Dodaj do ulubionych

Styczeń 2003 :) cz.2

    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.11.04, 14:35
      Witam, Kiniu bardzo mi przykro z powodu zalanego mieszkania, mieliście
      ubezpieczone.
      Długi weekend upłynął nam na spotkaniach ze znajomymi oraz na szukaniu parkietu
      i drzwi. W czwartek była u mnie koleżanka ze swoim synkiem, pół roku starszym
      od Matiego, zaczynają się ze sobą ładnie bawić, ale wkurza mnie, że Hubert
      czasami wyrywa z rąk zabawki Mateuszkowi a Wiolka nie reaguje. W piątek byliśmy
      cały dzień praktycznie na zakupach, najpierw oglądaliśmy parkiety i drzwi a
      potem w Blue City, lubię tam chodzić, bo jest fajny plac zabaw dla dzieci przed
      Megasklepem Dziecko, są to zabawki Chicco, dwa domki, trzy zjeżdżalnie różnej
      wielkości, dwa stoliki z krzesełkami , wstęp bezpłatny, oraz ciuchcia (ale już
      płatna). Ten plac zabaw jest piętro niżej od tego co byłyśmy z dziewczynami na
      spotkaniu, ten nawet jest fajniejszy. W sobote byli u nas znajomi z synkiem
      Adasiem miesiąc młodszym od Matiego,
      Adaś to wcielony diabełek, Mati przy nim to aniołek. Tamten psuje zabawki,
      rzuca nimi, chodzi po nich, nie patrzy w ogóle pod nogi, chodzi jak taran.
      Rysuje po ścianach, u nas też chciał, ale w miarę szybko zauważyłam.
      Stwierdziłam, że moje dziecko jest jednak dobrze wychowane, czasami kłóce się z
      Darkiem, jak da mu klapsa, ale chociaż jak się do niego coś powie to zrozumie,
      a tamten wcale, bezstresowe wychowanie, a z drugiej strony brak ojcowskiej
      ręki, do nasz kolega cały dzień pracuje, i nie wiele się przykłada do jego
      wychowania, a Agnieszka moim zdaniem na wiele mu pozwala, żeby mieć trochę
      spokoju, i żeby mogła coś w domu zrobić. Po ich wyzycie, pół niedzieli
      chodziłam i sprzątałam.
      W niedziele była ładna pogoda i poszliśmy na długi spacer i zahaczyliśmy o
      moich rodziców. Wieczorem odpoczywaliśmy w domu, Mati ładnie się sam bawił, a
      ja sobie odpoczęłam, chciałam go wcześnie położyć i coś poczytać. Darek go
      uspił ok.21.30, ja się wykąpałam, usiadłam na kanapie i słyszę płacz, idziemy
      do małego a jemu zbiera się na wymioty, Darek go szybko wyjął z łóżka,
      obhaftował całą kuchnie, szybko mu zrobiłam miętowej herbaty, pogniotłam pół
      węgla, daliśmy mu czopek na wymioty, pytałam co go boli, to pokazywał i
      mówił „busio”. Darek mu masował i jak przestał to mówił „masiu, masiu”.
      Całą noc praktycznie nie spałam bo on co chwila się budził z płaczem. Widać
      było, że mu cos dokucza. Nie wiem czy mu coś zaszkodziło, zjadł wieczorem ze
      dwa gryzy pizzy, ale takiej własnej produkcji tylko spód gotowy, ale chyba to
      był początek infekcji bo rano wczoraj dostał kataru, zaraził się od moich
      rodziców, najpierw tata był chory, a dziś dzwonie i mama tez zakatarzona. Dziś
      już poszłam do pracy, Mati dziś z teściową, wczoraj zostałam z nim bo nie
      wiedziałam, czy dalej choroba się rozwinie i trzeba będzie iść do lekarza, ale
      na szczęście ma tylko katar, nie ma gorączki, kupiłam wczoraj Pyroaktin,
      Oscilococillum, Nasivin na noc wysmarowałam mu piersi maścią rozgrzewającą i
      zobaczymy. Macie jakieś sprawdzone metody na katar.
      Franca, czy w tej hurtowni na cybernetyki, są tylko zabawko i Smoby, czy inne
      też?

      Pozdrawiam
      Dorota
      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.11.04, 14:58
        Hej hej
        W końcu udało mi sie wstąpić i przy okazji nadrobić zaległości. Spróbuje
        niczego nie pominąć, szkoda, że notatek nie robiłam.
        Kini współczucia z powodu powodzi w domku, mam nadzieje, ze masz ubezpieczenie
        i nowe meble sie nie zniszczą.
        Aniu super, że z dziszia wszystko oki i będzie syncio. Mam nadzijeje, że
        szczęśliwie zjawiłaś sie w Polsce.
        Dawcio nadal śpi w łóżeczku, czsami sie obvija ale bezpiecznej bo strasznie sie
        rozwala na normalnym łóżku i bałabuym sie że spadnie.
        Długo nie pisalam bo w domku nie miałam netu, a w pracy nie bardzo mialam czas
        na to. Dawcio jest chory, tzn. wychodza mu dwie 5 i przy okazji ma katar i
        kaszel, ale osłuchowo jest czysty. Kilka nocy przez to nie przespałam, bo mały
        miał problem bo kaszel go bardzo meczył. Dzis poszłam do lekarki bo noc była
        okropna. Stwierdzila, że to niestety moze być alergiczne i zwieskzona ma dawke
        syropku na alergię. Rozmawialam o leczeniu homeopatia, bo nasza pani doktor
        daje czasami mu leki homeopatyczne, bo jak sie przyznała interesowała sie nią
        ale jak sie dowiedziała o niektórych lekach zrezygnowała z dalszego pogłębioana
        tekj wiedzy i nie wszystki leki stusuj.e Jako ciekawostke podam że ten sam lek
        podaje sie na raka prostaty i na lecznie astmy oskrzelowej u dzieci. Była u
        homeopatki zrobiła wywiad dala lek i raczej nie poskutkowal bo mały złapał i
        tak zapalenie krtani, które przeobraziło sie w oskrzela.
        Ja mieszkam teraz u rodziców bo opiekuja sie małym jak pracuje bo T. jest w
        stolicy na szkoleniu jeszcze 2 tyg. W srode przyjechał wieczorem i pojechał w
        niedzielę. Długi weenend minął nam raczej spokojnie. W piatek pracowała, w
        sovotę rozgladalismy sie za łóżkiem bo to niestety nie nadaje sie juz do spania
        a potem na imprezkę. Było fajnie. Oki kończę bo mam jeszcze troszke pracy. A
        mały kończy też wierszyki, ale całego nie mówi. Jak go zapytam co tata kupi to
        mówi jajo a ile tsi (chopdzi o jajko niespodziankę). Do nas mói mmu i tatu. Co
        do prezentów gwiazdkowych to zastanawiamyu sie nad jakimis składanymi autkami
        lub jakimis zestawami narzedzi, kolejka, farma z fishera. Zobaczymy.
        Pozdrowienia
        • didi23 cd 16.11.04, 15:16
          To jszcze raz ja. Jola fryzurka super. Ja też zastanawiam sie czy nie wrócic do
          tej którkiej tylko nie czerwone tylko czarne włoski, ale szkoda mi troche bo
          rok zapuszczłąm prawie i mężowi sie podobają moje długie włosy. W koncu nie tak
          źle zareagowal na mój kolczyk w pepku ( nie podobaja mu sie takie rzeczy).
          Metody na katar nie mamy Dawcio dostaje wit. C 3 razy po 30 kropli i na noc
          krople homeopatyczne
          • franca1 Re: cd 16.11.04, 15:30
            Widziała chicco, domki Fisher Price, różne lalki z akcsoriami. Częściowa oferta
            na www.lechris.pl/. Podobało mi się kilka rzeczy i ma nadzieję, że
            jeszcze uda mi się tam wybrać.

            Ewa, szkoda że nie wiedziałam, że będziecie w ecco - i kupiłam u nas buty dla
            Olgi i dla siebie wydając majątek na nie sad

            Dziewczyny gdzie jesteście, ale cisza w eterze. Kini jak mieszkanko? Trzymaj
            się.
            Danwiku co u Ciebie?

            Didi - a ja Olce daję tylko 7-8 kropli raz dziennie tak jak na ulotce mamy
            witC "Cebion". Strasznie dużo 30 kropli.

            Prezenty gwiazdkowe:
            Ja właściwie żyję już świętami - prowadzę wszystkie świąteczne akcje firmowe i
            już od września wybieram, przebieram zamawiam.

            Jeżeli chodzi o prezenty to:
            Olga - będzie kuchnia, już kupiona. Może jakieś drobiazgi jeszcze do tego.
            Mama - kołdra zakupiona w Ysku - leciutka, błękitna, cieplutka ... (wcześniej:
            kosmetyki, farby i płótno do mlowania, pędzle ...)

            Teściowa - brązowa bluzeczka - kupiona jeszcze w lato na wyprzedażach (rok temu
            dostała radio do kuchni, żeby było jej weselej gotować)

            Tato - będzie coś ze staroci (drewno, mosiądź lub coś w tym stylu), do jego już
            całkiem dużej kolekcji. Ewnetualnie jakaś afrykańska maska albo figurka. W
            zeszłym roku dostał teleskop (lunetę)- więc może jeszcze jakąś książkę o
            gwiazdach dostanie.

            Teść - uwielbia dłubać w drewnie - więc coś w tym kierunku albo coś do nauki -
            kupił sobie kompuer i uczu się angielskiego i chyba włoskiego albo
            francuskiego smile

            Szwagier - kolarz - więc pewno coś do roweru, albo gadżet narciarski albo jak
            zawsze coś z ubrania

            Mój brat z żoną - chyba dostaną długie łyżeczki do kawy takie jak dają do latte
            w daily cafee (nie wiem czy dobrze napisałam), może jeszcze coś do domu.
            Albo on coś osobno (coś do komputera albo nie wiem) a Natalia - wiszące
            kolczyki (tzn. długie) uwielbia je, ja zresztą też

            Mąż - w tym roku będzie to album - stare samochody albo motocykle albo samoloty
            lub coś Wołoszańskiego. Ostatnio była kurtka narciarska, a razem kompletujemy
            sobie sprzęt narciarski.
            Kiedyś dostał imadło - największe w Castoramie, był wniebowzięty.

            No i babcie pewno dodatkowo dostaną po koszyku ze słodkościami - od Olgi za
            dzielna opieke nad nią.

            No i jeszcze moja chrześnica, 9-latka - granatowa, sportowa torebka z H&M i
            zastanawiam się nad książką, ale ona nie lubi czytać sad Ubrania już kilka razy.
            Macie pomysł na prezent dla 9-latki?
            • kini_franio Re: jako tako:) 16.11.04, 17:35
              Jak w tytule, u nas jakos lecismileMagda zaiponowałaś mi ta listą zakupów -
              prezentów, ja też dużo obmyślam, w pierwszej kolejnosci co by tu komu
              wymalowaćsmile)na kubku lub filiżance. Inwencji mam sporo więc zobaczymy. zakupy
              Frankowe - to przede wszystkim będzie jakaś ksiązka - u nas jest to zawsze
              prezent dobrze widziany przez Frania, do tego nowe tubisie i reszta -
              zobaczymy. Rowerek planujemy albo na urodzinki albo na dzień dziecka. Dla mnie
              przydałyby sie perfumy smile)(czy czyta to mój mąż???smile)
              Mieszkanie - dzięki dziewczyny za słowa otuchy, trafnie ujęła to Skrzynka to
              duza przykrość i kłopot, ale ludzi spotykają gorsze rzeczy. Przykre jest to że
              mieszkamy tu zaledwie dwa lata i podłoga ma właśnie taki staż..., był dzisiaj
              pan z ubezpieczalni mam nadzieję ze sprawę załatwimy szybko i korzystnie dla
              nas.Tyle tylko ze nie wiem za co się wziąć - za kupno i wymianę paneli, - mycie
              okien i firan (to miałam w planie) jest raczej bez sensu. Masz racje MOnika,
              skłądki na ubezpeicznie wydają sie mniej bolesne i bezsensownesmile)No i doszłam
              do wniosku ze nie warto chyba zbytnio przywiazywać sie do rzeczy materialnych,
              wszystko w rozsądnych granicach, nie popadając też w zbytni minimalizm.
              Co do katastroficznych wizji, sama jestem raczej optymistką, czasami jednak
              kłębią mi się różne czarne myśli i lęki. Walczę z tym.
              To tak w skrócie, nie robiłam notatek z Waszych postów, swoja drogą to fajnie
              ze tyle piszeciesmile)
              Didi też mnie uderzyło to 30 kropli, na pewno tyle?
              DAdor mam nadzieję że infekcja przeminie jak najszybciej, my używamy sterimaru,
              wapna, cebionu, maści majerankowej, oilbasu, my jakis czas temu tez tak
              mieliśmy - takiego wirusa, najpierw pojawiła sie biegunka potem katar.
              I chyba nie przepadam za pojęciem "dziecka dobrze wychowanego", nie umiałabym
              sprecyzować co to znaczy.
              Pozdrawiam serdecznie
              • skrzynka3 Re: jako tako:)do Kini 16.11.04, 18:02
                Pisalysmy razem tylko dlugo mi to zajelo bo ciagle cos mnie odrywalo. Ciesze
                sie ze sytuacja z grubsza opanowana i dzielnie to znosicie. Tez mam nadzieje ze
                w miare szybko wszystko zalatwicie -szczescie ze byliscie ubezpieczeni. Buziaki
                Skrzynka
            • skrzynka3 Re: cd 16.11.04, 17:54
              Hej!
              Znowu niestety zlapalam chrype crying(( Chyba jakas emisja glosu stanowczo by mi
              sie przydala. Dziewczyny obiecuje wyslac stymulacje mowy w piatek bo musze
              troche zredagowac ( mam gotowa wersje dla zupelnie niemowiacych trzylatkow i
              musze to przyciac do rozmiarow "styczniaka" wink)))
              Didi i Dador fajnie ze jestescie no i ze udal wyjazd i zakupy Ewie wink))Dawcio i
              Mati niech szybko zdrowieja!!!! Ja tez daje wit C tylko tyle ile na ulotce
              kiedys nasz pediatra powiedzial ze to nieprawda ze przedawkowanie wit C nie
              szkodzi (podobno moze sie odkladac w nerkach i pecherzu tak zrozumialam).
              Zosia od dzis rano cala buzia w czerwonych plamach crying( podejrzewam Cornflakes
              bo wczoraj wieczorem zabraklo Jej kaszki kukurydzianej i byla kolacja zastepcza.
              Ja tez juz pomalu zyje swietami zwlaszcza prezentami ale jak na razie z
              pomyslami krucho crying(( po za dziecmi. Chyba ostatecznie bedzie kuchenka Berchet
              Krups (dziadkowie sie troche obiecali dorzucic)najbardziej mi sie podoba.Do
              tego od Babci dostana zestaw kuchenny ciastoliny i bedzie kucharzenie na calego.
              Na urodziny Zosia dostanie od Dziadkow Baby Born (taka ubozsza wersje ale ja i
              tak uwazam ze to jeszcze za wczesnie ale co zrobic z zakochanymi
              dziadkami wink))) ja wczoraj kupilam Jej na urodziny lozeczko dla lalek na ktore
              polowalam juz kilka tygodni -spore, drewniane mogace byc kolyska. Bardzo nie
              podobaly mi sie te wszystkie z rozowego plastiku.
              Jejku wiecie ze moj skarb konczy dwa latka za niecaly miesiac???? Moze mi ktos
              powie jak to sie stalo tak szybko??? Bo jak na moj gust nie moglo minac wiecej
              jak rok jak zalilam sie Wam w kolnierz ze znowu jest gorzej i jak Kubek
              przynosil mi na patologie ciazy wydruki z "oczekiwania" .
              Jolu caly czas zapomonam napisac ze bardzo podoba mi sie Twoja skrocona
              fryzurka !!! Ja tez zagladam na forum strata dziecka bo moja bliska
              przyjaciolka stracila synka Czlowiek czasem nie wie jak sie zachowac wobec
              kogos kto przezyl taka tragedie, kiedy Ona przyjechala po rzeczy ktore
              pozyczala mi dla Zosi (urodzila kilka dni temu dziecko)czulam sie strasznie
              ciezko i jak ognia unikalam wspominania tego zmarlego dziecka (choc rzeczy byly
              glownie po NIm) dzieki Tamtemu Forum wiem ze to byl blad.
              Ide zajac sie troche dzieciakami -juz odparowala po pracy.
              Ps. z dzisiejszych zajec -co to jest (pokazuje powieki) odpowiedzi
              przedszkolakow - skorki, pokrywki na oczy.
              Nikt nie zmierzyl sie z KIninikiem wiec wyjasniam ze to Kopernik !(zrodlo Zosia
              Samosia)Buziaki Skrzynka
              moje trzy skarby wink)
              Henio w Tatrach
              • jogaj Re: cd 16.11.04, 18:12
                Skrzynka u mnie o tyle gorsza sytuacja,ze moja kumpela stracila synka,na
                ktorego czekali dwa lata,a teraz juz 9 miesiecy probuja
                • jogaj Re: cd 16.11.04, 18:14
                  Sz mi wyslal posta.
                  Skrzynka u mnie o tyle gorsza sytuacja,ze moja kumpela stracila synka,na
                  ktorego czekali dwa lata,a teraz juz 9 miesiecy probuja zajsc w ciaze,no a ja w
                  ciazy. Wiem,ze im bardzo ciezko,a i tak ich podziwiam,sa bardzo dzielni.
                  Koncze,bo Sz mi chce jezdzic samochodem po klawiaturze.
                  Jola
                  • monikam1 Re: cd 16.11.04, 21:19
                    Hej! Padam i zaraz zasne na siedząco. Melduję, że dziś nuczyłam się skanować
                    zdjęcia i teraz będę zarzucac Was fotkami. Od kilku dni mam w pracy drukrkę ze
                    skanerem. Dziś pierwsza porcyjka. Dodam tylko, ze korona z niezbyt dobrego
                    kruszcu, bo juz w częściach. Zwłaszcza, że Tata na nią usiadł. Jest też fotka z
                    Helen Doron - ulubiona zabawa dzieci dotąd. Teraz jesteśmy na etapie zwierzątek
                    i dzieciaki szaleją z pluszakami.
                    My dziś po wizycie u alergologa-dermatologa. Własciwie Pani nie powiedziła nic
                    nowego. Ale stwierdziła, że Gosia nie ma mocnej alergii i jej zdaniem wyjdzie z
                    tego do 3 urodzin. Też zarządziła dietę, ale od czasu do czasu może Gosiunia
                    mieć Dzień Dzieckasmile))
                    Pozdrawaim
                    monika
                    • skrzynka3 Re: cd do Moniki 16.11.04, 22:47
                      Moniko jaka matka trojki alergikow (he he ale zabrzmialo wink)) wetne swoje trzy
                      grosze. Sa rozne szkoly ale jedna z nich (moim zdaniem ma najmocniejsze
                      podparcie medyczno -naukowe) glosi ze dieta ma sens jesli jest bardzo scisla i
                      restrykcyjna -tzn. nie ma zadnych wyjatkow przez jakis okres czasu (min pol
                      roku) tylko wtedy uklad immunologiczny ma szanse "zapomniec" ze na cos reagowal
                      bez sensu. Jesli w tym czasie od czasu do czasu jest bodzcowany nawet
                      niewielkimi dawkami alergenu to nie bedzie objawow widocznych ale moze byc tak
                      ze pamiec immunologiczna ze cos jest BEEE zostanie wzmocniona i przedluzona i
                      wydluzy sie czas wygasniecia alergii na dany alergen. W naszym przypadku to
                      zadzialalo bez pudla u chlopakow i ma nadzieje ze zadziala teraz u Zosi.
                      Znajomi ktorzy odstawili swoim dzieciakom alergeny ale czasem robili wyjatki
                      maja teraz problem niby kilka lat bylo ok a teraz dzieciaki (6 i 8 lat) maja
                      dosc nasilone objawy alergii na mleko i inne. U nas nie sprawdzila sie tez
                      metoda ocenianai stopnia alergii na "oko" po stanie skory -Zosia miala
                      najmniejsze objawy a jest uczulona na wiecej rzeczy i w testach reaguje silniej
                      niz obaj chlopcy. Ufff wymadrzylam sie.A tak po za tym to tak naprawde cale to
                      leczenie alergii to macanie na slepo cos tam u jednych pomaga i sie sprawdza u
                      innych zupelnie nie. Mam nadzieje ze nie bedziesz zla za wtracanie sie wink)) a
                      tak w ogole to mam nadzieje ze Gosiuni szybko przejdzie (podobno jest korelacja
                      z czasem wystapienia alergii i dzieci im pozniej objawy -powyzej 1 szego roku
                      zycia tym lepiej) Jakby co moge podrzucic pomysly na zamienniki i Alergiczne
                      Swieta wink)) U nas juz osme z kolei wiec mam wprawe wink)Buzka Skrzynka
                    • skrzynka3 Re: cd 16.11.04, 22:53
                      Buu nie dosc ze zlapalam jakiegos dola psychicznego i wszystko mnie wkurza to
                      serwer mnie ciagle wylogowuje -chyba mnie nie lubi buu sad((((
                      Jolu mysle ze kazda strata dziecka jest tragiczna crying(( i inne dziecko nie
                      zastapi tego ktore sie stracilo. U nich dochodzi jeszcze problem ze caly czas
                      maja do siebie pretensje ze to z ich winy -to byl wypadek i to ze przez rok
                      musieli patrzec jak ich nieprzytomny maluch pomalu gasnie.Ale bardzo wspolczuje
                      Twoim znajomym pewnie przez to z eteraz nie moga miec maluszka jeszcze
                      bolesniej odczuwaja strate. Mam nadzieje ze niedlugo Im sie uda.
                      Danwiku co tam u Ciebie Kobieto w szalowej fryzurze??? Jak tam Wiki bez
                      cycunia?? Buziaki dla Ciebie Skrzynka
                      • jogaj Re: cd 16.11.04, 23:23
                        Masz racje Kasiu kazda strata dziecka jest przerazajaca i nie mozna
                        porownywac,nie mowiac juz o zastepowaniu jednego dziecka drugim,bo czegos
                        takiego po porostu nie ma,bo kazde dziecko jest wyjatkowe i jedyne.
                        Kini mam nadzieje,ze ogledziny z ubezpieczalni wypadly po waszej mysli i
                        troszke lepiej juz Wam,pomysl jak fajnie,bedziesz miala nowa podloge smile
                        Didi mam nadzieje,ze Dawciu w koncu wyjdzie z choroby,bo chyba juz bardzo dlugo
                        cos mu dolega,dobrze,ze masz rodzicow,ktorzy moga sie nim zajac pod nieobecnosc
                        meza.
                        Moje malenstwo chyba sobie dyskoteke urzadza,mam nadzieje,ze jak teraz
                        poszaleje,to da mi w nocy spac,kreci fikolki w brzuszku na maksa,oj bedzie
                        jakis lobuz lub lobuziara,a nie takie spokojne dzieko jak Szymon wink
                        Franca podziwiam Cie za taki plan prezentow,podziwiam ludzi,ktorzy juz na dlugo
                        przed swietami maja komplet prezentow lub chociaz dokladny plan zakupow.
                        Danwik odezwij sie,martwimy sie o Ciebie,co slychac?
                        Kasia-Ludikun tez juz zamilkla dosyc dawno,Joanna tez cosik sie nie odzwya,a
                        czasem widze ja na gg,nie mowiac juz o Sowie,ktora chyba o nas calkiem
                        zapomniala. Dziweczyny co jest? zle Wam z nami?
                        Najnowsze mamusie tez zadko sie odzywaja,chyba im sie u nas nie podoba sad
                        My tesknimy za wszystkimi,jak czytacie to napiszcie tez cos czasami.
                        Buziaczki-Jola
                        • kini_franio Re: cd 17.11.04, 09:48
                          Skrzynka, ja poprosze garść sprawdzonych przepisów jeśli miałabys coś a la
                          świątecznegowink)My bez pszenicy, białka kurzego, czekolady, bananów; Franek pije
                          mleko tzn. je kaszki ale jakos dręczy mnie to ostatnio...Widzisz, Kasia, wy
                          macie szczęście do dobrego lekarza, któremu w pełni ufacie i sami zresztą
                          widzicie że zalecane postępowanie przynosi efekty. My chodzimy do lekarki,
                          która ma naprawde świetną opinię, w moim odczuciu jest ok. , ale jak tak czytam
                          co tam u Was w "tych sprawach" słychać to jednak różnice widzę spore w sposobie
                          leczenia. Może wynikaja one jednak z tego ze rózny jest przebieg alergii?
                          Szkoły leczenia rózne? Sama nie wiem.
                          Jolu, chyba za dobrze by Wam byłosmile) - dwa takie spokojne maluchy jak
                          Szymeksmile), zresztą Szymuś to też żywy , energiczny chłopak, wiec będzie miał
                          zgrane towarzystwowink)
                          Też podziwiam Francę za listę prezentów, Monika też chyba należy do osób -
                          jeśli mogę sobie pozwolić na taką ocenę wirtualnąsmile)) - dosyć zorganizowanych,
                          wszystko pięknie zaplanowne, naprawde podziwam dziewczyny, w mojej głowie
                          ciągle chaos i nieład, niezgodny zresztą z wewnętrznym poczuciem uporządkowania
                          (jestem zodiakalna dziwna panna) i tak się miotam wieczniesmile)))))))) A zakupy
                          prezentowe to my potrafimy robić w dniu samej wigilii....
                          Danwiku odezwij się!! uciekam do dziecka bo coś cicho w pokoju
                          • didi23 Re: cd 17.11.04, 10:02
                            Hej hej
                            Oczywiscie ja pokręciłam z tym Cebionem przepraszam, gdy jest chory podajmey wg
                            zalecen naszego lekarza 3 razy po 20 kropli, a gdy jest zdrowy to dajemy
                            tylkoCebionmulti 6 kropelek.
                            Ja cały czas myślę nad prezentami i mam juz mniej wiecej w glowie wszystko ale
                            czekam, aż meżuś przyjedzie do domku i dokonamy zakupów. Dawcio tydzuień nie
                            chorowal i znowu klops, ale tym razem te napady kaszlu sa alergiczne ide na
                            konsultacje do innego lekarza zobaczymy co mi powie. Magda jestem pelna podziwu
                            dla Twojej listy zakupów. Jola za dobrze by było gdyby maleństwo było spokojne
                            Miłego dnia
                          • kini_franio Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 10:02
                            U nas ciągle pada, więc spędzamy przedpołudnie z pewnosćią w domu. Co do
                            slownictwa Franka, ostatnio ulubionym słowem jest "chiba" czyli chyba, " Chiba
                            Januś bedzie jad ziupke", "Chiba mama izaka kupiła", "Janio jubi zielki a kuku,
                            chiba" itd. idd. Generalnie Franek mówi pełnymi zdaniami, również kleci
                            wierszyki, nuci piosenki czy zmyśla historie - ja zazwyczaj rozumiem go
                            świetnie, osoby które zupełnie nie mają z nim kontaktu, wyłapują pojedyncze
                            słowa z tej paplaninysmile)), lub decyduja się na tłumaczenie symultaniczne w moim
                            wykonaniusmile))Słowotwórstwo jest na porzadku dziennym, niektóre rzeczy nawet
                            trudno powtórzyćsmile. w dalszym ciągu np. telefon to felonsmile Odmienia dosyć
                            ładnie, czasem nie wie jak coś nazwać wiec pyta: "A co to nowego mama? NOwoś
                            jakaś!"
                            Klapsy u nas dosyc rzadko, Franek dostał kilka razy w pupę i teraz czasami
                            wystarczy słowo klaps, zeby opanował sie trochę, jestem jedyną osobą która dała
                            mu klapsa, to chyba dobrze.Właśnie przyszedł F. "Zielki a kuku masz?. W tojbie
                            masz! Siukaj!" i tak wiecznie mowię Wam jak nie lizaki to te przeklęte zelkismile))
                            A uparciuch z niego straszliwy!!!! U nas działa tylko metoda zdartej płyty -
                            powtarzanie i trwanie przy swoim do upadłego, czasami to mi sił brakuje.
                            Ok. to tylesmile))
                            • jogaj Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 10:19
                              Moj Szymon zazyczl sobie wlasnie Puchatka,a nie Tubisow,jestem w szoku,bo do
                              tej pory nic innego nie dalo mu sie wlaczyc.
                              U nas pogoda nieciekawa,ale i tak ide na spacer,chociaz na chwile,bo calkiem
                              inaczej wyglda dzien i Szymon jest calkiem inny jak sobie troche wyjdziemu na
                              dwor.
                              Szymon tez juz zaczyna rozkazywac, mowi "oc tu" czyli choc tu,a dzis mial
                              straszny problem i kazal mi sobie zdjac rajstopy,calkiem nie wiem o co mu
                              chodzilo,bo cos mi tlumaczyl,ale ja nic nie rozumialam.
                              Koncze,bo baja sie skonczyla.
                              Buziaczki-Jola
                              • ewakop Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 11:21
                                Ale dzisiaj dużo postów, fajnie !!!!!!
                                No właśnie, a gdzie zaginęły inne mamy. Nowe mamy, Sowo, gdzie
                                jesteście ????????

                                Kini, jak piszesz o Franiu, to tak jak bym widziała Adasia, gada jak najęty i
                                cały czas jadł by słodycze. Jego ulubione to czekotubka, mamba i
                                lizaki „zozole”. Koszmar z tymi słodyczami. Ja mam w każdej kieszeni, torbie,
                                nawet w kosmetyczce poutykane słodycze. Wczoraj była u nas sąsiadka i mówię do
                                Adasia, powiedz Oliwce, gdzie byłeś, a Adaś „w górach, HEJ!!!!!!!!”

                                Magdo, ja też Cię podziwiam za listę prezentów. Ja podobnie jak Kini często
                                robię prezenty w Wigilię, tak jak w tamtym roku. A 2 lata temu, przed Świetami,
                                pamiętacie, jakie miałyśmy brzuszki ???????????

                                Właśnie wypiłam herbatkę Fervex ( chyba się zaziębiłam na wyjeździe) i tak mi
                                się chce spać, więc kończę, może nie usnę w pracy.
                                • agniesz76 Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 11:59
                                  Hej my już po spacerku , trochę krótko może ale ja wychodzę z założenia że
                                  skoro mi zimno to i Patrykowi też. Po południu pójdziemy jeszcze raz jeżeli nie
                                  będzie padać.
                                  Skrzynka z góry dziękuję za tą listę. Patryk chyba niewiele słów mówi ale za to
                                  z dźwiękami nie ma problemów, wie jak robi ciuchcia i jak widzi szczoteczkę do
                                  zębów to woła "o o o" bo śpiewam mu w trakcie mycia zębów i Patryk śpiewa tylko
                                  tą wstawkę. W sumie to nic jak czytam o Waszych dzieciach co już pełnymi
                                  zdaniami mówią, ale wiem że już niedługo i młody się rozgada.
                                  Co do słodyczy to Patryk uwielbia ciasteczka maślana ale jada je tylko na
                                  spacerku, tak przyzwyczajony, na czekoladę ma chyba uczulenie, żelków nie
                                  próbowałam nawet dawać. Zresztą martwię się o jego zęby , ja mam strasznie
                                  słabe i nie chciałabym żeby dostał próchnicy.
                                  Pozdrawiam AGnieszka
                                  Co do prezentów to jeszcze się zastanawiam, ale ja często mam już też tak
                                  ułożone w głowie, potem to tylko dostać się do sklepów, nie wiem tylko co dać
                                  mężowi może Wy macie jakieś pomysły? Koleżanka dała mi namiary na dziewczynę
                                  która robi kalendarze ze zdjęciami dzieci i chyba się zdecydujemy, to będzie
                                  prezent dla dziadków, muszę tylko powybierać zdjęcia.
                                  • camilcia Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 12:40
                                    Najpierw to co pamiętam
                                    Z witC podobno nie można przesadzić, jeżeli podamy jej za dużo to organizm sam
                                    ją wydali (tzn po prostu wysika) to pamiętam jeszcze ze szkoły smile
                                    Prezent dla 9-latki: ja uczę jedną dziewczynkę, która uwielbia czytać, więc
                                    ciągle ma nowe książki, ale ma też np. kucyki pony wiecznie powyciągane, różne
                                    puszyste pamiętniki itp., laleczki i gadżety ‘Witch’ ja mam za to dla 9latka
                                    kupić i to do Stanów – nie mam pojęcia! Może puzzle?
                                    kurcze, piszecie o stracie dziecka - ja się tego baaardzo bałam, teraz trochę
                                    to uspokoiłam, ale myślę, że powodem była tak bardzo trudna ciąża, pod koniec
                                    miałam dosyć ciągłego myślenia że mogę nie donosić i aż się bałam mocno kochać,
                                    żeby nie cierpieć potem. na szczęście wszystko jest ok. a 2 lata temu
                                    rzeczywiście niezłe brzuszki miałyśmy smile fajnie powspominać, fajnie że jesteśmy
                                    razem tyle czasu - ja też leżałam w grudniu, Majka się pchała na świat, Marcin
                                    drukował posty i tak jak Kuba Skrzynce - przynosił do szpitala.
                                    a ja mam o 13 lekcję z tym małym, któremu w zeszłym tygodniu mama zginęła.
                                    widziałam się z opiekunką i mówiłam, że może przychodzić, bez pieniędzy,
                                    chociaż tyle mogę zrobić. no i zadzwoniła, że on jest u niej (tzn nie chciał do
                                    babci itp) i będzie przychodził - nie wiem zupełnie jak się zachować!
                                    ja mam nadzieję jakieś fajne prezenty pokupować w Londynie, jeszcze tylko 9
                                    dni!!! zobaczymy
                                    całe szczęście, że lecę bo bym się chyba zaszyła gdzieś i zapadła w sen zimowy,
                                    taki mam nastrój, że byle do wiosny. może bliżej świąt mi się polepszy, oby...
                                    to się zabieram, bo dzisiaj do 19.30 sad
                                    • kini_franio Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 13:00
                                      Jakoś nie mogę sie zabrać za robotęsmile, schną juz co prawda świąteczne podstawki
                                      z mikołajami ale reszta w polu. Do tego chyba video się popsulosad i Franek
                                      dosyc nieszcześliwy poszedł spać, nie dostał codziennej dawki tubisiów, i
                                      odnoszę wrażenie że zmywarka jakos dziwnie odstaje od ścianysmile, a Maricn
                                      wczoraj coś tam pokazywał facetowi z Hestii, - mówie Wam hopla dostajęsmile, boje
                                      się kran odkrecić itp. i jeszcze o koszmarnych wizjach - dzisiaj miałam taki
                                      sen ze sie spłakałam i nadenerwowałam - Franio biegał sam po ruchliwej ulicy!!!
                                      A cała rodzina stała na chodniku, i jeden drugiego wypychał na ratunek!! Ja tak
                                      jakby gdzies już odchodziłam ale widząc co się dzieje pośpieszyłam na ratunek,
                                      normalnie jak w jakimś filmie grozysad(( Ach czyli lęki głęboko są zakorzenione
                                      i wiara ze tylko - ja matka - mogę moje dziecko ocalićsmile)))
                                      Kamilcia , niestety z vit. C jest jednak tak że moze się odkładać, zakwasza
                                      mocz i przez to nerki, stąd jej nadmiar może być też szkodliwy, jak w
                                      wiekszosci przypadków przedawkowania vitamin. NIe martw się odkryto to jednak
                                      nie tak dawnosmile))Co do prezentu nie pomoge.
                                      My na spacerze jednak nie byliśmy, pada ciąglesad((, a też zauwazyłam że
                                      wszystko wyglada inaczej jeśli jesteśmy chociaż przez chwilkę na świeżym
                                      powietrzu, czas tylko wyciągnąć zimówkę Frania. Ewa fajnie widzieć takie
                                      podobieństwa!!smile) my ze slodyczami naprawdę uważamy, ponieważ Franek nie mozę
                                      jesć czekolady i zwykłych ciastek, robimy odstępstwa na rzecz lizaków i zelków,
                                      bodaj jednych z najgorszych słodyczny - zero wartości, no ale co robić? Staramy
                                      się rozsądnie i z umiarem, czasem to kiepsko wychodzismile)),zwłaszcza dziadkom,
                                      którym zal się robi i tak "okrojonego" dietetycznie wnuka.
                                      Biorę się za robotę!
                                  • franca1 Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 13:01
                                    O rany dziewczyny dziękuję za te wyrazy podziwu smile Jak to się mówi czasami
                                    życie nas zmusza do nauczenia się dobrej organizacji, a ja im mam mniej czasu i
                                    więcej obowiązków tym lepiej jestem zorganizowana. Zdarzało się, że tuż przed
                                    świętami kupowałam ... Ale z listą łatwiej i szybciej. A teraz to w ogóle nie
                                    mam czasu, więc najpierw pomysł, rozeznanie gdzie co jest i potem to już szybko.
                                    Zresztą dużo czasu spędzam w pociągu i jakoś produktywnie trzeba to wykorzystać.

                                    Skrzynka - jeżeli to ta kuchnia KRUPS z allegro to mi się też strasznie
                                    podobała, ale doszłam do wniosku, że ta Smoby jeszcze nie taka najgorsza, też
                                    wydaje dzwięki no i wychodzi trochę taniej i dla jednej Olgi w zupełności
                                    wystarczy.

                                    Słodycze i Olga - chyba bardzo lubi - ode mnie od czasu do czasu dostaje kinder
                                    coś tam - 1 małą czekoladkę, albo kankę czekolady, ciasteczko, ciasto ...
                                    Trochę wydzielam. Babcie czasami podsuwają, ale się tym nie chwalą zbytnio smile
                                    Ale buntuję się i od razu konfiskuję lizaki, raz Olce udało się polizać trochę -
                                    jestem zdania, że jak nie wie co to jest i nie zna smaku, to nie będzie
                                    chciała. Ale ze mnie zołza co?
                                    Klapsy - zdarza się, że Olijanna (to nowe jej przezwisko) dostanie po łapkach,
                                    jak słowa nie skutkują a ona np. robi coś czego zdecydowanie nie powinna.
                                    Staram się najpierw tłumaczyć tłumaczyć i na pewno nie jestem
                                    zwolenniczką "bezstresowego wychowania", dla mnie to oznacza jedno, brak
                                    wychowania.

                                    No dobra dosyć tego obijania się - wracam do pracy, do systemu i planowania

                                    Buziaki
                                    Magda
                                    • jogaj Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 13:12
                                      Hihihi ja sobie nie musze przypominac jaki mialam brzuszek ddwa lata temu,bo
                                      teraz mam prawie taki sam smile)))))))))
                                      Pozdrowionka-Jola
                                      • skrzynka3 Re: jeszcze na słówko 17.11.04, 15:31
                                        Moj dol niestety trwa. Jakos wstanie dzisiaj kosztowalo mnie bardzo duzo i od
                                        rana przybilo mnie wszystko po kolei ze nie zupy dla Zosi ze trzy dni temu
                                        skonczylam maraton prania (jeszcze czesc nie poskladana z suszarki) a ze
                                        WSZYSTKICH koszy na brudy sie wysypuje, ze sladu i popiolu po wczorajszym
                                        sprzataniu nie zostalo. To wszystko glupstwa i pewnie zaraz mi przejdzie ale
                                        jakos dzis szara rzeczywistosc mnie dobija i wydaje sie ponad moje sily sad((A i
                                        zapomnialam rano wyjac miesa z zamrazarki w zwiazku z tym obiad bedzie kiedys
                                        tam cryingA rano jak glupia wyskoczylam na Henia ze znowu znalazlam wczorajsza
                                        kanapke w tornistrze. No dobra nie powinien ale kurcze on ma dopiero 8 lat a ja
                                        jak ta idiotka na niego crying((


                                        Camilcia z wit.C tak jak pisala Kini calkiem niedawno odkryli ze jednak nadmiar
                                        szkodzi wink)
                                        Kini to jest tak ze nam akurat ta kobieta alergolog pasuje ufam Jej i trzymam
                                        sie tego co kaze (zawsze baardzo szczegolowo tlumaczy co i dlaczego podpiera
                                        sie wynikami badan -wie za ja byly medyk wiec mowimy jednym jezykiem) ale nasi
                                        znajomi(dwoje roznych) ktorym ja polecilismy zrezygnowali z Niej po kilku
                                        miesiacach ze stwierdzeniem ze "Baba jest nie do przyjecia" wink)Na pewno jest
                                        tak ze sa rozne szkoly, pewnie tez rozne alergie i rozne dzieci. Mysle ze nie
                                        ma sie co zalamywac, tylko warto trzymac sie jakiejs jednej lini postepowania
                                        (widzisz ja np. mam czasem watpliwosci czy taka zachowawcza dieta nie spowoduje
                                        w przyszlosci jakis niedoborow,niedorozwoju czegos???? niby dostaja dodatkowe
                                        witaminy i mamy dbac o maximum roznorodnosci tego co wolno ale jednak???...)
                                        Jolu zycze zeby maluszek dal Ci troszke odpoczynku noca ale wiesz ciekawe
                                        bedzie jak Twoje dzieci beda sie roznic u mnie najbardziej brykal Henrys az
                                        caly brzuch falowal przez ogrodniczki a jest zdecydowanie najspokojniejszy z
                                        calej trojki wink)))

                                        Patrys na pewno wkrotce sie rozgada maluchy bardzo roznia sie tempem rowoju
                                        mowy choc wiem ze to bywa stresujace. Trzymaj sie wink)
                                        A Jola "Oc tu" wg standartow logopedycznych zalicza Szymonowi sprawnosc
                                        pt."laczy po dwa wyrazy w zdaniu" smile)))
                                        Franca ogladalam dzis znowu kuchnie (moj ostatni fiol) Zosia zostala z Tesciowa
                                        a ja urwalam sie na dwie godzinki z moja mama w ramach wychodzenia z dola tym
                                        razem w sklepie Panda w Arkadii. Maja wybor Bercheta od ktorego kreci sie w
                                        glowie ale ceny tez zakrecone-ale przynajmniej obejrzec sobie mozna. Chyba
                                        jednak zaszaleje na tego Krupsa z Allegro. Dla samej Zosi bym sie nie
                                        zdecydowala ale dla calej trojki a niech tam smile))
                                        Ide zgarnac najmlodsze i najstarsze i idziemy po srednie wink))) Skrzynka
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 15:59
      Witam, ja też mam dziś doła, bo dopadło mnie wirusisko i ledwo siedze w pracy,
      Mati za to lepiej, katar juz mniejszy i obyło się bez lekarza. Już wczoraj
      wieczorem było mi zimno i czułam, że mnie coś bierze. A wszystko przez mojego
      tatę, która przywlókł jakiegoś wirusa. Nie było mnie w poniedziałek i nie
      bardzo teraz mogę sobie pozwolić na wolne bo roboty od cholery. Marzy mi sie
      tylko, jak przyjade do domu, kanapa i kocyk, ale wiem , że to nie realne, bo
      Mati mie da się położyć, a Darek wraca dopiero ok.20-tej.
      Co do prezentów, to mam wstępny pomysł dla brata i bratowej, cos do nowego
      mieszkania, może jakiś sprzęt kuchenny. Dla rodziców i tesciów tez nie mam
      pojęcia, dla mamy jeszcze łatwiej jakiś kosmetyk, ale teściowa mało używa i mam
      problem.
      Matiemu, chyba na gwaizdke kupimy farmę Fisher Price'a,jest podobno teraz w
      promocji w Leclercu za 129 zł, ale jeszcze coś musze popatrzec na urodziny,
      babcie tez kazały cos znależć od nich, podobało mi się w Auchanie, takie cudo:
      syntezator na nóżkachz mikrofonem i krzesełkiem, on jest taki muzykalny, jak
      tylko usłyszy jakąś muzykę, nawet w reklamie to od razu rzuca wszystko i
      tańczy, wie może mu się to spodoba.
      Nie mam za to zupełnie pomysłu dla męża, a jeszcze 19.12 ma imieniny, może coś
      podpowiecie. Jego interesuje tylko komputer więc ciężko, jak pytam co by mu się
      przydalo, to odpowiada, że nic.
      Mati ostatnio bardzo duzo mówi, rano dzwonie z pracy sprawdzić czy już zjadł,
      nasza rozmowa:
      ja: jadłeś śniadanie?
      Mati: nie
      ja: a kto Ci dawał jedzonko?
      Mati: baba
      ja: a co jadłeś na sniadanie?
      Mati: papuu
      ja: ale co na to papu?
      Mati: buła, sina, jajo.



      Pozdrawiam
      Dorota
      • wolf7777 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 20:36
        To sewerynki. Zmienilam nika na inne fora z roznych wzgledow i nie chce mi sie
        teraz wylogowywac. Skrzyneczko kochana. Nos do góry nie daj się. Ja wlasnie w
        tym temacie zajadam sie ciasteczkami z orzechami na wierzchu i nie moge
        przestac. wiesz poczytalam i podzwonilam troche na temat homeopatii i jestem
        wsciekla. Bo zdecydowalismy sie jednak w to nie wchodzic tak gleboko.
        Wszystkiego dowiedzialam sie juz po spotkaniu z lekarka i teraz jest nam
        strasznie glupio. szczegolnie ze wszystko co ona zrobila bylo ok i to co mowila
        tez nam sie podobalo. I wiemy ze to leczenie moze byc i jest czesto skuteczne.
        Ale jak dla nas laczy sie ze zbytnim kompromisem w sprawach duchowych. Energia
        kosmosu ktora leczy, biala magia przy robieniu lekow, zyciorys tego tworcy i
        swiadectwo jednej farmaceutki wierzacej z ktora wlasnie rozmawialam + niepokoj
        w sercu mowia nam ze nie mamy sie tak leczyc. Ale ja juz tak sie cieszylam ze
        to bedzie cos dla nas, ze bezpiecznie bedziemy wojtka leczyc bez anytbiotykow.
        i ta kobieta taka fajna i tu taki klops. nie wiemy jak jej to wytlumaczyc zeby
        jej nie urazic itp.

        ja tez od 3 grudnia lezalam w szpitalu a wojtke spieszyl sie na swiat. tylko
        wtedy was nie znalam ...wiec nikt mi postow do szpitala nie przynosil.

        pa
        sama nie wiem co pisac. mam przerwe w tabletkach, okres i przez to potworna
        migrene. Rano tragedia ale juz teraz lepiej.
      • paty_mama_olenki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 21:09
        Witajcie,

        Moje dzieci wink wlasnie ogladaja Shreka 2 a ja moge chwilke przy kompie
        posiedziec.
        Tez mam jesiennego dola. Dzis jeszcze lalo jak na zlosc,a ja musialam do miasta
        sie wybrac po odkurzacz. U nas tez czarna seria trwa. Od dwoch tygodni mamy
        zepsuta pralke i juz druga firma ja naprawia i nadal z workami brudow latam po
        znajomych. Kurcze nawet chyba nie wiecie jakie to utrudnienie zycia. Moze
        znacie namiary na tego Henryka Zajaca co od 20 lat naprawia pralki? wink Moze on
        by sobie poradzil smile
        A jeszcze do tego male klopoty zdrowotne....

        Mnie sie tez zdarza miec czarne mysli. I wiecie co ...odczuwam jakis
        irracjonalny lek podczas podrozy samochodem. Poprostu czasem bardzo boje sie
        wypadku.
        Didi mnie sie rowniez wydaje, ze nawet te 20 kropli 3 razy dziennie to bardzo
        duzo... Nie jestem co prawda lekarzem. Ale szczerze mowiac ja bym sie
        skonsultowala z innym lekarzem w tej sprawie.
        U mnie tez chaos przedswiateczny w glowie. A jeszcze wczesniej tez mamy pare
        imprez w domku. Urodziny i dwa razy imieniny. Zawsze grudzien to trudny (pod
        wzgledem finansowym)czas i co roku obiecuje sobie, ze bede kupowac prezenty
        zawczasu i jak zawsze nic z tego nie wychodzi. A niby koziorozce takie
        obowiazkowe sa wink

        A jeszcze chcialam zapytac czy wiecie moze gdzie mozna kupic rozne gadzety z
        Puchatkiem i Shrekiem. Mysle o recznikach, koszulkach, moze parasol z
        Puchatkiem itp. ? Moze jakis sklepik internetowy?

        pozdrawiam i ide popatrzec na Shreka i reszte.
        pozdrowienia
        Patrycja
    • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 20:50
      Hej! Skrzynko - ja już od dawna jestem ogłupiała, bo każdy lekarz mówi co
      innego. Jedną Panią doktor mamy z doktoratem specjalizacją pediatra-alergolog -
      gastroeterolog, a teraz tez babka z doktoratem, ale ale ze specjalizacją
      deramtolog-alergolog. Zalecenie jest oczywiście takie, żeby nie dawać iczego co
      uczula, ale kiedys mieliśmy lekarke, która nasze życie doprowadzała do obłedu -
      jak karmiłam Gosię żyłam o wodzie i landrynkach, bo kobieta we wszystkim
      wietrzyła białko krowie. NAsze aktualne lekarki opowiadają natomiast, że
      śladowe ilości nie zaszkodzą, bo działają jak szczepionki - chodzi np. o
      dodatek mleka w cieście czy chlebie. JA juz sama nie wiem. NA szczęscie babcie
      od wczoraj na przegranej pozcji i mam nadzieje, że nie będa już niczym Gosi
      futrowac dla wzmocnienia kości. Chetnie zapoznam się z przepisami alergicznymi,
      bo szczerze mówiąc brakuje mi juz pomysłów na urozmaicanie Gosinej diety. Gosia
      nie może jeść czekolady bezwzględnie (wysypki a całym ciałku), ryby, białko
      kurze i mleka krowiego - ale po nich wysypka tylko na buzi (można ją podziwiać
      na ostatnich fotkach).
      Widze, że nie tylko na mnie jesień działa przygnębiająco. Znalazłam sobie
      jednak lekarstwo - sklep z końcówkami serii. Dziś kupiłam za 20 zlotych bluzkę
      Marks&Spencer 100 % jedwab i czuję się jak złoty medalista olimpijski. A jutro
      wybieram się po sukienkę za 40 zł na Sylwka - Zara.
      Kini masz rację, że jestem dość dobrze zorganizowana - w każdym razie starm
      się, bo bym nie ujechała inaczej. Zamawiam sobie organizator na biurko z
      Unicefu - bo mam obsesję, zę o czymś zapomnę i zawsze przed wyjściem z pracy
      spraawdzam, czy coś mi się w szufladzie nie przedawnia. A kto powiedział, ze
      nie można zrobić prezentu samemu sobie? Dziś byliśmy na zakupach i mam już z
      głowy Mikołaja. Lalki Sheli (kurczę - jakie to małe, a takie drogie)siedzą już
      z pacynkami w szafie, książeczki wylegują się w szufladzie z moją bielizna smile))
      Ma to jednak znaczący minus- Wojtek wyciągnął wczoraj z szafy "schowane "
      krawaty na Mikołajki i pytał się co to jest i dla kogo. Hmmmm... Miałam okazję
      kupic od klienta, któremu prowadziłam sprawę jedwabne krawaty po 25 zł za
      sztukę, bo facet zwiózł jakieś odrzuty z Włoch, co nie przyjął Dior. Wśród
      roznych badziewi szło wyłowić perełki. No ale już po niespodziance sad((
      Mój tata wymyślił, ze kupi Gosi od Gwiazdora (wyczytałąm dziś w Rzepie, ze taki
      chodzi wśród wolnomyślicieli i ateistówsmile)) syntezator z mikrofonem, bo Gosia
      tęz z tych co lubi podrygiwać. Mnie się to bardzo podoba, ale chyba rację ma
      moja mama, że nie można dziecku kupować zabawek na wyrost, bo potem nie ma o
      czym marzyc na nastepne Gwiazdki. Myślałam np. o domku dla lalek dla Gosi, ale
      chyba dam Gosi szansę o nim pomarzyć.Ale organy... Zawsze o takich
      marzyłam... smile)) Niech będą już w tym rokusmile))))))
      Mój brzuszek ma się nieźle. Dbam o niego i stale mu dogadzamsmile)))
      Zresztą - moim nowym sklepie z końcówkami niewiele jest ciuchów w rozmiarze 36-
      38smile))
      Pozdrawiam
      monika
      • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 20:59
        Skrzyneczko trzymaj się , to z pewnością przejsciowe obniżenie nastroju, niech
        przemija jak najszybciej!! A u mnie zaburzenia hormonalne - wiec apetyt jak
        diabli (właśnie jestem po duzej pizzy a przed kluskami z bigosemsmile))))))),
        wścieklość niesamowita, dezorientacja i chaos....przechodzę fatalnie PMS i mam
        wizytę w grudniu u endokrynologa.
        Monika trochę ubawiły mnie te krawaty - tzn. reakcja Twojego mężasmile)
        a taki organizator też bym sobie sprawiła - mam manię zapisywania wszystkiego
        co mam zrobić - gorzej z realizacjąsmile)
        Co do homeopatii - nie zagłebiam się aż tak daleko, po prostu stosuję pewne
        leki i już, i podziwiam ze działająsmile
        Moniak fajne były przepisy kulinarne w Dziecku w numerze o alergiach, zwykle
        jednak eksperymentuję samasmile))
        uciekam, bo miałam robić zupełnie co innego
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.11.04, 22:43
          Skrzynka kazdy lapie doly,taka juz nasza natura,najgorzej jak sie zaczyna
          krecic dola,wtedy ciezko z niego wyjsc.Ale weekend juz bilsko wiec mam
          nadzieje,ze humorek wroci na wlasciwe miejsce.
          Paty to o co pytasz z Kubusiem i Skrekiem na pewno znajdziesz na rynku w S-
          ujsciu smile ale pewnie Ty tam nie chodzisz,bo chyba mieszkancy zadko cos tam
          kupuja,ale ja uwielbiam spacerowac wsrod tych rozmaitosci,zawsze cos wypatrze,a
          potem moja tesciowa nie moze sie nadziwic,ze to na rynku kupilam.
          Okropnie u nas dzis bylo zimno,nawet moj Szymon (chlopak ktoremu wiecznie
          goraco) odpowiedzial twierdzoco na pytanie czy mu zimno i kazal sobie zalozyc
          rekawiczki!!! A teraz to juz calkiem przegiecie,bo pada deszcz ze
          sniegiem,brrrr. Dobrze,ze jestem w domku.
          Dzisiaj sie bardzo ubawilam,bo kupilam Szymonowi z sklepie ksiazeczke z Bobem,a
          jak wrocilismy do domu to bylam zajeta konczeniem zupy,Sz oczywiscie nie mogl
          sie doczekac,zebysmy poczytali i w koncu,rozlozyl ksiazeczke na
          podlodze,powiedzial : "Gini,oc tu" tzn pies mial przyjsc i przyszed, zlapal go
          za obroze,zeby nie odszedl i pokazujac mu na ksiazeczke mowi do psa: "Cio to?"
          Myslalam,ze sie posikam ze smiechu,potem ciagle go trzymal i pokazywal mu i
          tlumaczyl: Bob,para (kopara), dzi(dzwig),albo pytal cio to. Komedia.
          Troche ostatnio bylo o wierze wiec sie przyznam,ze ja jestem ateistka,moze nie
          tak do konca,ale najblizej mi tego okreslenia z braku lepszego. Mam nadzieje,ze
          nic to nie zmieni.
          Buziaczki-Jola
          • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.11.04, 07:53
            Hejka
            Widze, że nieźle namąciła poprzez ta wit. C idę skonsultować Dawcia do innego
            lekarza, choć od nie jednej osoby słyszalam, że właśnie duze dawki wit. C
            pomagaja w lweczeniu katarku i koleżnaki lekarz tez tak zalecał. Diś noc była
            lepsza, mnie mniej jednak mały nadal kaszle i ten kaszel mnie martwi bo nie
            jest mniejszy. Katarek sie zmniejsza, a kaszel nie. Jak ślubny wróci musimy
            rozważyć mozliwosć, zeby mały został w domku i nie chodził do przedszkola i
            nabrał odpornosci przynajmniej przez zimę. Moja lekarka powiedziala, że mogę go
            przetrzymać do połowy grudnia jak bedą pierwsze mrozy albo spróbować czy teraz
            załapie infekcje szybko i jesli tak to dać sobie spokój z przedszkolem. Obawiam
            sie, ze moje dziecię nie ma odpornosci po mnie. Mam przez to wszystko metlik w
            głowie.
            Mam nadzieję, ze w sobotę poprawie sobie humorek zakupem nart i butów, w makro
            wypatrzyłam w uloctce fajne. Co do prezentu dla małego mam kilka opcji i cos
            wykorzystam, a z resztą rodzinki nie robimy mikołaja tylko dzieciakom, ja mam
            do obkupienie 7 dzieci wiec troche tego jest. Od zeszłego roku wprowadzilismy
            ten zwyczaj bo niestety kasy nie przybywa a wydatków tak.
            • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.11.04, 11:07
              Jolu, przeciez nic do to tej pory nie zmienilo. Jak tylko bedziesz miala dosc
              moich "religijnych" komentarzy lub ktos inny - dajcie znac, to sie ogranicze,
              ja tak zyje wiec czasem jak sie przed wami uzewnetrzniam to chcac byc szczera
              nie umiem o pewnych przezyciach nie pisac. mam nadzieje ze to ok.

              dwie mamy z na "wychowaniu" nakrzyczaly na mnie w odpowiedzi na mojego posta z
              pytaniem czy ich dzieci tez nie placza jak dostaja klapsa. wg nich bicie jest
              karygodne. czy myslicie ze zle robie? ze jesli on nie placze to nie rozumie ze
              bicie jest kara za cos co zle zrobil i to jest bez sesnsu. jesli tak to nie
              wiem jak mam go dyscyplinowac a wydaje mi sie to konieczne przy jego pomyslach.

              moja mama ma problem ze swoja przyszywana wnuczka, napisze wam o tym dluzej
              przy okazji, to wnuczka jej meza a mojego ojczyma. Jej mama nie wychowala jej i
              olewala, teraz jest w ciazy i w szpitalu (mama) a wnuczka (3 klasa) u niej.
              dziecko nie jest z matka w ogole zwiazane, nie chce sie uczyc a opinia
              psychologa jest taka ze jak sie nie zmieni sytuacja to dostanie kuratora. Teraz
              nie chca matce mowic o tej opinii zeby jej nie stresowac w szpitalu (6,5 mc -
              Jola to tak jak ty chyba bo termin ma na luty)a dziewczynka jest bardzo
              niegrzeczna, brakuje jej jakby podstawowych umiejetnosci zycia w
              spoleczenstwie. dzieci jej nie lubia ona ich tez nie. potrafi tylko ogladac tv
              bo tego jej nauczyli. ojciec sie nie interesuje a ojciec drugiego dziecka tez
              ich olal.

              glowa dalej mnie boli. buuuuuu. moze to przez to pogode, wczoraj udalo mi sie
              przezyc tylko o jednym ibupromie co jest sukcesem.
              i tyle.
              Bakocia, Danwik, ludikun, socka - co u was? Acha socka juz w Polandi bez netu
              chyba.
              pa
              • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.11.04, 11:48
                Dzisiaj raczej nici ze spaceru, u nas wieje taki wiatr padał nawet grad i
                deszcz, ciekawe co dalej. Mieliśmy jechać dzisiaj do lekarza ale nie było już
                miejsc może to i dobrze bo chyba bym i tak się nie wybrała.
                Sewerynki co do klapsów to ja czasami daję, bo np. wczoraj nie wytrzymałam jak
                młody odkręcał kurki na kuchence i włączał piekarnik, po kilku tłumaczeniach
                dostał bezbolesnago klapsa przez pampka. To chyba wszystko zależy od dziecka i
                rodzica.
                Jolu ja myślałam nad tym rosnącym łóżkiem z Ikei ale gdybyśmy mieli jeszcze
                jedno dziecko to byśmy musieli kupić łóżko piętrowe.
                Muszę się pochwalić (mam nadzieję że nie zapeszę) że Patryk robi postępy
                nocnikowe. To na tyle
                Pozdrowienia AGnieszka
                • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.11.04, 22:13
                  Twona mi nie chodzilo o to co piszesz tylko po tym zdalam sobie sprawe,ze
                  pewnie Wam nie pisalam o tym i dlatego napisalam o sobie.

                  Faktycznie dzis na wybrzezu urywa glowy,wieje tak,ze strach wyjsc z domu,padal
                  grad i snieg i deszcz,a u nas to nawet lezy jakas warstewka sniegu,mieszkam na
                  osiedlu gdzie sie najszybciej zaczyna i najpozniej konczy zima i wieje zawsze
                  wiec dzis wydaje sie,ze bloki pofruna. Ja bylam znowu u rodzicow,z
                  kafelkarzem.Szymon mial super zabawe,bo kafelki w przedpokoju i trzeba chodzic
                  po deskach i on zachwycony,biegal w ta i spowrotem,caly czas,jak kafelkarz
                  poszedl.
                  Jutro ide na test obciazenia glukoza,mam nadzieje,ze bedzie dobrze.
                  Na razie koncze.
                  Buziaczki-Jola
                  • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2dlugie o wychowaniu 19.11.04, 10:15
                    Jola trzymam kciuki za test -na pewno bedzie ok wink))Jola ja mysle ze to
                    absolutnie nic nie zmienia. Jak pamietam gdzies przewinal sie taki watek dawno
                    temu (chyba przy okazji zastanawiania sie skad tyle zla na swiecie np.
                    maltretowania dzieci) i zgodnie ze statystyka wink))wyszlo ze czesc z Nas jest
                    calkowicie niewierzaca, czesc troche, czesc wierzaca niezaangazowana ,czesc
                    zaangazowana bardziej lub mniej (w roznych wyznaniach wink))co zupelnie nie
                    przeszkadza ze mam wrazenie ze My sie po prostu lubimy i dogadujemy (choc w
                    wielu punktach rowniez roznimy).
                    U nas tez dzis pada snieg i Zosia podziwia go przez okno, odkad uzylam
                    nieopatrznie slowa "platki" stoi przy oknie od tarasu i robi am am krzyczac
                    Zosia je platki wink) -tyle ze owsiane ale co tam.
                    Iwona dlugo sobie wczoraj myslalam o Twoim poscie -bylam na "wychowaniu" to
                    trudne ale mysle ze, musisz bardzo spokojnie rozwazyc jak postepowac z
                    Wojtkiem, zeby nie bylo tak ze facet w pewnym momencie Ci sie "zatnie" i
                    stracisz z NIm kontakt. Ja wiem to pewnie mocno na wyrost w przypadku dwulatka
                    ale cos powoduje ze On nie placze po klapsie (nawet niepokojaco mocnym
                    skoro "Ciebie az boli reka!!") to przeciez wciaz malutkie dziecko. Nie wiem jak
                    to napisac zeby Ciebie nie urazic ale jakos nie podoba mi sie
                    slowo "dyscyplinowanie" kojarzy mi sie z wojskiem, tresura itp. Ja absolutnie
                    nie jestem za wychowaniem bezstresowym i bez zasad ale jak pomysle co chce
                    wpoic moim dzieciom to dyscyplina jest gdzies daleko z tylu (i to tez raczej w
                    przypadku chlopcow -bo taki wiek ze juz obowiazki i szkola a jeszcze nie Zosi)
                    i wiesz co na razie nie ma z tym problemow.Wojtek jest za maly zeby zrozumiec
                    co jest dla NIego niebezpieczne i mysle ze jak bedzie dostawal klapa za
                    grzebanie w kontakcie to tyle z tego bedzie ze bedzie w nim grzebal po kryjomu
                    tak zebys nie widziala.Przypatrz sie tym kontaktom moze przydal by im sie maly
                    remont? Taborety stoja u nas na balkonie krzesla sa stabilne Zoska na nie wlazi
                    a z nich na stol ale ja albo opiekunka ciagle jestesmy obok, ucze Ja jak ma
                    schodzic zeby bylo bezpiecznie ale mysle ze zabranianie dwulatkowi wspinania
                    sie to walka z wiatrakami on ma to w naturze i programie rozwoju!! Stasiek
                    wlazil na co sie dalo nieraz mimo uwazania spadl (ma musze przyznac swietnego
                    Aniola Stroza wink))staralam sie skanalizowac jego pasje w bezpiecznych warunkach
                    na placu zabaw i w pokoju stala rozstawiona drabina metalowa (powaznie wink) po
                    ktorej namietnie wchodzil i schodzil pod opieka kogos doroslego. Pomoglo!
                    Noze sa u nas w zamkniete szufladzie z blokada zdarzy sie czasem jakis na
                    blacie i Zoska go dorwie ale ja wtedy tlumacze ze ostre ze bedzie bolalo i
                    wyjmuje z reki -nigdy nie pozwalam jej samej byc w kuchni (a mamy kuchnie
                    otwarta na duzy pokoj i korytarz), nigdy za to nie dostala bo wg mnie tak nie
                    zrozumie ze nie mozna, na razie po prostu trzeba Jej pilnowac.Mysle sobie ze
                    taki dwulatek na prawde sporo juz rozumie, przyznaje Zosia dostala klapsa po
                    raczce za kuchenke ale to bylo rok temu!(zeby nie bylo prosto na Stasia nigdy
                    takie metody nie dzialaly, zawsze sprawdzal kilka razy czy na pewno dostanie
                    klapsa jak jeszcze raz to robi wiec po kilku probach musialam zmienic metody
                    wychowawcze -Henio po pojedynczym lekkim klapsie omijal dana rzecz szerokim
                    lukiem) Wtedy to dzialalo na zasadzie troche warunkowania i skojarzenia z
                    negatywnym bodzcem, teraz tlumacze i pokazuje (ostatnio dorwala sie do szpilek
                    i pokazalam bardzo lekko ze szpilka kuje i boli, za chwile sama kujnela sie
                    mocniej i odlozyla je i okazalo sie dzisiaj ze pamieta o tym)-nie namawiam do
                    pokaleczenia Wojtusia nozem wink))
                    Wiesz ja (i kilka moich kolezanek) jestem bardzo zadowolona ze skorzystania z
                    poradni psychologiczno -wychowawczej, mozna tam bezplatnie umowic sie na
                    rozmowe z psychologiem. Taka rozmowa czasem uswiadamia rozne rzeczy ktorych sie
                    nie widzialo. Mnie bardzo duzo dala ostatnia wizyta i rozmowa o Stasiu,
                    przemyslalam rozne sprawy i troche inaczej na Niego spojrzalam, pare rzeczy
                    ktore wydawaly mi sie oczywiste przestaly takie byc -pisalam Wam niedawno ze
                    mamy z NIm troche problemow - pewnie ze to nie tak ze ciach mach wszystko sie
                    rozwiaze ale kobieta podsunela mi kilka pozornie prostych jak drut rozwiazan i
                    to Dziala!!!W domu zrobilo sie o wiele spokojniej i milej a ja na nowo
                    uswiadomilam sobie jakiego mam fajnego synka i jak duzo rzeczy w NIm lubie (a
                    nie tylko to co mnie w nim denerwuje) wiecej doszlo do mnie ze tak naprawde
                    wkurza mnie do bialosci KILKA jego zachowan a nie ON caly.
                    Moze pomysl z wystawieniem Wojtaka do drugiego pokoju jak zrobi cos czego
                    absolutnie nie powinien nie jest taki zly???
                    Trzymaj sie bo widze ze dosc Cie to dreczy i szukasz drogi. Pamietaj tez ze
                    kazdy jest inny i nie ma uniwersalnych recept. BUziaki.Skrzynka
                    moje trzy skarby wink)
                    Henio w Tatrach
    • franca1 no i mamy śnieg! 19.11.04, 10:14
      Pada śnieg - fajnie biało się zrobiło. Ja dzisiaj się wybieram na impreze w
      stylu lat 30. (przynajmniej takie mam plany).
      Jola uśmiałam się z Szymona i Ginesa, chłopak umie sobie radzić. A mi
      opowiadała moja mama, że Olga siedziała w pokoju bawiła się, gadała ze sobą i
      mówi no no Ola, mama no no, potem coś po swojemu, a potem klepneła się po
      łapkach i po pupie smile Hmmm czyżby mała kłotnia prawej i lewej rączki.

      Chcecie słońca? Umieściłam zdjęcia Olgi z gór - tak piątek tydzień temu był
      naprawdę piękny.


      Pozdrowionka
      Magda
      • camilcia Re: no i mamy śnieg! 19.11.04, 11:28
        u nas zima, taka na całego, padają płaty śniegu i jest naprawdę biało. ja
        weszłam tylko na chwilkę, musze napisać test dla grupy popołudniowej, nie
        wiem jak mi to wyjdzie bo wczoraj była straszna wichura i nie było światła a
        dzisiaj tez już zgasło raz, mam nadzieje ze się wyrobie.
        Co?? Zara za 40 zł? to ja jadę do Ciebie Monika! Ja zarę uwielbiam od lat, ale
        czasem ceny tam są strasznie wysokie. Ale fajnie masz.
        Dziewczyny, wszystkie mamy dołki jesienne? Dobrze że jeszcze kilka jest takich
        co pocieszy bo byśmy się nie wygrzebały z tych dołów smile
        Co do wiary – ja też nie z tych modlących, chociaż czasem mam potrzebę, ale
        kościoła nie lubię, jakoś trafiałam na nędznych księży, u nas w mieście np.
        dziekan ma interes na spółę z miastowym bossem mafii i siedział ostatnio w
        więzieniu – jakoś mi to nie pasuje do jego kazań i dyktowania innym jak mają
        żyć. No ale każdy żyje po swojemu, jak ktoś chce to chodzi/wierzy itd. To
        pewnie też od wychowania zależy.
        Nie chciałabym Cię urazić Iwona, ale czy pigułki nie kłócą się z wiarą?
        Dlaczego homeopatia tak? Skoro jest lepsza dla dziecka niż antybiotyk i
        znaleźliście dobrą lekarkę? Ja nie zagłębiałam się aż tak, jaka energia
        kosmiczna? Pytam z czystej ciekawości.
        Co do klapsów, Skrzynka znowu napisała tak że już właściwie nic dodać się nie
        da smile ja myślę, że dziecku nie wolno wszystkiego, ale nie oczekujmy, że będzie
        wbrew sobie np. siedzieć i nie łazić po stołkach, nie zaglądać w ciekawe
        miejsca, u nas też rzeczy których nie wolno są schowane, mieszkanie
        przystosowane do tego że jest w nim dziecko. Myślę, że klaps to wyraz naszej
        bezradności, ja Majce dałam klapsa parę razy, zawsze potem myślę, ze
        niepotrzebnie mnie poniosło. Wolę tłumaczyć nawet 1000 razy niż dać klapsa.
        Myślę sobie, że takie małe dzieci jeszcze nie robią czegoś ze złej woli tylko z
        ciekawości.
        Jeszcze jedno muszę napisać, piszemy o wszystkim, czasem się nie zgadzamy ze
        swoimi poglądami ale tak jest że ludzie są różni, to nie znaczy że ktoś ma nie
        pisać bo drugiemu się nie spodoba, nasze dyskusje i wymiana
        poglądów/doświadczeń są bardzo wartościowe. Gdybyśmy były wszystkie takie same
        to by było nudno smile
        Franca - udanej zabawy!
        • camilcia Re: do Iwony 19.11.04, 12:00
          Iwona, ja nie chcę być nachalna, ale homeopatia ma naprawdę dobre wyniki
          leczenia astmy, może warto spróbować. kiedyś pisałam, moja babcia była chora na
          astmę, kiedyś dostała ataku i ... zawsze będę żałować, że wtedy nie było takich
          leków jak dzisiaj.
          Moja mama kiedyś pracowała na dziecięcym i było dziecko, które ratowała tylko
          transfuzja krwi, to było wbrew zasadom ich wiary - dziecko uratowano, bo
          rodzice odstąpili od tego (zresztą w takich przypadkach może działać
          prokurator, już dokładnie nie wiem jak to było) wiem, że nie jesteście w takiej
          sytuacji, ale czasem nasze decyzje są trudne. tak mi przyszło do głowy - a
          jeżeli Wojtuś kiedyś zmieni wiarę? może nie rozumiem, ale dla mnie to nie jest
          argument, ja bym zrobiła wszystko żeby dziecku pomóc.
          dobra, już się zamykam
          pozdrawiam gorąco i życzę zdrówka
          • skrzynka3 Re: Snieg;)))) 19.11.04, 14:16
            Ale fajowo wink)) Zosia -kurcze jak cudownie jest moc to obserwowac po raz
            trzeci wink))-pelna zadziwienia. Bardzo ostroznie podeszla do tego czegos
            sypiacego sie z nieba, obmacala powachala ale zachwytu nie bylo bo zimne i
            mokre i buty pobrudzilo wink))trzymala w raczce w penym momencie powiedziala nie
            chce juz, to ja- no to wyrzuc a Ona pognala do podworkowego smietnika wink))
            A najlepsze bylo to ze w koncu wymyslila ze to Dziadzia wysypal i tylko dziwila
            sie ze do ogrodkow sasiadow tez Mu sie chcialo tyle sniegu nasypac -tlumaczenia
            ze snieg leci z chmur z nieba zostaly stanowczo odrzucone -Dziadzia nasypal i
            juz smile)))
            Dobrze ze jest Zosia i snieg, dzieki Niej nawet awantura w swietlicy szkolnej
            mniej nas z Heniem bolala,mala siostra sprawila ze lzy zalu w oczach mojego
            pierwszaka zamienily sie w lzy od smiechu smile)

            Camilcia pozwole sobie wyjasnic za Iwone wink))ze tylko Kosciol Katolicki nie
            zgadza sie na stosowanie antykoncepcji przez swoich wiernych, zarowno Kocioly
            Protestanckie jak i Prawoslawne nie maja w tej kwestii takich ostrych wymagan.

            Co do homeopatii to przyznam ze ja tez sie tak bardzo w to nie wglebialam ale z
            tego czego uczylam sie na Farmakologii nic tam nie bylo "duchowo"
            podpadajacego, raczej filozofia zeby podobne leczyc podobnym (stad nazwa homeo -
            taki sam, podobny) czyli jesli mamy chorobe to baaardzoo mininimalnymi dawkami
            roznych substancji chemicznych wywolujemy objawy podobne do chorobowych to
            organizm zacznie zwalczac je sam i przy okazji poradzi sobie z choroba. Zadnej
            tam energii kosmicznej nie bylo.Czy nie jest tak ze "dla wzmocnienia" ktos tam
            dorabia do tego jakas magie???Zeby sie lepiej sprzedalo? Ja akurat nigdy nie
            korzystalam z lekow homeopatycznych na zamowienie ale uzywam specyfikow
            dostepnych w aptece i niektore naprawde pomagaja. Sama teraz sse pastylki na
            chrype Homeogene9, Stas lyka pigulkina swoje problemy z kolanem (zapisal nam je
            ortopeda wcale nie homeopata) i narzeka na nie duzo mniej.
            Oki ide wrzucic przepisy na Swieta wiec do zobaczenia za chwile wink) Skrzynka
            • skrzynka3 Re: Wigilia z alergia-przepisy 19.11.04, 14:55
              W tych przepisach mozna duzo rzeczy zamieniac a i tak wyjda. Moje dzieciaki
              byly bezglutenowe stad w przepisach "maka niskobialkowa z czerwona kartka"
              (kupuje w sklepach ze zdrowa zywnoscia albo zamawiam w Fundacji "Przekreslony
              klos" tel 0-22 632 72 06 to w sumie maka kukurydziana ale jest mniej sucha i
              lepiej sie skleja niz zwykla kukurydziana.Jesli cos jest bez jajek dobrze dodac
              troche maki ziemniaczanej. W ogole najlepiej wychodza mieszanki z roznych mak
              gryczanej, ryzowej, zytniej (jesli wykleta jest tylko pszenica). Dobrze tez
              sprobowac wczesniej bo ciasto bezglutenowe inaczej sie zachowuje niz takie
              zwykle gorzej zlepia, bardziej kruszy i trzeba zlapac pewna wprawe.

              Najpierw anegdota o oplatku wink))) jak chlopcy mieli 4 i 2 lata znalazlam
              przepis,(kilka razy poeksperymentowalam zanim wyszedl), ladnie go zawinelismy w
              folie i czerwona wstazeczke i zanieslismy do Kosciola w niedziele kiedy
              wiedzielismy ze bedzie swiecenie oplatka. Po Mszy poszlismy do zakrystii
              (wczesniej bylismy umowieni z naszym owczesnym Proboszczem tak odlotowym
              Gosciem ze kazdemu bym zyczyla takich Ksiezy na swojej drodze wink)gdzie nasz
              Ksiadz z cala powaga i bardo uroczyscie poswiecil oplatek chlopcow, chlopaki
              byli wzruszeni i przejeci i nie mogli sie doczekac Wigilii scene lamania sie z
              Nimi tym bezglutenowym oplatkiem pamietam do dzis wink))

              Oplatek 4 plaskie lyzeczki maki z czerwona kartka, 6 lyzeczek wody, pol
              lyzeczki oleju, olej do smarowania tortownicy
              Dno wysmarowac olejem, skladniki ciasta dobrze wymieszac, wylac ciasto do
              tortownicy i rozprowadzic na cieniutka warstwe (ja robilam kilka mniejszych
              kolek, prostokaty mi nie wyszly crying(). Piec 3-5 min w goracym piekarniku .

              Pierniczki: pol szklanki cukru, szklanka wody, 2 szklanki maki (z czerwona
              kartka abo mieszanka albo zwykla pszenna co kto moze)pol lyzeczki sody, 3 lyzki
              oleju, olej do blachy 1-3 lyzki wody.
              Cukier wsypac na patelnie i podgrzac az bedzie brazowy, zestawic z ognia i
              zalac szklanka goracej wody, podgrzewac i mieszac az cukier sie rozpusci,
              odstawic do przestygniecia (mozna zamiast tego uzyc sztucznego miodu)
              make pomieszac z soda polaczyc z cieplym karmelem, zagniesc ciasto, dodac olej
              wyrabiac az bedzie geste, jesli maly placuszek oderwany z ciasta peka to znaczy
              ze potrzeba wiecej wody ciasto musi byc gladkie ale takie zeby nie kleilo sie
              do rak. Potem lepimy piernikowe cuda, mozna wycinac tez foremkami i pieczemy w
              temp. 250 st. 10-15 min, wylaczamy piekarnik i czekamy jeszcze 5 min,mozna
              polukrowac


              "Makowiec" :poltorej szklanki maki z czerwona kartka ( albo mieszanka lub
              zwykla) 3 dkg drozdzy, 2 lyzeczki cukru, 10 dkg margaryny bezmlecznej (jesli
              nie moze byc to wyjdzie tez oliwa czy olejem) pol sloika gestego dzemu jaki
              dziecko moze, olej do blachy.
              Drozdze rozetrzec z cukrem, dodac tluszcz, make sol. Zagniesc ciasto jesli
              trzeba dodawac po lyzce wody. Z ciasta zrobic kule, rozgniesc na placek
              grubosci 1 cm. Posmarowac dzemem (musi byc naprawde gesty bo wycieknie mozna go
              odparowac albo dodac troche maki ziemniaczanej) 2 cm od brzegu zostawic wolne
              delikatnie zwinac i zlepic konce, polozyc na blasze posmarowanej olejem
              (zlepieniem do spodu) polac lyzka wody i dodatkowo 2-3 lyzki wody na blache,
              piec w temp 250 st 20-30 min az bedzie jasnobrazowe

              Uszka do barszczu : pol szklanki kleiku kukurydzianego, 3/4 szklanki wody 2
              szklanki maki (jak zwykle do wyboru czerwona kartka, mieszanka albo zwykla)
              lyzka maki kukurydzianej lyzeczka oleju sol
              Kleik dobrze wymieszac z woda dodac olej, sol make, lepic male placuszki
              wypelniec farszem (dowolnym moze byc miesny, warzywny albo tradycyjny grzybowo-
              kapusciany) zlepic brzegi a nastepnie rogi pierozka, gotowac w osolonym wrzatku
              5-8 min od wyplyniecia.

              A propos diety bez jajek ostanio robie klopsy Zosi (albo mielone) z lyzeczka
              maki ziemniaczanej i tartym jablkiem, nie rozpadaja sie i sa mieciutkie.

              W tym roku Zosia na pewno bedzie miala oplatek, pierozki z kapusta (kiszona
              wymieszana z gotowana pekinska)swoj barszcz (bez wywaru z miesa), salatke
              jarzynowa bez marchewki, jajek i oliwka zamiast majonezu,"makowiec" musze
              poeksperymentowac z pierniczkami ona nadal bez cukru crying( i nie wiem czy umiem
              zrobic karmel z glukozy.
              Ok spadam po Stasia. Fajnie ze wlasciwie juz weekendwink) Skrzynka
              • camilcia Re: styczeń 2003 19.11.04, 15:23
                ale się świątecznie zrobiło!
                no i ten śnieg rzeczywiście piękny, tylko jak mój Marcin do domu dojedzie. bo
                wiecie, u nas na prowincji smile jest tak biało i tyle śniegu, że trudno się
                chodzi a co dopiero jeździć.
                wyciągnęłam sanki!
                Skrzynka, dzięki za wyjaśnienia co do pigułek.
                wiecie co, właśnie zadzwoniła do mnie mama uczennicy że nie przyjdzie na lekcję
                bo taka pogoda, że nie da rady dojechać. dodam tylko że dziewczę w 6 klasie i
                mieszka jakieś 10 min drogi piechotą! no ale dzięki temu ja mogę w necie
                posiedzieć smile
                ja zawsze robię na święta pierniczki, takie wg przepisu Ikea - imbirowe.
                pakujemy je później w przezroczystą folię, wstążka i jest super drobiazg pod
                choinkę. w tym roku planujemy od Majci takie. tzn ona sama będzie wycinać
                foremkami kształty.
                w nasze pierwsze wspólne święta, w mieszkaniu co prawda wynajmowanym ale jak
                swoje, nie mieliśmy pieniędzy żeby nakupować ozdób i ubraliśmy choinkę w
                pierniczki. śliczna była, ale jakoś chwilę po świętach przyszła do mnie
                sąsiadka z psem, my gadałyśmy w kuchni a Mela w pokoju zjadła wszystkie
                ciasteczka jakie tylko zdołała sięgnąć smile i oczywiście udawała że to nie ona.
                Maja dostała od teściowej skarbonkę, tydzień temu, chodzi i zbiera kasę po
                rodzinie smile wczoraj nie zauważyłam jak wyciągnęła mój portfel i ogołociła
                doszczętnie, nawet rachunki wrzucała.
                chyba kupimy Mai toaletkę chicco, jest fajna, prosta i jeszcze nie taka droga
                strasznie. może moje lustro się uchowa dzięki temu.
                halo!!!! a u pozostałych co słychać? tylko kilka piszących zostało...
                • sewerynki Re: styczeń 2003 19.11.04, 17:39
                  U was jest biało? U nas przede wszystkim mokro i wietrznie. I był grad. I duło
                  potwornie. Głowy urywało a ja akurat musiałam wtedy iść na lekcje. Faktycznie
                  jakoś mniej nas pisze ale coś ruszyło dzisiaj. Brakuje mi wieści od Danwika
                  bardzo.
                  Nie wiem czy napisze o wszystkim o czym chce i czy zdążę przed Wojciechem. Jak
                  coś to będzie na raty. Znowu jakieś burze wywołuje na forum. Hm.

                  Urolog.Przeżyliśmy i całkiem dzielnie. Babcia kupiła platikowego Tubisia który
                  na pierwszy widok wydał mi się badziewiasty i obrzydliwy ale Tubiś ma ekranik
                  na brzuszku który świeci po naciśnięciu i to pomogło nam przeżyć ponad 1,5h w
                  poczekalni. Mama była ze mną i była zła że nie chciałam prywatnie bo by nie
                  było kolejki. Nie miałam namiarów prywatnie poza tym w końcu za coś płacę ten
                  Zus. Jak już się dostaliśmy Pani była uprzejma i b. szybka co młodemu pomogło.
                  Hura nie dzieje się nic złego, podejrzanie wyglądająca dziurka jest dziwna ale
                  w normie tzn. jest jakąś częścią stulejki. Jeśli nie będzie nawracających
                  zakazeń moczowych to jest ok i mamy próbować ściągać napletek przy kąpieli i
                  mozemy czekać. Zrozumiałam że tyle ile chcemy, a jak nam się nie uda to mamy
                  się wysmarować Emlą i przyjść na zabieg który będzie szybciutki. Ulżyło mi
                  bardzo. Bałam się ze trzeba będzie wymaz z tego robić co jak mój mąż
                  doświadczony w tych sprawach niestety jest ogromnie bolesne. Tego bólu się
                  najbardziej bałam. Zresztą lekarka mówiła że mogłaby to zrobić od razu ale bez
                  tej maści ból by był i nie ma po co. Ufff.

                  Weekend nie zapowiada sie uroczo. Małżonek idzie na szkolenie z rytmiki dla
                  nauczycieli dzieci. Za tydzień zaś ma zajęcia. Buuu. Siostry dzieci pokasłują
                  co uniemożliwia wyczekiwaną wizytę. Siostra być może urodzi 3 grudnia!!!
                  Wymyśliłam żeby to był weekend bo nie będę miała problemu z przyjechaniem do
                  szpitala a chcę dzidzię widzieć w tym samym dniu. Hi hi. Ciesze się z niego
                  bardzo, nawet jak jest malutki. Wojciech też był malutki (2800) co dla mnie nie
                  robiło żadnej różnicy.
                  Wczoraj oglądaliśmy film, Wojtke usypiał sam i Paweł uparł się żeby mu zamknać
                  drzwi bo wtedy szybciej uśnie. Wojtek nie boi się dzrzwi zamkniętych, jak mu
                  przeszkadza to wali. No i było cicho. Po jakimś czasie poszłam zaglądnąc i
                  chciałam go przenieść z wersalki na której zdarza mu się zasnąć do jego
                  łóżeczka a on kochaniutki spał tak cudnie ... na podłodze.

                  W kwestii homeopatii ku mojej uldze udała się rozmowa z lekarką, która przyjeła
                  nasze marne tłumaczenia z szacunkiem i pozytywnie i zaoferowała każdą pomoc i
                  poradę - co mnie ogromnie ucieszyło. Nawet zwykłymi lekami. Camilciu, nie wiem
                  jak mogę wytłumaczyć z czym mam problem w tym wszystkim. Wiara to taki termin
                  ogólny który nie wiele tłumaczy. Wiem że są księża którzy się leczą
                  homeopatycznie. Na obecną chwilę jednak nie chcemy się decydować. Serce nie
                  daje mi spokoju i wolę go słuchać. Nigdy nie zrobię świadomie czegoś co mogłoby
                  dziecku zaszkodzić. Nie wiem czy porównanie z przetaczaniem krwi jest
                  odpowiednie w tej kwestii. Na razie będę jeszcze czytać i szukać a jak będę
                  pewna że wszystko w moim mniemaniu jest ok to będę używać tej metody. Cieszę
                  się że lekarka która po tym wywadzie przecież tyle o nas wie dalej może
                  próbować nam pomagać. To był mój problem bo nie chciałam jej urazić. Ma mi
                  zresztą przynieść jeszcze jakieś rzeczy do poczytania.

                  Skrzyneczko. Myślę nad tym wszystkim. Przekonałam się do tego że powinnam
                  żadziej zostawiać Wojtka samego (oczywiście w pokoju nie mieszkaniu) na
                  kontakty na razie nic nie poradze bo to kwestia całej instalacji, ale jeden
                  odgrodziliśmy i staramy sie tam młodego nie wpuszczac. Nie moge jednak zawsze
                  na niego patrzec (typu obiad, gary itp. Nie chodzi mi tez o wspinanie sie po
                  stolkach - tylko szafach. Wiec postanowilam sie z nim wiecej bawic. Tak robie.
                  Ale obstaje przy dycyplinowaniu - bez zadnych negatywnych konotacji, dla mnie
                  to słowo ma wyraz pozytywny. Nie zrozumialam co mialas na mysli w kwestii
                  utraty kontaktu z dzieckiem.
                  Skoncze pozniej musze leciec.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16402003
                  • didi23 Re: styczeń 2003 19.11.04, 20:28
                    O raju ale sie napisałam a Dawcio mi skasował.
                    Moze uda mi sieto odtworzyć. Nie wiem czy zaliczam sie do mam piszących ale i
                    tak napisze cosik.
                    Po pierwsze wczoraj byliśmy prywatnie u lekarza, aby skonsultować Dawcia bo ten
                    kaszel mi sie nie podobał i trafione. Pan doktor wywarł na mnie bardzo dobre
                    wrażenie, był rzeczowy i wydawał mi siewiedzieć co mówi i mieć doswiadczenie.
                    Obejrzał cere Dawcia i stwierdził lekką skaze białkową, alergię. Po zbadaniu
                    zapalenie oskrzeli. Niestety z przedszkola musimy zrezygnować do wiosny
                    pomiomo, że bardzo bylismy zadowloweni i Dawcio też ale zdrowie jego
                    ważniejsze.
                    Co do wychowania. Skrzynak jak zwykle trafnie wszystko napisała. Ja z Dawciem
                    mam tego typu problem, że jak mu sie czegos nie da lub nie pozowli to czasami
                    wpada w hgiosterie i jest ona bardzo czesto powiażana z agresją, tzn robi cos
                    na złość wyrzuca lub rzuca czymś. Czytam właśnie jak mówić zeby dzieci nas
                    słuchały itd. Mądra ksiażka, próbuje jej metod. Nie wysztkie sie sprawdzają ale
                    będę próbowałam. Ja oczywisćie kilka klapsów dałam małemu, ale to nie jest
                    dobra droga, bo czujesie potem winna a one i tak nie skutkują.
                    Co do wiary to dla mnie nie jest ona przeszkodą w kontaktach z innymi, dla mnie
                    liczy sie człowiek i jaki jest on dla innych a nie wyznanie czy ubiór.
                    Pogoda dzis jest do bani. Najpierw padał deszcz, co ja pisze lał, potem grad, a
                    następnie wichura z biurzą i błuskawicami, a na końcu śnieg, który jeszcze
                    leży. Ciekawe jakie opóźnienie bedzie miał pocia, którym wraca ślubny. Dawcio
                    na niego czeka ja zresztą też. Ten wyjkazd nam służy, tak czesto sie nie
                    kłocimy bo i okazji mało mamy. mały czeka na jajo a właściwe tsi jaja, czekaja
                    aż tata da smykowi, leża spokojnie na barku.
                    Skrzyneczko Twoje przepisy są super, mozę wypróbuje je ze składnikami nie dla
                    alergików.
                    Oki ucikam wyjać ciasto z piekarnika
                    Miłego wieczorku
                    • monikam1 Re: styczeń 2003 19.11.04, 21:54
                      Hej! u nas ani sladu deszczu ani śniegu. A jak przechodziłam przez gazeta.pl,
                      to niby kraj sparaliżowany.
                      Skrzynko! Dzieki za przepisy!!! Powiedz mi - czy Wasze przestrzeganie diety
                      polega na takim rygorze, że nie pozwalacie np. jeśc dzieciom ciasta
                      drożdżowego, bo tam też jst np. dodatek mleka??? Kiedyś stosowaliśmy się do tej
                      szkoły, ale Gosia jest niejadkiem i niewiele jest rzeczy które chce jesć, więc
                      ja dopuszczam szynki, paróweczki morlinki czy drożdżówki, bo gosia nie reaguje
                      jakoś mocno, a inaczej nic by nie jadła. Lubi zresztą dokładnie to co ja w
                      dzieciństwie i dokładnie tego samego nie znosi> dziś był dzień dziecka, bo
                      przyjechała znajoma zHiszpanii nieświadoma alergii Gosi, a jak odmówić dziecku
                      chociażby polizania prezentu?
                      Gosia czasem dostanie lekkiego klapasa. Dziś dostała, bo specjalnie kruszyła
                      babką i mimo upomnień,, próśb i gróźb specjalnie wdeptywała ją w dywan. Ale te
                      klapsy są niebolesne. To raczej gest - a na Gosie one działają dość skutecznie.
                      Po kązdym klapsiku przytulamy Gosię i tłumaczymy co zrobiła złego. Bez klapsa -
                      niestety ma nasze tulenie i tłumaczenie w nosie. Ale klapsiki są b. rzadkie.
                      Ja rozumiem Iwone. Mam dwie Ciotki wróżki - na etapie szkolenia innych wróżek,
                      bo ponoć są niezłe. Hmmm.... Podobno mamy w rodzinie jakąś zdolność w tym
                      kieunku. Niestety, ich wróżby się sprawdzają prawie w 100 %, ludzie twierdzą,
                      że po ich dodtyku coś tam ich mniej boli itp. - ja się tym zabiegom nie poddaję
                      i innym odradzam. Ciotki twierdzą, że to dar od Boga i są wierzące, ale ja nie
                      jestem przekonana czyj to dar. Niestety - mam tez tą przypadłość rodzinną
                      (podobno to zdolność do odbierania jakiś tam energii) - kiedyś sniły mi się
                      śmierci ludzi, a potem drugiego dnia okazywało się, że np. ten facet, którego
                      samobójstwo mi się śniło tej nocy popełniał samobójstwo, albo śniło mi się -
                      albo nie będę już o tym pisać, bo to nic miłego dal mnie do spominania, a dla
                      Was do czytania - poza ym wyjdę na dziwaczkęsmile)). Zmierzam do tego, że ja się
                      boję wszystkiego co łączy się z magią (białą czy czarną), energią z kosmosu
                      itp. Nie rozwijam swoich "zdolności", nie mam takiego zamiaru i cieszę się, ze
                      od dłuższego czasu już nic mi się takiego nie śni. Albo że przynajmniej tego
                      nie pamiętam. Uważam, że jest to coś okropnego i nieprzyjemnego i nigdy,
                      przenigdy bym nie chciała mieć nic z tym wspólnego. Nawet pewnie nie
                      wyobrażacie sobie, jak się cżłowiek czuje, kiedy "odbiera" czyjąś śmierć. Ja
                      nie widzę w tym żadnego związku z Bogiem, bo to jest bardzo nieprzyjemne
                      uczucie i nie wydaje mi się, aby mogło to pochodzić od Niego. Nie isteresowałam
                      się nigdy homeopatią, ale jeśli faktycznie ma to jakiś związek z "kosmosem", to
                      bym się pwoażnie zastanowiła i podobnie jak Iwona przestudiowała dokładnie o co
                      w tym chodzi. Jestem b. wierząca, co chyba idzie czasem zuważyć. Ileś razy Pan
                      Bóg uczynił w moim życiu takie cuda, że nie mogłabym nie wierzyć. BArdzo zależy
                      mi na tym, aby Gosia też wyrosła na wierzącą osobę. Ale nie mam nic przeciwko
                      osobom niewierzącym czy wierzącym w Boga inaczej niż ja. Mam w rodzinie
                      przedstawicieli wielu najróżniejszych religii i myślę, ze różnice między nami
                      to tylko szczegół i w ostatecznym rozrachunku nie będą miały znaczenia.
                      A ja dziś, Kamilko, kupiłam 3 sukienkismile)) Niestety - te najfajniejsze to
                      brytyjski rozmiar 12-14, a ja to 10 sad(( Jakbym miała więcej kassy, kupowałabym
                      na zaps, mają b. klasyczne kroje i kolory, więc nie ma obawy, ze wyjdą z mody,
                      a mnie kg na pewno przybędziesmile)) Zapraszam do Bydgoszczy - gotowa jestem
                      zrobić wyjątek i pokazać Ci mój tajemny sklep.
                      W ramach umartwiania adwentowego chciałam pierwotnie zrezygnowac z forum, ale
                      stwierdziłam, ze to jest zbyt wielkie wyrzeczenie dla mnie. I postanowiłam nie
                      jesć czekolady - co tez nie będzie łatwe.
                      A poza tym, ja dziś po ciężkim dniu. W pracy NIK, a prywatnie dyskusja wokół
                      Sylwestra i nieprzjemne sytuacje. Rozmowy przebiegały przez @, więc biorę
                      poprawkę na to, że przez internet pewne zdania brzmią b. arogancko i brutalnie
                      niż w rzeczywistości. NA szczęście u nas na forum nie ma tego problemu i miło
                      mi było po ciężkim dniu poczytać Waszą dyskusję o klapsach czy homeopatii,
                      prowadzoną z wyczuciem i zrozumieniem. Podniosło mnie to na duchu.
                      Pozdrawiam
                      Monika
                      • camilcia Re: styczeń 2003 19.11.04, 23:02
                        uff, Maja usnęła, jakoś ostatnio mamy problemy, mała nie chce iść spać, płacze,
                        w nocy budzi się z rykiem. dosłownie, zawsze wychodziła z łóżeczka (ma wyjęte 2
                        szczebelki) i przychodziła do nas, a ostatnio stoi w łóżeczku i ryczy na całe
                        gardło. nie wiem czy jej się coś śni czy co? bardzo rzadko śpi z nami, wtedy
                        nie ma problemu.
                        ja jutro niestety pracuję i w niedzielę też, co wcale mi humoru nie poprawia sad
                        Iwona, rzeczywiście może moje porównanie było mało trafione, chodziło mi o to,
                        że nie zawsze to co robimy uznając za właściwe jest rzeczywiście dobre.
                        Rozumiem, że każdy żyje po swojemu, dobrze że ta lekarka nadal chce Wam pomóc,
                        nawet konwencjonalną medycyną.
                        Moniko, byłoby super móc Was odwiedzić (no i sklep) smile ale to takie
                        moje 'wishful thinking' (kurcze zawsze się zastanawiałam nad dobrym polskim
                        odpowiednikiem tego i nie znalazłam, to takie myślenie-marzenie a nic z tego
                        nie wynika) ale sukienek zazdroszczę smile
                        ja jeszcze muszę zajęcia na jutro przygotować, więc uciekam, dobranoc.
                      • jogaj Re: styczeń 2003 19.11.04, 23:19
                        Brzydka pogoda i od razu postow sie duzo zrobilo wink
                        Niesety mam troche za wysoki cuier po obizazeniu i pewnie bede musiala zrobic z
                        75g glukozy.Dzis caly dzien sie czulam fatalnie po tej glukozie z rana,bylo mi
                        niedobrze i slabo,a maz mnie wyciagnal do znajomych i dopiero wrocilismy.
                        Wczesniej bylam u rodzicow pilnowac kafelkarza,ale na szczescie juz skoczyl i
                        mam nadzieje,ze teraz troche pomieszkam w domu,bo nawet nie mam kiedy prania
                        zrobic. U nas tak sie niesie,ze nie chcce wlaczac pralki wczesnie rano,ani po
                        22.
                        Skrzynka to co napisalas o wychowaniu to jak zwykle super to ujelas i nie mam
                        nic do dodania,staram sie robic wlasnie tak jak piszesz,Szymon klapsy dostal
                        jak np. bil psa i nic nie pomagalo,zeby przestal to robic,chcialam,zeby
                        poczul,ze psa tez boli jak jego. Jak chcial dotykac ogien w swieczce,mowialm,ze
                        gorace,a w koncu dalam mu dotknac,tak,ze poczul i teraz sam mi mowi,ze mam
                        zapalic,ale tam jest si i wcale go nie ciagnie do swieczek. Wiem natomiast,ze
                        klaps wcale nie jest dobra kara,boli chwile i przechodzi,a jak jeszcze uparte
                        dziecko to mozna bic i efeltow brak. Jak ja bylam mala,to podobno moj tata
                        dawal mi klapsy,bo powiedziala,ze babcia jest glupia i mialam ja przprosic,a ja
                        sie uparlam i nie chcialam tego zrobic, i nie zrobilam mimo,ze trwalo to jakos
                        dluzsza chwile,na mnie jakos podobno klapsy nie dzialaly.
                        U nas tez zima w pelni,w calym Trojmiescie byly takie korki,ze lepiej bylo isc
                        na piechote,my na szczescie zmienilismy juz wczesniej opony na zimowe,wiec bez
                        problemow jechalismy,ale duzo samochodow,nie moglo podjechac pod gorke,bo
                        Gdynia jest bardzo gorzysta (nasza rodzina ze Slaska nie mogla sie nadziwic,ze
                        oni chcieli nad morze,a tu takie gory). Na naszym osiedlu jest calkiem duzo
                        sniegu i nawet ulice sa biale,Szymon zachwycony sniegiem,najpierw patrzylismy
                        przez okno,a jak wracalismy co domu,to zaliczal wszystkie gorki powstale po
                        odsniezaniu i bardzo nie chcial isc do domu,tylko mu sie nie podobalo,ze snieg
                        na butach zostaje smile
                        Lece spac,milego weekendu-Jola
                        • skrzynka3 Re: styczeń 2003 20.11.04, 12:20
                          Hej Jolu dalej trzymam kciuki pociesze Cie ze mnie tez po obciazeniu wyszlo za
                          duzo a potem mialam zrobiony pelen profil glukozy i okazalo sie ze wszystko
                          ok.Na wszelki wypadek mialam troche uwazac ze slodyczami ale nastepne badania
                          wyszly w porzadku czego z calej sily CI zycze wink))))
                          My juz po jezdzeniu na sankach z naszej mini gorki w ogrodku (uparlismy sie z
                          Kuba w czasie budowy nowego domu i schody od starego zostaly przysypane ziemia
                          no i mamy taka mala wlasna gorke smile) troche dziwnie wyglada ale dzieciaki ja
                          uwielbiaja bywa statkiem, zamkiem, skocznia narciarska, K2 i czym tam wymysla.

                          Danwiku odezwij sie choc na slowko ze wszystko z Toba w porzadku !!!!

                          Zosia zaczela uzywac roznych czasow i namietnie eksperymentuje z nimi strasznie
                          mnie wzrusza kiedy przy stole z mozolem ale widoczna przyjemnoscia mowi ze Tata
                          zjadl, Enio jeszcze je a Zosia bedzie jadla (z wersjami bedzie jeść lub bedzie
                          jesić). Po za tym bardzo duzo w Jej mowie ozdobnikow typu: moze, chyba,
                          przeciez, acha, dlatego nie zawsze wstawianych z sensem wink))

                          Monika ja tez na styczniakach cenie ze kady moze wypowiedziec swoje zdanie i
                          ujawnic poglady bez obawy ze bedzie wdeptany w ziemie i rozjechany
                          buldozerem wink) Wiec Iwona niepotrzebnie sie martwi ze wywolala burze-zreszta
                          jaka burze smile)) troche sobie tylko podyskutowalysmy (ja np. przy okazji
                          przemysliwujac o tym i owym co zawsze na dobre wychodzi)
                          Z tym straceniem kontaktu to nie wiem jak to jasno wyrazic ale moze tak: Wojtek
                          troche mi zaimponowal, Jego reakcja na klapsy nie jest tuzinkowa i mysle ze
                          chlopak ma charakter i swoja dume. To cenne ale i bardzo trudne dla Rodzicow.Co
                          zrobic zeby mu tego charakteru nie zlamac a jednoczesnie jednak pokierowac nim
                          w "pozadanym " kierunku wink)) Tak sobie myslalam co bedzie jak dalej te klapsy
                          bedzie dostawal i bedzie coraz wiekszy? Czy wlasnie efektem nie bedzie to ze
                          sie "zatnie" i zhardzieje jeszcze bardziej? Ja sama nie wiem tak sobie
                          dywaguje. I chyba po kazdym klapsie danym moim dzieciom (po za kilkoma naprawde
                          nielicznymi wypadkami kiedy byl to srodek ostateczny po wyczerpaniu innych ale
                          wtedy byl natychmiastowy efekt i problem sie nie powtorzyl) mam poczucie
                          podobne do Camilci ze to ja nawalilam, ze mozna bylo inaczej madrzej a z
                          lepszym skutkiem.Zosia widac bylo ze bardzo klapsy przezywa emocjonalnie
                          ze "boli Ja dusza" -bo klapsy byly takie ze cialo na pewno nie
                          bolalo.Odchodzila obarazona zalewajac sie lzami. Przyszlo mi do glowy ze Ona
                          bardziej skupia sie na swoim zalu a zupelnie nie na tym czego ma nie robic i
                          skutek jest zaden.
                          Tak mi jeszcze przyszlo do glowy Iwonko a gdybys w czasie gotowania zabierala
                          Wojtusia ze soba i w kuchni dawala Mu jakies zajecie? (nie wiem czy to
                          mozliwe "lokalowo") jakas szafke z bezpiecznymi sprzetami kuchennymi do
                          wybebeszenia, troche ciasta do polepienia, kasze do przesypywania (masz przy
                          okazji zalatwiony problem logopedycznego usprawniania raczek wink)) - mniej
                          nerwowo bedzie jak bedziesz musiala posprzatac po Jego "gotowaniu" niz jak
                          musisz wybiegac co chwila i zdejmowac Goscia z szafy lub "odlaczac" od
                          pradu wink)), salate do porwania rekami (przy okazji jest pomoc) ja wiem ze
                          pewnie czasem to nie bedzie mozliwe (bo np pryskajacy tluszcz z kotletow) ale u
                          nas sie dosc sprawdzalo. Nawet najruchliwszy Stas potrafil zajac sie takimi
                          rzeczami bo byly nowe i niezwykle no i z przedszkola Montessori widze ze dzieci
                          (nawet te bardzo zywe) naprawde uwielbiaja zabawe takimi rzeczami jak fasola,
                          groch, kasza, przelewanie wody itp. A w sumie tak rzadko im na to pozwalamy.Ale
                          Ty sama bedziesz najlepiej wiedziala czy to w ogole mozliwe i czy zadziala u
                          Wojtusia.W kazdym razie trzymam kciuki i poprosze tez o "natchnienie" i pomoc
                          dla Was z Samej GORY smile))

                          Moniko jeszcze o diecie -tam my mielismy uwazac nawet na sladowe ilosci
                          alergenu ale to nie bylo tak ze maluchy nie dostawaly drozdzowego, dostawaly
                          swoje drozdzowe na bebilonie pepti (jagodzianki, buleczki itp), mialy zawsze
                          swoja pieczona w domu wedlinke, pasztet itp. (gotowych parowek i wedlin nie
                          dostawaly bo chlopaki mieli silna alergie na soje ktora tam jest obficie)Zawsze
                          byl zapas suszonych sliwek, moreli zawinietych w sreberka jako cukierki,
                          domowych ciastek i goscie byli przepytywani w progu czy przypadkiem nie maja w
                          prezencie czekolady itp i w razie czego nastepowala szybka podmiana wink) Na
                          szczescie udalo mi sie zaprzac do pomocy Babcie ktore przescigaly sie w
                          kulinarnych eksperymentach wink) No i tak naprawde drozdzowe bez mleka i glutenu
                          piecze sie tyle samo co zwykle-tyle ze nie mozna go kupic.
                          Ide sciagnac chlopco w gorki i ululac Zosie.
                          Camilcia wspolczuje pracujacego weekendu crying(( moj K. tez juz w wpracy.
                          Caluski wszystkim Skrzynka


                          moje trzy skarby wink)
                          Henio w Tatrach
                          • paty_mama_olenki Re: styczeń 2003 20.11.04, 16:32
                            Witajcie,

                            I u nas zima idzie. Sniegu co prawda ilosci sladowe, ale zimno niesamowicie. A
                            nasz pralka nadal "kaput" i nie moge sobie mojego plaszcza puchowego uprac,,a w
                            brudnym tylko jak jest ciemno to mi nie wstyd wychodzic wink
                            Jola dzieki za sugestie w sprawie rynku. Nie pomyslalam o tym smile A przy okazji
                            tez mama nadzieje, ze z cukrem bedzie wszystko ok.

                            Camilcia poprosze o przepis na pierniczki, bop ja wlasnie planuje w tym roku
                            choinke piernikami ubrac. Juz mi sie dzis udalo foremki kupic. Ola tez ma takie
                            nocne problemy jak Maja. Dzis w polsnie wolalal najpierw "tatus"
                            potem "maausia" i nie pomoglo podawanie reki i glaskanie. Uspokoila sie dopiero
                            gdy wzielam ja do naszego lozka i sie we mnie wtulila.

                            Jolu wyglada na to, ze laczy nas swiatopoglad. Mnie tez raczej blizej jest do
                            ateizmu. I tu jesli moge zapytac: czy chrzciliscie Szymona? Ola nie jest
                            ochrzczona(myslalam, ze jako jedyna ze styczniakow), bo uwazamy z Mezem, ze
                            byloby to z naszej strony niemoralne. Jesli Ola bedzie chciala to kiedys bedzie
                            mogla wybrac sobie odpowiadajacy jej swiatopoglad i zyc zgodnie z jego
                            zasadami. Mysle, ze ludzki umysl jest zbyt slaby aby te cala Tajemnice
                            Wszechswiata ogarnac. Mam mnostwo watpliwosci i jakos nie spotkalam na swojej
                            drodze madrego ksiedza, ktory potrafilby je jakos rozwiac. Niestety moj wujek,
                            ktory byl Pastorem zmarl zanim ja dojrzalam na tyle aby zaczac sie na tym
                            wszystkim zastanawiac. Bardzo chetnie bym z nim podyskutowala.
                            Chcialabym wychowac Ole w poszanowaniu drugiego czlowieka i mysle, ze to jest
                            chyba wazniejsze niz to do jakiego Kosciola nalezymy.
                            Szczerze Wam wyznam, ze zazdroszcze osobom, ktore zyja w wierze, bo mysle
                            sobie, ze to w duzym stopniu porzadkuje ich swiat. Mna targa niestety zbyt
                            wiele watpliwosci.
                            O karaniu juz sie kiedys wypowadalam. Tez mi sie zdarzylo dac klapsa Oli i tez
                            jak Camila i Skrzynka targaly mna potem wyrzuty sumienia. A poza tym moja Ola
                            reagowala podobnie jak Zosia, wiec teraz mysle, ze nie tedy droga i nie stosuje
                            klapsow. Chociaz czasem wymaga to ode mnie nielada wewnetrznej dyscypliny. Taka
                            mam czasem, ale bardzo zadko na szczescie, ochote Ja klepnac. Bo ja jestem
                            bardzo wybuchowa osoba i niecierpliwa z natury sad No to sie przyznalam jakie
                            mam wady najwieksze wink
                            Co do bezpieczenstwa to tez poprostu dostosowalismy mieszkanie do potrzeb
                            malego dziecka, a nie odwrotnie.

                            Lece bo mnie Ola wzywa

                            pozdrawiam Was goraco
                            • jogaj Re: styczeń 2003 20.11.04, 17:16
                              Na poczatek pozdrowienia od Ani,wszystko u nich OK,dojechaly szczesliwie,ale
                              jak zwykle z przygodami,Ania czuje sie dobrze. Niedugo postara sie wpasc na
                              forum przy okazji odwiedzin u brata.

                              Wiara to trudny temat i nie wiem czy uda mi sie napisac to co mysle,bo czasem
                              to trudne,latwiej rozmawiac niz pisac. Ja jestem nie chrzczona,moi rodzice
                              mieli taki poglad jak Paty i jej maz,no wlasnie ja nie moge poweidziec,ze ni
                              wierze,ale jest dla mnie zbyt duzo niejasnosci,no i bardzo mnie zniecheca
                              kosciol i ksieza,ktorych spotkalam na swojej drodze. Rowniez ludzie okreslajacy
                              sie jako wierzacy swoim postepowaniem zniechecaja mnie bardzo. Mialam w swoim
                              zyciu ttrche nieprzyjemnosci z powodu bycia nieochrzczona.
                              Moj maz z rodziny wierzacej,slub byl w kosciele polowiczny,tzn GG mial normalna
                              przysiege,a ja skrocona o wiadome slowa. Szymon zostal ochrzczony ze wzgledu na
                              meza,no i troche na moje doswiadczenia ze szkolnych lat,ja jestem slina i dalam
                              rade,ale teraz jest trudniej,bo religia w szkole,a dzieci bywaja okrutne,a
                              nauczyciele msciwi.
                              Koncze,bo maz wola na obiad.
                              Buziaczki-Jola
                              • didi23 Re: styczeń 2003 20.11.04, 19:26
                                Hejka
                                Ja tak szybko, bo czekamy na gosci, a Dawcio ogląda bajkę. Pochwalę się Wam, że
                                dziś kupiłam narty i kijki a po niedzeli jak bedą nr na moja nogę to kupię
                                buty. Franca szykuj sie na spotkanie na stoku.
                                Co do klapsów to pisałam też wcześniej że to nie jest metoda, ktora dziala ja
                                mam wyrzuty sumienia i jest mi przykto potem chodze po domu i sie truję, że jak
                                tak mogłam zrobić. Mam pytanko czxy Wasze brdące są grzeczne przy babciach i
                                dziadkach czy innych opiekunach a jak tylko przekroczycie prog to w nich cos
                                wstępuje i są czasami nie do zniesienia? Dawcio tak ma. Dziwi to bardzo
                                dziadków jak w ciagu paru sekund moze sie zmienic nie do poznania.
                                Wiara to trudny temat. Ja jestem odobą wierzącą, ale nie chodze co niedzilea na
                                msze, bo nie zawsze moge sie wybrać. Mam wiele wątpliwosci i wile zastrzezeń
                                zwłaszcza do księży bo na swerj drodze spootkałam tylko 3 ksieży z prawdziwego
                                zdarzenia. Podczas załatwiania formalnosci, aby otrzymac sakrament małżeństwa
                                przekonalam sie ze dla ksieży ostatnio kasa sie liczy i tyle. Podziwiam osoby,
                                ktore są głeboko wierzące, chcialabym miec taka wiarę, bo moze i moje problemy
                                przynajmienj niektóre były by rozwiazane.
                                Skrzynbeczko czy mozesz przesłać mi na proviva ćwiczenia logopedyczne? Dawcio
                                zaczyna coraz wiecej mówic ale czy to normalne że niektóre wyrazy to tylko
                                pierwsze literki, czy pierwsza sylaba np ko to kosz. Ja go rozumiem, ale czy
                                inni to zrozumieją. No graik na przyszły tydzien ustalony, babcie będą sie
                                opiekowały małym. Oj szkoda że nie bedzie na razie chodził do przedszkola. Dzis
                                bardzo sie z mężem uśmaliśmy jak zaczął tańczyć, a potem naśladować pianistkę
                                na MEZO. Oki uciekam.
                                Jola mam nadzieje, ze badania kolejne wyjdą dobre, ja piłam od razu 75 g
                                glukozy.
                                Ja tez mysłałm nad pewnymi zmianami w moim życu i postaram sie w adwenice
                                zastanowic nad pewnymi rzeczami i odmóię siobie słodyczy.
                                Miłego wieczorku
                              • camilcia Re: styczeń 2003 20.11.04, 19:28
                                Podaję przepis na pierniczki:
                                0,3 l miodu, 0,4 kg cukru, 350 g masła lub margaryny, 0,3 l śmietany kremówki,
                                1 1/2 kg mąki, 1 1/2 łyżki stołowej imbiru, 1 1/2 łyżki stołowej cynamonu, 1
                                łyżka stołowa goździków, 1 łyżka stołowa proszku do pieczenia

                                wyieszać masło, miód, cukier i przyprawy (oczywiście zmielone, goździki np
                                zawsze w takim starym młynku do kawy, pamiętacie jeszcze takie???) ubić
                                śmietanę i powoli dodawać do ciasta. Rozpuścić proszek do pieczenia w
                                niewielkiej ilości wody i dodać do ciasta. Stopniowo dodawać mąkę, tak aby
                                ciasto nabrało stałej konsystencji. ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki.
                                następnego dnia (a czasem i za dwa) ciasto wyjąć, rozwałkować, wyciąć foremkami
                                i do piekarnika. piec w temp 175 przez ok 10-15 minut, aż się zarumienią.
                                Z podanych składników wychodzi ok 500 ciasteczek.

                                przepis wg Ikea, robię zawsze ale niestety i tak nie pamiętam czy lepiej
                                ciasto rzadsze czy nie, i ile w końcu piec. w każdym razie zabawa jest super!
                                • monikam1 Re: styczeń 2003 20.11.04, 21:00
                                  Uff.. u nas też zrobiiło sie wreszcie bialawo. Gosai nam dzisiaj powiedziała
                                  nareszcie, kim zostanie w przyszłości - nauczycielką angielskiego. Nie może
                                  jednak zrozumiec, ze nie beędzie Pania Hanią, ae Panią Gosiasmile)) Rano nas kotek
                                  odblokowy (wdzięczny za dozywianie) ku radości Gosi odprowadził na angielski, a
                                  po angielskim cały dzień zabawa w prowadzenie lekcji, rozdawanie "dzieciom"
                                  kartek itp. W ogól dzić był przełomowy dzień, bo Gosia zaczęła sama opowiadać
                                  bajki - np. opoiadała mi o tym jak idzie trzymając się za ręce z Muminkiem i
                                  Panną Migotkąsmile))
                                  Gosia też zaczynała mówić wypowiadając ierwsze sylaby i litery.
                                  Muszę przyznać, ze byłoby mi pewnie b. ciężko bez wiary w Boga. Ale ja bardzo
                                  sobie cenię ludzi, którzy nie wierzą, a mimo to są dobrymi ludźmi, bo oznacza
                                  to, że są po prostu dobrzy i nic nie wymusza od nich takiego postepowania. Mam
                                  kolege w pacy i czesto rozmawiamy na te tematy, bo on z tych
                                  nieprzekonanychsmile)) Podobno to, że odmówię sobie w adwencie czekolady świadczy
                                  o moim fundamentalizmie katolickimsmile))) A ja po prostu połącze nieprzyjemne z
                                  pożytecznymsmile))
                                  Tez skorzystam z przepisu na pierniczki. Dzięki Kamilo!
                                  O mam y klawiatura to co kiedzđ Kasia LudikunŁ=====
                                  No to tzle na dyicŁ====
                                  Poydrawiam
                                  MOnika
                                  • sewerynki Re: styczeń 2003 20.11.04, 21:43
                                    a u nas dalej nie jest bialo. wiecie co, wyszlo chyba na to ze ja wojtkowi
                                    czesto te klapsy daje - a to nieprawda. kiedys ktos powiedzial mi o sposobie
                                    drewnianej lyzki lub innego "narzedzia" (nie krzyczcie za to narzedzie) zeby
                                    tym straszyc dziecko lub lekko dac w pupe. I teraz wojtek faktycznie poki co
                                    nie wchodzi na meble, lyzla lezy wysoko ku przestrodze. mysle ze boi sie jej
                                    bardziej niz mojej ręki.staram sie sluchac waszych rad. i przez ostatnie dwa
                                    dni bylo lepiej. jeszcze nie wyprobowalam wynoszenia do innego pokoju bo tez
                                    nie bylo okazji.

                                    strasznie mi przykro - te wiadomosci o smierci Pawlowskiego, chcialoby sie
                                    sluchac tylko o ludziach ktorzy wygrali. I jeszcze to 6 mc dziecie w wozku.
                                    Koszmar.

                                    a mnie sie moje gardlo nie podoba i musze sie w koncu wybrac do laryngologa -
                                    porzadnego. czytalam ze wazne jest aby tam gdzie sie duzo mowi byla dobra
                                    wilgotnosc, zamierzam wieszac mokre reczniki u siebie w pracy.

                                    skrzynka - te porady to jest to co do mnie kiedys wyslalas, prawda? jakby bylo
                                    cos nowego to ja pierwsza - bo my na koncu z mowieniem, Szymon dawno nas
                                    przescignal. dzis wojtus nauczyl sie udawac rybe. i jeszcze jak siewam sto lat -
                                    to on spiewa po swojemu i dopowiada hej. tak smiesznie.

                                    bialo u nas dalej nie ma. ale mrozno. brrr. bylismy na 25 minut na spacerku.
                                    wiecie ja z tych co przesadzaja i sie boja wychodzic jak jest za zimno.
                                    tlumaczylam dzis mezowi ktory krzywil sie na wychodzenie ze jak mlody sie
                                    urodzil to bylo -10 i wyszlismy na pierwszy spacer.
    • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.11.04, 23:09
      Hejki,

      Poczytałam i teraz się uaktywnie smile Strasznie powazne tematy poruszacie
      ostatnio to chyba ta pogoda i dlugie zimowe wieczory.

      Co do prezentow to nam się zmienila troche koncepcja. Byliśmy na takim placu
      zabaw dla dzieci w Genat i Zuzia miala do dyspozycji kuchenke i tzw. opiekunke
      czyli cos rodzaju toaletki dla lalek jest wanienka, przyczepiane krzesełko do
      karmienia, przewijak, jeden palniczek do gotowania, kranik i cos tam jeszcze.
      Zuzia była tym zachwycona. Jak już pisalam ona jest na etapie lalek i ich
      kapaniem i wysadzaniem na nocniczek, smarowaniem ich kremami (doslownie!) i
      wszystkim co się wiaze z opieka nad Lalusią. Mysle ze się z tego ucieszy.

      Paty – ja przezylam okres wielkiem milosci do Shreka i wszystkim co z nim
      zwiazane z reszta uczucie to trwa nadal smile)) A wiec po kolei maskotki Shreka
      Cartoon Planet i Geant (Shrek, Fiona, Osiol, Kot). Ostatnio w Smyku były plyny
      do kapieli w figurce Shreka z Oslem Zuzia nie chciala ich z reki wypuscic i
      szczoteczki do zebow. Koszulki tez w Cartoon Planet chociaz moja mama kupila
      jej latem T-shirt na jakims straganie. W Genat teraz sa kalendarze ze Shrekiem
      (bardzo ladne). Wejdz tez sobie na stronke www.shrek2.com

      Klapsy – temat ciezki. Mnie zdarzylo się dac Zuzi klapsa wlasciwie to taki
      plask w pieluche. Ale jej pelne smutku oczki i wyciagniete do mnie raczki ze
      slowami mamusiu powodoway u mnie takie wyrzuty sumienia ze nie moglam do siebie
      dojsc przez kilka dni. Poza tym dawno tego nie praktykowalam i mam nadzieje ze
      tak będzie dalej. Ona wszystko teraz rozumie można z nia negocjowac i
      pertraktowac smile)) Dziala na nia liczenie do 3 lub ewentulanie ze mamie jest
      przykro. Mam jeszcze jedno spostrzezenie jak chce cos osiagnac to nie
      podniesionym glosem bo maly koziolek się zacina. Najlepiej jak mowie cichym i
      stanowczym glosem. Chociaz albo ja mam wiecej cierpliwosci albo ona stala się
      spokojniejsza bo uklada nam się znakomice. Potrafi się sama bardzo ladnie
      bawic, sama mi ladnie zasypia w ciagu dnia teraz praktyujemy zasypianie samej
      wieczorem, spokojenie i bez stresu.
      Kiedys Wam pisalam ze jak Zuzia nie miala jeszcze roku to przeczytalam
      ksiazke „Kazde dziecko moza nauczyc spac” i zaczelam ja stosowac. Nie do konca
      mnie ona przekonywala ale usypianie Zuzi to był wtedy koszmar. W efekcie
      chodzilam z nia spac o 20. Nauka nie trwala dlugo około 5 dni jak kazdego
      wieczoru mialam silny bol brzucha i biegnke ze ona placze i to przeze mnie i co
      z tego ze mialam wolny wieczor jak caly był popsuty. Zuzia nauczyla się
      zasypiac ale potrafila się budzic co 30 min. ze strasznym placzem do momentu
      kiedy nie wzielismy jej do siebie a potem cala noc spala albo na mnie albo z
      rekami zarzuconymi mi na szyi. I wtedy powiedzialam sobie ze nigdy już nie będę
      robila w stosunku do niej niczego na sile bo to nie jest dobre ani dla mnie ani
      na pewno nie dla niej. Tak było w prypadku przedszkola. Pisalam Wam ze Zuzia
      miala kryzysik. Panie powiedzialy ze jak dziecko placze przy wyjsciu rodzicow
      to trzeba stanowczo powiedziec pa pa i wyjsć. No i raz tak zrobilam. Zuzia
      ponoc plakala ale potem przestala ale ja mialam i tak wyrzuty wiec
      zastosowalam „swoja” metoda. Już w domu mowilam jej ze idziemy do dzieci i ze
      Zuzia zostanie a mama pojdzie do sklepu i cos tam jeszcze co mi slina na jezyk
      przyniola. Zuzia oczywiście szczesliwa ze idzie do dzieci ale gorzej ze mama
      chce się ulotnic. Potem w przedszkolu troche z nia posiedzialam, potem wzielam
      na kolana i jeszcze raz wytlumaczylam i ….. podzialalo. Moje malenstwo
      zrozumialo dalo buziaka zrobilo pa pa i teraz jest super.

      Musze się z Wami podzielic pewna sprawa. Bardzo lubie czytac miesiecznik
      Dziecko a szczególnie felieton o Jasiu i Julce i ich rodzicach. Do tej pory
      uwazalam ze autorka tych opowiadan ma bardzo zdrowe podejście i duzo madrosci
      zyciowej. Ostatni artukul troche mnie do niej zniechecil. Nie podoba mi się
      sposób w jaki pani Mutor neguje ludzi którzy uzywaja w domu telewizora a
      dzieciom podobja się zabawki z reklam. Z jej artukulu wywnioskowalam ze nie ma
      swiat bez prawdziwej choinki i jeszcze kilka uwag. Troche mnie to zabolalo bo
      poczulam się tak jakby inaczej spedzone swieta nie były swietami. U mnie w domu
      nie były zywej choinki, mama kupowala tylko galazki żeby pachnialo. Nie pieklo
      się pierniczkow i nikt nie patrzyl na to czy jest 12 potraw. Pamietam za to
      rodzinna atmosfere, absolutnie rewelacyjen sledzie babci i kapuste która
      smakowala najlepiej tylko w Wigilie. Może to zle ze nie pielgnowalo się takich
      tradycji ale ja uwielbialam takie swieta, wspolne ubieranie sztucznej choinki a
      potem wieczorem z mama obiadajac się bakaliami ogladalysmy jakis film. Brakuje
      mi tych swiat. Niestety w takim komplecie do stolu już nie usiadziemy.
      Przepraszam ale ten artykul mnie troche wytracil z rownowagi. Czytalyscie go?
      Może ja przesadzam.


      Ja chyba troche przegielam z dlugoscia tego postu. Już koncze. A jeszcze jedno
      Kamilo ja „wishful thinking” tlumacze jako „pobożne życzenie”

      Dobra koncze. Gratulacje dla tego kto dobrnął do końca.
      • monikam1 Re: do Kingi - ale nie tylko:))) 21.11.04, 13:56
        Kingo! JA kiedyś kupowałam Dziecko wylącznie ze względu na Jasia i Pitulka. Od
        kilku miesięcy nie kupuje - ze względu na P. Mutor. MAm serdecznie dosyć jej
        zachwytu nad samą sobą, jej sposobami wychowawczymi i czepiania się innych
        ludzi, bo mają inne poglądy, podejście do wychowania dzieci, a nawet ich
        ubierania. Na początku miałam pretensje nawet do siebie, bo myślałam sobie, że
        może jej zazdroszczę domu z sosnami, strychem i całodobowej dyspozycyjności
        wobec dzieci i z tej mojej podświadomej zazdrości rodzi sie niechęć. Ale gdy
        przeczytałam czarno na białym, jak krytykuje pewną mamę, bo ta ubiera swoją
        córeczkę w pastelowe kolorki i firmowe ciuszki, a nastepnie jeszcze w którymś z
        felietonów napisała, że jej cudowne dzieci na wakacjach w górach nie mogły
        niczego dobrego nauczyć sie od innego dziecka, zrozumiałam, że nie stąd wzięła
        się moja uraza do niej. A kiedys ubóstwiałam jej felietony i zmuszałam jeszcze
        innych, żeby je czytali. Mam wrażenie, ze Pani tej trochę woda sodowa uderzyła
        do głowy. Nie czytałam tego felietonu o świętach, ale chyba rozumiem o co
        chodzi - mnie też robiło się czasem głupio, bo Pani pisze w taki sposób, że nie
        wypada robic coś innego niż ona. Powinnam się w związku z tym czuć winna, że
        moje dziecko nosi sukienki, że lubi oglądać bajki, na Mikołaja dostanie
        wymarzoną Shelly z gazetki Geant i nie mam zdjęć rodziny do 6 pokolenia wstecz,
        a teraz wychodzi jeszcze, że również dlatego, że u mnie w domu do 12 potraw
        zaliczł sie też chleb i ziemniaki, bo na 3 osoby nie było sensu robić tyle
        jedzenia, a moja babcia miała 6 dzieci i wspólne święta w jej 36 metrowym
        mieszkaniu nie wchodziły w grę. No i poza tym moi drudzy dziadkowie nie byli
        wyznania katolickiego, więc u nich w ogóle nie było tradycyjnej Wigilii. No i
        choinkę po dzis dzień mam sztuczną i nie dlatego, że nie lubię prawdziwej, ale
        zawsze było mi jej żal, bo mi sie przypominała bajka "Choinka" Andersena.
        Próbowałam z choinkami w doniczce, ale umierały po kilku miesiącach w
        męczarniach - i było mi jeszcze smutniej, bo się zdążyłam do nich przyzwyczaić.
        Oczywiście - marzę o cudownych świętach, żeby nikt się nie wstydził śpiewac
        kolęd, żeby się nie chciało włączyć telewizora itp. Ale nie znoszę narzucania
        innym swojego zdania. Wpieniali mnie np. znajomi, którzy wybierali za nas
        samochód, wściekam się gdy ktoś wie lepiej, czy mojemu dziecku na angielskim
        jest dobrze czy źle (mam problemy z dalszą rodziną), czy owinno się bawić
        klockami drewnianymi czy plastikowymi itp.

        Ja rozumiem Twój żal, Kingo, i tez sobie ulżyłam, bo mi sie odrodziła dawna
        uraza. Nareszcie moge się wygadac, bo nikt nie rozumiał jak się skarżyłam. No
        bo nikt tego nie czytał poza moim mężem, któremu zwykle podsuwałam "Jasia" do
        kibelkasmile))
        Pozdrawiam
        Monika
        • kingabd1 Dzieki :))) 21.11.04, 14:26
          Juz sie przestraszylam ze nikt nie pisze bo moj post zabil Was nuda ale Monis
          dzieki za zrozumienie. Jednak zlapalas o co mi chodzi w tym belkocie.

          Do nas wlasnie wpadli nasi serdeczni przyjaciele i pojechali na chwile na nasza
          budowe bo prawdopodobnie kupia sobie segment na tym samym osiedlu. Super!!! Do
          tej pory mieszkali na drugim koncu miasta. Mam nadzieje ze sie nie
          pozabijamysmile))Choc i tak sie bardzo czesto spotykamy bo Karola nie pracuje ma
          synka w podobnym wieku co Zuzia i w dodatku teraz jest w ciazy. Mam nadzieje ze
          bedzie dobrze bo pol reku temu poronila sad(

          No i zaraz oddajemy dzieci do babc i jedziemy na dobry obiadek do greckiej
          tawerny.

          Wpadne wieczorkiem.

          Buziaki
          • camilcia Re: Dzieki :))) 21.11.04, 14:48
            ufff.... lekko nie było, na szczęście już w domku smile no i zapłacili, więc w
            sumie dobrze, mam trochę na dokupienie funtów.
            dzisiaj rano zmieściłam się w moją spódnicę, ulubioną, która jest wąska i
            nierozciągliwa i dopasowaną do niej bluzeczkę!!! hura! już myślałam, że muszę
            wyrzucić (lub oddać). czułam się jak miss polonia smile dumna i zadowolona
            Maja u opiekunki, jednak dobrze że jest ta sama, że mimo sprawy z telefonem
            przychodzi. Maja ją uwielbia. Marcin uczy się do jakiegoś dziwnego egzaminu
            jutro w pracy.
            ja dziecko przestałam kupować też jakiś czas temu, w sumie nic tam nie
            znajdowałam ciekawego, same przedruki z forum, to już wolę sobie wejść i
            poczytać smile
            o świętach innym razem, lecę coś zjeść i po Maję.
            udanej niedzieli
          • jogaj Re: Dzieki :))) 21.11.04, 15:01
            Mnie tez denerwuje jak inni ludzie ukladaja mi zycie,przeciez kazdy ma swoj
            pomysl na zycie. Ja nie czytalam jeszcze tego felietonu wiec nie moge sie do
            niego odniesc,ale rozumiem to co piszesz. Dla mnie swieta to tradycja (moja
            rodzina nie katolicka),obchodzimy swieta (co niektorych bardzo dziwi). Mamy
            swoje zwyczaje i to one tworza swieta. Siedzenie do 4 nad ranem w dzien
            poprzedzajacy wigilie,bo moja mama pracuje i zanim wszystko zrobimy to tak nam
            schodzi,ta sauna w kuchni,te zapachy. Wyglupianie sie ze znoszeniem
            prezentow,zeby nikt nie widzial,pakowanie kazdego drobiazdu osobno,zeby duzo
            bylo pod chodzinka pakunkow i rozadawanie tak jakby to byla faktycznie
            niespodzianka od Mikolaja. Zjadanie 12 potraw,do ktorych zaliczamy kazda rzecz
            na stole,odswietne ubranie. U mnie choinka zawsze zywa,tzn u moich
            rodzicow,zawsze tez ubieramy ja razem,zawsze sa cukierki,pierniczki.
            Bylam raz na swieta u tesciow i to byla porazka,wszyscy ubranie
            normalnie,jedzenie przed pierwsza gwiazdka,prezenty w foliowych workach bez
            tajemnicy co od kogo.Taka zwyczjana kolacja tyle tylko,ze inne potrawy,choinka
            wyciagnieta z pawlacza juz ubrana. No po prostu dla mnie brak atmosfery,ale to
            przeciez zalezy od ludzi,a nie od prawdziwej czy sztucznej choinki.
            To ten snieg tak na mnie podzialal,bo od razu chce mi sie swiat smile
            U nas dzis na zmiane pada snieg i siweci slonko,bylismy na spacerku,ale bez
            sanek,bo sanki sa u rodzicow takie kambinowane i chyba czeka nas zakup w tym
            roku,ja wczoraj w koncu kupilam sobie buty zimnowe (kupuje juz chyba 3 sezon)
            zadna rewelacja,ale cieple i nie bardzo drogie.
            Koncze i ide uspic moje malenstwo.
            Buziaczki-Jola
            • paty_mama_olenki o "Dziecku" i nie tylko 21.11.04, 15:46
              Witajcie,

              Ja "Dziecko" kupuje i uwazam, ze to najlesza tego typu gazetka na naszym rynku.
              Tzn mnie sie podoba. Dla mnie z niej takie rodzinne ciepelko bije. Ale co do
              Pani M. to juz jakis czas temu tez zaczelam miec pewne watpliwosci. Bo jakas
              zbyt idealna mi sie ta ich rodzinka wydaje. No coz nikt nie lubi o sobie zle
              mowic i moze stad ten wyidealizowany obrazek. A po ostatnim felietonie zaczelam
              miec wrazenie, ze te dzieci chyba uchodza wsrod rowiesnikow za "dziwakow".
              Chociaz moze sie myle.
              Kinga dziekuje za podpowiedzi w sprawie Shreka.
              Jak juz wiecie mimo, ze my nie nalezymy do osob religijnych to obchodzimy
              swieta Bozego Narodzenia i Wielkiejnocy (chociaz te drugie jakos nie wywieraja
              na mnie takiego wrazenia). I pewnie niektorych to zdziwi. Ale to jest dla mnie
              poprostu tradycja. Do dzis pamietam rozne zwiazane z tymi Swietami wspomnienia,
              zapachy, emocje z dziecinstwa.
              Jolu na nas niektore osoby prob owaly wywierac nacisk, ze powinnismy Ole
              ochrzcic, "bo w kraju takim jak Polska bedzie jej latwiej zyc", ale ja tego
              jakos tak nie czuje. Dla mnie to poprostu hipokryzja. Ja jestem ochrzczona, ale
              jako protestanka, i jako jedyna z klasy nie chodzilam na religie. Ale nigdy nie
              spotkala mnie z tego powodu ze strony moich kolegow zadna przykrosc. Mam
              nadzieje, ze w Polsce ludzie bede coraz bardziej powiedzmy oswieceni a dzieki
              temu tolerancyjni i nikt Oli z powodu braku chrztu nie bedzie robil problemow.

              Koncze bo Ola wstala i musze jej obiadek dac

              Patrycja
              • jogaj Re: o "Dziecku" do Kingi 21.11.04, 16:04
                Na Emamie jest post o tym felietonie o kotrym pisalas i wiekszosc glosow jest
                podobnych do Twojego wiec mysle,ze z Toba wszystko OK.
                Pozrowionka-Jola
    • monikam1 Próchnica? Ratunku!!! 21.11.04, 22:44
      Hej! Dorabiam frekwencji w tn weekendsmile)) Miałam wczoraj awarię - więc nie
      naisałam wszystkiego, co chciałam.
      Moje drogie! Wypatrzyłam u Gosi na dwóch ząbkach jasnobrążowe plamy. Obawiam
      się, że to próchnica. Jestem w szoku, o Gosia codzienie, no prawie, myje ząbki,
      ze względu na alergię prawie nie je słodyczy ( 3 lizaki w życiu i to nie w
      całości). Szok i załamka. Gosia nie znosi lekarzy i nie wyobrażam sobie
      plombowania czy innyh zabiegów dentystycznych! Macie jakieś doświadczenia w tym
      zakresie??? Kurczę! Od czego to? Od alergii? Niedobór wapnia?
      A u nas przełomowy weekend. Gosia zaczęła się sama ładnie bawić. 1,5 h zabawy w
      angielski. Misie siedzą n a podłodze, dostają kartki, kredki, rysują, śpiewają
      piosenki. Byliśmy w szoku, bo do tej pory Gosia nie organizowała sobie sama
      zabawy, a dziś sama przejęła inicjatywę, wymyślała kolejne etapy, właćzała
      misiom płytę z HD, zorganizowała im Zibiego (maskotka zajęciowa, z ktorą dzieci
      się witają), lunetę z tekturowej rolki od papieru toaletowego (do piosenki "I
      see") i wołała: "Wszyscy turn around" itp. Byliśmy w szoku. Przprowadziła
      misiom normalną lekcję angielskiegosmile)) Zupełnie sama! A najlepsze jest to,, że
      od dwóch dni musimy mówic do naszej córki "Pani Haniu" smile))
      Wystawiłam dziś wielką bombkę Mikołaja na półkę w saloniku i powiedziałam, że
      to wywiadowca Mikołaja , który obserwuje Gosię i melduje Mikołajowi czy Gosia
      byla grzeczna. Efekt rewelacyjny - Gosia była grzeczna jak nigdy w życiu i gdy
      wykonała jakieś nasze polecenie (niegdyś bez szans) leciała do bombki i
      meldowała np. "Gosia oddała tacie klucze", "Gosia nie depta chlebka" smile))
      Kamilko! Zrozumiałam, że bywasz w GB. Czy mogłabyś mi napisać coś niecoś o
      markach tamtejszej odzieży??? To pytanie w związku z odkryciem sklepiku o
      którym pisałam. oj przydałabyś mi się na zakupach. W sklepiku króluja
      Marks&Spener, River Island i Next. Co to jest to ostatnie??? Gubię się też w
      rozmiarówce angielskiej, a tam wszystko z GB i rzadko są "przeliczniki" na
      nasze. Wiesz - część tych ciuchów ma jakieś felery, dlatego są tańsze i to dużo
      niż normalnie. Ale np. bluzka , która kupiłam ma maleńką plamkę właściwie
      niewidoczną na biuście. U mnie biust jest prawie nie widoczny, więc zakładam,
      że i plamki nikt nie zauważysmile)) Na trzy skukienki jedna ma felerek - krzywo
      wszyty w jednym miejscu materiał w zamek - ale krawcowa to wyprostuje za 5
      złotych. Jestem ccała szcżęśliwa z odkrycia, a najśmieszmniejsze jest to, że
      przechodziłam koło tego sklepu codziennie wracając z pracy przez 2 lata i nigdy
      nie weszłamsmile)) No i może jakoś wytrwam ten listopadsmile)) Przydałaby się tylko
      ajkaś premiasmile))
      Pozdrawiam
      Monika
      • kingabd1 Re: Próchnica? Ratunku!!! 21.11.04, 23:22
        Moniko co do prochnicy to tak czy siak musisz to sprawdzic u lekarza. Moze
        trafisza do jakiegos spryciaza ktory szybko Malgosi zajrzy do pyszczka. Jesli
        to prochnica to pozostaje lapisownie (nie wiem czy sie tak pisze). To takie
        zabezpieczenie przed dalszym rozwojem. jedyny minus ze jest to widoczne. Jesli
        to malutka dziurka to nie ma problemu bo bedzie to wygladalo jak ziarenko maku
        gorzej jeesli to dotyczy kilku zebow. Mam nadzieje ze to falszywy alarm. I
        uwierz mi to nie wynika z tego ze nie dbasz o jej zabki. Moze miec po prostu
        slaba kosc. A wlasnie czy podajecie dzieciom Zymafluor. Ja jestem straszna
        zwolenniczka tego preparatu cale dziecinstwo to bralam i nigdy nie miala
        wiekszych problemow z zebami. Moja mama uwaza ze to dzieki temu mam moca kosc.

        Pozdrawiam
        • sewerynki gdzie jestescie? 22.11.04, 13:57
          co tu tak pusto? wszystkie zajete? ja zaraz wedruje do pracy. mama kaszle i nie
          wiem co jutro zrobic bo to jej dyzur. opiekunka i druga babcia nie moga - boje
          sie ze czyms wojtka zarazi, nie ma goraczki ani kataru tylko kaszel. wieczorem
          bede musiala zdecydowac co zrobie. buuu.
          weekend minal szybko. po dywagacjach kupislismy prezent na mikolaja dla
          mlodego - pociag fisher price, za ta cene nie ma szans bedzie musial sie
          bawic .... smile jak nie to ja sie bede bawic. kupilismy tez fajne puzzle piankowe
          ze zwierzatkami - jest ich mase za 10 zl w Hipernova - ale strasznie smierdza,
          na razie sa po pierwszej kapieli wodnej i zobaczymy. zaczely sie porzadki
          swiateczne. zobacze - moze uda mi sie w tym tygodniu zrobic cala kuchnia.
          wasze przepisy bardzo mi sie podobaja. z pierniczkow na pewno skorzystam,
          camilcia mozna tam dodac przyprawy korzenne - takie gotowe bez mielenia? tzn
          one juz sa zmielone Dr Oteker (tak sie pisze?)do piernika.
          a w srode mam urodzinysmile
          pa
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.11.04, 15:20
      Witam, ja już czuje się lepiej, mam jeszcze troche katar, ale Mati znowu ma
      wiekszy katar, a już myslałąm, że mu przeszło, ale w sobote bylismy u znjowych
      i musiał nawdychac sie zimnego powietrza. Mamy dwie pary zaprzyjaźnione ktorzy
      mają synków w podobnym wieku jak nasz, dzieciaki sie super bawiły, troche biły
      ale ogólnie było ok. , jak tylko którys zapłakał to leciałysmy wszystkie trzy
      zobaczyc co sie stało, miały swój osobny pokój i królestwo zabawek, wreszczie
      można było spokojnie usiąśc i pogadać. Dziciaki ganiały do 23.30.
      My tez mamy jeden prezent, kupilismy mu farme fisher price'a, też mam nadzieję,
      ze bedzie sie nia bawił, kosztowała 129 zł. w Leclerku, najtaniej jak udało mi
      sie znaleźć. Stwierdziłam ,ze kupie mu żelazko i deske do prasowania, widziałam
      w Auchanie, bo otatnio podszedł jak ja prasowałam i mówi : mu plasiu, co miało
      oznaczać ,że on tez chce prasować, jak powiedziałam że nie, to był zawiedziony.
      Na inne prezenty nie mam koncepcji, musze się rozejrzeć.
      Snieg i cała atmosfera odczuwalna w centach handlowych na witrynach sklepów
      przybliża natchodząc Święta. Ja bardzo lubie ten okres, choć szalony, szukanie
      prezentów, sprzątanie i przygotowanie świat. U mnie w domu sa raczej
      tradycyjne, mama piecze makowce, piernik, gotuje gar bigosu. Na szczęście nie
      musimy się spierać u których rodziców spędzamy święta, bo mój Darek jest
      jedynakiem, i moja bratowa tez jest jedynaczką, od kilku lat mamy wspólną duża
      wigilie, my, rodzice, brat z bratową i teściowa mojego brata. Jest bardzo
      rodzinnie i wesoło. W tym roku wigilię przygotowywuje moja mama, a w pierwszy
      dzień robię Mateuszka urodziny i Drka imieniny, wczoraj przeglądałam przepisy,
      bo jakoś zupełnie nie wiem co zrobić na świateczny obiad, chciałabym coś
      wyszukanego i na dodatek nie pracochłonnego. Może mi cos doradzicie.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 witamy po przerwie 22.11.04, 15:56
        Witam wszystkich po dosyc dlugiej przerwie. U nas w porzadku, zdrowe i cale po
        malych perypetiach dotarlysmy do Slupska.
        Przepraszam, ze nie bede odnosila sie do zadnych z Waszych postow, ale nie mam
        czasu na czytanie, jestem u brata, a niedlugo pedze do domu, bo Paula sie
        obudzi i bedzie ryk.
        Jak juz pisalam jest ok, ale tak jak kiedys Maja Kamilci, tak teraz Paula ma
        powrot do pampersow -tzn Ona nadal chce zakladac majtki, ale co jakis czas
        zmieniamy je, bo albo siusiu albo kupa laduja w nich sad(( moze to zmiana
        otoczenia, emocje, przezycia, tak sobie to tlumacze i cierpliwie nastawiam
        prania smile
        Wczoraj moja corcia zaskoczyla mnie swoja super znajomoscia czytanych od dawna
        wierszykow Tuwima, Brzechwy i innych autorow. Dialog z Zosia Samosia,
        Lokomotywa, Slon Trabalski sa "obcykane" smile)) Paula poza tym coraz wiecej mowi,
        powtarza wszystko, przekreca slowka, dodaje wloskie itp, super to wychodzi. A
        wszyscy sa zachwyceni "slimakiem" czyli PIJAKIEM smile))
        Pogoda byla do tej pory super, od wczoraj pada snieg, Paula denerwowala sie, ze
        sypie Jej na buzie, ale jakos dala sie przekonac do spaceru.
        Jola, jak nie bedzie padal snieg, a ma sie ocieplic od czwartku, to moze na
        poczatku grudnia bede w Gdyni (bardzo bym chciala). co prawda mam tylko 3
        zdjecia Szymka, w tym jedno z Paula za raczke na plazy (ODLOT!) i jedno z Zosia
        (Kasia, jak tylko zeskanuje, to przesle do Ciebie, na forum nie umieszcze, bo
        Zosia w neglizu smile

        Pozdrawiam wszystkie mamusie i pociechy, nie chorujcie,caluski
        Ania Paula i Ktosiek
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 witamy po przerwie 22.11.04, 19:04
          Hej!
          Aniu jak super ze wszystko ok i ma nadzieje ze podrozne perypetie nie byly
          bardzo denerwujace. Trzymaj sie cieplutko wink)))
          Monika Zosia ma taka malenka czarna plamke z przodu na dwojce dentysta chlopcow
          (z podejsciem do dzieci) sprytnie zajrzal Jej do pysia i powiedzial ze to nic
          groznego. Zrob wywiad wsrod znajomych czy nie maja jakiegos dentysty od dzieci
          z sensem.

          Kinga mnie sie w ogole te felietony coraz mniej podobaja -ani sie umywaja z
          tymi poczatkowymi o ciazy z Julka i malej Julce.Wtedy jeszcze pani M. zdarzalo
          sie ze klocila sie z mezem czy dostawala szalu kiedy nawalila pelna ciuchow
          pralka po powrocie z wakacji. Teraz to juz sam lukier wink))Rozsmieszyl mnie
          fragment o "supermarketowej tandecie", nie zebym kochala supermarkety ale bez
          przesady. A co do dzieci to mam podobne refleksje jak Paty -cale zycie beda sie
          chowac w lesie w milusim otoczeniu?? Czy kiedys beda musialy poradzic sobie w
          tym "obrzydliwym" swiecie, w ktorym nie mowi sie dzien dobry kazdemu
          napotkanemu ochroniarzowi? -zreszta nie rozumiem ja zawsze mowie dzien dobry
          jak podchodze do kasy w supermarkecie i tego ucze tez dzieci.Ach wylalam z
          siebie troche jadu wink)))
          Padam na nos po calym dniu zajec z dziecmi i niemilych rozmow z ich rodzicami. ;
          (( i nie mam sily zajac sie wlasnymi, brutalna prawda jest taka ze patrze na
          zegar kiedy bede mogla polozyc Je spac i pasc do lozka sad((

          Jeszcze co do wiary, jestem wierzaca i staram sie (inny temat jak mi to
          wychodzi crying(( wciaz na nowo zyc wg. Jej zasad. Mam gleboki szacunek dla osob
          ktore potrafia zyc godnie i sa wspanialymi ludzmi bez pomocy wiary. Ja niestety
          wiem (bolesnie tego doswiadczylam) ze ja bez wsparcia Pana Boga to ech szkoda
          gadac, co potrafie wyrabiac crying((. Ciesze sie nadchodzi Adwent -czas zeby na
          nowo nabrac wiatru w zagle i sprobowac byc choc odrobine lepszym. Nie wiem jak
          mi wyjdzie ze slodyczami ale przechodze na bezwzgledna abstynencje alkocholowa.
          Ok moje dzieci przygotowaly Czerwonego Kapturka (cos musialy biedactwa wymyslic
          wobec duchowej i intelektualnej nieobecnosci matki) ide podziwiac -przypomnialo
          mi sie przedstawienie kiedy Zosia miala kilka miesiecy i zostala obsadzona w
          roli psa lesniczego wink))) ciekawe kim bedzie dzisiaj???
          Buziaki dla wszystkich Skrzynka
          ,2.html?f=621&w=10154462">moje trzy skarby wink)</a>
          Henio w Tatrach
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 witamy po przerwie 22.11.04, 20:31
            Dzięki za rady ząbkowe!!!! Dziś nie mogę się dobić do ząbków, by to lepiej
            obejrzeć. Nie dało się Gosi nawet naciągnąć na liczenie, co wprost ubóstwia!
            Ale sobie ulzyłam obgadując p. Mutor. Moj kolega jak miał zły humor, dzwonił
            dla rozładowania emocji z pretensjami do spóldzielnismile)) Dzieki, Kingo, za
            podsunięcie pomysłusmile)) We mnie ta złość siedziała od roku i nareszcie miałam
            okazję wykrzyczeć swoje żale. A kiedyś tak lubiłam jej felietony.
            Czerwony Kapturek - super! Zwłaszcza prapremiera z Zosią w roli psa lesniczego
            musiała być wyjątkowa! smile)) Zaraz opowiem mężowi, to się pośmieje. Chodzi
            przygnębony 3 dzień po śmierci Pawłowskiego.
            Aniu ! Świetnie, że podróż dobiegła szczęśliwie.
            A u nas jedna babcia pojawiła sie dziś ubrana na czarno-biało. I gosia do niej:
            Babcia! Ty jesteś miś panda! smile))
            Poza tym wczoraj na drzwiach otwartych w salonie samochodowym gosia krzyczała:
            Gdzie jest buc? Buc to facet, który kilka minut wczesniej wymusił na nas
            pierwszeństwo.
            Ulubionym przekleństwem Gosi jest "kurde Felek" smile))
            U nas wreszcei spadł śnieg - po kostki i po 4 godzinach stopniał. Ale
            zdążyłyśmy zobaczyć bałwana i domek ze śniegu.
            Pozdrawiam
            monika
            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 witamy po przerwie 22.11.04, 21:36
              Najgorsze,ze jak pada snieg od razu robia sie koszmarne korki,ja w ogole tego
              nie rozumiem,Gdynia cala zakorkowana,a wjazd na drogi dojazdowe do
              osiedli,ktore sie na gorkach (wiekszosc tak jest polozona) to tragedia po
              prostu. W piatek moj kolega jechal do domu 2,5 godziny,normalnie jedzie 20
              minut. Dzis powtorka z rozrywki,my na szczescie jechalismy w druga strone,a do
              domu wieczorkiem jak juz sie troche rozladowalo.
              Aniu mam nadzieje,ze przyjedziesz na dluzej do mnie,zapraszam na nocleg,po co
              masz wracac.
              Szymon coraz bardzej zachwycony sniegiem,ale jak pada w twarz tez mu sie nie
              podoba.
              Monika podobno duzo zalezy od genow z zebami i jeszcze co jadlas w ciazy kiedy
              sie tworzyly zawiazki zebow. Ja mam kolezanke,ktorej syn ma 4 lata,pije z
              butelki,nawet na noc,zeby raczej myje,je duzo slodyczy i zeby idealne,drugiej
              syn 5 lata,bez butli,mycie zabkow obowioiazkowe,malo slodyczy,w nocy woda-
              pruchnica,chodzi do dentysty od 2 lat.
              Wiem,ze w Trojmiescie mozna dziecku zalapisowac zeby i nie robia sie czarne,to
              drozsze i trudniej znalezc,ale mozliwe.
              W ogole moze niepotrzebnie sie martwisz.
              Skrzynka mam ndzieje,ze juz sobie odpoczywasz,Danwik skrobnij choc slowko.
              Buziaczki-Jola
            • paty_mama_olenki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 witamy po przerwie 22.11.04, 21:52
              Socka fajnie, ze sie odezwalas. Dobrze, ze z Wami wszystko OK.
              Poczytalam opinie o felietonie na emamie.
              Mnie Skrzynko tez ten fragment o supermarketach powiedzmy zadziwil...bo nie
              wiem jak w Waszych osiedlowych sklepikach ale w moich tez szare swiatlo
              jarzeniowek oswietla stojace na polkach, te same tandetne, na dodatek
              reklamowane w tv!!, serki, jogurty itp towary, a na Swieta sklepiki te ubrane
              sa w paskudnie plastikowe i kiczowate ozdoby swiateczne...brrr..no tak ale ja
              mieszkam na zwyklym osiedlu a nie w Nibylandii...chociaz Panie w sklepie i
              Panowie na straganach znaja moje Dziecko po imieniu i wiedza jakie jablka lubie
              i jaki ser zloty uwielbia moje Dziecko wink))
              A jeszcze mnie zastanowilo, czy przypadkiem maz autorki jako fotografik nie
              para sie jakas fotografia reklamowa....
              Monika ja juz tez mialam etap pisania do telewizji, konkretnie do Polsatu bo
              mnie wnerwili ..ale to bylo jak bylam w ciazy wink
              A ulubionym i jedynym na szcescie przeklenstwem Oli jest "Shit!" i to jest
              jedyne slowo w angielsku jakie zna smile A przy okazji Ola czesto powtarza
              slowo "sodzinie" czy cos w tym stylu i nikt w domu nie ma pojecia co to znaczy.
              Moze macie jakies sugestie?
              U nas rano sniezylo aby zaraz potem zaczal padac deszcz i zrobila sie paskudna
              chlapa.
              U nas z prezentow bedzie napewno jakas lala bobas. Coz w stylu Baby Born, bo
              Ola jest zachwycona taka lala w katalogu Quelle i ciagle jak sie jej zapytac
              ktora jej sie podoba to pokazuje ta jedna. Oglada ten katalog zreszta
              napietnie, ale ylko te strony z lalkami. W katalogu sa tez dla zainteresowanych
              kuchenki Berchet za 159 zl. Jest toaletka za 179, i taki stolik do opieki nad
              lalka, o jakim pisala Kinga za 95 zl (stolik + 14 akcesoriow typu grzebyki,
              nocniki itp.)

              uciekam usypiac Ole
              pozdrawiam
              Patrycja
              • danwik Re: cóż mam Wam Kochane napisać :O( 23.11.04, 07:35
                Witam dziewczyny! Czytam Wasze posty w miare na bieżąco ale niestety nie
                mam "weny twórczej" i daje znać o sobie depresja jesienno/zimowo/"sytuacyjna".
                Nie wiem co będzie ...ale na 99% nie będziemy ze sobą ... ten miesiąc to był po
                prostu horror. Mój ślubny obrał "dziwną" i naprawdę chorą taktykę, tzn. niby
                chce TO zmienić, chce być z nami i wszystko odbudować ...a jednocześnie kłócimy
                się strasznie, wszystkich wini (tylko nie siebie), doszło do tego, że chciał
                wyrzucić moją sąsiadkę i przyjaciółkę (jednocześnie) z naszego domu!!!
                Oczywiście Ona się nie dała. Wyrywał mi telefony z ręki gdy chciałam dzwonić po
                Policję lub rodzinę ... zrobiłam coś strasznego i głupiego. Po jednej z takich
                awantur, najpierw Go kilkakrotnie uderzyłam ... a potem ...nałykałam się
                tabletek ... wiem, że to głupie, że mam dzieci i rodzinę ale naprawdę nie wiem
                dlaczego to zrobiłam, to był po prostu impuls. Chciałam wziąć tylko jedną
                przeciwbólową a wzięłam więcej, znacznie więcej. Na szczeście organizm sam je
                odrzucił i po ok. 2h zaczęłam wymiotować. W międzyczasie przyjechała moja mama
                i od razu zauważyła, że ze mną coś nie tak. Szwagier zawiózł mnie do
                szpitala ...to było 11.11. Teraz jest OK. Jestem pod dobrą opieką a moja mama
                czasowo mieszka z nami.
                Przykro mi, że pisze takie rzeczy ale niestety taka jest prawda ... co
                dalej ??? Nie wiem, naprawdę już nic nie wiem oprócz tego, ze nie chcę być z
                tym człowiekiem, że albo tak naprawdę go nie znałam albo w niewyobrażalnie
                krótkim czasie się zmienił o 180 stopni. W życiu nie zdawałam sobie sprawy jak
                krótka i krucha jest nić pomiędzy miłością a nienawiścią, przywiązaniem a
                całkowitą oziębłością. Eh, muszę się nauczyć życ od nowa surprised((((
                pzdr. Was Kochane cieplutko. agnieszka
                • jogaj Re: cóż mam Wam Kochane napisać :O( 23.11.04, 08:52
                  Agnieszka dobrze,ze sie odezwalas,bo martwilysmy sie o Ciebie. Bardzo mi
                  przykro,ze dzieje sie tak zle.Masz prawo robic dziwne rzeczy,bo jak w jedna
                  chwile swiat sie wali na glowe,to naprwade nie wiadomo co z tym wszystkim
                  zrobic. Dobrze,ze masz wsparcie mamy,dobrze,ze przyjechala na czas,mam
                  nadzieje,ze teraz juz bedzie lepiej.
                  Rozumiem,ze on nie chce sie wyprawadzic,byloby wtedy o wiele lepiej,w takich
                  warunkach nie mozecie sobie tego wszystkiego spokojnie przemyslec,bo ciagle
                  dzieje sie cos nowego. Moze na swieta uda Ci sie gdzies wyjechac,zeby choc na
                  sekunde odpoczac.
                  JEstem z Toba duchem,chcialabym Cie przytulic,pamietaj,ze jestesmy zawsze
                  gotowe Cie wysluchac.
                  Buziaczki-Jola
                • skrzynka3 Re: cóż mam Wam Kochane napisać :O( 23.11.04, 08:52
                  Danwiku kochany! Agnieszko!! Dalej uwazam ze jestes bardzo dzielna kobieta,
                  dobrze ze skonczylo sie tak jak sie skonczylo! i ze jestes teraz pod opieka.
                  Pamietamy bez przerwy o Tobie wiem ze to bardzo niewiele i tylko tyle mozemy
                  zrobic zeby otaczac Cie naszymi cieplymi myslami i modlitwami tym co kazda z
                  Nas moze i uwaza za najlepsze.Agnieszko sama nie wiem ale czy nie myslalas o
                  tym zeby troche pomogl Wam jakis madry psycholog?? I to niezaleznie od tego jak
                  sie ten koszmar skonczy. Tak czy inaczej trzeba bedzie jakos to zycie poukladac
                  na nowo ( w kazdym przypadku).Trzymaj sie Kochanie i prosze nie znikaj -na
                  pewno czesto nie chce Ci sie nic pisac ale wtedy daj chociaz sygnal ze jestes.
                  Skrzynka
                  • franca1 Re: cóż mam Wam Kochane napisać :O( 23.11.04, 09:48

                    Danwiku - cieszę się, że się odezwałaś, jeszcze raz życzę Ci dużo siły i wiary,
                    że wszystko się ułoży. Nie daj sobie wmówić, że jesteś winna. Trzymam kciuki za
                    Ciebie.

                    magda
                  • part_two Re: cóż mam Wam Kochane napisać :O( 23.11.04, 09:54
                    Kurcze blade, tak czułam, że Danwik na początku coś za dzielnie się sprawuje i
                    musi się to źle skończyć. Boże, jak dobrze, że ta Twoja Mama ma szósty zmysł -
                    ucałuj Ją ode mnie mocno. Mam nadzieję, że każda z nas będzie zawsze potrafiła
                    wyczuć coś takiego i uchronić swoje dziecko.
                    Ja wiem, że człowiek czasem musi pęknąć, ale jak, do cholery, jeszcze raz coś
                    takiego zrobisz, to przyjadę do tego Bytomia i spiorę Ci tyłek. Poważnie.
                    Z tym psychologiem, to dobry pomysł. Choć zawsze podchodzę do tego sceptycznie,
                    to 2 razy w życiu bardzo, ale to bardzo mi pomogli, gdy myślałam, że już nic
                    nie pomoże.
                    Też myślę, że jeżeli się da, to odseparuj się na razie od męża, bo to Ci
                    szkodzi, a to się odbija na dzieciach, one wszystko wyczuwają, nawet Wiktoria,
                    nie mówiąc już o Danielu i muszą się teraz trochę uspokoić. Spotykajcie się na
                    rozmowy poza domem.
                    I pisz do nas, bo się martwimy.

                    Całuję Was wszyskie,
                    Sowa

                    P.S. Przyganiał kocioł garnkowi - sorry dziewczyny, że dugo nie pisałam, ale
                    też jakoś nie miałam weny. Dopiero Danwik mnie wyrwała z tego transu wink))

    • franca1 o wychowaniu moje 3 gr 23.11.04, 09:49
      O wychowaniu
      Ja podzielam zdanie Skrzynki na temat wychowania i popieram pomysł
      zaangażowania Wojtka w prace domowe, to najlepsza frajda dla dziecka, masz go
      na oku no i jesteście razem smile Dla mnie to dyscyplinowanie też zabrzmiało
      trochę hmm przerażająco. Ja w swoim życiu dostałam kilka lekkich klapów - na
      palcach ręki można policzyć. I raczej nie było ze mną problemów wychowawczych.
      Dla mnie klaps (oczywiście zdarza mi się dać Olce - od wielkiego dzwonu) to
      raczej gest mojej desperacji i brak innego pomysłu albo nieskutkowania innych
      metod/środków wychowawczych. I wydaje mi się, że zwłaszcza jak dziecko
      jest "dumne" czy się zacina, może odnieść zupełnie inne efekty. Dla mnie bardzo
      ważne jest, że Olga jest ciekawa świata, pomysłowa, staram się zachęcać ją do
      tego i nie podcinać skrzydeł (pod warunkiem, że nie robi nic niebezpiecznego) i
      mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości tym, że będzie kreatywnym i
      otwartym człowiekiem. A to, czy będzię grzeczna i dobrze wychowana, będzie
      efektem tego w jak sposób buduję z nią relację, jak ja się odnoszę do innych
      ludzi do niej, do bliskich. A nie tego czy nauczę ją dyscypliny czy nie. To
      słowo wywołuje we mnie jakieś dziwne dreszcze. Zresztą nie wiem co to znaczy
      zdyscyplinowany człowiek. To tylko takie moje przemyślenia i wierzę Iwonko, że
      zawsze kierujesz się dobrem Wojtusia. Co do bezpieczeństwa, to zdecydowanie
      dom dostosowany do dziecka a nie odwrotnie.

      "Dziecko" - ja nadal kupuję dla Pitulka i z sentymentu, co do artykułu Mmutor,
      to mnie rozbawił fragment o "zdziwieniu" dzieci, że w supermarkecie nikt nie
      mówi dzień dobry, mi zawsze przy kasie odpowiadają. Poza tym zabrzmiało to
      trochę tak jakby dzieci były chowane wyłącznie w znanej sobie małej
      społeczności smile Co do oceniania "lepszości", to według mnie dla każdego święta
      kojarzą się z czymś innym, ze wspomnieniami, z drobiazgami i dlatego są tak
      cudownie niepowtarzalne.

      Ania witaj w Polsce smile


      Pozdrawiam
      Magda
    • franca1 o Pierniczkach 23.11.04, 09:49
      Ja w kwestii pierniczków: w niedzielę (rok temu też robiłam, były rewelacyjne)
      zrobiłam ciasto na pierniczki (rok temu przepis znalazłam na forum wszystko o
      jedzeniu) leżakuje sobie 4 do 5 tygodni w chłodnym miejscu. Będę je robiła na
      kilka dni przed świętami. Olga dzielnie mieszała wczoraj a potem razem będziemy
      wycinały wzorki smile Sewerynki ja dodaję przyprawę korzenną gotową plus cynamon,
      imbir, zmielone goździki (w młynku do kawy), gałkę muszkatołową - wszystkiego
      około 1/2 szklanki. Przepis poniżej. W sumie to bardzo poodbny do przepisu
      Kamilci.

      Składniki:
      1 kg mąki
      1/2 litra miodu
      2 szklanki cukru
      1 kostka smalcu
      1/2 szklanki mleka
      3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
      3 jajka
      szczypta soli
      1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno:
      imbir
      cynamon
      gałka muszkatałowa
      kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić)
      mielone goździki

      W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą
      masę i czekamy.
      Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę
      rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz
      przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by
      wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi
      aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tą pełnię korzennych
      aromatów).
      Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam mniam) po czym
      miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem
      szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
      Tak więc mam przed sobą 5 tygodni walki ze sobą by nie wyjeść pysznego surowego
      ciasta


      Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy
      fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo
      bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. Jak sobie przypomnę to
      napiszę do ilu stopni nagrzewamy piekarnik.
      Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości
      pierniczka, wyjmujemy i jak ostygną bierzemy się za
      artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!)
      Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też
      możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę
      czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową
      cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na
      cały wieczór.
      Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na
      Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha. Pieczemy około 20 minut w
      temperaturze 180stopni.

      magda
      • kini_franio Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 10:23
        Witajcie!
        Ruch na forum jakby zwiekszony co cieszysmile
        Najpierw do Agnieszki - Danwiku kochany trzymaj się cieplutko i nie rób wiecej
        takich rzeczy, prosze, może faktycznie przydałaby się Tobie opieka fachowego
        psychologa? Bardzo cierpisz, miotasz sie i wykańcza Cie ta cała sytuacja i
        psychicznie i fizycznie, dalej nie możecie tego tak ciagnąć...Całuję Cię mocno
        i myślami jestem z Toba!!!
        Nas nie było przez weekend, pomieszkiwaliśmy u moich rodziców. NIestty okazało
        sie ze trzeba wymieniać podłogę w sypialni, reszta poczeka do wiosny na
        szczęście. Teraz do świąt mam nadzieję zę będzie spokój.
        Skrzynka dzięki za przepisy, szkoda ze nie mogę skorzystac z tych Francy brzmią
        tak apetyczniesmile)Psem leśniczego też jestem zachwyconasmile))))))))))(Nie pisałam
        też ze Szymek też mnie rozbawił swoją rozmowa z Ginesem). Co do przekleństw,
        Franka stasznie bawią:"kurcze blade, pieczone itp. wszystko co z kurczakami, i
        lubi też jak kichnie powiedzieć choćnieco niewyraźnie: psia kośćsmile)))
        Gosia spróbujcie skonsultować się z dentystą i narazie bez panikiwink Didi mam
        nadzieję ze dawcio szybko wyzdrowieje a pobyt w domu wyjdzie mu na dobre.
        Skrzynka, Jola - A Franio śniegiem zachwycony (dziś już nie ma po nim śladu),
        napadało tyle co kot naplakał i przemieszało się z mokrymi liśćmiw parku i
        wyszła brunatna breja - dla Frania szczyt marzeń - prawie lepil bałwana.
        Ania cieszę się że cali i zdrowi dotarliście do Polski, to zamieszanie z
        pieluchami to pewnie z nadmiaru wrażeń.
        U nas inne zamieszanie, Franek od kilku dni odmawia kategorycznie kąpieli,
        powiedział ze nie lubi sie myć i boi się wody, uff mówię Wam spory problem, na
        dodatek jakis tydzień temu lekko sobie pupę odparzył i winą za to obarczył
        własnie wodę....., więc namieszało się strasznie, nie chce robić kupki płacze,
        nie chce robić ani w pieluchę ani do nocniczka, nie mam mowy też o myciu pupy
        bez płaczu. Jesteśmy właśnie po pogadance umoralniającejsmile, jak to starsze
        dzieci z przedszkola myją się ładnie i nie płaczą, na co Franek stwierdził
        ze "fłaczą i ociekają do babci Jadzi" - czyli do mojej mamysmile))))))
        A ze zdań układanych przez Frania, najwiekszy problem to czasowniki i zaimki smile
        wczoraj jedząc zupkę: "Janio nie lubuje tego majchewki"smile)Wczoraj za to udawal
        ze jest św. Mikołajem i rozdaje prezenty, potem zmienił front i
        stwierdził "Mikolaj nie dał zadnego pjezenta Fjaniowi i fjanio fłakał" i zaczął
        udawac że płacze. Codziennie odstawia inny teatrzyk. A u nas jak juz chyba
        pisałam króluje slowo "chyba" i "nawet" "Chiba Janio izaka moze bjeść - Jednego
        nawet"smile)Koniec tych Janiowych monologów. W następnym odcinku od artykule pani
        Mutor, klapsach i wychowaniu.
        pozdrawiam
        • camilcia Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 13:11
          Aga, mam nadzieję, że jakoś sobie z tym wszystkim poradzisz. Bądź dzielna,
          jesteśmy z Tobą! Wiesz, nawet jeżeli się rozstaniecie, to zgodzę się, że
          psycholog może dużo pomóc, można się rozstać ale nadal być w ‘uprzejmym’
          kontakcie. Tzn przecież on będzie chciał widywać dzieci, należałoby to jakoś
          poukładać. Po co walczyć ze sobą i robić sobie na złość. Cieszę się, że Twoja
          mama jest i pomaga.
          Ząbki – ja zawsze miałam słabe, pomimo brania zymafluoru, szczotkowania,
          nitkowania itp., nadal mam sad Lapisowanie ząbków jest polecane, ale polega na
          zakryciu bruzd ząbków trzonowych, np. takich jak 4, 5 itd. Wtedy tam się nie
          zbiera nic i jest mniejsze ryzyko ubytku. Kiedyś coś o tych plamkach czytałam
          ale nie bardzo umiem powiedzieć gdzie i co...

          Moniko, co do zakupów w UK – m&s to akurat w Polsce raczej drogi sklep (w W-wie
          jest), u nich to taki normalny, wiadomo, że tam inne zarobki, River Island to
          szałowy i markowy smile w Polsce też strasznie drogi (kiedyś był w Galerii
          Centrum, teraz nie wiem), oczywiście zależy co, next to jak m&s – raczej dobrej
          jakości rzeczy, fajne, u nas jeszcze niedostępne, bardzo fajne rzeczy mają dla
          dzieci. Ceny dla porównania:
          www.next.co.uk/
          www.marksandspencer.com/
          www.riverisland.com/home.jsp
          Co do rozmiarówki to trudno mi powiedzieć, mniej więcej to tak wygląda, że 8/10
          to 34/36 przynajmniej ja tak kupuję. Zara to hiszpański więc rozmiary zupełnie
          nie wiem, zazwyczaj na metce są różne podane EUR, UK, Francja, mexyk itp.
          Rozmiarówka tak jak w Polsce, co firma to inna – w jednym sklepie kupuję 34 a
          w innym 38.
          Muszę trochę pomyśleć, mam wielką ochotę odwiedzić ten sklep

          Aniu, fajnie że jesteś i wszystko ok.

          kurcze jeszcze tyle chciałam napisać a tu późno i muszę lecieć na lekcję,
          zajrzę za parę godzin
          wczoraj wracałam z W-wy 4,5 godziny!
          • camilcia Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 15:14
            Dorota, Majka też ma zapędy do prasowania, czasem na zimno prasuje prawdziwym
            żelazkiem, ale to dobry pomysł! A ile taki zestaw w Auchan?
            Ja na obiad robię czasem mięso w sosie koperkowym. My uwielbiamy i wszystkim
            smakuje. Jeżeli chcę żeby było bardziej odświętnie to robię różne sosy, np.
            słodko-kwaśny, ostry, itp. Do tego ryż i ziemniaki i jakieś tam dodatki w stylu
            warzywa/sałatki. Można mięso, można rybę.
            Sos koperkowy:
            Masło rozpuszcza się w rondelku, do tego mąkę, robię na oko, tak żeby nie było
            za rzadkie, do tego wlewam rozpuszczone wcześniej 2kostki bulionu warzywnego,
            jak trochę przestygnie to całą śmietanę 18%, sok z cytryny (ja dużo, ale jak
            kto lubi), przyprawy (sól, pieprz biały, ale może być i czarny) i koperek.
            Szybko, prosto i smacznie, do tego wrzucam podsmażone mięso i gotowe.
            Lubimy też kurczaka w rozmarynie
            Kurczaka (udka, piersi, co kto woli) namaczamy w sosie (oliwa i cytryna,
            łyżeczka rozmarynu) po ok. 20 min podsmażamy, układamy w naczyniu i do
            piekarnika, ja posypuję jeszcze czosnkiem, albo wrzucam parę ząbków do sosu,
            piecze się ok. 1 godz, przed wyjęciem jakieś 15 min posypujemy wszystko
            oliwkami, odrobiną rozmarynu i dolewamy kieliszek białego półwytrawnego wina.

            Jolu, dziwisz się że są korki? Ja wczoraj jechałam z W-wy 4,5 godziny!
            Pojechałam bo mojego męża siostra miała obronę i autobusem by nie zdążyła. Przy
            okazji byłam u fryzjerki i wreszcie na pedicure, bo już ledwo chodziłam. Trochę
            mi plany popsuł Marcin bo musiałam mu szukać zimowej czapki wojskowej, którą
            zgubił! Jak można zgubić czapkę? Taką wielką?
            I nie zdążyłam wejść do żadnego sklepu sad
            Trasa katowicka, piękna, jedzie się czasem 40 min – wczoraj była jednym wielkim
            torem narciarskim! Świeży śnieg na starym zlodowaciałym! Jechały 2 sznureczki
            30 km/h i nikt nie ryzykował. Jeden fałszywy ruch kierownicą, czy zmiana
            biegu, czy przyhamowanie mogło się skończyć karuzelą. Dobrze że radio fajnie
            grało smile
            teksty naszych dzieci są rozbrajające! super mają pomysły!
            jeszcze jedno, Maja ma w kuchni 2 szuflady ze swoimi rzeczami, moze w nich
            szukać, przekładać itd. ja znią też dużo robię np uwielbia obierać ziemniaki,
            siadamy na podłodze, Maja mi podaje do obrania a obrane wkłada do garnka,
            nalewam ciepłej wody, i robi 'plum' albo 'czary mary, hokus pokus' i ziemniak
            znika w wodzie.
            pa pa idę się pobawić z dziecięciem smile
            • kini_franio Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 17:33
              Kamilcia, ja ziemniaki znajduję najczęściej w swoich butachsmile))Tak moje dziecko
              intensywnie mi pomagasmile) A z przepisów to i ja chyba skorzystamsmile
            • skrzynka3 Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 17:53
              Hej! dzis mam jakos wiecej sil no i wczesniej wrocilam zdziebko. Wpadlam na
              forum i zaraz ide poszalec z moimi smykami bo stesknilam sie za nimi wink))
              Zapomnialam ze mialam jeszcze napisac o mowie. To normalne ze dwulatek baardzo
              znieksztalca i upraszcza slowa (mowi pierwsza albo koncowa sylabe albo srodek
              albo je przestawia itp)moze byc tak ze tylko bliscy rozumieja i jest ok. Nie ma
              normy jakie gloski powinien mowic dwulatek, kazdy ma troche inny zestaw. Juz
              kiedys pisalam ale powtorze co powinien trzylatek: wszystkie samogloski,l,
              k,g,h,j,ł,m,n,p,b,t,d,ś,ź,ć,dź.
              Iwonko to podobny zestaw zabaw jak wysylalam Tobie. Komus jeszcze mialam wyslac
              ale skleroza sad(( przypomnijcie
              Dialogi Frania jak zwykle super, Szymon "uczacy czytac" Ginesa tez smile)) a
              Gosia w poszukiwaniu "Buca" doprowadzila mnie do lez smile))

              Ja jeszcze o tej dyscyplinie. Pewnie to kwestia definiowania znaczen ale ja mam
              wciaz opory. Dyscyplina kojarzy mi sie z nierobieniem czegos z pewnego rodzaju
              strachu, z przestrzeganiem jakis sztywnych regul bez zrozumienia po co sa, z
              obawy przed kara ktora spadnie jesli sie ta dyscypline zlamie (posel w Sejmie
              jak ma dyscypline na glosowaniu to moze sie zupelnie nie zgadzac i nie rozumiec
              dlaczego tak ale albo glosuje jak kaza albo wylatuje z klubu z czyms takim
              wlasnie kojarzy mi sie dysyplina) Ja bym chciala zeby dzieciaki robily tak a
              nie inaczej z przekonania ze tak jest dobrze, nie gada sie na lekcji nie
              dlatego ze Pani uwage wpisze do dzienniczka ale dlatego ze przeszkadza sie
              innym ktorzy chca sluchac i nie szanuje Jej pracy, no i niemilo jest jak sam
              cos przygotuje a inni zamiast sluchac rozrabiaja. Dlatego-nie obraz sie
              Iwonko wink))- pomysl z lyzka "straszakiem" zupelnie mi nie lezy.Choc czasem
              rozne dziwne metody dzialaja na dzieciaki wink))Zgadzam sie z Franca ze ogromnie
              duzo zalezy od nas -jak my sie odnosimy do innych, czy ich szanujemy, czy sie z
              nimi liczymy (ja juz to przerabiam na wlasnej skorze jak bardzo bystrymi i
              bezstronnymi obserwatorami sa kilkuletnie dzieci tu nie da sie wcisnac zadnego
              kitu!!! zauwaza i wypomna kazdy blad)ale mysle tez ze od tego jak odnosimy sie
              i czy szanujemy wlasne dzieci.O znowu sie wymadrzylam wink)))Dzieki Wam bardzo
              duzo ostatnio mysle o roznych rzeczach. Zeby mi sie zwoje nie przegrzaly wink)))
              Ide sie poudzielac matczynie wink)) Skrzynka
              • monikam1 Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 20:49
                Danwiku! Super, że się odezwałaś. Ja rozumiem Twoj impuls. Jak siebie znam, tez
                pewnie bym w którymś momencie nie wytrzymała. Też bym poszla do psychologa, ale
                chyba sprobowałabym zaprowadzić tam męża. Jeśli mu rzeczywiście zależy,
                pójdzie. Nie chce się wtrącać, bo nie wiem, czy jesteście wierzący, ale cudu
                może dokonać dobre poradnictwo rodzinne przy parafiach. Ale co ja się będę
                mądrzyć - podoba mi się idea Oaz rodzin (np.), ale sami jakoś tam nie możemy
                trafic. Jestem pod wrażeniem rodzin znakomych, którzy w tym ruchu uczestniczą.

                Kamilko! Dzieki! Spróbowalam też poszukać - podaję Ci wynik moich poszukiwań -
                może się do czegoś przyda. Spędziłam wczoraj cały wieczór na oglądaiu stron ze
                spisu:
                www.twojamoda.pl/sklep/producenci.php
                Życzę szczęsliwych zakupów w Londynie.
                Idę sprzątać! PA!
                Pozdrawiam
                Monika
                • kingabd1 Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 22:02
                  hej,

                  ja tak na chwile. Niezla dysksusja rozgorzala na emamie odnosnie P. Mutor.
                  Czyli nie tylko mnie szlag trafil. Ale dosc juz o tym.

                  Przepis na piericzki wyprubuje od samego czytania slinka mi poleciala smile

                  Zuzia w przedszkolu spisuje sie wzorowo. Nawet co dziwne w przedzkolu wola
                  siusiu a w domu roznie bywa. Do Pan wola "koka" czyli ciocia. A do swojej
                  ukochanej Pani Ani mowi "Anusiu". Nie wie skad to jej do glowy przyszlo ale
                  Pani Ania mowi ze ja za serce sciska. Poza tym Zuzia ponoc jest bardzo pogodna
                  i bardzo dobrze komunikuje sie z dziecmi. Bardzo sie z tego ciesze a jak Zuzi
                  zadac Zuzi pytanie co robila w przedszkolu Odpowiada "Zuzia ziupke memeszala
                  dla lali" czyli Zupke dla lalki mieszala i codziennie to robi wiec nie wiem do
                  czego ja w tym przedszkolu zmuszajasmile)))

                  Moj maz jutro wyjedza do piatku i mama moja bedzie u nas strasznie sie ciesze
                  bo ostatnio ma nienajlepszy nastroj i mam nadzieje ze obie z Zuzia troche
                  ja "podrasujemy"
                  Dobra koncze
                  Dobrej nocy.
                • sewerynki Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 22:07
                  Co by tu napisać. Chciałabym żebyście mogły kiedyś zobaczyć mnie w domu z
                  Wojtkiem, albo zobaczyć móc was w domu z waszymi Pociechami i poobserwować i
                  pouczyć się. Chyba nie umiem przy pomocy słów wszystkiego odpowiednio opisać.
                  Trochę się nie rozumiemy. Z dyscypliną się nie poddam chociaż Skrzynka ładnie
                  wszystko opisała - dla mnie jest ona równoznaczna z posłuszeństwem, oczywiście
                  w granicach normy wiekowej. Mój Paweł rzadko daje Wojtkowi klapsa, może
                  zdarzyło się to raz czy dwa, częściej mają ostre rozmowy chociaż nie wiem jakby
                  to było jakby Paweł był z nim dłużej w ciągu dnia. We wszystkich rozmowach
                  naszych o Wojtku wychodzi że się zgadzamy i rozumiemy. Paweł zauważa tylko że
                  ja mam mniejszą tolerancję niż on i szybciej się wściekam - ale tak jest we
                  wszystkim. Paweł dużo też opowiada o dzieciach swoich z przedszkola. Tam można
                  świetnie poobserwować czego by się chciało uniknąć w postępowaniu swojego
                  dziecka. Ja na zajęciach zresztą też mam szereg przykładów. Ale łatwo się
                  obserwuje i myśli - gorzej z wykonaniem. Paweł mówi że dzieci są jakby coraz
                  bardziej niegrzeczne, np. porównując teraz i 5 lat temu. Do głowy by nie
                  przyszło jak mogą zachowywać się w stosunku do rodziców - w obecności
                  nauczyciela lub na odwrót- jak rodzicie nie reagują na nieodpowiednie
                  zachowania. Zresztą sama kiedyś byłam świadkiem pewnego 3-4 letniego Antosia
                  rzucającego drewnianym klockiem po sali w której byłam ja i jego mama, Paweł i
                  inne dzieci. Klocek prawie uderzył w głowę Pawła, sytuacja wydarzyła się
                  kilkakrotnie a mama na to cichutkim i cierpliwym głosem: Antosiu, tak nie
                  można, co ty robisz. Antoś miał gdziej jej uwagi. No więc ja nie chce żeby
                  Wojtek miał gdzieś to co ja mówię.
                  Czy drewniana łyżka jest brakiem szacunku?
                  E tam. Już chyba nie chce mi się o tym gadać. Chcę dla młodego jak najlepiej.
                  Kocham go bardzo i mam nadzieję że jakoś przebrniemy przez ten proces
                  wychowawczy.

                  Danwiku. O ile to b. głupio zabrzmi - bo skądże ja mogę wiedzieć przez co ty
                  przechodzisz - to wszystkie twoje reakcje są normalne i masz do nich prawo. Ale
                  nie rób sobie więcej krzywdy, postaraj się. Pisz i pisz. Jakoś to się ułoży.
                  Przecież musi. Bądź dzielna. I nie bój się czasem popłakać. Nie możesz w naszej
                  obecności ale znajdź kogoś do wypłakania się. Do boju. Nawet z łzami w oczach.
                  Nie poddawaj się.

                  Wojtek był dzisiaj bardzo marudny. Przez chwilę martwiłam się czy coś mu nie
                  dolega - ale moze to taki dzień. Mama jednak przyszła. Nie znalazłam nikogo
                  innego. Ja się trochę spóźniłam i jechałam taxi do pracy żeby w domu go uśpić,
                  żeby mama go nie tuliła. Potem spał i szkoda że nie widziałyście mojej mamy
                  chodzącej po domu w maseczce - takiej jak w szpitalu do operacji czy coś
                  takiego. Zastanawiałyśmy się czy się wojtek jej nie przestraszy ale się z niej
                  śmiał. Mama twardo ponoć trzymała ją dopóki Paweł nie wrócił. smile))Bardzo się
                  bała że go zarazi.

                  Bardzo tęsnknię za gagami w stylu waszych dzieci. Są super wszystkie. My z
                  mówieniem bez zmian. Jak coś ruszy to wam dam znać.
                  za długo już pisze.
                  • kini_franio Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 23:09
                    Ledwo sie zalogowalam, net chodzi tak wolno że juz kilka razy rezygnowalam....
                    Iwonka, uśmiałam się z tej maski, moja mama też kiedyś tak chodziłasmile))))))
                    I wiesz chyba pomyślałam to samo co Ty, ze jednak język jest tu źródłem barier
                    i nieporozumień, w gruncie rzeczy myślimy wszystkie podobnie w peewnych
                    kwestiach a już na pewno nie chcemy robić krzywdy swoim dzieciom , tylko nie
                    potrafimy tego zwerbalizować, zwłaszcza na piśmiesmile)
                    Taka miałam być mądra co do wychowania (miałam już kilka przemyślen którymi
                    miałam się z Wami podzielić), a teraz samam mam dół bo po prostu są dni i
                    chwile kiedy kompletnie sobie nie radzę. Daltego też częściowo rozumiem Iwonkę.
                    Franek ma bardzo trudny charakter, jest uparty do granic możliwości, swoją wolę
                    najczęściej próbuje wyegzegkwować krzykiem, siłą. Jest apodyktyczny, zywiołowy
                    i ... to mnie przerasta. rozmowy w tym wieku raczej nam się nie udają, bo co
                    mozę do niego dotrzeć kiedy zamiast sluchać - krzyczy? Kiedy przeczekuje ten
                    moment i próbuję jeszcze raz, zwykle odwraca uwagę, spycha rozmowę na inne
                    tory. A moze za duzo oczekuję od dwulatka? staram się szanować jego decyzje w
                    granicach rozsądku, umożliwiac mu samodzielne działania, ale tez nie stawiać
                    przy wyborach trudnych jak na jego wiek. U nas klapsy to już raczej rzadkość,
                    ale jako straszak- brzydko mówiąc - działa wspomnienie o nich, niestety
                    pokojowe negocjacje nie przynoszą rezulatatu. Franek mam na tyle silną
                    osobowość, że faktycznie - tu masz racje Skrzynka - w przyszlości być może
                    skończyłoby się to "zamknięciem" hardego dziecka w sobie. Czasami tak własnie
                    sobie myślałam. Dlatego , ze Franek prawie nigdy nie płakał, wręcz odwrotnie
                    robił się jeszcze bardziej rozbrykany. Czasami tez myślę, ze nie dam sobie z
                    nim rady. Ot tak po prostu.
                    Kończe , bo nie o tym miałam pisać, mam w koszyku merlina stos ksiązek o
                    wychowyaniu, bez fachowej pomocy na pewno nie podołam, chciałabym być choć
                    odrobinę mądrzejsza.
                    Pozdrawiam
                  • jogaj Re: o wszystkim prawie 23.11.04, 23:19
                    My z zalecen,ktore przyslala Skrzynka od dawna i dokladnie wypelniamy to o
                    grzebaniu w jedzieniu smile))))) Szymon uwielbia,a ja mu nie zabraniam,ze jak juz
                    zje zeby sobie pomedlil i pobawil sie raczkami jedzeniem. Czesto zaczyna jesc
                    lyzka czy widelcem,a konczy rekami. Ostatnio mielismy spaghetti i mielismy
                    niezly ubaw z niego jak zaczal robic eksperymenty.
                    Szymon mowi coraz wiecej,ale bardzo powoli sie rozkreca tzn wolno mu przybywa
                    nowych slow,ale jednak przybywa.
                    U nas dzis okropna pogoda,wyszlysmy z kumpela na spacer,weszlysmy zobaczyc co
                    to Fikakoland (otworzyli nam na osiedlu taka malutka bawialnie dla
                    dzieci).Zostalysmy na godzinke,chlopaki szaleli,a przebojem bylo wskakiwanie do
                    basenu z pileczkami z wysokosci okolo metra,Szymo sie tak wybijal,ze bylam w
                    szoku,ze taki malec tak potrwi skakac. Jak wyszlysmy to zaczelo duzo mocniej
                    wiac i padal snieg,ze ledwo doszlysmy do kumpeli do domu,potem patrzac za okno
                    nie chcialo mi sie wracac w taka pogode i Grzes po nas przyjechal.Tak naprawde
                    idzie sie 5 minut,ale w ta zawieruche pewnie z 20 bym szla z wozkiem.
                    BYlam dzis na kontroli u lekarza,wszystko jest w najlepszym porzadku,a moje
                    bole to po prostu zmeczenie i mam czesciej lezec.No i musze powtorzyc badnie na
                    cukier z 75g glukozy za 2 tygodnie. No i wiadomosc dnia-dzidzia raczej nie ma
                    siusiaka! Jakies propozycje imion?
                    Buziaczki-Jola
                    • ewakop Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 09:32
                      Cześć,
                      W tym tygodniu mój szef jest na urlopie, więc mam typowy zawrót głowy, więc
                      krótko:

                      Iwono, z okazji urodzin życzę Ci, aby wszystkie fajne dni w żółwim tempie
                      upływały, by co dzień uśmiechał się do Ciebie świat cały. By nigdy nie było
                      porannej pobudki i wiał wiatr specjalny, co rozwiewa smutki.

                      Jolu, wygląda na to, że będziesz miała parkę, moje gratulacje !

                      Danwiku, trzymaj się, jesteśmy z Tobą !
                      • skrzynka3 Re: zyczenia dla Sewerynki i nie tylko 24.11.04, 10:06
                        Hej! Iwonko najlepsze zyczenia urodzinowe, wszystkiego dobrego, usmiechu,
                        zdrowego i usmiechnietego Wojtusia wink)))
                        Ja tez wczoraj sobie pomyslalam ze net jednak utrudnie rozmowe, nie widac
                        twarzy, nie slychac glosu no i nie mozna szybko wyjasnic jak sie nie
                        zrozumialo wink)) np. szacunek nie byl do lyzki wink)))przyczepil sie na doczepke
                        bo mi skojarzyl po poscie Francy wink))Najfajniej byloby usiasc gdzies w jakijs
                        Krakowskiej knajpce nad kawa i spokojnie pogadac smile) -zaloze sie raz dwa bysmy
                        sie zrozumialy bo przeczuwam ze czesto chodzi nam o to samo tylko troche od
                        innej strony.
                        Na uwage o sluchaniu i reagowaniu przez dzieci na to co mowia rodzice zgadzam
                        sie calkiem i ja tez niestety obserwuje w przedszkolach sytuacje zupelnie
                        oslupiajace -calkowity brak jakichkolwiek reakcji rodzicow kiedy ich dziecko
                        mocno bije, szczypie czy kopie ich albo inne dziecko!Ostatnio jedna mama sie na
                        mnie obrazila -dwulatka bila raczkami po twarzy na moich zajeciach innego
                        chlopca (nota bene mial na oku ogromny jeczmien!)mama nic -ja nie wytrzymalam i
                        przed kolejnym ciosem przytrzymalam raczke dziewczynki mowiac spokojnie ale z
                        naciskiem ze tak nie wolno, ze to Go boli. Reakcja mamy -wyszla bez slowa
                        obrazona z zajec i zabrala swoja coreczke. Ja strasznie nie lubie sie wtracac
                        ale ta sytuacja trwala dluzsza chwile, zero reakcji tej mamy, kilka razy
                        probowalam po prostu usiasc na dywanie miedzy nimi zeby oslonic tego chlopca
                        ale mala obchodzila mnie z drugiej strony. Ech mnie tez szkoda o tym gadac crying(
                        Dobra lece do pracy. Trzymajcie sie i nie dajcie sie porwac wiatrowi wink))
                        Skrzynka
                      • camilcia Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 10:20
                        Joluś, cieszę się że wszystko ok, odpoczywaj jak najczęściej.
                        ja mam strasznie dużo pracy, jutro jeszcze więcej, pewnie zajrzę w piątek.
                        Maja zawiedziona - strasznie chce fotografować naszą cyfrówką, czasem jej
                        pozwalam, ale boję się że upuści albo coś zrobi, więc mówię 'a ty byś chciała
                        swój aparacik?' 'taaaak' (prawie z płaczem) ' to może mikołaj ci przyniesie?' a
                        ona myśli, myśli, biegiem do zabawkowego mikołaja, rozsunęła suwak gdzie wkłada
                        się baterie i w płacz 'aparacik, aparacik' no i jak tu jej wytłumaczyć?
                        strasznie była niepocieszona, że mikołaj nie miał dla niej aparaciku w
                        spodniach smile
                        dobra, lecę, miłego dnia
                        • kini_franio Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 11:41
                          Hmmm... aparacik w spodniach Mikołaja...brzmi podejrzaniesmile))))))))
                          U nas zimno ale słonecznie, dziadek z wnusiem na spacerze, ja odrobine
                          odpręzona , bo Franek zdecydował się jednak na kupkęsmile)), brzmi śmiesznie, ale
                          problem nie lada.
                          Iwonko , dużo zdrówka, spokoju ducha, jak najmniej rozterek różnej natury,
                          zdrowego, uśmiechniętego Wojtusia!!!
                          Pozdrawiam
                          • agniesz76 Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 12:37
                            Rano tak się rozpisałam a tu mnie wywaliło, jak nie zapomniałam to wszystko
                            napiszę.
                            Iwonko wszytskiego najlepszego, dużo zdrówka bo to najważniejsze.
                            Jolu podziwiam że wyszłaś wczoraj ja się trochę bałam po tych wypadkach
                            czwartkowych, pojechaliśmy tylko do Witawy a tam zamknięte z powodu wiatru .
                            Gratuluję " braku interesiku" chyba większość mam marzy o córce.
                            Już się obudził musze lecieć pa
                            • jogaj Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 13:03
                              Ja wychodzilam na spacer to wcale tak mocno nie wialo,poza tym przeciez nad
                              morzem ciagle wieje smile Ja uwielbiam mocny wiatr,w koncu kiedys widsurfing byl
                              moja pasja,no ale w zime moglaby nie wiac tak czesto.
                              Iwona wszystkiego najepszego,przede wszystkim zdrowka dla Ciebie i
                              Wojtusia,duzo radosci w domu i samych szczescliwych decyzji.
                              U nas ciezka noc,Szymon kolo polnocy zaczal haftac,byl w szoku i nie wiedzial
                              co sie dzieje,dwa razy przebieralam mu posciel,no i troche sie martwilam.Sama
                              nie moglam potem spac,bo sie balam,ze znowu zacznie wymiotowac.W koncu wzielam
                              go do nas do lozka i okolo 3 przysnalam. Co chwile sie budzilam,jak on sie
                              tylko poruszyl.Potem jeszcze rozwolnionko.Myslalam,ze to jakas grypa
                              zoladkowa,ale on obudzil sie rano jak skowronek,radosny,pelen energii,wiec
                              pewnie mu cos zaszkodzilo.
                              Ja nie robie Waszych pierniczkow,bo nie mam piekarnika w domu.
                              Znalazlam przepis na samorobne banki mydlane,pierwszy wlasnie sprawdzilam i sie
                              udalo:
                              1.3/4 plynu do mycia naczyn Lucek obowiazkowo cytynowy i 1/4 wody
                              2. 7 czesci wody,3 czesci Ludwika,1 czesc gliceryny
                              Szymon polozyl sie na swojej ulubionej poduszcze czyli na Ginesie i oglada
                              bajke w TV smile
                              Buziaczki-Jola
                              • agniesz76 Re: o wszystkim prawie cz2 24.11.04, 18:36
                                Nad morzem owszem ciągle wieje ale ja dopiero od niedawna tu mieszkam i chyba
                                jeszcze się nie przyzwyczaiłam. Za to dzisiaj było ok i poszliśmy na sanki.
                                Co do zębów to pytałam się dentystki czy stosować zymafluor i powiedziała że
                                jest takie zanieczyszczenie! powietrza że nie trzeba. Ja młodego powoli
                                przyzwyczajam do pani dr , jeździł już na fotelu a przebojem okazało się
                                napełnianie kubka wodą.
                                Skrzynka dzięki za pomoce naukowe.
                                Jolu dobrze że Szymonowi szybko przeszło.
                                Agnieszko -Danwik jeszcze raz życzę siły i wytrwałości w trudnej sytuacji.
                                Teraz to już nie pamiętam co miałam napisać
                                Pozdrowienia AGnieszka
                                • paty_mama_olenki Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 20:10
                                  Sewerynki najserdeczniejsze zyczenia, przede wszystkim, zeby Wojtus rosl zdrowo
                                  i nie przysparzal Ci zbyt wielu trosk.
                                  Danwik badz dzielna. naprawde bardzo Ci wspolczuje sytuacji w jakiej sie
                                  znalazlas.
                                  Jola gratulacje. To fajnie bo wyglada, ze obie z Ania bedziecie mialy parki. To
                                  chyba marzenie kazdej mamy. I dbaj o siebie.
                                  Kini ja tez pelna jestem rozterek i jak juz wspominalam czytam ta ksiazke
                                  polecana przez Kamilcie. To chyba pierwszy poradnik psychologiczny jaki czytam.
                                  Generalnie metody w nim przedstawione bardzo mi sie podobaja, tylko mam pare
                                  watpliwosci. Nie wiem ktora z Was poza Kamila czytala ta ksiazke. Bo mnie np
                                  zastanawia czy stosowanie sie do tych metod nie zabija troche spontanicznosci.
                                  Chodzi mi o to, ze proponuje sie tutaj takie raczej przemyslane reakcje a nie
                                  takie na goraco. A moze one tylko na poczatku sa przemyslane a potem
                                  czlowiekowi przychodza ona automatycznie. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi.
                                  Ach te ograniczenia w jezyku pisanym...
                                  Druga watpliwosc dotyczy nie wpychania dzieci w pewne role. Zgadzam sie z tym,
                                  ze nie nalezy dziecku ciagle powtarzac, ze np. jest leniem czy inne tego typu,
                                  ale jednak kazdy z nas ma jakies charakterystyczne dla niego cechy, zarowno
                                  pozytywne jak i niegatywne, wiec chyba normalnym jest, ze otoczenie zwraca na
                                  te cechy uwage, bo one poprostu czlowieka charakteryzuja. I ze je nazywa. Wiec
                                  to chyba nie jest jakies bardzo krzywdzace dla dziecka.
                                  Mysle, ze trzeba poprostu swoje dziecko lubic i chyba wtedy szacunek i
                                  zrozumienie sa naturalne. I o to chyba chodzi tez w tej ksiazce.
                                  U nas wczoraj tez wiatr byl nie dozniesiena i nie bylysmy na spacerku.
                                  Acha, wybieramy sie na narty i bardzo licze na pomoc naszych doswiadczonych
                                  narciarkek. Chodzi mi o to jakie buty i inne gadzety narciareskie sa potrzebne,
                                  na co zwrocic uwage a co jest zupelnie bez znaczenia, co potrzebne a co zbedne
                                  itp. Wszelkie sugestie beda mile widziane i z gory za nie dziekuje.

                                  pozdrawiam
                                  Patrycja
                                  • monikam1 Re: o wszystkim prawie 24.11.04, 22:02
                                    Iwono! Najserdeczniejsze życzenia!!!
                                    Jolu gratulacje! Koleżanka mi kiedyś powiedziała, ze córeczka, to największy
                                    skarb mamusi To prawda. Ale prawdą jest też to, że nie masz żadnych szans
                                    wyprzedzić póki co w córczynej hierarchii tatusiasmile))Ty szczęsciaro! Masz już
                                    Szymonasmile))
                                    Faktycznie. Rozmowy przez internet są trudne, bo brakuje tonu głosu,mimiki itd.
                                    Mnie przechodzi powoli ochota na impreze sylwestrową, bo wszystko załatwiamy
                                    przez maile, które czasem brzmią dość arogancko. Staram się brać poprawkę, że
                                    pewnie w realu nie dopatrywałabym się złośliwości czy obrażalstwa. No ale cóż -
                                    jak już kiedyś pisałam, u nas na liście nie przydarzyło mi się dopatrzeć czegoś
                                    podobnego w żadnym poście, jest szczera dyskusja i tolerancja, nie trzeba się
                                    bać obciachu i można napisać wszystko bez narażania się na wśmianie czy
                                    zlinczowanie. My dziś po dskusji co do charakteru imprezy. Dziewczyna
                                    zaproponowała coś w rodzaju balu przebierańców, a reakcja niektórych
                                    uczestników była taka, że już boję sie otworzyc jutro służbową skrzynkę, bo nie
                                    wiem, czy mi się zupełnie tego Sylwestra odechce.
                                    Pozdrawiam
                                    Monika
                                    • skrzynka3 Re: o wszystkim prawie 25.11.04, 08:12
                                      Ja tylko na poranna kawke na styczniaki wink) Chlopcy juz wyprawieni przezd
                                      chwila z Kubim do szkoly a Zosia jeszcze spi wink))Wczoraj poszlelismy wieczorem,
                                      mimo ze Kubek wrocil po 7 i padniety calkiem, zjedlismy razem kolacje
                                      zostawilismy chlopcow pod opieka babci (nie wstaliby dzis inaczej i tak co rano
                                      jest truudno ich podniesc) a Zosia zamiast do lozka powedrowala z nami do
                                      samochodu i do znajomych na zaimprowizowane spotkanie. Troche sie balam jak
                                      bedzie ale bylo super, pogadalismy przy salatce i winku (ktore praktycznie
                                      wykonczylysmy z kolezanka bo panowie zachowywali abstynencje wink)), Zosia
                                      zachwycona ze cos nowego siedziala przy stole, zagadywala do wszystkich, troche
                                      sie bawila pod stolem, potem umoscila sie glowa na mnie nogi na Tutusiu wink) i
                                      sie zadowolona walkonila po nas i pieszczochowala wink). Zasnela w samochodzie i
                                      bez wiekszych problemow przebralismy ja w pizamke, po chwili spala w swoim
                                      lozeczku. Jednym slowem przez dwa lata nie wiedzielismy ze mamy imprezowe
                                      dziecko wink)). A powaznie to nie wiem jak to nazwac ale tak jakby wzroslo
                                      poczucie bezpieczenstwa u Zosi -jeszcze kilka miesiecy temu takie odstepstwo od
                                      stalego rytmu, nowe miejsce, nowi ludzie i bylby placz jak nie wiem i noc w
                                      plecy.Najciekawsze bylo to ze Ona chwilami jakby sledzila tok dyskusji przy
                                      stole i wtracala swoje uwagi niektore calkiem w temacie smile)
                                      O kawa sie skonczyla. No to ide przygotowywac sie do zajec. Milego dnia
                                      wszystkim. Danwiku bardzo prosze zameldowac obecnosc -moze byc post z samym
                                      tytulem bez tekstu wink))!!! Skrzynka
                                      • danwik Re: melduje się !!! 25.11.04, 08:43
                                        Zgodnie z życzeniem Skrzynki melduję, że jestem! Czytam na bieżąco, dziękuję za
                                        słowa otuchy a kop w tyłek to mi się naprawdę należy a chętnych nie brakuje
                                        (trzeba powołać komitet kolejkowy smile
                                        Wczoraj kupiłam Wiktorii malutki odkurzacz na baterie i moja mała pomocnica
                                        dzielnie sprzątała zachwycona nową zabawką. Oczywiście każdy paproch na
                                        podłodze bardzo ją bulwersowałam i głośno "cmokała" kiwając główką z
                                        dezaprobatą. Hmm miał być na Mikołaja ... ale ja tak uwielbiam dawać prezenty,
                                        że oczywiście nie wytrzymałam surprised). Ale dzielnie się trzymam i schowany zestaw
                                        lekarski czeka na 6.12 surprised) a dla Daniela kupiłam zestaw pinpongowy z siatką, bo
                                        w piwnicy urządzili sobie klub tenisa stołowego (wykorzystując nasz stary
                                        stół). Kupiłam też film ScobyScooby i gry (piłka nożna, wiścigi samochodowe) i
                                        poszukuję Misia Uszatka (chyba będę musiała zakupić na Allegro). Wiktoria
                                        uwielbia tą bajeczkę i rzewnymi łzami płacze gdy wieczorynka się kończy smile
                                        Cudnie śpiewa: Misio Usiii surprised)
                                        Buziaki. aga
                                        • camilcia Re: melduje się !!! 25.11.04, 11:17
                                          nt książki i innych poradników, ja właściwie nic innego nie czytałam,
                                          przeglądałam parę książek, ale wkurza mnie tam, że dziecko trzeba do czego
                                          zmuszać itp. ja jestem bardzo tolerancyjna i nazwę to 'elastyczna' tzn, jak
                                          Maja nie chce czegoś robić to nie robi, nie trzymam się ustalonych godzin,
                                          staram się dopasować do niej, czasami ją do nas, pozwalam jej na dużo rzeczy,
                                          które moją mamę złoszczą, np bałaganić, brudzić się, taplać w wodzie, malować
                                          się moimi kosmetykami. jest dzieckiem, ma swoje humory i czasem tracę
                                          cierpliwość, ja też mam swoje, bywam zmęczona i czasem się niepotrzebnie
                                          złoszczę. dogadujemy się bardzo dobrze, uwielbiam swoje dziecko jako małego
                                          człowieczka, jestem nią bezustannie zachwycona, podoba mi się bycie mamą itp. w
                                          tym wszystkim znajduję też czas dla siebie i czasem jestem stanowcza, bo nie
                                          mogę też podporządkować pewnych rzeczy małej. ufam swojej intuicji, nigdy bym
                                          np nie zdecydowała się na metodę nauki zasypiania 'uśnij wreszcie'
                                          książka 'jak mówić ... jak słuchać...' nie jest poradnikiem którego
                                          przestrzegam, ale pokazała mi ile moich zachowań jest złych. i to nie tylko w
                                          stosunku do dziecka. np ciągle 'myślałam za kogoś' i co gorsza gderałam jak
                                          najęta snując domysły. np że napewno mój mąż uważa to lub tamto. jak teraz
                                          pomyślę to identycznie zachowuje się moja mama i zawsze mnie to denerwowało.
                                          nie chciało mi się nawet z nią rozmawiać jak zaczynała 'bo ty to zawsze...' bo
                                          ty to myślisz...' (prosty przykład: Maja lubi zimne picie, ja gorące, kiedyś
                                          jak mówiła, że za gorące to ja mówiłam, że wcale nie i dawałam jej dalej, nie
                                          chciała, ja się wkurzałam, a teraz studzę az jest prawie zimne i tyle.)
                                          pilnuję tego (oczywiście nie zawsze) i zauważyłam że rozmawiam inaczej z Mają i
                                          z innymi. nigdy nie powiem że ktoś jest beznadziejny albo mam go dosyć, powiem
                                          że mam dosyć jego zachowania itp.
                                          nie można nawet najlepszej metody wychowawczej stosować wbrew sobie, można
                                          najwyżej spróbowac ocenić swoje zachowanie i przemyśleć co możnaby zmienić.
                                          nigdy w ataku złości nie będę w stanie zareagować wg książki, bo nie jestem na
                                          tyle opanowana, więc spontanicznie wrzeszczę (nie na kogoś tylko do kogoś)
                                          mam nadzieję, że chociaż trochę to zrozumiałe smile

                                          kurcze, jest jakiś test szybszy niż 7 dni? chyba nie wytrzymam. teoretycznie
                                          nie może być inaczej, ale wiadomo że jak się chce to nie wychodzi. chyba nie
                                          wytrzymam! już sobie zaczęłam wmawiać że mnie piersi bolą itp smiletak bym
                                          chciała...
                                          Kamila mama Majuni
                                          a tu Majcia
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                                          www.majcia.friko.pl
                                          • mama_03 Jejku jak mnie długo nie było !!! 26.11.04, 09:29
                                            Cześć to ja Gabi!!! Już się tłumaczę dlaczego tak długo mnie nie było. Więc zaczynam: Z Dąbrowy Górniczej od rodziców wróciłam około 10.11 i w Warszawie niemiła niespodzianka mój ślubny jak zwykle coś zmajstrował przy komputerze i komputer odmówił posłuszeństwa, trzebabyło przeinstalować system i potem zinsalować wszystkie programy mo i to trochę trwało, a potem było trochę nie ciekawie pokłociliśmy się już nawet niewiem o co konkretnie acha mężuś chodził cały czas zły bo coś mu tam nie chciało działać w komputerze i wyżywał się na Julce i na mnie a we mnie aż się zagotowało wię mieliśmy ciche dni wiec profilaktycznie nie dotykałam jego zabawki tzn.komputera.
                                            teraz mu już przeszło powiedziałm kilka słow ze zachowuje sie jak dziecko któremu nie chce działać zabawka po przemyśleniu przyznał mi racje choć nie usłyszałam słowa przepraszam.
                                            Tak więc od wczoraj nadrabiam zaległości w czytaniu a naprawdę miałam co czytać co do prazentów świątecznych to Julka chyba dostanie kuchenkę albo odkurzacz, mikser, żelazko, pralkę, telefon bo zuważyłam że właśnie takie rzeczy ją intresują. Musimy tylko umówić sie z rodziną zeby nie kto co kupuje żeby prezenty się nie powtarzały.A co do reszty prezentów dla rodzinki to jeszcze nie mam koncepcji, co gorsza mój mąż ma 6 grudnia urodziny więc musze coś wymyślić choć mie wiem czy zasłużył na prezent po ostatnim.
                                            Jolcia to fajnie że teraz dziewczynka, parka to marzenie kżdych rodziców.
                                            Aga trzymaj się i nie rób już więcej głupstw - pomyśl czy warto przez takiego niezdecydowanego człowieka.
                                            Z przepisu na pierniczki tez chyba skorzystam-choć to bedzie mój pierwszy raz - nigdy dotąd nie robiłam pierniczków.
                                            A teraz z innej bajki
                                            Julka coraz wiecej mówi uwielbia rozmawiiać przez telefon z babcią,gdy tylko dzwoni telefon Julka biegnie do telefonu jest wyscig kto pierwszy bo Julka podnosi słuchawkę i mówi halloo baba a jesli to nie jest moja mama to odkłada słuchawkę więc naprawdę muszę pilnować telefonu.
                                            Ostatnio także ulubiną zabawą Julki jest rozbieranie i ubieranie zabawek sama jeszcze nie potrafi tego robić więc agażuje w to mnie lub męża.
                                            Moja córcia ostatnio buntuje sie podczas podróży autobusem, a przecież tak lubiła jeżdzić. Cały czas wierci się w wózku i popłakuje jak pomyślę o podróży autobusem to odrazu robi mi sie gorąco.
                                            To na razie tyle teraz już bedę pisać na bierząco Przyrzekam!!!!
                                            Gabi i Julka(14.01.2003)
                                          • skrzynka3 Re: melduje się !!! 26.11.04, 09:37
                                            Danwiku dziekuje za "zameldowanie sie" wink))fajnie ze Wikusi prezent sie
                                            spodobal no i masz pomoc wink)
                                            Camilcia chyba napisalas cos bardzo waznego o tym ze nie mozna zadnej metody
                                            stosowac wbrew sobie, bo wtedy nie bedzie szczerym i dzieci to wyczuja. Dlatego
                                            mimo potkniec bledow i wahan ktore kazda z nas przezywa (a czasem i glebszych
                                            kryzysow) gleboko wierze ze to wlasnie kazda z nas najlepiej potrafi wychowawac
                                            wlasne dziecko najlepiej, i najlepiej czuje co dla Niego jest najlepsze, a
                                            poniewaz kazda z nas jest inna mamy czasem bardzo rozne podejscia i metody. I
                                            dobrze czasem posluchac co inni "w tym temacie" -ja ciagle sie czegos ucze i
                                            dowiaduje od Was wink))
                                            Jola co to za cisza ???
                                            Iwonka tez przepadla urodzinowo smile))pewnie jeszcze odpoczywa po swietowaniu.
                                            Ja i Zosia niestety od wczoraj mamy znowu katar crying(( Nie za dlugo bylismy
                                            zdrowi. Ale za to plyn ze Stasiowego ucha zniknal juz prawie calkiem czyli
                                            aparat do dmuchania dziala !!!
                                            Ide poodrabiac zaleglosci domowe. Milego dnia Skrzynka
                                            • didi23 Re: melduje się !!! 26.11.04, 11:05
                                              Hejka
                                              Ja znowu musialam nadrabiac zaległosci. W pracy za bardzo nie mam jak a w domku
                                              na razie nie miszkam, dzis tamwracam, bo ślubny przujeżdża ze szkolenia.
                                              Iwonko spóźnione ale szczere życienia dla Ciebie. Przede wszystkim zdrówka,
                                              miłosci i życzliwosci, wielu przyjaciół, cierpliwosci i samych radnosnych dni.
                                              Jolu super, że bedziecie miały z Anią parki i to ptawie w tym samym czasie.
                                              Kamilka czyzbys i ty zaciażyła. Trzymam kciuki żeby tak.
                                              Co do poradników to przeczytałam "Jak mówić ...." Mam do niego mieszne uczucia
                                              jak KAmila. Jstem wybuchowa i newrwowa osoba, staram sie opanowoywać i stosować
                                              niektore wskazówki, ale nie wszystko wydaje mi sie normalne. Staram się
                                              postepować tak żeby mały był zadowolony i szczesliwy i nie było duzo szkód.
                                              Pierniczki chce upiec sama tylko niewiem nak tory przepis sie zdecyduję, chyba
                                              ten szybszy ale zobaczę.
                                              Cos miałam skrobnać i zapomnialam.
                                              Patrycja ja jeżdże na nartach ale co do sprżetu to nie bardzo ci pomoge, sama
                                              jestem na etapie kompetowania sprzetu, nart, kijków, butów. Rękawiczki mam,
                                              gogle sobie na razie daruję. Mam problem z zakupem butów, bo są fajne nawet i
                                              wygodne w makro za super cenę ale rozmiarów nie ma i klapa. Oki kończe bo mam
                                              duzo pracy, a teraz to chyba zamieszkam w pracy. Wczoraj siedziałam od 7.30 do
                                              19 po prostu szok. Miłego weekendu. Pochwale sie że Dawcio wczoraj po raz
                                              pierwszy mial infalacje i super mu poszło domowym sposobem. Mamy cały czas brać
                                              leki na nasza alergię i 2 razy dziennie inhalować się
                                              • didi23 Re: do Dawnika 26.11.04, 11:08
                                                Dawniczku nie rób wiecej takich głupot, ja zapisuje sie pierwsza do kolejki.
                                                wiem, ze to trudne, ale trzymaj sie. Super, że masz taka mamę. Postaraj sie
                                                wyprawic chłopa z domku i odpocznijcie od siebie, a potem sie zastanówicie i
                                                uzdrowie troszke stosunki, żeby w razie rozstania dzieci nie patrzały jak
                                                skaczecie sobie do oczu raczej on skacze, bo z pewnoscia będzie chciał mieć
                                                kontakty z maluszkami. Fajnie, że masz taka pomocnicę w sprżetaniu jak ja
                                                pomocnika, Dawcio odkurza i sprżta, ściera kurze, choc dla niego nie wskazane
                                                ze wzgledu na roztocza
                                              • didi23 Re: do Dawnika 26.11.04, 11:11
                                                Kurcze napisałam sie i zeżarło mi posta. Dawnik trzymaj sie i nie rób głupot.
                                                Ja pierwsza zapisuje sie w kolejkę. Postaraj sie wydelegować chłopa z domku
                                                uzdrowic stosunki żeby dizcieki nie ogladaly hjak ślubny skacze ci do oczu.
                                                Super, ze masz taka mamę. Wisze, że masz takiego pomocnika jak ja Dawcio
                                                odkurza i ściera kurze, ale niestety sdal niego jest to nie wskazane ze względu
                                                na roztocza.
                                              • didi23 Re: melduję się 26.11.04, 11:11
                                                Kurcze napisałam sie i zeżarło mi posta. Dawnik trzymaj sie i nie rób głupot.
                                                Ja pierwsza zapisuje sie w kolejkę. Postaraj sie wydelegować chłopa z domku
                                                uzdrowic stosunki żeby dizcieki nie ogladaly hjak ślubny skacze ci do oczu.
                                                Super, ze masz taka mamę. Wisze, że masz takiego pomocnika jak ja Dawcio
                                                odkurza i ściera kurze, ale niestety sdal niego jest to nie wskazane ze względu
                                                na roztocza.
                                                • didi23 Re: melduję się 26.11.04, 11:12
                                                  Ale narobiłam chcialam szybko napisać zeby zabrac sie do pracy a tu tyle
                                                  postów. Przepraszam za zamieszanie
                                                • camilcia Re: melduję się 26.11.04, 11:21
                                                  ja jeszcze tylko parę godzin, popołudnie całe w pracy, wieczorem taniec, a
                                                  jutro o 6.00 lecę. więc życzę Wam miłego weekendu. odezwę się pewnie w pon/wt.
                                                  wracajcie do zdrowia szybciutko!
                                                  Maja powiedziała, że będzie się opiekować dzidziusiem (jeżeli się udało?),
                                                  będzie karmić ale kategorycznie nie zgadza się żeby dzidziuś spał z mamą i z
                                                  tatą, niezmiennie odpowiada że dzidziuś będzie spał 'w swoim łóżku'!

                                                  ważne!!! jeżeli ktoś pisze post i go wyloguje to należy się spowrotem zalogować
                                                  i ten post nie znika! można dalej pisać i wysłać. sprawdziłam smile
                                                  • jogaj Re: melduję się 26.11.04, 11:40
                                                    Jestem u rodzicow,bo tata znowu wyjechal,dzis wracam wiec napisze wiecej.
                                                    Szymon ma katar,a maz chyba wirus zoladkowy od wczoraj,ale oczywiscie jest w
                                                    pracy.
                                                    Kamila mam nadzieje,ze test wyjdzie pozytywny (mowilas,ze od stycznia
                                                    zaczynacie,a jednak wczesniej smile)
                                                    Milego pobytu w Londynie,superowych zakupow i koniecznie opisz nam wrazenia jak
                                                    wrocisz.
                                                    Skrzynka mam nadzijeje,ze i Wam i Szymonowi katar szybko przejdzie.
                                                    Didi nie pracuj tyle smile
                                                    Ja powiem szczerze,ze wcale nie marzylam o parce,bylo mi wszystko jedno,a nawet
                                                    sobie myslalam,ze lepiej drugi synek,bo sie dogadaja z Sz. Ale wszyscy mowia,ze
                                                    synowie odchodza do zon,a corka zawsze zostaje blizej przy mamie. Obojetnie co
                                                    bedzie,zawsze mama sie baedzie cieszyc i mowic,ze tak lepiej smile))
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • sewerynki mamy nosa :( 26.11.04, 22:53
                                                    Krótka relacja bo padam z nóg a jutro czeka mnie ciężkie tłumaczenie live.
                                                    Dzięki wszystkim za życzenia. Z radością je czytałam bo urodziny miałam marne
                                                    czyli żadne.
                                                    Wojtek dziś przed 18 bawił się z Pawłem a ja gadałam z siostrą przez telefon.
                                                    Zostawił Pawła na chwilę, Wlazł do naszej sypialni, wlazł na stolik taki z Ikei
                                                    który stał pod oknem (zawsze pilnujemy żeby drzwi do naszej sypialni były
                                                    zamknięte ale tym razem ...)i jakoś spadł strasznie. Wyglądało potwornie, ryk w
                                                    niebogłosy, nos z chwili na chwilę coraz gorszy, krew itp. W końcu pojechaliśmy
                                                    na ostry dyżur na chirurgie do prokocimia. Zdjecie rtg musiało byc zrobione czy
                                                    nos nie jest złamany. Wojtek strasznie przeżył to rtg, wył a my we dwójke nie
                                                    dawalismy rady go utrzymac. jednego w ogole nie udalo sie zrobic (mial lezec
                                                    pod ta maszyna na boczku) koszmar, nos nie zlamany, wrocilismy do domu i mamy
                                                    go b. obserwowac - chodzi o upadek - Pawel z nim spi i ma go budzic w nocy zeby
                                                    sprawdzic czy jest przytomny. tak kazali. nastawilismy budzik. o jejku.
                                                    siostra rodzi na tydzien 3.XII.
                                                    ide pa
    • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.11.04, 15:02
      Zowu jakies pustki na forum,czyzbyscie juz zaczely porzadki swiateczne?
      U nas pogoda znowu okropna,caly dzien mrzy i jest pochmurno,tylko spac sie
      chce. Bylismy wszyscy razem na krotkim spacerku, pogoda dobra na cere,podobno
      dobrze taka mglielka z deszczu robi na twarz wink
      Powinnam juz zaczac szukac prezentow,ale nie chce mi sie wychodzic z
      domu,Szymon ma katar wiec nie chce go brac ze soba,musialby zostac z nim
      Grzes,a ja sama nie lubie jezdzic na zakupy.Moja przyjaciolka w Angli,siostra
      pojechala na urodzinowy weekend do Paryza,kumpela spedza czas z rodzina....
      Tak wiec siedzimy w domu,wszyscy razem.
      Iwona dobrze,ze Wojtusiowi nic sie nie stalo,ja mysle,ze czeka nas jeszcze
      wiele takich wypadkow,Szymon tez wlazi na wszystko i skacze,ja mu nie zabraniam
      (bo by to robil jak mnie nie ma) tylko ucze jak i skad ma skakac,zeby bylo
      bezpiecznie.
      Jak bylismy u mamy Szymon mial nie lada atrakcje-kapiel w wannie,byl super
      zadowolony,chlapal,probowal plywac,skakal,po prostu dla niego raj.My mamy tylko
      brodzik,a rodzice naprawde duza wanne.Potem od rana ciagle chodzil do lazienki
      i probowal mnie naciagnac na kolejna kapiel smile
      U nas motor zmienil nazwe z ajo na ka,to chyba od kasku,ktory trzeba miec na
      motorze. Wczoraj Sz mial bluze z Bobem i Kotkiem,nie mial sie komu pochwalic,bo
      bylismy sami z dwoma psami,wiec na zmiane wolal Ago (Argo-pies rodzicow), Gini
      i im pokazywal: Bo i Cici.
      No dobra nie zanudzam Was.
      Buziaczki-Jola
      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.11.04, 20:08
        Ale pusto !!!!!!! Czyżby strajk ???????? W takim razie nadrabiam zaległości i
        robię frekwencję.

        Mojemu Adasiowi ostatnio poprzestawiały się godziny snu. Właśnie przed chwilą
        usnął i chyba poszedł już spać „na noc”. Dzisiaj w dzień spał tylko20 min. w
        samochodzie, jak wracaliśmy z zajęć Musical Babies. Wczoraj przyjeżdżam z pracy
        około 19.00 a moje dziecko śpi. Usnął po 18.00, bo wcześniej za żadne skarby
        świata nie dał się uśpić. Obudziłam go około 20.00, bo stwierdziłam, że nie
        chcę, żeby mi się obudził w środku nocy, albo bladym świtem. Później usnął o
        23.00 i spał do rana. Może w ciągu dnia już nie potrzebuje snu ??????

        Co do przeklinania, muszę z przykrością stwierdzić, że Adaś używa najbrzydszego
        przekleństwa, a mianowicie „ch……a jasna”. Teściowa mówi, że usłyszał to w
        telewizji, w jakimś kabarecie i tak mu się spodobało, bo w kabarecie wszyscy
        się z tego straszliwie śmiali i chyba stwierdził, że to jest fajne i z tego
        trzeba się śmiać.
        Często też mówi „o matko bośka” !!!!!!!! Najgorsze, jak mu się pomyli i
        mówi „ch…a bośka”

        Patrycjo, ja jeżdżę na nartach, ale typowo rekreacyjnie i nie uważam się za
        eksperta w tej dziedzinie, więc nie mogę się wypowiadać na temat doboru
        sprzętu, odzieży itp. Najlepiej poszukaj w poradnikach, a i tak wszystko
        wyjdzie w praniu. Ja np. miałam źle dobrane buty narciarskie, dostałam od moje
        go męża w prezencie, strasznie mnie cisnęły w kostkach. Ja mam bardzo wystające
        kostki, a buty były z tych „twardych”. Same byty były czaderskie, miały bardzo
        fajny design, wyjmowaną wkładkę, mnóstwo bajerów, były to buty Kneiss-la..
        Każde wyjście na stok kończyło się tym, że biegłam do wypożyczalnie, po inne
        buty, bo w tych nie mogłam jeździć, chociaż robiłam różne cuda, obklejałam
        kostki plastrami, owijałam bandażem, i na nic. Ja po prostu nie mogłam w nich
        jeździć. Na narty wybieramy się dopiero w styczniu, ponieważ mój mąż ma w
        grudniu gorący okres w pracy. Ja dla odmiany mam jeszcze 16 dni urlopu, do
        wykorzystania w 2004roku, co jest oczywiście nierealne i niewykonalne.

        Iwono, mam nadzieję, że Wojtkowi nic się nie stało i wszystko skończy się
        dobrze.

        Kamilo, udanego pobytu w Londku (trochę za późno Ci życzę),na pewno będzie
        udany, czekamy na opowieści.

        Kończę, bo mój domowy komp coś wariuje, już raz mi zrzucił pamięć.
        • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.11.04, 21:43
          Hej! Iwonko! Zamelduj koniecznie, co z Wojtkiem!!! Ja mam wrażenie, ze Ty (!)
          masz nosa. Niedawno przecież pisałaś nam, jak trudno Ci zapanowac nad WOjtkiem,
          ze Cie nie slucha, ze się boisz, że zrobisz sobie krzywdę i kurczę - niewiele
          minęło czasu. Nie mam problemu z Gosią z wchodzeniem na co sie da, ale juz tez
          się nauczyłam, że Gośki nawet na sekunde nie można zostawić samej, bo rózne
          dziwne rzeczy przychodzą jej do głowy. Ostatnio jest spokój, bo Gosia na okrąło
          bawi się w angielski (będziesz miała konkurencję - bo Gosia od tygodnia
          twierdzi, ze zostanie nauczycielką angielskiego i będzie uczyć dzieci robiś
          pikaboo - czy jak się to piszesmile)). Chociaz z tą spokojną zabawą tez może być
          różnie - bo robiła dziś turn around za wszystkie 10 pluszaków (to jej dzieci -
          uczniowie), zakręciło jej się od tego w głowie i gdybym jej nie złapała,
          przyfasoliłaby głową w ławe.
          Jolu! Gosia dziś dołączyła do grona wielbcieli Bobasmile)) Rzadko się zdarza, żeby
          Gosia bez protestu akceptowała nową bajke. Gosia długo sie oswaja z bajkami i
          płacze nawe, gdy wprowadzamy nowe odcinki. Potem jest już o ale pierwsze
          oglądanie kasety odbywa się całą rodzinąsmile)) A Bob - bez skrzywienia buźki
          nawet!
          Jestem zachwycona - Gosia wynalazła na półce moje stare książki o mminkach i
          każe sobie czytać. Wytrzymuje 5 stron tekstu bez obrazków! Nareszcie! Może już
          niedlugo będziemy czytać normalne książki, a nie wkółko te same wierszyki,
          Kamilki i Myszaniołki.
          Fajnie Gabi, że się odezwałąś! Nie pamiętam kiedy ostatnio sie wypowiadałaś.
          MAm nadzieję, że mąż da się częściej i na dłużej odciągnąć od sprzetu! Muszę
          przyznać, zę z moim mężem nie mam takich problemów, choć na Mikołaja zażyczył
          sobie jakąś grę z Małyszem, która ponoć strasznie wciąga. Jeny! Gdzie takie
          rzeczy się kupuje!???? My jeszce nie mamy w komputerze żadnych gier i wogóle
          się na tym nie znam!
          Kamilko! Jak wyjazd? Trzymam kciuki za szczęśliwy powrót!
          Pozrawiam
          Monika
          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.11.04, 22:42
            Monika gre z Malyszem kupisz pewnie w Geant,w tym dziale na ktory pewnie nigdy
            nie zachodzisz,hihihi A tak powaznie to naprawde w hipermarketach sa dzialy z
            grami i tam pewnie dostaniesz ta gre,Geant,jak macie to Media Markt,a jak nadal
            bedziesz miala problem to w sklepie z komputerami.
            U nas tez sie ruszylo z bajkami,bo Szymon chce ogladac rowiniez inne bajki,a
            nie tylko "Lala,Po" czyli teletubisie. Bardzo go wciaga Bob,Puchatek i Noddy.
            Bob jest super,bo tam jest koparka smile W ogole to smiac mi sie chce,bo Szymon
            zasypia nie z misiami,ale z samochodami,motorami,a kiedys poszedl spac z
            foremka do piasku Lokomotywy. Jak usnal to polozylam ja obok,jak sie obudzil i
            przyszedl do nas w srodlu nocy to znowu wzial to foremke smile
            Buziaczki-Jola
            • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.11.04, 23:21
              Hej,

              My dzisia bylismy e tej hurtowni ktora polecla Magda i kupilismy Zuzi (wlasciwe
              to dziadkowie kupili) ten zestaw do "opieki" nad lalka. Hurtownia bardzo fajna.
              Polecam. Dzieki Magda za namiar smile)

              Ale juz w sklepach zaczyna sie goraczka zakupow. Ja dzis na chwile wpadlam do
              Empiku bo jutro idziemy na imprezke do 3-latki i chcialam kupic ksiazke i do
              kasy sie nie moglam dostac.

              Iwonko Zuzia dzis nam tez spadla z szafki przy lozku bo chciala wyjzec przez
              okno. W ciagu ostatnich 4 dni miala 3 stluczki. Tez skacze ze wszystkiego i w
              srode zrobila wyskok z fotela i przygrzmocila w rant szklanego stolika.
              Myslalam ze zlamala sobie kosc policzkowa. Mam nadzieje ze z Wojtusiem juz
              dobrze. Ja tez nie zabraniam Zuzia bo to tylko poarsza sytuacje.

              Koncze bo padam.

              Buziaki
              • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.11.04, 00:30
                Hej! Iwonko trzymaj sie mam nadzieje ze juz po strachu crying( jesli Wojtus nie
                stracil przytomnosci i nie wymiotowal to wszystko powinno byc ok. Jak widac to
                taki spadajacy czas na styczniakisad( oby tylko wszystkie upadki konczyly sie
                tylko strachem rodzicow i placzem!!!
                My dzis robilismy przymiarke do prezantow ale kiepsko nam wyszlo i co gorsza
                wszedzie juz tlumy crying( Mamy tylko polarowe kominiarki pod kaski na narty dla
                chlopcow na mikolajki (takie wyrazili zyczenia w listach do Sw Mikolaja -hmm
                chyba nie mam bardzo zepsutych komercja dzieci surprised)dla Zosi mam samochodzik
                policyjny (widac ze chowa sie z bracmi moze wreszcie przestanie zabierac
                Stasiowi Jego ulubiony)
                Paty ja tez za wiele Ci nie pomoge z nartami -mialam przerwe od urodzenia Henia
                wznowilam w zeszlym roku -jezdze w starych spodniach Kubiego a butach i nartach
                Tesciowej (ale bardzo sa wygodne i super mi sie w zeszlym roku jezdzilo)
                zalatwilam juz pozyczke na ten rok. My wybieramy sie w ferie (niestety szkola ;
                (( do Niedzicy fajnie utrzymany stok, instruktorzy i jak na ten rok zupelnie
                dla naszych orlow wystarczy (a i mnie sie tam fajnie jezdzilo).
                Najgorsze ze nie mam za bardzo pomyslow na te prezenty. Moim rodzicom chyba
                kupimy tel z abonamentem -maja jeden ale Tata zabiera go do pracy i jak moja
                mama miala ostatnio atak na ulicy nawet nie mogla wezwac pomocy. A propos
                kamieni -byla wreszcie u Chirurga i jest wpisana w kolejke -"gdzies w przyszlym
                roku" ciekawe kiedy bedzie to gdzies?
                Babcia dostanie ksiazke z duzymi literami i specjalna lupe (w styczniu konczy
                90 lat i coraz gorzej widzi skarzyla sie ostanio ze nie moze czytac normalnych
                ksiazek), tesciowie moze stojak na wino??? Najgorsze ze nie ma pomyslu dla K.;
                ((( no i jeszcze gromada dzieci do obdarowania w tym takie wieksze na ktore juz
                zupelnie koncepcji nie mam.
                Chyba ide spac.Skrzynka
                • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.11.04, 12:25
                  Dzieki za troske. Z nami juz lepiej. Po obudzeniu wczoraj nos wyglądał o wiele
                  lepiej. Opuchlizna zeszła, zostały tylko skrzepy krwi w środku i rany na buzi.
                  Strachu było co nie miara. Jutro mam jeszcze jechac do laryngologa zeby
                  sprawdzil czy nie przesunęła się przegroda. Pojedzie ze mna znajomy kolega. Nie
                  cierpie szpitali.
                  Musimy zamykać ten pokój. Myślę że na długo teraz będzimy starać się cały czas
                  mieć go na oku. Teraz moge pisać bo młody ogląda ... dzieci śpiewające. Mamy
                  taką kasetę po angielsku gdzie dzieci z lat 80 tych spiewają piosenki o Bogu.
                  Wojtek to uwielbia i dlatego gra na gitarze bo tam jedna pani gra.
                  W ogóle poruszam temat TV. Tzn. ja za każdym razem jak młody coś ogląda to
                  gdzieś głęboko w sercu mam poczucie winy, że puszczam mu coś zamiast się z nim
                  bawić. Jest wtedy taki święty spokój. Na razie pozwalam na jedne teletubisie
                  (inna bajka na razie nie wchodzi w gre) i jedne piosenki dla dzieci dziennie. A
                  jak sie uda bez to wydaje mi sie ze to sukces. Ech te rozterki.

                  Tłumaczenie jakoś poszło ale byłam wściekła. Mówiłam przez cały czas - bo nie
                  jak z ang na polski na przodzie to do amerykańców z polskiego na angielski - i
                  wysiadł mi głos. Tzn po powrocie bolało coś w gardle, ale nie było
                  zaczerwienione. Po nocy już było lepiej ale jutro praca. Kiedy ja znajde chwile
                  zeby isc do larynglogoga ze sobą? No i cały czas boli mnie delikatnie głowa.
                  Podejrzewam zatoki i modle sie zeby to nie bylo cos innego, gorszego. Pozytywne
                  myslenie - prosze wrócić!!!
                  Siosta rodzi w piątek. To już tylko 5 dni!!!!
                  • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.11.04, 17:35
                    Iwonka przylaczam sie do Twojego apelu -pozytywne myslenie prosze wrocic wink) i
                    przesylam strumienie "pozytywnych mysli" smile))I ma nadzieje ze przegroda
                    Wojtusia na miejscu.
                    Ja tez staram sie zeby Zosia nie ogladala za duzo telewizji ale przyznam ze z
                    premedytacja wypycham Ja z chlopcami na dobranocke -mam 20 min spokoju dla
                    siebie przed wieczornym kolowrotkiem. Mysle ze nieduza porcja telewizji nie
                    zaszkodzi naszym styczniakom. W piatek zrobilismy lepszy numer smile) hmm po cichu
                    Wam sie przyznam ze jestesmy wszyscy w domu fanami Bonda (zwlaszcza starszych
                    odcinkow z ich roznymi smaczkami), normalnie dolaczam w polowie odcinka jak
                    Zosia zasnie ale w ten piatek odbilo nam i poszlismy na TV z Nia. Smiesznie
                    bylo troche bawila sie na dywanie tylem do telewizora a troche ogladala (akurat
                    byl tygrys i slon i krokodyl wiec cwiczylismy zwierzaki wink))Na widok polykacza
                    ognia zaczela pluc i krzyczec ze pan tak robi i zasmiewac sie.No coz czlowiek
                    glupieje na stare lata smile) kiedys do glowy by mi zrobienie czegos takiego nie
                    przyszlo.
                    Wczoraj sprzedalismy Zosie na drzemke dziadkom a z chlopcami poszlismy
                    na "Iniemamocni" ubawilam sie choc moi "dorosli" synowie w polowie siedzieli
                    juz obydwaj na moich kolanach ciasno wtuleni.A dzis niestety do pracy, a
                    wczoraj sprawdzilam w kalendarzu ze wtym roku nie za wiele wolnego da sie
                    wykroic z okazji Swiat- w piatki i tak mam wolne crying((
                    Ide robic lampion na roraty (najgorsze ze zgubilismy szablon z przedszkola crying(
                    i wycinac piorka dla wrobelka Elemelka (najnowsze wcielenie Henia ze szkolnego
                    kolka teatralnego ;0) i pomyslec ze w szkole najbardziej nienawidzilam plastyki
                    i prac recznych!!!!
                    Buziaczki Skrzynka
                  • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.11.04, 17:47
                    Hejka
                    Iwona mam nadzieję, że po wypadku Wojtusia nie będzie już śladu szczególnie w
                    pamięci. Na szczęscie Dawcio odpukać w nie malowane nie ma poważniejszych
                    wypadków. Czasami upadnie ale niegroźnie. No w końcu mąż wraca na łono rodzinki
                    i zaczniemy normalne życie. Unormowane przede wszystkim. Dawcio na szczęscie
                    zdrowy, vczasami pokasłuje ale to alergiczne, bierze leki na alergię i na
                    uodpornienie. Mówi coraz bardziej zrozumiale i wiecej. Dziś jak wróciłam z
                    pracy zaczął zmyślać że babcia biła czyli że babcia zbiła po dupce, ale
                    oczywiscie to kłamstwo. W sobotę przywieźli nam nowe meble. Mały zaraz usiald w
                    fotelu jednym a potem drugim. Upatrzył sobie fotel. Rano na drugio dzień jak
                    wstal to zaraz poszedł na fotel. chybam u spasowały meble. Dzis spal ze mna bo
                    T. nie było i nie dał się przełozyć potem do łóżeczka. Oki uciekam bo mały cos
                    chce ode mnie. Miłego wieczoru
                    • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.11.04, 22:38
                      Wszystkich gdzies wymiotlo czy co?
                      My dzis bylismy cala banda u chirurga,tzn ja z kolezanka i 3
                      chlopakami,oczywiscie wszyscy maja problem z sisiakami. Lekarz ogladal
                      Szymoa,stwierdzil,ze jest lepiej,ale ogladajac dosyc mocno mu
                      naciagnal,wlasciwie nie bolalo go do momentu kiedy po powrocie chcial zrobic
                      siku,zaczal i wstrzymal i poweidzial,ze boli.Chyba go szczypalo,potem co
                      pewnien czas sie lapal za ptaszka,w koncu po spaniu zrobil siku,na poczatku nie
                      chcial,bo pamietal,ze bolalo,ale jak zaczal to poszlo bez problemu.Niestyty
                      przed spaniem chcial zrobic siku,zaczal i znowu poweidzal,ze boli i nie poszedl
                      spac bez sikania. Zal mi go strasznie i nie wiem co robic.
                      Ja tez mam wytzuty jak Sz oglada TV i sama nie wiem ile moze siedziec i czy w
                      ogole powinien.
                      Buziaczki-Jola
                      • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 12:27
                        Mam nadzieję że chłopaki już ok., kaskaderzy nam rosną? (Wojtuś) Co do
                        siusiaków to nic mi nie wiadomo, życzę zdrówka.
                        Krótko o weekendzie, cały wyjazd bardzo intensywny, w sobotę o 4 na lotnisku w
                        w-wie, o 8
                        już w L i do sklepów, tam jest taki sklep Primark, gdzie są super rzeczy dla
                        dzieci i inne, wiec jak wpadłyśmy to szaleństwo zakupów aż do 16,potem do nich
                        na obiad - Pino nam ugotował, makaron z dodatkami i serem Gorgonzola, mniam.
                        wieczorem ok 8 do centrum - ale ślicznie, są już dekoracje świąteczne, a
                        wystawa w Harrodsie cudowna. jak zwykle w centrum tłum ludzi, nawet o 2 w nocy,
                        obejrzałyśmy wszystko nocą, wróciłyśmy i padłyśmy, a o 7 już sama znowu do
                        centrum. Umówiłam się z kuzynką, która mieszka w Brighton, zwiedzałyśmy, super
                        było się spotkać! o 3 już powrotem do Sandry spakować torby i o 7 samolot do W-
                        wy.
                        oczywiście sobie kupiłam tylko buty piżamę i szlafrok (w sumie za 14 funtów,
                        czyli w Polsce niemożliwe) Marcinowi tez piżamę i szlafrok + sweter, a
                        reszta Majce - normalnie nie mogłam wyjść ze sklepu takie piękne
                        i słodkie te rzeczy.
                        Maja została z Marcinem i poradzili sobie bez problemu, chociaż trochę się
                        martwiłam, pierwszy raz wyjeżdżałam tak daleko bez możliwości powrotu w
                        każdej chwili.
                        Pogoda dopisała, było ok. 10 stopni i co najważniejsze – nie padało!
                        Ja generalnie jestem tolerancyjna i ubiór dziwny mnie nie szokuje, ale nigdy
                        się nie przyzwyczaję do tego że oni tak chodzą niepoubierani. Wieczorem było
                        chłodniej, ja 2 bluzy, buty zakryte i skarpetki, a niektórzy klapki japonki i
                        krótki rękawek. Nawet dzieci bez czapek i z gołymi nogami (ani skarpet ani
                        butów) brrrr! Na samą myśl mi zimno, nic dziwnego, że oni narzekają na
                        reumatyzm smile

                        Idę robić pranie, Maja usnęła, mam straszny bałagan, nie muszę pisać że nie
                        chce mi się jak nie wiem co!
                        • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 12:54
                          Przez tą pogodę nic mi się nie chce robić, już wolałam jak był śnieg.
                          Camilcia ale super wypad, ja też jak jadę kupić coś sobie to najczęściej
                          Patrykowi.
                          Jola mogłaś czymś posmarować Szymonowi bolące miejsce, nawet zwykłym kremem. A
                          tak a propos to u jakiego chirurga i gdzie byłyście?
                          A jak tak nos Wojtka, mam nadzieję że wszystko ok?
                          Ja zaczęłam już przygotowania do świąt i powoli myję okna, ale na sprzątanie
                          kuchni to chyba będę musiała poświęcić kilka dni.
                          Pozdrawiam Agnieszka
                          • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 13:44
                            Kamila, ale fajny wyjazd, chociaż rzeczywiście intensywny !!!!!!!!!! Jak sobie
                            poczytałam, to od razu nabrałam chęci na jakiś mały wypad.

                            Adaś od soboty ciągle dzwoni do Olgi, po parę razy dziennie. Chociaż ma swoje
                            telefony-zabawki, to i tak cały czas „czatuje” na nasze i jak się dorwie, to
                            nie chce oddać. W niedzielę „dzwonił” z dziadka telefonu, skończył, oddał
                            dziadkowi telefon, podziękował, a za chwilę słyszę „dziadek, daj mi jeszcze
                            telefon, zadzwonię do Iwo”. No proszę, jak sobotnie spotkania zbliżają naszych
                            Styczników !!!!!!!! A propos soboty, w tą sobotę nie będziemy na zajęciach, bo
                            wyjeżdżamy na weekend, już w piątek. W sobotę mamy imprezę imieninową u naszego
                            znajomego małżeństwa Basi i Andrzeja, będziemy świętować „Barbórki”
                            i „Andrzejki” za jednym zamachem, w Płocku, w jakiejś knajpeczce.

                            Wczoraj dziadek wyciągnął swój stary aparat (prawdziwy) i dał Adasiowi do
                            zabawy. Zachwyt był przeogromny, na początku były okrzyki „mama, to naprawdę
                            działa”, później było ładowanie prawdziwą ładowarką, włączanie i wyłączanie,
                            przyciskanie wszystkich guziczków itp. itd.

                            Co do świątecznych porządków, to stwierdziłam, że będę sprzątała najpóźniej jak
                            się da, bo u mnie 10 minut po generalnych porządkach nie widać nawet śladu tych
                            porządków. W sobotę prałam kanapę, tuż po wyschnięciu Adaś tak mi wysmarował
                            boki czekoladą, wcześniej były mało widoczne ślady, a teraz są super
                            czekoladowe maziańce.
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 13:54
      Iwonka jak Wojtuś, już chyba dobrze. Jola strasznie m szkoda Szymona, na pewno
      będzie wszystko dobrze.
      Camilcia strasznie się cieszę, że wypad do Londynu się udał, ale nie mogło być
      inaczej. Dla mnie to magiczne miasto, spędziłam tam 2 miesiące i nadal nie mogę
      zapomniec tego wyjazdu i bardzo mi się marzy, żeby spędzić tam chociaż 2-3
      dni ...
      Olga na pytanie co chce od Mikołaja (już wie, że ten Pan przynosi prezenty),
      odpowiada niezmiennie bumm bumm na pytanie co to ma być za bum bum mówi duzi!
      Chyba będziemy musieli jej dokupić samochód. Choć podobno teściowa ma jej kupić
      straż pożarną, musze potwierdzić te pogłoski.
      Ostatnio Olga cały czas "gotuje" tzn. robi z ciastoliny kulki i serwuje
      zamiennie albo kotlety albo ciasto, dziennie zjadam kilkanaście porcji, chyba
      zacznę martwić się o swoją figurę smile A ostatnio "dzidzie" czyli figurki z farmy
      grały kasztanem w piłkę, a owca jadła kukurydze i dynię. Całkiem niezła
      wyobraźnia!
      Mam nadzieję, że kuchnia jej się spodoba.
      A wczoraj sama zasnęła i to we własnym łózku - zrobiłam małe przemeblowanie,
      odkręciłam część tylnej ścianki od łóżeczka (można je przerobić na tapczan) tak
      że może tamtędy wchodzić. Przez 2 dni tłumaczyła, że duże łóżko nie jest Oli,
      że to małe to jej. A wczoraj położyła się tam i wołała mnie, musiałam coś
      jeszcze zrobić więc krzyczałam, że przyjdę za chwilę zobaczyć jak Olga ładnie
      leży, no i przyszłam, a ona już spała. Tak się cieszę, bo usypianie Olgi
      polegało na tym, że tylko mama, tata nie! Musiała kłaść się z nią ... No i
      kończyło się na tym, że ja zasypiałam jako pierwsza. A tu niespodzianka.
      Czyli przede mną chyba tylko nauka "nocnika". Smok już dawno skreślony z listy,
      łóżeczko zaakceptowane ...

      Narty - Paty nie jestem specem, ale jeżeli dysponujesz ograniczonym budżetem to
      w pierwszej kolejnośći: Najważeniejsze są wygodne buty, u mnie najlepiej się
      sprawdzają na 4 klamry, mam dosyć miękkie. Narty - mi się dobrze jeździ na
      carvingach - takich krótszych o jakieś 10cm ode mnie - powiedzmy, że jestem
      średniozaawansowana. Moja koleżanka, w zeszłym roku na carvingach uczyła się
      jeździć i była bardzo zadowolona.
      Ważne są też ciepłe rękawiczki. Reszta stroju - zależy od zasobności portfela,
      i nie jest ważna, ważne jest żeby było ci ciepło i wygodnie. Gogle - przydają
      się tylko przy złych warunkach pogodowych. Kijki - nie muszą być jakieś super,
      dopasowane do wzrostu. (Ja planuję (od 2 lat) w tym roku kupić sobie wreszcie
      porządne spodnie - jeżdzę w piankowych, które pamiętaja początki liceum, więc
      są już lekko zużyte no i gogle, bo przy śniegu , z moją krótkowzrocznością
      widocznoś )

      Didi - ja już widzę siebie na stoku i mam nadzieję, że się spotkamy my jak
      zawsze na Skrzycznym w Szczyrku - może choć raz też się tam wybierzecie?
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 17:34
        Z siusiakiem nie lepiej,dalam mu syrop przeciwbolowy,bo nie moge juz patrzec
        jak sie meczy.Ciezko mu posmarowac,bo nie daje sie dotknac. Bylam u
        Wesolowskiego na Warszawskiej. Juz sama nie wiem czy dobrze zrobilam.W sumie
        myslalam,ze bedzie go tylko ogladal.
        Kamila zazdrosze wyjzdzu do Londynu,znam rzeczy z Primarka,faktycznie sa
        super,ja bylam w Londynie krotko,ale bylam pod oglamnym wrazeniem miasta.
        Buziaczki-Jola
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 18:08
          hej wszystkim
          Jola, przede wszystkim szkoda mi Szymka, nie wiem co poradzic sad(((

          U nas OK, dzisiaj bylysmy u dentysty (znajoma), sprawdzila Pauli zabki na
          zyczenie mojej corki - wszystko dobrze, zadnych plamek, mozemy uzywac pasty
          elmex dla dzieci mimo, ze jest chyba 225 jednostek fluoru.

          Poza tym nadal zakladam pampki Pauli, chociaz teraz juz wola, ze chce siusiu i
          robi do nocnika, ale wole byc zabezpieczona bo nie nadarzalam z praniem.

          Jola, myslalam, zeby jechac ok. 7 grudnia i ewentualnie wracac 8 - wyjazd o 10
          ze Slupska i powrot jakos tak ok poludnia albo wczesnych godz, popoludniowych,
          zeby nie jechac pozno z Paula. Daj znac czy Ci odpowiada (to tak wstepnie) a ja
          jeszcze Ci napisze, czy na pewno sie wybierzemy (zalezy od pogody i zdrowia).

          Pozdrawiamy wszystkich i zyczymy zdrowka
          Ania i Paula
          • mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 19:28
            Dobry wczesny wieczorek!!! unas wszysko dobrze odpukać !!!! żeby nie zapeszyć.
            to już moje trzecie podejście żeby coś napisać, dwa razy już miałam takie długaśne posty i gdzieś je wchłonęło. Ale się wkurzyłam !!!
            Piszę że wszystko dobrze ale ostatni tydzień mój ślubny był zagrypiony więc spał na kanapie a Julka ze mną i tak się przyzwyczaiła że teraz nie chce spać u siebie w łóżeczku tylko gdy przychodzi pora spania birze swoją kołderkę i podusie oraz kotka - przytulotka wchodzi na nasze łóżko i woła "mama aaa, Julia też, kot też." I muszę kłaść się obok niej albo zasypia gdy tylko się obok niej położę lub jeszcze sobie śpiewamy kołysanki Julka tylko w sobie znanym języku.
            co do postępów nocnikowych to Aniu podobnie jak u Pauli, Julka woła i robi do nocnika ale profilaktycznie ma założoną pieluchę, choć właśnie teraz nie ma bo kategorycznie odmówiła założenia a ja co 10 minut pytam " julia siku? .
            Jola tez nie wiem co poradzić bo nigdy nie spotkaam się z tym problemem nawet wśród znajomych którzy mają chłopczyków. Ale mam nadzieję że bardzo szybko cierpienia Szymka się skończą.
            Tak wogóle to też mi się nie chce rozpoczynać porządków świątecznych, a już powinnam się za nie wziąść bo prawdopodobnie 13 grudnia wyjeżdżam do rodziców.
            Na razie wyprałam wózek Julki ponieważ już wstyd było z nim gdziekotwiek się pokazać.
            A pozatym to wszystko odkładam do jutra ale muszę się już naprawdę od jutra wziąść za porządki.
            A i jeszcze muszę zrobić zakupy za Świętego Mikołaja.
            Narazie to tyle. Duża Buźka!!!!
            Gabi i Julka(14.01.2003)

            • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 21:58
              Hej! Ja tylko na chwilkę, bo padam. Goska ma ostatnio problemy z zasypianiem -
              ja zasypiam, a ona nic sad((
              Fajnie Kamilko, że wyjazd się udał! No tak - u nas tez zakupy dla Gosi na
              pierwszym miejscu. Ale ostatnio postanowiliśmy wziąć się za siebie i
              inwestujemy w swoją garderobę. Ja z wyrzutami sumienia, bo boję się, że po
              następnym zaciązeniu - nie wejdę w moje "wydatki". Podoba mi się podejście
              mojego dziecka do szczułej sylwetki. Jak zapewne pisałam - Gosia lubi lalki
              typu Barbie, ale nazywa je "patykami". Gdy włączę jej Fahion TV, to siedzi
              wpatrzona w ekran i z zachwytam powtarza "patyki, patyki...". smile)) A za dwa
              tygodnie w Bydgoszcczy w Geant weekend z księżniczkami Disneya. Pewnie Pani
              Mutor miałaby by pożywkę, gdyby dowiedziała się o moim entuzjazmie, bo jesteśmy
              już przygotowane na spędzenie tam możliwie dużej ilości czasu. Gosia ubóstwia
              takie "imprezki", słowo "księżniczka" króluje od dawna, a na doatek ulubiona
              lalka Patyk to właśnie Disneyowska księżniczka Jasmina.
              A jak z Tobą - Kamilo? Czy dobrze zrozumiałąm, że zaciązyłaś? Gosia ostatnio
              zgłasza żądania posiadania siostry. A ja ciągle czekam na wyjasnienie sytuacji
              w pracy i tak pewnie poczekam z następnym dzieckiem do emerytury.
              Był dziś facet nasłany przez spółdzielnię, kt. w ramach rękojmi ma nam usuwać
              pęknięcia na ścianach. Nastarszył nas, że będzie straszny bałągan i teraz nie
              wiem, czy się w to bawić. Podobno będzie coś szlifował, skrobał itd.
              Przechodziłyście kiedyś przez coś takiego?
              U nas przed świętami jeszcze imieniny jednej i urodziny drugiej babci.
              Zamówiłam dziś kosmetyki z Avonu, kupiliśmy radiobudzik i nie mam zielonego
              pojęcia, co mógłby przynieść Mikołajsad((
              Pozdrawiam
              monika
              • paty_mama_olenki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 22:37
                Witajcie

                Widze ze temat usypiania aktualny nie tylko w naszym domu. U nas wyglada to
                koszmarnie. Spedzamy w lozku jakies 2 godziny albo wiecej, czytamy,
                spiewamy,udaje, ze spie, wylaczamy w koncu swiatlo i czasem ja tez w koncu
                zasypiam wczesniej niz Ola. Ola sie strasznie w tym lozku rzuca, wierzga,
                skacze itp. szalenstwa. Nie polozy sie spokojnie tylko ja nosi. Czy Wasze
                Styczniaki tez tak maja? Ja juz sil nie mam i czasem cierpliowsc wrecz trace.
                Co robic? Dac jej sie bawic az sama padnie? Probowalam ale jesli sie jej nie
                powstrzyma to Ona sie wrecz nakreca i szaleje jeszcze bardziej.
                W dzien nie ma problemow z zasypianiem. Zasypia albo w wozku na spacerze i
                potrafi spac potem jeszcze w wozku w przedpokoju. Czasem jak nie usmie na
                spacezre a zmeczona jest juz mocno to sie awanturuje i histeryzuje i marudzi,
                wiec jej wlaczam Shreka i momentalnie zasypia. Ostatnio tak mnie rozzloscila
                taka histeria wynikajaca ze zmeczenia, ze zostawilam ja taka placzaca i wyszlam
                z pokoju, a Ola jak stracila widza to sie uspokoila i jak weszlam za 2 minuty
                to juz spala jak aniolek.
                Dzis bylsmy na rekonesansie w przedszkolo-zlobku. Oli sie tak spodobalo u
                przedszkolakow (grupa wiekowa Oli akurat miala drzemke), ze sie balam, ze nie
                bedzie chciala wyjsc. Jutro idziemy wczesniej, zeby sie zapoznala z
                rowiesnikami i zobaczymy. Jak sie Oli spodoba to bedziemy chodzic chociaz na 2-
                3 godzinki dziennie, zeby miala kontakt z dziecmi, bo ta jesienno-zimowa pora
                nas zabije.
                No to lece potowarzyszyc Oli w lozkowych zabawach (juz o 21 chciala isc do
                lozka i tak sie bawimy na zmiane z Tatusiem sad )
                pozdrawiam
                Patrycja

                ps. Mam nadzieje, ze z Wojtusiem i Szymonem juz wszystko ok.
                Kamila czy juz mozna gratulowac? smile
                • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 22:56
                  Moj Szymon tez sie nakreca jak ma zasnac,ale ja generalnie wylaczam swiatlo i
                  nie pozwalam mu wychodzic z lozka,jak nie dzialo sie nic w ciagu dnia innego,np
                  nie spal bardzo dlugo lub pozno) to dosyc szybko sie jednak wycisza i zasypia.
                  Mialam jakis czas tak,ze potrafil usypiac dwie godziny,wtedy zaczelam go budzic
                  wczesniej rano i teraz jest w miare OK,zasypua w okolo 0,5 godziny.
                  Ja zauwazylam,ze jak sie nie widze dlugo z kolezanka,czyli Szymon nie ma
                  kontaktu z dziecmi to potem jest problem z dzieleniem sie zabawkami itd. A jak
                  widzimy sie codziennie to jest super,czyli Sz potrzebuje kontaktu z innymi
                  dziecmi. Dzis mialam w domu prawdziwe przedszkole,kolezanki z dziecmi,4
                  chlopcow od 1,5 do 4 lat i 3 letnia dziewczynke,w domu taki sajgon,ze szok,ale
                  bylo wesolo i byly momenty,ze bawili sie wszyscy razem.
                  Siku Sz nie zrobil przed spaniem sad
                  No walsnie kto dolacza do mnie i Ani? Kasia-Ludikun jak starania? Kamila ile
                  kreseczek? kto nastepny?
                  Buziaczki-Jola
                  • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.11.04, 23:17
                    no i nic! jedna kreska! już nie wiem jak mamy to dziecko robić, żeby zrobić,
                    dni się zgadzają, nawet trochę po i przed też się staramy, a może za bardzo nam
                    zależy? kurcze, szkoda mi... Maja już zbiera zabawki dla dzidzi - przywiozłam
                    jej pluszową myszkę (Maja twierdzi że to kotek) i ona mówi 'to dla dzidzi'
                    cholera!
                    no cóż będziemy dalej próbować
                    test robiłam ok południa, miałam poczekać jeszcze ale nie wytrzymałam. szkoda,
                    już mi się wydawało że mnie tak trochę bolą piersi ciążowo smile
                    • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.12.04, 08:52
                      Witam przy porannej kawie. nie wiem ile dam rade napisac. Młody słucha piosenek
                      ale zobaczymy.
                      Z nosem wszystko w porządku. Odpadły strupki w nosie i na buzi. Jakby się nic
                      nie stało. Ktoś mi mówił żeby pamiętać na przyszłość że upadki na buzię zawsze
                      brzydko wygądają bo szybko puchnie ale potem szybko się goją. W szpitalu w
                      Prokocimiu u laryngologa było potwornie. Oby nigdy więcej się tam nie pojawiać.
                      # godziny czekania z dzieckiem latającym po korytarzu. Żadnych godzin, żadnych
                      kolejności - wydzimisie lekarza. A wizyta trwała 3 minuty. Nie chcę się
                      denerwować więc o tym nie pisze. powiem tylko tyle że przy końcówce ryczałam
                      latając za dzieckiem po ogromnych korytzrzach. Z frustracji, bólu głowy i
                      zmęczenia.
                      Dziś idę do laryngologa wieczorem i zobaczymy. Bardzo martwię się tym że ta
                      głowa boli mnie codziennie, bez żartów.
                      Jolu współczuję sisiaka. Nasza lekarka musiała to zrobić delikaytniej bo jego
                      tak nie bolało bardzo. Może okłady z Rivanolu mu zrób - niech w nim moczy
                      sisiaka lub na watkę.Żeby tam się jakieś zakażenie nie wdało. Jak coś to daj
                      Ibufen - przeciwzapalnie.
                      Kamilciu, znam to uczucie. Czasem chyba lepiej wpaść jak moja siostra z trzecim
                      (to już pojutrze smilesmilesmilesmile jak się już człowiek zdecyduje to by chciał żeby to
                      było od razu. Moja przyjacióła ma pododne stres, bardzo długo się zastanawilali
                      w końcu decyzja i cisza. Trzymaj sie i ufaj że ktoś na górze o tym decyduje
                      ostatecznie - nie my i nasze starania. No bo co możemy zrobić?
                      Ze spaniem już pisałam. WOjtke o 9 się kąpie, potem rytuał ubierania i modlitwy
                      wspólnej, chwila tulenia i mówię że Wojtuś pójdzie sam do łóżeczka, przytuli
                      Tubisia ze jest już duży i potrafi spać. I gasimy światło i wychodzimy. często
                      jak zaczyna wychodzić zamykamy drzwi od pokoju. nie boi sie i szybciej usypia.
                      czasem na podłodze.
                      poczekam ze smokiem do stycznia. niech dobrze się przyzwyczai do usypiania
                      samotnie - z nim, potem bez niego.
                      na pawła znowu zaczełam burczeć. chyba mi żal że tych urodzin żadnych nie
                      miałam, i on sie szybko unosi. wczoraj sie obrazilam i poszlam spac do innego
                      pokoju, nie zauwazyl bo siedzial przed kompem i potem w nocy mnie sciagal do
                      łóżka z głupim pytaniem co ja tu robię. A jak tam Danwik - daj znak życia
                      prosze.
                      Skrzynka mialam sie ciebie spytac jaka ty masz lekarska przeszlosć? wydawalo mi
                      sie ze cos takiego napisalas.
                      A gdzie bakocia z krakowa?
                      Kupilismy wojtkowi tunel z ikea - bedzie pewnie pod nim sie czolgal. tam mu sie
                      podobalo.
                      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.12.04, 09:22
                        Kamila nic sie nie przejmuj,moze za wczesniej zrobilas test. My o Szymona
                        staralismy sie 4 miesiace,a teraz 5,wiec nic sie nie przejmuj.Najgorsze wlasnie
                        jest to,ze jak juz sie podejmie decyzje to chcialoby sie juz,a wtedy za bardzo
                        sie starasz i nic z tego nie wychodzi.Ja zawsze mowialam,ze najlepiej wpasc wink
                        Z sikaniem w koncu lepiej,ten lekarz za pierwszym razem tez byl delikatny.
                        Dzieki za podpowiedz o rivanolu,nie pomyslalam.
                        Syn mnie wzywa,skonczyl kupe.
                        Buziaczki-Jola
                      • mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.12.04, 09:24
                        Witam wszystkich w pierwszym dniu grudnia tak jak obiecałam wczoraj dziś od samego rana wzięłam się w garść i umyłam okna, zmieniłam fieranki, wstawiłam już trzecie pranie i teraz czas na chwilę relaksu przy kawie i kompie.
                        Camilcia nie załamuj się podobno jak sie bardzo chce to los jest przekorny jak to mówią, że trzeba przestac intesywnie myśleć o dzidzi wyluzować się.
                        Ja na razie nie myślę o drugim, tak jak kiedyś napisałam chyba jeszcze nie dojrzałam zeby być poraz drugi mamą.
                        Cieszę się że z Wojtusiem wszyastko w porządku.
                        właśnie Julka woła mama siu siu już wsydzadzona na nocnik.
                        Pralka skończyła pranie wieć muszę na razie kończyć, powiesić pranie.
                        Zajrze do was wieczorkiem!!! Pozdrowionka!!!!!
                        Gabi i Julka(14.01.2003)
                        • ludikun Do camilci + wszystko 01.12.04, 14:52
                          Kamilcia, to mozemy sobie reke podac !!! Nam w zeszlym miesiacu tez sie nie
                          udalo...Mysle, ze u mnie nie bedzie latwo, bo mam strasznie nieregularne cykle.
                          Ja caly czas mam nadzieje, ze w tym miesiacu sie udalo...nawet lekkie mdlosci
                          mam, ale nie wiem czy tak naprawde, czy tylko sobie wmawiam !!! Testu na razie
                          nie robie, bo chyba za wczesnie na to i nie chce sie niepotrzebnie stresowac.
                          Ale jest jedna rzecz, ktora nie daje mi spokoju: W niedzielu urzadzilysmy sobie
                          z psiapsuilami wrozby i kolezanka wrozyla mi z obraczki na nitce. Choc nigdy
                          nie wierzylam w te bzdury, to co mi wyszlo bardzo mnie zastanawia, a
                          mianowicie, ze bede miala 3 dzieci: dziewczynka, chlopiec, dziewczynka. O ile
                          na obie dziewczynki obraczka robila spokjojne koleczka, tak na chlopca tak sie
                          rozbujala, ze prawie deba stawala...czyli mogloby znaczyc, ze juz jest u mnie w
                          brzuszku !!! Jak to sie sprawdzi - zaczynam wierzyc w czary - mary !!! Test
                          robie w niedziele - dam znac !!!

                          A u nas jest koszmar z alergia. Zaczelo sie mniej wiecej jak Olke odstawilam
                          (dzieki za rady - wszystko poszlo gladko). Dotychczas miala troszke wysypana
                          buzie, teraz ma cale rece, nogi i pupe w malych krosteczkach. Myslicie, ze to
                          moze miec jakis zwiazek ?? A moze pora roku ma na to wplyw. A jak jest z
                          waszymi alergikami. Acha, dodam jeszcze, ze Ola od pol roku je ser i maslo.

                          No i hit sezonu: zgubilam kluczyki od swojego samochodu i to byly zapasowe !!!
                          Tak wiec moj samochod od 2 tygodni stoi na parkingu w Warszawie a ja nie mam
                          czym jezdzic !!! Myslalam, ze sie znajda, ale tyle czasu minelo, ze chyba nic z
                          tego. Bede musiala wymienic wszystkie zamki i stacyjke...

                          Danwik, ja Cie prosze, Ty nie rob glupstw !!! A tak w ogole to po co ty caly
                          czas brniesz w to wszystko. Skoro i tak nie chcesz z nim byc, to po co jeszcze
                          sie klocic i denerwowac. Odetnij sie od tego i zacznij zyc !!!

                          Tyle na dzisiaj, sciskam was mocno,

                          Kasia i Ola
                          • didi23 Re: Do camilci + wszystko 01.12.04, 18:52
                            Kama nie martw się może za wcześnie zrobiłaś test. Luskin trzymam kciuki że to
                            już. Jolu my nie mieliśmy takich problemów z susiaczkiem ale rivanol może być
                            dobrym rozwiazaniem. Dawcio właśnie studiuje ofertę tesco i ku mojemu
                            nieszczęściu zażyczył sobie auto na akumulator i parę innych a proponowana
                            przez mnie kolejka drweniana nie uzyskała akceptacji. Ostatnio mały uwielbia
                            mówić nu nie co oznacza o nie. Ostatnio trajkocze jak katarynka i zaczyna
                            zmyślać, że go babcia zbiła, albo je na niby. Oki kończę, bo zaraz wybieramy
                            się na zakupy. Miłego wieczroku
                            • skrzynka3 Re: Do camilci + wszystko 01.12.04, 19:45
                              Hej Camilcia trzymam kciuki -to chyba najlepiej podsumowala Jogaj jak sie
                              czlowiek juz zdecyduje to chcialby juz a tu najczesciej nic crying( na Zosie
                              musielismy czekac z 8 cykli ale wiecie co z drugiej strony to milo wspominam
                              ten okres "starania sie o Nia " wink))))tym bardziej ze chyba mnie juz nic
                              takiego nie czeka -jesli juz to wariant "niespodzianka" co,tez moze miec, swoj
                              urok smile)))No i gratuluje udanego wyjazdu wink) (a propos pierwszy test ze Stasiem
                              juz w brzuszku wyszedl ujemnie wink))
                              Jola wspolczuje Szymkowych problemow -dobrze ze juz lepiej ja tez nie ma takich
                              doswiadczen tzn Henio maial odciagany napletek i strasznie przy tym plakal ale
                              tylko w tym momencie a z siusianiem nie mial problemow (po odklejaniu
                              smarowalismy tam jakas mascia nie pamietam nazwy jakas taka brazowa i nietypowa)
                              Aniu jak milo ze sie odezwalas wink)
                              Sewerynki gratuluje powiekszenia rodzinki i ucalowania dla malego Samuela,
                              Marzek i calej rodzinki od kolezanki z "wychowania" smile)))To chyba cos sie
                              przyspieszylo bo zrozumialam ze miala isc do szpitala w piatek na planowe
                              CC ??? No i dobrze ze Wojtusia nosek ok!Ale Ty zeczywiscvie zrob cos z ta
                              Tawoja glowa cos za czesto Cie boli crying(( mam nadzieje ze to tylko zatoki +stres
                              i zmeczenie. Trzymaj sie.
                              Ludikun nawet jak w brzuszku fika juz facecik (czego zycze) i tak chyba nie
                              warto wierzyc w czary mary wink))))
                              Troche mnie ostatnio tu nie ma bo szykujemy z dziecmi jaselka na Wigilie a
                              poniewaz blizej Swiat bedzie ciezko z czasem wiec juz teraz cale popoludnia po
                              troszeczku robimy stroje i dekoracje. W sumie fajna zabawa -gdyby nie to ze
                              Stas doprowadzil mnie dzis do wrzenia -zaczyna wszystko od awantury ze nic nie
                              umie i mu nie wychodzi specjalnie cos tam byle jak z zamknietymi oczami
                              przetnie po to zeby potem okazalo sie nawet fajne rzeczy Mu wychodza jak sie
                              postara i przestanie szlochac.
                              Ale dzis zrobilam numer -Zosia buszowala od 5 rano do 7 kiedy slodko usnela -
                              wyprawilam chlopcow z K. do szkoly i 7.30 przylozylam sie do Niej na pol
                              godzinki (z nastawionym budzikiem) -o 10 obudzila mnie zaniepokojona tesciowa -
                              zajecia o 10.30!!Ale zdazylam -dobrze ze do pracy chodze na piechote 5 minsmile)))
                              Zosia ledwo sie dobudzila i efekt byl taki ze dzis juz nie spala w dzien. Ona
                              zwykle zasypia bez problemu okolo 21 tylko musze siedziec przy jej lozeczku w
                              fotelu przy lampce. Ale budzi sie w nocy w rozrzucie od 3-6 i wtedy chce do
                              nas. Zwykle zasypia szybko wtulona we mnie no chyba ze jak dzisiaj odbije jej i
                              kombinuje jak by mnie obudzic.
                              Ide klasc Zosie bo sie zatacza Skrzynka
                              • monikam1 Re: Do camilci + wszystko 01.12.04, 21:55
                                Hej! My dziś mieliśmy kulminację w kłopotach z zasypianiem. Zasnęła dopiero,
                                gdy oboje położyliśmy się z nią do łóżka, w ręku siedział porcelanowy anioł - w
                                międzyczasie była histeria z wymiotami. Na pranie po wymiotach czeka ukochana
                                podusia - słoninka, bez której nie da się zasnąć, więc w ogóle był koszmar. Nie
                                wspomnę nawet o rzucaniu smoka. Zaczekam aż się rozpadnie. Obawiam się, ze może
                                to być wykluwanie sie jakiegoś choróbska.
                                Dziś w Cubusie był zniżka 30% na wszystko - z tego szcęścia nie mogłyśmy się z
                                Gosią zdecydować i kupiłyśmy tylko rajstopki w kotki. Zaczekamy na poświętach -
                                będzie 50%.
                                Nurkuje ostatnio w sklepie z tanimi książkami - można dostać za 2 zł
                                kolorowanki "Nasze dobranocki" - kupa stron. Gosia zachwycon muminkami (robi
                                rzeczywiście postępy w kolorowaniu i wreszcie chwyciła, o co w tym chodzi i
                                stara się już nie gryzmoolić, ale kolorować), a w szafie w pracy czeka jeszcze
                                Miś Uszatek. pamiętam, że któreś z dzieci lubi Uszatka, więc wspominam, ze jest
                                coś takiego do dostania.
                                Dziewczyny starające! Głowy do góry - ja na Gosię tez musiałam poczekać! Jak
                                wyszło raz, wyjdzie i drugi - tak twierdzi moja lekarka. Teraz nie jest dobry
                                czas - dzieci będą najmłodsze w klasie. Moja koleżanka psycholog dziecięcy
                                twierdzi, ze trzeba się starać, aby dzieci rodziły się w pierwszym półroczu, bo
                                łatwiej się wszędzie aklimatyzują - tj. np. w przedszkolu. A może Wy po prostu
                                czekacie na mnie??? smile))) Ja zacznę za 3 miesiące. Urodzi się powiedzmy w
                                styczniu 2006 - macierzyński, urlopik, a po wakacjach Gosia pójdzie do
                                przedszkola i babcie znowu będą miały pod opieką tylko jedno dziecko. Ciekawe
                                co wyjdzie z moich misternych planów. Zdyscyplinuję się w braniu Folika i
                                zmieniam dietę na dziewczynkową, bo Gosia chce siostrę. Zresztą - co ja zrobię
                                z tonami sukienek i lalek???smile)))
                                Pozdrawiam
                                Monika
                                • jogaj Re: wszystko 01.12.04, 22:15
                                  Bylam znowu u lekarki,bo Szymon ciagle kaszle,to juz 4 tygodnie,a do tego
                                  zrobily mu sie chropowate raczki i nozki (mysle,ze winne mandarynkki,ale z
                                  opoznionym zapolonem),no i padlo podejrzenie o alergiczny kaszel sad Od dzis
                                  jestesmy na Fenistilu,a potem mamy przjsc na Zyrtec,bo Fenistil szybcej dziala
                                  (prawda to?)
                                  Na siusiaczka rivanol,ale chyba problem siedzi w glowie,tzn wieczorem juz bylo
                                  calkiem dobrze,ale musialam mu tlumaczyc i tlumaczyc,ze wczesniej bolalo,a
                                  teraz juz nie,zeby sporobowal.Sikanie znacznie sie wydluzalo,ale chyba w koncu
                                  sie przekonal.Okropnie mi go bylo zal,jak mu sie chcialo i bal sie
                                  zrobic,mialam ochote pojechac i udusic tego chirurga.
                                  Sz dzis spal w dzien krotko w samochodzie,wieczorem po kapieli mial straszna
                                  glupawke wiec nawet nie probowalam go klasc,bo on biegal i szalal jak
                                  nakrecony,w pewnym momencie poszedl sobie do swojego pokoju,myslalam,ze po
                                  zabawke,ale nie wraca i cisza wiec poszlam za nim,a on juz spal!!! Nie moglam
                                  uwierzyc.
                                  Sewerynki gratulacje dla siostry.
                                  Ludikun w koncu sie odezwalas.
                                  Danwik prosze sie zameldowac choc pustym postem.
                                  Monika jak bedziesz miala synka,a ja corke to po prostu sie wymienimy
                                  rzeczami wink))))))))))
                                  Didi mam nadzieje,ze zakupy sie udaly.
                                  Skrzynka przerazasz mnie tymi pracami plastycznymi,bo ja mam dwie lewe rece do
                                  takich rzeczy,z plastyki mialam 4 tylko dlatego,ze prace domowe robla mi zdolna
                                  siostra inaczej grozilaby mi troja (jedyna na swiadectwie).
                                  Buziaczki-Jola
                                  • danwik Re: wszystko 02.12.04, 07:50
                                    Jestem!!!!
                                    Niestety nie w nastroju świątecznym, raczej śledczym i bojowym tzn. dzisiaj idę
                                    do adwokata a wczoraj spotkałam się z (jeszcze)mężem kochanicy Tomka. Wczoraj
                                    też mój mąż wykrzyczał mi, że wymyślam bzdury a on się z nią już dawno nie
                                    spotyka więc zaraz po jego wyjściu dałam znać męzowi pani M, który pojechał
                                    sprawdzić czy mój slubny się pokaże w ich gniazdku - oczywiście prościutko z
                                    domu pojechał do niej...
                                    Wiktoria powolutku zaczyna opanowywac nocnik, tzn. gdy się ją wysadza to bardzo
                                    szybko i ładnie się załatwia ale sama jeszcze nie wola ... powolutku i mam
                                    nadzieję, że my też zrobimy "pa-pa" pampersom.
                                    Ludikun - gratulacje dla siostry !!!
                                    Jogaj - Danielowi też lekarka też naciągnęła siusiaczka i też go szczypało przy
                                    siusianiu ale szybciutko przeszło więc mam nadzieję, że i Szymek szybko się z
                                    tym upora.
                                    Skrzynka - nie zaśpij dzisiaj !!!
                                    Na razie tyle. Może jeszcze później "wpadnę" a teraz zabieram się do roboty.
                                    Pzdr. cieplutko. agnieszka
                                    • sewerynki jestem ciocią numer 3 02.12.04, 08:44
                                      Ale przeżycia. Skrzynka mnie uprzedziła. Termin siostra miała na piątek ale
                                      zaczęły jej odchodzić wody więc ze względu na 3 cesarke zrobiło sie
                                      niebezpiecznie i od razu pognali na cięcie. Sami (Samuel) wcale nie jest
                                      malutki, ma 51 cm czyli tyle co Wojtek i waży 3,004 czyli więcej niż Wojtek.
                                      Byliśmy w szpitalu wczoraj wieczorem, wpuścili nas nawet po 20 ! Jest śliczny.
                                      Jak go zobaczyłam poryczałam się ze wzruszenia. Marzek też ma się dobrze i mimo
                                      kaszlu jest dzielna.

                                      U laryngologa dobre wiadomości chociaż nie ucieszyły mnie do końca - zatoki mam
                                      zdrowe, struny i krtań ok tylko coś w nosie jest do popraiwenia. Ale marna
                                      szansa że głowa boli od tego. Zmieniło się tyle że nie boli mnie od samego rana
                                      tylko jakoś w południe, po południu zaczyna. Następny jest neurolog. Ale ja coś
                                      zaczynam podejrzewać hormony. Nie lubię ich. Moze ta minipigułka do dla mnie za
                                      mała ilość hormonów. Ale ja je miałam odstawiać! Zobaczymy.
                                      Młody na wieczór był u babci żebyśmy mogli jechać do lekarza i do siostry.
                                      Szalał. Mama cały czas sie śmieje z niego ale widzę że ją trochę męczy. Mówi
                                      że on nie moze usiąść na pupie przez 5 minut tylko cały czas lata i kombinuje
                                      co by tu sknocić. Mieszkanie wyglądało interesująco jak przyjechaliśmy.

                                      No nic. Świeci słońce. Zabieram się za życie, sprzątanie ,robienie obiadu, może
                                      spacerek krótki. Mycie głowy itp.

                                      Danwiku, dobrze że się trzymasz. Powiem szczerze - twój mąż ma nierówno pod
                                      sufitem. Przynajmniej obecnie. Może kiedyś miał równo tylko mu się pofałdowało.

                                      Jolu Aniu ale ja będę przeżywać wasze dzidziusie.

                                      Ludikun i Camilcia - miłych starań.smile

                                      Wszystkim - miłego dnia.
                                      iwona
                                      • jogaj Re: jestem ciocią numer 3 02.12.04, 09:04
                                        Sewerynki jak ja bralam tabletki anty to strasznie bolala mnie glowa,wlasciwie
                                        cale dnie,jak odstawilam jak reka odjal. Teraz glowa boli moja siostre i gin
                                        powiedzial,ze tabletki anty moga nasilac bole glowy,az do takich prawie
                                        migrenowych napadow. Piszesz,ze bierzesz jakies hormony wiec moze to ich wina.
                                        Pozdrawiam-Jola
                                        • part_two Re: wszystko 02.12.04, 11:09
                                          Hej Dziewczynki !

                                          Seweryki, gratulacje zostania super-ciocią wink i również dla siostry - potrójną
                                          super-mamą, chyba tego już w życiu nie dokonam.
                                          Trzymam kciuki za wszystkie sarające się mamusie. My ze względów lokalowych
                                          musimy jeszcze poczekać, ale też już bym bardzo chciała. I też dziewczynkę, ale
                                          to podobno trudniej. Eee.. co będzie, to będzie.

                                          Danwiku: to, co się teraz u Ciebie dzieje, to jak rosyjska komedia : byłoby
                                          śmieszne, gdyby nie było straszne. Trzymam za Ciebie kciuki z całej siły, żebyś
                                          była mądra i wytrwała przez cały ten trudny czas. To niestety jedyne, co mogę
                                          zrobić, ale myślę o Tobie i wierzę, że dasz radę. Na cokolwiek się zdecydujesz.

                                          Jola, ja też zawsze cierpię razem z moim dzieckiem, więc wiem, co czujesz. Mam
                                          nadzieję, że Szymon szybciej od Ciebie o tym zapomni. Iwo też ma teraz
                                          szorstkie łydki i również podejrzane są mandarynki. Fajnie masz, że Szymon tak
                                          sam zasypia. Ja usypiam Iwo po kąpieli ok. godziny i on ani na chwilę nie
                                          przestaje szaleć. Potem jestem padnięta i nie bardzo mam siłę cokolwiek zrobić.


                                          Buziaczki
                                          S.

                                          • camilcia Re: wszystko 02.12.04, 11:41
                                            jakoś strasznie mam dużo pracy, więc tylko na chwilkę
                                            Aga, trzymaj się! fajnie że się od czasu do czasu odzywasz, bo my tu wszystkie
                                            tęsknimy smile
                                            Maja wczoraj założyła nowe buty i zaczęła je całować smile, chociaż wiem że jej
                                            się podobają. a swoją drogą kupiłam jej kapcie rozm 21 (befado) i takie
                                            bokserki za kostkę, nie takie ciepłe jak trapery bo pogoda fajna i jej się
                                            nóżka pociła, rozm 24! te na dwór o nr większe, ale bez przesady z tą różnicą w
                                            rozmiarach! buty prawie równe!
                                            Nie wiem co zrobić, bo jak 2 x tyg Maja zostaje z teściową, jakiś bunt ma
                                            ostatnio bo jak tylko widzi że zaczynam pakować torbę to płacze 'babci Lidki
                                            nie', aż mi przykro bo co mam zrobić? tłumaczę itp, babcia na pewno się nią
                                            zajmuje dobrze, nooże nie wariuje tak ja my, ale nie wiem co jest grane. Maja
                                            jeszcze za mała żeby powiedzieć. hmmm
                                            ok, lecę
                                            Jolu, mam nadzieję, że z Szymusiem coraz lepiej
                                          • part_two Prezent dla Ludikun i Camilii i Moniki 02.12.04, 11:41
                                            www.echo.3w.pl/cgi-bin/echo/zdrowie/zdrowie/chk/07
                                            Trzymam kciuki
                                            Sowa
                                          • part_two Coś się popsuło 02.12.04, 11:44
                                            www.echo.3w.pl/cgi-bin/echo/zdrowie/zdrowie/chk/07
                                            Trzymam kciuki
                                            Sowa
                                            • skrzynka3 Re: Hej! 02.12.04, 15:02
                                              Danwiku trzymaj sie. Chyba Sewerynki trafnie to ujela ze Twojemu mezowi sie
                                              niezle pofaldowalo pod czaszka sad((A moze by tak jednak jakas terapia szokowa -
                                              typu walizki za prog itp??? Moze to go troche otrzezwi ze naprawde zarty
                                              skonczyly sie juz bardzo dawno temu i albo w lewo albo w prawo bo nie wiem ile
                                              dasz rade jeszcze tak to ciagnac.Jestem myslami i modlitwa.

                                              Iwona jeszcze raz gratulacje wink))potrojna ciociu! Z drugiej strony to dobrze ze
                                              zatoki i gardlo ok, moze te pigulki to jest jakis trop??? Moja kumpela tez
                                              musiala zrezygnowac calkowicie z pigulek bo miala probowane ze trzy rozne i
                                              migreny nie do zniesienia. Wiec moze zanim nadenerwujesz sie u neurologa
                                              zeczywiscie sprobuj do gina? Trzymam kciuki zeby wszystko sie okazalo w
                                              porzadku i najwazniejsze zeby Cie bolec przestalo!!!!

                                              Jola jak pisalam ja tez zawsze na bakier bylam z rozymi takimi plastycznymi
                                              rzeczami bylam ale odkad Henio poszedl do przedszkola to sie zaczelo a to stroj
                                              na bal przebierancow, a to kostium na przedstawienie, a to pomoc przy
                                              dekoracjach. Czesc niby mozna kupic ale zwykle drogie to jak piorun a na jeden
                                              raz no i moi panowie nietypowe marzenia dotyczace przebran mieli(produkowalam
                                              juz ducha, choinke, kota w butach, jagodke, labedzia, wilka, balwanka i sama
                                              nie wiem co jeszcze). Z czasem nabralam wprawy i zaczelo mnie to bawic -
                                              nieskromnie powiem ze Elemelek wyszedl mi pierwsza klasa wink))]
                                              Dzis wczesniej wrocilam bo dzieci choruja w przedszkolach (niestety mniej zajec
                                              to tez mniej pieniedzy)
                                              Sowa fajnie ze sie odezwalas -stesknilam sie wink))
                                              Chlopcy napadli na mnie i wymusili wygrzebanie z kata gitary (ale sie ladnie
                                              przykurzyla)i cwiczenie kolend na Swieta. Wszyskie palce mnie bola ale
                                              zaskoczylo mnie jak Zosia ladnie spiewa, swietnie lapie nawet skomplikowane
                                              melodie (slowa na razie raczej wlasne choc lili lili laj -profeska wink))
                                              Buziaki Skrzynka
                                              • jogaj Re: Hej! 02.12.04, 16:58
                                                Sowa Szymon tak pierwszy raz zasnal i nie mam nawet nadzieji,ze to na
                                                stale,zwykle to tak jak u Was zasypianie wyglada.
                                                Fajnie,ze sie odezwalas,czemu tak zadko? Kinga tez zadko,a ostatnio bardzo sie
                                                Kini zaniedbala w postach.
                                                Co do meza Danwik to jemu sie chyba wlasnie wyprostowalo pod czaszka,bo
                                                pofaldowane to czlek madrzeje,a on zglupial do reszty.
                                                Z siusiaczkiem juz dobrze,ale ja ciagle mam leki,ze wroci ten bol i strach.
                                                Najlepsze jest to,ze wczoraj Szymon pierwszy raz dostal Fenistli i od tamtej
                                                pory ani razu nie kaszlnal!!! A kaszlal chyba ze cztery tygodnie,nawet w nocy
                                                nie kaszle,wic to chyba ewidentnie od alergii.
                                                U nas znowu padalo caly dzien wiec siedzielismy w domu,ale byla moja kumpela z
                                                synami wiec bylo wesolo,choc oczywiascie nie obylo sie bez problemow,bo fajne
                                                jest to co ma ktos inny. My sie smiejemy,ze chyba zaczniemy wszystko kupowac w
                                                trzech egzemplarzach,zeby nie bylo problemu. Gosia stwierdzila,ze przywiezie do
                                                mnie ich samochodzik jezdzik,bo ja mam dwa i ciagle ktos cierpi wink
                                                Kamila ja bylam kiedys w Anglii zima,na swieta i tez bylam w szoku jak oni sie
                                                ubieraja,dzieci bez czapek,a laski wieczorami ubrane w sandalki na obcasach i
                                                suienki na ramiaczka bez rajstop i to nie pojedyncze egzemplarze,ale wiekszosc
                                                tak chodzila po ulicy,a my w zimowych kurtkach i czapkach. Faktycznie ich od
                                                malego tak chlodza,a potem na starosc sa pokreceni i z MEGA reumatyzmem. Co
                                                kraj to obyczaj.
                                                Buziaczki-Jola
                                                • monikam1 Re: Hej! 02.12.04, 19:16
                                                  DanwikU! Trzymaj się twardo. Mam nadzieję, że trafisz na dobrego adwokata.
                                                  Trzymam kciuki i gdybyś czegoś potrzebowała - ppostaram się pomóc. Szkoda, że
                                                  się tak układa, bo trzymałam kciuki, żeby się jednak wszystko ułożyło - ale
                                                  wygląda na to, że Twój mąż ma pokiciane w głowie. Faktycznie - jak takiemu
                                                  zaufać? Szkoda, ze aż tyle ludzi cierpi przez jego głupotę.
                                                  Zgadzam sie z Jolą - jest nawet powiedzenie: Mózg duży, ale nie pofałdowany -
                                                  tak mawiam, gdy chcę kogoś obgadać.
                                                  Sowa! Dzięki za prezent! Przyda się taka wersja dla leniuchów.
                                                  Jolu! Ja się chetnie na ciuszki zamienięsmile)) Utkwiła mi w pamięci zwłaszcza
                                                  kurtka Szymona. Pamiętam, ze przymierzał ją na którymś ze zdjęć.
                                                  A moja koleżanka z forum mam luty 2005 już leżącasad(( Więc - dziewczyny
                                                  oszczędzajcie się!
                                                  UWAGA! UWAGA! CZY MACIE JAKIŚ PRZEPIS NA ELEKTRYZUJĄCE SIĘ CIUCHY???? BO MNIE
                                                  NIEBAWEM SZLAK TRAFI! JAKIEGO PŁYNU UŻYWACIE??? Chyba mnie niebawem uznają za
                                                  jakieś niekonwencjonalne źródło energiismile))

                                                  A ja w związku z kłopotami z zasypianiem Gosi zrezygnowałam dziś z wyjazdu na
                                                  Gwiazdkę firmową do Poznania na koncert Banaszak. Koncert jak koncert - choć
                                                  BAnaszak, jak nie śpiewa, że przedstawi mi Macieja kota b. lubię - ale jadą
                                                  wszyscy moi znajomi i zapowiadała się podróż wesołym autobusemsad(( ALe że
                                                  powrót koło 12 w nocy - wystraszyłam sięsad((
                                                  Pozdrawiam
                                                  Monika
                                                  • sewerynki Znowu nikt nie pisze? 03.12.04, 16:23
                                                    Pustki straszne - co wy robicie? Monika nie załapałam o co chodzi z Banaszak i
                                                    kotem.
                                                    U nas spoko choć wojtek od południowej drzemki jakis dziwnie marudny dzis
                                                    kolejna dawka ribomunylu.
                                                    piszcie wiecej tesknie za wami.ide odkurzac.
                                                    acha - przy moim gotowaniu bawimy sie grochem smile zajmuje go na chwile.
                                                  • monikam1 Re: Znowu nikt nie pisze? 03.12.04, 20:25
                                                    Iwonko! Chodzi mi o to, że Banaszak jest znana gł. z twórczości typu "w moim
                                                    maagicznym domu", co nie oddaje jej możliwości - bo ma cudowny głos, ale jej
                                                    inny repertuar jest mniej znany. My mamy w teatrze w Poznaniu koncert koled dla
                                                    firmy.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • jogaj Re: Znowu nikt nie pisze? 03.12.04, 22:35
                                                    NO faktycznie wszystkich gdzies wywialo.
                                                    Ja jakos tez nie mam weny na pisanie,a poza tym ja ciagle cos pisze.
                                                    Szymon moglby caly dzien spedzic w kapieli,nawet polewanie glowy nie robi na
                                                    nim wrazenia. Teraz nie daje tylko umyc sobie siusiaka,ale juz wszystko
                                                    dobrze,nic nie boli i sika normalnie.
                                                    Zrobil sie "Zosia-samosia" i wszystko musi robic sam,oszalec z nim mozna,,ze je
                                                    to normalka,ale on sie rozbiera sam,probuje sie ubierac,chce sam zakladac buty
                                                    i kapcie,robic sobie picie,nalewac kropelki,wycierac pupe itd. Dopiero jak po
                                                    dluzszej chwili cos mu nie wychodzi pozwala sobie pomoc.
                                                    Jutro pewnie mnie nie bedzie,bo moz idzie na sluzbe,a my do rodzicow na noc.
                                                    Pozdrawiam-Jola
                                                  • camilcia Re: Znowu nikt nie pisze? 04.12.04, 08:23
                                                    to ja napiszę chociaż kilka słów, strasznie mamy rozplanowany weekend, jedziemy
                                                    zaraz do W-wy, najpierw kupujemy nowy komp (jupiiii!!!!!!) a potem małe zakupy,
                                                    widziałam że terranova ma w tym sezonie normalne ubrania (takie raczej
                                                    eleganckie) i już 50% zniżki, a na 17 na karową bo dzisiaj jest rajd barbórki,
                                                    spotykamy się tam ze znajomymi i potem pewnie do nich wpadniemy, kupili Mai
                                                    toaletkę, bo już nie ma w żadnej hurtowni a znalazłam w jednym sklepie,
                                                    ostatnia w dodatku miała pogniecione pudełko (troszkę) i facet opuścił za to
                                                    10%. Maja zostaje u teściów.
                                                    wczoraj ku mojemu zdziwieniu, Maja dała sobie spokojnie umyć głowę i w dodatku
                                                    sama sobie lała wodę na głowę! niewiarygodne, a tyle zachodu przy tym zawsze
                                                    było.
                                                    lecę suszyć głowę i jakieś śniadanie wciągnąć.
                                                    miłego weekendu, buziaczki
                                                  • skrzynka3 Re: Znowu nikt nie pisze? 04.12.04, 08:36
                                                    Hej! Ja tez jakos wczoraj nie mialam weny tworczej crying(
                                                    Jola no to mozemy sobie podac rece jakbym o mojej Zosi Samosi slyszala. I tez
                                                    poddaje sie dopiero po dluzszej chwili albo jak np. caly sok zamiast w kubku
                                                    wyladuje dookola. Proba nawet dyskretnej pomocy z mojej strony w czasie
                                                    ubierania, rozbierania itp wywoluje napad szalu delikatnie mowiac. Nie chce tez
                                                    jechac w wozku problem polega tylko na tym ze isc w konkretnym "rodzinnnie"
                                                    pozadanym kierunku tez nie crying( na wyjsciach typu spacer to mi nie przeszkadza
                                                    tylko ze zwykle ten spacer jest polaczony z odbieraniem chlopcow i wtedy gorzej.

                                                    Namieszali mi wczoraj w glowie w przedszkolu do ktorego chodzili chlopcy crying(
                                                    Zosia byla juz dawno wpisana na liste a wczoraj cos w przelocie zagadnelam
                                                    pania drektor a ona ze przeciez chyba mowimy o wrzesniu za rok bo dzieci
                                                    grudniowych nawet jak sa rocznikowo trzylatkami nie przyjmuja. Lekko sie
                                                    zajezylam bo wyraznie kilka mc temu o tym rozmawialysmy i na wlasne oczy
                                                    widzialam Zosie wpisana na liste wrzesien 2005, mogla mi od razu kobieta
                                                    powiedziec ze nie.Zosia do szkoly pojdzie przeciez ze swoim rocznikiem
                                                    (niestety caly rok wczesniej jak wiekszosc styczniakow) i wtedy nikogo to ze
                                                    jest z grudnia obchodzic nie bedzie. Ja sama widze ze dzieci ucza sie w
                                                    przedszkolu calej masy roznych rzeczy ktorych po prostu nie da sie nauczyc w
                                                    domu i zalezy mi ze by chodzila do przedszkola normalnie 3 lata a nie 2.
                                                    Zaczelam robic juz wywiad w innych przedszkolach (dwa podobaja mi sie nawet
                                                    bardziej niz to nasze tyle ze cenowo jest duza roznica)No nic trzeba bedzie
                                                    sprawe dokladnie przemyslec.Zreszta chyba nie ma tego zlego ... ostatnio coraz
                                                    wiecej rzeczy mi sie w tym przedszkolu nie podobalo, widze wyrazna roznice na
                                                    minus od czasow kiedy chlopcy zaczynali tam chodzic. Tez tak czasem macie ze
                                                    cos co sobie planujecie nie wychodzi i po pierwszym momencie zmartwienia
                                                    wychodzi ze wlasciwie to tak jest nawet lepiej???
                                                    Iwonka gratuluje grochowych zabaw wink))
                                                    Jolu Zyrtek zaczyna dzialac dopiero po kilku dniach a Fenistil prawie od razu.
                                                    Pociesze Cie ze to nie koniecznie musi oznaczac jakas silna alergie, tylko po
                                                    infekcji mogla Szymkowi zostac nadwrazliwosc oskrzeli a za kilka tygodni
                                                    wszystko sie wyrowna (ale wtedy tez warto Mu troche podac te przeciwalergiczne
                                                    zeby sie nadwrazliwosc nie utrwalila)
                                                    Ide montowac sniadanko. Milej soboty Skrzynka
                                                    Ps My dzis "trujemy roztocza" Aletgoffem i bedziemy spac u moich rodzicow wiec
                                                    tez mnie nie bedzie
                                                  • sewerynki zaraz napisze wiecej 04.12.04, 21:12
                                                    Chcialam tylko powiedziec ze dałam nowe zdjęcia na zobaczcie. Są tam też
                                                    zdjęcia Samuela - siostrzeńca - syna Marzek czyli mojej siostry,
                                                    tak sie chwale.
                                                  • sewerynki Re: Znowu nikt nie pisze? 04.12.04, 21:16
                                                    gdzie jest moj post?
                                                    powiem tyle ze wysłałam nowe zdjęcia na zobaczcie- Wojtka i tez osobny link to
                                                    Samuel - mój siostrzeniec.
                                                    my bylismy dzis na basenie- pierwszy raz w zyciu wojtka -ale byly jaja, płakał
                                                    dużo przez suszarki ale potem siedzielimy w jaccuzi i było lepiej.
                                                  • camilcia Re: 05.12.04, 14:10
                                                    my dzisiaj niedziela dla Majusi, wczoraj wróciliśmy późno i zabieraliśmy ją
                                                    śpiącą od teściów. nawet się nie przebudziła, a ubieranie, zapinanie,
                                                    przebieranie itd smile
                                                    kupiliśmy śliczną srebrniutką toshibę, jak zwykle fartem. bo my tak jakoś mamy
                                                    że coś nad nami czuwa (albo ktoś, mój mąż bardzo wierzący, ciągle Bogu dziękuje
                                                    za to i owo). wybraliśmy sobie hp, tańszy i trochę gorszy, przyszła już
                                                    akceptacja na raty, a tu się okazało, że w całym sklepie nie ma zasilacza do
                                                    niego! nawet uniwersalny nie pasował. szef nas obsługiwał i chyba się strasznie
                                                    przejął, bo nam za 500 więcej zaoferował o klasę lepszy komp, dodał gratis
                                                    torbę też firmową i Irdę. no udało nam się niesamowicie. tylko teraz to ja już
                                                    wogóle męża nie mam smile
                                                    toaletka dla Majuni odebrana, stoi już zapakowana, ale bardzo mnie kusi, żeby
                                                    dać wcześniej, sama bym sobie pooglądała. Rajd super!!!! zresztą uwielbiam
                                                    takie imprezy bo ja trochę samochodziara jestem (a to po tacie). byliśmy w
                                                    Arkadii, na koniec już, tylko godzinkę - o matko jakie to wielkie!!!
                                                    Maja się najbardziej ucieszyła, że kupiliśmy mleko sojowe, u nas nie do
                                                    dostania, pomimo usilnych próśb w sklepie, więc zawsze kupujemy hurtowo.
                                                    Mała śpi, właśnie uśpiliśmy ją bujaniem w kocu.
                                                    Maja jest straszna makaroniara, tylko makaronik i kluseczki, placuszki, kopytka
                                                    itp itd, już się zastanawiałam nad wersją kopytek/klusek kładzionych z
                                                    warzywami, bo inaczej nie da rady, a przecież nie może jeść samej mąki...
                                                    kiedyś w gazecie była taka płytka na dzień mamy, lubimy te piosenki, Maja
                                                    pamięta niektóre i dzisiaj przyszła zainspirowana tekstem jednej z nich i mówi
                                                    do mnie 'dziękuję ci mamo' normalnie mi się łezka zakręciła ze wzruszenia.
                                                    och... smile
                                                  • jogaj Re: Styczen 2003 :) 05.12.04, 21:16
                                                    Oj jakos pewchowo zaczal sie dla mnie grudzien.
                                                    Najpierw sprawa siusiaka,teraz Szymon w ogole nie pozwala sie dotknac nawet w
                                                    okolicach siusiaka.Wczoraj wszystko bylo super u rodzicow,wieczorkiem Szymon
                                                    szalal w wannie,plywal sobie,klad sie w wodzie na plecach,tak jakby
                                                    nurkowal,szybko zasnal i po godzinie obudzil sie z przerazliwym placzem. Dlugo
                                                    nie moglam sie dowiedziec o co chodzi,plakal okropnie,nie mogl sie uspokoic,a
                                                    potem w koncu poweidzial,ze boli go ucho,dlugo trwalo zanim zasnal,potem
                                                    jeszcze kilka razy budzil sie w nocy i nerwowo sie przewalal w lozku,rano
                                                    wszystko bylo OK. Chyba mu sie woda nalala i nie wiedzial o co chodzi i dlatego
                                                    sie tak denerwowal,ale sama do konca nie wiem. Oprocz tego zlapal mnie w nicy
                                                    skorcz w lydke,tak,ze noc do tylu.
                                                    Dzisiaj bylismy sami po prezenty,oczywiscie prawie nic nie kupilismy,potem
                                                    zabralismy Szymona od dziadkow,przyjechalismy do domu,byli u nas znajomi i bylo
                                                    bardzo,bardzo fajnie. No a potem cos Szymon wydal mi sie goracy,mial 37,7. Boje
                                                    sie co bedzie dalej.
                                                    Kamila zazdroszcze,ze bylas na rajdzie,oj jak mi sie marzy wlasnie odcinek na
                                                    Karowej,a jeszcze bardziej chcialabym sie przejechac kiedys z Holkiem,a
                                                    najbardziej samej przejechac sie rajdowym samochodem,echhhhhhhhhh
                                                    Spadam spac,bo padam-Jola
                                                  • sewerynki zajęty grudzień 06.12.04, 09:42
                                                    Cóż myślę że po prostu wszyscy są zajęci.
                                                    Jola, trzymaj się dzielnie na posterunku. Jestem z tobą. Mam nadzieję że
                                                    Szymuś już lepiej. #7.7 to wcale nie wysoko, może ze zmęczenia i przejdzie. A
                                                    może od tego siusiaka. Jak coś to idź do lekarza to się uspokoisz.
                                                    Camilcia, uwielbiam towje zdjęcia Maji. Są super. pokazuje je mężowi jako
                                                    wzorcowe.

                                                    Poniedzałek. Młody coś się nie może dobudzić. Mąż pognał do pracy. Od dziś
                                                    nasza opiekunka jest w szpitaku na operacji co trochę utrudnia życie ale ładnie
                                                    się póki co udało załatwić. Paweł będzie wychodził wcześniej dzisiaj a w środy
                                                    zawozimy go przez pół Krakowa do teściowej gdzie będzie siedział z nią i
                                                    kuzynami przez cały dzień od wczesnego rana. Inaczej się nie dało. Wiecie ze to
                                                    bedzie dla mnie pierwszy dzien bez niego tak dlugo? ( no moze jeszcze raz to
                                                    bylo jak bylam na szkoleniu ale wtedy byl z tatą).

                                                    Mikołaj u nas skromny bo bardziej nastawiamy się na gwiazdke. Wojtek dostal
                                                    tunel z Ikea. My sobie nic bo szkoda troche kasy a mi jeszcze wisi prezent
                                                    urodzinowy. ma byc bielizna tylko nie ma kiedy kupic.

                                                    Siostra moze dzisiaj wyjdzie. smile Maly jest cudny tylko dostal jakiejs wysypki
                                                    nacalym cialku - wyglada to jak rozyczka lub cos. Smaruja czyms. Marzek mysli
                                                    ze to od proszku bo Sami nie jedyny na oddziale to ma. I oczko ma zaropiale.
                                                    Jak wojtus w szpitalu. Szwagier wczoraj pojechal do niej a dziewczyny my
                                                    wzielismy zeby sobie mogli chwile razem pogadac, bylo wesolo, wojtek nie spal
                                                    do poludnia bo obiad u babci, potem szlenstwo z nimi, o 8 padl i jeszcze nie
                                                    wstal na dobre. ale wieczorem byl potowrnie placzliwy i darl sie bardzo. chyba
                                                    jednak w naszym przypadku to odpuszczanie drzemki nie jest dobrym pomyslem. Ale
                                                    z dziewczynakmi super sie bawili, tylko one troche kaszlaly wiec troche sie
                                                    boimy. ale moze bedzie wlaczyl. Zal mi byo ich nie brac, moja mama byla
                                                    wykonczona bo nie spala w nocy a tak to by u niej musialy siedziec.

                                                    widzialyscie nasze zdjecia z kraksy nosowej?

                                                    skrzynka, wiesz cos o zmianach regon - ponoc trzeba placic 50 zl cos pozmieniac
                                                    w urzedzie i stac w kolejce sad musze sie dowiedziec, sroda to bedzie czas na
                                                    takie sprawy.
                                                    piszcie wiecej cos!
                                                  • jogaj Re: zajęty grudzień 06.12.04, 10:25
                                                    Iwona faktycznie bardzo biedny byl Wojtus z tym nosem.
                                                    Wysypka pewnie od oliwki,w szpitalach czasto stosuja Jonsona,a ona bardzo
                                                    uczula,podobno 9 na 10 dzieci jest uczulonych na prdukty Johnsona.
                                                    U nas chyba lepiej,tzn rano tylko stan podgoraczkowy,ale i tak dzis lepiej
                                                    chyba zostaniemy w domu.
                                                    Jutro ide na 75g glukozy wiec trzymajcie kciuki.
                                                    U nas tez skromnie na mikolajki,z mezem tylko mikolaje czekoladowe sobie
                                                    dalismy,hihihi a ja i tak nie moge jesc slodyczy.
                                                    Moj Zosia=samosia dzis wylal pol kubka mleczka,bo wycieral sam stolik po tym
                                                    jak mu kapnelo i tracil kubek.
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • monikam1 KUCHNIE 06.12.04, 10:49
                                                    Hej! Ja tylko na chwilę, bo mam urlopik i przygotowuje przedpokój do remontu.
                                                    Mam pytanie! Jakie kuchnie kupiłyście!!! Skrzynko - Ty chyba przymierzałaś się
                                                    do tej z Geant Bercheta? Kupiłaś? Jestem ogłupiała, bo po pudłach nie mogę się
                                                    zorientować jak to wygląda, a nigdzie nie rozstawili w markecie. Mnie się ta za
                                                    149 zł podoba, ale na mój gust ma mało garów. No ale jest czym kręcić (pokrętła
                                                    a nie nalepki). Pamiętam, ze Magda już jakąś kupiła - ale takiej u nas w
                                                    ofercie nie widziałam. Zresztą - nie chciałabym przekroczyć 150 zł.
                                                    Pozdrowienia dla chorasków.
                                                    Monika
                                                  • kini_franio Re: różne takie 06.12.04, 11:33
                                                    No nareszcie udało mi się zalogować, witajcie, czytamy na bieżąco tylko pisać
                                                    nie ma kiedy. Iwonko, mam nadzieję ze nosek Wojtusia goi się szybciutko, a mały
                                                    Sami ma się dobrze, a moze przegrzewają go w tym szpitalu? Oczywiscie
                                                    gratulacje z powodu bycia potrójną ciocią! Jola, może faktycznie to jakiś stan
                                                    zapalny siusiaka?Lepiej to sprawdźcie!
                                                    my tez sie przymierzamy do zakupu kuchni, ale wkurza mnie ze z opakowania nic
                                                    nie wynika, a rozłożone nie są (np. w realu), my kupiliśmy Frankowi garaż 3-
                                                    poziomowy na mikołajki, spodobał się bardzo, ale nie wszystkie części są takie
                                                    jak na opakowaniu!! Pomysły gwiazdkowe ciągle dochodza nowe, zaczynam już się
                                                    gubićsmile)U nas w rachubę nie wchodzi nic dźwiękowego, zadnych samolotów, straży
                                                    pozarnej i tego typu, Franek twierdzi że sie tego boi, ze nie lubi hałasu.
                                                    Wzięcie mają za to misie i mikołaje z muzyczką. Jesteśmy zdrowi, choć Franus ma
                                                    mocny atak alergii, skórka nie wyglada najlepij, szukamy winowajcy, a ja jestem
                                                    tym wszystkim powaznie umęczona. Od jutra u nas wielkie porzadki, mąż bierze
                                                    urlop i mamy zamiar do końca tygodnia ze wszystkim się uporać (mam na mysli
                                                    również zakup prezentów). Jutro mojej mamy urodziny, wiec tydzień zaczynamy od
                                                    samych przyjemnosćismile)
                                                    pozdrawiam Was cieplutko
                                                  • ewakop Re: różne takie 06.12.04, 12:09
                                                    Witam poniedziałkowo,

                                                    U nas Mikołaj przyszedł już w sobotę, z prezentami, dla Adasia przyniósł statek
                                                    piratów, keybord, 3 samochodziki i betoniarkę. Ja dostałam portfel Wittchena,
                                                    bo poprzedni mi się rozpruł tak, że wypadały mi pieniążki. Adaś zajął się
                                                    nowymi zabawkami, a my pojechaliśmy na imprezę. Impreza była nad jeziorem, w
                                                    restauracji „Rusałka” w Grabinie pod Płockiem. Bardzo fajna knajpeczka, mają
                                                    super jedzonko, bardzo miłą obsługę i wspaniały klimat imprezowy. Balowaliśmy
                                                    do 3.00 w knajpeczce, a później do 6.00 były dożynki w domu solenizantów.
                                                    Wczoraj mieliśmy ciężki dzień poimprezowy.

                                                    Kini, Adaś też najlepiej bawi się samochodzikami i garażem. Możę nawet godzinę
                                                    się zająć zabawą. My mamy też 3 poziomowy garaż Wadera, u nas stoi na pufie,
                                                    także Adaś ma z każdej strony dostęp i fajnie spadają samochodziki z wysokości.

                                                    Iwono, gratulacje z powodu bycia potrójną ciocią, widziałam zdjęcia, Samuel
                                                    jest bardzo słodziutki. Wojtek rzeczywiście musiał bardzo cierpieć po upadku,
                                                    już mu się zagoił nosek ?????????

                                                    Ja też zamieściłam nowe zdjęcia Adasia i moje. Zapraszam do obejrzenia.
                                                  • didi23 Re: różne takie 06.12.04, 13:02
                                                    Dawno nie pisałam, bo niestety mialam duzo pracy, dzis niewiem o której wyjdę z
                                                    pracy. Ale potem moze troszke lepiej bedzie. Sobota i niedzilea to dzień
                                                    mikołajków. Dawcio dostal juz w sobote prezent cieżarówke z wadera, skiażeczkę
                                                    w ksztalcie piły o Bobie i oczywiscie jajo to musialo byc obowiazakowo. Mały od
                                                    innyh też dostał super prezenty. Na gwiazdke planuje zakup garażu musze sie
                                                    rozejrzeć, mam juz dwie ksiażki i myjkę. Co do ślubnego to nie mam kompletnie
                                                    pomysłu. Ja sobie dzis w koncu zakupiłam depilator po tym jak mi wysiadł mój
                                                    stary. Satala w sklepie i nie wiedzialam co kupić browna czy philipsa. Teraz
                                                    mialam philipsa i dzialal 6 lat aż w koncu wyzionał ducha. Kupiłam w koncu
                                                    brawna bo tańszy co prawda o 10 zł ale zawsze to jest to. Ponoc lepiszy ma
                                                    przewód zasilajacy lepsze roziwazanie i 3 opredkości. Zobaczymy ja bedzie
                                                    depilował. Oki moze wpadne póxniej.
                                                    Iwona mały wygladal okropnie ale mam nadzieje że juz sie zagoił nosek.
                                                    Pozdrowienia dla chorowitków pa pa
                                                  • kini_franio Re: różne takie 06.12.04, 13:56
                                                    Zapomniałam dodać ze ten nasz garaż to z mochtoysa, polskie zabawki, ale jak
                                                    się okazuje nie wszystkie udane, własnie napisałam do producenta, czasem
                                                    wykorzystuję net do celów reklamacyjnychsmile)Uważam za nie fair pokazywanie
                                                    czegos innego na opakowaniu a zawartość rózni się. Ktoś wspominał o odkurzaczu
                                                    chyba Danwik?( tu musze dodać że masz nieźle pokręconego faceta, nie daj sie!!!)
                                                    Chcieliśmy cos takiego kupić temu naszemu pomocnikowismile nO i dodam że my już na
                                                    etapie Kubusia, problem w tym że kupiliśmy bajkę o ... Wielkanocysmile))))))
                                                    A tę bajkę do czytania Bob w róznych kształtach, mieliśmy młotek - no i
                                                    zgubiliśmy transportując ze skelpu, gamonie............
                                                    pa pa
                                                  • ludikun udalo sie !!! 06.12.04, 14:03
                                                    Dwie kreseczki !!! A juz myslalam , ze nic z tego bo dzien wczesniej robilam 4
                                                    testy i nie bylo ani jednej kreseczki... Tak bardzo chcialam, zeby na pewno
                                                    wyszlo, ze...za duzo siusialam !!! Strasznie sie ciesze, rodzinie jeszcze nic
                                                    nie mowimy, bo chcemy im zrobic niespodzianke na swieta. Kamilcia, trzymam
                                                    kciuki, zeby w tym miesiacu sie udalo (ktos jeszcze sie stara?). Ja jestem w
                                                    szoku, ze tak szybko sie udalo, bo mialam cykle od 27 dni do 37. Poza tym czuje
                                                    sie jakby po mnie autobus przejechal, niedobrze mi...i dobrze mi z tym !!!

                                                    Mam jeszcze pytanie odnosnie piewszej wizyty u ginekologa - ile czasu od
                                                    zaplodnienia?? A pierwsze usg kiedy ?? Ja juz zapomnialam jak to bylo a cala
                                                    literature na ten temat oddalam kolezankom.

                                                    buziaki,

                                                    Kasia i Ola
                                                  • kini_franio Re: udalo sie !!!Gratulacje!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 14:20
                                                    Z całego serca Kasiu, cieszymy sie razem z Tobą!!!!!!!!!! Super!!!!Świetna
                                                    niespodzianka dla rodziny na Święta. No proszę kolejna podwójna Mama nam
                                                    doszła!!Pozdrawiamy
                                                  • jogaj Re: udalo sie !!!Gratulacje!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 14:54
                                                    Ludikun bardzo sie ciesze i gratuluje!!! To na kiedy Ci wychodzi termin?
                                                    Ja bylam u lekarza w 8 tygodniu od ostatniej miesiaczki,zrobil mi wtedy
                                                    USG,tylko sprwadzajace czy pechezyk jest,ale serduszko juz bilo. Potem kolejne
                                                    USG do 12 tygodnia,potem 20-24 tydzien i po 30 tygodniu.mowie o tygodniach od
                                                    miesiaczki.
                                                    Kini ja mam jutro urodziny taty smile
                                                    Chyba nie od siusiaka,bo z nim wszystko OK,znowu cos Sz mowil o uchu,wiec albo
                                                    faktycznie to ucho,a moze mu 5 ida i dlatego.
                                                    Koncze,bo wlasnie sie obudzil.
                                                    Buziaczki-jola
                                                  • part_two Re: udalo sie !!!Gratulacje!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 15:38
                                                    Ludikun, super, gratulacje, dużo zdrówka i pięknego czasu oczekiwania !
                                                    Czy ja dobrze przeczytałam, że mieszkasz w Konstancinie ? Ja w Wilanowie, ale
                                                    być może przeniesiemy się w okolice Konstancina. Na razie szukałam tam
                                                    przedszkoli i nie za bardzo mi się udało znaleźć.
                                                    Ale mieliśmy aktywny weekend. W sobotę rano Musical Babies - super ! Potem
                                                    biegiem do domu i usypianie Iwutka, bo o 15.00 już lecieliśmy na Mikołaja do
                                                    Zielonej Ciuchci - było super, Iwo dostał klocki Lego i bardzo Mu się podobało.
                                                    Potem jeszcze podjechaliśmy do Sadyby Best Mail po łańcuszek dla Babci, a tam
                                                    akurat był Makłowicz i trochę z Nim pogadaliśmy i podpisał nam książeczki i
                                                    kalendarze i wróciliśmy do domu.
                                                    W niedzielę byliśmy na obiedzie w stajni Chojnów - prezent od Teściów, bardzo
                                                    fajne miejsce. A potem Dziadkowie zabrali Iwo, a my poszliśmy na basen. Po
                                                    basenie po Małego i do domu. Wieczór Tata z Synkiem, a ja na babski wieczorek.
                                                    I jakoś tak weekend przeleciał zanim się obejrzałam...

                                                    Pozdrawiam
                                                    Sowa
                                                  • skrzynka3 Re: udalo sie !!!Gratulacje!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 19:43
                                                    Kasiu serdeczne gratulacje!!! Za reszte starajacych sie mam trzymam kciuki!
                                                    Miniko my juz kupilismy kuchnie Berchet ale ta drozsza wersje z dzwiekami (nie
                                                    ma za duzo naczyn ale dzieci dostana do tego od dziadkow zestaw z
                                                    ciastoliny "kuchnia" no i mamy troche naczyn "pozostalosci" po chlopcach) sa
                                                    takie na allegro po 240 zl (Berchet Krups).Ja ogladalam ja na zywo w Arkadii w
                                                    sklepie Panda bo rzeczywiscie w wiekszosci miejsc zamkniete pudla a na zdjeciu
                                                    tojednak inaczej wyglada (tak bylo z kuchnia Smoby ktora bylam zachwycona dokad
                                                    nie zobaczylam jej rozlozonej w Auchan). W zwiazku z tym wydatkiem
                                                    mikolaj "oszczedny" dzis byl (chlopcy wiedzieli o tym jak decydowali sie na
                                                    kuchnie) chlopcy dostali kominiarki pod kaski na narty z polaru (sa super a
                                                    kosztowaly po 19zl w H&M coraz bardziej lubie ten sklep)a Zosia samochodzik
                                                    policyjny -zrobil furrore zwlaszcza ze wydaje dzwieki czyli wg Zosi piszczy no
                                                    a my z K. dalismy sobie po buziaku wink))
                                                    Jolu na wszelki wypadek koniecznie sprawdzcie uszy!!! To co piszesz to bardzo
                                                    typowe - ostry poczatek w nocy, lekka goraczka a potem slabsze pobolewanie. U
                                                    Stasia czesto tak jest w nocy zwija sie z bolu i placze potem w dzien nic a
                                                    nastepnego dnia u laryngologa okazuje sie zapalenie jednak sie tli. Oby to bylo
                                                    nie to ale lepiej sprawdz (niestety u nas pediatra zwykle odsyla do
                                                    laryngologa).
                                                    Trzymam kciuki za glukoze!!!
                                                    Jakos chyba dzisiaj cisnienie siada bo doslownie slaniam sie na nogach a dzien
                                                    byl jak codzien. Moze uda nmi sie wczesniej polozyc. Milego wieczoru Skrzynka
                                                  • skrzynka3 Re: udalo sie !!!Gratulacje!!!!!!!!!!!!! 06.12.04, 20:28
                                                    Zjadlo mi posta teraz w skrocie!
                                                    Kasia serdeczne gratulacje!!!!
                                                    Jola trzymam kciuki za glukoze i koniecznie sprawdz u laryngologa uszy!!! to co
                                                    piszesz to bardzo typowe ostry poczatek w nocy, niewelka goraczka a potem
                                                    niewielkie pobolewanie (albo nic) -Stas czesto tak ma a u laryngologa okazuje
                                                    sie ze jednak zapalenie sie tli i plyn w uchu zbiera. Jak sie zostawi bez
                                                    leczenia moze zrobic sie ropne zapalenie ucha a to juz ciezsza sprawa.
                                                    Mikolaj oszczedny chlopcy- kominiarki z polaru pod kaski na narty z H@M sa
                                                    super a tylko 19 zl coraz bardziej lubie ten sklep i samochodzik policyjny dla
                                                    Zosi -jest zachwycona zwlaszcza ze "ciści ooo!!! Musiu ciści" czyli piszczy
                                                    znaczy sie ma syrene policyjna wink)) a my z K po buziaku wink)
                                                    Monika kupilismy Bercheta Krups z odglosami (na allegro sa po 240 zl) ogladalam
                                                    na zywo w Arkadii w sklepie Panda - to trzeba jednak zobaczyc Smoby bylam
                                                    zachwycona ze zdjec i przestalam kiedy zobaczylam na zywo w sklepie.
                                                    Jakos cisnienie dzisiaj chyba siada bo ledwo chodze moze uda mi sie pojsc spac
                                                    wczesniej Milego wieczoru Skrzynka
                                                  • skrzynka3 Re: sorki 06.12.04, 20:29
                                                    Sorki cos sie pokrecilo i okazalo sie ze ten poprzedni jednak poszedl tylko nie
                                                    widac go bylo Skrzynka
                                                  • jogaj Re: sorki 06.12.04, 20:55
                                                    Mi sie ostatnio tez tak zrobilo,ze nie bylo widac posta,a dopiero po chwili sie
                                                    wyswietlil.
                                                    Okolo 15 zadzwonilam do lekarki,bo coraz mniej optymistycznie widzialam
                                                    wszystko.
                                                    U nas od 16.30 do 18 temp skoczyla od 37,5 do 39,2,bylam przerazona,bo Szymon
                                                    tylko lezal na mnie i podsypial.To pierwsza goraczka Szymona wiec calkiem bylo
                                                    mi dziwnie. Czekalam na lekarke,w sumie dobrze wyszlo,bo w gabinecie prywatnym
                                                    nie miala juz miejsc i przyszla do nas,ale skasowala nas jak to my bysmy do
                                                    niej poszli.
                                                    Po 18 to juz nie trzeba bylo zagladac do ucha,bo wyplywala z niego ropna
                                                    wydzielina,oprocz tego ropne zapalenie gardla,dostalismy antybiotyk (drugi raz
                                                    w zyciu Szymona). Teraz juz jest calkiem dobrz,ale powiem szczerze,ze bylam
                                                    przerazona i czekalam na lekarke jak na zbawienie.
                                                    Z Ania nie uda nam sie spotkac,bo my chorzy,a jeszcze sa roboty kolejowe i
                                                    trzeba by sie przesiadac sad Musimy poczekac do lata.
                                                    Ania rowniez dolacza sie do gratulacji dla Ludikun.
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • kini_franio Re: sorki 06.12.04, 21:26
                                                    JOlus trzymajcie się i nie dawajcie sie, mam nadzieję ze antybiotyk zacznie
                                                    szybko działać. Co do naszego garażu, producent przeprosił i przyznał rację,
                                                    okazało się ze do sklepów real trafiła omyłkowa partia towaru....., mają nam
                                                    wymienieć bez szemrania. Nasz Mikołaj był zaskakujący, bo i mi coś nie coś
                                                    skapnęło a dodam że całkiem ładne i gustowne to cośsmile))))
                                                    Pozdrawiam i uciekam
                                                  • monikam1 ;))) 06.12.04, 21:30
                                                    Hej! No i po sprawie - wybraliśmy się po kuchnie do Geant, a tam już kurz
                                                    ścierają z półek po zabawkach! Chyba ich po....bało! Trzy tygodnie do Świąt, a
                                                    tam zabwaki wypsprzedane i ju nie będzie dostawy. No to wtedy był tour de
                                                    Bidgostia w poszukiwaniu kuchni, a jutro ciąg dalszy, bo same straszydła, a
                                                    wkońcu przez jakiś czas człowiek będzie ją widział ilekroć tylko rankiem oczy
                                                    otworzy. Oczywiście wszystkie w pudłach. Jutro został nam tylko osiedlowy Brio,
                                                    w którym np. Barbie jest 40 zł droższa niż w supermarkeciesad(( jedna pozytywna
                                                    rzecz z wycieczki po marketach - zdjęcie z Mikołajem - po które niestety trzeba
                                                    jutro jechać, bo Gosia koniecznie chciała do Mikołaja na kolanka. No i
                                                    kupiliśmy zapsową słonikę pod choinkę na Święta (poduszka do spania)
                                                    U nas w domu wygląda jak scenografia do filmu na podstawie powieści Lema.
                                                    Wszystko owinięte w plasikowe worki. Malarze weszli dzis na drabinę i kładli
                                                    gładź na sufit, a Gosia krzyczy: Pan duży maże! Gosia nie maże!smile))
                                                    Mikołaj zaskoczył mnie swoją szczodrobliwością. W południe przyszła paczka.
                                                    Myślałam, że to moja przesyłak z Unicefu i wręczam facetowi kase, a on mi, że
                                                    już opłacone. Gosi chrzestny pomógł zrealizować Gosine marzenia - przysłał
                                                    siusiającą lalkę z całym zestawem pielęgnacyjnym i żywieniowym, różową
                                                    sukienkę, słodycze, książeczkę - Gosia szalała ze szczęścia. Rano też - w bucie
                                                    (osobiście wyczyszczonym) znalazła 10 pacynek, maskotkę Kubusia, wielkie
                                                    łóżeczko dla lalek, książeczki (hicior to te z serii Kamilki, w kt. dokleja się
                                                    obrazki) i oczywiście lalę Shely. No i jak ta lala wyszła z krtona, pojawiło
                                                    się hasło: Bez mamy? Bez taty? w głowie pojawił się impuls - mama 100 zł, tata
                                                    100 zł. Na szczęście znalazło się rozwiązanie - Shely została zaadoptowana rzez
                                                    Księżniczkę Disneya - Jasminę (czyli u nas zwaną Patyk).
                                                    A ja się czuję jak nastolatka, bo dostałam wreszcie płytę Evanescence i
                                                    dudniłam nią, aż bok się trząśł w posadach, jak rozwieszałam moje worki. A
                                                    jutro skatuhje nią kolegów z pracysmile))
                                                    Kini! Przez to co napisałaś, niebawem moja podobizna zawiśnie na drzwiach
                                                    wysztkich supermarketów, bo zaczynam żądać otwierania kartonów. smile))
                                                    Mam nadzieję, że u Szymona już wszystko ok. Trzymam kciuki za poziom cukru.
                                                    Ludikun! Gratulacje!!! Ja też już chcę!!!!!!!!!
                                                    Lecę oglądać kuchnie na @.
                                                    pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • monikam1 Re: ;))) 06.12.04, 21:50
                                                    Skrzynka! Widziałam wasza kucnię - super! Dzięki za podpowiedź. Musze jednak
                                                    przemyśleć sprawe, bo jednak trochę droga.
                                                    monika
                                                  • skrzynka3 Re: ;))) 07.12.04, 00:31
                                                    Monika ale tam byly rozne bardzo. Droga jak piorun ale pocieszam sie ze u nas
                                                    cene trzeba podzielic przez 3 to wtedy juz lepiej brzmi wink))-nawet maz dal sie
                                                    przekonac do tej logiki ze na trzy osobne prezenty nie poszloby pewnie mniej
                                                    kasy smile)
                                                    Jolu trzymajcie sie dzielniesad( Kurcze nie moge sobie darowac ze nie weszlam tu
                                                    wczoraj jak wrocilam od rodzicow, jak tylko przeczytalam od razu zapalilo mi
                                                    sie czerwone swiatelko ze to wypisz wymaluj jak u Stasia i ze to ucho a nie
                                                    siusiak. Pociesze cie ze Stas dwa razy w zyciu mial wyciek ropy z ucha i
                                                    laryngolog twierdzil ze to sposob na samoleczenie organizmu (czasem nacina sie
                                                    specjalnie blone bebenkowa u dzieci zeby wypuscic rope)i zarasta sie bez sladu -
                                                    Stasiowe badanie sluchu w tym akurat uchu wyszlo idealnie.My nauczeni
                                                    doswiadczeniem pare razy odwiedzalismy juz w nocy ostry dyzur laryngologiczny.
                                                    Trzymajcie sie dzielnie, teraz po wyplynieciu ropy i antybiotyku szybko juz
                                                    powinno byc dobrze. Tylko nam wszyscy napotkani laryngolodzy (oj bylo ich
                                                    troche) zawsze kazali bardzo uwazac zeby takiego chorego ucha nie przechlodzic
                                                    i nie przewiac za wczesnie (zwykle oznaczalo to tydzien zamurowania w domu a
                                                    potem czapki na uszy itp). Ostatnie pocieszenie takie ze na szczescie nie
                                                    zawsze jest tak ze juz zawsze te uszy beda szwankowac.Henio mial zapalenie ucha
                                                    dwa razy w zyciu (jak mial 2 latka i 4 latka) i na szcescie Mu nie nawraca.
                                                    Hmm jak widac bardzo wczesnie poszlam spac wink)) czytalam strony internetowe
                                                    przedszkoli a potem probowalam szukac prezentow gwiazdkowych w necie z
                                                    rezultatem 0 crying((A teraz juz dobranoc Skrzynka
                                                  • didi23 Re: ;))) 07.12.04, 07:33
                                                    Kasiu gratulacje. Cieszke sie, że Wam sie udało. Trzymam kciuki za wszystkich
                                                    starajacych się.
                                                    Jolu mam nadzieję, ze antybiotyk szybko zadziała i Szymon poczuje ulgę i
                                                    wyzdrowieje.
                                                    Zastanawiam się jaki garaż kupic małemu czy Wadera czy jakis inny nie mam
                                                    zupełnie pojecia. W makro od dzis jest jakis z torem, musze jechać i zobaczyć
                                                    jak zdążę. Dzis cieżki dzień, wczoraj pracowałam dopo 19 potem po małego i do
                                                    domku, mały był bardzo marudny i poszedł dopiero spać po 21 a za dopiero o
                                                    21.30 zaczęłam prasowanie. W efekcie poszłam spać przed 00 i jestem padnieta.
                                                    Dlaczego nie mozna chodzic do pracy na którą sie chce i na ile sie chce. Do
                                                    tego rano jak zamykałam drzwi od pokoju małego obudzilam i płakał jak
                                                    wychodzilamze chce do mamy, a ja wyriodna matka do pracy. Dlaczego kurcze nie
                                                    ma tak, że matka siedzi z dzieckiem na wychodwawczym a mąż zarobi na rodzinkę
                                                    żeby ich było stac na jakie takie życie. Po prostu koszmar. Ja hcę iść na
                                                    wychowawczy. Brakuje mi czasu spedzonego z Dawciem, szczególnie teraz gdy
                                                    często musialam zostawać do póxna w pracy. Sory za moje żale ale po prostu juz
                                                    nie moge moze by mi sie jakis urlopik przydał sama nie wiem.
                                                  • part_two Re: ;))) 07.12.04, 09:13
                                                    Didi, wyobrażam sobie jak musisz być już zmęczona. Trzymaj się, powolutku
                                                    (najpierw napisałam "po wolutku" i zastanawiam się, co to jest ten wolutek, do
                                                    cholery wink)) wszystko będzie lepiej. Jeśli możesz, to weź sobie dzień wolny,
                                                    ale "zmarnuj" go koncertowo tzn. odprowadź Dawidka do przedszkola i broń Boże
                                                    nie bierz się za sprzątanie, ani inne konieczne sprawy tylko weź kąpiel,
                                                    poczytaj sobie i pośpij. A potem odbierz Małego wcześniej z przedszkola i
                                                    idzcie na plac zabaw. Pomyśl, że robisz to też dla Niego, bo jak jesteś
                                                    zrelaksowana, to ze wszystkim sobie lepiej poradzisz i przede wszystkim masz
                                                    lepsze podejście do dziecka.
                                                    Jola, cieszę się, że już lepiej z uchem Szymka. Kasia, Ty to jednak jesteś jak
                                                    najlepszy czujnik. Ale się cieszę, że tu z nami jesteś. Ja często bujam w
                                                    obłokach i strasznie boję się, że mogłabym przegapić jakieś niepokojące sygnały
                                                    u Iwa. Okropnie tym się martwię.
                                                    A teraz coś przyjemniejszego : Iwo dostał tyle prezentów, że po prostu nie mamy
                                                    ich gdzie przechowywać. Nawet od Niani. Dlatego część prezentów jest jeszcze
                                                    schowana i stopniowo będzie je dostawał, a inne będziemy chować. Od nas dostał
                                                    znikopis i jest z niego bardzo zadowolony. Planowaliśmy pod choinkę kolejkę
                                                    elektryczną Chicco, ale dostał teraz tor samochodowy od szefa mojego męża, więc
                                                    sama nie wiem, czy to ma jeszcze sens. Taaak , wszystko czego nam potrzeba, to
                                                    duży dom ze strychem do przechowywania zabawek wink))
                                                    Kupiliśmy też mojej Mamie komórkę, taką śliczną z klapką i oczywiście miałam
                                                    wieczór z głowy, bo się nią bawiłam.

                                                    No nic, kończę, bo się rozpisałam
                                                    Buziaczki
                                                    Sowa


                                                  • didi23 Re: ;))) 07.12.04, 09:32
                                                    Sowa, Dawcio niestety na razie nie chodzi do przedszkola, bo maq okres
                                                    rekonwalensencji, pódzie wiosną. Dzieki za radę. Musże z niej koniecznie
                                                    skorzystać tylko nie mam kiedy
                                                  • part_two Re: ;))) 07.12.04, 09:35
                                                    A jeszcze zapomniałam, że ja dostałam od Mamy książkę "Jestem mamą", czy coś
                                                    podobnego i przejrzałam wstęp. Napisała ją kobitka, która pracuje w Polsce, ale
                                                    mieszka i dziecko wychowuje w Szwecji. I porównuje dwa kraje pod kątem
                                                    wychowania dzieci. Zdążyłam tylko przeczytać, że mają 1,5 roczny PŁATNY urlop
                                                    macierzyński. No po prostu szok. Przynam się - zazdroszczę. Tak powinno być. A
                                                    u nas oczywiście na wszystko są pieniążki, lewe zwolnienia, renty, marmurowe
                                                    siedziby ZUSu itp, itd. Ale na urlopy macierzyńskie, w których przypaku nie
                                                    można nic oszukać, oczywiście nie ma. Zeźliłam się.

                                                    Sowa
                                                  • agniesz76 Re: ;))) 07.12.04, 10:07
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Po pierwsze Ludikun gratulacje!!!
                                                    Po drugie Jolu współczuję Szymonowi, ale podobno statystycznie 70 ileś % dzieci
                                                    przechodzi zapalenie ucha. A już myślałam że uda nam się spotkać w większym
                                                    gronie.
                                                    Sowa ja też czytałam o tym że jest 450 dni urlopu macierzyńskiego w Szwecji,
                                                    którego można podzielić na oboje małżonków,no ale tam jest po prostu inaczej.
                                                    Didi ja nie pracuję i siedzę w domu z małym ale powoli i zaczyna mi to dokuczać
                                                    i zażądałam urlopu wink) Z jednej strony to brakuje mi pracy i znajomych a z
                                                    drugiej to pewnie jak bym pracowała to miałabym wyrzuty sumienia że nie spędzam
                                                    czasu z dzieckiem. To chyba normalne że matki mają takie rozterki. Z książki
                                                    pamiętam taką scenkę kiedy matka zastanawia co zrobić: trzymać zamknięte okno -
                                                    miała wizję że dziecko dusi się bez świeżego powietrza, otworzyć to pełno
                                                    zarazków i brudów wleci.
                                                    Pozdrawiam Agnieszka
                                                    Acha po przeczytaniu Waszych postów lżej mi się zrobiło że nie tylko ja lulam
                                                    małego do spania.
                                                  • jogaj Re: ;))) 07.12.04, 10:44
                                                    U nas juz calkiem dobrze,goraczka o dziwo nie wrocila,a lekarka mowila,ze
                                                    mozemy z nia walczyc 3 dni,jednak Szymon,ktory drugi raz w zyciu ma antybiotyk
                                                    i syrop przeciwgoraczkowy zareagowal natychmiast.
                                                    Oj ciagle mi niedobrze po tej glukozie,ale mam nadzieje,ze bedzie dobrze,wyniki
                                                    kolo 13,trzymajcie kciuki.
                                                    Buziaczki-Jola
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.12.04, 10:40
      Kasiu, ogromne gratulacje, dbaj o siebie i dobrze się odżywiaj. Powiem
      szczerze, że trochę zazdroszcze, z jednej strony bym chciała a z drugiej sie
      boje, bo musze pracować, wiadomo jakie czasy, a z dwojgiem to już gorzej, tym
      bardziej , ze 10 godz. jestem poza domem. Ale bardziej jestem na tak, mąż
      bardzo chce,(dwie koleżanki sa teraz w ciąży, jedna ma juz synka pół roku
      starszego od Matiego) na wiosne planujemyn remont mieszkania, a potem zabieramy
      się do roboty, planuje żeby urodziło sie na wiosne 2006, ale plany często nie
      wychodzą wiec zobaczymy.
      Mikołaj był u nas w niedziele, mały dostał od nas garaż do parkingu Wadera
      (który już ma)i armate z piłeczkami, musze powiedzieć, że prezenty przypadły mu
      do gustu, bawił się nimi cały dzień. My na Mikołaja nie robimy sobie prezentów.
      Jogaj, wiem co to zapalenie uszu, Mati juz miał 3 razy, w tym dwa razy jednego
      ucha, bardzo się boję przy każdym katarze, żeby wydzielina nie dostała sie do
      ucha. Na szcęscie nie miał ropnego zapalenia, ostatni razmiał we wrzesniu, tez
      zaczęło sie w nocy, płakał i brał sie za ucho, na pytanie co go boli pokazywał
      na ucho (na sczęście mozna się z nim dogadać i pokazał) rano od razu do lekarza
      i zapalenie dopiero się rozwijało, nie miał temperatury, także teraz jestem
      wyczulona. Jak miał pierwszy raz miał 4 miesiace i lekarka powiedziała, że
      mogła mu się woda dostać podczas kompieli, a ucho dziecka jest tak
      skonstruowane, że jak wleci to sama nie wyleci, zalega i może byc stan zapalny,
      ale jakos nie bardzo mi się chce w to wierzyć, a jak dzieci chodza na basen to
      też moze dostac się woda.
      Długo mie pisałam, bo nie bardzo mam czas, dużo pracy, w domu Mati nie da
      usiąść do kompa. Poza tym szukam prezentów pod choinkę, jeszcze pare mi brakuje
      i chce w tym tygodniu już wszystkie kupić. W sklepach zabawek coraz mniej a
      nowych dostaw ma już nie być, więc trzeba się spieszyć.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • jogaj Re: Gdzie jest Franca?? n/t 07.12.04, 10:45

        • part_two Re: Gdzie jest Franca?? n/t 07.12.04, 11:16
          Odpowiadam za Nią, bo pewnie nawet nie ma czasu przeczytać. Zapracowana jest
          okrutnie, bo to wiadomo okres przedświąteczny, ale zawstydziła mnie, że ma już
          prawie wszystkie prezenty.

          Sowa pocztowa
          • ewakop Re: Różności 07.12.04, 12:41
            Cześć,

            Kasiu, moje gratulacje !!!!!!!!!!! Dbaj o siebie i pisz często, jak się czujesz
            i jak maleństwo. A co z samochodem, dalej unieruchomiony ??????????

            Didi, to chyba przejściowy kryzysik, pomyśl o czymś miłym, o Świętach, o
            prezentach, o Sylwestrze, o nartach i od razu będzie weselej.

            Jolu, dobrze, że Szymon od razu zareagował pozytywnie na antybiotyk i na syrop.
            Życzę Ci, aby jak najszybciej minęło choróstko, bo Ty również umęczysz się przy
            chorowitku.

            Od rana dzisiaj mi popsuły humor dwie wiadomości, po pierwsze, nie będziemy
            mieli w tym roku w firmie bonów upominkowych na Święta, a po drugie będę
            pracowała w Wigilię. Mamy Styczniaków, która jeszcze ma zaszczyt pracować w
            Wigilię ???????? No cóż, takie jest życie, nie zawsze wiadomości są dobre.
            Zjadłam sobie za to 3 pralinki, które wczoraj znalazłam na biurku w pracy od
            firmowego Mikołaja i od razu zrobiło się sympatyczniej. Takie „docukrzenie
            organizmu” poprawia samopoczucie.

            Idę na obiadek, bo coś mnie głód chwyta, to chyba na zimę.
            • didi23 Re: Różności 07.12.04, 14:36
              Ewa nie jesteś sama ja tez pracuję w wigilię. Mialam sie odchdzać i nie jeść
              słodyczy wszystko do bani nie potrafie wytrzymać bez słodyczy mam coraz to
              słabszą wolę. Dietę mogę sobie odpuścic najwyzej zacznę moze ćwiczyc i cos mi z
              tego wyjdzie
              • ewakop Re: Wigilia 07.12.04, 16:19
                Didi, to możemy podać sobie rekę, odnośnie pracy w Wigilię.
              • jogaj Re: Różności 07.12.04, 16:26
                Hurrrrrra!
                130,2 moj wynik po glukozie,a norma po obciazeniu to chyba 140,zaraz zadzwonie
                do lekarza i wtedy bede na 100% pewna. Bardzo sie ciesze,ale wiem,ze nie moge
                przeginac ze slodyczami i innymi slodkimi rzeczami,zeby sie nic nie dzialo.
                Chyba Didi pisala o depilatorze,ja mam Brauna od chyba 8 lat i nic sie z nim
                nie dzialo,tfu tfu, przez ten czas.Jestem bardzo zadowolona z zakupu.
                Lece zjesc jakiegos mikolaja slodkiego smile)) choc tak naprawde po tej glukozie z
                rana nie mam ochoty na nic slodkiego.
                Buziaczki-Jola
                • socka2 Re: Różności 07.12.04, 18:42
                  hej dziewczynki i maluchy,

                  ciesze sie bardzo z wynikow testu Ludikun!!! Gratulacje!!! i oby wszystko szlo
                  super!

                  niestety nie mialam czasu na przejrzenie postow, o Kasi wiem od Joli.

                  U nas prawie ok, mam jakies problemy z zylami w dosyc nieciekawym miejscu,
                  zobaczymy co ginek w piatek powie, hemoglobina bardzo niska bo 11,2 , glukoza
                  po 50 g w porzadku, toxo nie aktywna, a slodycze wzeram a nie jem - nie moge
                  sie powstrzymac od niejedzenia ich surprised poza tym w moczu znalazly sie nie wiadomo
                  skad erytrocyty swieze czyli krew sad
                  u Pauli natomiast w moczu znalezli fosforany i nie wiem co to znaczy sad mowila
                  ze boli ja jak robi siusiu, ale teraz juz jest dobrze, nie narzeka, a ginka i
                  tak spytam co to jest.
                  Poza tym jest super, Paula jest zdrowa, wesola, duzo mowi, czeka na Mikolaja i
                  lale od niego (dostanie placzaca i smiejaca sie lale chou chou) - to prezent od
                  nas, w Potenzy juz czeka kuchnia i grajaca czesc farmy fisher price.
                  Do wloch wracamy 29 grudnia z berlina liniami niemieckimi - chyba nie
                  zbankrutuja tak jak air polonia.

                  pozdrawiam wszystkich i przesylamy caluski
                  Ania i Paula
                  • camilcia Re: Różności 07.12.04, 20:46
                    Kasiu, gratulacje!!! Ja nie robie następnego testu, poczekamy... zobaczymy...
                    Jolu, trzymajcie się, dużo zdrowia i sił. Cieszę się że ten cukier już lepiej.
                    Iwona, wzorcowe zdjęcia, czy wzorcowa córcia wink? dzięki, a Wojtuś rzeczywiście
                    strasznie biedny z tym noskiem, dobrze że się tak szybko zagoiło.
                    Mikołajek nie obchodzimy, tylko wyciągnęłyśmy z Mają malutką choineczkę a
                    dzisiaj już zrobiłyśmy pierniczki – w całym domu tak pachnie, że już się chce
                    choinkę ubierać. Zamieszczę zaraz zdjęcia jak Maja robi ciasto i pomaga smile
                    Kini, nie dziwię się że masz dosyć alergii, ostatnio oglądałam zdjęcia Mai z
                    Wielkanocy i byłam w szoku – już zapomniałam jak ona strasznie wyglądała i jak
                    nam było ciężko trzymać dietę.
                    Monika, zgadzam się! Ludzie oszaleli! Wykupili wszystko, ledwo udało mi się
                    znaleźć dla Majki toaletkę, obdzwoniłam pół Polski wink bo podobno w hurtowniach
                    już nie będzie do świąt i liczyłam na to że komuś została (no i na szczęście
                    znalazłam). Może każdego już zmęczyło robienie zakupów na ostatnią chwilę i
                    postanowili w tym roku wcześniej? Hi hi
                    Didi, ja też swojego czasu marzyłam o tym żeby w Polsce kobiety mogły być
                    spokojnie na wychowawczym, bez obawy o utratę pracy, o to że jednak jedna
                    pensja to mało i trzeba dorobić. Dla mnie równouprawnieniem wcale nie jest to
                    że kobiety rodzą dzieci i wracają do pracy, równouprawnienie to prawo do
                    decydowania o sobie, chcesz – pracujesz, chcesz – jesteś z dzieckiem, ale twój
                    mąż zarabia tyle że nie musicie się martwić, no i jeszcze to, że ludzie szanują
                    twój wybór, niestety wiele kobiet nie ma takiego wyboru. No ale, mi się udało
                    pogodzić jakoś, pracuję inaczej niż dawniej, jestem w domu do południa, a i tak
                    Maja czasem się budzi w nocy z płaczem ‘mama do pracy nieeee’. Przykro mi
                    wtedy, ale co robić... taki los.
                    Ja jeszcze nie mam prezentu dla moich rodziców, reszta już jest. My sobie nie
                    robimy w tym roku prezentów bo kupiliśmy laptopa i to jest nasz prezent, chyba
                    jeszcze obejmie i rocznicę ślubu wink
                    Po tych dzisiejszych pierniczkach tak mi się już chce świąt, że chyba wcześniej
                    ubierzemy choinkę, przynajmniej parę dni, bo my zazwyczaj w wigilię lub dzień
                    przed. Wigilii u teściów nie lubię, bo u nich właściwie jak zwykła kolacja,
                    tylko dania inne. U nas przygotowania do późna w nocy, każdy wystrojony, stół z
                    najlepszą zastawą i udekorowany, od paru lat przychodzi mojej mamy siostra,
                    moja ulubiona ciocia, z mężem i córką. Jest bardzo uroczyście, rodzinnie,
                    szczególnie. Każdy śpiewa/mówi wierszyk, żeby dostać prezent, dużo śmiechu. nie
                    mogę się doczekać...
                    Aniu, fajnie że się odezwałaś.
                    • camilcia Re: Różności 07.12.04, 21:03
                      kurcze, no nic mnie tak nie wkurza jak to że ktoś wkleja zdjęcie swojego
                      dziecka w cudzym wątku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      mają swoje? to o co chodzi?
                      • monikam1 Re: Różności 07.12.04, 21:31
                        Hej! uffff.... Kuchnia kupiona. W sklepie, kt. nie znoszę - tj. w Smyku. Taka
                        była ostatnia!!! 150 zł i żaden cud, ale i tak najlepsza z możliwych w tej
                        cenie - z piekarnikiem, lodówką i pudełkami np. mlekiem itp - jakś rncuska, ale
                        nawet nie zdązyłam jej się dobrze przjrzeć, bo została w garażu.
                        U nas dziś było mlowanie, a gosia cały dzien spędziła u dziadkówi była tym
                        zachwycona.
                        Gosia od 2 dni śpi bez dyda!!! Zato - uwaga - z Fixem Knora!!!! smile)))) Śpimy z
                        fixem, słoninką... smile))
                        Skrzynko! Czy to oznacza, że Zosia w ogóle nie jest zapisana do przedszkola???
                        Ja jestem niezadowolona, że w Wigili idziemy do pracy. Dali nam wolne za Święto
                        przypadające w sobotę. Wolałybysmy inny dzień, bo i tak nas zawsze puszczają po
                        10.
                        Tez polecam depilator Brauna i te mam go z 10 lat - choć ja depilację rzuciłam
                        w czasie ciąży i nie kusi mnie by do tego wrócić.
                        Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr......
                        Pozdrawiam
                        monika
                        • kingabd1 Re: Różności 07.12.04, 23:38
                          hej,

                          nie odzywalam się bo nie mialam dostepu do kompa. Ale już teraz jestem na
                          biezaco. Zuzia miala Mikolajki w przedszkolu i na widok Mikolaja strasznie się
                          rozplakala sad((

                          My z mezem poszlismy na Mikolajkowa kolacje i chcemy się wypusic na Romea i
                          Julie.

                          A w ogole to się rozchorowala i co najgorsze zlapala wirusa od madrego tatusia
                          który bez kurtki wychodzil na dwor i go przewialo. Wiec do konca tego tygodnia
                          siedziemy w domku. A szkoda bo Zuzia bardzo chetnie chodzi do przedszkola. Od
                          tygodnia chodzi tez na sniadania i ponoc bardzo ladnie je.

                          Pieklysmy tez pierniczki. Przednia zabawa. Wykorzystalysmy foremki od
                          ciastoliny i pierniczki mialy ksztalty krasnoludkow, krolewny sniezki i krola
                          lwa.

                          Kupilam jej dzisiaj drewniana stolnice i akcesoria (walek, mloteczek i cos tam
                          jeszcze) bo Zuzia to maniaczka ciastoliny i do tej pory korzystala z mojego
                          sprzetu.

                          Co do zasypiania to u nas tez nie wyglada to rozowo. Jak się z nia kladlam to
                          potrafila ponad godzine wakowac się po lozku. Wiec zaczelam ja stopniowo
                          pryzwyczajac żeby sama zasypiala. Najpierw w ciagu dniu kaldlam ja do lozka,
                          chwile się przytulalysmy i cos mi tam opowiadala a potem mowilam ze ide do
                          kuchni robic obiadek i zostawialam jej otwarte drzwi dawalam Lalusie i tak
                          zaczela zasypiac. Wieczorami jest gorzej, ale raz się uda a innym razem klade
                          się z nia. Tak w ogole to ja strasznie lubie momenty w lozku. Zuzia mi gaduli,
                          przytula się do mnie, caluje. Najgorzej jest jak to trwa straznie dlugo a ja
                          chce cos zjesc a czuje ze za chwile padne.

                          Ostatnio na powitanie rano jak tylko otworzy oczy Zuzia mowi do mnie „zieziobry
                          olke” co ma oznacza cytat z Seksmisji „Dzien dobry zastalem Jolke”.

                          Cos mialam jeszcze napisac ale wylecialo z glowy.

                          Buziaki
                          • didi23 Re: Różności 08.12.04, 07:19
                            Hejka
                            Ale dzis mi sie nie chciało wstać. Myślałam, że usne w autobusie. Jak ja
                            przeżyje ten dzień. Mam nadzieję, że nie usnę i nie spadnę z krzesła.
                            Dzięki za utwierdzenie mnie, że dokonałam dobrego zakupu.
                            Jala fajnie, że badania wyszly oki, a jak Szymon?
                            Aniu super, że się odezwałaś ale zmartwiłaś mnie swoimi badaniami, czy Ty się
                            za bardzo nie przemęczasz? Napisz koniecznie co Ci powiedzial gini i co z
                            badaniami Pauli.
                            Kamila jak napisalaś o tych pierniczkach to szukam zaraz Waszych przepisów i
                            jutro zarabiam ciasto a w sobotę piekę, a w piatek jadę do makro po foremki.
                            Mam pytanko, czy ciasto trzymałaś przez te 2 dni w lodówce czy w zamrażalniku?
                            Muszę wybrać sie w koncu po garaż dla brzdąca bo tez wykupią i bedzie klops.
                            Miłego dzionka
                            • jogaj Re: Różności 08.12.04, 08:20
                              Szymon dobrze,czasem tylko sie zlapie za ucho przez sen i powie,ze boli,ale tak
                              wyglada na calkiem zdrowego,temperatury juz nie mial.Dzis to ciezko mi
                              uwierzyc,ze mial taka wysoka temperaure w poniedzialek,to jak zly sen,tak
                              odlegle.
                              Od rana sie wkurzylam na mojego Zosia-samosia,siedzial na nocniku i robil kupe
                              wiec go ubralam (jak zwykle),po czym wstal i siam chcial wylac zawartosc
                              nocnika,zwykle mi pomaga,no i zanim zdazylam,to pol nocnika na podlodze,caly
                              kibelek zalany i Szymon tez,wrrrrrrrrrr Mycie,sprzatanie i przebieranie..Oj
                              potrafi mi zalatwic synek od rana atrakcje.
                              Buziaczki-Jola
    • franca1 zaczynam mieć obawy, że nie dotrwam do Świąt ... 08.12.04, 09:11
      ... ja chcę na urlop!!!

      Cześć Babki - staram się czytać, z pisaniem trudniej, poza tym ogarnął mnie
      iście filozoficzny nastrój, nerwowa atmosfera w pracy wkradła się do domu (jak
      ja tego nie lubię) i jakoś tak się pokręciło. Mam nadzieję, że Sowa przeżyje
      sobotnią kawkę ze mną? Sowo pewna jesteś, że dasz radę?

      Olga wkroczyła w etap "co to jest?" potrafi tak pytać w kółko, wszędzie i o
      wszystko.
      My chyba też zdecydujemy się ubrać wcześniej choinkę, bo Olga już nie może się
      doczekać i twierdzi, że marzy o choince i o samochodzie dużym pod choinkę.

      Moje ciasto na pierniczki jeszcze grzecznie leży w korytarzu i się ziębi -
      będzięmy piekły w następną sobotę. W zeszłym roku wycinałam pierniki Olki
      foremkami do piasku, zupełnie zapomniałam kupić foremki do ciasta.

      Podobnie jak Zuzia Olga uwielbia ciastolinę. Ostatnio przychodzi i
      trzyma "placek" i mówi, że zrobiła słonia smile

      Mikołajki - to głównie prezenty dla Olgi, dostała "Mysię", "Myszkę Klementynkę"
      (przepiękne ilustracje), i wcześniej kurnik do farmy. A pod choinkę
      czeka "Kuchnia" od nas i od moich rodziców. Pozostałe prezenty to niespodzianki.

      Kasiu gratuluję 2 kreseczek
      Jola rozumię, że Szymon już czuje się dobrze, a Twoje wyniki lepsze smile Ania
      dbaj o siebie i napisz co z Paulą.

      Kto wie co to znaczy "SITA"?
      • part_two Re: zaczynam mieć obawy, że nie dotrwam do Świąt 08.12.04, 10:30
        franca1 napisała:

        > ... ja chcę na urlop!!!

        A ja na emeryturę !!!

        > Mam nadzieję, że Sowa przeżyje
        > sobotnią kawkę ze mną? Sowo pewna jesteś, że dasz radę?

        Spoko, spoko, Sowa nie jedne upadki i wzloty przeżywała, a i "pofilozować" też
        potrafi.

        > Kto wie co to znaczy "SITA"?

        Pewnie sitko byłoby zbyt oczywiste ? wink

        Aniu, dobrze, że jesteś. Oszczedzaj się teraz, gdy rodzinka koło Ciebie i jest
        się komu Paulą zająć. Korzystaj. A tak w ogóle, to nam jeszcze nie zdradziłaś,
        czy to będzie dziewczynka, czy chłopiec, hmmm ?

        Zdrówka wszystkim, a zapracowanym Mamom wytchnienia
        Buziaki,
        Sowa
        • part_two Różności 08.12.04, 10:53
          Jeszcze zapomniałam, Kamila, mnie też to wnerwia.
          Mam ochotę wleźć takiej babie na wątek jej dziecka i powysyłać 50 przypadkowych
          zdjęć. Mi jakieś babsko wrzuciło dwa duże zdjęcia swojego dziecięcia, zamiat
          dać linka. Wrrrrrr...

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8769311&v=2&s=0
          • jogaj Re: Różności 08.12.04, 12:51
            U Ani wiadomo,ze bedzie chlopak smile
            Mnie tez wkurza wklejanie zdjec dzieci do watkow,to calkiem bez sensu.
            Ja mam dzis jakis newowy dzien,wszystko mnie wkurza.
            Franca i Sowa zycze wytrwalosci w pracy,szkoda tylko,ze w swieta tak malo
            wolnego,ale pewnie i tak odpoczniecie.
            Buziaczki-Jola
          • skrzynka3 Re: Różności 08.12.04, 13:01
            Hej! Jolu jak dobrze ze glukoza wyszla ok i Szymkowi lepiej wink))
            Ania witaj jak milo Cie poczytac wink)
            Mnie tez wnerwia wklejanie zdjec do cudzych watkow czasem ogladam i dluzsza
            chwile nie moge zalapac o co chodzi ze nagle dzieci jakby nie te crying(
            My wczoraj zaczelismy robic kartki swiateczne smile)
            Franca trzymaj sie dzielnie, dasz rade i tylko spokoj moze Cie uratowac (i Twoj
            przyrodzony optymizm) Milej soboty z Sowka wink)
            Didi nie daj sie chandrze ale mnie tez czasem ciezko zwlaszcza jak Zosia chora
            a ja zamiast Ja tulic ide do cudzych dzieci crying((
            Jola moj Zos-Samos wczoraj bawil sie z chlopcami u nich w pokoju i w pewnym
            momencie Henio przybiegl ze maja problem bo Zosia zrobila kupke -okazalo sie za
            przytaszczyla nocnik siadla wsrod klockow zrobila co trzeba i poszla sobie
            podciagajac majtki bez podcierania sie oczywiscie wink))
            Moniko no niestety tak wyglada ze Zosia byla zapisana do przedszkola ale nie
            jest bo sie komus cos odwidzialo. Dosc mnie to wnerwilo (na tyle ze wcale nie
            wiem czy chce walczyc o wpisanie Jej z powrotem co pewnie dalo by sie po starej
            znajomosci zrobic)Na razie rozmawiam w innych przedszkolach i przeliczamy kase.
            Mialam cos jeszcze napisac i wylecialo mi.
            Gratuluje wszystkim udanych zakopow prezentowych wink))
            A nas juz trzynastego (a wlasciwie przelozone na 12) czeka pierwsza porcja
            wzruszen -drugie urodziny Zosi.
            Buziaki lecimy po Henia Skrzynka
            • part_two Re: Różności 08.12.04, 14:28
              Ja oczywiście najbardziej aktywna, jak mam dużo pilnej pracy, za którą nie wiem
              jak się zabrać. No po prostu brak mi natchnienia. Byłyśmy z koleżanką na
              drineczku, ale też nie pomogło wink)) No po prostu nie wiem, jak to zrobić i
              już.
              Aniu, gratuluję parki. Ale Wa się, dziewczynki super ułożyło. Cicho, ty
              Zazdrościo, ty ! Cicho !
              Skrzynka, dzięki wielkie za życzenia, na pewno początek weekendu będzie super,
              bo Iwo po prostu szaleje za tymi zajęciami.
              Strasznie mi przykro, że Zosia źle się czuje, ale na pewno pod czujnym okiem
              Mamy szybko wyjdzie na prostą. Jak zwykle opowieść o Zosinej kupie rozbawiła
              mnie do łez. Choć szerze Ci współczuję sprzątania. No, no, no , pierwsza
              dwulatka wśród styczniaków. Super.

              Buziaczki
              Sowa
              • skrzynka3 Re: Różności 08.12.04, 15:20
                Sowko Zosia odpukac zdrowa fragment o tym ze ja zostawiam jak jest chora byl
                ogolna refleksja w odpowiedzi na rozzalenie Didi -ze mnie tez czasem ciezko i
                wolalabym (gdyby nie inne okolicznosci) byc z Nia caly czas w domu i dopada
                mmnie to zwlaszcza kiedy musze ja zostawic chora.
                Zosiowa kupka nie byla najgorsza (wystarczylo przebrac Samosie i "zutylizowac"
                zawartosc nocnika wink))) Joli za to wspolczuje z calego serca -chyba tez bym nie
                wytrzymala spokojnie i delikatnie mowiac "pozrzedzila" na "Samosia" wink)) Buzka
                Skrzynka
                Ps a teraz dla odmiany ide po Stasia wink)))
                • jogaj Re: Różności 08.12.04, 15:59
                  Ja dzis mam zly dzien i czuje sie zla matka,nakrzyczalam na Szymka i strasznie
                  zle mi z tym crying((((((
                  Sowa u nas na razie na 60% dziewczynka,ale mnie wszystko jedno kto
                  bedzie,jedneho dnia chcialabym synka,drugiego coreczke smile
                  Mam nadzieje,ze juz Ci przyszla wena do pracy,a poza tym pewnie zaraz koniec
                  pracy.
                  Skrzynka jak sie zsynchronizowaly dzis w temacie "kupa" nasze Samosie.
                  Najgorsze,ze znowu dywanik z lazienki do prania.
                  Moj spioch jeszcze spi,to juz 2,5 godziny,ale pewnie odsypia noc,bo wczoraj
                  zasnal po wielkich bojach dopiero o 22.30,a dzis juz 7.15 sie obudzil. Dla mnie
                  to dziwne,ze on im pozniej pojdzie spac tym wczesniej wstaje.
                  Zaczelam tez porzadki i umylam jedno okno,bede powoli myc po jednym,choc nie
                  wiem czy to nie za wczesnie,bo u mnie strasznie brudza sie okna z zewnatrz.
                  Buziaczki-Jola
                  • paty_mama_olenki Re: Różności 08.12.04, 19:49
                    Witajcie,

                    Widze ze nastroje przedswiateczne juz kroluja.
                    Acha! W pierwszych slowach mego listu mialam pogratulowac Kasi dwoch
                    kreseczek!! GRATULACJE!! Dbaj o siebie i czekamy na relacje.
                    Jola nie miej wyrzutow sumienia (latwo sie mowi, ja tez zawsze mam) Jestes w
                    stanie usprawiedliwiajacym wachania nastroju. Ja nie w ciazy a tez mi sie
                    zdarza miec gorszy dzien. Ta szarosc za oknami nie nastraja najlepiej. Dobrze,
                    ze Szymonowi juz lepiej. Ucaluj go od nas mocno i uwazajcie na uszko.
                    Aniu mam nadzieje, ze wizyta u gina troche Cie uspokoi i, ze sie okaze, ze te
                    wyniki nic zlego nie oznaczaja. Trzymajcie sie dzielnie.
                    Dziewczyny glowy do gory! Swieta tuz tuz. Kamila my wczoraj tez ciasto na
                    pierniki zakrecilysmy wg Twojego przepisu. Na zdjeciach widzialam, ze Ty reka
                    zagniatasz a ja mikserem je potraktowalam, ale to chyba bez znaczenia dla
                    smaku wink A jeszcze pytanko : bo ja czesc chce na choince powiesic. Czy dziurki
                    musze zrobic przed czy zaraz po upieczeniu, czy kiedy? Jutro chyba zaczniemy
                    piec.
                    My od wczoraj malujemy nasze wypieki z masy solnej. Pierwszy raz w zyciu
                    robilam taka mase. Powycinalysmy rozne ksztalty foremkami do ciastek,
                    zrobilysmy balwanki i aniolka.
                    Ola tez wielka fanka ciastoliny zwanej u nas "katiliaki". Ma rozne foremki,
                    walki i inne takie akcesoria i ciagle ciastka robimy.
                    Jak Was czytam to jestem troche przestraszona, bo my calkiem w tyle z
                    prezentowymi zakupami. Dopiero w przyszlym tygodniu sie wybieramy...chyba
                    jeszcze cos w sklepach dla nas zostanie wink
                    Tylko jeden prezent dla Rodzicow juz mamy zamowiony. Tradycyjnie kalendarz z
                    Ola wink W zeszlym roku to byl, osmielam sie stwierdzic, najwspanialszy prezent
                    jaki dostali. Byli niesamowicie wzruszeni. Az mieli lzy w oczach. No i dla Mamy
                    mam zamowiony tylko go musze odebrac...u Kini smile))
                    My ostatnio zaniedbalismy przedszkole troche, bo mialam troche obowiazkow, a
                    Ola sama nie zostaje. Poza tym troche pozno wstajemy i zanim sie wygrzebiemy to
                    dzieci ze zlobka maja obiad i lezakowanie i sie Ola nie nabawi z nimi.
                    Dzis Ola pokazala, ze zna teksty ze Shreka na pamiec!! Meczymy obie czesci na
                    zmiane...ja osobiscie wole jednak jedynke. I musze przyznac, ze polski dubbing
                    jest znacznie lepszy od oryginalu. Nie pasuje mi Mayers na Shreka.
                    A przy okazji mi sie przypomnialo: Skrzynka my tez nalezymy do fanow Bonda. Maz
                    marzy o calej kolekcji na DVD...ale chyba napierw musze trafic w Lotto wink Ale
                    ostatni Bond to poprostu katastrofa. Fleming sie chyba w grobie przewraca na
                    tego zmatrixowanego Bonda, ktory stracil gdzies swoj polot i finezje.

                    No ale nanudzilam...

                    Pozdrawiamy serdecznie
                    Patrycja z Olenka
                    • camilcia Re: Różności 08.12.04, 21:17
                      Paty, ja też najpierw robiłam mikserem, ale ponieważ ja już dla całej rodziny
                      masówkę piekłam to mi się w niczym nie mieściło i resztę zrobiłam ręką. Dziurki
                      robię po upieczeniu, można i przed, szczególnie w małych ciasteczkach bo potem
                      mogą się kruszyć. Ciasto leżało w lodówce od wieczora późnego do 11. trzeba
                      pilnować, ja trochę tacek przypaliłam, tak szybko się pieką.
                      Napisałam do moderatora Zobaczcie i poprosiłam o usunięcie postu ze zdjęciem
                      obcego dziecka. Wyjaśniłam grzecznie o co chodzi i że rozumiem, że mogę kogoś
                      urazić, ale jestem naprawdę wściekła i w końcu to wątek Majuni. No i dziś już
                      postu nie ma, hura!
                      Magda, byle do świąt, ja też sobie tak myślę, a przenieść nerwy z pracy do domu
                      jest bardzo łatwo. Jolu, nie przejmuj się, masz prawo być zmęczona albo nerwowa.
                      SITA to system nauki podświadomej, ale od czego to skrót? Nie wiem, jak znajdę
                      chwilkę to poszukam. Uczą tą metodą np. języków, polega na wprowadzeniu się w
                      stan odprężenia, zakłada się okulary i czujnik oddechu itd., i włączają kasetę
                      np. z lekcją języka i podobno to wszystko podświadomie zapamiętujemy. W każdym
                      supermarkecie kiedyś było można spróbować. Osobiście nie wierzę, ale nie jestem
                      w tym ekspertem.
                      Skrzynko, jak to zabrzmiało – 2 latka! Aż spojrzałam na Maję i nie mogę
                      uwierzyć...

                      To jeszcze sobie pomarudzę, zmęczona jestem, w dodatku w niedzielę idę do
                      pracy, nie chce mi się jak nie wiem co, chcę wolne!!! Natychmiast, albo jakąś
                      gosposię co w domu wszystko zrobi. No dobra, na ziemię smile

                      życzę Wam dziewczyny zapału do pracy i życia, sobie zresztą też.

                      Maja mnie woła 'Kamilaaaaa, kamilaaaaa!'
                      pa pa
                      • didi23 Re: Różności 09.12.04, 07:17
                        Hejka
                        Jak dobrze, że dzis czwartek. Dzis chcę zarobic ciasto na pierniczki i moze
                        jutro albo w sobotę je upieke, chyba nic się nie stanie jak ciasto poleży do
                        soboty w lodówce co? Mam nadzieje, że mi ciasteczka się za bardzo nie przypala
                        bo mój piekarnik bardzo przypala. Musże też koniecznie zrobić rogaliki
                        migdałowe są super spaczne i proste do zrobienia, a smakuja bosko. Są o niebo
                        lepsze niz kruche ciasteczka. Paier juzzakupiłam do wypieków, musze kupic tylko
                        miód i śmietane, a w necie wyczytalam, zeby pierniczki były brazaowe to dodaje
                        sie kakao, częśc zrobie jasnych, a częśc ciemnych.
                        Miłego dnia.
                        • didi23 Re: Różności 09.12.04, 08:54
                          Kamila mam pytanko czy masło, miód, cukier i przypraw gotujesz tak jak w
                          przepise Magdy czy po prostu miszasz? Nie chcę nic schrzenic i dlatego tyle
                          pytam
                        • sewerynki Re: Różności 09.12.04, 09:07
                          witam o poranku szybciutko.
                          camilica - sprobuje robic pierniczki. Na zdjeciach robicie pierniczki czy inne
                          ciasteczka, bo jak robicie inne to ja bardzo prosze o przepisy sprawdzone. Na
                          kruche np. Mi czesto wychodza za twarde.
                          Jolu - ciesze sie ze wy juz lepiej. pamietam jak smialysmy sie z kolezanka ze
                          ona nie wie co to jest kaszel i wymioty u dziecka, a ja co to bol ucha. Dla
                          mnie goraczka i lecace przez rece dzieco to zawsze jest wielkie przezycie.

                          wczoraj wojtek u tesciowej dzien zniosl dzielnie. Trudny byl poranek bo
                          musielismy go obudzic o 6 rano - byl wsciekly, plakal i nie wygladalo to
                          ciekawie. Na dodatek popsulam zamek blysk. w jego kurtce zimowej, dzis musimy
                          zaniesc do naprawy. Ale u mamy bylo w porzadku nie plakal ani nic. Mama opisala
                          go że jest to dziecko z uzależnieniem. Mówi ze jest terrorysta i ze musimy coś
                          z tym zrobić. Jego narkotykiem są piosenki na kasetach lub CD. Tylko wybrane.
                          Ostatnio moze być HD, kołysnanki o każdej porze dnia i TGD. Nawet Arka Noego
                          jest be. I jest szaleństwo i płacz kiedy kaseta się skończy lub jest cisza.
                          Macie pomysły na odwyk?
                          Tunel z Ikea się podobał ale zajmuje trochę dużo miejsca.
                          Z zakupów udało mi się wczoraj - kawa z Pożegnania z Afryką dla szwagierki,
                          gazetnik (śliczny) dla mamy, figurka Żyda z groszem dla ojczyma i pacynki w
                          Rossmanie dla młodego. I załatwiłam Urząd i dzis już mam ok z firmą. Byłam
                          również u kolegi chiropraktyka na poprawianie mojego kręgosłupa, gdyby bóle
                          głowy były od tego. Przedwczoraj i dzisiaj nie bolała mnie głowa - sukces. Ale
                          dziś ostatnia pigułka i to może być ciężki okres.

                          Mąż ma zajęcia więc weekend samotny - ale w sobotę mamy Chanuka u mojej mamy co
                          oznacza dużo placków ziemniaczanych z gulaszem i prezenty (niby mikołajowe) dla
                          wnuków. Wojtek dostanie Little People pociąg.

                          Siostra trochę zmaga się z dziećmi. Dziewczynom odbija i to one są najbardziej
                          męczące. Mika - 3 latka chyba ma depresje z powodu pojawienia sie konkurencji,
                          jakbys Skrzyneczko miala jakies rady w tej kwestii ...?

                          No i trochę wam zazdroszczę. Tak cichutko - brzuszków i dzieci takich
                          komunikatywnych. Ech, idę do mojego szczęścia.
                          • jogaj Re: Różności 09.12.04, 09:54
                            Jak Wam zazdroszcze tych pierniczkow,pierwszy raz zaluje,ze nie mam piekarnika.
                            Wlasnie wymyslilam,ze moze u kumpeli zrobimy te pierniczki,tylko nie wiem co
                            ona na to,musze odnalezc przepis.
                            Wczoraj Szymon na wieczor mial 37 i mowil,ze uszko go boli,bardzo sie krecil w
                            nocy,chyba niepotrzebnie go wykapalismy.On tak kocha sie kapac,ze juz nam bylo
                            go zal. Na pewno jak wyzdrowieje pojde z nim do laryngologa.
                            Paty nie przejmuj sie ja tez nie mam jeszcze prezentow dla niekogo.
                            Wczoraj przyleciala z Angli moja kolezanka,z jej mama nie jest najlepiej. Z
                            jednej strony ciesze sie,ze przyjechala,ale z drugiej strony bardzo martwie sie
                            o jej mame.
                            Iwona to chyba normalne,ze dzieci sa zazdrosne o pojawiajacego sie malego babla
                            w domu,trudno jest im zrozumiec,ze nie sa najwazniejsze i mama zajmuje sie
                            wiecej kims innym. Teraz potrzebuja duzo cierpliwosci i okazywania milosci
                            starszym dzieciom w miare mozliwosci.Mnie tez to na pewno czeka.
                            Buziaczki-Jola
                            • part_two Re: Różności 09.12.04, 10:51
                              Hejka !
                              Wena do pracy wczoraj nie przyszła, więc dziś jest więcej. Ale nic to, Baśka,
                              nic to.
                              Skrzynko, no to rzeczywiście naplątałam z tą Zosią ,to dobrze, że się czuje w
                              porządku.
                              Jola, jeśli nie macie piekarnika z powodów przestrzennych, to polecam opiekacz
                              DeLonghi z termoobiegiem. Piekę w nim pyszne ciasta, mięsa, a mąż nawet robił
                              bezy, mniami.
                              Co do zazdrości starszego dziecka, to mam fajny artykuł na ten temat.
                              Zainteresowanym mogę podesłać. Podobno to takie uczucie, jakby Twój mąż wziął
                              sobie nową, młodszą żonę, oddał jej Twoje sukienki, a wszyscy przychodzili i
                              interesowali się tylko nią i mówili : "Jaka ona śliczna" i pytali, czy Ty ją
                              kochasz. Taaaa... jasssssne, mój ssssskarbie.

                              Pozdrawiam
                              Sowa

                              P.S. Wrzuciłam parę nowych zdjęć. Potem dorzucę jeszcze Mikołajki w Zielonej
                              Ciuchci
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8769311&a=18399594
                            • kini_franio Re: Różności 09.12.04, 11:01
                              Oj, dziewczyny ale tempa nabrałyście i takie szaleństwo pierniczkowe
                              zapanowałosmile))My wybieramy sie do sklepu ze zdrową żywnoscią po niezbędne
                              artykuły i tez spróbujemy tego wypieku wg własnych możliwości. Z foremek też
                              planowałam korzystać tych ciastolinowychsmile))i nie tylko może jakieś jeszcze
                              zdobędę. Jola no mam nadzieję, że wyjdziecie z tego szybko, nie znam się na tym
                              ale moze z tym kąpaniem to poczekajcie troche. Sewerynki- o moim Franku też
                              mówią ze terrorysta mały i że dyscypliny mu brakuje, mowie Wam niektórzy to sie
                              nagadająsmile. My po wczorajszym sądnym dniu - noc nieprzespana była, F. płakał i
                              histeryzował, chyba nadmiar wrażeń do tego zaczał sie chyba z nerwów drapac i
                              tak usnęliśmy ok. 6.00, a od rana sąsiedzi wiercili do godziny 20.00!!!! Głowa
                              mi pękała, Franka w końcu wywieźliśmy do babci, cały dzień nie spał, usnął w
                              drodze do domu w samochodzie, i to z pełną pieluchą!!!, trzeba go było budzić,
                              pupa odparzona, F. wściekły i głodny, potem się tak rozbawil że za nic nie
                              chciał się do łózka poożyć. Oj trudny to był dzień, dodajcie jeszcze do tego
                              generalne porządki.... Prezenty mam narazie w głowie - chociaż tosmile))Franca czy
                              Ty przypadkiem kiedyś nie wspominałaś o albumie ze starymi samochodami -
                              poszukuję takowego?
                              Didi trzymaj sie, mam nadzieję ze znajdziesz chwilkę na odprężnie!!! Jolu a złe
                              dni w Twoim stanie to chyba nic dziwnego, nie przejmuje sie zanadto!!
                              Skrzynka, Zosia rozbroiła mnie swoją nocnikową akcją smile))
                              Franca mam nadziję że to chwilowy spadek formy i już jest po wszystkimsmile)
                              Franek odgląda juz chyba z 100 raz Kubusia, jeszcze trochę i zaczniemy malować
                              pisanki, juz spiewamy wszyscy "Pisanki bawią nas!!!"
                              ok. uciekam do sprzatania
                              • camilcia Re: Różności 09.12.04, 11:41
                                jeszcze o pierniczkach, ja nic nie gotuję, wkładam masło cukier i miód
                                (rozpuszczam w mikrofalówce żeby był płynny, ale nie gorący bo się masło zważy)
                                mieszam to, do tego przyprawy, proszek, śmietana, mąka, (nie wiem czy jeszcze
                                coś nie pamiętam) do lodówki na tyle ile akurat wyjdzie, tzn teraz robiłam
                                następnego dnia, ale czasem czeka długo aż się zabiorę.
                                miłego kucharzenia smile
                                maja znowu u teściowej, ja cały dzień w pracy, kurcze, doszło do tego że
                                nienawidzę jej tam zawozić i zastanawiam się nad jedną nianią, może Maja płacze
                                bo w sumie zostaje z tyloma osobami - pon i czw - teściowa, środa moja
                                ciocia , piątek niańka, reszta godzin po południu jest Marcin więc się
                                zamieniamy on przychodzi ja wychodzę, może jakby była to jedna osoba to by coś
                                pomogło sad do chrzanu to wszystko
                                • franca1 Re: Różności 09.12.04, 12:01
                                  Kini album ze starymi samochodami to był jeden z moich pomysłów, ale w końcu
                                  zdecydowałam się na książkę o projektowaniu ogrodów i budowaniu
                                  stawków/basenów/potoków w ogrodzie - bo mój P. roztacza przede mną ciągle wizje
                                  jaki piękny stawek będzie nieopodla werandy, której jeszcze nie mamysmile Niech
                                  się dokształci. Proponuję poszperać w: internecie, na allegro i w dobrej
                                  księgarni, ja zazwyczaj trafiam do empiku.
                                  My dla babć od Olgi też mamy zamówione kalendarze (czekam na projekt).

                                  Moja forma ... Mnie uleczyć mogą tylko święta i trochę odpoczynku, ale poza tym
                                  to zdecydowanie lepiej. Olga na pytanie kim jest odpowiada "żabusią mamusi".
                                  Wczoraj przez sen powtarzała "Tany, tany" (wieczorem zażyczyła sobie żebym
                                  założyła jej kurtkę i chciała jechać na tańce), a dzisiaj watała o 6 i zaczęła
                                  tańczyć.

                                  A SITA to w słowniku Olgi znaczy choinka smile

                                  W styczniu chyba będę musiała wyjechać na całe 11 dni i mam już prawie
                                  rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony chciałabym jechać, z drugiej, oj jak ja
                                  będę tęskniła za moją żabcią, z trzeciej strony może uda mi się wykręcić z
                                  jednego wyjazdu i nie będzie mnie tylko 4 dni ... Muszę to przemyśleć.

                                  I jeszcze jedno nurtujące mnie pytanie czy wszystkie styczniaki w przyszłym
                                  roku idą już do przedszkola? I czy w związku z tym planujecie wysłać je o rok
                                  wcześniej do szkoły?

                                  W niedzielę czeka nas ostatnia wyprawa po prezenty i maraton po sklepach - na
                                  samą myśl o tych wszystkich tłumach przechodzą mnie ciarki ... Brrr


                                  Kolor pierniczków - didi jak dodasz sporo przypraw to one też zabarwią
                                  pierniczki na ciemniejszy kolor. Ja też już nie mogę doczekac się jak zacznę je
                                  piec - uwielbiam ten zapach, który roznosi się po całym domu. Ja dodatkowo
                                  część jeszcze polukruję.

                                  Macie może sprawdzony przepis na świąteczną rybkę? Ja jak zwykle mam wielkie
                                  ambicje kulinarne i dzisiaj idę zamówić sobie ryby w moim ulubionym sklepiku.

                                  A poszukuję książki (przewodnik/album/wsponienia) o Włochach możecie jakąś
                                  polecić?

                                  Camilcia właśnie przeczytałam Twój post, u nas "opiekunek" jest w sumie 5 ze
                                  mną i czasami Olga rano płacze jak ja wychodzę, ale to jest raczej żal, że idę
                                  do pracy i ją zostawiam, a nie dlatego, że ta czy inna osoba z nią będzie.
                                  Zdarza jej się powiedzieć "bacia nie!", ale potem szybko łzy wysychają, a żal
                                  mija. No ale może to też zależy od chcarkteru naszych maluchów. Np. na Olgę
                                  jakoś specjalnie nie wpływają odstępstwa od ustalonego rytmu dnia, świetnie
                                  dopasowuje się do potrzeby chwili i urozmaicenia jakie jej proponujemy. Co jest
                                  nieuniknione przy trybie życia jaki my prowadzimy.

                                  Magda

                                  Ale groch z kapustą wyszedł z tej mojej pisaniny, ale w końcu to też świąteczna
                                  potrawa, więć jak najbardziej w temacie
                                  • sewerynki Re: Różności 09.12.04, 13:53
                                    Ja tylko krótko. U nas też jest rotacja osób zajmujących się Wojtkiem, ja,
                                    Paweł, opiekunka 2x w tygodniu, jedna babcia 2x i druga babcia jeden raz. Ale
                                    nie niego chyba to źle nie wpływa odkąd pokochał nową opiekunkę.

                                    Co z przepisami na ciasteczka?
                                    • skrzynka3 Re: krotko 09.12.04, 18:15
                                      Hej ja tylko melduje obecnosc wink)))
                                      Jola nie daj sie,ja nie w ciazy i tez wydarlam sie dzis na Stasia na ulicy za
                                      bulki rozsypane po chodniku (staly numer sad((()
                                      Pedze przerabiac sie na wampa bo idziemy dzis na firmowa przedswiateczna
                                      imprezke i mam pelnic obowiazki "zony przy mezu" smile)) Skrzynka
                                      • monikam1 Re: krotko 09.12.04, 18:48
                                        Ufff.... My dziś z Gosią wędrowalysmy po sklepach i widziałyśmy prawdziwego
                                        mikołaja w konnym zaprzęgu!!! Ale przeżyciesmile))) Nie sanie - ale wóz. No ale i
                                        tak super. Ja chyba zadzwonię do mojej szkoły, bo mnie, Skrzynko, Twój
                                        przypadek z przedszkolem nieco zanipokoił. A na gosi rocznik juz zamknięty
                                        nabór od dawna!
                                        Magdo! Gosia nie wybiera się w przyszłym roku do przedszkola. Mnie jak poszłam
                                        do przedszkola przeniesli po 2 dniach z maluchów do średniaków młodszych i
                                        bardzo źle to wspominam. Niby chodziło o to, że byłam dość dobrze rozwinięta,
                                        ale chyba nie do końca była to prawda - bo jak pamiętam, w maluchach czułam się
                                        świetnie, natychmiast miałam fajne koleżanki, a w średniakach było fatalnie.
                                        Pomni tego doświadczenia moi rodzice nie zgodzili się, żebym pominęła zerówkę i
                                        poszła prosto do 1 klasy. Moze to był bład, bo jak konczyłam studia co rok było
                                        gorzej z pracą, ale jakoś przeżyłam. A Średniaki wspominam FATALNIE!!! To był
                                        koszmarny okres w moim życiu. Może to tez były takie czasy i teraz pewnie
                                        przedszkola są inne. Ale Gosia pójdzie do przedszkola dopiero w 2006.
                                        Kamilo! Dzięki za podpowiedź z modreatorem - ja mam na zobaczcie Gosi cycatego
                                        elfasmile)) Tez go usunę - bo dzieci przeszkadzają mi mniej, ale ten elf budzi u
                                        mnie niesmak.
                                        Pozdrawiam
                                        Monika
                                        • jogaj Re: krotko 09.12.04, 19:26
                                          My tez sie jeszcze do przedszkola nie wybieramy.
                                          Mnie tez przeniesli,bo niby wyprzedzalam rowiesnikow,ale potem chodzilam
                                          jeszcze do zerowki w szkole,zeby isc razem z moim rocznikiem do szkoly.
                                          Niczego nie zaluje,nie mam zlych wspomnien,ale ja i tak bede w domu wiec Szymon
                                          pojdzie do przedszkola jak bedzie mial 3,5 roku,a nie 2,5 roku. Tak mysle
                                          teraz,ale co bedzie czas pokaze.
                                          Skrzynka bawcie sie dobrze na imprezie.
                                          Jola
                                          • paty_mama_olenki Re: krotko 09.12.04, 20:39
                                            Witajcie,
                                            Kamila Twoj post dopiero teraz przeczytalam, a pierniczki upieklysmy. Ja tez
                                            mieszlam na zimno, a miod mialam taki lejacy sie wiec nie musialam go
                                            rozpuszczac. Dziurki zrobilam przed pieczeniem, bo najpierw upieklam partie i
                                            sprawdzilam czy sie da zrobic dziurki i po chwili jak ostygly bylo trudno.
                                            Teraz tylko pytanko mam kiedy je lukrowac? Jak juz zmiekna? Czy teraz lukrowac
                                            i z tym lukrem maja lezec i mieknac? W smaku pycha..tylko faktycznie moglam
                                            dodac troche kakao to bylyby ciemniejsze.
                                            No to zycze Wam dziewczyny udanych wypiekow smile
                                            Moja Ola tez mnie wola czasem tongue_outacicia...bo moja mama tak mnie czasem wola jak
                                            jej sie nie chce po schodach wchodzic i Ola podlapala smile

                                            pozdrowionka
                                            Patrycja
                                            • didi23 Re: krotko 10.12.04, 08:14
                                              Ja jak zwykle na chwilke zanim zaczne na dobre pracować. Wczoraj upiekłam
                                              rogaliki kruche na 78 sztyk zostało ok. 50 bo mój ślubny sie do nich dorwał.
                                              Zarobiłam ciasto na pierniczki i chyba dzis będę je piekła tylko mam mały
                                              problem z formkami bo mam tylko jedna ale są jeszcze szklanki i moze cos sama
                                              powycinam. Co do zostalawania to z Dawciem rano jest T. potem co drugi dzień
                                              maja dyzury babcie i Dawcio czasami jak to napisalam Magda mówi baba nie ale
                                              potem cieszy sie jak babcie przychodzą. Co prawda zawsze jet płacz jak wychodze
                                              ale to jest od jakiegos czasu i jak zostaje z T. bo jak śpi raem ze mną u mojej
                                              mamy to nie płacze. Właśnie dlatego moje rozterki i przygnebienie, żem musze
                                              pracować. Nie mam kiedy wybrać się nawet na zakupy po prezent dla Dawcia, moze
                                              w weekend podjadę. Oj chciałabym mieć troche czasu na różne rzeczy musżep
                                              rzemysleć jak sobie zosrganizwoać czas, żeby jak najwiecej wygospodarować dla
                                              Dawcia i też dla siebie na powtórzenie niemca.
                                              Miłego dnia
                                              • didi23 Re: krotko 10.12.04, 08:15
                                                Co do przedszkola to Dawcio ma przerwę do wiosny a potem pójdzie i do szkoły
                                                pójdzie ze swoim rocznikiem, nie wcześniej.
                                                • ewakop Re: krotko 10.12.04, 08:56
                                                  Cześć,
                                                  Aż mi wstyd się przyznać, że ja na Święta nie przyrządzam żadnych potraw i nie
                                                  robię wypieków. Moja teściowa jest mistrzynią kuchni. Przyrządza wszystkie
                                                  potrawy ad A do Z. Ona jest niesamowita, potrafi wyczarować takie pyszności, że
                                                  ja nawet nie próbuję się wychylać. Żebym nie wiem co robiła i jak się starała,
                                                  to moje dania są tak blade i nijakie, że nawet nie próbuję stawać w konkury. Po
                                                  za tym przyrządza tego takie ilości, że później nikt nie zdoła tego przejeść.

                                                  Natomiast moja kuchnia to atrapa. Mam piekarnik ( co prawda od września), który
                                                  ani razu nie był użyty. Może trzeba go w końcu wypróbować. Jolu, zapraszam do
                                                  mnie na pieczenie pierniczków !!!!!!!!!!!!!!

                                                  Ja też chcę wysłać Adasia do przedszkola od września. U nas zapisy są podobno
                                                  od kwietnia. Do szkoły kiedy pójdzie, to jeszcze zobaczymy. Ja nie chodziłam do
                                                  przedszkola i w związku z tym, jestem uboższa o wspomnienia z tego okresu.

                                                  Właśnie dostałam maila do koleżanki z Cypru. Przylatuje do Polski na Święta i
                                                  zabawi tu 2 tygodnie. Ale mnie ucieszyła tą wiadomością!
                                                  • camilcia Re: krotko 10.12.04, 10:17
                                                    przydalby mi sie porzadny kop z rana, nie moge sie rozpedzic...
                                                    musze dzisiaj wyslac paczke do stanow, koszmar - maja tyle regul, jedzenia nie
                                                    (a zawsze wysylalam suszone grzyby) kosmetykow nie, tego tamtego i owego, az
                                                    sie odechciewa wogole wysylac, trzeba w dodatku wszystko dokladnie opisac na
                                                    paczce, a przeciez to prezenty to niespodzianka ma byc. ech... poza tym glupio
                                                    jest kupowac prezenty biorac pod uwage ile beda wazyc, bo juz kiedys sie
                                                    zdazylo ze za wyslanie zaplacilam 2x wiecej niz za prezenty sad
                                                    ja bede jeszcze robic zakupy prezentowe we wtorek, bo M musi jechac do W-wy i
                                                    my z nim. przy okazji mam zamiar odwiedzic stare kąty i znajomych, ciekawe jak
                                                    sie z tym wszystkim wyrobię.
                                                    ok, ide wieszac pranie
                                                  • part_two Re: krotko 10.12.04, 10:41
                                                    Hejka !
                                                    Co do przedszkola, to ja nic nie planuję na sztywno i zawsze będę dostosowywać
                                                    plany do wygody Iwutka. Na razie myślałam, żeby poszedł we wrześniu do
                                                    przedszkola i dwa razy zaliczył grupę najmłodszych dzieci (tak mi doradziła
                                                    kierowniczka przeszkola). Potem byłby już w swojej grupie aż do pójścia do
                                                    szkoły w .... 2010 roku, jeeeeny, to jakaś fantastyka wink
                                                    Ale jeżeli we wrześniu nie będzie jeszcze gotowy do przedszkola, np. nie
                                                    zacznie do tego czasu mówić, to po prostu poczekamy jakieś pół roku... może
                                                    rok. A nawet jeśli pójdzie i potem powie, że nie chce chodzić, to też
                                                    przerwiemy.
                                                    Ewa, zazdroszczę teściowej wink
                                                    Kasia, jak impreza ? Ja ostatnio robiłam za "żonę przy mężu" w środę, bo była
                                                    impreza w Sheratonie. Jedzonko, jak co roku było świetne, ale brakowało tańców.
                                                    Moim zdaniem oczywiście, bo ile można stać, jeść i gadać wink))) Ale wigilijną,
                                                    to mają już bez partnerów, a szkoda, bo ma być recital Krystyny Prońko.

                                                    Buziaczki piątkowe
                                                    Sowa
                                                  • jogaj Re: krotko 10.12.04, 12:56
                                                    No ja tez nic wlasciwie nie robie na swieta,my spedzamy swieta u moich
                                                    rodzicow,moja mama swietnie gotuje,ja jestem tylko pomoca. Spedzam u rodzicow
                                                    przed swietami dlugie godziny i kroje,mieszam,biegam do piwnicy,dodaje wedlug
                                                    podpowiadan mamy,wiec niby robimy razem,ale sama nic bym nie zrobila i na pewno
                                                    nie takie pyszne. Natomiast w zeszlym roku na Wielkanoc moi rodzice wyjechali i
                                                    wedy pomagalam mezowi i on wszystko zrobil co trzeba smile Kucharzenie to nie jest
                                                    cos w czym sie potrafie odnalezc.
                                                    Pozdrowionka-Jola
                                                  • didi23 Re: krotko 10.12.04, 13:04
                                                    Oj co do przygotowań, to ja świeta spędzam poza domem, a moja mama i bacie
                                                    świetnie goruja i każdfa ma sowjego konika, np. mojej mamy mama świetnie
                                                    przyrzadza kapustę z grochem, pychotka moge jej zjeść cały talerz, druga babcia
                                                    to spec od serkiczków, i wile by je chwalic włącznie z moja mamą, ja na razie
                                                    wiem , że idę na dwie wigilie wiec objem sie, juz nie moge sie doczekać
                                                  • kingabd1 Re: krotko 10.12.04, 14:16
                                                    hej

                                                    moj maz dzisiaj w urzedach zalatwia sprawy zwiazane z budowa a ja mam kompa w
                                                    domciu smile)))
                                                    Dzis wpadaja do nas znajomi i wlasnie pieke ciasto orzechowe po raz pierwszy
                                                    ciekawe czy zaraz nie wyladuje w koszu smile)

                                                    Co do kuchni to ja lubie gotowac i ponoc niezle mi to wychodzi. Ponoc mam to w
                                                    genach. Moja prababka miala kiedys restauracje na NOwogordzkiej. A moja babcia
                                                    tez pracowala w restauracji w kuchni. Tak w ogole to nawet kiedys tez chcilabym
                                                    miec jakas knapke z dobrym jedzonkiem. Lubie eksperymentowac ale jak nie
                                                    wyjdzie to wszystko laduje w koszu. Dzis robie jeszcze cannelloni ale to juz
                                                    sprawdzone.

                                                    Zuzia ma teraz faze na klocki Lego. Teraz tez stoi i buduje wieze.
                                                    No dora ide klasc mala spac a sama sie biore za sprzatanie. Malo to
                                                    interesujce, wiem, ale kiedys trzeba zaczac smile
                                                  • skrzynka3 Re: krotko 10.12.04, 19:35
                                                    Henio podszedl do kompa i zamknal mi forum ze skonczonym prawie postem -wstalam
                                                    na chwile do kuchni crying((
                                                    Imprezka w sumie ok,tyle ze ja kiepsko czuje sie w takich okazjach i miejscach
                                                    jak nikogo nie znam. Tyle ze poniewaz byl wieczor wiedenski to nadrobilam
                                                    zaleglosci i wiem juz jak smakuje tort Sachera.smile))
                                                    Jutro mam jakis zjazd logopedow i szkolenie i okropnie nie chce mi sie tam
                                                    jechac -zupelnie mi to nie pasuje sad(
                                                    Obeszlam dzis caly Ursus ze spiaca Zosia w wozku i Henio ma nareszcie zimowe
                                                    buty i nie musi czlapac w sniegowcach (hmm dziwnym trafem Bartki znowu -fatum
                                                    jakies czy co???). Tornister rozwalil sie na amen i szlag mnie trafil -paragonu
                                                    juz oczywiscie nie mam i nie moge zareklamowac wrrrr u nas zostaly juz tylko
                                                    rozowe z Barbie.
                                                    Ja sie pochwale ze od paru lat czuje sie gospodynia cala geba i przyrzadzaie
                                                    swiatecznych potraw sprawia mi frajde. Bede robic pierogi z kapusta i grzybami,
                                                    barszcz czerwony, kompot z suszonych owocow i trzy rodzaje sledzii oczywiscie
                                                    pierniczki. Tesciowa zrobi rybe, kulebiak i piernik a szwagierka mak i sernik i
                                                    Wigilia gotowa smile))Najpierw idziemy do moich rodzicow na wieczerze a potem do
                                                    nas.
                                                    Henio ciagnie mnie jutro na Roraty i jak tu dziecku odmowic i przyznac sie do
                                                    wlasnego lenistwa wink))
                                                    Ok ide robic kolacje -Paty dzis Sean Connery i "Pozdrowienia z Moskwy" jeszcze
                                                    nie wiem jak ale musze to zobaczyc wink)) a to juz o 20.40!
                                                    Buziaki Skrzynka
                                                    Ps Sewerynki -pytalas kiedys - mam skonczony wydzial lekarski AM w W-wie i
                                                    ukonczony staz podyplomowy, oraz stale prawo wykonywania zawodu lekarza -
                                                    ktorego sie zrzeklam kilka lat temu. Mam tez nowy zawod ktory lubie i ktory
                                                    znaczniej latwiej pogodzic z moja wizja rodziny smile))A moje wyksztalcenie
                                                    medyczne czesto mi pomaga bo mam zrobiona specjalizacje z nerologopedii i
                                                    zajmuje sie tez ludzmi po udarach z afazja i dziecmi ktore maja opozniony
                                                    rozwoj mowy z powodu jakiegos uszkodzenia mozgu.
                                                    Acha napisz o co chodzi z tym regonem bo jakos nie moge sie doszukac sad(A o
                                                    zazdrosci napisze jutro bo to temat rzeka ale ogolnie tak jak pisaly dziewczyny
                                                    to w pelni normalne i innego lekarstwa po za morzem ciepla cierpliowsci i
                                                    okazywania milosci nie ma
                                                  • mama_03 Re: krotko 11.12.04, 08:39
                                                    Cześć emamy i styczniaki!!!
                                                    Czytam na bieżąca ale tak strasznie brak mi weny twórczej żaeby coś napisać.
                                                    Julka zadowolona z prezentów od mikołaja dostała kuchnie i puzzle piankowe z Kubusiem Puchatkiem, które odrazu z samego rana ukladałam z nią prawie 2 godziny.
                                                    co do przygotowywania potraw wigilijnych to pomagam i bardzo to lubię, chociaż nie smażenie ryby.
                                                    A świeta jak zwykle spędzamy u moich rodziców i ja zajmuje się przyrządzaniem ciast.
                                                    U mnie porządki przedświąteczne pełną parą bo już prawdopodobnie w środe wyjeżdzamy do rodziców.
                                                    Na razie tak w telegraficznym skrócie.
                                                    Pozdrowionka Gabi i Julka.
                                                  • sewerynki Re: krotko 11.12.04, 12:28
                                                    SKrzynka - dzieki za odpowiedzi. Jestem zaskoczona ze jednak nie zostalas
                                                    pracujaca lekarka po latach studiow i pracy. Jak sie czujesz jak idziesz do
                                                    lekarza z dziecmi, zawsze im ufasz czy czesto podwazasz diagnozy, sama
                                                    wysluchujesz? niesamowite te koleje losu.
                                                    Z regonem to jest tak ze jak sie zakladalo firme przed koncem 2000 roku to
                                                    trzeba zlozyc w urzedzie miasta pismo o zmiane danych czy cos i wpisac sowj
                                                    pesel i kod swojej dzialalnosci wg nowych kodow- wszystko jest na stronie
                                                    www.bip.krakow.pl/pop/form/pop_zmi_form.php. I trzeba to zrobic do konca
                                                    grudnia.
                                                    Ja juz mam za soba.
                                                    idziemy na Chanuka do mamy po poludniu, ale boje sie bo cos nas z pawlem
                                                    bierze, jeszcze nic powaznego, bol gardla i kaszelek, walczymy. No i modlimy
                                                    sie o wojtka.
                                                    acha, musze zanotowac bardzo wazne wydarzenie - 9 grudnia czyli rowno 23 mc i
                                                    moj syn w koncu raczyl powtorzyc magiczne slowo mama. Tata mowil od wiekow ale
                                                    mama nigdy. No i sie udalo. Ale nie wola nas tak jeszcze, jak cos chce to albo
                                                    wyje albo przychodzi i ciagne nas za reke lub noge. Skrzynka, moze wybierzesz
                                                    sie kiedys do krakowa w odwiedziny i na badanie wojciecha mowy. czemu w-wa jest
                                                    daleko. Dokupilam jeszcze taczki na prezent.
                                                    Jesli chodzi o przedszkole to my raczej jako 3,5 latki. Chyba tak mowie na
                                                    razie.
                                                  • monikam1 groch z kapustą 11.12.04, 14:18
                                                    Hej!
                                                    U nas sukces! Gosia sypia wreszcie w swoim łóżeczku! sama chciała. Oczywiśćie z
                                                    fixem Knorasmile)) My dizś wybieramy się na Księżniczki Disneya razem z Gosi
                                                    kolegą. Bardzo bym chciała, żeby jednak nie tylko dzieci sie przebierały, bo
                                                    Gosia ma nadzieję, że może jednak pojawi się "prawdziwa" księżniczkasmile)) U Gosi
                                                    nieustająca miłość do księzniczek. W niedzielę oglądała wybory Miss Świata.
                                                    Niestety - nie nagraliśmy, a Gosia teraz rozpacza, żeby jej włąćzyc sisiny.
                                                    Właczamy Fashion Tv - ale to jednak nie tosmile)) Wczoraj odwiedziła nas rodzina i
                                                    ciotka przez całą wizyte musiała chodzić z chusteczką do nosa na głowiesmile)) Bo
                                                    oczywiście była "sisiną".
                                                    Wyczułam Cię Skrzynko, że jesteś lekarzemsmile)) Ostatnie wieczory siedzę na
                                                    stronach o żółtaczkach zakaźnych, a głównie HCV. Piszę pozew o zakażenie.
                                                    Gdybym była lekarzem chyba bym zwariowała, bo zaraz doszukuje się u nas jakiś
                                                    objawów. Jak sobie dajesz Kasiu radę ze świadomością istnienia wokół tylu
                                                    paskudztw? Ja już chyba nie dam się zamknąć w żadnym szpitalu. W każdym razie
                                                    planuję w styczniu zrobić sobie test na przeciwciała HCV i gorąco Was namawiam,
                                                    bo z chorobą wczesnie wykrytą da się życ, a ponoć ok. 700 tys. Polaków nie ma
                                                    świadomości, ze jest już nosicielami wirusa. O potrzebie, a wręcz konieczności
                                                    zaszczepienia na wirusa typu B juz pisałysmy. Typ C jest dużo gorszy. A! Jeśli
                                                    plnujecie pobyt w szpitalu koniecznie zróbcie test na nieobecność tego wirusa,
                                                    bo wtedy ma się dobre papiery na dochodzenie odszkodowania od szpitala, gdyby -
                                                    nie daj Boże - czymś zarazili. Ja sobie tak zrobiłam przed porodem. Oczywiście
                                                    wyszłam ze szpitala z gronkowcem, clebsiellą i innymi takimi. Oni potem kazali
                                                    mi się leczyc na swój koszt, a ja im na to wyjmowałam papier z torebki, po czym
                                                    szpitalna kasa stała przede mną otworemsmile)) To kieruję zwłaszcza do Joli, Ani
                                                    i Kasi.
                                                    No to może z innej beczki. Kingo! Jak ja Ci zazdroszczę tego domu! Przed nami
                                                    jeszcze taka daleka droga! Chciałabym już załatwiać formalnoścismile)) A w ogóle
                                                    to wiesz, że Pani Mutor przemówiła na emamie? czytałam jej artykuł o świętach.
                                                    Trochę jej było mi już żal, gdy czytałam kolejne krytyczne posty, ale po
                                                    lekturze artykułu stwierdzam, że może jej się przyda zimny prysznic i następne
                                                    felietony zejdą na ziemię i może znowu będzie co w tej gazecie czytać.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • ludikun Re: groch z kapustą 11.12.04, 15:47
                                                    Czesc dziewczynki, sorry, ze sie tak dlugo nie odzywalam, ale ostatnio sypiam
                                                    po 11 godzin na dobe i z niczym sie nie wyrabiam, na szczescie nie mam takich
                                                    mdlosci jak z Olka.

                                                    Sowa, rzeczywiscie mieszkam w Konstancinie - daj znac jak sie tu przeniesiecie.
                                                    W sumieWilanow to tez rzut beretem. Jesli chodzi o przedszkola, chceOlke na
                                                    wiosne wyslac na tzw. zajecia adaptacyjne na 2 godziny dziennie. Kiedy Olka
                                                    pojdzi do przedszkola na pelen etat...nie wiem czy w ogole. Chodzi o to, ze ja
                                                    pracuje popoludniami i nie widywalabym sie z Olka.

                                                    cdn nastapi-klwiaturasiada
                                                  • kingabd1 Re: groch z kapustą 11.12.04, 18:39
                                                    Monis czytalam post p. Mutor ale jak dla mnie to ona potrafi pieknie pisac ale
                                                    nic z tego nie wynika. Po jej odpowiedzi poczulam jeszcze wiekszy niesmak do
                                                    jej osoby.


                                                    A tak w ogole to dzis mielismy ciezki dzien bo nie wiem co jest z Zuzia.
                                                    bylismy dzis u moich dziadkow na obiedzie i mala dostala goraczki i caly czas
                                                    plakala wyraznie ja cos boli. Podejrzewam zeby bo ona z tych co kazdy zab byl
                                                    dramatem. Ale jakie zeby jeszcze teraz moga jej isc? Wrocilismy do domu dostala
                                                    Panadol i zasnela cala opuchnieta od placzu. Zobaczymy mam nadzieje ze to nie
                                                    poczatek jakiegos chorubska.

                                                    Koncze ide studiowac babciny przepis na karpia w galarecie. W tym roku bede
                                                    robila po raz pierwszy.
                                                  • jogaj Re: groch z kapustą 11.12.04, 23:22
                                                    Ja sie nagadalam z moja przyjaciolka,strasznie mi zle,ze ona zamieszkala tak
                                                    daleko,jak przyjezdza jeszcze wyrazniej widze jak mi jej brakuje na codzien.
                                                    Angli jest jednak bardzo,bardzo daleko sad
                                                    Dzis poszlam z Szymonem na 18 minutowy spacer,bo swiecilo slonczeko i zal bylo
                                                    siedziec w domu,nich troche odetchnie,no i moglam wywyetrzyc.U mnie w domu mam
                                                    wielki problem z wietrzeniem,bo w ogole nie mamy drzwi,tylko wejsciowe i do
                                                    lazienki,wiec w zime wietrze tylko jak wychodzimy.
                                                    Monika jak ksiezniczka? u nas jak bylo to jakos tak niemarawo to
                                                    wygladalo,bylam sama i tylko chwile patrzylam,ale jakos bez rewelacji t
                                                    wygladalo,mam nadzieje,ze u Was lepiej.
                                                    Skrzynka ja nie wiedzialam,ze Ty masz lekarska przeszlosc smile ja zdawalam na
                                                    medycyne,ale w kocu ciesze sie,ze sie nie dostalam,bo nie moglabym byc lekarzem
                                                    i matka,za malo czasu.
                                                    Kinga mam nadzieje,ze to tylko zabki u Was.
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • kini_franio Re: groch z kapustą 12.12.04, 11:39
                                                    Witajcie!
                                                    Kinga, mam nadzieję ze u Zuzi faktyznie to tylko zabki, Jolu fajnie że u Was
                                                    lepiej, Monika Gosia rozbraja mnie swoim umiłowaniem księżniczeksmile)
                                                    cZytalam odpowiedź pani Mutor, nie usatysfakcjonowała mnie specjalnie. U nas
                                                    Kubusio-mania trwa nadal na szczęśćie już z Kubusiem świątecznym. Porządki
                                                    prawie zakończone, odkurzacz dla Frania zakupiony, szukamy jescze jakiejś
                                                    przyzwoitej wywrotki.Artykuły do wypieków też zakupione, muszę jeszcze raz
                                                    zebrać potrzebne przepisy.Zakupy prezentowe częściowo za nami.Widziałam album o
                                                    samochodach na merlinie, ale cena mnie dobila- 170 zł. U nas wigilia
                                                    najprawdopodobniej w dwóch domach - rodziców i teściowej, bo coś nie mogą się
                                                    zgrać, na dodatek mój tata 19.12 ma zabieg w szpitalu na sercu i będzie musiał
                                                    leżeć o ile wypisza go przed Wigilią (obiecywali że tak). uciekam, bo
                                                    zakomunikowano mi wyprawę po choinkę(!!) ciekawe czy 2 tyg. przed świętami
                                                    gdzieś już sprzedają, bo jeszcze nie widziałam.
                                                    pozdrawiam cieplutko
                                                  • camilcia Re: groch z kapustą 12.12.04, 12:25
                                                    uff, cieszę się że żyję, wczoraj nie mogłam nawet odejść 1 m od łazienki.
                                                    czyms sie musialam zartuc, zupelnie nie wiem co to moglo byc. jadlam to co
                                                    wszyscy, nie mam pojecia, wymiotowalam caly dzien, doslownie nie moglam nawet
                                                    sie napic lyka wody bo od razu ... tak strasznie ze az plakalam z bezsilnosci,
                                                    mama chciala mnie wiezc na pogotowie itd. wieczorem jakos usnelam i dzisiaj
                                                    jest juz dobrze. kurcze, a taka miala byc fajna sobota. no i dorosła baba a tak
                                                    się rozkleiłam wink
                                                    Ja już po pracy, w sumie nie chciało mi się wstać, ale z głowy i reszta dnia
                                                    wolne.
                                                    Maja wczoraj zaliczyła pierwszy poważniejszy przypadek obicia się, tzn tak
                                                    szalała, że chociaż Marcin był obok to fiknęła i uderzyła wargą, płaczu i krwi
                                                    było dużo, na szczęście mamy mrożone truskawki, Maja przekonana że to najlepsze
                                                    lody zajadała i zmroziła sobie tą wargę na tyle, że już zapomniała i jest tylko
                                                    mały ślad.
                                                    Kinga, mam nadzieję że to nic poważnego, tylko zęby?
                                                    Ludikun, ja na początku ciąży spałam i spałam, jak nigdy.
                                                    przez te wczorajsze numery schudłam 3 kg, wiem że to głównie odwodnienie i
                                                    zaraz nadrobię, ale już wszystko na mnie wisi - i weź tu przytyj, może w święta
                                                    się uda.
                                                    ja uwielbiam gotować, ale tylko wtedy jak mam na to ochotę, poza tym w Rawie
                                                    niestety nie można dostać wielu rzeczy, np szparagów, serów różnych itp, na
                                                    święta dzielimy się potrawami. moi rodzice wczoraj zaczęli robić pasztet!
                                                    uwielbiam go! a tata niedługo będzie wędził szynkę, mniam. fajnie jest mieć
                                                    takie specjały niecodzienne jednak tylko na święta, to ma taki urok.
                                                    ok, chyba na jakiś spacer by się przydało iść.
                                                  • camilcia Re: groch z kapustą 12.12.04, 12:28
                                                    Joluś, weszłam na Twój licznik a tam tylko 68 dni zostało! jak to zleciało! aż
                                                    mi dreszcze przechodzą jak sobie pomyślę, fajnie...
                                                  • jogaj Re: groch z kapustą 12.12.04, 15:28
                                                    Malo juz zostalo,a ja mam coraz bardziej mieszane uczucia,z jednej strony
                                                    chcialabym,zeby juz sie dzidzia urodzila,zdrowa i przestac sie zastanawiac czy
                                                    wszystko OK, a z drugiej bardzo mi sie podoba bycie w ciazy,lubie ten stan,a to
                                                    raczej moja ostatnia ciaza i troche mi zal,ze to sie juz nie powtorzy.
                                                    Poza tym jakos tak zaczynam sie bac porodu,na razie przychodza mi do glowy same
                                                    zle wsrpomnienia.o ktorych zapomnialam,tam gdzie rodzilam zamkneli porodowke i
                                                    musze wybrac inny szpital i nie wiem ktory,im wiecej czytam o nich tym mniej
                                                    chce mi sie rodzic,no i ciagle nie wiem czy dzidzia sie ulozy glowa w dol czy
                                                    znowu czeka mnie cesarka.
                                                    Poza tym ostatnio jakos mnie wsszystko ciagle wkurza,jestem strasznie nerowowa
                                                    i sama juz nie wiem co mam ze soba zrobic.
                                                    Moj maz mnie denerwuje spaniem,wczoraj wstal o 9.30 zrobil i zjadl sniadanie i
                                                    polozyl sie znowu do lozka i spal do 13.30,potem niby gadalismy,niby
                                                    zrozumial,a dzis znowu wstalismy o 10,zjedlismy sniadanie i on znwou do lozka i
                                                    wstal o 14.Mnie normalnie szlag trafia.Chodzimy spac razem,ja zwykle jeszcze
                                                    wstaje w nocy,a to na siku,a to przykryc Szymona,a potem to on jest
                                                    niewyspany.Co ja mam z nim robic?
                                                    Kamila moze to byla taka jednodniowa grypa zoladkowa,moja kumpela tak miala,a
                                                    moze... czy szansa,ze to ciaza juz przeszla?
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • camilcia Re: groch z kapustą 12.12.04, 17:18
                                                    Jolu, jakbym czytała o swoim Marcinie z tym spaniem... ile by nie spał ciągle
                                                    jest niewyspany, szkoda gadać
                                                    z maleństwem na pewno wszystko będzie dobrze, ale nie dziwie się że masz obawy.
                                                    ja jeszcze pół roku po cc płakałam i mówiłam że nigdy w życiu drugiego dziecka
                                                    (bo ja miałam ze wzgl na niewspółmierność wewn, co się okazało po otwarciu
                                                    brzucha i następne też cc
                                                    co do ciąży - niestety mam okres właśnie, więc to raczej nie może być powodem
                                                    mdłości
                                                    znalazłam taką starą fajną książkę z przepisami świątecznymi, wypróbuję i
                                                    napiszę te ciekawsze.
                                                    Maja udaje kotka, ciągle miauczy i siedzi pod stołem, o losie...

                                                    Skrzynka, no no, podziwiam panią doktor smile
                                                    ___
                                                    Kamila mama Majuni
                                                    a tu Majcia
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13986772
                                                    www.majcia.friko.pl
                                                  • kingabd1 Re: groch z kapustą 12.12.04, 18:54
                                                    cholera nie wie wiem czy to zeby. Dzis tempertura 39 zbilam czopkiem ale jutro
                                                    jediemy do lekarza. Nie nawidze jak Zuzia cos dolega bo mi serce kraje jeszcze
                                                    jak dojdzie goraczka to tak ciezko oddycha i az cala paruje. Na szczesie duzo
                                                    pije ale malo je to chyba jednak zrozumiale. Mialam nadzieje ze w tym tygodniu
                                                    troche porobie prezentow jak Zuzia pojdzie do przedszkola a tu chyba nici z
                                                    tego.
                                                    No nic koncze i ide dopieszczac swoja dzidzie. Kama wspolczuje zatrucia ja tez
                                                    od razu pomyslalam o ciazy ale rozwialas watpliwosci. Zmykam bo W. robi paste
                                                    jajeczna.
                                                  • jogaj Re: do Skrzynki 12.12.04, 19:28
                                                    Skrzynka jak dzisiejsza impreza? Zrozumialam,ze to dzis swietujecie jutrszejsze
                                                    urdzodzinki Zosi. Napisz jak to jest miec w domu dwulatke? smile)))
                                                    Pozdrowionka-Jola
                                                  • paty_mama_olenki Re: do Skrzynki 12.12.04, 20:07
                                                    Witajcie,

                                                    Alez to zlecialo..teraz sie posypia dwulatki...Zosi zyczymy duzo zdrowka
                                                    (bedziemy pierwsze z zyczeniami, bo jutro nie wiem czy dam rade wejsc) i zeby
                                                    dalej tak wspaniale rosla i sie rozwijala, niech kazdy dzien bedzie dla niej
                                                    wielka szczesliwa przygoda i niech usmiech nie schodzi z jej slicznego buziaka.

                                                    Patrycja z Olenka

                                                    Jola faktycznie to juz z gorki smile Dbaj o siebie i odpoczywaj i nie przejmuj sie
                                                    drobiazgami smile To samo dotyczy Ani i Ludikun smile
                                                    Kinga moze to trzydniowka? Skoro Zuzia nie ma innych objawow poza goraczka.
                                                    Kamila wspolczuje zatrucia. Ale ja jak mi sie cos takiego zdarza to mowie, ze
                                                    to dobrze oczyszcza organizm wink Nie mowiac juz o spadku wagiwink.
                                                    Kini u nas tez trwa mania na Kubusia zamiennie z mania na Shreka smile

                                                    U nas weekend intensywny towarzysko. Wczoraj bylismy u znajomych (moja
                                                    kolezanka z liceum), ktorzy maja dwie corki (4 i prawie rok), a dzis Oni byli u
                                                    nas. Zabawa super. Pokoj Oli wyglada jakby w nim ktos bombe wysadzil, ale bylo
                                                    super! Bawily sie dziewczynki, troche bylo nieporozumien, duzo milosci (Ola
                                                    wytulila ta mlodsza za wszystkie czasy). Chyba musimy sie czesciej spotykac. My
                                                    troche poplotkowalysmy... poprzypominlaysmy sobie stare czasy...ech..
                                                    No i chcialysmy sie pochwalic: Ola zaczela sama jesc (juz jakies dwa tygodnie
                                                    temu, ale teraz juz jej tak sprawnie idzie, ze hej). Wciaga zupy i inne
                                                    jogurty. Calkiem sama i bez pomocy smile Strasznie dumna z niej jestem smile

                                                    A co z tym lukrowaniem piernikow? Wiecie kiedy je lukrowac? Moje narazie leza i
                                                    kruszeja niepolukrowane.

                                                    Tez przeczytalam list Pani Mutor i ...hmmm.... nadal czuje niesmak. Ale nie
                                                    chce mi sie juz brac udzialu w tej dyskusji, bo staje sie ona jalowa. Mnie nie
                                                    zniesamczylo to w jaki sposob Ona i Jej rodzina zyje, tylko to w jaki sposob
                                                    pisze Ona o ludziach, ktorzy zyja inaczej niz Ona. I to jest chyba sedno
                                                    sprawy. A tam sie zrobila dyskusja na temat tego jak Pani M. spedza Swieta.
                                                    Przy okazji: ja akurat nie zazdroszcze Jej sposobu na zycie, ktory sobie
                                                    wybrala, bo jestem zwolennikiem umiaru w kazdej sprawie. Kazda przesada jest
                                                    dla mnie niezdrowa i nie prowadzi do niczego dobrego. Dlatego np. nie zabraniam
                                                    Oli jesc slodyczy, ale dostaje je po obiedzie tudziez sniadaniu, pozwalam jej
                                                    ogladac bajki, ale nie przez caly dzien itp.

                                                    pozdrawiamy serdecznie
                                                    Patrycja z Olenka
                                                  • monikam1 Pierniki 12.12.04, 20:44
                                                    My dzis pieklismy pierniki. nAsze już w czekoladzie, z wórkami, migdałami i
                                                    orzechami leżą w miseczce w szafie.
                                                    Na księżniczkach Disneya było, jak Jolu pisałaś, niemrawo. Gosia zdowolona i
                                                    Hubert też. Będą mieli zdjęcia w internecie w królewskich strojach. Miewam
                                                    wyrzuty sumienia, jak szukam rozrywki dla Gosi w supermarkecie - ale co zrobić,
                                                    skoro w innych miejscach jej się nie organizuje? U mnie w firmie jest
                                                    tradycyjna Gwiazdka dla dzieci, ale inne maluchy Mikołaja mają okazje spotkać
                                                    tylko w supermarkeciesad(( Pani Mutor miałaby temat do następnego felietonu,
                                                    gdyby poznała naszą rodzinkę. Wideo, telewizorek przyjacielem rodziny, spacery
                                                    do pobliskiego Geantsmile)) Pamiętam jak się nad takimi kiedyś pastwiła Pani
                                                    psycholog od porad w Dzieckusmile))) Uważam, ze nie przesadzam - jak to pisała
                                                    Paty. Bez przesady - zyjemy w takim a nie innym świecie. Już kiedyś pisałam, ze
                                                    Barbie moje dziecko poznało w ... kościelesmile))
                                                    Jakby co - na księżniczki Disneya warto iść, jeśli chce się przy okazji coś
                                                    załatwić. My robiliśmy zakupy gwiazdkowe, więc jakoś mnie nie było szkoda
                                                    popołudnia. Ale sama zabawa w przebieranki trwa 5 minut. Gosia dostała od pań
                                                    prezent w postaci "diamentowego" naszyjnika. No i od wczoraj jest Kopciuszkiem -
                                                    oczywiście w wersji po zaklęciu Matki Chrzestnejsmile))
                                                    Wiem juz co dostanę pod choinkę od mężą - upatrzoną od tygodni piżamkę w
                                                    pingwiny. Wiem, bo Wojtek nie mógł jej znaleźć i ścigał mnie po markecie, żebym
                                                    pokazała, gdzie leży. Nie wpadł, że będzie w dziale dziecięcymsmile)))) Na
                                                    szczęście w Cubusie dziecięce rzeczy są do rozmiaru 164smile))))
                                                    Dla męza mam koszulkę z Unicefu, grę w Małysza i chcę dokupic spodnie.
                                                    Gosia dostanie kuchnię, klocki z Unicefu (mają faj\ne w walizeczce), ksiązki,
                                                    spódniczkę, kosmetyczkę na przybory toaletowe (to w związku z wyjazdem na
                                                    Sylwka) i Mamusię Muminka.
                                                    Kamilo! Gosia tez udaje kotka. Chodzi na czworaka i miauczy. Uwielbiam to!!!
                                                    Skrzynko! Jak po imprezie???
                                                    Mam nadzieję, że Zuzia już lepiej. może rzeczywiście to 3-dniówka? Ale to
                                                    zabrzmiało z tą pastą jajeczną robioną przez męża - jkby coś miało wybuchnąćsmile))
                                                    Jeśli chodzi o śpiących mężów. My mamy umowę - Wojtek robi w nocy mleko, a ja
                                                    wstaję rano. Ale Wojtek mimo wszystko jest brutalnie wyciągany z łózka koło 8.
                                                    Zresztą - ja nie mogę narzekać na mężą, o przejmuje wiele obowiązków. Mamy
                                                    podział i pewnych rzeczy w zasadzie się nie tykam.
                                                    Pozdrawiam
                                                    MOnika
                                                  • kingabd1 Do Zosi Skrzynkowej 12.12.04, 21:00
                                                    Duzo zdrowka, usmiechu na buzce, wyrozumialych braci i cierpliwych rodzicow.

                                                    Buziaki
                                                  • didi23 Re: Do Zosi Skrzynkowej 12.12.04, 21:28
                                                    Zosiu wszystkiego najlepszego, abys na drosze spotykała tylko przyjaciół i
                                                    miała wielu aniołków stróżów, bądź radosna i szczęśliwa, bądź promyczkiem dla
                                                    rodziców i kochaną siostrą dla braci.

                                                    Ja tylko na chwilke bo zaraz sie idę kąpać i spać bo znów sie nie wyspię.
                                                    Pierniczki wyszły dobre, ale z braku siły są tylko z przyprawami i polukrowane.
                                                    Leżą w puszeczkach i od czasu do casu wyjadam, oczywiscie będe musiala dopiec
                                                    jeszcze rogalików bo maja duze wzięcie, sczególnie u Dawcia. Wczoraj w koncu
                                                    kupiłam sobie buty narciarskie, to juz sprzęt skompletowany. Miałam poczekqać
                                                    na jednodniową promocje w makro miały być dolomity za nie całe 219 zł. ale
                                                    przymierzyłam je i były troche nie wygodne, twarde, niskie, kiipłam też z
                                                    promocji langi na 100 groższe, ale są mieękkie, przystosoują sie do
                                                    łydki ,regulacja na 4 klamry. Teraz czekam na śnieg. Franca zaczynamy
                                                    zaklinanie co?
                                                    Oczywiście pojechalismy po garaz dla młodego, ale ja nie mając w planach zakupu
                                                    butów wziełam za mał0o kasy i jeszcze raz muszę jechać po garaż bo dostać dla
                                                    mnie nr to trzeba mieć szczeście, polowałam cały czas na Heady i nie udało się.
                                                    Ja mam problem co kupic ślubnemu, chyba kupię mu gajerek, bo i tak jest mu
                                                    potrzebny, a ja stwierdziłam, ze kupiłam ostatnio sprzet narciarski to mi
                                                    wystarczy, nie chcę nic wiecej choc ucieszyłabym się z fajnch kolczykó
                                                    srebrnych jakiś malutkich. Młodemu juz kupiłam dwie ksiażeczki, myjkę i czekam
                                                    na piankowe pyuzle które mi kolega załatwia, ciekawe czy załtwi, do tego będzie
                                                    garaż, na urodziny chyba dostanie kurtkę bo tak mi śmignął, że ta którą ma jest
                                                    przykrótkawa i jakąś zabawkę pewnie auto.
                                                    Dzis obiełam małego wyglada jak smyk. Zrobiłam parę zdjęć i jak je zgram na
                                                    płytkę to zamieszczę.
                                                    Sorki za brak ładu i składu, ale dziś jakos za duzo mysli kłębi mi sie w głowie.
                                                    Kamila mam nadzieję, ze juz z Tobą oki. Jak Zuzia, moze to zabki.
                                                    Jola trzymaj sie nie myśl o porodzie, będzie dobrze, dzidzia bedzie zdrowa. Cos
                                                    Ania nie psize jak było u ginka.
                                                  • jogaj Re: Do Zosi Skrzynkowej 12.12.04, 22:26
                                                    Ja wlasciwie tez zloze zycznia Zosi,bo nie GG ma jutro sluzbe,bede u rodzicow i
                                                    nie wiem czy bede miala okazje sie podlaczyc do netu.

                                                    Zosiu! przede wszystkim zdrowka,wielu powodow do radosci, wspanialych zabaw z
                                                    bracmi i spotkan ze styczniakami,duzo wspolnych chwil z rodzicami oraz usmiechu
                                                    na tawrzyce przez cale dnie zycza Szymon z mama i tata
                                                    Buziaczki i usciski dla Zosi-Jola
                                                  • sewerynki Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 09:11
                                                    Dla Zosi sto lat, sto lat. Niech rośnie zdrowo i radośnie, mądrze i szalenie.
                                                    Niech się dużo bawi i dużo śmieje. I cieszy wspaniałymi rodzicami jakich ma.
                                                    Zdecydowanie.

                                                    U nas troszkę smutno bo mnie jednak rozłożyło. Walczyłam ostro i męża chyba
                                                    wykurowałam. On poszedł do pracy, ja odwołuję lekcje i jedziemy do lekarza po
                                                    południu. Nic poważnego ale potworni mnie kaszle. W nocy nie spałam najlepiej
                                                    bo kaszel bardzo mnie męczył. Rano mąż pognał do apteki po jakieś syropki.
                                                    Wojtek spał ładnie. Z noska trochę mi leci. Gardło scharatane kaszlem raczej.
                                                    Buuu, 1,5 mc spokoju było. Zastanawiam się czy chodzić w maseczce czy nie.
                                                    No ale dobrze byłoby wyzdrowieć przed świętami. Brak kasy kiedy choruję jest
                                                    zawsze chyba największą moja frustracją i piętą achillesową, przeciez zdrowie
                                                    ważniejsze a ja tu bym najchętniej poszła i zarabiała. Głupie ludzkie myślenie.

                                                    Pociąg Little People się udał - wojtek bawi się nim nawet dłużej niz innymi
                                                    zabawkami.

                                                    Jejku co ja bedę dzisiaj w domu robić, tak szaro i smutno dziś.

                                                    Miałam Samulea na rękach, kruszynka ....a te pampersy takie maciupkie, wam
                                                    dziewczyny juz niedługo pozostało i bedzieci miec dzidzie przy sobie. Super.
                                                  • kini_franio Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 09:57
                                                    Kochana Zosiu, jak najwięcej zdrówka, przegnaj wszelkie alergie, uśmiechaj się
                                                    i rozrabiaj jak najczęściejwink))Gratulujemy pierwszemu Grudniowemu-Styczniakowi
                                                    zostania dwulatkiemsmile)
                                                    my choinki nie kupiliśmy, ale wyciągneliśmy wszystkie ozdoby choinkowe,
                                                    zaplątały sie tam dwa balony urodzinowe Frania i z tego miał największa
                                                    radośćsmile)Wczoraj oglądaliśmy na spacerze dekoracje domów- no , powiem kiepskie
                                                    jeszcze.Monika, faktycznie dla dzieciaczków jest tak mało imprez, a jesszcze
                                                    mniej miejsc gdzie można pójść ot tak choćby cos zjeść, zostają nieszczęsne
                                                    fast-foody, gdzie chociaz może się w kulkach wyszaleć. Tak własnie
                                                    rozmawialiśmy w sobotę ze znajomymi (mają synka rok starszego), ze trudno o
                                                    inne miejsca przyjazne dzieciom. Bardzo podobało mi się w Berlinie , gdzie w
                                                    wielu całkiem eleganckich restauracjach na widoku stały krzesełka dziecięce,
                                                    nikt nie krył ich po kątach, dając znak ze dzieci są mile widzianesmile)
                                                    A Pani Mutor również dużo tolerancji życzę. myślę to tym co napisłam dokładnie
                                                    to co Wy, pamietam że po przeczytaniu artykułu poczulam pewien niesmak,
                                                    zażenowanie ale i przerażenie: to ja nie jestem dobrą matką chyba??? Post Kingi
                                                    mnie wtedy uspokoił, że nie ja jedna poczułąm że coś jest nie tak po
                                                    przeczytaniu artykułu. No, ale z tym koniec.(Moj M. dodał na marginesie że ta
                                                    rodzina to jakiś ewenement - jedyna z taką ilością żyjących pradziadków na
                                                    dodatek jeszcze brykajacych jak stado tygryskówsmile))
                                                    Sewerynki kuruj się szybciutko, Kinga napisz jak tam Zuzia moze to jednak wirus
                                                    jakiś bo przy ząbkach raczej nie ma tak wysokiej temperatury. Didi, można
                                                    zacząć zaklinanie smile)))
                                                    pozdrawiamy
                                                  • part_two Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 10:54
                                                    Huuura ! Pierwsza "straszna dwulatka", oj będzie się działo wink)))
                                                    A serio, Kasiu, gratulacje, buziaczki i niech się dziecię zdrowo chowa. Niech
                                                    wyrośnie na piekną i temperamentną, jak na Strzelca przystało, pannę wink

                                                    I prośba do dziewczyn, przyślijcie linka do tej wypowiedzi p. Mutor, bo nie
                                                    moge znaleźć. Ja tam tego nie czytałam, bo mnie trochę nudziła, ale ciekawa
                                                    jestem, jak się zachowała w tej "nieidealnej" sytuacji.

                                                    Ja wczoraj miałam "sądny" dzień, męża powalił jakiś wirus, a Iwo był strasznie
                                                    niespokojny, nie chciał jeść, spać, bawić się, nic nie chciał. Dwa razy byliśmy
                                                    już ubrani do wyjścia i zaczynał się pokładać i zasypiać. Rozbierałam go,
                                                    lulałam, a on wstawał i senność przechodziła. Ja wychodziłam z siebie. W końcu
                                                    zaprowadziłam Go do mojej litościwej Mamy. Dzięki temu posprzątałam całe
                                                    mieszkanie (wiem, że to niedziela, ale nie planowałam tego, a sprzątanie już
                                                    się prosiło) i o siódmej odebrałam Małego. Wykąpałam a potem DO DWUNASTEJ
                                                    usypiałam. Z chęcią dziś poszłam do pracy wink)) Mam nadzieję, że Iwo nie wyżyje
                                                    się na niani, ech....
                                                    Dobrze, że sobota przynajmniej była przyjemna smile))

                                                    Buziaczki
                                                    S.

                                                  • monikam1 Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 18:43
                                                    Link Na Mutor - szukac w poście J. Dąbrowskiej
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=17791282&wv.x=2&a=18532096Monika
                                                  • danwik Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 12:43
                                                    Ja też szybciutko z życzeniami dla naszej Zosienki - duuuuuużo zdrówka,
                                                    uśmiechu na ślicznej buzi każdego dnia, słoneczka ślicznego i wspaniałych zabaw
                                                    z braćmi i najbliższymi - wirtualna ciocia Aga z Wiktorią i Danielem.
                                                  • ewakop Re: Do Zosi Skrzynkowej 13.12.04, 13:08
                                                    Ja również przyłączam się do życzeń.
                                                    Wszystkiego najlepszego, szczęścia i radości moc, ciepłego słoneczka na
                                                    codzień, kolorowych snów co noc, od Adasia i Ewy
    • franca1 Do Zosi ... 13.12.04, 12:33
      Kochana Zosiu, 2 lata to już poważny wiek! W ten radosny dzień życzymy Ci
      słoneczko dużo radości, śmiechu i zdobywania nowych umiejętności, ciekawości
      świata i wielu okazji do jego poznawania i smakowania. Dużo miłości i ciepła od
      Twoich bliskich, choć tego pewno nigdy Ci nie zabraknie.
      Ogromny całusek
      Magda i Olga
      • ebeatka1 Re: Do Zosi ... 13.12.04, 13:58
        I my wpadamy na minutkę,
        żeby złożyć szanownej 2-latce serdeczne życzenia : zdrówka,uśmiechu i miłości
        na kolejny rok!!!

        Niestety nie mam czasu ani poczytać ,ani nic napisać- lada moment mam egzamin,
        więc same wiecie...W telegraficznym skrócie:Maksio był chory, jeszcze dochodzi
        do siebie, ale juz ok.Poza tym gada, biega, skacze i co mu tam jeszze wpadnie
        do łepetynki.Chodzi do klubu malucha "siódme niebo" i jest zachwycony- 2 razy w
        tyg. po 2 godz.
        a ja ...uczę się ,uczę się uczę się...i końca nie widać.
        pozdrawiam was gorąco,do miłego!!!
        Beata i Maks (20.01.03)
    • dador1 Do Zosi... 13.12.04, 15:56
      Zosieńsko, my również dołączamy się do życzeń urodzinowych dla Ciebie, dużo
      radości i miłości w życiu, beztroskiego dziecinstwa i oby zawsze świeciło
      słonko dla ciebie. Wszystkiego naj, naj, naj...

      Dorota & Mati
      • camilcia Re: Do Zosi... 13.12.04, 18:00
        sto lat! sto lat! najlepsze życzenia, Skrzynko gratulacje!
        no rzeczywiście zaczyna się czas strasznego zbuntowanego dwulatka, ciekawe jak
        my to przetrwamy wink
        ja dobrze, dzięki, ale zastanawiające tak niespodziewanie
        Iwona, jak masz firmę to idź na zwolnienie, w końcu po coś płacisz ten ZUS! ja
        tam chodziłam, nie będzie to tyle ile zarobisz ale zawsze coś.
        Maja dzisiaj nie spała i jak ją odebrałam od teściowej o 15 była strasznie
        marudna, teraz lepiej, nie chcę jej już usypiać bo potem w nocy będzie szaleć.
        jutro jadę do swojej firmy, mam nadzieję że jeszcze się uchował ktoś znajomy,
        bo rotacja straszna, a mnie już tam nie ma ponad 2 lata. kurcze ale zleciało
        • monikam1 Re: Do Zosi... 13.12.04, 18:38
          My też prosimy o przekazanie małej solenizantce gorącego urodzinowego
          całusa!!!!!!
          Będziemy piec 2 - i raz piernikismile)))
          Monka z Małą Kucharkąsmile))
          • mama_03 Re: Do Zosi - trochę spóźnione 14.12.04, 08:35
            jak zwykle jak mój mąż ma urlop to zawsze coś musi pokombinować z komputerem że wogóle się nie chce odpalać prawie całą noc dzisiejszą z nim walczył i dlatego dopiero teraz mogę złożyć życzonka Pierwszej Dwulatce w gronie styczniaków.
            Zosiu duuuużo zdrówka, wiele słoneczka na co dzień i beztroskiego dzieciństwa.
            Całuski!!! Gabi i Julka(14.01.2003)
        • skrzynka3 Re: Od Zosi :)))... 13.12.04, 19:08
          Hej! Wzruszylyscie mnie bardzo -serdecznie dziekuje wszystkim za pamiec i
          zyczenia -w imieniu Zosi oczywiscie wink)) Imprezka udana choc niestety jedni
          Dziadkowie nie mogli byc bo musieli nagle wyjechac na pogrzeb pod Krakowsad(
          Tortu nikt nie chcial jesc (hmm ciekawe dlaczego w sumie samo zdrowie -gruszki,
          platki owsiane, rodzynki, slonecznik a oni pluli, nawet Zosia wydlubywala same
          rodzynki smile)ale swieczki udalo sie zdmuchnac.)
          Od dwoch dni Zosia udowadnia calemu swiatu ze NAPRAWDE ma dwa lata iiii....
          drzyjcie narody jak cos nie po Jej mysli, wlasciwie od rana uzywa tylko dwoch
          slow -NIE(zwykle od razu w calej serii jak z karabinu maszynowego na wypadek
          gdybym jedno nie przegapila) i JA SIAMA.
          Z prezentow furore robi lala (uproszczona wersja Baby Born) z akcesoriami i
          drewniane lozeczko kolyska dla lalek. Caly czas lala jest pojona, karmiona i
          wysadzana na nocnik, dzis rano (moj dzien odprowadzania dzieci do szkoly) nie
          bylo sily musialam lale rozebrac z pizamy, wysadzic, zrobic sniadanie (na
          szczescie nakarmila ja Zosia sama w czasie kiedy pakowalam w Nia sniadanie)
          wymyslic ubranie na dwor (szczescie ze pasowaly ubranka nie firmowe po moich
          lalkach i byla tam kurtka i dlugie spodnie bo byl krzyk -ubierz lale, zimno
          jej bedzie!!0 no i oczywiscie lala odprowadzila z nami chlopcow (wlasciwie
          czulam sie jakby przybylo mi jeszce jedno dziecko smile)) -efekt zapomnialam
          zapakowac Heniowi sniadania i musielismy ratowac sie szybkimi zakupami
          herbatnikow i soczku po drodze.
          Mysle ze zly humor mojej dwulatki jest tez spowodowany zaostrzeniem alergii
          niestety zupelnie nie wiem po czym ale wysypka jest juz nie tylko na buzi ale i
          na raczkach, pupie i nozkach crying(( a Henio bardzo kaszle w nocy i nie wyglada to
          na przeziebienie.
          W sobore robilismy zakupy prezentowe i najlepiej szlo nam kupowanie sobie smile))
          ja mam wieczorowe pantofle, Kubi dwa garnitury -codzienny i odswietny i
          pasujace do nich buty. Prawda jest taka ze ciagle mamy zaleglosci z czasow
          bycia rodzina bezrobotna kiedy wstrzymane byly wszelkie inwestycje w odnawianie
          garderoby.
          Co do mojej medycznej przeszlosci to na szczescie mam swiadomosc ze moja wiedza
          jest juz z grubsza rzecz biorac nic nie warta (w styczniu wybieram sie na
          imprezke z okazji 10 -cio lecia dyplomu)raczej ufam lekarzom jesli juz sie do
          nich wybiore bo uwazam ze naleza sie prawa autorskie i ktos odpowiada za calosc
          a jak zaczne mieszac to moge narobic bigosu.Jola i ja tez uwazam ze sie dobrze
          stalo -moje kolezanki ktore pozostaly w zawodzie albo nie maja dzieci albo maja
          jedno.
          Moja mama jest zapisana na zabieg laparoskopowy pecherzyka na 29 grudnia smile))
          Camilcia dobrzez e juz wszystko ok.
          Sewerynki nie dajcie sie chorobie -ja tez jak widze ze choroba powazniejsza niz
          katar i przydaloby sie posiedziec w domu biore zwolnienie (korzysc podwojna bo
          i mniejsza skladke za ten miesiac placisz kiedy przeciez mniej zarabiasz i
          zasilek chorobowy to tez zawsze pieniadz choc mniejszy niz jak sie pracuje)
          Kinka jak Zuzia????
          Dzien byl intensywny zakonczony Jaselkami u Stasia -moj wspanialy I Krol
          poradzil sobie swietnie.
          No dobra ide zaczac wieczorny rytual tym bardziej ze jeszcze Lala do
          obsluzenia wink)) Skrzynka
      • didi23 Re: melduję się 14.12.04, 11:32
        Hej hej to znowu ja
        Wczoraj nie mialam czasu napisać, bo wyruszyłam na poszukiwania kurtki dla
        mojej latorośli, a to nie lada wyczyn w srodku sezonu dokonać takowego zakupu,
        ale udało się. Kupiłam oczywiscie dużą, bo mały trośnie jak n drzdżach. Przed
        sezonem mierzyłam i była dobra, a teraz kłusawa. Potem poszłam z małym na
        rekolekcje. Oj działo się działo. najpierw chodził grzecznie obok mnie, potem
        jeździł wózkiem, rysował, a wkońcu naśladowal wszystkich. Przy podniesieniu
        klękał śliczne, a jak bił sie w piersismile no i oczywiscie widzac, że ludzie cos
        szpraka to on też ze skupieniem szprtał. Przy baranku bozy świetnie sie
        śpiewało i kiwało, no oczywiscie juz opo mszy ludzie klekali i sie żegnali to
        mały też. Po prostu komedia. Ludzie obok mieli niezły ubaw. Dzis będą mielio
        ciag dalszy. Chyba do spowiedzi szis nie poójsę tylko e niesizlę jak pódziemy z
        T. bo sama nie dam rady z brzdącem, wysłuchamy tylko nauk. Dzis młody mnie
        rozczulił wypowadajac moje imie, inne juz wczesniej wypoiwadał. Swoja drogą jak
        wczoraj ofladała M jak miałość oczywiscie z idolem tego filmu to gdy usłyszal
        Krzysiek, to zaraz krzyknął Sisek i skojarzył , że dziadek i cała historie i
        opoiwadał. Oki konczę, bo mam duzo pracy. moze uda mi sie odzezwać później.
        • socka2 Re: melduję się 14.12.04, 17:41
          witamy wszystkich goraco!!!!

          jestesmy po piatkowej wizycie u pediatry z Paula i mojej ginekologicznej. Z
          Paula ok, fosforany w moczu to z diety, ilosc leukocytow jest znikoma, dostala
          clotrimazol i musze jej myc piselike nadmanganianem potasu, ale mimo to od
          czasu do czasu skarzy sie, ze jak robi siusiu to ja boli sad(( W uzyciu nadal
          pampersy, chociaz od wczoraj znowu staram sie zakladac majteczki i pytam co
          chwile czy chce siusiu.
          Natomiast ze mna i dzidziulkiem ok. Maluszek ma na pewno interesik miedzy
          nogami, bo dokladnie widzialam, wszystko jest na swoim miejscu, kreci sie
          bardzo, a ja wsuwam slodycze jak nakrecona. Wg wagi ginka przytylam przez
          miesiac 4 kg, ale musze sprawdzic na tej wloskiej, bo ta elektroniczna a tamta
          zwykla. No, a ze mna az tak super nie jest sad zrobil mi sie potworny zylak w
          dostyc nietypowym miejscu sad((( echhh...lepiej nie mowic....ale ogolnie znosze
          ciaze lepiej niz poprzednia, wtedy wszystkim sie przejmowalam, teraz juz jest
          spokojniej.
          Zarezerwowalam juz autokar do Berlina na 29 grudnia, tatus juz nie moze sie
          doczekac naszego powrotu, zreszta cala rodzina tez, a ta tutaj, rodzice,
          rodzenstwo, babcia rozpaczaja, ze znowu wyjezdzamy sad(( ja tez najszczesliwsza
          nie jestem ale wierze , ze kiedys uda nam sie przyjechac do PL na stale, ze
          dostaniemy prace, mieszkanie....marzenia.... smile))
          Prezent czeka na Paule, rozgladam sie tez za czyms dla rodziny, a z tym zawsze
          najtrudniej, bo co roku to samo surprised

          Pierniczki upieczone w zeszlym tygodniu leza w puszkach, troche twarde ale mam
          nadzieje, ze do swiat zmiekna smile))) Paula uwielbia wszelkie roboty domowe,
          szczegolnie jak moze troche poszalec z maka, poprzelewac, poprzesypywac.
          Od przyjazdu do Polski zaczela pieknie mowic calymi zdaniami, powtarza wszystko
          po wszystkich, nasladuje ruchy, jest przezabawna. Super ze udalo nam sie
          naprawic kamere i moge lapac te cudne chwile. Czasem chcialabym juz ubrac
          choinke, bo nie moge sie doczekac reakcji mojej coreczki, kazda choinka w
          miescie, sklepie jest dokladnie przez nia podotykana, na widok lampek swieca
          jej sie oczka - super widok!!!

          Mam nadzieje, ze u Was wszystkich jest dobrze, bardzo dobrze!!!
          Didi, nie mam Twojego nr komorkowego - odezwij sie!

          Pozdrawiam wszystkich i caluje
          Ania i Paula z... Franiem (Kini, chyba nie bedziesz zla, ze moj synek tez tak
          bedzie mial na imie wink)) chociaz bedzie po wlosku Francesco)
    • blaneczka007 Zapraszam na forum ""Rodzeństwo bez rywalizacji?" 14.12.04, 20:29
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24482
      • kini_franio Re: do Ani 14.12.04, 20:39
        Aniu cieszę się bardzo ze dołączy kolejny Franio- tylko wiesz ze to straszne
        łobuziaki te Frankismile)))Wzruszyłam się tym nawet troszkę....A tak na marginesie
        to i my czasami wołamy na Frania - Francescosmile))))
        Pozdrawiamy Was cieplutko
        • jogaj Re: do Ani i nie tylko 14.12.04, 22:12
          Hihihi ja wymyslilam dla coreczki Paulina smile)) ale maz sie nie zgadza sad iwc
          nadal bez imienia jestesmy,dla chlopca najpewniej Tymon,maz sie nie
          sprzeciwia,bo zaklada,ze bedzie dziewczynka.
          Dzis mialam bardzo fajny dzien,maz po sluzbiie przyjechal do domu rodzicow i
          poszedl spac,jak Sz zasnal to umylam okno w kuchni i z przyjaciolka
          pojechalysmy do miasta niby na zakupy,ale wyladowalysmy na kawce w Gemini
          (komplex kinowy).Pogadalysmy sobie (w czwartek juz leci niestety z
          powrotem),weszlysmy do dwoch sklepow w tymze Gemini,kupilysmy co mialysmy kupic
          i do domu smile. Jej rodzice mieszkaja obok moich. Jak wrocilam czekla obiadek
          zroboiony przez moja mame,wieczorem wrocilam do domu i z kumpela pojechalysmy
          do Tesco (otworzyli bilsko nas) i mam juz zakupiony prezent dla
          Szymona,drewnana kolejka i kaseta z Bobem. Jak wrocilam Sz juz spal.Jestem
          wypoczeta,nagadalam sie,mam duzo energii.Fajnie tak czasem odpoczac od meza i
          dziecka naraz.
          Buziaczki-Jola
    • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 14.12.04, 23:07
      Widzialam w ofercie Rossmana jakies akcesoria kuchenne w niezlej cenie,wiem,ze
      weiele z Was kupuje kuchnie wiec moze warto sprawdzic.
      Buziaczki-Jola
      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 07:38
        Hejka
        Wczoraj mialam sie odzewać, ale nie miałam za bardzo czoasu, bo póxniej wchodze
        we wtorki z pracy, potem prędko po brzdąca i na rekolekcje. Oczywiście maly
        rozrabial, śpiewał. Wczoraj potem prałam wózek, poleżalam w wannie a potem
        padłam.
        Jolu jaką kolejkę kupiłaś tescową, ja u nas chciałam kupić, ale nie było juz
        tej co chciałam. My dziś chyba w końcu kupimy w makro garaż trzypoziomowy z
        trasą Wadera. Wczoraj przecvzytrałam jeden artykuł w prasie o mleku. Moja
        lekarka twierdzi, że lepsze jest mleczko z folii, a ten ojciec bo to jakis
        zakonnik zielarz stwierdził, że w kartoniku bo jest czystsze. Juz sama nie wiem
        co jest lepsze. Moze Wy macie na ten temat zdanie. Kupiłam kaszki mleczno -
        ryżowe i średnio Dawciowi smakuje, woli mleczko. Od soboty zaczynam po zakupach
        mysie okien, pranie firanek i moze układaniew szafkach, a resztę przed samą
        wigilia, bo i tak by nie było widać, że było sprżatanie, przy moich chłopakach
        i suni.
        Miłego dnia
        • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 09:31
          Hej dziewczyny, mam zaległości a wszystko przez brak dostępu do kompa.
          Pomalowaliśmy pokój Patryka i nie mogłam z nim tu siedzieć. Jestem zadowolona
          że nam się udało, w sumie to pierwszy raz malowaliśmy pokój. Jeszcze tylko
          meble, mamy już upatrzone tylko brak czasu by się wybrać.
          Jolu jak Szymon, bo chyba przeoczyłam, czy już koniec kuracji antybiotykowej?
          Możesz przyjechać do mnie i upiec pierniczkismile Ja w tym roku jeszcze nie będę
          piekła pierniczków tylko zrobię makowca i nowy keks, ciekawe jak mi wyjdzie.
          Patryk w niedzielę pierwszy raz powtórzył swoje imię "Tatik" ale tylko raz,
          chociaż jak sie pytam gdzie jest to już potrafi wskazać.
          Pozdrawiam i jeszcze spóźnione życzenia urodzinowe dla Zosi.
          Agnieszka
          • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 11:06
            Jak się pisze "chipochondryk" a właściwie -czka. Nie wiem ale chyba taką się
            stałam. W poniedziałek u lekarza ok chociaż gardło założone, bez
            antybiotyku ... jakis wirus który może przejść w bakterie. Lekarstwa - ACC i
            ssanie i płukanie - ja i Paweł. Wojtek się trzyma dzielnie. Wczoraj ja do
            pracy. Na ostatniej lekcji straciłam głos i do tej pory nie mówię. Oczywiście
            antybiotyk i zakaz pracy co najmniej do konca tygodnia. Nie wiem kiedy też głos
            wróci. Moze na jedna prywatną w piątek by się udało pójść?
            Jestem wściekła i rozżalona. Znowu. Musiało dziadostwo zejśc u mnie na krtań,
            tchawicę i struny głosowe.
            Wojtek na eksmisji u teściwej. Paweł się uparł i pewnie miał trochę racji że
            skoro ona i tak jest na to przygotowana to lepiej żebym siedziała w domu i nic
            nie musiała mówić przez kilka godzin. Myślałam tylko że antybiotyk podziała jak
            burza a tu cisza. Czemu mi tak źle że on bidulka u teściowej a ja sama w domu.
            L 4 wziełam za waszą namową ale co to da? No tak mniejszą składkę zapłacę.
            Chorobowe to jakieś będzie 50 zl. Chociaż troszkę za lekarstwa.
            Ja chcę zmienić pracę. Jak choruję zawsze sobie tak mówię a potem nic nie robię
            w tym kierunku. Kurcze ale w maju/kwietniu .... nawet za te 800 zl w
            państwowej. I dorobie lekcjami może. Tak żle i tak nie dobrze.
            Skrzynka coź za rzadko piszesz a twoje słowa zawsze dobrze mi robią. Napisz coś
            więcej o tej decyzji nie robienia lekarskiej kariery (kariery ogólnie) i
            wychowywania dzieci. Co robie twój mąż zawodowo? No bo dajecie radę z trójką
            dzieci przecież. Tyle myśli chodzi samotnie po głowie w piękny słoneczny dzień
            na zewnątrz. poszłabym z młodym na spacer.
            Dobra juz was nie zanudzam smutasami. A czyta to kto w ogóle. Jak coś to
            omincie.
    • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 11:43
      cześć wszystkim!
      To mój pierwszy wpis, jaestem agata, mam kochanego syneczka Wiktorka z 21
      stycznia 2003.
      chciałabym też dołączyc do Was .
      Pozdrawiam wszystkich-Agata
      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 12:15
        Cześć,
        Spieszę powitać Agatę z Wiktorem. Fajnie, że nas ciągle przybywa i nasze grono
        się powiększa. Agato, napisz więcej o sobie i o Wiktorku.

        A oto najnowsze zdjęcia Styczniaków z zajęć MB - Olga, Iwo i Adaś !!!!!!!
        • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 14:21
          Cześć Dziewczyny, Witam nową mamę i chyba powiem głosem wszystkich - pisz o
          sobie, synku, dużo i często, i wszystko smile
          Sewerynki szybko wracaj do zdrowia i ... muszę to napisać więcej optymizmu!!!!
          Bo wtedy łatwiej.
          Ania miło Cię usłyszeć i cieszę się, że z Wami dziewczyny wszystko w porządku,
          a ty dbaj o siebie, jedź dużo chleba ciemnego i bakalii, zobaczysz będzie
          dobrze.

          Olga chodzi tanecznym krokiem i śpiewa "pada deszczyk, deszczyk, pada tap,
          tap" - okazało się, że nauczyła się oglądając "1" rano razem z babcią. Niezłą
          artystkę mamy w domu. W poniedziałek robiłyśmy naleśniki na kolację a potem
          kopytka - Olga w swoich garnkach i tylko czekała żebym nie patrzyła i zjadała
          surowe kluski, udało jej się połknąć 2 z szybkością błyskawicy. A potem zjadła
          cały talerz, zastanawiam się gdzie ona to wszystko mieści.


          Didi - zaklinamy jak najbardziej.

          Dzisiaj tylko tyle ... Bo ja jak zwykle zapracowana

          Ewa, pamiętaj o moich bucikach, i trzymam kciuki,żeby dotarli do fabryki

          magda
        • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 14:24
          Hej Aga, fajnie, ze do nas dołaczyłaś napisz cos wiecej o sobie i o Wiktorze.
          Uff w końcu obrobiłam sie z pracą i do środy mogę sobie spokojnie pracować a
          nie na gwałt. No a dzis w domu zaczynam porzadki moze okno umyję i poukładam w
          szafkach, bo Dawcip dzis u rodziców spędzi nockę. Zawsze mam mieszane uczucia
          jak nie spi z nami, bo tesknie za nim, a z drugiej strony mogę cos zrobić w
          domku.
          • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 14:26
            Serwerynki wracaj szybko do zdrowia. Kuruj się i odpoczywaj.
          • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 22:15
            cześć dziewczyny!
            Jesteśmy z Włocławka.
            Także jesteśmy przeziębieni, ale powoli wracamy do formy. Wiktor od kilku dni
            katuje nas Shrekiem, na zmianę pierwszą i drugą częścia, nie można go niczym
            innym zainteresować. Mówi tylko "śrek i fiofia" smile
            Dzięki za miłe powitanie, pozdrawiamy wszystkich.
            • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 22:30
              cześć raz jeszcze!
              Chciałabym wrzucić tu zdjęcia swojego Wiktorka ale... nie bardzo wiem jak to
              zrobić. Gdyby ktoś mógłby mi udzielić jakiejś pomocnej informacji..wink
              • jogaj Re: do Agaty 15.12.04, 22:36
                Najlepiej na poczatek wejdz na forum Zobaczcie j przeczytaj instrukcje jak
                zamiescic zdjecia,jak nadal czegos nie bedziesz wiedziala,to pytaj,na pewno
                pomozemy.
                Pozdrowienia-Jola
            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 15.12.04, 22:33
              Witam Agate z Wikorem,mam nadzieje,ze poczujecie sie szybko tutaj jak u siebie.
              Cos ostatnio Skrzynka i Monika malo pisza.
              Dador juz chyba o nas zapomniala.
              My juz chodzimy na spacerki,dzis nawet swiecilo slonko,ale zimny wicher
              wial,Szymon sam chcial zakaladac rekawiczki.
              Mi troszke smutno,bo wlasnie sie pozegnalam z przyjaciolka,jutro rano leci do
              seibie,teraz pewnie zobaczymy sie dopiero w wakacje sad
              Pocieszeniem jest to,ze na swieta przyjezdza moja siostra,obydwie Anie i
              obydwie w Anglii.
              Dzisiaj umylam okna w duzym pokoju,a moj maz nawet nie zauwazyl,a byly juz
              naprawde brudne.
              Danwik co u Ciebie?
              Ide spac,buziaczki-Jola
              • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 10:36
                Cześć dziewczyny, czytam w miare na biezaco ale na pisanie juz czasu nie bardzo
                starcza sad((
                Zosia przyznam troszke mnie ostanio wykancza i nie bardzo moge ja spuscic z oka
                bo robi wtedy akurat wszystko to czego nie powinna. Wczoraj znowu zleciala z
                krzesla bo z swirowala na nim (podobnie jak przedwczoraj) sad( wszystkie
                dotychczasowe metody i strategie wziely w leb, nie da sie juz niczego z Nia
                wynegocjowac, zakaz robienia czegos skutkuje usilnymi probami robienia tego bez
                przerwy gorzej bo nie dzialaja nawet niektore triki ktore sprawdzaly sie na
                chlopakach -no coz przynajmniej nie wpadam w rutyne i nie jest nudno smile). Wiem
                na szczescie ze to chwilowe i musi dziewczyna poprobowac siebie i swojego
                miejsca i nie ma innego sposobu jak spokoj i konsekwencja ale przyznam ze dosc
                jestem tym uszarpana i zmeczona zwlaszcza ze okres przed swietami nie sprzyja
                bo jednak mam wiecej roboty a mniej czasu na polgodzinne ubieranie Zosi. Jak na
                razie odkreslam jako sukces kazdy dzien kiedy uda mi sie wybrnac z trudnych
                sytuacji bez starcenie opanowania, klapsa i totalnego nawrzeszczania na Nia-
                choc bywaja momenty ze musze zacisnac zeby i piesci i policzyc glosno zeby
                wypuscic nadmiar pary.
                Sewerynki -ja tam czytam wszystko zawsze od dechy do dechy smile))) Wiesz co -
                glowa do gory, popatrz w sumie nikt nam nigdy nie obiecywal ze bedzie nam latwo
                i przyjemnie ale za to mamy -"Nadzieje, ktora nigdy nie zawodzi", pomysl o tym
                zwlaszcza teraz w sumie to niesamowity, dany nam czas na przygotowanie ,
                Adwent -advenio - przybywam, adventare -przybywac (jesli resztki laciny nie
                pomechraly mi sie w lepetynie z nieuzywania smile))
                A z ciekawosci -dlaczego ten zasilek chorobowy taki niski Ci wyszedl?? Mnie
                jakos wiecej wychodzilo za tydzien L4 bo przeciez oni wyliczaja to ze sredniej
                deklarowanego dochodu (chyba z ostanich 12 mc o ile sie nie myle)a nie mozna
                zadeklarowac mniej niz wylicza GUS (za listopad to bylo 1338,32 zl) za tydzien
                tak na szybko jesli sie nie machnelam powinno wyjsc okolo 200zl -tak jak pisala
                Camilcia mnie wychodzilo troche mniej niz gdybym w tym czasie pracowala.No
                chyba ze cos sie pozmienialo bo ostanie L4 mialam w ciazy z Zosia (wtedy liczy
                sie 100% a nie 80 % jak normalnie)
                Witem serdecznie Agate z Wiktorkiem -ze zdjeciami tak jak pisala Jogaj
                najlepiej zacznij od instrukcji na zobaczcie -jakbys miala klopot ze
                zmniejszeniem (wazny jest rozmiar bo wieksze odrzuci moderator) Jogaj ma
                swietny patent smile)) a jak juz beda zamieszczone podpowiemy jak zrobic linka do
                sygnaturki.wink) i pisz tak duzo i czesto jak tylko Wiktork Ci pozwoli.
                Spadam do pracy -dzis tez tylko dlatego zdazylam skrobnac ze w jednym
                przedszkolu maja mikolaja i wypadly mi zajecia. Caluski Skrzynka
                • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 12:58
                  Hejka
                  Widzę, że powoli wszystkie milutkie styczniaczki saja się młopde gniewne jak to
                  nazywam. Dawcio tez ma takie napady buntu i cudem udaje mi sie zachować
                  równowagę, choc przyznam nie zawsze. Wczoraj mialam pracowity dzionek, bo
                  umyłam 2 okna, wyprala narzuty zrobiłam zakupy, dzis porzadki w witrynie, czego
                  niecierpię, tyle tam mam szkła brrrr. Oj sprz.atania co ie miastra ale
                  większość zostawiam na przyszły tydzień. Wyczytalam na e mamie, że Dawnik
                  zożyła pozew o rozwód, szkoda, że u nas sie nie udziela. Ciekawe jak Ania i
                  Paula. Cos w okresie przedświatecznym frekwencja nam podupada. Czy moze wy też
                  macie ostatnio takie dni, że nie chce Wam sie wstawać wcześnie rano i głowa Was
                  boli? Ja bym spała i spała, a tu 5.30 wybije i trzeba wstać.
                  • marzena1975 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 13:54
                    Witam.Mam na imie marzena i jestem nowicjuszką. To moje pierwsze forum! Oh czy
                    ja wiem co robię? Mam córke Olkę z 19 stycznia 2003. Nieuchronnie zbliżaja się
                    jej 2 urodziny dlatego też postanowiłam zasięgnąć języka - posłuchać innych mam
                    jak się mają ich pociechy. Mam nadzieje że dobrze trafiła. Pozdrawiam
                    • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 13:59
                      Zapomniałam powitać Agatę z Wiktorkiem co niniejszym czynię i Marzenę z Olą -
                      chyba nie mogłaś trafić lepiej!
                      Pozdraiwamy cieplutko
                  • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 13:58
                    Oj, widzę że wszystkie styczniaki zaczynają powoli przeobrać sie w straszne
                    dwulatki......Franek pieciu minut na miejscu nie moze usiedzieć, ciagle w
                    biegu, coraz trudniej skupić mu się na książeczce do czytania, najlepiej
                    wychodzi mu ogladanie Kubusia - przesiedzi cały film na krzesełku, ale jak to w
                    kinie trzeba mu donosić chrupki albo picie albo jeszcze nie wiaadomo co.
                    Wymadrza sie straszliwie, wszystko wie lepiej, żadnej prawie współpracy przy
                    zabawie, zaraz wrzask!Oj nerwy, nerwy!!!
                    Didi przystopuj po prostu troche, ciągle tak jesteś w biegu z tego co czytam,
                    wykończysz nam się przed świetami!!Sewrynki wracaj do zdrowia, mam nadzieję zę
                    już lepiej, przepędzaj czarne myśli. Jola, wiesz u mnnie to mąż mył okna, a ja
                    musiałam je podziwiaćsmile)) i dziwił sie że faktycznie różnica przed i po myciu
                    jest ogromna. Warto czasem dac do ręki mężczyźnie ścierkęsmile)Skrzynka, podziwiam
                    Cię nie pierwszy raz zresztą, Zosia to temperamenta osóbka a i chłopcy tez Cie
                    nie oszczeędzająsmile). uciekam poczytać ksiażkę, mam dzisiaj dzień rozleniwionym
                    popołudniu pracuję i robię pierniczki, ale nie wiem czy zdołam sie podnieść bez
                    jakiejś podwójnej dawki kofeiny, plany świąteczne + ich częściowa realizacja w
                    tym tygodniu już mnie nieźle nadwyrężyły....
                    i jeszcze jedno szukam jakiegoś przepisu na świąteczną sałatkę? znacie jakieś,
                    te co przejrzałam nie bardzo mi sie widzą.....
                    • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 15:28
                      ratunku! nie mogę już wytrzymać, tyle pracy, jeszcze nic nie posprzatane,
                      przynajmniej mam prezenty, uff, w sobote pracuję, kurcze, a potem jedziemy do
                      Łodzi na urodziny mojej chrześnicy (3 tyg starsza od Majki) może pamiętacie że
                      pisałam jak nie mogę znieść zachowania jej rodziców, ciągle wszystko na siłę,
                      ciągły wrzask - mam nadzieję że przez parę godzin nie będzie to takie
                      niedowytrzymania smile
                      Maja super, energii ma tyle że my dwoje nie mamy, ciągle biega i skacze, włazi
                      na co się da, w sumie już się przyzwyczaiłam, tańczy do naszej kasety z kursu
                      tańca, a nawet bez muzyki, pytam 'Maja co tańczysz?' a ona 'sambę' smile
                      no i tak nam leci czas, czekam na tą przerwę świąteczną jak na zmiłowanie!
                      Skrzynka, mi też więcej wychodziło, zawsze to też mniejsza składka ZUS więc
                      dodatkowa korzyść, powinno z 200 na tydzień wyjść. to zawsze coś.

                      witam nowe mamy, czujcie się jak u siebie i piszcie dużo.
                      aaa, tak ostatnio porządkowałam swoje pliki na kompie i wkleiłam nasze ślubne
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10642421&a=18519128
                      buziaki
                      • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 15:33
                        chciałam się pożalić, że mój Marcin ma służbę z 25 na 26 sad fajnie...
                        przynajmniej nie muszę jedzenia robić bo dla kogo...
                        • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 16:22
                          przede wszystkim witam serdecznie bardzo nowe mamy. napiszcie prosze o was i
                          dzieciach cos wiecej. my tu bawimy sie bardzo dobrze a forum pełni dla nas
                          wszelakie funkcje:to miejsce do chwalenia się ,cieszenia sie, wypłakiwania,
                          wyżalania wywściekania, spytania o rady i usłyszenie (przeczytanie)
                          pocieszenia. Więc piszcie, piszcie, zapraszamy.

                          U nas. Nastój mamy troche lepiej. WOjtek zaczal bawic sie wlasnie z babcia
                          ktora w dobrej wierze przyszla pomoc. ale on jak jak jestem i ja widzi to
                          placze i nie chce mnie puscic. jak wychodze lub jakos znikam, jak teraz za
                          drzwiami - jest ok.

                          dziewczyny dzieki za rady odnosnie zusu. powiem wam potem ile mi dadza. lekarz
                          dal mi na razie zwolnienie na 6 dni - zobaczymy czy trzeba bedzie przedluzac
                          czy nie. W pracy ponoc nie ja jedna odwolywalam zajecia. wczoraj nie bylam w
                          najlepszym humorze bo nie mowilam nic. I gniazdo domowe bylo puste - bez wojtka
                          okropnie siedziec caly dzien w domu samej. a czasem jak jest nieznosny marzylam
                          o takiej sytuacji. a tu sie okazuje ze ona wcale nie jest taka przyjemna. Trzy
                          gdzinki tak, ale dluzej...

                          o mlody sie wscieka. camilcia - super zdjecia slubne. jestescie piekna para.
                          i z ta sluzba fatalnie. co on robi w pracy?


                          skrzynka, napisz jak cos wiesz o takiej dolegliwosci z punktu widzenia
                          logopedy. co sie dzieje wtedy z krtania ze nie dziala glos. ile moze mu zajac
                          dochodzenie do siebie? Ja dzis juz troszeczke mowie - bardziej chrypie ale
                          przynajmniej cos jestem w stanie wyprodukowac. wczoraj nic. Pawel ma sie
                          dobrze. A dotknelo nas chyba to samo swinstwo.

                          wojtek humory miewa - jak widac, ale ostatnio (tfu, tfu) nie robil nic takiego
                          co w moim mniemaniu zaslugiwaloby na klapsa. I jak o tym pomysle to troche to
                          juz trwa. Ciesze sie. A na razie krzyczec i tak nie moge. Moge tylko szeptac
                          wyrozumiale: wiem ze jestes zly, jestes wsciekly bo mama nie pozwala, jestes
                          bardzo zly bo nie mozesz wchodzic na szafe ani wlaczac tv co chwila, to jest
                          dla ciebie bardzo frustrujace .... i takie mamy rozmowy.

                          skrzynka z tymi urzedami to zalatwilas? mnie sie udalo.

                          zmykam
                          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 16:40
                            Hej! Witam nowe mamy. Mam na imię Monika i razem z moją córeczką (7.01.2003)
                            mieszkamy w Bydgoszczy.
                            Trochę nie pisałm, bo uśmierciłam myszsad(( Dobra rada - nie wtykać nic na siłę
                            do gniazdek. Niby ułamał się malutki drutek a myszy nie pomogła już długotrwała
                            rehabilitacja w Wydzile Informatyki i musimy kupić nową. Póki co mamy pożyczoną.
                            Jutro wybieramy się na formową gwaizdkę dla dzieci.
                            Jestem wkurzona, bo czekam na kominiarza i malarzy, a nikt nie przychodzi. ALE
                            za to mała radostka. Po rozprawie wrzeszłąm się na wagary po sklepach i kupiłam
                            2 pary butów Hogla - polowałam na Ecco, ale jestem bardzo ukontnentowana.
                            Kozaki przecenione z 534 na 140 i półbuty z 345 na 130. Oczywiście dla
                            mniesmile))))) Bo postanowiliśmy w końcu dorównac naszej latorośli w odzieniu.
                            Spróbuję załączyć link na fotkę Gosi z księzniczek Disneya. Ale nie wiem, czy
                            da się wejść, bo miałam problem z przesłaniem go mailem.
                            serwisy.gazeta.pl/film/2409218,60668,,,,4639,P_ZDJECIA_KONKURS.html
                            Jakby co jest w fotach z Bydgoszczy na str. 9 prawym dolnym rogu.
                            Pozdrawiam Iwonę 0 u nas tez taki wirusik szaleje. Zona kuzyna się dziś śmiała,
                            że zamilkł i ma kilka dni spokoju.
                            JOLU! OSZCZĘDZAJ SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!
                            Wróciła dziś do mnie książka "Zaplanuj płec swojego dziecka". Kolega już w
                            drugim miesiącu z żoną - sprawdzimy, czy im tez się udało. JA już przechodzę na
                            dietę dziewczynkowąsmile)))
                            KamilA! Fajne fotki!
                            I te z MB też fajne! Szkoda, ze u nas nie ma takich zajęć.
                            Pozdrawiam
                            Monika
                            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 17:20
                              Witam kolejna nowa mame i Ole,piszcie duzo i czesto o sobie i pytajcie o co
                              chcecie,to rowniez do Agaty.
                              Skrzynka i Kamila i Franca i Sowa Wam to naprawde nalezy sie troche
                              odpoczynku,trzymam kciuki zebyscie wytrzymaly do swaiat,no i jeszcze Didi sie
                              nie zapracuj w domu.
                              U nas jakby spokojniej sie zrobilo,ale mysle,ze to cisza przed burza i zaczna
                              sie akcje z buntem,akurat pewnie jak sie malenstwo urodzi smile
                              Kamila super zdjecia ze slubu,jak bede miala dostep do skanera to tez swoje
                              zamieszcze,moj maz tez byl w mundurze.
                              Sluzby wspolczuje,niestety w wojsku nie ma zmiluj,moj mial w zeszlym roku w
                              drugi dzien swiat,a dwa lata temu w sylwestra!!!
                              U nas standard,maz wrocil z pracy i spi,Kini jakbym czekala az maz mi okna
                              umyje to pewnie za dwa lata bym sie doczekala wink ten typ tak ma.
                              Pozdrowionka-Jola
                              • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 18:15
                                Hej! zaraz zabieramy sie za robienie pierniczkow -wersja ogolna.
                                Witam nowa Mame -wg mnie nie moglas trafic lepiej, bywam czasem na roznych
                                forach ale nigdzie tak na stale jak na Styczniakach ktore moim zdaniem sa
                                absolutnie wyjatkowe smile))) Tytulem przedstawienia dla jeszcze nie
                                wtajemniczonych -jestem Kasia mieszam w Warszawie i mam slodka rozrabiacka
                                trojeczke Henio -pierwszak, Stas -zerowkowicz i Zosia styczniak co sie
                                pospieszyl i w grudniu urodzil smile))
                                Camilcia bardzo wspolczuje sluzby Marcina sad((( to byl jeden z glownych powodow
                                zmiany zawodu, ze po pierwszej Wigilii spedzonej z malutkim Heniem wyobrazilam
                                sobie powrot do szpitala i te Wigilie kiedy nie bedzie mnie obok dzieci (wtedy
                                jeszcze liczba mnoga byla tylko w planach)
                                Ja niestety tak bardzo nie odpoczne bo prawie wszystkie moje przedszkola
                                pracuja normalnie (tylko w Wigilie maja wolne)ale za to do ferii juz nie tak
                                dlugo - mamy juz zaklepana miejscowe w Sromowcach w tym samym miejscu co w
                                zeszlym roku. Na jeden tydzien jade z Tesciowa, na drugi bedzie towarzyszyml mi
                                malzonek smile)) po zeszlorocznych akcjach z chorym uchem Stasia i zebraniem u
                                dobrych ludzi zeby recepte mi wykupili (apteka 13 km)sama nie chchcialam
                                jechac.Za to jak czytam o Waszych porzadkach (zwlaszcza to co wyrabia Didi..)
                                to mi sie glupio robi sad( ja tyle ze popralam zaslony i przy okazji
                                akcji "Roztocza 2004" potrzepalam i popralam narzuty, pomylam lozka, z doskoku
                                myje szafki w kuchni -na zasadzie potrzebuje cos z szuflady to buch wszystko na
                                blat i czyszczesmile) okna zamierzam machnac od srodka zapryskane kuchenne i tam
                                gdzie widnieja odciski lapek na trzech poziomach wysokosci i tyle -do wiosny
                                dotrzymaja (mam tylko nadzieje ze zauwazymy przez nie ze juz wiosna smile)
                                No dobra bo skonczy sie na bunczucznych zapowiedziach z tymi pierniczkami.
                                Caluski Skrzynka
                                Ps Sewerynki to bardziej temat foniatryczny jak logopedyczny ale pewnie masz
                                obrzek strun glosowych i stad bezglos sad( ile bedzie trwal zalezy od tego czy
                                to wirus czy bakteria i jak bedziesz je chwilowo oszczedzac, zycze oby jak
                                najkrocej i gratuluje grzecznego synka -mama mlodej gniewnej dwulatki smile)))))
                                • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 19:13
                                  Hejka
                                  No cóż nie dawno wrócilam, ugotowalam obiad i czekam na ślubnego, młody oglada
                                  shreka 2 (oczywiscie bardzo niedobra ze mnie matka wg niektórych, ale co mi
                                  tam) Zrobiłam pierniczki prawie tydzień temu i nic nie miękną moze znacie
                                  jakieś magiczne sposoby na zmięknięcie. Oki dzis wypowiadam wojnę roztoczom w
                                  maskotkach. Musze zrobic poprawkę do okien bo myłam szybko i po ciemku i
                                  zostały małe smugi, ktore mnie wkuirzaja. Oki spadam do robnoty póki z pracy
                                  warcam o notrmalnej porze. Pozdrowionka
                                  O przepraszam witam nową mamę i Olę. Piszcie i udzilajcie się.
                                  Kama wygladałaś bosko, a Twój ślubny w mundurze po prostu super
                                  • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 16.12.04, 23:56
                                    Skrzynka ja umylam okna,bo nie mam ani zaslonek,ani firanek,nic tylko gole okna
                                    i byly takie brudne,ze myslalam,ze jest ciagle mgla smile Kolo nas jest ciagle
                                    budowa i na oknach mam zwykle warstewke piasku.
                                    Poza zwyklymi porzadkami nic nie bede robic,szczegolnie,ze pewnie przyszly
                                    tydzien juz bede pomagac mamie,a na swieta bedziemy tam nawet nocowac,bo moja
                                    rodzina prowadzi nocny tryb zycia i nie bede miala serca budzic Szymona i go
                                    przewozic do nas.Szczegolnie,ze u rodzicow mamy gdzie spac,no i bedzie moja
                                    sisrta z mezem,bedzie wiecej okazji,zeby pogadac.
                                    Dzis wyciagnelam meza na zakupy i mam juz kawalek prezentow,wiec mi sie lzej
                                    zrobilo.
                                    Buziaczki-Jola
                                    • marzena1975 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.12.04, 08:00
                                      Cześć, to ponownie ja Marzena- to juz mój drugi wpis, chyba popadne w zachwyt a
                                      w zasadzie samozachwyt. Wielkie dzięki za miłe powitanie mnie na waszym
                                      forum.Mieszkam z mężem i Olka w Iławie na Warmi. Pisze do was z pracy , bo to
                                      piątek i troche rozluźnienia kazdemu sie należy.Widze że króluje temat
                                      świąteczy - porządki i prezenty. My do porządków wprawdzie nie zabraliśmy sie
                                      jeszcze ale za to mamy juz wszystkie prezenty. Mamy z Tomkiem (mąż) taki
                                      zwyczaj że od października juz wymyślamy co by tu i komu zafundować. Największy
                                      problem mieliśmy z dziećmi. Choć dziwna sprawa bo mamy przeciez Olke w wieku
                                      jej braci ciotecznych Jędrjka I Wiktora. Ale pewnie bieże się to z tego że
                                      podobne rzeczy dajemy na bieżąco swoim dzieciom i poxniej trudno trafić. Olką
                                      opiekuje się moja i Tomak mam na zmianę, tydzień z jedna babcia tydzień z
                                      druga. Teraz jest jeszce z chorym tatą. Wyobraźcie sobie że w przeciągu
                                      miesiąca Tomek trzykrotnie leżał w szpitalu i miał trzy zabiegi laryngologiczne-
                                      wycinali mu ślinianke. Potworność, schudł przez ten czas 5kg, nic nie jadł,
                                      nie mówił i tylko przeciwbólowe łykał. Teraz jest po trzecim miejmy nadziję
                                      ostatnim zabiegu i czekamy końac tej "choroby". Olka nasz pociecha jest naszym
                                      wielki skarbem, czy macie czasem coś takiego, że siedzicie sobie patrzycie na
                                      swoje pociechy i myślicie - co by było gdyby jej czy ich nie było? Ja ma to
                                      bardzo często i dziękuje Bogu za naszą Olkę.I wiecie co, coraz częściej myśle o
                                      drugim dziecku, ale dużo trudniej zdecydować sie na drugie niz pierwsze.
                                      Poczyniłam już rozmowy w tym kierunku i chyba mamy to samo pragnienie z Tomkiem
                                      tylko kiedy jest ten najodpowiednieszy czas- tego niestety nie wiemy. To może
                                      tyle na teraz i odezwę sie później. Pa.
                                      • danwik Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.12.04, 09:18
                                        Część dziewczyny! Przede wszystkim ja również serdecznie witam Agatę z
                                        Wiktorkiem i Marzenę z Olą. Fajnie, że grono Styczniaków się rozrasta smile))
                                        Jestem Agnieszka. Mama Daniela (lat 10) i Wiktorii (16.01.2003 r.) Mieszkamy w
                                        Bytomiu. Teraz jestem na życiowym zakręcie i rozchodzę się z mężem sad
                                        Kochane przepraszam, że nie grzeszę aktywnością na forum (ale czytam Wasze
                                        posty na bieżąco). Nie piszę, bo nie chcę psuć Wam świątecznej atmosfery a
                                        niestety nie potrafię jeszcze skupić mysli na czymś innym niż to co mnie
                                        obecnie najbardziej nurtuje... dlatego wolę nie pisać sad(((
                                        Naprawdę tęsknię za normalnością, za codziennym pisaniem o wszystkim i o
                                        niczym, za opowiadaniem o poczynaniach moich dzieciaków ... ale nie
                                        potrafię...jeszcze nie....
                                        pzdr. Was cieplutko i pamiętajcie o mnie, bo choć mnie nie widać jestem obecna
                                        na forum...agnieszka
                                        ps. Nie wiem czy dobrze zrobiłam (okaże się najprawdopodobniej jutro)...
                                        tajemnicy nie zdradzę.Powiem tylko tyle - kupcie jutrzejsze wydanie Faktu
                                        (jeżeli zmieni sie data zawiadomię Was).
                                        • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.12.04, 09:42
                                          Hejka
                                          Dawnik super, że sie odezwałaś, jak masz jakiś problem to pisz po to jest to
                                          forum i nie zepsujesz żadnej atomstery. Zaintrygowalaś mnie Faktem, gdzie i
                                          czego mniej więcej mamy szukać?
                                          Marzena Twój ślubny mial widzę przejścia ze ślinianką jak ja trzy razy leżałam
                                          w szpitalu i cztery razy mnie cieli, dopiero odkąd mi wycieli w klinice w
                                          Warszawie mam z nią spokój. No wczoraj udało mi sie tylko oporawic okno, wyprać
                                          pluszaki i poukladać w szafkach, witryna zostala na dziś. Jakos coraz bardzije
                                          chce mi sie tych świat, juz czekam na nie z niecierpliwością i to ubieranie
                                          choinki u moich rodziców w przed dzień Wigilii, mój brat wraca w przyszłą
                                          środke do domku, będzie fajnie.
                                          Skarzyneczko, czy wiesz, że ja chcialam byc lekarzem, ale po tej historii ze
                                          ślinianą zraziłam sie do nich i juz nie chcialam, a teraz żałuję, chciałam być
                                          chirurgiem i do tej pory ogladam wszystkie programy medyczne tam gdzie są
                                          pokazywane jakieś zabiegi itd. Szkoda, że zrezygnowalam ze spełnienia swojego
                                          marzenia. Ale trudno, za to mam super syncia, bo pewnie gdybym poszła na
                                          medycynę to nie miałabym tego męża.
                                          • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 17.12.04, 10:18
                                            Hej
                                            Na początek witam wszystkie nowe mamy, ja też jestem od niedawna i uważam że
                                            panuje tutaj super atmosfera.
                                            U nas chyba też szaleństwo się rozpoczęło ostatnio nie było dnia bez guza,
                                            młody wszędzie właził skakał na łóżko jak do wody no i źle się to skończyło,
                                            biegał z butelką to rozcięta warga, a dzisiaj rano zwymiotował, to mnie
                                            najbardziej dobiło.
                                            Z porządków to ja powoli codziennie sprzątam ostatnio szafki w kuchni, tez
                                            czeka na mnie witryna i mycie szkła, ale przyznam się że od ciąży nie
                                            sprzątałam tak gruntownie. Jola czytam że masz tak jak ja, też pomyłam okna bo
                                            już nie widziałam czy pada.
                                            Didi ja nigdy wcześniej nie myslałam żeby zostać lekarzem, dla mnie to była
                                            ogromna odpowiedzialność za drugiego człowieka, ale po tym jak Patryk leżał w
                                            szpitalu to żałuję że nim nie jestem. Teraz wszyscy mi mówią że mogłabym być
                                            lekarzem, hi hi.
                                            Agnieszko danwik trzymaj się.
                                            Pozdrawiam Agnieszka
                                            • danwik Re: gazeta Fakt 17.12.04, 20:25
                                              Niestety na jutro nie zdążą i dopiero "to coś" ukaże się po świętach.
                                              pzdr. agnieszka
                                              • monikam1 Re: gazeta Fakt 17.12.04, 22:12
                                                Hej! Super Danwiku, że się w końcu odezwałaś, bo jak nie piszesz, zaczynam się
                                                bać o Ciebie. Na pewno kupię fakt - tylko napisz kiedy!!!
                                                my dziś po Gwaizdce zakładowej. Wszyscy jesteśmy wykończeni. Gosia zadowolona,
                                                ale oczywiście w reklamówce wszystko pyszne, lecz czekoladowe. Mamy teraz zapas
                                                słodyczy na pół roku. Żeby Gosi nie było smutno, że nic tam nie było dla
                                                alrgików, wsuneliśmy niepostrzeżenie do Gosinego worka lalkę Shelly. No i
                                                Gwiazdor dał jej niespodzeianie zestaw 12 kubeczków do wkładania jeden w drugi.
                                                Jest nimi zachwycona. Z przykrością musze dziś stwierdzić, ze Gosia
                                                odziedziczyła po mnie brak poczucia rytmu. Ma b. dobry słuch muzczny, ale tańce
                                                wychodza jej tak sobie. Niestety - przez całe życie było to moim utrapieniem -
                                                miałam dobry głos i słuch, a marny był z tego pożytek. W ogóle - ostatnio jak
                                                porównuje Gosi i swoje fotki, stwierdzam, że mogłabym ogłosic światu, ze Gosia
                                                jest pierwszym sklonowanym dzieckiemsmile)) NAwet podobają nam się te same
                                                ciuszki, zabawki, piosenki, bajki. Nie lubimy tych samyh potrawsmile)) Moja
                                                krew!!!!
                                                Co do myłślenia o tym, co by było gdyby Gosi nie było - staram się o tym nie
                                                myśleć, ale myśli przychodzą. Dziś myśleliśmy sobie o tych wszystkich chorych
                                                dzieciach, które nie mogą chodzić na zabawy z Mikołajem. Życie jest okrutne i
                                                staram się jak najczęściej cieszyc się z tego, że jest jak jest.
                                                Jak nigdy nie chciałam być lekarzem. Choć kusiły mni białe fartuchysmile)) Bo jako
                                                typowa pani zima dość dobrze w nich wyglądałamsmile))) Ja moje okna olewam. Padam
                                                ze zmęczenia, nie mam urlopu i mam 10 innych ważniejszych rzeczy do zrobienia.
                                                NA szcżęście paniom zimom dobrze jest też w czernismile)) (togi, w kt. występujemy
                                                w sądzie są czarne) JA zawsze chciałam byc nauczycielką i uwazam, zę nie idąc
                                                za powaołaniem, zmarnowałam talent.
                                                Tą skromną uwagą na swój temat kończęsmile)))
                                                Pozdrawiam
                                                MOnika
                                                • jogaj o wszytkim 17.12.04, 22:30
                                                  Ja tez kupie Fakt,jak tylko dasz znac.
                                                  Danwik pisz o wszystkim,na pewno nie zepujesz nam humoru,bardziej sie martwimy
                                                  jak nie piszesz,a jestesmy tutaj,zeby Cie wysluchac.PISZ!!!
                                                  Moj Szymon uwielbia tanczyc,wczoraj bylismy u znajomych,ich syn gral na
                                                  gitarze,a Szymon tanczyl i wszyscy mielismy z niego niezly ubaw.Nie mowiac o
                                                  tym,ze bylo juz po 22,a Sz nawet nie mial zamiaru isc spac. Za to dzis
                                                  pospalismy do 9.45 smile)))
                                                  Niestety dzis zwnou nie chce spac,jeszcze nie spi.
                                                  Musze sie pochwalic,ze dzis oprawilam obrazek,ktory wyhaftowalam miesiac po
                                                  urodzeniu Szymona i lezal w szafie,a wczoraj udalo mi sie kupic odpowiednia
                                                  ramke i teraz tylko trzeba powiesic. To taki obrazek gdzie jest
                                                  data,godzina,waga i dlugosc urodzeniowa.
                                                  Wyciagnelam dzis mikolaja i choinke i poweisilismy w oknach z Sz,bardzo mu sie
                                                  podoba i ciagle mi je pokazywal smile
                                                  Buziaczki-Jola
                                                  • joannakw zaległości 17.12.04, 23:46
                                                    Witajcie !!!

                                                    Teraz to już mnie bardzo długo nie było, az wstyd! sad
                                                    Troche poczytałam, ale jeszcze nie nadrobiłam i mało wiem. Pozdrawiam wszyskie
                                                    mamy oraz dzieciaczki nowe i nie tylko.
                                                    Najpier więc napisze, co u nas. Czas płynie bardzo szybko,i teraz szczególnie
                                                    go brakuje. Najbardziej widać to po małym łobuzie Kacperku. Jest cudowny, i
                                                    nieznośny, wielki pieszczoch, a w dodatku buntownik. "Gada" jak nakęcony,
                                                    wszystkich kocha, a w dodatku cwany, byle my zwrócic uwagę ze czegoś nie wolno
                                                    zaraz pada "kocham mamo", lub "kocham źono" (mówi do mnie czasem żono) i to
                                                    jest włanie cudowne w tych dzieciach. Taki mały a taki duży. Zdrowie u nas nie
                                                    zapeszać dopisuje. Poza jednym ząbkami których juz prawie 4 nie ma, -
                                                    pruchnica, zęby zalapisowane, a przy wyrastaniu ropnym nowego, była angina, ale
                                                    juz oki. Cieszę sie ze mały jest zdrowy i taki kochany bo inaczej nie wiem jak
                                                    bym mogła wierzyc w ten świat w to życie. Problem tylko ze spanie bo chodzi
                                                    spac dopiero z nami około 22-24, wcześniej nie da rady sad, wiec same wiecie
                                                    jak cos mozna zrobić np. przy kompie, z łobuzem przy klawiaturze.
                                                    Reszta tez już w miare oki, tylko ciężko zrozumiec co to za beznadziejny roku,
                                                    w którym wydarzyło sie tyle smutnych wstrząsających rzeczy, (mam nadzię ze nowy
                                                    będzie lepszy). Człowiek wtedy zastanawia sie nad życiem, w przeciągu trzech
                                                    miesięcy odeszło, troje moich bliskich. O ile jescze można zrozumieć, śmierc
                                                    osoby która ciężko choruje, tak jak tata, to z nagłą śmiercią trudno jest sie
                                                    pogodzić. I tak właścnie odeszło dwoje kolejnych juz tym roku znajonych,
                                                    kolażanka lat 27 z która jeszcze 1 miesiac wcześniej bawiłyśmy sie na weselu,
                                                    była światkiem mojej siostry dla niej jak siostra zginęła w Londynie.
                                                    Dziewczyna iskierka zawsze uśmiechnęta radosna, pełna życia. Oraz kolega z
                                                    pracy lat 35, razem 9 lat temu razem przyśliśmy do pracy, ojciec 8 letniej Ady
                                                    i 3 miesiecznego Kacperka, tego dnia wszscy bylismy na pozegnaniu jednej z
                                                    naszych emerytek, i na oczach dwóch osób zostął potrącony przez busa UA, po 4
                                                    godzinach zmarł. Szok dla wszystkich ...... . Całe życie było przed nimi
                                                    wspaniali ludzie. Człowiek traci wszyskie wartości, zostaje obdarty z wiary z
                                                    uczyć, smiech wydaje sie trucizną .... Dopiero teraz zaczynamy powoli wracać do
                                                    normalności ale nigdy nic już nie będzie takie same, pozostaja tylko
                                                    wspomnienia ... Przepraszam ze pisze o takich rzeczach tutaj, po tym wszystkim
                                                    wogóle przestałam pisac, brakowało słów .... nadal ich brakuje, ale życie
                                                    toczy sie dalej, jedni sie rodza a inni umierają tak jest ten świat urządzony,
                                                    (jakby miejsca brakowało!). Trzeba kochac życie i żyć tak jakby każdy dzien
                                                    miał być ostatmim dniem zycia...

                                                    Pozdrawiam serdecznie Aśka
                                                  • jogaj Re: zaległości 18.12.04, 10:39
                                                    Joanna dobrze,ze sie odezwalas,wiele razy pytalysmy o Ciebie.
                                                    Przykro mi,ze tyle nieszczescia wkolo Ciebie,ale jak sama napisalas tak jest
                                                    zycie uzadzone. Wiesz,ze mozesz pisac o wszystkim,jestesmy po to,zeby wysluchac.
                                                    Tak to jest,ze piszemy o pie..ch,obok naprawde istotnych problemow.
                                                    Nie znikaj juz.
                                                    Buziaczki-Jola
    • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 11:25
      Ja dzis zaczynam 8 miesiac,jejku jak to szybko minelo.
      Zaraz jade na jakies zakupy,bo juz zaczynam panikowac,ze nie mam jeszcze
      wszystkich prezentow.
      Milego weekendu.
      Buziaczki-Jola
      • mamynia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 12:22
        Witam. Mam na imię Agata. Jestem "MAMYNIĄ" Olesia, ktory urodził się
        22.01.2003. Mieszkamy w Łodzi. Dopiero od zeszłego tygodnia mam założony
        internet i błądząc po różnych stronach natknełam się na Was. Chętnie się
        przyłączę. Oleś właśnie drzemie. Jego tatuś miał pomóc mi w porządkach, ale też
        go zmogło. Więc ja też postanowiółam zrobić sobie wolne i napisać do Was.
        Ponieważ synek chodzi spać dopiero koło 22.00 to tylko wtedy będę miała czas,
        by "pogadać" z Wami. Ale i tak się cieszę i z niecierpliwością czekam na te
        wieczorne spotkania. Pozdrawiam.
        • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 13:41
          Hej! WItam Mamynię! Super, że do nas dołączyłaś! To jest bardzo sympatyczne
          forum i ja w zasadzie nie szukam w @ już niczego więcejsmile)))
          Joasiu! NARESZCIE!!!! Strasznie długo Cię nie było! Rzeczywiście - wyjątkowo
          trudny rok za Tobą. Ale to już tylko kilkanaście dni! I zaczniemy żyć na nowy
          rachunek!
          U nas spadł dziś śnieg. WIęc po MAłyszu na sanki!!!
          Idę szorować łazienkę.
          pzdrawiam
          Monika
          • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 14:30
            Hej Witam nową mamę. Ja mam chwilkę, młody na kolanach ale rysuje pisakami to
            trochę zajęty.
            Jola zaintrygowałaś mnie tym haftowaniem, skąd wzięłaś wzór? Chętnie sama
            zrobiłabym coś takiego dla Patryka to niesamowita pamiątka. Musisz koniecznie
            dać mi namiary jak to zrobić.
            Ja chyba kończe ze sprzątaniem ręce mnie strasznie bolą, zwłaszcza jedna chyba
            naderwałam jakiś mięsień, prawdopodobnie przy lulaniu małego.
            musze kończyć skończyło sie rysowanie czas na przytulanie. Patryk uwielbia się
            przytulać zwłaszcza po spaniu tak jak teraz . Pa
            • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 15:58
              Hej,

              A u nas nie zęby a zapalenie oskrzeli sad Dwóch lekarzy przez tydzień zbywali
              mnie jakimiś głupotami a potem się okazało że to oskrzela, ale już wychodzimy
              na prostą. Tydzień nie był zbyt udany bo Zuzia nie wychodziła na dwór a w domu
              to moje dziecię delikatnie mówiąc roznosi. Miałam wielkie plany na ten tydzień,
              że pośle Zuzę do przedszkola a sama będę się napawać atmosferą świąt a tu guzik
              z pętelką. Dopiero dziś udało mi się wyrwać na trochę do sklepu i kupiłam
              przynajmniej część prezentów dla dzieci. Może uda nam się wyrwać jeszcze
              wieczorem jak załatwimy opiekę do Zuzi. Zobaczymy.

              Didi jestem pod wrażeniem Twoich porządkowych szaleństw. Ja ograniczam się
              tylko do ogólnego ogarnięcia mieszkania. Na święta wychodzimy a poza tym my w
              tym mieszkaniu jesteśmy już prawie na wylocie wiec nic mi się nie chce robić.

              Witam nowe mamusie. Marzena mamy dzieci z tego samego dnia. Zuska tez z 19.

              Co do buntowania się naszych latorośli to moje nerwy wystawiane są na ciężką
              próbę. Szczególnie prze ostatni tydzień. Zuzia nie zje śniadania bo NIE a musi
              bo już powinna brać antybiotyk. Łaskawie zje jak włączę jej Shreka. Nie wolno
              mi usiąść i poczytac bo po raz setny musze jej przeczytać o Prosiaczku który
              nie umiał przejść przez cholerny mostek.
              Będzie siedziała w kuchni na zimnej podłodze bo taka ma wizje życia. Nie
              wydmucha nosa a gil do pasa. Nie mogę jej umyć buzi, ona sama. Koniecznie musi
              teraz znaleźć długopis i wszyscy musza szukać razem z nią. Wariatkowo. Ale jest
              tak słodka i kochana że mam ochotę ją zjeść. Ulubione ostatnio powiedzenie
              to „co ty mama”.

              Kończę bo mąż się obraził że się nim nie zajmuje.
              • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 16:20
                Witam nowa mame,jak fajnie to juz trzecia nowa mama w tym tygodniu,zeby tylko
                zostaly na dluzej.
                Agnieszka ja wzory biore najczesciej z internetu,duzo jest darmowych na
                rosyjsckich i japonskich stronach,czesc obrazkow robie z gazet,sistra mojej
                kumpeli ma niezly zbior takich gazet i chyba to co robilam Szymonowi jest od
                niej,ale widzialam juz duzo innych i ladniejszych. Chetnie bym Ci cos
                podeslala,ale mam okropny balagan w moich zbiorach na kompie i najpierw musze
                to uporzadkowac zanim cos znajde.
                Super Kinga,ze juz lepiej z Zuzia,faktycznie niewchodzenie na dwor to cos
                okropnego.
                Pozdrawiam-Jola
    • mamynia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 21:07
      Dziękuję za miłe przyjęcie. Także mam nadzieję, że zostanę z Wami na stałe.
      Oleś zasnął dziś wcześnie jak na jego możliwości, więc i ja mam troszkę czasu
      dla siebie. Właściwie to powinnam kończyć porządki, ale bardzo mi się nie chce.
      Zrobię to jutro. Na szczęście już nie wiele mi zostało. Jutro chcemy też kupić
      choinkę. Zastanawiam się tylko jak dużą - malutką, którą postawię wysoko na
      komodzie, by jej Oleś nie zrzucił - czy dużą ( może ja oszczędzi...)?
      Ubrałyście już drzewka? Jeśli tak to jaka była reakcja waszych maluchów?
      Przesyłam całusy dla Was i dla nich.
      • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.12.04, 21:25
        witam nowe mamy.
        ja krótko.
        już troche mówie ale rozłożył się wojtek. wirus, zapalenie gardła, ogromny
        katar lejący się cały czas. marudztwo na dziesiatą strone. my też już gnijemy w
        domu bo tydzien temu ja bylam chora przez cały czas a teraz mlody.
        jestem sfrustrowana bo kupiam banki, postawilam i wszystkie z wyjatkiem dwoch
        odpadly, nie wiem czy takie dwie cos dadza. co ja zle zrobilam, stawialyscie
        kiedys same? te wirusiska teraz tak krążą bo co nuż słysze ze ktos chory.
        ciekawe jaka bedzie noc.
        upieklam dzis blaszke pierniczkow, ciasto strasznie kleilo sie do walka, ciezko
        w ogole bylo walkowac. mlody byl zainteresowany. o a nas pada - ale deszcz.
        oby nam sie udalo do wigili wykurowac.
        danwiku - pisz wszystko - ja raczej rzadko pisze same pozytywne rzeczy a jakos
        mnie tu wszyscy toleruja i otuchy dodaja. tylko ze ja czesto sama sobie na
        glowe wrzucam problemy a tobie ktos inny wrzuca. ale pisz pisz.
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 11:39
          Moj "Zos-samos" sam zejmuje rajstopki,biegnie do lazienki,siada na
          nocnki,podciaga rajstopki,wylewa siku do ubikacji i spuszcza wode. Ale jestem z
          niego dumna,choc czasem mam lazienke do myci i Sz do przebrania smile
          Monika zazdroscilam Ci wczoraj sniegu,a dzis pada u nas,ale cos nie chce lezec
          tylko topnieje,jak bylo na sankach?
          Buziaczki-Jola
          • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 12:52
            A moje dziecko sie uwstecznilo i pzestalo wolac ze chce siusiu i kupki (a to
            drugie wychodilo jej juz bezblednie). No ale coz niech jej bedzie. Moze to w
            ramac buntu dwulatki.

            U nas tez snieg pada ale my niestety jeszcze na dwor nie wychodzimy sad((

            Ja zaraz zmykam na zakupy swiateczne az sie boje tego tlumu w sklepach ale coz
            nie mam wyjscia. Mam tylko nadzieje ze uda mi sie wylicytowac prezent dla
            Wojtka na allegro. Zazyczyl sobie neon jakiegs browaru bo planuje urzadzic u
            nas w piwinicy pubik. To u niego teraz temat nr 1. A wszyscy nasi znajmomi
            (plci meskiej oczywiscie) goraco mu kibicuja. Juz nawet mysleli zeby mu na
            gwiazdke barmanke kupic smile))))

            Aha nie pochwalilam Wam sie ze zmienilam fryz i kolor! Mam teraz kasztan z
            reflksami (cokolwiek to znaczy)

            Zuzia dzis obudzila sie rano i pierwsze slowa jakie powiedziala to bylo "Mama
            Tek kisi na uszke" co mialo znaczyc ze Shrek na wrozke krzyczy. Chyba
            ograniczymy jej tego Shreka bo innego tematu w domu nie ma.
            • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 12:53
              Cholera tak sie wczulam w pisanie do Was ze dziecko mi na kanapie usnelo a za
              chwile miala jesc zupe.
              • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 13:10
                Ja wczoraj bylam na zakupach,ale tylko pochodzilam,bo ludzi tyle,ze oszalec
                mozna w Empiku kolejki do kasy na 30 osob,ciekawe jak mialam wystac w tej
                kolejce z Sz.
                Bylam tez na chwile w Tesco,bo jedna rzecz chcialam kupic,ale na szczescie nie
                bylo,bo bylo tyle ludzi,ze ciezko sie chodzilo,a do kasy kolejki jeszcze
                dluzsze niz w Empiku,chyba wybiore sie w tygodniu do poludnia na zakupy to
                bedzie mniej ludzi.
                Moj jeszcze nie spi tylko trenuje Ginesa smile
                Buziaczki-Jola
                • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 14:24
                  mielismy cudowna noc, wbrew czarnym przewidywaniom, wojtek spał cudnie, moze po
                  tych bankach, obudzil sie dopiero o 6.
                  ja tez dzisiaj musze do duzego sklepu, no ale jak nie dzis to kiedy. planuje
                  jeszcze pon, wt siedziec w domu bo jak dluzej pogadam to chrypie, w srode
                  jednak ide do pracy. tak planuje. ale prezenty i zakupy musza byc, glupio ta
                  wigilia wypada w piatek
                  jola, podziwiam szymona, ja to marze zeby wojtek choc raz zsikal sie do nocnika
                  lub kibelka, a on albo w pampersa, po nogach, ewentualnie do wanny.
                  dokladam nowe zdjecia na zobaczcie, jestem tam ja z samem, nasze kuzynki i
                  takie tam. moze doloze jeszcze gitare i pierniczki. piszcie, nie znikajcie na
                  cale swieta
                  • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 14:52
                    Ale macie tempo dziewczyny, nie zagladalam tu kilka dni i juz mam tyyyyle
                    zaleglosci !!! Na wstepie chcialabym serdecznie powitac nowe mamusie - super,
                    ze jest nas tyyyle !!! Ja caly czas pamietam o propozycji Kamili, zeby latem
                    zrobic zjazd styczniakow - juz sie nie moge doczekac ( to ile nas teraz jest ??-
                    Jola, ty jestes od statystyk !!!

                    U nas generalnie ok, choc ostatnio Olka miala lekka biegunke i wymioty nocne.
                    Ja natomiast czuje sie nie najlepiej. Najpierw mialam straszne mdlosci - chyba
                    sie czyms przytrulam, a teraz od kilku dni bola mnie nerki. W badaniu moczu
                    niestety troche bakterii. Do ginka ide w srode - mam nadzieje, ze wszystko
                    bedzie ok. No i brzuch mnie ciagnie (przy Olce, w tak wczesnej ciazy nic mnie
                    nie ciaglelo)

                    Mam z Olka ostatnio straszny klotpot, bo wszystko jest na nie...i w zwiazku z
                    tym moge jej ustapic, albo przeforsowac swoje za cene strasznej histerii (z
                    wymiotami i konwulsjami) Nie wiem co mam z tym zrobic...

                    Musze sie wam wyzalic, ze ostatnio na uczelni przyszlam na seminarium
                    magisterskie (studia skonczylam juz, ale jeszcze sie nie obronilam ani nie
                    napisalam pracy), zeby w kocu ruszyc temat i miec wszystko z glowy do czerwca
                    (termin mam na sierpien) i pani mnie przepedzila bo miala juz full, czyli 10
                    osob. Inny promotor nie wchodzi w gre, poniewaz tylko ta pani jest od
                    metodyki... W zwiazku z tym nie wiem kiedy sie obronie i czy w ogole... Od
                    absolutorium mam tylko 2 lata, potem bede musiala powtarzac caly rok...

                    teraz spadam,

                    Kasia i Ola

                    • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 19:33
                      Hej Dziewczynki!
                      Na poczatek witam serdecznie Olusia z Mama -witajcie i zostancie na stale smile))
                      Danwiczku dobrze ze napisalas i prosze odzywaj sie, przeciez nie jestesmy
                      tylko po to jak mamy dobry humor i wszystko ok ale tez po to zeby sobie pomagac
                      jak jest smutno, wsciekle i zle.
                      Joasiu -myslalam o Tobie ostatnio, czasem zwala sie na czlowieka taka lawina i
                      ciezko spod niej wyjrzec ale wierze ze dzieki Kacperkowi uda Ci sie brnac dalej
                      do przodu. I z calego serca zycze zeby teraz przyszedl spokojny, leniwy rok na
                      nabranie sily.
                      Jola -to naprawde juz 8!!! O kurcze jakos pedem leci smile) gratuluje Zosiowi -
                      samosiowi samoobslugi nocnikowej.
                      Kinga jak tak czytalam o Zuzi to zastanawialam sie czy przypadkiem o Zosi nie
                      czytam smile)) No kubek w kubek nasze dziewczyny. Dobrze ze z oskrzelami juz
                      lepiej.
                      Ja zupelnie nie potrafie sobie wyobrazic swiata bez moich dzieci i kazde wydaje
                      mi sie absolutnie wyjatkowe, cudowne, jedyne na calym swiecie.
                      Sewerynki -trzymam kciuki zebyscie dali rade bez antybiotyku przebrnac to
                      wirusisko crying(( Ja mam banki bezoogniowe takie z tloczkiem -Zosi jeszcze nie
                      stawialam ale chlopcom kilka ladnych razy i zwykle jedna dwie mi odpadly -
                      trzeba chwile jednak lezec bez ruchu i stad mysle u dwulatka moze byc problem z
                      utrzymaniem sie.
                      Dosc intensywnie zyje od kilku dnie ale wlasciwie mamy juz prezenty -poza
                      kalendarzami ze zdjeciami dzieci, ktore Kubi bedzie sam drukowal.Pierniczki i
                      ogolne i Zosine juz w puszkach i troche udalo nam sie odkopac
                      garderobe.Niestety ostatecznie padl moj kombiwar crying(( akurat nie mial kiedy
                      tylko teraz jak bedzie tyle pieczenia. WRR
                      Wczoraj wieczorem bylam z Zosia w Blue City (chlopaki czyscili samochod w myjni
                      a my konczylysmy swiateczne sprawunki)i przypomnialo mi sie nasze
                      spotkanie smile)) Moze tak mala repeta w Styczniu ????
                      Oki ide robic kolacje. Moja opiekunka ma angine i bedziemy sztukowac Babciami :
                      ((( Buzka Skrzynka
                    • paty_mama_olenki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 19:39
                      O rany mam dosc. Ludikun jesli to Cie pocieszy to u nas tez histeria na
                      porzadku dziennym i nocnym. Tyle, ze bez takich ekstremalnych wydarzen jak
                      konwulsje czy wymioty. Od wczorajszego wieczora zaliczylismy 4 histerie. Bo
                      najpierw jest histeria, ze "LALA!" a zaraz potem ze "LALA NIE!!", szyszka,
                      szyszka nie!, kasztan, kasztan nie!!!, sukienka!, sukienka NIE!!! itd...
                      Oszalec mozna, a dogadac sie ciezko, bo zaraz jest placz i juz nic nie dociera
                      do Oli.
                      Ja funkcjonuje tylko dzieki herbatce z melisy, a i tak mi ciezko czasem nie
                      reagowac.
                      Jak tu postepowac z takim ludzikiem?
                      A jeszcze dodam, ze dzis w nocy od 03:30 do 05:30 nie spalismy, bo Ola nie
                      spala tylko Ja rzucalo po lozku i to naszym, bo jakby po jej to pol biedy.
                      Wczoraj bylismy na zakupach prezentowych i to byl HORROR! Wrocilam do domu z
                      taka migrena, ze myslalam, ze mi czaszke rozsadzi. Ketonal tak pomogl, ze
                      jeszcze ciasto zrobilam na mezowskie imieniny smile
                      Oli kupilismy farme z Little People. Chcialam domek ten dla lalek tez z Little
                      People oczywiscie, ale nie bylo. A i w Smyku maja takie same ceny tych zabawek
                      jak w Geancie...

                      dobra pozalilam sie troche

                      Acha!! O ja niewychowana! Serdecznie witam nowe Mamy i ich Styczniakow. Fajnie,
                      ze nas znalazlyscie i mam nadzieje, ze sie tu bedziecie czuly tak dobrze, ze
                      wkrotce zaczniecie pisac dlugasne posty..nie tylko o zyciu Waszych malcow smile)

                      pozdrawiam
                      Patrycja
                      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 20:35
                        Oj histeria to chyba teraz norma wsrod styczniakow,ja tez staram sie
                        tlumaczyc,ale jak to zrobic jak wije sie jak wskielky i na pewno nic nie slyszy?
                        Kiedys to przeciez im przejdzie smile
                        My dzis wieczorem zaliczylismy spacer z sankami,napadalo tyle,ze udalo nam
                        sie,a na wieczor troche zmrozilo wiec nie topnial tak szybko jak rano.
                        Szymon zachwycony,w ogole nie chcial z nich zejsc i caly czas trzeba bylo go
                        wozic,dopiero pod blokiem zaczelismy sie rzucac sniezkami wiec do nas
                        dolaczyl,tylko nie mogl przezyc,ze rekawiczki ciagle brudne. Czyscioszek sie
                        zrobil,chyba musze mu kupic ortalionowe rekawice zeby sie do nich snieg nie
                        przyklejal. Ciezko nam bylo do domu wrocic tak mu sie podobalo na sniegu i w
                        koncu dzieki brudnym rekawiczom wrocilismy.
                        Szymon w koncu mowi coraz wiecej,co chwila cos nowego,moje ulubione slowa to:
                        pety (skarpetki) i budne (brudne) on tak smiesznie to wymawia,ze mnie rozczula.
                        Ludikun moze sprobuj swoja promotor wziac na litosc i ciaze,zeby cie przyjela
                        na seminarium.
                        Skrzynka i inne pracujace jeszcze tylko 4 dni i switeta.
                        Buziaczki-Jola
                        • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 21:41
                          Witajcie, ja na króciutko, bo F.rozrabia. Kupiliśy choinkę, nasze dziecko troch
                          ę wczoraj marudziło bo wolał...paprotki, ale dziś nie pytając go o zdanie
                          pojechaliśmy i kupiliśmy. I powiem Wam że nie będzie łatwo...najpierw awantura,
                          że choinka nie leży tylko stoiwink), dalej że wieszam bombki i ze w ogóle jej
                          dotykam...., a teraz na przemian zdejmuje bombki i przybiega zeby mu powiesić
                          (własnie przybiegł).
                          JOasiu trzymaj się mocno i czerp jak najwiecej szczęścia z najbliższych!!!
                          Jolu, gratuluję takiej popisowej samodzielnosci Szymka. Kasia ludkikun- moze da
                          sie jakoś przebłagać promotorkę???Mój mąz też ciagle jeszcze nie bronił się a
                          pracę pisze już od 2 latsmile)
                          cieszę sie że Zuzia miewa się lepiej, mam nadzieję ze wirusy u Wojtusia też
                          zostaną jak najprędzej przegonione.
                          Nasze pierniczki też kruszeją, choć jest ich coraz mnie w pudełeczkusmile), jutro
                          piekę kolejną porcję.
                          uciekam bo wzywają domownicy
                          ach no i oczywiście kolejną nową Mamę witam bardzo serdecznie
                          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 22:21
                            Hej! JA tylko na chwilkę, bo jestem po sprzątaniu kuchni i padam. Nigdy więcej
                            drewnianych mebli w kuchni!!! Mam praktycznie całe mieszkanie prócz jednego
                            mieszkania w sośnie. W pokojach da się wytrzymać - ale pielęgnacja drewna w
                            kuchni to koszmar.
                            Ludikun! Dołączam się do pomysłu Joli - bierz babe na litość! Najlepiej nawet
                            wypłącz się w ramię, że jest Ci ciężko, wszystko na Twojej głowie i w ogłe
                            nazmyślaj ile się da. Mnie szlak trafia, że się tak nie szanuje u nas w Polsce
                            kobiet w ciąży i matek dzieci. Niedość, ze nam skracają urlopy, podnoszą vaty
                            to jeszcze na każdym kroku piętrzą problemy. JA niedawno kończyłam swoją
                            aplikację i wiem, że nikogo nie obchodzi to, że mamy dzieci i nikt nigdy nie
                            zrozumie, ze nauka przy małym dziecku kosztuje rzeczywiście bardzo woele
                            poświęcenia.
                            Pozdrawiam
                            Monika



                            Małgośka

                            Gosia wakacyjna
                            • mamynia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.12.04, 23:44
                              Witajcie! Strasznie tu u Was ( o przepraszam juz u nas) fajnie. Tak normalnie,
                              przyjacielsko.
                              My tez mamy za sobą ciężką noc. Oleś obudził się o 3.00 i przez resztę nocy
                              (już w naszym łóżku) rzucał się i marudził - przez sen. Wstałam zmordowana i z
                              początkiem migreny. Na szczęście tym razem tabletki pomogły.
                              Nasze słoneczko od dwóch miesięcy nie nosi pampersów - z czego jesteśmy bardzo
                              dumni. Mial już nawet dwa tygodnie takie, że wołał siusiu za każdym razem i
                              nawet odpowiednio wcześniej. Z kupką mamy spokój od kiedy skończył 10 miesięcy.
                              Od tej pory załatwi się tylko na nocnik. Co też ma swoje minusy - bo znajdźcie
                              mu nocnik w lesie czy botaniku. Niestety ostatnio popsuł się troszkę z ty
                              wołaniem siusiu - około 2 razy dziennie zdarzają się wpadki.
                              Mam dość świątecznych zakupów, stania w kolejkach, tłoku itd... Chciałabym
                              zasiąść już do wigilijnej kolacji. Tylko, że jestem na diecie.... Od 2 miesięcy
                              odchudzam się wg. diety Agatstona Soutch Beache. Schudłam już około 6-7 kilo.
                              Jeszcze trochę przede mną. Chciałabym wytrwać i dlatego wizja świątecznego
                              lenistwa i obżarstwa mnie przeraża. Czy któraś z Was też jest na diecie?
                              Ludikun - jaki kierunek skończyłaś?
                              Pozdrawiam Was serdecznie, całuski dla Waszych skarbeńków.
                              Agata - mama Olesia
                              • marzena1975 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 07:59
                                Cześć dziewczyny, tyle sie u was wszystkich dzieje,ze jeszce gubie sie czyja
                                jest Zuzia a czyj Wojtuś, ale powolutku, powolutku spamiętam wszystkich
                                styczniaków.Ja znów piszę z pracy, jakos tak łatwiej tu znaleźć mi czas niz w
                                domu na pisanie.Mamynia jak nauczyłaś Olesia sikać na nocnik, my próbujemy od
                                jakiegoś czasu i nie wiele nam z tego wychodzi. Wczoraj np: siedział 40 min. na
                                nocniku i nic. Chyciała więć posadziliśmy ją ale chyba tak przejęła się
                                oglądaniem "po" czyli telletubis że o sikaniu całkiem zapomniała, a na
                                przełączenie jej bajki słyszeliśmy jeden krzyk "mama po", "tata po".Próbuje
                                tłumaczyć, ptać się czy chce ale to nijakie przynosi rezultaty. Chodzenie bez
                                pampersa sprowadza się do tego,ze jak zrobi siku, oczywiście w majtki to lata
                                po mieszkaniu w poszukiwaniu "babajagi" czy szmatki i próbach wytacia a może
                                zatarcia po sobie śladów "przestępstwa". Do tego wszystkiego ciąży nade mną
                                presja babć, że w tym wieku Olka już powinna wołać i nie sikać w pampersa. I co
                                wy na to? A szkoda gadać, wracam do obowiązków.Pozdrowienia dla styczniaków i
                                ich mama . Pa. Mama Olki
                              • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 08:24
                                Witam wszystkie mamy!
                                Nie było mnie kilka dni, a tyle było do przeczytania.
                                Jeśli chodzi o histerie maluchów to my też nie odstępujemy od innych, Wiktor
                                szaleje na punkcie Shreka, cały czas nosi bluzę z bohaterami bajki, chodź
                                brudna jest płacz o to, że nie chce jej zdjąć dobrze, że chociaż w piżamę chce
                                się przebrać. Po wielkim płaczu udało się nam go wyciągnąć na sanki, na
                                szczęście spodobało mu się i musieliśmy ciągle lepić bałwany.
                                Ludikun weź babę na litość, chociaż ciężko z tymi profesorkami. Nie martw się
                                jakoś to będzie ja też to przeżyłam, Wiki urodził się na moim czwartym roku i
                                było mi cięzko zasypiałam nad ksiązkami, ale obroniłam się przy pomocy prawie
                                całej rodziny. Powodzenia i głowa do góry.
                                Też miałam pracowite dni, sprzątanie, zrobiłam 150 pierogów, pozamrażałam sobie
                                porcjami, prezenty kupione, jeszcze dzisiaj drobne zakupy i choinka, mam
                                nadzieję że Wiki nie będzie "atakował" drzewka i ozdób.
                                Wracam do pracy, jeszcze przed świętami jest tego tyle, że szok.
                                Pozdrawiamy wszystkich!!
                                • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 10:30
                                  Marzena nie przejmuj sie,ze Ola sika w pampersa,chyba wiekszosc styczniakow
                                  robi w pampki. Ja kiesdys opisalam nasza droge do nocnika,jak chcesz poczytac
                                  to wpisz w wyszukiwarke,albo ja moze poszukam tego posta.
                                  U nas na szczescie nie ma nocnych maratonow,ale Szymon teraz juz codziennie
                                  przychodzi do nas do lozka w nocy.Kiedys przychodzil czasem nad ranem,a teraz
                                  coraz wczesniej i codziennie,co prawda ja lubie sie budzic obok niego,ale nie
                                  wiem jak to bedzie jak sie urodzi malenstwo. W piatke w lozku moze byc trroche
                                  ciasno,nasz pies Gines spi tez z nami smile
                                  Ja tez zamierzam dzis lub jutro kupic choinke,zeby sie nia nacieszyc,bo potem
                                  przygotowania do swiat i pewnie bedziemy juz u rodzicow,a do domu tylko na noc.
                                  Mieszkanie na nowym osiedlu ma swoje wady,spadl snieg,ale tu sa wszyscy tak
                                  obowiazkowi,ze o 7 rano wszystkie chodniki juz odsniezone do betonu i jak tu
                                  isc na sanki sad
                                  Koncze,bo zabawki zaczynaja latac smile
                                  Ciesze sie,ze nowym mamom spodobalo sie u nas i pisza,pewnie jeszcze przez
                                  pewnien czas bedziecie sie gubic,kto i co,ale za miesiac juz nie bedziemy
                                  pamietac,kto jest nowa mama.
                                  "Stare" mamy pisac!
                                  Buziaczki-Jola
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 11:44
      Witam,
      Długo się nie odzywałam, ale brakowało czasu, a poza tym jestem zmęczona już
      tym wszystkim, praca, dom, zakupy świąteczne, prezenty i brakowało weny na
      pisanie.
      Witam nowe mamy, piszcie jak najczęściej.
      Skrzynka, też jestem na ponownym spotkaniem.
      W piątek mieliśmy w pracy przeprowadzkę z piętra na piętro, bez sensu ale ktoś
      na górze sobie tak wymyślił, pół piątku się pakowaliśmy a dziś się
      rozpakowywujemy.
      U nas też się zaczął bunt, wszystko na nie, a jak nie jest po jego myśli to
      histeria, płacz i rzucanie się na podłoge. W sobote sprzatałam kuchnie i
      sypialnie, ale wszystko trwało bardzo długo bo musiałam wymyslać zabawy dla
      wiszącego u nogi Matiego.
      Darek w weekend składał komputer dla koleżanki z pracy, chciała koniecznie
      przed świętami dla dzieci na gwiazdkę, trochę byłam zła, że nawet nie mógł
      zająć się małym ale co zrobić, przynajmniej jakiś grosz wpadnie przed świętami.
      W pierwszy dzień świąt mamy impreze , urodziny Mateuszka i imieniny Darka, od
      środy biorę sobie urlop, żeby wszystko zdążyć zrobić.
      Mati ma teraz taki okres, że wszystko tylko mama, w sobote teściowie go chcieli
      wziąć do siebie na dół, ale nie było mowy bo darł się że chce na góre. Nic nie
      mogę zrobić, bo przychodzi bierze mnie za rękę i mam się z nim bawić. Nawet
      bajki nie może sam obejrzeć. Trochę jestem zła, ale co zrobić jakoś muszę to
      przetwać. Taki ma charakter, a troche to tłumaczę sobie tym, ze cały dzień mnie
      nie ma i jak przyjadę z pracy nie odstępuje mnie na krok.
      Po choinkę wybieramy się w środę, ciekawe czy Mati nie będzie ściągał bombek. W
      środę planuje ostatnie zakupy, w czwartek pieczenie i gotowanie. W piątek muszę
      jeszcze mamie pomóc do Wigilii.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 13:07
        Hejka
        Po pierwsze witam nową mamę. Ja zaczęłam porządki i przystopowałam, w piątek mi
        nie wyszło, a sobota to dzień zakupu butów dla Dawcia 2w końcu udało nam się
        kupić. W niedzielę byliśmy długo na dworze i w kościółku też. Oczywiście bez
        buntów się nie odbyło. Śpiewy kiwanie się bicie brawo to na porządku dziennym w
        kościele. Dziś może uda mi się w końcu umyć to szkło, a szafki w kuchni może
        jutro, łazienka z czwartku na piątek pewnie. Jestem załamana brakiem czasu w
        tym tygodniu nie wiem jak się wyrobie a jeszcze musze upiec rogaliki bo już
        zjedzone, tak jak ¼ pierniczków. Choinkę pewnie ubierzemy jak mały będzie spał
        z czwartku na piątek. Nas w święta nie będzie ale trochę postoi to się
        nacieszymy.
        • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 14:09
          hej, donoszę z placu boju że na choince wisza 3 bombkismile), które wiecznie są
          przewieszane...a dziś rano Franio zaciągnął swojego nadmuchiwanego przyjaciela
          Po i przedstawił mu choinkę....smile)
          F. tez nie rozstaje sie z pieluchami, jestem wyluzowana pewnie do czasu bilansu
          dwulatka gdzie znowu usłysze że czas już zrezygnowac z pieluchsmile)No ale co ja
          mam zrobić z Franiem który twierdzi ze wcale z pieluch nie korzysta tylko
          załatwia sie do toalety?smile))
          Dziewczyny jak Wy to robicie że u Was śnieg leży??????????
          pozdrowionka
          • marzena1975 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 14:43
            U nas śnieg sypie od samego rana, szłam w zawieruche śnieżną i teraz o 15 też
            tak się zapowiada. Ciekawe jak moja Ola zareaguje na choinke, jest już kupiona
            i stoi na balkonie- tak mi doniósł mąż przez telefon i pewnie dziś lub jutro
            bedziemy ją ubierać. Mam tylko nadzieje że nie będzie przed nią stała z
            uniesionym palcem i wielkim "uuuuuuuuuuuuuuu" jak to robi na widok wszelkich
            światełek (świecących ozdób świątecznych) na dworze. Zbliża się 15 więc zbiórka
            i do domu. Pa ze śnieżnej Iławy.
            • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 16:42
              Właśnie wróciłam z firmowego wigilijnego poczęstunku. Objadłam się bardzo, że
              aż nie mogę oddychać. Wszystko było przepyszne!!!!!!!!!! A właśnie, Agato, ja
              jestem (to za dużo powiedziane), powinnam być na diecie, ale mam bardzo słabą
              silną wolę i jak jest okazja, to się nie mogę powstrzymać i objadam się
              straszliwie.

              U nas również przygotowania przedświąteczne w toku. Mamy już przystrojony dom
              od zewnątrz oraz choinkę na zewnątrz, ale dopiero jak spadł śnieg to włączyłam
              światełka, bo bez śniegu, to nie było atmosfery. To są nasze pierwsze Święta w
              nowym domu. Specjalnie na wigilię został zakupiony rozkładany stół, tylko nie
              mamy jeszcze krzeseł. Z urządzaniem domu to tak jest, ciągle czegoś brakuje.
              Nie wiem też, gdzie postawimy choinkę.

              Witam nowe mamy i nowych Styczniaków !!!!!!!!!! Marzeno, mój ojciec chrzestny
              mieszka w Iławie. Będąc dzieckiem spędzałam większość wakacji w Iławie, a
              właściwie na działce nad Jeziorakiem. Bardzo mi się tam podobało i bardzo mile
              wspominam te chwile.

              Skrzynko, fajnie, że podsunęłaś pomysł spotkania Styczniaków. Mam nadzieję że w
              tym spotkaniu będziemy uczestniczyć i nic nam nie stanie na przeszkodzie, tak
              jak ostatnio.
              • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 19:06
                U nas choinka juz ubrana smile Szymon oczywiscie wybieral i ubieral,straty na
                poczastek to jedna bombka. Troche szkoda,bo mialam tylko 16,a choinka ma 2
                metry.Sz sie zachwycal,ale krotko i teraz juz na porzadku dziennym,a stoi
                raptem dwie godziny.
                U nas bardzo malo sniegu,ale jest smile
                Ja tez milo wspomnam Ilawe,a wlasciwie Jeziorak,bo juz 3 razy tam zeglowalismy
                przez dwa tygonie latem,Marzena zeglujesz?
                Ja powinnam byc na diecie,bo mam duzo,za duzo kilogramow i to nie przez obecna
                ciaze,no ale teraz jestem znowu usprawiedliwiona,ale poweidzialam sobie,ze
                basta i po porodzie biore sie ostro za siebie,bo tak dalej byc nie moze.
                Pozdrawiam swiatecznie-Jola
                • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 20:07
                  Hejka!
                  mialam dzisiaj robic pierogi Zosi ale przytomnie zapomnialam kupic kiszonej
                  kapusty na farsz sad( jak wracalam z pracy a potem juz nie chcialo mi sie
                  ubierac dzieciakow i ciagnac do warzywniaka.Tak ze tylko namoczylam sledzie w
                  mleku.
                  Oj troche mi lzej jak poczytalam o innych styczniakach jednak cieplej na duszy
                  jak przy kolejnej histerii przemknie mysl ze jakas bliska dusza gdzies w Polsce
                  tez byc moze wlasnie wznosi oczy do sufitu smile))Akcje typu -chce sukienke!!!!
                  Nie tylko nie sukienka!!! ja nazywam "efektem od sciany do sciany" Jak
                  podsumowala Jogaj -kiedys im przeciez przejdzie (i zaczna sie np wyniosle i w
                  milczeniu obrazac za krzywdy urojone i rzeczywiste jak moj pierworodny zaczal
                  ostatnio i tu dopiero trzeba sobie glowy nalamac zeby odkryc o co chodzi i z
                  jednej strony czasem mnie wkurza a niech sobie chodzi obrazony Jego sprawa, a z
                  drugiej strony nie chce zeby urwal nam sie kontakt - Danwiku tu przydaloby sie
                  Twoje doswiadczenie ale teraz glowy nie masz crying(
                  Zosia nauczyla sie pytac spokojnie o jedzenie czy to Zosia moze i na razie
                  przynajmniej przyjmuje spokojnie jak sie dowie ze tego nie.
                  Wczoraj nawrzeszczala podparta pod boki na Stasia kiedy ten w przelocie na
                  dobranocke wrzucil swoja pizame na podloge do lazienki (Śtaś no cio ty jobiś
                  NO! Nie ziuciaj ziamy! No cio Ty NO!)
                  Mamyniu Zosia tez miala etap sikania tylko do nocnika a bylo to w wakacje kiedy
                  glownie przebywalismy w plenerze -mielismy specjalne niewielkie wiaderko
                  specjalnie do tego celu ktore wszedzie z nami wedrowalo i sluzylo za nocnik wink)
                  w lesie ale i w knajpce rybnej w Agustowie. Wiaderko wyglada niewinnie i sie
                  nie kojarzy (glupio tak z nocnikiem w plecaku smile)))
                  U nas na razie tylko choinka na balkonie -sztuczna ze swiatelkami nie budzila
                  specjalnego zainteresowania jak stala kilka dni w domu zeby sie igly
                  rozprostowaly, prawdziwa na razie w ogrodku bedziemy ubierac w Wigilie rano -my
                  wlasciwie nie mamy bombek a same robione wspolnie przeze mnie i chlopcow
                  zabawki +troche slomianych i drewnianych ktore dostali w prezencie. Mam
                  nadzieje ze przezyja bo kazdy z nich ma swoje wyjatkowo ulubione i w razie
                  dewastacji przez siostre wojna bylaby na miare swiatowej.
                  Chlopcy zaraz wroca z basenu z dziadkami glodni jak wilki -ide przygotowac
                  godny glodnych mezczyzn posilek smile)) Skrzynka
                  • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 20:54
                    Hej! U nas buntu dwulatka niet. Chyba juz posmile)) Gosia jest na etapie bycia
                    każdego dnia kimś innym - raz Migotka, raz Adam Małysz. JA to niezmienie
                    Ahonen, a Wojtek Hautameki.
                    Sank u nas 2 razy dzienie. Nasze osiedle jest nowe, ale buduje się na starym.
                    Ulice w większości nieutwardzone, więc jest po czym jeździc. ZAto ja wracałam
                    dziś rano do domu trzymając się płota - bo nie mogłam ujść w butach na obcasie
                    i zawrocilam po traperowatesmile))
                    Ufff... Prawie mamy już wszystkie prezenty. Szłam dziś z pracy i trafiłam na
                    wyprzedaż w sklepie z bielizną, no i kupiłam ostatnie prezenty: majtki z
                    nogaweczkami. Hmmmm.... Wiem, ze niewiele kobiet marzy o takim prezencie, ale
                    muszę zaraz doadać, że to prawdziwe perełeczki wśród majtek z nogaweczkami!
                    Delikatny jedwabik z wełną Wolfa jedynie za 30 zł, a przed przeceną kosztowały
                    prawie 100 zł. Nie mogę już wytrzymać! Ciągle trafiam na jakieś okazjesmile))
                    U nas choinka jeszcze w piwnicy (sztuczna). Wpraowadziłam w zeszłym roku
                    tradycję, ze co roku kupujemy jedną bombkę, ale za to z tych wystrzałowych.
                    Jest u nas w markecie specjalne stoisko, a każda bombka to oddzielne dzieło
                    sztuki. W zeszłym roku był Mikołaj. Teraz mam na oku szopkę. I tak do emerytury
                    zbierze się koekcja. Chyba że Gosia wytłucze. Niestety jednorazowo byłby to
                    wydatek, bo jedna bombka to ok. 20-30 zł. Póki co ozdoby gł. słomiane,
                    drewniane i trochę kromniejszych bombek pamiętających moje wczesne dzieciństwo.
                    Z nocikiem bywa róznie. Kupy Gosia nie zrobiła w majtki od ponad roku. Ale jak
                    się zbytnio zajmie zabawą - siku leci na podłoge.
                    Wwyobrźcie sobie, ze Gosia zaczęła kablować babciom!!! Oczywiście sporo
                    dodając. Wygląda na to, że mam dziewczyna fantazję!
                    Pozdrawiam
                    Monika
                    • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 21:14
                      Czesc dziewczynki, podziwiam was za ten caly zapal w przygotowaniach do swiat.
                      Ja jestem przykladem antygospodyni i moim jedynym wkladem na swieta bedzie
                      kupno ciasta... Wcale nie jestem z tego dumna i mysle, ze za jakis czas cos
                      trzeba bedzie z tym zrobic. Tak wiec swieta spedzamy u moich rodzicow i Tomka.

                      Agata, skonczylam lingwistyke stosowana. Szczerze mowiac myslalam, zeby wziac
                      babke na litosc ale chyba bym sie na to nie odwazyla. Moja kolezanka, kiedy
                      usprawiedliwiala brak postepow w pisaniu pracy tym,ze jest samotna mama z malym
                      dzieckiem, uslyszala, ze ma pisac po nocach to nabierze do siebie
                      szacunku !!!??? Wole chyba sobie oszczedzic takich przyjemnosci. Zobaczymy co
                      bedzie. Boje sie tylko, ze jak teraz lub w najblizszym czasie sie za to nie
                      wezme to nigdy nie napisze.

                      Jutro jade robic ostatnie zakupy prezentowe. Strasznie nie lubie zostawiac
                      sobie tego na ostatnia chwile, ale Tomek mial 2 tygodnie temu operacje na noge
                      (tym razem wyjecie srub i innego zelastwa) wiec byl unieruchomiony a ja mialam
                      2 dzieci. Nie wiem czy pamietacie, ze rozwalil sie 1,5 roku temu na kajcie i
                      tak to sie ciagnie. Zlamanie bylo bardzo powazne. Biedny jest strasznie, bo
                      zawsze byl bardzo aktywny - glownie kajt i narty kilka razy w roku, a teraz
                      nic. Wlasciwie to ja tez nie bylam juz 2 lata na nartach no i chyba szybko sie
                      nie wybiore !!! A nie wiem czy wiecie, ale ja jakies 2 latka po drugim maluszku
                      planuje trzeciego potomka !!! Czwartego chce sobie dziabnac na 40, zeby sie
                      odmlodzic !!! Do tego oczywiscie sztab nianiek, kucharek i sprzataczek !!! A
                      wlasnie, szukamy niani. Jakbyscie mialy kogos godnego polecenia i sprawdzonego
                      to pamietajcie o mnie.

                      Ide usypiac Olke,

                      Kasia
                      • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 22:42
                        padam, nic nie czytałam dokładnie, tylko szybko po łebkach, mam nadzieje
                        jeszcze usiasc i poczytac, Maja wlasnie usnela SAMA W LOZECZKU, co jest
                        niebywalym wyczynem bo nie dosyc ze od jakiegos czasu znowu spi z nami to
                        zawsze ja usypialismy, troche pozno ale ja wlasnie skonczylam krem robic do
                        orzeszkow i musiala 'obacić' (czyt.zobaczyć) krem robilam dla cioci bo biedna
                        wyladawala w szpitalu i nie moglam odmowic, chociaz nie chcialo mi sie jak nie
                        wiem co.
                        choinka ubrana wczoraj, my nie mielismy ozdob i kupilam w biedronce takie
                        drewniane po 5zl, do tego pierniczki na wstazeczkach i jakies nietlukacych
                        kilka, planuje jeszcze dodac wstazke zamiast lancucha i oczywiscie sa
                        swiatelka.choinka zywa ale zawsze taka mielismy i zajmuje pol pokoju, Maja
                        zachwycona, ciagle mowi wszystkim ze choinka 'taka duzia, wielka' i dzisiaj
                        oznajmila ze jest jej (oczywiscie, jakby inaczej) mamy nie, taty nie! ok, moge
                        na to przystac smile
                        jutro wyprawa do w-wy bo M ma egzamin a my na doczepke i mam nadzieje juz
                        zrobic ostatnie zakupy
                        kurcze, czas mi leci jak strasznie szybko!
                        Ludikun, ja sie bronilam w ostatniej chwili wlasciwie, jakos nie moglam sie
                        zebrac, ale w koncu, juz po slubie, w ciazy z Maja, u promotorki z tlumaczen (a
                        koniecznie chcialam semantykę) na odwal sie byle bym nie musiala wznawiac
                        studiow, okazalo sie ze na 5 i praca w czytelni smile ale to tak bywa. chyba
                        mialam inne podejscie do tej promotorki, powiedzialam jej ze musze i koniec. a
                        to byla z tych co nawet sie potrafia obrazac za nie napisanie rozdzialu na
                        czas. zycze zapalu smile no i trzymamy kciuki za pania mgr smile

                        okna mnie przerastają psychicznie, chyba założę muślinowe firanki żeby nie było
                        widać wink
                        • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 22:54
                          jeszcze jedno, pierniczki zmiękły, ale tylko te których nie włożyłam w metalowe
                          pudełko, tzn włożyłam w papier, bo to na choinkę smile może one muszą wilgoci
                          nabrać? nie pamiętam jak to było w ubiegłe lata.
                          Skrzynka, bardzo bym chciała zobaczyć Waszą choinkę ubraną w robione przez
                          dzieci ozdoby, pstryknij przy okazji i wrzuć smile
                          Ludikun, podziwiam za zapał do czwórki! ja nie jestem przekonana co do drugiego
                          (tzn chcemy ale jakoś mnie to jednak przeraża czasem), bardziej chcę niż nie
                          chcę smile jeżeli to ma sens...
                          idę jeszcze przygotować coś na jutro bo rano pewnie bym zapomniała połowy
                          rzeczy, a wyprawa na cały dzień.
                          ale mnie wkurzają ludzie czasem! dzisiaj 3 osoby mi mniały zapłacić/oddać kasę
                          i ... zapomniały/olały/nie miały! kurde a tak liczyłam na to! bo my krucho
                          przez komputer, a to by było na większe zakupy a tak muszę kombinować, wkurza
                          mnie jak ludzie są tak beztrosko niesłowni i uważają że ok!
                          buziaki
                          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.12.04, 23:05
                            No u nas tez glownie ciasta (niestety kupne),cukierki,pierniczki (tez
                            kupne),lancuchy,ktore robilismy z Szymonem (on asystowal i nakladal klej).Ja
                            walsnie lubie takie choinki bez przesady,Przylaczam sie do prosby Kamili o
                            zdjecie choinki Skrzynki.
                            Buziaczki-Jola
                          • joannakw Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 00:01
                            Hej dziewczyny ale tu świątecznie, wszędzie choinki, wypieki i prezenty. U nas
                            tez chyba zaczyna robic sie światecznie, narazie jest choinka wink pachnąca
                            jodełka wink, Kacper jak ja zobaczył o aż buzie otworzył, a później powidział
                            kocham choinke, a zachwile stwierdził ze to drzewo smile. Ubieranie choinki
                            zbytnio go nie bawiło, raczej rozbieranie oraz zjadanie słodyczy.
                            U nas podobnie jak u innych styczniaków, co mnie osobiście troche uspokaja
                            sikanie jak sie uda to do nocnika, a jak nie to do pampersa, a kupa to juz
                            bardzo sporadycznie do pampa.
                            Kacper z sikaniem dzisiaj przeszedł sam siebie, najpierw za późno powiedział
                            siku, i zrobł w pieluche, posiadział chwile a później podciągnął spodnie i za
                            chwile siadł ponownie na nocnik, zrobił ze aż grało, podniósł żeby wylac i
                            wylal na podloge ;-(, i w krzyk odrazu "ściagaj", i pobiegł lulu do łóżka, a
                            tam na posciel poprawił. Mnie nerwy poniosły i krzyknęłam, a on na to "mama do
                            pjacy idź", jakby to załatwiało sprawe. I to jest właśnie łobuz, zaczął tak
                            wyganiać mnie i Jacka w sobote, poprostu rodzice mu przeszkadzają, ciocie to co
                            innego, a starzy do pracy, i jeszcze mówi do Jacka jak wraca z pracy "kasie
                            masz".
                            A wracajac do swiat my spędzamy je u troche u mojej maym troche u teściów, ale
                            juz mnie to meczy chiałam zrobić cała współna wigilie u nas, w nowym domu, bo
                            juz minał rok jak mieszkamy, ale jednak nie wyszło ;-( za mało mam jeszcze
                            miejsc noclegowych, wiec będę w podróży. z tego powodu większych przygotowań
                            nie robie.

                            Dziękuje ze mnie nie zapomniałyście, i za te słowa ... bardzo ciepłe i miłe,
                            dobrze być wśród swoich.

                            Lidikun rozumniem Cię jak ciężko sie zabrać, by to dokończyć, przerabiałam to w
                            ciazy w ostatnich 3 miesiacach, finał był szczęsliwy, ale sytuacja była na tyle
                            patowa, że na dwa dni przed obroną skreślili mnie z listy i aby sie obronic
                            musiałam zapłacic 600 jakiejs opłaty. Pomogła mi promotorka i ciąża. U Ciebie
                            wygląda to troche inaczej, ale zawsze jest jakiś rozwiązanie. Za to Jacek
                            zrobił sobie przerwe i do dziś dnia, nie moze sie zmusić by pociągną tą
                            sprawe.
                            Ojej ale długaśno wyszło
                            Pozdrawiam bardzo serdecznie
                            PS. Teraz juz i u nas troszke śniegiem przypruszyło
                            • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 08:27
                              Hejka
                              No i mamy pierwszy dzień zimy. Ciekawe jaka będzie. Na razie u nas leży
                              niewielka warstwa śniegu, ale jest. Ja juz w pracy zaplanowałam urlopik i
                              troszkę sie rozmarzyłam. Magda na Skrzycznem są dobre warunki jazdy to pewnie
                              na początku stycznia tam się wybiorę. Mam nadzieję, że sie spotkamy.
                              Wczoraj wykonałam zalozony plan sprżatania, na dzis zaplanowałam wypiek
                              ciasteczek i mycie szafek w kuchni. Moze się uda.
                              Co do diety to ostatnio szukalam dobrej diety, ale niestety żadna mi nie
                              pasuje, szczególnie ze wzgledu na ryby, których nie cierpię. Chyba Agata pisała
                              o jakiejś diecie, zdradź mi prosze jej sekret.
                              Jolu ja też poprosze o ściagę do haftowania na mój adres netowy, który jest na
                              liście.
                              Cos dawno Ania sie nie odzywa, ciekawe jak sie czuje i co z Paulą?
                              Asia ten rok był dla Ciebie ciężki, ale z pewnoscia nadchodzacy będzie dla
                              Ciebie i twojej rodzinki o wiele lepszy.
                              Oj chcialabym mieć swój domek i w nim spedzac świeta a nie tą klitkę,
                              zazdroszczę Wam tych dekoracji drzewek na dworze, a ja nawet balkonu nie mam.
                              Prezenty świąteczne zakupione, tzn musze jeszcze mały drobiazg dokupić,
                              oczysićie nie wytrzymaóam i część prezentu dla ślubnego pokazałam mu, a właście
                              chcialam żeby przymierzył, czy czapka i rękawiczki są dobre, bo potem może byc
                              problem z wymianą, ale są oki. Resztę prezentu mu nie zdradziłam. Ja zażyczyłam
                              sobie biały śliczny biustonosz i dopiero będie po świetach bo nie ma rozmiaru.
                              Ze względu na brak czau sama mam sobie kupić pezencik, bo jak on wychodzi z
                              pracy to dawno wszystko zamknięte. Takze nie bedę miala niespodzianki. My od
                              kilku lat praktykujemy że robim liste co chcemy dostać i dlatego nie ma potem
                              problemów, że to chciałam albo nie.
                              Kasiu ja tych planów Ci szczerze zazdroszczę. My raczej pozostaniemy przy
                              jedynaku i chylę czoła przed rodzinnami, ktore mają dużo dzieci, bo wychowanie
                              to wielka i odpowiedzialna praca i trud, aby z małego ludzika wyrósł
                              odpowiedzialny, kochajacy człowiek.
                              Cos miałam napisać ale oczywiscie skleroza. Miłęgo dzionka, potem sie odezwę
                              pewnie jak znajdę chwilkę czasu.
                              • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 10:01
                                witam wszystkich!
                                U wszystkich bardzo świątecznie, u nas też powoli choinka (żywa)pewnie jutro,
                                ozdoby głównie robione przez teściową, jeszcze jak Marek (mąż) był młodszy,
                                trzymają się świetnie, aż dziwne.
                                święta spędzamy na wyjeździe u moich dziadków.
                                Dzisiaj pewnie też wyjście na sanki, Marek ma wolne to może trochę poszaleć z
                                Wiktorem na śniegu ja dopiero dołączę do nich po pracy, chyba że wiki będzie
                                chciał oglądać shreka i nie ruszy się z domusmile)
                                W już prawie nie używa pieluch, ale ma dni, że krzyczy mama siku w momencie
                                kiedy leci na podłogę, ale nie jest żle.
                                Co do jedzenia świątecznego to ograniczam sie do pierogów, gołąbków z kaszą i
                                rybek, wypieki pozostawiam mojej mamie, nie jestem w tym dobra, porządki juz
                                prawie zrobione.
                                wracam do pracy
                                Pozdrawiam świątecznie
                                • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 11:07

                                  Wczoraj w ciągu 10 minut wyszłam do pracy, dzisiaj było lepiej, choć mam
                                  wrażenie, że w pociągu coś mamrotałam przez sen smile Piotrek gdzieś w Polsce, w
                                  pracy "mexyk", to będą zwariowane święta. Wczoraj zaczęłam gotować kapustę z
                                  grzybami i właściwie pół domu wysprzątane, wspólnymi siłami jesteśmy bliscy
                                  sukcesu, jak ja niecierpię sprzątać sad Pierniczki w puszkach na kredensie, w
                                  sobotę pachniało w całym domu przyprawami, aż zrobiło się smakowicie - Olga
                                  zachwycona, cała w mące pochłaniała tony surowego piernika, odporna na zakazy.
                                  W ogóle to ma niezły charakterek - obraziła się na P. bo zakazał jej wyjadać
                                  oliwki z pizzy, nie dała się przkupić nawet czekoladką, po prostu przez kilka
                                  minut nie patrzyła na niego, nie reagowała na zaczepki, nie odpowiadała, a mi
                                  owszem. Oj będzie się działo jak dorośnie.
                                  My jeszcze nie mamy choinki, pewno będziemy ubierać w Wigilię rano. U mnie w
                                  pracy stoi dużo pięknych choinek - kiedyś musiałam iść w sobotę do pracy i
                                  zabrała Olgę ze sobą - przez kilka minut siedziała pod choinką i z
                                  namaszczeniem dotykała bombek. W oczach zachwyt i uwielbienie dla drzewka.
                                  Chyba muszę zrobić jej posłanie pod choinką, bo pewno nie ruszy się spod niej.

                                  Olga śpiewa ostatnio nową piosenkę: Miłość, Miłość, Mama Miłość, Tata Miłość,
                                  Ola Miłość, Miłość.

                                  Chodzi za mną i mówi moja Madzia smile

                                  Spotkanie styczniaków w styczniu - ja jestem za - (nie mogę w ostatni weekend -
                                  podróż służbowa). Ustalamy? 8, 15 czy 22 stycznia? Jak zawsze około 10? I
                                  gdzie? Blue City?


                                  Dzisiaj tylko o nas, sorry dziewczyny ale mówiąć wprost jestem "zarobiona".
                                  A wieczorem kończę kapustę i robię śledzie w cytrynie z cebulką i olejem, chyba
                                  już mają dość moczenia.
                                  • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 12:58
                                    Witam zimowo,
                                    Dzisiaj od rana znowu się objadam ciachem, które pozostało z wczorajszego
                                    poczęstunku. No i właśnie tak wygląda moja dieta, jak stoi przede mną cała taca
                                    babeczek, makowców, serników itp. itd. to nie mogę nie jeść. Ale dzisiaj rano
                                    moja waga wskazywała 60,45 kg, czyli nie jest źle, ponieważ założyłam sobie, że
                                    do końca roku mam zejść z wagi do 60kg. Jestem już blisko !!!!!!!!!! Chociaż
                                    jak przypomnę sobie, jak ważyłam 50kg, ale to było bardzo dawno temu, jak
                                    zaczynałam studia., do takiej wagi chyba mi się nie uda już nigdy w życiu
                                    wrócić. Musiałabym nic nie jeść, a ja uwielbiam jeść. Kiedyś na szkoleniu,
                                    trenerka poprosiła, aby się przedstawić z imienia i nazwiska i powiedzieć jedno
                                    zdanie o sobie, co lubimy najbardziej. Ja odpowiedziałam: nazywam się, tak i
                                    tak, kocham jeść. Didi ja uwielbiam ryby w każdej postaci , czasami jadę nad
                                    polskie morze po prostu, żeby się poobjadać rybami. Na wigilię zawsze mamy
                                    zupę „owoce morza”.

                                    Od soboty Adaś mi gorączkuje, nie wiem , co to może być, nie ma wysokiej
                                    temperatury, tak do 37,4ºC. Innych objawów nie ma. Może zęby? Mam nadzieję, że
                                    się nie rozchoruje na Święta.

                                    Ja nie lubię dostawać prezentów – niespodzianek od mojego męża. On już też się
                                    wyleczył z tego typu niespodzianek, jak parę razy musiał zwracać prezenty do
                                    sklepu. Później jak coś mi kupował to od razu uzgadniał ze sprzedawcą możliwość
                                    zwrotu i zawsze gnał z powrotem do sklepu. Aż pewnego razu oznajmił, że już
                                    nigdy nic mi nie kupi beze mnie. Tak to jest, wydaje Ci się, że znasz człowieka
                                    na wylot a nigdy nie wiesz, co się będzie podobało drugiej osobie.

                                    Odnośnie spotkania Styczniaków w styczniu, ja nie mogę 8 i 9 stycznia, ponieważ
                                    wyjeżdżamy na prawosławne Święta Bożego Narodzenia do moich rodziców. Reszta
                                    terminów mi odpowiada. Co do miejsca to też się dostosuję.

                                    Dzisiaj wcześniej wychodzę z pracy, bo sobie odbieram nadgodziny i lecę na
                                    zakupy. Kupować, kupować, kupować !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    • agatinus Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 14:50
                                      hej!
                                      jeszcze przed koncem pracy zawitałam do Was, zastanawiam się nad spotkaniem
                                      styczniaków, może i nam by się udało przyjechać z Włocławka, odwiedzilibyśmy
                                      teściowąsmile), zobaczymy jeszcze.
                                      to na razie, jadę do domku do moich chłopaków, ciekawe co zrobili dla mnie na
                                      obiad?smile
                                      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 15:08
                                        To znowu ja. Piszecie o choinkach, a ja w tej mojej klitce postawię tą co od
                                        roku nad telewizorkiem malutką. Chcialbym żywą taka jaka jest u rodziców ale to
                                        nie mozliwe bo u nich zawsze jest ogronma pachnaca. Moze kiedyś. Szkoda, ze tak
                                        daleko mieszkam to tez bym się wybrala z wilka checią. Oki uciekam bo niedługo
                                        ide do domku.
                              • mamynia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 22:13
                                Cześć! Informuję, iż od wczoraj nie jestem już Mamynią tylko Mamusią. Jak on to
                                słodko wymawia... Mamusiu, mamusia.. - jak to słyszę to aż się rozpływam.
                                Czy w związku z tym nie powinnam dokonać zmiany w Login???
                                Marzenko pytałaś jak oduczyliśmy Olesia załatwiania w pieluchu. Tak naprawdę to
                                zasługa naszej niani, a raczej nianiusi. To ona postawiła sobie za punk honoru,
                                by Oleś 2 urodziny obchodził już bez pampersów. Początkowo sadzaliśmy Olka na
                                nocniku co 1/2 godziny i bardzo, ale to bardzo okazywaliśmy radość, gdy zrobił
                                siusiu. Brawa i wiwaty były na porządku dziennym. Oleś jakoś szybko zaczął się
                                rozkoszować tym klimatem i po 2 tygodniach zaczął sam informować, że chce
                                siusiu. Niestety ostatnio ma gorsze dni - zalicza wpadki nawet 2-3 razy
                                dziennie. Ale takie- mam nadzieje chwilowe- uwstecznienie jest podobnież
                                normalne.
                                Didi ta dieta na której jestem to dieta south beache Agatstona. Jest na prawdę
                                skuteczna i nie męcząca. Opiera się nie na liczeniu kalorii, a na indeksach
                                glikemicznych. Dzieli się na 3 etapy.
                                1. Pierwszy trwa 2 tygodnie - można schudnać od 3 do 6 kg. ( mnie udalo się
                                zrzucić 3.5). Z diety eliminujemy ziemniaki, pieczywo, makarony, ruż, kasze,
                                cukier, słodycze i niestety owoce. Jemy jaja, warzywa - z fasolą, kapustami i
                                grochem włącznie (poza marchwią i burakami), piersi z kurczaka i indyka,
                                odtłuszczony ser, mleko i jogurt naturalny 0%, awokado, niskotłuszczową
                                wędlinę, chude mięsa.
                                2. drugi etap trwa do uzyskania pożądanej wagi. Chudnie się 1/2-1kg tygodniowo.
                                I stopniowo wprowadza zakazane wcześniej produkty.
                                3. etap to podtrzymywanie osiągniętych wyników.
                                Zachęcam po sięgnięcie do Przewodnika Agatstona z indeksem potraw dozwolonych i
                                zakazanych. Wszystko jest w nim dokładnie opisane.
                                Dodam tylko, że moja koleżanka od lipca schudła 17 kilo. Teraz je prawie
                                normalnie i nie ma efektu jo-jo!
                                Mam pytanie do mam po cesarce - czy Wam też nad blizną wisi taka okropna fałda?
                                Czy ona nigdy nie zniknie?
                                My też raczej nie planujemy rodzeństwa dla Olesia. Piszę raczej, bo może za
                                kilka lat to się zmieni - nie wiem. Obecnie czujemy się spełnieni jako rodzice.
                                Może to egoistyczne, ale Olesia bardzo chcieliśmy mieć, a teraz nie odczuwamy
                                potrzeby posiadania drugiego dziecka. Ale tak jak mówię niczego nie wykluczamy.
                                Może czas zweryfikuje nasze obecne podejście. Poza tym ja jestem jeszcze chyba
                                nadal przemęczona. Oleś jest aborbującym szkrabem - no i początki mieliśmy
                                trudne - ale o tym innym razem.... No i mąż dużo pracuje, często w weekendy
                                oraz popołudnia i noce ma dyżury - a my jesteśmy wtedy sami... Tak jak wczoraj
                                i dzisiaj.
                                Pozdrawiam. Agata
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 15:17
      Chciałabym wszystkim złożyć życzenia świąteczne, od jutra mam urlop, wigilia u
      mojej mamy, jedna wielka, a w pierwszy dzień robie urodziny Mateuszka i
      imieniny Darka, wszyscy zwalaja się do nas. Od jutra zabieram się za pieczenie
      i gotowanie.

      Tysiąc choinek w lesie,
      prezentów ile Mikołaj uniesie,
      bałwana ze śniegu i mniej życia w biegu
      oraz tyle radości ile karp ma ości.

      Wesołych Świąt życzą Dorota z Darkiem i Mateuszkiem.
      • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.12.04, 17:13
        Hej!
        Franca ja do cebulki i cytryny do sledzi dodaje jeszcze siekane marynowane
        grzybki wink) Co do spotkania mnie wlasciwie wszystko jedno choc z drugiej strony
        wole 22 a nie 15 bo wieczorem mam bal z okazji 10 -cio lecia dyplomu.Moze byc
        Blue City ale nie upieram sie.
        Kasiu Ludikun -gratuluje planow smile)) ja to prawie (prawie bo chyba jednak
        odpuszcze sobie to czwarte na "odmlodzenie" smile)) realizuje w praktyce i jest
        super. Jesli nie jest tak ze mozesz sobie totalnie zaszkodzic to ja bym tez
        poradzila przyatakowac ta babe. Potem naprawde bedzie Ci trudno wrocic do
        tematu (zwlaszcza w perspektywie tej trzeciej pociechy smile) a szkoda by bylo.
        Nigdy nie wiadomo co sie w zyciu przydac moze.
        Zapowiada sie ze jednak troche sobie w przyszlym tygodniu odsapne bo jakos malo
        dzieci zapisalo sie na przyszly tydzien i juz dwa przedszkola mi podziekowaly.
        Choc z drugiej strony to oczywiscie oznacza mniejsze przychody.
        Dzis w planie pierogi -wersja Zosi. Pierniczki nadal twardosci skalistej smile))
        Sewerynki jak sobie radzicie z wirusiskami???
        Caluski Skrzynka
        Ps Camilcia pomysl z tiulowymi firankami mi sie podoba wink) Kubi caly weekend
        napomykal ze okna trzeba umyc -no coz jesli potrzebuje niech myje w koncu mamy
        wolnosc nie? smile))
        • jogaj Re: Piekny siusiaczek :) 21.12.04, 21:20
          No i jednak drugi synek bedzie,na USG dzisiaj wyraznie widac bylo siusiaczka i
          jajeczka,nie ma watpliwosci. Jak ja wytrzymam z tymi wszystkimi chlopami w
          domu? Gines to tez samiec,bede w zdecydowanej mniejszosci smile
          Poza tym wszystko OK,wyniki super,poza hemoglobina,ale to przeciez
          normalne.Malenstwo wazy juz 2100.
          U nas Szymon skutecznie objada choinke,a Gines sie czai i pewnie jak zostanie
          sam,zje to co w jego zasiegu smile
          Tez bym sie z Wami spotkala,ale sie nie da,mam nadzieje,ze wypali spotkanie w
          lecie wszystkich mam.
          Buziaczki-Jola
          • paty_mama_olenki Re: Piekny siusiaczek :) 21.12.04, 22:04
            No to GRATULUJE siusiaka smile) Szymon sie bedzie cieszyl bo bedzie mial sie z kim
            w indian bawic wink Dobrze, ze wszystko ok , bo to wazniejsze niz siusiaki czy
            ich braki smile

            U nas sniegu jak na lekarstwo, tylko od dzisiejszej nocy mroz chwycil. Czuje,
            ze nastroju swiatecznego nie bedzie, tzn. ze sniegiem.

            Co do piernikow, ponoc aby zmiekly trzeba im kawalek jablka wlozyc. Moje
            coprawda zmiekly jak je polukrowalam. Jak sie okazalo niedomknelam tez puszki,
            wiec na 100% nie wiem czy zmiekly od lukru czy od otwartej puszki. U nas
            choinka bedzie zywa, ubrana w pierniki, orzechy, figurki z masy solnej i ozdoby
            ze slomy. Jakos boje sie bombki wieszac.

            Joasiu nie napisalam wczesniej, ze strasznie Ci wspolczuje przezyc tegorocznych
            i mam nadzieje, i tego Tobie i Twoim bliskim zycze z calego serca, ze przyszly
            Rok bedzie nadziany sukcesami jak "dobra kasza skwarkami".

            Didi obawiam sie, ze na Wigilii w naszym domu glodowalabys wink)) Bo u nas sa
            same ryby, a konkretnie karpie na rozne sposoby. Kiedys sie z Mama wysilalysmy
            i robilysmy pierogi i inne cudawianki a wszyscy jedli tylko karpie a reszta
            stala przez cale Swieta i sie w koncu starzala, wiec teraz robimy tylko to co
            wszyscy jedza chetnie. A Wigilia kameralna, bo jestesmy tylko z moimi
            Rodzicami. Nad czym w sumie ubolewam, bo marzyloby mi sie wielkie rodzinne
            spotkanie przy wigilijnym stole.

            Didi podziwiam Cie i inne zaangazowane w sparzatanie dziewczyny za porzadki
            przedswiateczne. Ja sie ogranicze do odkurzenia, co i tak robie i wytarcia
            kurzu. Okna umylam juz jakis czas temu, przed powieszeniem w nich ozdobek i
            tyle. Nie mam nastroju ani energii na sprzatanie. Dobija mnie ta szarosc za
            oknami i to mi odbiera energie.

            Prezenty: u nas to sa niespodzianki. Moj Maz na szczescie zna moj gust i sam
            takowyz posiada (w moim mniemaniu), wiec jego prezenty zawsze sa trafione. On
            tez przez caly rok sygnalizuje co chcialby miec, poza tym tez go troche znam i
            jakos udaje mi sie zrobic mu satysfakcjonujacy Go prezent. Kiedys jak bylam
            mala to przed Swietami szperalam we wszystkich szafach i innych schowkach (jak
            juz przestalam wierzyc w Mikolaja), zeby znalesc prezenty (tez tak
            robilyscie?), a teraz lubie miec niespodzianke smile

            A jeszcze sobie wczoraj ponabijalam pomaranczki gozdzikami i pachnie teraz
            cuuudnie smile) To w celu poprawy nastroju wink

            pozdrawiam serdecznie przedswiatecznie i przeslijcie nam troche zimy prosze
            Patrycja
          • monikam1 Re: Piekny siusiaczek :) 21.12.04, 22:13
            Grtulacje!!!! Jolu! Przynajmniej poczynicie duże oszczędności! Cz y TY wiesz,
            ile kosztuje utrzymanie dziewczynki???Te lalki, te sukienki - a Ty juz w szstko
            w domu masz.smile)))
            Nasz pierniki w ogóle nie stwardniały i są pyszne. Wigilia i ! Święt o u nas w
            domu. W związku z tym na Wigilię robimy tylko pierogi z pczki, ale zato
            szykujemy Świąteczny obiad - zraziki, pałeczki itp. Pojutrze pieczemy też
            piernik,, choć tort i ze 2 kostki kuimy w cukierni.
            Nie moe ciągle uić dla męża spodni pod choinkę, bo chyba jeszcze nie
            wyprodukowali takich,, co by mu odpowiadały. Mam jakieś pierdołki, ale ciągle
            brakuje prezentowego pnia.
            Kupiłam dziś bombke - bałwanka z dzieckiem. Super, ale były ciekawsze - cóż.
            moja faworytka - choinka kosztowałą prwie 40 zł. A bałwanek "jedynie" 24 zł.
            Może w przyszłym roku b\ędzie więcej kasy.
            Rany! Jak ja współczuję mamom, kt. się jeszcze uczą. To moje pierwsze święta,
            kiedy mam czyste sumienie. Jak sobie przypomnę zeszły rok, robi mi się
            niedobrzesad(( W zeszłym roku nie byłam ani razu z Gosią na sankach i uczyłam
            się nawet w Sylwestra. Brrrrr....
            Gosia sypia już swoim łóżeczku otoczona ura zaawek.
            Pozdrawiam
            Monika
          • agatinus Re: Piekny siusiaczek :) 21.12.04, 23:32
            Gratulacje, Szymon pewnie jest bardzo zadowolony z młodszego brata.
            Na pewno dasz radę z chłopakami i psem, w końcu kto tak naprawdę rządzi w
            domu - babkismile
            Właśnie skończyliśmy ubierać choinkę, bombki powiesiliśmy tylko na górze, mam
            nadzieję, że tam będą bezpieczne i Wiktor nie da rady ich zdjąć.
            to do jutra i dobranoc
            Agata
            • didi23 Re: Piekny siusiaczek :) 22.12.04, 08:54
              Jola gratulacje siusiaczka. Przynajmniej masz z górki, bo i ciuszki i metody
              wychowawacze masz, wiesz jak postępować z chłopcem.
              Agata dzieki za dietę. Po nowym roku probuję moze magiczne 50 kg pojawi mi sie
              na wadzesmile A gdyby było 48 to jeszcze lepiej. Wczoraj napiekłam sie rogalików
              i coś mnie podkusiło zamiast migałów spróbwać z orzechami i niestety nie są tak
              pyszne jak z migdałami. No zostało mi jeszcze posprzątać łazienkę wyprać dywan
              wypastować podłogę i najpierw ją umyć i swięta pełną gębą. Wczoraj kupiłam
              ozdoby na okno: choinkę i mikołaja, a przy okazji wędę Dawciowi. Troche połowił
              ryby i sie ucieszył, a potem jak zwykle poszła w odstawkę. Mam nadzijeę że
              garaż będzie trafionym pomysłem. Miłego dzinka, u nas mroźno i słonecznie,
              szkoda tylko ze tak malo śniegu, a ja dzis pewnie w pracy posiedzę do 18, ale
              potem idę do fryzjera i moze wyczaruje jakąś fajną fryzurke dla mnie.
            • sewerynki Re: Piekny siusiaczek :) 22.12.04, 09:00
              dzieki skrzynka za pamiec o nas. ja ide dzis do pracy. mam nadzieje ze uda sie
              przetrwac bez ciezkich konsekwencji te dwa dni mowienia. ja fizycznie czuje sie
              super ale moje gardlo bardzo mi sie nie podoba. sprawdzonego laryngologa juz
              sprawdzilam i sie nie sprawdzil czyli musze szukac dalej. caly czas gardlo mnie
              piecze, pobolewa, robie to co moge. zobaczymy.
              wojtek dalej walczy. nie kaszle co jest naszym sukcesem ale katar dalej jest.
              standard musi byc siedem dni czy nie? ale z drugiej stroiny wiem ze czasem taki
              katar sie ciagnie. wydaje mi sie ze krople odkazily gardelko bo je ladnie w
              miare. i jest raczej bialawy to chyba tez dobrze, mowie o katarze. odciaganie i
              zakraplanie to nasz maly koszmarek. decyzja o wigilii (czy idziemy do
              noworodka) zapadnie w tym samym dniu. ja zakladam ze idziemy i tyle. w co ja
              sie ubiore? kompletnie nie mam juz ladnych rzeczy. strae sa za ciasne a
              wszystko co mam jest takie do pracy ...

              w kwestii humorow. wojtek mial wczoraj koszmarny dzien. wszystko na nie
              oczywiscie ale problem dodatkowy jest ze on nie umie jeszcze wyrazic slowami
              tego co chce i stad dodatkowa frustracja - objawia sie histeria i potwornym
              piskiem. ciesze sie z tego wiec ze wyjde dzis do pracy. wczoraj juz nie moglam.
              ale nie ma go tu za co klapsem traktowac. pawel go wieczorem wynosil do
              lozeczka. ech ...ale wszyscy tak maja wiec trzeba przetrwac i modlic sie o
              cieprliwosc. wczoraj oparlam sie pokusie ale mam chwilami ochote zeby przez 3 h
              siedzial i ogladal te swoje tubisie.

              Jola - co czujesz? cieszysz sie? U mnie pewnie tez tak bedzie ze jak drugie to
              drugi chlopak. ja chcialabym core ale ty chyba na poczatku chcialas chlopca
              nie? zreszta to nie wazne, wazne ze bedzie ze jest zdrowy i bracia razem niech
              sie trzymaja.

              ja powiesilam kilka ozdob w domu. choinka malutka sztuczna znalazlam ale nie
              moge znalezc stojaka. pierniczki tez sa gotowe. ciasta jutro i w piatek - robie
              drozdzowe buleczki cynamonowe (maz moze zjesc je kg) i Chatke Puchatka - taki
              sernik na zimno i barszcz musze na wigilie. beda tez pomarancze z gozdzikami,
              tylko gdzie ja je postawie z dala od mlodego?

              strasznie mi sie smiac chcialo z dwoch sytuacji z mlodym. postaram sie je
              strscic. wczoraj - uczymy wojtka plukac zeby, nie wychodzi nam bo on tylko
              smieje sie ogromnie jak my pokazujac mu plujemy do wanny, ale cos tam popija
              tej wody, wczoraj pawel wlazl juz do wanny (czasem kapia sie razem) a mlody
              wyrwal mi kubek i zaczal pic, tak sie zakrztusil ze rzygnal ostro - prosto na
              golego pawla i wode w wannie. smialam sie strasznie jak pawel wlazl golutki na
              brzeg wanny z obrzydzeniem patrzac na wode.

              przedwczoraj. wojtek juz spi, tak nam sie wydaje, tym razem siedzimy w wannie
              we dwojke i sobie rozmawiamy, nagle slychac cos jakby wysypywanie kredek z
              pudelka, co on robi?nagle skojarzylam, wypelzal z swojego pokoju i wlazl do
              naszego gdzie na lozku lezaly pudelka z bombkami .... wojtek byl wszyskim
              bardzo zdziwiony, ale potem usnal. dobrze ze posmiac sie mozna czasem.

              mysle ze wojtek szaleje bo dlugo nie wychodzilismy na spacer. gdzie ma
              poszalec. tylko kiedy my wyjdziemy?a znajomi tez maja dzieci chore.

              a jesli ktos juz nie bedzie mial netu na urlopie to zycze: spelnionych swiat i
              lepszego nowego roku. i wracajcie szybko.

              acha, z siusianiem my standardowo do tylu ale tu duzo wage ma moje lenistwo,
              poza tym wojtek nic nie wola i nie chce nawet 5 sekun usiedziec na nocniku czy
              kibelku. dla mnie najwiekszym sukcesem bedzie jak on w koncu zacznie mowic a
              pampersy jeszcze moge pozmieniac.
              pa
            • marzena1975 już za 3 dni wigilia 22.12.04, 09:24
              Witajcie dziewczyny. Jakiś smutny ten dzisiejszy dzień. Siedzę w pracy i nie
              moge się skupic bo Tomek(mąż ) pojechał właśnie do kontroli . Dwa tygodnie temu
              wycieli mi śliniankę, a nadal pluje krwią i opuchła mu lewa strona tarzy. Stąd
              pewnie mój niezbyt radosny nastrój. Rok temu zmarł tata Tomka na rak , a
              zaczęło sie bardzo niewinnnie a koniec był bardzo szybki i najgorszy z
              oczekiwanych. Po tych wydarzeniach jakiekolwiek niedomagania organizmu wywołuja
              u Tomka czarne wizje i strach., który udziela się nam wszystkim. Ola wczoraj
              zaczęła mówić "zaba" bo tak często sie do niej zwracam, słodkie sa te nasze
              maluch jak mówią , co nie? Wczoraj była z babcią na sankach i babcia chciała
              upiec dwie pieczenie na jednym ogniu- spacer i zakupy. Skończyło się to tym że
              do każdego sklepu musiała zabierać sanki i Olke bo Ola nie pozwalała zostawić
              ich, musiała mieć ciągle je na oku. Widać dziewczyna przywiązała się do sanek,
              w przeciwieństwie do wózka, który akceptuje dopiero po długim okresie jego nie
              widzenia.
              Dzięki za życzenia świąteczne i do przeczytania. Pa.
              • jogaj Re: już za 3 dni wigilia 22.12.04, 09:55
                Marzena bedzie dobrze,musi byc,daj znac jak juz bedziesz wiedziala,co mezowi
                powiedzieli na kontroli.
                Didi Ty naprawde przesadzasz z tymi porzadkami i wprowadzasz nas w
                zakloptanie,bo ja w porownaniu z Toba nie zrobilam nic,na szczescie nie ja
                jedna.
                Iwona fajnie sie czyta takie scenki z zycia smile U nas na katar bardzo pomaga
                woda morska w sprayu,tylko na poczatku byly sceny dantejskie jak mu aplikowalam
                do nosa.

                Co do plci: ja od poczatku czulam,ze to bedzie synek i tak sie nastawialam,ale
                moj maz wkrecal mi,ze na pewno coreczka (z Szymonem na USG sie nie pomylil) i
                duzo ludzi tak mi mowilo,ze lepiej,ze fajniej,no i tez zaczelam o tym
                myslec,jeszcze ostatnie USG nie pokazalo siusiaka,wiec jak teraz sie pokazal
                bylam lekko zdezorietowana,ale dzis juz sie bardzo ciesze,ze to bedzie synek.

                Ja zaraz jadae z kumpela na zakupy,potem do rodzicow krecic miesko na
                pasztet,reczna maszynka,tam az bedzie wieszal firanki itd.
                Buziaczki-Jola
              • mamynia Do Marzenki1975 22.12.04, 21:27
                Marzenko. Mój mąż jest lekarzem. Przez 4 lata pracował na chirurgii. Próbowałam
                go podpytać o operacje ślinianek i ew. komplikacje. Mówił, że opuchlizna i
                krwawienia to czeste powikłania po zabiegach operacyjnych. Jednak z czasem
                ustępują. Nie świadczą wcale o tym, że jest coś jeszcze nie w porządku.
                Decyduje wynik badania histopatologicznego. Dopóki go nie ma na prawdę nie ma
                powodu czarnych myśli. Więc trzymajcie się. I bądź dzielna - maz napewno
                potrzebuje Twego wsparcia.
                A jeszcze jedno - jeśli możesz to powiedz jaki był powód operacji - może wtedy
                będziemy mogli coś więcej Ci powiedzieć.
                Pozdrawiam. I
                Agata
    • marzena1975 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.12.04, 11:51
      Właśnie miałam telefon od Tomka, - nie powinno tak przebiegać gojenie, raczej
      opuchlizny byc nie powiini, teraz czekamy na wynik z wycinka który mu pobrali
      podczas operacji. Nadal nic a wręcz jeszcze bardziej nas przestraszyli. I jak
      tu cieszyć się świętami. Pa.
      • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.12.04, 12:21
        Marzenka, trzymaj się na pewno będzie dobrze, w końcu jak ma być przecież
        święta i w ogóle. Głowa do góry i trzymamy kciuki ....


        magda
        • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.12.04, 12:47
          Marzenka trzymaj sie ja mialam problemy ze ślinanką i teraz jest wszystko oki,
          gorącą wierzę że wszysstko skończy sie dobrze.
    • bulion3 Re: Styczeń 2003 :) 22.12.04, 17:13
      Witajcie po długiej, długiej przerwie.

      Hej, hej, bardzo się cieszymy, że jesteśmy znowu z Wami. Przez bardzo długi
      czas nie mieliśmy kompa, więc wyobrażacie sobie moje zdesperowanie. Teraz na
      krótko dopadłam w przerwie między instalacją, a konfiguracja, itp, itd, którą
      odczynia mój mąż. Mam zapowiedziane, że tylko na sekundkę.

      Troszkę zdążyłam sobie czytnąć to i owo i widzę, że nam się forum powiększyło o
      nowe Styczniaki, które serdecznie witam.

      Już mąż nade mną "sterczy", więc narazie kończę, pewnie do jutra, bo dziś już
      nie będę miała tej przyjemności. Dałam tylko znak, że znów jesteśmy. Nie
      mogłam sobie tego odmówić i mam nadzieję, ze jeszcze nas pamiętacie.
      Oczywiście muszę nadrobić zaległości w czytaniu. A jest tego naprawdę dużó.
      Będę miała lekturę "do poduchy"

      Pozdrawiam

      Ula i Oliwia /1 styczeń 2003/

      Acha, i na spotkanie ze styczniakami napewno się piszemy.
      • agatinus Re: Styczeń 2003 :) 22.12.04, 21:48
        Hej!
        Marzenko am nadzieję, że wszystko będzie dobrze, z resztą nie może być inaczej.
        Wiktorowi bardzo spodobała sie choinka, najbardziej to, że wisieli maja i gucio
        oraz inni bohaterowi wieczorynek.
        Ja dzisiaj w pracy miałam wigilię było bardzo miło, więc dzień nie był zbyt
        pracowity, jeszcze jutro i święta.
        Już dalej nie chce mi się sprzątać, jeszcze tylko umyje podłogi i odkurzę.
        Idę jeść kolacyjkę spać, padam, chyba po tej wigilii w pracysmile)
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) 22.12.04, 22:45
          Bulion jak milo Cie widziec,ja juz myslalam,ze zapomnialas o nas.Szybko
          nadrabiaj zaleglosci i nadrabiaj aktywnoscia,za czas kiedy Cie nie bylo. Napisz
          co u Oliwki i u Was.
          Marzena na pewno wszystko bedzie dobrze,postarjcie cieszyc sie swiatami i nie
          myslec o tym,bo przeciez Wassze myslenie nic nie zmieni.
          Ja dzis mialam pracowite popoludnie u rodzicow,az mnie krzyz boli,wiec na
          pocieszenie popijam male winko z mezem,hihihi,a raczej z Wami. Jutro jeszcze
          ostatnie zakupy,najwazenijsze,ze wiem co i gdzie kupic.
          U nas zrobila sie zamiec sniezna,wieje bardzo mocno i troszke pada,ale jutro
          ma buc cielo i pewnie caly snieg zniknie.
          Co Wy takie zapracowane,malo do czytania.
          Buziaczki-Jola
          • joannakw Re: Styczeń 2003 :) 22.12.04, 23:13
            Witajcie ja tylko na chwile, bo jeszcze tyle roboty .
            Marzenko napewno wszystko będzie dobrze, trzeba w to wierzyć, zawsze jest jakiś
            niepokuje ale musisz być silna, życzę Ci tego z całego serca.
            Jolu gratuluję drugiego synka, będzie Szymon miał towrzysza do gry w piłkę itp.
            trzymaj sie cieplutko.
            Ja dzisiaj byłam na urlopie a jutro do pracy, krótki ten dzień, byliśmy na
            sankach, znaczy 2 pieczenie...., bo chodziliśmy po karpie. Kacprowi tak sie
            spodobały te sanki, w tym roku pierszy raz chociaz śniegu szkoda gadać)ze z
            płaczem wróciliśmy do domku, w wieczorem poszedł z Jackiem jeszcze raz i
            oczywiście też płacz.
            Pozdrawiam serdecznie i pa.
    • franca1 Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 13:07
      „… Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
      I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas …” (J.Tuwim)

      Niech pierwsza wigilijna gwiazda zwiastuje wiele spokoju, ciepła i radości, a
      nadchodzący Nowy Rok spełnia, co ma do spełnienia.

      Kochane życzę Wam i Waszym najbliższym spokojnych świąt, ciepłej, radosnej
      atmosfery, poczucia szczęścia i wiary, że wszystko będzie dobrze.


      I do usłyszenia po świętach, bo chyba zostawię komputer w pracy niech odpoczywa
      do wtorku … jak zmienię zdanie to na pewno jeszcze się odezwę.
      Dziewczyny pewno jeszcze tego ode mnie nie słyszałyście, ale bardzo, ale to
      bardzo się cieszę, że Was znalazłam i poznałam. Niektóre z Was tylko
      wirtualnie, a niektóre osobiście, a taką jedną to najbliżej (tu trochę prywaty:
      Sowo to o tobie), i Wszystkie i każda z osobna jesteście dla mnie bliskie i
      szczególne z czego jestem niezmiernie zadowolona.

      Wróciłam zmęczona z pracy i tak sobie siedzę na kanapie z Olgą wtuloną w moje
      ramię, gadamy sobie o tym i owym, aż wreszcie:
      Ola: Tochasz mnie?
      Ja: Kocham
      Ola: Badzo?
      Ja: Bardzo, jak stąd do księżyca i z powrotem.
      Ola: Ola tez tocha mame i tate, badzo ....

      To była jedna z tych chwil, która sprawia, że znikają wszelkie troski i właśnie
      takich rozmów z naszymi maluchami życzę Wam dziewczyny.

      Magda
      • skrzynka3 Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 13:48
        Ja w biegu -od wczoraj walcze z koszmarna migrena i katarem a tu jeszcze
        wszystko w lesie crying( No ale po kaweleczku ide do przodu sledzie juz gotowe w
        sloikach, farsz na pierogi tez, w piekarniku dopieka sie rolada boczkowa,
        schabik czeka w kolejce. Jeszcze dzis mam w planach kompot, piernik dla
        chlopcow i porzadki w akwarium. Na jutro zostanie choinka,ogarnac domek,zrobic
        pierogi i zapakowac prezenty i juz mozna zaczac sycic sie Swietami smile)
        Marzenko trzymaj sie dzielnie -ja wiem ze wtakich chwilach od razu przychodza
        do glowy same najgorsze scenariusze i czai sie strach, ale zobaczysz bedzie
        dobrze. Trzymaj sie cieplutko i zycze zeby nie zepsulo to Wam Swiat.
        Jola grattuluje drugiego facecika (chociaz to przeciez mniej wazne,
        najwazniejsze ze wsztski oki) ale Szymon bedzie mial kumpla do meskich rozrobek
        (troche jak moi chlopcy)latwiej z ubrankami i zabawkami i wspolnym mieszkaniem
        w pokoju smile))
        Franca wzruszyla mnie Wasza rozmowa bardzo, ja tez lapie takie chwile i chowam
        gleboko w srodku, dla nich warto czasem padac na nos -ja nie moge opanowac
        wzruszenia rowniez wtedy kiedy Zosia przytula z calej sily braci mowi -Kocham
        mnocno, moj, moj.smile))
        Na wypadek gdybym nie dala rady juz wpasc-Wszystkim Styczniakowym Rodzinom,
        spokoju, radosci, milosci,zdrowia zeby troski choc na chwile podkulily ogon i
        nie wazyly sie wychylic swoich brudnych nosow z kata.
        Nie jestem w stanie wymienic teraz Wasz wszystkich dziewczyny ale kazda z Was
        jest inna i o kazdej cieplo mysle z osobna smile) a tu tylko pozwolicie ze
        usmiechne sie do Danwika (Danwiczku oddechu od zgryzot, Daniel i Wikusia sa
        obok, niech beda Twoja sila), Joasi zeby zobaczyla nadzieje w usmiechu Kacperka
        na pogodniejsze dni co nadejda, Sewerynki zeby Wojtus byl zdrowy i zeby
        niedlugo zaskoczyl Cie tym na co tak bardzo czekasz, Marzenko zeby udalo sie
        zapomniec a wyniki byly zupelnie w porzadku, Kini zeby kiedys alergia byla
        dalekim wspomnieniem i wszystkim wszystkim wszystkim Styczniakowym Mamom i ich
        Sloneczkom i tym z ktorymi dzielilysmy troski oczekiwania na nasze styczniaki i
        tym z ktorymi los (albo siec wink) zetknely nas pozniej -Wszystkiego Nalepszego
        Dziewczyny Skrzynka ze swoimi kochanymi Skrzyneczkami rozmiarow roznych smile)))--

        moje trzy skarby wink)
        Henio w Tatrach
        • jogaj Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 13:56
          Skrzyneczko widzialas jak fajnie,razem pisalysmy smile
          Migrena sio od Skrzynki.
          Buziaczki-Jola
          • ewakop Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 14:20
            Jolu, gratulacje drugiego synka. Szymon będzie na pewno dumny z młodszego
            braciszka.

            Marzenko, nie martw się, wszystko będzie dobrze, nie dopuszczaj do siebie
            myśli, że może być inaczej. Kiedy będą wyniki badań wycinka ?

            Do nas na Święta zawitało choróbsko. Wysoka temperatura i żadnych innych
            objawów. Wczoraj byliśmy u lekarza i pani doktor nie wiedziała do końca, co
            Adasiowi jest. Jak się do jutra nic nie zmieni, to będziemy musieli jeszcze
            jutro pojawić się u pani doktor. Przy okazji zrobiliśmy bilans dwulatka. Wagowo
            (14kg) i wzrostowo (93cm) Adaś jest w 75 centylu.

            Ja jutro do pracy i w poniedziałek też do pracy, także Święta będą nadzwyczaj
            krótkie. Ale za to mam 30 i 31 stycznia wolne i będę mogła się porządnie
            przygotować do Sylwestra.
      • jogaj Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 13:48
        Jak przeczytalam,az mi lezki polecialy.
        Wlasciwie to pewnie jutro juz malo kto idzie do pracy wiec ja rowniez dolaczam
        sie do zyczen Francy.
        Duzo radosci,spokoju,zdrowia,rodzinnej,cieplej atmosfery oraz samych cudownych
        rozmow,nie tylko ze styczniakami smile
        Buziaczki-Jola
        • camilcia Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 15:09
          dziewczyny, ale wzruszająco się zrobiło, no to ja powiem, chociaż już nieraz
          mówiłam, że też Was bardzo kocham, cieszę się na styczniowe spotkanie,
          uwielbiam nasze forum i mamy i dzieci! życzę Wam wspaniałych świąt, wielu
          pięknych chwil i niezapomnianych rozmów (takich jak Magdy z Olgą...)
          wracam do sałatki sad mnie też głowa boli, ale jakoś źle spałam, jeszcze tyle do
          zrobienia, Maja dzielnie znosi sprzątanie, gotowanie i zakupy, pomaga i
          przeszkadza czasem też smile
          Już teraz mam urwanie głowy, więc pewnie nie zajrzę jutro, jeszcze raz Wesołych
          Świąt
          buziaki
          Kamila
        • kini_franio Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 15:23
          Witajcie, wreszcie chwilka zeby usiąść do kompa, w przerwie między pieczeniem a
          gotowaniemsmilePokrótce: Franca wzruszyłam sie bardzo i życzeniami i Waszym
          dialogiemsmileJolus cieszę sie ogromnie, ze Twoja Fasolka (hmmm, w sumie już
          niezły Kabaczeksmilejest zdrowa, a właściwie zdrowysmile)Bulion fajnie znowu Cię
          czytaćsmile, nie tak dawno właśnie o Was myślałam; przyłączam się do apelu Joli:
          migrena sio od Kasi-Skrzynki!Co u nas: w tym roku zdecydowaliśmy ambitnie że
          spróbujemy dorównać kulinarnie naszym rodzicom (w dużej mierze to ambicje
          mojego męża, a kto gotuje zgadnijcie samesmile, stąd do zeszłorocznej świątecznej
          karty dań (jabłecznik, śledzie, sałatka) dołożyliśmy kilka innych mam nadzije
          pysznych rzeczy. moja teściowa nie robi ryb (nie cierpi ich - czego nie mogę
          pojąćsmilewiec my przygotowujemy małe co nieco. Franek dzielnie mi asystuje
          pytając co chwilę: "Sujowe?, nie mamo, ciasto nie sujowe pseciez!!" Toczymy
          batalię o jedzenie bo mój żarłok nagle zamienił sie w niejadka i tak od
          tygodnia odmawia jedzenia, dołóżcie do tego nasiloną alergię, bunt dwulatka i
          charakterek mojego dziecka i tak nastroj świateczny burzony jest co chwile
          jakąś przejściową awanturą. A wiecie co wymyślił jakiś czas temu: że nie będzie
          nosił spodenek (od pidżamy) przed kolanko bo cyt. "nóźki musiom domek mieć"smile))
          Pełne weny to nasze dziecko jest i samolub nie z tej ziemiismile)
          Straty choinkowe: dwie bombki stłuczone i niezliczone zabawki drewniane
          połamane, nasza choinka ("to moja choinka pseciez!")jest wiecznie szarpana, a
          ozdoby zamieniają sie chaotycznie miejscamismile, F zaś stoi i pyta :"Ciemu to tak
          wisi?"
          Oj jak dobrze tak posiedziec i odpoczać sobie.
          Nie wiem czy zdołam jeszcze tu zajrzeć wiec już teraz składam Wam
          życzenia najpiękniejszych, ośnieżonych, spokojnych i zdrowych Świąt Bozego
          Narodzenia, spedzonych w miłej rodzinnej atmosferze, przy stole pełnym
          pyszności. Niech te nadchodzące dni dalekie będą od trosk i zmartwień, niech
          zagości radość i szczeście ze wspólnie spędzonego czasu!
          Całuję każdą z Was z osobna i każdego Styczniaka gorąco!!!
          • paty_mama_olenki Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 19:31
            Nastrojowo i swiatecznie sie zrobilo, wiec i ja chcialabym zlozyc dzis
            zyczenia, bo jutro goracy dzien a i wiele z Was pewnie nie zajrzy juz jutro.
            Dziewczyny Kochane zycze Wam spokojnych, wolnych od trosk Swiat. Niech
            spotkania przy swiatecznym stole uplywaja w zyczliwej i radosnej (o to sie
            nasze Styczniaki postaraja) atmosferze. Zycze duzo zdrowka Wam i Waszym
            Rodzinomi duuuuzo milosci na kazdym kroku. A w Nowym Roku samej pomyslnosci i
            dajszych radosci i wzruszen ktorych autorami sa nasze dzieci.
            Naszym "ciezarowkom" zycze aby porody byly szybkie latwe i przyjemne, jesli tak
            mozna powiedziec wink Wy dziewczyny szczegolnie o siebie dbajcie.
            Malym alergikom i ich Mamom aby sie wreszcie te klopoty skonczyly.
            Sewerynki, Tobie i Wojtusiowi, aby w koncu choroby przestaly Was nekac.
            Marzenko aby wyniki meza okazaly sie ok. Myslcie pozytywnie, bo to bardzo
            pomaga.
            Danwiku, aby Twoje klopoty sie w koncu skonczyly i aby to co na poczatku
            wydawalo sie zle, na dobre sie odwinelo. I oby jak najszybciej nadszedl ten
            czas kiedy bedziecie potrafili normalnie ze soba rozmawiac. Wierz mi, ze
            nadejdzie.
            Joasiu aby Kacperek swoim usmiechem sprawil, ze kazdego dnia bedziesz myslala,
            ze zycie jednak jest piekne.
            I jeszcze raz wszystkim Wam abyscie czuly sie naprawde szczesliwe.

            Patrycja z Rodzina

            ps. i jeszcze jedno zyczenie na Nowy Rok, abysmy sie spotkaly w Rawie smile)
            • monikam1 Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 20:49
              Hej! Ja w biegu wpadam tylko zlożyć zyczenia. Po pracy upiekłyśmy z gosia
              piernik z choinką, zrobiłysmy zrazy, a teraz jeszcze trzeba ustroić choinkę,
              udekorowac mieszkanko, pomyć gary i owinąć prezenty.
              Wigilia u nas - rodzice z dwojga stron i Ciocia - wróżkasmile)) Będzie wesolosmile)))
              Wspomnę tylko, że byliśmy zGosia u denntysty. Uffff.... Wszystko ok. Ale samam
              wizyta przebiegała dość komicznie - Goosia leżała na tacie, tata na fotelu, Pan
              dentysta z asystentką oraz obojgiem rodziców miauczeli, kwiczeli itp. Najlepiej
              badanie wychodził jednak przy: A jak mówi konik? smile)))
              O razy! Złożyłyście takie piękne życzenia, że mi słów już zabrakło, a nie chcę
              powielać> Więc może po prostu ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT< BOGATEGO GWIAZDORA,
              SPEŁNIENIA WSZELKICH MARZEŃ I WILE POCIECHY Z NASZYCH STYCZNIAKÓW!!! Joli, Ani
              i Kasi szczęśliwego rozwiązania, nam niektórym zawiązania, Danwikowi spokoju i
              żeby już wszystko poszło z górki, Asi pogody ducha (trzymaj się nas, a na pewno
              będzie lepiej), mamom alergików odalergizowania, chorującym nabrania odporności
              i żeby na naszym forum było nam zawsze tak miło i sympatycznie jak dotąd.
              Trzymajcie się! Pa!
              Pozdrawiam
              Monika
          • danwik Re: Święta już tuż tuż.... 23.12.04, 21:22
            Ja równiez wpadam na chwilkę by złożyć świąteczne życzenia. Uprzejmie
            donoszę,że mnie również łezka (i to nie jedna!) "wyciekła" podczas czytania
            Waszym życzen. Powtórze raz jeszcze - jesteście mi bliskie jak przyjaciółki z
            sąsiedztwa i ogromnie się cieszę, ze mogę choć w ten sposób z
            Wami "porozmawiać" .... A teraz życzenia:
            Niech ten wspaniały,pełen magii czas Gwiazdki przyniesie Wam i Waszym rodzinom
            wiele wspaniałych chwil. Życzę Wieczerzy Wigilijnej w nastroju spokoju, miłości
            i rodzinnego ciepła ...
            Całuję gorąco i przytulam Was do siebie. agnieszka
            ps. DZIĘKUJĘ, ŻE JESTESCIE !!!!!!!!!!!!!!!
            • sewerynki Jestescie wszystkie cudowne 23.12.04, 23:34
              Łezek sie krecilo u mnie troche wiecej. Kiedy nam sie uda wszystkim spotkac i
              przytulic? Jestescie super. Jak slonce w pochmurne dni.
              Zycze Wam wszystkim - wiecej nieba na ziemi, nie wiem czy to mozliwe ale bym
              chciala. Żebysmy byly spelnionymi mamami i wszystkim czym/kim na tej ziemi
              jestesmy,zebysmy nie tracily czasu na sprawy niewazne, zebysmy jak najmniej
              rzeczy zalowaly i plakaly tylko ze wzruszenia a nie smutku. Zycze wam zdrowia i
              nadziei i otuchy ....
              Dziekuje za wasze zyczenia.
              Ja troche sie bede musiala pozmagac ze soba bo nasze plany wziely w łeb tak
              zwany. Plany na Wigilie oczywiscie. Mialo byc pieknie i rodzinnie i na swoj
              sposob tak bedzie. Ale wieczorekiem spotkalismny sie ze szwagrem u lekarza, on
              Z Mika (kuzynka) ktora ma ostre zapalenie gardla i antybiotyk a my z mlodym i
              ze mna. Nie jest tragicznie ale Wojtkowi nie przechodzi zaczerwienione gardlo i
              po tygnodi zaczal kaszlec. W plucach itp czysto. Mamy recepte na anytbiotyk na
              (tfu tfu) wszelki wypadek. Ale stanowczo odradzono nam wspolna wigilie coby
              wojtek nie zlapal jednak tego samego co Mika lub dodal sobie cos od niej. No i
              tyle. Byc moze pojedziemy do tesciow bo tam kuzyni starsi (I klasa). A ja tak
              tesnilam za Wigilia z moja mama i siosta i dziecmi .... Glowa do gory. Za rok
              musi byc lepiej. (rok temu mama wyjechala a my z siostra u tesciow kazda
              swoich).
              Prezenty bedziemy musieli jakos porozwozic i jedzonko tez. Pawel sie moze
              cieszyc bo u nas to on nie wiele ma do zjedzenia. A ja karpia pewnie dostane bo
              u niego tylko filety. Acha, ja kolejnego antybiotyku nie dostalam ale zapalenie
              trwa, mam malo mowic - wiec moge pisac!!!
              Miejcie sie dobrze.
              iwona z wojtusiem
              • jogaj Re: Jestescie wszystkie cudowne 24.12.04, 01:52
                Ja w wyrazaniu uczuc slowami nie jestem najlepsza,ale bez Was zyc nie moge,co
                widac po mojej czestotliwosci pojawiania sie na forum.Jestescie mi
                bardzo,bardzo bliskie i bardzo chcialabym sie z Wami spotkac,a wlasciwie
                spotykac.
                My niedawno wrocilismy od rodzicow,moja mama pracuje wiec wszystko robione do
                pozna to standard,najlepsze jest to,ze Szymon dzis spal pol godziny,myslalam,ze
                padnie wczesnie,ale on u rodzicow ma tyle atrakcji i tyle do zrobienia,ze my
                nie moglismy sie na niego napatrzec jak on szaleje mimo poznej godziny,padl
                dopiero w samochodzie jak wracalismy,czylii po pierwszej w nocy. Jakis mutant z
                niego smile)) Moja mama jeszcze teraz bedzie czekala,az sie wszystko upiecze,
                sernik,makowce,drozdzowka.Duzo pomogl moj Grzes,bo on w kuchni jest naprawde
                niezly,czasem sie nadziwic nie moge jakie on cuda wyczynia,albo jak cos kroi
                czy udekoruje. Gdyby tylko chccialo mu sie chcec.
                Jutro przylatuje moja siostra z mezem,no i wlasciwie tylko sniegu brakuje,no i
                choinka u rodzicow do ubrania.
                Ja raczej przez swieta nie bede zagladac,bo bedziemy spac u rodzicow,a nie wiem
                czy uda mi sie dorwac do kompa.
                Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
                Buziaczki-Jola
                • didi23 Re: Jestescie wszystkie cudowne 24.12.04, 08:04
                  Hejka
                  No teraz kolej na mniesmile
                  Dziewczyny uzalezniłam sie od Was!!!! Szkoda, ze nie miweszkam gdzieś blizej i
                  tylko jedną z Was poznalam ,mowa o Sowiesmileale czuje sie jakbym znała Was
                  wszystkie osobiście.
                  Ja po pracy pobiegłam do rodziców i tam ubieraliśmy jak co roku razem choinkę,
                  Dawcio zawiesil pierwszą bombke na choince. było bardzo fajnie. Powygłupiałam
                  sie z moim szcześciem i potem powrót do domku a tam dalsza część zmagań ze
                  sprzątaniem. Dobrze że Tomek w tym roku zajał sie ubieraniem naszej choineczki
                  i ozdobami. Ja w tym czasie prasowalam. Efekt jest raki, ze do późna zmagalam
                  sie, żeby w koncu zakończyc porzadki świateczne. Żadnych potraw specjalnych nie
                  przygotowuje bo w domku tylko będe nocowała. ja oczywiscie jestem w pracy,
                  dopiero sylwka mam wolnego, a potem chyba wezme ze 2 tyg. wolnego, żeby
                  odpocząćpo tym wszystkim i pobyc z Dawciem.
                  Pewni dizś juz nie bardzo będę miala czas zajrzeć tutaj więc pozwolcie, że
                  złozą Wam życzenia:
                  By Wam wszystko pasowało
                  By kłopotów było mało
                  byście zawsze byli zdrowi
                  By problemy były z głowy
                  By się wiodło znakomicie
                  By wesołe było życie
                  Wesołych Świat życzą
                  Sylwia, Tomek i Dawcio
                  Przede wszystkim mniej kłopotów, wiecej usmiechu. Zaciażonym życzę szybkiego i
                  lekkiego rozwiazania, sataającym sie zaciażenia a Wszystkim mamom spelnienia w
                  roli mamysmile
                  • agniesz76 Re: Jestescie wszystkie cudowne 24.12.04, 09:06
                    Dziewczyny tyle pięknych i ciepłych słów zostało napisanych że nic nie
                    pozostaje mi dodać jak tylko białych Świąt ale to chyba niemożliwewink
                    Dlatego wszystkim życzymy dużo zdrówka!
                    My na spotkanie w Warszawie raczej nie damy przyjechać, więc może jakieś
                    trójmiejskie spotkanko?
                    Pozdrawiamy cieplutko
                    Agnieszka z Patrykiem który na widok choinki aż zatuptał z radości
                    • ewakop Re: Życzenia Świąteczne 24.12.04, 12:26
                      To jeszcze od nas:
                      Odrobiny ciepła dzięki ludzkiej życzliwości,
                      odrobiny światła w mroku dzięki szczeremu uśmiechowi,
                      radości w smutku dzięki ludzkiej miłości i nadziei na lepsze jutro
                      z okazji Świąt Bożego Narodzenia
                      życzą Ewa, Bodek i Adaś
                      • marzena1975 Re: Życzenia Świąteczne 24.12.04, 13:31
                        Cześć dziewczyny. Bardzo ale to bardzo ciesze się, że trafiłam do was,
                        przypadek czy zrządzenie losu - nieważne, ważne że jestem z wami wszystkimi.
                        Wielkie dzięki za wsparcie i słowa otuchy. A dziś w ten jakby niebyło wyjątkowy
                        dzień, wszystkiegi, wszystkiegi najlepszego, wiary, radości, szczęścia i
                        mnóstwo uśmiechu, życzy Marzena, Olka i Tomek. Pa po świętach.
                        • skrzynka3 Re: Cicha Noc... 25.12.04, 01:17
                          Jest sobie wlasnie ta Cicha, Swieta noc dookola. Moje dzieci spia nasycone
                          wrazeniami, wszedzie po domu papiery od prezentow i same prezenty, Kubi na
                          Pasterce a ja jak zwykle w wolnej chwili do Was. Jeszcze nie moge spac, jeszcze
                          pod powiekami obraz Zosi skladajacej raczki na widok choinki -ALE DUZIA! i
                          wieszajacej z przejeciem ozdoby -wszystkie na jednej galazce wink)), jeszcze
                          rozradowana mina Henia kiedy odpakowali kuchnie, jeszcze Stas deklamujacy z
                          przejeciem w naszych domowych jaselkach, jeszcze...pomarszczony policzek mojej
                          Babci co za dwa tygodnie skonczy 90 lat i Jej szept w uszach, jeszcze zyczenia
                          od Kuby jak zwykle bardzo przemyslane i jedyne, swiece, ogien, kolendy
                          wyrywajace sie z moich synkow prawie z krzykiem i Zosie spiewajaca wszystko
                          jedna linijke wstecz smile)i probujaca jak oni przytupywac. Jak zawsze w takich
                          chwilach musze odpedzac strach -ze jest za dobrze ze zaraz cos... nie nie chce
                          o tym myslec co ma byc to bedzie. Dzis jest noc Jasnosci i Nadziei a nie leku.
                          Dwa lata temu malenka Zosia spala pod stolem w koszyku a ja do Wigilii musialam
                          usiasc na poduszce smile) wciaz mi sie wydaje ze to dopiero co.
                          Najlepsze zyczenia urodzinowe dla Matiego smile) o ile nie pokrecilam to chyba
                          wlasnie Mati zawital na swiat w pierwszy dzien Bozego Narodzenia. Wszystkiego
                          co Najlepsze Mateuszku, rosnij zdrowo i spokojnie obok miej zawsze kochajacych
                          Rodzicow i zyczliwych ludzi smile)))
                          Dobranoc Dziewczyny Skrzynka
                          • kingabd1 Re: Cicha Noc... 25.12.04, 12:55
                            Dzieczyny,

                            Chcialabym zlozyc Wam oraz oczywiscie najmlodszym foruowiczom zyczenia
                            cieplych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oby taki magiczny
                            nastroj utrzymywal sie przez caly rok. Abyscie mialy duzo sily w pokonywaniu
                            codziennych (jakze uroczych) trosk smile
                            Tego zycze Wam z calego serca.
                            • bulion3 Re: Cicha Noc... 25.12.04, 18:00
                              Najserdeczniejsze życzenia, zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia i
                              wszelkiej pomyślności dla wszystkich styczniaków przesyłają Buliony.

                              A także: 100 lat, mnóstwa miłości i radości,......i góre prezentów dla
                              Matiego, a także najsłodsze urodzinowe całuski dla Zosieńki Skrzynkowej /nieco
                              spóźnione, ale dopiero teraz, po dłuższej przerwie doczytałam zaległe
                              informacje/. Mam nadzieję, że wybaczysz nam, maleńka.



                              Skrzynka jak opisujesz Święta w swojej rodzinie, to mam przed oczami obraz z
                              dzieciństwa. Mam łzy w o czach i uśmiech na ustach. Szkoda, że u nas tak sie
                              to gdzieś zagubiło, ale ma nadzieję, że to znajdziemy.


                              Pozdrawiamy cieplutko i całujemy bardzo gorąco,

                              Ula i Oliwia /1 styczeeń 2003/
                              • mamynia Re: Cicha Noc... 25.12.04, 22:26
                                Przepraszam, że ostatnio nie pisałam. Ale byłam z Wami każdego dnia. Tyle, że
                                ja nie umiem tak pięknie pisać - tak cudownych składać życzeń... Ale choć
                                jestem z Wami krótko czuję, że już wszystkie stałyście mi się bliskie - Wy i
                                Wasze Skarbeńki. I naprawdę Życzę Wam wszystkiego co naj, naj, najlepsze. Niech
                                spełnią się wszystkie marzenia i życzenia które usłyszałyście i przeczytałyście
                                w ostatnim czasie. Oj chyba zaczynam się wzruszać...
                                Oleś niedawno zasnął po dniach pełnych wrażeń. Dostał mnóstwo zabawek, tak że
                                znów musiałam część wynieść do piwnicy - oczywiście tych "starych". Najbardziej
                                zachwyciła go kuchnia - taka duuuża - większa od niego ze zlewem, kranami,
                                palnikami, lodówką i piekarnikiem oraz innymi półeczkami i szafeczkami.
                                Wreszcie ma gdzie pochować wszystkie garnki, miseczki, kasztanki, łyżeczki itp.
                                Choć jest chłopcem bardzo lubi gotować. Jeśli mu to nie przejdzie to kiedyś
                                żona będzie miała z nim dobrze.
                                Odwiedził nas prawie prawdziwy Mikołaj, którego Oleś się strasznie bał. Nie
                                chciał usiąść mu na kolanach i mamie też nie pozwalał. Ale prezenty przezornie
                                wziął...
                                Choinkę mamy w końcu dużą i żywą. Nie robi na nim wiekszego wrażenia, ale jest
                                bardzo przydatna - można zdejmować z niej ozdoby i się nimi bawić. Właściwie
                                dlaczego te fajne drewniane ludziki z sankami, nartami itd i te piękne koniki
                                muszą wisieć na drzewie??? Tego Oleś nie może zrozumieć. Właściwie dlaczego?
                                Będę kończyć. Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze Wam życzę. Ucałujcie
                                świątecznie swoje słoneczka. Pozdrawiam Agata - mamusia Olesia.
                                Ps. Jak się dowiem jak to zrobić pokażę Wam jak wyglądamy. Calusy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka