alfa36
09.04.05, 23:07
Mam wrażenie, że mojego m przestały obchodzić sprawy domowe. Ostatnio nie
było mnie w domu ponad tydzień i przez cały czas wydzwaniał mowiąc, żebym sie
nie przemęczała (byłam na kursie). Wróciłam a mój m wszystko odkłada na
później (zmywanie, odkurzanie itd). Oczywiscie niby nic robic nie muszę, ale
szlag mnie trafia, jak wciąż słyszę "za chwileczkę", a ponieważ w gorącej
wodzie kąpana jestem nie wytrzymuję i sama sprzątam. Owszem czuję się dużo
lepiej niż jeszcze miesiąc temu, a wtedy rzeczywiście nie przeszkadzało mi to
jego odkładanie na później, bo nie miałam na nic siły. Obawiam się tylko, że
nie zmieni się to jak urodzi sie dziecko, a wtedy albo obrośniemy brudem,
albo ja padnę z przemęczenia. Dodam, że mój m swietnie radził sobie ze
wszystkimi sprawami domowymi przed ślubem, a teraz jakby zapomniał.