Dodaj do ulubionych

Ja też się chwalę:)

02.09.05, 18:10
Cześć dziewczynki,
mam chwilkę więc piszę. Tak jak wiecie, urodziłam moją śliczną Księżniczkę
Martynkę w poniedziałek o 6.35 w szpitalu na Solcu, w pojedyńczej sali, poród
rodzinny. Ważyła 3550, a nie jak dzień wczesniej obliczył lekarz 3850. 54 cm
i 10 pkt w skali Apgar.
Poród nie był łatwy i gdyby nie znieczulenie byłby koszmarem, a tak po
podaniu pierwszej dawki leku miałam niemal do końca uśmiech na ustach bo nie
bolało. Skurcze regularne co 10 minut zaczęły się w sobotę w nocy o 1, ale do
szpitala na przyjęcie zgłosiłam się dopiero po 20 w niedziele i w moim
przypadku to była słuszna decyzja, bo 30 godzin w szpitalu byłoby horrorem. O
tej 20 miałam rozwarcie na 2 palce. A skurczybyki były juz bardzo często, nie
długie, ale częsciej niż co 5 minut nawet. Kazałam sobie zrobić lewatywe co
dało mi duży komfort psychiczny. Dopiero o 1 w nocy położne i lekarka
zgodziła się na zzo, rozwarcie było na 4-5 cm. Jak stałam to ktg rejestrowało
skurcze 125 i brakowało już skali... Nawet anestezjolog ledwo zdążył między
skurczami. Wbrew obawom zzo nie spowolniło akcji porodowej. o 4 rano odeszły
mi wody, o 5 było pełne rozwarcie więc II faza trwała dość długo bo 1,5h. Nie
wiem kiedy mnie nacięli, nic nie czułam, nie czułam też szycia. Bardzo przy
skurczach pomógł mi mój chłop, który siłą rzeczy widział całe zajście, mimo,
że zapierałam się, że sobi etego nie życzę. Jakoś mi to nie przeszkadzało,
chciałam juz mieć na swoim brzuchu Córcię...
Wyszłyśmy ze szpitala w 3 dobie, u mnie goi się ładnie, Mała ma lekką
żółtaczkę, ale w normie. Dziś była położna, wszystko okay.
I byłoby pięknie gdyby nie fakt, że Mała ma problemy z brzuszkiem, ma gazy i
wzdęcia i nie wiem jak jej pomóc... Czuję się bezradna, ponoć to
niedojrzałość układu trawiennego. Uważamm na to co jem, a Ona nadal cierpi.
Głównie w nocy więc chodzę nieprzytomna. Mam nadzieję, że to minie. Ja mam
poorane brodawki na maxa, smarowałam pokarmem, teraz bepanthenem. Jakoś słabo
pomaga ale nie poddam się i mimo bólu i łez w oczach będę karmić nadal.
Mam nadzieję, że to kwestia zaadoptowania się i że z każdym dniem będzie
coraz lepiej. Jutro bedziemy się werandować, a w niedzielę pierwszy spacer.
Jestem przeszczęśliwa i nadal nie mogę uwierzyć, że to moje dziecko...
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny już mające swoje Skarby oraz te, które
jeszcze czekają.
Sylwia z Martynką.
Obserwuj wątek
    • mijaczek Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 18:35
      Ale fajnie! Wielkie gratki i powodzenia!!!
      Mia 36tc
      • murken Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 18:46
        Gratuluje i zazdroescze ,ze masz juz porod za soba a coreczke przy sobie!
    • sdomitrz Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 19:10
      Wielkie gratulacje. Dzięki też za tak szczegółowy opis akcji!
      Mam nadzieję, że problemy z układem trawiennym szybko znikną i wszystko się
      ustabilizuje smile
      • kulusia Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 20:15
        baaaaardzo gratuluje!!!!!wierze, ze wszystkie te klopoty bada przejsciowe i jakos sobie z malutka dacie rade, a kolki sa chyba niestety czesta przypadloscia, ale nie wiecznasmile). trzymam kciuki za to,ze szybko mina.

        A sam szpital-jak wrazenia?z poprzednich watkow wiem, ze wiele z nas chce tam rodzic...jak znajdziesz gdzies w miedzy czasie 2 chwile to skrobnij pare szczegolow, pls...
        sciskam kulka
        • sylwia_zi Re: Ja też się chwalę:) 03.09.05, 19:53
          Dzieki za wszystkie cieple slowa.
          Jesli chodzi o szpital - jestem bardzo zadowolona. Szkoda, ze Solec ma tak mało
          kasy, zeby wyremontowac sie do konca, bo przemili lekarze, polozne i
          pielęgniarki nie idą w parze ze stanem sal, toalet i tp. Sama porodówka jest
          okay, mnie się udało urodzić w sali jednoosobowej. Prysznic, toaleta to duzy
          komfort. Natomiast potem lezalam na ginekologii, jest takie oblozenie. I tu
          stan sanitarny pozostawia wiele do zyczenia...
          Co jest wazne, ze w tym szpitalu nikt nikogo nie wygania, moglam zostac dluzej.
          Lekarze przychodzą, pytaja o samopoczucie, położne zawsze zyczliwe, po prostu
          super. Podczas porodu tak samo. I lekarze byli i polozne, konsultowali sie,
          zanim podjeli decyzje. Czulam sie pod fachową opieką. Anestezjolog tak obrazowo
          tlumaczyl co robi, ze balam sie mniej tego wklucia.
          JA POLECAM.
          Sorki, musze konczyc, dzidzia się obudziłasmile Karmić trzeba
          Pozdrawiam,
          S i M
    • kasikk Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 20:53
      gratuluję córy smile)
      i podziwiam samozaparcie
      żeby Wam się szybciutko skończyły kłopoty z brzuszkiem
      pozdrawiam cieplutko
      • aniapatryk Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 22:00
        Fajnie ze poród nie był za cieżki, na te wczesne gazy u dzieciąteczka jest fajny
        lek od urodzenie mozna dawac,jutro podam nazwe jego, musze poszukac go,fajnie
        pomaga. A i kiedys bylo cos takiego,takie rureczki gumowe do pupci wkladalo sie
        je leciutko i gazy pieknie schodziły, ale nie wiem czy to jeszcze jest. A jak
        narazie klasc mozna dziecko na brzuszku,gazy bede mniejsze
        • miodzio_k Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 22:10
          i ja gratuluje! Fajnie ze już masz szkrabka koło siebie. JEszcze raz gratulujemy!
    • kaliaa Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 22:33
      Sylwia opisalas to wszystko tak obrazowo, ze az sie splakalam, bardzo
      wspolczuje Ci tych wszystkich dolegliwosci zwiazanych z karmieniem i oby
      Martynce jak najszybciej przeszly te gazy.
      Pozdrawiam Was mocno
    • e-go Re: Ja też się chwalę:) 02.09.05, 22:48
      gratulacje smile
      widzę, że dziewczynki szybciej przychozą na świat smile
      chłopcom dobrze pod sercem u mamy wink

      Gosia & Jupik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka