydawać z siebie piski i okrzyki, głównie na "a", tylko jak płacze/marudzi to wtedy rozlega się głośne "mama-meme- mama-meme". Ciążowe wspominki? Najlepiej mi się wszystko przypomniało we wrześniu, hurtem... pomyślę jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Jolu!!! 16.10.04, 22:41 > Monika, zaczynasz myśleć już o bracie dla Zośki? Gratuluję.... Hmmm... Zawsze o nim myśleliśmy. Chcemy braciszka dla Zosi, ale najpierw to ja muszę ten doktorat zrobić, bo inaczej nic nie zrobię W każdym razie nie poprzestaniemy na modelu 2+1, myślimy raczej o 2+2 lub nawet 2+3, jak u Ciebie! Ale na wszystko przyjdzie czas. Wyobraziłam sobie Zosie we fryzurce Twojej Madzi, rzeczywiście, mogłyby być całkiem podobne )))) Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 19:23 ...no co Wy? muszę też kupić ten numer nic nie wiedziałam, dzięki za info! My dołączamy do klubu zakatarzonych Byłam na szczepieniu z małym i pewnie panie nie wywietrzyły porządnie po dzieciach chorych i masz ci los - Tomek kicha. Właściwie kichał, bo jakoś dziś mu przeszło (tak szybko?). Chciałabym wprowadzić małemu kaszkę mleczno-jakąśtam, ale jak tylko wspomniałam mężowi to usłyszałam jedno krótkie słówko: NIE! Hmm, trzeba będzie popracować nad tematem... Czyżby mój mąż miał jakieś znajomosci w poradni laktacyjnej, bo tam takich purystów mleczno-matczynych nie brakuje ... Pa Majóweczki!!! Ale dziś jestem mały, jak muszelka... Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee A dzis jestem maly jak muszelka... 16.10.04, 23:51 ..jak to zrobic zeby take fajowe bylo? Weratko, mamy takie same miarki naszych dzieci, tyle tylko, ze moja w rozowej sukience, a Twoj w niebieskich portkach. Jak wstawic jakis swoje haslo zamiast tych krzakow w sygnaturce? Dzieki za tych kilka slow o basenie, na razie jednak dalej bez przekonania.. ..za to moj maz to smarkacz, bo tylko o rok ode mnie starszy.. ..tak to owlosienie u noworodkow to zdecydowanie genetycznie uwarunkowania, niestety, Kamilka to caly tata, nie tylko z fryzury zreszta hm, do mnie na razie w ogole nie podobna ..Jolu, tez ostatnio slysze od Kamilki "mama", niestety tylko wtedy, gdy placze, ale i tak fajnie, co? ..aha, i jeszcze siadanie, Kamilka rwie sie do przodu jak szalona, w foteliku najczesciej, ale gdy trzymam ja u siebie na kolanach to potrafi dluzsza chwile usiedziec sama bez podparcia! Pani doktor mowila, zeby na razie jej nie prowokowac do takiej pozycji, tzn. nie brac za raczki do siadania i takie tam, bo jest jeszcze za mloda i moze to miec zly wplyw na kregoslup, ktory w przyszlosci moze sie skrzywic. Becia, z Twoja Dominika siedzi sobie tak? Dobranocka. Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 23:25 > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki? Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 17.10.04, 08:53 "...no co Wy? muszę też kupić ten numer nic nie wiedziałam, dzięki za info" A jak u was jest właściwie z dostępnością "Dziecka"? Bo u nas katastrofa - trzy miesiące nie mogłam trafic w kiosku i to w żadnym (gazeta-widmo, pani twierdziła zawsze, że już nie ma albo jeszcze nie ma), więc w końcu zdecydowałam się na abonament, i ostatnio zastałam "Dziecko" tak wystające ze skrzynki na listy, że każdy mógł sobie wziąć (a byłam w domu! a skrzynka jest dokładnie na ścianie z drzwiami wejściowymi) No fajnie, fajnie z tym "mama", no...)))) Jeszcze coś śmiesznego: nie mogę się już zdrzemnąć karmiąc Madzię nad ranem, bo wtedy jest taka bardziej rozbudzona i strasznie macha wolną ręką (jedna przygnieciona cyckiem ), macha i zamiata jak cepem i jak cepem wali w moja klatke piersiową, że aż dudni (nie mówiąc o tym, że boli) więc musze jej to ramię trzymać ))), a w ogóle mamy problem z innymi pozycjami do karmienia jak leżąca, bo Madzię byle co rozprasza i się wyrywa, pręży i wścieka, a nawet na leżąco - gazety już nie poczytam, bo za bardzo szeleści, jedynie książkę i to o dużej gramaturze papieru i dobrze zszyte, żeby się dało kartki bezgłośnie przewracać (świetnie się do tego nadają książki gazety wyborczej )) Mój mąż protestował jedynie na sztuczne mleko (które asekuracyjnie stoi w lodówce), ale nic nie mówił na marchewki, jabłka & co. Z w/w Madzia LUBI marchewkę, pozostałych NIE ZNOSI. NIE ZNOSI też soczków, herbatek, ba, nawet wody, więc tę marchewkę zapija mlekiem. Spróbuję dzisiaj marchewkową z ryżem. Dać Madzi.))) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo "Dziecko" i karmienie 17.10.04, 20:15 U nas "Dziecko" można dostać raczej bez problemu. Ja zaprenumerowałam, bo skusiły mnie prezenty (no i wygrałam torbę i kosmetyki Klorane), ale jestem zadowolona, bo to dobra gazeta. Lubię też "Twoje dziecko", czasem kupuję, ale rzadko. Fakt, czasami prezenty w "Dziecku" są tak wielkie, że nie mieści się w skrzynce, ja dwa razy odbierałam na poczcie (nie byłam za szczęśliwa, że musze tam latać). > Jeszcze coś śmiesznego: nie mogę się już zdrzemnąć karmiąc Madzię nad ranem, > bo wtedy jest taka bardziej rozbudzona i strasznie macha wolną ręką (jedna > przygnieciona cyckiem ), macha i zamiata jak cepem i jak cepem wali w moja > klatke piersiową, że aż dudni (nie mówiąc o tym, że boli) więc musze jej to > ramię trzymać ))), a w ogóle mamy problem z innymi pozycjami do karmienia > jak leżąca, bo Madzię byle co rozprasza i się wyrywa, pręży i wścieka, a nawet > na leżąco - gazety już nie poczytam, bo za bardzo szeleści, jedynie książkę i > to o dużej gramaturze papieru i dobrze zszyte, żeby się dało kartki bezgłośnie > przewracać (świetnie się do tego nadają książki gazety wyborczej )) Hihihi! To tak samo u nas! Zośka albo wali mnie łapką w klatkę piersiową, albo mnie nią szczypie (aj!), albo po prostu sobie nią wymachuje. I też jest temperamentna, bo przy jedzeniu często się odrywa, pręży, fika nóżkami... Oj, pocieszna jest. No i też poczytać nic nie mogę, bo dla niej to obraza wielka, że mama coś wtedy czyta, nie mówiąc o tym, że szeleści. Kiedyś wisiała na cycku po 45 minut, teraz je migiem (najwyżej 10-15, najczęściej... 5-7), to jeszcze da się wytrzymać. Jak mnie nie ma i wypada pora karmienia, dostaje mieszankę, Bebilon. Mieszam 1 z 2 , bo sama 2 jej nie smakuje. Nie chce mi się odciagać mleka, ot co! A z innym jedzonkiem na razie czekamy. Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: "Dziecko" i karmienie 18.10.04, 01:43 Przestalam kupowac juz dzieciowe czasopisma. Czasem jednak kupie jak jakis prezent mnie skusi, albo extra dodatek (mam np. o rozwoju dziecka w 1-szym roku zycia - super, albo "ciaza bez leku" - ktora studiowalam tydzien po tygodniu bedac w ciazy - tez fajne). Zreszta na czytanie za bardzo nie mam ostatnio czasu. Koncza sie juz spacerki z siedzeniem na lawce w czasie snu Kamilki kiedy to czytalam najwiecej. Zimno sie zrobilo i wole sobie pochodzic niz marznac na zimnej lawce. Kiedys kupujac jakis miesiecznik czytalam go w kilka dni, teraz czasem nie udaje mi sie to przed wyjsciem kolejnego numeru. No chyba, ze jestem na odwyku od komputera.. W trakcie karmienia gdy Pyza wisiala mi na piersi godzinami tez troche czytalam, teraz ta typowa cycomanka zamienila sie w prawdziwa sprinterke i je okolo 5 minut - nic nie mozna zrobic w tym czasie A poza tym podobnie jak u Was wymachuje swoimi malymi grabiami w te i z powrotem, wbija pazurki i drapie mnie po dekolcie, a i szczypac tez sie ostatnio naumiala. Jak na prawdziwa babe przystalo, umie tez piszczec, calkiem glosno i dobitnie. Ale ja i tak lubie ja ostatnio karmic. Szczegolnie w nocy, gdy nic jej nie rozprasza, jest glodna i grzecznie je. A mostki? Czyja dzidzia robi? Kamilka cwiczy je glownie na przewijaku, gdy jej pupke unosze do gory, to ona, fik, nagle robi sie sztywna w pleckach, glowa na przewijaku, a reszta w gorze, plecy najwyzej.. No to ja juz koncze dyzur przy komputerze, jak zwykle sie zasiedzialam. Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee rekord 18.10.04, 01:47 Rekord w usypianiu mojego dzieciecia padl dzis wieczorem - 1,5 godziny. Najpierw piers, potem bujanie na rekach, potem druga piers. Cale szczescie trzecia juz nie byla potrzebna.. chociaz sa sytuacje, ze by sie przydala. I tym optymistycznym akcentem zakanczam na dzis. Wpisujcie rekordy swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 17.10.04, 20:33 > > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki? > > Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie. > Ja też się dopisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: ciążowe wspominki / pazdziernik 18.10.04, 01:22 tupelo napisała: > > > > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki? > > > > Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie. > > > Ja też się dopisałam. > No i to ja rozumiem. a oto uwaga, premiera mojej nowej sygnaturki, (dzieki Werata, bylo troche problemow, ale nie ma to jak maz informatyk, czasem sie przyda) Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 rwie sie do siadania 17.10.04, 09:56 rosiee! tak Dominika siedzi -pociągnęła się pierwszy raz cos koło 8 września i najpier ją próbowałam spowolnić w tym działaniu ale od kiedy byłysmy u pediatry pod koniec września i ten widząc co robi na moich kolanach (dźwigała się stękała czerwieniała jojczała) powiedział żeby jej nie przeszkadzać w ćwiczeniu tylko pamietać żeby zawsze miała z tyłu jakies oparcie gdyby sie zmeczyła i chciała odpocząć ... zresztą w jakiejś gazecie dla mam przeczytała pytanie do pediatry dotyczące siadania, tytuł brzmiał "4 i pół miesiąca i siedz?" a temat dotycznył tak wczesnego - zdaniem mamy- siadania synka.... tam lekarz powiedział prawie to samo co mój pediatra dodajac tylko ze skoro dziecko samo zaczyna siadac nie ma powodów żeby mu w tym przeszkadzać - jego układ kostno-szkieletowy najwyraźniej jest już gotowy do tej czynności! Dominika jest bardzo silna-gdy przed porodem -kilka dni wczesniej- zrobili mi USG (wtedy dowiedziałam się że to dziewczynka) lekarz stwierdził ze ma bardzo dużą gęstość kości-zupełnie jak noworodek-może dlatego tak szybko usiadła? ja w ciąży pochłaniałam tony mleka sera i wszelkiego nabiału plus płatki śniadaniowe ryżowe owsiane i LODY! więc miała z czego czerpać siły.. tak my juz sobie siedzimy bo Dominka nawet jeść chce na siedząco-na to jej nie pozwalam z czysto fizycznego powodu - nie potrafię sie tak wygiąc żeby złapała za pierś) nie zatykajac sobie buzi na szczęście głód i chęć jego zaspokojenia wygrywa z przekorą i porywem do siadania POZDRAWIAM! Beata i Dominika (28.05.2004 r.) P.S. u nas hitem NR 1 okazała się zupka marchew z ryżem od 5 miesiąca BoboVita! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 P.S. 17.10.04, 10:00 "lekarz stwierdził ze ma bardzo dużą gęstość kości-zupełnie jak noworodek"- no cóż była juz prawie noworodkiem-dokładnie za trzy dni- miało być jak niemowle Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: rwie sie do siadania 17.10.04, 20:18 Muszę przyznać, że ja też mam problem z tym rwaniem do siadania. Nie chcę, żeby Zosia przeciążała sobie kręgosłup, ale ona nie lubi już leżeć! Jak leży, to "robi łódkę", czyli podnosi głowę i nózki do góry jak do siadania. Na kolanach siedzi, ale trzymam ją pod pachy. No i jeśli ją noszę, to już najczęściej przodem do świata, wtedy może wszystko oglądać. Ale na spacery jeżdzimy w gondoli, ona i tak zaraz zasypia. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo To teraz ja 17.10.04, 20:20 Zaraz po Beci... I u mnie hormony sie odezwały. A tak mi było dobrze bez... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie ja jeszcze nie, ale... 18.10.04, 08:35 ale ostatnio przez trzy dni bardzo charakterystycznie bolał mnie dół pleców i brzuch...i już biegałam co chwilę sprawdzać, ale nic nie było... może to pierwsza owulacja? jeśli tak, to za tydzień moge sie spodziewac...( Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 długodystansowiec 18.10.04, 19:03 Hej Widze,że wasze maluchy szybko i ładnie sie najadaja.Hmmmm moja mała jest prawdziwym oryginałem, kiedy miała miesiąc, dwa jadła 5-10 minut, nie wiedziałam co to długie karmienie dziecka.Za to teraz nawet do 30 minut.Pewnie dlatego,że zawsze robi sobie przy tym drzemkę, ale cycka za chiny nie puści! U nas z jedzeniem powolutku coraz lepiej.Dzięki Monika z pocieszenie widze,że wszystkie wcześniaczki jedzą na śpiąco. Po 10 dniach meki mała załapała w koncu po co ta lyzeczka ląduje w jej buzi,najładniej je gdy ma widownie-cała rodzinka przy stole -najlepiej żeby jeszcze jacyś goście się zjawili.Nie są to zbyt duze ilości ale dobrze że chociaż tyle.Za to butli nie lubi :-0 a jeszcze pamiętam jakie były cyrki gdy próbowałam ją oduczyć picia tylko z butli. A i kupiłam gazetke- fajnie znależć tam kogoś znajomego,bo juz czasem podejrzewałam,że oni sami te wypowiedzi wymyslają-takie nieznajome niki sie trafiały.Z gazetkowych rzeczy to lubie "mamo to ja".Nazbierało sie juz tego całe pudło- spadek po kuzynce i jej bobaskowych studiach. Widziałam tez ,że w nowym "dziecku" jest bilet do kina- tylko zastanawia mnie jedno-telewizor raczej jest nie wskazany dla maluchów to duzy ekran w kinie chyba też.Zreszta Martula chyba by nie wysiadziała dwóch godzin w jednym miejscu! A jak tam mamusie pracujące?~ My ostatnio siedzimy w domku-obrzydliwa pogoda-mam czasem wyrzuty sumienia,że nie biore jej codziennie na spacer.Z tego co czytałam,to wiekszośc forumowiczek czy deszcz czy wiatr spacerów nie odpusci! Wyrodna jakaś jestem! pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: długodystansowiec 18.10.04, 19:37 nie nie nie zadna wyrodna nie jesteś, a jeśli tak, to jestesmy dwie wyrodne.... Kładę Madzię przed południem (jak zaśnie) w pokoju z oknem otwartym na oścież, to nie jest dla mnie pora na spacer - pożera mnie dom, sprzątanie, pranie, przygotowanie obiadu.... ok 13.00 - 14.00 jedziemy (wózkiem albo autem!) do szkoły po Ankę i to jest nasz "spacer". Do spacerowania zniechęca mnie brak terenu paradoksalnie, nie chce mi się kręcić między domkami jednorodzinnymi, bo nie ma jak złapać nawet porządnego tempa, tylko: na krawężnik, z krawężnika, auto jedzie, czekamy, i tak w kółko, bez sensu! a tzw. "zakupy z wózkiem" nie sprzyjają snowi Madzi - nie śpi wtedy tylko się drze w wózku: za wolno. Dzisiaj ambitnie ciepło się ubrałam (wieje koszmarnie) i polazłam do szkoły (20 min szybkim marszem), w szkole czekając na Ankę spociłam się, kiedy wyszłyśmy - padało i wiało dalej więc mnie po mokrych plecach przewiało i w tym deszczu i wietrze przy akompaniamencie wyrzutów Anki, że nie przyjechałam autem, popędziłyśmy do domu ). Madzia cały czas spała, obudziła się pod jarzyniakiem... Takie spacerowanie może zrazić )) ale doszłam do wniosku, że lepiej podhartować dzieciątko przed zimą. Czy wasze też tak nie lubią ubierania? Ja musze być "na gotowo" zanim się zabiorę do ubierania Madzi, bo się wścieka w kombinezonie a nie chcę żeby się za bardzo spociła przed wyjściem na zewnątrz... dzisiaj: ja ją w kombinezon, a ona trach! kupę... zresztą, co ja wam będę opowiadać...)) Nie wiecie czasem jak nauczyć dziecko zasypiać bez cycka? Czeka mnie to trudne zadanie, bo, kurcze, to już piąty miesiąc, a im dalej w las, tym to będzie trudniejsze... Do tej pory nie miałam tego problemu - dzieci starsze zasypiały mi normalnie... Do kina z dzieckiem to ja mogłam iść jeszcze dwa miesiące temu, teraz już chyba nie, wątpię, czy by(m) wytrzymała... (próbuję coś sklecić z okazji października, ale jeszcze nie dzisiaj) Aha, możecie mi wytłumaczyć ten fenomen: Madzia lubi marchewkę, lubi ryżową kaszkę, a zupy marchwiowej z ryżem nie lubi! )) Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: długodystansowiec 18.10.04, 21:38 Ubieranie na spacerek to istne przedstawienie, mala ryczy juz na widok czapki.Jeszcze nie ładuje jej w kombinezon ale w kurteczke i do gongoli.Ubieranie na spacer to jedna wielka tragednia.Mała jest uryczana a ja spocona jak mysz, bo też musze byc juz wczesniej ubrana i jak ja ubiore zaraz na dwór!Niestety do parku mam tak daleko,że juz w połowie drogi odechciewa się wszystkiego a jeszcze trzeba wrócić.Nasze spacery są na osiedlu domków jednorodzinnych- na szczęście chodniki szerokie i mały ruch.Tylko na to osiedle trzeba dojsć po jednej z bardziej ruchliwych ulic.Czasem jak przejedzie tir to boje się,że zmiecie mnie razem z wózkiem.O spaniu na spacerach juz dawno zapomnialam. Co do odzwyczajania od cucka w nocy to nie mam żadnych pomysłów a doświadczenia wogóle.Oglądałam kiedyś "zaklinaczkę dzieci"-raz mi sie udało- był odcinek o odstawieniu dziecka od piersi.Może problem trochę zblizony, bo mama próbowała uśpic dziecko bez cycula.Polegało to na braniu maluszka na ręce jak płakało, uspokajaniu je i odkładaniu do łóżeczka- tak długo az mała nie usnęła sama.Ale jak nauczyć dziecko żeby nie spało przy cycku to nie mam pojęcia.Mam wrażenie,że ja bede miała z tym problem, na razie jestem zadowolona,że chociaż tak je.Ale co będzie jak mała bedzie miala roczek? przecież nie zawsze bede mogła ja uspić!Dostałam na maila zeskanowana ksiażkę "usnij wreszcie".Szczerze nie miałam czasu jej przeczytać ale podobno opisuje kilka metod usypiania.Jeśli chcecie mogę ja wam przesłac- jakosć średnia. co do wspominek ciążowych do 20 pażdziernika rok temu zrobiłam sobie test! Jak ten czas leci! A i u nas ostatnio było bardzo rodzinnie.Nie pisałam wsześniej ale w rodzince "obrodziło" dzieciaczkami.Mój mężulek ma trzech braci i wszystkie trzy żonki prawie równo zaszły w ciąże )) a co za tym idzie Martula ma dwóch kuzynów.Jeden to już roczniak, drugi o dwa miesiące młodszy, jak coś z tego wyjdzie to zamieszcze zdjęcia z odwiedzin kuzyna. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: długodystansowiec 18.10.04, 23:14 Co do biletu do Multibabykina, to bardzo żałuję, ale we Wrocku nie ma kina tej sieci, więc nie możemy sie wybrać, choć teraz to pewnie nie miałoby wiekszego sensu: Zosia sie szybko nudzi, potrzeba jej zmian, nie może usiedzieć w jednym miejscu. A ze spacerami to u nas było tak, że byłysmy maniaczkami spacerów. Ja - bo na jeden wysyłałam babcię, więc miałam ok. 2 godziny wolnego, a na drugim ja się z kolei dotleniałam i ćwiczyłam formę (Zosia nie lubi siedzieć w miejscu, najczęściej trzeba chodzić, można tak i po 10 km na jeden spacer). No i z lulaniem nie było problemów. Tak było aż Zosia dostała katarku. Przez tydzień nie wychodziłysmy z domu, aż do wczoraj. Muszę przyznać, że do tej pory spacer to najlepszy sposób na długi, spokojny sen, czasami idziemy i nawet rycząca karetka nie jest w stanie jej obudzić. Do parku mamy 15 minut, więc jest gdzie spacerować. A z ubieraniem jest tak, jak u Was. Zocha ryczy w niebogłosy, wyjątkowo czasami udaje mi się ją zagadać. Najgorsza jest oczywiście czapka. Co do usypiania to nadal mamy wielki problem, bo w ciagu dnia i na noc Zosia usypia tylko i wyłącznie lulana na rękach (chyba że idziemy na spacer, to wtedy w wózku). Bicepsy mamy już niezłe, żadna siłownia niepotrzebna Męczymy się przy tym strasznie, zwłaszcza w ciągu dnia jest to bardzo męczące, do tego Mała ma słaby sen i trudno ja odłozyć, istny cyrk! Boleję nad tym usypianiem, ale wynikło to z tego, że Zosia miała kolki, więc się ja nosiło, uspakajało na rękach, do tego nie potrafi ssać smoczka uspakajającego, więc ten sposób też odpada. Przy piersi zasypia tylko w cięgu nocy. Nie wiem, co z tym począć, chyba dalej będziemy się męczyć, bo ja na żadne takie metody "na przeczekanie", kiedy dziecko ryczy samo w łóżeczku się nie nadaję. Elu, gdybyś mi mogła przesłać tę zeskanowaną książkę, to będę wdzięczna, chociaż wydaje mi się, że tam właśnie są opisane te mało humanitarne metody. Buziaki Monika Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: długodystansowiec 19.10.04, 11:13 u nas jedzenie z piersi trwa dośc krótko 10-15 minut a to 15 to przeważnie w nocy jak sobie Dominika przysnie... no właśnie w nocy... coś się psuje nasza mała ostatnio bo wczoraj i dziś pobudki mi robi po kilka razy wciągu nocy i najpierw gada po ciemku z zabawkami później jojczy a na koniec domaga się jeść i zasypia na kolejne 2-2,5 godziny i tak do 5.30 wczoraj i 6.30 dziś od 21... postraszyłam ja dziś że jak tak dalej pójdzie to jej mama wyciagnie baterie ale żeby to takie łatwe było... całą ja obejrzałam i za nic w świecie nie wiem gdzie ona ma ten wyłaczniki zasilanie hehe to nocne budzenie to chyba wina mojego poddenerwowania... w poniedziałek wracam do pracy i jestem tym faktem potwornie przybita-chce mi się cały czas wyć... boję się i martwię i w nocy nie moge zasnąć... wstaję patrze jak mała śpi... juz za nią tęsknię.... Dominika uwielbia spacery! mogłaby non stop siedziec na "świeżym powietrzu"! Staram się ją przewietrzyc choć kilkanascie minut dziennie-nawet na dystansie dom - babcia która akurat mieszka po drugiej stronie ulicy Butelka nam służy i mała chętnie pije (teraz zasneła z herbatką jakieś 15 minut temu)-ciesze się bo nie wyobrażam sobie co by było podczas mojej nieobecności w domu gdyby nie chciała butli!! Za to smoczek jest u nas w niełasce już od kilku tygdoni... Dominika nie chce smoka z którym wczesniej sie nie rozstawała:dom, spacer, usypianie itp. itd. teraz go zasysa pomemla pomemla i tfuuuuu z wyraźna niechecią pluje na odległość z czego akurat się cieszę choć nie wiadomo jak bedzie gdy wróce do pracy a chęć ssania przed drzemka będzie wieeelka-pozyjemy zobaczym.... ok zmykam bo chciałm napisac coś na temat wspomnień październikowych-a tyle tego jest.... Pozdrawiam! Beata P.S. tupelo dzięki za miłe słowa w wątku "moja Dominika" Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 książka 19.10.04, 11:35 Oczywiście,że prześle książke-jak tylko znajdę więcej czasu.Co do metod to nie wiem jakie tam są preferowane-nie czytałam jeszcze, wiem,że dziewczyny chwaliły sobie książke.Ale trzeba jednak samemu przeczytać i ocenić. Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 ciążowe wspominki/październik-smutne i długie... 19.10.04, 11:37 oj działo sie działo... 13 pierwsza wizyta u giny i pierwsze USG którego mi pani dr nawet nie pokazał, stwierdziła tylko że "7 tydzień zarodka nie widać prosze się pokazać za 2-3 tygodnie"! Połozna załozyła karte i wysłała do domu.... 27 Wróciłam po dwóch tygodniach przez które siedziałam jak na szpilkach i słyszę: "czemu tak wcześnie? teraz mi fundusz nie zwróci ja ciężarne przychodzą co chwile" (??? !!!) Kilka dni wcześniej siedziałam na zwolnieniu przez tydzień bo dopadło mnie przeziębienie i lekarz rodzinny kazał odpocząć i leczyć się domowymi sposobami by "nie zaszkodzić maleństwu".... Na wizycie 27 USG jest!! bije serce!!!- ja nadal go nie widze ale mój mąz którego zabrałam ze soba do środka ma okazję (pani dr znów nawet nie zapytała czy chcę zobaczyć-ja zapomniałam w amoku upomnieć sie o to...tak się cieszyłam że bije i że Grześ je widzi....) Tego samego dnia pokazałam pani ginie moja wysypke na brzuchu która pojawiła sie kilka dni wcześniej - "prosze to skonsultować z dermatologiem" usłyszałam... 28 października WYROK: "wygląda mi to na półpasieć"-stwierdziła pani dermatolog Wyobrażacie sobie co poczułam....-pytałam o konsekwencje choroby i jej wpływ na dziecko czy nic mu nie będzie co to oznacza i co usłyszałam??? "prosze zapytać lekarza prowadzącego".... Gina była dwa pokoje dalej- weszłam - położna chciała mnie wyprosić bo wzywają "za numerkiem" ale gdy zobaczyła łzy w moich oczach zapytała co się stało-powiedziałam jej i zaraz kazała mi wejść "jak tylko wyjdzie pacjentka!" "tak myslałam"-rzekła gina z wyrazem zadowolenia z siebie w oczach i znów spuściła je na jakieś leżące przed nią papiery-zapadła cisza... Co ma teraz robić?-zapytałam juz prawie płacząc "Nic-czekać-stosować to co przepisał dermatolog i czekać.... ciąża jest jeszcze młoda" Ale jaki ta choroba może mieć wpływ na moje dziecko???!!! Co się stanie???!!!- zasypywałam ja pytaniami łykając wielkie jak grochy łzy płynące po policzkach... "NAJWYZEJ PANI PORONI"-powiedziała ze stoickim spokojem gina i zabrała się znów za swoje paipery.... Wstałam wyszłam nawet nie popatrzyła w moją stronę ... ludzie w poczekalni... już ich nie widziałam... łzy zalały mi wszystko... cały wszechświat runą... szłam chodnikiem, płakałam,łkałam półgłosem nie mogąc wybuchnąć żalem pretensjami i strachem bo każdy na mnie patrzył... "NAJWYZEJ PANI PORONI" grzmiało w moich uszach jak wyrok! tuliłam w dłoniach ten malutki kawałek mojego brzucha i łkając prosiłam "PRZEZYJ..."... nawet dziś gdy pomyslę jak wtedy się czułam chce mi się płakać.... nie poszłam tego dnia do pracy, później konsultowałam ową wysypke z innymi lekarzami- nawet z rodzinnym- i znalazłam FORUM i znalazłam zrozumienie, pocieszenie i nadzieję.... Dziś tak jak kilka dni po tym wydarzeniu jestem pewna że to nie był półpasiec- nie było żadnych innych objawów a do tego wysypka w nietypowym miejscu- a nawet jeśli... Zmieniłam lekarza bo tamta kobieta straciła wszystko w moich oczach, pozostawiając młodą niedoświadczoną przyszłą matkę bez słowa nadziei!! - usłyszałam od niego "nic nie powinno się stać!" "tylko 2% dzieci matek chorych w ciąży na półpasiec ma jakieś wady serca" "tylko 2%" Wierzyłam że nam się uda... c.d.n Beata Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 P.S. 19.10.04, 11:45 na pierwszym USG w 9 tygodniu -ponoc to pierwsze jest najpewniejsze jeśli chodzi o datę narodzin dziecka- widnieje opis: 09w4d+/- 07d długość zarodka: 26 mm przewidywany termin porodu:28.05.2004 r. i dokładnie wtedy urodziłam hihi (z OM miałam 02.06.2004r.) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Chlapie w kąpieli! 19.10.04, 23:13 Zosia nauczyła się chlapać w kąpieli. Zaraz po wsadzeniu jej do wanienki jesteśmy cali mokrzy. A ona szczęśliwa. Hihihihihi! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 20:48 Przepraszam, że zwracam się do Was z takim pytaniem, ale w końcu jesteśmy w babskim gronie i to do tego w gronie mam. Myslałam, że to @, tymczasem poplamiłam jeden dzień i koniec. Miesiączki zwykle miałam obfite, więc to raczej nie było to. Nie wiem, co mam o tym myśleć, czy lecieć do ginekologa? Miałam i tak iść do lekarza w grudniu na badanie cytologiczne. Czy któraś z Was cos takiego miała? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 21:05 Oj ja naprawdę nie wiem, jak cie to niepokoi to może wskocz wczesniej do lekarza i wtedy juz w grudniu nie bedziesz musiała. Bardzo się cieszę,że katarek zniknał. Co do chlapania w kąpieli to nawet pisać mi sie o tym nie chce-dodam tylko ,że tak często jak ostatnio to chyba nigdy nie myłam podłogi. Co do wspominek ciążowych to właśnie dziś mija rok jak pojawienie się naszej maleńkiej zostało udokumentowane przez test!!! Pozdraiwm wszystkie mamy i ich maleństwa. Tak mysle,że moze jak macie GG to mozemy się czasem zgadać tak na "żywo" podaje swoje;3133280 Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 21:23 Hej Ja juz robilam cytologie.Chyba wszystko ok,bo ginka do mnie nie dzwoniPoza tym bez zmian.. Co do katarku to u nas czyszczenie noska odbywa sie codziennie- rano Mamy taki zwyczaj ranny: noskowanie,kremowanie i kropelkowanie (wit.D3) Pola jeszcze nie chlapie w wanience (a propos-nadal kąpiecie pociechy w tych malych wanienkach?)ale szalona mamuska juz jej to pokazuje..Na szczescie jeszcze nie załapała o co chodzi Niunia chyba lubi kapiele,bo nie protestuje przy tej czynnosci.Maly kwik następuje po wyjeciu jej z wanienki- przy "osuszaniu".Podczas kapieli chwyta sie brzegow i trudno ja "odczepic",czasami uda jej sie schwytac weza od prysznica)Coraz czesciej podwija pupke i nozki-probuje siadac. Jolu- jezeli chodzi o karmienie to u nas identycznie.Lepiej chyba bym tego nie opisała Nici z czytania gazet.Jedna gazeta=miesiac czytania. moj gg.3289484 calujemy Was wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Co mam o tym mysleć? 22.10.04, 08:53 > Tak mysle,że moze jak macie GG to mozemy się czasem zgadać tak na "żywo" > podaje swoje;3133280 Oj, ja niestety nie uzywam gg, bo i tak zawsze jestem w niedoczasie. Wolę go nie instalować, bo bym chyba wsiąkła na amen, a tu do pisania praca jedna i druga... Pozdrawiam! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Czy Wasze dzieciaczki już zdrowe? 20.10.04, 20:49 Po Zosinym katarze nie ma śladu. A czy Wasze dzieci już wyzdrowiały? Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 @ 20.10.04, 23:28 tupelo moja @ trwała 3 dni i własciwie ten trzeci to już takie "byleco)" ale się nie zmartwiłam... kurcze chyba tak ma być? tez zawsze miałam dość odczuwalne @ a tu tak miło)...choć wolałam jak jej nie było)!! myślę że jeśli nie odczuwasz niczego podejrzanego to jest ok! gdybys jednak zajrzała do gina to daj znać bo ja się pewnie szybko nie wybiorę a miałam byc dwa miesiące temu..... pozdrawiam! Beata moje gg 6152348 aninia i nelka już są na mojej liscie i się zdziwia kto to wysyła im pozdrowienia) trzymcie się ciepło! cium! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie o kąpieli i okrzykach 21.10.04, 09:22 Zanim poczytam zaległości (a nie wiem, czy stanie się to dzisiaj , napiszę, jak kąpię Madzię. Otóż - nie mamy wanienki (pamiętacie może, że nie mogliśmy się zdecydować...), nigdy nie mieliśmy, a ze Madzia ciężka, znalazłam taki oto sposób: ja w majtkach (albo nawet i bez )) siadam na brzegu wanny i biorę gołą Madzię na kolana, na ścianie wisi uchwyt z prysznicem i z tego prysznica leje się woda. Pod tym wodospadem najpierw myjemy włoski, potem wywracam Madzię na brzuch i myjemy "tył" a przy okazji woda robi masaż pleckom, potem znów frontem, myjemy przód i jak do tej pory Madzia z wielkim respektem (to dobre określenie) przyglądała się lecącej wodzie, tak wczoraj wyraźnie dojrzała i próbowała łapać srebrne nitki i wkładać je do buzi...)) Była bardzo zdumiona że jej się to nie udaje. Ja musze po calej akcji kremowac nogi, bo mam bardzo dokładnie umyte )). Kto ma wanne - polecam, bo to moze byc dla dziecka bardzo ciekawa odmiana. Madzia zaczela jodłowac! Jodłuje do wszystkiego: do lampy, do kwiatka, do dziurek w kuchennym wyciagu... Bardzo to smieszne, czasem nadwereza swoje gardzioło i potem kaszle... ale sie nie zraża... Dzisiaj w nocy dała mi w kość, przypuszczam ze z powodu zmiany pogody, co miało miejsce w nocy, cztery razy ja karmilam, dwa razy próbowałam usypiac "tradycyjnie" - skończyło się na cycku, a że nie była głodna, to następstwem przejedzenia było ulewanie! W końcu ja opieprzyłam i pojęła! znieruchomiała, przyjrzała mi się uważnie (po ciemku), przestała wierzgać i mnie kopać. Niestety, próby "odkładania" do łóżeczka nie do końca uśpionej Madzi kończyły się fiaskiem, bo odłożona, zaczynała ruszać nóżkami, co powodowało szeleszczenie "pierzynki", to ja z kolei rozbudza, zaczyna łapac za pierzynkę i mimowolnie naciągac ją na twarz. Wtedy z łóżeczka zaczynają dochodzić dziwne odgłosy, bo pierzynka na twarzy powoduje uczucie paniki, więc ruchy stają się coraz bardziej gwałtowne a odgłosy coraz bardziej niepokojące, kółko się zamyka, ja już wstaję i w białym placku twarzyczki nawet po ciemku widzę nienaturalnie wielkie i zupełnie nieśpiące oczka....))) Odpowiedz Link Zgłoś
zaba_i_kijanka Re: o kąpieli i okrzykach 21.10.04, 09:58 Jeżeli można, to się wtrące, my też od jakiegoś czasu mieliśmy kąpiele z totalnym chlapaniem nas i wszystkiego do okoła, mały zaczynał machać nogami i rękoma już jak tylko zbliżaliśmy się do wanienki. Poskutowało przeniesienie kąpieli z pokoju małego na przedpokój, chyba się zdziwił że inne miejsce a w dodatku ma możliwość oglądania siebie i nas w lustrze od 2 tygodni kąpiemy się znów spokojnie ( no wmiare) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 nocne zasypianie 21.10.04, 21:25 Jak ja dobrze znam ten "schemat" usypiania.Martula tak średnio dwa razy na tydzień budzi sie koło piatej.Przy cycku ucina sobie drzemke a odłożona do łóżeczka momentalnie się budzi!Nawet położenie jej obok w naszym lóżku nie skutkuje.Mała śpi ale tylko na rączkach!!!!! Nie muszę chyba mówić jaka jestem wtedy wyspana.Średnio to wszystko trwa koło godzinki.Potem czasem uda nam się zasnąć tak na dwie godzinki.Miała juz też takie dni,że budziła się co godzine!! Dodam,że karmie na siedząco, niestety inaczej nie umie jeść.Czasem gdy sie rozbudzi, spojrzy na mnie tymi wielkimi oczami chwile popatrzy i jakby sobie przypomina,że to ja mama i obdarza mnie WIELKIM radosnym uśmiechem doprawionym odrobina kwiku.Jest to naprawdę cudne, ale niestety tak sie najczęściej kończy nasz nocne spanie i zaczynają harce. Co do okrzyków to my weszłysmy w fazę aaaaAAAAAaaaaaa z różnym nasileniem i w różnych tonacjach.Najczęściej arie odbywają sie gdy mała leży na brzuszku. Dziś na przykład nauczyła się nowej rzeczy która o mało co nie doprowadziła mnie do zawału.W nocy miała trochę zatkany nosek i gdy rano ja karmiłam zaczęła wydawać z siebie odgłosy podobne do tych gdy chcesz wciągnac powietrze ustami a coś cie blokuje i nie możesz.Jednym słowem wyglądało to jakby sie dziecko zaczęło dusic i walczyło o tlen!!!!!!!!! Niezle sie przeraziłam a wtedy Martula odessała sie na chwile z wielkim zadowoleniem wciągnęła powietrze , zasłuchała sie w piejące odgłosy które wydała, zasmiała zadowolona z nowej umiejetności i dalej zaczęła pić!!!! ............. pozdrawiamy papa Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: o kąpieli i okrzykach, zaba i kijanka 23.10.04, 22:29 nelka1313 napisała: > gdy rano ja karmiłam zaczęła > wydawać z siebie odgłosy podobne do tych gdy chcesz wciągnac powietrze ustami > a coś cie blokuje i nie możesz.Jednym słowem wyglądało to jakby sie dziecko > zaczęło dusic i walczyło o tlen!!!!!!!!! u nas identycznie, Kamilka ostatnio dosc czesto wydaje z siebie ten dziwny dzwiek, gdy to slysze mam wrazenie, ze wysila sie bardzo, zeby go wydobyc z siebie, jednak jej usmiechniety pyszczek, po tym jak uslyszy to co zrobila daje mi poczucie, ze to dla niej nic wielkiego, kolejny nowy i fascynujacy odglos zaba i kijanka - witamy majowke i mysle, ze nie ma co przepraszac i pisac, ze sie wtracam, prawda? witamy kolejna mamusie i zachecamy do dzielenia sie swoimi doswiadczeniami na naszym watku musze sie przyznac, ze ja tez czasem czytam watek maj 2004 na rowiesnikach, chociaz nigdy jakos sie tam nie ujawnilam aha i o kapieli jeszcze mialo byc, Kamilka kapiele lubi, mimo, ze kapiemy ja standardowo w dzieciecej wanience poki co, chlapie coraz wiecej, chyba wkrotce przeniesiemy sie do lazenki, chociaz ciasna, ale do chlapania sie nadaje ostatnio kapiemy w oliatum, bo po ostatnich uczuleniach na skorce lekarz tak zalecil, glowke - mydelkiem, bo niestety pojawila sie ciemieniucha, nie wiadomo czy nie od szamponu, ktory niestety trzeba bylo odstawic, a tak ladnie pachnial.. pozdrowionka dla wszyskich Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Czy Wasze dzieciaczki już zdrowe? 23.10.04, 22:12 Witajcie, Kamilka juz zdrowa, katarek przeszedl i inne doleliwosci rowniez. Pozostal jednak jeden niepokojacy mnie fakt - kichanie. Robi to dosc czesto i zastanawiam sie czy to tylko zwykle oczyszczanie noska. Nic innego jej nie dolega. Mam nadzieje, ze oprocz Zosi i Kamilki pozostale boba tez juz czuja sie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:00 Próba metryczki... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:01 Jeszcze raz Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:03 Wrrr... Ostatni raz tylko sprawdze, przepraszam, ze zasmiecam watek. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie różności 24.10.04, 11:52 Kąpiel Ponieważ od siedzenia na brzegu wanny, to co pozostawam na sobie (kusa koszulka i majtki) i tak jest mokre, postanowiłam się po prostu rozbierać do tego i tak wczoraj Madzia szczęśliwa usadowiła się na moich kolanach, ja zalewam jej główkę i szamponuję, a ona wczepiła mi się w pierś i ciąąągnie ją do buzi! :- ))))Stwierdziłam ze co za dużo to niezdrowo i za wiele byłoby tego szczęścia na raz, trochę była zdegustowana moją postawą! Błyskawica Zrobiła się bestia ostatnio bardzo towarzyska i teraz nie tylko błyskawicznie się wysypia (właśnie cieszyłam się na wolną godzinkę, a po 10 minutach było po wszystkim!), ale też błyskawicznie się nudzi i wpada w jęk, jak tylko człowiek ośmieli się od niej odwrócić wzrok. No i nelka masz rację, tzw/ "nowe umiejętności", zwłaszcza wokalne, moga czasem przyprawić o zawał! Październikowe wspominki Jestem sobie w ciązy, ale staram się żyć normalnie, to mnie dużo kosztuje, bo dosłownie wywracam się ze zmęczenia (tam gdzie siądę, tam zasypiam), mam posiniaczone ramiona i nogi, bo zaczepiam o framugi, dobijam do drzwi, obtłukuję się o brzegi regałów, stołów, biurek i foteli, rzeczy lecą mi z rąk, ale uparcie chodzę do pracy i uparcie latam na aerobik dwa razy w tygodniu, choć mój organizm wrzeszczy do mnie, że chce odpocząć!!! Jest mi niedobrze, odrzuca mnie od wszystkich kosmetycznych zapachów, kupuję nowe produkty, których również nie mogę używać ze względu na zapach, nie mogę otwierać lodówki, nie mogę dowietrzyć mieszkania po gotowaniu obiadu, ba! czuję zapachy od sąsiadów! Pomaga mi pomarańczowa fanta (fuj!), ale musi być zimna z lodówki. Wszystkiego może zabraknąć, byle nie fanty, a że nie tylko ja ją lubię - często wybuchają sprzeczki,osiedlowy sklepik też jest już "ustawiony" na fantę. Informujemy dzieci o ciązy, siedzą osłupiałe przy kuchennym stole, w końcu Anka mówi z niedowierzaniem "Mama, to ty będziesz teraz miała TRZY DZIECI?!" )) Praca Niewykluczone, że w najbliższej przyszłosci, czyli od poniedziałku (no, może nie tak ściśle, bo Anka własnie leży z wysoką gorączką) dołaczę do grona mam pracujących. Ponieważ nie mam z kim dziecka zostawić, wygląda na to że po wstępnej fazie firmy "telefonicznej", będę zaliczać spotkania i podpisywać umowy z fotelikiem pełnym Madzi w fazie firmy "wykonawczej". Propozycja jest nagła, grzech nie wykorzystać, postanowiliśmy się z nią zmierzyć, mam cykora, a jakże!, ale nie jestem emocjonalnie przygotowana na rozstania z Madzią, a ona nie jest do tego zupełnie przygotowana od strony żywieniowej. Rany, rany co to będzie????!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 przespana noc 25.10.04, 08:06 Muszę upamietnic to zdarzenie wpisem.Moja mała spała dziś bez przerwy od 23,30 do 5,30 i jest to absolutny rekord w długości spania. Zdarzyło sie jej to drugi raz w życiu, pierszego nie uwieczniłam, za to ten musze.Szkoda,że zdarza sie jej to średnio raz na 3 miesiace.No ale cóż, kiedyś się doczekam. pozdrawiamy mamuśki te zapracowane w pracy i te zapracowane w domu. a tu masza Martunia przed spacerkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: przespana noc 25.10.04, 08:32 Gratuluję! U nas z tymi nocami ostatnio ciężko, np. przedwczoraj byłam sama, mąż na dyżurze w szpitalu, a Zosia o 1.30 przelana, to ja przebieram, a ona oczy jak złotówki i gotowa do zabawy! Zasnęła dopiero o 3, a o 6 już na nowo gotowa do rozrabiania... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie niekoniecznie przespana noc 25.10.04, 09:35 Właśnie sobie uświadomiłam dzisiaj w nocy (a miałam wiele okazji i czasu do rozmyślań, bo Madzia jadła cztery razy!!!), że jak czegos nie przedsięwezmę w kwestii wychowania dziecka do spania, to czekają mnie jeszcze długo "potargane noce". Madzia robi tylko szelest w łóżeczku, ja zaglądam i jak widzę "dwie czarne dziurki" to ją wyciągam i przystawiam, na co ona niezmiennie jak na lato!, ale widząc moją niekomunikatywność raczej prędzej czy później zasypia... Gdybym ją w nocy przwijała albo zapalała światełko, miałabym na bank zabawę w środku nocy! Tylko że tak dalej byc nie może! Może też jednak być tak, że dziecko mi się tuczy już tylko od tych nocnych karmień, choć na brak pokarmu o dziwo nie narzekam i w dodatku przecież dokarmiam jarzynką... Ach, sama nie wiem i sie plączę w zeznaniach.... Zazdroszczę przespanej nocy, a jakże! I życzę dalszych sukcesów na tym polu! pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: niekoniecznie przespana noc 25.10.04, 17:58 GRATULUJE przespanej nocy!! Nam sie to niestety jeszcze nie zdarzyło( Kilka razy w nocy mamy karmienie i przewijanie(ze światłemdla bezpieczeństwa ogólnego). Dzisiaj na szczepieniu pytałam p.doktor na temat nocnego karmnienia a ta stwierdziła : dawać cycka na każde zadanie i koniec kropka.Tak czy inaczej lubie karmic i ciesze sie z tego ,ze moge byc tak blisko z moją coreczką.Te nieprzespane noce kiedys sie skoncza ,swiat sie nie zawaliPoza tym na razie jej niczym nie dokarmiam i pewnie dlatego szybciej robi sie glodna.. Poza tym jezdzimy SPACEROWKA! Pola nigdy nie lubila swoich glebokich wózkow (miala dwa).Teraz za to jest szczesliwa,bo wiecej widzi.Chetniej tez spi,nie ma placzu przy wkladaniu do wozeczka. Jest długa-68cm,wazy 7,5 kg do 5 miesiecy zostało 10 dni pozdrawiamy Te Wyspane i te Mniej Wyspane) Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 serce mi peka...!!! 25.10.04, 22:12 dziś pierwszy dzień w pracy! KOSZMAR!!! Tak bardzo tęskniłam za Dominiką.... Przed wyjsciem ją nakarmiłam później się poryczałam (spała od 21 z przerwą na jedzonko 0k 22.30 do 5.30 i tyle-chyba wyczuła że coś się świeci...)! Nie mogłam sie pozbierać ale musiałam wyjść... W pracy czekała na mnie niespodzianka-nowe juz trzecie w przeciągu niespełna 3 lat stanowisko pracy i na dodatek "w zastepstwie" więc teraz nie wiem gdzie pracuję.... moje stanowisko zajete przez nową osobe która miała mnie TYLKO zastępować.... do tego tu w na nowym stanowisku musze pracować w każda sobote od 11 do 14!!!! załamałam się i nie mogę dojść do siebie... cały czas chce mi się ryczeć... musze chyba zacząć szukac innej pracy bo na myśl o jutrzejszym wsawaniu robi mi sie niedobrze!!! Chyba się podłamuję.... Nie wiem co robić... Jutro porozmawiam z szefową i zapytam o przyczynę takiej decyzji i dlaczego wszyscy mają swoje stanowiska pracy - stałe do tego- a ja ciągle jestem przerzucana i nigdzie nie mogę się "zadomowić" wciąż ucząc się kolejnych rzeczy.... To wszystko mnie dobiło... Dominika chyba tęskniła... cały dzień nic nie zjadła choć bawiła się z tata i babcią... płakała przed południem bo chciała mmmmaaammmmuuuu.... nie było mnie przy niej..... serce mi peka................................. dobranoc................................................................ Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Spanie i rozstania 25.10.04, 23:21 W kwestii spania, a zwłaszcza zasypiania i my postanowiliśmy coś zrobić. Jak wiecie, moja córeczka zasypia nie inaczej, jak bujana w ramionach mamy/taty. W nocy budzi sie z 2-3 razy, a właściwie sie rozbudza, ja ja przystawiam do piersi, ona je i zasypia. Staramy się nigdy nie przewijać dziecka w nocy (hihi, w pierwszym miesiącu przewijalismy zawsze jak tylko się budziła), chyba że zdarzy się kupka, ale to jeśli już, to nad ranem. I nawet mi te nocne karmienia nie przeszkadzają, w końcu już dawno pogodziłam się z myślą, że noce będą nieprzespane. Ale przeszkadza nam Zosiny sposób zasypiania. W sumie traktuje nas ona jak część swojego snu, jesteśmy jej do zasypiania niezbędni, a nam ręce się powoli wyciagają do ziemi. Przyznam, że nie potrafię słuchać płaczu mojego dziecka, więc metody z książek "Każde dziecko może nauczyć się spać" czy "Uśnij wreszcie" są nie dla nas. Spróbujemy metodę Zaklinaczki "podnieś-odłóż", ale trochę wzbogaconą o inne elementy. Zaczynamy w najbliższy weekend, zmiana czasu może zadziałać na naszą korzyść, ale do tego czasu chcemy wprowadzić nowy rytuał, czyli rozluźniający masaż przed snem. No i psychicznie musimy się też przygotować. I sił nabrać. Zobaczymy. Elu, Ty również interesowałaś się różnymi metodami usypiania niemowlą, czy zdecydowałaś się na którąś z nich? Becia, współczuję takich doznań, wyobrażam sobie, jak musi być Ci ciężko i właściwie trudno mi Cię pocieszać, bo nie wiem czym. Tak musi być, prawda? Życzę Ci jednak, żebyście dzielnie przeszły przez te pierwsze najgorsze dni. Ja ze względu na to, że studiuję i się doktoryzuję, zajęć nie mam za dużo, tylko jednego dnia opuszczamy jedno karmienie (nie ma mnie 4 godziny), a tak zwykle przyjeżdżam przed upływem 3 godzin. Zosieńka to taka głaskasia kochana, uwielbiam ją calutką! Fajnie mieć dzieciątko!!! Pozdrawiam Was mamusie i Wasze dzieciątka również. Moja Zosia skończyła dzisiaj 5 miesięcy! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Spanie i rozstania 26.10.04, 08:39 Witajcie. Becia naprawdę nie wiem jak cie pocieszyć !!!Mogę powiedziec chyba tylko to,że początki zawsze są trudne, ale to jakoś mija.Bardzo dobrze cie rozumiem.Sama na początku planowałam powrót do pracy tak koło grudnia, ale jak sie urodziła mała, ciagle ten termin odsuwałam i w końcu wziełam sobie wychowawczy do nastepnego pażdziernika.Co do mojej pracy to powrót bedzie na pewno cieżki nie tylko ze wzgledu na opuszczenie dziecka ale podobnie jak u ciebie pewnie bedzie mnie czekała zmiana stanowiska-dodam ,że też kolejna.Zresztą nie wiem jak z tą pracą będzie dalej... Niestety ale to nasze życie jest tak porąbane,że mui zostawiac małe dziecko w domu, bo trzeba wyżywić rodzine!!! Zawsze się ktoś poświęca- u nas jest to męzulek- niestety jak chce byc z mała w domku to za to tatusia bardzo żadko widujemy w ciagu tygodnia. Tak więc Becia trzymaj się !!!!!!!!!!!! Monika co do metody usypiania to też raczej zdecyduje się na zaklinaczke! Jednak jeszcze z tym poczekam,jak na razie to budzenie nocne mi nie przeszkadza- bo wtedy przynajmniej mój mały niejadek się najada. Mam pytanie co do fatelika samochodowego.Mamy Maxi Cosi i po takiej 1,5 godzinnej wyprawie mała jest cała spocona.Czy wasze maleństwa tez sie tak pocą w foteliku? Dla mnie to totalne badziewie, jesli po takiej podróży mała jest tak spocona,że strach ją z zamochodu wyciągać.Mamy fotelik taki do 13 kg, zastanawiam się czy te większe tez mają wkłady ze styropianu? Jeśli tak to koszmar! A jak tam jedzenie waszych bobasków? Rozszerzyłyscie juz diete? Jak i ile jedzą wasze pociechy, bo mój niejadek zjada czasem tak 1/2 słoiczka jabłuszka-czasem nic, jak ma w miarę humor to czasem tez sinlac na 40 ml wody!Do soczków ma wstret!Do zupek jak na razie też!! pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Spanie i rozstania 26.10.04, 22:12 > Mam pytanie co do fatelika samochodowego.Mamy Maxi Cosi i po takiej 1,5 > godzinnej wyprawie mała jest cała spocona.Czy wasze maleństwa tez sie tak pocą > w foteliku? Dla mnie to totalne badziewie, jesli po takiej podróży mała jest > tak spocona,że strach ją z zamochodu wyciągać.Mamy fotelik taki do 13 kg, > zastanawiam się czy te większe tez mają wkłady ze styropianu? Jeśli tak to > koszmar! Elu, my też mamy Maxi Cosi do 13 kg, ale Zosia nie jeździ dłużej niż 20 minut samochodem, więc chyba sie nie zdąży spocić, w każdym razie nie zauważyłam, żeby się pociła. I obawiam się, że foteliki z reguły są robione na elementach styropianowych, po prostu chodzi o to, żeby były w miarę lekkie. > A jak tam jedzenie waszych bobasków? Rozszerzyłyscie juz diete? Jak i ile jedzą > wasze pociechy, bo mój niejadek zjada czasem tak 1/2 słoiczka jabłuszka- czasem > nic, jak ma w miarę humor to czasem tez sinlac na 40 ml wody!Do soczków ma > wstret!Do zupek jak na razie też!! Kiedyś pisałam, że zaczęlismy jabłuszko, żeby je zaraz odstawić, bo bolał brzuszek. Dzisiaj spróbowałam marchewkę i było OK, więc chyba zaczniemy znów. Ale o ile jabłuszko jej smakowało, to na marchewkę bardzo sie krzywiła. Nakupiłam słoiczki Gerbera, jakoś mam zaufanie do tej firmy. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie foteliki i jedzenie 27.10.04, 09:23 Mam fotelik do kompletu czyli firmy deltim (zapomniałam jak się nazywa), ale jest zrobiony z tworzywa (pewnie dlatego jest ciężki) i ma w "pleckach" dziury, mimo to nie jest specjalnie przewiewny. Taka jest pewnie specyfika tych fotelików kubełkowych i to że dziecko się poci bardziej wynika z kształtu niż z materiału z jakiego jest zrobiony.... Teraz już może nie, bo jest ubrana w kilka warstw, ale pamiętam w lecie, Madzia była zawsze okropnie w nim spocona! Pomogło kiedy przestaliśmy używać tego wałeczka okalającego główkę, zaczęłam podkładac jej pod plecki bawełniane poszewki, pieluchy, itp. Teraz jak jeździmy, to w samochodzie jest temperatura ustawiona "pod Madzię" tak że raczej się nie poci. My juz jemy jeden posiłek stały, marchewka wchodzi gładko, marchewkowa z ryzem juz tez, nawet zupka jarzynowa-krem (preferuje jednak marchewke), ostatnio wprowadzamy brokuła ale cos ciezko wchodzi, zobaczymy. zupki ze słoika ze wzgledu na jakosc warzyw. jak mi zupki zabrakło, dalam jabłko z kleikiem, dawałam tez kleik na moim mleku. Jabłka ani soku jabłkowego madzia nie lubi, krzywi sie i marszczy, bo kwasne, lepiej jej wszedł kiedys sok przecierowy, o wlasnie, musze powtórzyc próbe... Madzia nie ma jakichs problemów po zjedzeniu nie-mleka, ale zawsze jest troche niespokojna, a ja mam wrazenie, ze nie dojadla, choc karmie ja dopoki nie zacznie pluc, do tamtego momentu zjada jakies 3/4 malego słoiczka. Pic potem nie chce, piersi tez raczej nie (chyba ze jest spiaca, to tak) i ogolnie to ja nie lubie tego "sztucznego karmienia"... Zabków na razie ani widu ani słychu... Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: foteliki i jedzenie 28.10.04, 23:20 Jolu, ten fotelik w komplecie z Deltimem to Grillo. My rowniez go mamy i musze przyznac, ze w lato to Frytka bardzo sie w nim pocila. Nie mam pojecia co on tam ma w srodku, moze i styropian. W kazdym razie plecki byly caluskie mokre. Obecnie jest lepiej, moze dlatego, ze ogolnie troche chlodniej Kamilka na razie jest tylko i wylacznie na piersi. Mialam ja zamiar tak karmic do skonczenia 6-go miesiaca, ale chyba zmienie plany. Lekarz namawia mnie na to, zeby zaczac podawac gotowane warzywka na poczatek po to, zeby Mala poznala nowe smaki. Widze, ze Ona az sie rwie do tego. Gdy jem jakis posilek, Ona musi byc na moich kolanach, wachac to co jem i tracac moj talerz, bo inaczej to nie usiedzi spokojnie.. Musze jednak najpierw kupic jej "zastawe stolowa". Podobaja mi sie bardzo talerzyk, niekapek i lyzeczka z Ikei, ale czy to jest dobra rzecz? Moze lepiej kupic cos z Gerbera czy innej specjalizujacej sie w tym firmie. Jak sadzicie? Z czego Wy karmicie swoje Szkraby? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 zastawa stołowa 29.10.04, 09:04 Co do zastawy to ja mam komlpecik z Baby Ono-najbardziej trafiony jest podgrzewany talerzyk. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo zastawa? 29.10.04, 22:11 Hmmm... u nas kubek na razie odpada, Zofik wcina tylko z piersi. A papki ze sloiczkow przekladam do filizanki i karmie plastikowa lyzeczka... Z zastawa chyba jeszcze poczekam. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: becia 27.10.04, 09:28 trzymaj sie dzielnie! jak powiedziała monika, trudno jest pocieszac w takiej sytuacji, bo nie wiadomo, czym. zycze ci powodzenia w rozmowie z szefowa, sprawdz czy kodeks pracy cie czasem nie chroni (np. od roboczych sobót) i w ogóle zycze ci przychylnych i rozumiejacych ludzi wokół ciebie, niech ci to ulatwia a nie utrudniaja.... sprobuj pogadac z szefowa jak z czlowiekiem, o ile sie da.... bo sa tacy z ktorymi sie nie da.... Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 nadal się zmuszam żeby wstać i wyjść z domu... 27.10.04, 22:35 minał dopiero trzeci dzień pracy.... Dominika nadal źle znosi moją nieobecność bo nie chce jeść mimo że wczesniej swietnie sobie radziła z butelką a ja odciagam mleko w wolnej chwili i nosze do domu.... zanim zasnie przed południem płacze... mam nadzieje że jej przejdzie szybciej niż mi....??? Dziewczyny kochane baaaaaaardzo WAM dziekuję za słowa otuchy! Były mi potrzebne! Ciesze się że mogłam na WAS liczyć w tak trudnej chwili... Drecza mnie wyrzuty sumienia i strasznie tęsknię za Dominiką ale niestety nie miałam wyjścia-musiałam wracać do pracy (wzgledy finansowe)! Nadal mam rano mdłości jak wstaje i nadal niecerpię obecnego stanowiska-póki co to zastępstwo za koleżanke a co bedzie dalej szefowie mi nie powiedzieli bo sami nie wiedzą..... Nadal jestem zawiedziona i przybita obecną sytuacją i wiecie co.... juz mi WAS tak bardzo brak!) Trzymajcie się ciepło! Wybaczcie rzadsza aktywność i nie zapominajcie o mnie!!!! Trzymajcie kciuki! CAŁUJE WAS I WASZE MALUSZKI! Beata Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: becia 28.10.04, 23:05 Nie wyobrazam sobie na razie tego, ze musze isc do pracy i zostawic moja Myszke. Poki co zaciskamy zeby i zostaje w domu. O finanse b. sie boje, bo na dzien dobry bedziemy mieli jeszcze pokazny kretyt a na dodatek troche dlugow.. Ale co tam, raz sie zyje i poki noza na gardle nie mamy to ja sie do pracy nie ruszam. Becia zastanow sie, moze daloby sie jeszcze jakos pozyc tylko z jednej pensji. Oczywiscie, jak Nelka napisala wiaze sie to z tym, ze dziecko tate widzi baaaardzo rzadko, glownie w weekendy.. ale cos za cos, prawda? Zycze Ci duuuuuuuzo wytrwalosci. Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: becia 29.10.04, 07:53 rosiee jak by się dało to uwierz mi byłabym w stanie odmówic sobie wszystkiego żeby zostac z małą ale mamy taki kredyt za mieszkanie (+drugi w banku "na zycie") że gdybym zrezygnowała z pracy zostanie nam 200-300 zł po zapłaceniu rachunków (nawet jak zrezygnujemy z wszystkich wygód typu internet czy telefony to góra 400-500) na trzy osoby na cały mniesiąc zakładając że mała potrzebuje tylko na same pieluchy jakieś 100zł... więc sama widzisz... moi rodzice nie sa w stanie pomóc nam finansowo a rodzice męża choć sa to maja nas i nasze dziecko daleko bo sa strasznymi sknerami i egoistami... na szczęście nie muszę ich juz ogladać.... Nie jest lekko... ale bywało gorzej... szukalismy wtedy po kieszeniach może cos gdzieś... ale co Wam bedę opowiadać- pomyslicie że sie żale lub co gorsza użalam nad soba szukając litości...ale nie nie o to chodzi!-odpisuję na Wasze sugestie (oczywiście bez żalu i urazy-nie myślcie nawet o tym!) musze pracować żeby żyć i to nie na znośnych jakis tam godziwych warunkach ale żeby wogóle żyć... a mój mąż.... on chętnie by się zgodził żebym została w domu kosztem jego wolnego czasu ale niestety ma taką a nie inna prace,chodzi na zmiany,ma rózne zmieniajace się nawet wciagu jednego dnia godziny pracy (ma np. na 11 -dzwonia że zmiana na 15 a po chwili że jednak na 13 itp.) do tego często pracuje w weekendy a czasem nie ma go nawet wiecej niż 24 godziny...... szkoda gadać... przepraszam że o tym wszystkim piszę... nie chodzi o żalenie sie -ale wybacz rosiee-złosci mnie jak ktoś pisze że podziwia pracujace mamy że on by tak nie potrafił ze może pół etatu że moze jakoś da się wyżyć z jednej pensji itp.-ja wiem że nie znamy siebie i swoich sytuacji materialno-bytowych i nie mam nigdy żalu do nikogo ale chciałm choc troche opisac jak jest u mnie-może nawet po to żeby sie usprawiedliwic że nie jestem wyrodna matka która wraca do pracy zeby miec na nowe kiecki i kosmetyki renomowanych firm a tu uzala sie że tak strasznie tęskni etc. etc. kurcze... może wogóle nie powinnam popełniac tego posta? pewnie tak ale skoro go już napisałam... wiemże trzymacie kciuki i że życzycie mi dobrze i za to Wam bardzo dziękuję ale -bez urazy- nie każdy ma wybór-ja go nie miałam- a przemyslałam wszystkie za i przeciw i wygrała zwykła prosta chęć przezycia-instynkt samozachowawczy?;- ) nie wiem nawet jak to nazwać... dam sobie juz spokój... wysyłam-nie oceniajcie mnie za tego posta surowo! ściskam! beata Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: becia 29.10.04, 08:53 Beciu droga! Rozumiem Twoja sytuacje i jestem daleka od surowych ocen! Poczatki zawsze sa ciezkie, mysle, ze Dominisia sie przyzwyczai, no i przeciez zostaje z ukochana babcia, a nie jakas obca opiekunka, prawda? Trzymaj sie, zycze Ci, zeby po pierwsze nie nekaly Cie wyrzuty sumienia. Tyle mam pracuje i jakos daja sobie z tym wszystkim rade, Wam tez sie uda. Sciskamy mocno, Monika i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: becia 29.10.04, 09:02 Hej! Baciu nikt cie nie ocenia- a tym bardziej nie nazywa wyrodna matka!Bo przecież nie kto inny jak my może wiedziec jak ciężki jest powrót do pracy kiedy taki maluszek w domu.Zreszta sama dobrze wiesz,że życzymy ci jak najlepiej.Wykorzystanie tego forum na wyżalenie się uważam,za jak najlepsze miejsce!!Każdy ma prawo poużalać sie czasem nad soba-to nawet dobrze robi!!Co do powrotu do pracy to chyba bardzo mało jest matek które zostawiaja maleństwo,żeby sobie zarobić na kosmetyki.Owszem są i kobiety którym do uczuc macierzyńskich daleko, ale większość matek przesiedziałaby z maleństwem jak najdłuzej w domu...... Co tu duzo pisać, wiele matek zostawia dzieci w domu i mnie to naprawdę wkurza-nie dlatego,że to robia-tylko dlatego,że są do tego zmuszone.Zreszta każdą z nas to kiedys czeka.... U ciebie Becia przynajmniej tatus czasem posiedzi z małą jak ciebie nie ma -a to dla skarba bardzooo wiele znaczy.Więc trzymaj sie dzielnie-początki zawsze są trudne.....Musisz sie naładowac pozytywna energią w ciągu dnia,żeby przekazać ja potem maluchowi-bo takie szkraby naprawdę wszystko wyczuwaja bezbłędnie!!!!! pozdrawiamy Ela I Martula Moje maleńkie cudeńko Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: becia 29.10.04, 09:30 Becia nie musisz się usprawiedliwiać, że napisałas o swojej sytuacji: to jest fakt i ani to twoja wina ani zasługa ze tak jest. Dołujące jest nie mieć wyboru i tego ci baaardzo współczuję. Ciesz się, że masz babcię, która zostaje z Dominiczką, a nie musisz jej dawać pod opiekę komuś obcemu! Zmieniam temat: Czy wozicie swoje dzieciaki już w spacerówkach, czy jeszcze w gondolach? Przytargałam część spacerową z piwnicy z zamiarem zamiany gondoli, ale efekt jest taki, że wszystkie części mamy w mieszkaniu (pokój wygląda jak jakaś graciarnia!), żeby jak potrzeba, zmieniać. No i fajnie się Madzi "siedzi" w spacerówce, ale jest ona w części "pleckowej" węższa (dziękui temu Madzia tak ładnie "siedzi" )), ale spać to już w tym nie, a nie daj Boże jak się w gondoli obudzi, jest jeden wrzask, bo nic nie widać i jest nudno i chociaz można tam podnieśc plecki, to zjeżdża z tej tacki na boki i nie ma siedzenia! )) Zauważyłyście, że jak niemowlę zaczyna siadać to chce siedząc jednocześnie machac nóżkami? (wtedy bez podparcia się oczywiście wywraca a z podparciem zjeżdża w dół). Wygląda na to że najwygodniej się jeździ w foteliku samochodowym na kółkach, bo tam i posiedzieć i wszystko widać i zdrzemnąć się można )) Tylko na co było wydawac kasę na cały wózek?! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie nowe fotki 29.10.04, 12:19 No właśnie, zrobiłam dzisiaj Madzi rano mały shooting. Co z tego wynikło - w linku... Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: becia 29.10.04, 23:08 mam nadzieje, ze nie zrozumialas mnie zle wiesz, ze zycze ci jak najlepiej kazda z nas zna najlepiej swoja sytuacje i robi wszystko co najlepsze dla swojego dziecka i nie musisz sie przed nikim tlumaczyc ze swojej decyzji bardzo mocno pozdrawiam ja byc moze za jakis czas tez bede musiala taka podjac Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: spacerówka, 29.10.04, 21:39 Hej, Pewnie rozgladacie sie juz za jakimis spacerówkami dla Maluszków?Ja mam do sprzedania śliczną,nową trzykołówkę Hauck'a. My juz jezdzimy na spacerki spaceroweczką i moja Niunia wreszcie jest zadowolona.Rozglada sie,wszysyko widzi a takze smacznie spi.To jej pasuje pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: spacerówka, 29.10.04, 22:08 My jeszcze nie jezdzimy spacerowka, a to dlatego, ze Zosia bardzo ladnie spi na spacerze, wiec na razie siedzisko niepotrzebne. Poza tym w gondoli jest cieplutko... No nie wiem, dopoki sie miesci i spi, to bedzie gondola. Spacerowke planuje zamonotwac, jak juz bedzie dobrze siedziec, czyli za jakies... 2 miesiace? Pozdrawiamy, M&Z Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: spacerówka, 29.10.04, 22:16 A ja dzis zrobiłam eksperyment.Zamontowałam spacerówe i sprawdziłam reakcje maludy.Na początku wkurzyła sie na pasy, potem pomarudziła i w koncu jakos ja zaakceptowała.Jednak wydaje mi sie, że wygodniej bedzie nam jeszcze w gondoli.Martula nie siedzi jeszcze, więc muszę oparci dość pocno opuszczać a poza tym musze ja ubierać wtedy w kombinezon-czego szczerze nie nawidzi!!!! W gondoli może sie i troche nudzi ale ma chyba cieplj no i nie ubieramy wtedy kombinezonku. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Odkrycie - PAMPERS 29.10.04, 22:29 To jednak prawda,że pampersy sa najlepsze ale nie do konca.Pampers swietnie sie sprawdza w nocy i na spacerach. Nie musze juz przewijac dziecka 8!!!razy na noc a tylko 2 !!Nareszcie troszeczke chociaz sie wyspalam)Moja kolezanka z kolei cały czas uzywa papmepsów,bo jak twierdzi mozna na nich zaoszczędzić,czyt.są drozsze ale i tak bardziej oplaca sie go kupic.Ja sie z nia zgadzam ale po czesci.To prawda ,ze papmers wiecej chlonie i nie trzeba co chwila wymieniac go na nowego ale za to jej coreczka juz 2 lata korzysta z tego wynalazku Tak wiec jej oszczednosc jesy tylkko pozorna..My uzywamy na dzien huggiesow a na noc pampersa. A jak u wAs ,kochane Mamusie z pieluchami?My ntak za 2 miesiace bedziemy cwiczyc mocniczki.Na razie mnie mam bladego pojecia jaki jest najlepszy i który wybrać? Jolu,Ty chyba masz juz doswiadczenie w tej sprawie?Podpowiedz cos pozdrawiamy) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Odkrycie - PAMPERS 30.10.04, 10:04 U nas z pieluchami jest tak, że mamy poniekąd dobrze, gdyż moja siostra pracuje w firmie, która produkuje m.in. pieluchy jednorazowe, więc albo mamy tańsze, albo czasami za darmo (np. z likwidacji, tak było z Libero, pamiętacie jeszcze te pieluszki, była taka reklama "Czy ona spadła z księżyca?"... Teraz już ich nie produkują). Ale czasami musimy i kupić pieluchy w hipermarkecie. Zgadzam się, że Pampersy są jednak najlepsze, zawsze mam pod ręką paczkę tej marki i zakładam na noc i na spacery. Ale w nocy nie przewijamy Zosi prawie nigdy, chyba że zdarzy się kupka. Po prostu nie chcemy rozbudzać dziecka, potem trzeba by ją było znowu lulać w rękach... Koszmar! Więc przewijamy dopiero nad ranem, pielucha zawsze jest mocno zlana, ale pupa już nam się dawno, dawno nie odparzyła. Aniu, czy to nie za wcześnie na naukę nocnika? Trochę o tym czytałam i takie dziecko podobno nie może jeszcze skojarzyć, że nocnik to znaczy siusiu i kupka. Kiedyś był taki artykuł w "Dziecku", gdzie radzili, żeby naukę nocnikowania zacząć jak dziecko ma... 14-16 miesięcy. A wiem, że i niektóre 2-latki długo jeszcze sikają w pampersy. No nie wiem, też liczę na doświadczenie Joli, kiedy Ty zaczynałaś ze swoimi dziećmi? Pozdrawiam, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: spacerówka, 29.10.04, 23:14 tupelo napisała: > My jeszcze nie jezdzimy spacerowka, a to dlatego, ze Zosia bardzo ladnie spi na > > spacerze, wiec na razie siedzisko niepotrzebne. Poza tym w gondoli jest > cieplutko... No nie wiem, dopoki sie miesci i spi, to bedzie gondola. > Spacerowke planuje zamonotwac, jak juz bedzie dobrze siedziec, czyli za > jakies... 2 miesiace? Podpisuje sie dwoma raczkami pod tym co napisala Monika. Tylko troche szkoda, ze przesiadka wypadnie w zime, prawda? Chociaz mam znajomych, ktorych coreczka co prawda 2 latka starsza, ale z 12 czerwca, wsiadla do spacerowki dopiero na wiosne! U nas chyba ten numer to nie przejdzie, bo w kombinezonie to jest juz Kamilce ciasnawo w gondoli.. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: spacerówka, 29.10.04, 23:26 Moja Niunia nigdy nie lubiła swojego głegokiego wózka.Do tego doszedł kombinezon ,wiec wogóle sie nie miesci w wozku.W spaceroweczce sobie leży i nie marudzi a to znak ,ze jest jej bardzo wygodnieTylko robi "wielkoe oczy" na wszelkie nowości ,ktore spostrzeze acchh jak ja ją kocham Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie nocniczek?????!! 30.10.04, 10:23 Dwa razy musiałam czytać, bo nie mogłam uwierzyć, ze chodzi o nocniczek? Otóż nie planuję o tym myśleć jeszcze przez jakieś 12 miesięcy! (no, może przesadzam...). Mój stan wiedzy jest taki, że dziecko do drugiego roku życia nie ma prawa się w tej kwestii kontrolować, a do trzeciego roku życia ma prawo jeszcze się nie kontrolować, z doświadczenia wiem, że do 20 miesiąca to co nam się uda złapac w nocnik to czysty przypadek! Dziecko może oczywiście wiedzieć do czego służy nocnik czy toaleta, ale nie kojarzy tego z własnymi czynnościami fizjologicznymi. Będę musiała coś poczytać na ten temat, bo jak już napisałam to jest mój stan wiedzy na teraz, ale może cos nowego "wynaleziono" w tej dziedzine ))) Czytałam tylko kiedyś dowcipny komentarz na temat "wydziwianych" nocników, żeby takich nie używac, bo dziecko jest skołowane i nie wie, dlaczego ma narobic na głowę jakiemuś misiowi czy foczce ))), poza tym takie coś zupełnie nie przypomina muszli klozetowej, na której przygoda ma się skończyć. Nocniki z melodyjka są uciążliwe zwłaszcza w nocy, bo trzeba je nie tylko wypróżnić i umyć, ale także dokładnie osuszyć, by nie grały. Myśmy swego czasu po prostu wyrwali bateryjkę ))) Fajny nocnik dostaliśmy od babci, taki miniaturowy kibelek, z podnoszoną deską i klapą! Miał taką wyjmowana miseczkę z "zawartością". Czerwony, cóż, przywiozła go zza wschodniej granicy czy kupiła od Rosjanina, już nie pamiętam. Nam się wtedy nie podobał, ale był najbardziej "logiczny" )). Chciałabym dzisiaj wiedzieć gdzie on jest? Albo czy taki można dostać? Taki własnie bym kupiła, nie inny! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: koniec lulania 30.10.04, 10:48 Hej, U nas konczy sie lulanie.Mała zasypia przy muzyce - kołysanki działają swietnie i Niunia spi przy trzeciej z rzedu.Wtedy lekko ja kolysze - jest do mnie przodem a opadającą glowke opiera na ramieniu/a w zasadzie w spiworku/Pozniej myk zanosze do jej lozeczka. Tylko ,ze ta pindzia sie wytrzymuje dlugo w swoim lozeczku,zdecydownaie woli nase..W nocy budzi sie ale wystarczy,ze dostanie jesc i natychmiast zasypia wypluwajac zrodlo pokarmu)w nocy nie ma lulania.Nareszcie!!chodze ja tylki czasami odlozyc z powrotem do lozeczka.Cos mi sie wydaje ,ze musze czesciej ja odnosic ,bo do tej pory czesto i gesto mi sie "przysypialo". Na nocnik zamierzam sadzac dziecko ZANIM zacznie chodzic.Pierwsze proby planuje na grudzien - niech sie PRZYZWEYczaja!!Niech tylko dobrze siedzi.Mam nadzieje,zr szybko skonczy sie ten nocnik,bo strasznie sie tego obawiam.Ciekawe ile trwa takie nocnikowanie? Daj boze jak najkrocej.. pozdrawiam Was serdecznie!1 Buziaki dla Pocieszek!! Udanego Weekendu!! Ogladalyscie zaklinaczke? A Jutro spimy GODZINKE Dłuzej!!Ciekawe jak to wytlumaczyc coreczce?? hi hi hi pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie nocnik raz jeszcze 30.10.04, 10:52 U Marka zaczęliśmy skutecznie w okolicach roku, bo urodził się w lecie i własnie było lato, więc latał z goła pupą, zresztą wlasnie w tym czasie uczył się dopiero chodzić. (i własnie lato to jest najlepsza pora roku na jakąkolwiek naukę, dziecko może się posiusiać, czuje, ze ma mokro, a się nie podziębi, bo jest ciepło, może zresztą biegać bez majtek w "plenerze").Nocnik oczywiście mieliśmy wcześniej, ale marek traktował go jako fajna zabawkę, zakładał na głowę, jeżdził, sadzaliśmy misia na nim, sam nawet siadał, ale w ubraniu, natomiast "na goło" za nic nie chciał - darł się, wyrywał i wstawał. Myśle, że sukces w tej dziedzinie polega tez na tym, aby dziecka nie stresować i do niczego nie zmuszać, żeby nie nabrało nie daj Bóg urazu do całego przedsięwzięcia, bo to je strasznie wydłuża.... Z Anką posżło szybciej (wiadomo, dziewczynka :0)), ale ona biegała już w wieku ośmiu miesięcy, co z tego, kiedy ją kojarzę z dużą ilością "wpadek", dziennych i nocnych oczywiście. A że były to "wpadki" to znaczy, że byliśmy przekonani o jej umiejętności korzystania z nocnika, chyba jednak przedwcześnie. Też się to jednak w końcu ułożyło... Możesz więc kupić nocnik dla zabawy, ale wymagania będziesz musiała póki co schowac do kieszeni ))) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Usypianie noc pierwsza 30.10.04, 10:11 Postanowilismy spróbować metody zaklinaczki i... nie za bardzo się nam udało. Jak na razie 1:0 dla Zosi Metoda ogólnie polega na tym, żeby uspokoic dziecko na rękach, przytulając je do siebie, robiąc "szszszsz" i delikatnie poklepując między łopatkami, po czym odłożyć do łóżeczka. Jeśli zaczyna płakać, znowu podnieść, uspokoić i odłozyć i tak w kółko aż zaśnie. Nasze doświadczenia z wczorajszego wieczoru są takie: - Zosia nie da się uspokoić na pionowo przytulona przodem do rodzica, zaczyna się wtedy wkurzać na dobre. Można ja uspokoić za to odwróconą przodem do świata, ale każda próba odłożenia (potem nawet zbliżania się do łóżeczka) już powodowała płacz, a nawet histerię - po pół godzinie odkładania co chwilę Zosia zaczęła zasypiać na stojąco, trzymana przodem do świata - tak jest trudniej ją odłożyć, bo trzeba przekręcić całą i... już ryk na nowo. Poza tym chodzi jednak o zasypianie w łóżeczku, a nie na rękach rodziców - po 2 godzinach poddaliśmy się i ululalismy ja starym sposobem, tyle że nie trzeba było już tak mocno bujać. Niestety, Zosia obudziła się za pół godziny i potem znów za godzinę Czyli fiasko. Ściagnęłam wywiad z tą zaklinaczką i jak go sobie przetłumaczę, to może jeszcze spróbujemy... No nie wiem, problem mamy, ot co! Buziaki Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Usypianie noc pierwsza 30.10.04, 10:38 cześć, widzę, że obie mamy trochę czasu w sobotę rano )) Monia, nie spodziewaj się efektów za pierwszym razem! Ja w ogóle nie wiem, jak się do tego zabrać, bo Madzia dostaje szału jak jest zmęczona (mam na myśli wieczór, kiedy jest po kąpieli, glodna, wymęczona, po masażu, a ja zamiast wyciągac mleczarnię ciągnę ją do kuchni na wit.D) więc jak się dorwie do cycka, to nie chce puścić nawet jak zaśnie, to musi sobie "międlić". Ja popelniam błąd, bo jej na to pozwalam, bo mam np. fajną książkę do przeczytania (a taką miałam własnie, niestety się skończyła ( ("Różowe tabletki na uspokojenie" Jandy), bo wtedy nikt mi nie przeszkadza, bo "karmię", a ja mogę sobie spokojnie poczytać, stąd w rodzinie bierze się mit, że madzia je półtorej godziny )))). Jest jednak różowe światełko w tunelu: jak się już naje, to czasem się da oszukać kauczukowym smoczkiem Niestety jak jest zmęczona to nie daje efektu żadne "odwracanie do świata", a odwracanie do mnie powoduje powstanie mokrego pasma na wysokości biustu )) (własnie to przerabiałyśmy), a przebywanie w cudzych rękach (np. u taty )) - histeryczny wrzask! Jakie te dzieci są różne, prawda? Nie sądzę, żeby ktoś z zewnątrz mógł mi pomóc, wydaje mi sie, że same znamy nasze dzieci najlepiej i intuicyjnie wiemy, na co "pójdą" a na co nie.... Choć z drgiej strony czasem takie dziecko potrafi nas mile zaskoczyć, mojej koleżanki córkę niania nauczyła w niecały tydzień doić z butelki soczki, mleczko, wszystko, bo sie jej nie chciało podawac łyżeczką, a Mała do tej pory odmawiała butelki... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Nielubiana kołysanka 30.10.04, 22:45 Jak to jest? Jak taki mały człowiek może rozróżniać jedną jedyną piosenkę z około 40, których słucha na zmianę w ciągu dnia? Zosia lubi bawić się przy muzyce. Wieczorem wyciszamy ją przy Kołysankach-utulankach, które też lubi, oprócz jednej. Leci ona tak: "Raz królewna złotowłosa cudny miała sen..." itd, a refren "Pójdź, pójdź, konwalie ze mną rwać". I ten refren działa na Zosię tak, że robi podkówkę i zaczyna rzewnie płakać! Tylko przy tej jednej jedynej, skądinąd bardzo ładnej, kołysance. Sama w to nie mogę uwierzyć, ale tak jest. Ona mnie nigdy nie przestanie zaskakiwać. Dobrej nocy! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Nielubiana kołysanka 31.10.04, 09:54 Ale sie naśmiałam z tego spostrzezenia odnosnie kolysanek a w zasadzie jednej jedynej o krolewnie).Nasze dzieci sa bardzo inteligentne i wiedza czego chca tylko my czasami nie potrafimy ich zrozumiec. Nic,tylko trzeba te piosneczke usunac z repertuaru,moze to jakas przyrodniczka rosnie? Wzruszył ja bowiem los konwalii brutalnie wyrwanych ze swego naturalnego srodowiska? Odnosnie kolysanek to znam juz chyba wszystkie na pamiec.Czasmi smieje sie ze slow typu :"kochali sie we troje:paz,krolewna i krol" albo " a w tej chatce same dziwy.."i jeszcze wyliczanka o sroczce co to leb urwala i frrrrrrrr odleciala.. (to bylo na tej stronce,co Monika podala z kolysankami itp.) ogole od rana mam dobry humor ,bo dzieki tym pampersom wreszcie ociupine sie wyspalam pozdrawiamy ,sciskamy i buziaki wysylamy!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: Nielubiana kołysanka i in. 31.10.04, 22:37 taaaaaaak ostatnio bawilam sie z Kamilka i wydawalam dzwieki nasladujac rozne zwierzatka, gdy udawalam psa to Mloda sie cieszyla jak szalona, a gdy zamialczalam jak kotek to zaczynala plakac, hm, ciekawe dlaczego, czyzby od najmlodszych lat nie dazyla tych zwierzatek sympatia? Aninia, co Ty z tymi pieluchami, 8x przewijac w nocy??? zupelnie tego nie pojmuje chyba stad u Ciebie ten ped do nauczenia dziecka korzystania z nocnika, ale to chyba jeszcze nie predko, co? wczoraj obudzilam sie rano z usmiechem na ustach, bynajmniej nie z powodu wyspania otoz snilo mi sie, ze Kamilce w jedna noc wyszly wszystkie zabki! byly sliczne, rowniutkie i wdziecznymi "falbankami" fajnie by bylo, prawda? moja mala Bromba konczy dzis 5 miesiecy! i lubi chyba lubi wszyskie kolysanki utulanki a ja tez sie usmiecham pod nosem jak slysze o tym cudnym trojkaciku: paz, krolewna i krol i dobrej nocki zycze Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee czytalyscie? 31.10.04, 22:45 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=17193878&wv.x=2&a=17193878 Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: czytalyscie? 31.10.04, 23:36 Ano czytałam i troche mnie śmieszy ta zaciekłość typu "ja sadzałam, moje dziecko nie raczkowało i jest mądre jak (nie przymierzając) Einstein". Myslę, że każda mama wie, co dla jej dziecka jest dobre. Na pewno nie można przesadzać z sadzaniem i obkładanie poduszkami na siłę, żeby tylko dziecko siedziało jest bez sensu i można tylko dziecku krzywdę zrobić, ale tak zupełnie bez sadzania, nawet na kolanach to sobie nie wyobrażam. Zosia często lezy na plecach i ciagnie te głowe do góry, ciągnie... Nie chce tak w kółko leżeć i już. Oj tak, ten trójkacik z kołysanki jest niezły. Ja mam jeszcze inne piosenki i tam jest też niezła wyliczanka: "na kogo wylicze, na kogo wypadnie, temu ręka wnet odpadnie", a w innej piosence "bo mnie mama bije za całowanie"... W ze sroczką jest lepsza wersja "a temu ostatniemu nic nie dała, bo nie miała, frrrrrrr... po więcej poleciała". Ta jest niemakabryczna. Pozdrawiamy wszystkie mamy, dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: pampki 02.11.04, 17:12 Hej, Tez znalazlam cos ciekawego do poczytania Na razie mam zapas "starych"pampersikow ,ktore mezus zakupil jak jeszcze bylam w ciazy (ku[pil kilka paczek pampkow od 9 kg....) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16717127&a=16717127 Na razie!! Lecimy do kąpieli Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 metoda "kontrolowanego pocieszania", 02.11.04, 19:13 Hej Pamietam,ze jakis czas temu pisałyscie o nauce samodzielnego zasypiania.Zupełnie przypadkiem znalazłam króciutki artykuł o metodzie "kontrolowanego pocieszania".Mozna i tak spóbować, tylko wydaje mi sie,że to dla troszkę starszych dzieci. podaje stronke, moze sie przyda: www.mamotoja.pl/article.php?s=23&id=487 a i znalazłam takie "maleńkie" zdjęcia jednodniowej Martulki Moje maleńkie cudeńko Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: metoda "kontrolowanego pocieszania", 03.11.04, 00:13 Martusia maluuuuusia, jak to bylo niedawno a zarazem tak nidawno, kurcze. Metoda kontrolowanego usypiania, Metoda zaklinaczki, czy jak jej tam.. nie mam na razie przekonania do tego wszyskiego. Kazde dziecko jest inne, a jak jeszcze mnie zapewniaja, ze dziecko opanuje w tydzien to tym bardziej mi to nie odpowiada. Ale jako ciekawostka to ok, dzieki za linke. Moniko, a u Ciebie jak postepy? U nas z zasypianiem ogolnie to tak sobie. Czasem trwa 10 minut czasem ponad godzine.. Glownie przy piersi ostanio, mniej na rekach, a tak zeby sie tylko polozyc obok i sama Jasnie Panna usnela to niestety skonczyly sie dobre czasy, niestety, mam nadzieje, ze jeszcze jednak powroca. No to dobranoc. Ja bynajmniej problemow z zasypianiem nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: metoda "kontrolowanego pocieszania", 04.11.04, 20:56 Ta metoda to nic innego jak metoda zaklinaczki. U nas na razie nie dziala, Zosia jest bardzo wytrwala w swoim marudzeniu, poza tym zaczyna sie wsciakac. Na razie wprowadzilismy nowy element wieczornego rytualu - Zosia w lozeczku, a my opowiadamy wierszyki, bajeczki... Moze kiedys cos z tego bedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee Re: pampki 03.11.04, 00:05 tez mamy na razie zapasy TotalCare, a w ActivBaby na razie ok, po wyprobowaniu jednej sztuki! malo wiec doswiadczenia, i to nie w nocy ostatnio szlalejemy duzo w Huggies-ach SuperFlex, fajne sa, na noc i w ogole Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee ..ale moje i tak jest naj.. 02.11.04, 23:55 tez tak macie? spotykam mame z innym dzieckiem, no ladne, fajne itd, ale mysle sobie, ze i tak moje jest najladniejsze potem pewnie bedzie najmadrzejsze itd itd i co z tego potem wyrosnie? oczko w glowie rodzicow samochwala, egoista to chyba niebezpieczne czy moze przesadzam? ze niby normalne? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ..ale moje i tak jest naj.. 03.11.04, 08:36 Ja mam teraz tak: wszyscy się Madzią zachwycaja, a ja uważam, że tak właśnie powinno być, bo jest cudna (mówię obiektywnie i jest "naj", ale jak widze inne dzieci zastanawiam się, że też do tej pory nie dostrzegałam, jakie te dzieci cudne i śliczne!!! A każde inne!!! A wszystkie tak samo piękne!!! Przedtem się tak nie zachwycałam dziećmi, coś mi się poprzestawiało... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie pochwale sie 03.11.04, 08:43 choć mam mało czasu ostatnio na pisanie na forum (a nawet czytanie!) to nie omieszkam się z wami podzielić radością z sukcesu, za jaki poczytuję sobie wczorajszy udzial w zajęciach aerobiku!!!! Zakwasy będę mieć dopiero jutro, więc dzisiaj jeszcze się cieszę, ale jutro będa następne zajęcia, to się rozruszam, a ponieważ opłaciłam zaraz cały miesiąc, to pewnie na nie pójdę! Jak mogłam zwlekać z tym pięć miesięcy?! Polecam. (aha, mnie się też wydaje, że nowe pampersy przeciekają, najpierw tłumaczylam sobie, że Madzia tak dużo sika))), a teraz jak ją wyciągam rano z łóżeczka, to wręcz cała pupa wydaje mi się wilgotna) Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Mamy juz pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.11.04, 10:55 A dokładnie Martula dziś o godzinie 23,24 kończy pół roczku !!!!!! Z jednej strony to takie maleństwo-dopier pół roczku-a z drugiej to już kawał kobiety z niej )Ten czas naprawde bardzo szybko leci.Pamiętam jak dziś jak się urodziła... była tak malutka,że lekarz trzymał ja w jednej dłoni a gdy przytuliłam ja do siebie cała miescila mi sie na piersiach.A dzis siedzi mi na kolanach i dzilenie pomaga pisac na kompie..... (i oczywiscie gada.... przed chwila powiedziala pupa :-0..) pozdrawiamy Ela i juń nie takie małe Moje maleńkie cudeńko Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: pochwale sie - ja też! + do Nelki 03.11.04, 15:17 No, no, no - witam w klubie Ja się też aerobikuję od jakiegoś czasu i uwaga: chodzę na 7. 30 raniutko. Wybrałam aerobik w wodzie, bo cycusie wciąż cieżkie i jakos tak ciężko byłoby mi podskakiwać "na sucho". No cóż, nie mam tyle szczęcia co Wy i aby wrócić do dawnej sylwetki muszę sie wysilać nad ranem... trzymajcie się kochane! PS NELKA- może wybierzecie się ze nami do kina w przyszłą srodę???? Napisz: werata@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 08:52 Trochę nad tym myślałam i wydaje mi się że już wiem, dlaczego nasze dzieci są dla nas najpiękniejsze. I to obiektywnie. Dzieci są najpiękniejsze kiedy się uśmiechają: nikt się do nas nie będzie uśmiechał i na nas patrzył tak jak nasze dziecko. Do nikogo się dziecko tak nie uśmiecha i na nikogo tak nie patrzy jak na mamę. To niepowtarzalna więź nie występująca w innej relacji. Jesteśmy ich tlenem, dlatego w późniejszym wieku dzieci nam tej miłości nie oddają, bo jest to tak nierozerwalna i naturalna część ich życia, że nie zdają sobie sprawy z jej istnienia. Nie będą wiedziały że nas ranią, kiedy na pytanie co bardziej lubią "mamę, czy cukierki" odpowiedzą, że .... cukierki! (dlatego takich pytań stawiać nie należy Wszystkiego najlepszego dla Martusi! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 15:40 Dziękuję Jolu w imieniu Martulki. Co do twych spostrzeżeń zgadzam się z tym w 100%.Też sie czasem zastanawiałam nad tym.Najpiekniejsze w dzieciach są ich usmiechy i to ufne pełne miłości spojrzenie, kiedy tak teraz na nas patrzą jestesmy ich całym światem i to jest najpiekniejsze. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 15:42 Jeju Jola ale pomijając wszystko Madzia jest naprawdę przesliczna!!!!!! Te dwie kitule są super! ps.Nie myslałaś o jakiejs reklamie z jej udziałem? Moze szamponu do włosków ) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 20:53 Wszystkiego naj naj naj dla Martusi! Niech nam rosnie duza, sliczna i zdrowa!!! Oj cudne te dzieci, najcudniejsze na swiecie, prawdziwe slicznotki... One sa miloscia, ktora stala sie widzialna, dlatego takie cudne. Wiecie co? Dzieci to sens zycia, naprawde. Nie to, zebym byla jakas tam Matka Polka, feministki by mnie pewnie zakrzyczaly. Ale tak sobie mysle, przy dziecku wszystko inne staje sie mniej wazne: praca, kariera, kredyt, ZUSy, skladki emerytalne... - to nic. Wspaniale byc mama!!! Buziaki, Monika P.S. Bede miala goscia przez najblizsze dni, dlatego pewnie rzadziej siebede odzywac, ale pamietam o Was caly czas! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 dzieci sens życia....a praca? 04.11.04, 21:32 Własnie miałam zaciętą dyskusję z moją mama na temat wychowania dzieci i powrotu do pracy.A zaczęło sie od tego,że kumpela niedawno miała ślub, jest teraz w 4 miesiąc ciaży i zaczęła chodzic do szkoły.Termin ma na 20 kwietnia.Mnie np. troche zdiwiło,że wzieła tyle na siebie szczególnie jak wiedziała,że jest w ciąży tzn.remont domu, pracę, szkołe itd. Z tego co ostatnio mówiła,czuje się kiepsko.Za to moja mama jest zachwycona- jak urodzi przynajmniej szybko wróci do pracy, szkoły.Wg. niej taka kobieta jest"umalowana, umie sie ubrać i jest hmm bardziej obyta"- czyli mozna z tego wywnioskować, że zostajac w domu z dzieckiem jestem szara zwykła "kurą domowa",bez makijazu i w starych dresach...Takie kobiety podobno od razu tego nie doceniaja ale po jakimś czasie stwierdzaja,że to bardzo dobry wybór. Mi jednak trudno uwierzyc w to,że tak prosto mozna zostawic 4 czy 7 miesiaczne dziecko dla-zawodowego zycia.Wydaje mi sie,że na wszystko bedzie czas i na to "ubranie" i to "obycie"...pomijam oczywiście sytuacje kiedy matka jest zmuszona pracowac... Dla mnie w tej chwili najważniejsza jest moja kruszynka, wręcz uwielbiam byc mamą to najlepszy okres w życiu-bycie w domu z takim szkrabem.Może i kiedys wcześniej myślałam o szybkim powrocie do pracy ale te wszystkie myśli znikneły gdy Martula pojawiła się na świecie. Nikt i nic mnie nie przekona,ze jest cos lepszego i moze jestem "kurą domowa" wychowujaca dziecko ale uwielbiam to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A co wy na to? Moze któraś z was ma inne zdanie na ten temat? Bardzo jestem ciekawa, moze wysune z tego jakieś ciekawe wnioski. pozdrawiamy Ela i najukochańsze Moje maleńkie cudeńko ps. Dziekujemy bardzooooo za życzenia ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: dzieci sens życia....a praca? 04.11.04, 22:24 Siedze w domku i na razie nie zamierzam wracac do pracy ale to nie oznacza ze nie pracuje Niestety trzeba zarabiac i nie kazda mama ma to szczescie,ze moze zajmowac sie Tylko i wyłącznie dzieckiem.Nie czuje sie zaniedbana i brzydka.Staram saie na codzien ladnie wygladac,czesto wychodzic z maluszkiem i przebywac w milym towarzystwie - to mnie mobilizuje.Niestety nie mam czasu na fryzjerow ,balejage,szpilki i tipsy ale czysty schludny i pachnacy wyglad to zrekompensuje.Jak tylko przestane karmic piersia to bede bardziej mobilna i na wiecej sobie pozwole.Na razie jestem baardzo szczesliwa jak patrze na moja coreczke,jak wsluchuje sie w jej cichy oddech gdy spi,kiedy widze pierwszy usmiech i pierwsza lze,wszystko pierwsze,pierwsze i ja jej ten swiat pokazuje.To cos wspanialego i zrobie wszystko,zeby mnie to nie ominelo.W ciaze tez mialam przyplyw energii :szykowalismy mieszkanie,pokoj dla Maluszka,skonczylam szkole.Chcialam jak najwiecej zrobic,zeby pozniej moc spokojnie spedzac z min czas. Pozdrawiam Ps.Kura domowa? Zadna obraza Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: dzieci sens życia....a praca? 05.11.04, 10:01 Myślę, że dopóki nie czujesz dyskomfortu z powodu "kurstwa domowego" i lubisz być wlasnie mamą, a nie musisz iśc do pracy: rozkoszuj się tym. To się już nie powtórzy. Nawet jeśli będziesz miała jeszcze dzieci, to za każdym razem będzie inaczej. Może jesteście faktycznie pod większą presją otoczenia, bo jesteście młode i to wasze pierwsze dzieci. Ja mam ten komfort że jestem "stara" i nikt mi nie będzie wyrzucał zaniedbania czy nieumalowania. Głównie jednak z tego powodu, że zawsze ten makijaż mam i fryzurę też i zadbany ubiór, nareszcie moge sobie pochodzic w sportowych ciuchach i zapomnieć o kostiumach i szpilkach i dłuższych wymalowanych paznokciach. Aktualnie z powodów towarzyskich zapuszczam paznokcie (mam je mieć na niedzielę) i już nie moge się doczekac, kiedy je znów obetnę! Musze wam powiedzieć, ze w ostatnim czasie parę osób się zdziwiło, że mam jakieś dzieci oprócz Madzi, ostatnio w Spółdzielni Mieszkaniowej (gdzie byłam oczywiście z Madzią), kiedy jakaś młoda laska z działu pouczała (!) mnie "mój to ma już dwa lata, zobaczy pani, jak trochę urośnie, jak zacznie wszystko ściągać...", ja mówię "wiem, prosze pani, to moje trzecie dziecko", przestała mówić, usmiech jej zgasł, bylo widac, że intensywnie nad czymś myśli, w końcu wymyślila "a wygląda pani młodo, jak na pierwsze!". BARDZO TO MIŁE, BARDZO BARDZO )))) A wracając do tematu, to może te wasze mamy i teściowe ulegają takiej wizji, że jak się wam to macierzyństwo tak spodoba i zaczniecie rodzić dzieci, to za jakiś czas będziecie stanowić wielodzietne rodziny zdane na pomoc rodziców (!), na co chyba żaden rodzic nie czeka z entuzjazmem, bo chce, żeby to nim sie w pewnym wieku zająć, a nie żeby swą emeryturę oddawać musial dzieciom do późnej starości )) Pozdrawiam na piątek! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie reklama szamponu? 05.11.04, 10:12 ps.Nie myslałaś o jakiejs reklamie z jej udziałem? Moze szamponu do włosków ) nelka, myślałam, a jakże, ale jakoś nie umiem się za tym obrócić, fujara ze mnie, a czas leci.... dziecko rośnie..... włosy coraz bardziej usprawiedliwione ) Odpowiedz Link Zgłoś