Dodaj do ulubionych

Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych historii !

    • kags hop! hop! 05.11.04, 14:44
      hej babeczki!
      troche zaniedbalam forum... z przyczn, hmmmm, wiadomych wink
      a wiec mam Karola (21.05.) przez moje wymarzone cc smile. wszystko sie udalo, a
      teraz... Mlody ma 2 zeby, 70cm, ponad 8kg i zaczyna raczkowac...
      oj musze konczyc, bo Karolowi wlaczylo sie turbo wink

      sciskam,
      KaGS.
      • aninia1 Re: Jutro ZAKLINACZKA:-)9:20 05.11.04, 20:24

        Mam nadzieje,ze jutro nie zaspie ,jak mi sie to notorycznie zdaza w sobotesmile

        Witamy KAROLA i Jego Mamusie na naszym forum:prosze sie czesciej udzielac!!smile)

        pozdrawiam,

        Ania
        • nelka1313 Re: Jutro ZAKLINACZKA:-)9:20 06.11.04, 11:31
          Hej

          Nie wydaje sie wam,że zaklinaczka jest juz troche przereklamowana?Nie ogladałam
          tego często, ale mam wrażenie,że ciagle pokazuja to samo.W sumie nie za bardzo
          tez przekonują mnie jej metody.Wszyscy na około powtarzaja-nosic niemowlaka,
          przytulac jak najwięcej a jak się juz do tego przyzwyczai to zaraz trzeba go
          tego oduczyc-bo przecież dziecko musi samo spać.To troche takie błędne koło....

          Teraz troche o czyms innym, pierwsze coraz mniej sie tu nas robi, drugie nie
          wiem czy zauważyłyścia ale co sie tu pojawi jakas mamusia chłopca to dosc
          szybko znika.Czyzby za duza damska presja wink)

          Witam nowa mame i mam nadzieję,że zagości tu częściej i nie zrazi się nadmairem
          narzeczonych dla swojego synka.

          Jolu z ta reklama mówiłąm całkiem poważnie.Wydaje mi się,że mogłabyś przesłać
          zdjęcia Madzi do gazet dziecięcych, może do producentóe kosmetyków dla
          niemowląt itp. Madzia jest naprawdę niesamowita w tych kitkach.Chyba
          nawet "Dziecko" ma ogłoszony konkurs-dziecko na okładke.

          Pozdrawiamy wszystkie mamcie.


          papap


          ps. Mam nadzieję,że niedługo nie zostane tu całkiem sama.
          • rosiee Re: Jutro ZAKLINACZKA:-)9:20 06.11.04, 22:41
            nelka1313 napisała:
            > Hej
            > Nie wydaje sie wam,że zaklinaczka jest juz troche przereklamowana?Nie
            ogladałam
            > tego często, ale mam wrażenie,że ciagle pokazuja to samo.W sumie nie za
            bardzo
            > tez przekonują mnie jej metody.Wszyscy na około powtarzaja-nosic niemowlaka,
            > przytulac jak najwięcej a jak się juz do tego przyzwyczai to zaraz trzeba go
            > tego oduczyc-bo przecież dziecko musi samo spać.To troche takie błędne
            koło....

            Moj maz twierdzi dokladnie to samo!
            Ta metoda z logicznego / czytaj meskiego/ punktu widzenia nie ma sensu.
            hm?

            Witam mowa mamusie - kags - czy ja znalam ten nick wczesniej?

            Odnosnie zas kur domowych to witam w klubie.
            Jeszcze bedac w ciazy dostawalam dobre rady w stylu, ze trzeba dbac o prace i
            po maciezynskim szybko wracac, bo potem juz nie bedzie do czego. Ano nie
            bedzie, ale ja za tym i tak plakac nie bede. Kamilka najwazniejsza i ponad
            wszysko, co mi tam jakas praca. No, moze gdybym miala na prawde dobra prace tj.
            ciekawa i za godziwe pieniadze, ale w oswiacie.. wszyscy wiedza jak
            sie "zarabia". Chociaz, czy ja wiem, chyba tez nie.. Ciesze sie po prostu, ze
            mnie zycie do tego na razie nie zmusza, uff!

            a i na koniec tak mi sie przypomnialo:
            "za jeden usmiech oddal bym Chicago, Paryz, Krym.."

            pa

            ps. dzis "komisyjnie" posadzilismy drzewko, brzoze, i niech rosnie sobie razem
            z Kamilka
            amen
          • aninia1 Re: anoreksja 06.11.04, 22:43
            Czesc smile)

            Dzisiaj było o Maluszku mnie wiecej w naszym wieku.Chlopczyk mial sam
            zasypiac.Ostatnie karmienie o godz 24.Tylko wydaje mi sie,ze był on karmiony
            nie sama piersia i pewnie dlatego maluszek mogl dluzej spac .Poza tym Tatus
            czuwal przy dziecku a u mnie nie wiem czy cos by z tego wyszlo.Program
            programem ale czy widzialyscie to co bylo PO "zaklinaczce"?? Byl reportaz o
            anorektyczce- SZOK .Mloda piekna dziewczyna i taka choroba.Do tej pory mam ja
            pzred oczami...Ale tu jest watek o dzieciac hwiec nie bede przynuszac.

            Polka spi smacznie juz prawie 3 godzinki.Powinna obus=dzic sie ok.23-24.Dzieki
            pampkom tylko raz ja w nocy pzrewijam i jest fajnie.Niestety coraz mnie spi -
            budzi mnie ok 7.30 przemilym gawodzeniem i drapaniem.Czasami ciagnie mnier za
            koszulke,bo oczywiscie spi z nami.Metody zalkinaczki na razie nie sa u nas
            niezbedne i mam nadzieje,ze uda nam sie bez tego.

            pozdrawiamy!!
            paa!

      • tupelo Re: hop! hop! 05.11.04, 21:56
        Hej Kags! Ale ten Twój Karol szybki! Ząbki, raczkowanie, no no no! Gratulacje,
        witaj nam i odzywaj się!
        No i kolejny chłopczyk w naszym babskim watku.
      • rosiee Re: hop! hop! 06.11.04, 22:49
        No to juz wszystko wiem. Wrzucilam na wyszukiwarke i sobie powspominalam
        troszeczke.
        Gorace usciaski dla Kags i jej Karolka, oby czesciej tu zagladali.

        a odnosnie wspomnien to mamy listopad, pamietacie cos ciekawego..?
        • rosiee aninia 06.11.04, 22:56
          aninia, a my znow sie mijamy, czyzbys przyjela te sama metode co ja, siedzac
          przy kompie do pierwszego karmienia?
          u nas tez okolo 23-24, chociaz czasami pozniej
          niepokoi mnie tylko, ze nad ranem to znow co dwie godzinki..
          a czytalam, ze dziecko w 6-tym miesiacu zycia potrafi przespac cala noc.. nie
          mojesad i na zmiane sie nie zanosi
          usciski dla Polci
          • aninia1 Re: rosiee, wszystkie Mamusie:) 08.11.04, 00:01
            Hejsmile

            Rosiee-Chyba rzeczywiscie mamy podobne metodysmileNiewiem jak dlugo pociagne,hi
            hi!!

            Dzisiaj padlam z coreczka ok.19:00 po kapieki i..przed chwila
            wstalam..Troszeczke dospalam ale zaraz zmykam.Organizm chyba ma dosyc tych
            szarpanych nocek.Trudno mi powiedziec ile razy w nocy karmie Polcie(!!)mam
            ją ,ze tak powiem." pod ręką",bo spi z nami..Cwaniara-kiedy karmie w nocy to
            czekam kiedy skonczy ssac,zeby ja wzorowo odlozyc do
            lozeczka..czekam ..czekam..czekam ...zasypiam.Coreczka jakby wiedziala o co
            chodzi i celowo przeciagala ten moment.Wygrywa ze mna!!
            Poza tym usypianie odbywa sie bez bujania.Dzisiaj niezbyt dobrze sie czulam i
            nie sluchalysmy kolysanek jak zwykle,jednak nie bylo z tego powodu zadnych
            nieprzyjemnoscismileW nocy tez nie ma bujania-tylko jedzenie (postaram sie
            zakodowac jak czesto).Co przerazajace dla mnie Niunia budzi sie ( zaczyna
            pogaduchy i smiechy..) coraz wczesniej - dzisiaj np.o 7:30.Az boje sie pomyslec
            co moze zdazyc sie jutro - w zwiazku z tym pospalam troche "na zapas".musze sie
            przyznac ,ze nie naleze z natury do tzw."rannych ptaszkow"Wogole stwierdzam,ze
            coraz bardziej i czesciej sie "nudzi".Znudzil sie lezaczek,hustawa,krzeselko
            jeszcze jej pasuje(jest wysokie).Wola mnie ,bo po prostu pragnie towarzystwa i
            nie chce byc sama (chodzi o jakies moje krzatania po kuchni itp..)
            Codziennie sobie obiecuje,ze bede wczesniej chodzic spac ale po Jej zasnieciu
            mam wreszcie "chwile" dla siebie i mezusiasmileCzas na rozne zalegle pracki.

            pozdrawiamy caluski dla Waszych,coraz wiekszych pociech!!!

            Mamusie pozostale - napiszcie jak u Was odbywa sie rytual usypiania i czy sie
            wreszcie wysypiacie?
            • nelka1313 usypianie, przeziebienie!!!!!! 08.11.04, 07:57

              Co przerazajace dla mnie Niunia budzi sie ( zaczyna
              > pogaduchy i smiechy..) coraz wczesniej - dzisiaj np.o 7:30.

              Ania jak U mnie mała pospi do siódmej to uważam to za sukces!!!Dzis np. jeszcze
              śpi co zdarzyło się jej pierwszy raz w życiu.Normalnie o tej godzinie to juz
              dawno szaleje.Ale moja mała cos sobie ostatnio wszystko poprzestawiała!Poszła
              spać tak koło 20 jak zawsze, bo ostatnio juz koło 18 marudzi na spanie, mimo,że
              koło 15 spała z 1,5 godzinki.Potem obudziła sie koło 21 pełna entuzjazmu do
              zabowy.Uśpiłam ją koło 22.Dość często budziła się w nocy i pewnie teraz jeszcze
              odsypia.Co do rytuałów to u nas po kąpaniu są "witaminki, witaminki..."-D3 i po
              odspiewaniu tego kołysanki z płyty i mleczko z cycucha.Mniej więcej tak wygląda
              nocne usypianie.

              A teraz z innej beczki!

              Moze macie kochane jakieś "domowe" sposoby na przeziebienie i ból
              gardła.Mężulek pociągający strasznie a i mnie zaczyna coś łapać i czuje
              gardło.Małej zaczyna coś furkać w nosku a ja boje sie żeby jej nie zarazić- w
              piatek ma szczepienie!Będę wdzięczna za wszelkie rady.

              pozdrawiamy Ela I Martulka


              • tupelo Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 08.11.04, 08:33
                Na przeziebienie dla doroslych: syrop z cebuli, miodu i soku z cytryny.
                A u Małej - katar leczony trwa siedem dni, a nieleczony tydzien smile Moze
                witaminka C, np. Cebion lub jakies witaminki kompleksowe? My czasem dajemy
                Kinder Biovital w żelu. No bo tak, gdyby ten katarek na dobre, to sol
                fizjologiczna do noska, masc majerankowa pod nosek... Ale katarek sam chyba nie
                jest przeciwskazaniem do szczepienia, chyba zeby cos sie z niego wiecej
                wyklulo. Czego absolutnie nie zycze. Duzo zdrowka!
              • jola.wie Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 08.11.04, 09:37
                Co to za dziwne obawy, że nam wątek "chudnie"? No, dobra, może i chudnie, ale
                na pewno nie zaginie! smile)
                Nie było mnie chwilkę, bo musiałam sobie poprzestawiać priorytety: mieliśmy
                wczoraj chrzcinki, nareszcie! Się Pan Bóg wyczekał, ale fajnie się zlożyło, bo
                chrzcił nowy proboszcz in persona po raz pierwszy, a dzieci była dwunastka (!),
                więc nie omieszkał wysnuć analogii do Dwunastu Apostołów, może na dzeciaczki
                spłynie z tego jakaś szczególna Łaska?? Oby...
                No wiadomo, w niedzielę zamieszanie, choć impreza w bardzo scisłym gronie,
                obiad w restauracji (pyszny i było fajnie, choć miałam pewne obawy) ale ja
                ambitnie podeszłam do tzw. "popołudniowej kawy" i kolacji i chyba dobrze
                wypadło, bo choć goście wcześniej deklarowali wczesne zniknięcie (chrzestna
                jest w klasie maturalnej i materiał na nową maturę i egzaminy wstępne kuje po
                szkole i w weekendy, twierdzi że szkoła jej nic nie daje, a chodzi do
                najlepszej w mieście (!!!!), a chrzestny z innego miasta a rano do pracy, jego
                żona również), wszyscy zostali dosyć długo i bardzo miło spędziliśmy czas.
                Sobota zeszła mi więc na przygotowaniach i szyciu, bo odzież dla szanownej
                Chrzcinki, aby uczcić okazję, zrobiłam sama. (brawa! smile)))) A ogólne
                zaaferowanie trwało cały tydzień poprzedzający. (zdjęcia są wszystkie w wersji
                tradycyjnej, ale zaraz zrobię małą sesję i zamieszczę chociaż Madzię)
                W związku z powyższym Madzia dokonała następnego skoku rozwojowego. Z
                powyższym, czyli z faktem, że całą praktycznie sobotę spędziła z Babcią
                (czyt. "u babci na rękach" smile))). Babcia z nią szaleje, skacze, podrzuca,
                zabawia, piszczy, krzyczy, śpiewa jej, no, full wypas! (mnie na to nie stać ani
                czasowo, ani energetycznie, że tak powiem). No to Madzia w niedzielę w
                kościele: hopsa, hopsa, eeee!!!!, łyyy!!!! ksiądz za długo w jednej pozycji,
                ona za długo w jednej pozycji, w restauracji za ciemno i dziwnie pachnie -
                alarm!, dzisiejszy poranek zaczęła od pisków i wrzasków w łózeczku (bynajmniej
                nie rozpaczliwych), teraz protestuje, bo matka siedzi, zamiast się z nią bawić!
                Znalazłam cos, co powoduje, że madzia obraca się na boki - jest to nocna lampka
                w kszatałcie księżyca i aby jej dosięgnąć jest gotowa na wszystko! Zabawa nie
                całkiem bezpieczna, ale na pewno niekonwencjonalna!
                Jeśli chodzi o usypianie i w ogóle cały tryb zycia Małej, to jeszcze nigdy nie
                podchodziłam do tego aż tak instynktownie. Staram sie dac jej to, czego
                potrzebuje, karmie ja w nocy tyle razy ile potrzebuje (zauwazyłam ze po
                ekscytujacym dniu czesciej sie budzi, jest tez meteoropatką, wiec kiedy jest
                np. pełnia ksiezyca to źle sypia, niespokojnie, za to jak jest "barowa pogoda"
                to jest senna cały dzien). W dzien to samo: nie jestem w stanie
                wprowadzić "cyca co trzy godziny", jedyne czego staram sie trzymac to obiadek w
                okolicach 15.00. Czyli dosyć duży luz. Nie wiem, czy to jest akurat najlepsza
                droga, ale ja dosyc dobrze sie z tym czuje, mimo zarwanych nocek i
                hm, "przywiazania" do dziecka. Widzę, że jesteście o wiele bardziej poszukujące
                ode mnie smile))
                No, koniec (lub przerwa), z pieluchy madzi unosi się niepokojący zapach smile))),
                już wiem, czemu się tak irytuje!
                pa
                • kags Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 09.11.04, 23:14
                  Witam smile
                  Czytam i czytam Wasze posty i tak sobie mysle, ze wyrodna ze mnie matka wink.
                  Kapie Karola o 21, dostaje kaszke (roznie czasem z jablkiem czasem z bananami,
                  czasem zwykla - bez dodatkow), butle Bebiko 2GR i w zaleznosci od stopnia
                  rozbawienia - piers. Czasem nic to nie daje i maly baraszkuje jeszcze w kojcu,
                  az padnie smile. Ale zdaza sie oczywiscie, ze usnie juz przy butelce. Spi do ok.
                  3 - 4 w nocy, dostaje piers i zazwyczaj przesypia do 7 - 8 rano.
                  Cale szczescie nie mam problemow z usypianiem go. Gorzej jest ze spaniem w
                  ciagu dnia. Zasypia ok. 11 - 12, czasem na az 2 godziny, pozniej spi po 30-40
                  min.
                  Diete rozszerzylismy juz 14 pazdziernika po wizycie u lekarza. Pani doktor
                  stwierdzila, ze juz sie Mlody na to nadaje smile. Wcina zupki, glownie jarzynowe,
                  ale byly juz 3 razy z mieskiem, ale wydawalo mi sie, ze kupsko jest zielonkawe,
                  wiec na razie wstrzymalam sie z ich podawaniem. Jabluszka, bananki i oczywisce
                  sloiczkowe cuda. Kaszka ryzowa, ale rozrabiana na bazie 2GR. Za to mamy juz
                  nowa jakosc kupy wink
                  W nocy nie robi kupki od 7 tygodnia zycia, za co jestem mu baaardzo
                  wdzieczna smile)). Tak sobie mysle, ze (tfu, tfu) jest malo problemowym
                  dzieckiem smile
                  Z tym raczkowaniem... Troche sie martwie o stawy biodrowe, bo od dwoch dni co
                  raz czesciej udaje mu sie stanac na nozkach (paluszkach) z pupa w gorze,
                  opierajac sie oczywiscie na raczkach... No i podciaganie sie na szczebelkach od
                  wyrka... Brrr! Mamy juz na najnizszym poziomie...
                  Ja jakos nie ogladam zaklinaczki, za to robi to regularnie moja mama... Ale
                  sama widzi, ze raczej nie mamy tego typu problemow. No moze czasem mala
                  histeria jak nie chce wracac do kojca sad. Zal mi sie go robi, bo sama przeciez
                  nie chcialabym siedziec w "zagrodzie". No i na raczki... Ale w wiekszosci
                  przypadkow udaje sie czyms odwrocic uwage smile)).

                  No to tyle o moim Karlosie.
                  Sama przezywam jakas doline - gary, sciera do podlogi, dziecko i cztery
                  sciany... W "malzenstwie" spory, bo przeciez ja siedze w domu i "nic nie
                  robie"... Hmmm, juz nie raz czytalam na forumach o podobnych problemach, wiec
                  nie czuje sie odosobniona. Moze to mija... smile

                  Dobra, czas na relaks smile. Mialam obejrzec film na 2 ale sie zasiedzialam smile
                  Sciskam,
                  KaGS.
              • rosiee Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 09.11.04, 23:29
                Na przeziebienie to najchetniej: gorace mleko z maslem i miodem, jesli nie
                dziala to jeszcze z czosnkiem, a gdy i to nic nie daje to kanapki z czosnkiem -
                beeeee..
                Jak bylam chora w ciazy to lekarz polecil mi sok z malin i lipy do herbaty -
                pyszota!

                Usypianie, usypianie.. to chyba temat, ktory sposrod innych kamilkowych nie
                daje mi spokoju. Smieszne jest to, ze ciagle cos sie w tym temacie zmienia,
                Mala zmienia swoje przyzwyczajenia i upodobania a mi czasem trudno za tym
                nadazyc.
                Ostatnio odkrylam np. ze jesli przerwa od ostatniej drzemki byla krotsza niz 3
                godz. to Kamilka obudzi sie niedlugo po zasnieciu /na noc/.
                Poza tym zasypianie przy piersi nie wyglada juz jak dawniej tzn. dziecko spi i
                dalej ssie, niby przez sen. Teraz po najedzeniu i w fazie tuz przed zasnieciem
                Mala odrywa sie od piersi, uklada do snu, zamyka oczka i zasypia. Ale zanim to
                odkrylam kilka razy po oderwaniu sie od piersi sadzac, ze nie bedzie juz spala,
                udalo mi sie ja skutecznie rozbudzic.
                Wciaz sie siebie nawzajem uczymy.
                Przy okazji, czy macie jakis patent na odkladanie dziecka do snu? Chodzi mi o
                to jak odlozyc spiace dziecko ze swoich rak do lozeczka tak zeby sie nie
                rozbudzilo.
                Pozdrawiamy chorowitki.
                Aha, jak Kamilka byla przeziebiona to pilam herbatke Hipp-a na przeziebienie,
                moga pic tez maluchy od 1-go miesiaca zycia.
                Dobranoc
                • aninia1 Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 00:09
                  Hej,

                  Juz jestesmy po pierwszym nocnym karmieniusmile

                  rosiee-dzisiaj mnie wyprzedzilas na forum (mielismy gosci hi hi)

                  Kanapki z czosnkiem? Tego jesczze nigdy nie cwiczylam .Jednak jak decydujecie
                  si na taka metode to poczestujcie cala rodzinke..bedzie raźniejsmile

                  Znalazlam link odnosnie katarku u dzieci ( ze strony glownej)
                  kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54927,2361416.html
                  Jesli chodzi o te wszystkie jesuienno-zimowe choroby to slyszalam w radio-
                  u,zeby unikac duzych skupisk ludzi typu" kino czy supermarket .Na pewno przyda
                  sie wiecej wit.C i ogolnie witaminki na wzmocnieniesmile

                  Usypianie.
                  Odkrycie: nie pozwalam jej spac po 17 smile Wtedy bez problemu zasypia po kapieli
                  i "kolacyjce" Nic jej jeszcze nie podaje poza podreczna mleczarnia-korzystam z
                  ostatnich w miare przyjemnych chwil podszas przebierania ( Pola nie lubi
                  ostatnio przewijania,wierzga jak szalona i wygina sie-robi mostek,prostuje
                  nozki i wogole dostaje foszkow-tata twierdzi ,ze wie po KIM ona to ma...-).Nie
                  lubi takze swojego "spacerowego"kombinezonu - szczegolnie zapinania pod
                  szyjką ,bo odnosnie czapek to nie ma zastrzezen a i kremowanie sprawia jej
                  przyjemnosc (moze dlatego ,iz -chyba z wygody-uzywamy tego samego
                  kremu..najpierw ja ,pozniej onasmile
                  Wracajac do zasypiania to takze "odrywa sie" i uklada (czyt.wygina)po swojemu
                  i zasypia.Moge ja nawet zostawic sama i wyjsc z pokoju-tez zasniesmile

                  MAMUSIE - napiszcie czy spicie z Maluszkami? Czy odnosicie je do lozeczka po
                  nocnym karmieniu? Strasznie sie boje ,ze Apolonia juz sie przyzwyczaila do
                  naszego "malzenskiego" loza..

                  a teraz padamm

                  pa pa!
                  • rosiee Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 01:07
                    aninia1 napisała:

                    > Hej,
                    >
                    > Juz jestesmy po pierwszym nocnym karmieniusmile
                    >
                    > rosiee-dzisiaj mnie wyprzedzilas na forum (mielismy gosci hi hi)


                    taaaaaaak, tyle, ze ja siedze tu DO pierwszego karmienia, bo w trakcie
                    karmienia usypiamy razem i tak juz do rana
                    wiec spimy razem, we trojke, Kamilka nie wie co to lozeczko, bo takowego w
                    ogole jeszcze nie ma, na razie ma kosz niemowlecy, ale uzywamy go glownie na
                    drzemki w ciagu dnia,
                    hm, mysle, ze na pewno przyzwyczaila sie juz do wspolnego spania.. my tez smile

                    kto pierwszy sprawdzi moja nowa sygnaturke?

                    ps no i nie udalo mi sie popelnic tylko jednego posta
                • tupelo Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 08:51
                  Rosiee! Ale fajowa ta sygnaturka! Moze tez sobie taka zrobie, tzn. Zosi
                  zrobie...
                  Widze, ze nie ja jedna mam problemy z usypianiem i odkladaniem Zosi do lozeczka.
                  U nas jest tak: w ciagu dnia Zosia najlepiej spi na spacerze, potrafi tak i
                  ponad 2 godziny. Ostatnio spi nawet po przyjsciu do domu (przesypia nawet jazde
                  winda), dla mnie to lepiej, bo tak nie marzna na dworze. Jesli w ciagu dnia
                  uspie ja na rekach, spi moze pol godziny i wszystko, kazdy szmer jest w stanie
                  ja obudzic. Wiec wolimy wychodzic, nawet jak jest mzawka, przynajmniej dziecko
                  mi sie hartuje.
                  Po poludniu nie spi juz od 16 lub 17. O 19 lub ieco po 19 kapiemy, potem
                  karmie, potem Zosia slucha przez chwile kolysanek, potem kladziemy ja do
                  lozeczka i opowiadamy "ZOO" Jana Brzechwy, najwieksze wrazenie robia na niej
                  wierszyki w kolejnosci:
                  1. o dziku
                  2. o misiu
                  3. o malpach
                  4. o lisie
                  Reszta ma o wiele slabsze dzialanie. Trwa to dosyc dlugo, bo Mala jest po
                  kapieli dosyc ozywiona, wiec musi sie wyciszyc. A potem niestety usypianie na
                  rekach. Czasami, jesli mamy problemy z odlozeniem, to przystawiamy ja w tym
                  polsnie do piersi i ona ssie i zasypia na dobre, ale niestety w naszym lozku.
                  Do lozeczka przenosimy ja, jak sami idziemy spac. Nocne karmienia... Nie wie,
                  ile ich jest. Czasem jest karmienie o 22-23, potem o 2, a potem to juz sama nie
                  wiem, wlasciwie co ona sie troche wybudza, to ja ja do piersi i spimy dalej. No
                  i wychodzi to tak, ze pol nocy spi w swoim lozeczku, a pol z nami.
                  Co do odkladania, najlepiej wychodzi to mnie, maz ma wiecej problemow, ale tez
                  mu sie udaje. Ja najpierw lade stope na lozku, opieram pupe Zosi na
                  podniesionym kolanie, wkladam prawa reke pod jej glowe a lewa pod pupe i
                  odkladam. Zwykle lekko sie wybudza, ale zaraz sie mosci i zapada w sen.
                  Stwierdzilismy, ze na razie nie bedziemy stososwac zadnych radykalnych metod,
                  jestesmy w stanie ja jeszcze lulac, a moze po jakims czasie bedzie zaskakiwac
                  przy wierszykach w lozeczku? Marzenie...
                  Dalam wczoraj Zosi zupke ze sloiczka Gerbera marchewkowa. Miala silny odruch
                  wymiotny, a po trzech lyzeczkach sie na mnie wsciekla. No coz... probowalam te
                  zupke, jest ohydna.
                  Pozdrawiam Was serdecznie i Wasze maluchy tez,
                  Monika
                  • jola.wie Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 11:53
                    Jak odłożyć dziecko do łóżeczka, żeby się nie obudziło?
                    Otóż po uśpieniu Madzi odczekuję kilkanaście minut, sprawdzam "bezwład" i jeśli
                    jest odpowiedni, odkładam. Jeśli przegapię ten moment, to potem robi się znowu
                    wrażliwa, a ja mam "zabawę" nawet przez następne dwie godziny!
                    • jola.wie Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 11:58
                      Dzisiaj Madzia przespała całą noc, dokładnie od 22.00 do 7.30 rano!!!! Uwżam to
                      za pomyłke i nie spodziewam sie powtórek, ale miło pomarzyć....smile)))
                      Wyobrazacie sobie mój biust rano? To ból piersi uswiadomił mi rano, ze w nocy
                      nie karmiłam...smile)))
                      • jola.wie Re: usypianie, przeziebienie!!!!!! 10.11.04, 13:12
                        abstrahując od wszystkich tematów, które tu powinny/ mogłyby być poruszane
                        chciałam się z wami podzielić wesołym spostrzeżeniem. Jestem germanistą z
                        wykształcenia, co moze niektóre z was pamiętają. Mój syn uczy się niemieckiego
                        w szkole, ale nie da sobie pomóc (no, nie wymaga pomocy, powiedzmy), Anka jak
                        coś po niemiecku mówię, "coooo?!" - nie rozumie. No i właśnie zagadałam do
                        Madzi (po niemiecku), a tu Madzia wygląda na bardzo ucieszoną propozycją
                        pójścia do szkoły po Ankę, a potem na zakupy, coś tam mi nawet odpowiada w tym
                        swoim niemowlęcym języku smile)))) i jest dosyć zainteresowana tym co mam jej do
                        przekazania, no mówię wam, pełna komunikacja!!!! Rosiee, próbowałaś?
                        smile))))))))))))))))
                        pozdrawiam
                        • rosiee Re: usypianie - temat rzeka 10.11.04, 15:43
                          Jolu ja podobnie jak Ty odkladam Kamilke do snu, juz mi sie wydaje, ze zasnela
                          na amen a tu tuz po odlozeniu szeroko otwiera oczy /wcale a wcale niezaspane/ i
                          sie do mnie smieje "znow Ci sie nie udalo"..
                          Monko, Twoj patent wydaje mioe sie ciekawy, musze wyprobowac.
                          Niestety takie wybudzanie zdarza sie Malej dosc czesto, a bujanie nie trwa
                          kilku minut. Jakie to moze miec nastepstwa, to co ja Wam bede pisac, same
                          wiecie, Jola napisala.
                          Przed zasnieciem na noc tez czytam Kamilce ksiazeczki. Ulubiona to Jada, jada
                          misie, a ostatnio mamy tez Kaczke Dziwaczke z efektem dzwiekowym. Czytam jej
                          tak co wieczor juz po kapieli w lozeczku z nadzieja, ze moze kiedys nauczy sie
                          w ten sposob zasypiac.
                        • rosiee Re: pogaduchy 10.11.04, 15:50
                          Tak Jola probowalam gadac do Kamilki po angielskiemu i mam zamiar to robic
                          dalej, zeby Mala sie osluchiwala. Jesli chodzi o jej reakcje to sa raczej takie
                          same, gdy mowie do niej po polsku.
                          Najciekawiej jest jednak, gdy rozmawiamy w jej jezyku. Wyrazenia typu: ałła
                          a /nawet na polskie znaki sie odwazylam/ czy: eja eja, zagoscily na stale juz w
                          naszym slowniku.
                          Moze powinnas na stale zmienic jezyk komunikacji z Madzia.
                          To by bylo na tyle.
                          Pa Dziewczeta.
                          ps a miarke zciagnelam od czerwcowekwink
                          dla mnie bomba, bo ze zdjeciem
                          • nelka1313 spanie, jedzenie, gazeta.... 10.11.04, 16:56
                            Dzięki,za domowe metody lecznicze.Na szczęście przeziebienie już się uspokoiło
                            ale miód i czosnek zostanje w jadłospisie w celach profilaktycznych.

                            Co do usypiania i odkładania do łóżeczka to nie mam zbyt rewelacyjnych
                            metod.Wieczorem raczej nie mam problemu-mała po kapieli juz wpół śpiąca szuka
                            cycula i zasypia przy nim.Czasem to wieczorne ciumkanie trochę trwa, ale mi to
                            nie przeszkadza-mam czas na troche telewizji albo gazetkę.Z reguły koło 21 mała
                            śpi już twardo.W dzień jest trochę gorzej-zasypia przy mleczku ale czasem
                            odkładana do łóżeczka wybudzała się gdy poczułą inne podłoże niż moje
                            ręce.Znalazłam na nia metodę-nie zasze skutkuje ale tak w 70%.Podczas karmienia
                            przykrywam ja delikatnie kocykiem-tak żeby miała policzek zasłonięty.Gdy ja
                            odkładam do łóżeczka delikatnie otulam kocykiem i kładę na boczku.Mała cały
                            czas czuje kocyk przy buzi-czyli dla niej jakby otoczenie się nie
                            zmienia.Zauważyłam,że tak wtulona żadziej sie rozbudza.
                            Co do spania to mała śpi w swoim łóżeczku, czasem tylko rano tak koło 7 biorę
                            ją do siebie.Szczerze to nie umiałabym spać z mała w łóżku, po pierwsze bałabym
                            się,że się zagrzeje po drugie bałabym się czy ja nie zgnieciemy.Rano jak ja
                            biore do łóżka to budzę się cała zdrętwiała- śpie w jednej pozycji, po pierwsze
                            żeby jej moje kręcenie nie obudziło, po drugie,żeby jej nie przydusić wink))

                            Co do jedzenia to Marta jest niejadkiem.W zasadzie jeśli chodzi o dorosłe
                            jedzonko to nie lubi nic.Ani zupek ani deserków.Staram się jej nic nie
                            wciskać,jeśli tego niechce-niestety pod tym względem nie mogę opanować babci co
                            mnie doprowadza do szału.Sama byłam niejadkiem i dobrze pamiętam to wciskanie
                            jedzenia przy każdej okazji.Zauważyłam jednak,że mała zje czasem parę łyżek jak
                            siedzi ze wszystkimi przy stole gdzy jedzą a deserki to je ewentualnie wtedy
                            gdy je podam na chrupce.Wogóle to na punkcie chrupek ma świra.Jak tylko
                            widzi,że mam takową w buzi zaraz się śmieje w głos.Kiedy dałam jej pierwszy raz
                            do ręki taka wielką chrupke to aż sie popłakała z rozpaczy gdy chciałam jej ja
                            zabrać.

                            A i jeszcze jedno.Dzis kupiłam sobie "Mam dziecko"-jedyna gazeta która nie
                            znika natychmiast z półek.To co przeczytałam troche mnie zdumiało.Otóż piszą
                            tam,że pół roczne dziecko juz swobodnie siedzi, raczkuje itd. :-0 ! Szok! Moja
                            mała jest na etamie przewrotów i brania nóżek do buzki ale siadanie i
                            raczkowanie???? Wogóle wydaje mi sie,że te "gazetowe" dzieci jakoś tak bardzo
                            rozwinięte.

                            Pozdrawiamy wszystkich.

                            Ela i Martunia Moje maleńkie cudeńko

                            ps.A tak na marginesie po ekscesach z gruszka kupiłam fride-jest naprawde dobra
                            i przede wszystkim mam wrażenie,że jest mniej przykra dla dziecka niz grucha.
                            • jola.wie Re: spanie, jedzenie, gazeta.... 10.11.04, 19:27
                              "Dalam wczoraj Zosi zupke ze sloiczka Gerbera marchewkowa.(...) probowalam te
                              zupke, jest ohydna."
                              Monia, tak ci sie wydaje na pierwszy raz.... Przyzwyczaisz sie, a potem nawet
                              moze polubisz....smile)))))))))))
                            • jola.wie Re: spanie, jedzenie, gazeta.... 10.11.04, 19:45
                              smile)) no to już wiesz nelka, czemu ta gazeta zalega w kiosku smile))) a tak
                              poważnie, to mnie się jest przed wami nawet głupio przyznać, że Madzi nawet jej
                              własne nogi nie interesują specjalnie, do tej pory może ze dwa razy przyjrzała
                              się z bliska dużemu paluchowi....
                              Jeszcze sobie wmawiam, ze jeszcze nie ma się czym przejmować, skoro nawet
                              sprowokowana nie chce się dalej rozwijać, to może ma jeszcze czas....
                              (właśnie przygląda się pluszowej krowie trzymając ją wysoko w wyciągniętej
                              ręce, dokonała wyboru i wsadziła do buzi krowi ogon smile))) jak mnie strasznie
                              śmieszą te wszystkie miny skupienia i wytężonego myślenia: ściągnięte brwi,
                              pionowa zmarszczka na czole, buzia w ciup! albo cieknąca z przejęcia
                              ślina! smile))))
                            • jola.wie Re: spanie, jedzenie, gazeta.... 10.11.04, 19:58
                              I to racja z tym kocykiem: Madzia się czasem wybudza, kiedy zrobie ten błąd i
                              kładę ją do zimnej pościeli, zwykle jest "zatulona" w jakąś szmatkę (kocyk,
                              poszewkę) w której ją karmię.
                              Już dawno wam chciałam powiedzieć o czymś, co mnie zadziwia: otóż M. podczas
                              czyszczenia uszu patyczkami nieruchomieje! I to od początku życia tak reaguje,
                              czyszczenie uszu sprawia jej najwyraźniej wielką przyjemność! Jestem tym
                              zdumiona, bo starsze dzieci do tego trzeba było pętać, krępować rączki
                              kocykiem, ręcznikiem i w ogóle było wielkie darcie. A ta sobie leży golutka z
                              rozpostartymi łapkami i rozkoszuje się czyszczeniem uszu! smile))))Macie też takie
                              niezwykłe spostrzeżenia odnosnie waszych dzieci? Lubią coś czego nie powinny?

                              Nelka, nasza babcia nie wciska jedzenia na siłę, ale za to utylizuje ogromne
                              ilości pieluch (poza tym jest kochana, nie licząc faktu, że rozpieszcza Młodą
                              ile wlezie, "dziecko płacze" jest dla niej największą świętością, rzuca
                              wszystko i na wyścigi leci do niej i zawsze wygrywa! smile)). Ciągle się jej
                              wydaje że Madzia zrobiła siusiu (ma ciepło) i KONIECZNIE trzeba przebrać wtedy
                              pieluchę. Już jej zaproponowałam, że pożyczymy jej lalkę Baby Born i ze dwie
                              pieluchy do domu, jak tak lubi to niech przewija, bez szkody dla portfela smile)))
                              • rosiee lubi cos czego nie powinna;-) 10.11.04, 22:31
                                jola.wie napisała:
                                > Już dawno wam chciałam powiedzieć o czymś, co mnie zadziwia: otóż M. podczas
                                > czyszczenia uszu patyczkami nieruchomieje! I to od początku życia tak
                                reaguje,
                                > czyszczenie uszu sprawia jej najwyraźniej wielką przyjemność! Jestem tym
                                > zdumiona, bo starsze dzieci do tego trzeba było pętać, krępować rączki
                                > kocykiem, ręcznikiem i w ogóle było wielkie darcie. A ta sobie leży golutka z
                                > rozpostartymi łapkami i rozkoszuje się czyszczeniem uszu! smile))))Macie też
                                takie
                                >
                                > niezwykłe spostrzeżenia odnosnie waszych dzieci? Lubią coś czego nie powinny?


                                Kamilka jest nadzwyczaj cierpliwa gdy czyszcze jej nosek. Zanim to zrobie
                                to "ukrecam" z chusteczki taki maly "wyciorek" i to sie jej b. podoba. Slucha i
                                patrzy z zainteresowaniem. Potem, gdy zaczynam czyszczenie o dziwo nie
                                protestuje, ale dalej z glebokim zainteresowaniem przyglada sie tym zabiegom.

                                Jesli chodzi o czyszczenie uszu to gorzej. Ostatnio robie to, gdy Mala lezy na
                                brzuszku /wowczas wiele mozna z Nia zrobic/ albo w czasie karmienia. Okrutne,
                                co? Sama mam wyrzuty, ze jej przeszkadzam w jedzeniu, jednak jest nim tak
                                zaoferowana, ze nie zwraca na to szczegolnej uwagi.

                                A najgorzej jest ostatnio z przewijaniem i przebieraniem. Krzyk i pisk jest
                                przy tym niesamowity. Gorzej niz jak byla mlodsza! To samo zreszta z
                                kremowaniem, szczegolnie buzi..

                                ..i tak to..

                                Jolu przeslij beci pozdrowienia od nas
                                • aninia1 Re: lubi cos czego nie powinna;-) 11.11.04, 00:17

                                  Moja Lalka lubi ubieranie,kremowanie,czesanie ale dziki wrzask nastepuje przy
                                  zmianie pieluchy.Przy czyszczeniu noska-pokrzykuje na mnie,niezbyt zadowolonasmile
                                  Uszka tez moge spokojnie czyscic-najlepiej jak ja w tym czasie czyms zajme,zeby
                                  nie krecila za bardzo glowka.Wogole zauwazylam ze straszna "przylepka "sie z
                                  niej robi.Czasmi nie moge jej odlozyc: chce na raczkach i koniec..Albo mam przy
                                  niej lezec i ją zabawiac.

                                  A swoja droga -dlaczego nie lubic czyszczenia uszu?

                                  JOLU : Moja coreczka ma takie fajne kapciuszki-zwierzaczki.Moze takie "cos"
                                  sklonilo by Twojego Bobaska do wykazania wiekszego zainteresowania nozkom?Moja
                                  namietnie "wcina"palucha glosno przy tym mlaszczac.Szok-prawy paluszek
                                  szczegolnie jej pasuje!! hi hi
                                  pozdrawiam,zmykam przytulic sie do mojej Kluseczki cieplutkiejsmile)
                                  • jola.wie Re: lubi cos czego nie powinna;-) 11.11.04, 09:26
                                    "A swoja droga -dlaczego nie lubic czyszczenia uszu?"
                                    smile)))))))))))))
                                    Popytam moich starszych dzieci, pewnie mają na ten temat duuuużo do
                                    powiedzenia smile)))), w kwestii np. obcinania paznokci to informuje, że
                                    ich "paznokcie bolą". Tak czy siak, przed czyszczeniem uszu i obcinaniem
                                    paznokci musze prowadzić z Anką prawdziwe negocjacje....smile)))

                                    A są takie malutkie kapciuszki ze zwierzątkami? Rozejrzę się, w razie czego
                                    sama zrobię.... To wydaje się być dobrym pomysłem na zachętę.... dzięki!
                            • jola.wie Re: spanie, jedzenie, gazeta.... 10.11.04, 20:11
                              Ale jestem dzisiaj upierdliwa, to znowu ja smile)))
                              1. Becia was pozdrawia, nie ma czasu do nas zajrzeć, ale tęskni.
                              2. o rytuałach usypiania: kiedy byłam mała usypiał mnie dziadek opowiadając
                              bajki, w związku z czym mama już miała powazny problem mnie uśpić przy pozornie
                              tej samej czynności. Pozornie tej samej, bo dziadek robił z tych bajek jakies
                              super-mixy w stylu "siedmiu krasnoludków mieszkało w chatce z piernika"
                              albo "królewnę śnieżkę zjadł wilk" i kiedy mama opowiadała mi prawidłową wersję
                              bajki ja cały czas protestowałam, w końcu byłam już tak zdenerwowana
                              niekompetencją mamy, że o spaniu nie było mowy (nie chce sobie wyobrażać, w
                              jakim stanie były mamy nerwy w tym momencie smile)))
                              A jeszcze o spaniu: spadłam mamie kiedyś z tapczana na dywan w nocy, mama
                              przerażona łap mnie szybko i z powrotem do łóżka, ja nie płaczę, ale babcia się
                              już obudziła, mama chciała przed nią zatuszowac incydent i mówi do niej "nic
                              nic mamusiu, wszystko w porządku" ale babcia była już w drodze do kontaktu, jak
                              zapaliła światło okazało się, że ja leżę z nogami na poduszce, a reszta
                              przykryta pierzynką smile)))), nawet się nie obudziłam przy całym zajściu!
                              Sama pozwolę sobie zasnąć jednak wyłącznie wtedy kiedy Madzia leży w łóżku od
                              strony wewnętrznej!
                              • tupelo Re: spanie, jedzenie, gazeta.... 11.11.04, 17:51
                                Oj dziewczyny, ale się rozkręciłyście, nie nadążę z pisaniem!

                                Co do tych rewelacji w "Mam Dziecko" - raz kupilam tę gazetkę, ale uważam, ze
                                jest słabiutka, a już pisanie bzdur w stylu, ze 6-miesięczne dzieci raczkują i
                                same siedzą to szkoda gadać. Według książek (mam np. taki poradnik, jak się
                                rozwija dziecko) to dobrze siedzi dziecko dopiero 8-miesięczne, a raczkuje 10-
                                miesięczne. Oczywiście są takie, które robią to szybciej lub później, ale w 6
                                miesiącu? Poza tym najpierw jest pełzanie, a siedzieć z poduchami dokola to też
                                żadna sztuka, tylko nie wiadomo, czy mały kręgosłupek to wytrzyma.

                                A Zosia nie za bardzo chce się przewracać z pleców na brzuszek i dowrotnie.
                                Zrobiła to dosłownie kilka razy i tyle, jakby stwierdziła "zaliczone" i cześć.
                                Stópki chwyta, ale do buzi jeszcze nie trafiły. Za to zachwyca mnie sprawnością
                                manualną, bo bez problemu przekłada zabawki z jednej rączki do drugiej i chwyt
                                ma już bardzo precyzyjny.

                                Zupki... Dzisiaj próbowałam dać zupkę z dyni BoboVity. Nie wiem dlaczego te
                                wszystkie zupki w słoiczkach można nożem kroić, takie są gęste - i jak dziecko
                                ma to przełknąc? Ta zupka rownież nie smakowała Zosi, zaraz sie wkurzyła. Znów
                                ją spróbowałam - znów ohyda! Ale deserki sa pyszne!

                                Co do gadania w obcym języku... jestem romanistką (śmiesznie się złożyło, w
                                jednym wątku spotkały się germanistka, anglistka i romanistka) i czasem gadam
                                do Zosi w języku Moliera, ale ta nic sobie z tego nie robi. Probówalam sobie za
                                to przypomnieć coś po portugalsku i zaraz zaczęła ze mna "dyskutować"...

                                Czyszczenia uszek Zoficzek nie lubi, tzn. nie protestuje, ale zawsze obraca
                                głowę w strone patyczka i trudno jej wyczyścić. Za to nieruchomieje, kiedy
                                caluję ją w skroń smile A kiedy caluję ją w gołe stópki, zaczyna gadać.

                                A jak śpi przy mnie, to czasem z brzegu łóżka, tylko daleko od brzegu i zawsze
                                ma poduszkę wciśniętą za plecy.

                                O rany, tyle tematów i stąd ten chaos.

                                Uściski,
                                Monika
                                • aninia1 Re: prostuje nozki 11.11.04, 22:05
                                  Hej,

                                  Pola tak prostuje nozki ze ciezko jej zminic pieluche,ubrac,rozebrac.Przy
                                  wkladaniu do wanienki tez-sztywne nozki.
                                  Zaobserwowalam u niej takie dziwne "drgaweczki",bynajmniej nie z zimna.Jolu-
                                  spotkalas sie w swoim doswiadczeniu z czyms takim? Dziewczyny-co to moze byc?
                                  Kilka razy tak sie "trzesla"-kiedy trzymalam ja na raczkach. Niz zaonserwowalam
                                  takich reakcji podczas snu...
                                  A chcialam zauwazyc ,ze kolezanka jak zw3ykle wyprzedza - mowie o czytaniu
                                  bajek.My jeszcze nie zaczelysmy ,jutro sie bede rozgladac za bajamismile)

                                  pozdrawiamy !!!(dzisiaj wczesniej)
                                  • rosiee Re: prostuje nozki / czytanie 11.11.04, 22:43
                                    Wlasnie dzis zauwazylam to samo u mojej Bromby Malej.
                                    Na przewijaku jak zwykle /ostatnio/ szalenstwo - rozgladanie, wyginanie,
                                    wyciaganie raczek po przedmioty, ktore stoja obok itd. Po podciagnieciu
                                    zgietych nozek do gory, lewa noga wyprostowala sie i pieknie trzymala w takiej
                                    pozycji w gorze.

                                    A z tym wyciaganiem raczek to smieszy mnie bardzo, gdy wyciaga je do
                                    przedmiotow, ktore nie sa kompletnie w jej zasiegu np. do zyrandola smile

                                    Aninia polecam Ci /a raczej Twojej Poli/ bajeczki na dobranoc /i nie tylko/.
                                    Niby taki szkrab nic z tego nie rozumie i jedyna rzecza jaka ma w glowie to co
                                    tu zrobic, zeby te ksiazeczke zjesc, ale i tak polecam. Cos tam jednak w tej
                                    malej glowce zostanie, a z dnia na dzien, gdy jest starsza to coraz wiecej.
                                    Kamilka dopomina sie czytania, gdy tylko pokazuje jej obrazki. Uwielbiam jak na
                                    mnie spoglada /z ogromnym przejeciem i zainteresowaniem/podczas czytania /bo
                                    tak na prawde to nie zawsze chce pakowac ksiazke do buzi/. Mysle, ze fajnie
                                    jakby tata czytal, bo to swietny pomysl na zacisniecie wiezi z dzieckiem.
                                    Niestety moj maz na razie odmawia sad Mam nadzieje jednak, ze Kamilka jak tylko
                                    bedzie w stanie to mu nie przepusci.
                                    • jola.wie Re: prostuje nozki / czytanie 13.11.04, 10:32
                                      Dzieci, co oczywiste, zachowują się zupełnie różnie, mamy, co oczywiste,
                                      porównują swoje dzieci do innych dzieci i niepokoją się, kiedy te ich dzieci
                                      wyglądają inaczej niż inne, albo nie umieją tego, co inne. Bo jak umieją więcej
                                      niż inne, to zwykle nie stanowi źródła niepokoju smile))
                                      Miałam wczoraj w rękach stare zdjęcia. Stare, znaczy sprzed 12 lat i
                                      późniejsze. I przypomniałam sobie jak wyglądał Marek kiedy się urodził. Był
                                      długi, patykowaty, miał "za dużo skóry" na nogach (marszczyły mu
                                      się "pończoszki", a ja miałam taki trochę żal, że nie wygląda on jak dorodny
                                      pączuszkowaty bobasek. Nigdy tak nie wyglądał, mimo, że potem szybko rósł i
                                      ładnie się tuczył. Kiedy urodziła się Anka, była z twarzy do Marka bardzo
                                      podobna, ale choć była od niego przy urodzeniu lżejsza o 800g (!) wyglądała,
                                      jak tłuściutki utuczony kurczaczek. Dłonie i stópki miała z
                                      rodzaju "dokręcanych", to znaczy ramię i podudzie kończyły się rozkoszną fałdką
                                      w której zaczynała się dłońka i stópka. (Madzia ma to samo). Ja się cieszyłam,
                                      ze mam "normalne" dziecko. Lecz Emilka, której mama Kasia również uważa, że
                                      ma "normalne" dziecko, jest właśnie "patykowata" (choć pięknie rośnie i
                                      przybiera na wadze): długa, twarzyczka owalna, na głowie czub koloru blond.
                                      Dodatkowo Emilka od urodzenia prostuje nóżki i zwykle trzyma je wyprostowane w
                                      stosunku do siebie nawzajem i do tułowia jednocześnie pod kątem prostym. W tej
                                      pozycji łapie się za stópki. Jeśli próbujecie sobie to wyobrazić, to zapewne
                                      wydaje wam się to niemożliwe. Ja w każdym razie patrzyłam zafascynowana na to
                                      zjawisko, marząc żeby moja Madzia raczyła choć unieśc w górę swoje kończyny.
                                      Nic z tego.
                                      Ani jedna panna, ani druga nie jest "niedorozwinięta". W każdym razie głęboko w
                                      to wierzę smile))))
                                      pozdrawiam
                                      • jola.wie Re: prostuje nozki / czytanie 13.11.04, 10:41
                                        wiecie, że Elvis żyje? smile))))
                                        • rosiee Elvis zyje! 13.11.04, 22:07
                                          jola.wie napisała:
                                          > wiecie, że Elvis żyje? smile))))

                                          no rzeczywiscie, zyje
                                          i pozwole sobie podac linke:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231&wv.x=2&a=17595754Jolu..
    • tupelo Porównywanie dzieci i lekki dół 14.11.04, 20:00
      Po pierwsze: Elvis jest BOSKI!!! A raczej BOSKA! Rewelacyjna fryzura!

      Wczoraj mieliśmy nawał gości, dawno już przez nasze mieszkanie nie przewinęło
      się tyle ludzi. Efekt: dużo zmywania, nowe zabawki, nowe ubranka, wielkie
      zmęczenie. Najpierw przyszli znajomi z dziećmi: Liwia ma 3 latka, a Bartek... 5
      miesięcy, jest młoszy od Zosi dokładnie o 3 tygodnie.
      Jest coś takiego, że nawet jeśli jest się do końca świadomym, iż każde dziecko
      ma swoje tempo rozwoju i że bez sensu jest porównywanie, to i tak się porównuje
      i... wyciąga wnioski. Poobserwowałam sobie tego Bartusia i zaczęłam się trochę
      martwić. Bartek ma dysplazję stawu biodrowego, nosi poduszkę ortopedyczną, więc
      teoretycznie nie powinien być zbyt ruchliwy. A jednak stwierdziłam, że w
      leżeniu na brzuszku Zosia jest o wiele bardziej statyczna niż on. W ogóle z
      naszym Zofikiem było tak, że głowę trzymała wysoko bardzo wcześnie, babcia
      pediatra zawsze wygawała okrzyki radości i zachwytu, kiedy się ją kładło na
      brzuszek, a teraz wydaje mi się, że ona tkwi w jednym miejscu. Nóżki leżą
      raczej płasko, rzadko są zgięte. Co z tego, że wyciaga rączki do przodu i
      przyciąga sobie zabawki (które potem liże i ssie z głową w dole oczywiście),
      skoro nie próbuje się dźwigać na wyciagniętych rękach. Bartek balansował na
      wyciagnietych rączkach, właściwie cały czas się ruszał, a Zosia leży i nic. I
      jak ma się przewracać na plecki? Wspomnę też, że z plecków na brzuszek też jest
      problem, zrobiła tak parę razy jakiś miesiąc temu i już ma dość. Na boczki
      przewraca się bez problemu, łapie nogi, także wyprostowane, wsadza sobie stopę
      do buzi... Właściwie wszystkie inne sprawności są OK, ale ta jedna - dramat. No
      i czasem się napina, cała sie prostuje aż się trzęsie z tego napięcia, ale
      dzieje się to w sytuacjach, kiedy np. widzi zabawkę i chce jej dotknąć albo
      kiedy chce z kimś "pogadać" (ale nie zawsze). Powiedzmy, że to są emocje, choć
      też trochę mnie to martwi. Moja teściowa pediatra z dużym dośwaidczeniem mówi,
      że wszystko jest w porządku i żeby się nie martwić, ale wiecie same... No
      martwię się i już.

      Aniu, myślę, że z tymi drgawkami koniecznie trzeba skonsultować z lekarzem, to
      może być nic, a może być coś, co da się szybko wyprowadzić, więc radzę wizytę u
      pediatry.

      Kiedy szczepicie dzieci na WZW B? My musimy troche poczekać, bo nasza babcia ma
      urlop zdrowotny, wraca do pracy na początku grudnia i wtedy się zaszczepimy.

      Ściskamy mocno wszystkie maluszki.

      Rosiee, może wyślesz jakieś nowe zdjęcia Kamilki? Ciekawe, jak się zmienia.
      Aniu, masz może jakieś nowe zdjęcia Poli? Zaglądam na Wasze wątki ze zdjęciami
      i tylko u Joli i Eli ciagle są nowe fotki. Ja niedługo też zamieszczę nowe
      zdjątka Zosi, na pół roczku!
    • tupelo listopadowe wspominki - niewiele ich 14.11.04, 20:09
      Listopad jakoś nie wrył mi się w pamięć. Nadal odczuwam strach o ciąże, boję
      się ją stracić, z drugiej strony jestem szczęśliwa, że to już trzeci miesiąc,
      może tym razem się uda, naprawdę się uda? Na zajęcia jeżdżę ostrożnie. Ponieważ
      w tramwajach tłok, a brzuszka nie widać, więc nie mam szans na wolne miejsce,
      wozi mnie mąż, tato, teść, jeżdżę taksówką... Czasem mnie boli. To wiązadła
      macicy się rozciagają - pociesza mama męża. No tak, ale dlaczego tak boli?
      Obchodzę się z ciążą jak z jajkiem. Tyle jeszcze do końca! Remont skończył się
      na dobre, mąż wysprzątał mieszkanie (hihihi) i od teraz pomału zaczynamy
      planować, gdzie będzie stało łóżeczko, gdzie komoda z przewijakiem... Pomarzyć
      zawsze można, prawda? Dużo śpię, bardzo chce mi się spać, jestem jakaś taka
      ociężała. No i spodnie noszę "na pętelkę", bo już nie dopinam guzika.
      • aninia1 Re: listopadowe wspominki - niewiele ich 14.11.04, 23:59
        Hej,


        Nadrabiając wspominki:
        Od razu wiedzialam ze jestem w ciąży(to bym poczatek wrzesnia).A tak wogole to
        mialam cichą nadzieje bycia w ciazy juz miesias=c wczesniej...Na drugi dzien
        kazalam sie zawiezc do apteki po kwas foliowy.Maz jeszcze nie dowierzal ( jest
        z typu: nie uwierzy jak nie zobaczy).Bylam u ginki.zaskoczyla mnie pytaniem;
        Zależy Ci na tym dziecku? ( jestesmy na Ty)
        - Oczywiscie ,ze tak - odpowiedziałam.
        -To damy cos na podtrzymanie.
        Nie chcialam.Nie wzielam.Nie zaluje.Uwazam ,ze jak ciaza jest "silna" to sie
        utrzyma a jak nie to znaczy ,ze tak ma byc.Zgodzila sie ze mną.
        No i zaczelo sie..spanie smile) Wiekszosc ciazy zdecydowanie przespalam.Mdlosci w
        normie.Zero zainteresowania mezem.Wstret na zapachy,nienawidzilam kuchni.Nie
        pamietam ,czy juz wtedy zaczelam sie potykac o wlasne nogismile Musze odszukac
        wreszcie te swoje watki smile
        Acha ,co do zdejc to juz kilka razy chcialam zamiescic ale zostalu odrzucone
        ze wzgl.na duzy format.Ciagle brakuje czasusmile

        rosiee: moja zabka do 24 ,ze dwa razy dopomina sie jedzonkasmileNie jest bardzo
        glodna ,raczej dla zasady..marudka

        Monika: wszystko wskazuje ,ze chodzi o ..siusiu.To znak ze trzeba ja
        przewinac.U pediatry bylam w piatek ale niewiele pomogl(??!!).Musze sie dostac
        do neurologa a ten bedzie za ok.2 tyg.,bo przyjezdza z innego miasta.Zaczelam
        nawet pic magnezsmile)

        zmykam
        achasurprisedDKRYCIE: hula hoop big_grinDDDDD
        • tupelo Do Ani - zdjecia 15.11.04, 20:42
          Aniu, my sciagnelismy z Internetu jakis darmowy program do obrobki zdjec,
          nazywa sie Irfan View. A jesli chcesz, to przyslij mi pare zdjec, to Ci je
          zmniejsze i odesle.
    • rosiee Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 15.11.04, 00:52
      Aninia no to masz zajecie na caly wieczor z tym karmieniem, co?
      Kamilce czasem tez sie zdarza wybudzac pol lub godzinke po zasnieciu. Wowczas
      przystawiam ja do piersi, ale raczej po to zeby zasnela niz sie najadla.
      W ogole zauwazylam, ze ostatnio ma plytki sen.

      Uwazam, ze porownywanie dzieci jest nieuniknione. To tak samo jak porownywanie
      wszystkiego innego. Jest to silniejsze - przynajmniej ode mnie. Ale nie uwazam
      tego tylko za cos negatywnego, ma rowniez swoje zalety.

      Jedno z nowszych zdjec Kamilki umiescilam na pasku w sygnaturce, co prawda
      malutkie i moze slabo ja widac.. Postaram sie cos podeslac mailem.

      Dobrej nocki zycze
    • tupelo A jak u Was z zabkami? 15.11.04, 20:43
      Bo u nas cisza... chociaz ostatnio jakis wiekszy slinotok. No i rzuca sie na
      wszystko i do buzi.
      • aninia1 Re: Do Tupelo 15.11.04, 23:03
        Monia!

        Ja mam ten programik do obrobki-Irfana.Zdjecia mam w programiku (albumie
        Kodaka).No i tu mam problem,bo jak zmniejsze zdejcie,to pozniej ,kiedy
        chcialabym je wywolac to jakosc jest okropna.Chodzi o to ,ze chyba
        powinnam "rozmnozyc " te zdejcia w "kodaku" i jedno obrobic a drugie zostawic
        do wywolania.Nie wiem jak moge z jednego zrobic kilka takich samych zdjec?.W
        aparacie juz ich dawno nie mam, bo na biezaco kasuje-szalewje z tym aparatem na
        maxa.Gdybym miala w aparacie to dwa razu zgrywam i mam dwie kopie ,a tak ..to
        hmmm sad((((

        To sie nazywa " odrobina techniki "..

        U nas tez wszystko do buzi,do buzi i do buzi.Nawet kolderke-spiworek zasysa
        przed zasnieciem smile)
        • tupelo Re: Do Tupelo 15.11.04, 23:44
          Aniu, żeby były odbitki dobrej jakości, trzeba niestety dawać do wywołania
          zdjęcia "wielkie", takie jak zgrywasz z aparatu. My najpierw zanosilismy na
          płycie, a teraz wysyłamy przez internet, ale ok. 10 zdjęć potrafi "iść" i 2
          godziny. Też trzaskamy dużo fotek, teraz troche mniej, bo światło gorsze smile W
          Irfanie zmniejszam zdjęcie np. do 60-70 kb i zapisuje je w osobnym folderze -
          to są małe fotki, nie zabieraja duzo miejsca, w związku z czym mam jedno
          zdjęcie w wersji dużej i wybrane, najładniejsze w wersji malutkiej - te łatwiej
          wysłac znajomym, bo nie zapychają skrzynki i można umieścić na forum.
          Pozdrowionka!
      • rosiee Re: A jak u Was z zabkami? 15.11.04, 23:05
        Na razie cisza.
        Slinka leci i wszystko co dostanie sie w raczki laduje w buzi, paluszki non
        stop mokre.
        Zauwazylam tylko, ze jak mnie teraz zlapie za palec, albo ssie piers to chwyta
        jakby mocniej i dziasla sa jakby twardsze.
        A jak w ogole wygladaja te tzw. zawiazki?
        • tupelo Re: A jak u Was z zabkami? 15.11.04, 23:39
          > A jak w ogole wygladaja te tzw. zawiazki?

          U Zosi widać taką białą kreseczkę na dziąśle.
          • rosiee Re: A jak u Was z zabkami? 15.11.04, 23:45
            Kamilka niestety nie daje sobie spojrzec w buzie..
            Na gorze to jeszcze cos zobacze jak patrzy w gore i otwiera usta.
            Na dole nie widze nic, bo zaraz wyciaga jezorek wink
            A ktore zabki wychodza pierwsze na dole czy na gorze?
            Gdzie u Zosi widac te kreseczke?
            Strasznie fajnie.
            • tupelo Re: A jak u Was z zabkami? 16.11.04, 08:22
              Najpierw wychodza dolne jedynki, potem gorne jedynki, potem gorne dwojki...
              Biala kreseczka u Zosi jest na dole po lewej stronie, widac ja od 4 miesiaca i
              nic sie wiecej nie rusza.
              • jola.wie Re: A jak u Was z zabkami? 16.11.04, 10:52
                Jeśli chodzi o ząbki, to ja na razie nic nie widzę. A zaczynam już nachalnie
                zaglądać smile)))
                Jeśli chodzi o hoola-hop, to owszem, ten genialny wynalazek został, mimo
                protestów męża, przytargany z piwnicy, dokąd trafił na początku ciązy, ale nic
                mu to nie pomogło, mieszka jak na razie za drzwiami sypialni i specjalnie nikt
                mu tam nie przeszkadza....smile))) Na swoje usprawiedliwienie mam, ze jednak dwa
                razy w tygodniu nadludzkim wysiłkiem wyrywam się (to dobre określenie) z domu
                na aerobik, coż, może nie jest on zbyt "ambitny", ale JEST! smile)))

                Listopadowe wspominki ciążowe:
                Niestety, listopad to był przełom. Gdzieś 8-9 mało nie padłam w toalecie:
                krew!!!! Wyczołgałam się z toalety i wczołgałam na kanapę (prawie dosłownie,
                człowiek się w takich sytuacjach zachowuje irracjonalnei, nic mnie nie bolało,
                ale teraz zaczęło wszystko!) i przeanalizowałam sytuację: jestem sama, mąż w
                innym mieście w pracy, jak się okazało po telefonie, wcale nieskłonny rzucać
                wszystko i wracać (ja jestem z kolei nieskłonna go rozumieć, to pierwszy
                ciążowy "zgrzyt" między nami), mama w Warszawie, dzieci do odebrania (a jakże),
                moja katowicka lekarka nieuchwytna (w ten dzień tygodnia ma wolne), kolega-
                ginekolog na bloku operacyjnym do popołudnia, moja ukochana "stara" lekarka 35
                km ode mnie, ona na szczęście pod telefonem, ale też nie od razu, i ona
                zachowuje się, jakby pracowała w Leśnej Górze: "przede wszystkim proszę się nie
                denerwować, to może nic nie być, wziąc to co zapisałam (podała dawkowanie, to
                był Duphaston) i leżeć sobie spokojnie. Plamienie się bardzo często zdarza,
                przeważnie nie ma wpływu na dzidziusia (ona zawsze o płodach i ciążach
                mówi "dzidziuś")..." i tak mnie uspokaja i to działa, bo nie ma w tym co mówi
                ani krzty bagatelizowania, a jest autentyczna troska, a ja jej wierzę w to co
                mówi. Mnie ręce tak latają, ze nie mogę utrzymać słuchawki przy uchu. Pomogła
                mi. Dzwoni do mnie kolega między jednym zabiegiem a drugim "co się dzieje?" i
                stwierdza, ze nie ma nic do dodania, ze mam tak właśnie zrobić jak mi
                powiedziała pani doktor i że niestety jeszcze medycyna nie wynalazła sposobu na
                przyklejanie dzieci do macicy. Tak właśnie mi powiedział. Jeśli mnie nie boli,
                to oczywiście mogę się poruszać (boję się przekręcić z boku na bok), ale
                brutalne realia są takie, ze jeśli chcę ratować moje dziecko, to musze sobie
                pojechać do apteki po lekarstwo sama, odbieram po drodze Ankę z przedszkola,
                modląc się cały czas, jakoś cało i zdrowo docieram do domu. Plamienie ustaje,
                ale nie ma możliwości przez kilka dni zrobić usg żeby sprawdzić, czy dziecko
                żyje, koszmarne wizje mnie prześladują, w końcu 12. listopada (właśnie patrzę
                na wydruk) musze stawić temu czoła. Badanie odbywa się w ciasnym gabinecie w
                obecności innej lekarki (szkoda, ze nie innych pacjentów jeszcze), robi je moja
                katowicka lekarka, którą niebawem zmienię, bo ma zbyt luźny stosunek do mojej
                ciąży, a na monitorze widać całego dzidziusia: główkę, nosek, oczka, usteczka
                (jaka ona podobna! smile, brzuszek, lewą piąstkę, nożki i BIJĄCE SERDUSZKO!!!!
                Płaczę. Na wydruku pojawia się data porodu: 24 maj. To 12 tydzień wg wielkości
                dziecka. Wg mojej lekarki o dwa tygodnie za dużo. Wychodze stamtąd uskrzydlona,
                tak jak nie mogłam się tam zawlec i musiał mnie podtrzymywać, tak teraz mąż nie
                może mnie dogonić. Jest piękny mroźny dzień. Tak, mroźny, zamarzają szyby w
                samochodzie, szron na drzewach, ale świeci słońce, a teraz widzę jak wróble
                kłócą się w krzaku. Zdaje się, że jedziemy uczcić dobrą nowinę jakąś kawą w
                kawiarni. Ale piętno tych wydarzeń pozostaje już do końca ciąży. Na razie
                dotrzymuję w jako takiej kondycji do świąt Bożego Narodzenia, a nawet do
                sylwestra. Ale o tym za miesiąc.

                Pozdróweczka! Madzia ćwiczy jakieś niemożliwe dźwięki, od których boli ją
                gardło, bo kaszle smile)))), w międzyczasie dzielnie obgryza (dobrze, że nie ma
                czym) komputerową mysz w pogardzie mając leżące wokół grzechotki.... To pewnie
                zapowiedź dalszych doświadczeń, bo muszę was uprzedzić, ze żadna zabawka nie
                będzie nigdy tak atrakcyjna, jak prawdziwy pilot do telewizora, szklanka,
                telefon, szminka, klucze czy torba z mąką, więc nie warto wydawać zbyt dużych
                ilości pieniędzy.... naprawdę... smile))))
                pa
                • nelka1313 Re: wspominki 16.11.04, 12:37
                  Co do wspominek ciążowych to listopad w zasadzie przespałam.Czułam sie
                  paskudnie!Ranne wstawanie do pracy makabra.... mdliło mnie nawet od zapachu
                  mydła!Najbardziej pamietam potwrony ból głowy, był tak silny,że nawet dostałam
                  zwolnienie na parę dni.Mój dzień wygladał mniej więcej tak: pobódka,praca-
                  maksymalne unikanie wszystkich-szczególnie przedstawicieli innych firm, którzy
                  jakby nie widząc mojego stanu i spojrzenia potrafili nawet i godzine mnie
                  męczyć!po 15 powrót do domu z atakiem wilczego głodu i tak samo mocnych mdłości-
                  a podobno w ciązy są poranne mdłości.Potem spanie, kolacja-mdłości i
                  spanie.Więc jednym słowem miesiąc listopad mogę zaliczyć do przespanych,
                  zupełnie nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie.
                  • nelka1313 Re: Cwiczenia 16.11.04, 12:47
                    A teraz trochę z innej beczki.Mam do was pytanko,jak zachowują sie wasze
                    maleństwa trzymane pod paszki?W piątek byliśmy na szczepieniu i pani doktor
                    zaniepokoiło to,że mała staje na paluszkach i zachęcona jeszcze robi małe
                    kroczki.Po tych obserwacjach wysłała nas do rehabilitantki.Pani obejrzała
                    Martulę i faktycznie stwierdziła,że nie podoba się jej to stanie na paluszkach
                    i ocieranie nóżki o nóżkę.Decyzja zapadła-ćwiczymy.Nie wiem czy jesteście sobie
                    w stanie wyobrazić jakie męki przeszłyśmy.Wizyta trwała 2 godziny.Mała po
                    szczepieniu ryczała i nie chciała nikogo obcego widzieć.Niestety zostalismy i
                    tak przyjęci trochę "po znajomości" a formalnie wizyta mogłą by sie odbyć
                    pewnie za parę tygodni.Zresztą wszystko działo się i tak w Poznaniu.Więc suma
                    sumarum pani rehabilitantka pokazał man chyba z 8 ćwiczeń.Mała tak się darła,że
                    po wsztstkim padła i zasnęła na naszych rękach jeszcze w gabinecie.
                    W sumie nie powiedziałą nam co to konkretnie jest, bo stwierdziła,że mała jest
                    bystra i jedne rzeczy wykonuje bardzo ładne a inne żle uncertainMożemy ćwiczyć lub
                    nie-decyzja należy do nas.
                    Tak więc od soboty próbuję ćwiczyć, niektóre układy są nawet fajne i małej sie
                    podobają a nie które wywołuja prawdziwy bunt.Bo jak tu ćwiczyć pełzanie kiedy
                    Marta spina się cała i nie ma mowy o niczym.Właśnie tego pełzania nie
                    cierpi.... a ono jest najważniejsze uncertain/

                    Uciekam bo się budzi pa
                    • aninia1 Re: Cwiczenia 16.11.04, 23:10
                      Hej,

                      Moja Niunia też pociera nozke o nozke ( a ja myslalam,ze to skarpetki i buciki
                      jej przeszkadzają). Jak jest trzymana pod paszkami to SKACZE! Enargicznie
                      prostuje i zgina kolanka.Do gory i na dol. Do gory i na dol.Odbija sie od moich
                      kolan i trudno ja utrzymac.

                      pa! Lece spac ,mam troche do odespania.
                      • tupelo Re: Cwiczenia 17.11.04, 08:24
                        Zosienka tez pocierala nozka o nozke, teraz juz rzadziej, ale byl taki czas, ze
                        robila to dosyc czesto, nie powiem, troche mnie to martwilo. A trzymana pod
                        paszkami na razie staje glownie na palcach, ale tak ma podobno jeszcze byc, na
                        krotko opada na cale stopy. A Pola Ani szybko sie rozwija, bo sprezynowanie (to
                        skakanie) pojawia sie dopiero w 7 miesiacu! Gratulajce!
                        Teraz jest jakas moda na rehabilitacje... Dobrze jest cwiczyc z dzieckiem, ale
                        mozna zrobic krzywde rodzicom, sugerujac w ten sposob, ze cos z ich dzieckiem
                        jest nie tak. A niektore dzieci rozwijaja sie szybciej, inne wolniej i wszystko
                        jest OK. Ale powiem Wam szczerze, ze ja tez mysle, zeby poprosic prywatnie
                        jakas pania rehabilitantke, zeby mi pokazala, jak moge cwiczyc z Zosia, zeby
                        wspomoc jej rozwoj.
                        Buziaki,
                        Monika
                        • jola.wie Re: Cwiczenia 17.11.04, 10:08
                          No toście mi zabiły cwieka z ta rehabilitacją.... Przy następnej wizycie musze
                          uwrażliwić moją pediatrę, a jak nie, to zasugeruję, żeby się przejechała na
                          jakiś kongres w pobliże Poznania smile))) tam wrażliwośc jest większa....
                          A tak serio, to.... kogo by tu skonsultować? Nelka, przestraszyłaś mnie, no!
                          idę zapisac na listę "rzeczy do zrobienia" (A4 drobnym maczkiem) "zapisac się
                          na wizytę".... ech!
                          • rosiee Re: Cwiczenia 17.11.04, 12:45
                            Polecam cwiczenia.
                            U Kamilki to byla koniecznosc, bo stwierdzono asymetrie. Kilka
                            tygodni "cwiczen" i juz jest ok.
                            Pisze "cwiczen" bo polegalo to glownie na odpowiednim trzymaniu lub noszeniu
                            dziecka oraz na kilku zabawach. Polubilysmy obie te nasze codzienne zajecia i
                            teraz profilaktycznie dalej sie bawimy.
                            Najpierw byla wizyta u pediatry, ktora zauwazyla, ze Kamilka lezac wygina sie w
                            litere c. Potem u neurologa, ktory stwierdzil asymetrie, a nastepnie skierowal
                            do rehabilitantki. Pierwsza wizyta byla po to aby pokazac rodzicom jak maja
                            cwiczyc z dzieckiem. /Nie trwala 2 godzin, ale 45 minut chociaz to i tak bylo
                            duzo dla Kamilki, przenoszenie, wywijanie, przekrecanie, a do tego kondycja
                            byla b. slaba!/ Potem kontrola po 3 tyg. Nastepnie korekta niektorych ukladow i
                            kolejne kilka tygodni cwiczen.
                            Moze brzmi to jak cos trudnego i ciezkiego dla rodzica, ale na prawde takie nie
                            bylo. Jak pisalam wyzej polubilysmy te nasze codzienne zabawy. Przede wszyskim
                            czesto kladziemy Mala na brzuszku, minimum 5x dziennie na min. 5 min. Dzieki
                            temu wzmocnila sobie bardzo miesnie szyi i kregoslupa. Na poczatku nie
                            przepadala za tym. Wytrzymywala po 3 min. Teraz to zdecydowanie polubila i
                            potrafi wylezec 10 minut. Poza tym zakupilismy taka duza pilke do skakania.
                            Kladziemy Mala na brzuszku i potrzasajac przechylamy na boki do przodu i do
                            tylu. Fajna zabawa.
                            W piatek mamy prawdopodobnie ostatnia wizyte u rehabilitantki, bo sami juz
                            widzimy, ze jest z Mala ok. Mam zamiar poprosic ja o to, zeby pokazala nam
                            jakies cwiczenia ogolnorozwojowe dla dziecka w tym wieku.
                            Chetnie zdam relacje z tej wizyty.
                            A jak sie zachowuje trzymana pod paszkami to musze sprawdzic,a z tym tarciem
                            nozki o nozke to tez nie sadzilam, ze moze byc problemem..
                            Jesli macie jakies pytania to napiszcie a chetnie wypytam kobitke w piatek.
                            Pozdr
                            Milego dnia
                            • nelka1313 Re: Cwiczenia 17.11.04, 14:54
                              Przez to wszystko nie zapytałam się co małej jest!Za duzo tego było na raz,
                              szczepienie-ryk, telefon do rehabilitantki i za 30 minut u niej i znów
                              ryk.Chyba byłam w jakims amoku! Ale jak to sobie spokojnie przemyślałam, to
                              chyba zadzwonie do niej i umówie się na wsześniejszą wizyte,żeby chociaż
                              skorygowała moje ćwiczenia i wtedy sie o wszystko wypytam na spokojnie.Co do
                              tarcia nóżkami to tez nie sądziła ,że to niepokojące.Rehabilitantka
                              powiedziała,że jeśli mała robi to przy zgjetych nózkach to nie jest zle, gorzej
                              jak to robi przy wyprostowanych-mam obserwować.Ze staniem na paluszkach to
                              chodzi głównie o to,że mała nie spręzynuje a sztywno stoi.
                              Czy wrażliwość w okolicy Poznania jest większa to nie wiem, sama zmieniłam
                              jakiś czas temu lekarke małej bo poprzednia wszystko bagatelizowała.Teraz mam
                              pewność,że pani doktor "wyłapie" pewne rzeczy, bo ja na intuicję czy
                              doświadczenie nie liczę, bo przy pierwszym dziecku pierwsze zawodzi a drugiego
                              nie posiadam.
                              Mam tylko nadzieje,że mała polubi jakos te ćwiczenia i ,że będą rezultaty....
                              Jako przewrazliwiona matka zastanawiam sie czy nie isc tez do neurologa,
                              chociaż ani pediatra ani reh. nie wspominały o tym- ale cóż moja
                              nadwrażliwosc.Mała z racji pewnego rodzaju wczesniactwa miała robiona po
                              urodzeniu usg główki i badanie wykazało,że jest ok.Mam nadzieję,że jedno takie
                              badanie daje pewność i,że nie trzeba go powtarzać dla uwiarygodnienia.

                              Rosiee skoro wy byłyscie najpirew u neurologa to może poradzisz mi czy warto
                              jeszcze sie do niego wybrać?

                              Co do ćwiczeń to moze i ostatnio jest na nie moda a może po prostu wzrosła
                              świadomosć w tym temacie.Bo skoro dziecko rozwiaja sie troche nie tak jak
                              powinno to dlaczego mu nie pomóc skoro bardzo wiele nieprawidłowości mozna
                              zderukowac.Kiedys tak nie było a dzis trzeba z tego korzystać.

                              znów sie budzi łobuz jeden wink)
                              • jola.wie Re: Cwiczenia 17.11.04, 18:46
                                Widze na rtl-u, że mamy, które urodziły swoje dzieci zaczynają bardzo wcześnie
                                z nimi chodzić na tzw. gimnastykę dla niemowląt. Organizują to różne ośrodki,
                                przede wszystkim zajmują się tym położne w swoich przychodniach (pewnie
                                równolegle ze szkołami rodzenia). Ciekawa inicjatywa, ale u nas chyba
                                nieosiagalna, co? Gdyby takie zajęcia były, chętnie bym chodziła. Uczą tam też
                                masażu, zresztą na tych zajęciach się po prostu taki masaż wykonuje. Fajnie to
                                wygląda: dziesięć mam w kółeczku, a przed nimi wierzgające słodkie golaski! To
                                się nie kojarzy z korekcją, rehabilitacją czy innymi zabiegami, i że coś jest
                                nie tak, tylko z przyjemnym i pożytecznym sposobem spędzania czasu z dzieckiem.
                                Słyszałyście o takich zajęciach? Rosiee, spytaj panią rehabilitantkę, plizz...
                                zaraz szpernę w sieci, może coś znajdę...
                                • rosiee Re: Cwiczenia 17.11.04, 22:37
                                  Gdy po powrocie ze szpitala po urodzeniu Kamilki byla u nas polozna w domu to
                                  zasugerowala, zeby oprocz pediatry i ortopedy wybrac sie z dzieckiem do
                                  neurologa, tak profilaktycznie, zeby sprawdzic czy wszystko jest w porzadku.
                                  Potem jednak pediatra skierowala nas tylko do ortopedy, a do neurologa nie, bo
                                  stwierdzila, ze nie ma takiej potrzeby.
                                  Dopiero gdy zaczely sie problemy to bylismy u neurologa, ktory stwierdzil
                                  asymerie i skierowal na rehabilitacje. Oprocz przedstawionego przez nas
                                  problemu doktor dokladnie obejrzala Mala, powywijala nia na wszyskie strony i
                                  znalazla jeszcze jakies szczegoly na ktore zwrocila nam uwage. Poza tym ona
                                  rowniez pokazala nam kilka cwiczen oraz prawidlowe sposoby na noszenie i
                                  trzymanie na rekach dziecka.
                                  Nelka, jesli Ty jestes juz po wizycie u rehabilitantki, to po prostu na skroty
                                  przez to przeszlas. Trudno mi cokolwiek doradzac. Jesli Cie cos niepokoi to bym
                                  poszla a jesli cwiczenia przyniosa poprawe i bedzie ok to chyba nie ma takiej
                                  potrzeby. U nas w kazdym razie doktor stwierdzila te nieszczesna asyumetrie i
                                  wykluczyla jakiekolwiek nieprawidlowosci ze strony neurologicznej - tak przy
                                  okazji ogledzin.
                                  Odnosnie cwiczen Jolu to u nas w W-wie sa takowe. Odbywaja sie przewaznie w
                                  miejscach gdzie jest rowniez gimnastyka dla ciezarowek. Jednak mniejsze jest
                                  zainteresowanie ze strony mam. W miejscu, gdzie mialabym najblizej niestety
                                  takie zajecia sie nie odbywaja ze wzg na brak zainteresowania. Dalej to juz dla
                                  mnie problem z dojazdem, niestety, szczegolnie zimasad
                                  Dobrej nocki zyczymy wszyskim
                                  • tupelo Re: Cwiczenia 17.11.04, 23:42
                                    Ja też chętnie chodziłabym z Zosią na podobne ćwiczenia. Nie mówię już, że
                                    prawidłowego masażu niemowlęcia nie potrafię dobrze wykonać sad Hmmm... U nas
                                    jest tak, że nad Zosią opiekę pediatryczna sprawuje jej babcia, mama męża,
                                    zresztą świetna pediatra, ale... nie bylismy nawet u ortopedy, nie było żadnego
                                    USG stawów biodrowych nie mówiąc już o skierowaniu do neurologa czy na
                                    rehabilitację. Akurat ze stawami biodrowymi od urodzenia jest wszystko OK, ale
                                    niektóre zachowania Zosine troche mnie martwią i jednak zdecydowałam się, że
                                    poproszę jaką rehabilitantke od dzieci prywatnie, to może coś pokaże, doradzi.
                                    Nie chcę się jednak pakować do żadnego ośrodka rehabilitacji dziecięcej.
                                    Czasami wynajdują tylko kolejne wady u dziecka, rodzice się zamartwiają, a
                                    okazuje się, że to błahe sprawy lub cechy indywidualne dzieci. Trzeba w tym
                                    wszystkim chyba znaleźć umiar, nie szukać na siłę, co u mojego dziecka jest nie
                                    tak, ale pomagać mu się prawidłowo rozwijać.
                                    Zosia nie za bardzo lubi leżeć na brzuszku, oj nie. Zachęcamy ją ostatnio do
                                    przewrotów z pleców na brzuch i już przewraca się prawie sama!
                                    A sprężynowanie według mojej książeczki jest w 7 miesiącu, czyli w normie nawet
                                    pod koniec 7. Elu, Martusię przecież dotyczy wiek korygowany (tak to się
                                    nazywa?), czyli tak jakby się urodziła w terminie - na sprężynowanie ma jeszcze
                                    trochę czasu! Grunt się nie martwić za wiele. Na pewno wszystko będzie OK.
                                    Pozdrawiam,
                                    Monika
                                    • jola.wie Re: Cwiczenia 18.11.04, 09:03
                                      Tak to jest, kurde, mieć lekarzy w rodzinie! "Nie, nie, daj spokój,
                                      przesadzasz...". Siosta męża jest stomatologiem (wybitnym) i uważa, ze
                                      próchnica na mleczakach jest nie do pokonania, jest bez znaczenia i nie warto z
                                      nią nic robić, więc z dziećmi jeżdżę do mojej koleżanki 40 km, i się cieszę, ze
                                      mam do kogo. Ciocia skonsultowana, mówi "eee, matka, przesadzasz". Szwagier
                                      jest naurologiem (wybitnym), odpada jako konsultant, choć raz załatwił mi
                                      badania na klinice. Nie mówię już nawet, co się dzieje, kiedy dzieci chorują, a
                                      ja preferuję naturalne metody w przeciwieństwie do męża, któy woli
                                      farmakologię... W przychodni wiedzą o tych lekarskich konotacjach, więc moja
                                      wizyta z Małą trwa pięc minut, bo pani doktor wychodzi z założenia że ja
                                      wszystko wiem, wiem, co powinnam i kiedy, a jak nie wiem, to mi rodzina powie.
                                      I tak właśnie szewc bez butów chodzi! Już wiem, założę kartotekę gdzie indziej,
                                      a w rubryce zawód rodziców wpiszę, dajmy na to, nauczyciel.smile))
                                      Nie wiem, co jest grane nie mogę się od wczoraj dostać ani do onetu, ani na
                                      wp, więc nic mi się na temat gimnastyki nie udało znaleźć sad((
                                    • rosiee Re: Cwiczenia 18.11.04, 12:12
                                      Kamilka trzymana pod paszkami "staje" na palcach i nie "sprezynuje", wczoraj
                                      sprawdzalam. Jak piszesz Moniko to na razie tak ma byc. Dla pewnosci spytam
                                      jutro.

                                      U nas pogoda dzis do bani. Wichura niesamowita, w nocy padal deszcz, ale na
                                      razie przestal. Zastanawiam sie czy isc w taka pogode na spacer, bo jeszcze mi
                                      wozek z dzieckiem porwie ..wink

                                      Aha, jeszcze odnosnie lezenia na brzuszku, to Kamilka tez nie byla fanka.
                                      Jednak konsekwentne kladzenie jej w tej pozycji poczynajac od 1 minutki i
                                      wydluzajac ten czas - ile dziecko wytrzyma, daje takie rezultaty, ze w koncu
                                      polubi. Oczwiscie nic na sile, bo jak zaczyna marudzic to z powrotem na plecki.
                                      Wazne jest zeby to robic czesto. No i ja ukladam jeszcze gore zabawek w zasiegu
                                      raczek i wzroku, to wtedy lezy i jest happy.
                                      Trzeba tez zanlezc odpowiednie miejsce i czas, zeby dziecko chcialo. U nas
                                      najchetniej wychodzi to rano i po kapieli gdy smaruje ja po pleckach. Kiedys
                                      robilam to, gdy Kamilka lezala na pleckach a ja ja tylko przewracalam na
                                      boczki. Od czasu gdy odkrylam jak to lubi, lezy sobie tak na golaska
                                      wysmarowana do czasu az sie nie zmeczy. No i mejsce, kiedys ukladalam ja u nas
                                      na lozku na koldrze i marudzila, bo pewnie miala za miekko, teraz lubi na
                                      przewijaku i na macie edukacyjnej.

                                      Milego dnia.
                                      • rosiee Ubezpieczenie 18.11.04, 12:19
                                        Czy ubezpieczylyscie swoje dzieci?
                                        Wykupilyscie jakas polise?
                                        Wczoraj mielismy spotkanie z moja agentka i troche na ten temat rozmawialismy,
                                        ale na razie zadne decyzje nie zapadly.
                                        Dostalismy kilka broszurek do przestudiowania, mam zamiar dzis sie z nimi
                                        zmierzyc.
                                        • tupelo Re: Ubezpieczenie 18.11.04, 22:17
                                          No właśnie... Myślę, że takie ubezpieczenie posagowe to bardzo dobry pomysł,
                                          jeśli tylko możecie sobie na to pozwolić, to jak najbardziej ma to sens. My też
                                          o tym myslimy, tylko nie wiem, czy w formie ubezpieczenia, czy lokaty czy
                                          papierów wartościowych... Nie ukrywam, że to raczej domena męża, ale musimy już
                                          niedługo się zdecydować na cos konkretnie, bo od nowego roku chcę koniecznie
                                          coś dla Zofika odkładać.
                                      • tupelo Rosiee czy możesz zapytać rehabilitantkę o... 18.11.04, 21:55
                                        ... to, jakimi ćwiczeniami wzmocnić mięśnie rączek? Zosia nie podnosi się na
                                        nich na brzuszku, a ciągnięta za rączki do siadania, nie zgina barków, tzn. nie
                                        ciągnie ramion (powinno być zgięcie nóg, głowy i ramion). Może to i nie tak do
                                        końca źle, ale chciałabym pomoć jej wzmocnić mięśnie rączek.
                                        Pozdrawiam,
                                        Monika
                                        • rosiee Re: Rosiee czy możesz zapytać rehabilitantkę o... 20.11.04, 22:49
                                          tupelo napisała:
                                          > ... to, jakimi ćwiczeniami wzmocnić mięśnie rączek? Zosia nie podnosi się na
                                          > nich na brzuszku, a ciągnięta za rączki do siadania, nie zgina barków, tzn.
                                          nie
                                          >
                                          > ciągnie ramion (powinno być zgięcie nóg, głowy i ramion). Może to i nie tak
                                          do
                                          > końca źle, ale chciałabym pomoć jej wzmocnić mięśnie rączek.
                                          > Pozdrawiam,
                                          > Monika



                                          Moniko.
                                          Niestety od czwartkowego wieczoru nie mialam kompa, ale, ale..
                                          Tak sie skalada, ze Kamilka dostala m. in. cwiczenie na wzmocnienie raczek.
                                          Otoz, kladziemy dziecko na brzuszku pod ktory podkladamy sredniej grubosc
                                          miekki waleczek. Chwytamy za nozki i przesuwamy dziecko do przodu i do tylu.
                                          Raczki leza proste i wyciagniete przed dzieckiem, a gdy przesuwane jest ono do
                                          przodu wspiera sie na raczkach. Jesli dziecko opada na nosek, nie nalezy sie
                                          tym martwiec poniewaz po chwili podnosi sie samo prostujac raczki. Nastepnie
                                          przesuwamy dziecko do tylu. Mam nadzieje, ze opisalam to w miare obrazowo.
                                          Jesli nie - to pytaj.
                                          • tupelo Re: Rosiee czy możesz zapytać rehabilitantkę o... 20.11.04, 23:01
                                            Dzieki! Bede probowac!
                                      • tupelo Pogoda i spacery 18.11.04, 22:21
                                        We Wrocku też wieje strasznie, dzisiaj wiało i padało, a ja okrutna matka
                                        wysłałam dziecko na spacer... U nas jest tak, że w dzień Zosia najlepiej śpi na
                                        spacerze, więc dzisiaj usnęła na spacerku po 10 minutach i potem wciągnełam ja
                                        do domu, poodkrywałam, uchyliłam okno i się werandowała. Najpierw spała tak pół
                                        godzinki, ale po drugim spacerze po południu - prawie 3 godziny!
                                        No i marudna była bardziej. To chyba przez ten wiatr. Jak Jola napisała, dzieci
                                        są bardzo wrażliwe na pogodę.
                                        • nelka1313 Re: Pogoda i spacery 18.11.04, 22:41
                                          Co do spacerów to was podziwiam i po części mam wyrzuty sumienia.Jak wieje czy
                                          pada to nic nas z domu nie wyciągnie.Trochę mam z tego powodu wyrzuty
                                          sumienia...muszę to zmienic.

                                          Z tych tragicznych informacji-nie wiem czy wam pisać-brr- ale w teleekspresie
                                          podali,że dziś podczas tej wichury wielka gałąz spadła na wózek z 6 miesięcznym
                                          dzieckiem i je przygniotło sad(((((((((((((((((((((
                                          To są tak straszne informacje,że aż dech zapiera ..........
                                          • nelka1313 Ćwiczenia i efekty 18.11.04, 22:45
                                            Muszę się pochwalic a tym samym utwierdzic w przekonaniu,że nasze ćwiczenia
                                            maja jak najbardziej sens.Martula nie umiała sie przewracać na brzuszek z
                                            prawej strony.Na lewo robiła to zadziwiająco szybko i zgrabnie a prawo nie za
                                            bardzo chciała i tez jej to nie za bardzo wychodziło.Po tych paru dniach
                                            ćwiczeń, mała śmiga juz na brzuch z obu stron.No może nie tak całkiem
                                            spontanicznie w prawo jak w lewo, ale zachecona zabawka-niezawodnym pampersem-
                                            robi to całkiem sprawnie smile)))

                                            pozdrawiamy
                                            • rosiee Re: Ćwiczenia i efekty 20.11.04, 23:03
                                              nelka1313 napisała:
                                              > Muszę się pochwalic a tym samym utwierdzic w przekonaniu,że nasze ćwiczenia
                                              > maja jak najbardziej sens.Martula nie umiała sie przewracać na brzuszek z
                                              > prawej strony.Na lewo robiła to zadziwiająco szybko i zgrabnie a prawo nie za
                                              > bardzo chciała i tez jej to nie za bardzo wychodziło.Po tych paru dniach
                                              > ćwiczeń, mała śmiga juz na brzuch z obu stron.No może nie tak całkiem
                                              > spontanicznie w prawo jak w lewo, ale zachecona zabawka-niezawodnym pampersem-

                                              > robi to całkiem sprawnie smile)))
                                              >
                                              > pozdrawiamy

                                              No to gratulacje dla Martuni.
                                              Rzeczywiscie takim szkrabom na prawde niewiele trzeba cwieczen, zeby pomoc.
                                              Asymetria naszej Kamilki jest juz w zasadzie w zaniku. Jak na moje oko to jest
                                              niewidoczna, jednak pani rehabilitantka prosila, zeby jeszcze troche pocwiczyc.
                                              Poza tym wypytywala sie nas czy Mala ssie palce u nozek, czy przewraca sie z
                                              brzuszka na plecki i odwrotnie itp. Musze przyznac, ze Kamilka nie jest
                                              wyczynowcem i nie idzie jej to za bardzo. Dostala wiec kilka dodatkowych
                                              cwiczen i przykazanie o lezeniu na brzuchu, oczywiscie. Prowokujemy ja wiec do
                                              przewrotek chwytajac na noge w udzie i pomagajac sie przekrecic na brzuszek i z
                                              powrotem na plecki. Dzis maz juz przyuwazyl, ze sama prawie, prawie sie juz
                                              obrocila, troszeczke zabraklosad
                                        • rosiee Re: Pogoda i spacery 20.11.04, 22:55
                                          Taaaak, my tez w koncu w te wichure nie poszlysmy. A gdy uslyszalam o tym
                                          smutnym wypadku..
                                          Wczoraj natomiast sniezyca. Tez nie bylysmy.
                                          Mimo braku spacerow i powodu do choroby dzis rano stwierdzilam u Malej
                                          katarek?!?
                                          Aha, pani doktor ostatnio nas przestrzegala, ze "takie male dziewczynki
                                          na "chodza" na spacery, gdy jest zimniej niz -5 stopni!"
    • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 20.11.04, 09:52
      Zamieściłam nowe zdjęcia mojej córeczki, zapraszam na nasz wątek...
      Monika
      P.S. Wczoraj spasowaliśmy ze spacerem, bo była śnieżyca. Dzisiaj 3 stopnie i
      wysłałam męża smile A teraz biorę się za sprzątanie sad
    • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 20.11.04, 21:19
      Aaaaaaa! Ukradli mi auto! To straszne, jak ja będę teraz wozić Małą do babci?
      • rosiee Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 20.11.04, 23:11
        Mam nadzieje, ze autko szybko sie znajdzie i Zosia znow bedzie mknela przez
        ulice miasta do sowjej kochanej babci.
        Dobrej nocki wszyskim zycze.
    • rosiee dzieciecy bank twarzy 20.11.04, 23:43
      uwaga przestrzegaja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=17850771
      • jola.wie Re: dzieciecy bank twarzy 21.11.04, 10:41
        Risiee, jak żeś ty to znalazła? dzieki za ostrzezenie!

        Monia, rany, no takie przygody??? daj spokój! Oby sie znalazł, a jak nie to oby
        ubezpieczalnia wypłaciła! sad(
        • aninia1 Re: dzieciecy bank twarzy 21.11.04, 12:32

          Zycze zeby samochod szybciutko sie znalazl i znowu zeby moglo Was wozic do
          babuni i wszedzie gdzie chcecie!
          Mail z bankiem twarzy - skasowany ( cena mnie powaliła he he)
          Jolu- gratuluje wyobraźni pzr nowych wcieleniach Madzismile Nawet Shreka tam
          widzialamsmile
          Zmykam,obudzila sie Lalka!!

          pozdrawiamy!!
    • rosiee qupka 22.11.04, 20:27
      tak sadzilam, ze to temat nie do ominieciawink
      musze sie z Wami w tej kwestii skonsultowac
      otoz
      ostatnio Kamilka robi raz na 2, 3 dni
      ale jak juz zacznie robic..
      nie bede sie wdawac w szczegoly, w kazdym razie zadna pieluszka nie wytrzymuje
      wczesniej norma byly 3, 4 qupki dziennie
      aha i od czasu tej zmiany baki leca jeden za drugim
      jak sadzicie nalezy sie tym przejmowac czy to normalka?
      • nelka1313 Re: qupka 22.11.04, 21:36
        Wydaje mi sie,że to jak najbardziej normalka.

        Nie wprowadziłaś jej czasem jakiegoś nowego jedzonka?
        Moja mała te sprawy załatwia w różnych odstepach czasowych-czasami codziennie,
        czasem raz na parę dni.Jesli mała sie nie męczy i nie widać,żeby jej coś
        dokuczało to nie ma się co martwic wink)
        • rosiee Re: qupka 22.11.04, 21:47
          Nelka dzieki za szybka odpowiedz.
          Zapomnialam dodac, ze Kamilka caly czas jest tylko na piersi, bo ja sobie
          zamarzylam karmic ja tak do 6-go miesiaca.
          Teraz gdy mysle o wprowadzaniu nowosci, to mam z nia taka historie.
          Zastanawiam sie wiec czy wprowadzac nowosci, bo wszysko jest ok, czy sie
          wstrzymac i wprowadzac dopiero gdy sie sytuacja unormuje?
      • tupelo Re: qupka 23.11.04, 17:12
        Hej, u nas nadal 1 do 3 kupek dziennie, nic sie nie zmienilo, nawet po
        wprowadzeniu pierwszych zupek (na razie w marnych ilosciach, bo Zosi nie za
        bardzo smakuja). Podobno im dalej w las, tym kupek mniej, a raz na kilka dni to
        tez norma, ale taka nagla zmiana, no nie wiem, a moze cos nowego jadlas?
        • aninia1 Re: qupka 23.11.04, 20:16
          Hej,

          U nas tez sie pozmieniało. Zaczelo sie jak to /babciusia dała Małej skrobane
          jabluszko.NIC nie było przez 3 dni!!Gdyby nie moja ingerencja Babciusia
          niswiadoma nadal pchalaby jabluszko. Teraz niunia je /pije soczki (sama robie z
          wlasnych ,ogrodowych jabluszek).W qpki wlasnie 1 na 2-3 dni.Daje tylko
          soczek.Wogole zrobila sie niespokojna..Kup[ilam tez kleik ryzowy - moze podam
          jutro zamiast jabluszka? Niechec do jablek to chyba po mnie odziedziczylasad(

          CIUSZKI: Teraz najlepszy rozmiar to 80/86.
          Kombinezon mamy 74 ale chyba nie dociagniemy na nim do
          konca zimy,ktora przeciez dopiero sie zaczyna sad
          74 -ciuszki nie odpakowane - rozmiar nie ruszony.
          Rajstopek nie mamy ale byc moze powinnysmy.
          W skarpetki wkladamy spodnie hmmmm ale i tak je sciaga-paluszkamismile

          pozdrawiamysmile
    • rosiee ubranka 22.11.04, 20:36
      jakie ciuszki obecnie kupujecie?
      Kamilka ma na pewno ponad 64cm, ale ciuszki na 68 sa juz male, na 74 ok, a
      najlepsze na 80 luzne i wygodne
      hm, tyle tylko, ze nakupowalam jej duzo na 74 a one sa w sam raz, zaraz beda za
      male
      pocieszam sie tylko tym, ze chociaz kombinezon mamy przyszlosciowy bo na 80 (na
      74 nie bylosmile))

      poza tym skarpetki to ostatnio udreka
      jedne sa juz za male i spadaja a drugie za duze i tez spadaja, koszmar, a zime
      mamy i w bose stopki zimno
      rajstopki dobry wynalazek, tyle tylko, ze nie zawsze mi konwenjuja do calosci,
      macie moze jakies sprawdzone firmy czy rodzaje niespadajacych skarpetek (i nie
      jest to kwestia sciagania ich przez dziecko)
      • tupelo Re: ubranka 23.11.04, 22:14
        Zosia nosi ubranka 74. Z 68 zostal jakis kaftanik, ale pomalu robi sie ciasny.
        Rozmiaru 80 jeszcze nie nosi, nawet nie mam za wiele rzeczy w tym rozmiarze. Co
        do skarpetek, to jakoś jej nie spadają, czasami je sciagnie, ale rzadko.
    • tupelo Rosiee - pytanie o ćwiczenie na rączki 23.11.04, 22:32
      Rosiee, jakiego wałka uzyć do tego ćwiczenia? Tzn. jakiej grubości? Robiłam z
      pieluszki, ale ten był za cienki, rączki mają być wyprostowane (w dół)? Zosia
      właśnie w ogóle ich nie prostuje na brzuszku... I ile razy dziennierobisz to
      ćwiczenie?
      Rozmawiałam dzisiaj z rehabilitantką, ogólnie złe wrażenie (chciała mi u
      dziecka sprawdzać odruch Babińskiego i Moro! Ten drugi to już przecież
      zanikł!), ale była załatwiana po znajomości i nie jest specjalistką od dzieci,
      tylko od dorosłych. Muszę sama szukać jakiejś innej rehabilitantki, rodzina
      mnie nie wspiera, jestem trochę na nich zła. Nieważne zresztą. Ale ta
      rehabilitantka zasugerowała jedną fajną rzecz: żeby jak Zosia leży na brzuszku,
      łaskotać ją np. miękką szczoteczką w łokieć - wtedy odruchowo prostuje rączkę i
      rzeczywiście to działa!
      A po tygodniu ćwiczeń nauczyłam naszego leniuszka przewracać się z pleców na
      brzuszek. Odwrotnie nie umie. A jak Kamilka sobie z tym radzi?
      Buziaki
      Monika
      • rosiee Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 24.11.04, 11:46
        tupelo napisała:
        > Rosiee, jakiego wałka uzyć do tego ćwiczenia? Tzn. jakiej grubości? Robiłam z
        > pieluszki, ale ten był za cienki, rączki mają być wyprostowane (w dół)? Zosia
        > właśnie w ogóle ich nie prostuje na brzuszku... I ile razy dziennierobisz to
        > ćwiczenie?
        > Rozmawiałam dzisiaj z rehabilitantką, ogólnie złe wrażenie (chciała mi u
        > dziecka sprawdzać odruch Babińskiego i Moro! Ten drugi to już przecież
        > zanikł!), ale była załatwiana po znajomości i nie jest specjalistką od
        dzieci,
        > tylko od dorosłych. Muszę sama szukać jakiejś innej rehabilitantki, rodzina
        > mnie nie wspiera, jestem trochę na nich zła. Nieważne zresztą. Ale ta
        > rehabilitantka zasugerowała jedną fajną rzecz: żeby jak Zosia leży na
        brzuszku,
        >
        > łaskotać ją np. miękką szczoteczką w łokieć - wtedy odruchowo prostuje rączkę
        i
        >
        > rzeczywiście to działa!
        > A po tygodniu ćwiczeń nauczyłam naszego leniuszka przewracać się z pleców na
        > brzuszek. Odwrotnie nie umie. A jak Kamilka sobie z tym radzi?
        > Buziaki
        > Monika



        Nasz walek do cwiczen ma srednice 14cm. Mowiac szczerze to troszke za duzo,
        wiec musze troche kombinowac z tym cwiczeniem. Wczesniej uzywalam zwiniety
        kocyk, gdy Kamilka tylko lezala na nim, teraz to nie zdaje egzaminu, bo
        potrzebny jest grubszy walek na ktorym swobodnie mozna "jezdzic" do przodu i do
        tylu. Raczki dziecka wyciagniete sa do przodu, a w trakcie przesuwania
        dzieckiem na walku (do przodu) raczki przesuwaja sie w dol i ciezar ciala
        opiera sie na nich. W ten sposob zmuszamy dziecko do podpierania sie na
        raczkach co wzmacnia jego miesnie w tym miejscu. Natepnie powrot, czyli
        przeciagamy dziecko do tylu i z tej pozycji powtarzam cwiczenie. Cwicznie
        powtarzam dotad az Mala sie nie zmeczy. Cwiczymy kilka razy dziennie, w
        zaleznosci i checia i kondycji danego dnia. Generalnie staram sie stosowac
        zasade, ze im czesciej tym lepiej.

        Z ta szczoteczka to fajny pomysl tyle tylko, ze powoduje to u dziecka jedynie
        zgiecie, a nie utrzymywanie sie na raczce, a o to nam chodzi, prawda?

        Kamilka na razie tak samo jak Zosia umie tylko przwracac sie z pleckow na
        brzuszek, a w dodatku tylko przez prawy boczeksad Musze jeszcze nad nia
        popracowac.

        Smieszy mnie ostatnio, bo gdy chce ja nakarmic na lezaco i przekrecam ja na
        boczek, to ona od razu fika na brzuszek.

        Wczoraj bylismy u pediatry, bo malo byc szczepienie i doktor zasugerowala
        wizyte u neurologa,bo jej zdaniem Kamilki prawa raczka jest mniej sprawna..
        Znowu cos.. Ja tego nie zauwazam. Fakt, czasem lewa raczka jest pierwsza,
        czasem prawa, gdy np. podaje grzechotke. Czy lekarz obserwujac dziecko kilka
        minut moze cos takiego stwierdzic. Pewnie skonczy sie na tym, ze dla pewnosci
        znow wyladujemy u lekarza.

        Powodzenia i wytrwalosci w cwiczeniach.

        Cosik mi dzis forum szwankuje.
        Mam nadzieje, ze wysle tego posta.

        no i ..
        wylogowal mnie, ale post nie zniknal, ufffff
        • nelka1313 Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 24.11.04, 13:25
          Hej
          Widze,że nie tylko ja mam problemy z Martulą.Moja mała tez nie przewraca się
          jeszcze z brzuszka na plecy i podpór raczek słaby uncertain.Ale ćwiczymy.
          Na raczki to my mamy robic takie ćwiczenie:bierzemy małą jak do samolocika-
          opiera sie na moim przedramieniu, wyciaga rączki w dół, ja opieram je na stole,
          tak żeby podtrzymywała sie na nich całym ciezarem i chodzimy-lekko
          naprzemiennie odpycham rączki.Nie jest to proste ale czasem sie udaje.
          Co do obracania na brzuszek to i nas rewelacyjnie zadziałało wypychanie z
          pośladka i prowadzenie za rączki.Może znacie tez jakieś ćwiczenia na obrót z
          brzuszka na plecy?

          uciekam pa
          • tupelo Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 24.11.04, 17:46
            A jak wyglada wypychanie z posladka i prowadzenie za raczki? Ja zginam Zosi
            nozke, te zewnetrzna i lekko popycham ja na boczek, a ona juz wie, ze ma
            wyladowac na brzuszku. Fajne to cwiczenie na raczki, na pewno sprobujemy. A z
            obrotami z brzuszka na plecy wydaje mi sie, ze konieczne jest wlasnie to
            prostowanie raczek - wtedy dziecko wyprostuje np. jedna raczke i sie gibnie na
            boczek.
            Pozdrawiam
            • nelka1313 Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 24.11.04, 19:47
              Już opisuję dokładnie.
              prowadzenie za raczki:Maluch lezy na plecach, my siadamy za jago główka i
              chwytamu za wyciądniete rączki- dłonie- i leciutko pociagamy do przewrotu raz w
              jedną raz w druga strone.
              Wypchnięcei z posladka np. na prawo:maluch na plecach przytrzymujemy delikatnie
              jego prawa nóżkę i pchamy za lewu posladek.
              Mam nadzieję,że dobrze wytłumaczyłam, najlepiej jednak było by pokazać, ale mam
              nadzieję,że tak też sie uda.Pierwsze ćwiczenie powoduje,że maleństwo uczy sie
              jak prowadzic nóżki, drugie rączki.Dodam,że mała naprawdę szybko pojeła o co w
              tym chodzi, gorzej z tymi rączkami.W ogóle ostatnio strasznie sie wścieka i mam
              wrażenie,że zaczynaja jej dokuczać ząbki.Na dodatek zamiast troche wyluzowac
              nóżki strasznie zaczęła sie spinać.We wtorek jadę do rehabilitantki moze dowiem
              sie czegos madrego.
              • tupelo Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 24.11.04, 23:04
                To ja do tej pory uczylam ja sposobem wypchniecia z posladka, tylko ze raczki
                przy tej pozycji zawsze jakos pod spodem zostają... Dzieki za wytlumacznie!
                Elu, czy mozesz jeszcze raz podac swoj nr gg?
                • aninia1 Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 25.11.04, 00:50
                  Hej,

                  Widze ,ze ostro cwiczyciesmile

                  Pola potrafi pzrewracac sie z brzuszka na plecki.Nie robi jednak tego za
                  czesto.Tak od czasu do czasu.Natomiast z pleckow na brzuszek to chyba jeszcze
                  jej sie nie udało.W kazdym razie teraz sobie nie przypominam.Tez bedziemy
                  cwiczyc.Dziekujemy " za przepisy".

                  pozdrawiam
                  • jola.wie Re: 25.11.04, 10:01
                    Cześć dziewczyny!
                    O ubraniu: kupujemy na 80 (!), skarpetek nie używamy praktycznie wcale żadnych,
                    bo wszystkie, bez wyjątku, jak nie spadają, to zostaną w końcu ściągnięte
                    przez "pracowite" nóżki smile), za to jesteśmy fankami rajstopek. Wiecie,
                    dziewczynka, może się przydadzą kiedyś do jakiej sukienczyny, z taka intencją
                    zostały zakupione, tymczasem w domu Madzia fika najczęsciej własnie w
                    rajstopkach, do tego jakaś bluza z długim rękawkiem, pod spodem koszulka-body.
                    No jasne, można polemizować z estetyką takiego ubioru, bo te baleronki
                    popakowane tak ciasno, a jeszcze pielucha między nogami, ale widze, że jej tak
                    bardzo wygodnie! Rajstopki najlepiej kupować u baby na targu, wtedy każde można
                    wziąć do ręki i sprawdzić jak rozciągliwa jest guma w pasie, a w tych
                    niemowlęcych to jest właściwie elastyczna dzianinka w pasie, więc zupełnie nie
                    gniotą i w ogóle polecam rajstopki. "Wola" robi fajne. No i z rajstopek
                    skarpetki "docieplające" tak łatwo nie spadają! Właściwie rzadko kiedy spadają.
                    Tak się wymądrzam, a "obracamy" raptem dwoma parami tych rajstopek! smile))

                    Widzę, że trzeba będzie zacząc cwiczyć...wink No cóż...
                    pozdrówka
                • nelka1313 Re: Rosie - pytanie o ćwiczenie na rączki 25.11.04, 09:48
                  Moje GG 3133280

                  ps.powodzenia w gimnastyce.
                  A tak na marginesie czy wasze córeczki cierpliwie znoszą te ćwiczenia? bo moja
                  ostatnio nie zabardzo uncertain

                  pozdrawiamy
    • rosiee Polroczniaki 26.11.04, 23:19
      Wszyskiego dobrego dla Madzi i Zosi wczorajszych polroczniakowych solenizantow!
      Duza buzka ode mnie i Kamilki.

      Jeszcze w sprawie cwiczen to Kamilce chyba ostatnio troche zbrzydly, bo mniej
      entuzjastycznie do nich podchodzi. Postepy jednak sa. Maz podobno widzial jak
      Mala kombinuje przewrotki w brzuszka na plecki!

      Kto ma w domu rybki akwariowe?

      Moniko jak tam z samochodem?
      • tupelo Re: Polroczniaki 27.11.04, 12:25
        Hej, dziekujemy za zyczenia!!!
        Zosia tez nie za bardzo przepada za cwiczeniami. Najgorzej, ze chyba tylko ja o
        nie dbam... Dzisiaj maz zajmowal sie nia przez 2 godziny, pytam: polozyles ja
        na brzuszek? - Nie... No coz... Ostatnio sciele jej koc na podlodze, ukladam
        zabawki dokola i zachecam do samodzielnosci, a ona , przyzwyczajona, ze ktos
        prawie zawsze przy niej jest, najpierw sie troche pobawi, a potem marudzi.
        Raczki nadal slabe, ale przyznaje, ze za malo cwiczymy, za malo!
        Ach, i nam tez spadaja skarpetki... Ale czy Wasze dzieciaczki nie tona w tych
        ubrankach na 80? W zasadzie ksiazkowo jest tak, ze rozmiar 74 ma dziecko na
        roczek, a 80 na poltora... smile U nas 74 akurat, a rekawki w kaftanikach jeszcze
        za dlugie. W 80 sie topimy...
        A samochod? Juz sie z nim pozegnalam. 10-letniego cinquecento to juz sie nawet
        nie oplacalo ubezpieczac... Niestety. Policja sie nie odzywa, wiec szanse na
        znalezienie coraz mniejsze. sad
        Buziaki
        • rosiee dieta karmiacej? 27.11.04, 13:36
          Witajcie,
          ostatnio zastanawiam sie czy nadal nalezy przestrzegac jakiejs diety karmiac
          juz 6-cio miesieczne dziecko. Diete hardcorowa juz porzucilam, ale nadal nie
          wiem czy jesc juz wszystko tj. np. potrawy smazone, kapuiste itp.?
          Jak to jest z tym u Was dziewczyny? Czesto mam ochote na kakao, ale wiem, ze to
          uczulacz, a poza tym z mlekiem.. Na razie nie pije mleka, tylko wcinam jego
          przetwory. Moze po prostu sprobowac, czy tez sa jakies wytyczne w tym temacie?

          Moniko, u nas tez nastapilo juz zejcie na podloge, wiec maz i babcie chcac nie
          chcac padaja na kolana przed Malawink Na kocyku lezy mata edukacyjna w ktorej
          podniesione sa do gory palaki z zabawkami. Lezac na pleckach a potem na
          brzuszku Kamilka jest zmuszona podnosic wysooooooooooko glowke po to zeby
          zerknac na zabawki. Cwiczymy glownie tu na kocyku. Jednak przewrotki trenujemy
          na duzym lozku z miekkim materacem, bo z brzuszka na plecki wciaz ciezko jest
          sie Kamilce przeturlac i zwykle glowka opada i uderza w podloze.
          A w ogole to jak to jest z ta przewrotka z brzuszka na plecki? Jak najlepiej
          jest dziecko ustawic do takiej przewrotki? Probuje jej pomoc, ale sama nie wiem
          jakwink
          O cwicznia Kamilki tez dbam glownie ja. Ale to i tak ja spedzam z nia najwiecej
          czasu. Maz uklada ja na brzuszku, czasem poskacza razem na pilce i to na tyle.
          Aha i ponosi ja jak trzeba. Dziadkowie to nawet nosic nie za bardzo chca tak
          jak prosze, ale to tylko ewentualnie w weekendy i sporadycznie w tygodniu, wiec
          Kamilka duzo nie traci.
          A u Ciebie Moniko jest jakis front przeciwko Tobie czy tak po prostu nikt o
          cwiczeniu z dzieckiem specjalnie nie mysli?

          Ubranka na 80 sa dla Pyzy the best! Oczywiscie rozmiarowka jest nierowna i 80-
          ka 80-tce nierowna, ale generalnie to sa luzne i wygodne. 68 zdecydowanie za
          bardzo opiete i za krotkie, a 74 w sam raz, wiec juz nie kupuje. A te rozmiary
          ksiazkowe to nie wiem na podstawie czego byly ukladane. Kamilka do kolosow sie
          nie zalicza, chociaz wiele osob twierdzi ze jest dluga.
          W poniedzialek bedziemy na comiesiecznej kontroli w szpitalu gdzie jest
          ogladana od stop do glow, mierzona i wazona wiec sie na pewno dowiemy.

          Tymczasem w Warszwie siapi sobie deszczyk. Spacerek byl dzis krotki, tylko pol
          godzinki, w tym na stacji benzynowej pompowalismy kolka.
          Teraz Bromba spi sobie na balkonie, czapa prawie na oczach, smoczek chodzi w
          rownych kilkurazowych cmoknieciach. Sama slodycz.

          Szczesliwa mama.
          • aninia1 Re: dieta karmiacej? 27.11.04, 17:58
            Hej,

            Jesli chodzi o mnie i Poleczke to diete dawno juz porzucilam.Wcinam smazone i
            pije mleko litrami 9 maz musi mi cale zgrzewki kupowac ,bo idzi jak woda -
            glownie platki na sniadanie)Kakao jeszcze nie pilam a to po prostu dlatego,ze
            nie mialam ochoty ale juz jest kupione- maz zakupil,wiec trzeba bedzie
            poprobowac,(zeby sie nie zepsuło..)

            Ubranka mamy 80/86 - bo sa luzne i Mała nie ryczy przy ich nakładaniu.Obu nam
            jest tak wygodniesmileCo prawda rekawki i nogawki są podwiniete ale nam to nie
            przeszkadza.Rozmiar 74 po prostu "przespałyśmy".Rozpakowalam jednego spiocha i
            jest akurat-na styk , wiec reczta dalej ,jak to mowi Jola - "mieszka w
            foliowych torebkach" w szufladzie.Niekrore bluzeczki 68 sa jeszcze na nią
            dobre,rzeczywiscie rozmiar rozmiarowi nierównysmile

            Balkon to fAJNA SPRAWA - MY NA RAZIE MAMY TYLKO drzwi OD BALKOWUsmile))))))))))
            rESZTA W PRZYSZLYM ROKUsmile)

            pozdrawiamy)

            ania
          • tupelo Re: dieta karmiacej? 27.11.04, 23:32
            Hej, co do diety, ja juz sie prawie nie ograniczam. Tzn. smazonego za duzo nie
            jem (czasem nalesniki), kapusty i innych wzdymajacych nie zjem, ale inne rzeczy
            owszem: czekolada, orzechy, miod (te uczulajace...), mleko pije tylko do
            porannej kawy, bo w ogole slabo je trawie, a tak z nabialem juz sie nie
            ograniczam (a nie jadlam przez cale 2 mies., kiedy Zosia miala kolki). Na
            Wigilie zamierzam wszystkiego poprobowac. A co! Najwazniejsze, ze z waga nie
            mam problemow, na razie jeszcze mi spada, Zosia mnie po prostu zjada. Waze o 3
            kg mniej niz przed ciaza smile
            Co do cwiczen - moze front przeciwko mnie to nie, ale tak jakbym ja najbardziej
            o nie dbala. Maz (lekarz niby) uwaza, ze z Mala jest wszystko OK, babcia
            pediatra mowi, ze tylko z niej leniuszek i ze za malo na brzuszku lezy. Ja
            uwazam, ze mozna by bylo wybrac sie do rehabilitantki i jakies konkretne
            cwiczenia z nia regularnie robic.
            Na forum Niemowle czytalam wypowiedzi dziewczyny o nicku Osmag, jest wlasnie
            dziecieca rehabilitantka, pisala, ze przewrot z plecow na brzuszek powinien sie
            pojawic do konca 6 miesiaca, a z brzuszka na plecy tak do 8. My na razie
            cwiczymy intensywnie ten pierwszy i podnoszenie sie na raczkach, drugi na razie
            slabiutko (tzn. wyszedl on pare razy, ale na tym sie skonczylo).
            Fajnie miec balkon. My niestety mamy tylko... "rzygacz" za przeproszeniem,
            czyli sama barierke bez balkonu... Dzisiaj maz spacerowal z Mala 2 godziny w
            mzawce przechodzacej w deszczyk. Wozek nie przemokl. Na szczescie.
            Dobranoc!
            Monika
            P.S. Rosiee, zazdroszcze Wam tego smoka, Zosia gardzi wszystkimi smokami... A
            ze smokiem byloby lzej...
            • rosiee a za pol roczku.. 28.11.04, 23:29
              Odwiedzili nas dzis znajomi z roczna Maja.
              To sie dopiero dzialo, Kamilka buzki ze zdziwienia nie zamykala. Ciasto w
              kapciach, chusteczki higieniczne w strzepach, mata edukacyjna w czekoladzie,
              fruwajace grzechotki, sznurowki w buzi itp.
              Maja slicznie chodzi, juz od miesiaca cwiczy wytrwale, chociaz przewrotki sa
              nieuniknione, ale co tam zawsze miekko wyladuje na grubej pieluszce. Mowi ma-ma
              i ba-ba. Rozumie czego robic nie wolno. I takie tam.
              Pomyslcie, ze to samo czeka nas juz za kilka miesiecy. Ciasto w kapciach -
              trzeba bedzie uwazac, zanim sie je wlozy na nogi!
              • rosiee popiszmy juz o swietach! 28.11.04, 23:33
                bo za miesiac bedzie juz po..
                zawsze tak szybko mijaja..
                te beda przeciez szczegolne, bo pierwsze dla naszych pociech
                planujecie w zwiazku z tym cos wyjatkowego?
                juz nie moge sie doczekac!
                pozdr
                • tupelo Jestem na tak! 29.11.04, 23:00
                  Ja też nie mogę się doczekać Świąt. Jestem strasznie ciekawa miny Zosi, gdy
                  zobaczy choinkę... Gdy dostanie prezenty... Uwielbiam magię Bożego Narodzenia,
                  nawet jeśli są to najbardziej skomercjalizowane święta w roku.
                  Co planujemy? Wigilię u moich rodziców. Potem, niestety, w pierwszy dzień świat
                  mąż ma dyżur w szpitalu sad(((((, drugi dzień świąt u drugich dziadków. U nas
                  będzie choinka, nieekologiczna, bo żywa (uwielbiam jej zapach, nic nie mogę na
                  to poradzić)... Kolędy, światełka, świece, bombki... Będzie kolorowo!
                  A najpierw Mikołajki. Mikołaj już wie, przyniesie Zosi książeczkę interaktywną
                  Tiny Love, kaczuszkę do wanny i pluszową kumkającą żabkę (bo ona jest żabka).
                  No i czekają sanki...
                  Oj, będzie się działo tej zimy, będzie się działo!
                  A to oczekiwanie na święta też wcale przyjemne.
                  Buziaki
                  • aninia1 Re: Jestem na tak! 30.11.04, 00:05
                    Uwielbiam świeta.To beda pierwsze swieta Naszych dzieciaczkow- beda
                    wyjatkowe.Tez sie ciesze na sama mysl o sankach- cudownie!!Choinke tez
                    chcialabym prawdziwą i pachnącą - maz jest pzreciwnikiem !!sadNie wiem czy
                    bedziemy obchodzic Mikołaja - to sie chyba zacznie w przedszkolu,zreszta ja
                    sama tez raczej nie obchodzilam.Pomysly na prezent tez nie mam jeszcze ,Tiny
                    Love to podobno fajne zabawkismileJak dobrze byc dzieckiemsmile)))

                    Ps.Rosiee dzieki za przypomnienie-wyslalam juz nowe zdjecia .Ukaza sie jak
                    tylko moderator je zaakceptujesmileZobaczcie mojego Maluchasmile

                    Ps.Znalazly sie te dwie dziewczynki co to "obiegły" internet.Sa całe i zdrowe z
                    mamąsmile
                  • aninia1 Re: PÓŁ ROCZKU!! 30.11.04, 00:08
                    My również ,jak najbardziej, dołączamy do życzeń wszystkim Półroczniaczkom!!
                    BUZIAKI!!!!!!!!!
                    • rosiee Re: PÓŁ ROCZKU!! 04.12.04, 00:26
                      Wszyskiego dobrego dla Polci!!!
                • rosiee Re: popiszmy juz o swietach! 01.12.04, 23:21
                  Taaaaak, choinka ze swiatelkami na pewno zaintryguje nasze maluchy. Kamilka jak
                  wiekszosc dzieci szaleje za swiatelkami. U nas tez bedzie nieekologiczna,
                  zielona i pachnaca.
                  Pomyslu na prezent nie mialam jeszcze do wczoraj kiedy to bylam w Smyku. Otoz
                  mozna kupic piekne pluszowe misie i juz wg wlasnego uznania, na zamowienie
                  dobrac ubranko, serduszko, nazwac go po swojemu, itp. Misia kupuje sie z
                  metryczka i informacja, ze jego wlascicielem jest to a to dziecko. Super,
                  bardzo mi sie spodobalo i chyba taki prezent sprawimy Kamilce na pierwsze jej
                  swieta. Co prawda stwierdzam, ze malo praktyczny i myslalm raczej o jakiejs
                  zabawce edukacyjnej, bo jestem ich fanka, ale te misie sa taaaaaaaaakie
                  sliczne. A ksiazeczka Tiny Love super sprawa, czekam az tylko ktos zapyta co ma
                  kupic Malej po choinke, moze dziadkow naciagnewink

                  O Mikolajkach to zapomialam jak zwykle. Moze jakis drobiazg, zobaczymy.

                  Co Wy o tych sankach?
                  Kto niby ma na nich jezdzic, bo chyba nie Maluchy, no chyba nie w tym roku
                  jeszcze..?
                  • rosiee Re: popiszmy juz o swietach! 13.12.04, 02:23
                    W sobote bylismy z mezem na zakupach swiatecznych. Zamiast planowanego misia
                    kupilismy Pyzie pilke interaktywna TinyLove, jest teraz na nie promocja o
                    ktorej napisalam wiecej tu:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=15898273&wv.x=2&a=18527919
                    Uwielbiam te zabawki, ale moze misio tez bedzie.. zobaczymy jak nasz budzet to
                    wytrzyma, well..
                    Dziadkowie natomiast zostali naciagnieci na klocki sensoryczne dla wnuczki.

                    Choinki jeszcze nie mamy, ale bedzie prawdziwa. Chociaz wiecie co? Czytalam
                    gdzies na forum, ze niektore mamy nie kupuja prawdziwych ze wzg na dzieci w
                    wieku naszych szkrabow. Powod? - lecace igly moga byc niebezpieczne dla
                    dzieciakow, ktore zaczynaja raczkowac, moze im sie taka igielka wbic w dupke
                    lub inna wrazliwa czesc ciala..

                    Swieta, swieta, ale aura za oknem do kitu, w ogole nie czuje tej atmosfery.
                    Czuje sie jakbym rozmawiala w zime o wakacjachsad

                    Pozdr
      • nelka1313 Re: Polroczniaki 27.11.04, 22:36
        Oczywiście ode mnie i Martuni tez moc buziaków dla naszych 6-miesięczniaków smile)
        Wysłałam kartki z życzeniami na meile ale chyba nie doszły uncertain
        Ale nic, jeszcze raz 100 lat!
        • beciaw77 PÓŁ ROCZKU i nam stukneło;-))!! 29.11.04, 08:00
          wczoraj o 18.50 moja Dominiczka skończyła pół roku! Ale ten czas leci.... juz
          prawie sama siedzi( podpiera sie jedna reką druga chwyta mamy lub innego
          przedmito stałegowink) i hooooopwink)!!), w wanience, którą musielismy
          przenieść do łazienki bo tak strasznie chlapie,sama podciaga sie za brzegi i
          siada i potrafi tak przesiedzieć całą kapielsmile) do tego rośnie jak na
          drożdżach, zaczyna się podpierac na nóżkach jak tylko wyczuje podłoże, ciagle
          powtarza nienienienienie wink) i mama mami jak płacze no i wogóle to jestem
          zakochana w niej jeszcze bardziej niż pół roku temu!!!
          Pozdrawiam!!
          Beata
          P.S. usciski i buziaki dla wszystkich mam i dzieci!
          tęskno mi za Wami ale czas nie pozwala odwiedzac częściej.... trzymajcie sie
          ciepło!!!
          • rosiee Re: PÓŁ ROCZKU i nam stukneło;-))!! 29.11.04, 22:15
            Wszystkiego dobrego dla Ciebie Becia i Twojej polrocznej Dominiki ode mnie &
            Kamilki.
          • tupelo Re: PÓŁ ROCZKU i nam stukneło;-))!! 29.11.04, 22:54
            I od nas wszystkiego NAJ, NAJcudowniejszego.
            Monika&Zosia
    • aninia1 Re: bilans 6-miesięczniaka 30.11.04, 00:32


      Coś

      do poczytaniasmile


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16877820
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16988930
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=17028893


      Ania&Pola (04.06.04)
      Kochana Pola
      • jola.wie dzień dobry w grudniu! 01.12.04, 10:43
        Witam w grudniu, dziękuję za życzenia półurodzinowe i przyłączam sie do
        wszystkich z takowymi, najlepszymi dalszego radosnego i niezakłóconego rozwoju
        naszych pociech!
        Mamy wam do odniesienia o trzech milowych krokach (niekoniecznie pozytywnych wink:
        1. Madzia polubiła smoka! Jest to bardzo przydatne w ciągu dnia, kiedy
        wymieniając cycka na smoczek mogę ja odłożyć i przez to dłużej śpi (niwiele,
        ale jednak!) za to zupełnie nie do zastosowania w nocy, bo udało mi się Mała
        tym obudzić i zaczęła się smokiem bawić po ciemku smile))) zamiast zasnąć....
        2. Madzia jest ostatnio nadaktywna w nocy, mam wrażenie, że całą noc ją karmię,
        padam na dziób ze zmęczenia, musze opracować jakąś strategię na to.
        3. Zaczyna się siłować z własnym ciałem, to znaczy napina się, napręża, próbuje
        się zwijać w kulkę, siadać, obracać, to DOBRZE, bo może wreszcie "ruszy z
        miejsca", a źle, bo nie znosi teraz nudy i stagnacji, no nie da mi odejśc od
        siebie dosłownie, teraz jest czas na najbardziej szalone zabawy (huśtanie,
        fruwanie, karuzele, podrzucanie, samolot i te pe), jedynie pomaga wyjście na
        zewnątrz,ale co się nawydziera i napręży w wóżku tuż przed!, ja wychodzę z domu
        spocona z nerwów jak mysz!
        No, właśnie muszę przerwać moje wywody, (a chciałam jeszcze o świętach), bo się
        obudziła z drzemki i co robi? Ma pretensje oczywiście, że mnie tam jeszcze nie
        ma! smile)) Ogólnie nerwowa atmosfera a to źle robi na elokwencję smile))
        pa
      • rosiee Re: bilans 6-miesięczniaka 01.12.04, 23:06
        No to jak bilans to bilans.
        Kamilka
        masa ciala: 7,750
        dlugosc: 67
        zebow brak
        jedzonko: tylko na piersi, chociaz bylo juz tez lizanie jabluszka i skrzywiona
        minka przy tym
        ilosc przewrotek z pleckow na brzuszek: nieskonczona ilosc
        ilosc przewrotek z brzuszka na plecki: 1
        ulubione zajecia: pisanie na klawiaturze od komputera, wygladanie przez okno po
        zmroku, laskotanie po brzuszku i szyjce, chlapanie w kapieli
        nielubiane zajecia: ubieranie sie i przewijanie - ogolnie lezenie w bezruchu na
        przewijaku
        • tupelo Re: bilans 6-miesięczniaka 02.12.04, 08:46
          Po pierwsze najlepsze zyczonka dla Kamilki na pol roczu! I gratulujemy super
          wynikow!
          My jeszcze przed szczepieniem i pomiarami, bo czekamy na babcie, idziemy
          dopiero 14 grudnia...
    • aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 02.12.04, 22:15


      My "kończymy" pół roczku za dwa dni i tez jestesmy przed szczepieniem.
      Nasze najnowsze odkrycie to Kubek Niekapek.Pola zupełnie sie nie
      spodziewała,ze z tego kubeczka cos poleci i skonczylo sie plamą na sliniaku.
      Mała ma juz całkiem szerokie menu.Niestety troszkę ją "zapycha" i musze ją
      dopajać rumianeczniem.
      W sprawie prezentow to jedna Babciusia juz zostala namówiona na ciuszki.Co
      dalej nie wiem,ta książeczka interaktywna to chyba dobry pomysł.
      Acha,byłyśmy u neurologa i to co mi sie wydaje bardzo wazne to to ,zeby nie
      krępować Maluszka i dać mu dużo miejsca ( bezpiecznego oczywiście) do ćwiczen i
      przewrotów.Podobno jak nam dobrze pojdzie to córcia na święta będzie już
      siedziała.Teraz biedulka siedzi ,taka troszke zgarbiona i z podporem na
      rączkach - po czym sie przechyla na bok - i lezy z placzem - tak strasznie
      lubi siedziec.
      Dziewczyny,jak biusty? Macie jakies sprawdzone kosmetyki?......

      pozdrawiamy ,buziaki!!
      • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 02.12.04, 23:00
        Wlasnie, co dajecie do jedzenia Waszym maluszkom?
        Ja od wczoraj zaczelam eksperymentowac z kaszka kukurydziana na mleku, Zosia
        zjada rano jakies 30 ml. Do tego bardzo jej smakuje jabluszko (deserki np.
        Gerbera), wcina ze milo. Zupek nie lubi, a ja z uporem maniaka jej troche
        wcisne kolo 13-15 (gotuje sama lub babcia, z "pewnych" jarzyn, bo te w
        sloiczkach sa okropne). I na razie to tyle. Oczywiscie cycus jest na pierwszym
        miejscu. No i czasem soczek jablkowy, najwyzej 30 ml dziennie. Na szczescie jej
        nie zatyka, 1 kupka dziennie musi byc.
        Kubek niekapek kupiony, mysle, ze niedlugo zaczniemy nauke picia z niego.
        Zosia siedzi chwilke sama, tak pare sekund, ale staram sie jej nie sadzac za
        czesto, choc oczywiscie bardzo to lubi.
        No i dzisiaj po kapieli byly prawdziwe wyczyny: zupelnie samodzielne przewrotki
        z plecow na brzuszek! Nad raczkami dalej pracujemy.
        Ela, a co u Was? Piszcie, dziewczyny, bo tak smutno jakos...
      • rosiee takie tam rozne 03.12.04, 11:51
        Rzeczywiscie, jakos tak smutno ostatnio sie zrobilo, Jola, Ela gdzie Wy
        dziewczyny, gdzie? ..ze nie wspomne juz o dziewczynach, ktore zagladaly tu raz
        czy dwa i nagle przepadly gdzies bez wiesci, szkodasad

        Tymczasem, Ania popieram Cie oczywiscie, dzidzia musi miec duuuzo miejsca, zeby
        sie poruszac i nic na przeszkodzie, przynajmniej na poczatku, bo trudno jej je
        pokonywac. Poza tym motywacja! Kamilka fiknela samodzielnie z brzuszka na
        plecki dopiero gdy ustawilam jej nakrecona pozytywke po ktora b. chciala
        siegnac. Madrala juz wie, ze jesli ma czegos dosiegnac to musi sie przyblizyc i
        najlepszym sposobem jest przeturlanie. Taka madra!wink - ulubione powiedzenie
        dziadkow.
        To wszystko na pierwszy rzut oka wydaje sie takie oczywiste, ale ja np. czesto
        o tym zapominam, niestety, w ferworze codziennej walki.

        Co do jedzenia i picia, to Kamilka dalej tylko na moim mleku, ale juz w tym
        miesiacu zaczynamy jesc warzywka. Nasza pani doktor radzi zaczac od
        pojedynczych warzyw: ziemniak, marchewka itd. potem zaczac je laczyc w zupki.
        Oby sie Mala nie zrazila do jedzenia. No i zaczne gotowac, bo podobno zupki
        sloiczkowe sa beeeeeeee, w odroznieniu od deserkow, ktore ja nawet ze smakiem
        czasem podjadamwink Jabluszko radzi dac pozniej i to nie swieze, ale pieczone.
        Wiecie co, kazdy lekarz ma swoja teorie, na sloiczkach pisz cos zupelnie innego
        i kogo tu sluchac?
        Zastawa w kazdym razie juz czeka i dwa kubki niekapki, bo ten z kompletu
        zastawy wydawalo mi sie, ze jest kapkiem i dokupilam niekapka Aventu. Mam
        laktator i butelki tej firmy, rozebrany na czesci kubek pasuje np. na butelki,
        lub mozna sciagnac mleko laktatorem prosto do tego kubeczka. Wszysko do siebie
        pasuje i jest b. funkcjonalne i wygodne w uzyciu.

        Aha, Ania, a dlaczego bylas u neurologa, mialas jakies problemy z Pola, te
        trzesace raczki? Napisz cos wiecej o tym.

        Kamilka ostatnio coraz czesciej wydluza sobie przedpoludniowa drzemke, z pol
        godzinki do nawet dwoch! B. mnie to cieszy bo moge troche ogarnac mieszkanie i
        nawet na internecie posurfowac troszke.
        Ostatnio, wieczorem padam razem z Kamikla i juz tu pozno raczej nie zagladam.
        Poza tym Kamilka ma problemy ze spaniem wieczornym. Kiedys polozona do snu
        budzila sie dopiero na pierwsze karmienie, teraz potrafi budzic sie co godzine,
        lub czesciej, wiec po prostu klade sie z Nia, bo wowczas pospi dluzej.

        To sie napisalam.
        Moze ktos dobrnal do konca tego postawink
        Milego dnia, chociaz szaro i smutno za oknem..
        Kamilka tez dzis jakas taka nie w sosie od rana i markotnasad
        Pozdr
        • rosiee smutne zakonczenie dnia :-( 03.12.04, 21:22
          Kamilka zsunela sie z lozka i spadla na podloge..
          Wiecie jak ja sie teraz czuje?..
          Polozylam ja tam, zbyt blisko krawedzi i wdluz, zamiast prostopadle do boku.
          Prawopodobnie chciala sie przekrecic na bok lub na brzuch.. i wyladowala jak
          kot na czterech lapach, cale szczescie w nieszczesciu.
          Prawie wcale nie plakala, za to ja sie poryczalam.
          Obejrzalam ja, wszysko wyglada ok, wiec na razie chyba lekarz jest
          niepotrzebny. Zobaczymy jak bedzie w nocy. Ale jesli by sie cos stalo to by
          plakala albo marudzila, prawda? Co byscie zrobily na moim miejscu?
          • nelka1313 Re: smutne zakonczenie dnia :-( 03.12.04, 22:12
            Jejku rosiee! mam nadzieje,że Kamilce nic nie będzie.Nie wiem, obserwuj ją
            dobrze przez pare dni.Zaraz poszukam na forum, bo wydaje mi sie,że kiedyś
            dziewczyny pisały co robić w takich przypadkach.
            Co do wywijasów maluchów to ja chyba popadam juz w lekką paranoję, nie
            zostawiam juz małej na łóżku mimo,że jest duże i na około ma poduchy.Nigdy nie
            wiadomo co też dzieciątko akurat sobie wykombinuje a mi ciągle się wydaje,że
            jak się obrócę to mała zaraz gdzieś zleci.
            znalazłam:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=13938827&s=0
            • nelka1313 Re: smutne zakonczenie dnia :-(-jeszcze raz 03.12.04, 22:22
              Poprzedni wątek o tym jak to często zdarzaja sie nam wypadki smile a teraz
              znalazłąm ten właściwy (za bardzo sie spieszyłam z tym szukaniem)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=14904776&v=2&s=0
              myślę,że to co napisała osmag jest dość ważne! i jeszcze to:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=11603569&v=2&s=0

              ale myślę,że małej nic nie będzie obserwuj ją i nie denerwuj!!!!!!! będzie
              dobrze!!!!!!!

              ps.ja podobno jak byłam mała wyleciałm z wózka który mnie jeszcze na dodatek
              całą nakrył! i chyba jestem normalna wink)- choć tu czasami mąż by polemizował
              smile
              • nelka1313 i znów ja 03.12.04, 22:40
                Faktycznie trochę cichutko sie tu zrobiło, może dlatego,że idą święta! Jejku
                dziewczyny za 3 tygodnie pierwsze święta naszych maluchów.Cały czas zastanawiam
                sie nad prezentem i nic mi nie przychodzi do głowy rozsądnego.Może wy macie
                jakies pomysły na prezenty dla takich maluchów no i takich starszych-4 letnich
                tez?
                My niedawno bylismy u pani neurolog, bardzo miła i konkretna osoba, wizyta
                trwała całą godzinę.Marta ma lekka asymetrię i wzmożone napięcie w nóżkach.Mamy
                pokazane ćwiczenia i zalecone dużoooooo zabawy w "dorosłej" wannie a najlepiej
                na basenie-szkoda tylko,że idzie zimauncertain.Dzis pierwszy raz widziałm jak dziecko
                może latac w powietrzu! Pani doktor tak zakręciła małą,że zrobiła piruet w
                powietrzu a ja nawet nie zdąrzyła zareagować tak to szybko zrobiła!Naprawdę jej
                umiejętność "obsługiwania wink" malutkich dzieci wprawiała w osłupienie.

                Co do jedzenia to ja raczej sie nie będe wypowiadac.Marta dziś była ważona i ma
                7370g! Jest drobniutka i apetyt ma średnio nijaki!Badania ma ok więc pani
                doktor stwierdziła,że taka jej uroda- podpbno ma drobniutkie kosteczki smile.Co
                do wzrostu to nie wiem ale cos koło 70 cm.

                Nie wiem co tam jeszcze...

                Aaaa Marcie wychodzą zęby! Idą, idą ale jakos pojawić sie nie mogą-ma już takie
                zarysy na dziąsłach a pani doktor powiedziała,że jeszcze troche i będą.

                No i jeszcze jedna nowość-za zaleceniemi pani doktor małą kąpiemy w dużej
                wannie.Wody ma pod same pachy i tyle samo radochy z tego!

                Pozdrawiamy Kamilkę,Zosię, Polę,Madzię i calą resztę 6 miesięczniaków!
                • aninia1 Re: smutne zakonczenie dnia 04.12.04, 00:22


                  Hmmm

                  Rosie nie denerwuj sie!! Chyba wiekszosci mam sie zdarzaja takie wpadki.(
                  mnie również zdarzyło sie za młodu wypaśc z wózka he he - maz nie wie,bo
                  dopiero by było gadania ) Z tego tematu "spadania-wypadania" to ja chyba bylam
                  pierwsza.Pola spadła z leżaczka i to juz jakis czas temu. Teraz tez tak pelza
                  na dol w lezaczku,ssuwa sie coraz nizej i nizej,nozki w gore i w dol az laduje
                  na pupci na dywanie.Robi to calkiem sprawnie....Wiem co czujesz ale dobrze ze
                  Małej nic sie nie stało. Pewnie bardziej sie przestraszyla wink

                  My juz mamy kolec.Dzidzius lezy za szczebelkami a ja jestem spokojna.Wogole u
                  nas w domu sporo jest niebezpiecznych miejsc typu: schody ,kominek czy balkon
                  (bez balkonu)

                  Nasz Kubek nie kapek to chyba nie jest wcale niekapek,bo jak sie go przechyli
                  to plyn wycieka z niegosad((((((

                  Neurolog badala Pole ale wszystko OK.Bylam z nią ,bo lekko czasami
                  drzala.Dziewczyny na innym forum pisały ,że to moze występować kiedy dziecko
                  zrobi siusiu w pieluszke.Sprawdzilo się,więc jestem spokojniejsza.Pije magnezsmile
                  tak na wszelki wypadek. Pola ma zdrowe serduszko.
                  Teraz znowu sie zastanawiam czy mamy "dobrą" neurolog - nie badała Poli
                  GODZINE tylko jakies 15 minutsad(Tez niezle nią wywijala az sie dziecko
                  popłakałouncertain Najgorzej Bombelina zniosła "samolocik" tzn.trzymanie za nozke i
                  raczke ( i tak samo z drugiej strony)

                  Ostatnio podczas karmienia czuje ból!! Tlumacze wiec córeczce,zeby mnie nie
                  gryzła ,bo skonczy sie cyckowaniesmile) A ona na to mi dzisiaj przed kąpielą DWA
                  ząbki pokazała!!!!!!!!To w zasadzie nie są chyba jeszcze zęby ale takie
                  kreseczki a na dodatek juz przebiły dziąsła.Dwa na dolewink O zgrozo , jestem
                  gryziona na prawde(:

                  prezenty: Tez nie bardzo wiem co wymyslec..Rodzinka kupiła kozuszek ale Pola
                  chyba boi sie tych wiszacych włosów i co oznajmila glosnym placzem. Mysle o
                  jakiejs fajnej czapie,takiej zimowej z pomponemsmile)
                  Jak tak dalej pojdzie to dziecko pod choinke same pieluchy dostanie smile)

                  odkrycie: Materac IMETEC - Apolonia spi na nim jak suseł !!

                  DZISIAJ POLA KOŃCZY PÓŁ ROCZKU!! Urodze ją za pięć godzin o 5.15 nad ranemsmile
                  Ojj działo sie działo na tej porodówcesmile)))))))))))

                  Pozdrawiam i buziaki dla WSzysTkich Naszych Pocieszeksmile)
          • rosiee Re: smutne zakonczenie dnia :-( 04.12.04, 00:22
            Nelka dziekuje za linki.
            Kamilka cale szczescie nie spadla na glowke, bo to byloby chyba najgorsze.
            Upadla na brzuszek, podpierajac sie na raczkach.
            Musze jeszcze sprawdzic jej zeberka, czego wczesniej nie zrobilam.
            Na razie spi, nie placze, nie marudzi i nie wymiotuje.
            Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze.
            Zyczcie nam dobrej nocy.
            • tupelo Re: smutne zakonczenie dnia :-( 04.12.04, 18:11
              O rany, Rosiee, mam nadzieje, ze wszystko jest OK. Ale nie zamartwiaj sie za
              bardzo, chyba wiekszosci mam takie wypadki sie zdarzaja. Moja tesciowa pediatra
              powiedziala mi ostatnio, ze wszyscy jej trzej synowie spadli z kanapy swego
              czasu i nie jest to wcale dowod na to, ze dziecko nie bylo pilnowane. Mojej
              mamie moja siostra wypadla z wozka na schody... Na szczescie nic sie nie
              stalo...
              No i najlepsze zyczonka tym razem dla Poli!!! Niech rosnie duza, silna i
              zdrowa!!!
              Nasz niekapek dzis przeszedl probe. Na szczescie z niego nie kapie, Zosia z
              zapalem wciska dziubek do buzi i dziwi sie, ze cos leci...
              Dziewczyny, chce sie w koncu wybrac do rehabilitantki, oczywiscie prywatie, czy
              najpierw trzeba isc do neurologa? I czy te badania sa bardzo nieprzyjemne? Moja
              maruda na pewno sie rozryczy.
              Buziaki,
              Rosiee, jak dzisiaj? Pewnie wszystko OK!
              • rosiee Re: smutne zakonczenie dnia :-( 05.12.04, 23:00
                To cud, Kamilce NIC sie nie stalo!
                Wczoraj byla wesola i szczesliwa. Glosno smiala sie na imeninach u babci Basi,
                co do tej pory jej sie nie zdazalo poza domem wsrod wielu obcych osob.
                Dzis tez radosnie przezyla kolejny dzien.
                Dziekujemy Wam dziewczyny za mile slowa i pocieszenie.
    • tupelo Niespodzianka: przebiły się dwa ząbki!!! 05.12.04, 09:19
      Nic na to nie wskazywało, nawet się mniej ostatnio śliniła... Ostatniej nocy
      była marudna, budziła sie co chwilę, popłakiwała. Myślałam, że bolał brzuszek,
      bo poprzedniego dnia zjadła sporo (kaszka, jabłuszko, troche zupki), poza tym
      ja zjdałam makaron z sosem grzybowym... Rano Zosia jak zawsze radosna,
      fikająca, siadamy do śniadania, Zosia obok nas w foteliku, przez chwilę coś mi
      mignęło w jej buzi, wkładam palca, a tu... ostre!!! Przebiły się ząbki, dwie
      dolne jedynki na raz! A maść na bolesne ząbkowanie nieruszona leży w
      szufladzie, podobnie jakiś lek homeopatyczny... No w sumie nie było najgorzej z
      tymi ząbkami, myślałam, że będzie sto razy gorzej.
      No to koniec bezzębnych usmiechów.
      Równie spokojnego ząbkowania i Wam życzę.
      Monika
      • tupelo Re: Niespodzianka: przebiły się dwa ząbki!!! 05.12.04, 09:20
        P.S. To chyba sprawka Mikołaja...
      • rosiee Re: Niespodzianka: przebiły się dwa ząbki!!! 05.12.04, 23:05
        Gratulujemy Zosi pierwszych zabkow.
        Widze, ze Zosia tez lubi towarzyszyc rodzicom przy posilkach.
        Moniko, czy ja tak tylko sadzacie obok czy tez razem z Wami cos wcina?
      • rosiee Re: Niespodzianka: przebiły się dwa ząbki!! 05.12.04, 23:06
        Gratulujemy Zosi pierwszych zabkow.
        Widze, ze Zosia tez lubi towarzyszyc rodzicom przy posilkach.
        Moniko, czy ja tak tylko sadzacie obok czy tez razem z Wami cos wcina?
        • rosiee jedzonko i in. 05.12.04, 23:30
          Dzis Kamilka dostala pierwsza papke z gotowanego ziemniaczka.
          Nie powiem zeby byla nim zachwycona, ale troszke zjadla, nawet chetnie
          przyjmowala lyzeczke do buzi. Nie plula, nie marudzila itp. Dobre dziecko. Po
          tym eksperymencie dostala piers i wiecie co, dopiero wowczas przelknela ta
          papke! Wydaje mi sie, ze ona za bardzo nie wiedziala co z nia zrobic, ze to
          trzeba polkac i dopiero zrobila to wraz z pierwszymi lykami mleczkawink
          Niby skad miala wiedziec, prawda?

          Moniko, piszesz o sosie grzybowym. Ja tez ostatnio jadlam, ale nie wiedzialam,
          ze moze miec niekorzystny wplyw na dziecko!?

          Moniko, my zanim trafilismy do rehabilitantki, to bylismy u neurologa, bo tak
          zalecila nam pediatra. Wizyta byla tylko jedna, doktor stwierdzila asymetrie i
          skierowala na rehabilitacje. Nie mowila nawet nic o kontroli.
          Rehabilitantka zanim przeczytala skierowanie od neurologa po rzuceniu okiem na
          Kamilke stwierdzila to samo co doktor. Teraz chodzimy tylko do rehabilitantki,
          srednio raz w miesiacu. W domu cwicze z Kamilka. Na wizytach korygujemy lub
          zmieniamy cwiczenia dostosowujac je do aktualnego stanu Malej.
          Tak to wyglada u nas.

          Jola znow przepadla, a obiecala napisac cos o swietach.
          Jolu, widzialam w Smyku nocniczki - takie kibelki!

          Ania, ja od poczatku karmienia smaruje piersi kremem Mustela.
          W ciazy uzywalam ich kremu na rozstepy i bylam z niego b. zadowolona /ani
          jednego nie mialam, chociaz to moze nie kwestia smarowania tak do konca/.
          Teraz uzywam kremu do piersi. O efektach trudno cokolwiek na razie mowic. W
          kazdym razie byly polecane tu na forum.
          A Ty czego uzywasz?

          Pozdr
          • tupelo Re: jedzonko i in. 05.12.04, 23:44
            Hej Rosiee! Ciesze sie, ze Kamilce humorek dopisuje i nic sie jej nie stalo!
            Zosia przy naszym sniadaniu siedzi w foteliku samochodowym i obsewuje, bawi
            sie. Po prostu lubi nam towarzyszyc. Zawsze jemy posilki razem, wiec chyba
            bedzie to taka swiecka tradycja w naszej rodzinie. Ale musze przyznac, ze coraz
            czesciej patrzy na nas tak, jakbysmy zjadali jej sniadanko. Na razie dajemy
            tylko kaszke kukurydziana, jabluszko, marchewke, zupke jarzynowa (marchewka,
            seler, pietruszka, ziemniak, troche maselka), czasami soczki (jablkowe l.
            marchwiowe). A dziecko musi sie najpierw nauczyc przesuwac te papke z jezyka do
            przelyku, wiec to normalne, ze Kamilka na razie przelknela wszystko dopiero z
            mleczkiem!
            Sos grzybowy - no zastanawialam sie, bo grzyby sa niby ciezkostrawne, no i ta
            smietana... Ale widac Zosi juz nie szkodzi to, co jem, bo to byly ewidentnie
            zabki.
            Hmmm, a ja niczym nie smaruje biustu. Moze to i zle. W ciazy tez nie
            smarowalam... No coz, troche sie rozstepy zrobily, ale teraz juz ich prawie nie
            widac. Za to na brzuchu zadnych rozstepow, dziwne, prawda? A o Musteli tez
            slyszalam, ze bardzo dobra firma.
            A Zosia mnie gryzie. Niestety. Buuuu!
            Jolu, odezwij sie!
            Pozdrawiamy
            • rosiee Re: jedzonko 06.12.04, 01:56
              Tak pytam o to "siedzenie" przy stole, bo wiem, ze dzieciaki to lubia.
              13-to miesieczna Malgosia, ktora znam z opowiadan mojej mamy, uwielbia siedziec
              z rodzicami przy stole, gdy wroca z pracy i jedza obiad. Ona je wowczas z nimi,
              mimo tego, ze jadla juz wczesniej /oczywiscie swoje specjalistyczne jedzonko/.
              Kamilka mimo tego, ze do tej pory nie jadala z lyzeczki, to tez nam
              towarzyszylawink
              Smieszne te dzieciaki, co?

              Aha, czy te stale posilki podajecie o tych samych porach, czy nie ma to
              znaczenia?
              Jola pisala kiedys, ze daje Madzi jakas papke codziennie o 15.

              Dobrej nocki
              i rano smacznego sniadanka
              • tupelo Re: jedzonko 06.12.04, 09:01
                Ja daje jedzonko o roznych, ale pilnuje, zeby to bylo mniej wiecej tak: kaszka
                raczej rano (do poludnia), zupka miedzy 13 a 15, a kolo 17 mniej wiecej
                deserek. Kupujemy Zosi wysokie krzeselko do siedzenia, mysle, ze jeszcze
                bardziej bedzie lubila siedziec z nami przy stole. Bo w foteliku, nawet jesli
                stoi na krzesle, szybko sie nudzi.
                • rosiee Re: jedzonko 06.12.04, 22:53
                  Kamilka tez przesiaduje ostatnio duzo w foteliku samochodowym /nie tylko w
                  samochodzie/.
                  Pamietam, ze na poczatku dziecko nie powinno przebywac w nim zbyt dlugo do 2
                  godzin, a jak to jest gdy ma juz pol roku?
                  O krzeselku na razie nie myslimy, bo przez ten upadek zostal wywolany temat
                  lozeczka. Do tej pory Kamilka w nocy spi z nami /w dzien czesto w koszyku
                  niemowlecym, chociaz tez nie zawsze/, ale zanim my dolaczymy do niej dlugo spi
                  tam sama. Teraz zaczyna fikac, zaraz zacznie sie turlac i takie spanie bedzie
                  niebezpieczne. Poszukujemy wiec na razie lozeczka. Tylko zeby chciala w nim
                  spac!

                  Moniko, zupki gotujesz sama? Napisz mi jak to robisz. Czego uzywasz do
                  rozdrabniania warzyw itp.

                  Ostatnio mam wrazenie, ze same tu zostalysmy.
                  Dziewczyny, odezwijcie sie!

                  Dzis na mikolajki Kamilka dostala pierwsze w swoim zyciu buciki.
                • aninia1 Re: jedzonko + KRZESEŁKO 07.12.04, 00:15
                  Hejsmile

                  Ja karmię Polę starając się aby posiłki wypadały mniej wiecej o tej samej
                  godzinie. Do południa dostaje soczek albo jabłuszko ( spaćkowane) . Później , w
                  porze obiadowej towarzyszy nam przy stole, w swoim krzesełku, bacznie nas
                  obserwując.Wcześniej daje jej obiadek - Gerbera ,najczesciej zupka-papka ze
                  słoiczka ( całkiem,całkiem te zupki)Zjada tak połowę-słoiczek starcza na dwa
                  dni -hmm chyba jej nie glodze??).Ma przez to urozmaicone posiłki a ja i tak nie
                  mam mini garnuszka do mini porcyjek ,wiec sprawe sobie uprościłamsmile
                  Sama gotowałam jej marcheweczke ale ta ekologiczna juz mi sie skończyłasmile
                  Po poludniu to Niunia dostaje juz tylko rumianeczek do picia.

                  Jakbyście szukały krzesełek do karmienia to jestem w temacie a nawet mam
                  takowe Polaka w baardzo korzystnej cenie i bardzo ładne i wygodne ( sama mam
                  rtakowe i z czystym sumieniem moge Wam polecić). Moje krzesełko,troszke widac
                  na nowych zdjęciach Poli ale mam oczywiscie lepsze zdjecia.Krzeselka sprzedaje
                  na Allegro ( mozna sprawdzic)
                  • rosiee Re: jedzonko + KRZESEŁKO 07.12.04, 00:29
                    spaćkowane!!!
                    hi, hi, hi
                    bardzo mi sie to spodobalo
                    dobrej nocki
                    mam nadzieje, ze was mikolaj odwiedzil, co?
                    • jola.wie Re: jedzonko + KRZESEŁKO 07.12.04, 09:44
                      Odzywam się, zanim poczytam zaległości, u nas sporo nowości (bardzo
                      absorbujących jak widać smile), ale o tym kiedy indziej, choc może się dla was
                      okazać ciekawe!!!!!!!!!
                      1. 3 grudnia wystukaliśmy (to znaczy JA wystukałam) łyżeczką pierwszy ząbek:
                      lewą dolną jedyneczkę!!!!!!!!!!! Piątego grudnia dołączyła prawa, co będzie tak
                      samotnie w dziąśle siedzieć! Madzi już jakiś czas ma takie gumowe "szczoteczki
                      do zębów" dla niemowląt (właśnie się ostatnioo gdzieś zadziały, ale myślę, że w
                      dużej mierze przyczyniły się do bezbolesnego ząbkowania)
                      2. poszłyśmy na basen (!!!!!!!) i będziemy chyba chadzać, bo się małej baaardzo
                      spodobało (biedne dziecko nie kąpie się w domu w wannie smile))), skóra też jakoś
                      wytrzymała, kataru niet, innych dolegliwości też, a chlaptałyśmy się z półtorej
                      godziny! akcesoria: pielucha swimmers, co nie pęcznieje i nie wypuszcza smile)), i
                      na drugi raz weźmiemy jakąś zabawkę do wody, jeden recznik do uzytku na hali
                      (potem sie juz do niczego nie nadaje bo taki mokry) i fotelik samochodowy (z
                      odwinieta tapicerką smile)))). W szatni nie ma gdzie malucha połozyc, jakos sobie
                      poradzilysmy, ale moze nastepnym razem wezme jakas mate do przewijania? Nie
                      wolno zapomniec patyków do uszu i oliwki!!!!!!
                      3. był mikołaj i przyniósł madzi ubranie swiatecze (nie doceniła wcale!) i
                      kolorowe aniołki oraz własnego misia Bazylka (zaprzyjaznil sie juz z Aninym
                      Bartkiem). Bazylek jest słodki i niedługo znajdzie sie w galerii!
                      4. z wycieciem sie pierwszego zabka zbiegl sie pierwszy w moim zyciu ZASTÓJ
                      POKARMU W PIERSI!!!! Wyobrazacie sobie?! doprawdy nie wiem z czego, zatkał sie
                      kanalik i czesc! bolało jak, z przeproszeniem, cholera, ale ból jako ból mnie
                      specjalnie nie rusza, tylko mierzyłam w sportowym kostium kapielowy i jak
                      zobaczyłam w lustrze zniekształcona piers to mało nie zemdlałam z
                      przerazenia!!!! Na basen poszłam w starym, w który myslałam ze sie juz nie
                      mieszcze, nie tylko sie mieszcze, ale i niezle wygladam, co wydatnie poprawiło
                      mi nastrój! smile))))) kanalik do dwóch dób sie odetkał, boli jeszcze, ale nie
                      musiałam leciec na pogotowie. Bardzo pomogło naswietlanie lampa na swiatło
                      spolaryzowane, zna któraś?
                      Madzia nie da mi dalej pisac!
                      Monia, jak sobie radzisz bez auta?
                      na zrazie i czołgiem! (ała! robi mi malinke na ramieniu!!!!)
                      zaraz poczytam zaległosci!
                      • tupelo Duzo tematów!!! 07.12.04, 10:41
                        Ale ruch się zrobił nieoczekiwanie i tyle tematów!
                        Ale po kolei...

                        1. Zupki. Rosiee, pytałaś, jak je robię. Dzięki mojej koleżance, która ma kawał
                        pola, dostajemy marcheweczki i pietruszki, w związku z czym mogę je robić sama.
                        Biorę jedną marcheweczkę i kawałek pietruszki, kawałek selera (jesli go mam,
                        ale niekoniecznie) i kawałeczek ziemniaka (ale niekoniecznie). Baza to jednak
                        marchewka, z resztą uważam. Obieram, myję, ścieram na tarce o dużych oczkach,
                        gotuję w wodzie min. 20 minut, studzę, wrzucam do robota kuchennego (ma takie
                        noże rozdrabniające), jest papka, wlewam do garnuszka, daję pół łyżeczki
                        masełka i zagotowuję. I jest zupka. Nie doprawiam niczym, jest słodziutka od
                        marchewki. Jeśli wychodzi rzadka, można ją zagęścić kleikiem lub kaszką
                        kukurydzianą, ta druga jest o tyle dobra, że nie powinna powodować zaparć.
                        Zupki Gerbera zupełnie Zosi nie smakowały, a jak próbowałam zjeść to, czego ona
                        nie zjadła, to mnie odrzuciło. No nam nie smakują i już. Ale przecież dzieci
                        mają różne gusta kulinarne, nie? Poli przecież smakują.
                        Zosia zjada tej mojej zupki parę łyżeczek, nie przepada za nią, ale ja karmię
                        ją codziennie, żeby się przyzwyczaiła do smaku, może wkrótce się przekona.
                        Za to jabłuszko wcina pięknie.

                        2. Krzesełko do karmienia. Zamówiliśmy na Allegro takie drewniane, co można je
                        rozłożyć i jest do tego stoliczek. Moi siostrzeńcy mieli takie 7 lat temu i
                        bardzo się sprawdziły, długo z nich korzystali, więc chciałam tylko takie.

                        3. Łóżeczko - na początku kupilismy takie z Ikei, ale Zosia śpi raczej z nami,
                        oczywiście między nami, żeby się nie sturlała.

                        4. Ząbki. Jak tak patrzę wstecz, to widzę teraz, jak te ząbki się zapowiadały.
                        Jakieś 3 tygodnie przed ich wyjściem Zosia coraz częściej budziła się o... 4, 5
                        rano, gotowa do zabawy, po prostu rozbudzona na dobre. A teraz śpi do 7. Myslę,
                        że wcześniej budziła sie właśnie przez ząbki.
                        Jolu! Gratulujemy Madzi ząbków, widzę, że nasze córeczki znów się zgadały i
                        ząbkowały w tym samym czasie!

                        5. Mikołaj. Zosia dostała książeczkę interaktywną Tiny Love, pluszową żabę i
                        kaczuszkę do kąpieli. Wszystkie prezenty bardzo jej... smakują. A żabka jest
                        lipna (z Campola), bo w wodzie się przewraca zamiast pływać.
                        A do rodziców też przyszedł Mikołaj... Pierwszy prezent dla nas to były właśnie
                        ząbki.

                        6. Auto. No jakoś sobie radzę, tzn. jak wcześniej woziłam Zosię do babci, to
                        teraz babcia przyjeżdża do nas. Ale może w tym tygodniu kupimy nowe auto...

                        7. Allegro. Ja też muszę powystawiać jakieś rzeczy, co się nam zupełnie nie
                        przydały, np. taką chustę do noszenia niemowląt...

                        8. Jolu, piszesz o zastoju w piersi, ja na szczeście nie miałam z tym kłopotów,
                        raz zatkał mi się kanalik, ale objawiało się to tylko białą kropką na brodawce.

                        No dobra, na razie się zamykam, za duzo gadam ostatnio.

                        Ela, gdzie jesteś?
                        • nelka1313 Re: Duzo tematów!!! oj duzoooooo 07.12.04, 14:56
                          Hej ! jestem jestem i czytam wszystko co piszecie.Ale jakos ostatnio opuściła
                          mnie wena twórcza.

                          Zupki- faktycznie te słoiczkowe są obrzydliwe ale zauwazyłam,że moja mała
                          szybciej otworzy bużke na zupke niz na deserek confused czego ja osobiscie nie
                          pojmuję.Deserki są przecież pyszne.Ja małej nie gotuję, z jednej strony
                          zastanawiam się czy może powinnam-może zacznie więcej jeść z drugiej obawiam
                          się,że ja się nagotuje a ona i tak nic nie zje.
                          Muszę powiedzieć,że temat jedzenia jest dla mnie ostatnio dość
                          męczącym.Niestety Marta w tym miesiący znów malutko przybrała-ma jakieś 7370g a
                          ja już w głowę zachodzę jak ja mam ja jeszcze karmić-jest na moim mleku i
                          słoiczkach-max 1/3 słoiczka jest zjadana!

                          Krzesełko- powoli się zastanawiam nad zakupem takowego.Poszperałam na forum i
                          znalazłam firme Arti.Krzesełka polskie,ceny polskie a wygląd "zagraniczny: :-
                          ).Są one dość podobne do Polaka o którym pisała Ania, tylko nie mają tego
                          pałaka między nóżkami-podobno.Ciągle sie zastanawiam jakie lepsze-takie
                          drewniane czy takie plastikowe-typ Polaka- ale chyba skończy się na tym
                          ostatnim.

                          Zabki-gratulacje dla małych gryzoni smile)) u nas Marta ciągle jeszcze ssaczek-
                          jedyneczki nie moga się przebić a mała szarpie dziąsłami już dosłownie wszystko.

                          Mikołaj-o i tu pojawił się nowy mieszkaniec i przyjaciel Marty.Zółw Leon z Tiny
                          Love.Jest rozbrajajacy-szczególnie jego śpiew i śmiech.Zauważułam,że Marta
                          wsłuchuje się w te jego wszystkie odgłosy i czasem odpowiada serią w stylu:
                          babu bab buba babu ba albo długim babubabubabu......

                          Zastoje-o ja juz przezyła trzy!!!!!! Mi osobiście pomagał obkład z ciepłego
                          ziemniaka rozduszonego z oliwie-ziemniak ze skórką- tak po pół godzinie
                          noszenia przystwaiałam małą i czasem za pierwszym razem ściągała
                          wszystko.Uczucie dość głupie jakby piers zaraz miało urwać!

                          Basen- Jolu daleko masz na basen? i ogólnie jak to wygląda od strony
                          technicznej.Mała w zasadzi powinna jeżdzić na basen-rozlużnienie nóżek-ale
                          obawiam się zimna na dworze-mokre dziecko w ubranka i zaraz na dwór? hmmm jak
                          to wyglada od strony praktycznej?

                          Cwiczenia-a jak w tym temacie? bo u nas róznie, mała od jakiegoś czasu tak sie
                          spian,że praktycznie cały dzień polega na rozlużnianiu nózek i przemyceniu
                          jakis ćwiczeń

                          Neurolog- ja w zasadzie najpierw byłam u rehabilitantki, ale potem dla własnego
                          świętego spokoju poszłam do neurologa.Wiem przynajmniej ,że od stronu medycznej
                          jest ok i,że rehabilitantka dobrze wszystko rozpoznała.

                          Jejku Świętaaaa juz niedługo!!!!!!

                          Z moich ostatnich spostrzeżeń to Martula zrobiła sie ostatnio bardzo kontaktowa
                          i bystra.Wszytsko naokoło ja interesuje, wszystko musi dosięgnąć,
                          obejrzeć.Czasem zastanawiam sie co ona sobie kąbinuje w tej główce jak widzę
                          zacięcie na jej twarzy gdy czegoś bardzo chce.


                          Pozdrawiamy wszystkie skarby i ich mamusie!!!


                          ps. no no ale dzis mamy spanie-mała śpi od 13-w tym 30minut na cycucha.
                          jeszcze śpi, ciagle śpi wink)))

                          papapapa
                        • aninia1 Re: Duzo tematów!!! 08.12.04, 00:59
                          Czescsmile

                          Zupki nie wszystkie Poli smakują - ostatnio kupiona jarzynowa z indykiem nie
                          wchodziła jej za bardzo .W koncu zjadła- rozlożylam porcje na raty.Słoiczek
                          mamy na 2 dni.Mi za to baardzo zupki smakują smileCiesze sie,bo mam nadzieję,że
                          Pola nie będzie mi wybrzydzac za duzo i bedzie jadła wszystko co mamusia podasmile
                          Na pewno bardzo jej smakuje kleik ryzowy z tartym jabluszkiem - otwiera dzioba
                          szeroko- na tyle ,ze zdaze cos tam wrzucicsmile)Musze kupic kaszke
                          kukurydzianą ,bo dziecko mi sie za bardzo zapycha...Chyba popelniaj jakies
                          błędy w odzywianiu dziecka.Dzisiaj na szczepieniu natomiast córcia zostala
                          pochwalina-podwoila swoją wage.
                          Ta naturalna mardzewka to rzeczywiscie PYCHA -słodziutka ,super.

                          Pola spi z nami.Mam wytłumaczenie- nie marznie sama.To nic,ze zabieram jej
                          kołdrę- mąż ją opatula spowrotem.Ostatnio zauważył dziecko nie dosc ,ze
                          odkryte to jeszcze nóżka jej wyszła przez dziure( tą miedzy zatrzaskami) w
                          śpiochu..

                          Niuńka Nie budzi mnie zbyt rano ( chyba wie ze mama lubi pospac-to dlatego,ze
                          w nocy spac nie mogesmile)).Wstajemy ok.8-9.Jak za wczesnie mnie budzi
                          to..podrzucam ją tatusiowi,zeby sie zaopiekował na pół godzinki.( z tej
                          półgodzinki robi sie 1,5 h...

                          Ząbki mają juz kilka dni ale nie widzę,żeby coś sie tam ..zmieniało..

                          Zastoju piersi nie było ,chociaz raz tez sie przestraszylam jak to zobaczylam w
                          lustrze jedna piers PO karmieniu a drugą PRZED ..........Szokuncertain

                          Mikołaj przyniósł Córeczce świetną czape i szaliksmile

                          Kąpiel urzadziłyśmy sobie w niedziele w pełnej wannie.Było SUPER!!POla
                          ZACHWYCONA - po tylu wrazeniach,harcach,pluskaniach z plywajacymi zabawkami
                          zasnela jak susełek
                          • jola.wie Re: Duzo tematów!!! 09.12.04, 09:25
                            No i doigrałam się! Wczoraj podczas wizyty lekarskiej miałam tyle wątpliwości
                            do prawidłowego rozwoju fizycznego Madzi, że dostałam skierowanie do
                            neurologa! smile)) Ale to nic, zobacze jak ta procedura u nas wygląda! Przymierzam
                            się bowiem do zaimportowania z niemiec do polski pewnego projektu dotyczącego
                            wspomagania rozwoju dzieci od 2 tyg życia do ukończenia 1 roku, zajęcia
                            grupowe, z mamami (albo tatusiami). Trzymajcie kciuki, zeby mi starczyło
                            determinacji, bo 1. Byłoby żal gdyby się nie udało, 2. Dobrze by było, gdyby
                            się udało, stworzyłabym coś własnego i znów miałabym dochód smile)). Mogę was
                            potrzebować jako ekspertów, mogę? wink. Koleżanka przywiezie mi na swięta książkę
                            z ćwiczeniami dla bobasów, na razie jestem w trakcie czytania materiałów
                            zebranych w internecie oraz w trakcie tworzenia ankiety w celu zbadania popytu
                            na takie zajęcia.
                            Ten "zatkany kanalik" to moja prywatna diagnoza, bo zastój dotyczył dokładnie
                            jednej czwartej piersi, prawej górnej ćwiartki, wyglądało to strasznie, zastoju
                            już nie ma, ale pierś mnie mrowi, a przy karmieniu brodawka boli jak diabli,
                            biała kropka zniknęła, ale boli dalej - to jest uciążłiwe podczas karmienia
                            nocnego, bo się wtedy całkiem wybudzam z tego bólu...
                            Zupki gotuję następująco: wrzucam pokrojony w kawałki "zestaw podstawowy":
                            marchewkę, kawałek pietruszki, odrobinę pora i selerka, i teraz albo
                            kartofelek, albo ryżyk i jak wszystko jest miękkie, miksuję końcówką miksującą
                            miksera (o żesz! ale masło maślane!). Do zestawu podstawowego dałam kiedyś
                            brokuł, ale na drugi dzien śmierdzi.. Takie garnuszek przekładam do dwóch
                            trzech słoczków po gerberkach i dzisiaj spróbuję zawekować, bo niezawekowane
                            trzyma się do trzech dni. Owoców, deserków i herbatek Madzia nie chce, krzywi
                            się niemiłosiernie i ją aż otrzepuje (tak jak Polę smile))). Pani doktor kazała
                            nie dawać skoro tak jest.
                            Basen: też miałam mnóstwo wątpliwości, że zimno, że przeziębię itd. Okazało
                            się, że na pływalni jest faktycznie ciepło, zarówno w przebieralni jak i na
                            hali, w brodzikach zwykle jest o wiele cieplejsza woda niż w dużym basenie,
                            dziecko się rusza, chlapie i wierzga, więc nie jest mu zimno, ja byłam zresztą
                            przygotowana na wersję siedzenia z nią na ławce przy cycku, bo Madzia się w
                            domu bała dużej ilości wody, kiedyś się wykąpałam z nią w pełnej wannie, to
                            biedaczka ryczała z przerażenia! A tu taka niespodzianka! Na ostatek poszłyśmy
                            do jakuzzi, tam to już w ogóle w porównaniu z brodzikiem, woda była gorąca!,
                            bąbli Madzia nie musiała robić, bo się robiły automatycznie, to zaczęła się
                            uśmiechać i gurgać do ludzi, co tam siedzieli....smile))) Wybieranie z powrotem
                            też nie było takie straszne (nie zapomnieć patyków do uszu! ale to już chyba
                            pisałam), spocona byłam tylko ja smile))) bo musiałam zsynchronizować Madzię,
                            długowłosą Ankę i siebie z zawartością portfela (płatne od czasu spędzonego za
                            bramką), ale Madzia akurat była najbardziej wyluzowana, niespocona,
                            zrelaksowana, najpierw oczywiście wybrałam ją, żeby zdążyła "ostygnąć", no i
                            zdążyła, a w drodze powrotnej słodko spała ze zmęczenia. Jedyne, czego mi
                            brakuje, to kółko pływackie z krzyżakiem w środku (z takimi "majtkami"),
                            szukałam, no ale teraz nie jest "sezon", to nigdzie nie ma.
                            Już nie pamiętam, co chciałam napisac o świętach, tyle tylko że to miało być
                            coś wzniosłego i pięknego, ale życie tak pędzi i oferuje mi taką huśtawkę
                            odmian, że naprawdę nie pamiętam, co to miało być! sad((
                            Ile kosztuje krzesełko Polaka? Wygląda jak Chicco, ale chicco kosztuje sześć i
                            pół stówy!!!!!!!! Chyba pójdę na minimalizm i kupię w ikei takie za 50 zł, byle
                            tylko dziecko miało na czym siedziec przy stole! Mamy dzisiaj napięty dzień,
                            który spędzimy w większości w fotelach samochodowych sad(( uf! Odwagi! Ale
                            dziecka mi zawsze żal w takich przypadkach...
                            Ojej, jaki dłuuugi list! smile))
                            Na razie pozdrawiam
                        • rosiee Re: jedzonko, sen i swieta 14.12.04, 13:15
                          Moniko, juz chyba zrozumialam dlaczego zupki gotujesz glownie na marchewcewink
                          Wczoraj podalam Mlodej spackowanego ziemniaka, jadla niechetnie, a raczej nie
                          jadla. Dodalam troche marchewki to jadla chetniej. Za sama marchewka szaleje!

                          Mam pytanie do Ani, bo Ty karmisz ze sloiczkow?!
                          Czy podawalas od razu jakas zupke z roznych warzywek, czy najpierw pojedyncze
                          warzywka.
                          Doktor zalecila mi podawac najpierw pojedynczo. Ugotowalam ziemniaka, bo mialam
                          ze sprawdzonego zrodla, marchewke juz ze sloiczka, bo nie odwazylam sie kupic
                          tej megamarchwi supermarketowej. Ale jak podac pietruszke, selera itp.? Chyba
                          nie mozna ich kupic pojedynczo w sloiczkach? Ania jak Ty po kolei podawalas te
                          sloiczkowe jedzonko?

                          U nas ze spaniem ostatnio chyba jest nienajgorzej /odpukac/.
                          Oczywiscie na spacerze spi sie najlepiej. Oprocz tej drzemki jest jeszcze
                          przedpoludniowa 30min.-2h i podwieczorna 30min. Problem z odkladaniem jakby
                          jest mniejszy po zastosowaniu Waszych rad np. z kocykiem. Dzieki dziewczyny.
                          W nocy ok, bez bezsensownych pobudek na zabawe o 4 nad ranem, jak to bywalo
                          wczesniej. Jedynie na karmienie sie budzimy, niestety dosc czesto, bo minimum 3
                          razy, w porywach do 5-ciu, chyba jakos tak.. karmie i spie, czesto trace
                          rachube.

                          Nasze tegoroczne swieta beda super, bo: jest Kamilka, a poza tym, rodzice
                          mojego meza organizuja wigilie dla calej swojej ogromniastej rodzinki i bedzie
                          okolo 25-ciu osob.
                          Do tej pory spedzalismy w mniej licznym gronie. Z uteskieniem jednak wspominam
                          wigilie mojego dziecinstwa, ktore organizowala moja prababcia dla calej
                          rodziny. Juz nie moge sie doczekac. Rodzinka meza jest ok.

                          No to pa.
    • tupelo Hej hej! 09.12.04, 10:39
      Zapraszam na nasz wątek ze zdjęciami Zosi - od dziś jest tam 6 nowych zdjęć,
      tylko jedno mi się zamieściło tak jakoś bokiem sad
      Jolu! Super pomysł ze stworzeniem takiego "ośrodka" z ćwiczeniami dla maluchów,
      trzymam za Ciebie kciuki!
      Zosia nareszcie przekonała się do zupek smile
      Buziaki
      • tupelo Re: Hej hej! 10.12.04, 08:37
        Dziewczyny! Dziękuję za miłe wpisy!
        Monika
      • jola.wie Re: Hej hej! 10.12.04, 09:26
        Uff, było wczoraj trochę skomplikowanie, ale udało nam się jakoś przetrwać
        ten "samochodowy" dzień smile))) w dodatku "na koniec" skoczyłyśmy sobie do ikei i
        kupiłyśmy krzesełko antilope w sam raz mieszczące się w kuchni i sięgające
        DOKŁADNIE do blatu stołu, aż się mąż mnie zapytał "czy ty to wcześniej
        mierzyłaś?" smile)). Tak więc temat krzesełek się dla nas zamknął.
        Dzisiaj najprawdopodobniej powtórzymy akcję "basen". Wczoraj na rozgrzewkę
        zrobiłyśmy dużą kąpiel w wannie z kółkiem pływackim, żółwiem i kąpielowym
        termometrem, ale była zabawa!!!!! Młoda wiosłowała w kierunku żółwia, chlapała
        ile wlezie i tak, aż skóra na jej ciele się zmacerowała, jak, nie
        przymierzając, w wodach płodowych prawie smile))), a i tak był protest przy
        wycieraniu!
        A krzesełko zrobiło furorę! Madzia była tak szczęśliwa siedząc w nim i
        zrzucając zabawki ze stołu na podłogę oraz waląc czym popadnie w blat, że aż
        dostała wypieków na twarzy a z buzi leciała jej ciurkiem ślina smile))) Uwielbiam
        patrzeć jak poznaje świat! (ale jestem odkrywcza, nie?). No w każdym razie
        takie akcje popychają rozwój dziecka o całe lata świetlne w przód! Ma się do
        czynienia potem już z zupełnie innym dzieckiem!
        Chyba wkracza w wiek, kiedy dzieci z etapu uśmiechania się do wszystkich
        przechodzą do etapu bania się wszystkich i ten miszung zaprezentowała w
        przychodni: do wszystkich się uśmiechała, do każdej pielęgniarki, kiedy
        rozbierałam ją z kombinezonu i odwróciłam od siebie, zaczęła gurgac i się
        uśmiechac do pacjentki, pani doktor na wejściu strzeliła uśmiech, zaczęła
        gadać, rozebrałam ją, była szczęśliwa, na wagę, na wadze leżąc pogrzebała pani
        doktor we włosach, bo ta się schylała żeby odczytać pomiar, i wśród "hi hi"
        i "aaa" naraz wyjechała z "łeeee!!!!", lekarka ze stetoskopem, a ta
        znowu "łeee!!!", przy mierzeniu głowy i "biustu" następne "łeee!" (wszystko na
        moich rękach!) a już patyk do buzi to była obraza majestatu i tu już nie
        było "łeee!" tylko gniewny ryk.
        Czy też obserwujecie, ze wasze dziewczyny nudzą się zabawkami? Madzia ma ich
        cały kopiasty koszyk i bawi się nimi kiedy jest w dobrym nastroju, bo jak jest
        w złym, to machanie jej przed nosem dobrze znaną grzechotką tylko pogłębia
        wściekłość smile)) Jest wściekła, kiedy nie jest zmęczona, a musi jechac
        samochodem wieczorem (czyli po ciemku), wydziera się gniewnie w niebogłosy, a
        śpiewanie piosenek w takich warunkach wydaje mi się sytuacją rodem z Monty
        Pythona, niestety, musiałam to wczoraj uprawiać w drodze powrotnej z ikei
        (chciałam to mam) i metodą prób i błędów odkryłam, że "koci koci łapci" to JEST
        TO! "Raz rybki w morzu brały ślub" oraz "Poszła żabka po wodę", jakkolwiek
        pozornie bardzo do "koci łapci" podobne, to już NIE JEST TO, protest wyrażony
        dzikim rykiem (taką Madzia ma zresztą ksywkę u brata: "Dzikiryk"), proszę,
        jakie dziecko ma wrażliwy słuch! smile))))
        Mamy choinkę! W siatce, pachnie, prawdziwa! Prawdopodobnie dlatego nie moge się
        opędzić od wczoraj od bólu głowy. Nieubrana oczywiście. Trzeba ją bedzie
        wystawić na balkon, ale tu troche się boję, żeby nam jej nikt nie zaiwanił
        (aczkolwiek balkon mamy zabudowany i nie widac z zewnątrz, ale to, choć
        wysoki, to jednak parter)
        (Madzia własnie bawi się grzechotką własnej roboty: do butelki ma wsypany
        popcorn, zaraz jej tam dorzucę parę kulek z folii aluminiowej, uwielbia bawić
        się kawałkiem folii, a do telefonu komórkowego aż się cała trzęsie! zresztą, co
        ja wam będę mówić, u was to samo pewnie!)
        Wysyłam wam teraz te puzzle (ten mój nieszczęsny list) i życzę udanego dnia!
        pa
        • rosiee Re: Hej hej! 10.12.04, 10:00
          o kurde ale tu ruch z rana
          Jolu dzieki za odp
          niestety z niemieckiego nic nie majasad
          sorry za forme
          kamilka na lewym reku
    • rosiee Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 10.12.04, 09:13
      Witajcie,
      dziewczyny napiszcie mi jak technicznie to zrobic zeby wykapac sie w duzej
      wannie w niemowlakiem, bo kompletnie nie wiem jak sie do tego zabrac. Albo jak
      wykapac dzidzie w duzej wannie. Dodam, ze Kamilka jeszcze sama nie siedzi wiec
      to moze byc problem. Chce ja troche oswoic z wieksza iloscia wody i zobaczyc
      jak reaguje, bo mysle o basenie dla niej. Jola, czy Ty chodzisz z Madzia na
      jakies zajecia czy tak sobie tylko? Jesli sa to zajecia to co na nich jest?

      Gratuluje Ci pomyslu. Mam nadzieje, ze Ci sie uda, jestem nawet tego pewna
      widzac jak sie do tego zabierasz, ankieta - dobry pomysl. Jesli szukalas takich
      zajec w okolicy i nic nie moglas znalesc dla siebie i Madzi to zapotrzebowanie
      na pewno bedzie. Bede trzymala kciuki. Jesli pomysl z basenem nie wypali to
      mysle tez o takich zajeciach dla nas.

      Tymczasem, chcac nie chcac znalazlam sobie prace! Calkiem przypadkiem, przyszla
      do mniewink Glownie w internecie /no to teraz bedzie szlenstwo na forumwink/ oraz
      transkrypcje dla zaprzyjaznionej firmy mojego meza. Nawet sie ciesze, zawsze to
      jakas nowosc a i pare zlotych zawsze wpadnie co miesiac - to milo.
      Mam nadzieje, ze podolam i wywiazywac sie bede solidnie, bo bylejakosci nie
      lubie, a Kamilka na tym nie straci.

      Moniko, widzialam, ze Zosia juz calkiem fajnie siedzi!?
      Kamilka jeszcze leci do przodu sad

      Dzieki za przepisy na zupki.
      Na pewno skorzystam, jak tylko wprowadze jeszcze kilka warzyw do menu Malej.
      Mialam zamiar kupic sobie takie cos z nozykami do rozdrabniania, ale Jola
      pisze, ze robi to koncowka miksera. Mozesz to mi bardziej lopatologicznie
      wytlumaczyc jak to robisz i jakiej koncowki uzywasz, to moze nie bede musiala
      nic nowego kupowac.

      Pozdrawiam cieplutko.
      Dzis slyszalam prognoze na swieta. Podobno ma byc do 19 stopni!!!

      Jesli nie macie jeszcze pomyslow na prezenty to polecam forum - Pomysly na
      prezenty - kopalnia pomyslow.
      A oto link:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24105
      Buzka.
      • jola.wie Mikser i kąpiel oraz basen i jeszcze praca 10.12.04, 09:49
        Tradycyjny mikser ma dwie dziurki na mieszadła (jedne do ubijania piany,
        drugie, takie świdry, do mieszania i wyrabiania ciasta) i zwykle z drugiej
        strony większy gwint do wkręcenia końcówki miksującej albo zamocowania kubka
        miksującego (ja mam jedno i drugie, ale kubek jest do niczego!) i ta końcówka
        miksująca wygląda , czy też działa dokładnie tak jak taki blender z nożykami do
        rozdrabniania. Ja mam taki właśnie mikser z wyposażeniam, od ciąży mam też
        robota kuchennego Moulinex, ale powiem wam po cichu, ze nie jestem z tego
        zadowolona, ładnie wygląda i graci mi w kuchni smile), najbardziej bym chciała
        takiego browna multiquicka (tak się zdaje się nazywa).
        Kąpiel: wchodze do wanny razem z Madzią, bo nie chce mi sie nadwyrężać mojego
        kręgosłupa i stawów ramion próbując utrzymac niesiedzące dziecko "z góry" w
        wannie, większa frajda jest razem, bo można trzymac dziecko na nogach (dziecko
        siedzi na twoich stopach buzią w tym samym kierunku co ty, a pleckami opiera
        się o golenie /ogolone?smile)))/, albo siedzi na twoim brzuchu twarzą do ciebie a
        pleckami opiera się o uda - w obu przypadkach twoje nogi ugięte), albo "wozić"
        je tak i z powrotem w wodzie w pozycji zarówno na brzuszku (trzeba kontrolować
        główkę, czy nie pije po drodze wody smile)) jak i na pleckach - tu Madzia znosi
        bez protesu kompletne zamoczenie uszek! A kąpiel z "przyrządami": kółeczko
        pływackie - małe - pod paszkami, trzymasz Małą za bioderka i jazda do przodu! -
        teraz na pewno nie napije się wody!, albo włożyć ją pupą do dziury w kółku,
        ramionka (główka, kark leży na oponce) i nóżki na powierzchni i pływa jak na
        materacyku! Ma wolne rączki i może się teraz czymś bawić, na przykład obgryzać
        termometr kąpielowy albo butelke po szamponie!
        Basen: to nie sa żadne zorganizowane zajęcia, idziemy solo, będziemy robiły to
        co w wannie w domu smile)) na basenie to by można spróbowac jeszcze z deską do
        pływania. Na basenie głównie goniłyśmy Ankę smile))) Ale można tez samemu sie
        przepłynąć (Mała w foteliku na brzegu), bo i tak zafascynowana patrzy na ludzi
        taplających się w basenie....
        Rosiee, masz jakieś namiary na drobiazgi z niemieckiego? Bardzo chętnie....wink
        pozdrówka
        • tupelo Kapiele w dużej wannie i basen z... 10.12.04, 11:23
          Hihihi! Właśnie wczoraj kąpalismy Zosię w dużej wannie. Trochę w niej siedziała
          trzymana pod paszkami, trochę leżała na wyciagniętych rękach pochylonego taty,
          a potem... fik na brzuszek! Wystarczyło ja trzymać pod paszkami, pupa się
          unosiła smile A Zosia zaczęła chlapać rączkami za pływającą kaczuszką. Pełen
          odjazd! Bardzo się jej podobało i w ogóle się nie bała. Myślę, że raz w
          tygodniu będziemy kąpać w dużej wannie, a na co dzień w tej małej.
          Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która ma dwie córeczki i podsunęła mi pewną
          myśl na wspomaganie motoryki i masaż u dziecka... Potrzebny do tego okrągły
          dmuchany basenik, nie za duży, a do tego baseniku... leciutkie piłeczki jak w
          salach zabaw dla dzieci w hipermarketach! Dziecko się w tym podobno znakomicie
          rusza, a do tego to wszystko masuje. Uważam, że to świetny pomysł, chcemy coś
          takiego przygotować dla Zosi pod choinkę.
          A co Wy o tym myślicie?
          Buziaki
          Monika
          • nelka1313 Re: Kapiele w dużej wannie i basen z... 10.12.04, 11:52
            Monika fajny pomysł z tym basenikiem.Jak juz to zorganizujecie to daj znać jak
            sie sprawdził pomysł i jak sie Zosi podoba nowa zabawa itp.Ciekawa tez jestem
            gdzie mozna dostac takie piłeczki do baseniku.

            pozdrawiam
            • tupelo Re: Kapiele w dużej wannie i basen z... 11.12.04, 10:02
              Takie kulki podobno można kupić w hipermarkecie, spory wór za ok. 20 zł. Tak
              mówi moja koleżanka, mnie się wydaje, że mogą być jednak droższe. Niedługo się
              wybiorę do sklepu, to sprawdzę i dam znać.
              Zosia wczoraj była szczepiona. Podajemy wyniki:
              - waga 7900 g
              - długość 71 cm
              - obwód głowy 42 cm
              - obwód klatki piersiowej 42 cm
              Dzielna była, a na końcu się rozgadała... W ogóle ostatnio gada na potęgę:
              babi, mami, abugabua, dyń, nie, meme... Słodka jest, że hej!
              Monika
              • jola.wie basen 11.12.04, 11:47
                Miałam napisać wczoraj, na gorąco, ale się przeciągnęło do dzisiaj....
                Więc byłyśmy wczoraj na basenie. Było fajnie, ale w tygodniu, jak się okazało,
                są tam zajęcia dzieci szkolnych i co chwila jakaś grupa zgrana wyposażona w
                deseczki wkracza na pływalnię i mąci wodę smile)). Madzia była zresztą zachwycona,
                tyle dzieci i takie kolorowe! robią tyle fantastycznego hałasu (jakby go było
                mało!) i chlapią na potęgę! Ja się bałam że zachlapią jej oczka i będa ją potem
                piekły, ale było wszystko ok. Wytłukłam ją w tej wodzie w te i z powrotem,
                zabrałyśmy kąpielowego żółwia i kółko pływackie, tak, że atrakcyjnie było, nie
                powiem. Ale w szatni miałyśmy przygodę. Mianowicie Madzia wykąpana, goła,
                zawinieta w moim szlafroku (biorę właściwie dla niej), pod pupą ręcznik nagle
                robi się purpurowa i ciśnie! Kurde, myślę sobie, co za osr... szczęście! Na
                szczęście kupka o konsystencji plasteliny (fakt, bardzo miękkiej plasteliny!),
                szybko posprzatałam (w trakcie stanęła nad nami jakaś pani z kluczykiem w ręku,
                chciała do swojej szafki smile)), wyniosłam "bombę" i zaprałam ręcznik, ale moje
                drogie, kiedy wróciłam, zastałam coś takiego, że się mało nie osunęłam na
                podłogę!!!! Mój biedny szlafrok tak zmaltretowany, że nawet nie próbowałam go
                zapierać! W trakcie sprzatania stanęły nad nami dwie panie, które chciały do
                swoich szafek! smile))) Szlafrok wraz z "bombą zegarową" w środku wylądował
                zwinięty w torbie, a ja uświadomiłam sobie, co by się działo, gdyby taka wpadka
                zdarzyła nam się w niecce basenowej!!!!! Swoją drogą ciekawe, czy pielucha
                swimmers faktycznie coś takiego w środku utrzyma. Pisze wam to ku rozrywce, a
                nie żeby was odstraszyć od wizyty z dzieckiem na basenie smile))), ale kupa w
                basenie oznacza zamknięcie basenu, dezynfekcję i pozwolenie sanepidu na jego
                ponowne otwarcie. No, miałam w każdym razie efekt moich intensywnych wodnych
                gimmastyk! Szlafrok na szczęście się doprał, bałam się, że zółte plamy nie
                zejdą!
                Mam na dzisiaj ambitne plany sprzatacze w kategorii swiatecznej. sama jestem
                ciekawa co mi tez z tego wyjdzie? warunkiem sprzedaz madzi babci. uproszczona
                forma niniejszego tekstu wynika z posiadania na lewym ramieniu "pomocnika" smile)))
                pozdrawiamy zatem!
                • rosiee Re: basen 13.12.04, 02:10
                  No to sie ubawialam!
                  Ale rowniez nie zachecilo mnie to do wyprawy na basen z Mloda.
                  Zreszta i tak sie ciagle waham.
                  Poki co mam karnet na wejscia tylko dla siebie, a z Kamilka to chce isc na
                  zajecia, wiec dopiero pewnie gdzies po nowym roku.
                  • tupelo Re: basen 13.12.04, 22:41
                    Ja też się ubawiłam. Swego czasu chciałam chodzić z Zosią na basen, ale na taki
                    dla niemowlaków. Ale się przestraszyłam: tego, że najlepiej by było chodzić w
                    dwójkę, z tatą, bo łatwiej wtedy się ubrać, przebrać i potem na basenie też;
                    tego, że zima i zimno. No i tak nie mam auta, więc nic z tego... Ale w
                    przyszłości czemu nie? Właśnie zaczęli we Wrocławiu budować aquapark
                    (wreszcie!), prawie pod naszym blokiem.
              • jola.wie Re: Kapiele w dużej wannie i basen z... 12.12.04, 14:07
                No pewnie że słodka! A jak już patrafią demonstrowac nastroje! Rozróżniacie
                zapewne wyrzut, żal, zarzut, gniew i wściekłość, osamotnienie, nawoływanie i
                ryk bez możliwości negocjacji....
                Taki basenik (no, moze nie ten najmniejszy) może stanowić fajną alternatywę do
                kojca, do środka trzeba by zorganizowac jakąś szmacianą wykładzinkę, zeby bobas
                nie leżał na ceracie; a może się zresztą mylę, że to fajny pomysł....
                Prosiłam panią doktor ostatnio, zeby z łaski swojej uzupełniła wpisy w
                książeczce zdrowia, bo się zorientowałam, że posiadam dokładnie dwa: kiedy
                madzia miała sześc tygodni, drugi, kiedy miała trzy miesiące.... Pani doktor
                uzupełniła... o ostatni! Będę musiała pojechac po to do przychodni ekstra i
                sama spisać, bo dosłownie nie mam jak porównać. Okazało się też, że np. wzrost
                nie jest mierzony przy wizycie, nie wspominam nawet o tabeli "umiejętności",
                która posiada duuużo luk...sad((
                No, ale z ostatniego wynika, że Madzia waży 7950g, czaszka i biust po 44 cm.
                Kawał babki. Najważniejsze, że "zdrowa"smile)
                Na wigilię jedziemy do siostry męża: to ich pierwsze święta w nowym domu i chcą
                to rodzinnie uczcić. Mamy z nimi odbyć jeszcze spotkanie na ten temat, myślę,
                że przede wszystkim ustalimy zasady "obdarowywania się". Ale pierwsze święta z
                Maleństwem są fajne, zawsze sa fajne. Marek miał cztery miesiące, nawet jeszcze
                nie siedział, był bardzo przejęty, kiedy ubieraliśmy choinkę. Zanim usiedliśmy
                do stołu, dostał swoją wieczorną butle mleka. Anka miała tyle co Madzia, siedem
                miesięcy, ale ona w tym wieku była już bardzo mobilna i niezależna, dostała
                takiego pieska na kółkach, lecz była żywo zainteresowana prezentami, które
                dostali inni, a już najfajniejszy to jest papier i celofan, w który zapakowane
                są prezenty, mówię wam, dziewczyny!
                Chyba mamy problem ze spaniem w nocy. Madzia coraz mniej w nocy śpi. Dzisiaj
                prawie wcale nie spała, więc ja tez, czuję się dzisiaj koszmarnie, wisiała na
                cycku cały czas, za to od rana nic nie robi, tylko odsypia nockę! A ze dwa
                tygodnie temu rozmawiałam z koleżanką, mamą 9-cio miesięcznego Mateusza i
                skarżyła się, ze Mały w nocy nie śpi, tylko rozrabia, gada, i całą noc wisi na
                cycku, za to o 9 rano zaczyna odsypiać nockę, a Jola musi mknąć do roboty. I
                przestrzegała mnie: "nie pozwól jej tak cyckać, bo się przyzwyczai i będziesz
                miała tak jak ja"! Nie wiem, czy miała rację, ale zaczyna to tak wyglądać. Nie
                wiem co mam zrobić. Czy mam zacząc odciągac pokarm i dawać Madzi wieczorem w
                butelce, żeby rozgraniczyć jedzenie od zasypiania i opracowac jakąś taktykę
                na "zasypianie". Nie chciałabym rezygnowac z karmienia naturalnego z powodu
                usypiania....
                Ach, królewna raczyła się obudzić!
                • nelka1313 kalendarz z maleństwem-gdzie? 13.12.04, 11:56
                  To pytanie przede wszystkim do Moniki-pamietam,że swego czasu pisała o
                  kalendarzu z maleństwem da niemowlaku.Jesli znalazłaś fajne miejsce gdzie robia
                  ładne kalendarze daj proszę jakiś cynk wink)).Wymysliłam sobie taki prezent dla
                  dziadków a tata dostanie koszulke ze zdjęciem córy.

                  A teraz o basenie.Jolu czy ty chodzisz na taki "dorosły" basen czy taki
                  ozonowany dla małych dzieci?


                  pozdrawiamy
                  • rosiee Re: kalendarz z maleństwem-gdzie? 13.12.04, 12:22
                    Nelka, napisze do Ciebie na priv.
                    Dostalam oferte pewnej dziewczyny z forum, ktora robi takie kalendarze.
                    My tez robimy, tyle tylko , ze nie zamawiamy przez internet.
                    Pozdr
                    • aninia1 Re: kalendarz z maleństwem-gdzie? 13.12.04, 20:02
                      Czesc !!

                      Ja również myślałam o takim kalendarzu.Podaję link,który za mną chodzi (
                      kubki,kalendarze,koszulki,puzzle - świetne pomysły na prezenty + ZDJECIA
                      GRATIS!!!!)

                      Dziewczyny,czy Wasze Maluszki tez tak zywo reagują na dzwięki? Głośniejsze
                      odgłosy? Tez tak podskakują??

                      pozdrawiamy
                      • aninia1 Re: ;) 13.12.04, 20:05
                        www.labfoto.pl/
                      • aninia1 Re: :) 13.12.04, 20:06
                        www.labfoto.pl/
                        • nelka1313 Re: :) 13.12.04, 20:52
                          dzięki dziewczyny za cynk.

                          Aniu moja mała też jest dość wrażliwa na nieprzyjemne dzwieki.Zupełnie niedawno
                          przesuwałam stolik nogą, bo małą miałam na rękach, przy tym zrobił sie
                          nieprzyjemny hałas do tego stopnia,że Marta popłakała się ze strachu.

                          eż macie takie problemy z uśpieniem małych? Moja budzi sie juz 3 raz w ciągu 15
                          minut!!!!
                          • tupelo Super kalendarze z dziećmi 13.12.04, 22:22
                            Hej!
                            Zamówiliśmy taki dla jednych i drugich dziadków, a trzeci dla nas. Jeszcze nie
                            przyszły, ale projekt nam się bardzo podobał: na każdy miesiąc inna strona i
                            inne zdjęcie. My zamówilismy przez Allegro, ale chyba teraz nie mają takiej
                            aukcji. Namiary na nich znajdziesz na stronie www.babyart.fr.fm (mam nadzieje,
                            że nie pokręciłam końcówki). Tylko trzeba się spieszyć, bo świeta już tuż tuż.

                            Elu, może Marta gorzej śpi, bo ząbki idą? Zosia po wyjściu ząbków śpi o wiele
                            lepiej. W ciągu dnia 2 razy na spacerze: raz ok. 2 godz., drugi raz 1,5 godz.,
                            a potem od 20 do 6 rano. Mniej więcej.
                            Buziaki,
                            prosimy o nowe zdjęcia Martulinki!!!
                            Monika
                            Acha, taki basenik z kulkami znalazłam w Kauflandzie. Zestaw basenik o średnicy
                            70 cm, wysoki na 30 cm plus do tego niby 100 kulek-piłeczek kosztuje 60 zł.
                            Zosia dostanie go pod choinkę...
                            • nelka1313 Re: Super kalendarze z dziećmi, święta 13.12.04, 23:42
                              Dzięki Monika-strona jest super! Powiedz mi tylko czy długo trwa realizacja
                              zamówienia, bo obawiam sie,że to juz troche pózna- ten mój spózniony zapłon!!!!!
                              Ale kalendarze naptrawdę fajne.

                              Co do ząbków Marty i spania to sama już nie wiem.W zasadzie jej dziasła
                              wyglądaja ciągle tak samo-małe zarysy ząbków z przodu dziaseł.Nie wiem czy to
                              jej dokucza bo czasem szoruje dziasła ale nie jest to jakies notoryczne.


                              Chyba mojej małej udziela się moja bezsenność!Ostatnio nie potrafię zasnąć-2 na
                              zegarku a mi sie wcale nie chce spać.Na szczęście mała jak sie budzi o 8 to
                              potem koło 10 robi sobie godzinna dzremke-a ja razem z nią wink.

                              Co do świąt to ja od kiedy pamietam zawsze obchodziłam je w licznym
                              gronie.Spedzamy je zawsze u moich rodziców, zjezdzaja się moje ciotki,kuzynka z
                              rodzina, babcie itd.Ogólnie to święta są w gronie 12-13 osób!Uwielbiam tak
                              liczną wigilię, szczerze to nie wyobrażam sobie świat tylko z mężem-było by
                              strasznie cicho i pusto ;-0.


                              pa
                              • tupelo Re: Super kalendarze z dziećmi, święta 14.12.04, 08:19
                                Elu, najlepiej sie skontaktowac z ta firma mailem i zapytac, czy sie zdazy
                                przed swietami. Od momentu wyslania zdjec (15) czeka sie 3 dni na projekt,
                                potem wplacasz pieniazki i czekasz na przesylke z Krakowa. Gdybys sie z nimi
                                umowila na priorytet, to byloby szybko. Kalendarz kosztuje 40 zl, kazdy
                                nastepny 30 zl.
                                U Zosi tez nie bylo spuchnietych dziasel, a jednak zabki wyszly smile
    • tupelo Nasze Święta 13.12.04, 22:37
      Pierwsze święta z Zosią... Na pewno będą wyjątkowe! Wigilię spędzimy u moich
      rodziców - co roku jeździmy na zmianę, tym razem padło na moich. Będziemy
      świętowaćw piątkę, aż by się chciało, żeby było więcej osób, ale moja siostra z
      rodziną w tym roku jedzie do mamy mojego szwagra do Wałbrzycha. Pierwszy dzień
      świąt spędzę z Zosią u moich rodziców, bo Marcin ma... dyżur w szptalu. Trochę
      smutno, ale co zrobić? Z dwojga złego chyba lepiej tak niż w Wigilię. Drugi
      dzień świąt oczywiście już u drugich dziadków. Na szczęście nasza rodzina
      mieszka we Wrocławiu.
      Już nie mogę się doczekać! W przyszłym tygodniu trzeba będzie kupić choinkę...
      No i nie mam jeszcze wszystkich prezentów...
      • jola.wie ! 14.12.04, 09:41
        Monika, kiedy przeczytałam, jak sypia Twoja Zośka, to aż mnie ukłuło z
        zazdrości! wink. Na usprawiedliwienie losu mam, ze los do tej pory obszedł się ze
        mną bardzo łaskawie. Marek i Anka spali wzorcowo. W ogóle jedli wzorcowo i
        zachowywali sie wzorcowo. No a teraz czas na statystykę. Madzia śpi bardzo
        mało. W sumie w ciągu dnia przesypia może z 1,5 godziny, w nocy budzi się
        przynajmniej 3 razy, przy czym mam wrażenie ze dzisiaj w nocy w ogóle nie
        spałam, cały czas ją "przypinałam" to z jednej, to z drugiej strony.... Ale
        wczoraj był u nas kolega, mąż tej dziewczyny od nieśpiącego 9-cio
        miesięczniaka, o którym pisałam. No więc zrelacjonował, że wymienili
        Matiemu "baterie na nowe" wskutek czego zachowuje się jak króliczek Duracell:
        śpi po dwie godziny NA DOBĘ! Kiedy nie śpi, szaleje i jest uśmiechnięty i
        pogodny. A jego starzy ryją nosem w chodnik! W kontraście do tej sytuacji moge
        powiedzieć, ze mam się całkiem nieźle smile)))

        Elu, basen na który chodzę, jest "normalny" czyli chlorowany (to znaczy on
        jest "kombinowany": częściowo ozonowany częściowo chlorowany, nie wiem, czy tak
        można, ale takiej informacji udzieliła mi pani przy telefonie). Staram się
        pozostawać w wodzie nie dłużej niż godzinę, ze względu na skórę oczywiście i ze
        strachem obserwowałam skórę madzi, ale NIC jej nie dolega po tej wodzie. Nawet
        oczy nie cierpią. Nawet nie ma czerwonych! (w przeciwieństwie do mnie zresztą,
        a Anka po chlorze chce się zadrapać!)

        Choinkę już mam (biedaczka marznie na balkonie), ale prezentów ani widu ani
        słychu.... NA CO JA CZEKAM?! (aż mnie Gwiazdka wyręczy smile)))
        Fajnie jest kiedy jest na wigilię dużo ludzi, jest weselej (prezentów jest
        więcej!), można pośpiewać kolędy, i wtedy śpiewają nawet ci, co fałszują smile))),
        trochę mi przykro, ze nie przemawia do mnie wizja wigilii intymnej, w
        tzw, "dwoje", ale coż,... życie....
        • jola.wie Re: ! 14.12.04, 10:29
          "eż macie takie problemy z uśpieniem małych? Moja budzi sie juz 3 raz w ciągu
          15
          minut!!!!"
          Elu, w domu to jest koszmar! Uśnie mi na rękach i chce spac na rękach, budzi
          się w momencie odkładania, albo da się odłożyć, ale po pięciu miutach się
          budzi. I to w dodatku z uczuciem paniki, jakby jej ktoś odciął dopływ
          powietrza, tak, że ponowne usypianie z takim pulsem jest po prostu niemożliwe!
          Mąz mi się kazał nie przejmowac, ale chyba pójdę z tym do lekarza!
          • tupelo Re: ! 14.12.04, 12:09
            Hmmm... może za kolorowo opisałam to spanie Zosi... No w sumie nie jest źle,
            Zosia nawet duzo śpi, ale... Gdybym ją miała kłaść spać w ciągu dnia w domu, to
            musiałabym ją lulać na rękach, z odkładaniem są czasem problemy, a Zosia
            pospałaby 30-40 minut i już. I ja bym się z nią męczyła, i ona nie spałaby
            dłużej, chyba że przez sen dałabym jej piersi, to wtedy, ciumkając, mogłaby
            przespać kolejne pół godzinki.
            Długi sen w ciągu dnia to zasługa spacerów. Zosia pieknie wtedy śpi. I nawet
            teraz, kiedy pogoda nie jest za dobra, ale przynajmniej deszcz nie pada,
            wychodzimy na spacer 2 razy dziennie. Przyznaję, że przy tym przedpołudniowym
            pomaga mi mama. I tak Mała śpi do południa ok. 2 godzin, po południu ok. 1,5.
            Wieczorem po kapieli i karmieniu jest lulana, ale trwa to może z 5 minut, potem
            albo ja odkładamy do łóżeczka, albo przystawiamy do piersi i już ma
            sen "nocny". Budzi się na jedzenie 2 razy: ok. północy i ok. 4 rano.
            Tak to wygląda dokładniej. Ale wiem, że jeśli tylko będzie szaruga, ulewa,
            śnieżyca, śnieg, to nie będzie już tak dobrze spać w dzień, bo zabraknie
            spaceru.
    • nelka1313 do Ani-krzesełko 15.12.04, 19:06
      Pamietam Aniu,że pisałaś coś o krzesełkach Polaka,że wystawiasz na
      allegro.Jesli to jeszcze aktualne daj znać w jakim kolorze i cenie.

      pozdrawiamy
      • aninia1 ciąg dalszy naszych historii 16.12.04, 00:35
        witam,

        Ledwo widze ale postaram sie tez poudzielac chwilke na forum:

        1.nelka1313- link z krzeselkami wyslalam na priva
        2.tupelo- Powiedz ( napiszsmile)gdzie dostalas ten basenik z kulkami? My tez taki
        chcemy! Rodzinka zlozyla zapytanie w sprawie prezentu wiec trzeba to
        wykorzystacsmile)
        3.rosiee - Ja po prostu zauwazylam,za Mała sie juz nie najada moim
        mlekiem.Jest glodna,marudzi i nie wiedomo o co jej chodzi ( zabki tez bralam
        pod uwage)Zauwazylam ze az sie trzesie,kiedy cos jemy.Tak wiec rano robie jej
        kleik ryzowy z przetartym jabluszkiem.Ok.14 ( przed naszym obiadem) Pola
        dostaje papke ze sloiczka- zupka jarzynowa,indyk z warzywami,marchwiowa z ryzem
        itp(dzisiaj zjadla CAŁY słoiczek!! To Babciusia tak w nią pcha,ale skoro Pola
        zjada to widocznie tak ma byc).Ok.17 dostaje deserek - tez gotowy (dzisiaj to
        bylo cos z ciemnymi czy czerwonymi winogronkami,calkiem smaczne)A i po kąpieli
        tez sie rwie do jedzenia (jak tak dalej pojdzie to zbankrutuje na te sloiczki)
        wiec robie jej znowu ten kleik ryzowy i dobeltam jej troche zupki czy
        warzywek.Piers tez dostaje ale nie jest juz za bardzo zainetersowana zeby sie
        najesc - po prostu chyba chodzi o kontakt,o bliskosc.
        Dokoncze chyba nastepnym razem ,bo chyba sie wybudza. i kwęka.

        Pa!!
        • tupelo basen z kulkami 16.12.04, 08:27
          Kupilismy w Kauflandzie za 60 zl. Ale mozna tez kombinowac osobno basenik
          dmuchany i poszukac takich kulek w hipermarkecie, podobno mozna dostac.
        • nelka1313 Re: ciąg dalszy naszych historii 16.12.04, 10:06
          Aniu-zerknij jeszcze raz bo mi nie wyswietliło linka.
          • aninia1 Re: ciąg dalszy naszych historii 16.12.04, 23:22
            Czesć!!


            rosiee: Daję POLI juz trzy posiłki dziennie.Rano , po południu ,deserek i
            kolacyjke i jeszcze piers przed zaśnieciem ( zjada mnie żywcem!!!zęby coraz
            większe ale ciągle tylko DWA..)

            Nelka 1313- link wysłałam jeszcze razsmileMam nadzieje,ze tym razem zobaczysz co
            się pod nim kryje?

            tupelo- napisałam na priva ( przepraszam Cie z góry,mam nadzieje,że Cie nie
            urażę...)
            • nelka1313 No to my sie turlamy! 16.12.04, 23:54
              Muszę sie pochwalić wink)) od jakis trzech dni Marta turla sie w zawrotnym
              tempie.Najpierw nauczyła sie obracać na plecki-nawet nie wiem jak- a teraz to
              juz szał przemieszczania.Nie ma mowy o zostawieniu jej samej na kocyku-dziś
              znalazłam ja pod stołem.Byłysmy też u rehabilitantki- pochwaliła nas za postępy-
              tak,że wręcz pękam z dumy wink).No donra juz sie nie chwalę.
              Ale tak na marginesie to widze ile daja nam te ćwiczenia-od jakiegoś czasu mała
              zrobiła sie bardziej ruchliwa-nóżki jakby puściły-jeszcze trochę je spina ale
              juz jest naprawde lepiej.Dobrze ,że widac efekty bo czasem po całym dniu
              meczenia się nad nia miałam dość i zastanawiałam sie nad sensem ćwiczeń.Duzo
              tez chyba daja jej kąpiele w duzej wannie.

              Co do jedzenia to u nas z tym fatalnieeeee.Już był okres,że mała zjadała jakieś
              1/3 słoiczka-nawet chetnie.Teraz nie ma mowy o żadnym jedzeniu-tylko cycuś!
              Czasem ma takie zrywy,że np. zje cała porcje sinlacu na kolację-ale tylko
              czasem.Przez to z waga też nie za ciekawie...

              Co do prezentu to u nas bedzie to fotelik-rodzinna zbiórka wink).

              pozdrawiamy
              • rosiee Re: No to my sie turlamy! 17.12.04, 00:20
                Gratulacje!!!
                No to teraz musisz uwazac na Marte. I kto to pisze, co? ha, ha
                Elu, co mialas na mysli piszac, ze kapiele w duzej wannie tez pomagaja?
                Kamilce ostatnio nie chce sie cwiczyc, a kiedys to bardzo lubila. Chyba jej sie
                znudzilo, zbyt dlugo mamy te same cwiczenia. Czas cos zmienic. Jutro mamy
                wizyte u rehabilitantki, zobaczymy.
                Pa
            • rosiee piiiiiiiiiiiiiski w moim domu 17.12.04, 00:13
              Hejka Kobiety,

              Ania co z Toba, martwie sie!
              Spiesze Ci doniesc gdzie mozesz sobie zobaczyc pilke interaktywna oraz inne
              edukacyjne zabawki TinyLove jak np. ksiazeczke interaktywna, piramidke itd.
              Poza tym sa tez opisy przy zdjeciach.
              Oto link:
              www.tomi.com.pl/
              Gdyby nie forum a przede wszyskim Wy czyli moja kochana grupa wsparcia to tez
              nie wiedzialbym co kupic. Po to tu wlasnie jestesmy.
              Aniu, dzieki za odpowiedz w sprawie jedzenia. Chodzilo mi jednak o to w jaki
              sposob wprowadzalas nowosci? A moze podawalas wszystko hurtowo, co?
              wink
              Kamilka na razie je marchewke, ziemniaczka i marchewke z ziemniaczkiem. Dzis
              kupilam jej jarzynowa z kalafiorem, zobaczymy czy sie spodoba.

              Teraz bedzie jak w temacie.
              Moja mala Zaba nauczyla sie piszczec na dobre i bardzo jej sie to spodobalo.
              Niestety, do tego stopnia, ze piszczy z kazdego powodu, czy jej zle czy dobrze -
              pisk jest dobry na wszystko.
              Biedne moje uszy!

              Macie jakies sposoby na zolta buzie po jedzeniu marchewki oraz plamy z
              marchewki na ubrankach?
              Zeby tego uniknac to chyba bede musiala wymyslic jakies pancerne ubranko do
              jedzenia, ha, ha.
              Sliniaki roznej masci nie pomagaja. Jak sobie z tym radzicie?

              Dobrej nocki i wszyskiego dobrego, Aniu!!

              ps. Kamilka jedla wczoraj w nocy 5! razy, co dwie godziny. Ostanie nocne
              karmienie bylo o 3:30, nastepne juz rano o 9. Co sie z Nia dzieje?
              • nelka1313 Re: piiiiiiiiiiiiiski w moim domu 17.12.04, 23:14
                Hej!

                Co do zabawek Tiny Love to są naprawde super- tylko ta cena ;-/.Z tego co
                wiem,dziewczyny polecały internetowy sklep, tani market:
                www.tanimarket.pl/index.php?manufacturers_id=36&PHPSESSID=
                podobno sprawna i szybka obsługa-ale to ze słyszenia wiem.My mamy zółwika,
                karuzelkę i matę- ostatni nabytek to zółwik-Marta jest jeszcze troszkę mała na
                zabawy nim ale śmiech i gadanie tego stworzenia rozbraja wszystkich wink.
                Zresztą co by nie kupic dziecku to i tak bedzie się cieszyć-przecież jeszcze
                tak mało rozumie.Az się boje tych listów do gwiazdora za perę lat.Ostatnio
                rozbawił mnie niesamowicie list mojej chrzesniaczki-4 latka.Moja kochana Sara
                zażyczyła sobie na gwiazdke min:pieska znajdę-zabawka, konia-żywego, żeby na
                nim jeżdzic, własny pokój, biurko, komputer itp. ma dziecko wymagania wink)))

                Co do kapieli w wannie to mam wrażenie,że działaja dośc rozluznijąco na nogi
                małej.Lejemy jej zawsze bardzo duzo wody-jak usiadzie ma prawie pod szyję.Unosi
                się wtedy swobodnie i pracuje nózkami, jeden mały fikołek i z plecków przenosi
                się na brzuszek.Oczywiście te akrobacje odbywają się tylko ze mna!

                Co do jedzenia-fatalnie! Mam tylko nadzieje,że to przez te zeby i że one w
                końcu wyjda i zdarzy sie cud!!

                Co do piszczenia to na szczęcie mnie jeszcze omija.Niestety moja córka
                nauczyła sie ostatnio krzyczeć na mame.Ma bestyjka charakterek i potrafi sie
                niezle wydrzec jak jej cos nie pasuje.Jest to autentyczna złośc z zmarszczonym
                czołem i grozna mina wink)).Wogóle zauwazyłam,że zrobiła sie bardzo kontaktowa,
                mam wrażenie,że juz wiele rozumie tak po swojemu.Rozbraja mnie natomiast jej
                radosc gdy mnie zobaczy po dłuzszym niewidzeniu- tak fajnie marszczy nos i
                wyciaga do mnie raczki!Wogóle jest rozbrajająca-ostatnio dostała napadu smiechu
                gdy jej czytałam ksiażeczke o króliczkach...


                Co do marchewki- także szukam metody na plamy---
                • aninia1 Re: śpiewy w moim domu )) 19.12.04, 21:16

                  Dziękuję Wam za pomoc.
                  nelka : fikołek w wannie? Jak to robicie? Czy Mała pływa w kole i z motylkami?
                  rosiee : dziękuję za link - zamówiłam ta piłeczkę ( za bardzo do piłeczki to
                  nie jest podobne..))Poza tym inna jest cana na stronie głównej a inna jak się
                  wejdzie " w' tą piłeczkę.Hmmm Zółwik tez bardzo mi się podobał ale wszystkiego
                  nie da rady kupićsmile)

                  Pola póki co nieżle wcina - najlepiej gdy karmi ją Babciusia.Potrafi "upchać"
                  w nią cąły słoiczek na obiad.
                  Miała ostatnio napad śmiechu też - super sama się naśmiałamsmileSmiała się jak
                  nakręcona lalka!!Niesamowite.Trzeba ją tylko dobrze rozbawić!! Zrobić Show i z
                  siebie komedianta!!na plamy nic nie mam sa to Pola ma wieelki,pl;astikowy
                  śliniak - do kolan jej sięga!!Wogóle ostatnio zrobiła się bardzo ruchliwa: sama
                  przewraca wiaderko z zabawkami i wyciąga co jej sie podoba! Turla się ostro:
                  również zaturlała się pod stółsmile)Gra na fortepianie.Dzisiaj bylismy na mszy
                  sw.Pola tak spiewala z ksiadzem ze po 15min,trzebabylo wyjsc z kościoła.
                  Zabki sa na razie 2 i nic sie w tym temacie nie zmienia.
                  rosiee: zaczelam dawaC Niuni zupki : warzywne i inne .Oczywiscie zaczelam od
                  marcheweczki (eko) i jabłuszek (z własnej hodowli).Teraz je juz warzywne z
                  ryzem i mieskiem (kurczaczek,indyczek).Dzisiaj juz jadla gruszeczkowy deserek
                  ale nie za bardzo jej szło.
                  topelo-wielkie dzięki za pomoc w sprawie basenika.Rodzinka jednak uznała,że nie
                  będzie komu zbierać tych piłek oczyma wyobraźni widzianych w kazdym zakamarku
                  domu.

                  Buziaki dla Was i Naszych Panien!!
                  pozdrawiamy
                  Ania&Pola (04.06.04)
                  Nowe zdjęcia Córeczki Laleczki
                  • rosiee pilam z niekapka ;-) i in. 20.12.04, 22:42
                    Hello,
                    Ania, rzeczywiscie pilka TinyLove niewiele ma wspolnego z prawdziwa pilka.
                    Jednak juz niedlugo.. Kupowalam mojemu 4-letniemu siostrzencowi na Gwiazdke
                    zestaw: telefon komorkowy, zegarek i kalkulator - zabawki, a wygladaja jak
                    prawdziwe!
                    Za link nie dziekuj mi tylko Eliwink

                    Moniko, ciesze sie bardzo, ze samochod sie znalazl, to cudny prezent
                    przedswiateczny, co? Dwa samochody na swieta!
                    Czy ja nauczylam Kamilke przewrotki na plecki, hm, sama nie wiem czy ona to
                    umie i tylko jest leniwa, czy za bardzo jeszcze nie potrafi? Otoz, przede
                    wszyskim rehabilitantka doradzila mi stymulowac ja do przewrotek. Turlamy sie
                    wiec kilka razy dziennie. Raz szybko, zeby przecwiczyc sposob ukladania sie i
                    takie tam, raz wolno, zeby wiecej pomagac niz calkowiecie przepychac gruba
                    dupinkewink Kamilka przekreca sie z brzuszka na plecki, ale nieczesto, glownie w
                    chwilach desperacji, gdy np. ma juz dosc lezenia na brzuszku, a nikogo nie ma w
                    poblizu kto moglby jej pomoc. Czasem znecam sie nad Nia, ustawiajac jej
                    ulubiona zabawke z daleka, ale w polu widzenia. Kombinuje jak moze zeby ja
                    tylko zdobyc.

                    W gondolce tez juz ledwo sie miescimy. Chyba glownie przez gruby kombinezon i
                    spiworek okalajacy Mala od stop do glow. Tez za bardzo mi sie nie usmiecha
                    przesadzac ja do spacerowki w zime, bo te spacerowy w wozkach wielofunkcyjnych
                    rzeczywiscie sa jakies dziwne. Mam jeszcze jedna mozliwosc zanim trafimy do
                    spacerowki. Otoz, w Deltimie, ktorego mamy, jest mozliwosc ustawienia oparcia
                    dla dziecka siedzacego. Wtedy zrobi sie luzniej i juz tylko byle do wiosny!

                    Moniko, jak Ty stwierdzasz bol brzuszka u Zosi?
                    Ja podaje mojej Mlodej nowe papki i patrze tylko, czy nie reaguje na nie jakas
                    wysypka czy czyms takim, aha no i qupke obserwujewink/wole juz nie wachacwink))
                    Jak jest ok to wprowadzam nowe. Faktycznie przeciez ona moze sie tez zle po
                    nich czuc. Jak to stwierdzic?

                    Ela, fajny ten kalendarz. Gdzie zamawialas?

                    Dzis probowalam napoic moje dziecko z niekapka, bo udaje cwaniara ze z butelki
                    to juz niby jest za dorosla, zeby picwink
                    Nic nie wypila, nic! Miedlila koncowke jak cyca, zreszta nie wiem czemu, ale z
                    butelki tez tak pije/nie pije?!?
                    Sprobowalam z niego sie napic i rzeczywiscie nie jest to proste. Samo nie
                    wyleci, bo to przeciez NIEKAPEK! Trzeba dosc mocno pociagnac zeby sie napic. I
                    jak tu teraz nauczyc dziecko pic z tego kubka?
                    Dodam, ze nie byla to raczej niechec do picia, bo dzioba slicznie otwierala.

                    A z jedzeniem tez na razie /tfu, tfu i odpukac, zeby nie zapeszyc/ nie mamy
                    problemow. Kamilka wciaga wszysko ladnie co jej podam, a i dokladek sie domaga.
                    Slicznie otwiera pyszczek a ja tylko sie zastanawiam kiedy przestac ja karmic,
                    bo ona nie protestuje i tak mozna z nia wioslowac dlugo. Jak Wasze Maluchy
                    sygnalizuja: dosyc mama! Kamilka na razie nie sygnalizuje..
                    Dopiero przeciez zaczelam ja karmic nowosciami i myslalam, ze bedzie jadla po
                    troszku..

                    Poscior wyszedl wypasiony, nie ma co.

                    Duzo zdrowka dla zakatarzonej Zosienki.

                    Swieta juz za 4 dni!!!
                    • tupelo Re: pilam z niekapka ;-) i in. 21.12.04, 09:10
                      Hello!
                      My też jesteśmy fanami zabawek firmy Tiny Love, są piękne, szkoda, że takie
                      drogie! Mamy matę edukacyjną "Ścieżka odkryć" (taką "poważniejszą", od 3 do 18
                      mies.) i skiążeczkę interaktywną, która jest naprawdę hitem, Zosia uwielbia
                      ją "czytać".
                      Rosiee, dzięki za opisy ćwiczeń, no coż, będę chyba Zosię turlać, choć na pewno
                      jej się to nie spodoba. U nas jest tak, że Zofik to mała złosica. Jeśli coś się
                      jej nie podoba, to zaczyna wrzeszczeć i na pewno wtedy nie będzie kombinować,
                      jak z tej sytuacji wybrnąć. Stąd też wiem, kiedy już nie chce jeść - po prostu
                      zaczyna się wiercić w foteliku i złości się.
                      > Moniko, jak Ty stwierdzasz bol brzuszka u Zosi?
                      Pamiętam po kolkach, że jak boli brzuszek, to się kuli, płacze, brzuszek robi
                      się twardy, płacze przy bączkach. Ale czasami moja intuicja zawodzi i to, co
                      biorę za ból rzuszka, wcale nim nie jest. Tak było przy pierwszych ząbkach.
                      > jak tu teraz nauczyc dziecko pic z tego kubka?
                      Zosia próbowała pić z niekapka: raz się dziwiła, że coś leci, a drugi raz
                      ciągnęła, ale nie połykała, więc wszystko się z buci wylewało. Hihihi, ja też
                      próbowałam się z tego napić, ale dlatego, że na początku wlałam tam, głupia,
                      soczek z marchwi, który się nijak potem nie chciał wypłukać, trzeba było go...
                      wyssać. Teraz wiem, że można tam wlewać tylko klarowne soczki.
                      Pozdrawiamy przedświątecznie!
                      U nas od wczoraj choinka za oknem! A ja jeszcze nie kupiłam wszystkich
                      prezentów!
                      Monika i Zosia
                      • rosiee przed Swietami 21.12.04, 11:54
                        No tak to oczywiscie musi byc taki moment, kiedy dziecko jest wypoczete,
                        najedzone i chetne do zabawy. Kamilka tez zaczyna sie zloscic, gdy jej cos nie
                        pasuje. Piszczy i krzyczy, gdy zostawie ja gdzies sama na chwile.

                        W ogole to zaczyna sie bac obcych i nagle plakac. W sobote bylismy u dziadkow,
                        ktorych widzi raz na 2 lub 3 tyg. Zostawilismy ja spiaca i wyjechalismy na pol
                        godziny. Podobno po przebudzeniu uderzyla w placz i nie dala sie uspokoic.
                        Reagowala tak szczegolnie na dziadka. Babcie czasem widzi czesciej to moze ja
                        jeszcze poznawala. Poza tym nagle znalazla sie w nowym miejscu. Nigdy dotad jej
                        sie to nie zdazalo.
                        Niedobrze, oj niedobrze.

                        Moniko, po Twoim opisie bolow brzuszka u Zosi, stwierdzam, ze Kamilka takowych
                        nie ma, zakladajac oczywiscie, ze wszyskie male dzieci przezywaja to podobnie.

                        Dziewczyny napiszcie gdzie zamawiacie kalendarze i jaka jest jakosc wydruku.
                        Planuje takie upominki z okzji dnia babci & dziadka. Mialam zamowic w pewnym
                        punkcie w W-wie, ale jakosc tamtejszych odbitek pozostawia wiele do zyczenia.

                        My choinki jeszcze nie mamy, ale moze juz dzis kochany maz kupi.
                        Prezenty zakupione zostaly, teraz zbieram sie tylko zeby je zapakowac.
                        Poza tym robie tez dla nas i dla dziadkow ozdoby na choinke ze zdjeciem
                        Kamilki! Obrysowalam jej raczki i stopy. Wytne je, ozdobie i posklejam. Raczki
                        beda skrzydelkami, a stopa sukienka slicznego aniolka. To nie moj pomysl,
                        niestety. Sciagnelam z innego forum. Mam zdjecia juz gotowych aniolkow i
                        przesle Wam jesli chcecie.
                        To taka jedyna rzecz na ktora sie zdobylam przed tymi swietami. Myslalam tez o
                        kartkach swiatecznych z Pyza itp. ale nie starczylo mi inwencji, czasu itp.

                        Pozdrawiam przedswiatecznie.
                        Caluski.
                        • rosiee Re: przed Swietami 21.12.04, 11:59
                          aha, co roku mozna robic takiego aniolka, ktory rosnie wraz z dzieckiem!
    • tupelo Nadrabiam zaległości, część pierwsza 20.12.04, 10:30
      Witam znów po dłuższej przerwie, napisałam w tytule, że część pierwsza, bo
      pewnie Zosia się zaraz obudzi. Biedna ma katarek, więc postanowiłam przez 2-3
      dni nie wychodzić z nią na spacer.
      U nas się działo a działo i dlatego się nie odzywałam.
      Ale przede wszystkim gratulacje dla turlających się! To musi być fajny widok!
      Tak bym chciała, żeby Zosia się chociaż z brzuszka na plecy nauczyła
      przewracać... Bo w drugą stronę umie, ale nadal robi to niezbyt chętnie.
      Rosiee, jak uczyliście Kamilkę przewrotów z brzuszka na plecy?
      Co do jedzonka, to my nowości wprowadzamy powoli. Niestety, Zosia raz zje
      więcej, innym razem mniej, ale jak czytam, że Pola zjada nawet cały słoiczek
      zupki, to pękam z zazdrości, bo zupka nam wchodzi w naprawdę marnej ilości.
      Lepiej wchodzą deserki i kaszka. Ale podstawa to nadal mleko mamy. No coż,
      ostatnio się pocieszyłam, bo przeczytałam w "Dziecku", że przy karmieniu
      piersią wcale nie trzeba tak odrazu dążyć do tego, żeby np. zupka zastapiła
      jedno karmienie piersią itd. Dziecko ma się tylko przyzwyczajać do nowych
      smaków. No chyba że ktoś chce odstawić niemowlę od piersi. Ja chcę karmić do
      roku, a Wy?
      Ostatnio wprowadziliśmy do zupki trochę mięska z indyka i niestety Zosię bolał
      brzuszek, więc postanowiliśmy zaczekać z mięskiem do następnego miesiąca.
      Z innych nowinek: w środę kupiliśmy autko dla mnie i Zosi, a w piątek
      znaleźliśmy stare...
      Piszę z Zosią na kolanach, a ona bardzo chce pisać ze mną, chyba na razie
      skończymy. Do następnej części!
      Buziaki
      • tupelo Re: Nadrabiam zaległości, część druga i ostatnia 20.12.04, 12:43
        Malutka się obudziła, a potem tak rozpłakała, że jeszcze raz ją ululałam i
        teraz śpi już 1,5 godz. Jak jest chora, to tak ma, śpi jak suseł, widać sen
        jest jej wtedy bardzo potrzebny.
        A wcześniej za bardzo się pochwaliłam tym spaniem Zosi, bo zaraz przestało być
        tak różowo. Jakieś 3 noce w zeszłym tygodiu tak nam dała popalić, że
        chodziliśmy jak zombi. Budziła się co godzinę z wielkim rykiem albo wybudzała
        na amen, np. z soboty na niedzielę poszlismy spać o 2, bo Zosia urzędowała od
        23 do 2 w nocy... Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, najpierw myślałam, że to
        brzuszek, a teraz nie wiem, czy to przypadkiem nie wychodzą następne ząbki...?
        Dziąsła są rozpulchnione... No jest ciężko, nie powiem, jesteśmy oboje bardzo
        zmęczeni.
        W sobotę zrobiliśmy Wigilię dla moich znajomych ze studiów, niespodziewanie
        pojawiło się aż 9 osób, plus my dwoje, było razem 11 osób dorosłych, Zosia
        chyba tylko na chrzcinach miała do czynienia z takim tłumem smile Ale było
        spokojnie. Nie robiła podkówki i niepłakała na widok obcych, nawet się
        rozgadała i była bardzo, bardzo grzeczna.
        Nareszcie spadło trochę śniegu, czekamy na więcej, żeby pójść na sanki, ale
        Zosia musi się trohcę podkurować.
        Już mi się ledwo mieści w gondoli, właszcza w kombinezonie, opatulona kocem...
        Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymamy w gondoli, ale nasz wózek Quinny
        spacerówki nie ma najlepszej na zimowe mrozy. Najlepiej by było jeszcze z
        miesiąc poczekać, ale pewnie się nie da, bo Zosia na dobre wyrośnie. Rosiee, a
        jak Kamilka się mieści jeszcze w gondoli?
        Aniu, przepraszam, że się nie odzywałam, ale naprawdę tyle się działo, że nie
        miałam nawet jak, nie mówiąc już o jechaniu po ten basen z kulkami. Zresztą jak
        mój mąż go kupował, to były tylko 3 sztuki i już wybrakowane. Nasze opakowanie
        np. nie ma rączki do trzymania.
        Elu, kiedy będziemy mogły zobaczyć jakieś nowe zdjęcia Martusi?
        Jolu, jak tam rozkręcanie interesu?
        Trzymajcie się ciepło, duzo zdrówka dla Was i Waszych dzieciaczków.
        Monika
        • nelka1313 Re: Nadrabiam zaległości, część druga i ostatnia 20.12.04, 17:22
          Hej

          Dostaliśmy projekt kalendarza.Mam nadzieję, że dojdzie do czwartku.
          Tu możecie kknąć jak wyszła moja mała modelka wink))).

          pozdrawiam i uciekam bo Marta mi klawiature demoluje!
          mój kalendarz
          • aninia1 Re;mala modelka:)) 20.12.04, 22:25
            kknelam i zobaczylam sliczności!! Modelka jest przekochana !! A gdzie
            marzec,kwiecien itd.????????Swoja droga strasznie nam sie dzieci
            starzejąsmile)))))))))

            buziaki!!
            Kalendarz bedzie super i na pewno zrobi furore!
            • tupelo Re: Re;mala modelka:)) 21.12.04, 08:40
              Prawda, ze fajnie robia te kalendarze? Nasz tez jest piekny! Dziadkowie na
              pewno bardzo sie uciesza!
    • rosiee prezencik 22.12.04, 11:22
      Hm, wszyscy zarobieni przed swietami, zakupy, sprzatanie, gotowanie..?!
      Tymczasem Kamilka jak gdyby nigdy nic szykuje nam prezent swiateczny..
      Zaczyna zabkowac i pozkazywac nam swoj pierwszy zabek, ktory na razie malo
      widoczny, ale wyczuwalny jest na dolnym dziaselku.
      • rosiee Re: prezencik 22.12.04, 11:25
        Wydaje mi sie, ze doktor wspominala kiedys, ze jak dziecko zabkuje to podaje mu
        sie zwiekszone dawki wit. D3.
        Podajecie?
        Jesli tak to ile?
        Milego dnia.
        • tupelo Re: prezencik 22.12.04, 15:16
          hej Rosiee, jestem, jestem z Zosia na kolanach. my podajemy 2 krople wit. D3
          dziennie. Lekarka nie kazala podawac wiecej przy zabkowaniu, zreszta wiecej to
          juz chyba niebezpiecznie. Przedawkowanie jest fatalne w skutkach.
          A ten kalendarz mozna zamowic na stronie www.babyart.fr.fm format A4 kosztuje
          40 zl, kazda nastepna sztuka 30 zl. My zamowilismy go 30 listopada i dalej
          czekamy sad mam nadzieje, ze jutro dojdzie, inaczej nie mamy prezentu dla
          dziadkow sad
          buziaki
          • nelka1313 Re: prezencik 22.12.04, 16:57
            Monika nie doszły jeszcze :-0 ?!!!!
            To mnie nastraszyłaś! To co mam w domu to jesynie projekt i czekam na przesyłke
            gotowych kalendarzy! Miały być wysłane we wtorek priorytetem-czyli dzis być! a
            nie ma!!! Mam nadzieję,że to uczciwa firma-bo nie wiem co zrobie!!! nie mówiąc
            o braku prezentu dla dziadków!Mam tylko WIELKĄ nadzieje,że przyjdą jutro.
            A tak na wszelki wypadek zaczęłam juz molestować ich o to chy wysłali-zobaczymy
            czy i co odpiszą!

            pozdrawiamy
            • nelka1313 Re: prezencik 22.12.04, 17:19
              A tu całkiem świeżutkie zdjęcia, właściwie jedno też bedzie na prezent-mam
              nadzieję,że ten wypali smile.

              Moja Marta czrno-biała wink)
            • tupelo Re: prezencik 23.12.04, 00:03
              Ano jeszcze nie doszly, jestem coraz bardziej zla, monitowalismy juz pare razy,
              nawet dzwonilismy na komorke. Kalendarz tez mial byc wyslany we wtorek
              priorytetem, na razie czekamy. Jak na szpilkach...
      • rosiee a gratulacje? ;-(((( 22.12.04, 21:48
        Rosie - mama Kamilki
        • tupelo Re: a gratulacje? ;-(((( 23.12.04, 00:01
          Ups... Juz sie poprawiamy!
          Hip hip hurrra! Kamilko, gratulujemy pierwszych zabkow!!!
          Zosia i Monika
          • nelka1313 Re: a gratulacje? ;-(((( 23.12.04, 16:07
            Również przyłączamy się do gratulacji!!!

            pozdrawiamy
    • tupelo Ciążowe wspominki - grudzień 23.12.04, 09:38
      Grudzień akurat całkiem nieźle pamiętam. W Mikołajki pojechaliśmy po specjalne
      ciążowe spodnie, bo wydawało mi się, że brzuszek już dobrze wystaje i bałam się
      go ściskać "normalnymi" spodniami. A w sztruksowych ogrodniczkach wyglądałam
      jak w zgrzebnym worku, za to było mi wygodnie i Zosi pewnie też.
      Czułam się różnie, ogólnie bez rewelacji, a to przez rozciąganie wiązadeł
      macicy, co mnie bolało! Na uczelnię najczęściej zawiził mnie mąż, a nasze auto,
      jak na złość, co chwila nawalało, często na samym środku ulicy. Wątek z autem
      skończył się tym, że kiedy jechaliśmy na Wigilię, nawaliły hamulce i...
      wjechaliśmy w samochód przed nami. Na szczęście nie byliśmy rozpędzeni, więc
      nic się nikomu nie stało, jednak nasze auto poniosło nawet spore straty, a co
      się nadenerwowaliśmy, to nasze. Oczywiście tego dnia byl mróz, a policja
      przyjechała dopiero po godzinie... Ale Wigilia była bardzo udana.
      Tuż przed świętami poczułam pierwsze ruchy! Na początku to było takie
      łaskotanie, jakby motylek się ruszał w moim brzuchu. Z dnia na dzień te ruchy
      były wyraźniejsze i wyraźniejsze, ale mąż mógł je poczuć dopiero pod koniec
      stycznia.
      Z 16 tc mamy takie piękne zdjęcia USG: widać na nich, jak Zosia głaszcze się
      rączką po buzi, podczas badania prawie popłakałam się ze szczęścia.
      Przed świętami zorganizowaliśmy Wigilię dla moich znajomych ze studiów.
      Niestety, jedna osoba przyszła chora, z jakimś rotawirusem i, niestety,
      musiałam się rozchorować. Zaczęło się pierwszego dnia świąt od wymiotów, potem
      katar, ból gardła i gorączka, nawet do 38,7 st. C. Bałam się o dzidzię! I tak
      strasznie kaszlałam, że cały brzuch skakał. No i na święta byłam na diecie...
      Tak gdzieś koło świąt zaczęła się kurczyć moja macica. Nie było to za
      przyjemne: takie twardnienia co chwilę, zdarzały się dni, że było to i kilka
      razy w ciągu godziny. Oczywiście obleciał mnie strach, że szyjka się zacznie
      skracać i rozwierać, do końca ciąży się tego bałam, ale na szczęście okazało
      się, że mięsień, jak to mięsień, musiał sobie poćwiczyć.
      Sylwestra spędziliśmy w domu, przyszło do nas parę osób, była taka nasiadówa.
      Sen mnie zmorzył o 1 w nocy, w związku z tym nie byłam za bardzo towarzyska
      tego wieczoru. A 1 stycznia poszliśmy do kina na 3 część "Władcy Pierścieni":
      ponad 3 godziny w jednym fotelu z brzuchem twardniejącym średnio co 15 minut!
      Film piekny, ale samopoczucie... fatalne.

      No proszę, ale mam pamięć! Kochane, teraz Wy!
      • jola.wie Święta 24.12.04, 11:47
        Zaległości w czytaniu nadrobię później. W pisaniu zaraz potem. Wspominki
        grudniowe będą może jeszcze w grudniu?! A teraz......TA RA!!!:
        ŻYCZENIA!
        Radosnych Świąt Wam i waszym młodym rodzinkom, uciechy i radości ze Świąt dla
        Maluchów, zdrowia i pogody (przede wszystkim ducha) i nieustającego, bądź
        rosnącego, poczucia szczęścia.
        Bardzo Was ściskam!
        (już się cieszę na "poświąteczne" relacje smile)))) u nas na razie Madzia dzielnie
        wczoraj (czyli w przeddzien wigilii) czuwała, spać poszła łaskawie, tfu! co ja
        mówię, dała się uśpić, o godzinie 00.30, więc ja dobre półtorej godziny
        później, bo placki i ciasteczka nie chciały się same upiec, deser makowy i
        bakaliowy tez nie chciał się sam zrobić, umówili się z kapustą z grzybami że
        się z miejsca nie ruszą bez mojej pomocy wink))
        • jola.wie Już jest! 25.12.04, 10:56
          "Zobaczcie"!
          Madzik Moment
      • rosie.rosie Re: Ciążowe wspominki / styczen 24.01.05, 22:51
        Zarejestrowalam sie na forum, no i sie zaczelo dziac..
        • rosie.rosie Nauka spania 24.01.05, 23:19
          ..hop, hop
          czy ktos tu jeszcze jest..?sad??

          Od dzis zaczynamy nowy etap.
          Postanowilam malymi kroczkami, bezstresowo i raczej na czuja przeprowadzic
          Kamilke do jej lozeczka i nauczyc ja samodzielnego zasypiania w nim.
          Niby nic, ale to jest w ogole niewykonalne na razie.
          Zaczynam najpierw od odzwyczajenia jej od starych nawykow.
          1. Zasypiania tylko i wylacznie przy mnie i przy piersi,
          dzis byly dwie proby i musze sie pochwalic, ze ku mojemu zaskoczeniu za drugim
          razem sie udalo, chociaz bylo troche mekolenia, to myslalm, ze bedzie o wiele
          gorzej.
          Kolejny etap to bedzie zasypianie bezemnie wciaz w naszy lozku.
          Itd. itd.
          Plan dotyczy spania w dzien.

          Trzymajcie kciuki.
          I oczekuje wsparcia, od mojej grupy wsparciawink
          • tupelo Re: Nauka spania 24.01.05, 23:29
            Trzymam kciuki. Ja też jestem za nauką "małymi kroczkami", a nie jakimiś tam
            drastycznymi metodami.
            Dużo wytrwałości, cierpliwości.
            I buziaki dla Kamilki.
          • rosie.rosie Re: Nauka spania 26.01.05, 22:15
            He, he plan planem.. a dziecko i tak ma swoj..
            Odzwyczajanie od zasypiania przy piersi jakie sobie zalozylam w pierwszym
            etapie na razie w dzien nam kompletnie nie wychodzi. Po pol godzinie
            kotlaszenia sie i nie wiem co robienia z Mloda poddaje sie.
            Tymczasem wieczorem, tuz przed snem nie ma najmniejszego problemu zeby
            zrezygnowac z usypiania przy piersi. Wczoraj i przedwczoraj trwalo to okolo pol
            godziny, dzis juz tylko kwadrans! Ah te dzieciaki.

            Kobietki, udalo mi sie zdobyc "Jezyk niemowlat" Tracy Hogg - slynnej
            zaklinaczki, jesli ktoras z Was bylaby zainteresowana to chetnie przesle, bo to
            wersja elektroniczna.

            To byloby juz chyba tyle na dzis, chyba, ze sie jeszcze mine w miedzyczasie z
            ktoras z Was, tak jak ostatnio z Monika.

            Slodkich snow.
            • rosie.rosie Re: Nauka spania 30.01.05, 22:42
              Sa postepy. Ale sie pusze. Kamilka nakarmiona na rekach i odlozona + przytulona
              usypia bez piersi!! W dzien i na noc.

              Poza tym wydazylo sie dzis cos niesamowitego - Kamilka tak ladnie sie bawila
              sama na macie, ze ucielismy sobie z mezem polgodzinna drzemke w tym czasie!
              Gdyby nie gilki do pasa, ktore zaczely ja zalewac, to moze pospalibysmy dluzej.
              Ostatnio wyciszyla sie i ma troche wiecej cierpliwosci - ciekawe na jak
              dlugo ? wink

              Mam nadzieje, ze piszac o tym wszystkim nie zapeszylam.
              • aninia1 Re: Nauka spania 31.01.05, 00:39
                Hej,

                Witam nową naszą "wątkową" koleżankę!!!Buziaki dla kolejnej Panieneczki
                Malutkiej!! Gratuluje 6 ząbkówsmile) Czy karmisz ją piersią??


                Elu- co tam malujesz ładdnego??
                Rosiee-ja nadal nie widze w skrzynce zdjęcia Kamilki- kalendarzowego zdjeciasad(

                U nas OK.Nie wiem jak ale udało nam obu się zaziębić.Ganiam córeczkę z gruszką
                ale jakoś mi to gruszkowanie nie wychodzi.Pola raczkuje i prubuje wstawac
                (???!!!tzn.tylek unosi do goru i staje na stopkach podpierajac sie jednoczesnie
                na raczkach) ..
                !! Najwiekszy klopot to tongue_outLUCIE przy jedzeniu!!Dziewczyny,czy tez macie
                taki problem?? Po posiłku muszę szorować krzesełko,sliniak wiecej do uzytku sie
                nie nadajesad( Oczywiscie mycie podłogi tez jest niezbedne.Pola robi cos w
                stylu : " BBrrrRrrrRR"albo "GgggGRrrRrrr" i już zupke mam we włosach confused

                Zazdroszczimy Wam wypadów do kina - u nas zamknięte he he (...)
                Za to wczoraj wyrwaliśmy sie na bal - do 4 ranosmileZero formysad( Nie to co
                kiedyśsmile))

                Zmykam i całusy dla Was
              • rosie.rosie Re: Nauka spania 01.02.05, 20:10
                rosie.rosie napisała:

                > Mam nadzieje, ze piszac o tym wszystkim nie zapeszylam.


                Oczywiscie, ze zapeszylam!!..sad((

                Mamy przelom w naszych poczynaniach - wielki bunt!
                Chyba juz mam dosc.
                Myslalam, ze obejdzie sie bez lez i szlochan tymczasem dzis byl fatalny dzien i
                atrakcji nam nie zabraklo.
                Teraz stawiam sobie pytania: po co nam to bylo? czy w ogole warto dalej
                probowac?
                Czytam 'Jezyk niemowlat', postanowilam troche skorzystac z doswiadczenie Tracy
                Hogg, ale nie stosuje jej metody w ciemno, wybieram to co uwazam, ze sie uda u
                nas bezbolesnie wprowadzic. Glowkuje, kombinuje i co, wielkie nico z tego mam!
                Sorry, ze musicie to czytac, ale musialam sie wyzalic.
                Moniko, pamietam, ze Ty probowalas chyba metode zaklinaczki. Napisz prosze o
                tym cos wiecej, dlaczego przerwaliscie?
                Dziewczyny, w ogole napiszcie jak to sobie dalej wyobrazacie. Mnie przerazila
                wizja ciaglego spania Kamilki z nami. Im dziecko starsze tym trudniej je
                odzwyczaic. Chcialam zaczac od prostych rzeczy - nauczyc usypiania bez piersi i
                juz na samym poczatku takie trudnosci. Chyba za bardzo optymistycznie myslalam
                o tym wszystkim...

                Bye
    • aninia1 Re: Święta,światach i po świętach 26.12.04, 20:21


      Mam nadzieję ,że Wasze święta była bardzo ciepłe, rodzinne ,kolorowe i pełne
      bajkowych prezentów!
      U nas zjawiła się rodzinka.Ledwo się wyrobiłam ze wszystkim.

      Bardzo Wam dziękuję za serdeczne życzenia,jesteście PRZEKOCHANE!!
      • rosiee Re: Święta,światach i po świętach 27.12.04, 23:50
        Hej,
        tak szybko zlecialo, ze az strasznie szkoda..

        W Wigilie Kamilka przedluzyla sobie przedpoludniowa drzemke i spala 3,5
        godziny. Jak sie potem okazalo, po to, zeby wytrzymac ze wszyskimi do konca tj.
        23:30 i nie spac od 18, tj 5,5 godziny!!
        Zasnela dopiero w samochodzie w drodze powrotnej a w domu, gdy maz ja rozbieral
        z kombinezonu dalej spala na dobre i mozna bylo wszysko z Nia zrobic.
        Wczesniej, gdy dotarlismy do tesciow, gdzie byla Wigilia, i Kamilka zobaczyla
        tlum ludzi i uslyszala te wrzawe, to sie na dziendobry poplakala. Szybko sie
        jednak oswila z nowa sytuacja i dzielnie przezyla przerzucanie z rak do rak,
        glosne spiewanie koled, Mikolaja itp. swiateczne sytuacje. Byla raczej
        spokojna, chociaz pod koniec juz wyraznie zmeczona i spiaca.

        Ania, nie napisalas jak sie Poli spodobala pilka. U nas nie wywolala zbyt
        duzego entuzjazmu na poczatku. Jednak, gdy pokazalismy Mlodej mozliwosci jakie
        ma ta pileczka to chetniej sie nia teraz bawi. Mowiac szczerze to jest to dla
        niej na razie troche za duze i za ciezkie w porownaniu z grzechotkami do raczki
        jakimi zwykle do tej pory sie bawila. Ale, wystarczy na dlugo, mam nadzieje, ze
        sie za szybko nie znudzi.

        Najfajniejsze jest to, ze zabek wyszedl juz przed swietami, wiec byla
        spokojniejsza.
        Poza tym nauczyla sie smiac sama do siebie, bez rozsmieszania jej. Jest taka
        slodka.

        Jak planujecie Sylwestra?
        My bedziemy w domu, ale moze zaprosimy znajomych, nie wiecej jednak niz dwie
        osoby.

        Pozdrawiamy poswiatecznie.

        ps. Czy zamrazacie zupki wlasnej produkcji czy trzymacie w lodowce?
        Jesli tak to jak dlugo?
        Bede wdzieczna za info.
        • rosiee hm, chyba dalej swietujecie..?! 28.12.04, 22:21
          mam problemy z forumowa wyszukiwarka
          czy u was dziala?
          • aninia1 Re: "MA MA" !!! 28.12.04, 22:39
            Powiedziała "Ma Ma" !! I to przy świadkach!! W drugi dzień świąt w niedzielę!!
            Jedliśmy akurat ciasto i na chwile zamarłam.To było takie głośne i wyraźne!
            Teraz nie moge jej na chwile zostawić samej ,bo zaraz woła takim
            błagalnym ,głebokim głosem : Mmma MmA !(czyli to raczej swiadomie mówi) Wogóle
            to zaczeła gadać 20-go i wtedy mówiła da-da,ba-ba i ta-ta.
            Poza tym święta spokojnie ,ciepło i rodzinnie.Tak na prawde dopiero teraz
            odpoczywam..Ciagle byli goście i goście.
            Rosiee: wycofałąm sie z tej piłeczki i Pola dostala basenik z
            piłeczkami .Myslalam,ze bedzie w nim bezpiecznie sie bawić ale ona z niego
            wyłazi i raczkuje DO TYŁU ( jak właśnie raczek) raz wędruje do koszyka raz do
            telewizora raz pod stół albo do kanapy..
            Od świat mamy tez problemy z zasypianiem ( za duzo wrazen??)Dzisiaj zasnela o
            22(!!)Wogole moja córcia mało śpi : w dzień to ok.półtorej godzinki....

            Rosiee: dajesz już Kamilce mieszanki warzywne?
            pozdrawiamy
            Acha,znowu chodze na cwiczenia.Zastanawiam sie czy znowu nie jestem w ciąży
            (ach te swieta..)
            • nelka1313 Re: "MA MA" !!! 28.12.04, 23:05
              Gratulacje! Widze,że Pola urodzona najpóżniej z naszej gromadki szturmem
              zdobywa świat wink.
              U nas świeta spokojne-w drugi dzień świąt Marta miała mały kryzys ale ogólnie
              była kochaniutka i nie płakała za bardzo na obcych.Tylko ze spaniem było
              kiepsko- w wigilie w dzień spała tylko 1 godzinę i szlałą do 22, obudziła sie o
              5 i położyła o 7! Na szczęście wszystko się już unormowało.
              No i dostalismy prezent pod choinkę -dwa śliczne ząbki.
              Co do mówienia to moja mała jak narazie "świadomie" to mówi tylko BEE jak widzi
              łyżeczkę z jedzeniem uncertain.A mama i owszem powie ale jak jest jej żle i pacze,
              jak na razie to w jej repertuarze gości: babau...puf itp.
              Dziś miała bestia radochę jak wyciągała mi chrupki z buzi i wkładała do swojej.

              Pozdrawiamy.

              ps.postaram się zamieścić niedługo "gwiazdorowe" zdjęcia.
              • rosiee Re: "MA MA" !!! 28.12.04, 23:23
                Kamilka tez gada: mammmmmma, ba ba ba ba ba ba ba - glownie gdy jej zle i cos
                nie pasuje. Ale i tak to jest fajne. Wydaje mi sie wowczas, ze wola mnie na
                pomoc!wink

                Ania, do tej pory podawalm tylko to co w nazwie ma zupka. Ale wlasnie sie
                zorientowalam, przegladajac ostatnie zakupy, ze kupilam danie. Chce wprowadzic
                wkrotce miesko wiec kupilam kilka zupek z krolikiem, indykiem i kurczakiem, a
                przez pomylke rowniez danie - jarzynki z kurczakiem. Na sloiczku jest napisane,
                ze od 6-go miesiaca, wiec pewnie podam, jesli ww zupki sie przyjma. A czy Ty
                podajesz juz Poli miesko?
                Kurcze, a z ta ciaza to cos pewnego? Czy mozna juz gratulowac?

                Polcia, rzeczywiscie najmlodsza w naszym gronie, a taka ruchliwa!
                Moj leniuch w temacie przemieszczania sie nie zrobil w ostatnich dniach duzych
                postepow ktorymi warto byloby sie pochwalic sad

                Dobrej nocki
                • tupelo Re: "MA MA" !!! 29.12.04, 09:13
                  No gratuluję!!! Pola rzeczywiście rozwija się jak marzenie, nawet już pełza do
                  tyłu! Och, kiedyż to u nas będzie? Bo gadać to gadamy na całego: babi, mami,
                  meme, wawa, wewe, nie, NIE!, abuababu..., no i oczywiście a gu. Świadome to to
                  nie jest, ale przemiłe, to fakt.
                  U nas święta minęły spokojnie, w Wigilię Zosia ładnie spała, tylko marudziła,
                  kiedy ubieraliśmy choinkę, pakowaliśmy prezenty, po prostu nie była w centrum
                  zainteresowania. A na Wigilii wystapiła w skrzydełkach aniołka, czym wywołała
                  aplauz dziadków. Dostała m.in. basen z kulkami, zabawki do wanienki, duzo
                  książeczek, kulę do nauki raczkowania, ale największy hit to chyba "garnuszek
                  na klocuszek" Fisher Price - gra, gada, liczy, śmieje się, no i można do niego
                  wrzucać klocki. Fajna zabawa smile Tylko w pierwszy dzień świąt było nam smutno
                  bez taty.
                  Z innych prezentów absolutnym hitem okazał się kalendarz z Zosią, który
                  przyszedł na 2 dni przed Wigilią. Dziadkowie oszaleli z radości.
                  Rosiee, zupek nie mrożę, choć pewnie tak można. Ja wolę zrobić świeże. Taką
                  świeżo zrobioną można przechowywać w lodówce 2 dni, a mrożoną nie wiem. Też
                  muszę nakupić słoiczków, bo już mi się kończą...
                  Aniu, z tą ciążą to serio? O rany!
                  Gratulacje dla ząbkujących, raczkujących, ślicznie jedzących, dla wszystkich
                  buziaczki. Niedługo zamieścimy zdjęcia "aniołkowe".
                  Uściski,
                  Monika
                  • rosiee kalendarz, raz jeszcze 29.12.04, 23:19
                    Witajcie,
                    mam zamiar zamowic kalendarz ze zdjeciami. Napiszcie mi prosze jak wyglada w
                    rzeczywistosci ten ktory zamawialyscie w internecie. Jaka jest jakosc wydruku i
                    w ogole czy jestescie zadowolone.

                    Moniko, dziekuje za odpowiedz w sprawie zupek. Ostatnio dostalam cala siate
                    warzywek dla Kamilki, zastanawiam sie co z tym zrobic, bo zjesc tego sie od
                    razu nie da. Myslalam o zamrazeniu, ale nic niestety na ten temat nie wiem.

                    Jak dbacie o pierwsze ząbki?
                    • nelka1313 Re: kalendarz, raz jeszcze 29.12.04, 23:36
                      Co do kalendarzy to ja jestem bardzo zadowolona.Prawdziwe profesjonalne
                      wykonanie-mogły by być tylko troszkę wieksze-te na ścianę -ale ogólnie są
                      bardzo ładne.Tak więc z czystym sumieniem mogę polecać firme która je nam
                      zrobiła.Ja zamówiłam je dzięki Monice- wink a dokładnie dzięki namiarom jakie
                      podała na firmę babyart.My też dostaliśmy je dzień przed wigilią.
                      Co do prezentów to Marta może juz spokojnie założyc swój "domowy fanklub".Cała
                      rodzinka została zaopatrzona w kalendarze z Martą, w kubki z Martą i koszulki z
                      Martą- ;-0.

                      Zabków na razie jeszcze nie pielęgnuję, bo dopiero się przebiły i są jeszcze
                      malutkie.


                      pozdrawiamy.
                      • tupelo Re: kalendarz i ząbki 30.12.04, 09:06
                        My też jesteśmy bardzo zadowoleni z kalendarza, jakość wydruku jest naprawdę
                        bardzo dobra, rzeczywiście rozmiar mógłby być większy (robią tylko A4 lub A5).
                        Ząbki... prawdę mówiąc nie wiem, jak o nie dbać. Żeby było dobrze, powinno się
                        je czyścić wacikiem nasączonym przegotowaną wodą lub naparem rumianku
                        codziennie przed snem, ale co z tego, jeśli Zosia i tak je w nocy parę razy.
                        Kupiliśmy takie gumowe szczoteczki Nuk (są dwie w zestawie, kosztują ok. 18 zł)
                        i wieczorem po kąpieli trochę szorujemy te ząbki smile
    • tupelo Całkiem nowe zdjątka 30.12.04, 18:19
      Zapraszam na nasz zdjęciowy wątek. Są tam nowe, świąteczne zdjęcia Zosi.
      Dzisiaj była u nas pani rehabilitantka, było ciekawie smile Wizytę opiszę później.
      • aninia1 Re: Zyczenia na Nowy Rok!! 31.12.04, 14:21

        Zyczę Wam,kochane Mamusie i Maluszkom wszelkiej pomyślności na Nowy Rok :
        spełnienia marzeń ,samych pogodnych dni,wielu miłych
        niespodzianek,cierpliwośc,wytrwałości i żeby nadchodzący rok był lepszy od tego
        co odchodzi!!( jessu za rok one będą już biegać!!)
        Naszym Maluchom życzę jak najmniej guzów przy odkrywaniu świata,duzo duzo
        śmiechu ,pierwszego tortu urodzinowego,kochających przyjaciół i rodzinki która
        zawsze będzie wspierać ( co do tego to nie mam najmniejszych wątpliwości)
        Dla mnie rok 2004 był rokiem pzrełomowym w 100%,moje życie zmieniło się o 180
        stopni.Mam to o czym marzyłam i jestem bardzo szczesliwa.Rok 2005 tez pełen
        jest pięknych marzeń i sobie jak i Wam ,życze realizacji wszystkich zamierzeń i
        planów oraz wytrwałości w dążeniu do nichsmile


        pozdrawiamy,sciskamy!!
        • rosie.rosie Re: Zyczenia na Nowy Rok!! 01.01.05, 02:08
          Happy New Year, everybody!
          • tupelo Re: Zyczenia na Nowy Rok!! 01.01.05, 10:43
            Jeszcze więcej szczęścia (jeśli to możliwe) w Nowym Roku!
            Monika
            • nelka1313 Re: Zyczenia na Nowy Rok!! 01.01.05, 14:24
              Żeby ten nowy był jeszcze lepszy i szczęśliwszy !!!!!!!!


              Ela i Martula
              • jola.wie Re: Zyczenia na Nowy Rok!! 03.01.05, 10:12
                Cześć dziewczyny!
                Wszystkiego najlepszego w nowym roku, żeby nasze laski (ich ich koledzy smile))
                pięknie o zdrowo rosły i przysparzały nam w dalszym ciągu wyłącznie radości!
                To ich pierwszy pełny rok na tym świecie, te parę miesięcy 2004 można uznać
                za "rozgrzewkę", teraz trzeba się brać "do roboty", czyli do życia na serio smile))

                Pooglądałam sobie te wasze dzieciątka od nowa, swoje (na beżąco), napatoczyły
                mi się jeszcze jakieś inne zdjęcia od osób nie z wątku i wiecie co? albo byłam
                do tej pory ślepa i nieczuła, albo to teraz właśnie rodzą się takie cudne
                dzieci, bo wszystkie one takie śliczne i zachwycające, że aż nie wiadomo, co
                powiedziec...

                Monia, jak tam doświadczenia z basenikiem i kulkami?
                Czy wasze skarby tez się tak nudzą zabawkami i najbardziej na świecie pragną
                rzeczy "dorosłych"?
                Najpoważniejszym moim zdaniem na nowy rok jest zrobienie ile się da w kwestii
                uruchomienia ośrodków (ha, jak optymistycznie!, najpierw ośrodka smile) z
                gimnastyką dla dzieci, dostałam na święta dwie wspaniałe książki od koleżanki z
                Niemiec i nawiązałam kontakt z babką, która jest założycielką całego takiego
                programu w Niemczech (jedna z tych książek jest jej autorstwa), certyfikuje
                ludzi chcących się tym zajmować. Piszę wam to dlatego, żebym miała świadomość,
                że wiecie i że mnie w razie czego przepytacie, żeby mi czasem zapału nie
                zabrakło smile))), bo dobre i śmiałe pomysły to moja domena, ale wykonastwo tego
                potem to katastrofa! Jak byście miały jakieś wolne skojarzenia z tematem to
                proszę o sugestie smile))

                Pozdrówka!
                (nareszcie wrócił normalny tryb życia po świętach! jak ja się odsprzątam?! smile))
                • rosie.rosie wraz z nadejsciem nowego roku.. 04.01.05, 00:10
                  Sluchajcie,
                  przez te przydlugie swieta mam problem. Kamilka totalnie sie rozregulowala
                  jesli chodzi o rytm jej dnia i nocki tez! Od trzech dni swiruje niezle i nie
                  daje nam zyc. Budzi sie okolo 22 i robi sobie przerwe okolo 2 godzin. W
                  Sylwestra wzielismy ja do nas do pokoju, myslelismy, ze moze wytrzyma do 24,
                  ale sie nie udalosad Wczoraj bylo to samo, tyle tylko, ze juz tak sie z tego
                  nie cieszylismy. Poza tym zgotowala nam dzis pobudke od 3 do okolo 5. Cale
                  szczescie bylismy przez te dni we dwoje z mezem i jakos sie dzielilismy
                  obowiazkami, dzis jestem sama i padam na nos! Cale szczescie, ze odespalysmy
                  troche te nocne charce i pospalysmy dzis do 10:30.
                  W dzien spi po pol godzinki, niewadomo o ktorej i dlaczego, poza tym jest
                  okropnie marudna wieczorem.
                  Na dodatek jutro idziemy na szczepienie.
                  Co za pech.
                  Mam nadzieje, ze znow szybko zlapie jakis rytm, bo jak tak dalej pojdzie to ja
                  dziekuje..
                  Nie wspomne juz o karmieniach nocnych - co 2 godziny!

                  A tak poza tym jest bardzo kochana i slodka jak cukierek.

                  Co do zabawek, to najlepsze sa: telefon komorkowy mamy, pilot od sprzetu
                  grajacego, klawiatura komputera oraz wszystko co zabronione.
                  Jakies takie malo kobiece upodobania ma moja panna.

                  Poradzcie cos w sprawie snu i rytmu dnia.
                  Help.

                  A co tam u Was wraz z nadejsciem Nowego Roku slychac?
                  Dziekujemy za zyczenia.
                  Dobrej nocki.
                  • aninia1 Re: wraz z nadejsciem nowego roku.. 04.01.05, 00:23
                    Hemmm Rosiesmile

                    Moja coreczka nie dotrwala do 24 w Sylwestra , troche tez sie balam zeby sie
                    nie rozregulowala.Jezeli chcesz Kamilke "ustawić" to zaplanuj dzień.Dzieci
                    lubią stałe godziny posiłku i snu i zabawy chyba też - chociaz to mogę na
                    okrągłosmile.To podobno daje im poczucie bezpieczeństwa.
                    Pola też mało śpi - w ciągu dnia to tak wychodzi dwa razy po pół godzinki..
                    My robimy tak:
                    -rano 9-10 jak wstajemy ,Pola dostaje śniadanko.
                    koło południa ucina sobie drzemke,
                    około 14:00 je obiadek
                    około 16:00 druga drzemka
                    około 17:00 deserek
                    około 19:00 kąpiel

                    kolacja : czasami przed kąpielą a czasami po - zależy jak jest głodna
                    z zasypianiem róznie: najczęściej około 21:00 ( dzisiaj jednak padła zaraz po
                    kąpieli uff)
                    Nocne karmienie oczywiscie jest ale trudno mi liczyc ,bo robię to
                    automatycznie pzrez sen.Wydaje mi sie,że dosyc czesto.(((

                    Zabawki:mamy ten sam problemsmile poza tym dochodzi pieluszka,opakowanie
                    chusteczek Dzidziuś,papierki po cukierkach ( mamy....)i gazety do czytania sa
                    bardzo mile widzianesmile)

                    Rosie - jakie szczepienie teraz wykonujecie?
                    Zyczę szybkiego i bezbolesnego klucia..

                    Caluski!!

                    • jola.wie Re: wraz z nadejsciem nowego roku.. 05.01.05, 09:32
                      Patrzcie, myślałam, ze to tylko u mnie tak, z tym spaniem-nie spaniem...
                      Madzia wstaje między 7.30 a 9.30 (!), coś tam zje (o ile przebudzenie nie jest
                      poprzedzoen karmieniem) i bawi się do południa, potem je i zasypia... na okres
                      15 min. - 3 godz. (! wczoraj na przykład), ok. 15.00 zjada obiadek, potem się
                      bawi, w międzyczasie soczek albo woda lub nawet cycek, bawi się dalej i ok.
                      18.00 pada znów na dziób. Jak mam pecha, to nie budzi się przed 20.00, jak
                      mam "szczęście" to po pół godzince jest po spaniu, ale jest wtedy okropnie
                      upierdliwa. Kąpiemy się 20.30-21.30. I do tej pory po karmieniu zasypiała, po
                      chwili przebudzała się, ale szybko z powrotem zasypiała (przy cycku rzecz
                      jasna). Teraz (od ja wiem? dwóch tygodni, trzech?) po pół godzinie snu budzi
                      się gotowa do "życia". My nie mamy żadnego wieczornego życia, bo trzeba
                      wszystko wyłączyć, wyciszyć i wygasić i w tych warunkach Madzia daje się z
                      trudem uśpić ponownie ok 1.00 (jak nie jest gotowa do spania, a gasimy światło,
                      drze się wściekła na tę ciemność). Budzi się kilka razy, najdłuższy sen ma ten
                      ostatni przed obudzeniem, jakieś trzy godziny cięgiem. Ja nie jestem w stanie
                      rano zwlec się z łóżka. Oglądam dziąsełka, czy tam czasem sie coś nie dzieje,
                      ale niczego nie stwierdzam. Może to taki etap rozwojowy?
                      • aninia1 Re: zabawa - do Joli 05.01.05, 11:05


                        Jolu!

                        Piszesz ,że córeczka bawi się do południa ,później do 18 też się bawi.Powiedz
                        mi czy ona sama sie "zabawia" czy trzeba ciagle przy niej siedzieć ( tak jest w
                        naszym przypadku).Cały czas Pola mnie woła ( zreszta obojetne,byle tylko ktoś
                        sie nią zajmował,pokazywał zabawki i do niej mówil) Sama bawi sie tylko ok.pol
                        godzinki po przebudzeniu.
                        Trzeba caly czas przy niej siedziec. Mam nadzieje,ze nie polelniam jakiegos
                        bledy wychowawczego...??Teraz tez wystaje lepek z baseniku i robi zalosne minki
                        i pokrzykuje na mnie a nawet juz sie chyba wkurzyla,...

                        pozdrawiamy!!
                        • rosiee Re: zabawa - moze byc do mnie? 06.01.05, 01:05
                          Ania, u nas podobnie jak u Poli. Kamilka sama potrafi sie zabawic tuz po
                          przebudzeniu jakies 0,5h. Potem w ciagu dnia jest juz raczej gorzej, zalezy od
                          dnia i humorkuwink Aha, i po spacerze tez lubi sie bawic, bo przeciez ciagle
                          jezdzi w gondolce i nie ma tam juz w ogole miejsca na wygibasy.
                          Na macie edukacyjnej polezy 5min., chyba, ze nie widziala jej tydzien, po tym
                          jak jej schowam - to zabawi sie dluzej. Ma tam duuuuuzo zabawek, czasem czyms
                          sie zainteresuje dluzej.
                          Poza tym ma swoja ublubiona zabawke, ktora lubi sie bawic ZAWSZE, gdy ja
                          dostanie do raczek, a cieszy sie juz nawet w momencie gdy ja uslyszy.
                          Generalnie to lubi, gdy ktos jest w poblizu lub przynajmniej mnie widzi i
                          slyszy.
                          Tez czekam na jakis pomysl w tej kwestii, kobiety.
                        • rosie.rosie Re: zabawa - a moze byc do mnie? 06.01.05, 01:07
                          Ania, u nas podobnie jak u Poli. Kamilka sama potrafi sie zabawic tuz po
                          przebudzeniu jakies 0,5h. Potem w ciagu dnia jest juz raczej gorzej, zalezy od
                          dnia i humorkuwink Aha, i po spacerze tez lubi sie bawic, bo przeciez ciagle
                          jezdzi w gondolce i nie ma tam juz w ogole miejsca na wygibasy.
                          Na macie edukacyjnej polezy 5min., chyba, ze nie widziala jej tydzien, po tym
                          jak jej schowam - to zabawi sie dluzej. Ma tam duuuuuzo zabawek, czasem czyms
                          sie zainteresuje dluzej.
                          Poza tym ma swoja ublubiona zabawke, ktora lubi sie bawic ZAWSZE, gdy ja
                          dostanie do raczek, a cieszy sie juz nawet w momencie gdy ja uslyszy.
                          Generalnie to lubi, gdy ktos jest w poblizu lub przynajmniej mnie widzi i
                          slyszy.
                          Tez czekam na jakis pomysl w tej kwestii, kobiety!
                      • nelka1313 Re: wraz z nadejsciem nowego roku.. 05.01.05, 15:11
                        Widze,że macie problemy ze snem maluchów.U nas na szczęście wszystko sie
                        unormowało i nawet świeta specjalnie niczego nie poprzestawiały.Martula ma 2-3
                        drzemki dziennie-zależnie od długości.Średnio śpi 1-1,5.Wieczorem różnie ale z
                        reguły do 21 już śpi.W nocy cycuś 3 razy i podudka-ostatnio koło-6! picie na
                        śpiąco jakis 30 minut mała drzemka i koło 7,30 gotowa do nastepnego
                        dnia.Pamiętam jednak ,że był okres,że miałam straszne kłopoty z jej
                        spaniem.Spała kiedy chciała i jak chciała od 15 minut do 2 godzin.Jakoś sie
                        samo unormowało.Ze swojej strony staram się przestrzegać jej rytmu dnia.Czyli
                        zmęczona nie zmeczona jedna drzemka koło 11-12 druga koło 14-14,30 i czasem
                        koło 17.Wydaje mi się,że dzięki temu jest spokojniejsza i łatwiej usypia.
                        Ale jak tak sobie dokładnie przeanalizowałam sytuacje to wydaje mi się,że
                        te "spaniowe" problemy zwiastowały u nas zęby, no a zęby szły bardzooo długo bo
                        chyba miesiąc.
                        Chciałam zamieścić jakieś świateczne zdjęcia ale coś mi jakosć szwankuje.Nie
                        mam pojęcia co sie stało, aparat ciągle ten sam a jakość fatalna uncertain.

                        Kochane a jak spędziłyście sylwka? My po raz pierwszy od bardzooo dawna
                        spędzilismy do w domu.Marta obudziła sie koło 24,30 i ogólnie nic ja nie
                        ruszało.Za to mieliśmy przeboje z psem.Strasznie sie boi petard i róznych
                        wybuchów-mimo tabletek wył do 2 w nocy!!! i obskrobał całe drzwi.

                        O słyszę,że szkrab się budzi.Muszę ostatnio na nia uważać, wczoraj zdjęła mi
                        ochraniacz , okręciła sie w niego, przekręciła na brzuch i tak ja znalazłam w
                        poprzeg lóżeczka całą rozgadana.
                        Zastanawiam sie powolij nad obnizeniem lóżeczka.

                        pozdrawiam mamusie i ich maleństwa.
                        • tupelo Re: wraz z nadejsciem nowego roku.. 05.01.05, 22:46
                          Hej kochane!
                          Przepraszam, ze ostatnio sie tak malo udzielam, ale wraz z nadejsciem Nowego
                          Roku i nowych postanowien wzielam sie ostro za moje prace (magisterska i
                          doktorancka), wiec nie mam za wiele czasu na inne rzeczy sad Ale obiecuje, ze
                          jeszcze w tym tygodniu skrobne cos wiecej.
                          Z nowosci u nas: trzy dni temu przesiedlismy sie do spacerowki. Jest fajowo smile
                          A dzis obnizylismy lozeczko. Cwicze z Zosia po 2-3 razy dziennie i juz zaczela
                          sie wiecej ruszac. Cwiczenia czynia cuda!
                          A spanie... Czasem jest OK, a czasami nie bardzo. Ostatnio lepiej.
                          Buziaczki dla Maluszkow
                    • rosie.rosie szczepienie, sloiczki, spanko, 06.01.05, 01:24
                      Ania, pytasz jakie szczepienie? Otoz zostala nam juz tylko zoltaczka - 3-cie
                      klocie. Cale szczescie juz za nami. Teraz w 11-tym miesiacu sprawdzenie blizny
                      po gruzlicy.
                      Podajesz juz dania ze sloiczka? Jesli tak to, czym one sie roznia od zupek?
                      Mloda dostala wczoraj po raz pierwszy zupke z mieskiem, zjadla ze smakiem,
                      nawet wiecej niz zwykle, no, no.

                      Spanko nadal do kitu.
                      Po wieczornym usypianiu Bromba jedna budzi sie juz po 30-60min. Po co? Po nic!
                      Trzeba obrocic ja tylko na boczek, przytulic i podac smoczka. Spi po tym dalej.
                      Ale zanim usnie to okolo 20min. trzeba z nia polezec.
                      Potem znow za godzinke lub nawet niecala jest pobudka na jedzonko.
                      W nocy caly czas czeste pobudki na jedzenie co 1,5 - 2h.
                      Najlepsze spanie jest dopiero nad ranem.
                      Pytalam doktor co z tym zrobic.
                      A ona mi na to, ze nalezy zaczac ograniczac noce karmienie piersia. Sprobowac
                      podawac np. picie. He, he, tyle tylko, ze Kamilka nic innego nie chce pic. Nie
                      pija z butelki ani niekapka. Nie chce wody, herbatek..
                      Doktor mi na to, ze moze wlasnie w nocy sie napije.
                      Sprobuje, ale watpie, zeby sie udalo..

                      ..wlasnie znow sie budzi..
                      pa, pa
                      ide tez spac
                      • aninia1 Re: Zle sie wyrazilam 06.01.05, 13:07
                        Witajcie,

                        Oczywiście,że to nie tylko do Joli ale zaskoczyla mnie stwierdzeniem ,że Madzia
                        sama sie bawi.U nas to niezwykle rzadko sie zdarza.Bratanice juz ja
                        rozpiescily ,no i dziadkowiesmile

                        Rosiee: Ja daję Poli to co dostane w sklepie: dania,zupki,deserki.Dania i
                        zupki nie dosć ,że maja podobnę konsystencję to i smakuję podobnie(czy
                        kurczaczek,czy indyczek czy króliczek).Jednak skoro chętnie je,rośnie i jest
                        zadowolona to ja też jestem szczęsliwasmilePotrafi zjeść na obiad cały duuzy
                        słoiczek.
                        Ja też czasami idę do Poli tylko po to ,żeby ją przytulić i pzrewrócic na
                        drugi boczeksmile
                        Do picia daję Małej rumianeczek,żeby sie nie zapychała- po tych słoiczkach.Na
                        początku się krzywiła ale teraz normalnie pije - oczywiście taką słabiutką. "Co
                        trzeba" robi codziennie nawet kilka razy (sic!) smile
                        Postaraj się może dać Kamilce butelkę ,niech ma radosc i sama ją np.trzyma
                        (oczywiście,przygotuj sie ,że troche nachlapie).

                        Poza tym Pola juz raczkuje - dzisiaj zaszła na tych kolankach pod choinkę ( z
                        baseniku do choinki jest 1,5 m)
                        Acha,muszę zdementować tą moją rzekomą ciążę .Przeszły święta i brzuch
                        zmalał....smile)

                        pozdrawaimy i całujemy!!

                        • rosie.rosie Re: Zle sie wyrazilam 06.01.05, 17:54
                          Spokojnie, ja tylko tak zartem wink

                          Odnosnie zabaw, to musze Wam jeszcze cos napisac.
                          Porozmawialam sobie ostatnio z pewna kobitka rehabilitantka.
                          Twierdzi ona, ze na podstawie jej obserwacji, najlepiej i najszybciej
                          rozwiajaja sie ruchowo te dzieci, ktore nie sa noszone na rekach
                          ani "lezaczkowane", lecz te ktore czesto bawia sie na podlodze.
                          Otoz, szkraby w wieku naszych dzieci potrzebuja duzo przestrzeni po to, zeby
                          cwiczyc te swoje przewrotki i inne fikolki. Dziecko na reku jest pod tym wzg.
                          ograniczone ruchowo. Poza tym najlepiej, gdy taki sobie dzidziuch lezy sam i
                          samodzielnie siega i wysila sie na jemu tylko mozliwe sposoby zeby zdobyc
                          zabawke, ktora nie jest w zasiegu reki. Kochane mamusie nie powinny zatem
                          podawac prosto do raczki zabawek dziecku, bo ono nie musi sie wowczas wysilac i
                          jedyne co robi to sobie lezy, a jak ucieknie zabawka to w krzyk, przyjdzie
                          mama, zabawke poda i dalej mozna sie walkonic.
                          Owszem, ma to dla mnie jakis sens tyle tylko, ze nie wiem jak Wasze lale, ale
                          moja nalezy do tych co krzycza po mame jak ucieknie zabawka, albo jak po 2
                          minutach sie znudza samotnym lezeniem.
                          Pani rehabilitantka mi na to, zeby dziecko przyzwyczajac, co sie wiaze z
                          placzem dziecka, przynajmniej na poczatku.
                          I co tu robic?
                          Katowac dziecko psychicznie, zeby rozwijalo sie dobrze fizycznie?
                          A moze ja przesadzam?
                          Co myslicie na ten temat?
                          • nelka1313 Re: Zle sie wyrazilam 06.01.05, 22:27
                            To trochę jak z tymi metodami uczącymi samodzielnie usypiać.Niby to dla dobra
                            dziecka ale płacz wyzawla w nas wątpliwości.To raczej noramalne,że dziecko
                            wścieka się jak nie może dosięgnąc czegos co jest blisko widzi to i nic...
                            Myślę,że łagodniejsza jest metoda podsuwania zabawek.Ja tak robie z Martulą.Nie
                            daję jej do rączki zabawki tylko przesuwam tak blisko,że prawie dosięga ja
                            paluszkami.Widzę,że to ja dość motywuje i zaczyna sobie dalej kombinować-bo
                            przecież juz prawie ja ma.Po pewnym czasie mozna zacząć odsuwać je jeszcze
                            dalej i jak maluda dopełznie do nich, znów przesuwać itd.U nas to sie w miare
                            sprawdza.Co prawda Marta jeszcze nie pełza poruszając na przemian nogami ale
                            mocno podnosi tyłek do góry i odpycha się nogami.W połączeniu z turlaniem
                            predzej czy póżniej zdobywa to co chce.

                            pozdrowienia
                            • tupelo Re: Zle sie wyrazilam 07.01.05, 09:53
                              Mysle, ze rehabilitantka ma zupelna racje. Tzn. na pewno trzeba wziac tez pod
                              uwage indywidualne predyspozycje dziecka oraz ewentualne problemy
                              neurologiczne, np. ze wzmozonym lub zbyt slabym napieciem miesniowym. Wydaje mi
                              sie tez, ze teraz troche za pozno na przyzwyczajanie do zupelnie samodzielnej
                              zabawy - wlasnie ze wzgledu na placz, prostesty... Zosia tez lubi, jak ktos
                              jest przy niej, wtedy nawet potrafi sie sama bawic, ale w obecnosci kogos
                              doroslego, a jak jest sama, to zaraz wola. To sa nasze pierwsze dzieci, wiec
                              poswiecamy im maksymalnie duzo czasu, jestesmy nimi zafascynowane, pilnujemy,
                              zeby nic im sie nie stalo. Kazde nastepne dziecko nie bedzie juz mialo tak
                              dobrze, bo zawsze ta uwaga musi byc juz podzielona. Ja nie zaluje, ze
                              troche "rozpuscilam" Zosie. A raczkowac, chodzic na pewno sie nauczy, co z
                              tego, ze moze dwa miesiace pozniej niz inne dzieci?
                              A propos. Wiecie, ze raczkowanie jest b. wazne? Dzieki ruchom naprzemiennym
                              tworza sie polaczenia miedzy obiema polkulami mozgu. I mniejsze ryzyko np.
                              dysortografii, dysleksji...
                              buzka
                              Monika
                              • rosie.rosie 1.lezenie, 2.raczkowanie, 3.siedzenie,4.stanie 07.01.05, 23:33
                                Taka ponoc jest kolejnosc. Chociaz podobno niektore dzieciaki nie raczkuja i od
                                razu biora sie za stawanie. Dobrze jednak jak dziecko raczkuje, chociaz nie
                                wiedzialam o tym o czym piszesz Moniko.

                                Kamilka na razie jest na etapie poczatow pelzania. Podnosi pupe wysooooko do
                                gory i probuje sie przesuwac. Kreciolek jeden wierci sie coraz bardziej, wokol
                                wlasnej osi, przekreca to na brzuszek to na plecki itd. Jeszcze nie siedzi i
                                prawdopodobnie usiadzie sama dopiero gdzies w lutym - tak przepowiedziala nam
                                rehabilitantka. Przestrzegla jednoczesnie przed sadzaniem dziecka zanim samo
                                nie nauczy sie siadac. Tzn. mamy jej nie opierac, nie sadzac w kacie fotela,
                                czy tez nie obkladac poduchami - to bardzo wazne. Dlatego pisze o tej
                                kolejnosci, chociaz pewnie sa i takie dzieci, ktore robia to inaczej, nie wiem.
                                Zastanawiam sie tylko czy Kamilka jako jedyna jeszcze nie siedzi. Ogladajac
                                zdjecia Waszych pociech widze je juz na krzeselkach.

                                Moniko, jak Zosi w spacerowce? Rozkladasz na plasko?
                                Zima w tym roku taka ciepla na razie, tez coraz czesciej mysle o przesadzeniu
                                Kamilki do spacerowy. Robi sie na prawde ciasno w gondolce.

                                Maz mnie pogania.
                                Pora konczyc.
                                Dobrej nocki.
                                • aninia1 Re: 1.lezenie, 2.raczkowanie, 3.siedzenie,4.stani 08.01.05, 09:09

                                  he he Rosie, szykuje sie na raczkowanie pełną parasmile)

                                  Nie przejmuj się siedzeniem a raczej brakiem samodzielnego siedzenia,Pola
                                  sama tzn.posadzona siedzi chwilke i fika na bok:0 .Sama jesszcze nie siada ale
                                  w spacerówce ładnie się podciąga.Oczywiscie nie sadzam jej za bardzo -
                                  najczęściej ma rozłożone plecki a w krzesełku do karmienia siedzi tylko i
                                  wyłącznie do jedzenia.Lubi to krzesełko ,poniewaz więcej widzi i może lepiej
                                  obserwować co się dzieje dookoła niejsmile

                                  Wczoraj oglądała rybki w akwarium - ale jej się podobało! Wielkich oczu
                                  dostała!!

                                  Rosiee jak Kamilce idzie jedzenie zupek ,kremikow i dań ,deserkow?

                                  Myślę,że trzeba bedzie sie rozejrzec za jakimis przepisami do samodzielnego
                                  gotowania,bo Poli juz sie chyba nudza te smaki.Ostatnio Babciusia dała małej
                                  serek homog.( z cukrem o zgrozo...)Bardzo jej smakował ale teraz chyba ma
                                  problem...potrzebna jest jakas tabela zywieniowa albo cos w tym stylu..

                                  Pozdrawiamy!!
                                  • jola.wie "bawi się" 08.01.05, 10:55
                                    Oczywiście, pisząc, ze mdazia się Bawi, nie wdawałam sie w sczegóły
                                    techniczne smile)). Kiedy jestem z nią sama w domu, zabieram ją wszędzie z sobą:
                                    po kolei sprzatamy pokoje (a tam się zawsze znajdzie coś do zabawy albo
                                    przynajmniej coś do czego można piszczeć! Ścielimy łóżka, robimy "wiatr"
                                    kołdrami i tego typu atrakcje. W łazience też jest ze mną w bujaczku, siedzi na
                                    pralce i dużą frajdę sprawia jej obserwowanie jak ja się kąpię, poza tym ma w
                                    łazience w zasięgu ręki powieszone różne ciekawe rzeczy do zabawy. W kuchni w
                                    krzesełku do karmienia najbardziej lubi patrzec jak rozpakowywauję zmywarke i
                                    otwieram te wszystkie magiczne szafki z kolorową zawartością, do których ona
                                    się już niedługo zacznie dobierać smile)) Już mi wywaliła patelnie z szafki, nie
                                    wiem jak ale jej się to udało, mamy nawet odnośne zdjęcie! Podczas pracy
                                    odkurzacza siedzi cicho jak trusia (widać czuje respekt! smile), ale szalenie
                                    zainteresowana. W kuchnio-salonie bawi się też sama, na kanapie albo na
                                    podłodze, albo siedząc ze mną przy kuchennym stole - ja przy kompie, ona w
                                    krzesełku przed stosem zabawek. Czasem sama się zajmuje, czasem trzeba jej
                                    pomagać, to znaczy być obok, zagadywać, pokazywać zabawki, ale kiedy zaczyna ją
                                    niecierpliwić bawienie się samej to znak, że tak naprawdę chce czegoś innego
                                    niż zabawa. Jasne, że można jej wtedy odwracać uwagę zabawą, ale to działa
                                    krótko. Bawi się sama po obudzeniu, potem cierpliwośc jej opada, późnym
                                    popołudniem wymaga towarzystwa, a wtedy jest już szanowne rodzeństwo, wpada też
                                    babcia, tatuś się zainteresuje, a kiedy już nic nie działa, to zawsze mozna się
                                    ubrać i gdzieś się wyprawić, choćby w nosidle do sklepu, albo gdzies
                                    samochodem, zawszeć to jakaś atrakcja. W bardzo mądrej książce przeczytałam
                                    ostatnio, żeby zapomnieć o pojęciu "wychowanie" przed ukończeniem przez dziecko
                                    I roku życia. Do tego czasu należy bez ociągania się zaspokajać wszystkie
                                    potrzeby dziecka, chce się bawić, niech się bawi, nie chce spać, niech nie śpi,
                                    chce jeść, dac mu jeść, marudzi - wziąć na ręce, NIE POZWALAĆ DZIECKU PŁAKAĆ!!!
                                    po co? Żeby dac dziecku odczuć, że jego potrzeby się liczą, a wyrażanie tych
                                    potrzeb, czyli jego "głos" posiada moc sprawczą. Żeby się podświadomie
                                    nauczyło, że ma wpływ na swój "los". Twierdzi się, że w pierwszym roku życia
                                    biorą się zalążki zahamowań w tym zakresie. Nie należy tez dziecka przesadnie
                                    oszczędzać, trzeba, żeby uczestniczyło w życiu dorosłych, a więc zabierać go ze
                                    sobą, oczywiście nie na huczne czy zadymione imprezy, ale do kina, na zakupy,
                                    do znajomych, do urzędów - jak najbardziej! A kto tylko może, to nawet ze sobą
                                    do pracy!
                                    Dieta: pomału nadchodzi czas na próbowanie różnych rzecy, Madzia też zaczyna
                                    się interesować, co my tam wcinamy! Pomijam, że do najulubieńszych zajęć należy
                                    spoglądanie z mojego ramienia na bulgoczącą zawartość garnków w porze gotowania
                                    obiadu, a potem oglądanie, jak te kolorowe papki wkładamy do ust przy pomocy
                                    widelca na przykład (widelec jest taki fascynujący, że rzuci każdą zabawkę!) -
                                    o wiele lepiej Madzia zjada zupkę, kiedy karmiąc ją udaję, że ja jeż ją jem! Z
                                    dorosłych rzeczy dostała już do spróbowania ziemniaki (bezpieczne), krzywiła
                                    się, bo konsystencja jej nie odpowiadała, ale była wyraźnie usatysfakcjonowana,
                                    ze traktujemy ją jak "dorosłą", mokroskopijną dozę twarożku (!), skórkę od
                                    chleba (!) - nic jej nie było - i dwa razy do polizania cytrynę - UWIELBIA i w
                                    dodatku się nie krzywi, tylko chce JESZCZE! I ostatnio, kiedy gotuję dla całej
                                    rodziny rosół, to zanim go przyprawię, wyławiam dla Madzi porcję i ją miksuję,
                                    a dopiero potem solę, pieprzę i wegetuję dla reszty. Ale póki co matczyny cycek
                                    jest kwintesencją szczęścia i błogości i jest bezdyskusyjny.

                                    A teraz poczytam zaległości smile)))

                                    (aninia, na basen zabieram (o, właśnie dzisiaj nie poszłyśmy smile)) tylko
                                    pieluchę, wszelkie "udogodnienia" typu kółka czy skrzydełka (zresztą skrzydełka
                                    to chyba jeszcze nie teraz) nam przeszkadzają, najbezpieczniej jest tylko na
                                    maminych rękach)

                                    Papaczki
                                    • nelka1313 Re: "bawi się" 08.01.05, 15:36
                                      Jolu jak zwykle Madzia wypadła super na zdjęciach.

                                      Tak czytam wasze posty i zastanawiam sie czy same juz coś gotujecie maluchom.Ja
                                      co prawda ściągnełam sobie książkę kucharską dla niemowląt(mogę podesłać) ale
                                      zastanawiam sie na jakich warzywkach robić jedzonko.Nie jestem pewna co
                                      do "bezpieczeństwa " tych bazarowych.Domową mam tylko marchewkę ale całą resztę
                                      musiałabym kupić.Czasem czytam jak dziewczyny piszą,że dałja maluchom to
                                      marchewkę, to jabłuszko, gruszke winogronka-wszystko surowe- jak myslicie takie
                                      nasze sklepowe nadają się juz dla naszych szkrabów?

                                      pozdrawiamy

                                      ps. a tak na marginesie, to piekna mamy wiosne tej zimy prawda?
                                  • rosie.rosie amciu, amciu 08.01.05, 22:52
                                    Ania, Kamilka je na razie zupki jarzynowe i jarzynowe z mieskiem oraz z
                                    deserkow na razie tylko jabluszko. Nowosci wprowadzam stopniowo. Zupki na razie
                                    sie chyba nie nudza, bo kupuje rozne, Gerbera ale tez BoboVity i inne, wowczas
                                    nie narzekam na brak urozmaicenia. Poza tym BoboFruit ma mnostwo roznosmakowych
                                    deserkow.
                                    Gotuje tez czasem sama np. buraczki, ziemniaczki czy marchewke jak dostane od
                                    jakiegos dzialkowicza i mam pewnosc, ze sa ekologiczne. Tyle tylko, ze mamy
                                    zime i niewiele jest takich co maja zapasy.
                                    Aha, a z soczkow podobno mozna robic kisielki, musisz poszperac np. na podforum
                                    Wszysko o jedzeniu.
                                    Ja tez mam te ksiazke kucharska, i to nawet nie jedna, ale mowiac szczerze to
                                    do niej nawet nie zajzalam.
                                    Na razie Kamilce smakuje i nie nudzi sie podawane przeze mnie jedzonko.
                                    Dzis wtrabila podobno caly sloiczek zupki, zgadnijcie kto karmil - babcia
                                    oczywiscie!wink
                                    A o podawaniu surowych warzywek i owocow to na razie nie mysle, bo jak to
                                    wsuwac jednym zebem? Poza tym nie ma swiezych, takich na prawde, prosto z
                                    krzaka, a przechowywane.. jakos nie mialaby odwagi, przynajmniej teraz na
                                    poczatku karmienia. Mam nadzieje, ze na wiosne to sie zmieni, bo przeciez
                                    kiedys trzeba w koncu sprobowac, prawda?
                                    • rosie.rosie Re: amciu, amciu 08.01.05, 23:03
                                      Aha, dla urozmaicenia menu sama robie tez mieszanki wybuchowe. Mieszam np.
                                      brokula z marchewka, albo ziemniaczkami, buraczki z ziemniaczkami itd. itd.
                                      Mlodej to o dziwo smakuje
                                      wink
                                      nie mowiac juz o tym, ze nadal nie chce niczym popijac oprocz mleczka z piersi,
                                      ktore wciaga po tych moich wynalazkch.
                                      Ostatnio tak ja zatkaly te papki, ze az charczala, myslalam, ze wtedy sie
                                      przekona, ale nie, jej to nie przeszkadzalo za bardzo.

                                      No to pa.
                                      Udanej niedzieli.
                                      • aninia1 Re: amciu, amciu 09.01.05, 01:23
                                        He He rosiee- widze ,że się rozkręciłać z tymi papkami hi hi. U mnie też
                                        Babciusia świetnie radzi sobie z karmieniem małej.Zakłada jakieś
                                        maski,peruczki ,tańczy i spiewa - normalnie zwariowała !! Za to efekt jest
                                        świetny - wszystko zjedzone !Nikt tak nie nakarmi maluszka jak..Babciusia!!
                                        Co do mieszanek wybuchowych to ostatnio zrobiłam słoiczek(obiadek) a do tego
                                        starte jabłuszko albo kleik na cherbatce rumiankowej.Ratunku!! - potrzebuje
                                        książkę kucharską ! smile

                                        pozdrawiam i pomykam spac,chyba sie zasiedzałamsmile
    • tupelo O diecie, rozwoju, rehabilitacji... 09.01.05, 23:42
      Hello,
      nawet nie wiecie, jak Wam zazdroszczę, że Wasze córeczki tak pieknie jedzą
      różne zupki, dania itp. Zosia deserek jeszcze zje (ale nie zawsze), tzn. zje
      tak z 1/3 słoiczka na raz, ale zupka w każdej postaci i w każdym smaku jest be!
      Niezła była jeszcze dynia Gerbera, ale robione przeze mnie lub babcie lub inne
      zupki ze słoiczków różnych firm są okropne! Aż ją trzęsie z obrzydzenia!
      Zosia już bardzo ładnie siedzi, nie leci zaraz na bok, potrafi tak wysiedzieć i
      parę ładnych minut bez żadnego podtrzymywania. Nachyla się po zabawki, bierze
      je z przodu, z boku, nawet z tyłu... Wiem, że to może za wcześnie i że być może
      za wcześnie nauczylismy ją siedzieć (bo siadać sama jeszcze oczywiście nie
      umie), ale... tak wyszło. Muszę przyznać, że trudno wytrzymać dziecko tylko w
      pozycji leżącej, półleżącej do tego 9 mies, kiedy to samo powinno siadać,
      Rosie, podziwiam Cię za konsekwencję! Bo czasem Zosia siedzi i na moich
      kolanach, czasem jest noszona w pozycji prawie siedzącej, a że szybko i pieknie
      podciagała się do siadu, nie był to wielki problem. Staram się nie trzymać ją
      za długo w tej pozycji, jednak najwięcej oczywiście leży.
      Poprosiłam do domu panią rehabilitantkę. Powiedziała, że Zosia ma słabe mięśnie
      pleców, więc trzeba je wzmcnić (np. nie podnosi się na brzuszku na
      wyprostowanych rękach), przydałoby się ją też przysposabiac do raczkowania
      poprzez tworzenie wzorców, a także wzmocnic nóżki i ustabilizować miednicę. No
      więc ćwiczymy: najpierw nóżki w leżeniu na plecach: zginamy w stawach
      biodrowych i prowadzimy do jednego boku i drugiego, także na skos (kolanko do
      przeciwległej rączki), potem ćwiczymy rączki: podnosimy na przemian,
      krzyzujemy, potem ruszamy barkami. Na brzuszku podkurczamy kolanka na przemian
      do boków, patrząc czy wyciaga przeciwległą rączkę, prostujemy rączki i
      wyciagamy do przodu i do góry, turlamy się... Kupilismy też piłkę, taką dużą do
      skakania, z rogami i na tej piłce kładziemy Zosię na brzuszku i kołyszemy na
      boki i do przodu, bardzo do przodu, aż dotknie rączkami podłogi... Powiem wam,
      że muszę się sporo namęczyć, żeby ona myślała, że to zabawa. Inaczej ryczy w
      niebogłosy. A panią rehabilitantkę od razu wyczuła, że ona to nie przychodzi o
      tak, w odwiedziny, tylko coś chce. Jak ćwiczy z nią rehabilitantka, Zosia
      płacze strasznie, tak mi się serce kraje sad
      Nie bylismy u neurologa. Babcia pediatra nie da skierowania, bo uważa, że
      wszystko jest OK, mąż też mówi, żebym nie szła. Według tego, co powiedziała o
      Zosi rehabilitantka, Zosia nie ma problemów neurologicznych, ale warto byłoby
      ją zbadać. Niestety, jestem osamotniona z tym problemem. Może się wybiorę
      prywatnie i w tajemnicy wink
      Chcemy wziąć opiekunkę na 2-3 godziny dziennie. Chodzi mi o to, żebym mogła
      pisać swoje prace, bo wieczorami jestem za bardzo zmęczona i nie zawsze mi to
      wychodzi. Aż smutno mi się robi na myśl, że ktoś obcy będzie Zosię tulił...
      A ze spaniem u nas znowu gorzej, tym nocnym. Zosia budzi się po 1,5 godz.,
      musze ją wtedy przytulić, ona kładzie na mnie nózki i łapie mnie za bluzkę,
      żebym jej nie uciekła i śpi dalej. Czasami po godzinie znów się budzi. A potem
      śpi koło mnie i jest nadaktywna, tzn. kopie mnie przez sen! Je w nocy może 2
      razy i trzeci raz nad ranem. Podobno dzieci, które jedzą co godzinę, wcale nie
      robią tego z głodu, tylko dlatego, że czują się bezpiecznie przy maminej
      piersi, chcą się popieścić. Do tego w 8 miesiącu pojawią sie u dziecka strach
      przed porzuceniem/opuszczeniem. Stąd kłopoty ze snem.
      Wiem, że Jola jeździ z Madzią do hipermarketów, ale napiszę Wam szczerze: my
      byliśmy raz, w lecie. Zosia się oczywiście obudziła w samym środku hali
      sklepowej, zrobiła kupę, zaczęła płakać, przewijałam ja w jakims niewygodnym
      pokoiku, potem nie chciała przestać płakać, musielismy szybko kończyć zakupy, w
      związku z czym nie kupiliśmy wielu rzeczy, które trzeba było kupić. I wtedy
      powiedzieliśmy sobie, że juz jej nie zabierzemy do hipermarketu, przynajmniej
      na razie.
      Ulubione zabawki Zosi: telefon bezprzewodowy, łyżeczki wszelkiej maści,
      długopis, jej własna szczoteczka do zębów, notesik przypięty na lodówce, klucze
      do domu i do samochodu...
      Ściskam Was mocno, pozdrawiam Wasze maluszki.
      Monika
      • aninia1 Re: O diecie, rozwoju, rehabilitacji... 10.01.05, 00:07
        Monika!!

        Twoja Zosia to sliczna i mądra dziewczynka.Jeżeli chodzi o jedzenie to moze
        zobacz,moze ma swoje ulubione smaki?Dziesko 8 -miesieczne ma juz dosyc
        urozmaicony jadlospis. W tek internetowej ksiazeczce sa super przepisy ! Juz
        dzisiaj zrobilam zupke ,ktora spalaszowala cOreczka.Wiem ,ze ona nie lubi za
        bardzo smaku kwasnego ( ciekawe jak zareaguje na cytrynke???),wiec do jabluszka
        dodaje bananka i kleik.Jak dziecko nie ma ochotu to mozna podac hmm dokoncze
        pozniejsmile)
        • aninia1 Re: O diecie, rozwoju, rehabilitacji... 10.01.05, 17:01
          cd.W każdym razie takie Maluszki też mają swoje smaki - tal
          zaobserwowalam.Staram sie podawac (dac jej do probowania) jak najberdziej
          urozmaicone jedzonko - wtedy wiem co jej najbardzij "podchodzi",Czasami ma
          apetyt a czasami zaciska buzke i nic sie nie da zrobićsmileMoze jak słoiczki nie
          podchodzą to swojska zupka bedzie smakowala?Wczoraj miksowana zupka zostala
          zaserwowana dziecku na obiad.Bylo ok.Kazdy dzien jest swojego rodzaju
          eksperymentem - jak zareaguje na brokulki albo dynie? Juz widze te podwojne
          obiadki( jeden dla nas drugi dla dziecka) hmmm.Jak to pogodzic wszystko? Acha
          Nasz Dziadzio pozazdrościl Babciusi sukcesów w karmieniu dziecka i wziął się za
          serwowanie Malej babki piaskowej ( ze sklepu).....zdązyłam wyjąć z pyszczka..

          pozdrawiamy!!

          • jola.wie Re: O diecie, rozwoju, rehabilitacji... 10.01.05, 18:21
            Jak dziecko czegoś nie lubi (się krzywi, parska) to nie dawać - twierdzi nasza
            pediatra (swoją drogą dawnośmy jej nie widziały smile)), ponoć jeszcze nie czas.
            Kiedyś zatęskni i będzie chcieć. Albo nie będzie. Madzia lepiej wchłania zupki
            niż owocowe deserki, zaczyna ją fascynować konsystencja, dzisiaj (po raz drugi
            i pół wink dałam jej pocyckac morelę. To znaczy sama sobie wzięła z miseczki i
            widząc, że ja jem, nawet jej się specjalnie nie przyglądała, tylko od razu
            wpakowała do buzi. Kupy z tego nie było żadnej, ani zdrowej , ani chorej smile))
            Chętniej męczy się nad kawałkiem jabłka (oczywiście pod ścisłą kontrolą) niż je
            utarte. Zaczęła pić soki przecierowe ze smakiem, choć do tej pory ją wykręcało.
            Ale oprócz zupek, wszystko dostaje incydentalnie. Woli obiadek popić mlekiem z
            piersi niż sokiem czy herbatką z butelki. Zupki czasem gotuję, oczywiście z
            tego, co kupię w warzywniaku. Ze "swojskich" warzyw została mi już tylko
            cebula smile)), której Madzia nie jada.
            Monika, skorzystam z opisów ćwiczeń twojej Zosi, ja sama się jeszcze nie
            zatargałam do rehabilitacji, ten tydzien nie zapowiada się różowo, bo mąż
            wyjeżdża i zostaję sama. To znaczy z trójką dziecek smile)
            Monia, mam nadzieję, ze nie wyszłam na jakąś sadystkę z tym hiperem smile)) ale po
            pierwsze Madzia ma tę rozrywkę średnio raz na dwa tygodnie, a po drugie, jest
            to dla niej autentyczna rozrywka, bo szalenie ją bawią kolorowe regały i
            wiszące z sufitu plansze, a już w dziale zabawkowym możemy zrobić dłuższy
            popas! wink)), można jej wetknąć do rąk np. nowe zmywaki kuchenne w foliowym
            opakowaniu, a zabawa jak nie wiem co!,a po trzecie kiedy jestem z nią staram
            się zrobić naprawdę szybki przelot! (w ostatniej ostateczności w weekend!)
            Coś tam chciałam jeszcze...., ale.... obudziła się królewna, a po tonacji
            płaczu wnoszę, że kolorowych snów to ona nie miała, biedaczka smile)))
            • nelka1313 czerwona wysypka- co to??????/ 10.01.05, 21:41
              No i mamy wysypkę.Takie czerwone kropeczki szczególnie na piersikach i brzuszku-
              mniej na pleckach.Nie mam pojęcia od czego i co to może być.Czy to możliwe,że
              od czegoś co zjadłam? czy to- mam nadzieję,że nie- jakies choróbsko? Dodam,że
              bużka jest normalna, bez żadnych wyprysków.Tylko z apetytem było dziś nie
              najlepiej i ogólnie mała cos marudziła.
              Kochane jak wiecie co to może być to dajcie znać-bo moja przewrażliwiona mama
              straszy mnie szkarlatyn ą :-0
              • aninia1 Re: czerwona wysypka- co to??????/ 12.01.05, 17:59
                Nic mi nie przychodzi do glowy.Moze uzywasz jakiegos nowego proszku do prania
                albo do pluklania? Oczywiscie,moglas cos zjesc albo dałas dzidziusiowi cos na
                co nie jest gotowy??.Mam nadzieje ,ze to nie ospa?? Pisz szybciutko ,co mowi
                lekarz,bo to on powinien dokladnie wiedziec!!

                pozdrawiamy!!
                • nelka1313 Re: czerwona wysypka- co to??????/ 12.01.05, 21:17
                  A juz myslalam ze ta wysypka byla przejsciowa, bo dzis rano mala miala tylko
                  nielizyne kropeczki.Tak kolo poludnia probowalam jej podac kaszke
                  mleczno+ryzowa ktora podaje od tygodnia.Boze tak ja wysypalo,ze po pol godzinie
                  bzlismz u lekarki.Nie wiem czy to po tej kaszce'ale teraz miala slady nawet
                  kolo ust!!Brzusyek i plecki cale czerwone,az cieple i pojawily sie babelki !To
                  bylo strasyne, lekarka dala zastrzyk,zapisala calcium i masc.Na szczescie po
                  zastrzyku malej wszystko przeszlo a ja nie mam pojecia co i po czym to bzlo!

                  sorki za brak polskich liter ale mi sie cos z klawiatura porobilo.

                  pozdrawiam
                  • rosie.rosie Re: czerwona wysypka- co to??????/ 12.01.05, 22:01
                    Zabrzmialo na prawde groznie.
                    Prawdopodobnie to po kaszce, ale ktoz to wie. Czasem tak sie dzieje, ze dziecko
                    uczula sie na jakis produkt dopiero po dluzszym kontakcie z nim.
                    U nas tez bywaly podobne historie, do dzis nie wiem po czym Pyza miala wysypke.
                    Dermatolog sugerowala wlasnie, ze to moglo byc nie z powodu nowego jedzenia czy
                    kosmetyku, ale od dluzej uzywanego. U nas postawila na plyn do kapieli
                    Jonhsona, ktory uzywalam okolo miesiaca przed pojawieniem sie wysypki.
                    Odstawilam i do dzis nie uzywam, ale wcale nie mam pewnosci, ze to od tego
                    bylo. Mam zamiar sprobowac go jeszcze, bo Kamilka jest juz starsza i byc moze
                    nie bedzie juz tak reagowala, jesli to bylo to!
                    A coz to byla za kaszka i na jakim mleku?
                    Dobrze, ze juz bylas u lekarza i sytuacja jest zalagodzona.
      • rosie.rosie Re: O diecie, rozwoju, rehabilitacji... 12.01.05, 22:30
        Jemy zupki jarzynowe, jarzynowe z mieskiem i jabluszko. Doktor zalecila
        rozszerzanie diety o kolejne owoce. Nastepnie mam sprobowac z jogurtem i
        serkiem bialym. Kaszke kukurydziana w kazdej chwili moge wprowadzic. A jak
        zalecaja Wasi lekarze? Tak pytam z ciekawosci.
        My mamy dwie panie doktor. Pierwsza, to ta ze szpitala, gdzie Kamilka sie
        urodzila, jest neonatologiem i odwiedzamy ja kontrolnie raz na 1,5 miesiaca,
        niestety tylko do roku czasuwink Druga, w przychodni rejonowej, pediatra. Mamy
        ja tylko tak w razie czego na razie.
        Ww zalecenia sa od neonatologa i tego sie na razie trzymam.
        Aha, a odnosnie kaszki to jak to przygotowac i podac?

        Sadzanie - taaak, staram sie byc konsekwentna i nie sadzac Kamilki, ale nie
        jest to takie proste oczywiscie. Mloda rwie sie do przodu tak, ze trudno ja
        trzymac w pozycji pollezacej nie mowiac juz o lezeniu, ktorego nie znosi juz od
        dluzszego czasu. Oczywiscie czasem ja trzymam w pozycji siedzacej, ale staram
        sie ja podpierac na pleckach. Chodzi glownie o to, zeby dziecka nie sadzac tak
        bez oparcia, chociaz sadzanie i opieranie na fotelu czy kanapie tez mi sie nie
        podoba, za co dziadkom juz sie dostalowink

        O rehabilitacji to juz mi sie nie chce pisac, a tymbardziej wykonywac z Mloda,
        koszmar!
        Bylysmy dzis i pol godziny wysluchiwalam spazmow mojego dziecka.
        Gdy weszlysmy do gabinetu pani konczyla z jednym dzieckiem, ktore juz od
        jakiegos czasu musialo plakac. Gdy Kamilka to uslyszala i zobaczyla tez udezyla
        w placz. Przemarudzila swoje pol godziny, a do widzenia zarazila placzem
        kolejne dziecko, ktore bylo po nas.
        Poszlysmy niby dlatego, ze Mloda zaciska wciaz piastki, czego niby nie powinna
        robic. Tymczasem pani rehabilitantka oprocz piastek zajela sie rowniez tym, ze
        Kamilka niechetnie jeszcze i nieczesto lezac na brzuszku podnosi sie na
        raczkach do gory i nie podnosi brzuszka.
        Wiecie co, zastanawiam sie czy to wszystko ma sens? Meczyc dziecko tylko po to,
        zeby zaczelo cos robic zgodnie z zaleceniami ksiazkowymi, bo majac 7,5 miesiaca
        to juz powinna robic to i to. A jesli zacznie raczkowac czy siedziec pozniej
        niz powinna, to co w tym zlego?
        Dopoki Kamilka miala asymetrie ulozeniowa to ok, trzeba bylo to poprawic.
        Teraz, gdy jest juz dobrze z tym, to zawsze mozna sie do czegos innego
        przyczepic, no nie?
        Moze tak bym sie nad tym nie wytrzasala, gdybym nie miala z Mloda takich
        problemow z cwiczeniem. W domu nie jestem w stanie pocwiczyc z Nia dluzej niz 3
        minuty, a w gabinecie jest placz i ogolne zdenerwowanie. Kamilka odlozona na
        chwilke, pozostawiona sama sobie nagle milknie i zamienia sie w aniolka..
        To podobno taki wiek.
        Poza tym mamy teraz inna pania do cwiczen i ma ona troche inne podjscie.
        I co z tym zrobic?
        • beciaw77 do tupelo i Was wszystkich;-)) 13.01.05, 08:03
          tupelo dzieki za zdjecie Aniołka-śliczne!!!
          Dziewczyny zagladam tu rzadko-z braku czasu i tylko żeby poczytac i zobaczyć co
          u Was słychać ale jestem myślami z Wamiwink)!!
          Pozdrawiam Was serdecznie!!!
          Usciski!
          Beata
          • jola.wie re 13.01.05, 12:27

            • jola.wie Re: re 13.01.05, 12:37
              no własnie, poprzednie wysłało się samo smile)) a treśc nie zdążyła zaistnieć.
              Zajrzę znowu po południu, ogólnie to jestem zawstydzona, jak ambitnie
              podchodzicie do dzieci, mnie udało się wreszcie zarejetsrować do neurologa na
              luty, potem może wreszcie zaliczę jakiegoś rehabilitanta, ale Madzia
              znów "sokowo" się uaktywniła, dosłownie od trzech dni ma takie "parcie do
              przodu", czegoś chce, ale chyba sama nie wie czego, pewnie sama się
              przemieszczać, bardzo ją bawią wszelkie ćwiczenia ruchowe,
              uwielbia "szaleństwa", nie da się odłożyć i zostawić na choćby minutę, a kiedy
              ją biorę na ręce, to nie chodzi już tylko o samo na nich przebywanie, tolko,
              żeby się coś działo!!!! Odwiedziła nas o miesiąc starsza Emilka, która stoi już
              na własnych nogach, jak to Magda zobaczyła, tak na Emilkę wrzasnęła, że ta się
              rozryczała, co z kolei Magdę wyśmienicie ubawiło. No i miałyśmy dwie laleczki,
              jadną wrzeszczącą głośno, drugą głośno się śmiejącą, a mnie się odruchowo
              zrobiło za dziecko wstyd (!)....
              Dajcie dziecku do zabawy balon, najlepiej taki nie za bardzo nadmuchany,
              miękki, albo taki do odbijania napompowany, super zabawa, można odbijać rączką,
              nosem, czołem, miękki da się pocyckać, świetnie nadaje się do kąpieli, a co się
              dzieje, kiedy napompowany puścimy "w pokój"! fantastycznie pierdzi i radości po
              pachy!
              Z janowszego "dziecka" dowiedziałam się, ze robiłam błąd dając dziecku (dwa
              razy) "rosołek" - ponoć nie wolno podawać mięsnego wywaru, więc mięsko ugotowac
              osobno i zmiksować z zupką jarzynową. Ja wczoraj dałam żółtko. Dzisiaj też
              zamierzam (zrobiłam dwie porcje wink))
              pa
              • rosie.rosie nocne karmienie 14.01.05, 23:08
                Kobietki, jak tam u Was z nocnym karmieniem ostatnio?
                Kamilka budzi sie czesto na karmienie, srednio co 2h.
                Pediatra w przychodni doradzila mi podawanie butelki np. z woda lub herbatka i
                stopniowe odzwyczajanie od tak czestego karmienia.
                Z kolei nasza druga doktor neonatolog ze szpitala nie zaleca zadnych zmian na
                razie w tym temacie.
                Co Wy na to?
                Czy 7,5 miesieczne dziecko potrzebuje jesc tak czesto w nocy?
                Podajecie cos do jedzenia przed spaniem oprocz piersi?
                Szczerze mowiac jest to b. uciazliwe dla mnie i mojego meza tez. Kamilka spi z
                nami po srodku lozka. W nocy wciaz musimy sie zamieniac miejscami.

                Jolu, czy masz jakis problem z Madzia, ze idziesz z nia do neurologa, czy tak
                po prostu kontrolnie?
                Jak Madzi smakowalo zoltko?

                Nelka jak tam Martusi wysypka, minela juz?

                Piszcie kobietki, piszcie wiecej.

                Pozdr
                • aninia1 Re: nocne karmienie 15.01.05, 17:18
                  Hej,

                  Rzeczywiscie wesolo jest z tym nocnym karmieniemsmile U nas ja spie w srodku a
                  Mloda jest zabezpieczona tez z drugiej strony.To ja musze w nocy sie
                  przemieszczec.Raz jest m w srodku a raz Pola spi miedzy nami.Maz sie nie skarzy
                  bo i tak jest lepiej jak bylo wczesniej.Busze sie na karmienie (tzn.jestrem
                  budzona ) tak 3 razy w ciagu nocy.Ostatnio klade dziecko o 20 a ona budzio sie
                  o 1 na pierwsze karmienie!! Jessuu jaka ulga!!
                  Jezeli chodzi o ostatnie karmienie to jest to pierssmile Jeszcze przed kapiela
                  albo po podaje jej jakas papke ( np.to co nie zjadla na obiad..)
                  Zoltko gotowane dodaje do jarzynowej zupki,ktora sama robie i Poli one bardzo
                  smakuja.

                  Czy Wasze Maluszki mają wiecej zebow czy ciagle dwa?? hmm smile))

                  Nelka pisz jak Malutka ? Zeszla wysypka??

                  pozdrawiamy!
                  • nelka1313 Re: nocne karmienie 15.01.05, 20:16
                    witajcie kochane

                    U nas wysypka na szczęście zeszła zaraz po zastrzyku.Pani doktor
                    stwierdziła ,że to na pewno nie od kaszki,bo wtedy wysypka wyglada inaczej, ale
                    mi ta kaszka wydaje sie najbardziej p rawdopodobna.Jak na razie Marta jej nie
                    dostanie.Co do jedzenia to bardzoooo wam zazdroszczę!U nas podstawa to pierś!O
                    żółtku już nie wspomnę.Po zupce z jego dodatkiem Marta odmówiła wszystkiego co
                    nie jest mlekiem na tydzień.
                    Nocne karmienie u nas ciągle jest.Szczerze to już bym chciała je
                    ograniczyć.Jestem naprawdę zmęczona i strasznie uwiązana.W nocy nikt nie
                    nakarmi małej tylko ja.

                    muszę uciekać bo Marta nie śpi i się wkurza.
                    dokończe potem.
                    • rosie.rosie Re: nocne karmienie 15.01.05, 20:41
                      Tak, z tymi wedrowkami nocnymi to jest wesolo. Na poczatku, gdy Kamilka byla
                      mala to tez ja po prostu przekladalam, raz na srodek, raz na bok - a wtedy ja
                      na srodku. Maz sobie spal, w ogole nie wiedzial, ze karmie. Gdy Kamilka zaczela
                      sie wiecej ruszac stwierdzilam, ze dla jej bezpieczenstwa lepiej bedzie ja
                      trzymac tylko miedzy nami, wiec biedny maz jest budzony i chcial nie chcial,
                      zamienia sie ze mna w nocy. Niestety lozko mamy tak usytuowane, ze nie stoi
                      przy scianie, gdzie ewentualnie Kamilka moglaby spac.

                      Ja przed snem nie daje Pyzie nic oprocz piersi. Tak sobie teraz mysle, ze to
                      pewnie dlatego tak czesto je w nocy, a pierwsza pobudka jest po 2h. Kiedys
                      dostala pozny deserek i na pierwsze karmienie obudzila sie po 3h.

                      Moze wprowadze kaszke, ale nie wiem jak to sie przygotowuje. Tzn. robi sie na
                      mleku modyfikowanym? Napiszcie mi prosze jak to robicie. Wolalabym, mowiac
                      szczerze nie dawac jej mleka modyfikowanego. Moze jakos inaczej mozna.

                      Elu, a moze Marte uczulilo wlasnie zoltko, bo jest to jeden z czestych
                      alergenow.

                      A Kamilka tez juz spi, mam przynajmniej taka nadziejewink
                      Pa
                      • rosie.rosie zeby 15.01.05, 20:46
                        a u nas tylko jeden zabek, dwa to juz byloby za duzo szczescia na raz!
                        • nelka1313 Re: zeby i cała reszta 15.01.05, 21:54
                          Rosie co do zółtka to na pewno nie ono uczuliło, nie dostała go dość dawno.

                          Kaszki są takie na mleku modyfikowanym lub takie gdzie dodaje sie mleko-kleiki-
                          podobno można też na wodzie je robic ale są wtedy "cieniutkie".U nas jak na
                          razie to najlepszy jest Sinlac-choć ostatnio wydaje mi się,że sie jakoś w smaku
                          popsuł.
                          Zęby są dwa i nie zanosi sie na więcej-na razie oczywiście wink

                          Zastanawiam się czy któraś z was karmi tylko piersia nie stosując butelek.Marta
                          nie wypije mleka z butki-herbatkę czasem ale mleka nie.Zastanawiam się jak ja
                          oduczyć nocnego picia skoro nie da się oszukać herbatka-kiedy nie dostaje
                          cycusia wkurza sie na całego uncertain.

                          A tak bym chciała sie wyspac, nie mówiąc już o jakimś "nocnym" wypadzie.

                          Muszę się też przyznać,że przez swięta odpuściłam małej ćwiczenia i co się
                          okazało? Kiedy niedawno poćwiczyła jej nózki zniknął cały dotychczasowy
                          opór;mogłam zrobić nawet te ćwiczenia które do tej pory sie nie dało.Na dodatek
                          mała zaczęła pełzać, co prawda widze,że lepiej radzi sobie lewą nóżka- i tu
                          poćwiczymy troche prawą.Niestety a moze stety nasuwa mi się stwierdzenie,że
                          przerwa w ćwiczeniach dobrze nam zrobiła.Teraz ćwiczymy tylko niektóre rzeczy i
                          nie za często,żeby mała traktowała jak fajna zabawę a nie przymus.Teraz to
                          dopiero prztyjemnie sie cwiczy.

                          A jak u was z rozpoznawaniem obcych? Ostatnio zauważyła,że mała ma dystans
                          tylko na początku a potem jak sobie kogoś upatrzy to go zaczyna zaczepiać.Dziś
                          przyszedł kolega taty a mała robiła takie śmieszne minki do niego-troche to
                          wyglądało jakby sie go wstydziła wink.Wogóle ostatnio zrobiła się strasznie
                          gadatliwa i naprawde widać,że bardzo duzo juz rozumie z tego co się dzieje
                          wkoło niej.
                          no to idę sie wysać, bo czasy "pieknego snu Marty" jakos mamy juz za sobą,
                          teraz jak ja karmie w nocy bardzo czesto rozbudza się gdy ją odłoze do łóżeczka
                          i cała impreza zaczyna sie od nowa

                          papa
                  • jola.wie Re: nocne karmienie 16.01.05, 20:40
                    Rosie, właśnie miałam zastosować sposób z nocną herbatką, jak mi się Madzia
                    wczoraj w nocy rozchorowała na katar! Właśnie bez cudzysłowiu się rozchorowała
                    na katar, przerażona, że coś jej utrudnia oddychanie ryczła na pełny regulator
                    większą część najgłębszej i najczarniejszej nocy. Ledwo żyję. W ogóle ostatnio
                    ledwo żyję z powodu tych karmień nocnych, mam szczerze dosyć wrednego
                    sampoczucie każdego ranka, aby się spionizować, włażę dodatkowo pod zimny
                    prysznic w nadziei że się zahartuję, ale jek los będzie złośliwy, to nabawię
                    się reumatyzmu.... Bolą mnie stawy, kark i od karku głowa od tych pozycji do
                    karmienia, w których potem zasypiam i budzę się odrętwiała. Jak już z Madzią
                    się ułoży, wybiorę się na serię masaży!
                    Dzisiaj Madzia z okazji kataru odmówiła zupki w ogóle, a wczoraj tak ładnie jej
                    smakowała (to ta zupka z żółtkiem). Ale wobec kiepskiego samopoczucia, niczego
                    nie będę pakowac jej na siłę. Zaczęłam podawać kaszkę na mleku modyfikowanym.
                    Nie starcza mi desperacji, zeby na ten cel odciągac mleko z piersi. W ogóle
                    jednak to mam problem z tymi nocnymi karmieniami, no bo jeśli będę rozszerzać
                    Madzi dietę w ciągu dnia, a w dodatku będę chciała zredukowac nocne karmienia,
                    to w końcu pokarmu będzie za mało. Mówią, żeby jak najdłużej zachować te
                    karmienia nocne własnie. No nie wiem, ja mam dylemat.
                    Do neurologa wybieram się (jak widac z dużym poślizgiem) z powodu własnych
                    fanaberii, nic Madzi nie dolega, ale pani pediatra mi dała skierowanie, żeby mi
                    neurolog powiedział, że Mała rozwija się prawidłowo. I ewentualnie skontaktował
                    z jakimś rehabilitantem.
                    Koniec pisaniny, Madzia nie ma cierpliwości. Nastrój uratował jej Pikaczu, nie
                    wiem, czy kojarzycie, pokemon interaktywny, jedna z pierwszych zabawejk
                    interaktywnych (obok Furby - czy jak się to pisze), lata temu Marek ZAŻĄDAŁ od
                    świętego Mikołaja, i dostał, jak to śmiesznie gada, Madzia zafascynowana! (no,
                    już własnie nie sad()
                    Pa
                    • aninia1 Re: nocne karmienie 16.01.05, 23:23
                      U nas roznie z tym nocnym karmienieniem bywa.Zawsze jednak sie spiesze,zeby nie
                      zdążyła się za bardzo rozbudzic- bo jak się już rozzali to ciezko ja uspokoicsmile
                      Raczkowanie "idzie" całą parą -Na przód!!Do tego probuje wylazic z krzeselka
                      do karmienia!!. Cały czas śpiewa! RrrrrRRrrrrrRRRRRRrRRRRrr - coś takiego mniej
                      wiecej ( tak sobie mysle ze z wymową "R" to ona kłopotu mieć nie będzie.
                      Acha,na brokulki ( ktore kupiłam ,po przetrzasnieciu calego miasta)
                      zareagowala ..odruchem...powiedzmy,niecieka wym..Az boje sie otworzyc tę zupkę
                      dyniową..

                      Pozdrawiamy i całuski dla Naszych ślicznych Panieniek!! A gdzie podziali się
                      kawalerowie??
                      • rosie.rosie Re: nocne karmienie 17.01.05, 11:38
                        No to nie wiedzialam, ze zalecane jest utrzymanie nocnego karmienia jak
                        najdluzej. Wydawalo mi sie, ze wazne jest to przed snem i po obudzeniu, sama
                        nie wiem skad mi sie to wzielo. Ja nie chce rezygnowac z tych karmien, ale
                        listosci, chce je troche ograniczyc, bo ostatnio juz zaczynam byc na powaznie
                        zmeczona, tak samo jak Wy, widze. No to tez mam dylemat.

                        Ania, w sobote serwowalam Kamilce zupke dyniowa - pysznosci. Poza tym deserek:
                        dynia+jablko jest wy-smie-ni-ty. Brokuly tez ok. Kamilka w zasadzie wciagnie
                        wszystko co jej podam.

                        Jolu, na jakim konkretnie mleku robisz Madzi kaszke? I czy ona to zaakceptowala
                        bezproblemowo?

                        Monika, gdzie sie zawieruszylas?

                        Pozdrawiam ze slonecznej Warszawy
                        • tupelo Re: nocne karmienie 17.01.05, 23:26
                          Hej kochane, nawet nie wiecie, jak za Wami tęsknie wink Ostatnio mam masę pracy,
                          do czwartku muszę napisać rozdział z magisterki, ciężko mi to idzie... Dziś
                          taki króciutki post, w czwartek postaram się nadrobić zaległości.
                          Po brokułkach Gerbera (mina nawet była nie najgorsza) Zosię zatwardziło na 2
                          dni... Dynia też jej smakuje, ale najlepsze są zdecydowanie deserki: ostatnio
                          zasmakowało jabłuszko z morelą. Jajka jeszcze nie dawałam, tzn. żółtka, ale
                          chcę niedługo wprowadzić. Kaszkę robie czasami, na mleku modyfikowanym. Ponoć
                          najlepszy jest Bebilon i właśnie takie mleko mamy.
                          A w nocy oczywiście jemy, a jakże. Zosia wędruje raz na jedną stronę, raz na
                          drugą, od brzegu zabezpieczam ją poduchami. Też już bym chciała ograniczyć te
                          nocne karmienia, tylko jak? Już jestem ledwo żywa od ciagłego cyckowania.
                          Z ostatnich małych sukcesów: Zosia przestaje powoli być lulana do snu. Zaczęła
                          zasypiać przy mnie, przy piersi lub tylko przytulona. Wcześniej to było nie do
                          pomyślenia.
                          No i ćwiczymy ostro. Najfajniej na piłce do skakania.
                          Do usłyszenia!
                          Dziewczyny, dziękuje za miłe słowa na maila i, Rosie, za zdjęcia ślicznej
                          Kamilki!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka