Dodaj do ulubionych

Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam.

    • orlaa Re: Sierpień 2002 05.12.04, 00:02
      Witam,
      Wątek ucichł, ale może jeszcze ruszy… zobaczymy.

      Cudak nadal trajkocze na okrągło, zalewa potokiem długaśnych wypowiedzi i
      ciekawskich pytań /a zwłaszcza tak powszechnym: dlaczego???/. Pyta o wszystko,
      zarówno o to, co doskonale zna, ale zawsze znajdzie pytanie by mnie zaskoczyć.
      Nic dziwnego, ze milknę, gdy tylko mam ku temu okazję. Nawet mężowi często
      mówie, że mam mu wiele do powiedzenia, ale nie chce mi sie mówic, więc trenuję
      telepatię, hihi.
      Od jakiegoś czasu cudak oznajmia nam, iż przyjdzie do nas Mikołaj. Cudak czeka
      na Mikołaja, bo chce podziękować za prezenty /tak twierdzi/. Mikołajów poznał w
      tv /głównie z reklam i programów dla dzieci/, więc po prostu wie, że Mikołaje
      są /wie, że jest ich wielu – widział w tv wielu tzn. zauważył, że są różni/ -
      dziecię nas uświadamia, hihi.
      Co więcej, dzisiaj w kompleksie handlowym wypatrzył Mikolaja /pana, rozdającego
      ulotki reklamowe jednego ze sklepów kompleksu, w stroju Mikołaja/ i postanowił
      poprosić Mikołaja o prezent /czyli kasę – dla jasności, to zabawka/.
      Podeszliśmy do Mikołaja i Arek poprosił Mikołaja o powyższe /cudaka onieśmielił
      bliski kontakt z Mikołajem, bacznie śledził każdy gest Mikołaja, ale co
      zamierzał, to zrealizował/. Mikołaj zmieszał się /w końcu jedynie zajmował się
      rozdawaniem ulotek/, więc pomogliśmy panu właściwie rozmówić się z
      cudakiem /pomijam to, iż pan myślał, że dziecię prosi o pieniądze/. Wyszła z
      tego tak wesoła sytuacja, że przyciagnęła więcej osób. Cudak trochę był
      zaskoczony rozbawionym gronem dużych ludzików … dla cudaka pogawędka z
      Mikołajem była sprawą wymagającą powagi.

      Poza tym cudak nadal trenuje wspinaczkę i tylko czeka chwili, gdy na niego nie
      patrzę. Często odbiega od stolika w kuchni z tekstem : tylko mi nie
      przeszkadzaj, bo będę pracował – wtedy zdradza swe brojne plany, hihi. Pomysły
      ma „wspaniałe” np. tworzy sobie schodki z wózka na klocki /takiego wyskokości
      ok. 40 cm/, na to turystyczna lodówka… a co tam, że budowla jeździ, ważne, że
      jest wysoka … błyskawicznie włazi i często w tym samym tempie spada. W tym
      tygodniu najokazalej rozbił się w kuchni - rozciął sobie górną wargę i zdarł z
      niej wierzchnią warstwę. Tak to cudak zabawia się w wampirka.

      Cudak to fan muzyki, a w tym grania na różnych instrumentach. Nawet Mariusza
      gitarę wykorzystuje, jako gitarę, skrzypce, bądź kontrabas. Często tworzymy
      wojskową orkiestrę i maszerując muzykujemy. Cudak nawet chętnie przekazuje
      swoją włócznię /czyli rózne patyki, drążki itp./, bo choć stara się robić wiele
      naraz, to jednoczesne granie na trąbce i bębenku nie pozostawia mu wolnej
      ręki/buzi na odpowiednie ruchy włócznią i wykrzykiwanie rozkazów.

      Miko, co u Was? Nadal podobnie, jak u nas?

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania
      • mika61 Re: Sierpień 2002 07.12.04, 08:33
        Witaj Aniu,
        nareszcie udało mi się znależć chwilę na pobuszowanie w internecie. Muszę
        przyznać,że ostatnie wydażenia i kolejny etap w życiu maluszka wyczerpał w
        znacznym stopniu moje zapasy sił. Próbuję się regenerować podrzucając małego na
        kilka chwil do rodziców a w tym czasie mogę w spokoju usiąść i poczytać lub
        szybko przebiec w świątecznych poszukiwaniach przez sklep.
        Maluch rośnie jak na drożdzach i jak kiedyś mażyliśmy aby mówił jak najwięcej
        to teraz zdarz nam się mażyć o chwili ciszy kiedy po raz enty pyta się o coś.
        Nie wszystko jeszcze rozumiem ale są duże postępy i dogadujemy się (często też
        pertrakktujemy z małym uparciuchem). Ma nadmiar energi ale to chyba wpływ dużej
        ilości wypijanych soków z energetycznej marchewki.
        Przed nami pierwsze święta maluszka w prawie pełnym gronie rodzinnym(niestety
        plany z poprzednih lat wspólnych świąt życie mocno zweryfikowało) więc
        próbujemy przygotować dla niego jak najwięcej niepodzianek. Wczoraj przegadałam
        z maluszkiem prawie godzinę na poważne tematy i pierwszy raz był tak spokojny
        jakby rozumiał, że zasypiam na stojąco i klocki to nie dzisiaj.
        Pozdrawiam i czekam na kolejne wiadomości o cudaku
        Mika
        • orlaa Re: Sierpień 2002 24.12.04, 02:34
          Witajcie, Witaj Miko,

          Ostatnio ciut podmroziłam się na spacerku. Pora zacząć pod kurtkę nakładać
          długi rękaw. Godziny spędzane na chłodzie mają ten plus, iż świetnie stawiają
          na nogi, polecam.

          My non-stop zajmujemy się cudakiem, więc zakupy dzielimy na raty. Część
          sprawunków dokonuję sama z cudakiem w pobliskich sklepach, a reszta wymaga
          rodzinnego sklepowania. Rodzinne sklepowanie zawęża się do większych
          sklepów /ja buszuję między regałami, cudak pędzi po całym kompleksie, a Mariusz
          pędzi za cudakiem, ha/. Coraz częściej cudak bywa znacznie szybszy od
          tatusia /tempo ruchów, pomysłów/ i bywa, że znika z oczu. Często nieźle musimy
          się nabiegać, abyśmy wszyscy jednocześnie odnaleźli się. Nie muszę dopowiadać,
          jakim był obecny okres przedświąteczny u nas. Wiadomo, doszły sprawunki
          świąteczne. W tym roku było znacznie pozytywniej w tym temacie /nie dzięki
          cudakowi, a dzięki temu, iż mąż od pół roku pracuję w normalniejszym trybie, co
          pozwoliło i na wcześniejszą realizację zamierzeń/. Od 2 tygodni mamy już
          świąteczny wystrój w mieszkanku. Cudak zagarnął małą sztuczną choineczkę,
          naście małych bombek i często zabawia się tymi cudami. Wiesza bombki,
          przewiesza, zdejmuje i znowu zawiesza. Właściwie zakończyłam kucharzenie
          świąteczne /dla nas i dla naszych bliskich/. Na szczęście zabrałam się za to na
          początku tygodnia, więc zdążyłam ze wszystkim mimo przygody, która wstrzymała
          mój grafik świątecznych przygotowań /opiszę dalej/.

          Moje spokojne chwile zawierają się w nockach. Zamiast spać np. czytam. Cóż, coś
          kosztem czegoś. Nie da się spać i jednocześnie działać.

          Trochę obawiamy się Mikołaja – jakoś trzeba nadal mieścić się z dobytkiem,
          którego przybywa, a wiadomo, że przybywa dóbr cudaka. Być może prezenty od
          Mikołaja podzielimy na wdrażanie etapowe. Najpierw cudak obejrzy wszystko, a
          później będziemy kolejno wydawać nowości. Tak chyba będzie najlepiej dla
          cudaka. Zobaczymy, jak cudak podejdzie do tematu. Od Mikołajek cudak często
          nawołuje Mikołaja. Staje w oknie i np. woła: „Mikołaju, chodź do mnie, gdzie
          jesteś” itp. Powiedzieliśmy Arkowi, że Mikołaj jeszcze przyjdzie i zostawi
          prezenty pod choinką, więc nic dziwnego, ze cudak nie może się doczekać.
          Wystarczy przypomnieć Arkowi, że Mikołaje są bardzo zajęci – starają się
          przygotować dla wszystkich upominki. Oj tak, dzieci mamy już duże - świetnie
          już można dogadać się.

          U nas klocki to temat dnia każdego /kilkanaście razy dziennie/. Najchętniej
          bawi się klockami Lego, a zatem wszędzie można znaleźć taką drobinę /w
          pościeli, bucie… hmm, takie odkrycia bywają w bolesne…/.

          A teraz przygoda ostatnich dni. Cudak hucznie powitał Pierwszy Dzień Zimy. W
          sklepie /niewielkim/ poślizgnął się i huknął głową w kant szklanego, niskiego
          stoliczka. Zaliczyliśmy karetkę i szycie głowy w Szpitalu /3 szwy – lewa strona
          czoła/. Cudak był bardzo dzielny /wszystkich wokół cudaka to zadziwiało, a tym
          bardziej nas/. Jutro jedziemy na kontrole. Cudak był wystraszony
          nowościami /tłum wspierających, karetka, Rtg, naprawianie głowy/, więc
          denerwował się. Przypuszczam, że ten dzień zaowocuje pewnymi lękami, ale mam
          nadzieję, że uporamy się z tym. Już w drodze powrotnej ze szpitala odzyskał
          humorek, a w domku powiedział: „Mamo, nie pokręciło mi się w głowie od upadku”.
          W jednym z odcinków bajki o Łatku /piesek/, Łatkowi pokręciło się w głowie od
          upadku /tak chyba było to powiedziane/. Niestety, mimo środków przeciwbólowych
          Arek nocą wybudzał się z płaczem – wiedziałam, że tak będzie, choć zapewniano
          mnie, iż Arek zaśnie w domu głębokim snem na wiele godzin /na tak długo, że
          rodziców to może zaniepokoić…że tak po prostu ma być – długie godziny
          głębokiego snu/. Tyle, że właśnie my najlepiej znamy cudaka i wiemy, kiedy
          reaguje „nieprzepisowo”. Trudno nam przewidzieć najbliższe dni. Musimy uważać,
          aby Arek nie uraził rany. Arek to typ, który zalicza dziesiątki drobniejszych
          urazów dziennie pomimo stałego dozoru /od „zawsze” niezmienny cudak/. Obecnie
          niczym więcej nie zajmujemy się, jak dozorowaniem Arka – choć jesteśmy razem w
          domku, to wcale nie jest to łatwe, a do tego podszyte grubą nicią stresu.
          Działam nocą i wtedy, gdy dziecię śni.

          Radosnych, pełnych miłości Świąt, niech Pierwsza Gwiazdka urzeczywistni Wasze
          marzenia!

          Serdecznie pozdrawiam
          Ania

          • mika61 Re: Sierpień 2002 27.12.04, 13:14
            Witaj,
            Miło znowu poczytać o Świętach kiedy właśnie się skończyły a wspomnienia
            jeszcze świeże. U nas był to czas wyszarpywany dla wielu różnych miejsc aby
            pobyć z obiema rodzinami co oznacza, że więcej jeżdziliśmy jak się spotykaliśmy
            ale i tak było super. teraz staram sie skupić w pracy chociaż spać się chce.
            Maluch szalał przy rozpakowywaniu specjalnie dla niego zrobionej góry prezentów
            i to była dla nas największa radość. Nasz też niestety zaliczył starcie z
            twarda szafą ale skończyło się na szczęscie bez większych obrażeń poza płaczem,
            bo sie bardzo wystraszył.Na szczęscie utulenie w ramionach mamy wystarczyło.
            Mam nadzieje, że u Arka wszystko się ładnie goi.
            Pozdrawiam świątecznie
            Mika
            • orlaa Re: Sierpień 2002 - zaczynamy Nowy Rok 01.01.05, 02:18
              "Na ten dzien i na rok cały, by marzenia się spełniały
              - szczerze życzę;
              Niech w radości i dostatku życie zrobi z nas stulatków
              - za to piję, na to liczę!"

              Szczęśliwego Nowego Roku!
              Ania z chłopakami
              • tigga Re: Sierpień 2002 - zaczynamy Nowy Rok 06.01.05, 09:57
                cześć,
                pierwszy raz trafiłam tutaj - mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
                jestem mamą szkraba ur. 22.08
                mój skarbek chodzi do żłobka, bo pracuję od 6 m-cy
                dzięki żłobkowi i chyba własnemu uporowi moje dziecię zrobiło sie bardzo
                samodzielne: sama sie rozbiera i ubiera (tu troche muszę pomagać), uzywa
                bezbłędnie nocniczka (poza nocą) i w ogóle jest bardzo uparta - na wszystko ma
                odpowiedź: ja siama!
                pozdrawiam wszystkich
                ps-może są tu jakieś pracujące mamy?
                • dzidecka Re: Sierpień 2002 - zaczynamy Nowy Rok 06.01.05, 10:51
                  Witaj Tigga! Moja Julka też z 22 sierpnia smile)
    • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 27.01.05, 00:45
      Witajcie,

      Mika, przetrwaliśmy /w jednym kawałku, każde z nas, hi/ etap gojenia się rany
      na głowie cudaka. Było to trudne zadanie /więcej szczęścia niż możliwości/, bo
      cudak codziennie /od „zawsze” i gdy nie śpi/ ulega urazom pomimo tego, ze
      robimy, co można by temu zapobiec. Przywykliśmy do ciągłego wzmożonego nadzoru
      Arka, do kilkudziesięciu drobniejszych urazów dziennie /siniaków, otarć,
      skaleczeń, rozciętych warg itp./. Owszem, cudak zapewnia nam ciągłe skoki
      ciśnienia, stres, ale tak to jest z cudakami. Cudak ma na głowie bliznę i mam
      nadzieje, że szybko nie powtórzy podobnego urazu /mój mąż ma odmienne zdanie/.

      Cudak przechodził dość dziwną „wysypkę” /nie będę zamęczać dokładną
      opowieścią/ - załapał gdzieś wirusa, który emanował wykwitami skórnymi. Cudaka
      swędziało, więc nocki mieliśmy nieciekawe. Dla nas jest już
      po „wysypce” /jeszcze widoczne są delikatne wykwity, ale nie swędzą/. Teraz
      zmagamy się ze zlikwidowaniem skorupy, która stworzyła się w miejscach zmian na
      skórze.

      Zwykle ok. 3 godzin spacerujemy /dziecię szaleje/, czesto dłużej. Odświeżam się
      na powietrzu, a przy tym konserwuję /czyli podmrażam/ - cudak dba o mamę. Arek
      z kolegą spacerowym /2- latkiem/ zabawiają się w ganianego-przytulanego-
      tarzanego. Ganiają się, obejmują się, padają, tarzają w objęciach, bądź innych
      pozycjach. Zabawę mają przednią – dwa utytłane brzdące pękają ze śmiechu.
      Dołącza do nich koleżanka spacerowa. Niezbyt chętna do części przytulno-
      tarzanej, ale z czasem rozkręca się /gdy jej mama spuszcza ją z oka/, więc w
      kolejnych dniach liczniejsza gromadka brzdąców może tarzać sie po parku. W
      zeszłym tygodniu cudak nie spacerował, a pływał w parku – faktyczny rozmiar
      tych szaleństw w bajorze parkowym /po czwartkowym śniegu/ odnotowałam w domu.
      Cudak szalał po parku przemoczony do pasa równo – buty pełne wody /dobę schły/,
      spodnie i rajstopy wyżymałam w domu, aby pozbawić je nadmiaru wody! Kurtka i
      czapka były jedynie zewnętrznie mokre, uff. Cudak beztrosko szalał, gdy
      spuszczałam go z oka, bądź zanim go zawróciłam z odległych wycieczek pełnych
      szalonych pomysłów, np. pędził przez kałuże po kolana, jak po brzegu morza –
      woda rozpryskiwała się wysokimi pasmem na boki, a przy okazji moczyła też
      całego cudaka. Tym razem cudak nie pomoczył się, ale zażył prawdziwej kąpieli
      na zimnie, wietrze, śnieżycy /tylko 20 minut trwała/ - cóż w tym radosnego? Nie
      wiem, to tylko wie cudak.

      Tigga, a jak Twoja córcia ma na imię? Nasz cudak sam parł ku samodzielności. Ma
      to swoje plusy i minusy – hihi, zależy od potrzeb danej osoby w danym momencie.
      Rachunki telefoniczne nam znacznie wzrosły. Cóż, cudak lubi sobie pogadać.
      Wtrąca się w każdą rozmowę /również telefoniczną/, a zawsze ma wiele do
      omówienia. Ja już zapomniałam, że kiedyś używaliśmy pieluch /przeszło pół roku
      temu, wiec nie tak wiele, a jednak łatwo się zapomina, nieprawdaż?/, ale wiem,
      ze to sprawa indywidualnego dojrzewania /często zaburzana/, więc nie dziwią
      mnie rówieśnicy cudaka, którzy jeszcze nie dojrzeli. Każde dziecko dojrzeje we
      własnym czasie – tak to jest.

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania
      • mika61 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 27.01.05, 14:17
        Orlaa,
        Super znów Cie słyszeć. Nie jestem zazdrośnikiem ale tych spacerów w parku
        łącznie z taplaniem to zazdroszczę.Niestety ostatnio nadmiar pracy w pracy i
        problemy zdrowotne małego nie pozwalają nam na takie szleństwa. Licze teraz na
        opady śniegu ta aby można się było nareszcie całą rodzinką wybrać z małym na
        sanki. Z tym obijaniem się, bieganiem i podnoszeniem ciśnienia przez różne
        niebezpieczne pomysły to chyba wrodzone u każdego małego mężczyzny. Niewiele
        jest mnie w stanie zdziwić(a raczej większość juz jestem w stanie przewidzieć
        po szelmowskim uśmiechu lub dziwnym spojrzeniu) ale czasami mam wrażenie, że on
        bada kiedy mama dostanie zawału.
        Próbuje uczyć mojego małego mężczyznę porządkowania po sobie ale czasami ręce
        opadają jak wszystkie zabawki rozrzuca(obserwuje go kontem oka jak z wielkia
        przyjemnościa rzuca np. klockami po całym pokoju lub upycha je pod meblami).
        Może jakiś pomysł, bo prośby lub wspólne składnaie kończy sie za chwilę jeszcze
        większym rozwalaniem.Niestety stan ciągłego niedospania daje we znaki i czasami
        mam ochote po prostu wszyskie te rzeczy wyrzucić ale to nie jest chyba
        rozwiązanie.
        Pozdrawiam,
        Mika
    • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 27.01.05, 13:04
      cześć,
      fajnie, ze jeszcze tu jesteście, ja dawno do Was nie zaglądałam. U nas raczej
      nic nowego.
      mój Maciek przeszedł ospę w święta, wiec nigdzie nie wyjeżdaliśmy. Zaraz potem
      był lekko przeziębiony. Martwię się, że tak często choruje.
      Gada bez zmian, no właściwie to jest jedna nowa rzecz, której się nauczył:
      zaczął śpiewać! "Pieknie" zaśpiewał babciom "sto lat", a jego ulubiona piosenką
      jest "huhuha, zima zła". szczególnie bliskie jest mu rapowanie, bo wszystkie
      piosenki tak właśnie brzmią.
      Ania, w jakim parku się tarzacie? mój mały chodzi z opiekunką do Łazienek i ma
      tam przyjaciela Kubę. Chodzi tez na zajęcia integracyjne do przedszkola raz w
      tygodniu, ale chciałby chodzić codziennie, tak mu się podoba.
      Ktoś pytał, czy są mamy pracujące. ja pracuję odkąd M. skończył pół roku. tak
      bardzo nie narzekam. Ciekawe tylko, kto będzie odbierał Maćka z przedszkola za
      parę miesięcy. ja pracuję teoretycznie do 17.00, teraz mam czas na jakieś
      zakupy, czy załatwienie jakiejś sprawy na mieście, bo odbieram go od opiekunki
      o 18.00.
      Czy Wy też zastanawiacie się, kiedy te dzieci tak urosły? z małych bobasków
      mamy juz małych przedszkolaków!

      pozdrawiam
      Paulina
      • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 29.01.05, 02:05
        Witajcie,
        Miko, miło mi, że czekałaś na mój post /tak wnioskuję/. Postanowiłam Cię
        zaskoczyć szybkim odzewem, ha!

        Wczoraj nieźle zmarzlam podczas spacerku /tylko 2 godziny, a jednak już po
        godzinie byłam zesztywniała/. Dzisiaj przewidywałam krótszy spacer, ale jakoś
        nam nie wyszło, hihi. Znowu zmarzłam, wreszcie zamarznę. Czyżby pora na
        wspaniałe wynalazki babć, np. wełniane galotki? Ja jestem z natury zmarźluch,
        ha!
        Cudak szaleje na górce i próbuje zjeżdżać na pupie /wczoraj pierwszy raz
        założyłam mu spodnie od kompletu-kombinezon/, ale zjazd mu nie wychodzi /nie ma
        poślizgu/, więc bywa wielce niezadowolony, hihi. Czasmi pojawiają się
        dzieci /ze szkoły przy Saskim/ zjeżdżające na podkładkach i cudak wtedy drze
        się, że on też tak chce. Trzeba cudaka zaopatrzyć w podkładkę. Chętnie szaleje
        na zjedżalni, bo ta ma teraz taki poślizg, że cudak przewraca się na niej i w
        dziwacznych pozycjach zjeżdża – po prostu zanim zdąży usiąść na górze
        zjeżdżalni, to wywija orła /śliska blacha/ i fruuu… już wypada na dole.

        Mam nadzieję, że Kuba wraca do zdrowia – życzę tego z całych sił!
        Pod koniec zeszłego tygodnia paskudny bakcyl rozłożył mojego męża. „Przyniósł”
        bakcyla, który stara się na dłużej pozostać u nas, czyli dopaść mnie i cudaka.
        Ja chwieję się typu „mocniej rozkłada mnie, odpuszcza trochę”, tyle, że mną tak
        chwieje od miesięcy /ostatniej poważniejszej infekcji/ , bo nie dysponuję dobrą
        formą /ale kiedyś będę dysponować!/. We wtorek Arek odpierał atak bakcyla –
        dzień gorączki, pół dnia non-stop lejącej się wydzieliny z noska. Cudak był
        radosny /tylko woda z nosa mu przeszkadzała/, a ja miałam prawie zwykle
        dziecko /nie aż tak giga żywiołowe/, choć nie drzemnęło w ciągu dnia /chciało,
        ale mu się nie udało/. Hihi, taki bakcyl mogłby go trzymać – nie męczył go, a
        my mieliśmy spokojniejsze dziecko, choć awanturowało się, bo chciało wyjść na
        spacer.
        Od środy świadomie podmrażam nas również w domu, toteż może nam to wyjść
        bokiem, ale cóż zrobić. W remontowanym mieszkaniu pod nami lakierują podłogi
        plus próg, więc wiadomy smród opanowuje klatkę i włazi do mieszkania /do tego
        nie otwierają okien w tym mieszkanku, a drzwi wejściowe …ups/. Niektórym
        brakuje szarych komórek… przecież można choćby otwierać okna na klatce.
        Przedwczoraj trochę nam przełzawiło oczy, przeszorowało gardło, ale tylko z
        początku, bo nie zabrakło mi szarych komórek… pootwieralam okna na klatce i w
        domu. Owszem, w domu zrobiło się zimno, ale lepiej zmarznąć niż się przytruć.
        Wczoraj kontynuowano lakierowanie i niestety nie załapano moich działań
        wentylacyjnych minionego dnia. Wkroczyłam do akcji, ale jak wróciliśmy ze
        spaceru, to mnie zatkało /również smrodem/… ktoś pozamykał okna. Jejku, ludzie
        nie myślą, czy jak?! Ja też lubię ciepłą klatkę schodową w zimie, tym bardziej,
        że cudak rozbiera się tuż po przekroczeniu progu klatki, ale czasami trzeba
        zrezygnowac z tego, co się lubi dla dobra własnego i innych.

        „Z tym obijaniem się, bieganiem i podnoszeniem ciśnienia przez różne
        niebezpieczne pomysły to chyba wrodzone u każdego małego mężczyzny.” I tak i
        nie. Miałam/mam możliwość oglądania harców wielu dzieci i przyjełam do
        wiadomości, że cudak to cudak. Można powiedzieć, że podążam wzrokiem za innymi
        cudakami – gdzieś muszą być podobne cudaczki, ale jeszcze nie zapoznaliśmy
        takowego. Cudaka natura dziwi ludzi, a my przywykliśmy do niej. Inna sprawą
        jest to, co opisujesz – wtedy jest łatwiej z cudakiem, wyprzedza mimiką brojne
        czyny /często wręcz słowem typu „Mamusiu, teraz idź do kuchni i nie
        przeszkadzaj mi”… spryciula/. Większość urazów sprawiłaby, że inni rodzice
        natychmiast udaliby się do lekarza, a my tak nie działamy. Po prostu codziennie
        gościlibyśmy w szpitalu, a często kilka razy dziennie. Dokładnie przerobiony
        mamy tryb postępowania przy urazach Arka, obserwacje objawów /ew kontakt
        telefoniczny z lekarzem/ i tym sposobem dopiero po raz drugi odwiedzaliśmy
        szpital po urazie Arka głowy. Tak po prostu wygląda nasze życie z cudakiem od
        strony urazowej.

        Miko, skrótem: wg mnie nauka porządkowania wiąże się jedynie z nauką sprzątania
        w danej chwili /czynnością, która istnieje/, a nie z ciągłym utrzymywaniem
        porządku. Gdyby cudak miał 5 par rąk, to jednocześnie prowadziłby kilka zabaw.
        Poza tym strzela pomysłami błyskawicznie, więc rodzaj zabawy tym samym tempem
        zmienia… poligon w każdym miejscu. Jak zauważyłaś istnieją zabawy dziecięce,
        które nam wydają się jedynie tworzeniem bezsensownego chaosu, a dzieciom
        sprawiają wiele radości. U nas piłki „przeniosły się” poza zasięg cudaka, toteż
        cudak bawi się nimi w domu, gdy mu na to pozwolę, ha! Owszem, nie tylko piłkami
        cudak z radością rzuca, ale akurat piłki do tego służą, więc wolę wydzielać
        taką zabawę niż powtarzać ”nie rzucaj piłką” /choć np. szyby biblioteczki, czy
        żyrandol mają prawo nie przetrwać kolejnej takiej zabawy/. Nie da się nie
        zauważyć, że już znacznie rzadziej cudak bawi się w rzucankę niż to bywało –
        odruch przetrwania „kryć się” zaczyna w nas zanikać. Arek też tworzy poligon,
        bolesny, gdy np. nadepnę na resoraka. Jednak, gdy rzucam hasło „sprzątamy”, to
        zwykle cudak sam sprząta, dokładnie wie, gdzie jest miejsce każdego przedmiotu.
        Czasem niezbyt chętnie /np. wieczorem, gdy on chciałby jeszcze się bawić, a my
        chcemy zakończyć zabawy tego dnia/, ale nie narzekam, a nawet dziwi mnie, że
        tak zwykle jest. Po pierwsze konsekwencja, po drugie nie oczekuj efektów, po
        trzecie na spokojnie /powtarzaj to sobie, hihi/.

        Paulino, życzę zdrowia Maćkowi! Cudak też lubi śpiewać, a ja nie nadążam za nim
        i w tym temacie. Śpiewa też piosenki z bajek, które obejrzał, np. z bajek o
        Noddym. Jak za tym nadążyć, skoro tam w każdej bajce inna piosenka?! /tę
        początkową mamy od miesięcy opanowaną/. Nie jestem w stanie spamiętać tych
        wszystkich tekstów, a staram się, jak mogę i uczę od cudaka. Poza tym nuci
        różne melodie zasłyszane i idealnie odtwrza linię melodyczną. Dzieci mają
        niesamowity słuch!
        Zwykle tarzamy się w Saskim, czasami za Halą Mirowską lub w Krasiniaku /Miko,
        czy to nie Wasze okolice?/. Na zajęcia w przedszkolu czasu nam nie starcza – i
        pomyśleć, że rok temu myślałam, że za rok będziemy szukali takich atrakcji.
        Mam nadzieję, że przetwamy jeszcze jakiś czas w obecnym układzie, a tym samym
        będziemy ze sobą jak najwięcej /w końcu dążyliśmy do tego z całych sił/. Tak,
        czas szybko pędzi, dzieci rosną, ale nie powiem, aby mi nagle przedszkolak
        wyrósł. Inną sprawą jest błyskawiczny rozwój małych dzieci. Nie wiem, czy mi
        pamięci wystarczy, aby przechować tyle wspomnień jedynie z kilku lat… Prowadzę
        dość obszerną korespondencję, a tym samym prawie każdy dzień ostatnich lat mam
        uwieczniony – niekoncząca się opwieśc, hi.

        Serdecznie pozdrawiam
        Ania
        • mika61 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 31.01.05, 07:37
          Witaj Orlaa,
          Tak bardzo lubię czytać twoje posty,bo mają w sobie kojącą moc. Miło poczytać o
          optymistycznym nastawieniu do swiata i całego tego zamieszania(energetycznego)
          jakie wprowadzają nasze maluszki w życie.Czasami z tego jak można inaczej
          poradzic sobie z energetycznym dzieckiem czerpię naukę. Myślę, że moje ostatnie
          przemyślenia wynikały z ogólnego wymęczenia mnie jako mamy. Na szczęscie mój
          mąż zakończył sesję i przejmie trochę oboiązków ode mnie. Bedziemy mogli
          wreszcie całą rodzinką gdzieś się wybrać w weekend i poszaleć na sankach(jeżeli
          jeszcze trochę popada). Kuba wykorzystywał duże zajęcie taty i próbował na ile
          może sobie pozwolić z mamą co przy tym stanie ducha który miałam nie wróżył
          niczego dobrego. W sobotę jednak powiedziałam sobie dość i spędziłam super czas
          goniąc za Kuba na długim spacerze(na szczęcie jego bieganie nie skończyło sie
          kolejnymi atakami kaszlu).
          Saski niestety nie jest blisko naszego miejsca zamieszkania, czasami tylko
          ponieważ jest blisko okolicy w której pracuje miescem spacerów.
          Kuba zdaje się za nic ma nasze ostrzeżenia aby uważam i jest to norma, że
          potyka sie o rozwalone po całym pokoju samochodziki, klocki lub wchodzi w jakiś
          mebel(czasami uda mi się go od tego uchronić ale ile razy można powtarzac aby
          uważał kiedy z szelmowska miną patrzy na mnie albo udaje że nie słyszy).
          Próbuję tą małą zdolna istotę uczyć nowych wierszyków, piosenek i zabaw może w
          ten sposób go trochę utemperuję(zauważyłam, że bardzo interesuje go takie
          nowości-tereaz szukam jakichś nie za trudnych wierszyków o zimie, bałwankach,
          sannach).
          Pozdrawiam,
          Mika
          • orlaa Re: Sierpień 2002 16.02.05, 00:23
            Witam,

            Świat nam jeszcze wiruje, ha!
            Cudak zalicza /nie śmiem rzec „zaliczyl”/ kolejny etap zburzenia
            dotychczasowego rytmu działania... Wstawał po 7:00, w ciągu dnia nie drzemał,
            dni kończyły się aferką z cudakiem, gdyż przed 22:00 obwieszczaliśmy koniec
            dnia dla Arka. Cudaka trzymało mega doładowanie /takie ponad zwykły stopień
            nadżywiołowości cudaka/. Dziesiątki zabaw dziennie /Arek zmienia zabawy co
            kilka minut/, zwiększone tempo ruchów, aktywność kaskaderska, ilość
            niebezpiecznych pomysłów, a zatem wymagało to ciągłego wzmożonego dozoru. Na
            takim tle drobnostka, jak obranie ziemniaków jest zadaniem ciągnącym się przez
            pół dnia /poranne pierwsze wolne sekundy – ziemniaki lądują w zlewie, kolejne
            wolne sekundy – pół ziemniaka obrane…po 16:00 ostatni ziemniak obrany/, nieźle,
            co?! Poza tym przeważał cudak-diabełek. Po 22:00 moje oczy wracały do
            oczodołów, głowa przestawała dymić i próbowała spokojniej pracować, ale
            zmęczenie było tak duże, ze zwyczajnie ścinało z nóg… a to dopiero była pora na
            prace. Oczywiście o chwili dla siebie nie było mowy – nawet nie mogłam
            podładować się jedną filiżanką kawy w ciągu dnia, za to wiaderko kawy wypijałam
            po 22:00.
            Dzisiaj cudak wrócił do bycia naszym cudaczkiem, ale któż przewidzi na jak
            długo, ha!

            Ciągle obiecuję sobie, że będę kładła się w ok. północy /nie jak dotąd w ok.
            3:00/, by pospać ok. 7 godzin z przerywnikami. Przerywniki miewamy
            zabawne /bawią nas rano, zwykle mniej nocką/. Przykładowo. Arek zrywa się w
            nocy i pędzi do kuchni. Twierdzi, że jest bardzo głodny i chce kanapki z
            wędlinka, bądź serkiem i dżemem... takie „lunatykowanie”. Bywa różnie. Jakieś
            złe sny, z których nie można go wybić, więc staramy się, jak możemy opanować
            łażącą histerię. Mamy bujne życie nocne, hihi.

            Mariusz mawia, że cudaka należy puścić na zawody rowerowe, jazdy z
            przeszkodami, slalomem itp. O tak, w naszych warunkach lokalowych świetnie
            opanował manewry kierownicą /na milimetry i dzięki temu pędzi kuchnia-pokój,
            pokój-kuchnia, kuchnia-pokój, pokój-kuchnia…/. Omija przeszkody, meble, ściany…
            rzadziej omija nasze nogi. Po przeszlo pół roku posiadania rowerzysty w domu
            dochodzę do wniosku, że cudaka niczym nie da się zmęczyć.

            Jak już pisałam, Arek po prostu chłonie wszelkie teksty /zbyt wiele, jak dla
            nas/ ze wsząd. Ciągle coś śpiewa nowego, a ja za tym nie nadążam i mam z tym
            kłopocik, bo cudaka irytuje mamusia nieznająca właściwego tekstu. W porannych
            programach dla dzieci sporo jest piosenek. Niecierpliwie czekam na wydanie
            płyty z kolejnymi piosenkami „Pana Tenorka” . Na kanale Mini Mini jest sporo
            bajek zawierających piosenki. Arek lubi śpiewać, toteż znane wierszyki często
            wyśpiewuje, hi.

            Serdecznie pozdrawiam
            Ania
    • ewelina5551 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 26.06.05, 20:07
      Ja również mam synka z sierpnia.I już 26 skończy trzy latka ciekawa jestem co
      słychac u waszych maluchów.Nikt dawno tu nie zaglądał.Pozdrawiam.
      • izka2609 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 27.06.05, 20:42
        Cześć mam na imię Iza i dopiero znalazłam ten wątek.Ja też mam sierpniową
        trzylatkę Julię - doadnie 10 sierpnia.Pozadrawiam wszystkie mamusie i i ich
        trzylatki.
      • adypka Sierpien 2002 - cd ( a może 30.08.2002 r.)!!! 05.07.05, 10:26
        A mój szymon właśnie 30 sierpnia konczy 3latka i od 1 września zaczyna debiut w
        przedszkolu?Drogie e-mamy jak sie maja wasze 3-latki, ile ważą i mierzą
        wzrostu, co lubia robić, jeść, no i najważniejsze dla mnie pytanie jak z
        samodzielnością ( tzn. czy samodzielnie ubierają się, jedzą, siusiają?)etc.a
        teraz pytanie dla mam czy myślałyście juz o kolejnym dziecku,a może już macie???
        Pozdrawiam Mamy wszystkich 3-latków!
        Iwona i Szymonek!!!
      • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 04.08.05, 00:36
        Witam Tych, którzy już nas znają /może jeszcze tu zaglądają/! Miło mi powitać
        Ewelinę z synkiem, Izę i Julię oraz Iwonę i Szymonka!!!

        My mamy już trzylatka! Arek urodził się 2 sierpnia. Świętujemy od weekendu - a
        co, jak szaleć to szaleć, hi!
        Nadszedł miesiąc wyjątkowy dla nas, nieprawdaż?! Dziś zmobilizowałam siły i
        jestem tu. Przede wszystkim po to, aby wszystkim Waszym pociechom sierpniowym
        życzyć uśmiechu od ucha do ucha, pięknych bajek na dobranoc, co dzień nowych
        przygód, butów siedmiomilowych, gwiazdki z nieba i wspaniałych przyjaciół…
        Sierpniaki, wzrastajcie zdrowo i radośnie, zbierajcie skarby, brykajcie dniami,
        realizujcie niecne plany, kolorowo śnijcie nocami! Spełnienia marzeń!

        U nas zawsze było mega-aktywnie i tak jest do dziś – z Cudakami tak to
        jest /mamy Cudaka/. Większość dni spędzamy poza domem /do domu dobijamy grubo
        po 21:00, bywa, że przed 23:00/ - Cudak musi się wybiegać, wybawić, wyszaleć
        itd. Poza tym przygotowujemy się do wyjazdu. Urlopować będziemy do końca
        sierpnia, a potem Cudak pomaszeruje do przedszkola /na ile dziennie i jak to
        będzie, to okaże się/. Chadzaliśmy do przedszkola przez pół czerwca na godzinę
        dziennie na ogródek przedszkolny, ale to nie to samo, co przed nami. Cudakowi
        bardzo podoba się przedszkole /nowe twarze nie robią na nim wrażenia, dla
        Cudaka ważne, aby były dzieci i by miał ciekawe zajęcia/, ale traktuje je jak
        nową bawialnię, czy plac zabaw /nie było możliwości, aby pozostał sam w
        przedszkolu, a jedyne co Cudaka trapi odnośnie przyszłych pobytów w
        przedszkolu, to : „Przyjdziecie po mnie? Będę mógł wracać do domu?” itp.,
        sprawa jasna/.

        Iwono, chciałabym odpowiedzieć na Twoje pytania, ale nie dam rady dokładnie.
        Cudak ma się wspaniale – ze mnie zrobił Cyborga, to jest pewne! Wydaje mi się,
        że Cudak nie doszedł 1 m i nie przekroczył 14 kilo – nie sprawdzałam, ale
        tak „na oko”. Cudak lubi robić tak wiele, że nie jestem w stanie tego opisać.
        Może jakieś konkretniejsze pytania, bądź po kroczku będę tworzyć odpowiedź.
        Obecnie porzucił swój rower /kółka 16 cali plus dwa małe boczne/ dla hulajnogi…
        zaskakujące, ale też pewnie chwilowa wielka euforia z nowego nabytku. Domowe
        zabawy, typu puzzle, ciastolina, klocki Lego i inne, granie na różnych
        instrumentach, tańce, śpiewanie, tworzenie czegoś z niczego…i kilkadziesiąt
        innych zabaw nadal są miło widziane każdego dnia, bądź kilka rzy dziennie. Na
        spacerach pełna gama…od piaskownicy, poprzez wszelkie drabinki, ścianki… piłkę
        nożną, golf, berka, bańki, ganianego…zabawy z kompanami /różniaste – mają
        polot, Cudak zwykle dowodzi i rzuca nowe pomysły, a ma ich wiele, można rzec za
        wiele/ i prawdziwe kąpiele w „naszej” fontannie /tryska mocnymi strumieniami
        z „ziemi”/. Nie da się opisać… nigdy nie nudzi się. Na jedzenie Cudak czasu nie
        ma od 1,5 roku, a musi go znajdywać, bo u nas nie ma jedzenia i zabawy
        jednocześnie. Tak, jak i zabaw, nie da się odzwierciedlić menu Arka. Może tak.
        Cudak nadal nie jada typowych słodyczy i jest mu z tym dobrze. Podstawą każdego
        dnia Cudaka są dwa kubki kakao – sam tego pilnuje. W to lato pożera czereśnie,
        borówkę amerykańską, wiśnie, jabłka, arbuzy i grejpfruty /to od dawna i na
        okrągło/. Poza tym jada różności. Pije głównie wodę /tak było i jest/.
        Cudak jest bardzo samodzielnym, radosnym, otwartym, zwinnym dzieckiem /pomijam
        mowę, gdyż Cudak to od dawna koleś, który ma wiele do powiedzenia, opowiedzenia
        i wiele pytań bardzo wnikliwych – taki koleś/. Każdemu mówi „dzieńdobry” –
        dosłownie każdemu, czy zna, czy też nie. Rezultat taki, że w drodze np. do
        parku ucina sobie kilka…naście, bądź więcej pogawędek z przechodniami. Do
        parków musimy przetuptać spore kawałki, więc idziemy, idziemy i idziemy, a
        Cudak gawędzi, gawędzi i gawędzi. Na bazarku dokonuje własnych zakupów – ja
        stoję w kolejce, a Cudak harcuje wokół i kupuje za niewidzialne pieniądze /nie
        wszyscy sprzedawcy rozumieją zabawy cudaka, więc bywa, że ważą, wybierają itd.
        i czekają na rodzica, który zapłaci/. Urok Cudakowy sprawia, iż wielu ludzi
        obdarowuje Cudaka różnościami, pozwala Cudakowi na zbyt wiele… obcy ludzie
        rozpieszczaja nam synka, ha!
        Cudak od dawna /musiałabym sprawdzić dokładnie od kiedy, ale na pewno od roku/
        samodzielnie je /dostaje do ręki wszelkie sztućce, choć krojenie nie wychodzi
        mu idealnie – za to świetnie kroi warzywa na sałatki… mam pomocnika, ha!/,
        załatwia swoje potrzeby fizjologiczne /do dziś go podcieramy, ale dlatego, iż
        chcemy tak robić, więc Cudak wie, że po kupce musi nas poprosić o podtarcie –
        może odpuścimy do września, a może nie/. Z ubieraniem to jest teraz tak, że
        Cudak niechętnie wkłada więcej na siebie niż majtki, spodenki i buty, okulary
        przeciwsłoneczne i kapelusz, bądź czapkę z daszkiem. Upały sprawiają, iż Cudak
        uważa, że ten zestaw jest wystarczający. Jak lało, to dokładał kurtkę
        przeciwdeszczową, a z obuwia wybierał kalosze – dlatego, że wiedział, iż
        trzeba, a nie dlatego, że miał takową własną potrzebę /Jemu zawsze jest za
        ciepło, a wszelkie kąpiele uwielbia/.
        Jeśli zaś chodzi o kolejne dziecko, to temat wygląda tak. Miało być jedno po
        drugim, a nadal jest jedno i kropka. Cudak zrobił ze mnie Cyborga, ale tylko w
        wątku przetrwania z Cudakiem… żyć mega aktywnie, spać kilka godzin na dobę…
        przeżyć. I tak jest… radośnie pruje do przodu. Poza tym mamy maleńkie lokum,
        więc kolejny maluszek musiałby współgrać z nami i Cudakiem w jednym pokoju -
        Cudakowa nadenergia z kosmosu nie dojrzała do tego. Może kiedyś… większe
        mieszkanie, starszy Cudak, My w lepszych formach.

        Zrewanżujcie się i napiszcie coś więcej o Waszych pociechach.
        Serdecznie Was pozdrawiamy i do „usłyszenia”

        Ania
        • andzik83 Prezent dla trzy latka :) 05.08.05, 18:11
          Czesc dziewczyny smile
          18 sierpnia będziemy swiętować trzecie urodzinki siostrzenicy męża. No i jest
          problem- my jeszcze nie dzieciaci a i z szanowną jubilatką nie widujemy sie za
          często. Nie wiemy co kupić! Nie chodzi do przedszkola, wychowuje się w domku, z
          dwiema siostrami- trzy dziewuchy pod rząd, nie ma co! Ona jest najstarsza wink Co
          sprawi radość trzy latkowi z sierpnia? Bede wdzieczna za podpowiedzi smile
          Z gory dziekuje i pozdrawiam
          Anna
          • izka2609 Re: Prezent dla trzy latka :) 08.08.05, 10:21
            Aniu nie wim co lubi siostrzenica ale np.moja córka bawi sie lalkami,lubi je
            karmić,przebierać lubi wszelkiego rodzaju akcesoria dla lalek,klocki,książeczki
            z bajkami,pluszowe króliczki lub misiaczki,gumki i spinki do włosów.Na pewno cos
            wybierzesz.Powodzenia w kupowaniu prezentu.
          • orlaa Re: Prezent dla trzy latka 09.08.05, 01:54
            Aniu,

            Jest tak wiele rzeczy, które trzylatki chciałyby mieć, że nie sposób tego
            wypisać. Fakt, dzieci zwykle wiele już mają, ale jesteście w komfortowej
            sytuacji - dzieci będą miały więcej /z pewnością często siostry będą chciały
            bawić się tym samym w danej chwili, więc zabawki mogą się troić/. Myślę, iż
            najlepsze wskazówki uzyskasz od rodziców szanownej julbilatki, gdyż Oni
            najlepiej wiedzą, na jakim etapie zabaw jest jubilatka. Co Ty na to?
            Nie wiem, jaki upominek chcecie zakupić, czyli jaką kwotą możecie przeznaczyć
            na ten cel. To istotne – łatwiej podpowiedzieć. Układanki, puzzle,
            ciastolina /wiele zestawów do produkcji cudów/, gry /np. Grammy, ale i inne –
            takie od 3-4 lat/, klocki /od conajmniej roku mój synek przepada za zwykłymi
            Lego, ale nie każdy maluch lubi już takie drobinki, więc mogą być większe Lego,
            bądź inne klocki, również drewniane, czy w formie układanki/. Garnki, zestawy
            kuchenne, mini kuchenki itp. – maluchy lubią gotować /lubią robić wszystko to,
            co robią duzi/. Książki – bajki dzieci lubią, przy czym maluchom wybierałabym
            ciekawie ilustrowane. Dziewczynki pewnie chciałyby mieć lalki, wózki dla lalek
            itp. Można wybrać większe zestawy do gotowania, czy też lekarza… wierz mi,
            różności są w sklepach. Instrumenty muzyczne…oj, mogłabym wypisywać kilka dni.
            Rower /nasz syn jeździ na kołach 16-calowych, przy czym wielu jego rówieśników
            jeszcze nie pedałuje sprawnie, ale w końcu zaczną, ino zaczną pewnie od
            mniejszych rowerków/, czy też hulajnoga.
            Staram się podać ogólne podpowiedzi, a nie pod kątem mego synka. Pytanie, co
            kupić jest zbyt ogólne do odpowiedzi na nie. To tak, jakby postawić mego synka
            przed sklepem wielobranżowym i zapytać, co chciałby mieć. Byłoby zabawnie, bo w
            każdym dziale znalazłby setki rzeczy, które chciałby posiadać.

            Pozdrawiam
            Ania
        • izka2609 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 05.08.05, 20:26
          My urodziny będziemy świetować 10 sierpnia.
          Moja Julka chodzi do żłobka,poszła tam pierwszy raz jak miała rok i trzy
          miesiace.Jest to dziecko tak pełne enrgii,że ja po prostu wieczorem padam na
          pysk,na placu zabaw nie można jej na chwilę spuścić z oka bo w jednej chwili
          jest na slizgawce a za sekundę już na drugim końcu na chuśtawce.W domu wieczny
          bałagan bo jst przyzwyczajona do zabaw z dziećmi więc sama nie bardzo potrafi
          znaleźć jakąś zabawę.Cały czas mówi ,mówi i mówi,oprócz tego śpiewa i tańczy tak
          że telewizję obejrzeć to cudu trzeba,miljony pytań na minutę i ciągle coś je.Ma
          prawie metr wzrostu i waży 15 kg,ma tak dobrą przemianę materii ze nie jest
          grubasem chociażprzy takim tempie jedzenia już ze 20 powinna ważyć.Jest
          dzieckiem bardzo wesołym-.Ma starszą 10 lat siostrę w którą patrzy jak w obraz
          ,a że siostra to typowa zbuntowana nastolatka to w domu często jest niezła
          jazda.Jestem przy nich strasznie zmęczona tym bardziej,że jesteśmy same bo tatuś
          chwilowo zarabia pieniążki za granicą.Mogłabym takpisać i pisać ale juz i tak za
          dużo się opisałam.-
          DZIECI Z DYSLEKSJĄ
          • izka2609 Re: Życzenia dla wszystkich sierpniaczków!!!!!! 05.08.05, 20:29
            Przy okazji chciałam złożyć najlepsze życzenia wszystkim sierpniowym
            dzieciaczkom,dużo słoneczka w życiu,samych miłych chwil i dużo zdrówka.
            • andzik83 Re: Życzenia dla wszystkich sierpniaczków!!!!!! 05.08.05, 22:42
              Może Ty mi pomożesz? Byłabym wdzięczna, za choć jedną małą odpowiedź na mojego
              posta smile smile smile
              • katarzynabobak Re: Życzenia dla wszystkich sierpniaczków!!!!!! 06.08.05, 08:12
                Również życzenia dla wszystkich sierpniaczków.
                Moja Misia jest na etapie bajek i kocha lalki. Dostała niedawno śnieżkę i
                krasnoludki i ciągle wraca do zabaw nimi.Uwielbia też klocki i różnego rodzaju
                domki.
                Pozdrawiam
        • mika61 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 08.08.05, 09:39
          Witaj Orlaa po długiej nieobecności wróciliśmy wypoczęci i z nowym zapasem sił.
          Mały teraz jest małą energetyczną bombą, która tyka od wczesnego rana do
          wieczora. Super się z nim rozmawia, bo już nie mamy problemów ze zrozumieniem
          co mówi teraz raczej z nadążeniem za nim(mówi, mówi i tylko przy jedzeniu jest
          chwila ciszy). Zrobił się też bardzo samodzielny co nas bardzo cieszy, bo w
          niedługim czasie przedszkole.Jedyne co mnie martwi to jego problemy ze słuchem
          (jak proszę aby coś zrobił np. posprzątał to z reguły nie słyszy reakcja jest
          dopiero jak powtórzę szósty raz). Rozbraja mnie jednak swoim mama chcę cię
          ukochać albo mama daj buziaka. Urodzinki świętowaliśmy trochę wcześniej ale
          potem nie byłoby jego ukochanych dziadków. Ale ten czas leci.
          • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 09.08.05, 02:01
            Witajcie,

            Tak długo ten wątek świecił pustkami, a teraz ruszył. Cieszy mnie, że ruszył,
            choć trochę mi smutno, iż akurat przed naszym wyjazdem. Mam nadzieje, iż po
            powrocie z urlopu będę miała sporo lekturki do nadrobienia – przyjemniejsza
            będzie myśl o powrocie do Warszawy. Liczę na Was!

            Dziękujemy za życzenia urodzinowe – tym, którzy je złożyli i tym, którzy
            dopiero to zrobią. Oby Wam się spełniały, nam też.

            Już nie pamiętam, czy napisałam o naszych planach sierpniowych, czy też nie…a
            zatem „na wszelki”. W środę opuszczamy Warszawę i kolejne 2-3 tygodnie spędzimy
            w „naszym” ulubionym miejscu Polski…lasy, jeziora…nie możemy się doczekać
            wyjazdu, ha! Cudak ma tyle planów odnośnie tego, co zamierza robić na urlopie…
            będzie się działo! Namiot zabiera, bo musi mieć własny domek. Jesteśmy
            za /jeden z jego wymarzonych prezentów/, co więcej, nawet za tym, aby w nim
            sypiał. Wiele sprzętu zamierza zabrać, część warta zabrania, a nad reszta
            będziemy debatować z Cudakiem, ha! Zatem troję się, by wyszykować nas do
            wyjazdu przy zwyczajnym trybie naszego życia /takim zwyczajnym niezwyczajnym/ -
            nie ma co narzekać, bo bywało trudniej i po zarwanych nockach nie lądowało się
            w lesie, co przede mną.

            Kasiu, uściskaj urodzinowo od nas Misię. Was równie gorącą ściskamy. Często
            zaglądamy na inne forum, aby dowiedzieć się, jak się macie. Nie mam czasu na
            udzielanie się na kolejnych stronach, ale często jesteśmy przy Was. Śledzimy
            też wszelkie apele z owej strony i staramy się podnieść Ich efektywność.
            Zauważyłam, że Twój podpis kieruje na owa stronę i super! Jestem pod wrażeniem,
            jak wiele wspaniałych osób Was otacza /również wśród rodziny/ - tak trzymać!
            Misi zabawy zbiegają do tych, które też radują Cudaka.

            Izo, dzień urodzin Julki będzie dla nas podwójnie radosny, bo to też dzień
            naszego wyjazdu, ha! Mam nadzieję, iż przedszkole będzie rozładowywać na
            bieżąco energię Cudaka i nie będziemy odbierali bomby, która wybuchnie za bramą
            przedszkola, oby! Na wrzesień planujemy maksymalne pobyty przedszkolu do
            godz.13:00 /pani Dyr. nas zachęciła do tego, a jej argumentacja była dla nas
            oczywistą/, chyba, że Cudak będzie miał inne plany. Nasz Cudak jest też
            przyzwyczajony do codziennych zabaw z dziećmi /”od zawsze” więcej nas nie ma w
            domu, bo czas spędzamy z innymi dziećmi/, ale w domu się nie nudzi /bywa, iż
            jednocześnie chciałby być w parku i kontynuować domowe zabawy, a tak się nie
            da/. Przy Cudaku nie oglądamy telewizji – zagłusza, bądź wciąga się w tematy,
            które nie są dla niego /jest ciekawski, więc drąży tematy nie dla niego/. Nasz
            Cudak ciągle nie je, bo u nas jedzenie wymaga skupienia uwagi na jedzeniu, a
            zatem stolik, krzesełko i papu… niezbyt ciekawe, jak dla malucha, a wytrzymać
            trzeba /siedzi, choć kończyny mu biegają,hi/, ale Cudak przywykł do zasad i gdy
            jest bardzo głodny, to zwykle zjada /na spacerach sam pilnuje pikników i wtedy
            potrafi zjeść sporo/. Średnio to wiele nie jada, a zwłaszcza od kiedy odpuszcza
            obiady /wymagają więcej siedzenia niż inne posiłki/. Nas raczej zastanawia,
            skąd ma tyle nadenergii, bo nie z jedzonka. Ja mam brata o 10 lat
            starszego /dokładnie co do dnia i miesiąca – tak to wyszło rodzicom/ i pamiętam
            jazdy domowe. Powodzenia! Mój brat z rodzina od nastu lat mieszka w USA i
            wątpię, aby wrócił do Polski przed emeryturą. Mam z Nim kontakt na bieżąco,
            więc podejrzewam, że tak też jest z Wami. Długa rozłąka czeka Was z mężem/tatą?

            Miko, ależ niespodziankę mi sprawiłaś swym postem! Muszę przyznać, że zagoniłaś
            mnie do komputera, choć obecnie nie powinnam do niego zasiadać – trzymaj za
            mnie kciuki tzn. bym odespała te ostatnie zarwane całe nocki na urlopie /nie
            spełni się, ale kciuki doładują mnie odpowiednio/. Pozazdrościć wypoczynku i
            zapasu sił – nie wiem, czy to osiągnę, ale też ostatnimi miesiącami przekonałam
            się, iż synek zrobił ze mnie Cyborga /dopadały mnie różne schorzenia, więc
            odwiedzałam pogotowia i lekarze też byli pod wrażeniem mego organizmu/, toteż
            jakoś przeboleję i dalej będę pruła do przodu /nie ma czasu na tyły/. Twój
            synek rozgadał się /musiało to nastąpić/, a ja już przywykłam do tego, ino
            zastanawiam się, czy ten etap ma swój kres – w każdym razie nie widać końca i
            od miesięcy jest przez to wykańczająco, ale też zabawnie, gdy ucinamy
            dociekliwość Cudaka po wszelkich wyjaśnieniach, że „tak to jest, bo tak się
            ludzie umówili”. Cudak na to ‘”a dlaczego tak się umówili”… rozumiesz?! Nie
            przeszkadza mu to w tym, aby swe fantazje ująć wreszcie /po 2 godzinach
            opowieści/ w tekst „bo taka była umowa i już”.

            Na nasze pociechy czekają kolejne etapy rozwoju, również te, które objawiają
            się „głuchotą wybiórczą”. U nas nie ma klapsów itp, ale są kary i system
            działa, choć bywa ciężko /słodycz dziecka potrafi zmylić rodzica, ha!/ i
            cierpliwość ciągniemy z kosmosu /może to dobry zakątek, bo daje efekty, ino nie
            wpływa na zmęczenie rodzica… Cudaka nic nie męczy, tak już ma, ale może mu
            minie/.

            Bawcie się dobrze, tak, jak my, bo nie mam wątpliwości co do tego!
            Serdecznie pozdrawiam
            Ania

            Ps. Ci, którzy nas znają nie od dziś dobrze wiedzą, jak teraz dymi mi główka i
            reszta ciała... w tym poście jest mało mnie, a raczej takie info - nie lubie
            tak działać, ale jak to się mawia? Nie zawsze ma się to, co się lubi... ha!
            Do "przeczytania"!
            • mika61 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 09.08.05, 07:39
              Orlaa podziwiam o tej godzinie spisane tyle wrażeń.Mam nadzieje(przy energii
              Cudaka nawet pewność),że wspaniale wypoczniecie a pogoda się odmieni wam na
              mniej wodnistą. Kosmiczna energia naszym małych mężczyzn zawsze była dla mnie
              zagadką. Czasami pomimo,że nie jestem słabeuszem nie daję rady mu dorównać.
              Teraz jeszcze odmawia drzemki w ciągu dnia więc szalejemy do momentu kiedy
              widzę,że nie ma już siły(zawsze mówi ,że nie jest zmęczony)i zarządzam koniec
              dnia.Obudziliśmy się dzisiaj o rok starsi i to mnie trochę skłania do myśli o
              drugiej istotce tylko nie wiem czy dałabym radę gdyby to była tak żywa istota
              jak mały.nie jestem jedyną mamą dziecka z dużym ładunkiem energii, która mimo
              życia na pełnych obrotach sie nad tym zastanawia i to mnie pociesza, że można
              dać radę.
              Aniu kciuki na doładowanie zaczynam trzymać już teraz.Bawcie się dobrze.
              Mika
    • sezer Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 09.08.05, 18:17
      Jestem mamą Adasia, który 20 sierpnia skończy trzy latka, ale ten czas leci,
      prawda? Nie wiem jak u was, ale ja zawsze spotykam dzieciaczki albo starsze od
      Adaśka, albo dużo młodsze. Już myślałam, że to będzie samotna wysepka
      sierpniowa. Urodzinowe życzenia dla wszystkich gorących maluszków.
      • orlaa Re: Sierpień 2002 10.08.05, 01:23
        Witajcie,

        Sezer, witaj wśród nas! Arek codziennie spotyka się z dziećmi w różnym wieku od
        1do nastu lat, a rówieśnicy Jego tworzą też spora gromadkę. Miło poznać nam
        kolejnych Sierpniaków i ich rodziców, w kupie raźniej, hi!

        Miko, dziękuję za odzew /ha, znowu jestem, w tę ostatnią nockę w domu, oby
        ostatnią/. Dziś mój organizm wysłał mi mocniejszy sygnał ostrzegawczy –
        nieciekawy, m.in. omdlenie. Oby wytrzymał jeszcze troszkę, to sobie pooddycha
        świeżym powietrzem. Temperatura mi nagle znacznie spadła i musiałam chwilę
        odleżeć. Dla wyrównania Cudak gorączkuje wysoko, ha! I tak od 7:00 do 23:00
        działał bez przerwy, wiele jęczał, marudził…taki gorszy dzień Cudakowy.
        Zobaczymy, co nam wyjdzie z takiego tandemu.
        Jeśli chodzi o pogodę, to dla mnie obecna jest w porządeczku. Od wielu lat mam
        uczulenie na słońce/ciepło, a w tym roku wyjątkowo mi dokuczało, m.in.
        doprowadzało do pełnoobjawowego kontaktowego zapalenia skóry /w czerwcu
        półprzytomna wylądowałam na pogotowiu z taką paskudą/.
        Niech sobie pada… Cudak uwielbia kąpiele, ha! Byle temperatura nie spadla
        poniżej 10 stopni, bo nockami będzie chłodniej niż w dzień i nocki na tarasie
        mogą mi wyjść bokiem.
        Napisałaś „pomimo,że nie jestem słabeuszem nie daję rady mu dorównać”. Zawsze
        byłam aktywną, Cudak mnie dopracował na wyższy poziom, a jednak potrafią nam
        siadać organizmy… może kiedyś sytuacja się odmieni, Cudak będzie ledwo zipał.
        Cudak zwykle drzemie w ciągu dnia ok. godziny i mam nadzieje, że owe „zwykle”
        mu pozostanie na dłużej. To godziny bezcenne, bo choć zwiększam aktywność, to
        jednak w spokojniejszej aurze. Dni bez drzemek gorzej znosimy, bo i Cudak je
        gorzej znosi, a co więcej nie zasypia nocnie wcześnie. Koniec dnia trzeba
        ogłaszać Cudakowi, inaczej by nie nastąpił /sprawdzaliśmy/.
        Sto lat plus wcześniejsze nasze życzenia!
        Ja zawsze chciałam mieć więcej dzieci, ale Cudak sprawił, iż tak nie jest.
        Może z czasem się to zmieni i poszerzymy gromadkę Cudaków. O ile nam zdrowie
        pozwoli /Cudak to ograniczył/…chcemy mieć więcej dzieci, ale i być z Nimi w
        dobrych formach, a na dziś to ponad możliwości. Często czuję, że poradzę
        sobie, ale mój mąż mnie wtedy chłodzi – jest pod wrażeniem, jakim cudem dotąd
        nie padłam i obawia się, iż padnie to, co nakręca jego świat. Ma rację,
        niestety ma.

        Ostatnie Warszawskie buziaki,

        Pa
        Ania

        • izka2609 Re: Sierpień 2002 10.08.05, 06:41
          Aniu dzieki serdeczne za zyczenia i miłego wypoczynku(trochę spóxnione bo już na
          pewno tego nie przeczytasz przed wyjazdem,ale wczoraj miałam taki zakręcony
          dzień że nie miałam kiedy do kompa siąść).Mam nadzieję że Cudak da ci trochę
          wytchnienia abyś mogła podładować akumulatory.My już po
          urlopie,zadowolone,wypoczęte.
          Co do tatusia/męża to nie tyle praca co atmosfera,a raczej szef nie bardzo mu
          odpowiadają.Poza tym jego szef przed wyjazdem mówił o innych pieniądzach,okazały
          się inne więc chyba w pewnym momencie zrezygnuje z tej pracy i pojedzie do brata
          do Anglii,ale dopiero w chwili gdy brat mu znajdzie pracę.Nasze bycie oddzielnie
          może trochę potrwać z różnych względów(oczywiscie finansowych ale nie tylko
          naszych).Takie rozstanie uświadomiło nam jeszcze dobitniej jak bardzo jestesmy
          od siebie uzależnieni,jak nie potrafimy bez siebie żyć i jak naszym córkaom,a
          zwłaszcza Julce brakuje ukochanego tatusia.Nie mam jednak zamiaru się rozczulać
          bo dzisiaj są Julki urodziny!!!Moja tzrylatka bęsdzie imprezę miała dopiero w
          sobotę,już goście zaproszeni,składniki na tort kupione,świeczki przygotowane.Na
          razie dostała przedwczesny prezent od chrzestnej mamy,która na urodzinach nie
          może być bo wyjechała.To będą też pierwsze urodziny bez chrzesnego taty(brata
          męża),który jest w Anglii no i oczywiscie bez tatusia.Ale i tak mam nadzieję na
          udane przyjęcie,bo dużo gości będzie miała.
          Tym dzieciakom które urodziny dopiero będą miały życzę dużo
          zdrówka,szczęścia,fajnych prezentów i pysznego tortu.A tym które już są po
          urodzinach ,chociaż spóźnione ale najlepsze życzenia.
          Iza
        • mika61 Re: Sierpień 2002 10.08.05, 08:28
          Orlaa teraz wypoczywasz więc pewnie dopiero przeczytasz po przyjeżdzie. Czasami
          czuję się jakbym czytała o swoim życiu łącznie z tym zdziwieniem mąża, kto
          zaopiekuje się małym jak padnę.Niestety pogoda nie sprzyja mojemu dobremu
          samopoczuciu a ponieważ mały bardzo przeżywa coś z czym nie może sobie poradzić
          zasypiam w kazdej pozycji i w każdym miejscu. Próbuję z nim dużo rozmawiać o
          tym co się z nim dzieje, tłumaczyć i liczę na to, że niedługo mu przejdzie(samo
          albo z naszą pomocą).
          Wypoczywaj i zbieraj pozytywną energię.
          Serdeczne choć spóżnione życzenia urodzinowe dla Arka.
          Mika
          • orlaa Re: Sierpień 2002 12.09.05, 01:30
            Witajcie,

            Wróciliśmy z Mazur zadowoleni, niewyspani, padnięci…ha! Wróciliśmy, by
            rozpocząć kolejny etap, przedszkolny. Podczas urlopu Cudak sypiał ok.8 godzin
            dobowo, ja o połowę mniej, więc poranne wstawanie do przedszkola /kiedy właśnie
            chciałoby się odespać zaległości/ wydawało się niemożliwością /mazurskie
            powietrze stawiało mnie rankiem na nogi, pełną energii, ale już nie stawia/ -
            ja to ja, ale jak podnieść twardo śpiącego Cudaka tak, aby wstał w dobrym
            humorze? Okazało się, iż istnieje taka możliwość, hasło „przedszkole”.
            Cudak chętnie chodzi do przedszkola. Powinien spędzać tam 5 godzin, a spędza
            4,5, gdyż trzeba Go odbierać przed leżakowaniem. Wg Pani /prowadzącej grupę
            Arka/ Cudak jest „wesoły, energiczny, ciekawski, samodzielny…wszędzie go pełno,
            zna go całe przedszkole”, zatem jest tam sobą /włącznie z aktorskimi popisami,
            których panie jeszcze nie wyczuwają i jak tak dalej pójdzie, to rozpieszczą nam
            kolesia!/. W sali Cudaka niewiele się dzieje /płaczliwie/, nic dziwnego, iż
            Cudak niechętnie wraca z ogródka. Mam nadzieję, że od poniedziałku ruszą
            normalniej /zabawy itp./. Odbieram z przedszkola nabuzowanego energią Cudaka,
            buuu!
            Od poniedziałku maluchy padają…infekcja. W czwartek wydzwoniono mnie, abym
            wcześniej odebrała Arka /prosiłam o szybką reakcję, gdyż w piątek umówieni
            byliśmy na szczepienie/. Pani obawiała się, iż Cudaka rozkłada, bo nie był
            sobą, a kolejne dzieci gorączkowały. Po wyjściu z przedszkola Cudak wrócił do
            dobrej formy. Popołudniu odbyło się pierwsze zebranie w przedszkolu i m.in.
            okazało się, że kolejne maluchy ostro chorują. Do przedszkola mogą uczęszczać
            dzieci z objawami chorobowymi /byle nie gorączkowały/, więc uznaliśmy, że Cudak
            w piątek nie pójdzie do przedszkola. W nocy zagorączkował, ale nie rozłożył
            się – obronił się. Niestety, planowane szczepienie zostało przesunięte na
            środę. Teraz dumamy… puścić Cudaka do przedszkola od poniedziałku, czy też
            dopiero po zaszczepieniu /widać po tym, jak późno się odzywam…/. Dotąd dni z
            Cudakiem-przedszkolakiem są cięższe dla nas niż z dotychczasowym Cudakiem. Po
            pierwsze jeszcze „nudne” przedszkole /acz atrakcyjne dla Cudaka, jak każda
            nowość/ nie rozładowuje Cudaka, po drugie mamy mniej czasu na to, aby
            rozładować część tej nadenergii /wcześniej pokonywaliśmy własne organizmy, a
            teraz… słów brak/, po trzecie to, co po drugie ładuje to, iż dni powszednie bez
            przedszkola /wcześniej tak nie było, a teraz musimy tak działać/ muszę
            prowadzić inaczej niż dotąd /to, co było dotąd jest zbyt cudne dla Cudaka…
            mógły chcieć pozostać przy tym – zatem męczę nas, bo zaistniało w naszym życiu
            przedszkole/… mam nadzieję, że to przejściowe.

            Izo, masz rację, rozłąka potrafi ukazać to, co niezbyt doceniamy bez niej, bądź
            wyostrzyć to, co czasami zamazuje codzienność. My nadal należymy do tych
            nierozłącznych /od nastu lat/, choć nie w 100%... życie to pasmo wyborów /każdy
            o tym wie/. Nie są nam obce etapy,w których doba nie pozostawiała nam czasu dla
            siebie /nasze życie to nie tylko życie nas, Arka…/, choć nie obieraliśmy drogi
            rozłąki.

            Miko, mam nadzieję, iż poradziliście sobie z przeżyciami synka. Cóż to się
            działo?

            Mam nadzieję, że podoba się Waszym pociechom w przedszkolach, a i Wam wybrane
            przedszkola podobają się.

            Serdecznie pozdrawiam
            Ania
            • mika61 Re: Sierpień 2002 13.09.05, 08:03
              Witaj Orlaa,
              pewnie teraz odsypiasz cały ten nadenergetyczny czas.
              U nas trochę się unormowało. Mały bardzo przeżywał pierwsze dni przedszkola.
              Płakał, bolał go brzuch wieszał się na mnie mówiąc,że nie lubi przedszkola i
              nie chce tam iść. Po południu wracał uśmiechnięty, zadowaolony i panie go
              chwaliły oraz podziwiały ten nieokiełznany wulkan energii.Od czwartku zaczął
              chodzić z przyjemnością, nawet mnie rano pospiesza. To co najbardziej mnie
              zdziwiło to moje dziecko zasypiające zaraz po przyjściu z przedszkola a potem
              naładowuje akumulatorki i szaleje dalej. Obserwuje, że bardzo mu nas brakuje,
              bo po powrocie z pracy nie odstępuje mnie na krok jakby się bał,że gdzieś
              zniknę. Na mój widok po powrocie wstepuje w niego jakiś diablik. Ma teraz etap,
              że wszystko musi być inaczej jak chcemy a jak nie to dostaje spazmów próbując
              wymusić zmianę naszego zdania.
              Pozdrawiam ,
              Mika
              • orlaa Re: Sierpień 2002 20.09.05, 01:38
                Witaj Mika,

                Niestety, jeszcze nie odespałam i nie odsypiam /brak możliwości/, ale
                zamierzam /może październik będzie dla mnie łaskawszy/. Cudak wrócił do
                przedszkola w czwartek, a zatem po zaszczepieniu. Dni z Cudakiem przeżyłam /jak
                widać/, oby kolejne takowe nie nastąpiły /etap przedszkolny eliminuje nasze
                wcześniejsze możliwości rozładowywania Cudaka, o czym już chyba napisałam –
                kolejnych takich dni mogę nie unieść/.

                Cudaka „zna zale przedszkole”, ale jeszcze nie zna Cudakowych właściwości, hi.
                Super, iż maluchy nadal biegają po ogródku! Niestety, Panie Cudaka odziewają
                zbytnio /pewnie zwyczajnie, jak na dzieci, ale nie jak na Cudaki/, toteż Cudak
                z ogródka wraca z mokrą głową i conajmniej koszulką /nie mylić z siusianiem,
                takowe potrzeby podczas bieganiny ogródkowej załatwia niezauważalnie, „w
                kibelku starszaków, bo bliżej”/. Co mu nie zaszkodzi, to go wzmocni, ha!

                Jeszcze przedszkole nie zużywa energii Arka, która narasta w Nim… odbieram Kule
                dymiącą taką energią, iż troję się, aby zużyć nadmiary tej energii na tyle, aby
                zasnęła przed północą /możliwości jej zużycia mam znacznie ograniczone w
                porównaniu do wcześniejszych lat – to wiele zmienia… wolnych chwil prawie nie
                mam, choć nadal niewiele sypiam/. Teraz widać, jak ważnym elementem /podstawą/
                naszego życia był grafik dni rozładowujący nadmiary energii Arka. Naruszenie
                podstawy rozchwiewa budowlę i tak to wygląda. Mam nadzieję, iż ten stan
                niebawem zacznie się zmieniać.

                Cieszy mnie, iż trudy przedszkolne macie już za sobą. Czy Twój synek też
                wyskakuje świtem z łóżka krzycząc „Wstawajcie, bo spóźnię się do przedszkola”?
                Godzina snu jeszcze przed nami /bezcenna godzina/, a tu kogucik pieje o
                przedszkolu, buuu! „dziecko zasypiające zaraz po przyjściu z przedszkola”… to
                nie Cudak - fajnie macie!

                Arek też przechodzi etap cienia, przy czym Cudakowi stale potrzebni kompani
                zabaw, pogawędek, a Jego ciekawska dusza drąży i drąży różności. Przechodzi też
                etap okazywania miłości, co jest bardzo miłe. Nawet przed nocką, gdy czytamy
                książeczki /dokładniej Tata czyta/, to rodzinka wtula się w siebie.

                Jest wesoło, przytulnie, dla wyrównania poziomu szczęścia zbyt aktywnie, hi!

                Serdecznie pozdrawiam
                Ania
                • mika61 Re: Sierpień 2002 20.09.05, 14:51
                  Witaj Orlaa,
                  Tak godziny rano są bezcenne.Na godzine przed porannym wstawaniem mały robi
                  toaletową pobudkę na szczęście potem dosypia ten kawałek.Niestety czasmi zdarza
                  sie więcej takich przerw i wtedy chodzimy trochę niewyspani.
                  Do przedszkola chodzi chętnie ale na miejscu jest różnie czasmi jak dziś buziak
                  i idzie a czasem płacz i nie chce się rozstać.
                  Moje też jest aniołkiem do czasu jak nie wracam z domu a potem istny diabełek i
                  odzyskuje nagle energię(jakbym go doładywała).
                  Czytanie to u nas codzienny rytułał jak tylko przyjde z pracy od progu słyszę
                  mama przeczytaj.
                  Czekam tak jak ty na lepszy czas aby odespać, bo niestety teraz brak mozliwości
                  (może na emeryturze).
                  Pozdrowienia,
                  Mika
                  • orlaa Re: Sierpień 2002 - Światecznie 24.12.05, 03:54
                    Niech magiczna moc Wigilijnego Wieczoru
                    Przyniesie Wam spokój i radość.
                    Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia
                    zatętni niezapomnianym pięknem,
                    A Nowy Rok obdaruje Was
                    Pomyślnością i szczęściem.
                    Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia!!!

                    Życzą
                    Anna, Mariusz i Arek


                    Ps. Oby Nowy Rok ożywił nasz wątek!
    • orinoko82 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 28.12.05, 17:58
      Orla dlaczego ciągle piszesz o swoim dziecku Cudak?? Czy ono nie ma imienia?
      mam wrażenie jakby był jakimś kosmitą...
      dziwne to takie..
      • orlaa Re: Sierpień 2002 30.12.05, 01:40
        orinoko82 napisała:
        > Orla dlaczego ciągle piszesz o swoim dziecku Cudak?? Czy ono nie ma imienia?
        > mam wrażenie jakby był jakimś kosmitą...
        > dziwne to takie..

        Witaj Orinoko82,
        Nie miałam jeszcze przyjemności „poznania” Cię w tym wątku. Jesteś mamą, czy
        tatą Sierpniowej pociechy? Mógłbyś/mogłabyś przedstawić siebie i swoją pociechę?
        Polecam przeczytanie kilku moich postów* – imię mego synka poznasz bez
        problemu. Jeśli zaś przeczytasz więcej moich postów, to może sam/sama
        odkryjesz, jakie znaczenie i emocje /tylko nam dobrze znane/ ujmujemy
        w „Cudak, Cudaczek”. Być może nawet trafisz na post, który to wyjaśnia. Miłej
        lektury.
        Nie wiem, na jakiej podstawie „masz wrażenie”… jednego słowa, czy też
        osobowości mego synka.
        Mnie dziwi forma „poznania” Ciebie…

        Pozdrawiam
        Ania

        * choćby poprzedniego mego postu
        • orinoko82 Re: Sierpień 2002 01.01.06, 21:11
          Nie jestem ani mamą, ani tatą. Nie mam dziecka, a na wątek ten wchodzę czasem
          ponieważ mój szwagier urodził się w sierpniu 2003 roku. Po prostu chcialam
          zorientowac się jak wygląda rozwój jego rówieśnikow, co potrafią,jak spędzają
          dzień, ile ważą itp. ponieważ zadziwia mnie trochę postawa mojej teściowej
          wobec jej dziecka ( chodzi o przesadne karmienie, poblazliwosc i inne sprawy).
          Chyba nawet parę razy coś pisałam, byc moze pod innym nickiem, dlatego mozesz
          mnie nie kojarzyć.

          Dlaczego tak zareagowałam na "Cudaka"? Nie przejżałam wszystkiego i po prostu
          w tych wątkach, ktore czytalam było wszędzie określenie "Cudak" (zamiast
          imienia) i chyba to własnie ono najbardziej utkwiło mi w głowe ze wszystkich
          informacji na tym forum.
          Moze się mylę, pewnie to moje subiektywne wrażenie, ale wydawało mi się, ze to
          dziwne, ze matka mówi o swoim dziecku "cudak", ze w tym momencie traktuje go
          jako małego dziwaka, jako dziecko które jest inne od pozostałych, które
          wyróżnia się w jakis sposób głównie pod względem zachowania. Ja osobiście nie
          odebrałam tego określenia jako bardzo pozytywnego względem dziecka, ale jako
          takie obojętne.

          Dlatego zadałam własnie pytanie, dlaczego tak mówisz o swoim dziecku. Do tej
          pory nie spotkałam się z osobami, które o swoich dzieciach mówiły w ten sposób,
          czyli używając pewnego rodzaju ksywki, zawsze były to imiona w różny sposób
          zdrabniane.

          Coś czuję, ze poczulas się urażona, a nie to było moim zamiarem.. Więc jeśli
          tak się poczułaś, to przepraszam.
          • katarzynabobak Re: Sierpień 2002 02.01.06, 11:02
            Dla Wszystkich Serpniaków dużo zdrowia w Nowym Roku.
            Pozdrawiam Was bardzo serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka