Zrobiłam w sumie ok. 1000 km

w ten weekend. Opłacało się. Poznałam
jedynego żyjącego dziadka (męża), odwiedziłam teściów i oparłam się o
Bałtyk. Zrobiliśmy sobie mała sesję zdjeciową z brzuszkiem w roli głównej
(może prześlę fotki później).
Spacer prawie 8 km brzegiem morza. Kojący szum fal. Przyjemne zmęczenie i
najlepsze lody w Polsce na sopockim monciaku

) Pełen luz i relaks.
A Wy jak spędziłyście te ostatnie dni wolności

)??