edytaiola Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 14:44 No właśnie a ja coraz częściej mam uczucie że przez ten rok strasznie dużo straciłam chwil z życia mojego dziecka kiedy przychodze do domu słysze a Ola to a Ola tamto potem troche się ogarne zjem pobawie się z małą pranie sprzątanie itp i te 4 ha mija momentalnie mała idzie spać.................... Niestety pracować musze..ale tak i smutno P.S witamy Fionne z zaświatów )) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 17:27 No niestety Edyta, mam dokladnie takie same odczucia... Spedzam z Dominika strasznie malo czasu i kazda wolna chwile chce spedzac razem z nia...I efekt jest taki, ze jutrzejsze wyjscie na piwo ze znajomymi wcale w zasadzie mnie nie cieszy... Bo z jednej strony to fajnie posiedziec z nimi i pogadac, ale z drugiej strony to sa minuty zabrane malej.... M.in. dlatego tak ograniczam wyjscia bez Dominiki... I dlatego tak lubie spotykac sie z Wami Bo wtedy nie mam problemu, ze mala zostaje w domu A pracowac tez niestety musze Co najgorsze praca teraz, po macierzynskim, w ogole nie daje mi satysfakcji, wiec mam podwojnego dola W zasadzie potrojnego, bo dochodzi koszmarna pogoda i brak slonca Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 20:38 He, tak sobie myślę, że urlop macierzyński powinien trwać około dwóch lat. Po tym okresie kobieta wracałaby do prcy z pieśnią na ustach i skrzydłami u ramion Ja z Natalia byłam baaarzo krótko w pierwszym roku jej zycia i wiele straciłam. Potem juz było lepiej, zrobiłam rok przerwy, a potem z kazdym rokiem na studiach miałam mniej zajęć i wiecej czasu dla niej, a jednoczyćnie na tyle duzo innych spraw, żeby nie zwariować. Choc i tak wiele starciłam z punktu wizenia kariery zawodowej, bo gdy moje koleżanki z roku spędzały wakacje biegając po korytarzach w Polityce czy Rzepie, ja wolałam jechać z dzieckiem nad morze... Ale nie żałuję, jedyne czego nie moge sobie darować to rezygnacji ze stypendium w Oxfordzie, wszyscy mnie namawiali żebym jechała, łącznie z moim mężem, ale ja nie chciałam się rozstać z młodą na trzy miesiące. No ale nie ma tego złego... Dlatego załozyłam sobie że przy drugim dziecku będę w domu przez trzy lata. Ale juz głupieję i mam dośc, gdybym znalazła jakieś zajęcie, ktore nie byłoby praca na pełen etet bardzo bym była zadowolona. Jak patrze na moje koleżanki, których nie ma w domu po 10 godzin dziennie to zgadzam się z moja teściową, ktora twierdzi, że kobiety powinny pracowac na pół etatu. A ja byłam dziś z Natalą na łyżwach. Na lodowisku prze Pałacem Młodzieży. Mam tyle wspommnień związanych z tym miejscem, że ogarnął mnie melancholijny nastrój. Z lodowiska wiać okna pracowni ceramicznej... Ech, co ja tu będę smęcić. Jestem juz chyba strasznie stara Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 22:44 I ja mam kaca moralnego. Chyba nie ma żadna z nas tak łatwo. W domu nudzimy się i wściekamy a w pracy rwiemy się do domu. Dobrze, że ja chociaż mam nienormowany czas pracy. Gratulację dla Oli, teraz pójdzie już łatwiej. Mój Wiktor niestety katuje 2 tydzień zapalenie oskrzeli, nawet postawione bańki na wiele się nie zdały. Myślęże jednak na Sylwestra da się wyjechać. No i właśnie z dzieckiem ,bo jest już duże, czy razem bo przezież jeszcze taki mały? Ja nie umiałabym bawić się bez niego.. Czy to już narkotyK? Nadopiekuńczość? Codziennie mówi nowe trudne słowa, czy wolno mi ten moment przegapić? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 23:05 No wlasnie gratulacje dla Oli!! juz wiem o czym zapomnialam napisac A czy chec siedzenia z wlasnych dzieckiem to nadopiekunczosc? Może i tak, ale mi z tym dobrze Przegapilam juz tyle waznych momentow w rozwoju mojego dziecka, ze szkoda mi tych chwil, kiedy to bez Dominiki bylabym z wlasnego wyboru, a nie z przymusu. Ja np nie wyobrazam sobie wyslania Dominiki na weekend z dziadkami na wies.. Nie dlatego, ze oni sobie nie poradza, bo o to akurat jestem spokojna. Ale po prostu ja za nia zwyczajnie tesknie i nie potrzebuje odpoczywac od dziecka. Weekendy to jedyne dni kiedy od rana do wieczora jestesmy razem. I nie powiem, nieraz w niedziele wieczorem mysle o pracy z niejaka przyjemnoscia ale mimo wszystko malej na weekend nie puszczam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 22:53 Zgadza sie - kobieta powinna pracowac na pol etatu... wtedy bylby i wilk syty, i owca cala... Ale niestety nie zawsze jest to wykonalne... Mnie zycie nauczylo tylko jednego.. jezeli nadal bede pracowac tu, gdzie pracuje i zajde w druga ciaze, to od samego poczatku pojde na zwolnienie, nawet jak bede sie wysmienicie czula. Spedze wtedy wiecej czasu z Dominika, a praca... coz - w pierwszej ciazy pracowalam cala ciaze z jednym krotkim zwolnieniem, do pracy wrocilam zaraz po urlopach: macierzynskim i wypoczynkowym... i co z tego mialam? dostalam nowe obowiazki, ktore spowodowaly zjazd w karierze zawodowej do samego poczateczku pracy w firmie... I dokladnie tak samo bylo z dziewczynami, ktore cala ciaze spedzaly na zwolnieniu... Wiec kolejnym razem nie zamierzam byc w porzadku wobec firmy, przychodzic na zwolnieniu (bo to mi siw tez zdarzylo) itp... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 09:19 Monika ja tak zrobiłam zwolnienie w 4 miesiącu i w pracy pojawiłam się dopiero po urlopie wypoczynkowym, nie wiem czy pisałam o tym ale kiedy jechaliśmy w listopadzie na pogrzeb do Szwecji Ola została z babcią i dziadkiem, podróż do Gdyni OK, pierwsze godziny na promie OK ale potem załapałam takiego doła, że jak ja mogłam ją zostawić na tak długo, to nic że podróż męcząca, że zimno cholera powinnam ją zabrać, czułam się jak wyrodna matka, macocha, Krzysiek starał się mnie pociesać ale potem przyznała mi racje i stwierdził że - już nigdy gnojka nie zostawimy na tak długo. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 11:56 To mnie dzisiaj troche zdolowalyscie. W marcu moj maz zaplanowal niespodzianke - wypad na pare dni do jakiegos kraju w Europie. Wiem tylko tyle. Pytal, ile wytrzymam bez Idy. Powiedzialam, ze najwyzej weekend, ale chyba planuje na dluzej. I znowu zaczelam sie martwic, zamiast cieszyc. Jeszcze przed nami wakacje. Dziadkowie chca porwac mala na 2 tygodnie nad morze, ale chyba pojade z nimi, bo mam obawy, czy Ida i ja wytrzymamy taka rozlake. Ciekawe, kto mi da miesiac urlopu, hi, hi. Bo jeszcze dwa tygodnie chcialam spedzic z Ida i Robertem. Matka ma ciagle rozdarte serce... Anita Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 11:59 A czytalyscie dzisiaj o kokluszu? Jak rok temu moja kolezanka ze Szwajcarii powiedziala mi, ze je mala ma koklusz, to ja wysmialam. A jednak... wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2468117.htmlAnita Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 12:29 Właśnie przeczytałam i trochę się zaniepokoiłam - młody miał takie napady kaszlu, połączone z wymiotami, wg lekarki to było zapalenie oskrzeli, potem, po antybiotyku mu przeszło, ale za jakiś czas znowu kaszlał, miał katar itd. Jutro idziemy na szczepienie, podpytam się naszej pani doktor. Wy mnie za to zdołowaliście, jaką wyrodną matką jestem - cieszę się, że wyrwałam się z domu (mimo że jestem ciągle zmęczona i niewyspana), nie tęsknię za siedzeniem z młodym, cieszę się, że jest w żłobku (panie mają do niego więcej cierpliwości) i nie miałabym wyrzutów, żeby wyjechać na parę dni bez niego. Ale ze mnie wredota wyłazi. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 16:23 Fionna - po prostu masz inny charakter Ja od zawsze mowilam, ze chce zostac na wychowawczym w domu z dzieckiem. Niestety zycie sie tak potoczylo,jak sie potoczylo i nie moglam zreazlizowac tego pragnienia... Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys mi sie uda A co do wyjezdzania bez dziecka to musze sie przyznac Anita, ze wyjazd taki na krotkie czy dlugie wakacje bez dziecka w moim przypadku nie wchodzi w gre. A to dlatego, ze ja po prostu chce te wszystkie piekne miejsca pokazac Dominice... Niektorzy pytali mnie w te wakacje po co ciagniemy poltora roczne dziecko w gory... Ono nie bedzie nic pamietac, a my sie umordujemy... Tyle ze dla mnie to bylo oczywiste, ze w miejsce ktore kocham, w ktorym swietnie wypoczywam (aktywnie i to bardzo) wybieramy sie we troje... Do momentu kiedy nie bylo malej jezdzilismy we dwoje i nie wyobrazalam sobie, zebys wakacje spedzac osobno... Teraz doszla Dominika, ale nic to nie zmienilo M. in. juz zaczynamy wybierac miejsce na wakacje w 2005 roku... I mamy nadzieje, ze uda nam sie we troje pojechac nad cieple morze - juz sobie wyobrazam radosc Dominiki Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 20:35 Monique, jak ja Cię rozumiem. Ja wprawdzie spędzam z małą 90% czasu, bo ptacuję tylko 15 godzin tygodniowo i to zazwyczaj tylko raniutko, a mimo to żal mi jej zostawiać, wyjechać gdzieś bez niej itd. W piątek robimy u nas Sylwestra i mała będzie u babci na noc. I wiem, że bedzie się doskonale bawić , żadnych płaczów, bo dziadkowie ją ubóstwiają, a ja już czuję jakieś ukłucie w sercu, że będę witac Nowy Rok bez niej. Już o tym nie wspominam Wojtkowi, bo się puka w czoło. I tez mam dylemat, bo mój mąż wyjeżdża w marcy na tydzień naCypr i chciałby mnie zabrać. Wprawdzie to wyjazd służbowy, lae moglibyśmy dużo czasu spędzi.ć razem. no i z jednej strony mnie korci, a z drugiej wiem, że byłabym tam nieszczęśliwa po 1 dniu. I bądź tu matką))). Ja też się dziś tym kokluszem zaniepokoiłam. Dajcie spokój - szczepimy nasze dzieci, a potem się okazuje, że szczepionka jest przestarzała i nie skutkuje. I oczywiście w całej Europie od 5 lat jest już inna. Mam nadzieję,że koklusz nas wszystkich ominie szerokim łukiem, chociaż to właśnie w Gdańsku dwukrotnie w ciągu roku wzrosła liczba zachorowań. Odpukać, odpukać w niemalowane. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk KOKLUSZ?! 29.12.04, 21:29 Błagam dziewczyny nie straszcie mnie. Wiktor od 2 tygodni kaszle i ma gil.. do pasa ................ Wybrał już Zinnat tearz Klacid a kaszel raczej nie ustępuje. Jak poznać koklusz?? Głęboki odrywający się kaszel. Chcę jechać do przyjaciół na Sylwestra..! Czy przy tym nie ma gorączki ? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: KOKLUSZ?! 29.12.04, 23:19 Witam! Artykułu nie udało mi się przeczytać bo się nie otworzył ale z doświadczenia przychodnianego pamiętam,że jeśłi istnieje podejrzenie to pobiera się próbki i wysyła bodajże do sanepidu dla potwierdzenia. I faktycznie osobiście spotkałam się z kilkorgiem chorych dzieci. Moja młoda znów chora mam nadzieję,że nie na to Normalnie ręce mi opadają-spodziewałam sie,że może tak byc ale litości-bez ekstremy!! A tu znów uszy czerwone z płynem,naloty na migdałach,kaszel i glut do pasa Uszy oczywiście od kataru bo nie możemy sie paskudztwa pozbyć.Zaczynam więc wędrówkę po laryngologach-niestety wygląda na to,że młoda ma krótkie przewody i z uszami będzie się bujac przy każdym smarku:- ( Na szczęście ma wysoki próg bólowy bo pediatra nie mógł się nadziwic,że jej nie bolą Zaczynam juz gonić w piętkę i kupować dziwne preparaty typu sok z aloesu na poprawienie odporności hehe a to świadczy o totalnym braku pomysłów na leczenie Oprócz tego łyka jeszcze masę syropków ale to mała lekomanka i łatwo ją namówić na każdy następny Of course o żłobku chwilowo nie ma mowy a szkoda bo widać,że świetnie sie w nim czuje a w domu wyraźnie nudzi No to se ponarzekałam... Co do wyjazdów to osobiście nei miałam okazji wybyć gdzieś bez Werki ale myślę,że mi przyszłoby to łatwiej niż Zbyszkowi-on ma obsesję niezostawiania jej pod niczyją opieką za wyjątkiem Agaty)) A na Sylwestra zaprosiłam brata z bratową i posiedzimy sobie u nas przy dobrym winie i czymś na ciepło,pooglądamy filmy i na pewno będzie fajnie Może jakiś maraton z Władcą Pierścieni hhmmm?? Zobaczymy Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 00:10 Mojej koleżanki dzieci miałay chyba w zeszłym roku koklusz. Ja jestem berdzo wyrodna matka, bo przy rodzinnym obiedzie w Święta wyznałam bez skrepowania, że "all I want for Christmas" to chociąz 3 dni bez dzieci. Moja teściowa od razu powiedziała, że na trzy dni, to ona może w wakacje dzieci wziąć, ale w jej przypadku powiedzenie obiecanki cacanki nabiera nowego wymiaru. Genaralnie gdyby nie to, że moi rodzice mają teraz dużo problemów i zajęć z chorobą dziadka, to częściej podrzucałabym im dzieciaki na noc. I nie mam z tego powodu kaca moralnego, bynajmniej Ale jedno Wam powiem, przy Natalii twierdziłam, że mogłabym siedzieć w domu z dziećmi, wcale nie muszę iść do pracy, tyle jest ciekawych rzeczy do robiebienia w domu, tyle książek itd. Teraz, choć poza zajęciami domowymi nie mam nic do roboty, jestem wiecznie zmęczona, a jak młody zaśnie mam siłę tylko na czytanie, ale jest to zazwyczaj na tyle późno, ze z rozsądku po kilku stronach z żalem odkładam książkę Także wiele zależy od dziecka. Na pocieszenie powiem, że moja koleżanka, która siedziała w domu 8 lat i starała się być idealna matką o mało nie skończyła w wariatkowie. Każda z nas powinna postępować tak, jak jej matczyne serce dyktuje, byle nie zaniedbywać męża. Powiedziała ta, ktorej mąż już dawno został wykolegowany z wyrka przez syna Zuzia & Zbynio, bez lizusostwa! Uwielbiam Werkę, ale zawsze będę twierdzić że ma diabla za skórą i stanowczo należy ja nieco utemperować zanim zostanie moją synową Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za Olę. A. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 00:25 No to nie jestem jedyna, która bez żalu pozbyłaby się dziecka na parę dni. Chociaż nasz entuzjazm do okołoświatecznych wyjazdów do ciepłych krajów po ostatnich wydarzeniach znacząco osłabł. Mąż powiedział, że wystarczy mu Europa do szczęścia + Kuba (ale tam też jakieś tornada. W lipcu zamierzam podrzucić młodego na miesiąc do mojej mamy (ja mam praktyki, a babcia już od dawna sobie zaklepała wnusia), w sierpniu mam wolne, więc chcielibyśmy gdzieś wyskoczyć... My też na Sylwestra z młodym - będzie zabawnie - odkąd kupiliśmy stól (po 2 latach obywanie się bez takowego), bardzo lubimy sobie przy nim siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 09:17 Witam Was Kobiety Oj naczytałam się troszkę i troszkę zdołowałam. U nas choróbsko za choróbskiem, przeszłam grypę, która zaatakowała mnie w moje urodziny... ależ stara ja jestem... a teraz mam stracha czy oby Jagoda się nie zaraziła. My sylwester spędzimy w domku, po raz pierwszy od 10 lat /oprócz tego kiedy siedziałam z brzuszkiem/. Choć jeszcze nic nie wiadomo, bo to przecież jeszcze dwa dni. Ja mogłabym zostawić Jagodę ale nie na długo, dwa dni to góra. Chciałabym jeszcze trochę pobyć z małą w domu i nie chodzić do pracy, ale to niemożliwe bo kasy brak. Odkąd Tomek zaczął też pracować powoleńku wychodzimy na prostą... I w końcu kupujemy pralkę!!! Koniec prania ręcznego, noszenia ciężkich toreb do mamuśki... ufff. Ja także cieszę się z postępów Olki, najważniejsze, że próbuje i sama chce wstawać. Gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 14:00 Byliśmy dzisiaj na szczepieniu - ostatnim na szczęście - następne dopiero w okolicach 5-latki. I musiałam wykrztusić 150zł. Dobrze, że to ostatnie szczepeienie w najbliższym czasie. Wśród tych szczepionek jest też przeciwko krztuścowi (infanrix chyba). Podobno ten infanrix jest lepszy od tej bezpłatnej (dd coś tam), którą opisywano w artykule jako nieskuteczną. Ale najważniejsze - Bruno waży już 9430 - i wielkimi krokami zbliża się 10-kilo. Poza tym Bruno ćwiczy się na fakira - wstaje z pozycji kwiatu lotosu, w takiej pozycji też lubi spać (złożony w tzw scyzoryk) itd. Szkoda, że zamknęli szkołe w Julinku. Jak czytam, to większość zostaje w domu - co robićie "ciepłego" na Sylwestra? Ja chyba przetestuje te naleśniki z mięsem (wg przepisu sowy), marzy mi się bigos, ale sama nie umiem, a sklepowego nie ruszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 14:01 RZeczywiscie niepokojco brzmi w naszych czasach koklusz, a zwlaszcza umieralnosc dzieci. Ciekawe co zrobi Panstwo w tym kierunku i jak predko. Edyta serdecznie gratuluje postepow Oli, warto dla takich chwil codziennie cwiczyc. Bruno tez zasluzyl na brawa tylko Fionna za bardzo sie nie chwali. Kiedys zrobimy spotkanko i okaze sie...., ze Ola i Bruno juz biegaja! Monika, Kubara podziwiam Was za takie oddanie do dzieci. Tez kocham moje szkraby najmocniej na swiecie, ale sa chwile kiedy marzy mi sie tydzien wolnego. Wiem, ze po 2 dniach tez tesknie, ale jest to tesknota do wytrzymania. Moze dlatego tak mowie, ze od pol roku siedze w domu i mam dzieciaki pod reka. Dobrze, ze moglam ten czas poswiecic Nadii, przydalo sie i wiem jak duzo ucieka kiedy sie pracuje, ale z rugiej strony praca jest konieczna. Mnie zostalo do konca "szczescia" jeszzce trzy tygodnie. Juz wpadlam do pracy kilka razy zapoznac sie z nowosciami, mam tony papierow do przeczytania i znajomy stresik w srodku z cala ta nagonka. Czyli nie za bardzo chce mi sie isc, ale i nie za bardzo chce mi sie zostac w domu. Pol etatu bylo idealnym rozwiazaniem, choc polowa pensji. Ach nijak nie idzie dogodzic marudzacym kobitkom)))) Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: spokojnie! 30.12.04, 19:36 Koklusz - krztusiec uaktywnia się wieczorem i nocą. Kaszel jest wtedy gdy dziecku jest cieplutko. Tak więc Wiktor chyba jest bezpieczny. Był szczepiony INFANRIXEM a to podobno jedyne dobre zabezpieczenie. Tak więc Sylwester będzie w Warszawie, w spokoju i radości. A co u Was? Ania /07.02.2003/ Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: spokojnie! 30.12.04, 21:22 A kto jest niespokojny?) Na pewno nie my wyrodne matki,które marzą o zostawieniu dzieciorów w lesie i ucieczce) A poważnie to przynajmniej u mnie sprawa jest w miarę sprecyzowana-winny jest nawracający kaszel infekujący uszy. Co do ciepłych posiłków sylwestrowych to brat przywiezie swoją specjalność parówki zapiekane z boczkiem i śliwkami-łatwe i pyszne,ja zrobię sałatki i jakies dodatki typu kabanosy,krakersy i styka Zaopatrzeniem alkoholowym zajmuje się u nas Zbyszek koneser win Zapowiada sie sympatycznie No nic uciekam bo chcę sie wcześniej położyć-rano do pracy Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: spokojnie! 30.12.04, 21:55 Ponieważ jutro mam cały dzień biegania - bo Sylwester u nas i to trochę luda się zejdzie ( 12 osób), więc nie będę miała pewnie czasu usiąść do kompa. Dlatego już dziś - Szczęśliwego Nowego Roku!!!!. Niech po udanym - spokojnym czy rozrywkowym Sylwestrze wszystkie noce już będa przespane bez nocnych pobudek, niech w 2005 roku omijają Was wszystkie infekcje z kokluszem na czele, a kasa niech się sypie do portfeli ( czego i sobie życzę). A tak naprawde - to tylko miłości i zdrowia - reszta się jakoś sama zawsze układa. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: spokojnie! 30.12.04, 21:49 Ja teraz robię ciasteczka. Od paru dni mnie bierze na ciasteczka (od Nowego Roku - wiadomo, więc po raz ostatni....). Znalazłam parę fajnych przepisów w necie - dziś robie ze słonecznikiem, płatkami owsianymi... Podobno uzależniają strasznie. Na razie uprażyłam jedną paczkę słoneczniku i muszę uprażyć drugą, bo niewiele z tej piewrszej zostało. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: spokojnie! 31.12.04, 08:12 Więc i ja życzę Wam Szczęśliwego Nowego, a ciacha piekłam na święta, wyszły - taakie byle jaakie - ale wszyscy mówią, że dobre. Pewnie nie chcą mnie urazić, a i tak zapas ciastek ubywa w żółwim tempie. Mam podły nastrój i podle się czuję bo to przecież sylwester. Wygląda na to, że zostajemy w domu... a już myślałam... okrutnie jest wkraczać w NR w takim nastroju... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 11:50 My na Sylwestra idziemy do.... duzego pokoju))))) Narazie inaczej nie mozna, zwlaszcza, ze mlody na cycusiu. W nastepnym roku sobie odbijemy, choc tak bardzo z tego powodu nie cierpie. Marzy mi sie potancowka z mezem, moze dzis w duzym pokoju jak odsuniemy sofy poszalejemy, Darek kupil nowe glosniki, muza wreszcie czysto gra, kto wie. Choc przyznam szczerze jak nie bylam "uwiazana" dziecmi to i tak nie bylam zwolenniczka wielkich zabaw sylwestrowych. Zawsze mam problem z suknia, fryzura, torebka, najchetniej poszlabym w dzinsach. I najczesciej organizowalismy imprezki czesto z przebierancami w wiejskiej chacie na wsi i na prawde bylo odlotowo. Znowu sie rozczulilam, zaraz biore album i zrobie sobie popoludnie wspomnien sylwestrowych)))))))))))))))))) Korzystajac z okazji skladam Wam najserdeczniejsze zyczenia noworoczne, niech wszystkie male marzenia sie zrealizuja a te duze zostawimy na 2006 rok Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 14:24 he he - my też do "salonu"... Upiekłam ciatseczka, niestety (dla moich bioderek) wyszły bardzo dobre. Jeszcze tylko zrobię naleśniki po meksykańsku i możemy zaczynać, szampan (tzn. wino musujące) się chłodzi, włosy właśnie farbuję i będę gotowa. Ja też nigdy nie byłam zwolenniczką balów wszelkiego rodzaju - jedyny na którym byłam jak to moja własna studniówka. Za to imprezki gdzieś w górach itp. barzdo chętnie. Z drugiej strony chciałabym kiedyś wybrać się na taki wielki bal - tylko przedtem musiałabym się wybrać z małżonkiem na jakiś kurs tańca, bo jedyn tańcem, jaki uprawiałam było pogo. Ja też życzę Wam udanej zabawy w Dużych i Mniejszych pokojach, żebyśmy się tu znów spotkały za rok (oczywiściu wciągu roku też). Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 18:19 No to widze,ze wiecej nas,my tez w duzym pokoju spedzamy Sylwestra )) Mam nadzieje,ze bedzie udany wieczor,my wlasnie wciagnelismy spagetti,maz zrobil salatke,sledziki,winko juz popijam w malych ilosciach,tone balonow juz nadmuchalismy i Szymon szaleje wsrod nich. Chwalilam sie juz Wam,ze bede miala drugiego syneczka? od poczatku czulam,ze tak bedzie i bardzo sie ciesze. Wiele radosci,malo chorob,czestych spotkan z milym gronie lutowych dzieci i mam oraz zadowolenia z pracy (tej w domu rowniez) i entuzjastycznych,chetnych do pomocy mezow-Jola,Grzes,Szymon i syneczek Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 22:37 No to i my slemy Noworoczne zyczenia z domowych salonow) Niech ten Nowy Rok przyniesie Nam wszystkim tylko dobre nowiny i pozytywne wydarzenia! Ps. Zuziu - a probowalas krople z wyciagiem z jezowki (ehinacea)? Musze przyznac, ze Dominika od momentu jak dostaje te kropeli to jakos tak delikatniej choruje - krocej, mniej intensywnie. Oczywiscie przyczyna tego moze byc juz jakies tam uodpornienie na zlobkowe wirusy, ale dziwnie zbieglo sie to z poczatkiem podawania ehinacea. Wiec moze warto sprobowac Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 11:57 Myślałam, że sobie poczytam o szampańskich zabawacg w duzych pokojach a tu wszystkie chyba leczą kaca))). Ja miałąm sylwester baaardzo udany, już dawno się tak nie wybawiłam, mimo, że też w naszym duzym pokoju. Tylko, że mała u dziadków a u nas było 12 osób. Szaleliśmy do czwartej - nawet nie wiem, skąd siły na to wzięłam. Gorzej było nastepnego dnia kiedy z Wojtkiem dogorywaliśmy a mała była w swojej najlepszej komdycji))). Jeszcze dzisiaj się czuję niedospana. Ale było warto. No a od jutra wdrażam postanowienia nowroczne- dużo ich jest, ale jedno, najważniejsze - w tym nie będe oryginalna to wreszcie schudnąć. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 13:41 U nas szalenstw nie bylo... o 1 poszlam spac po obejrzeniu jakiegos glupawego filmu Dominika poszla spac o 22 i nawet sie nie obudzila jak sztuczne ognie strzelaly U nas Noworocznym, a w zasadzie sylwestrowym postanowieniem jest pozbycie sie smoczka... Stary sie podarł i Dominika kazala wyrzucic. Stwierdzilam ze to swietna okazja do rezygnacji ze smoczka w ogole... ale musze przyznac ze zaczynam sie lamac... piatek i sobota to byl jakis horror;-( Wczoraj to juz obie plakalysmy a ja w desperacji wyslalalm meza do apteki po smoka W piatek placz w ciagu dnia trwal prawie 3 godziny... usnela u mnie na rekach Wczoraj plalala troche krocej, ale tez usnela na rekach. Dzis usnela na spacerze w wozku wiec nie bylo tak zle... Wieczory na szczescie nie sa takie koszmarne, no i bez smoka mala przesypia w zasadzie cale noce... ALe i tak dzien placz w ciagu dnia powoduje, ze zaczynam sie lamac i rozwazac podanie jej smoczka... Myslicie, ze mialoby to senspo prawie trzech dniach i dwoch nocach bez smoka?? co byscie zrobily na moim miejscu?? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 16:24 Helloł U nas było sympatycznie aczkolwiek kameralnie Młoda północ przespała i obudziła sie ok 3 jak goście wychodzili więc została od razu zapakowana do naszego wyrka i usnęła dalej. Monika ja myslę,że po trzech dniach to już nie ma sensu sie łamać-gorzej pewnie juz nie będzie,wiesz czego się spodziewać więc teraz już z górki. My sie dowiedzieliśmy po konsultacji u laryngologa(przy okazji),że młoda niestety ma już na tyle krzywy zgryz,że prawdopodobnie będzie musiała nosić aparat więc smok tez idzie do odstrzału jak najszybciej.Zbyszek juz chciał wywalić ale Werka w tej usznej chorobie jest tak upiorna,że ja bym tego psychicznie nie wytrzymała i jeszcze trochę poczekamy. Ja już sama nie wiem czy to nasilenie buntu dwulatka(sic!) bolące uszy czy po prostu prawdziwy charakter z niej wyłazi ale bije absolutne rekordy doprowadzania mnie do szału!! Wrr.... Do tego przymusowy pobyt w domu też jej nie służy bo ile mozna te klocki składac Ogólnie porażka niestety I pewnie niedługo zwariuję. Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 17:44 Witam w nowym roczku! U nas nastroje dobre. Mielismy gosci od czwartku - przyjaciolka z szescioletnia corka - i naprawde bylo wspaniale. Dziewczyny sie lubia, a pozniej po wyjezdzie za soba teksnia mimo roznicy wieku. Tym razem starsza przechodzila kryzys dwulatka i zabierala malej zabawki. Ida choc przez chwile musiala sie dzielic i naprawde dobrze to zrobilo mojemu dzikusowi. W Sylewstra polozylismy dzieci spac (teoretycznie, bo starsza zeszla na dol bawic sie z moimi rodzicami) i pojechalismy bawic sie do znajomych do Milanowka p. Warszawa. Bawilismy sie do czwartej. O polnocy wyszlismy na rynek, tam starzy i mlodzi bawia sie razem, jakis telebim byl z muzyka i pokaz sztucznych ogni. Jednak male miasteczko swietuje inaczej, starsze babcie z szampanem to bardzo fajny widok Nie chcialo sie wracac. Na drugio dzien wstalam jak nowo narodzona. Zawsze jak duzo tancze, wstaje jakas taka new. Poza tym Robert zajal sie Ida, wiec moglam pospac. Chyba ten rok bedzie udany))))), czego i wam zycze. Monika, badz twarda i pomysl o zlym zgryzie i seplenieniu. To dla dobra Dominiki! Anita 2005 Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 22:46 I ja witam w Nowym Roku!!!!!! Dopiero zjechałam do domu, Wiktor padł w samochodzie, przez te wszystkie dni nie spał w ciągu dnia, bo nie miał czasu. I ja mam kilka bardzo mocnych postanowień. Cycuś nocny od dwóch dni nie istnieje / czyli w ogóle/ , ale jak to będzie w domu...nikt tego nie wie. Życzę wszystkim realizacji w 2005 R i ja też dołączam do klubu odchudzających się. Oby. Wiktor jak to na prawdziwego faceta przystało w Sylwestra położył się spać dopiero gdy wszystkie petardy ucichły. Mam co odsypiać. Dobranoc. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Nowy Rok!!! 03.01.05, 08:40 Hej, jej... Cieszę się że wszystkie Panie są zadowolone z Sylwka - i ja z przyjemnością muszę stwierdzić, że spędziłam go zupełnie wyjątkowo. Moje klimaty przed... były dołujące za co przepraszam, natomiast Nowy Rok rozpoczął się dla mnie odlotowo. Mieliśmy siedzieć w domu, ale po usilnych namowach kuzynów mojego męża postanowiliśmy jechać na wieś na prywatkę. Zapakowaliśmy 2 kilo kiełbaski, szampana, likier kokosowy i drineczka arbuzowego Bacardi - czyli wszystko co mieliśmy uszykowane na noc sylwestrową w domu. A ... zapomniałam o Jagodzie. Przetyniała z nami do 23.00 i padła, a my bawiliśmy się do 6 rano. Było piiięęęknie. Wyjątkowo dlatego, że po raz pierwszy o północy byliśmy sami, bo reszta ekipy pojechała do pobliskiej wsi na rynek zobaczyć ognie sztuczne. A my zostaliśmy z małą i szampanem... mmmm. Po półgodzinie ekipa wróciła... i tańczyliśmy do szóstej. Dobrze, że zagonili mnie do wyrka, bo Jagoda wstała o ósmej rano i koniec spanka. Tak więc 1 stycznia był wyjątkowy bo miałam jeszcze fazę i sobie tyniałam z córą... Dopiero w niedzielę odsypiałam... Ależ fajnie było i oby cały rok 2005 był taki wesoły! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Nowy Rok!!! 03.01.05, 14:44 Nasz Sylwester byl nietypowy, spedzilismy go przy czerwonym winku i musli na sucho)))))) Petrady tez byly, ale kiedy zaczelismy atakowac blok na przeciwko, zaprzestalismy tego procederu no i cala paczka do wykorzystania w pzryszlosci Bo jak nigdy kupilam caly zestaw petrad i kapiszonow. Moze w moje urodziny beda fajerwerki. Nadia jest na etapie pytan: Co to jest? Grzecznie jej odpowiadamy, ale czy rozumie? Kopiuje nas w kazdym przypadku, slowa, zachowania, jest na tyle kochana, ze jak placze Daniel to idzie i mu smoka daje. Jej nowym fetyszem jest JEKA czytaj lyzka. Kupilam jej komplet w Ikea, chodzi zadowolona, trzyma w garsci po trzy sztuki, nawet na spacer z nimi wychodzi. Generalnie musi sobie dziewczyna cos w rece trzymac. Ale mamy jeden problem, budzi sie odmiesiaca po dziennej drzemce z okropna histeria, uspokajamy z pol godziny. Ostatnio przed snem sobie gadala: dlaczego nadia plakala, dlaczego. Zaczelismy kombinowac co moze byc przyczyna, probowalismy wypytac i wysunelismy wniosek, ze to po wizycie u bardzo chorej prababci, ktora niekorzystnie wygladala i jak to po udarze z ledwoscia mowila. Nadia bardzo sie wtedy wystraszyla, nie chciala juz wejsc do pokoju. Od tamtej pory sa histeryczne placze. Macie jakies doswiaczenia co z tym dalej zrobic. Olac i pozwolic zapomniec czy drazyc temat, tlumaczyc, ze chora. Mamy babcie nagrana na kasete, moze pokazac Nadii jeszcze raz, zeby zobaczyla i wtedy rozmawiac. Nie ma pomyslu i jak macie doswiadczenie w takich przypadkach to prosze Was o rade. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Nowy Rok!!! 04.01.05, 14:32 Witam wszystkich bardzo serdecznie w Nowym Roku. Nie było nas długo na kompie wiele sie wydażyło. Zbyt wiele jak dla mnie. Ja bym jednak chorej babci nie pokazywała Nadii. Może sie rzeczywiście porzadnie wystraszyć, ale spróbowałbym delikatne tłumaczywć jak bedzie chciała słuchać. U nas właściwie z Pitrem nic nowego. Jaki chudy był to jest, bunt dwulatka przeżywa dość intensywnie i właśnie wstał wiec dokończe póżniej Aguśka Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Nowy Rok!!! 04.01.05, 23:34 Nie mam pojecia Kinga co Ci poradzic, mysle, ze powoli, z uplywem czasu, Nadia zapomni o tym, co ja tak przestraszylo. Byc moze to wcale nie rababcia, ale chyba lepiej jej na video nie pokazywac. Mysle ze po prostu uplynie jeszcze jakis czas i mala sie uspokoi. Bynajmniej z Dominika tak jest - jakies nieprzyjemne wydarzenia przezywa przez jakis czas, my jej nie przypominamy tak sami z siebie i jakos tak sama zapomina... A u nas dzis pierwszy wieczor bez smoka i bez placzu Bo trzy poprzednie wieczory to byla jedna wielka histeria Ale dzis juz bylo o niebo lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Nowy Rok!!! 06.01.05, 23:59 Witam!!! My już w domu, choć cały czas w bałaganie i na kartonach. Internet działa więc będę się odzywać. A teraz lecę do łóżka. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Dobry humor... 07.01.05, 14:09 Witajcie dziewczęta... Ja dziś w dobrym humorku jestem, ponieważ byłam z młodą w Turku u najlepszego na świecie pediatry nefrologa dziec. i okazało się, że ona zaczyna przyjmować w Koninie i to w przychodni dwie ulice dalej ode mnie oczywiście w refundowanej. Przynajmniej przez najbliższy rok... bo taki podpisała kontrakt. Ale to jest naprawdę fantastyczna wiadomość, bo to jest lekarka z powołania! Taka lekarka, która siedzi w poradni i czeka na umówionych pacjentów pomimo, że dyrektor zarządził dzień wolny od pracy /w tamtym roku przed długim weekendem w maju/ i wszyscy łącznie z pielęgniarkami poszli do domu... Taka która przeprasza, że nie mogła poczekać dłużej za nami, choć byliśmy spóźnieni prawie godzinę/, a byliśmy ostatni na liście pacjentów. Przyjechaliśmy po tygodniu, a ona nas przeprasza, że już dłużej nie mogła czekać, ponieważ obiecała córce, że w końcu pójdzie na wywiadówkę do szkoły. No i przede wszystkim taka która potrafi leczyć i nie faszeruje antybiotykami, gdy nie potrzeba. No po prostu cieszę się niezmiernie! I pozdrawiam wszystkie dziewczyny! I całuję! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Dobry humor... 07.01.05, 19:30 I ja mam dobry nastrój . Dziś mija 6 doba bez piersi. Mały pyta się dlaczego, płacze w nocy, próbuje mnie rozbierać. Nie jest to jednak bardzo nahalne. Pogodził się z tym faktem i już. Teraz w końcu będę mogła zadbać o siebie i jeść wszystko / nabiał / , no i przejść na dietę. W końcu .............. Całuję mocno Ania i Wiktor / 07.02.2003 / Odpowiedz Link Zgłoś
virna Witam 08.01.05, 18:23 Witam Wszystkie mamy Luciaków i małe Luciaki! Dopiero niedawno odkryłam to forum, gdy mój Iguś konczy za m-c 2 latka! Ale lepiej późno niż wcale... Mam pytanie- jak odstawić świadomego prawie- dwulatka od piersi?? Nie mam juz siły z nim walczyć, pogodziłam , ze bedzie mi wisiał przy piersi do końca świata! macie może sprawdzone recepty? niekoniecznie muszą być łatwe, proste i przyjemne, bo widzę, że to będzie ciężka przeprawa... Będę wdzięczna za Wasze wskazówki pozdrawiam virna z igorem Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Witam 08.01.05, 20:39 Droga Virno. Ja jestem już mądra, bo mnie prawie się już udało odstawić małego.I nie było to łatwe. Najpierw ograniczałam pierś w dzień aż w ogóle o niej zapomniał, ale przez kilka m-cy wisiał mi w nocy. Wraz z nowym rokiem postanowiłam to zmienić. Kilka dni wcześniej mówiłam synowi, że mama już nie ma mleczka, że on jest duży, że mamusię to boli. Podczas wyjazdu bardzo późno położyłam go spać. Na nowym miejscu łatwiej było mi wytłumaczyć brak cyca. Płakał i jeszcze płacze. Częściej go przytulam i jestem konsekwentna. Nie rozbieram się przy nim. Teraz śpi ze mną a raczej na mnie - no itrudno. Kiedyś się to zmieni. Powodzenia. Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Witam 09.01.05, 21:45 Dzis jestem przygnebiona. Ida ma 39 stopni goraczki i tak od dwoch dni. Bierze antybiotyk pierwszy raz w zyciu. I jakos mi z tym ciezko. Wiem, ze przy waszych przejsciach to nic, ale wyzalic sie musze... Co do cyca, jestem za ostrymi cieciami. Ja mialam to moze bardziej ulatwione, bo bralam antybiotyk, ktory dzialalby niekorzystnie na malucha, wiec jest to jakis argument. Ida szybko polubila butelke. Tylko smoczki trzeba bylo dobierac, bo grymasila, ale poza tym OK. Ale to bylo, jak mala miala 9,5 miesiaca, wiec wtedy jest teoretycznie latwiej. Moze jutro bedzie lepiej... Anita Odpowiedz Link Zgłoś
ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.01.05, 22:21 Witam wszystkie mamy. jestem tu nowa. mam 23 lata no i cudownego synka Gabrysia. urodził się 18. 02. wiem, ..ze przeszłyście z inego fora więc mam taka prośbę przedstawcie się i powiedzcie kilka słów o sobie bym mogła was chociaż trohę poznać.. z góry dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.01.05, 23:39 Witamy nowe mamy Fajnie, ze nas coraz wiecej Ciuforek - my na forum gazetowym to juz mocno zadomowione jestesmy Juz zupelnie nie pamietam nawet jak wygladalo edzieckowe forum Ale przedstawic sie zawsze mozna Tu Monika, mama Dominiki z Warszawy. Do sylwestra moje dziecko bylo aniolkiem, od sylwestra, czyli poczatku ery bezsmoczkowej, mam w domu diabla z ogromnymi rogami Co do pytania Virno o odstawianie od piersi to tak jak napisala Idaro - trzeba byc zdecydowany ze to juz i teraz wlasnie. Dla mnie takim momentem byla koniecznosc rozpoczecia leczenia i brania lekow wykluczonych w czasie karmienia. Po prostu przyszlam od lekarza, ostatni raz nakarmilam Dominike i powiedzialam koniec. Zeby malej bylo latwiej zrozumiec to ponaklejalam sobie plasterki w strategicznych miejscach dziecko zobaczylo, powiedzialo ze mama ma kuku, ja potwierdzilam, ze tak, cycusie sa chore i tak sie skonczylo karmienie Dominika jeszcze kilka razy ogladala sobie chore cycusie, kilka razy jak sie przytulala wieczorem to glaskala mnie przez bluzke i mowila, ze mama ma kuku. Poszlo naprawde super latwo, mimo ze mala miala rok i 7 miesiecy wiec calkiem sporo. Z obecnej chwili widze, ze odstawienie od piersi poszlo znaaacznie latwiej niz odstawienie od smoka... No i jeszcze raz powtorze - najwazniejsze jest zeby mama byla naprawde zdeterminowana, nie poddala sie bo dziecko placze itp... Najlepiej wybrac sobie chyba jakas date, ze od tego dnia przestaje karmic i koniec... U nas sytuacja powoli sie stabilizuje - Dominika juz drugi wieczor usnela bez histerii, wrzaskow itp... Wiec mam nadzieje ze powoli wychodzimy na prosta Idzie zyczymy zdowka! chorobska niestety beda sie teraz czepialy bo nie ma porzadnej zimy, co by wszystko powymarzalo... A jak tam Werka?? i Łukison? i Bruno? I cala reszta Lutowiczow?? A styczniowka z lutowiczem w brzuszku?? Prosze tu zdawac relacje Bo jakos wszyscy ucichli ostatnio A moze jakies spotkanko bysmy wykombinowaly??? Strasznie dawno sie nie widzialysmy Dziewczymy, co wy na to?? Kinga, Agata, Zuzia, Fionna, Anita, Edyta i wszystkie niewymienione! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 10:26 Witam wszystkich a zwlaszcza nowe e-mamy z pociechami. Smiesznie tak prawie po dwoch latach sie przedstawiac, ale ok. Jestem Kinga mam Nadii, rozkosznej ale i upiornej coroni tatunia, i pewnie tak juz zostanie. Zapomnialam sie pochwalic, ze Nadia od poczatku grudnia mowi mama i mamusia, dla niewtajemniczonych do grudnia bylam baba, a tata: tatusiem, tatka, tata i wszystkie inne odmiany jakie potrafia sie wykluc u Nadii w glowce. Nie poradze jak odsatwic od cycka, bo Nadia sama sie odsatwila w wieku 6 miesiecy a Daniel moj praaawie polroczniak jeszcze sie nie odstawia. Ale mamy za soba odrzucenie smoczka, i poszlo baaardzo gladko. Smoczek przecielismy i powiedzielisy, ze sie popsul, nosila go w raczce przez tydzien, przez jeden dzien byla tragedia przy usypianiu, potem stan taki zaakceptowala, a teraz juz nie pamieta. Nawet grzecznie daje smoka Danielowi bez ochoty go przejecia. Wazne, zeby sie nie zlamac, ot cala recepta. Zreszta dzieci w naszym wieku przyjmuja argumenty. Nadia slucha mnie tylko wtedy, gdy wytlumacze jej spokojnie jak doroslemu czlowiekowi, nie wiem ile rozumie, ale wiem, ze slucha. Tak bylo z dawaniem przez Nadie lyzki Danielowi, powiedzialam, ze nie wolno bo dzidzia moze sobie wlozyc lyzke w oko i bedzie plakac, teraz podchodzi i cos po swojemu gada a na koncu slysze oko. prosby i krzyki na moja corcie nie dzialaja, taki wyjatkowy egzemplarz. Pochwale sie Wam, ze od ponad miesiaca chodze na silownie, ale to nie jest glowny powod do chwalenia, wazne jest to,ze chodze tam z dziecmi, a one zostaja same w mini przedszkolu. Nadia swietnie daje sobie rade, a co najwazniejsze nie placze, chetnie sie zegna ze mna i bawi z innymi dzieciakami. Pani stwierdzila, ze moglaby isc do przedszkola bo jest gotowa do zabawy z dziecmi, zazwyczaj jest tam do 5 dzieci i zawsze starsze, no przepraszam najmlodszy jest Daniel, ale on tu sie nie liczy, bo swoj. W zwiazku z tym mam kolejne noworoczne postanowienie, Nadia dopiero od wrzesnia idzie do przedszkola, teraz jakos sie "przemecza" z opiekunka. Przedszkole jest obok nas, panstwowe, bylam tam, przyjemna pani dyrektor, wlasna kuchnia, milo. Jestem pewna, ze bedzie jej sie podobac, odbierac bedzie opiekunka z mlodym. To taki mily akcent. Chyba mnie dzis wena pisarska rozsadza, ale juz koncze. Co do spotkania. za tydzien o tej porze bede juz w pracy(((, ostatni moment to weekend, wiec ja chetnie, narazie wiekszych planow nie mam, im wczesniej sie zdecydujemy tym bedzie latwiej poukladac sobie sobote i niedziele. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 12:53 WItam. Takiego wielgachnego posta mi wcieło. POzdrawiam nowe mamy i dzieciaczki. Tu Aguśka i NIejadek Dojący Kciku Piotrek (19.02) Odstawienie od cycusia przeżyliśmy dość spokojnie ale tak jak mowia dziewczyny trzeba było być stanowczym. Piotek od czasu odstawienia wzmocnił siłe i czestotliwoć dojenia kciuka. Wiec niarazie to jest nasz główny cel i noworoczne postanowienie. Zeby było to takie łatwe jak z pozbyciem sie smoczka. Ale niestety. Wychodzą Piotrkowi kolejne mleczaki dolne piątki. Wiec jesst niemożliwy. Stracił apetyt złości sie o byle co, i mnie mierzi okrutnie. Zdecydowanie jestem wyrodną matką. Jedynie czym moge sie pochwalić to sukces nocnikowy. Sprawe uważam za załatwona zupełnie. Nawet w nocy sie budzi i woła. Potrafi sie wysikać na stojąco na dworze i do ubikacji też. Jest nie żle. Co by nie zapeszyć tfu tfu, przez lewe ramie Pewnie za niedługo znowu sie odezwiemy. Aguśka i Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:29 Witam nowe e-dzieciaczki z e-mamusiami! I od razu piszę, że Jagoda urodziła się 18 lutego, tak jak jedno z nowych dzieciaczków, mieszkamy w Koninie, od października we "własnym" mieszkanku i jest nam dobrze bez rodziców. Do grona e-lutniaków dołączyłyśmy jakoś na pocz. stycznia ubiegłego roku i już chyba się zadomowiłyśmy, także co tam rok w tył czy w przód... Witajcie!!! Niestety Jagódka była przy piersi jedynie 4,5 m-ca, z wielkim płaczem odstawiałam ją na Nutramigen, a teraz gdy czytam o problemach z odstawieniem to nie mam takiego dużego żalu. Choć wiem, że jeśli będę miała drugie dziecię to na pewno postaram się karmić dłużej, mam nadzieję... Jagoda niestety nocnik uważa za swojego wroga nr 1, ostatnio w ogóle nie woła siku, nie wspominając o kupce. Był okres, że zaczynała wołać, ale przegapiony przeze mnie, męża i babcie, niestety zbyt często dla wygody zakładaliśmy jej pampersy... no i teraz nie wiem co z tym zrobić... Smoczek też byłby prawie poszedł w odstawkę, ponieważ Jagoda o nim zapomniała przez dwa dni i co ważne dwie noce, ale niestety babcia jak zwykle musiała odnaleźć drugi zapasowy smok... i na nowo ... z tym, że Jagoda jest świadoma tego, że jak zgubi ten drugi - na pewno następnego nie kupimy. /problem tylko stanowi babcia.../ W każdym razie gdy moja córa gdzieś rzuci smoka, to w trakcie szukania woła: i już nie kupis... i już nie kupis... Jagoda uwielbia myć ząbki i powoli załapała tę sztukę, ostatnio gdy wieczorem dawałam jej lekarstwa zawołała: nie dawaj, już myłam ząbki! Jest bardzo gadatliwa, potrafi rzucać tekstami jak stara. Co najgorsze załapała od kuzyna słownictwo nie bardzo, ale myślę, że przestanie jak zrozumie co znaczy... np potrafi w trakcie robienia czegoś, gdy jej nie wychodzi wykrzyknąć sama do siebie - fak /fuck/! Pozdrawiamy Agata i Jagoda Jagódka tu, Jagódka tam... Odpowiedz Link Zgłoś
ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:24 Dziękuję za serdeczne powitanie. mój synek nie je z cyca prawie niigdy niejadł- mam problemy zdrowotne- wiec tego problemu nie mam. jak wy załatwiłyście problem nocnikowy, mój o nocniku nawet nie chce słyszeć. przynajmniej jest za to nizłym łakomczuchem. wazy 16 kg, i ma coś koło 98 cm. A i trochę mało mówi- tzn myślę że jest leniwy bo jak chce cs powiedziec to oczywiście powie a jak nie to nie. choćby sie niewiem jak prosiło muszą juz kończyc napisze coś wieczorem papatki Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:34 Ciuforku Dużego masz synka! Jagoda waży 10 kg i mierzy niecałe 90 cm...bez 1 cm. No i dołączam się z pytaniem o nocnik. Czy znacie jakieś sposoby na przełamanie dzieciaczka, czy te które już nie siusiają w pampersy np. Piotruś, Marysia... tak same zaczęły czy miałyście jakieś niezawodne sposoby. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 19:14 Witam nowe mamy. Też mi się dziwnie przedstawiać, bo jestem juz prawdziwą weteranką. Od poczatku byłam na założonym przez Monike wątku oczekującym na edziecku, potem byli rówieśnicy, a wreszcie forum gazetowe, pamiętacie jak nam sie ono nie podobało? Tutaj to nasz drugi watek lutowy. No ale do rzeczy. Mam na imie Agata, mam Łukasza urodzonego 24 lutego i córke w drugiej klasie podstawówki. Na razie nie pracuje, siedzę, jak to się niesparwiedliwie mówi w domu. U nas wszystko ok, po staremu. Wookie nadal upiorny terrorysta, choć nauczył sie paru sztuczek, którymi mnie skutecznie rozmiekcza. Jeśli chodzi o nocne balangi, zaczęłam mu dawać learstwo dagomedu na sen, bo po kilku nocach na przełomie roku byłam bliska morderstwa i załamania nerwowego. I chyba jest lepiej. Dbam o to, by przed snem napchać mu żołądek, co jest trochę wbrew mojej naturze, bo zawsze chodzenie spać z pełnym żoładkiem uważałam za niezdrowe i zabójcze dla figury Choroby nas wciąż odpukac omijaja, Zuzie zzera zazdrośc, wyzywa Łukisona od mutantów i twierdzi, że jedyne co mu grozi, to choroba popromienna, ale to, jak mówiłam zawiść, bo Werka choruje non stop od kilku miesięcy. a mój synek jest po prostu zahartowany. Latem kąpał się w lodowatej wodzie ze studni, jesienia chlapał się w kałużach i teraz sa efekty Na spotkanie oczywiście jestem chetna, może byc u mnie, może być w plenerze, jak będzie ładna pogoda. Pasuje mi sobota i niedziela, chętnie sie z Wami zobaczę, jak zaawsze. Co do nocnika, to ja jestem zwolenniczka łagodnej perswazji i czekania, aż przyjdziw właściwy czas. A może to tylko moje lenistwo? w każdym razie Wookie informuje mnie, że zrobił kupę, wprawdzie post factum, ale ja uważam, że to juz jakis krok na przód. Teorie zna, jak zrobi siusiu na podłoge a ja zapytam: gdzie sie robi, to przynosi nocnik. Gorzej z praktyką. Snu z powiek mi to nie spedza, fajnie byłoby zaoszczędzić na pieluchach, ale czekam cierpliwie. Smoczka tez na razie nie zwalczam, czekam aż trochę unormuje się spanie w nocy. Coi do mówienia, to mówi mama, tata, nana, nie, brmm-brmm i ciuch-ciuch nie odczuwa potrzeby rozszerania słownictwa. ja twierdzimój mąz to, co najważniejsze juz umie Pozdr. Agata PS Na tym forum często wcina długie posty - jak za długo sie pisze, to sstem nas wylogowuje i po sprawie, przed wysłaniem radzę całość zaznaczyć i skopiować, w razie czego będzie jak znalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 20:14 Witam Ja mam na imię Ania i syna Wiktora 07.02.03- niezłego łobuziaka. Obecnie jest znów chory. Czy te żłobki muszą nam to robić !? Mam nadzieję,że obejdzie się bez antybiotyku. Wielki W. - bo tak o nim mówimy jest dosyć ruchliwym chłopcem zawzięcie "czytającym " na głos bajeczki.Uwielbia majsterkować, rysować i ............ brać lekarstwa! Trochę to moje dziecko przeszło w swoim życiu. Najpierw zbyt długi poród i leukocytoza nas obojga - antybiotyk, potem mały kupił w szpitalu gronkowca,z którym walczyliśmy 6 m-cy. Na koniec tj w czerwcu 04 operacja na przepuklinkę pachwinową i ściąganie jąderka, a potem trochę nerwów po tym póki nie upewniliśmy się ,że wszytko jest w porządku. Jak teraz o tym myślę to dziwię się ,że nie zwariowałam . Okupiłam to jednak nadwagą - zażeram stres, nr 46 naprawdę nie jest nr wyjściowym.Teraz za to mały jest słodki i wdzięczny, lubi się uśmiechać. Ostatnio sam z siebie zaczął wołać siusiu i eee. Bywają wpadki, ale to normalne. Z cyca - nocnego-zrezygnowałam od 01.01.05 i obeszło się bez większych histerii. Ze smoka rezygnowaliśmy w lipcu, z dziennego cyca we wrześniu. Mały miał problemy emocjonalne, bał się zostawać beze mnie i codzienne moje wyjścia do pracy - wróciłam do niej gdy miał 6 m-cy- były dość trudne. Ale teraz wydaje mi się że to rozumie. No i zaczął oglądać bajki! Nie płacze już gdy się kończą.Jednym słowem trafił nam się nadwrażliwiec.Ale za to jaki słodki !!!! Co do mowy. Każdego dnia pojawia się kilka nowych słów, czasem mówi je tylko raz , ale codziennie zaskakuje! No i czasami powala. Wszedł na sedes, na moją prośbę by uważał usłyszałam odp. Nie bój się ,mama!.............. Jestem chętna na spotkanie, podajcie termin i miejsce. Ania i Wiktor. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 21:40 No to i ja się przedstawię jeszcze raz przyokazji witając gorąco nowe mamy:- ))). Mam na imię Basia i córeczkę Marysię - chyba najmłodszą z luciaków bo z 27 lutego. Odstawienie od cycka - równo rok temu przszło bez większych problemów, co do nocniczka to mała woła już od sierpnia i pielucha jest w użyciu tylko na noc albo na długi spacer. Babcia trafiła chyba w dobry moment, ja pewnie tak jak agatkar1z Jagoda - dla wygody zakładałabym pampersa, a babcia uparcie zminiała majktki no i efekt był szybciutki. My jesteśmy właśnie po jakimś jelitowym wirusie - małą peirwszy raz w życiu wymiotowała w piątek w nocy i biednanie wiedziałą co się dzieje. Prosiła :nie, mamusiu ja juz nie cię" i strasznie mi jej było zal. Nadal poboloew ją brzuszek,ale obyło się bez gorączki i już z tego wychodzi. Ja się chyba od neij zaraziłam, bo też caly weekend spędziłam w łazience((((. I do tego ta cholerna pogoda - u nas cały czas wieje i to okropnie. Niech przyjdzie porządna zima albo wiosna, bo takie to i w pięć ni w dziesięć. Idę spać.Agata, jak się nazywa ten le, który dajesz Wookiemu i czy to po konsultacjach z lekarzem, czy sama dajesz na własną rękę? Ja tez już nie wyrabiam z nocnymi budzeniami Marysi - trzy, cztery razy w nocy. Mam dość, dwa lata to naprawdę za dużo. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 22:20 Witam,tu styczniowa mamusia,Jola z Szymonem i synkiem w brzuszku. Faktycznie pogoda na pomorzu jest okropna,choc dzis prze chwile nie wialo i bylo calkiem przyjemnie,ale nich przyjdzie zima i wymrozi te wszystkie psakudztwa. U nas wlasnie zaczyna sie katar,wrrrrrrr. Ja dzis jakas polamana jestem,wszystko mnie boli,moj maz sie wystraszyl,ze sie porod zaczyna i nie poszedl na siatke Zaczelam juz wielkie przygotowania i piore ubranka,ostatnie imiona to Robert,Hubert lub Wiktor,ew. Wojtek. Szymon nie sika juz od sierpnia w pampki,troche dluzej sikal w nocy,ale juz od dawna nie nosi,kiedys chcial zalozyc,ale bardzo szybko zdejmowal,juz mu sie nie podoba,u nas lato i przyklad kolegi spowodowaly odejscie od pielch. Basia,Jowa kiedy sie spotkamy? ja juz pewie niedlugo sie rozsypie wiec moze przyszly tydzien? Pozdrawiam=Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 23:28 Witam! Poczuła sie wywołana do tablicy Witam nowe mamy serdecznie-dla przypomnienia-jestem Zuza mama Werki Czupakabry z 6 lutego. JAk pisała Agata faktycznie uważam jej syna za mutanta popromiennego(przecież oni w tej wodzie razem sie chlapali i co??) Młoda dziś poszła przeszczęśliwa do żłobka,już dawno nie widziałam jej w takim dobrym humorze-widac w domu nie umiem jej zapewnioć rozrywek.Ciekawe tylko ile pochodzi tym razem? Moze uda sie choć tydzień?(tu miejsce na sarkazm) Od razu i apetyt sie poprawił i zachowanie hehe. Werce idzie druga piątka,pierwsza była ciężko okupiona zobaczymy co będzie teraz. Na nocnik siada owszem bardzo chętnie ale zwykle po fakcie,smoka zabrac będzie ciężko oj czuję,że bardzo cięzko-o wiele trudniej niż pierś,z którą rozstała się bez większych protestów w wieku chyba 10miesięcy. Ja na spotkanie jestem bardzo chętna ale w sobotę-w niedzielę pracuję w dzień. Pozdr! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229 Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003-Warszawa - spotkanie 10.01.05, 23:57 No to co - czy spotkanie w najblizsza sobote pasuje?? Ja jak zwykle chetnie) Odpowiedz Link Zgłoś
virna Gorące dzieki 11.01.05, 00:19 Czesc Dziewczyny! Dziekuje za rady, jak nie karmic. Najgorsze jest to,że z teorii jestem obryta i niby wiem, co powinnam zrobic, ale jakos mi szkoda Igusia, jak błagalnie patrzy na cyca...mam starszego syna, juz 10-latka, i wiem ze za chwile Igor tez "zrobi sie" taki duzy. Czas ucieka i chyba podswiadomie nie chce zrezygnowac z :karmienia" -i wychodzi na to ze ja mam problem, a nie dziecko. Ale mi sie zebrało na samokrytyke. Co do nocnika - Igus lubi sobie czasem posiedziec na nim, sam czasem przynosi siada na nim, ale rzadko trafia z potrzebą Nie przejmuje sie tym - jak bedzie gotowy, nauczy sie w mig - a ten moment pewnie niedługo nastapi - i u Was tez. Trzeba czasu Pozdrawiam i dziekuje za mile przyjecie na forum virna i igorek Odpowiedz Link Zgłoś
virna Czy sa dziewczyny z Bydgoszczy? 11.01.05, 00:21 Hej mam pytanie - czy sa mamy z lutniakam z Bydgoszczy? Jesli tak, ujawnijcie sie pozdrawiam virna i igorek Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Warszawa pozdrawia 11.01.05, 08:55 Hej, My nie z Bydgosczy niestety - tu Fionna i Bruno - słynny m.in. z niejedzenia. Obecna waga 9430 (i to jest już całkiem sporo)ur. ostatniego dnia lutego. My na szczęście (???) nie mieliśmy problemów z odstawieniem się od piersi - Bruno od 3 miesiąca życia postanowił nie jeść. Nie używał też smoczków, pocieszycielem był najlepszy przyjaciel - paluch, ale już dość dawno zaprzestał tego niecnego procederu (ssania kciuka). My chyba będziemy chorzy - Bruno jest dziś w żłobku, ale coś czuję, że się dziś rozłoży, ja też zaczyna się sypać... Oczywiście na nic nie mam czasu, żyję od weekendu do weekendu (to jedyna szanasa, żeby się wyspać), nie mam czasu nawet obadać wyprzedaże... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 10:52 kubara1 napisała: > > > Agata, jak się nazywa ten le, który dajesz Wookiemu i czy to po > konsultacjach z lekarzem, czy sama dajesz na własną rękę? Ja tez już nie > wyrabiam z nocnymi budzeniami Marysi - trzy, cztery razy w nocy. Mam dość, dwa > lata to naprawdę za dużo. > Pozdrawiam > Basia Ja daję granulki dagomedu na nadpobudliwośc i bezsenność, nr 39. Wookie potrafi sie w nocy obudzić nawet kilkanaście razy!!! Taka noc mi zafundował dziś na przykład. Przez to jestem taka rozlazła, nie mogę się rano zebrać do kupy, nie mówiąc juz o wstaniu z łóżka, a w zasadzie śpię długo. Co z tego, skoro w nocy oboje budzimy sie tyle razy? Na forum dziewczyny polecają tez syrop homeopatyczny sedalia, który też zamierzam wypróbować, zabaczymy. Nie konsultowałam się z lekarzem, pytałam tylko farmaceutki. Leki homeopatyczne można bezpiecznie podawac dzieciom, a niczego mocniejszego poadwać nie będę. Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 12:40 Zrobiło się miło, tylko troszkę żal mi dziewczyn, które nie mogą spać po nocach. Na szczęście u Jagody zdarza się to rzadko... a ogólnie śpi jak suseł. Nie wiem jak sobie radzicie z tym nocnym wstawaniem, mnie męczy wczesne wstawanie a co dopiero gdybym miała wstawać kilka razy w nocy... Dokładnie dwa dni moja córka była zdrowa. W sobotę zrobiliśmy długi spacerek, w niedzielę byliśmy na koncercie - jak to Jagoda przeżywała "na ojkesto", gdzie razem ze swoim kuzynem gigantem tańczyła w rytmie bluesa i klaskała ile się da... no i efekt jest, młoda znów ma chore gardełko, chrypkę i jakaś afta wywaliła jej się na ustkach. To ponoć od brudu i kurzu, fakt na koncercie tarzała się na podłodze. Na szczęście nasza nowa pani doktor nie podała antybiotyku, zobaczymy co będzie dalej. Jeśli chodzi o nocniczek, to nie... u nas nadal nic się nie zmieniło. Jednak wiele osób mogłoby pomyśleć inaczej. A mianowicie, będąc w przychodni, czekając w kolejce, Jagoda troszkę się denerwowała, ogólnie boi się lekarzy, i wymyślała różne sposoby na opuszczenie przychodni. Zawolala "mamo siku, mamo siku" a ja na to córciu masz pampersa, gdzie tutaj zrobisz. A ona: "ja chce na nocnik" Ludzie siedzący wokoło pomyśleli, że ona robi na nocnik, a skubana łgała że hej! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 21:38 Jutro kupuję Dagomed, zobaczymy))). Dziewczyny, chciałabym się zapytac czy puszczacie dzieciakom baki? Bo ja byłam straszną przeciwniczkąsadzania dziecka prze telewizorem, a mój pogląd był tym łatwiejszy do głoszenie, ponieważ Marysię nieruszały żadne Teletubisie i Pszczóki Majei nie spędzała prze telewizorem nawet pół minuty wciąg dnia, do czasu....now właśnie, do czasu, kiedy tatuś jej włączył Misia Kolargola. Było to dwa tygodnietemu i od tego czasu, jak tylko wstane słysze: mamusia włącz misiusia. Moje ruchliwe dziecko zamienia się w słup soli i wpatruje w ekran jak zahipnotyzowane. Z jednejstrony mnie to denerwuje, a z drugiej jest nizewykle kuszace, bo mała musi ogladnąc całą bajeczkę od A do Z, a to trwa 40 minut. Ile przez40 minut mozna zrobić, jak się dziecko nie plącze koło nogi to same wiecie. Albo można nie robić nic i tylo siedzieć w drugim pokoju z kawą w ciszy)). Dzisiaj na przykład zrobiłam obiad i przejrzałam gazetę - luksus normalnie. Ale mam za to chandrę gigant, że idę na totalną łatwiznę, psuję jej oczy itd., itp. A jak u Was? A, chciałąm się zapytać czy Wasze dzieci piją jescze z butli - bo u nas ni smoczek jest problemem tylko właśnie butla. Mała umie się napić z kubka, z niekapka, przez słomkę, ale butla musi być kilka razy dziennie boto ją uspokaja. Chciałąbym odtawić, ale czarno to widzę. Chociaż od kilku dni nie chce wieczorem mleka, więc może jakoś sama się odstawi? Ale się rozpisałam, jak zwykle, zamiast pracować, wlazłam na forum. Spadam. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 22:14 Witam mamy nowe i stare. My siedzimy dalej na kartonach, powoli się plany umeblowania mieszkania finalizują, ale do finału jeszcze trochę czasu minie. Co do spotkania w Trójmieście to bardzo chętnie, tylko nie u mnie bo warunki nie za bardzo. Trzymają mnie jeszcze emocje po ostatnich wydarzeniach. Otóż............ Lenka ok.Świąt dostała wysypki na rączkach, co Pani doktor pediatra uznała za jakąś alergię. Przepisana maść i syrop nie dawały oczekiwanych rezultatów, więc poszłam z nią wczoraj do dermatolog. Pani powiedziała, że to jakiś wirus KAWASAKI, kazała dawać 1/3 aspiryny i się nie martwić. Zajrzałam z ciekawości do internetu i włosy stanęły mi dęba. Choroba bardzo rzadka, wirus układu krwionośnego, leczenie koniecznie szpitalne, brrrrr. Po konsultacji ze znanymi lekarzami wylądowaliśmy w szpitalu. Krew, mocz, rtg klatki piersiowej, usg brzucha. Z moczem coś tam nie tak, co wskazywałoby na jakieś zakażenie układu moczowego, jutro mają być wyniki. Reszta ok. Wirus KAWASAKI wykluczony. Dzisiaj wyszłyśmy ze szpitala. A ręce to jakaś alergia, z wrażenia nie zapytałam co z nimi robić dalej. Ale muszę dopytać. Lenka trochę płakała przy badaniach, ale ogólnie to jest dziarska baba, ja trochę wymiękałam, ale postanowiłam się trzymać, bo Lenie bym swoim rozmemłaniem nie dodawała otuchy, wręcz przeciwnie. Tylko pozostał mi straszny niesmak do Pani dermatolog (to tak łagodnie powiedziane). Po za tym Lena jest cudowna )) Gada coraz fajniej, tylko nie da się tego powtórzyć. Na nocnik nie robi, tylko komunikuje, że właśnie robi siku lub kupę(pope). Zostawiam Ją czasami z moją mamą, i wtedy załatwiam wszystko szybko, żeby szybko być z nią. A Ona się świetnie z babcią bawi. Ale jeszcze nocy beze mnie nie przespała. Lgnie do dzieci, mam nadzieję, że chętnie będzie chodziła do przedszkola (za rok). Do pracy chciałabym już iść, ale tylko na ok. trzy godz. dziennie. Ale na razie jak nie muszę, to chcę wykorzystać ten czas dla Leny. Do Kubary: Lena pije prawie cały dzień z butli i tylko mleko, wodę rzadko z kubka niekapka. Na zwykły kubek jest za leniwa. Jak zahipnotyzowana ogląda właśnie Teletubisie. Wytrzymuje bez ruchu przed telewizorem ok.10min. Czasami prosi, żeby Jej włączyć, ale chyba tylko po to, żeby ich mogła posłuchać, bo jak chcę wyłączyć to reaguje. Pozdrawiam serdecznie Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 22:54 Moze krotko sie przedstawimy. Mam na imie Anita, a moja corka to Ida. Urodzila sie 6 lutego, podobnie jak Werka Zuzi. Mialysmy klopoty z asymetria i napieciem miesniowym, chodzilysmy na rehabilitacje, ale to juz za nami. Ida dlugo nie raczkowala, a pozniej z raczkowania szybko przeszla do chodzenia - wkroczyla do UE 1 maja. U nas choroby ciag dalszy. Na szczescie odfrunela goraczka, natomiast wystapila wysypka. I chyba to po antybiotyku. Wstyd mi dzwonic do lekarza po raz trzeci, ale moze jutro sie odwaze. Antybiotyk ma brac 7 dni, a to dopiero polowa, a wiem, ze nie powinno sie przerywac. Tak to jest. Ida w ogole nie choruje, wiec kompletnie brak mi doswiadczen medycznych. Ida nadal ssie z butli rano i przed zasnieciem. Lubi tez zaraz po snie w srodku dnia. Pije z kubka-niekapka bardzo chetnie. O nocniku to juz nie wspomne. Stoi zakurzony. Natomiast bardzo lubi siadac na nakladce na sedesie. Moze tak siedziec z 15 minut, ale ani razu jeszcze nie zrobila siusiu. W kazdym razie sama prosi, zeby ja posadzic. Co do bajek. Nr 1 to Krecik. Mamy na kompie caly zestaw, a pod choinke dostala kasety wideo. Do kolekcji dolaczyla rowniez Pszczolka Maja. Jak zobaczylam, ze placze, jak widzi koncowe napisy po Mai, to kupilam jej dwie kasety z Maja i Guciem. Oglada od niedawna w sumie. W tym tygodniu na pewno nie bedziemy mogly byc na spotkaniu, bo Idka pozaraza inne maluchy. Moze nastepnym razem Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
virna ogladanie bajek 11.01.05, 23:57 Mój Igor odkrył w zeszłym tygodniu bajke "Toy Story II" - akurat ogladał ten film jego starszy brat, i po prostu zwariował na punkcie tej bajki! Dotej pory wykazywał małe zainteresowanie TV, a teraz mógłby na okragło ogladac Buzza Astrala. Co ciekawe, pierwszej części nie lubi, tylko męczy druga. Ale to normalne na tym etapie - mój bratanek "męczył" Tarzana.. Pozdrawiam virna i igorek Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: ogladanie bajek 12.01.05, 13:34 Wiecie co, nasze dzieci sa po prostu w wieku, w którym okrywa się bajki w tv. Jedne z większym entuzjazmem, inne z mniejszym. Mamy w tej chwili taki wybór bajek na dvd i vhs, że nie muszą oglądac byle czego. Przy absorbującym maluchu, 40 minut spokoju ekstra to błogosławieństwo. Ja bym tam nie demonizowała. Prędzej czy później dziecko musi odkryć ten rodzaj rozrywki. Wszystko jest dla ludzi, byle w odpowiednich dawkach. Mój młody na razie, poza teletubisiami i programami o samochodach, wyraża umiarkowane zainteresowanie, ale Natala często lubi odpocząc przed telewizorem oglądając na przykład Flinstonów. I ja jej się nie dziwię, sama też tak czasem mam. Mam też kilka swoich niewinnych (?) telewizyjnych namiętności, tym łatwiej rozgrzeszam młodocianych wielbicieli Krecika czy Teległupisiów Oby wszyscy byli dla nas tak wyrozumiali, prawda, Zuzia? Odpowiedz Link Zgłoś
ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.01.05, 10:10 Mój synek zachorował- chyba sie zaraził ode mnie. mam takie jedno pytanko czy, któraś z was jest z Wrocławia, Legnicy, Wałbrzycha lub okolic. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 13:59 Jowa i Jogaj - co do spotkanka to ja baaaaardzo chetnie, oczywiście może być u mnie, z tym , że Jogaj wyrażała chęć spotkania u siebie, żeby nie łazić na moje 4 piętro w czym ją w pełni rozumiem. Ja jestem do dyspozycji, dzajcie znać, zanim Jolka się nam rozsypie))). Jowita - z tym wirusem to faktycznie, ręce opadaja od takiego babsztyla. Wyobrażam sobie co przeżyłaś w szpitalu, a tu sie jeszcze trzeba przyodziać w dziarską minę . Na szczęście wszystko ok. Idę uspyiać małą, bo babcia jakoś dzisiaj wymięka z potworkiem. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 14:36 Witam. Juz nie raz pisałam o tym jak walczyliśmy z sikaniem do nocnika. A JA uznałam że poniewaz jest taki mądry ))? do wielu innych rzeczy to i z tym sobie poradzi. Zaczełam mu zakładać pieluchy tetrowe majtusie i rajtuzy. Przez pierwszy tydzień właćciwie nic nie robiłam tylko prałam. Tylko na noc zakładałam mu pampersa. Piotrek dużo rozumie wiec mu opowiadałm że wszystkie dzieci już sikaja do nocniów i jakoś go to przekonało. Szczególnie fakt że jego ukochana koleżanka KAmilka od nocnika juz dawno robi. Teraz jest jakiś taki dumnu z tego że nie musi używąc pampersówi że każdemu sie tym chwali. JA dzisiaj jade po wyniki mojej biopsji i mam nadzieje że to tylko jakieś włókniaki na tych moich cycach. Pozdrawiam serdecznie Aguśka I Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 14:56 Spotkanie u mnie jak najbardziej,zapraszam. Z chodzeniem po schodach to bez przesady nie jest jeszcze ze mna tak zle No ale u mnie jeszcze nie bylyscie wiec najwyzszy czas mnie odwiedzic. Tylko Sz ma katar wiec nie wiem co Wy na to. Jakie propozycje terminu,bo ja wlasciwie moge zawsze. Jowita z tymi lekarzami to okropne co piszesz,wyobrazam sobie jak sie musialas zdenerwowac.Mam nadzieje,ze wszstko szybko zniknie. My tez od niedawna ogladamy bajki,Teletubisie,Bob Budowniczy i weterynarz Fred,ktore Szymon wypatrzyl u strszego kolegi. Chwile go onteresuja,ale jak zobaczy motor w TV to stoi jak slup soli. Pozdrowienia=Jola Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Niedługo 2 lata! 12.01.05, 19:48 Aguśka ! Jak wyniki, nie strasz nas.Daj znać. Co do spotkania to może tak kiedyś w Łodzi??? Czasami mi się wydaje,że to ładne miasto. Co Wy na to??? Mój nadwrażliwiec też lubi bajki, a najbardziej rybkę wysyłającą buzi z reklamówki Mini Mini. Oczywiście Fred, Krecik no i hit Teletubisie. Tylko co w nich takiego ładnego ? Dla mnie są głupiutkie. Jowita te wirusy to okropieństwo, wiem co musiałaś przeżyć. Po moich doświadczeniach połowę lekarzy natychmiast pozbawiłabym zawodu! Niestety. Moje małe szczęście oczywiście znowu chore. Czy Wy dajecie radę? Ile można chorować? Czy dla Fasolki, brata Szymonka imię już zostało wybrane? Polecam Wiktor, tyle że są dzieci z cechami przywódczymi! / mój sadza dzieci w żłobku i czyta im bajki!/ Ale to takie męskie imię .........i ma dużo zdrobnień. Pozdrawiam Ania i Wiktor 07.02.03 Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Niedługo 2 lata! 13.01.05, 13:12 Tak tak Wiktorek to bardzo ładne i oryginalne imię! Swego czasu miałam kolegę Wiktora, który bardzo mi się podobał, ale to chyba właśnie imię mnie tak do niego ciągnęło. Dla drugiego dziecka chłopczyka mam już wybrane imię - Remigiusz. Ładnie brzmi: Remigiusz Tresenberg. Natomiast, gdybym miała mieć drugą córkę to będzie miała na imię Oliwka. Były by siostrzyczki Jagódka i Oliwka. Ale można na razie pomarzyć o powiększeniu rodziny, obydwoje jesteśmy zapracowani, nie mamy czasu na powrót do nieprzespanych nocy i tych klimatów... A najważniejsze... nie mamy pieniążków. Wiem jedno, jeżeli do przyszłego roku nasza sytuacja finansowa nie ulegnie zmianie to: daję słowo - będziemy robić dzidziusia! Jogaj nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę! Pamiętam jak byłam w ciąży i oczekiwałam porodu. Cudowny stan... twoje dziecię lada moment pojawi się na tym świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Niedługo 2 lata! 13.01.05, 19:04 Witam ale mialam postow do przeczytania Bardzo duza kawe moglabym wypic U nas zadnych zmian - histerii ciag dalszy Ale nic to, twarda jestem Co do ogladania bajek to u Dominiki numerem jedne jest rybka Nemo. Jak by jej nie wylaczyc to by pewnie caly film obejrzala. Pozwalalmy jej ogladac max pol godziny dziennie i staramy sie zeby nigdy nie siedziala przed monitorem sama. Zreszta widze, ze ona woli ogladac w towarzystwie Co do picia ze smoczka to Dominika dostaje mleko wieczorem i nieraz rano z butelki ze smokiem. W ciagu dnia zazwyczaj pije normalnie z kubka, ostatnio nawet udaje jej sie pic z kubka nie zalewaja siebie i podlogi Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 11:16 Dziewczyny co z tym spotkaniem, ja na sobote zarezerwowalam czas i jestem chetna do stawienia sie moja gromadka. POzostaje kwestia gdzie i o ktorej. Dla tych co jeszcze sie wahaja, mamy okazje poznac osobioscie nowa mame i jej szkraba!!! U nas bajki nie sa hitem, tniemy od ponad roku Teletubisie na BBC Prime i przyznam, ze od roku Nadia jest nimi zahipnotyzowana, ale ostatnio nie ogladamy bo nie wstajemy juz o 7 rano Zreszta na BBB jest wiele uroczych programow dla dzieci, bardzo odbiegajacych poziomem od polskich, niestety. Nadia za to lubi ogladac polskie seriale, to po mamusi, ale ogolnie staramy sie jej telewizje dozowac. Zreszta wiekszym zainteresowaniem ciesza sie u Nadii ksiazki, kredki i piosenki, ktore namietnie spiewa. O nocniku sie nie wypowiadam, bo to jest wyjatek, nad ktorym nie che mi sie pracowac. Poczekam na tesciowa, on ma zapal i systematycznosc, mam nadzieje, ze w 2 tygodnie zalapia o co chodzi. Zreszta Nadia zna swietnie teorie, gdzie i co sie robi, tez informuje mnie slodko, ze just jest po, zreszta latwo sie zorientowac po aromacie. Moje sumienie jest czyste kupilam Nadii 2 nocniki i nakladke na kibelek, ale jakos to nie idzie, albo szczerze nam sie nie chce. Tez czekam na odpowiedni moment. Monika mam do Ciebie duuuzy biznesik. Okazalo sie, ze Daniel ma skaze bialkowa, ale taka lekka i musze porozmawiac z fachowcem... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 11:50 Jeśli chodzi o bajki to nie włączamy Jagodzie żadnych bajek, a jej czas spędzony przed telewizorem to dobranocka. Nieraz nawet nie ogląda, mówiąc, że jest głupia, albo nudna. Za to czasem puszczamy Jagodzie teledysk Arki Noego Taki mały... i wtedy w mieszkaniu nie ma dzieciaka! Nie mamy video, tak więc kaset nie puszczamy, a bajki na płytkach jeszcze czekają... Nocnik bez zmian. Nie ma kto walczyć... Ja siedzę do 15 tej w pracy zanim dobiję to jest 16.00, a potem trzymam małą w majtkach, ale ona cały czas sika bez opamiętania. Na wszystko przyjdzie pora tylko że wkrótce nasze dzieci będą miały po 2 lata... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 14:05 Np właśnie, co ze spotkaniem? Ja jestem oczywiśście chetna i służe lokalem, a co z zresztą? Fionna dyplomatycznie milczy, gdzy poruza sie temat spotkania, Edyta gdzieś wsiąkła, Ida choruje... Ja tradycyjnie zapraszam do siebie, chyba że macie inne pomysły, ale od razu mówię, że ja sie na żadne kids playe nie piszę z powodu braku kasy Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 14.01.05, 21:49 Co do spotkania trójmiejskiego to może Kubara narzuci termin, bo Ona trochę pracująca. Dziewczyny zmobilizujmy się. Nawet do południa możemy w dzień powszedni. Co Wy na to? Ja muszę znaleźć jakichś towarzyszy do spotykania się z Leną na osiedlu, bo wyczerpał mi się już limit wymyślania zabaw, a mężulek również rozkłada ręce. Lena natomiast bardzo lubi gdy mama albo tata cały dzień się wydurniają... Dzisiaj byłyśmy na USG jamy brzusznej i wszystko w porządku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aniadawid1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.01.05, 22:20 witam! jestem dopiero parę dni na forum - wypada się przedstawić tak sobie czytam i czuję się tu intruzem,Wy się w większości znacie!!! 24.02.2003 urodziłam synka, ważył 3050 mierzył 46cm - teraz 10,5kg 86cm ,jest niejadkiem, bardzo ruchliwy, nie potrafi usiąść na 5min.cały dzień się rusza, nieraz nie nadążam, jest bardzo pogodnym dzieckiem.dobrze na dzisiaj wystarczy. jestem z Poznania i mam 25 lat. pozdrawiam ania Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.01.05, 23:15 Witam wszystkich szczególnie nową mamę z Poznania (przed przeprowadzką do W-wy mieszkałam tam 10 lat i to prawie moje rodzinne miasto). Nie jest prawdą, że się migam od spotkania - miałam b. ciężki egzamin w tym tygodniu, a jutro niestety nie mogę - spotykam się z kumpelą, której nie widziałam od sierpnia zeszłego roku.... Umawiałyśmy się już od listopada. Obiecuję zjawiać się częściej, jak się przeprowadzę w jakieś bartdziej cywilizowane strony. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 13:39 Witam. U nas wzgledny spokój. Z cycami byłao troche strachu już od października ale jakoś nie chciało mi sie o tym pisać. Wynik biopsij ogólnie bez zmian nowotworowych wiec nie jest źle. To mastopatia czyli powiekszone gruczoły. A nie ważne. Byliśmy z lubym w sobote w teatrze na "Prywatnej Klinice" było super. Dawno sie tak nie ubawiła. Bo ja bardzo lubie teatr i przed ciążą czesto chodziliśmy. A to był nasz pierwszy wypad bez Piotrka. Było super. I chyba jestem wyrodną matką bo żadnych wyżutów sumiena nie miałam, że został z teściową. Zresztą nie było mu źle bo babcia go uwielbia i pozwala soba żądzić. Tylko jak przyszliśmy to Piotrek wdrapał mi sie na kolana i mówi "Mama przykro Palusiowi" a ja pytam czemu to Piotrek bo "poszłaś sobie" Przytulał sie cały wieczór dopuki nie usnoł Pozdrawiam Aguśka I Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 14:47 Witam Anię - mamę Dawidka, która jak na razie na tym forum jest osobą najbliżej nas mieszkającą, przecież z Konina do Poznania jest zaledwie 100 km. Bardzo się cieszę, że w końcu pojawiła się choć jedna osoba z Wielkopolski! Witajcie i odwiedzajcie nas! Nie, nie sądzę, żeby wieczór, spędzony z ukochanym, był od razu sklasyfikowany jako bezduszność wobec synka, a Ty agusko na pewno nie możesz się nazywać wyrodną matką. Choć z drugiej strony jak Piotruś Cię tak ślicznie przywitał to nie jest dla mnie zaskoczeniem Twoja reakcja. Jagoda nie chce mnie puszczać do pracy, szczególnie po weekendzie, oj dziś także miałam ciężkie wyjście. A na imprezy rzadko chodzimy, a Jagoda raptem 4-5 razy została z babcią na noc. Wyrzutów jako takich potem nie miałam, a co tam, czasem należy pomyśleć o sobie, oprócz tego, że wciąż myśli się o dzieciach! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 19:29 Witam! Lena dostała wczoraj rozwolnienia, jakiś wirus?? Kto to wie. Dzisiaj nawet płakała i trzymała się za brzuszek, przy każdej akcji bulgotania w brzuchu biegła do mnie na ręce. Biedulka. Teraz śpi. A mnie nachodzą jakieś strachy mieszkania na parterze. Czy któraś z Was mieszka na parterze??? Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 20:45 Tak Jowa3 , ja też mieszkam na parterze. Nie mam z tym kłopotów, czasami ktoś zadzwoni domofonem, ale nie często. minus mieszkania na parterze to większy chłód Co do Leny , może spróbuj jej podać choć raz Nifuroksazyd. Może coś jej zaszkodziło. Dziewczyny! Dwa tygodnie jestem wolna od cyca!!To szok, ale przeszło łagodnie. Teraz uwielbia synek moje cycuchy, całuje je, głaszcze itp. z większą siłą. Częściej się do mnie przytula ale to wszystko! Co robicie z Dniem Babci i dziadka- macie jakieś pomysły? Ania i Wiktor 07.02.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 20:55 Jakis wirus chyba lata w powietrzu, bo w zeszlym tygodniu wymiotowala Dominika i Werka, dzis ja latalam do WC, mojej kolezanki dziecko tez ma wymioty i biegunke... cos musi latac A co do mieszkania na parterze, to spokojnie mozna sie przyzwyczaic Ja na parterze mieszkam od 29 lat) Latem spie przy uchylonym oknie, krat nie mam i zyje Odpowiedz Link Zgłoś
evea Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 09:57 Witam Was Mamy i Maluchy!. Bywałam tu kiedyś na forum ale z braku czasu przestałam pisać.Obecnie siedzę w domu, nie pracuję więc mam więcej czasu dla siebie i dla mojej córeczki Krysia (urodzona 16 lutego). Moja Krysia jest dość wysoka ale racze jszczupła, waży 16 kg. Interseuje się wszystkim co ją otacza,kocha teletubisie. Rozwija się świetnie, Jedyne co mnie martwi to dość ograniczony zasób słów, którymi dziecko operuje. Wiem ,że dzieci około 2 latek mówoią praktycznie wszystko. Krysia niestety mówi tylko prste wyrazy i opisuje propste czynności. Dużo "zagadnień" pokazuje na migi. A jak jest z mową Waszych pociech? Pozdrawiam serdecznie!!!! p.s.:poprzednio miałam nick ewa*79, ale musiałąm go zmienić poniewaz zapomniałąm hasłą. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 11:43 Witam! Ja też mieszkam na parterze i jest ok.Czasem coś chodzi po balkonie ale można sie przyzwyczaić Monika-wyobraź sobie,że Wookie haftuje od wczoraj Nie wiem jak dziś bo nie rozmawiałam z Agatą ale wczoraj robił wzory na podłodze i okolicznych przedmiotach kilkanaście razy(wliczając w to w włosy mamusi) Ale to jakas dziwna choroba bo Werka następnego dnia była zdrowa jak rybka,na szczęście Witam Ewę po przerwie i zapraszamy do pisania. Nie przejmuj się mową,z tego co się orientuję to wiele naszych maluchów posługuje sie językiem migowym,moja też zdeecydowanie.Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
evea Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 11:46 Dziekuję za miłe słowa Trochę mnie pocieszyłaś. Może faktycznie przesadzam ale tak bardzo kocham Krysię... TEż mieszkam na parterze Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 14:47 WItam wszystkich w Nowym Roku :o)))) Powróciliśmy z zagranicznych, światecznych wojaży prawie 2 tyg. temu, ale wszyscy chorzy. Małżonek jakieś przeziebienie, ja ospa, a dziecko niby zdrowe, ale w dwa dni po powrocie była wysypana aż miło (a raczej aż niemiło). Mnie zaraz po ospie wirusy jakieś opadły i nie mogę się ich pozbyć, dziecię na szczęście zdrowieje modelowo. Już wczoraj wyprowadziłam ją na mały spacer, dziś na drugi. Trochę słaba jeszcze, bo co się daaawno nie zdarzało, po 20 minutach spacerowania domagała się wzięcia na ręce i pozwoliła się posadzić w wózku....więc spadek formy jest wyraźny. Ale mam nadzieję, że to na krótko i szybko wróci do sił. Jeszcze tydzień temu wysypana była tak strasznie (zwłaszcza na pupie), że myslałam, że tak łatwo to nie pójdzie, ale znika wszystko, już prawie nie ma zaschniętych "strupków", widać jeszcze takie lekko różowawe ślady. Na szczęście nie porozdrapywała za bardzo, chyba będzie mieć ślad na nodze i na brzuchu, poza tym ok. Tyle, że znielubiła kąpiele i ciągle nie mogę domyc jej z gencjany, bo za szybko ucieka z wody....aale mniemam, że to tez przejściowe. Poza tym dwa tygodnie jej wystarczyły, żeby zaczęła mówić "nein" zamiennie z "nie" i "lass das, meine" zamiast "zostaw, to moje" :o)))) No a dwa tygodnie choroby już w domu zrobiły z niej ogromnego pieszczocha. Co chwilę przychodzi się poprzytulać ("mama, popsitulac cieba"). Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 17:52 Dzięki za pocieszenie w ramach parterowych mieszkań Lenie już powoli przechodzi. Ale za to ja i mój brat, który przyjechał na ferie, wymijaliśmy się tylko po drodze do łazienki. Dzisiaj nie chce nam się ruszać. Ja spałam z Leną w dzień, bo jestem do niczego. Lena też mówi mało i okazuje się w tylko dla mnie zrozumiałym języku. Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 18:33 To wirus, wirus, szalejący. Marysia też juz przechodziła z 1,5 tygodnia temu, a po niej ja złapałam to samo. Aleszybko na szczeście mija. O ile pamiętam nowa mama z Krysią jest chyba z Trójmiasta, prawda? MOże się spotkamy)) Dziewczyny,chciałąm się zapytacjak ze spaniem w dzień - śpią Wam jescze dzieciaki czy się powoli buntują? U nas różnie - raz nawet 2,5 godziny a raz nie ma mowy o kwadransie snu. U nas z mową jest generalnie weoło, bo ja rozumiem wszytko co Marysia mówi, a gada przez cały czas, ale trzeba mieć niekiedy bujną wyobraźnie, żeby domyślić się o co chodzi. No bo jakbyście na przyklad przetłumaczyły tekst;" piścić adi?" ....ha! to znaczy przykryć nogi))). Albo: siondz machoł klopidem: ksiądz machał kropidłem( to wrażenia po koleędzie))). Dostaliśmy na gwiazdkę od mojego brata kamerę i teraz namiętnie nagrywamy małą jak się bawi i gada do siebie. Ja zapisuję jej powiedzonka, ale co innego usłyszeć to za kilka lat. A teraz robią z tatą fikołki - ulubiony rodzaj spędzania popołudnia. Ja nie mogę na to patrzeć, bo Wojtek tak małą macha, że mi się słabo robi. Ale ona piszczy z radości więc ok. Co do spotkania trójmiejskiego, ja mogę poza poniedziałkiem i środą. Jeżeli chcecie się spotkać przed południem to zapraszam do mnie, boja rano nie mam samochodu a do Gdyni z małą to kosmiczna wyprawa. jeżeli po południuto mogę dojechać. Czekam na odzew i musimy się streszczeać, bo zaraz synek Jogaj wyjrzy na świat)) Pa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 19:08 My tez po wymiotach i biegunce, od wczoraj wieczorem. Dzis jest lepiej, to pewnie ten szybki wirus, podejrzewam, ze Werka sprytnie przekazala go Nadii i Wookiemiemu. Daniel na razie sie trzyma, kupki normalne. Nadia wczoraj podczas koledy poinformowala, ze ksiadza, ze ksiadz przyjdzie)) Jak dostala obrazek, krzyknela z radoscia dzidzia, a potem wygrzebala ze swoich zasobow ksiazeczke z Kubusiem Puchatkiem i dala ksiedzu. Mile, a ksiadz wyjatkowo sympatyczny, tacy to juz na wymarciu chyba. Powolanie mial we krwi, szkoda, ze nie zostanie przykladu dawac, bo za miesiac jedzie z misja do Peru. Ja 2 dni w pracy, wczoraj nie moglam sobie miejsca wyszukac, dzis ok, ale martwilam sie Nadia. Za tydzien zapomne, ze pol roku w domu siedzialam. Uciekam obiad gotowac, teraz musze wszystko robic wieczorami i pozdrawiam nowa-stara e- mame. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 19:33 Dziewczyny ja tu mało mogę sugerować, bo nie mogę spotkania zorganizować u siebie, ale może sobota?? W przyszłym tygodniu mnie nie będzie bo wchodzi ekipa z remontem. Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 20:32 Hmm...wiadomość z ostatniej chwili-u nas dziś mega sraczka Tak więc Kinga- owszem przyznaję się do ewentualnej możliwości sprzedania Nadii pawików ale biegunka jest nie od nas Może od Dominiki hę? I tym optymistycznym akcentem żegnam Panie i spadam spać-mam zamiar dziś się odespać o ile Młoda pozwoli Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 20:50 O nie, nie my sie nie przyznajemy do sprzedania czegokolwiek, biegunki w szczegolnosci Co wiecej, ja ją pewnie kupilam od kogos, bo mnie w poniedzialek troche meczylo.. Wiec ja sie do niczego nie przyznaje) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 10:07 Mam nadzieję, że nie załapiemy biegunki przez internet , u nas na szczęście ok, żadnych chorób, żadnych stresów. Jak ja zazdroszczę tym, którzy mają kamerę i nagrywają swoje dzieciaki. Niestety my nie możemy sobie sprawić takiej zabawki, ale słówka namiętnie zapisuję, a raczej teksty, bo moja mała gasi mnie na każdym kroku. Zna wszystkie nazwy zwierząt, a jeśli już pojawi się jakieś trudne typu leniwiec itp. odpowiada, że to jest zwierzę. Gdy nie zna nazwy jakiegoś owoca mówi po prostu owoc. A ostatnio mnie zabiła tekstem. Jagódka powiedz co to za owoc /chodziło o kokosa/ - na to moja córka oczywiście nie znając odpowiedzi: nie mogę ci powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 10:26 Jowa lokal to nie problem,sugeruj U nas sobota odpada,bo zapowiedzieli sie tesciowie z przyjazdem i zostana pewnie do wtorku,srody.W piatek ide do laryngologa z Szymonem,a potem dzien babci,wiec zostaje nam czwartek,albo znou odkladam na niewiadomo kiedy. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 12:03 No my juz po wirusie. Wookie to nawet wymiotował na ten sam kolor co Werka. Ale jestem obrzydliwa. Trwało to jedno, poniedziałkowe popołudnie, ale burzliwie i wystarczyło, żeby ubrudzić połowę łukaszowej garderoby. Ja o mało nie przyprawiłam męza o zawał serca, krzycząć: "Konrad, ratunku!", gdy Wookie zwymiotował mi we włosy. Wieczorem Natala dostała gorączki i narzekała na ból brzucha. Na szczęście wczoraj oboje byli juz w świetnej formie. Za to ja nie czułam się najlepiej, a miałam wczoraj dwa zebrania: w szkole i w kościele. Tak na marginesie to przyznam się wam, że nie znoszę wywiadówek, Natala ma taką panią starej daty, która uczy w szkole już przeszło 30 lat i jest bardzo surowa, ma zwyczaj czytać na głos oceny z klasówek, brrr. Czuję sie jak bym sama wrociła do szkoły, jak w sennym koszmarze. Natomiast zebranie w kościele to czysty relaks: przytłumione światło, monotonny głos księdza przez 40 minut powtarzający to samo zdanie w róznych formach stylistycznych (dlaczego księża traktują nas jak imbecyli?) - aż się prosi, żeby się wyłączyć i zdrzemnąć... Pozdrawiam wszystkich zawirusowanych. I niezawirusowanych też Odpowiedz Link Zgłoś
anna_fediuszko Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 15:26 Witam! Dopiero dziś odkryłam to forum, pozdrawiam wszystkich serdecznie! Maciek urodził się 01/02/03.Mieszkamy póki co na gdańskiej Morenie, ale za kilka chwil wyprowadzamy się do Pruszcza Gd.Chciałabym się dowiedzieć czy jakieś forumowiczki tam mieszkają?Czy ktoś wie jakie są tam "atrakcje" dla dwulatków? Ach, i czy któraś z Was wie gdzie w Gdańsku można kupić ciastolinę Play Doh 10 kubków? Pozdrawiam! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19550931&a=19550931 Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Luty 2003 20.01.05, 12:36 Witam. Nowe mamy przybywają chyba w takim samym tempie jak stare wybywają I dobrze zawsze to świeża krew. Witamy serdecznie) U nas jak narazie nie najgorzej ze zdrowem Piotrka. Podaje mu teraz po kilka kropel cebionmulti, chyba pomaga. Jedne tylko chciałam Was sie kobtki spytać? Mianowicie po odstawiemu od cyca czyli od listopada, Piotrek zaczoł mieć problemy z kupą. RObi raz na trzy dni albo i żadziej i czasmi nawet z krwią. Lekarz kazał zmienić diete podawac wiecej warzyw i owoców i soków. POdaje mu teraz od kilku dni Lacidofil może to troche poskutkuje. BO meczy sie okrutnie i żeby mu tylko hemorojdy sie nie porobiły. MOże Zuzia coś wie na ten temat) My nie mieszkamy na parterze wiec nie wiem co powiedzieć. Pozdrawiamy Aguśka I Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 20.01.05, 13:11 Hehe tzn na temat hemoroidów? No ładnie A poważnie to wiem tylko tyle ile sma gdzieś wyczytałam-najważniejsze,zeby nie przerodzily się w zaparcia nawykowe bo wtedy robi sie błędne koło-pupa boli,dziecko wstrzymuje i tak w koło Macieju Ze znanych mi zaleceń to na pewno jak najwięcej ruchu no i dieta.Zero albo ograniczone do minimum słodycze,dużo warzyw,owoców i soków. A może wypróbujcie sok ze śliwek Tymbarku? W tych nowych zielonych kartonach? Albo kompot z suszonych śliwek,śliwki do pogryzania w ramach deserów itp.I dużo soku jabłkowego.Życzę sukcesów kupczanych My mamy inne problemy bardziej natury emocjonalnej-normalnie jak młoda nie przestanie tak o wszystko sie wywrzaskiwac i wykłócać to któregoś dnia ją spakuję i wywiozę daleko daleko Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 20.01.05, 20:07 Zuziu - jak bedziesz wywozila Werke to moze zabralabys i moja Dominike, coo?? Ja juz naprawde mam mordercze zamiary jak moje spokojne dziecko (spokojne jak jest z dziadkiem lub w zlobku) zamienia sie w wyjace cos, czepiajace sie mojej nogi i wrzeszczace jak ktos na nia patrzy (nie mowiac o braniu na rece np przez tate...). Chwilami mam naprawde dosc Odpowiedz Link Zgłoś
anna_fediuszko Re: Luty 2003 20.01.05, 20:34 Och,Maćka też przydało by się uspokoić!Krzyczy o wszystko, o to,ze się dotknie jego karetki, o to, ze wyjęłam z szafki brązowe sztruksy a on chciał akurat ubrać czerwone rajstopy...o to,ze trzeba się kąpać a później o to,ze trzeba wyjsc z wody...nie mówiąc już o dotykaniu jego włosów!Mój syn ma poprostu AFRO i nie pozwala go sobie obciąć,przeraźliwie boi się maszynki (próbowałam już wielu rodzajów maszynek i nożyczek). A niech tylko tata spróbuje się położyć na JEGO poduszce lub JEGO miejscu w NASZYM łóżku. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 20.01.05, 22:21 Nie przebijecie mnie. Moj syn wczoraj wieczorem zrobił dzika aferę, bo dostał pic w zwykłym kubku z dzióbkiem, a nie swoim niekapku. Amoja córka przez dwie godziny zanosiła sie od płaczu bo nie mogła znaleźć ulubionych spinek. Czyli z tego sie tak szybklo nie wyrasta. Chcę na Biegun!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anna_fediuszko Re: Luty 2003 21.01.05, 10:27 heh...mój synek wczoraj na pytanie co robił niedzwiedz w lippy&messy odpowiedział: niedźwiedź ziewał uszami... a gdy później zapytałam się go co o tym mysli to odpowiedział,ze nie myśli...ojojoj... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 11:44 Cześć laski na początku witam nowe mamy ))) ja na minutke żeby nie zarażać podłym nastrojem i małym dołkiem a oczywiście chodzi mo moją kruszynke ostatnio dowiedziałam się że jeżeli mała nie zrobi znaczacych postępów w rehabilitacji - dostała odpowiednie ćwiczenia to trzeba będzie ją przebadać w strone - ruchowego porażenia mózgowego, bo teraz przyjmuje postawę Puiramidalną tak jak dzieci z takim zchorzeniem... We wtorek idziemy do jeszcze jednego neurologa Generalnie jestem dobrej myśli ale są takie chwile że ryczeć mi się chce Na pocieszenie pochwale się że Ola w domu "chodzi" już bez pieluchy, jedynie na noc i wyjścia zakładam jej pampersa ) Przytyłam znów (( !!!!!!!!!!!!!! papatki Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 15:02 Witam. Pozrawiamy gorąco Ole i mame Edytke i życzymy żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Edytko powtarzaj sobie że Ola bedzie chodzić jak inne dzieci i napewno tak sie stanie . A co do porażenia mózgowego to mimo okropnej nazwy nic nie ma z upośledzeniem umysłowym więc bedzie dobrze. )) Przesyłamy moc buziaków. Zuziu dzieki. Jabłka jemy w ilościach hurtowych ale śliwek suszonych nie udaje mi sie wcisnąć nawet tych słodkich kalifornijskich. Dzisiaj dzień babci a ja zadnych pomysłow nato świeto nie mam. No trudno w przyszłym roku zmotywuje Piotrka do jakiś rysunków czy wycinanek. A narazie dziadki muszą sie zadowolić pieczona szyneczką własnorecznie przezemnie zrobioną. Wyszła pyszna. Pozdrawiamy Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
anna_fediuszko Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 18:09 Na pewno wszystko będzie dobrze! Poza tym gratuluję wyzbycia się pieluchy! Maciek nie chce nosić piebo fascynują go majtki jakie dostał od Taty, ale niestety zamiast wołać, że mu się chce to woła, że właśnie zrobił... dodaję tylko, ze ma wstręt do nocnika i wc, usiądzie na 5 sec tylko wtedy gdy dam mu rolkę papieru do niszczenia Maciek w ogóle nie usiedzi 5. sekund w miejscu, nawet robimy takie ćwiczenia w stylu-siadamy, nie ruszamy się i liczymy do pięciu(owieczek,żabek itp.itd.)- nic... Odpowiedz Link Zgłoś
anna_fediuszko Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.05, 14:41 Mam jeszcze pytanie odnośnie bilansu dwulatka-jak trzeba się przygotować, o czym opowiedzieć i co zrobić by mały nie wył na widok przychodni? Mamy kiepskiego(mąż uważa,ze to najlepszy)lekarza, o niczym nam nie mówi,a na miejscu nie mam o co pytać bo Maciek tak głośno krzyczy,że aż dusi się od płaczu (bardzo chętnie zaś sam bada misie).Popadł w taką paranoję,ze gdy tylko kichnie lub kaszlnie przybiega do mnie i prosi zebyśmy nie szli do lekarza! Nie był dokładnie ważony od roku,tyle ile sama mogę go zwazyć na wadze łazienkowej,ale to przecież nie jest dokładny pomiar (zamierzamy kupić wagę elektroniczną,jak się sprawdza jeśli któraś z Was ma?),nie mówiąc już o mierzeniu,mogę powiedzieć tak na oko,ze body nosi w rozmiarze 92,ale to lekarzowi nie wystarczy! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.05, 15:05 Edyta, trzymamy kciuki za Ole. Na pewno wszystko bedzie dobrze, ona wydaje sie taką rezolutną i bystrą dziewuszką. Pod każym innym wzgledem jest świetnie rozwinieta, a nawet przewyższa rówieśników, więc na pewno i pod wzgledem ruchowym w końcu ich dogoni. A forum jest także po to żeby sie wyżalac i wypłakiwać, więc nie zaniedbuj nas! U nas problem budzenia się w nocy i picia litrów picia rozwiązuje sie chyba sam. Od czasu nocnej afery o niekapek, który sie gdzies zawieruszył, daje Łukisonowi picie w zykłym kubku, z którego on nie chce pić nie chce i pociaga w nocy zaledwie pare łyków. dziś tylko raz sie obudził! Wprawdzie zasnął przed 1, ale to i tak jakis sukces. Ja jakos nie moge sie wykaraskac z dołka i totalnego rozmemłania. Nie wiem czy to kwestia zmeczenia, czy znużenia, czy pogody? Najchetniej uciekam w świat książek lub filmów, od których nie moge sie oderwac, zaniedbując oczywiście swoje obowiązki. Może po prostu mam za duzo wolnego czasu? Muszę wziąc sie w garść, ale jakos nie moge. Jedyne noworoczne postanowienie, które wypełniam to ochudzanie. Rzeczywiście udaje mi się zachowac względną dyscypline i myslę, że wkrótce będzie jeszcze lepiej. Ech, tesknie za wiosna, a najbardziej za tym, zeby nie trzeba było ubierac dzieci w niezliczone warstwy ubrań, czapek, rękawiczek itd. No dobra, dość tych smetów. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.05, 08:44 Witam z rana )) fringilla napisała: "Najchetniej uciekam w świat książek lub filmów, od których nie moge sie oderwac, zaniedbując oczywiście swoje obowiązki. Może po prostu mam za duzo wolnego czasu? " Agata kiedy Ty czytasz te książki??? Ja ledwo obiad zrobię bo Lena co chwila czegoś chce. Dobrze, że jeszcze są Teletubisie, ale fimu żadnego też nie można obejrzeć bo Lena od razu krzyczy, ze chce "dzieci" (czyt. Teletubisie). Oglądamy coś z mężem jak Ona pójdzie spać, a chodzi dosyć późno Terrorysta normalnie. I najczęściej jeszcze się buntuje przy ubieraniu, wieczorem, rano, na dwór, przy nakładaniu pieluchy. Najchętniej biegałaby nago po mieszkaniu. A ja bym ją z chęcią puściła tylko, że podłoga na parterze jest potwornie zimna no i ogólnie jest chłodno. W lato sobie poszaleje Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.05, 12:19 No, ja czytam w każej wolnej chwili i nie tylko wolnej. Wieczorem, jak usypiam, w ciągu dnia, jak usypiam, jak młody sie chwilę sam bawi, wiosna i latem na placu zabaw, jak przez chwile nie muze biegac za młodym, w metrze, autobusie. Jak ksiązka jest wciągająca nie ma problemu ze skupieniem uwagi, wręcz przeciwnie, z oderwaniem się większy. Co do filmów, na poprawę nastroju często puzczam sobie takie, które juz znam, więc na przykład bawię sie klockami z młodym, czy budujemy tory do kolejki i rzucam okiem na telewizor. Jak juz pisałam zaniedbuję inne obowiązki jak zmywanie, sprzatanioe itp., z trudem zmuzając sie do pomagania młodej w lekcjach, czego, niestety, nie znoszę. No i chodzę bardzo późno spać. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.01.05, 11:36 Zazdroszczę czytania książek. Wiweczorem jestem tak zmęczona po całym dniu, że zasypiam w mig. Poza tym jak czytam to Wiktor przybiega ze swoją książeczką i chce bym mu czytała. No i koniec.! Moje małe stało się teraz grymaśne. Tej bluzki nie założy bo chce inną / najczęściej tą brudną / . Do pralki nie da włożyć czasem swoich rzeczy albo stoi cały czas przy piorącej pralce i patrzy czy mu coś się nie dzieje z ubraniem. Uparcuich.Za to bardzo się rozgadał, jak powie nowe słowo to się cieszy i cały czas powtarza, a mówi już sporo. Kiedy skończy się ten upór dwulatka ? Ja już mam dość, często nie da sobie pomóc bo "ja siam", " ja chcie" itp. Całe szczęście lubi swoją lekarkę i cieszy się gdy do niej idziemy. Lubi też brać lekarstwa, tyle że przegina w drugą stronę - lekoman. Sam dopomina się o nie i nas pasie. No dziewczyny .... zaraz 2 lata.... kiedy to minęło? Ja już nie pamiętam Wiktorka jak był malutki.... długi ,chudy, patyki a nie nogi. A teraz pyskuje i się złości..... Jak ten czas leci... Ania z nostalgią. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: DLA SZYMONA! 24.01.05, 11:42 Szymonku, to już dziś... Tort i 2 świeczki. Jesteś już duży!!!!Myśląca istotka! Przejdź przez życie z uśmiechem na twarzy, bądź dzielny i przebojowy. Nie bój się porażek, zawsze chodź z podniesioną głową, no i kochaj tą kruszynkę w brzuszku u mamusi. Dużo wspaniałych prezentów i rewelacyjnej zabawy życzą Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
evea luty 2003-czy jest ktoś z Gdyni? 24.01.05, 13:38 CZeśc Dziewczyny! Jestem tak ostatnio zaganiana (robię doktorat na wudziale prawa UG), że nie miałam nawet czasu zajrzeć na forum. Czy wśród Was jest ktoś z Gdyni? Chętnie poznałąbym rówieśników Krysi i ich Mamy. Niestety nikt z moich znajomych nie ma dzieci w wieku Krysi i moje maleństwo rośnie bez zabaw z rówieśnikami. A uwielbia dzieci!! Oto mój numer gg: 2939079. Cześto pracuję nha komputerze i ąłtwiej mnie tu spotkać. Pozdrawiam serdecznie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003-czy jest ktoś z Gdyni? 24.01.05, 22:45 Witam! Dołączam się do życzeń dla Szymona. Dużo uśmiechu i radości oraz żeby mama tak bardzo nie wykorzystywała przy nowonarodzonym maleństwie ) A co do mam trójmiastowych. To ja jestem z Gdyni, Kubara1 z Gdańska, Jogaj też z Gdyni, jeszcze jest Julciar, ale coś od Niej nie ma wieści. Spotkałyśmy się parę razy i mamy nadzieję spotykać się dalej. Zapraszamy na następne spotkanie, które niebawem nastąpi. Właśnie, Basiu dziękuję Ci za zaproszenie, ale nie mogę być u Ciebie, szykuję się do remontu, a w środę jadę z Leną do babci, pewnie gdzieś na dwa tygodnie. Nie mogę się doczekać końca załatwiania spraw remontowych. Lena jest jakaś nieznośna. Złości się, wymyśla, a mnie przy tym wyprowadza z równowagi. Trzymam się, choć czasami wybuchnę. Ale tłumaczę Jej zachowanie, trochę za dużo wrażeń i zmian (przeprowadzek) jak na taką małą osóbkę. Nie da rady nic przeczytać. Dzisiaj wzięłam do ręki gazetę i od razu poszła w kąt. Lena migiem znalazła mi zajęcie. Na topie są kręgle)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ren12 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.01.05, 11:45 To i ja sie przypomnę.Jestem mamą Martusi ur.25 luty. Marta super się rozwija.Od lipca woła na nosnik,pieluchy używamy w nocy. Wszystko mówi,chociaż niektóre wyrazy po swojemu. Ja jestem z nią w domu cały czas.Uwielbia tańczyć i spiewać swoje piosenki, dużo czytamy i malujemy(koniecznie flamastrami). Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.01.05, 13:35 Ja nie mogę, ileż dzieciaków przybyło!!! A ja mam okropne tyły! Przede wszystkim składam życzenia Szymonkowi, dużo dużo radości, uśmiechu, bądź grzeczny i rośnij zdrowo. Po drugie jak czytam posty o Waszych szkrabach to widzę moją gwiazdę - bunt, bunt i jeszcze raz bunt... I zazdroszczę Agacie, że potrafi olać coś dla czegoś... nie pozwala się wciągnąć w wir obowiązków i po prostu czyta... uch... ja nie nadążam i przyznam, że nie czytałam żadnej książki od... jejku nawet nie wiem od kiedy tak to było dawno!!! I trzymam kciuki za Olkę, a Edytce życzę pogody ducha /ją także podziwiam za siłę!/ No i rzecz jasna witam nowe mamy i dzieci! Jejku zaczyna się luty niebawem... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.01.05, 14:44 Hi, hi... ostatnio w przychodni byłyśmy i Jagoda nadawała jak trajkotka, śpiewała małej dziewczynce aaa kotki dwa i jestem sobie przedszkolaczek... i ogólnie było bardzo zabawnie, gdy na hipopotama powiedziała "Hłopopotan"... A jeszcze niedawno bo m-c temu Jagoda płakała na widok przychodni, już nie wspomnę co się działo po wejściu do niej... krzyk, kwik, jakbyśmy wchodziły do rzeźni. Związane to było z ciągłymi wizytami, badaniami, zastrzykami itd. Dodam tutaj także podejście lekarzy do dziecka i ich metody leczenia. Natomiast przeniosłyśmy się do innej przychodni, gdzie za pierwszym razem Jagoda jeszcze płakała, ale za drugim już nie, tylko się bała. Natomiast jedno jest pewne - lekarz musi być z powołania lekarzem a już tym bardziej pediatra! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.01.05, 14:48 zwiał mi post dlatego Aniu jeśli Maciuś płacze w przychodni postarajcie się coś z tym zrobić, teraz jest tylu pediatrów, że na pewno warto znaleźć tego najlepszego. Popytaj znajomych, może doradzą ci, ja tak zrobiłam i jestem bardzo zadowolona. odkąd się przeniosłyśmy Jagoda nie miała ani jednego antybiotyku, dostała leki na uodpornienie i jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.01.05, 14:41 U mnie bez zmian dołka ciąg dalszy wszystko jest nie tak ja jestem nie tak : gruba, nudna, upierdliwa, beznadziejna, zła matka, zła żona, nie cieszy mnie przeprowadzka na własne (wreszcie) śmieci, nawet pisać mi się nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 00:11 Edyta - potrzeba drabinka do wyjscia z mega dola?? Moze jutro rano wstan i powiedz sobie - dzis bedzie dobry dzien!! bez wzgledu na to co mnie spotka! Ja nieraz, jak juz mam naprawde dosc wszytskiego, wlasnie tak sobie mowie... i pomaga Moze warto sprobowac?? A tak w ogole to witam te zupelnie nowe i te nie odzywajace sie mamy lutowiczow Dla Szymona spoznione ale szczere zyczenia urodzinowe Niedlugo zaczna sie zyczenia urodzinowe dla naszych dzieciakow... Czy dla was te ostatnie dwa lata to tez byly najszybsze dwa lata w waszym zyciu?? Mi smignely tak szybko, ze nie moge wyjsc z podziwu-) Co do bilansu dwulatka i oswajania dziecka z lekarzem, to niestety nie potrafie pomoc... Moje dziecko z pania doktor juz nawet czesc robi, tak sie oswoilo w koncu nie na darmo jestemy raz na tydzien u lekarza - no ale to jest efekt uboczny zlobka Dla mam z Warszawy - w Tesco jest promocja na pieluchy tescowe - po 33 zl paczka. Cos chyba w nich zmienili bo sa jeszcze lepiej na zewnatrz zrobione - w zasadzie nie roznia sie teraz juz w ogole od Pampersow. A i ostatnia wiadomosc - moje dziecko mialo wczoraj pierwszy w swoim zyciu bal karnawalowy I to na dodate to byl bal przebierancow W domu maly zlosliwiec nawet nie chcial wlozyc stroju. A w zlobku ubrala sie w stroj niedronki bez jednego mialkniecia Nie ma to jak wlasciwe podejscie do dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 09:21 Edyta - głowa do góry. Niedługo wiosna, wyjrzy słoneczko, wszystkim nam się humory poprawią. Dla Szymona - gorące, ciut spóźnione buziaki urodzinowe. A kto z luciaków ma pierwszy urodzinki? W tamtym roku Carolix bodajże zrobiła piekny plan urodzinowy, musze odszukać. Dziewczyny - mam prośbę, jak będziecie chodzić na bilans dwulatka, to podzielcie się wrażenami, jestem ciekawa jak to wygląda. Marysia ostatnio zminiła rozkłąd dnia. Wstaje o 8-ej idzie spać o 7-ej i nie śpi w dzień. Dla mnie ok - cały wieczór wolny, boez wielogodzinnych usypiań. A Wasze dzieciaki jeszcze śpia w dzień? Nas dzisiaj zasypało - ja mam same oknadachowe, więć siedzimy w iglo. Szykują się sanki))) Co tam słychać u Tygrysaciekawa jestem i Jounquille, Idar i innych zapracowanych. Pozdrawiam BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 09:22 A! Chciałąm Wam polecić "Język dwulatka" Tacy Hogg = bardzo ajna książka i dużo cennych uwag. MOżna kupić na www.wysylkowa.pl. To mojastała lektura teraz - duuuużo o buntach dwulatków np. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 10:17 Jestem dzisiaj lekko nieprzytomna, więc przepraszam za literówki. Nie śpie od wczoraj (prezpraszam - spałam między 2 a 3). Musiałam napisać na dziś pracę zaliczeniową - najpierw przetłumaczyć 14 stron z angielskiego, a potem to streścić na 3 stronach. Planowałam to robic wczoraj, ale młody wywinął mi taki numer.... Od poniedziłku jesteśmy na zwolnieniu, Bruno kaszlał, był trochę marudny. Nasza wybitna pani doktor powiedziała, że takie objawy ma atopowe (atypowe) zapalenie płuc i w naszym żłobku parę dzieci już to miało. Sprawdziłam w google - za każdym razem, kiedy pojawiało się atypowe zapalenie płuc w nawiasie było SARS. Lekko zbladłam, ale do wczoraj młody nie miał nawet gorączki, tylko nie mógł odkrztusić i wymiotował. Wczoraj zjadł śniadanie, zwymiotował, usnął obudził się gorąca - miał 38,7. Pojechałam do lekarza, dostał antybiotyk (tym razem pani doktor stwierdziła zapalenie oskrzeli). Po drodze jeszcze obrzygał mnie i siebie gdy szliśmy do apteki. W domu znowu miał prawie 39 stopni. Nigdy nie miał takiej temperatury, był taki dziwny, półprzytomny, coś do siebie mówił, śmiał się. Bałam się i siedziałam i sprawdzałam czy oddycha. Teraz już jest trochę lepiej. No a ja miałam nocną twórczość radosną. Mam nadzieję, że strasznych głupot tam nie napisałam. Chyba zaraz pójdę spac. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 12:32 O rany, mój wstrętny synek skasował mi takiego długiego posta! Ja, dając Wam okazje do małej Schadenfreude, wyznam, że od kilku dni walczę z... wszami! Dacie wiarę? XXI wiek, a nie dośc, że tak łatwo się paskudztwem zarazić, to jeszcze trudno sie go pozbyć. Wpadłam juz w totalna psychoze, nie wiem, czy mnie swedzi, bo jeszcze tego nie wytepilam, czy dlatego, że wciąż o tym mysle. Brrr, obrzydlistwo. Młody i stary ogoleni na zero, ale mi i Natalii, trochę żal włosów. Młody rekrut zrobił sie w nowej fryzurze bardzo podobny do tatusia i ten chodzi cały dumny i blady (dla niewtajemniczonych?: mój mąz jest łysy na codzień ). Normalnie, zwariowac można. W ogóle rok nam się zaczął paskudnie, wyjątkowo pechowy styczeń. Młody od kilku dni marudny ponad normę, ale w summe nic dziwnego, bo i ja chodze zestresowana, pije melise głucha na słuszne skądinąd argumenty otoczenia, że gorsze rzeczy niż wszy sie zdarzają, i że jak sie ma dzieci, to i przez to prędzej czy później trzeba przejść. Fionna, z długoletniego doświadczenia matki studentki, mogę Cię zapewnić, że dzieci zawze wybierają najgorszy moment na choroby i inne niespodzianki. Gdy postanowisz, że zrobisz coś w jakimś konkretnym momencie, zwłaszcza, gdy jest to tak zwana ostatnia chwila, możez być pewna, że dziecko akurat zafunduje ci nieprzespaną noc, dostanie rozstroju zołądka, albo w inny sposób zaabsorbuje cały Twój czas. Prawa Murphy'ego. Chyba musimy sobie sprawić nową klawiature, bo coraz więcje liter nie działa Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 12:45 Nie, dołek w taką piękną, srogą, ale za to pełną śniegu zimę? Edytko, mam nadzieję, że już z niego wyszłaś, jeśli przeczytałaś słowa otuchy skierowane do Ciebie od wszystkich e-mam to już na pewno jest Ci lepiej, no jakże... Ja jestem radosna, bo za trzy godzinki idę do domku i potem to już mam urlop! Fajnie co? Dlatego też dopiero 7 lutego się pojawię i niektóre dzieciaczki już będą po swoich drugich urodzinkach. Pragnę złożyć najgorętsze życzenia urodzinowe Maciusiowi, który jako jeden z pierwszych będzie obchodził urodziny, Weronice i Idusi, oraz wszystkim tym, którzy właśnie w przyszłym tygodniu będą świętować. a Brunowi życzę zdrowia... I piszcie to po powrocie z urlopu będę miała co czytać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.01.05, 18:45 BRRRRRRRRRRRRR...... jak zimno. Wikusiowi nie chce się wychodzić na dwór. W takie dni najlepiej smakuje mi kawa i książka, ale mały nie pozwala. Trzeba z nim budować duży dom, itp Edyta zazdroszczę Ci , ja uwielbiam wprowadzać się do nowych mieszkań i marzyć gdzie co będzie stało...... Moje pierwsze mieszkanie to fotel, ława i kuchenka gazowa z lat 70 ,-ych / dwupalnikowa/. Z rozrzewnieniem wracam do tych wspomnień. Wiktor był na bilansie dwulatka, on po prostu uwielbia swoją panią doktor. Nawet szczepienie hiba nie wytrąciło go z dobrego humoru. Bilans był przyjemny - mierzenie, ważenie, przejście boso przez gabinet,badanie wzroku, sprawdzanie czy nie ma stulejki, uszy, rozmawianie z dzieckiem czy mówi itp. Mały oczywiście wszystko co robił w żłobku zaraz powiedział. Dziewczyny spadamy w dół, ledwo nas znalazłam, chyba trzeba więcej pisać. Napiszcie co robicie na 2 latka - impreza rodzinna czy kinderbal..... Ania i Wiktor /07.02.03/ Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 10:57 CZemu tu taka cisza? Wyjechalyscie wszystkie czy jak? Ja jeszcze w calosci,ale juz czasem mnie cosik skorcz lapie,bede miala znowu cc,bo synek dalej glowa do gory. Dziekuje za zyczenia dla Szymona,bylo bardzo wesolo i duzo ludzi na imprezce. Niestety w okolicy wszyscy choruja,no i Sz tez,wymioty i biegunka,a czekamy jeszcze na angine,bo mielismy bardzo duze szanse na zarazenie sie. Dzis juz luty wiec wszystkim lutowym dzieciaczkom zyczymy wszystkiego najlepszego,usmiechu na codzien i duzo,duzo zdrowka. Pozdrawiam-Jola z Szymonem Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 13:28 Witam no strasznie tu cicho Mi Dominika nie bardzo daje siedziec przed kompem... namietnie czytamy ksiazeczki - trzy na zmiane... Jeszcze troche i bede znala wszystkie trzy na pamiec U nas grypa zoladkowa chyba juz wymarla Za to Dominika od wczoraj goraczkuje - goraczka dochodzi do 40 stopni i zadnych innych objawow. Ma ktos pomysl co jej moze byc? Myslalam o zebach, bo od jakis 2 tygodni mala caly czas palce w buzi trzyma, normalnie jak niemowlak. Ale dziasla nie spulchnione, wygladaja zupelnie normalnie. Wiec na razie czekamy co sie z tej temperatury wykluje... U nas jakiejs wielkiego kinderbalu urodzinowego nie bedzie z bardzo prozaicznego powodu... brak miejsca Ale mam nadzieje, ze juz niedlugo bedziemy mieli troche wiecej miejsca dla siebie Wiosna juz niedaleko a plany przeprowadzkowe scisle z wiosna zwiazane Dzis pierwszy lutego wiec zyczenia czas zaczac skladac Wszystkim lutowiczom hurtem zycze najwspanialszych prezentow A tak w ogole co slychac u tych, ostatnio w ogole przestali sie odzywac?? nie bede wymieniac imiennie kogo mam na mysli) Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 19:16 Mojej kolezanki dzieci mialy taka angine,ze bardzo wysoka goraczka,ale gardlo nie boli,dopiero jak sie zaglada to zawalone z bialymi pasami na migdalach. Zagladaj w gardlo. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 20:36 Dzieki Jolu, bede zagladac.. pytanie czy ja sie poznam na tym, ze gardlo wyglada inaczej niz zwykle Wczoraj osluchowo bylo ok, gardlo tez w porzadku. Jak nie przejdzie do czwartku to mamy znow stawic sie u lekarza... Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 22:10 Mój Kacperek za 2 dni skończy 2 latkaJest super chłopczykiem ale bardzo mało mówi - własciwie nic Tylko: mama,tata,mniam-mniam ,dla-dla(traktorek) i resztę po chińsku Miał swego czasu ataki bezdechu ale na szczęście to już za nami Jego starszy brat Kamilek(4 latka) mówił juz super jak miał 1,5 roku ale wiecie co nie przejmuje się tym!!!Widzę że wszystko rozumie więc za jakiś czas napewno zacznie Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 22:45 Mysle ze nie ma sie co [przejmowac, ze nasze dzieci jeszcze nie gadaja... Przyjdzie czas to zaczna. Moja Dominika mowi kilka slow (dzisiaj probowala po mnie powtarzac "kitka") ale daleko jej do normalnego mowienia. Co prawda juz kilka razy zauwazylam, ze zaczyna tworzyc prosciutkie zdania typu "taty nie ma", ale na pewno nie mozna tego nazwac gadaniem. Ja znacznie chetniej niz gadanie widzialabym zrezygnowanie z pieluchy... ale nie bardzo wiem, jak sie do tego zabrac szczerze mowiac - biorac pod uwage, ze widze dziecko przez 3 godzinny dziennie (nie liczac spania)... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 23:34 Monika, od zębów to takiej wysokiej goraczki nie ma, przynajmniej nasza ekspert Zuzia tak twierdzi. Ale czasem dzieci miewaja takie infekcje, które nie objawiaja sie niczym poza gorączką. A co do gardła, ja wciąz jeszcze nie nauczyłam się oceniać, czy jest ok, czy nie, zawsze wygląda tak samo dla mnie. Nasze dzieciaki tez nie gadają, może to i lepiej, czasem jak słucham Natalii, to tak sobie myslę A co do pieluchy, wiosną będzie łatwiej. Więc oby do wiosny. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 02.02.05, 11:28 My imprezę urodzinową podobnie jak w tamtym roku organizujemy u dziadków, wspólnie z bratem ciotecznym Leny 3-latkiem. Będzie wesoło. Składam serdeczne życzenia dla wszystkich lutowych dzieciaczków. Oby dawały dużo radości swoim rodzicom, jak również były szczęśliwe ze swoimi rodzicami. Dużo uśmiechów, przyjaznych doktorów i jak najmniej chorób Jak też mam nadzieję na wiosenne odstawianie od pieluchy. A co do mówienia, to wydaje mi się, że Lena mówi mało, ale zaczyna układać proste zdania typu: nie mam tapci (kapci), dzidzia śpi. Kupiłam ostatnio układankę WADERA (pajac), Lena sobie świetnie radzi, ale cały czas kogoś woła, żeby z nią układał, wtedy ona wkłada specjalnie źle, mówi głośno "źle", ten ktoś ma też potwierdzić, że źle i wtedy ona zadowolona układa w odpowiednie miejsce, albo misiu ma układać, a ona pokazuje mu gdzie.. Dzisiaj zostawiłam Lenę z babcią i przyjechałam zobaczyć jak idzie remontowanie i nie mogę się doczekać końca. I na zakończenie chciałam po cichu się pochwalić (żeby nie zapeszyć), że wyszły mi dwie kreski na teście. Lekarz każe jeszcze czekać na badanie, bo to jeszcze za wcześnie. żeby coś zobaczyć. I nie mogę w to uwierzyć. Na Lenę czekaliśmy cztery lata i udało się za drugą próbą inseminacji. a teraz postanowiliśmy w grudniu, że czas zacząć i proszę... Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: luty 2003 02.02.05, 13:12 Witam. Pamietacie dziewczyny w zeszłym roku miałyśmy ogromniastą listę w jakim dniu sie jakie dziecie urodziło. Chyba Zuzi sie chciało to szykować. Teraz nie ma wiec hurtowo składam wszystkim dzieckom zdrówka, oby katary, grypy i inne choróbska omijały Was wielkim łukiem. Samych uśmiechów, ŁAgodnego przechodzenia buntu dwulatka - to już dla Nas Mamy. Sukcesów nocnikowych. I oczywiście wielkich ogromniasytch postępów w chodzeniu dla Bruna i Oleńki. I dla reszty dzieciaków też bo przecież czasami wywrotki sie też zdarzają. A dla nas mamy pogody ducha i radości. Pioterk dostał jakiś taki dziwny czas teraz. Wstaje o 7 a chce spać już o 11. Potem nie śpi do 10. Oszaleć z nim można. Na sankach uwielbia jeżdzić i nawet spore górki go zachwycają. Mnie zreszta też ja sie z nim na sanki ładuje ( że niby taka troskliwa mama jestem) i zjeżdzamy razem. Fajnie a co tylko jemu wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 02.02.05, 14:54 Jowa - gratulacje!!!!!!!! Cieszę się, podziwiam i zazdroszczę)). Mój mąż ma hopla na tym punkcie - tzn. natychmiastowego powiększania rodziny i powiedział ostatnio, że mi tabletki będzie podmieniał na placebo. To ostatnio nasz punkt zapalny, bo ja chcę iść na jeszcze jedne studia a on nie widzi problemu, żeby studiować z dwójką małych dzieci. Ja widzę. Ale zostawmy ten temat. Marysia mnie ostatnio zaskoczyła miło - zawsze jak idziemy po jakiś schodach to ja je liczę głośno. No i wczoraj czy przedwczoraj idziemy, ja zaczynam: raz, dwa, a Marysia - trzy, cztery, pięć - ja znowu: sześć i mała dokończyła do dziesięciu. Ha, ale byłam dumna. Za to kolory próbujemy od niepamiętnych czasów a i tak wszystko jest niebieskie)). Choroby, odpukać nas na razie omijają, byle tak dalej. Spanie w dzień zapomniane definitywnie, za to jakie długie wieczory - wczoraj zasnęła o 18.30:- ))) i wstała o 8.00. Szkoda tylko, że ja musiałam o szóstej((. Kończę, bo już jest bunt, że mama się nie zajmuje. Jowa -daj znać, kiedy będziesz mogła się ze mną spotkać, może pojedziemy do Joli z grzechotkami) Pa pa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 02.02.05, 18:15 Witam serdecznie! Od razu mówię szczerze,że to nie ja bawiłam sie w listę-mnie by się nie chciało) Ale z tego co pamiętam dziś są urodziny Baśki Tygrysa i z tej okazji wszystkiego najlepszego chociaż tygrys pewnie tego nie przeczyta U nas wszystko po staremu tzn Werka wciąż upiorna i pełna dziwnych pomysłów wciąż chora ale niezbyt ciężko,znów nie sypia nocami-czyżby góne piątki? I wciąż sika w pieluchy informując mnie radośnie sisi i wyciągajać nocnik jak poczuje,że w pieluszce ciepło sie robi-odczytuję to jako dobry znak i mam nadzieję,że jednak nie pójdzie w pampku do szkoły Dziewczyny jakie szykujecie imprezki? Z tortami,świeczkami itp? Pochwalcie się Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 02.02.05, 18:32 Oj to Werka faktycznie na dobrej drodze do pozbycia sie pieluchy! Dominika to nawet w pieluszcze tetrowej nie zwraca uwagi, ze ma mokro Ale nic to, jak napisala Agata - wiosna bedzie czas na odzwyczajenie od pieluchy... U nas jakies jakiejs szczegolnej imprezki nie bedzie, ale jakis tort sie pewnie upiecze No i mam nadzieje, ze w lutym jakos sie spotkamy na wspolnej urodzinowej imprezce Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Lista urodzinowa 02.02.05, 23:39 Odkopalam liste urodzinowa,ktora zebila Carolix w zeszlym roku,zamieszczam. 24 stycznia Szymon, syn jogaj, 15:40, (zam. Gdynia) 01 Damian, syn Karoli, 11:50, (zam. Gdańsk) Malwina, córka Utali, 15:30, (zam. Onufryjewo, Mazury, k. Rucianego) Jasiu, syn jonquille, 16:47, (zam. Belgia) 02 Alicja, córka e-ivetty, 15:44, (zam. Warszawa) Baśka, córka tygrynia, ,(zam. Warszawa) 03 Kacper, syn Agi173, 19:10, (zam. Krapkowice, woj. opolskie) 06 Weronika, córka Zuzy (zuzia_i_werka), 7:40, (zam. Warszawa) Ida, córka Anity (idaro), 8:55, (zam. Warszawa) 10 Bartuś, syn carolix, 16:20, (zam. Warszawa) Leon, syn Karoli (braszczyki), 19:00, (zam. Częstochowa) 11 Jaś, syn dobrotek, 6:15, (zam. Warszawa) 16 Lena, córka jowy3, 19:55, (zam. Gdynia) Julka, córka Eli (Julciar), 22:15, (zam. Gdańsk) 17 Ola, córka Edyty(EdytaiOla), 23:30, (zam. Warszawa) 18 Jagoda, córka agatkar1, (zam. Konin) 19 Michał, syn Mysiam, 11:55, (zam. Katowice) Piotruś, syn Aguśki, 14:15, (zam. Sosnowiec) 20 Dominika, córka Moniki (Monique76), 20:30, (zam. Warszawa) 21 Weronika Wiktoria, córka Uli (umargos), 14:15, (zam. Kraków) 24 Łukasz, syn Agaty (Fringilla), 22:55, (zam. Warszawa) 25 Tobiasz, syn niuni44, 11:00, (zam. Częstochowa) 26 Krzysztof, syn marzynki, 19:40, (zam. Kraków) 27 Marysia, córka Kubary1, 17:15, (zam. Gdańsk) 28 Bruno, syn fionny, 5:30, (zam. Warszawa) Nadia, córka kingi, 10:00, (zam. Warszawa) Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Lista urodzinowa 03.02.05, 00:23 Bruno idzie jutro do żłobka, a ja do szkoły. Odzwyczaiłam się już od rannego wstawania. Mam nadzieję, że trochę pochodzimy. Ja tam nawet nie myślę o odstawieniu pampersów, że tak powiem, mam ważniejsze sprawy na głowie. Chociaż raz mnie młody zadziwił. Na wszelki próby posadzenia na nocniku reaguje histerią, chyba mu się model nocnika nie podoba. Ale razu jednego zaczął się wspinać na nocnik, usiadł, zaczął stękać i .... zrobił kupę. Oczywiście w spodniach i pieluszce. No ale to był jednorazowy wyskok, chyba przypadkiem mu wyszło. Wszystkiego najlepszego już 2-latkom. My nie planujemy jakiejś specjalnej imprezy, co najwyżej torcik (razem z mamusią, bo ja też lutówka). Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Lista urodzinowa 03.02.05, 08:56 Jasiu swietowal urodziny potrojnie: z dziadkami i chrzestnymi w nidziele, 01.02 tylko z nami i jeszcze raz wczoraj w zlobku (kupilam dla dzieci ciasto i herbatniki bezglutenowe, byly balony i spiewy). na bilans dwulatka wybieramy sie za 2 tygodnie, juz wiem ze bedzie protestowal bo idzie na bezplatna konsultacje a nie do swojego pediatry (ktory naprawde ma b.dobre podejscie i dzieci u niego nie placza). Mysle, ze z wiekszoscia zadan sobie poradzi, szczegolnie ze jest "trenowany" na codzien przez babcie. pisze tak z lekkim przymruzeniem oka, chodzi o to, ze tesciowa jako psycholog zna wiekszosc sprawdzianow, ktore przeprowadza sie w celu okreslenia rozwoju dzieciaczkow i np uklada z Jasiem klocki wiec sila rzeczy dziecko to potem potrafi robic. Usmialam sie ostatnio w sklepie, bylam razem z Jasiem na zakupach, maz tego dnia wyjechal za granice o czym kilkakrotie poinformowalam latorosl. I ni z gruszki, ni z pietruszki Jasiu stwierdzil donosnym glosem: Papa il est parti! (co moze byc tlumaczone jako: tata wyjechal, ale tez tata na opuscil). Do kasy bylam odprowadzania wspolczujacym wzrokiem klientow... Asia i Jasiu Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Dzisiaj mamy urodzinki:) 03.02.05, 20:04 Kacperek o 19.10 skonczył 2 latka.Imprezke z torcikiem robimy w sobotę - troche gości przyjdzieDostał dzisiaj traktorek (dle-dle - tak mówi)to MIŁOŚC JEGO ZYCIAA co do nacniczka to nam sie nie chce czasami posadzimy go razem z bratem wiec nasika - mysle ze nie bedzie z tym problemów, ale zaczniemy w maju jak będzie ciepło Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 13:39 Witam. Nawet nie wiem jak mam zacząć. Piotrek przechodzi tzw. bunt dwulatka. Wiele rzeczy zaczął wymuszać krzykiem i płaczem. Na mnie to wrażenia nie robi ale tatuś i babcia we wszystkim mu ustępują wiec sobie z nimi pozwala bardzo. Jak jesteśmy sami w domu to nawet nie próbuje ale gdy jest tatuś to jazdę urządza na maksa. Ale to tylko wstęp do tego co chce napisać. Dzisiaj poszliśmy sobie jak zwykle na spacer na sanki. Spotkaliśmy naszą znajomą mamę wraz z córeczką wiec dalszy spacer odbywaliśmy już razem. Weszłyśmy do sklepu. Chciałam zajrzeć na stoisko z książkami a Piotrek oczywiście dostrzegł zabawki. I się drze „Mama autobusik” ja spokojnie przeglądając książki mówię „Dobrze kochanie zaraz pójdziemy i sprawdzimy czy jest autobusik”. Kupiłam książkę i poszliśmy obejrzeć te zabawki. Piotrek żadnego autobusu nie znalazł za to wygrzebał jakieś samochody których ma w domu cała stertę. Mówię mu „ zostaw żadnych samochodów ci nie kupię bo masz w domu takie same. A autobusika nie widzę” a ten w płacz. Ja się na niego patrzę a moje własne dziecko rzuca się na podłogę w sklepie. Histerii nie znoszę i tolerować nie zamierzam. Wiec zbieram tego dzieroka stawiam na nogi a on znowu myk i na podłogę walić głową. Mało nie krew nie zalała, ale ze stoickim spokojem mówię mu to samo co przedtem. Kupa ludzi się gapi i oczywiście setki mądrych rad mi dają. Podnoszę Piotrka i właściwie wyciągam go z tego sklepu. Sadzam na sanki takiego zapłakańca. I pędzę do domu. Po drodze trochę ochłonęłam i on też. Teraz poszedł spać ale zanim zasnął to mu tłumacze że tak robić nie wolno i niech pamięta o tym bo następnym razem lejty go nie miną i to porządne. Jak Wy byście się zachowały w takiej sytuacji, Bo ja przyznam szczerze miałam ochotę mu tak wlać. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 16:38 Hej, Wybaczcie okres niepisania, ale zapiernicz w pracy to male powiedziane Hm, co poradzic. Nie lubie radzic, ale ja bym sie ludzmi wokol nie przejmowala. Szczerze mowiac, bardziej ci gapie mnie wkurzaja niz moje kochane zloszczace sie dziecko. Ida miewa takie dni diabelskie i przeczekuje, choc wewnatrz krew sie burzy, oddaje w inne rece. Na szczescie mam te mozliwosc. Ciesze sie tylko jednym, ze nastepnego dnia jest aniolem. Wymuszania zakupow u niej nie zaobserwowalam. Wracam do tematu urodziny. U nas beda jutro. Beddzie rodzinka, znajomi i jeden maly kawaler. Zrobimy impreze raczej na slodko. Kupilam fajne swieczki jak sztuczne ognie. Nie wiem, jak sie nazywaja. Ida dostanie ode mnie stempelki i kostki-klocki drewaniane do ukladania z Krecikiem, oczywiscie. Wszystkim kochanym dzieciaczkom i tym diablom wcielonym zycze duzo smiechu i usmiechu, jak najwiecej zdrowka i coraz wiecej madrosci. Za Ole i Bruna szczegolnie trzymam kciuki))))) Ucalowania, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 21:15 He, He nieźle nam te maluchy dają w kośc! Mój nie lepszy, jest marudny,próbuje wymuszac. Dostaje histerii i tu UWAGA NOWOSC gdy wychodzimy ze żłobka. On nie chce wracac do domu. No cóż w domu jest nudno. Nasze urodziny zaplanowane są na niedzielę, babcie, dziadkowie i my. Większośc zaproszonych dzieci jest po prostu chora. A moje szczęście też coś marudne. Grypa szaleje. Szczęścia dla wszystkich JUBILATÓW !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ania i Wiktor / 07.02.2003/ Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: O histerii 05.02.05, 09:46 Moj Szymon raz na jesieni uzadzil zwanture w sklepie,bo chcial loda,a juz bylo zimno,mnie to ubawilo,bo bylo takie filmowe,najpierw w sklpeie mu tlumaczylam,ale nic nie pomagalo.ludzi reakcja podobna jak u Ciebie,ale jakos mnie to nie wzielo,nie chcialam tylko przeszkadzac wiec wzielam go za ubranie i wynioslam ze sklepu.On na chodniku dalej to samo,wiec mu poweidzialam,ze jak skonczy aie awanturowac to mam mu cos do powiedzenia.Jak nie zwaralam na niego uwagi uspokoil sie i wtedy moglam do niego powiedziec to co chcialam.Jeszcze raz mu wytlumaczylam,ze juz zimno i lody mozna jesc w domu i,ze mozemy isc do domu na lody.Poszedl i do tej pory histeria w sklpie sie nie powtorzyla.Mi sie wydaje,ze klaps w tym momencie nie ma sensu,ale to tylko moje zdanie. Zycze cierpliwosci,bo najgorsze chyba dopiero przed nami Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: O histerii 05.02.05, 15:51 Znowu nas troche nie bylo, ale ostatnio dni uciekaja niz przemijaja. Praca, dwojka szkrabow i dom i silownia i basen - to troche za duzo, ale jakos przedze. Co u nas, histerie nie sa mi obce, ale jedynym sposobem jaki dziala na Nadie, to uspokoic i spokojnie wytlumaczyc. Co pradwa nei testowalam takiej sytuacji w sklepie, moze i dobzre bo ja z tych wyrywnych jestem, ale ostatnio wzielam specjalnie Nadie do sklepu i przejechalysmy ze 3 razy obok zabawek. Chcialam sprawdzic jak moje dziecko sie zachowa. Bylam super zadowolona, chciala kilka rzeczy, ale jej wytlumaczylam, ze lepiej nie bo.... to zrozumiala. W nagrode i tak ode mnie cos dostala. Ale dosc chwalenia, bo pozniej mam odwrotnie. POza tym Nadia jest cala taka przytulinska i calusna, ze czlowiek nie moze sie odkleic. Codziennie zaskakuje nas swoimi powiedzonkami, nastal czas gdzie trzeba uwazac na to co sie mowi, zeby nie bylo pozniej takich sytuacji, ze przez kilk adni mowi kurna mac! Mamy 82 cm i wazy ciut ponizej 10 kg, CZyli przez roczek urosla 10 cm i przybylo jej 2 kg. Chyba nie jest zle. Moja mlodsza latorosl, czyli ukochany syn tez podrosl, powoli ale do przodu. Nabyl umiejetnosc raczkowania, sam siada, zaczyna sie podnosic. Nie ma zebow i nic nie probuje gaworzyc, czyli zupelnie jak Nadia. U mnie w pracy moze byc, jak zwykle duzo roboty i ciezka orka przede mna, ale jak sa w zanadrzu kredyty do splacenia to nie ma co dyskutowac. Przyznam, ze marzy mi sie dobre pol etatu... Wszystkim luciako i styczniakom z okazji 2 latek skladamy najserdeczniejsze zyczenia, duzo zdrowka i radosci!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ren12 Re: O histerii 06.02.05, 09:28 Moja Martusia na szczęcie jeszcze nie urządza histerii.Uwielbia sklepy z zabawkami,ale jak jej mówie że nie wolno,to grzecznie odchodzi.Też jest wielką przytulanką i uwielbia dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: O histerii 06.02.05, 09:47 U nas histerie umiarkowane, chociaż rzut na ziemię się parę razy zdarzył - z powodu nie kupienia bułki)). Ale generalnie da się małej dużo wytłumaczyć. Marysia uprawia raczej metodę zdartej płyty, bo przez pół dnia może gadać: mama, włącz Teletubisie i ja tez jak zdarta płyta jej odpowiadam, że włączę wieczrokiem, przed snem. Teletubisie są hitem nad hitami i to jest dobry sposób na wyciszenie jej przed snem. Dziewczyny, moje zawsze trudno zasypiające dziecko śpi teraz 13 - 14 godzin w nocy. Wczoraj poszla o19, dzisiaj wstałyśmy 8.15. Życie jest piękne. Szczególnie, że teściowa się zgodziła wczoraj zostać z małą ( jak zasnęła oczywiście, bo inaczej nie ma mowy, żeby z nią chciałą zostać - tzn mała z babcią a mnie odwrotnie), a my poszliśmy na kręgle Wyciągnęli nas znajomi. NIgdy nie byłam na kręglach i wydawało mi się to strasznie nudne. A tak mnie to wciągnęło, że nawet zapomniałam się denerwować czy Marysia śpi)). A teraz jest mrozik, słoneczko, tatuś poszedł z dzieckiem "da da' , w domu błoga cisza, kawka i net. He he, za dobrze mi. Miłej niedzieli) Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: O histerii 06.02.05, 13:30 Witam u nas histerie sa na porzadku dziennym od miesiaca - czyli od odstawienia smoczka Tyle ze to histerie w zaciszu rodzinnym bo do sklepow ostatnio prawie w ogole nie chodzimy z prozaicznego powodu - brak czasu A zreszta na zewnatrz to Dominika jakas grzeczniejsza sie robi... A w domu - coz, wycie i histerie sa naokraglo - jak ja jestem w domu... Jak jestem w pracy i Dominika jest z moimi rodzicami jest super grzeczna. A przy mnie histerie sa o wszystko - o picie, o mleko, o nie tak ukrojona kanapke, o nie taki kolor rajstop, o to zebym jej naokraglo czytala ksiazki, o to zebym naokraglo za nia chodzil (jak jestesmy w naszym pokoju to mala mnie ciaga do pokoju dziadkow - jak nie chce isc to histeria)... NO nie powiem, mam dosc... Szczegolnie, ze DOminice nic sie nie da wytlumaczyc, nikt poza mna nie moze zrobic tego co ona tam sobie chce... Klapsow w tylek jej nie daje bo wiem ze to bylby tylko wyraz mojej bezsilnosci... ale nie powiem, nieraz na nia wrzeszcze A potem mam mega wyrzuty sumienia( Najgorsze jest to ze histerie Dominiki neiraz tylko polegaja na rzucaniu sie na podloge - i to akurat na mnie w ogole nie dziala.. Jak chce to niech sie rzuca, jej sprawa. Ale znacznie czesciej ona sie drze, wyje, placze az do szlochania... i to mnie doprowadza naprawde do pasji.. Moze ktoras ma jakas skuteczna metode na takiego wyjca? Oprocz stoperow oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Do Jowa 06.02.05, 19:36 Jowita bardzo Ci gratuluje,ciesze sie,ze sie udalo tak bez problemow. Mam nadzieje,ze ciaze bedziesz przechodzic tak rewelacyjnie jak ja. My jestesmy juz zdrowi wiec moze sie spotkamy w koncu,mam jeszcze poltora tygodnia do porodu,wiec jak? kiedy? o ktorej? Ja zapraszam do mnie. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Do Jowa 06.02.05, 20:19 A wlasnie, ja juz wiem o czym mialam napisac i zapomnialam Mialam Jowicie pogratulowac dwoch kresek! Oby te kilka najblizszych miesiecy bylo kolejnym cudnym czasem dla Ciebie... Ja w zasadzie juz bym bardzo chciala drugie dzieciatko.. Ale potem wylewam sobie kubel zimnej wody na glowe! i mi na jakis czas przechodzi... Mieć troj dzieci w domu - znaczy sie dwoje dzieci i meza to stanowczo ponad moje sily... niestety Odpowiedz Link Zgłoś
utalia jestem na urlopie od Malwy!! 06.02.05, 22:59 Czytam tak sobie Moniko o tym wielkim buncie Dwulatki... mam to samo. Kilka dni temu juz mialam wszystkiego dosc, zwlaszcza ze chorowalismy wszyscy. Ale wpadlam na pomysl: oddalam Malwine do Babci na tydzien!!! Dziewczynki, nie wiem juz jak sie nazywam. Robie od rana wszystko czego nie moglam zrobic od miesiecy. Maluje, forumuje, czytam ksiazki, gazete, przewieszam obrazki, piore (bez asysty czyli ladowania do pralki ciuchow lacznie z Perwolem i lalka)itd co tylko przyjdzie mi do glowy. A!!! I najwieksza rewelacja sprzed 2 dni- obudzilam sie o 12:06, bylam przekonanan ze zegarek sie popsul a pozniej wpadlam w poploch. Czegos takiego nie pamietam od lat. Pozdrawiam Utalia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: jestem na urlopie od Malwy!! 07.02.05, 08:57 A teraz witam Was dziewczyny po urlopie! Do pracy wróciłam wypoczęta... powiedzmy... po 1,5 tygodnia w domku z Jagodą i dzisiejszym histerycznym płaczu pod drzwiami! Tak się do mnie nauczyła, że nawet nie mogłam sama w kibelku posiedzieć! I jeszcze weekend z wirusem, sama radość, nocka zarwana gorączka i wymioty Jagody, o nie. Przydałby się jeszcze tydzień wolnego ale bez córy, tak jak utalia, ale masz fajnie!!! Może któraś z Was powie, że jestem niedobrą mamą, ... nie, mam nadzieję,że nie ... ale tak prawdę mówiąc marzy mi się spanko do południa... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Do Jowa 07.02.05, 08:50 Ja również gratuluję, Jowitko, życzę zdrówka i wszystkiego najlepszego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewabi Re: Luty 2003 07.02.05, 16:16 witam dziewczyny po raz pierwszy tu chyba, choć swego czasu spotkałyśmy jeszcze na eDziecku, ale w trakcie oczekiwania na Maluchy bardzo mi miło, że Was tu znalazłam. z tego co troszke poczytałam Jasiek mój nie odbiega znacząco od rówieśników: trochę już mówi - choć jeszcze przeinacza po swojemu, ale bardzo się stara. super inteligentnych zabaw w nadmiarze nie uznaje - puzzle raczej go wkurzają, za to potrafi pół godziny przewalać pranie w łazience plastikową łyżką cedzakową i jak słyszy, że idziemy wstawiać pranie to ma jedno zasadnicze pytanie: a łyżka czerwona moja gdzie? (dosł.: a łysia czetona moja dzie?)nocnik jest w głębokim poważaniu i nie moge powiedziec jak Zuzia, że pojawiła się na moim widnokręgu nadzieja, że do szkoły jasiek pójdzie bez pampka - na dwoje babka wróżyła: albo pójdzie albo nie także norma pozdrawiam serdecznie -- pozdrawiam serdecznie Ewa z Jasiem urwisem i ...? Jasiek i Maluszek Odpowiedz Link Zgłoś
utalia Re: Luty 2003 07.02.05, 19:01 hej Dziewczynki, dzisiaj juz nie pospalam, sasiadowi zachcialo sie o 8 popukac mloteczkiem postukac w scianke. Ale za to moglam sie dluzej porozkoszowac z ksiazka na kanapie w wysprzatanym "salunie". Tez mam idiotyczne wyrzuty sumienia, ze mi bez Malwinki tak dobrze. Ale jak dzisiaj uslyszalam przez telefon jej glosik to sie prawie poplakalam. Malwka mowi wlasciwie duzo ale rzadko ma ochote cos powiedziec a zwlaszcza, jesli widzi ze mnie zalezy. Na nocniku nie siedzi, choc siusiala juz regularnie w wieku 7 miesiecy. Pozniej przyszly chisteryczne kupy i dtad ma uraz ogolnie do tej czuynnosci. Mierzyc ja probowalam nie raz ale nie jest to proste. Mysle ze tak ma ok. 90 cm. Tak sie spowatdam z wazniejszych spraw, bo prawie rok tu nie zagladalam. Utalia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 08.02.05, 09:06 Moja mała wczoraj znów wymiotowała, to jednak wirus a nie zatrucie... byłyśmy u lekarza, ma bardzo zmęczony żołądeczek. W nocy bałam się ponownych wymiotów, a ona także. Tomek miał nockę, więc musiałam czuwać, masowałam jej brzuszek, dałam czopek przeciwbólowy, gotowałam kleik, bo Jagoda była głodna, a jednocześnie obawiałam się, że znowu zwymiotuje, ale chyba jakoś wszystko jej się przyjęło, a nad ranem już wołała chlebka z dżemikiem... zjadła ale tylko suchy chlebek... bo bałam się podać jej coś więcej. A dziś nie wiem jak w pracy wytrzymam, oby do 15-tej. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 08.02.05, 12:49 Witam. Oczywiście dla Jowy gratulacje. I jeszcze wielki szacunek za odwage. Ja ciągle mam stracha przed drugim dzieckiem. Pogoda taka piekna u nas że aż przykro czytać że maluchy chore. Oby wszystko poszło szybko i sprawnie z tym wirusem. Piotrek wczoraj nie poszedł spać przez cały dzień i nawet nie był taki bardzo zmierzły. Zasnoł o 20. i wstał o 8 rano. Fajnie. Tyle tylko że ja nie pamietam żeby zdarzyła mi sie taka noc że przespał ją bez krzyków i płaczu. Budzi sie i musi mnie miec pod reką żeby sobie w mioch włosach pogmerać. Nie cierpię tego. Piotrek jest wielkim maniakiem Krecika, Kota Filemona a ostatnio "Prosiaczka i Przyjaciół" Włączam mu tylko jak jest pora na kolacje, albo jak mamy problemy ze zjedzieniem obiadu, czyli dość czesto)) Ale głownie podczas jedzenia. Wiem że to brzydki nawyk ale ja sie ciesze że chociaż coś je. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003 08.02.05, 22:26 Witam Dziś po raz pierwszy dostało "uwagę do dzienniczka". A wczoraj skończył 2 lata i wszystkie panie mówiły, że taki grzeczny i chce pomagac, posłuszny,,,,,, no i wyszło szydło z worka! Pobił, popluł i pokopał dwóch najlepszych kolegów. Solidnie się popłakali, a mój żadnej skruchy i jeszcze się ich pytał co się staló !!!!? Tak więc już wiem że mam chłopaka w domu!!! Wiktor jest też podziębiony. Od piątku go kuruję, ale to nie grypa, więc mam nadzieję że szybko się skończy. Czy wy też chcecie już wiosny, ciepłego wiaterku, spacerku a nie biegu, wschodzącwej trawy......... ach.. Pozdrawiam Ania i Wiktor. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila1234 Re: histeria u lekarza a bilans 2 -latka 10.02.05, 16:15 witam moj Maciek 28 lutego konczy 2 lata 16 lutego idziemy na bilans 2 latka ale nie chce myslec co to bedzie bo on na sam widok budynku przychodni zaczyna płakac Raz nawt podczas badania p[rzed szcepieniem zwymiotował na podłoge i dostał histeri.Macie moze tez takie wrazliwe dzieciaki? A pozatym co sprawdza sie na bilansie 2 latków? Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 10.02.05, 22:09 No właśnie bilans dwulatka, a ja chyba zapomnę, remont skończony, ale szukanie dodatków mieszkaniowych jest już mało atrakcyjne... A najbardziej to chyba Lena ma dosyć. Dzisiaj odstawiała takie szopki, że chciałoby się wysiąść z tego "pociągu". Jak tylko ją czymś zajęłam i chciałam odejść to był krzyk. Codziennie mama jest do zabawy a od paru dni tylko chodzi i sprząta )) ale ten bałagan powoli doprowadza mnie do ... Tym akcentem zakończę. Dziewczyny trójmiejskie może w sobotę się spotkamy??? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 11.02.05, 09:14 Hej! Jowa znam ten ból czyli wykańczanie remontu-przeżyłam we wrześniu Chociaż hmm... po zastanowieniu sie dochodze do wniosku,że przeżywam go cały czas hehe wciąz na kartonach mieszkamy Co bilansu to włąsnie dziś zadzwoniłam i umówiono Młoda na szybki termin 10 marca Dla mnie ok-może zacznie coś mówić do tego czasu i wyjdzie na inteligentniejszą? Ona też ma czasem takie dni,ze marzy mi sie wyjazd na Antarktydę bez prawa powrotu ale na szczęście spędza dużó czasu w żłobku) Dziś na tyle bo własnie wróciłam z pracy i chce mi sie spać jak diabli-papa Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: luty 2003 11.02.05, 15:34 Witam. W sprawie bilansu i wizyt u lekarza to raczej nie poradze za wiele. Piotrek fobi żadnych nie ma i strachu żadnego u lekarza nie okazuje. zreszta nawet pięknie buzie otwiera by pokazać wszystkie zęby. ) My na bilans pójdizemy pewnie po 19. I ja też nie wiem co oni tam z tym dzieciakiem będą robić. Ale pewnie wiekszość rzeczy to sie nas spytaja czy woła o sikanie w dzień i w nocy. Ile mówi i czy zrozumiale)) No nie wiem tak tylko myśle. Miałam pisać o choróbskach ale nie chce zapeszyć i nic już nie dodam na ten temat. Teraz podaje Piotrkowi codziennnie ten LAcidofil i nawet pomogło troche w związku z tymi jego kupami. Już sie tak nie męczy. No to na na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 12.02.05, 10:40 A propos choróbsk to u nas była jakaś dziwaczna grypa jelitowa - dwa dni umiarkowanej gorączki, potem dwa dni biegunki , obyło się nawet bez lekarza, tylko konsultacje telefoniczne. A tak poza tym to mam wszystkiego dosyć, jak zwykle na końcówce zimy: a więc tej cholernej zimy przede wszystki, chorósk, rutyny, nudy, siedzienia w domu całymi dniami, męża, który się super spełnia w pracy i zaraz mu się zaczynają wyjazdy typu wspinaczka w Austrii, impreza integracyjna na Cyprze. Cóż, nie jestem tolerancyjna, uśmiechnięta żoną, co wita każdy wyjazd z okrzykami radości. Co z tego, że to praca. Mam dość braku kasy, totalnego ostatnio , dość swojego wyglądu wieloryba i kolejnych bzskutecznych prób odchudzania, uczenia głąbów angielskiego i jeszcze wielu rzeczy. To hormony jak mówi mój mąż . Jutro mi przejdzie, ale musiałam się wyżalić. Buziaki Zdołowana Basia Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 12.02.05, 11:09 Oj, widze, ze trafilam na nastroje typowe pod koniec zimy. Ja tez mialam taki krotki okres przygnebienia, ale minelo. Poczulam zapach wiosny w powietrzu. Mysle, ze to bardziej podswiadome, ale dodaje skrzydel. My juz po urodzinach, o ktorych na forum nikt nic nie pisze Czyzby sie nie odbyly... Narobilismy sie troche, ale bylo warto. Ida byla radosna i goscie tez sie nie wynudzili. Ida z kolega dali pokaz tanca, wiec bylo sie z czego posmiac. Oczywiscie, tancza osobno, Ida z lala za raczki, kolega sam w koleczku, co za para. Po wygasnieciu tych wystrzalowych swieczek Ida wyspiewala sobie sama "Sto lat!". Zdecydowanie moze rozkrecac imprezy. W poniedzialek bylismy w Centrum Zdrowia Dziecka. Uczestniczymy w takim programie badajacym otylosc u dzieci. Dotkniecie Idy wiazalo sie z wielkim stresem: krzyczy, kopie, wierzga i robi sie jak guma. Natomiast po badaniu sama sie wazyla i mierzyla. Lekarzom zawsze tlumacze, ze byla rehabilitowana metoda Voyty i tak jej zostalo W kazdym razie wazy 13,5 kg, a mierzy 91 cm. Jeszcze nasz czeka bilans dwulatka w przychodni, brrrr. Pozdrawiam chorowitki Anita Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: luty 2003 12.02.05, 11:14 Dziewczyny, co do bilansu, to wszystko zalezy od przychodni i lekarza. Niektórzy traktuja to jak zwykłą formalność, mierzą, ważą i o nic więcej nie pytają, inni drążą wszystkie możliwe tematy. Dwulatki maja pełne prawo odstawiać szopki w gabinecie lekarskim i nikogo to dziwić nie powinno. Moja córka zrobiła kiedyś histerie na sczepieniu jak miała lat 6 i to dopiero był wstyd! Na szczęscie po raz pierwszy i ostatni, ale i tak pani dr zasugerowała wizyte u psychologa. Ale tak to bywa, jak do przychodni chodzi się tylko na szczepienia, a lekarz widuje pacjenta raz na kilka miesięcy. Basiu, łączę się z Tobą w zdołowaniu. Nic nie wpływa na mnie tak przygnębiająco jak widok roztapiającego się śniegu i wszystkich brudów, które skrywał. Mam już typowe objawy przesilenia wiosennego, ogarnia mnie melancholia i nostalgia (też tak macie? ja zawsze na wiosnę), mam dośc siedzenia w domu, domowych obowiązków i gwałtowną potrzebę zmienienia swojego życia przy całkowitym barku energii, potzrebnym do tego typu kroków. No i oczywiście brak kasy. A te cholerne wszy tak mnie wykończyły psychicznie, że szkoda gadać. Czy to nie wkurzające, że mężczyźni mają tendencję do bagatelizowania naszych problemów? Hormony, okres - tak jakbyśmy nie mogły być po prostu przybite, wszystko sprowadzają do biologii, o której w sumie nie mają pojęcia, Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 12:58 Witam widze, ze nie tylko u mnie jakies koszmarne nastroje.... U mnie oprocz przesilenia zimowego dochodza hustawki w nastrojach miedzy mna a mezem Bardzo sie zmienil nasz zwiazek przez te 2.5 roku - czyli od poczatku ciazy... Szkoda tylko ze na gorsze sie zmienil Ale coz, sama tego nie naprawie, bez wzgledu na to jak bardzo bym chciala... Jedyna poprawiajaca mi humor sprawa z ostatnich dni to szansa na to, ze zmienie prace W poniedzialek powinnam dostac odpowiedz.. trzymajcie kciuki zeby byla pozytywna. Moze zmiana pracy spowoduje ujawnienie sie resztek energii jakie mam jeszcze gdzies schowane Co do bilansu dwulatka to tak jak napisala Agata - wszystko zalezy od lekarza i jego podejscia do sprawy... Pewnie zdarzaja sie tacy, co to pytaja: wszystko w porzadku? i to koniec bilansu A co do wrzaskow u lekarza, to tak jak wczesniej pisalam - czeste wizyty w przychodni powoduja brak wrzaskow Moja Dominika to juz jest tak obznajomiona z pania doktor, ze sama jezyk wywala na brode, co by mozna bylo jej w gardlo zajrzec No ale jestesmy w przychodni srednio raz na 10 dni niestety Chyba wolalabym rzadziej tam bywac, nawet jak by miala mala wrzeszczec w czasie wizyty Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 13:14 Aaa i zapomnialam jeszcze napisac o pomysle Utalii wyslania dziecka do dziadkow Niestety mam tego pecha, ze mieszkam z rodzicami... wiec co najwyzej moge mala wyslac do drugiego pokoju ale i tak nic to nie daje bo przylazi i ryczy u nas w pokoju Do drugich tesciow bez naszej eskorty mala nie jezdzi) Juz sobie wyobrazam moje nerwy jak by tam zostala bez nas... nie, nie, to zaden wypoczynek A zreszta, mimo jej wycia i placzu, ktore to doprawadzaja mnie do rozpaczy to ja i tak mam caly czas wrazenie ze spedzam z nia tak malo czasu Ta cholerna praca - wiecie ile bym dala zeby pracowac na pol etatu??? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 12.02.05, 14:03 Hej! Człowiek siada do kompa,żeby sie odstresowac a tu same żale na fujarkę Qrcze to i ja dołożę swoje-pogoda do bani,wyspię to sie chyba dopiero w grobie i to wcale nie z powodu Werki,kasy mi brak jak większości znajomych(ale zaświtała iskierka,że może się to zmieni),znów mam katar a mój Zbyszek własnie wrócił z tygodniowego pobytu w Egipcie i szykuje sie na Teneryfę za dwa tygodnie wrrr...( W kontekście jego ciagłych i w sumie atrakcyjnych wojaży propozycja jaką mi złożył ostatnio żebym może zrezygnowała z pracy bo się męczę (cha! troskliwy się znalazł) no i Werka choruje w żłobku wzbudziła moją agresję. Mimo wszystko wolę się pomęczyc w pracy a nie siedzieć wciąż w domu. A Werka już się tak do chorowania przyzwyczaiła,że przechodzi infekcje bezstresowo No to czarny humor oczywiście-faktycznie ma płyn w uszach w sumie nie dający innych objawów jak tylko katar ale grożący głuchotą No ale przynajmniej wszy nie ma Mam nadzieję...hehe. My urodzin na razie nie wyprawiałyśmy,bo taty nie było ale planujemy jakąś wspólną imprezkę z Wookim Przypomniało mi się a propos chorób-Bioaron może nie podnosi odporności jakoś szczególnie ale faktycznie na apetyt działa Po dwóch tygodniach stosowania Młoda je o niebo lepiej-fajnie Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 12.02.05, 14:25 No to ja też dołożę trochę swoich frustracji... O pogodzie się nie wypowiadam, jaka by nie była, nie mam na nią wpływu. Czekam tylko na wiosnę, żeby jakąś bratnią duszę-mamę poznać ze szkrabem w wieku Leny. Lena zachowuje się książkowo jeżeli chodzi o nastroje dwulatka, więc muszę jakoś przez to przejść, chociaż czasami... pisałam zresztą o tym w ostatnim poście. Ale "fachowość", "terminowość", "punktualność" i podejście tych wszystkich fachowców doprowadza mnie do szału, dlaczego mimo takiej konkurencji nikomu nie zależy na kliencie???? Z Leną cokolwiek pooglądać w sklepach jest mało atrakcyjne. No i jeszcze cały czas ten bałagan i nowa chciana dzidzia we mnie, która da mi znowu szansę "wykazania" się ))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 12.02.05, 15:57 O rany, chyba otworzyłam puszkę Pandory. Ale czasami wyżalić się trzeba. Zuziu, tak z ciekawości, co robi Twój Zbyszek, że tak wojażuje -też turystyka jak mój, wrrrr? Wlaśnie wróciłam ze sklepu meblowego, bo kupowalismy małej tapczanik, a że sonsorowanhy przez moją mamę, to ona miała nadzór. No i się pokłóciłyśmy oczywiście w sklepie. Standard. Ale tapczanik będzie, akurat na 2 urodzinki Trochę mi lepiej. MIłej niedzieli Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 19:11 Wiecie co.. juz chyba wole zeby moj Artur mial taka prace, ze wyjezdza co najwyzej do ... Lublina Chyba by mnie trafilo gdyby on teraz, jak na zewnatrz jest tak zimno i paskudnie, wyjechal sam do Egiptu jak Zbyszek Zuzi... Nie no, chyba bym nie przezyla) Trafilby mnie szlag bez dwoch zdan Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 12.02.05, 19:22 Hehe miałabyś do wyboru-ubić albo sie przyzwyczaić Ja sie wkurzałam kilka pierwszych lat a teraz już się przyzwyczaiłam. Zresztą zwykle jeździ po Polsce,za granicę kilka razy do roku ale w ciekawe miejsca np Cannes,Hiszpania itp. Nie nie pracuje w turystyce tylko w firmie ale jego stanowisko niestety wiąże się z częstymi nieobecnościami Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: luty 2003 12.02.05, 20:03 Heh, ja to nie dość, że wyrodną matką jestem, to i żona paskudną. Gdy ostatnio Zuzia stwierdziła, że są pewne plusy wynikające z nieobecnoiści męża w domu, ja natychmiast zaprzeczyłam: same plusy! Mój wyjeżdża zdecydowanie za rzadko. Kiedyś wyjeżdżał częściej. Nigdy mi to specjalnie nie przeszkazało. Może dlatego, że Konrad nigdy mi nie poamagał w domu, wiec jego wyjazy nie wiązały sie z żadnymi niedogodnościami, były raczej miłymi odmianami, pretekstem do zaproszenia na noc koleżanki, czy zrobienia babskiego wieczoru... No i mam dvd i kompa do wyłącznej dyspozycji. Nikt mie nie truje, że oglądam głupoty, ani nie odgania o swojego "narzędzia pracy". No a poza tym, jak ktos wyjeżża w sprawach zawodowych, to siła wyższa, nie ma się co zrzymać, szkoda nerwow. A propos wyrodnych matek, musze wykorzystac, że moja mama ma ferie i zafundowac sobie dobe bez dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 20:25 Kurde, chyba jakas dziwna jestem... bo ja nie lubie jak Artura nie ma w domu, jak siedzi dluzej w pracy, albo gdzies wyjezdza... Ale my dwa kompy mamy - wiec klotnie o komputer odpadaja A jak by wyjezdzal na sluzbowe wyjazdy to oczywiscie nie mialabym innego wyjscia tylko sie przyzwyczaic... Ale lepiej ze nie wyjezdza, szczegolnie zima do Egiptu Pozdr. Monika & Dominika (20-02-2003) gg1706696 Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 12.02.05, 23:08 Ech, co za nastroje i znowu narzekania na facetow. Ja dla odmiany nie znosze, gdy Robert rusza sie gdzies poza granice Warszawy. Nie dla mnie faceci- marynarze i jezdzacy tirami. Ja bede niedlugo wyrodna matka, bo wyjezdzamy z Robertem do Amsterdamu na 4 dni. To taka niespodzianka z jego strony. Kupil w promocji bilety do Amsterdamu (marzec, akurat w swieta) i Rzymu (w maju). Ja glupia zamiast sie cieszyc, to sie martwie o Ide, czy wytrzyma psychicznie bez nas. I ciagle mam nadzieje, ze sprawa sama sie rozwiaze i moze nie bede musiala jechac. Chyba was nie pocieszylam... Moze jakies spotkanko dla zgnusnialych mam? My juz sie stesknilysmy. Anita Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 12.02.05, 23:19 Mój też często wyjeżdża, czego nie lubię, ale twierdzę, że ma to dużo plusów. Z każdego wyjazdu przywozi coś słodkiego, czego jeszcze nie jedliśmy. A te dni bez siebie pozwalają zatęsknić i docenić........ No i już mi obwieścił, że będzie miał w tym roku sporo delegacji - Pozdrawiam P.S. Dzisiaj upiekłam ciasto i wyszło bardzo dobre. Polecam! Ciasto kruche: 5 łyżek cukru 2 szklanki mąki 1 masło 1 łyżeczka proszku 2 żółtka 1 jajko Zagnieść, połową ciasta wyłożyć tortownicę, lub kwadratową blaszkę. Ugotować budyń na śmietanie 30% (ja pomieszałam 30% z 18%), dodać do gorącego budyniu 1 kg pokrojonych w kostkę jabłek. Rozłożyć krem na cieście i przykryć drugą połową ciasta. Piec w 170st. ok 45 min. -- Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: luty 2003 12.02.05, 23:27 Moj synek w brzuszku wywinal mi numer i sie odwrocil glowa w dol w 39 tc!!! bardzo zadko sie to zdarza podobno,ja sie bardzo ciesze,bo moze uda mi sie urodzic naturalnie.Po tym obrocie sie tak zmeczyl,ze przestal sie ruszac,wiec ja troche spanikowalam i pojechalam na ktg do szpitala,no i sobie polezalam na patologii ciazy,na szczescie jestem juz w domu iczekam na porod naturalny. Szymon zniosl moja nieobecnosc dobrze,zrobil sie jakis dorosly,w piatek zostal u dziadkow na noc i dzis tez nie chcial z nami wracac,wiec druga noc bezdzietna. Z jednej strony fajnie,ale jakos tak pusto. Ja tez nie lubie jak moj maz wyjezdza,nawet jak idzie do pracy na 24h to nie lubie. Macie moze jakies sposoby na przyspieszenie porodu? Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 13.02.05, 12:26 Oj to fajnie Jolu, ze maluch sie przekrecil! A sposby na wywolanie porodu? Jakies sprzatanie, lazenie po schodach, seksik, olej rycynowy.. Ale najlepiej to po prostu poczekac - przyjdzie czas to sie urodzi Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: luty 2003 14.02.05, 11:03 A więc u Jolki lada moment poród i Szymonek będzie miał braciszka, bardzo się cieszymy i pozdrawiamy, a 18 lutego czyli w urodzinki Jagódki będziemy trzymać za Was kciuki! Mamy nadzieję, że Monika dostała już pozytywną odpowiedź i że już pracuje, za Ciebie także trzymamy kciuki. Co do bilansu to planujemy iść w przyszłym tygodniu, Jagoda bardzo lubi swoją lekarkę, tak więc myślę, że nie będzie odstawiać żadnych ceregieli. Jeśli chodzi o BioAron C to faktycznie poprawia znacznie apetyt, co do odporności to nie wiem bo jednocześnie podaję Jagodzie Lymphozil, wydaje mi się, że troszkę pomagają. Jagoda od grudnia nie ma podawanego żadnego antybiotyku... Urodzinki mamy w piątek, ale impreza będzie w sobotę. Na szczęście mogę liczyć na pomoc i ze strony mamy i teściowej jeśli chodzi o kulinaria. Moja córcia także zaczyna przeżywać to wydarzenie, gdy jej zaczęłam opowiadać, o tym, że przyjdą goście, będzie tort, szampan i dwie świeczki... ona z zapałem pytająco dodała "i będzie ksiądz, jak na kolędę?" /po kolędzie także zdmuchiwała świeczki.../ Faktycznie czytając posty można się także zdołować, ale ja się nie daję, u nas dziś spadło dużo śniegu i jest super na dworzu, humor mi dopisuje, luzik... oby tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 14.02.05, 18:22 KOchane - udanych Walentynek Wam życzę. nasze dziecko nam zrobiło prezent i juz wykąpane śpi. A jest 18.15, normalnie nie wiem co zrobić z wieczorem)). Mam nadzieję, ze to nie oznaki kolejnej choroby, bo grypa jelitowa była okropna. My sobie zjedliśmy po czekloadowym serduszku, wypijemy wieczorkiem winko i tyle. Walentynki powinny być latem,a nie w taką breję jak teraz. Kiedy będzie wiosna!!!!!???? Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.02.05, 19:19 Witam w nastroju wcale nie walentynkowym Moj maz zaraz wychodzi znow do pracy Dziecko wyjatkowo przez chwile nie wyje, bo oglada dobranocke, z firmy, w ktorej bylam na rozmowie nie zadzwonili na razie... No swietnie po prostu... Aaa i do tego mala znowu chyba bedzie chora, bo juz kaszle i smarcze No pieknie, jak to mowi Powolniak w moim ulubionym serialu) Propozycja spotkania - wysunieta przez Anite - jak dla mnie super!! jak zwykle zreszta Kiedy i gdzie??? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 witaj nocniku 15.02.05, 11:32 U nas jakby Walentynek nie było... byłam zmęczona całym dniem, a mój mąż był na popołudnie w pracy. Gdy wrócił spałyśmy obydwie. Jesteśmy na dobrej drodze do siusiania na nocnik. Kupa już nie stanowi problemu, młoda zawsze woła, natomiast siusiu - gorzej, bo trochę popuszcza zanim zawoła, a potem dopiero robi na nocnik. Trzymam Jagodę bez pampersów w ciągu dnia, nawet w trakcie południowej drzemki. W sobotę chciałam jej założyc pampersa przed snem i Jagoda zapytała a po co? Więc od tej pory nie zakładamy już pieluch. Fakt, że mam mnóstwo rajstop i majtek do prania wieczorem, czasami mnie krew zalewa, ale się opłaca! I jedno jest pewne, że nie można rezygnować - tak jak kiedyś radziła jogaj. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: witajcie 15.02.05, 12:16 No cóż dawno mnie nie było. Ja chcę wiosnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111 Mam dośc tych pluch, mrozów i chorób!!!!!!!!!!! Mały jest lekko podziębiony, stan podgorączkowy i kaszelek ale ja?? Coś walnęło mnie obuchem w głowę!!!!Ścięło mnie i rzuciło na kolana. Dobrze,że mogę pisac bo nic nie byłabym w stanie powiedziec - ból gardła nie pozwala na nic. Mały nudzi się w domu a ja nie mam siły ruszyc ręką. Przy temp. 39 nie chce się życ. Czy to już może się wreszcie skończyc?? Zimo! Jesteś piękna ,ale wracaj skąd przyszłaś!!! Pozdrawiam i napiszę w lepszych czasach, z lepszym humorem! pozdrawiam Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: witajcie 16.02.05, 12:14 Nie ma nic gorszego niż choroba! Dziś do pracy szłam po kostki w śniegu, padało całą noc, a od rana jeszcze za bardzo nie było odśnieżone, a zresztą idę na skróty. No i nogawki miałam mokre... A co ja miałam napisać? Acha, nasze poranne rozmowy... oto jedna z nich: Jagoda w czasie mycia ząbków: A tatusia nie ma? Ja w czasie mycia ząbków: tatuś śpi - a my nie śpimy? - no, nie, - my już wstałyśmy? - tak - I nie bedziemy spać? - nie, dobra kończymy to mycie - mówię do Jagody i zabieram jej szczotkę, a ona nie chce mi oddać więc pytam - dlaczego mnie nie słuchasz? - bo jestem zła! - za co? - za mięsko! - za jakie mięsko? - za piąte i szóste! - oto co potrafi wymyśleć moja córka, banialuki jakieś... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: witajcie 17.02.05, 11:22 Boże, moje dzieci wyszły na sanki i nie ma ich już jakieś 5 minut, a do mnie wciąż nie dochodzą wrzaski. Całkiem ładnie sie bawią na górce przed domem, jestem w szoku! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: witajcie 17.02.05, 14:46 Dziewczyny, jak urodzinki Waszych maluszków i przyjęcie urodzinowe? my robimy imprezkę w sobotę, a dziś idę do mojego byłego pracodawcy.. tzn. Mc Donald's po kilka, może kilkanaście a może kilkadziesiąt balonów... ale będzie bajka. A Jagoda wciąż woła tego szampana... koniecznie ahoholowego. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Luty 2003 17.02.05, 17:13 Witam. My tez imprezujemy w sobote. Akurat w urodzinki Piotrka. A le robie jeszze dodatkowo imprezke dla mojego taty który dzień później kończy 50. Kochany jest i jakoś tak mi wesoło że robie to również dla Niego. A Piotrreek cały czas jak mu tłumacze że bedzie miał urodzinki i dostanie prezenty to twierdzi że napewno przyjdzie mikołaj i mu da te prezenty. A se wymyślił. A ja chce sie wybrać z koleżanką i naszymi dziećmi na "Kubusia i Hefalumpy." Myśle że wytrzyma tym bardziej że za "Prosiaczkiem i przyjaciółmi" przepada. A po za tym Piotrek jest jak zwykie nieznośny. Ale jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 17.02.05, 18:33 My też imprezujemy w sobotę razem z kuzynem Leny, który kończy 24 lutego 3 latka. Impreza odbędzie się u dziadków, więc jakoś mniej stresów mam. Tym bardziej, że mnie się nic nie chce, jem jak najęta, tylko bym leżała i czytała jakieś pisadła. Ale nie ma tak dobrze jak przy pierwszej ciąży teraz jest Lena i trzeba jakoś funkcjonować. Dzisiaj było pełno śniegu, auta wyglądały jak z bajki. Ulepiłyśmy z Leną wielkiego bałwana, który stoi przed naszym oknem. Lena ma radochę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 18.02.05, 08:21 My kinderbal mamy za tydzień, a jutro mała do babci - a my na weekend do...stadniny koni. Mój mąż rpob tam jakąś impreze integracyjną i się z nim zabieram. pewnie on nei będzie miał specjalnie czasu, ale ja sobie zabieram tonę babskich gazet, będe spała do 10-tej w niedzielę i spróbuję pojeździć na kniu - nigdy jeszcze tego nei robiłam)). Jak się nie beędę odzywała to znaczy, że spadłam i leżę połamana)). poza tym ok, z kataru nic się nie rozwinęło, Marysia ma nową pasję - ciastoline. Lepimy całymi dniami)). Chodzi spać nawet o 18-tej, wstaje o siódmej , ja nie wiem co z czasem robić) Miłego weekendu BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 18.02.05, 08:39 Ależ ciastolina jest wspaniała, polecamy wszystkim mamom. Jagoda dostała na gwiazdkę i po prostu uwielbiała się nią bawić. Jest tylko jeden minus, niestety trzeba z nią siedzieć i pomagać lepić, ale jest to wspaniała zabawa i można sobie przypomnieć lata dzieciństwa. Oczywiście za naszych czasów nie było tak wspaniale kolorowych ciastolin, tylko szarokolorowe plasteliny... no i właśnie dlatego ciastolina jest również spełnieniem naszych dziecięcych marzeń... Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 13:12 Witam jestem tu po raz pierwszy. Też jestem mamą już prawie 2 letniego Arkadiusza. Właśnie w tą sobotę będziemy obchodzić drugie urodziny, razem z dziadkami i bratem i siostrą cioteczną Arka. A dokłądniej mój syn przyszedła na świat 22 lutego 2003r. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 13:59 Witam nową mamę. U nas już nieco zdrowiej, my jesteśmy dawno po urodzinach, pierwsza sobota m=ca. Było sympatycznie, mały uwielbia mojego tatę, więc nawet na chwilę nie dał mu spokoju. Od wielu dni mój syn powtarza wszystkie trudne słowa jak małpa, ale nie jak do tej pory że pojedyncze, ale całe zdania. I całymi zdaniami już mówi. Najbardziej zaskakujące jest to że mówi słowa które dawno temu były powiedziane- kilka m-cy. Rozpoznaje osoby na zdjęciach i używa ich imion mimo że oglądał je raz, a nie zna ich w rzeczywistości. Oto co potrafi mózg naszych dzieci!!! I niestety nie można gotowac obiadu bez niego. w ogóle nic nie można zrobic bez niego, przecież on musi pomóc!!!! Jakie to słodkie!!!!! Pozdrawiam Ania i Wiktor / 07.02.2003/ Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 14:14 Nasz maluszek niestety nie mówi za wiele. Takie najprostsze słowa i zwroty. Ale na zdjęciach też potrafi rozpoznać znajome mu osoby. Uwielbia oglądać filmy z Kubusiem Puchatkiem. Wcześniej zaś przepadał za Teletubies. Muszę kupić castolinę. Jaką polecacie? Odpowiedz Link Zgłoś
jaem Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 15:15 Bardzo sie ciesze, ze Was znalaslam. Jestem mama Emilki(03.02.2003). Mam do Was pytanie odnosnie bilansu 2latka. Na co powinnien zwracac uwage lekarz? Pozrawiam Wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
jaem Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 15:20 Przepraszam za bledy -znalazlam, powinien Odpowiedz Link Zgłoś
ren12 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 16:24 Witam mamy i dzieciaczki.My mamy urodzinki w przyszła sobotę.W związku z tym mam pytanie.Macie może jakieś pyszne i sprawdzone dania,szybkie do przygotowania? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 10:25 Witam cos straszna cisza tu zapadla.... Co do bilansu dwulatka to my dopiero 25 lutego przekonamy sie o co lekarz pyta... Co do jakis fajnych przepisow to to ja ostatnio nawet nie mam czasu normalnego obiadu zrobic Przychodze z pracy taka padnieta, ze nadaje sie tylko do tego, zeby polozyc sie do lozka Na dodatek Dominika po moim wejsciu do mieszkania zaczyna wyc i musze przyznac ze zaczynam miec wszystkiego naprawde dosc Dzis urodziny malej a ja nawet nie mam ochoty nic szczegolnego zrobic w ramach jakiejs malutkiej imprezki Szczerze mowiac to ciesze sie ze nikt nie przychodzi i nie robimy jakis duzych urodzin z masa gasci... Moze w przyszlym roku bedzie lepiej... No spotkala mnie jedna dobra rzecz - zmieniam prace) 14 marca zaczynam pracowac w nowym firmie Ciesze sie bardzo - mniej wiecej tak samo mocno sie boje)) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 19:39 Hej! Monika ucałuj Dominikę w czoło z okazji urodzin) Dla Ciebie tez buziak z okazji wiadomej MI się nie chce nic pisac bo właśnie wróciłam z pracy i ledwo żyję.Pokrótce-życie jak wiadomo jest niesprawiedliwe i Młoda przy mnie szaleje a przy tatuniu jest jak anioł Czyż to nie typowe((? Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 20:14 Dla Dominiki duza buzka A ty, Moniko, badz dzielna w nowej pracy. Oby byla lepsza pod wieloma wzgledami. Ja choruje, a jutro trzeba isc do pracy. Mam nadzieje, ze nie zasne przed komputerem. Bo w weekend pozwolilam sobie na drzemki w czasie snu Idy. Ostatnio Ida ma dni diabelskie przeplatane anielskimi. Myslalam, ze to wplyw dziadkow (na kogos trzeba zwalic), ale w ksiazkach pisza, ze to normalne Staram sie byc cierpliwa. Jakie to trudne! Pociesza mnie fakt, ze coraz lepiej mowi. Ostatnio nawet zaczela zastanawiac sie, czy mowi sie "Pa, pa pociag" czy "Pa, pa pociagu". Wszystkiego dobrego! Anita Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 20:20 No i po weekendzie. A było tak miło i...romantycznie:_)))). Trzeba wracać do szarej codzienności. Ale doładowałam sobie trochę akumulatory. No i już niedługo marzec, a w marcu podobno ma być ciepło. Marze o cieple i słoneczku. Ide spać, bo jestem nieprzytomna - wczoraj zabalowaliśmy tak, że ledwo pamiętam. pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 10:26 Witam wszystkie mamy i lutowiczów. Wszystkim dzieciorom, które mają za sobą 2 urodziny życzę dużo zdrówka i kreatywnych pomysłów oraz urodzin bez tuby ziejącej z tortu ogniem tak jak to miała miejsce na urodzinach mojego dziecka. Standardowo dziadkowie się wykazali nadgorliwością i były takie cuda na kiju oraz sceneria balonowa. Brakowało jedynie żeby z tortu wyskoczył jakiś atrakcyjny dwuletni chłopiec ... Dziewczyny cieszę się bardzo, bo jak czytam wasze posty to nie wiele widzę różnic z tym co mam w domu. Co prawda nie pracuje ale poszłam do szkoły i tez nie mam czasu normalnie funkcjonować. Jeśli chodzi o instytucje taty to u nas jest to po prostu koszmar codzienności...tatuś nie ma czasu ani chęci na nic, wiec czasem zazdroszczę tym których mężowie jadą w delegację ja chętnie bym tego swojego wrzoda wysłała na Kamczatkę bez prawa powrotu Kasy jak nie było tak nie ma, wtajemniczone mamy wiedza, że u nas to jest permanentne spłacanie długów przeszłości. Ja chce się pochwalić , że właśnie w tym miesiącu uwolniłam się od wszystkiego co na mnie ciążyło jestem wolna finansowo. Tak wiec jakiś mały krok do przodu. A Basia no cóż jest normalnym dwulatkiem , sika w pampki, raz jest aniołem raz diabełkiem, przeszła jakoś ostatnio przeziębienie ale obyło się bez lekarza. Generalnie jest fajna ale nadal nic nie mówi konkretnego najlepiej jej wychodzi z nowych hmmmm neologizmów mówić "sioooo". Aha na bilansie nie byłyśmy jeszcze wybieramy się od jakiegoś czasu… Z zabawek i zabaw najwspanialsze są nadal niekonwencjonalne pomysły czyli np. . malowanie po telewizorze, ścianach i komputerze kredkami ściany są bezpieczne jeszcze...no i fajnie jest się wytarzać w śniegu jak pies. Miałam cos jeszcze napisać ale juz mi wyleciało z głowy, nie wiem może mi się przypomni.. a....no juz wiem słuchajcie ja nie mam GG gdzieś mi przepadło po drodze i nie ma . Jak coś się dzieje to piszcie na @ .Chciałam się zapytać czy chodzicie jeszcze do kina w środy ??? Ok. muszę kończyć potwór chce mnie oskalpować Pozdrowienia dla wszystkich Monika i Baśka Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 10:50 Jak miło że Tygrys do nas zawitał, witam także nowe mamy i dzieciaczki. U nas także już po urodzinkach, a petardy /trzy/ w prezencie od cioci także były - szczęście, że pozwoliłam tylko na jedną, bo byśmy się zaczadzili. Ogólnie impreza się udała. Jagoda w siódmym niebie była, każdy przynosił prezenty, ale za to walczyła z kuzynem, który zabierał jej nowe zabawki, płacz, krzyk... ale i radość była. Nie obyło się bez szampana... No ogólnie fajnie było. My na bilans wybieramy się w środę, jeśli nic mi nie wypadnie, myślę, że u każdego lekarza taki bilans wygląda inaczej, zależy od lekarza, ale wiadomo o co chodzi, mierzenie, ważenie, jakieś szczegółowe pytania. Nie wiem czy moja mała taka niekumata czy co, ale już drugi miesiąc trzymam ją bez pampersów i ona ciągle leje w majtki. Niedawno się cieszyłam, że już prawie koniec a tu znowu jak lejek leje i leje. I kupę też robi w majty... mam szczerze dość... wiem ,że jest zima i chyba to zła pora ale jak już zaczęłam ją trzymać bez pampka to chyba lepiej nie wracać do nich... prawda? A ch a , któraś z was pytała o ciastolinę. My miałyśmy jakąś zwykłą z marketu, ale jaka fajna była, super sprawa. Wiadomo, że im droższa tym lepsza... ale na początek zwykła może być. Z tym, że ona dość szybko wysycha i trzeba ją szczelnie trzymać zamkniętą... Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 11:14 Witam. U nas też już po urodzinach. Było fajnie tylko maluszek mój ostatnio jakiś marudny się zrobił. Oczywiście na urodzinach też trochę marudził ale ogólnie było ok. Bilans dwulatka mamy w piątek. Acha na urodziny zamiast tortu zrobiłam ananasowca placek łatwy do zrobienia i pyszny (robiłam go pierwszy raz i wyszedł). Jak by ktoś chciał to dam przepis. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 20:44 Prosimy o przepis ananasowca, pod warunkiem,że nie jest pracochłonny. Widzę,że moje stworzenie nie odbiega od normy, anioł i diabeł w jednej osobie. Czasem zastanawiam się czy jest "zdrowy". pomysły ma przedziwne, jedno mi się tylko czasem udaje. Moje dziecko sprząta po sobie bałagan, nie sam oczywiście, bo szybko się znudzi, ale naprawdę ładnie pomaga. No i nikt lepiej nie wymiesza / rękoma/ mięsa mielonego na kotlety!!!!!!! To dopiero utrapienie!! - wyobrażacie sobie potem mycie rąk!!!???? Pozdrawiam i polecam ciastolinę Play doha Miałam kilku firm, ta jest droga ale naprawdę najlpesza i nie pozostaje tłusta i brzydka plama na podłodze. Pozdrawiam Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 10:11 Nie jest zbyt pracochłonny, ja zrobiłam go w ciągu 1 -1,5 godz. w piątek popołudniu po przyjściu z pracy. ANANASOWIEC Składniki: Biszkopt: - 6 jaj - 1 szklanka mąki pszennej - 3 łyżki mąki ziemniaczanej - 1 szklanka cukru - 6 łyżek oleju - 3 łyżki mleka - 2 łyżeczki proszku do pieczenia Ubić białka na sztywno, dodać cukier, dodawać po żółtku, dosypać mąkę i proszek do pieczenia, ciągle ubijając. Wlać olej i mleko, delikatnie wymieszać. Przełożyć na dużą blaszkę i piec w średniogorącym piekarniku. Kokos: - 5 białek - 1 szklanka cukru pudru - 20 dkg wiórków kokosowych 5 białek ubić na sztywno, dodać jedną szklankę cukru pudru, wsypać wiórki kokosowe - wymieszać,przełożyć na blaszkę wyłożoną dobrze natłuszczonym pergaminem (ewentualnie folią aluminiową). Upiec na złoty kolor. Krem: - 1 duża lub 2 mnejsze puszki ananasów - 1 kostka masła - 5 żółtek - 1 budyń śmietankowy - 5 łyżek cukru Z ananasów odlać sok, uzupełnić wodą do 2 szklanek. Odlać pół szklanki na poncz. Z reszty ugotować budyń: w połowie szklanki soku roztrzepać 5 żółtek i budyń śmietankowy, szklankę soku zagotować dodając 3 łyżki cukru- wlać do gotującego się soku, zagotować mieszając, ostudzić. Masło utrzeć z wystudzonym budyniem, dodać pokrojone w kawałeczki ananasy. Na biszkopt nasączony sokiem z ananasów wyłożyć krem, na to placek kokosowy, delikatnie docisnąć. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 22:44 Rany...strasznie dawno nie pisałam...a nawet (o wstydzie nie zaglądałam)...a jak ostatnim razem zaglądałam to mi posta nie wysłało. Składam spóźnione i nie spóżnione życzenia urodzinowe wszystkim luciakom, z przyległościami. My już po imprezie, którą urządziliśmy w niedzielę, czyli dzień wcześniej. Był prawdziwy "kinderbal". Gości wszystkich ponad 20 osób, w tym 11 dzieci, głównie w wieku zbliżonym...czyli takich już dwulatków, prawie dwulatków i cztery starsze dziewczynki (siostrzenice i bratanice niani Wrroniki), które są jej absolutnie ukochanymi koleżankami :o))))) Całą sobotę siedziałam w kuchni i zajmowałam się twórczością kulinarną, a jeżeli chodzi o słodkości to ciągle jestem nowicjuszem, więc trochę czasu mi to zabrało. Zrobiłam szyszki owsiane, ciasteczka z kleiku ryżowego, wafle z kajmakiem, blok czekoladowy i tort "Tiramisu". Na szczęście z pewną pomocą mojej bratowej. A w tym czasie mój mąż i mój brat wykańczali podłogę w pokoju dziecka, w ramach prezentu urodzinowego...zrobioną dwa lata temu, w ramach spóźnionego prezentu ślubnego, która była dotąd z surowych sosnowych desek. Teraz jest prześliczna, jaśniuteńka, wyszlifowana do nieprawdopodobnej gładkości i pięknie pomalowana matowym lakierem. Z tego powodu podczas imprezy byłam zdecydowanie padnięta i mało przytomna, bo i w sobotę w nocy i jeszcze niedzielę, na dwie godziny przed imprezą, robiłam porządek po tym remoncie...jeszcze w wielu miejscach mam pozostałości "drewnianego" kurzu. Impreza była nadzwyczaj udana, dzieci się wyszalały, Weronika nieprzytomnie szczęśliwa (choć już tydzień wcześniej, jak wspominałam, że będzie miała urodziny i zrobię tort i ciasteczka, to od razu chciała, żebym zaczęła piec). Mieliśmy nawet zrobione specjalne zaproszenia na imprezę, które kilka dni wcześniej dostarczyliśmy dzieciom, takie ze zdjęciem Weroniki i kolorowymi obrazkami :o))) Oprócz ogólnych szaleństw, na ścianie leciały wyświetlane z projektora filmy (Bolek i Lolek oraz Krecik), z przerwami na muzykę, czyli Piosenki Misia i Margolci... A Weronika się teraz dopytuje kiedy znowu będzie "psijęcie i ujodzinki i pjezienty". Na bilans też się wybieramy za jakiś czas...pewnie na samym początku marca....poza tym, że wzrostu mamy ok 84 cm, waga ok. 11,5..to świetnie już mówi, nocnik lekceważy, ale nie całkiem, czyli częściowo już kontroluje, czasem zawoła i czasem coś zrobi, umie założyć buty (choć czasem na niewłaściwe nogi), umie się rozebrać, niektóre rzeczy ubrać...ha i co mnie cieszy nizmiernie, mam powody przypuszczać, że będzie umiała śpiewać. Ma niezłe wyczucie rytmu i powtarza dobrze (rozpoznawalnie) fragmenty melodii. Poza tym...cóż, bywa upiorna, bywa też przesłodka...choć histerii jako takich już nie urządza. Za to dziś doprowadziła mnie do białej gorączki...ściągneła urodzinowe ciasteczko..a potem zrobiła piękne freski na ścianach z "dżemiku", który był nadzieniem do ciastek. Furia mi minęła, kiedy okazało się, że choć ściana zasadniczo nie zmywalna, to jednak, przy pomocy ścierki i wody udało się zatrzeć ślady nieoczekiwanej ekspresji twórczej (poprzednio pomalowała moją szminką, którą gdzieś znalazła, ale już zamalowane, bo zmyć się nie dało :o))). Pozdrawiam wszystkich Ula Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 22:58 Aha...no i zapomniała dodać, że rośnie mi chyba przyszła "święta" (mój mąż mówi, że św. Łucja, ale nie wiem dlaczego ona). Jej stosunek do religii jest zastanawiający, biorąc pod uwagę, że, choć oczywiście chodzimy z nią do kościoła, modlimy się itp., nie jest epatowana religijną symboliką, treściami religijnymi i dalecy jesteśmy (w gruncie rzeczy szkoda) od religijności na codzień. To kiedy widzi kościół, krzyż, święty obrazek, słyszy muzykę religijną, bez pudła rozpoznaje co to jest i domaga się nadzwyczaj stanowczo obejrzenia z bliska, wejścia, modlenia się...na porządku dziennym są "czułe pozdrowienia" typu "ooo, Bozia! Bozia papa, psijdziemy potem" z okna samochodu np...jak przechodzimy obok, nie można nie wstąpić... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 10:07 Co do religii, to moja mała także uwielbia Bozię, zaskakuje mnie coraz to nowymi wierszami i paciorkami o treści religijnej, a to za sprawą mojej bardzo religijnej cioci. Dzięki niej Jagódka wie, że paciorek należy odmówić wieczorem do Bozi, trudne jest mówienie paciorka do krzyżyka, czasami wychodzimy do pokoiku Jagódki, gdzie jest Bozia, bo krzyżyk nie wystarczy. Potrafi się przeżegnać i zmówi całe Aniele Boży, a potem prosi o zdrowie dla całej rodziny... tutaj wymienia całe litania ciocie, babcie itd.. Jeden wierszyk mi się bardzo podoba, nie powiem byłam z niej dumna, gdy mi go wyrecytowała: Ta wysoka wieża woła, chodź Jagódko do kościoła, do kościoła chodzić trzeba, żeby dostać się do nieba. Polecam. Niestety co do muzykalności mojej córki to wdała się za moim mężem i już widać, że słoń nadepnął Jagódce na uszko, ale za to ma dobrą pamięć... po mamusi... Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 14:04 Co jedzą Wasze pociechy w ciągu całago dnia. Mój zaczynając od rana: 1. Mleko+kasza manna+miód 2. Paróweczka gotowana Morliny z serem lub kanapeczka z serkiem Almette lub serek Bakuś lub 2 Danonki rzadko jogurt typu Joguś lub Danonne 3. zupa tą którą i my jadamy na obiad (lub gołąbek) 4. tarte jabłko, musli samo bez mleka 5. Mleko+kasza manna+miód. Pozatym pije w ciągu dnia herbatkę, soczek, kompot. Innych rzeczy przktycznie nie chce wziąć do ust. Jajka np. pod żadną postacią. Drugiego dania też niechce jeść. Owoców innych niż jabłko też nie, czasem zje mandarynkę czy banana ale naprawdę rzadko. POZDROWIENIA Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 17:48 Hej! Chyba na mnie padł 501 post Własnym oczom nie wierzę-otwieram forum a tu TYgrys!! Miło Was widzieć U nas stara bida tzn młopda znów zasmarkana i wciąż tak samo upierdliwa CO do jedzenia to ogólnie nie je dużo i bardzo mało rzeczy lubi a najbardziej kocha jajka.Dzień bez jaja to dzień stracony.No i rosół-przy nim zapomina o dietach i potrafi zjeść porcję drwala Beataas- u nas to mniej więcej tak-rano zawsze butla z Humaną,potem zwykle posiłki żłobkowe zjadane w zależności od menu i humoru.Po powrocie często zupa albo serek,owoce itp. na kolację jajko,tost z żółtym serem,jakaś kanapka z dżemem.Poija herbatę z cytryną soki i mleko zwykłe krowie koniecznie z lodówki:- ) W weekendy na śniadania parówki,kanapki. Z obiadowych rzeczy makarony (spaghetti uwielbia) ziemniaki,kotlety z kurczaka.Nie je absolutnie żadnych wędlin.I tyle Spadam do pracy papa Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 18:46 jak juz Tygrys napisal to chyba jakies swieto)))) My nie jestesmy lepsi czasmi na 100 postow 1 jest nasz, ale mam nadzieje,ze mnie zrozumiecie. W parcy pracy mam mnostwo, wracam dodomciu i nadrabiam straciony czas ze szkrabami, tak wygladaj moje popoludniam. Wieczorami jestem gospodynia domowa pelan geba, po takich ekstremalnych zajeciach brak mi sil by siasc i cos skrobnac. Ostatnio mierzylam Nadie, ma ponad 83 cm i 10 kg, czyli jej tempo rosniecia jest ok, gdzies wyczytalam, ze powinno to byc 2 kg i 12 cm, i u nas jest ksiazkowo. Nadia swietnei sie z nami komunikuje i zaczyna juz zaskawiwac swoimi stwierdzeniami i odzywkami, wczoraj np.powiedziala, ze pojdziemy na policje!?! Nie mam pojecia skad sie jej to wzielo, czesto tez mowi, ze pojdziemy do kosciolka sie pomodlic ?????? W kosciele bylismy raz na jej chrzcinach, moze opiekunka ja tak indoktrynuje Poza tym jak wiekszosc luciakow, Nadia z zamilowaniem maniaka leje w pieluchy, mimo wielu prob tesciowej, a tak dobzre jej zyczylam. Uwielbia sie bawic z dziecmi starszymi, a nie znosi dzieci mlodszych, o czym sie przekonuje czesto Daniel i male dzieci w przedszkolu "silownianym". Od miesiaca tak mamy, potrafi uderzyc, popchnac, zabiera zabawki, to raczej do moje Nadii nie pasuje, bo z drugiej strony jest bardzo wrazliwa, delikatna, wielu rzeczy sie boi. Pieknie spiewa, teraz na topie sa kolysanki i piosenki serialowe, te ostatnie dzieki mamusi. Za tydzien mamy urodziny i zwali mi sie cala rodzinka, nei mam czasu na wymyslanie menu i zakupy, ale musze sie zebrac, bo czasu coraz mniej. Myslalam tez o kinderbalu ale jakos nie jestem przekonana no i tez nie mam pomyslu gdzie. Posilki u nas sa unormowane, pierwsza butla z mlekiem, ale ostatnio coraz mniej, potem paroweczki, jajko, kanapki, ok 11 deser i tu owoce, serki. O 13 talerz zupki, drugie danie po 17, a na kolacje kanapki, kaszka. Nadia je zupelnie wszystko, oprocz takich rzeczy oczywistych ja grzyby itp. A Daniel, moja mlodsza latorosl, swobodnie raczkuje, pewnei siedzi i stoi,a za tydzien pewnie bedzie sie przemieszczal przy meblach, bo juz ma zakusy, ale jeszce nozki sie gibia. Ma dosc silna alergie nie tylko na mleko krowie, wykluczylismy juz tak wiele rzeczy, ze dalam sobie spokoj, poczekam do roczku i zrobie badania krwi. Uciekam, bo mlodziez wzywa. Monika gratuluje zmiany pracy!! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 20:22 Wyciągam na wierzch, bo zaraz spadniemy na drugą stronę((. Czy Was też tak dobija ta zimowa chlapa? Mnie dobija jeszcze głód, bo jestem na głodówce ( razem z fionną głodujemy)), a mój mąsz właśnie wcina chrupiącą bułeczke i kabanosika. Wrrr. W niedzielę kinderbal, będzie trochę dzieciaczków. jakoś mi się nei chce przygotowywać tego wszystkiego, szczególnie, że to koniec miesiąca i wysupłuję resztki kasy No ale jak urodzinki to urodzinki. Piszcie, piszcie leniwce Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 20:25 Najlepsze zyczenia urodzinowe dla Łukasza Akurat date jego urodzin pamietam:- ) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 22:09 Dzięki Monika. Ja pamietam tylko date urodzin Nadii I Werki bo to dzien po moich imieninach. Ale z całego serca zycze wszstkim byłym i przyszłym jubilatom żeby byli wzystkiegoi naj...naj...naj... U na imprezki jako takiej nie było, wpadła rodzina najbliżza, ja jakos nie mam siły ani ochoty na imprezki (dacie wiarę? ja!), chyba rzeczywiscie pogoda mnie przygnębia. Może po feriach zrobimy wreszcie imprezkę łukaszowo-werkowa... U nas w zasadzie nic nowego, wybuchy złosci na porzadku dziennym, rosnie mi drugi trudny charakterek. Ucieczka na Biegun wydaje sie coraz lepzym rozwiazaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 07:59 Agata - Ty nie mialas ochoty na imprezke?? o rany, to juz faktycznie ta pogoda Cie przygnebila( My imprezki moze zaczniemy robic jak sie przeprowadzimy... bo tu, u rodzicow, zupelnie nie mam ochoty nic robic.. Zuzia pisała, ze Werka jest aniolkiem przy tacie.. moja Dominika jest aniolkiem przy dziadkach... Oni mowia, ze przez czas kiedy ja jestem w pracy to ona nawet raz nie zaplacze... jak jest spiaca, to idzie SAMA polozyc sie na lozku - ewentualnie wystarczy zeby dziadek przeczytal jej 1 ksiazeczke... Jak ja wchodze do mieszkania to zaczyna wyc... i wyje do samego poznego wieczora (ostatnio kladzie sie o 23-24...). Pomysl z biegunem wydaje sie byc idealny Dzieki dziewczyny za gratulacje w zwiazku z praca... musze przyznac, ze troche sie bojetu pracowalam 5,5 roku, wszystko znam, wszystkich znam i strach przed nowym jest dosc spory... No ale coz, raz sie zyje Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 09:40 leze w domciu na chorobowym, umieram ale jestem przeszczesliwa bo leze sama, sniadanie w lozeczku i nikt nie przeszkadza, a zaraz sie zdrzemne. Musze to wykorzystac, bo jutro maz nie bedzie tak laskawy jak opiekunka. Relacja opiekujacego a dzieci u nas w domu wyglada tak: ja mam super lagodnie, wlasciwie to nic nie robie, opiekunka tez nic wielekiego, bo 2 dzieci to pryszcz, a tatus z dwojka na godzinke to wyzwanie i to niedopuszcalne!!!!!!!!!! Nadia jest nawet grzeczna ostatnio, potwierdzam jeszcze raz, ze argumenty wytlumaczone na spokojnie dzialaja, a prosby, krzyki, klaps nie. Bylismy wczoraj na bilansie, zgodnie z moimi oczekiwaniami lekarz mnie nie powalil, wizyta roznila sie sie jedynie zajrzaniem w zeby i stwierdzeniem ilosci sztuk, ocena poprawnosci chodzenia i zapisaniem, ze Nadia ma wzgledna niedowage. I to wszytsko, moze powinnam zmienic lekarza czy we wszystkich przychodniach panstwowych tak jest. Tez mi sie nie chce wiezyc, ze Agacie sie nie chce robic impezki, moze to wreszcie sygnal dla nas, ciaglych gosci. Jak juz wspominalam myslalm o pomysle z kinderbalem, ale mam ciagle cos innego na glowie i ciagle brak czasu na wyszukanie i decyzje. Monika pochwal sie choc troszke ta nowa praca. Jogaj pewnie juz urodzila, a Jowie gratuluje kresek, kolejna podwojna mama! PO cichu i niesmialo powiem, ze moglybysmy jakies spotkanko warszawskie zorganizowac, jakbysmy juz teraz ustalily termin po wielkanocy, to male sa saznse, ze ktos nie bedzie juz mogl Agata przesylam Ci reszte mojego optymizmu do zycia. POzdrawiam tez reszte dziewczyn, ktore pojawialo sie tak samo rzadko jak ja Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 10:36 Ja dzis tez w domu bo rano bylysmy na bilansie - wazenie, mierzenie, troche pytań co dziecko umie robic, takie normalne badanie stetoskopem, ogladnięcie plecków pod kątem skrzywień kręgosłupa i to wszystko w zasadzie... Oczywiscie Dominika, ktora w domu gada jak najeta, pielegniarce nie chciala powiedziec nic, nic nie chciala pokazac, no generalnie pani uwierzyla mi na slowo, ze dziecko mowi i potrafi np pokazac oko Zw wzrostem Dominika jest w 25 centylu, z waga w 10 No gruba to ona nie jest A nowa praca? Tez bede pracowac w cetrali firmy ubezpieczeniowej, tyle ze zmieniam troche rodzaj ubezpieczeń - bo do tej pory zajmowalam sie ubezpieczeniami grupowymi, a teraz bede indywidualnymi. Wiec jezeli ktoras z was ma indywidualna polise na zycie w Allianz to jest duza szansa ze kiedys do mnie trafi Zmieniam tez hale na maly - maksymalnie 4 osobowy - pokoj!! i z tego ciesze sie ogromnie!! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 23:00 Dzięki Kinga za gratulacje, ale właśnie dzisiaj się dowiedziałam, że pęcherzyk jest pusty. W poniedziałek idę na zabieg. Czyli nie jest to takie proste jak wydawało mi się miesiąc temu. I dlatego nie mogę oderwać od Leny wzroku, że tak mi się udała... Na bilansie byliśmy we wtorek, nic mnie nie zaskoczyło, nie lubię tej pani doktor więc byłam przygotowana na nijakość. Lena miała się przejść w gołych stópkach po podłodze, ale było tyle piachu, ze szła na palcach, a pani doktor z uśmiechem machnęła ręką i powiedziała, że wszystkie dzieci chodzą na palcach. Takie było jej sprawdzenie jak Lena chodzi....... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 23:02 A, Leny waga: 13,3 wzrost 87cm. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.02.05, 11:40 Jowa, tak mi przykro. Ale zobaczysz, jeszcze bedziesz miała druga Lenkę albo syneczka)) Ja mam dzisiaj obronę pracy dypomowej, na podylomowych studiach, kótreskończyłam ponad rok temu, alejakoś nei mogłam się zebrać do napisania pracy. Teraz przed Bożym Narodzeniem się w końcu zabrałam i zlożyłam moje wypociny. I wczoraj dostałam informację, że dzisiaj mam obronę. Ścięło mnie z nóg. Nie umiem NIC, bo trudno w jedną noc powtórzyć dwa lata materiału zdziennikarstwa. idę na betona i boję się jak glupia. Dziewczyny, trzymajcie kciuki. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.02.05, 14:58 Jowa - bardzo mi przykro ze tak wyszlo Ale juz teraz trzymam kciuki, za nastepne dwoe kreski na tescie tym razem takie bezproblemowe dwie kreski No i trzymam kciuki za Kubare - daj znac jak poszla obrona!! Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.02.05, 22:34 Witam dziewczyny no i wszystkich jubilatów! MY urodzinki mieliśmy tak dawno,że prawie zapomniałam ,że to jeszcze luty. Wiktor mierzy wg lekarza 91 cm / wg mnie maks. 89cm/ Waga się zgadza 11,7kg. Ostatnio apetyt mu dopisuje i trochę się zaokrąglił więc napewno waży teraz więcej. Widzę że trafiłam pracowników Allianz, ja mam tam ubezpieczony dom i mieszkanie. Napiszcie jak wyglądają fundusze inwestycyjne? czy to się w ogóle opłaca. Mam 2.5 tys. syna, których nie chcemy wydawac - zresztą dziadkowie sprawdzają nas byśmy nie ruszyli tej kasy. Jowa, przykro mi,że tak się skończyło. Głowa do góry masz Lenę więc będzie i drugie - bez obaw. A swoją drogą ciekawe co z Jogaj, pewnie urodziła, ale czy jest już w domu , no i co się urodziło?! Jak my wszytkie mam dośc już zimy, marzy mi się cieplutka wiosna. A tak czuję się ciąśgle przygnębiona. Pozdrawiam Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.02.05, 11:31 Też melduję że jesteśmy po piątkowym bilansie. Ważenie, mierzenie, chodzenie na bosaka, sprawdzenie jąderek i stulejki i tyle. Wyniki: waga: 11,3 kg (10 centyl), wzrost 88 cm (50 centyl). Zalecenia - mamy Arkowi obciągać stulejkę w czasie kompieli. POZDROWIENIA Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.03.05, 13:24 Ale się zrobiło bilansowo, to my też się przyłączamy i informujemy, że Jagoda ma 12 kilo żywej wagi i 88 cm miary, ponadto komplet 20 ząbków, tak więc wszystko jest ok. A my jesteśmy bardzo zadowolone, szczęśliwe, bo nie było tak strasznie... Ostatnio w sobotę miałyśmy również wizytę u nefrologa i następną mamy dopiero w maju... wygląda na to, że leczenie nefrologiczne nie będzie tak bardzo konieczne, tym bardziej, że mocz od ok. roku mamy jałowy. Naszym celem na najbliższe miesiące jest odstawienie pampersów, które kosztują nas majątek, ale nauka jest marna, już pisałam, że moja córunia woła, a tu masz... częściej nie woła niż woła... ale nie dajemy za wygraną!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.03.05, 16:16 Urodzilam Od 21 lezalam na patologii ciazy,najpierw mialam czekac na akcje porodowa jednak moje szanse na porod naturalny byly okreslane jako zerowe,ale na szczescie w srode lekarz podjal decyzje o cc bez akcji porodowej,no i w czwartek mnie pocieli. 24.02 o 9.50 urodzil sie Tymon 3400 i 55,dobrze,ze bylo cc,bo byl niezle zawinety pepowina. Jestesmy juz w domu,ale ciagle sie czuje jakby mnie czolg przejechal. Poza tym Tymon ma ropne potowki i walczymy,zeby sie nie rozsialy,do tego anytboiyk doustnie. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Gratulacje:-) 03.03.05, 20:56 Gratulacje Jolu! Posmyraj Tymka w piętke od Dominiki A u nas dzis Dominika po raz pierwszy przyszla z obrazeniami ze zlobka - znaczy sie ma na reku odbity caly garnitur zebow kolegi ze zlobka... I to nie tylko czerwony slad na skorze, ale pozdzierana skore Niezle ja chapnal Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 08:14 Gratulacje od Arka i od mnie. A dla wszystkich pozdrowienia. My niestety cały tydzień coś bardzo marudzimy. Z tego też powodu Arek idzie dzisiaj do lekarza (trochę kaszle, katar). Niestety często łąpie zapalenie uszu i musimy się wybrać do lekarza ponieważ to już tygodniowe marudzenie za długo trwa i niestety chyba źle wróży. Zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 08:16 Wielkie gratulacje dla Joli, oj będzie miał Szymek fajnie, braciszek to super sprawa... I wielkie brawa dla walecznej Dominiki, tylko, że jestem trochę zszokowana, że takie akcje się dzieją w przedszkolu. Ależ coś się puściutko zrobiło na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Gratul6e:-) 04.03.05, 08:56 Jola gratulujemy serdecznie, zyczymy samych radosci i duzo spokoju w pierwszych miesiacach Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 11:16 Gratuluje, nie ma to jak urodzeni 24 lutego Hehe, Kinga, w przedszkolach to się różne dziwne rzeczy dzieją, jak dwie matki czasem nie są w stanie upilnować dwójki dzieci, to co dopiero mówić o paniach pilnujących całej grupy! Wookie już tyle razy miał garnitur zębów Jeremiego w różnych dziwnych miejscach, że lepiej nie mówić. U nas nic ciekawego, Wookie miewa lepze i gorsze dni, tych gorszych zdecydowanie wiecej, albo po prostu bardziej dają ię we znaki. Potrafi być łodki jak ciacho z karmelem i upierdliwy jak... jak nie wiem co Klawiatura znowu mi nawala, więc kończe. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 12:12 Dołączam sie do gratulacji!! Życzę samych wspaniałych chwil Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Gratul6e:-) 04.03.05, 08:56 Jola gratulujemy serdecznie, zyczymy samych radosci i duzo spokoju w pierwszych miesiacach Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 06.03.05, 12:14 No nareszcie Jolu!! Już masz to za sobą. Piękny synek o pięknym i niespotykanym imieniu - będzie indywidualistą. Życzymy Ci spokoju, oby dał Ci spac w nocy i cudnie się chował. Ciekawe co na to Szymon? ma kolegę do zabawy. Jeszcze raz gratuluję i nie marwcie się mamy pogryzionych dzieci, Wiktor po kilku m=-cach sam zaczął gryźc kolegów, a czasem nawet siebie. No cóż to żłobek. Pozdrawiam Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 19:14 Jola - super. Ucałuj Tymonka)) o slicznym imieniu. Wiecie co, tydzień miałam zepsutego kompa, siadłam sobie z herbatka, myślałam, że czytania nagodzinę, a tu pustki. A fe)) Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:22 My rowniez przylaczamy sie do gratulacji! Teraz chlopow a chlopow w domu Coraz czesciej z mezem rozmawiamy o drugim dziecku, co to bedzie? Ale ja chyba wezme sie najpierw za swoje zdrowie. W sobote mialam takie bole serca, ze sie mocno przestraszylam. I caly weekend raczej przespany i przysypany. Na moim osiedlu snieg po kostki. Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:25 My rowniez przylaczamy sie gratulacji! Teraz chlopow a chlopow w domu! Z mezem coraz czesciej rozmawiamy o drugim dziecku, co to bedzie? Ale najpierw musze sie wziac za swoje zdrowie. W sobote mialam takie bole serca, ze az sie przestraszylam. Weekend wiec przespany i przysypany. U nas na osiedlu snieg po kostki. Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:26 No prosze, jak nie pisalam, to teraz gazeta zlosliwie wstawia mi dwa posty. Dzieki temu moglam pocwiczyc pamiec krotkotrwala, he, he Anita Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 08.03.05, 08:19 Faktycznie pustki się zrobiły, jakoś smutno tutaj i gdyby nie narodziny Tymonka to z pewnością na forum nadal pozostałoby pusto... dziewczyny do klawiatur, tylko już!!! Moja Jagoda jest cudowna, ale jedno co mnie doprowadza do szału to fakt, że pomimo ciągłego trzymania w majteczkach nie woła na nocnik. W sobotę mnie szlag trafiał bo do za piętnaście dwunasta Jagódka zrobiła siusiu w majtki siedem razy, w tym dwa razy usiadła na nocnik, ale w rajstopach... paranoja. Jedno tylko mnie cieszy, że czasami zawoła, a pampersów prawie nie zużywamy - tylko na noc i na spacer, a Jagódka nawet do spania w dzień nie chce ubierać pampka. Wtedy zazwyczaj zrobi na nocnik. A tak poza tym klapa... może wiosną będzie lepiej... Pozdrawiamy Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 08.03.05, 13:23 Przeczytalam tekst Jagody i przypomnialo mi sie, co Ida powiedziala wczoraj: "Zboczona jestem, ide do pokoiku" i poszla sie polozyc. Natomiast przy stole jedzac ciastko z cukrem-pudrem, powiedziala: "Mamo, ubrudzilam sie maka". Ida przewaznie jest milczaca, jak to mamy z towarzystwa warszawskiego zdazyly zauwazyc, i w ogole sprawia wrazenie nie mowiacej, dlatego wprawia w oslupienie doroslych, jak w koncu odezwie sie na forum. My omijamy nocnik wielkim lukiem i czekamy na wiosne. Idzie zddecydowanie bardziej podoba sie nakladka na sedes niz nocnik, ktory traktuje jak mebel. Na tym polu zueplnie bez sukcesu, bo tez nie pilujemy jej w tej kwestii. Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: powiedzonka 08.03.05, 15:58 jeśli chodzi o powiedzonka, to Marysia czasami nasrozśmiesza do łez, szczególnie jak samasię bawi i gada do siebie. Nie jestem w stanie przytoczyć,ale wczoraj mneirozśmieszyła, a tatusia nawet wzruszyła, bo kiedy wychodził do pracy, strasznie się speszył. Marysia stała w progu, Wojtek wybiega, a ona z wyrzutem: no wiesz tatuiu, a buźki Majysi? Wpjtke ja wycałował i idzie, a ona: a piątecka tatusiu? ( zawsze przybyjają piątke)) Właśnie wróciłyśmy z "kujek", czyli z placu zabaw w centrum handlowym, bo stwierdziłam, że koejny dzień wdomu i wyskocze oknem. A wyjść na spacer się nie da, taka kurzawa.Mam nadzieję, że mała się czyms nie zaraziła, wirusy szaleją;- (( Jutro w kocu idziemy na bilans dwulatka. Zważą mojego słonika, aż się boje(( Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: powiedzonka 08.03.05, 16:29 Witam! Czuję sie wywołana do odpowiedzi Z tym ze nic ciekawego sie nie dzieje Młoda jak zawsze upiorna-nawet nie będę próbować pisać jaka jest kochana bo i tak nikt nie uwierzy Owszem zrobiła się przytulińska i całuśna ale po chwili przypomina sobie,że to nie jej styl hehe. pomalutku się rozgaduje ale nie bardzo-prawdopodobnie z powodu płuny w uszach bo przytępia jej słuch niestety.Jestesmy swieżo po wizycie w instytucie słuchu gdzie dowiedziałam sie,że jak jej przez miesiąc nie zejdzie to zapisujemy się na zabieg założenia drenów.Na pewno jej nie zejdzie bo niby z jakiej racji skoro jest juz tyle czasu No więc zaczynam sie psychicznie szykowaćZobaczymy jak to będzie. Co do nocnika to Werka woła sisi sciąga majtki i sama nocnik przynosi tylko najczęściej po fakcie niestety. Ale coraz częściej daje sie coś tam złapać więc liczę że może wiosną zabierzemy sie do odzwyczajania już na dobre. Przez te pieluchy to z torbami pojde zwłaszcza,że w żłobku wychodzi bardzo dużo W czwartek idziemy na bilans,napiszę co ciekawego.Wg pomiaró żłobkowych waży 13400 i ma 94cm.zobaczymy czy to prawda Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: powiedzonka 08.03.05, 22:19 O rany, Werka jest 10 cm wyzsza od mojej Dominiki!! Niezle U nas znowu chorobsko jakies - mala tydzien chodzila do zlobka Katar po pas, jakis kaszel, dzis doszla temperatura Mam nadzieje, ze jak juz sie kiedys tam zrobi cieplo to i choroby przestana nas nekac.. Co do mowienia to Dominika codziennie mowi jakies nowe slowo, ale widze, ze daleko jej do co niektorych dzieciorow Ostatnio hitem jest: patrz tatus, patrz I tak dlugo to krzyczy az sie tata zainteresuje. A poza tym jest czasami przymilna i fajoska, a czasami przypomina sobie ze mozna rogi pokazac - zupelnie jak Werka. Na koniec chialam sie tylko zapytac, gdzie sie podziala Edyta i Ola???? Edyta - dol juz zakopalas?? Mam nadzieje, ze tak! Napisz co tam u was! No i Fionna moze by sie odezwala?? Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 09.03.05, 14:22 Witam. Troche się u nas dziąło w ubiegłym tygodniu wiec nie zaglądałam. Najpierw wielgachne gratulacje dla Joli - podoba mi sie imie Tymon, naprawde, takie silne i męskie. MY w zeszłym tygodniu zapisaliśmy sie do przedszkola. Czyli od września Piotrek startuje w nowę role. Ale podobało mu sie bardzo i nawet chciał zostać więc licze w duchu na sukces. I byliśmy jeszcze na konsultacji u kardiologa. Na szczęście po wnikliwych badaniach niczego niepokojącego nie zauważono. Piotrek ogólnie jest niemożliwy. Mam ochote uciekać od niego gdzie pierz rośni. Zrobił sie naprawde zmierzły i płaczliwy przeokropnie. Byle sprawa powoduje morze łez i walenie łapami w co popadnie.( Głową już nie wlali chociaż tyle dobrze) JA mam ciągle guza na tej mojej piersi i po ostatnich badaniach lekarka zaleciła mi go usunąć, ale cały czas się wacham. A po za tym zima nas nie opuszcza i chyba dlatego mi tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 09.03.05, 18:47 Lena raz anioł, a raz diabeł. Przy przebieraniu i ubieraniu to się muszę tyle nagadać czasami, że aż mam w gardle sucho. I zaczyna już wymyślać i kombinować - "Nie pozwala mama to idę zapytać taty" - na razie śmiesznie bo robi to przy mnie. Z mową Leny coraz lepiej, układa fajnie zdania i można już się z nią w miarę dogadać, mówi coraz wyraźniej. U nas sypie codziennie śnieg jest pięknie. Codziennie chodzimy na sanki. Kubara może się umówimy na sobotę??, a może jakieś mamy trójmiejskie się dopiszą na spotkanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 09.03.05, 20:24 Jowa, chętnie baaaaardzo, ale na przyszłą, bo teraz brat przyjeżdża z cókami. Ja po bilansie, jestem trochę dobita waga 14,5 kg przy 90 cm. Wszystko na 90 centylu(((( Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003 10.03.05, 09:29 U mojego Arka teraz na razie nastały dobre dnia, ostatnio okazało się że wychodziły mu górne zęby trzonowe i dłatego niestety był "strasznie upierdliwy" ale na razie wszystko ok. My na całe szczęście nie chorujemy. Niestety mój syn niewiele mówi. Pozdrowienia dla wszystkich mam i ich pociesz. Pytanie do <b>Anguski3</b> jak udało Ci się zapisać dziecko do przedszkola od września. U nas chcą aby dziecko miało skończone 3 lata (dlatego też od września planujemy żłobek a dopiero od przyszłego roku przedszkole ponieważ oboje z mężem pracujemy a babcie mają już małego dosyć). Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 10.03.05, 14:28 Jeden dzień nie miałam w pracy internetu i tak ciężko mi z tym było... chyba jest to moje uzależnienie nr. 1! Ale za to dziś mam troszkę do poczytania, wprawdzie aż tak ogromnie dużo tego nie ma, ale fajno poczytać. Jeśli chodzi o przedszkole to u nas w niektórych przyjmują nawet dwulatki i np. kolega Jagódki lutniak już chodzi do takowego. Aguska, jeśli masz dużego tego guzka i jest niezłośliwy to usuń go jak najprędzej, nie wiadomo co może jeszcze się z tego zrobić. To naprawdę straszne, że tworzą się takie różne rzeczy i potem nie wiadomo co się może stać. Jeśli chodzi o mnie to bym usunęła, ale na pewno to trudna decyzja, którą musisz podjąć. Powodzenia. Uwielbiam czytać teksty dzieciaków i mam manię zapisywania wszystkiego, dlatego zamieszczam tutaj parę takich tekścików mojej córki, i jak macie czas to także wpisujcie je tutaj, bo nieźle można się pośmiać. Oto kilka wczorajszych: - a będziesz grzeczna to ci dam loda… - do mamy - weź mnie z klamerek… - do mamy leżąc na rozrzuconych klamerkach - ty jesteś agentka… - do mamy - uwolń mnie… - na nasze: podciągnij mi majtki… - mój zwierzaku!!! – do mamy - opiekuj mnie… - do mamy prośba, żeby ją trzymać, bo spadnie z fotela. Dialog z mamą czyli mięsko c.d.: - przepraszam mamusiu, - za co? - za mięsko… - za jakie? - za czerwone… Dialog z babcią: - jesteś chola? - tak, - masz kaszel? - tak, - i kichasz? Cały dzień śpiewa sobie: „hej, hej, hej, dzisiaj będzie dzień…” No to b y było na tyle i apeluję do niektórych e-mam - Edytki, fionny, fringilli... zaglądajcie do nas częściej!!!! Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.03.05, 17:35 Witam wszystkich po dłuższej nieobecności, ale ostatnio na forum zaglądam co kilka dni i nie zawsze mam nastrój żeby pisać. Oczywiście ogroooomne gratulacje dla Joli i Tymonka :o)))) My jeszcze przed bilansem, ale według moich ostatnich pomiarów Weronika ma ok. 85 cm i nie waży 12 kg. Za to jest bardzo sprawna fizycznie, ma już ładnie wysklepione stopy, poprawnie chodzi i ma zeza :o(((( Znaczy, okulista nas nie minie. A że sama mam wadę wzroku za późno wykrytą to nie popuszczę. A no i ma 20 ślicznych ząbków :o)))) Paple bez przerwy, czasem zapisuję, ale na luźnych kartkach, i chwilowo nie wiem gdzie są. W każdym razie póki co szykuje się na umysł ścisły...jej logika czasem mnie powala, bo jest nie-dziecięca... Tez przymierzamy się do przedszkola, w jednym już leży zgłoszenie, ale szanse są niewielkie, w trzech innych wytypowanych składam w kwietniu (bo wtedy są przyjęcia)...mam nadzieję, że gdzieś się załapie, acz chciałabym do konkretnego (tego pierwszego), ale tam szanse są w przyszłym roku :o((( Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.03.05, 18:23 Dzis byl ostatni dzien w starej pracy... musze sie wam przyznac, ze ciezko mi bylo cos powiedziec na takim pozegnalnym spotkaniu, bo niewiele mi brakowalo, zeby sie poplakac ze wzruszenia Dostalam piekne prezenty, bukiet kwiatow, no i w ogole bylo mi baaaardzo milo Nawet nie przypuszczalam, ze tak mocno jestem emocjonalnie zwiazana z ludzmi, z ktorymi pracowalam No i od poniedzialku nowa firma Trzymajcie kciuki, zebym szybko znalazla swoje miejsce Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.03.05, 19:30 A u nas jakiś wirus. Lena wczoraj obudziła się z gorączką 39st. Siedzimy w domu i marudzimy. Przy okazji montują nam meble kuchenne już prawie tydzień i czuję jak wrzody na żołądku mi rosną........ Albo ja mam takiego pecha do fachowców, albo to jest normalka. Podoba mi się ta zima, ale czekam już na wiosnę, szykuję się na jakieś solarium, myślę o nowej fryzurze, oglądam kwieciste marynarki, kolorowe bluzki )))))))) Kubara, to co w następną sobotę?? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.03.05, 15:29 Witam. Z tym przedszkolem to bardzo prosta sprawa. Na samym naszym osiedlu są cztery i przyjmują wszedzie dzieci od 2,5 roku wiec akurat wypada nam na wrzesień. Po za tym spytali ale tylko tak pro forma czy potrafi już sam zawołać na nocnik i sam jeść. Powiedziełam że z jedzieniem to raczej gorsza sprawa, że trzeba mu pomagać, ale panie stwierdziły, ze zawsze pomagaja takim maluszką. A że sprawy pampersów już za nami to tym lepiej. Chociaż to też nie był by jakis większy problem. A co do guzka to narazie sie zastanawiam. Biore leki które mają go zacząć zmniejszać. Za miesiać sprawdzie czy skutkują, chociaż ja czuje sie po nich fatalnie, naokrągło bym spała. Ciągle nie mamy czasu wybrać sie na bilans dwulatka ale 11 kilo to chyba wszystko. Piotrek też czasem fajne teksty zasunie. Dzisiaj np. tato mu mówi "odejdz od kuchenki bo pryska olej z patelni i cie poparzy". A Piotrek "Nie rozumiem co ty do mnie mówisz?" Piotrek za dużo gada żeby to wszystko spamiętać. I dobrze. Niech mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 09:42 Witam! U nas w Gdyni jest pięknie, znowu pada śnieg. Niestety my z Leną możemy popatrzeć tylko przez okno. Lena dostała wczoraj antybiotyk i kisimy się w domu. Teraz mąż wyjeżdża na tydzień w delegację, więc czeka mnie cały tydzień w czterech ścianach, buuuuuuuuuu Też rozglądam się za przedszkolem dla Leny. Na razie myślę o 4 czterech godz. do południa, a potem jak znajdę jakąś pracę, to na cały dzień. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 13:25 Witam! A mój Wiktor nadal będzie chodzic do żłoba. Zal;iczy najstarszą grupę. Mam blisko, więc nie będę nic robic na siłę. Co do powiedzonek. to Wiktor ostatnio w nich celuje. Nie wymawia "R" a bardzo lubi wołac HURA, więc zawsze się uśmiecham, gdy to słyszę. Lubi oglądac bajki, ostatnio na topie jest Bodzio mały Helikopter, wchodzimy do żłobka, pani mówi do niego Cześc Wiktor, a mój syn obrażony mówi do niej : Jestem Bodzio - mało nie zwaliło mnie to z nóg. Następnego dnia moje dziecko też w żłobku krzyknęło do pani A ja kocham Oliwkę - koleżankę żłobkową. No cóż rasowy facet. Często drażni mnie gdy do dziecka mówi się że ma siusiaka i kiedyś wyjaśniłam synowi, że to jest penis. No cóż nie czekałam długo na reakcję syna. Zaledwie kilka dni później też wchodząc do grupy w żłobku Wiktor zadowolony podchodzi do pani i mówi: Mam penisa. Pani mało nie parsknęła ale zapytała się gdzie go ma. Wiktor na to pokazał jej ...... pupę. Takich tekstów będziemy miec więcej bo Wiktor jak małpka robi i powtarza wszystko, a przy tym jest taki słodki. Ale bez obawy upierdliwości też mu nie brak, a ataki histerii sąsiadów stawiają na nogi. Kochane są te nasze maluchy, sama rozkosz i coraz bardziej samodzielne. Wczoraj przywieźli do Wiktora pokoju rozkładany fotel. Wyjaśniłam mu że będzie to jego nowe łóżeczko. Wieczorem więc postanowiłam go już na nim położyc i nigdy nie przypuszczałabym ,że mój " cycek - synuś " wytrzyma w nim do 5 .00. Dopiero wtedy przebudził się i przyszedł się do mnie przytulic. Spał sam w pokoju, po raz pierwszy! Aż mnie serce zakuło,że jest taki samodzielny i żal mi tego...... Nie są to już istotki od nas uzależnione, ale coraz bardziej poszukują siebie. Tylko czy będziemy potrafili to zaakceptowac!? i mam pytanko. czy któraś z Was ma dziecko które koślawi pięty i chodzi jak kaczuszka. Czy są na to jakieś cwiczenia - same obuwie ortopedyczne nie wystarcza. Pozdrawiam Ania i Wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 18:54 Jowa- koniecznie w przyszłą sobotę)). Mam nadzieję, że dziewczyny będa zdrowe, bo Marysia tez chora. najpierw rozłożył się mój mąż, potem ja - nie pamiętam, żebym była taka chora, gardło mnie bolało niesamowicie. A tu człowiek się nie położy bo natychmiast mały potwór przychodzi poskakać po brzuchu)). Marysia na koniec tez dostała wysokiej gorącki, oczwywiście na weekend, żeby rodzicie musieli wzywac lekarza prywatnie)), ale to już standard. Na szczęścle jeden dzień wysokiej gorączki i dzisiaj już znacznie lepiej. Mam nadzieję, że antybiotyk okaże się niepotrzebny. Podobno od srody wiosna, wierzycie? Ja już nie mam wiary, naprawdę. Wydaje mi się, ze zima będzie już zawsze. Widze, że szykuje nam sie od września cały rój małych przedszkolaków. Ja na razie jeszcze o tym nie myśle. Babcia chetna do opieki, dziadek idzie na emeryturę, a ja się wybieram na studia i zastanawiam się nad dziennymi)). Na razie idę łyknąć antybiotyk i popić syropik. Swoją droge tak pochorować we trójke, to można zbankrutowac.Na leki dla całej rodzinki prawie 200 zł mi poszło(( Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.03.05, 08:24 Uśmiałam się czytając Wasze posty..i teksty dzieciaków. I właśnie dlatego jestem za zapisywaniem wszystkiego, żeby potem móc się pośmiać. Ale Wiktor przebija wszystkie rekordy - Wiktor czy Bodzio? Na razie kończę, papa. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.03.05, 13:51 Witam. Piotrek od kilku dni chodzi z wielkanocnym koszyczkiem i drewnianymi pisankami. Ogląda ciagle "Maleństwo i przyjaciele" gdzie też jest o pisankach i wczoraj rano mówi tak "Ide z kosyckiem do kościółka piświecić jajecka i zdrówko dla Palusia i Mamy i Baby" Babcia mu tłymaczyła dzień wsześniej co sie robi w kościele i chyba załapał. Tyle że chce już iść. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 07:56 Witam Podnosze średnią postową i pisze Sądząc po waszych wpisach Baśka jest małym spaślakiem ona waży chyba wiecej niż 13 kg a wzrostu ma 89cm. Szczegóły poznam jak pójde na bilans. Pieluchy nadal są najlepszą formą wyłapywania wszytskiego co produkuje wielki brzuch mojego dziecka. Mówi jakieś poszczególne słowa jest nieznośna, grozi palcem i mówi siooo...poza tym to chyba generalnie nie ma najlepszego ostatnio humoru zresztą podobnie jak i ja. Z lubością ogląda przygody Kubusia Puchatka i zaczyna śpiewać kołysanki. Jedzenie hmmmmm....moim zdaniem mogłaby odżywac sie jedynie jakimiś śmieciami czyli bułki, ciastka, na kilometr wyczuwa słodycze wiec przejscie z nią przez sklep wymaga niezłego zmysłu organizacyjnego poza tym to kicha...ja padam na pysk a ona szaleje... Jeśli chodzi o edukacje katolicką to wieczorem mówi amen i papa boziu a w kościele jest "ksiąc" Pozdrawiam wszystkich serdecznie... Kinga jeśli zagladasz na forum to w odpowiedzi na Twoje pytanie: Zrób co chcesz... oddaj, wyrzuć, wszystko jedno...mnie narazie nie bedzie potrzebny głęboki wózek. Całuski pa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 08:12 Dziewczyny, oaszaleję(((. Sziedzimy w domu już 6 dni, mała kaszle, ja ciagne drugi antybiotyk, bo mam cholerne zapalenie krtani i ledwo gadam. Mała jest taka marudna, że ręce opadają, czemu się nie dziwię, bo mama nagle ciągle leży i nie chce się z nią bawić i nic wymyślać. Kasy brak, zima jak była tak jest i wszystko do d..... To tyle. Małej się wyżalić nie moge to przynajmniej Wam)). Tygryniu, miło Cię słyszeć. Moje dziecko waży 14 więc się nie przejmuj - mam większe słoniatko w domu. Tylko problem, ze ona mało je, a brzuch jak u piwosza. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 22:44 Tygrynio na forum zagladam, co prawda rzadko pisze ale wmiare regularnie czytuje. Brak czasu i dwojka dzieci mam nadzieje, ze choc troszke mnie tlumacza. Jezeli nie jest Ci potrzebny wozek, to prosze pozwol zrobic mi z niego zacny uzytek. chcialabym zabrac go i ofiarowac dla domu samtnych matek z dziecmi. Tam na pewno przyniesie niekwestionowana radosc i sluzyc bedzie pewnie niejednemu dziecku. W ten latwy sposob bedziemy mialy obydwie wozek z glowy. Zreszta za wozek serdecznie Ci dziekuje, bo sie na prawde przydal. Daniel to juz duzy chlopak, najchetniej jezdzi w spacerowce Nadii, wszystko musi widziec, gondoli nie uzywamy juz od 2 m-cy. U nas stara bieda, Nadia jest troche upiorna, obraza sie wszystko, potrafi histeryzowac z byle powodu i jet kompletnie oporna na nauke wolania siusiu. Przepraszam male sprostowanie, wola, a po fakcie. Jedyne co mnie cieszy, to, ze w miare ladnie je, jest strasznie milo przytulinska i naprawde fajnie sie rozgadala. Koncze bo to dla mnie srodek nocki, Daniel wstaje grubo pzred 6 i jest wtedy baaardzo towarzyski))))) Kubara i inne chorowitki zycze duzo zdrowka. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.03.05, 10:04 Kinga ja nie wiem ja Ty znajdujesz czas na prace jeszcze My juz wychodzimy na spacery i to mnie ratuje,bo Tymon poza spacerami wisialby tylko na cycu,nawet smoczek nie pomaga,a po spacerze spi jeszcze troche w domu. Wiec wczoraj mimo padajacego deszczu wybralam sie na spacer. Szymon na razie zachwycony bratem,caluje go,asystuje przy wszystkich zmianach pieluchy i kapielach,poza tym czasem kochany,a czasem ....... brak slow. No wlasnie skonczyla sie bajka i musze isc. Zamiescilam zdjecia na Zobaczcie moich chlopakow. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 17.03.05, 20:45 Jolu. Jakich masz pięknych synków)) Aż zazdrość bierze Jowita - chyba ze spotkania nici. Moja mała nadal pociągająco - kaszlaca. A Lenka, jak zdrówko? Dziewczyny, ale wiosna idzie, po świętach to juz może w groniedamsko - męskim, z honorowym gościem Tymonkiem? Zapraszam jak zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 17.03.05, 22:04 No nie Basia,Jowita musicie sie w koncu Wy wybrac do nas!!! Po swietach czekamy na Was. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 18.03.05, 09:40 Ok)). Nie mogę się doczekać)) Odpowiedz Link Zgłoś
ola2811 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 13:36 Witam, jestem tu poraz pierwszy mój syneczek przyszedł na świat 9 luteg 2003 r., w 2 dni po urodzinach mojego męża. Teraz mamy podwójne święto w lutym. 2 latka to świetny wiek ))) Pozdrawiam mamusie rówieśników OLA Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 14:26 Witam. Nową mamę z synkiem również, a jak ma na imie Twoje dziecie? Byliśmy na bilansie. Waga 11.800 super ale i tak jesteśmy w 10 centylu. Wzrost 85 cm jesteśmy w 25 centylu. A po za tym całkiem normalnie tylko zgrys od tego dojenia palucha troszeczke nierówny. Ale w tym wypadkku pretensje Piotrek może mieć tylko do siebie Dziewczyny wiosna idze)))) I to coraz wiekszymi krokami My chyba 21 pójdzeimy utopić marzanne)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 15:48 Witam w deszczowy dzien, znam tylko jedna osobe na tym forum, ktora lubi taka pogode, brr brr Urwalam sie zpracy, bo opiekunka poszla do szkoly, dzieci spia, miod malina taka cisza w domu, ze ho, zatem pierszwe co zrobilam to saidlam do kompa by nadrobic zaleglosci forumowe) U nas caly tydzien zasikany, maz sie wkurzyl, na Nadia, ze taka oporna na nocnikowanie i bidula teraz chodzi bez pieluchy. Piore codziennie jej rzeczy, ale przyznam szczerze i po cichu, ze na Nadii przestalo robic wrazenie, ze ma mokre spodnie. Wyglada to tak, ze sika i dalej sie bawi, absolutnie jej to zwisa czy ma mokro, sucho, zimno czy cieplo. I co dalej? Jak juz zaczelismy to kontynuowac czy odroczyc nocnikowanie, a moze ona jeszcze nie jest gotowa, a moze cos tam jest nie tak. Boziu doslownie sie zakrecilam! Nawet jak rano poadzimy ja na nocnik zaraz po obudzeniu, gdzie normalnie kazdy robi to co mu po nocy sie uzbieralo, to potrafi siedziec pol godziny na nocniku, zrobic kapke, klaskac z radoscia i cieszyc sie, ze nocnik spiewa na jej siusiu i zaraz idzie w kat i leje do konca w spodnie. Zlosnica czy ma jakies leki. A moze tydzien to za malo, by cos moznabylo stwierdzic??? Mamuski, ktorym udal sie ten trudny proceder, odezwijcie sie! pzdr Kinga mama Nadii i Daniela Trochę Nadii I trochę Daniela Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 15:51 zapomnialam dodac Jogaj, dla mnie najgorszy byl pierwszy miesiac, pozniej juz tylko jest latwiej. Jak Ci sie Tymek ureguluje z karmieniem, bedzie dobrze. U mnie sie uspokoilo jak Daniel nauczyl sie ssac smoka, a przyuczalam go na sile, wczesniej nawet spacery nie wchodzily w gre, bo co 15 min domagal sie cycusia. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 19:16 Hehe, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale ja NAPRAWDE LUBIE taka pogodę! Jak sie budze i widze niebo szczelnie zasnute chmurami, bez szans na przejasnienie, od razu mi sie humor poprawia. No a poza tym czuc wiosnę! Nie przeszkadza mi, że kapie mi na głowę, ważne, że jest ciepło! Nie ma mrozu, ani wiatru... Hura. I wczoraj była pierwsza wiosenna burza. Tak jak cięzko było mi sie wygrzebac z domu podczas ładnych ale mroźnych dni, dziś bez marudzenia wyszlismy na spacer pełni nowej energii. Niestety jutro ma się ochłodzić I jakieś przejasnienia zapowiadają. Kinga, nie przejmuj się, Wookie tez nie chce używac nocnika, wkurza sie jak sie go puszcze bez pieluchy i ciagle przypominam o nocniku. Ostatnio doszło do tego, ze sam mi przynosi pieluche i każe sobie zakładać. Cóż, czekamy cierpliwie co bęzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 22:14 Witam stare i nowe mamy! No cóż dzięki Bogu większośc z nas ma problem z nocnikiem. Nie jestem sama. Mały nie chce za nic w świecie zdjąc pieluchy, a raczej usiąśc na nocniku, chociaż w żłobku, gó..arz woła! W domu nocnik zarasta kurzem. Czekam już na tę wiosnę by małego puszczac z gołą pupą tak długo aż się przyzwyczai.A wiosna choc się już ją czuje idzie powolutku. Na razie deszcz. Lubię deszcz, ale gdybym nie musiała bioegac do żłobka i do pracy. To taka pościelowa pogoda. Jogaj zazdroszczę Ci malucha, musi byc słodki. Ale nie wiem czy się jeszcze zdecyduję. Dopiero teraz zaczynam odsypiac po 2 latach. To samobójstwo. No cóż idą święta, a ja bez nastroju i porządku. Na razie oklejam małemu szyby na wiosnę z bocianem i zającem. Pozdrawiam Ania. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.03.05, 08:17 Jogaj gratulacje, zazdroszczę, podziwiam i życzę duuużo siły. Ja czasami jak Lena ma "kiepski" humor to mi się odechciewa drugiego dziecka. Kubara, szkoda, że się nie spotkamy. Ale na spotkanie u Jogaj bardzo chętnie się stawię. My też siedziałyśmy prawie cały tydzień SAME w domu, Lena z antybiotykiem, a ja u kresu wytrzymałości......... Mój mąż był cały tydzień w delegacji, ale dzisiaj gdzieś zabierze Lenę, a ja mam wolne. Wczoraj z Leną robiłyśmy wyklejanki z kolorowego papieru samoprzylepnego. Fajna zabawa była. Z nauką sikania na nocnik czekam z utęsknieniem do cieplejszych dni. Planuję zwinąć dywany i konkretnie "walczyć" Zobaczymy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.03.05, 13:27 Witam Widzę,że pomału wszystkie walczymy z pieluchami U nas jest w miarę ok,tzn Werka ma połowiczne sukcesy. Jak zrobi siku na nocnik to kupę w majtki jak kupę na nocnik to dla równowagi nasika na podłogę A poważnie coraz częsciej trafia do nocnika.Nawet mnie momentami zadziwia np dzis byłam zajęta w kuchni i nawet nie zauważyłam kiedy sama wzięła nocnik,załatwiła co trzeba i przyniosła do mnie wołając brawo nocnik z kupką) Tak więc mam nadzieję ze jakoś to pójdzie.Najważniejsze,ze chętnie siada tylko się jeszcze czesto nie wyrabia żeby zdążyć. Mnie dobił zupełnie dzisiejszy śnieg-ktoś już zupełnie zwariował Jednego dnia plus dziesiec a drugiego zero-obłęd No nic trzeba byc dobrej myśli... Pozdri korzystając ze młoda śpi idę powyżywac sie kulinarnie Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.03.05, 17:26 U nas ncnikowania ciag dalszy, zaczynam w2idziec swiatelko w tunelu, zdarza sie Nadii zrobic siku do nocnika ze dwa razy dziennie, ale tylko wtedy gdy ja sami posadzimy. Niestety nie wola i nie zamierza Za tydzien swieta, ja to sie zasprzatanie nie biore, bo jak zwykle jedziemy do rodzicow, mam nadzieje, ze tym razem odbeda sie bez konfliktow typu: pouczanie mamy przez babcie jak ma wychowywac dzieci:-000000 Uciekam, zainsalowalismy skypa i bede plotkowac z kuzynka z Niemiec... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.03.05, 19:33 Lena właśnie śpi, po wygłupach z wujkiem, który nas dzisiaj odwiedził. Pewnie się za chwilę obudzi i będziemy mieli dłuuuuuuugi wieczór. Jak tam przygotowania do Świąt?? Ja też nie sprzątam i przygotowania prawie żadne (upiekę tylko jakieś ciasto), jedziemy do rodziców. I jakoś duchowo też nie czuję Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 08:07 Bo jak tu czuć duchowo Jowita, jak za oknem śnieg. Czy to się nigdy nei skończy? Wczoraj rozpoczęłam nieco spóxniona edukację kościelną marysi. Wybraliśmy sięcałą rodzinka do kościoła, Marysia dumnie machała palemką. Jajpierw jej się podobało, potem się po prostu znudziła, chociaż i tak poszliśmy na dziecinną masze trwającą max 30 min. I w chwili ciszy Marysia na nasz cały malutki kościółekpowiedziała co myśli: Bozia jest be, ksionc jest be, idziemy do domku)) I nie było dyskusji. Ja się za porzadki jakoś zabrać nie mogę, bo ciągle jestem chora - mam od dwóch tygodnistraszny kaszel, skońzyłam brać drugi antybiotyk i poprawy nie widać. Dzisiaj znowu idę do lekarza. Nie pamiętam, żebym była kiedyś tak chora(. Trudno, najwyżej będzie syf na święta. Plany kulinarne mam duże, zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam przepis na super nadziewane mięsko na zimno, w sam raz na świateczne śniadanie. naprawdę rewelacja, jak któraś by chciałą zabłysnąć, to moge podać. Ide uczyć dzieciaki w rzedszkolu, co to jest "cat", a co to jest "dog". Uff, a nie chce mi się maksymalnie. pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 08:24 Witajcie kobietki jak widzę pomalutku zaczyna się wiosenny nastrój. My robiliśmy wiosenne porządki w sobotę, tylko zostały mi okna do umycia, Jagoda była chora i nie za bardzo mogłam to zrobić. Dopiero jutro zaprowadzę ją do mojej mamy to pomyję okienka. Jeśli chodzi o siku to u nas non stop to samo. Myślę, że za wcześnie zaczeliśmy i niestety już chyba z 3 miesiące trwa nauka sikania Jagody. Tzn. trzymam ją bez pampersów, ona nieraz znakomicie i przez cały dzień woła, a nieraz leje gdzie popadnie. Może za bardzo się do tego przykładałam, oczywiście ja a nie Jagoda... ale już zaoszczędziliśmy na pampkach i do nich nie wrócimy, do sukcesów należy to, że Jagoda nie sika w nocy i popołudniowych drzemkach, choć ma pieluchę wybudza się, ja ją nasadzam na nocnik i śpi dalej. Ale w dzień bywa różnie. Nieraz to już nie mogę kiedy kolejny raz jej powtarzam żeby wołała, a ona na mnie z krzykiem: nie będę wołała, będę sikała!!! I już z góry mam odpowiedź na pytanie dlaczego? moja córka jest cholernie złośliwa i często leje na złość. Ale mam dla Was dobrą wiadomość warto próbować - lutowy kolega Jagody, Igorek w cztery dni zapomniało o pampersach, tzn. Jego mama widząc, że my walczymy z pampkami również zaczęła go trzymać w samych majtkach i chłopak zaczął od razu wołać! nawet już mu się nie zdarza... pomimo tego, że mało mówi, wbrew tezie, że jeżeli dziecko mało mówi to z pewnością trudniej mu będzie się oduczyć. Jagoda klepie jak najęta i ciągle leje w majty... Pozdrawiam agata i jagoda ! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 09:08 Basiu, Ty się nie pytaj czy ktoś chce przepis, tylko podawaj. Każdy sprawdzony przepis jest na wagę złota. Ja właśnie ostatnio siedzę i wyszukuję różnych wymyślnych przepisów i jeść mi się cały czas chce, a d...a rośnie. Ale od dzisiaj do piątku postanowiłam trochę popościć. Ogłosiłam wczoraj mężowi, żeby nie oczekiwał w tym tygodniu pysznych obiadków Dzisiaj mamy piękne słońce, śniegu coraz mniej, garderoba wiosenna przejrzana. (Dwie torby przygotowane do komisu Leny i moje. Po co to trzymać tyle tych łachów??) Dzisiaj idziemy na dwór, koniec kiszenia! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 13:39 Basiu odbierasz pocztę gazetową? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 22:55 Ho, ho, ho, ale mialam czytania Normalnie na dwa kubki z kawa Widze, ze temat pieluch i sikania po nogach dominuje. U nas pod tym wzgledem kompletna kleska... Dominika nawet po fakcie nie wola, ja jestem prawie caly dzien poza domem, dziadek, ktory opiekuje sie mala jak jest chora i nie chodzi do zlobka, nie jest wlasciwa osoba do pilnowania sikania na nocnik.. no kleska na calej linii Do tego Dominika non stop przeziebiona - od dzis znow nie chodzi do zlobka (w zezlym tygodniu byla 4 dni po 2 tygodniowej przerwie) - ty razme placze, ze ja gardlo boli... Dzieki Bogu to nie angina i obylo sie bez antybiotykow. Do tego mam dosc mieszkania z rodzicami, na kredyt na razie nie mozemy sie decydowac, pogoda jest paskudna, no chyba jakis przedwiosenny dol mnie lapie Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 23:34 U nas po staremu. Wygladamy wiosny, bo u nas w domu jak zwykle lodownia. Weekendy ciagle przesypiam, liczac na to, ze jak sie obudze, zobacze zielona trawke. Monika, napisz, jak w nowej pracy. KOniecznie! Gratuluje Tymka, lepiej pozno niz wcale)))) Ja czuje przez skore, ze nasze drugie dziecko to bedzie chlopak. Oczywiscie mowie o daaaalekiej przyszlosci. Bylam u kardiologa i okazalo sie, ze serducho zdrowe, tylko oslabione po chorobie i moglo bolec. Teraz biore magnez i musialam odstawic cole. To straszne Ida mowi jak najeta i wymadrza sie. Ostatnio wzielam ja na rece i udawalysmy latanie. Powiedzialam, ze jest jak Maja, a ona na to "Nie, bo nie ma mam skrzydelkow". Ma zbyt logiczny umysl. Anita Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 09:07 nie wiem, ale ja także jakoś wewnętrznie czuję, że drugie moje dziecko to będzie chłopak... no i rzecz jasna też w dalekiej przyszłości... Myślę, że nasze dzieciaki właśnie teraz są najbardziej rozkoszne, choć zaczyna się okres buntu. Jagoda rozbraja mnie tekstami typu... jaki ładny księzic! no popatrzcie! Ten księżyc dostrzega o godzinie 16.30 co ja w życiu bym nawet w niebo nie spojrzała, a co dopiero ujrzała księżyc. A potem idąc z nami drogą wpatrywała się w ten księżyc krzycząc - on idzie ze mną! on idzie ze mną! Albo... nie idziemy tam, bo tam bardzo wieje powietrze... ale świeci słoneczko... o, tu jest cień. No i normą jest zasypianie z pacierzem, a także tekstem: dobranoc mamusiu, dobranoc tatusiu, dobranoc księżycu. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 09:34 Księżyc u Leny też wywołuje fale uśmiechów i okrzyków, kto jest wtedy w domu musi koniecznie zobaczyć księżyc i się nim zachwycić. Gada coraz więcej, czym zaskukuje swoje dzwoniące babcie. A najbardziej nas rozbraja jak wstaje rano z rozwichrzoną fryzurą (a włosów ma dużo) i z radością mówi "cześć", a jak to jest 6:15 rano, to jest trochę mało śmiesznie ) Pozdrawiam Czy któraś z Was ma sprawdzony - pyszny przepis na paschę, zabieram się do jej zrobienia, ale przepisów jest tyle, że nie wiem który wybrać. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 11:03 Dziewczyny, proszę Was. Nie jestem dobrą kucharką... a wręcz przeciwnie... tzn. nie mam nigdy nastroju do gotowania. Proszę zamieście parę sprawdzonych przepisów, np. na to nadziewane mięsko! Chętnie bym coś przyrządziła, coś dobrego, święta spędzamy u rodziców, ale... mogłabym czymś ich zaskoczyć... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 11:05 nie wiem, gdzieś mi posta wcięło, o czym to ja pisałam... ? acha, kobietki proszę o fajowe przepisy na święta!!! agata Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 15:02 U mojego Arka też klęska na całej linii jeśli chodzi o sprawy nocnikowe (na codzień pracuję mały jest z babciami niestety nie chce im się go wysadzać na nocnik). Ja po pracy próbuję ale niestety to nic nie daje. Nawet jak założę mu tetrę to po ssikaniu się w nią to mu to nie przeszkadza, na moje pytanie chcesz siusiu odpowiada,że nie za chwilę sprawdzam tetrę a tam mokro). Więc chyba musimy czekać do wiosny. Jeśli chodzi o sprawdzone przepisy to bardzo polecam SAŁATKĘ Z KURCZAKA (ale gdy już będą świeże warzywa): Na dużym półmisku układamy warstwami: liście sałaty poszarpane 4 ugotowane udka z kurczaka cebula pokrojona w kostkę ogórek kiszony pokrojony w plaster na pół jajka ugotowane pokrojone w kostkę ogórek konserwowy plaster na pół rzodkiewka pokrojona w plasterki pomidor plaster na pół Każdą warstwę solimy i pieprzymy. Całość przed podaniem polewamy sesem (majonez+śmietana+musztarda). Sałatka SUPER. Spróbujcie. POZDROWIENIA Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 20:28 No to podaję przepis na mięsko: SCHAB ZE ŚLIWKAMI FASZEROWANY POLEDWICĄ potrzebujemy: schab wieprzopwy ( dość gruby) polędwiczkę wieprzową, też grubą o mniej więcej tej samej długości co schab suszone śliwki kalifornijskie rodzynki, czosnek, majeranek, vegetę, pieprz czarny, miód przygotowanie: Polędwiczkę nabijamy na długi ostry nóż i robimy w niej kieszonkę - ale tak, bo nie przeciąć Przygotowujemy śliwki - w każdą ze śliwek wkładamy pół ząbka czosnku. Śliwki wpychamy w środekpolędwiczki, potem kilka rodzynek i znowy śliwkę i tak na przemian aż cała kieszonka się wypełni. Obsypujemy polędwiczkę pieprzem - ma być czarna!!!!, zawijamy ściśle w folię aluminiową i zamrażamy - musi zamarznąć na kość, bo inaczej nie wsadzimy jej do schabu. W schabie robimy identyczną kieszonkę( albo rękaw jak to inni zwą), wsuwamy w środek zmrożoną polędwice, nacieramy schab porzadnie vegetą, obsypujemy majerankiem - ma być czarne). Wkładamy do wyłożonej aluminiową folią prostokątnej formy, po wierzchu polewamy miodem;zawijamy folię tak żeby schab był przykryty. Pieczemy ok 2 godzin. Pycha)) Uch, ale się głodna zrobiłam. Jowa, poczty gazetowiej generalnie nie odbieram, ale już zaglądam)) Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 23:07 Basiu jaki pyszny przepis, jak ja uwielbiam schab ze śliwką, a tu jeszcze polędwiczka i ten czosnek... Pycha. Lena właśnie zasnęła z misiem. Koleżanki straszyły: śpij z nią, śpij, potem do osiemnastki będziesz z nią spała. A Lena po przyjeździe ze Słowenii, z racji tej, że mamy wąskie łóżko, śpi całą noc w łóżeczku i mało tego, ostatnio jak mąż był w delegacji i chciałam, żeby spała ze mną, to ona szła do łóżeczka, buuu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.03.05, 10:15 Oj naprawdę ten przepis jest bomba, też zabieram się za pieczenie, a sałatkę także zrobie, przynajmniej się postaram. Jagódka śpi z nami, z racji takiej, że mamy mało szczelne okna szczególnie u niej w pokoiku, zobaczymy czy uda się bezproblemowo ją ulokować w łóżeczku, tak jak Lenkę, ale znając moje dziecko to się nie uda tak łatwo, a łóżko nasze jest przeogromne, więc zawsze troje się zmieści. Dziś myję okna, nie cierpię bo są stare i brzydkie, ale niestety jest to mieszkanie wynajęte więc... nic tylko działać. Jagoda u babci, nadal nocnik ją parzy, teraz robi na kibelek, woła lecz jak popuści, byle do wiosny... Pozdrawiam Wszystkie dzieciaczki i ich e-mamusie.. Z racji tego, że wiosenka zawitała zachęcam do zamieszczania zdjęć dzieciaków na Zobaczcie! Przywołuję do porządku czytające mamy, klikać co słychać. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.03.05, 17:10 U nas wszyscy chorzy, Daniel zmarzl na basenie w zeszla niedziele, nie wiem jak ale zlapal zmiany w oskrzelach i uszach, no i bierzemy antybiotyk. Nadia jkos sie trzyma, walczymy tylko z gilem i goraczka, ale w srodku czysto. Ja tez zeby nie byc gorsza znowu sobie choruje, szefowa dzis spojrzala na mnie znaczaco, bo to moje trzecie chorowanie w ciagu 1,5 m-ca. Dobrze, ze teraz swieta, to sie zdaze wykurowac a na L4 bede tylko 1 dzien. Przez ostatnie 5 lat chorowalam mniej niz teraz. Chyba musze popracowac nad odpornoscia. I teraz nie wiem czy sie cieszyc czy smucic, ale na swieta zostajemy sami w domu:-0000 Po tygodniu nocnikowania, brak sukcesow spektakularnych, nawet ostatnie dni Nadia chodzi w pieluchach, bo przy takiej chorobie nie chce jej dodatkowo stresowac. A Nadia niestety do tych wrazliwych nalezy, jak chodzila bez pieluchy zauwazylismy, ze po krzyknieciu na nia od razu sikala w majtki, tak jakby ze strachu. Az mam wyrzuty sumienia i teraz jej wszystko jeszcze spokojniej tlumacze. Najmodniejszym tekstem Nadii jest "Trzeba kupic", jak widzicie dla mojej corci nie rzeczy niemozliwych. Na widok rozpuszczonego balwanka na balkonie, i tlumaczeniu ze sie rozpuscil, stwierdzila, ze snieg tez trzeba kupic Jowa 6.15 to bardzo przyzwoita godzinka do wstawania, nie grzeszylabym na Twoim miejscu Daniel od miesiaca wstaje z urocza minka do brojenia miedzy 4 a 5 i to jest juz frustrujace. Chcialabym jeszcze korzystajac z okazji, zlozyc najserdeczniejsze zyczenia swiateczne, duuuzo zdrowka, ciepla rodzinnego no i baaardzo mokrego dyngusa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.03.05, 18:41 Kingha - z odpornościowych preparatów bardzo polecam Ci Padmę - to sa zioła tybetńskie, możesz tez dawać Nadii jedną dziennie. Mnie poleciła nasza pediatra i naprawdę Marysia poważnie nie choruje - już chyba rok nie brałyśmy antybiotyku ( odpukać w niemalowane). My też z Wojtkiem bierzemy. A życzeń nie skłądam, bo jeszcze zajrzę. Ruszcie się trochę do klawiatur dziewczyny)) BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.03.05, 12:42 Ja także składam Wam wszystkiego najlepszego na święta i słońca bo poszło sobie gdzieś... przynajmniej u nas w Koninie... Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.03.05, 22:43 Kochane mamy i dzieciaczki spokojnych swiat i duzo milosci. Wiosna temu sprzyja U nas teraz szalona mgla. Mam nadzieje, ze jutro ze swieconka pojdziemy w sloncu. Ida juz cieszy sie na sama mysl, ze bedziemy mogli jezdzic rowerami. Opowiada wszystkim o rowerach, kasku i foteliku, ale w sklepie nie dala sobie dzisiaj przymierzyc kasku. Wszystko fajne w teorii Jeszcze raz wszystkiego dobrego! Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 09:30 KOchane - wesołych, słonecznych i zdrowych świąt. Mokrego dyngusa no i żeby zajączek do wszystkich zapukał. Idę pichcić dalej i stroić koszyczek, bo mała z wrażenia już nie może - tylko jaja sświęcić i jaja święcić - słyszę od szóstej rano)) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 10:48 No, u nas mgła cały czas robi nieasamowity nastrój. Jak mieszkałam z rodzicami, mój tata mawiał w takie dni, że Pałac Kultury ukradli - nasze okna wychodziły właśnie na PKiN, jak nie było go widać, oznaczało to naprawdę duże zamglenie, ale zdarzało się to rzadko, w końcu Warszawa to nie Londyn. Ja też nie mogę się doczekać kiedy zainaugurujemy sezon rowerowy. W zeszłyam roku Wookie był niekłopotliwym pasażerem, nie robił awantur i pogodził się z koniecznością noszenia kasku. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Ja w ogóle uwielbiam jeżdzić na rowerze, kiedyś byłam zapaloną rowerzystką, w każdy prawie weekend jeździłam na naprawdę długie wycieczki: 80-120 km dziennnie to była dla nas norma. Tego mi najbardziej brakowało jak się urodziła Natala: drastycznie ograniczyłam dystanse, a przede wszystkim trasy, bo z dzieckiem przeciez nie będę jeździć po szosie. Na szczęście mamy blisko Las Kabacki, a on poszatkowany jest ścieżkami jak szachownica, przez pół dnia można nie wyjeżdżać z lasu. Życzę wszystkim zdrowych i spokojnych świąt. Mokrego dyngusa i miłej atmosfery. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 14:18 Witam i ja Schab wg Kubary w piekarniku obok wlasnorecznie zrobionego pasztetu, zostalo tylko troche sprzatania i moge swietowac W domu mam maly szpital - maz chory, Dominika nie doleczona, ja tez troche przeziebiona, tak wiec swieta spedzimy w domowych pieleszach Wszystkim zycze cieplych, rodzinnych swiat! niech te 2 nastepne dni przyniosa wam duuuuzo radosci Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 09:53 Witam poświątecznie, zleciało... troszkę jestem zawiedziona bo nie było wymarzonego słońca... ze święconką byłyśmy i jestem zawiedziona, bo moja córka boi się księdza... Stanęłyśmy z przodu by Jagoda mogła coś zobaczyć. Najpierw ksiądz poświęcił jedną stronę i mała się bacznie przypatrywała, potem wracał z drugiej strony i gdy zbliżał się do nas Jagoda zaczęła krzyczeć - nie, nie, nie!!! Oczywiście całe grono ludzi zaczęło się śmiać, a młoda się rozpłakała na dobre... Ksiądz skomentował przez mikrofon, że jak poświęcić to konkretnie i na pewno nikomu to nie zaszkodzi... A ja mam karę, bo z dzieckiem do kościoła nie chodzę... i obiecałam sobie, że już będę... siostra mojego męża się śmiała, że z Jagody ksiądz złe duchy wypędzał... faktycznie tak to wyglądało... Odpowiedz Link Zgłoś
ola2811 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 10:43 Ja też miałam podobne przeżycia. Przy wejściu do kościoła Wojtuś powiedział mam bim-bam - nie. I uparł się, że nie wejdzie do kościoła za nic wświecie. Tatuś z Wojtusiem spacerowali pod kościołem a ja sama .... obiecałam sobie, ze będę z Wojtusiem chodzić do kościoła. Miłego dnia, Acha chciałam też umieścić zdjęcie mojego synka na forum ale nie wiem jak ??? Może ktoś pomoże . Mama Wojtusia i Wojtuś ( 9.02.2003 r) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 12:05 Witam jak po swietach? objadlyscie sie bardzo?? Ja musze glosno pochawlic schab wg Kubary - palce lizac Dzis wzielam sobie do pracy na kanapki i cala szuflada pachnie mi baaaardzo smakowicie) Dominika w kosciele jest bardzo spokojna, mimo tego, ze niezbyt czesto chodzimy... Zima ja sama marzne w moim kosciele na kosc, wiec oszczedzilam tej przyjemnosci Dominice Teraz, jak juz bedzie troche cieplej to moze zaczniemy chodzic czesciej... W Warszawie swieta byly sloneczne (w miare) ale wczoraj mimo slonca bylo zimno - wybralam sie na spacer w polarze i niezle przemarzlam i jakos strasznie spokojnie bylo - zero lejacych sie woda - zanika zwyczaj lanego poniedzialku? Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 18:25 U nas Święta słoneczne i w miarę spokojne. Całą rodzinę mamy w jednym mieście i zawsze latamy od jednych do drugich, ale jak jest Lena postanowiliśmy jej nie męczyć. Ale i tak bylismy zmęczeni, dzisiaj odsypiałyśmy w dzień chyba ze tzry godziny. Dzięki dziewczyny za podpowiedź z rowerami, przed Leną też dużo jeździliśmy, nawet byliśmy w Szwecji na rowerach. W najbliższą sobotę namówię męża do odkurzenia naszych rowerów i trzeba zakupić Lenie sprzęt... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 09:54 Ja znowu w domciu, jeszcze sie nie wyzdrowielismy. Cale swieta siedzielismy w domu, nikt nas nie odwiedzal, troche anormalna sytuacja dla nas, ale mozna sie przywyczaic. Daniel juz wlasciwie jest zdrowy, troche odkaszluje. Za to u Nadii sie pogorszylo, przez cale swieta goraczkowa pod 39, lekarz postanowil dac antybiotyk, bo mimo braku zrodla infekcji, goraczka utrzymywala sie zbyt dlugo. Moja chudzinka wyglada na taka zabiedzona, ale dzis jest lepiej, zaczela jesc i widac,ze wraca do zdrowia. Ja walcze z zatokami. Mam nadzieje, ze te wstretne choroby opuszcza nas niedlugo. Dzieki Kubara za info o ziolach tybetanskich, rozumiem, ze mozna je normalnie kupic w aptece. Na razie zostalismy zaopatrzeni przez moja mame w tez ziolowe specyfiki "na wszystko" Alveo i jakies tabletki. Nadie to z checia bym troche uodpornila, zwlaszcza, ze planuje ja poslac do przedszkola, niech sie dziewczyna mi troche wzmocni. Danielowi nie wiem czy mozna dawac takie rzeczy, chyba troche za wczesnie. Dlatego dziewczyny-mamy "przedszkolne" podziwiam Was za cierpliwosc do chorob, bo to raz ciezka robota wymagajaca mega cierpliwosci, dwa meczarnia dla dziecka. Wlasnie Nadia przyszla i powiedziala, ze chce czekolade, ja odpowiedzialam, ze nie ma, ona spokojnie, ze zrobi siusiu i dostanie)) Masz babo placek, chyba nie o to mi chodzilo, ale juz wiem,ze mojej corki przekupywac nie wolno. Nadia zostala goraca fanka Pszczolki Maji, spiewa zawziecie piosenke i moglaby ja ogladac non stop. Zreszta wyczaila juz ze wieczorkiem sa puszczane dobranocki, bo ok 618 marudzi, ze chce baje i lokuje sie na kanapie. Codziennie oglada wieczorynki na TVP1, bo maja najporzadniejszy repertuar, na szczecie Nadia nei ogalda ich w calosci, bo zawsze jest cos ciekawszego. Dzieciaki zaczynaja mi sie fajnie bawic, chyba nastal ten okres, o ktorym mi wszyscy mowili, i ktorego nie moglam sie doczekac. Razem ganiaja sie na czworakach, tzn Daniel "goni" Nadie, ona zalotnie wola Dadi, choc do mnie, zlap mnie a on idzie. Zreszta jest wpatrzony w Nadie jak w obrazek, jak zaczynaja razem piszczec lub sie przedrzeniac to tez mamy ubaw po pachy. Fajnie tak widziec jak sie dzieci razem bawia. Nadia byla zupelnie inna, troche wystraszona i inaczej sie bawila. Mlody nie ma zadnych oporow, wlezie wszedzie, nizcego sie nie boi, fascynuja go wszystkie zabawki, ktore nie przeznaczone dla niego. Ciekawe jak to bedzie dalej wygladalo. Uciekam, bo musze troche popracowac, dobrze ze juz tak cieplo jest, uwielbiam takie sloneczne dni. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 12:50 U nas chorubska,zaczal maz,a teraz chlopaki zaczynaja kaszlec,a mnie boli glowa,wiec na razie ze spotkania nici Kubrara moja mama zrobila schab wedlug Twojego przepisu i faktycznie rewelacja. Ide sie kurowac. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 19:06 Ha, widze , że zostałam schabowym wirtualnym guru. Bardzo się cieszę, że Wam smakowało. Ja robiłam ten schab dopiero drugi raz, ale u nas to jest przebój. Zresztą ściągnęłam ten pzepis z internetu) A ja jestem na siebie wściekła, bo sie dałam ponieść pseudo wiośnie i w niedzielę, poszliśmy z małą nad morze na dwie godziny. Efektem jest okropny kaszel. Bez gorączki, więc jakoś dziwnie. Jak myślicie, lecieć do lekarza, czy przeczekiwać? I znacie jakiś dobry syrop na kaszel? Podpowiedzcie co wybrać, bo każda farmaceutka radzi coś innego. Syrop z cebuli niestety odpada, bo mała ma natychmiastowy odruch wymiotny ostatnio na niego. Co słychać u Zuzi i Werki, Junqille, o Edycie i Fionie nie wspominając? Stęksniłam się )) Pozdrowionka BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 23:16 Witam u nas na kaszel najlepiej sprawdza sie syrop prawoslazowy (cena zwalajaca z nog - niecale 2 zl)) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 10:54 Ja jestem za homeopatią i polecam granulki Kalium Sulfuricum. 3xdziennie po 3 granulki. Żaden syrop nie pomagał na pozostały po chorobie kaszel tak jak te granulki. Ale zazwyczaj moja lekarka przepisuje Jagodzie Bronchopront w kroplach 2xdziennie do 17.00 po 15 kropelek. Jagoda wczoraj zaskoczyła mnie tekstem, z pewnością moja mama jej mówiła o papieżu i przed snem, gdy już leżała w łóżku i spoglądała sennie na telewizję, w zwiastunie Panoramy mówiono pokazywano papieża, a Jagoda mówi: zobać papeś jest choly... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 11:05 Cześć dziewczyny! Mam nadzieje, ze jeszcze mnie ktoś pamięta na tym forum. Bardzo dawno nie pisałam.... Ale chyba od razu przejdę do rzeczy, gdyz jestem ciut przerazona. Wczoraj bylismy z Damianem na spoznionym bilansie dwulatka i mlody wazy 11.5 kg a mierzy jakies 85 cm. Oczywiscie on nawet nie dal sie zbadac, bo na widok lekarzy dostaje takiej histerii, ze ciezko go nawet rozebrac z butow Juz w zeszlym roku w sierpniu probowalismy zrobic odpowiednie badania, endokrynolog nam przepisala na badanie hormonow tarczycy z krwi oraz przeswietlenie nadgarstka by okresli tzw. wiek kostny. NIestety mlody calkowicie odmowil wspolpracy i postanowilismy poczekac. Teraz jednak chyba bedzie powtorka z rozrywki, nie mam pojecia jak to zrobimy.... Ile waza i mierza wasze dzieciaczki? Bo moj maz twierdzi, ze olewam sprawe, ze on jest taki maly, ze szok..... a my sami mamy po 1,65 i 1,72 m wzrostu. Prosze o jakies opinie. A dziewczyny z Trojmiasta - moze w koncu spotkamy sie na jakis spacer, jak juz zrobi sie troche cieplej? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 18:53 Cześć Karolina, miło Cię słyszeć. Może faktycznie wreszcie nam się uda spotkać, jak już wszystkie choróbska od nas i innej trójmiastowej mamy czyli JOgaj się odczepią. Ja myślę, szczególnie oglądając Twojego Damianka na zdjęciach, że chyba nie ma powodów do paniki. Szczególnie, że piszesz, że nie jesteście jcyś super wysocy z mężem. Może po prostu to Jego uroda. Sprawdź na siatce centylowej czy waga jest porporcjonalna do wzrostu. Zresztą, mam siatkę tu w szufladzie , już sprawdzam. Słuchaj, Damian jest i wzrostem i wagą na 25 centylu, czyli ciut poniżej średniej. Waga do wzrostu jest bardzo proporcjonalna. Ja bym się nie przejmowała , naprawdę. Moja jest na 90 centylu z kolei i też się trochę martwiłam, że mam pączuszka w domu, ale przestałam. Trudno, taka jej uroda i już. Więc się nie martw tylko się z nami umów i odzywaj od czasu do czasu na forum.Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 19:31 Czesc Basiu, nie wiem jakie siatki centylowe ma ta nasza lekarka....ale ona doszla do wniosku, ze 85 cm/11,5 kg to w wieku 26 m-cy 10 centyl..... kurcze, tez mi sie wydawalo, ze cos przesadza. Zreszta nie wiem, czym mam sie tak martwic skoro on byl zawsze miedzy 10 a 25 centylem....Oj szkoda gadac, najbardziej panikuje moj maz, ktory chyba ma jakies kompleksy z tym zwiazane.... Bede zagladac teraz na forum czesciej, to moze sie wreszcie umowimy. Ja nadal nie pracuje, siedze z mlodym w domu - juz mam dosc, ale coz, pracy nie ma ;-( pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 21:53 Karola, taki urok Twojego Damiana. Najlepiej skonsultować to jeszcze z innym lekarzem i dla Swojego i męża spokoju zrobić badania. Ale jak patrzę na zdjęcia, to chłopak jak malowany i pucki ma.... ) Co do spotkania, to ja już się nie mogę doczekać, życzę wszystkim duuuuuuuużo zdrowia, żeby nam się wreszcie udało spotkać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 22:02 Hej, Warszawianki, a może my byśmy się spotkały? Na przykład w niedzielę w Ogródku Jordanowskim? Ma być ładna pogoda. Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 22:59 Dziewczyny witam po dłuższej nieobecności.Nie pisałam gdyż nie byłam w nastroju do forum-we wtorek przed Świętami po długiej i ciężkiej chorobie zmarła moja mama. Nie muszę mówić jakie w związku z tym były Święta Już jest po pogrzebie i pomału przyzwyczajam sie do pustego mieszkania. Prawdopodobnie z powodu wizyt wielu ludzi rozchorowała się dodatkowo Werka i od niedzieli gorączkowała po 39,5 na okrągło. Dziś piewrszy dzień bez temperatury,ma mega katar,kaszle no i niestey nie obeszło sie bez antybiotyku. Jak ozdrwieje do niedzieli to przyjedziemy do parku na Odyńca. Pozdrawiam serdecznie Zuza Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 23:35 Oj Zuziu - bardzo mi przykro... Śmierc najblizszych zawsze jest bardzo trudna... do tego swieta... Trzymaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.04.05, 11:11 Właśnie takie momenty uświadamiają mi jaki człowiek jest dziwny, sam stwarza sobie problemy, robi wielkie halo z niczego. Zuziu współczuję Ci serdecznie, wiedz, że jesteśmy z Wami, a nasze problemy są żadnymi w porównaniu z takimi. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia dla Werki. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 23:27 No wlasnie mialam to samo zaproponowac - ubieglas mnie Agata!! A gdzie ten ogrodek? W zasadzie gdzie by nie byl, to ja i owszem, chetnie sie spotkam A co do wagi i wzrostu Damiana to u nas wyglada to dokladnie tak samo - Dominika wazy 11 kg i ma 83 cm... 10 centyl. Tyle ze ja sie w ogole tym nie przejmuje - obydwoje z mezem do najwyzszych nie nalezymy, wiec Dominika tez wysoka pewnie nie bedzie. A z waga to Dominika wrodzila sie we mnie - zawsze bylam chudziutka wiec ona pewnie tez tak ma) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.04.05, 13:41 Ogródek jest na Odyńca, wchodzi się od Alej Niepodległości, wysiada ię nma stacji metra Racławicka. Ja dziś zmierzyłam młodego, wg moich pomiarów ma 93 cm, zobaczymy jak bedzie na bilansie, na ktory wciaz nie mozemy dotrzec z powodu przenosin naszej przychodni, ale nie narzekam, bo bedzie teraz w bloku vis a vis mojego. Nie wiem jak Damian, ale Dominika jakos nie odbiega specjalnie wielkością od reszty dzieciorow, przynajmniej jak biegają w stadku, więc chyba nie ma się czym martwić. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.04.05, 07:58 Strasznie smutny ten weekend.... Cos sie skoczylo, cos sie zaczelo - dla nas urodzonych mniej wiecej te 25-30 lat temu w szczegolnosci zaczyna sie nowa epoka bo zadnego innego Papieza nie znalismy.. Pewnie w zwiazku ze szczegolnym charakterem tego weekendu Warszawianki jakos nie rzucily sie na spotkanie Moze innym razem... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.04.05, 11:07 To prawda, smutno jakoś. Masz rację, Monika, to koniec epoki. To był wyjatkowy pontyfikat, bo przez te lata świat sie tak bardzo zmienił, ale i Papież był wyjatkowy, a dla nas jedyny, jakiego znalismy. Ja dziś naprawdę się wzruszyłam, jak zobaczyłam, że na ulubionej stronie mojej córki Style Dollz (dle niewtajemniczonych - ubieranie lalek) jest w rogu zdjęcie Papieża z czarną wstążką i animowaną świeczka. Dodam, że to nie jest polska strona. Co do spotkania - może za tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.04.05, 13:43 Byłam na opiece i spodziewałam się więcej postów, ale myślę, iż jest to spowodowane tą szczególną chwilą. Dlatego ja również kończę... agata Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.04.05, 19:50 Witam. rzeczywiście cały ten czas jest tak smutni i przykry dla nas że nawet nie wiem o czym można napisać. Ale dla pamieci chcę sie z Wami podzielić jak Piotrek reaguje na to wszystko. Pokazuje na Papieża i mówi "PA-PA" "martwi się". Tłumacze mu że Papież odszedł i on na to sam "to chodż do Kościółka pomodlić." O już płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.04.05, 10:35 Przerywam cisze. Mam urlop, wprawdzie tylko tygodniowy, ale jaka to ulga. Ostatnie tygodnie jednak sa tak nietypowe, ze w ogole nie da sie myslec o pracy. Wszystko kreci sie wokol jednego tematu. Na szczescie nastapil juz u mnie etap godzenia sie z mysla o rozstaniu z takim bliskim czlowiekiem. Teraz musze sie godzic z mysla, ze nie bede widziala mojej corki przez 4 dni. To tez jest trudne. Wyjezdzamy do Paryza. Ida zostaje z dziadkami. Przed nami duza proba. Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.04.05, 14:05 Jakże chciałabym pojechać do Paryża!!! Nawet kosztem rozstania z małą... idaro zazdroszczę Ci! A ja zupełnie z innej beczki! Dziewczyny, jestem przedostatni dzień na diecie kopenhaskiej, mieszczę się w ciuchy sprzed ciąży i jestem szczęśliwa. Bałam się ją zacząć, ale wytrwałam, a jutro mam ostatni dzień. Czyż to nie jest cudowne? Co prawda spodziewałam się spadku wagi o jakieś 5-7 kg. tymczasem tylko 4. a teraz zamierzam nie jeść kolacji i słodyczy dla zachowania formy, ewentualnie po prostu liczyć kalorie gdy skuszę się na cosik słodkiego... mam dość szpinaku... i jajek... ale się opłacało. Zabrałam się za tę dietę również w celu poprawy przemiany materii, jednak chyba w moim przypadku to się nie udało i coś się nawet pogorszyło... pozdrawiam Agata Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 19:30 A my czekamy na ospe, cholera, !!!!!!!!! 5 dni temu moja sasiadka przyszła mi pokazać, czy to na pewno ospa - a jej malch cały wysypany, zarażał pewnie na kilometr(((. Jak można być takim bezmyślnym. Wiem, że lepiej mieć ospę wcesniej niż później, ale to cholerstwo wylęga się od dwóch do trzech tygodni i jesli się zaraziła to akurat na długi weekend majowy((. Jestem taka wściekła, że kończę, bo niecenzuralne słowa poleca zaraz. I znowu się dziewczyny nie spotkamy, bo przecież nie przyprowadze ospopozytywnej na spotkanko)) Pa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 23:46 Dzisiaj byłam w przedszkolu złożyć podanie o przyjęcie Leny do przedszkola od września na parę godzin i smutno mi się zrobiło, że ona już będzie tak beze mnie. A wieczorem zaczęło się choróbsko, katar leci do pasa prawie. Noc będzie nieciekawa. A to pewnie przez fikanie wczoraj na placu zabaw, kiedy wiało jak.... Tyle u nas, trochę mało, ale spać mi się chce )) Kubara, pisz jak tam Marysia, ale chyba jak już są krostki ospy to dziecko już nie zaraża (?) A tak na marginesie, mojego maila czytałaś -starego... bo to dosyć dawno było. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.04.05, 10:37 Jowa, ja żadnego maila na konto gazetowe konto nei dostałam, sprawdzałam sto razy jak mi o tym wspomniałaś. Napisz jeśli jeszcze to jest aktulane na kubara1@wp.pl a krostki niestety zarażają jeszcze bo to byl świeży wysyp(( Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 11:33 Halo co tu tak cicho? Ciepłe dni wygoniły wszystkich na dwór? Bo ja nie ukrywam,ze odetchnęłam z ulgą nie muszac wpychać na Werkę tony ciepłych łachów:- ) I w ogóle zauważyłam ,ze im jest starsza tym fajniej bawi sie na dworze,nawet sie piaskiem zainteresowała co pozwala mi przysiąść na chwilę a nie ganiac z wywieszonym językiem po całym placu zabaw Chociaż nie ukrywam,że są to krótkie chwile Pomału uczę młoda jeździć na rowerze,na razie szybko sie nudzi ale będziemy próbować. Notuję również coraz większe sukcesy nocnikowe ale jeszcze boję sie puszczać Werkę na dwór bez pieluchy.Poczekam aż będzie już zupełnie ciepło i będę wychodzić zaopatrzona w tony majtów Niestety mam też mniej optymistyczne wieści-młoda została jednak zakwalifikowana do operacyjnego drenażu uszu.Próby spędzenia płynu się nie powiodły,zgęstniał i już tylko dreny mogą go odprowadzić Więc niestety czeka nas zabieg w Kajetanach tylko jeszcze nie wiem kiedy bo tam terminy są obłędne. Mam nadzieję,że po odbarczeniu zacznie lepiej słyszeć i wreszcie mówić więcej i wyraźniej. Niestety teraz nie mówi za dużo-podstawowe słowa,zwroty ale nie jest to dużo.Laryngolog twierdzi,że to z powodu niedosłuchu i że potem ruszy z kopyta. Znając życia jeszcze mnie zagada Ok to ja sie wygadałam czekam teraz na resztę miłych Pań) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 13:35 oj, Zuziu, na pewno Cię zagada, moja mówi naokrągło, słuchamy jej z niedowierzaniem non stop. Za kim się wdała? nie mam pojęcia, ani ja ani mój mąż nie jesteśmy zbyt gadatliwi... ale za to przy kimś obcym spotkanym przeze mnie na drodze, np. jakąś koleżanką z dawnych lat... Jagoda milczy jak grób. Ostatnio byłyśmy na huśtawkach z rówieśniczką styczniówką, która mówi mało i jej mama się zaczyna niepokoić, Jagoda również zaniemówiła. Kinga chociaż mówiła jakieś zwroty, a moja córa tylko e,e, e... jak już się zaprze to koniec. Nic na to nie poradzę, taka już jest wyszczekana w domu, a poza gniazdem to już nic nie potrafi powiedzieć. Jeśli chodzi o te cech to są to ewidentne zachowania z domu mojego męża - czyli teściowej, chrzestnej i tatusia. Jak wiadomo mamusia chciałaby się pochwalić córcią, żeby powiedziała jakiś wierszyk /zna ich mnóstwo/, zaśpiewała jakąś piosenkę /również/, niestety nie da rady. Pozostało nagranie na kamerę. Pożyczyliśmy od koleżanki i nagraliśmy Jagodę jak deklamuje parę kawałków. Ale gdy Tomek puścił po raz pierwszy nagranie w TV, Jagoda już więcej nie chciała nic powiedzieć, zaczęła się zachowywać dziwnie i tylko się popisywała. Wiem jestem wredną matką, ale chciałabym wyłapać te najpiękniejsze momenty... mój mąż mnie wyzywa... ale co tam... Pozdrawiam Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 17:02 U nas niestety nici z wiosennych spacerkow, bo Dominika dostala anybiotyk Na szczescie wyniki badan moczu sa w porzadku Podobno aktualnie panuje jakas taka infekcja, ktorej objawem jest tylko wysoka temperatura... U nas wczoraj doszedl jeszcze suchy kaszel no i antybiotyk jest grany niestety Szkoda mi tylko, ze mala nie moze chodzic do zlobka - marudzi codziennie ze ona chce isc do dzieci Mam nadzieje, ze chorobska pojda sobie od nas jak sie zrobi cieplej! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 19:56 Moją Lenę też ciągnie do dzieci, zobaczymy jak długo, bo zapisane jesteśmy od września do przedszkola. A na plac zabaw też patrzymy z utęsknieniem z okna. Lena dostała we wtorek strasznego kataru, a dzisiaj kaszle i ogólnie jakaś taka osowiała. Ja też odwiedziłam lekarza, bo boli mnie od dłuższego czasu część szyjna kręgosłupa i mam różne skierowania. Kojarzę to z noszeniem Leny cały czas na lewej ręce. Ciekawe co badania wykażą. Dziewczyny jak to jest z zębami piątkami, czy one muszą już być, czy jeszcze czas???? Basiu chciałam się dowiedzieć z racji tego, że Twój mąż jest taki "turystyczny" o jakieś fajne miejsce do urlopowania z dwulatkiem. Jakbyś mogła sie dowiedzieć to z góry dzięki. Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 21:36 Dominika dolne piątki juz ma - zauwazylam je jak juz byly cale na wierzchu) Gornych na razie nie widac... A moje bole kregoslupa to juz w gole bez komentarza zostawie... Chyba czas zajac sie rehabilitacja... Dobrze ze w centrum medycznym, za ktory placi pracodawca, mam rehabilitacje w ramach abonamentu Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 04:41 Hehe Monika Dominika mówi,że chce do dzieci? Jak miło) A poważnie to przekaż Jej od Werki wyrazy solidarności Ona tez zaglucona ale przez te uszy to norma i nie upośledza w miarę normalnego funkcjonowania. Mój kręgosłup tez jest do bani ale raczej z powodu zbyt wielu kilogramów które dźwiga Czas na wiosenne odchudzanie-kto się dołącza? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:06 Ty sie Zuziu smiejesz, a Dominika naprawde marudzi ze chce do dzieciCiekawa jestem jak ona sie zachowuje w zlobku jak mamusi nie ma obok... Bo jak mamusia jest z nia to do dzieci jakos specjalni jej nie ciagnie Zuziu - szykujesz sie do tego zabiegu zalozenia drenow w Kajetanach? Ile sie tam czeka na zabieg? Pytam tak na przyszlosc, bo jesli sie okaze ze Dominika ma przerosniety trzeci migdal, to pewnie tez na Kajetany bym sie decydowala.. A moze wiecie, czy jezeli badania ogole moczu wyszlo ok, to w posiewie mogloby cos wyjsc? Niestety na posiew nie udalo mi sie moczu zebrac, badanie ogole wyszlo ok, ale nie daje mi to spokoju... Na temat odchudzania sie nie wypowiadam - od dwoch dni niewiele jem bo jestem chora i juz sie mieszcze w spodnie, w ktorych ostatnio sie nie dopinalam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:11 A tak w ogole to Ty Zuziu cierpisz na bezsennosc???? o 4:40 pisac posty na forum????? Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:44 U nas tez choroby,juz chyba pisalam,ze moj maz zachorowal i zarazil chlopakow,no i skonczylo sie na szpitalu,najpierw bylam w obudwoma,Szymon byl troche na wyrost,ale mial jakis czestoskorcz oskrzeli wiec go zostawili na 4 dni.Niestety Tymon mial zapalenie pluc,bylismy prawie dwa tygodnie w szpitalu na Polankach w Gdansku.Jak bylam z obydwoma to o malo nie dostalam ...... W tak malym pomieszczeniu roznosilo Szymona,a Tymon mial takie ataki kaszlu,ze sie o niego balam,wiec ciegle przerywalam czytanie czy ukladanie puzzli z Szymonem,a on tez byl marudny.Zakladanie welflona u Sz to byl koszmar,ryczalam jak glupia,bo on tak krzyczal i sie wyrywal,potem juz bylo dobrze i jak mu podlaczali kroplowke to tylko mowil "mamus nie cie tego",a ja mu na to,ze musi,zeby byl zdrowy,a on "ja nie cie muszisz". W ogole najsmieszniejsze bylo to,ze on ta reke w ktorej mial welflon traktowal jak nie swoja,w ogole przestal jej uzywac.Zaczal jesc lewa reka,rysowal tez lewa,a spodnie podciagal jedna reka.W sumie dobrze,bo nic z tym welflonem nie zrobil. Od srody jestesmy w domu,juz calkiem zdrowi,mozemy chodzic na spacerki,ale unikac przez dwa tygodnie duzych skupisk ludzi,wiec jak jakies spotkanko to tylko w terenie,co Wy na to? Poza tym jakies nieszczescia na nas padly,bo w czwartek rozbolal mnie zab i musialam szybko jechac do dentysty,a wczoraj mialam 38.5 od zapalenia piersi.Juz mam dosyc. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 16:06 Oj biedna Jola!! Dobrze,że juz po wszystkim-choroby dzieci są trudne do zniesienia Monika-niestey jestem człowiekiem pracującym w nocy stąd moja obecnośc przy kompie o tak barbarzyńskiej porze jak 5 ranoCo do Kajetan to terminy sa masakrystyczne,średnio 6 miesięcy,ja będę nasz znać w przyszłym tygodniu i obawiam sie,że bdę musiała użyć wszelkim możliwych znajomości żeby coś popchnąć.Ale warto bo szpital jest naprawdę na poziomie i pod względem merytorycznym i socjalnym. Nie wyspałam sie dziś po pracy bo pioruny tak tłukły,że nie było szans na sen i teraz się snuję po domu Młoda taż zasnąć nie mogła-zrobił się z niej cwaniaczek-jak chciała wyjśc z łóżka to mówiła,że chce siusiu,po czym w najlepsze siedząc na nocniku ukłądała misie(taką drewnianą układankę) i nie dała sie z niego ściągnąć hehe.W końcu mama musiała użyć środków przymusu bezpośredniego Oj wyrabiaja nam sie dzieciory... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 20:57 Jodaj, jak czytam to mi się włos na głowie staje. Biedactwa, współczuję i Tobie i dzieciakom. Byłam z Marysią w szpitalu jak miała tydzień i to było straszne, a Tyz dwójką i jeszcze z takim powaznym choróbskiem. Ciesze się bardzo ,że już dobrze. My bardzo chętnie się piszemy na spotkanko w plenerze - co powiecie na jakieś zoo albo oliwski park? Dużo miejsca, piękne widoczki, możnabędzie spokojnie pogadać. Tylko nie ten weekend bo my czekamy, jak pisałam wczesniej na wylęg ospy i jeśli miałaby siępojawić to własnie gdzieś za tydzień. Myślę, że ani Szymon ani Lena cętne do zarażania nie są, o Tymonu nie wspomnę. Więc jak już nie będziemy potencjalnie prądkować, czyli za dwa tygodnie. NO chyba, że nas obsypie to wtedy dwa tygonide z głowy. Ech życie((( Moje dziecko miało dziś trudny dzień, zasnęło po godzinie ryków i jestem wykończona. Idę spać. Pa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.05, 12:10 Dobrze, że już wyszliście ze szpitala, nie wyobrażam sobie jak dałaś sobie Jolu radę, ale na szczęście już macie to za sobą. Dziewczyny jeśli chodzi o odchudzanie to ja jestem po diecie kopenhaskiej na której schudłam jedynie trzy kilo /pisało że nawet można na niej zrzucić 7-20 kg, a moje wszystkie znajome schudły po 5 kg./ A teraz staram się nie wrócić do swojej wagi i pilnuję się. Najgorsze są rzecz jasna weekendy, kiedy to odwiedziny u ciotki, teściowej, mamuśki dają się we znaki... Życzę Wszystkim dziewczynom wytrwałości!!! Jagoda na szczęście nie choruje na razie tfu odpukać, byliśmy na wsi przez weekend ależ się wyszalała z psami i kotami, no i ze swoją ciocią 7 letnią Anką. Ich ulubiona zabawa to sklep, lubię tak na nie patrzeć, kamieniowe pieniążki, piaskowe babki i ciasteczka, pączki... ach, przypominają mi się moje lata dzieciństwa... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.05, 12:24 Witam no Jolu - medal za mestwo Ci sie nalezy!! Dwoje dzieci jednoczesnie chorych i to w szpitalu! Dzielna jestes! Dobrze ze juz wszystko ok! U nas po trzech dniach antybiotyku tez juz w zasadzie w porzadku - znaczy sie Dominika zaczyna dokazywac wlasnie dzwonila babcia ze ma caly regal wymazany biala swiecowa kredka Czy wasze dzieciaki tez juz zlosliwie robia cos co im sie zakazuje? Dominika zaczyna szczypac, gryzc, kopac(!!!) - jak sie na nia krzyknie to robi slodka minke i wraca do procederu gryzienia Cholera mnie bierze wtedy! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.04.05, 10:11 oj, faktycznie, makabra. Wychować dzieciaka w dzisiejszych czasach jest trudno. Bo przecież one wszystko mają, nie tak jak my. Nie wiem co wyrośnie z mojej paskudy, bo jest bardzo pyskata, ściany porysowane przechodzilismy, na szczęście udawało mi się zmyć wodą z płynem i nie jest aż tak bardzo widoczne. Najgorsze jest dla mnie pyskowanie... po prostu to mnie dobija, bo Jagoda kłóci się jak stara. Czasami, gdy mi nerwy puszczają to jej przyleję, nawet na goły tyłek, żeby poczuła. Ale wiem, że bicie nie rozwiąże problemu, czasem niestety samo tłumaczenie nie wystarcza. Pozdrawiam i pytam, czy jestem wyrodną matką czy wy także czasem dajecie w tyłek swoim dzieciakom? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.04.05, 11:59 Ja Dominiki po tylku nie bije, co najwyzej dostaje po lapkach - jak szczypie i nie przestaje po krzyknieciu na nia. W tylek nieraz mam ochote jej przylac, ale tlumacze sobie wtedy, ze to bedzie tylko i jedynie objaw mojej bezsilnosci.. Szefowi - jak mnie wkurzy - to w tylek nie wleje Pewnie w moim podejsciu do lania w tylek ma znaczenie to, ze mam spokojne dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 13:31 Witam. Ja czasem Piotrkowi w tyłek dam ale częściej mi wychodzi że on sobie z tego nic nie robi. A na jego krzyki i walenie glową mam jedyny sprawdzony sposób. Spokuj. Otwieram książke i czytam. Przechodzi jak reką odioł. Piotrek ma teraz czas pytań. Wiecznie tylko słysze " Mama co robisz?" Ale naprawde naraziem nie to nie drażni. Ktoś pytał o zęby piątki. My mamy i nawet nie wiem kiedy wzeszły. Tłumacze sobie ze napewno w czasie kiedy był marudny, ale to i tak mi nic nie mówi bo on jest przecież wiecznie marudny. Wcale teraz nie zaglądam na internet bo jak mam wolna chwilke to pochłaniam książki. Odkryła Kurta Vonneguta i podoba mi się wieć czytam zawzięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 13:52 OJoJoj książki ... ja także ostatnio przynajmniej 0,5 godz. czytam w pracy książkę, bo przecież nie ma wcale ruchu w interesie. Jestem na etapie Wiśniewskiego, pochłonęłam Samotność w sieci, a teraz czytam Los powtórzony. Co do tych pytań to faktycznie Jagoda również zaczyna je zadawać. Stwierdziłam że "zaczyna" a nie "zadaje", bo w sobotę przyszła do nas się bawić taka trzylatka, ona to dopiero pyta... do jednego jakiegoś stwierdzenia potrafiła zadać chyba z 10 pytań i tak drążyła temat, że po prostu szok. I rzecz jasna po godzinie to moje odpowiadanie było krótkie i zaczęło mnie denerwować a jednocześnie śmieszyć... niesamowite. Bardzo się cieszę, że niektóre mamy przestały slęczeć w necie, ale może choć na chwilkę zajrzałyby na stare śmieci, bo nasze forum się posypie... któraś z Was rzuciła hasło odchudzanie... jeszcze rok temu pojawiłoby się tutaj mnóstwo postów, a dziś .. cisza, ciekawe czy faktycznie wszystkie mamy lutniaków mają dość tego typu spraw... nie wiem kobietki ... piszcie! bo tęsknimy!!! Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 19:48 Byłam wczoraj z Marysią na takich zajęciach dla mam z dziećmi w przedszkolu. To się nazywa "Zabawy fundamentalne" i niestety trochę kosztuje. Ale warto zapłącić, żeby widzieć swoje dziecko szczęśliwe. Myślałam, że się będzie mnieczepiać jak rzep, ale po kilku słowach zachęty ruszyła do dzieci i do pani i brała udział w zabawie jak równa- chociaż wszystkie były od niej starze o rok. Ale byłąm dumna, że zna lepiej kolory od neiktórych z nich)). Bedziemy chodziły raz w tygodniu. Dla rozrywki i dla oswojenia się z przedszkolem. Czy u Was też tak zimno. U nas 3 stopnie i w dzień padał śnieg. Oszaleć można. Chcę lata. Ide produkować swoje cv, znalazłam fajne ogłosznie w GW i to na moim uniwerku. Z jednej strony straszniebym chciała pójść, a z drugiej po prostu sobie nie wyobrażam być 10 godzin poza domem i spędzać z Marysią 2-3 godziny dziennie. Odwieczne rozterki mamy - kwoki )) Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 10:04 Cześć, no ja też Basiu mam dość tej pogody w Gdańsku, wczoraj niby było ładnie, ale jak tylko słońce się schowa za chmurkę to zimno się robi momentalnie.... brrr.... Ja już nie mogę się doczekać wyjazdu w czerwcu na jachty na Mazury. Młody zostaje z dziadkami a my znów jedziemy się relaksować Czy któraś z Was była z maluchem na jachtach może? Bo ja chciałam go wziąć, ale mój mąż się sprzeciwił stanowczo... twierdzi, że Damian jest za młody. My oczywiście z badaniami zwlekamy, nie mogę się zebrać, żeby pójść go pokłóć... zwłaszcza, że wiem jaki będzie cyrk i wrzaski, kopanie itd. Ja też zmajstrowałam CV i wysłałam na to ogłoszenie z UG, ha ha I na parę innych po raz kolejny... ale jakoś żadnego odzewu nie widzę ;-( Aha, Basiu a gdzie i za ile są takie zajęcia dla dzieci w Gdańsku? Są jeszcze miejsca? W jakich godzinach się to odbywa? pozdrawiam Karola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 10:15 No faktycznie, pogoda fatalna... u mnie za oknem przed chwilą padały płatki śniegu... ależ wiosna... wstawię wam tutaj zabawny tekst, który wcześniej pisałam na forum dla mam pracujących, poczytajcie i pośmiejcie się!!! Siostra mojego męża jechała ostatnio w pociągu i była świadkiem niesamowicie zabawnej sytuacji. Akcja miała miejsce na korytarzu, uczestnikami byli: młoda mama z ok. 5-letnim synkiem, pan w średnim wieku stojący obok i młody chłopak chyba student, ok. 20 lat. Dziecko było ogólnie niegrzeczne, rozkojarzone, zresztą dziwić się nie można, tłok w pociągu... Z braku zajęcia chłopiec zaczął deptać starszego pana, pan się nie odzywał, a matka także nie reagowała. W pewnym momencie cierpliwość pana się skończyła i powiedział do matki, żeby uspokoiła dziecko, na co ona zareagowała, ale widocznie zbyt słabo, ponieważ sytuacja znów się powtarzała. Pan ponownie zwrócił uwagę matce, dodał coś, że małemu przydałby się klaps... a ona lekko rozdrażniona powiedziała, że nic na to nie poradzi, a dziecko wychowuje bezstresowo. Wtedy do akcji włączył się młody chłopak, który wyjął z buzi wyżutą gumę i przykleił matce na czole mówiąc: ja też byłem wychowywany bezstresowo! ha, ha, ha... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 13:15 Karollaa, tu jest link do tych zabaw: www.tl.edu.pl wszystkiego możesz się dowiedzieć, myślę, że są jeszcze miejsca . Gorąco polecam. No to jesteśmy rywalkami)). Ale nie sądze, żeby coś z tego wyszło, szczególnie, że ja jestem zatrudniona na UG i z tego co wiem to oni takich nie lubią((. A poza tym to dziś 15 dzień oczekiwań na ospę. Wczoraj jakaś krostka przyprawiła mnie o beznadziejny humor, że jednak będzie. Dzisiaj krostka zniknęła)). Jestem ninormalna, bo mi głupia ospa spędza sen z oczu. Ale nie chcemy jej i już. Spadam korzystać z wolności - dziecię oddane do dziadków na cały dzień. Właśnie rozmawiałam z Marysią przez telefon - konwersacja jak się patrzy. Mamusiu lepię z plastelny, jadłam chlebek itd.))Duża już ta moja córa. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 14:10 Karola ja juz pisalam o tym,ze bylam z Szymonem na jachcie,pierwszy raz jak mial 5,5 miesiaca na Jezioraku na tydzien i w zeszlym roku na dwa tygodnie jak mial prawie 1,5 roku.W tym roku tez sie wybieramy z Szymonem i Tymonem,ja jezdze z moimi rodzicami,bo maz nie ma czasu w wakacje. Basiu moze ospa Was ominie szeroim lukiem U nas dzis troszke cieplej,ale i tak mam juz dosyc tej zimnicy,ile mozna,brrrr. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś