tupelo Na Dzień Dziecka 01.06.06, 21:54 Wszystkim szkrabom z tego forum życzymy dzieciństwa jak spacer w słońcu! Monika i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Na Dzień Dziecka 01.06.06, 22:33 Usmiechu na buzi przez caly dzien, nie tylko dzis. Dziekuje za zyczenia urodzinowe dla Kamilki. Odpowiedz Link Zgłoś
werata urodzinki w niedziele, czyli... 02.06.06, 06:41 ...cala masa roboty Zaraz idziemy po zakupy, niby tylko kanapki chce zrobic, a lista zakupowa taaaaaaka dluga. Hehe, zawsze sie tez zalapie na fryzjera przed urodzinami, a co, mamie tez cos sie od zycia (znaczy sie urodzin) nalezy,prawda? Tata tez sobie wybral prezent Kto jeszcze? Dziewczyny, poprzesylajcie zdjecia,jak juz jestescie "po", hmm? Ja bardzo prosze. Ide miksowac zupe brokulowa. Jak zdrowie Pan? Tomek wciaz katar, ale on sie chyba skonczy wraz z zima, hehe. U nas wczoraj byl pierwszy dzien zimy, jakies 18st., niezle,co? Nie chce Was tym zdenerwowac, wiec dodam, ze tutejsze 18 jest naprawde b.chlodne, ludzie mowia, ze jest"potwornie zimno" hehe, zimy w Polsce nie przezyli,czy co? Buziaki dla wszystkich!!! Odpowiedz Link Zgłoś
werata do Ani...i znawcow diet 02.06.06, 06:44 Aniu, ja wlasnie przegapilam Twojego posta,jak na ciacho z kremem zaprosilas. Ojej, czy jeszcze bedziesz piec? Moze lepiej zostane przy brokulowej, zawsze to jednak mniej kalorii )) Leedeczko, czy przy Montigniac'u mozna ciacho z kremem? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: urodzinki w niedziele, czyli... 02.06.06, 22:31 nio, i u nas tez dzis byly mega zakupy, a przeciez u nas bedzie tylko na slodko.. poza tym zapomialam o kilku duperelach i jutro trzeba dokupic kilka rzeczy, poza tym w niedziele truskawki, mam nadzieje, ze gdzies dostane, bo chce miec swiezutkie do lodow a i jeszcze mamy dylemat jaki alkohol podac do tortu, ciast, lodow - pojecia nie mam, moze macie jakies propozycje? a z Kamilka juz calkiem dobrze, powtorne badania wyszly ok pozdrowienia dla Tomaszka z katarkiem Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie 100 lat dla ToMaSzKa !!! 04.06.06, 22:30 Tomeczku drogi, rosnil duzy i szczesliwy!!! Weratko, dziekuje za zdjecia, hm, imprezka prezentuje sie na nich bardzo smakowicie Ja rowniez przeslalam kilka fotek z naszej dzisiejszej imprezki, sprawdzcie poczte dziewczeta! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Dla Poli i Tomaszka!!! 04.06.06, 23:03 Kochane forumowe szkraby! Życzymy Wam samych cudnych dni, pełnych spontanicznej radości i szcześcia!!! Przesyłamy gorące urodzinowe buziaki!!! Monika i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie 100 lat dla PoLi !!! :-) 04.06.06, 23:05 Rosnij duza, wesolutka i szczesliwa!! Buzka. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Dla Tomaszka zyczenia!! +bilans 06.06.06, 16:00 Przepraszam,ze takie spoznione zyczenia ale za to szczere!! Tomaszku!! Zyczymy Tobie wszystkiego Naj Naj Naj ,samych wspaniałych prezentów,uśmiechów,pogodnym dni!!Rośnij duży i badz grzeczny) Popros Mame o siostrzyczke) Dziewczyny,kiedy nam sie znowu forum powiekszy o kolejne Maluchy?? Nic sie nie dzieje( Dzieki za zdjecia!! Świetne impreski!! Ja jeszcze nie mam zdjec ,bo robil je dziadzius i jeszcze nam ich nie przysłał.... Pola wszystko mówi na literkę "a" i tak na przykład: Amusia ( mamusia),jejjjkiu nie pamiętam co jeszcze...Generalnie większosć słów..Tez tak macie?Acha,nauczyła się kolorów i zna wszystkie Teletubisie po imieniu i kolorze.. Na bilansie 2-latka psycho-ruchowo wypadła bardzo dobrze.Waży ...tylko 12kg://Myslalam ze wiecej..Za to jest wysoka) po amusi )) pa-pa Ps.Jak dziwnie,śpią oboje: Pola i Patryk.W uszach mi dzwoni )) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Dzięki za zdjęcia! 04.06.06, 23:05 Weratko, Rosie, dzieki za piękne zdjęcia! Mmmm, ale torty! A dzieciaczki jakie już duże! Ech, zrobiłybyśmy spotkanie. Weratka, kiedy wracacie? ))))) Nasze zdjęcia to oczywiście na blogu najlepiej oglądać. Zdjęc z imprezy urodzinowej było bardzo duzo, trzeba pogrzebac w archiwum z maja )) Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie 500!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.06, 23:18 Moniko, wlasnie przegladalam, tez mieliscie wosolo na imprezie No dobra zmykam, za duzo mnie tu juz. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Powrót córki marnotrawnej :) 07.06.06, 22:42 Hej hej! Nie było mnie ponad 2 tygodnie, ponieważ zepsuł nam się zasilacz do laptopa i czekaliśmy tyle czasu na wymianę. Koszmar. A ja stwierdziłąm, że jestem uzależniona od internetu. Składam spóźniona zyczenia wszystkim maluszkom obchodzącym urodzinki: STO LAT KOCHANE KRUSZYNKI! Natalka za 4 dni skończy 2 latka i miesiąc, stała się jakaś strachliwa. Boi się obcych, wtula się we mnie jak ktoś obcy do nas podchodzi. Nie będę wam opowiadała jak się zachowuje jak chcemy kogoś podwieźć samochosem. Wtedy po prostu wyje,nie płacze, wyje. No nic,może jej przejdzie, ale juz jestem tym zmęczona. Poza tym pieknie mówi całymi zdaniami aż miło tego słuchać. Dziś na przykład przed spaniem powiedziała swoją chińszczyzną: Mamusiu, jasuj twoj kokocek lwony, niunia tez ma johy. Tłumaczę : Mammusiu, załóż twój szlafroczek czerwony , niunia też ma, różowy ) Jakis czas temu kupiliśmy jej w Ikei namiot i jak nie jesteśmy na spacerze, cały czas siedzi w3 jamrocie (jak ona mówi). Czytamy tam ksiazki, kładziemy lalki i misie spać...Zabawa na całego. Poza tym jeszzce zakłądam jej pampersy, bo muszę się przyznac, jest mi tak wygodnie. Planuję to zmienić nad morzem, może wtedy nauczy się wołać siku. No właśnie, 24 czerwca jedziemy na 2 tyg do Niechorza. MOże któraś z was też się tam wybieraw tym termnie? Może uda się spotkać... Miło by było A może któraś z was tam była ? OPowiedzcie czy polecacie NIechorze na wyjazd z małym dzieckiem? Rosie i Werata dzieki za fotki. Imprezki jak widać udały się, dzieciaczki cudne, jak miło na nie patrzeć. Hmmm... O czym to ja jeszcze miałam napisać... Mam mętlik w głowie... Aha! Jeszcze o diecie Montignaca. Ja osobiście sobie ją chwalę. Zgodnie dietą je mój mąz i czasem Tusia. Schudłam 4 kg w ciągu miesiąca najadając się do syta, jedząc słodycze (tak, tak, można czekoladę 70% kakao po posiłku tłuszczowym), nie licząc kalorii. Jemy zdrowo i pasuje nam ten sposób odzywiania. Ciastko z kremem odpada Odpowiedz Link Zgłoś
werata siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 06:03 Hehe, wiem, czego sie spodziewacie po takim tytule, a tu...tylko chcialam sie odniesc do zachety Ani, ze na siostrzyczke Tomcio raczej liczyc nie moze, no, moze siostrzyczka-rybka (na 3-cie urodziny kupujemy akwarium) )) Nawet nie umiem Wam opisac (Ania sie wkrotce przekona), jak bardzo wychowanie chlopca rozni sie od wychowania dziewczynki. To jest ocean roznic! Poza tym, ja juz jestem za stara na dzieci... Co do diety - wlasnie wrocilismy z Ikei, muffinek czekoladowy mniam, mniam, kawka do tego, potem zupka z ziemniaczkow i pora. Jejku, niedlugo bedzie mnie lepiej przeskoczyc niz obejsc. I na koniec o kupie na patelni. Otoz robilam ostatnio placki ziemniaczane Gadzinie (jak slodko nazywamy Tomka) i przy ostatnim Gadzina sie obudzila, wiec wrzucilam te mase ziemniaczana na patelnie liczac na to, ze sama "dojdzie" od cieplego palnika pobieglam do syna. Niestety placek nie "doszedl" tylko masa ziemniaczana pociemniala (jak to ziemniaki, wiecie). Gdy przyszedl M. z pracy poszedl do kuchni i zaraz przybiega do nas z pytaniem: Kochanie,co robi ta kupa na patelni?". ciag dalszy o kupie (innej) nastapi papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 10:30 DD Dobre, dobre z tą kupą! Oj, jak ja lubię mufinki! A dawno ich nie robiłam - dieta )) My o synku myślimy, a jakże, ale kiedy - nie wiem. Bylismy wczoraj na bilansie. Zosia waży 13,2 kg, mierzy 90 cm, to odpowiednio 75 i 90 centyl. Duża dziewczyna z niej... Ach, no i ciśnienie. 80/55. Tak chyba jest u dzieci??? Pozdrawiam Was, piszcie, piszcie! M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 15:28 Nio to sie niezle ubawilam z ta kupą DD A siostrzyczka? Sama nie wiem, niby planujemy drugie dziecko, ale w blizej nieokreslonym terminie i chyba raczej braciszka Leedeczko Niechorza nie znam wiec niestety nie pomoge. Co robicie jak Wam dziecko siada lub kladzie sie np. na srodku chodnika na spacerze i za zadne skarby nie chce sie ruszyc dalej? Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 19:55 Ufff... mnie sie na szczęście Zosia nie kładzie na środku chodnika, tzn. czasami "leje się przez ręce", ale żeby się kłaść to nie. Jak nie chce iść tam, gdzie akurat trzeba iść, to biorę na ręce te 13 kg i niosę... Odpowiedz Link Zgłoś
werata bunt, wciaz bunt 10.06.06, 14:34 Jejku, z tym buntem to chyba jeszcze powalczymy, he he, jakis rok? Co myslicie? Moja kolezanka tez ma takiego szkraba jak Kamilka (troche lzejszego od Zosi) i jak siada maly na chodniku i ani rusz, to zostaje na sile posadzony w wozku i przypiety do wozka. Taki life Rozwiazanie dziala. Rosie,co myslisz, sprawdzi sie u Was? Tomek tez raczej wygina sie w luk niz demonstruje strajkujac Ale coraz czesciej mozna sie z Nim "dogadac", nawet 1 raz (sloownie: JEDEN) udalo sie Go przekonac do otwarcia buzi i umycia zebow. Pozostale razy wygladaje jak walka,znecanie sie i meczenie niewinnego 2-latka. Do wiezienia wkrotce nas wsadza za to "silowe" mycie zebow. M. nawet czasem woli nie myc niz walczyc (bo wieczorem to taty kolej). A w ogole to strrrrasznie jestem Matka-Zmeczona. I wciaz ten balagan dookola. Moja mama mowi na to: bu..el na kolkach (ps.mamusiu, teraz juz wiem, co to znaczy)) Ciezko tak zyc bez rodziny. Ech, zyzn. pa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt 10.06.06, 23:49 Tak, czasem dzwigam ale juz mi sie to nie usmiecha. Akcja z wkladaniem do wozka byla jedna taka ze chyba pol miasta nas slyszalo i balam sie ze ja zgubie tak sie wila w wozku mimo tego ze byla przypieta, straszne to bylo. A wyobrazacie sobie spojrzenia ludzi na te wyrodna matke? Czasem jak Kamilke zagadam to sama wstanie ale to nieczesto sie dzieje. Udaje tez ze juz sobie ide, robie pa-pa, odwracam sie i odchodze, czasem zadziala. Jednak gdy nie zadziala juz nic z tego o czym pisalam to koniec, mozemy tak stac w miejscu az do smierci Dlatego Was o to pytalam. Z myciem zebow troche odpuszczamy. Rano Kamilka przewaznie budzi sie w kiepskim humorze i tylko Tubisie i mleczko sa w stanie ja doprowadzic do rownowagi. O myciu zebow nie ma nawet mowy, a pozniej sa juz inne ciekawe zajecia.. Wieczorem bierze do reki paste i szczoteczke, ktore ma przygotowane po wyjsciu z wanny. Naklada paste na szczoteczke po czym ja zajada, a resztka chwile poszczotkuje i koniec z myciem zebow. Probowalismy myc na sile, ale odpuscilismy. Werata, co Ty piszesz jaki rok jeszcze?? Po buncie dwulatka jest bunt trzylatka a miedzy nimi chcialabym troche od tych buntow odpoczac Moja mama mowi, ze nie pamieta zebysmy my z bratem mieli taki okres buntu. Tylko nie pamieta czy tak nie bylo, oto jest pytanie! Ja bylam bardzo grzeczna dziewczynka, ale okrutnie zbuntowana nastolatka, biedni Ci moi rodzice byli ze mna, mowie Wam. Wlasnie sie zastanawiam czy ja tez jestem juz Matka-Zmeczona, nie wiem, musze sie chyba z tym tematem przespac. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 11.06.06, 22:11 Rosie, współczuję, bo pamiętam, że ten Kamilkowy bunt to się zaczął bardzo, bardzo dawno... No ale jest nadzieja, że będzie zrównoważoną nastolatką, która nie będzie sprawiała żadnych problemów rodzicom. Ja, jak Ty, byłam grzecznym dzieckiem, ale jak dorastałam, to z mamą darłyśmy koty. Matka-Zmęczona? Może ja się nie powinnam wypowiadać, bo nie jestem z Zosią non- stop, ale... podziwiam Was dziewczyny. Ja nie wiem, czy miałabym tyle cierpliwości i siły... O rany, miałyśmy się z Martusią spotkać... ale mi wstyd... Mycie ząbków - u nas problemu nie ma. Zosia by najchętniej myła ząbki z 4 razy dziennie. Nie trzeba jej długo namawiać. Tylko szczoteczkę obgryzać lubi... Buziaczki M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 12.06.06, 00:06 Moniko, cale szczescie zaczal sie dawno ale w tzw. miedzyczasie bylo tez troche spokojniej. Ostatnio znow Kamilka daje mi popalic, no coz jeszcze tylko rok ;-D A dzis wreszcie byla u nas czerwcowa pogoda. Sloneczko mocno grzalo, mozna bylo sie troche porozbierac Bylismy na super spacerze w ogrodzie na dachu nowej biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Kamilce sie podobalo, bylo duzo schodkow i mostkow, poza tym strumyk w ktorym mozna bylo grzebac patyczkiem, winda - ktore Kamilka ostatnio uwielbia, mnostwo kwiatkow, kamykow do kolekcji itp. atrakcji. Dzien zaliczamy do bardzo udanych. A z Martusia i Zosia to i ja bym sie chetnie spotkala Zmeczona-Matka, dlaej nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 12.06.06, 10:23 O rany, zaraz pora koszmaru (bo to wieczor u nas), czyli pora mycia zebow. Brrr. Wiecie czym ja najbardziej jestem zmeczona? Tym, ze tlumaczysz, prosisz, zabawiasz, probujesz odwrocic uwage i ..nic. Czyli wlasna tworczoscia w poszukiwaniu 'dystraktorow' dla mojego dwulatka. Koncowym rozwiazaniem jest "sila", potem poczucie winy, ze "na sile", wiec nastepnym razem probujesz znow cos NOWEGO wymyslic, tym razem piesek zamiast kota, piosenka zamisat wierszyka, motor a nie samochod...itp. I tak w kolko (u nas to dotyczy 3 rzeczy:zeby, zakladanie butow i spodni). Ale wkrotce zrozumie, albo wyrosnie,hmmmmm ? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 13.06.06, 23:26 Ewa, a moze Tomaszek chce sam zakladac te buty czy spodnie? U nas to dziala jak pozwole samej sie Kamilce ubierac to pobawi sie troche a pozniej jak jej sie nie uda to ja moge swobodnie ja ubrac. Ale pewnie juz probowalas.. Dla mnie wieczne wymyslanie sposobow na: ubieranie, jedzenie, wkladanie do wanny, wyjmowanie z wanny, przewijane, powrot do domu ze spaceru, wsadzenie do wozka, smarowanie buzi kremem, czesanie.. i tak dlugo jeszcze bym mogla, nie jest problemem. Jestem w tym dobra, bo innego wyjcia nie mam Zmeczona jestem najbardziej czestymi jekami i rykiem z na prawde byle powodu. Nie jestem w stanie tego dlugo sluchac, moj M potrafi sie wylaczyc i jakos przetrwac, a ja nie, dziala mi to strasznie na nerwy, musze liczyc do 10-ciu w takich chwilach albo jest niemilo. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: nasze dwulatki 18.06.06, 11:41 hej, Ja również dziekuję za zdjęcia!Już wiem czyją wierną kopia jest mała Kamilka i Zosia )U nas wózek także okazał sie najlepszą zabawką w dniu urodzin.Nawet dla chłopców) Koleżanki,czy któraś z Was jest w posiadaniu elektronicznej wersji książki Tracy Hogg pt:język dwulatka? rosie,Ty chyba coś kiedyś wspominałaś na ten temat? buziaczki! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nasze dwulatki 19.06.06, 01:34 Aniu owszem mam, ale wersje tradycyjną.. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: nasze dwulatki 19.06.06, 06:38 wrrrr, wcielo mi posta Aniu,jak tez mam tylko wersje papierowa. Rzomowa z moim M. ja: kochanie,czy mozesz mi pomoc pozmywac? M. nie teraz, udoskonalam moja miksture do produkcji baniek mydlanych. ja:ale Tomek nie chce robic baniek mydlanych? M.skad wiesz? ja:bo wlasnie wygryza Ci dziure w skarpecie... M. hmm??? a rzeczywiscie... Musze Wam napisac o metodzie wychowawczej nazwanej przez nas :"nu-nu!" Otoz jak Tomcio dostal glupawki ktoregos dnia,powiedzielismy, ze jak nie przestanie, to pojdzie do swojego pokoju i ne bedziemy sie z nim bawic przez te chwile. Tak tez sie stalo. Na mniej niz pol minuty M. zamknal Go w pokoju i od tej pory wystarczy wspomniec, ze jak nie zrobi tego, czy tamtego, to bedzie "nu- nu!". Dziala, zawsze dziala. Nie wiem tylko,co zrobic poza domem, np.na placu zabaw? Na razie nie bylo potrzeby,bo jednak On jest raczej grzecznym dzieckiem,ale tak w razie czego chcialabym miec plan. macie jakis pomysl? POzdrowienia dla naszych dwulatkow! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nasze dwulatki 19.06.06, 10:14 Hej, byłam bez kompa, chora i w ogóle... zapracowana... ech, napisze o tym później. Tym niemniej melduję się!!! Aniu, Język dwulatka, jest gdzies w sieci do ściągnięcia, jak znajdę, to Ci podrzucę linka. Mikstura na bańki mydlane??? Czy można prosić o przepis? Do tej pory jeśli nie kupuję nowych, to mi nie wychodzą zbyt trwałe z tego, co mam w domu. Co działa na Zosię? Nic, żadne nu-nu ani nic takiego. Tylko ewentualnie można zainteresować czym innym albo ulec... Wiecie co, mało cierpliwości mam. Kiedyś słyszałam sąsiadkę z dołu, jak krzyczy czasami na swoje dziecko, które rzeczywiście dużo marudziło i często płakało, taki niegrzeczniuszek był. Myślałam sobie: jak ona może, ja tak nie będę! A figa! Czasem i ja krzyknę, powiem coś niemiłego. O matko, jakie mam potem wyrzuty sumienia... Słaba jestem strasznie... Odpowiedz Link Zgłoś
werata przepis na banki 19.06.06, 12:38 Moniko, oto przepis M.: 1 litr cieplej wody 250 ml dobrego plynu do naczyn 30 ml gliceryny (banki trwaja dluzej i sam plyn tez). Zostawic na noc,zeby sie wymieszalo. Ta mikstura przetrwa bardzo dlugo. Jesli chcecie mniejsza ilosc, to oczywiscie zmniejszcie proporcje. My mamy taka mega-duza (jak rakieta) "bablarke" )) Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: przepis na banki 20.06.06, 17:37 Hej:-: W celu uzyskania baniek to chyba użyłabym Ludwika albo Poli płyn do kąpieli...niezłe banki wychodzą.Poza tym jest wesoło przy tych bankach ,bo Pola do nich gada np: "-choc tu, no choc ..malutki "itp Pola jest bardzo ufna i odważna.Nikogo sie nie boi i postanowiłam jej nie straszyc..no moze tym ,że pojdzie do swojego pokoju na "przemyślenie czy ochłonięcie" Hit tygodnia: Pola to taty: "-ładna jesteś!" ps.Ksiązeczki juz mamdzieki Teraz potrzebuje tylko chwilke czasu na lekturę.. na razie! acha, szykuje dla Was zdjęcie jak to mi Patryk "wylazł' dzisiaj z leżaczka )) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie nu-nu 21.06.06, 14:20 u nas nie dziala tez nu-nu ani nio-nio, to po kamilkowemu jakis czas temu odkrylam calkiem przypadkiem, ze jak wspomne o tacie w chwili gdy kamilka sie zle zachowuje to ona nagle pokornieje i staje sie grzeczniutka oboje z mezem bylismy tym zaskoczeni mowiac szczerze teraz w chwilach na prawde ciezkich mowie, ze przyjdzie tata i wtedy to dziala tata oczywiscie nie jest za szczesliwy, ze nim dziecko strasze, ale staram sie tego nie naduzywac szczegolnie pomoce przy usypianiu nie wiem czy polecam Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: nu-nu 23.06.06, 07:49 Hehe, kazdy ma swoja metode, w koncu jakis kij na te 2-latki miec trzeba.Niestety.Ale kto kocha - ten dyscyplinuje (?). Wykorzystalismy nasza metode w restauracji. Tomek zaczal rzucac frytkami. Po kilku ostrzezeniach o "nu-nu" - posadzilismy Go przy pustym stoliku obok, ze niby to jest "nu-nu". I zadzialalo. )) Smiesznie,bo On teraz sam siebie dyscyplinuje machajac groznie paluszkiem,jak cos zbroi i mowi do siebie :"nu-nu". Ale nic to.Dzis pierwszy raz w banku Tomek urzadzil scene (rzucajac sie na podloge i machajac oknczynami) przy kolejce liczacej kilkanascie osob.Jejku,co za nieprzyjemne doswiadczenie. Jakos czulam sie niezrecznie, nawet nie przypuszczalam, ze tak mozna sie czuc glupio,jakby wstyd, ze tak sie moje dziecko zachowuje. Baardzo dziwne poczucie wstydu. Tak wiec jestem juz w pelni - mozna powiedziec - mama 2-latka,nieprawdaz? Tutaj nazwywaja ten wiec "terrible two" - ciekawe dlaczego... Aniu,wysylaj zdjecia wylazacego Patryka. Dziewczyny,piszcie! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nu-nu 24.06.06, 23:02 Metoda na dwulatka, tak.. Mysle co jeszcze u nas dziala, a wiec grozby np. bo pojdziemy do domu /na spacerze rzecz jasna/ albo: bo Cie postawie na podloge /gdy swiruje na krzeselku/. Piszcie co u Was dziala, to cenne podpowiedzi dla mnie, bo czasem przychodzi ten moment, ze juz nic nie dziala. A rzucanie sie dziecka na podloge, tak, dziwnie tez sie czuje z tym w miejscach publicznych. Na szczescie Kamilka ostatnio zmienila strategie na mnie. Zamiast siadac czy klasc sie plackiem to po prostu siada i sciaga buty, skarpetki a pozniej najchetniej paradowalaby boso. Co mozna zrobic oprocz zabranianiu robienia jej tego?? Nie wiem! Aniu, pytalas o wersje elektroniczna T. Hogg, ja mam 'Jezyk niemowlat' w tej wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
werata inteligencja dwulatka 27.06.06, 05:50 Rosie,lato u Was to pozwol Kamiilce na bosaka chodzic. Ale Ci doradzilam,co? Wiece,ostatnio mam tak wiele potwierdzen,jak bardzo inteligentne sa te 2-letnie skrzaty, ze nie mam watpliwosci, ze w wielu przypadkach jestesmy...ofiarami ich manipulacji. Czasem z rozmowy pomiedzy mna i M. maly potrafi wychwycic jakies informacje i domagac sie czegos, co podslyszal. Smieszny przyklad: taka filuterna damsko-meska rozmowa, w ktorej padlo slowo "jajka(no,nie kurze bynajmniej) i Tomek od razu biegnie do lodowki po...jajka O Matko, trzeba pilnowac,co sie mowi, hihihi. A Wy juz na wakacjach? Piiiiiszcie!pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: inteligencja dwulatka 27.06.06, 11:11 Hej, jestem... sama mam wyrzuty sumienia, że mało tu piszę, ale wzięłam na siebie sporo roboty i wakacje się zapowiadają bardzo pracowite. Wolę nawet o tym nie myśleć... Urlopu żadnego Chlip, chlip... Ostatnio zaliczyliśmy dwa śluby z weselami i jestem wykończona... Co dyscyplinuje Zosię? Ciężka sprawa... generalnie nie sprawia większych kłopotów typu leżenie na chodniku - w ogóle tego nie znam. Jak już jest ból, że trzeba iść, to ją biorę ne ręce. Trochę się rzuca, ale mówię jej, że zaraz jej coś pokażę, zaraz coś zobaczymy, np. co robi tatuś albo że zapytamy o coś tatusia i działa. Tzn. nie nabieram jej specjalnie, staram się spełniać te małe obietnice Ale też nie przekupuję np. czekoladą czy czymś tam, nie. Raczej wystarcza odwrócenie uwagi, rozmowa... Czasem trzeba trochę przeczekać, czasem pozwolić na małe ustępstwo. Konsekwencja w rzeczach ważnych, wyrozumiałość w sprawach małych - o właśnie. Czy nami rządzi? Chyba jak każdy dwulatek, to trochę taki obóz przetrwania, nie da się jej lepić jak plasteliny według naszych potrzeb i pragnień, trzeba się trochę chociaż dostosować, zresztą same wiecie o tym dobrze. Nas też czasami zaskakuje, jak wiele rzeczy wyłapuje z naszych rozmów. najśmieszniejsze jest, jak używa słów typu "przecież", "naprawdę", "właśnie" - o dziwo używa ich na ogół poprawnie, tzn. w dobrym kontekście, tylko ewentualnie w złym szyku. Śmiesznota mała. Rozumie już tak dużo, że strach się bać... Aniu, dzieki za zdjęcia, dzieciaczki cudne, super ta radosna minka Poli, jak kąpie się w morzu, a Patryk wyłażący z leżaczka - normalnie szok, oj będzie latał, że za nim nie nadążycie! Kochane, a jak u Waszych dzieci z zabawą? Potrafią się same zająć jakąś zabawą? Na jak długo? Buziaczki przesyłam... Monika Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: inteligencja dwulatka 28.06.06, 05:29 Tomek potrafi dlugo sie sam bawic. Glownie jezdzikami, samochodami,kolejka itp. takimi tam- "chlopiecymi" zabawami. Gotowanie tez jest na topie. Mysle, ze ok.40min potrafi sie bawic zupelnie sam, potem probuje wlaczyc mnie, wiec bawimy sie razem. Moge tez na Niego liczyc przy wieszaniu prania, gotowaniu: podaje mi cierpliwie ubrania, albo patrzy,jak scieram ziemniaki. Oczywiscie tez chce to robic,co mama. Wszystko sie zmienia,jak przychodzi tata. Wtedy nie ma szans na samodzielna zabawe-tata jest czescia zabawy. Czy wspominalam Wam,ze my chodzimy2xtyg. do takiego mini-przedszkola?To sa takie zajecia 2h, gdzie dzieci razem z rodzicami sie bawia, maja wspolny posilek i troche tanca itp.Wiec ostatnio byla taka zabawa typu"Chodzi lisek..." (no, wiecie o co chodzi).Toemk mnie zupelnie zaskoczyl-zupelnie sam bez pomocy bawil sie zgodnie z zasadami. :0 Kiedys, kiedys...myslalam, zed jednak dziecko bardzij mozna jak te plasteline, ale -Moniko-swieta racja - nie da sie.To nawet dobrze. Co do wyrozumialosci w sprawach malych tez sie zgadzam w 100%. Chyba wlasnie na tym polega madra milosc. PS Dziewczyny,polecam Wam film "Click" (nie wiem,jaki bedzie polski tytul,czy czasem go nie zmienia" z Adamem Sandlerem.Niby komedia,ale powaznie o rodzinie. Paaaa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie trudny bilans dwulatka 29.06.06, 15:50 Nie da sie lepic jak plasteliny, nie da!.. Kamilka chodzi boso gdzie sie tylko da, po piachu na placu zabaw, po trawie w ogrodzie dziadkow, ale po chodniku w miescie jej tak nie puszcze, chociaz i na pl zabaw to czasem ryzyko, bo znalezc czasem mozna kawalki szkiel itp.. Wyrozumialosc w sprawach malych /dla mnie a duzych dla dziecka/ TAK w 100%. A teraz bede sie uzalac. Mamy wlasnie za soba bilans.. Juz na wejsciu Kamilka zaczela sie denerwowac i szamotac gdy zobaczyla pania doktor.. Nie dala sie rozebrac, co w koncu musialam uczynic sila. Badanie - kleska, kopala, wierzgala, chodzic na polecenie nie chciala, a do buzi w ogole pani doktor nawet nie probowala zagladac - moze zeby nie zostac ugryziona W ksiazeczce wpisala, ze uzebienie pelne mleczne jest.. Hm, wiedziala ze ma do czynienia z dwulatkiem, niepokornym, ale mimo to uslyszalam cos co mnie bardzo zranilo i o czym nie moge zapomniec i myslec o tym bez emocji. Pewnie nie zacytuje dokladnie, ale mialo to taki sens. "To Pani wina, ze dziecko sie tak zachowuje.. to wynik tych 2 lat.. zamiana rol.. dziecko Pania rzadzi.." Ton byl niemily a glos podniesiony. Brrr.. Potem poszlysmy na plac zabaw i sie rozplakalam. Powiedzilam doktor, ze Kamilka zachowuje sie tak od czasu gdy miala pobierana krew i byla klota. Teraz gdziekolwiek z nia pojdziemy i trzeba sie nie daj Boze rozebrac to jest big problem. W ogromna nielaske popadly wizyty u fryzjera, wczesniej bez wiekszych problemow, nie mowiac juz o wizytach lekarskich. Gdy doktor musiala wyjsc z gabinetu na chwile Kamilka uspokoila sie, ale po jej powrocie znow zaczela sie szamotac i denerwowac. Trudne to bylo dla mnie kosmicznie. Fizycznie jak i psychicznie. Zapanowac nad takim malym wierciuchem i wysluchiwac tych uwag. Nie chce wszystkiego tlumaczyc buntem dwulatka, nie chce w ogole w kolko tlumaczyc mojego dziecka, ale wiem ze to pierwszy i na pewno nie ostatni raz w zyciu. Pozniej zacznie sie szkola, nauczyciele, inne problemy. Mialyscie taki moment, kompetna negacje Waszych wysilkow wlozonych w dziecko, dla mnie to jak noz w plecy, chociaz moze to wyolbrzymiam. Teraz przed nami kolejne wizyty. Logopeda, neurolog i laryngolog. Nie wiem jak to bedzie.. Pocieszcie, ale napiszcie tez szczerze jak to widzicie. A na bilansie wysokosc ciala 89cm /75 centyl/, waga 11,5kg /25 centyl/. Trzymajcie sie cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: trudny bilans dwulatka 29.06.06, 16:12 Ja szybciutko,bo Patryk "skwierczy' jak to mawia mój mąż ,kiedy synek sie denerwuje Więc,rosie,spokojnie! Ja zmieniałam swoją doktor pediatrę i teraz chodzimy do innej Pani To pierwsze rozwiazanie.Nie przejmuj sie uwagami,Ty wiesz jaka naprawde jest Kamilka i dlaczego się tak zachowuje.Widac ma powodyNapisze jak ja załatwiam sprawy u lekarzy - Pola chodzi ze mną bardzo chętnie! Po prostu zabieram ze sobą jakąs niespodziankę dla córeczki - jak ładnie otworzy bużke czy da sobie zajrzeć do noska itp - dostanie nagrodę!! Poza tym ci lekarze, u których byłam są przygotowani na wizyty dzieci i mają zazwyczaj jakies naklejki albo coś w tym stylu.W każdym razie nagroda działa zawsze) Nie sprawdzałąm jak to bedzie u fryzjera ale napewno napiszę Biorę jajko niespodziankę ,nową ksiażeczkę i idziemy.warunek - Pola musi być wyspana i najedzona.Acha,od pierwszego dnia lata Pola chodzi bez pieluchy..nie wiem jak długo to wytrzymam i co powiedziałby fryzjer na mokry fotel..Wiec chyba na razie włoskami zajmę się sama ) Rosie,głowa do góry! Kamilka jest dzielna - zobacz jak już chodzi po piasku i trawie,kiedys sie tak bała i płakała ) pozdrawiamy~!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: trudny bilans dwulatka 29.06.06, 21:49 Rosie kochana, zawsze podziwiałam Cię, że nie spieszysz się z niczym, nie poganiasz Kamilki, że czekasz aż sama usiądzie, sama wstanie, sama zacznie chodzić. Myślę, że to piękny bagaż i że nigdy nie będzie miała dzięki temu problemów z kręgosłupem itp... Zawsze podziwiałam Cię za cierpliwość, za to, że tak dobrze rozumiesz swoje dziecko... I dalej Cię za to podziwiam i wiem, że jesteś wspaniałą mamą. Pediatra... każdy może mieć zły dzień, dużo wrzeszczących dzieci, upały, "odklejający się plasterek" ))... nie wytrzymała... swoje zmęczenie, zły humor, wyładowała na Was. Najgłupsze, co zrobiła, to zraniła Ciebie. Bo tak naprawdę czy ona Cię w ogóle zna? Czy zna Kamilkę? Tak łatwo oceniać ludzi... A dziecko wyczuwa czyjąś niechęć, boi się, co było dobrze widać, jak Kamilka uspokoiła się, gdy lekarka wyszła z gabinetu. Nie martw się Aniu, Rosie... Każde dziecko jest inne, nie ma lepszych i gorszych. Dajesz Kamilce coś wspaniałego - jesteś z nią, towarzyszysz jej każdego dnia, wszystko robisz z nią pierwsza, pokazujesz jej świat... U nas działa, jak się Zosi wytłumaczy powoli, parę razy, co będziemy robić, gdzie idziemy, czego może się tam spodziewać... Nie zawsze zrozumie, więc robię to najprostszymy słowami. Czasami biorę ze sobą coś nowego, czego jeszcze nie widziała, np. gazetkę z Tubisiami Zamiast nagradzania wolę metodę naturalnych konsekwencji, ale nie zawsze udaje się ją stosować. Trzymaj się i nie miej do siebie żalu. To pani doktor ma ze sobą problemy, ot co. M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: trudny bilans dwulatka 30.06.06, 00:34 Dzieki Dziewczyny, troche mi lepiej, tego posta pisalam jeszcze pod wplywem emocji, moglabym tak czytac Was dluzej Wiem, ze to co powiedziala dzis ta pani, to tylko jej domysly, 2 minutowe obserwacje, tak na prawde nas nie zna bo ma mnostwo innych dzieci w przychodni, poza tym pewnie miala gorszy dzien.. Jednak mnie to bardzo zabolalo i mysle, ze kazda matke by bolaly takie slowa. Musialam sie wygadac, a kto mnie lepiej zrozumie niz Wy? Daje mi to jednak caly dzien do myslenia, bo i tak wiem, ze za miekka jestem. Kurcze czesto trudno mi wyczuc te granice miedzy zrozumieniem dziecka a tym ze probuje mnie w cos wrobiac Wiecie jak to jest, chce zeby byla szczesliwa, radosna i zeby nie obciazyc jej na reszte zycia, bo i tak w skore dostanie od innych. No wlasnie, wiem, ze jej nie uchronie, nie chce trzymac pod kloszem, ale nie moge sobie dac jezdzic po glowie, bo to przyniesie odwrotny skotek. Teorie niby znam.. Trudne to wszystko. Patent z nagroda na pewno wykorzystam, dziekuje, ale nie wiem czy w tej sytuacji uprzedzac ja o wizytach lekarskich.. Dobrej nocy, kochane jestescie. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: trudny bilans dwulatka 05.07.06, 09:07 Czesc! Dawno nas nie bylo i wkrotce znow nas nie bedzie,bo jedziemy na wakacje,ale jak tylko wrocimy bedziemy - jak zwykle-regularnie pisac. (Pisze: "my", bo jak jestem tylko autorka postow,ale bohaterem Tomcio). Rosie, wiesz, przynam, ze przykro mi sie zrobilo,gdy czytalam te slowa wypowiedziane do Ciebie przez lekarza, wiec wyobrazam sobie,ze uslszec je bylo b.trudno. Jestes madra kobieta, sama wiesz, ze trudno wystawic taka opinie po kilku minutach. Jak Monika mowi,moze lekarka miala zly dzien...A i dziecko moze miec gorszy dzien,prawda? Jesli chodzi o krytyke mojego podejscia do Tomka, metod wychowawczch, to najwiekszym krytykiem...jestem sama dla siebie To mnie uodparnia na krytyke innych. Taki mam charakter. Moja metoda na lakarza - pisalam Wam juz o jej sukcesie - kupilam Tomkowi zestaw "Maly doktor" i codziennie przez ok.2 m-ce bawilismy sie w badanie misia, nadanie mamy, taty,Tomka itp. Do lekarza tez wzielismy ten zestaw.Efekt:Tomek sam!!! otwiera buzie do sprawdzenia gardla, pokazuje uszy itp. Na koniec chce napisac powaznie o tym,jak bardzo staramy sie byc dobrymi mamami, tak bardzo chcemy byc NAJlepszymi mamami i szukamy do tego potwierdzenia. Nietety nasze male dzicko nie jest w stanie nam teraz przytaknac: tak, Mamo,wiem, ze wszystko,co robisz, to z milosci do mnie. Nasze dziecko jeszcze przez wieeeele lat nam nie potwierdzi, ze dobrze robimy. Dlatego kazde slowo krytyki nas boli. Ale przejdziemy i przez to. Kochamy nasze dzieci. Bardzo. werata Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: trudny bilans dwulatka 05.07.06, 15:06 Pomysl z zabawa w lekarza bardzo mi sie podoba, moze Kamilce tez przypadnie do gustu, zobaczymy Udanego wypoczynku i szybko do nas wracajcie! Odpowiedz Link Zgłoś
werata watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 07:07 Czesc, strasznie kopac musialam, zeby sie dokopac do naszego watku! Stal sie w czasie naszych wakacji "watkiem gorniczym"??? My juz po wakacjach, wrocilicmy do mokrego i chlodnego Sydney. A w Europie upaly...podobno. W kazdym razie wakacje mielismy cuuuuudne. Tomek byl w swoim zywiole, caly dzien na plazy albo w wodzie. Jak to mowi moj M. na tym atapie (tzw.analnym) zabawa w piachu/blocie itp. jest bardzo satysfakcjonujaca dla takiego szkraba.Oj, baardzo. Czekamy na wiesci od Was, kto juz wrocil, kto jeszcze nie, jak znosicie upaly? Czekamy z niecierpliwoscia i hoooops watku, do gory!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 10:48 Oj górniczy Weratko, oj górniczy... chociaż ja go mam zawsze w ulubionych, więc nie musze się przedzierać przez inne. My siedzimy w mieście i nigdzie się nie ruszamy, brak perspektyw wyjazdowych. Mąż bierze urlop na naukę do egzaminu ze specjalizacji. Ja piszę książkę i mam już mało czasu na oddanie, więc muszę się sprężać. Nie odpoczywam nic a nic. Buuuuu! Trzymajcie sie! Monika I piszcie... prosze... Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 22:43 No wlasnie, watek trzeba wrzucic do ulubionych, chociaz i tam na jakis czas byl u mnie niiisko My tez wakacje spedzamy w miescie. Od czasu do czasu skoczymy na lono natury, dzis np. bylysmy z Kamilka u moich rodzicow na dzialce, byl basen z chlodna woda, pieski, trawka i poziomki, ktore Kamilka uwielbia. Byla tez nauka nocnikowania. Obecnie Kamilka siada juz gola pupa na nocnik co jest postepem. Sika najczesciej do basenu, a wola 'sii' juz po Z nowosci, to stala sie niejadkiem i obiady w zadnej postaci jej nie wchodza. Moglaby jesc tylko owoce i wszelkie produkty nabialowe, najchetniej te slodkie dla dzieci typu np. Danonki. Ciekawe co slychac u Eli i Joli, dawno nic nie pisaly.. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 20.07.06, 23:10 hej Rosie, Zosia też mniej teraz je, to chyba przez upały. A co do danonków i innych takich, jak często je dajecie? Babcia Zosi, pediatra, niemal na mnie nakrzyczała, że trzeba od Monte (bo u nas tylko monte króluje) odejść, że to sama tragedia, że od tego dzieci tylko tyją i zęby im się psują. No ja sobie myślę, że to przesada, ale normalnie Zosia jadła Monte raz dziennie na drugie śniadanie. Teraz je co 3 dni. Jakis czas mialam stycznosc z opiekunką Zosi, ktora zwykle przychodzi na 4 godzinki do domu moich rodzicow, gdzie ja wczesniej Zosie zawoże. No i... oj wiele rzeczy mi sie nie podobało. A to powiedziała, że jej słodkiej bułki dała (fuj!), a to tv za często włączony - do przewijania, do śniadania, itd. Oj, dobrze, ze miałam taką okazję do wyprostowania paru spraw. U nas z nocnikiem padaka. Zosia nie chce siadac, robi sie prosta jak struna i sztywna jak kij od szczotki. Marudzi, broni sie... a ja nie chce na sile, wiec czekam... ile jeszcze? Swiadomosc sikania juz ma i moglaby wolac, gdyby tylko chciala usiasc na nocniku. Na ubikacji na podkladce tez nie chce. Buuuuu! W ciągu dnia puszczamy ją parę razy w samych majtkach, na razie w nie sika, ale rzadko, raczej są suche. Dobrze, ze Zosia ma u babci basen... upały nie do wytrzymania... Ufff Pozdrawiam! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 22.07.06, 00:01 U nas kroluja Danonki i Bakusie, 1 lub 2x dziennie sa zjadane, ale musze ograniczyc. Jedzenie stalo sie be jeszcze przed upalami. Ja lacze to raczej z buntem, ktory jest przeciwko wszystkiemu co sie da Co do nocnika, nie namawiam usilnie Kamilki do siadania na niego, bo to dziala odwrotnie. Przez jakis czas temat jakby zamknelam, przestalam namawiac i pytac czy usiadzie. Ktoregos razu przyniosla mi go w raczkach, zapytalam czy chce usiasc, czy chce zdjac pieluszke, spodziewalam sie odmowy na to drugie pytanie, ale nie, dala sobie zdjac i sama usiadla, a myslam juz ze zapomniala do czego nocnik sluzy. Malymi, malusienkimi kroczkami idziemy do przodu, mam nadzieje, ze lato bedzie dlugie Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 24.07.06, 07:53 Czesc, czolem! Pytacie skad sie wzialem...la la la )) Milo czytac wasze posty, ktore ostatnio jak perelki, takie rzadkie. Ale sa - to najwazniejsze. Upalow Wam nie zazdroszcze, u nas juz wkrotce wiosna bedzie, wtedy zaczne z nocniczkiem, na razie zaba "nie kuma". Oczywiscie swiadomosc potrzeby ma, potrafi poinformowac nas o tym. Siadac na nocniku jednak nie chce, ja zyje nadzieja, ze im pozniej zaczne-tym szybciej zalapie (to tylko nadzieja). Co do jedzenia to wydaje mi sie naturalny ten spadek apetytu latem, prawdopodobnie Wy tez mniej jecie, prawda? I wiecie co? - od kiedy poznalam prawdziwe najprawdziwsze tzw. smieciowe jedzenie (w Sydney) to Danonek czy monte przy tym to niemalze zywnosc ze sklepu ze zdrowa zywnoscia. Ile tu potrafia dodac barwnikow do zwyklego mleka, to sie w glowie nie miesci!!! Dlatego podchodzilabym dosc liberalnie do danonkow itp. Zycze dluuugiego lata, zeby udalo Wam sie zakonczyc lato slicznymi majteczkami zamiast pieluszek. papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Życzenia dla... 26.07.06, 12:25 Drogie Anie, Aninia i Rosie, życzę Wam, żeby się spełniały Wasze marzenia, słodkich chwil oddechu od Waszych jeszcze słodszych pociech, satysfakcji z bycia mamą i nie tylko przecież mamą. Przesyłamy buziaczki i usciski, może się przypadkiem zapędzicie dzisiaj na ten "wypalony" chyba upałem wątek, gdzie mało kto już zagląda )) Buzka! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Życzenia dla... 26.07.06, 15:14 Moniko, dziekuje za zyczenia. Aniu wszystkiego naj, naj, naj, duzo radosci i spelnienia, spokoju i zadowolenia. Ja sie tu zapedzam czasem, ale nie zawsze cos napisze. Upal straszliwy, nic sie nie chce robic, nawet wyjsc z dzieckiem na spacer w taki zar. Wychodzimy poznym popoludniem, kiedy jest juz czym oddychac W sobote bylismy w Kazimierzu Dolnym, Kamilka przeprawiala sie promem na Wisle juz po raz drugi, bo w zeszlym roku u ujcia Wisly, teraz nieco nizej. Byla bardzo zadowolona i skupiona glownie na poruszajacych sie grubych linach A pamietaka jaka sobie wybrala z Kazimierza to.. dmuchany gumowy samolot Nasowa mi to pomysl na ciekawy watek, ale to juz nie dzis, wybaczcie. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Życzenia dla... 26.07.06, 22:09 Koleżanki - bardzo dziekuję za pamieć i życzenia imieninowe!!Wstyd sie przyznać ale przez te wszystkie obowiazki i pracę - sama zapomniałam o swoich imieninach! To się nigdy wcześniej nie zdarzyło;;(( Rosie!! Zdrówka ,pomyślności i miłosci))) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Życzenia dla... 01.08.06, 07:28 Aniu, ja tez zapomnialam, juz to naprawiam: slodyczy wycisnietej z zycia Ci zycze Rosie, obiecalas ciekawy watek, wciaz zagladam i czekam??? Moniko,jak tam kjsiazka, rodzi sie w bolach, czy raczej-jako grugie dziecko-juz latwiej? Ela juz do nas nie zaglada, Jola tez nie...topniejemy... buuuu ((( Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie wciagnelo mnie.. i juz! 05.08.06, 01:51 Kobietki, reaktywowac mnie trzeba, albo reanimowac.. Wciagnelam sie ostatnio w internet, wszelkie strony z decoupage, galerie, wszelkie artystyczne i to nie na zarty. Od czasu gdy udalo mi sie cos sprzedac z moich wlasnorecznie wydlubanych prac robie tez znow cos sama a w internecie podgladam najlepszych. I gdzie mi do nich Ponoc im wiecej sie robi tym lepiej wychodzi, nabiera sie wprawy, wyrabia wlasny styl itp. Cale szczescie sa wakacje i czas jakos inaczej plynie, mniej zajec itp. chociaz i tak galopuje mi jak oszalay, niestety.. Ciekawe co tam u Eli slychac w tym temacie, ale ona chyba zajela sie traz bardziej urzadzaniem nowego mieszkania.. Moniko, udalo Wam sie spotkac? Nowy watek o ktory pytasz Weratko poniekat zwiazany jest z tym co wyzej. Otoz w trakcie pobytu w Kazimierzu Kamilka wybrala sobie duzy, dmuchany, plastikowy, czerwony samolot. Usmiechnelam sie do siebie i pomyslalam 'jaka piekna pamiatka z Kazimierza' Bylo tam mnowstwo pieknych przedmiotow np. recznie robione lalki, ktore wolalabym jej kupic na pamiatke, ale coz moje dziecko juz wybralo.. Wiem, wiem, jest mala, za mala na swiadomy wybor, wyrobiony gust, to wszystko przed nami. W sumie to chyba sama juz sobie odpowiedzialam na moje watpliwosci. A czy Wy staracie sie jakos ksztaltowac swoje dzieciaki pod tym wzgledem? Napiszcie cos o tym prosze. O lekarzach itp. obiecuje napisac kolejnym razem Sciskam Was mocno, choc w okrojonym skladzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo reaktywacja!!! 01.08.06, 08:19 Kochane, witam w sierpniu i chociaż jestem zapracowana jak wół, piszę, bo posucha straszna. Widocznie tak musi być, mam tylko nadzieję, że Ela i Jola, a i Lidka do nas dołączą jeszcze, jak tylko trochę odpoczną na urlopach. Z serii "moje dziecko powiedziało" oto są dwa przykłady neologizmów Zofikowych: bloziula, czyli połączenie bluzy z koszulą, i chrumka, czyli świnka (no bo robi chrum chrum) Zosia ma katar od ponad tygodnia, na szczęście nie zeszło jej to infekcją na gardło ani na uszy, ale cały czas leci z noska, spływa do gardła i musi kaszleć biedaczka, dziadkowie się już łapią za głowy... W sumie to nic ciekawego poza tym, zmian niewiele, Zosia jest teraz dłużej z babcia i opiekunką, a ja siedzę i piszę bynajmniej nie doktorat, ale coś w stylu "poczet poetów i pisarzy polskich", czyli biogramy i charakterystyka twórczości stu polskich autorów, od Galla Anonima (który mimo wszystko nie był Polakiem) po Masłowską. Roboty jest sporo. Druga rzecz to polskie baśnie takie krótkie wersje polskich baśni piszę... to już mniej roboty, zabawy więcej, zobaczymy, co z tego wyjdzie. No to ja muszę teraz do roboty. Dzisiaj mam na tapecie Awangardę Krakowską, więc sprawa jest poważna. Trzymajcie się!!! Rosie, jak tam wizyty u lekarzy? Mieliście iść... Aniu, jak się chowa Patryczek i co u Poli? WEratko, napisz, co nowego u Tomaszka! Buzia! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: reaktywacja!!! 04.08.06, 06:58 Oj, reaktywacja potrzebna, masz racje Moniko! Czytalam Twego maila z niezrozumieniem, po coz Ci te wszystkie polonistyczne prace? Hobby? )) Pewnie masz jakies bardzo powazne powody, zeby to robic, napisz wiecej,co robisz, gdy Zosia u Dziadkow. Tomcio od wczoraj zakatarzony, ale coz, w koncu zima u nas. W dodatku leje caly dzien. I gotowac mi sie nie chce, wlasniwie to tylko kocyk i ksiazeczka mi sie maaaarza w ten szary dzien. A w Polce upaly... Piszcie! papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: reaktywacja!!! 04.08.06, 09:19 Weratko, upały się skończyły! Od wczoraj we Wrocku leje jak z cebra! I jakies 18 stopni najwyżej. A te polonistyczne prace... taka ksiazke zaproponowala mi kolezanka, ktora ma wydawnictwo. Zgodzilam sie, bo to i prestiz, i zawsze troche pieniazkow. A swoja droga to ja przeciez po polonistyce jestem, tylko specjalizacje mialam tak naprawde dziennikarska. Trzymajcie kciuki, zebym wytrwala i to jak najszybciej skonczyla! Zdrowka dla Tomcia zycze! Zosia miala katar w te najgorsze upaly. Basen pelen wody czekal na jej wyzdrowienie i sie nie doczekal. Wczoraj go sciagnelismy z ogrodka Buzka! Piszcie, piszcie, piszcie... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Bu 07.08.06, 21:18 Nie chcecie pisać, to nie. Zresztą, pewnie niektóre na urlopach. Jesli w Polsce, to nie zazdroszczę... brrr... No szkoda, szkoda, że ten wątek taki blady teraz. Mam nadzieję, że nie wróży to jego końca, co??? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Bu 07.08.06, 23:35 Moniko, rzeczywiscie BU.. My wlasnie jutro wyjezdzamy na kilka dni do meza rodzinki w podkarpackie. A jaka jest prognoza na najblizsze dni? U nas calkiem calkiem, dzis bylo cieplo i slonecznie dopiero po 20-tej troche padalo, ale ogolnie to nie nazekam, bo nie lubie upalow, a temp. do 25st bardzo mi odpowiada. Deszcze sa raczej przelotne. Ja sie z tego watku nie wypisuje, a Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Bu 08.08.06, 09:48 Rosie kochana, ja też się nie wypisuję z tego wątku! Zaglądam tu codziennie i smutno mi, że takie pustki ostatnio... We Wrocławiu od tygodnia pada deszcz, prawie non stop! Ja też nie lubię upałów i temperatura 22-25 st. bardzo mi odpowiada, ale mamy tu raczej 18 st. i momentami leje jak z cebra. Czyzby koniec lata? Ale na najblizsze dni chyba prognozy nie sa najgorsze, ma sie poprawic Rosie, zycze Ci udanego wypoczynku! Buziaki przesylam Monika P.S. A gdybyscie mialy czas i ochote, zaglądnijcie sobie tu: bd.lilypie.com/aQrYp2.png Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Gratulacje! 08.08.06, 10:26 Moniko, super!! Bardzo sie ciesze razem z Wami zapewne. Co na to Zosia? Do 'zobaczenia' za kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Gratulacje! 08.08.06, 12:46 GRAAAATULACJE!!!Moniko, podziwiam,ze udalo Ci sie tak dlugo nas trzymac w nieswiadomosci. Jak wszyscy zareagowali????Na kiedy masz termin??? Acha, wiesz, ze jestesmy po tych samych studiach Tomek wychodzi z przeziebienia, jeszcze ma kaszel, ale chyba idzie na lepsze... Padam ze zmeczenia, pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Dzięki! 08.08.06, 21:06 )) Dzięki dziewczyny! Czy ja wiem, czy długo zwlekałam z napisaniem... My w końcu wiemy od 3 tygodni zaledwie, a nasi rodzice od tygodnia. Nawet nie powiedzieliśmy rodzeństwu Bo my tak ostrożnie na razie. Pierwsze dwie ciąże poroniłam w bardzo wczesnej fazie, więc taki mały lęk, że może być coś nie tak i taki hamulec dla pełni szczęścia jest. Ale cieszymy się, tego chcieliśmy, chociaż ja miałam duuuuużo obaw. Teraz musze do porodu (termin kolo 20-25 marca 2007) napisac doktorat, nie ma mocnych. A Zosia? Trudno jej sobie wyobrazić, że u mamy w brzuchu może być dzidzia. Mówi, że "się schowała" i że "przyjdzie". Głaszcze mnie po brzuchu i pamięta, że tam jest dzidziuś. Na razie zapowiada się raczej na opiekuńczość z jej strony niż na zazdrość. Mam nadzieję, że tak zostanie )) Buziaczki M. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Dzięki! 10.08.06, 08:03 Moniko, wierze,ze wszystko bedzie ok! Tak mysl! Rosie, gdzies to Twoje pytanie o ksztaltowanie gustu odsunelo sie w czasie, ale napisze Ci, co kiedys uslyszalam od pewnej starszej Pani (mojego autorytetu- choc slowo nieco anachroniczne - Prof. Marii Adamczyk wspolautroki podrecznika do polskiego w liceum,moze pamietacie?). Jakies dziecko z Jej rodziny zostalo zabrane na bazarek odpustowy i zachwycone chcialo coraz to bardziej tandetne zabawki. Rodzice czerwienili sie ze wstydu majac nadzieje, ze kilkulatek poprosi o zabawke (lub najlepiej plotno olejne) z galerii. Wniosek taki, ze kazdy z nas przechodzi etap "odpustowy".Nie ma w tym nic zlego, a smak wyrabiac trzeba i mozna kupujac ladnie ilustrowane ksiazeczki, sluchajac dobrej muzyki itp. *** W australijskich mediach trwa ostatnio dyskusja po ukazaniu sie ksiazki (sorki za slowo)"kure.ska twarz ksiezniczki". Ksiazki nie czytalam, ale podobno traktuje o tym,jak trudno wychowac dziewczyne w dzisiejszych czasach. Rozni tutejsi "specjalisci" prowadza dysputy, czy lepiej miec syna, czy corke... dziwny jest ten swiat Wiosna u nas idzie - przynajmniej w sklepach. A ja zaczynam tesknic...za praca. papa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie nienocnikowanie :( 16.08.06, 23:30 Wrocilismy juz z podrozy Melduje swoja obecnosc! Tak Weratko, pamietam okres odpustowy i w moim zyciu, chociaz ostatnio czytalam o 6 latce zakochanej w muzyce powaznej i takie tam. Sa takie dzieci, co nie znaczy, ze moje takie tez ma byc, jasne ze nie, no chyba zeby jednak bylo Moniko, napisz jak sie masz. Slodko z ta Zosia macie. Wszystkiego dobrego z okazji drewnianej rocznicy slubu! My w tym roku rowniez ja obchodzimy. Kilka dni temu wlasnie sie dowiedzialam, ze tak sie ponoc nazywa I do tematu. Kamilka nie nocnikuje! Na wyjezdzie zaskoczyla mnie dwa razy, gdy usypiajac juz wieczorem zawolala 'si' podnioslam ja z lozka, zdjelysmy pieluszke i zrobila. W ciagu dnia natomiast nie robi. Biegajac bez pieluchy sika gdzie stoi. O robieniu qupki do nocnika mowy nie ma! Jutro wybieram sie po ksiazeczke 'Nocnik nad nocnikami' a noz pomoze cosik. A jak u Was? Macie jakies sposoby? Acha, pierwszy raz gdy siedziala na nocniku musialam schowac pieluszke, bo domagala sie zeby jej zalozyc, gdy natomiast zniknela jej z pola widzenia zrobila co trzeba do nocnika. Nie jestem zwoleniczka rozwiazan silowych, ale qrcze przeciez tak mozna czekac i czekac.. a lato juz sie konczy.. Pomyslalam, ze moze jakimis sposobami uda sie, jak sadzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nienocnikowanie :( 17.08.06, 08:37 Aniu, Zosia też nie nocnikuje, nawet nie woła Czasem cche siedzieć na nocniku i siedzy dosyc długo, już sie nie buntuje, ale... zrobiła tylko raz Nie wiem, co z tym zrobić, coraz więcej rówieśników już sobie z tym dobrze radzi. Ale ja nie mam jak uczyć, bo "mam ją" od rana do 8, a potem od 16 do spania... a tu trzeba być konsekwentnym i caly dzien wytrzymac bez pieluchy. No oczywiscie na spacer nie moglabym nie zalożyć... Może książeczki to dobry pomysł? Ja słyszałam o jakimś "Kamyczku na nocniczku", musze poszukać. Byłyśmy u dentysty. Nie pokazała zębów, mimo że w domu dzielnie ćwiczyłyśmy. Przestraszyła się gabinetu czy co? Dziękuję, czuję się dobrze, o wiele lepiej niż w pierwszej ciąży, kiedy mnie wszystko bolało, tak się chyba wiązadła rozciagały. Teraz to prawie nic. Tylko leków na serce brać nie mogę, a mam zaburzenia rytmu, więc cierpię. No i trochę mnie komputer martwi... Dzisiaj idę robić toksoplazmoze, wizyte u lekarza mam w przyszlym tygodniu. Moze juz wtedy bedzeie cos wiecej widac na USG? Bo ostatnio zarodek wyszedl jakis mały Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze... Trzymajcie sie i piszcie! Rosie, jak było na wakacjach? Ani chyba nie ma... Nie mowiąc o Joli i Eli Wątek się zwija. Oj jaka szkoda! Buuuuu!!!! Ja w każdym razie jestem! M. P.S. Rosie, dzieki za zyczenia z okazji rocznicy, ja nie bylam pewna, jaka ta rocznica jest. A wiec drewniana. Hmmmm... ))) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: nienocnikowanie :( 17.08.06, 09:37 No to do zyczen rocznicowych sie dolaczam, zwlaszcza, ze mysmy wlasnie cynowa swietowali )) U nas przygotowania do nocnikowania trwaja: ksiazeczka zamowiona lepci do nas (ten Kamyczek, czy jak mu tam) , majtki treningowe zakupione i...czekamy na ciepelko. Co do rowiesnikow chlopcow: zaden za znanych mi chlopcow w wieku Tomka nie pojal jeszcze tej umiejetnosci, wiec presji spolecznej brak,na szczescie, hihi. Mamy narzedzia, mamy czas i za chwile bedzie pogoda. O wynikach bede donosic na biezaco. Jejku,ja roztkliwiam sie na mysl o usg i ciazy...super! Ja tam nawet rodzic bym mogla powtornie,ale kolek nie przezylabym po raz drugi,o nie! To byl koszmar. Chudnie watek, chyba powinnam wziac z niego przyklad,bo mi jakos przybylo tej zimy pare kilo buuuuu pa Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Tak nieśmiało.... 17.08.06, 15:39 przyjmiecie mnie znów do swego grona...bo mi aż głupio tyle czasu mnie tu nie było! I z tego co doczytałam to GRATULACJE Moniko!!!!!! To jak mogę wrócic )) hmmm? ps. no jak macie jakieś wątpilwości to może jakiś deser czy ciasto wniosę ) Ela Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Tak nieśmiało.... 17.08.06, 22:39 Dobra ale będzie kupne-nie mam piekarnika )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Tak nieśmiało.... 18.08.06, 00:21 Ela, kupne tez zjemy, tylko usiadz troche z nami i poopowiadaj,co sie z Wami dzialo??? Jak Martula? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Tak nieśmiało.... 18.08.06, 08:33 Ela! Ciacho ciachem, ale należy się nam dłuuuga opowieść o tym, co się u Was dzieje! Napiszesz? )) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 01:16 Ksiazeczka na razie pomogla tyle, ze Kamilka wie gdzie chlopcy maja siusiaki Dzis przed snem znow zawolala 'si' ale nie miala ochoty posiedziec na nocniku czego efektem bylo 'si' do pieluszki.. W ciagu dnia dalej sika, gdzie stoi.. Wakacje byly.. krotkie. Kilka dnia zaledwie, ale to zawsze cos, zmniana otoczenia przynajmniej. Mialy byc miedzy innymi w celach logopedycznych, obserwowanie, sluchanie i nasladowanie zwierzatek. Ale wiecie co, te zwierzaki jakies takie apatyczne, kaczki nie kwakaly, kury nie gdakaly itd. Dziecko niewiele sie nauczylo Ela, pisz pisz, czekamy. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 14:03 OO widzę,że z tym laniem gdzie popadnie to mamy podobnie-najlepsze jest w tym wszytskim to,że Marta zdaje sobię sprawę co robi bo woła: "o Ela chyba situ leci" staje w rozkroku i leje w najlepsze-chyba ma z tego niezły ubaw '-))). Co u nas...hmmm no i dużo i mało-aklimatyzujemy się po troszku-choć ostatnie 1,5 miesiąca spędziliśmy poza domem.Marta była nad morzem-suuuper było,takiej pogody nie pamętam już chyba z 10 lat nad morzem.to 1,5 tygodnia wykorzystalismy maxymalnie.Efektem tego jest brak snu w południe.Marta śpi teraz co drugi dzień i czasem muszę ją polulać(ale ogólnie od paru miesięcy zasypa zupełnie sama!!). To tak po proszku bo wyjdzie gigantyczny elaborat....ale powotutku wszystko napiszę... A Moniko i mam do ciebie jeszcze dużą prosbę-możesz podać mi namiary na dobrego pediatrę we Wrocławiu-moja pani doktor z Poznania nikogo tu niestety nie zna- będzę bardzoooo wdzięczna. pozdrawiam gorąco! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 22:34 Hej Elu, wiesz co, cały czas mam wyrzuty sumienia, że obiecałam się odezwać i miałyśmy się spotkać i nic z tego nie wyszło... Ech, nadrobić to trzeba jakoś, ale to już na priva będziemy załatwiać. No i z tym pediatrą... ja polecam babcię Zofika Tylko ona przyjmuje w przychodni na ul. Żelaznej, to są okolice ul. Grabiszyńskiej, generalnie południe miasta. Jeśli odległość nie ma dla Was znaczenia, to polecam. Zresztą jutro zapytam ją, jak to jest z zapisami u nich i czy ewentualnie mogłaby polecić kogoś bliżej Was. OK? Ech, te nasze nienocnikowe dzieci... Zosia śpi jeszcze w dzień, do dwóch godzin, inaczej zasypiałaby w samochodzie, kiedy bym ją odbierała od mamy - to już wolę, jak się wyśpi u niej Pozdrawiamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Trochę prywaty i zaległości... 20.08.06, 22:45 Hihi Moniko ja się nie zamierzam na razie wyprowadzać z Wrocławia,więc na pewno w końcu się spotkamy.Siedzę z małą w domu,więc mam niby dużo czasu ale jakoś mi on ucieka,jest całe mnóstwo rzeczy które chciałabym zrobić a nie mam kiedy.Ostatnio znalazłam fajne zajęcia dla maluchów i chyba zapiszę na nie Martę.A jak tam sprawy przedszkolne? orientujecie się co i jak? Za namiary na pediatrę dziękuję-jak najbardziej chciałabym zapisać się do babci Zosi,ale nie wiem dokładnie czy to możliwe,jeszcze jakiś czas nie bedziemy się tu meldować(Moniko może przyjmuje prywatnie?). Jej muszę chyba znaleść chwilkę i nadrobic wszelkie zaległosci..... pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Trochę prywaty i zaległości... 21.08.06, 12:44 Elu, podeslij tez jakies zdjecia Wasze, dla uaktualnienia U nas wiosna powoli idzie, w kazdym razie w wodzie juz Tomaszek sie moczyl, choc nie kapal jeszcze. Ech,pojechalabym do Wroclawia...cieplo tam jeszcze macie,dziewczyny? Buziaczki! papa Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Trochę prywaty i zaległości... 21.08.06, 19:20 Weratko przylatuj!!!!!!! jeszcze ciepło,ale tego waszego klimatu pozazdrościć!!! Zdjęcia prześlę i proszę od was też!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Do Eli i... zdjęcia przyślijcie please! 23.08.06, 08:11 Hej, Elu, zaglądnij do skrzynki, wysłałam Ci namiary na babcie Zofika. Dziewczyny, dawno nie widziałam Waszych dzieciaczków. Czy mogłybyście coś przysłać? Bo na zdjecia Zofikowe zapraszam jak zwykle na jej blog, chociaż dawno tam nowych nie dawałam. Fotki są tam do odnalezienia w galerii oczywiście Buziaczki Monika Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo przedszkole 23.08.06, 10:17 Ela mnie zagaiła o przedszkola, a ja nic nie wiem Tzn. wiem, że są zapisy internetowe i że generalnie wcale nie jest łatwo dostać się tam, gdzie by się chciało. Pod uwagę bierze się np. zatrudnienie matki, no to ja wymiękam, bo nie zamierzam podejmować stałej pracy do jesieni przyszłego roku. Nie wiem, musze się w tym wszystkim poorientować. Wiadomo, że chcielibyśmy, żeby Zosia chodziła do przedszkola blisko nas, najlepiej pod naszym blokiem. Mają je ponoć prywatyzować. Hmmm... A może Wy coś wiecie??? Help! M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: przedszkole 24.08.06, 22:39 Nie wiem nic W kazdym razie czesto slysze o dzieciach, ktore sie nie dostaly u nas do przedszkola i albo do niego nie chodza albo rodzice musza wozic je dalej od domu, bo w naszej okolicy przedszkola sa zapchane. W dodatku ja tez nie pracuje i chcialabym aby tak zostalo do momentu pojscia Kamilki do przedszkola, hm tylko jak to zrobic? Polcam Wam lajna stronke, moze slyszalyscie juz o Akademii Zdrowego Rozwoju? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie i link.. 24.08.06, 22:42 bo mi sie enter wciasnal niemowle.onet.pl/azr2006.html chetnie bym sie wybrala, ale sa w Warszawie w ten weekend a my z M wybieramy sie do Gdanska na koncert Gilmour'a, Kamilka po raz pierwszy na noc zostaje nie z mama ale z ciocia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
werata padam 29.08.06, 12:26 Chyba jakies przesilenie zimowo-wiosenne mam, bo ok.21 padam z nog. Naczynia nie pozmywane, pranie czeka na powieszenie, a ja marze o kapieli tylko i lozeczku. Och, zyzn Rosie, balujcie, balujcie na koncercie, Kamilka bedzie ok u cioci. Moniko, dobry pomysl z tymi zdjeciami, tylko, prosze, wyslijcie tez Wasze, bo chce na biezaco miec w pamieci tez Was, piekne Mamy!!! (Moniko, czy Ty masz juz "brzuszek"?) Co do przedszkola, to jadnak w troche innej rzeczywistosci zyjemy, ale na pocieszenie powiem Wam,ze tu strrrrasznie trudno o miejsce w przedszkolach i w dodatku przedszkola sa drogie. B.wiele rodzin na to po prostu nie stac. Trzymajcie sie dzieczyny,piszcie!!!! pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: padam 30.08.06, 08:51 Hihihi, ja też padam, ale chyba z innego powodu, co? Książka oddana, a ja nie mogę się pozbierać. Za 2 tygodnie mam egzamin z psychologii do doktoratu, a w głowie pustka... i nic się nie chce. Nadal proszę o zdjęcia, bo nic do mnie nie doszło Ja chętnie Wam wyślę jakieś swoje, ale najpierw muszę iść do fryzjera, bo się przez tę książke zapuściłam okrutnie. Brzuszek? No spodni żadnych nie mogę dopiąć, czasem mi się wydaje, że mnie wysadziło już, a innego dnia, że wcale jeszcze nie. Generalnie nikt by nie zgadł sam z siebie, żem w odmiennym stanie jest. Dwa dni temu szok: plamienie! Przestraszyłam się bardzo. Na szczęście wszystko OK... Tylko musze się oszczędzać. O ile to możliwe przy Zosi. Weratko, jestem pod wrażeniem pracy naukowej Twojego małżonka! Postaram się wypełnić tę ankietę, na razie nie było czasu A mogę rozesłać do znajomych? Może ktoś jeszcze się poświęci dla nauki... Rosie, napisz, jak było na koncercie! Co do przedszkola, to dalej nic nie wiem, wczoraj próbowałam szukać czegoś w necie, ale niewiele sie dowiedziałam. Hmmm... Od piątku nowa niania... Tamta była fatalna, duzo by opowiadać. Dzisiaj mam zamiar coś o niej skrobnąc na blogu Zosi. No generalnie załatwiała z Zosią swoje sprawy i ignorowała nasze prośby. A na koniec jeszcze moja mama wysłuchała, że to źle, że Zosia jest wychowywana bezstresowo, że ją tym psujemy i dlatego nie chce nas słuchać. A ją to niby słuchała. Kurcze, moje dziecko grzeczne jest. Słucha, tylko czasem sie uprze i już. Ależ mnie to babsko wkurzyło... Trzymajcie się i piszcie, przecież już po wakacjach Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: padam 30.08.06, 23:31 Witajcie, jestem Koncert byl udany, mimo kiepskiej organizacji przedsiewziecia ogolnie podobalo mi sie. Co prawda fanka zazarta Gilmour'a nie jestem, ale chociaz moj M swietnie sie bawil, bo Pink Floyd to jego mlodosc, chociaz taki stary jeszcze nie jest Wyjazd weekendowy w kazdym razie sie udal i mimo nienajlepszej prognozy pogody, nie padalo w trakcie koncertu, a w niedziele udalo nam sie pobyczyc na slonecznej plazy. Kamilka zniosla to super! Ciocia byla u niej a na drugi dzien zabrala ja do dziadkow skad odebralismy nasze zloto Polecam Wam taka wyprawe. Odpezylam sie i zapomnialam na chwile o qupach i obowiazkowych spacerach do piaskownicy Kobietki, ja zdjec nie wysylam bo ostatnie mam z czerwca. W trakcie wakacji troche tez robilismy, ale jeszcze do mnie nie dotarly Jak bede cosik miala to na pewno od razu wysle. U nas tez bedzie nowa niania, nowa i pierwsza w zyciu Kamilki! Odpowiedz Link Zgłoś
werata nianie 02.09.06, 00:19 Dziewczyny, dla otuchy powiem Wam, ze sa Wspaniale Nianie na swiecie. Mielismy szczescie jedna zatrudniac! Ona uznala Tomaszka za swojego pierwszego Wnuka )) i do dzis, mimo ogromnej odleglosci, wysyla Mu zyczenia, pozdrowienia z Wakacji! Dzwoni do mojej mamy z pytaniami,jak u nas...Cud nie kobieta! Takiej niani Wam zycze z calego serca. Rosie,czy niania dla Kamilki oznacza, ze idziesz do pracy??? U nas cieplej z kazdym dniem, wiec zaczynam ostro z nocnikiem. Jedna mama doradzila mi szybki trening: tydzien siedziec w domu z maluchem bez wychodzenia, zdjac peiluche i (podobno) sprawa zalatwiona. Hehe,wista wio, latwo powiedziec. Ksiazka "Kamyczek" na nocniczku dotarla wczoraj, Tomek nawet sie zainteresowal,to juz cos Zdjecia obiecuje wyslac wkrotce, nawet sprobuje od razu,jesli Tomcio jeszcze bedzie dalej budowal "tutu" (znaczy:pociag. Moniko,dzielna jestes ze swoja praca, ale dbaj o Was, praca zawsze moze poczekac. (co do Twojego pytania: Oczywiscie ankiete mozna rozsylac,dzieki z gory. ) xxx Odpowiedz Link Zgłoś
werata relacja z pola...sikania ;-) 03.09.06, 12:19 Dziewczyny! Dzieki za maile! Ale piszcie tez na forum,prosze, bo chyba bede sama do siebie tu pisac, hehe. Na razie 2 poranki i wieczory bez pieluchy (w ciagu dnie sie nie da) i dywan zasikany, ze ho ho! Jedna kupka tez wyladowala na dywanie. Hmmm,jak tak dalej pojdzie, to chyba ...kupie wiecej pampersow)) papaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nianie 03.09.06, 23:58 Na razie nie wracam do pracy pelnoetetowej, chociaz byl taki pomysl. Planuje lekcje prywatne w wiekszej ilosci niz w zeszlym roku szkolnym. Zatrudnienie niani bedzie wiec koniecznie, bo opcja z dziadkami nie za bardzo by sie w tej sytuacji sprawdzila. Weratko, dziki za zdjecia z uroczym Tomaszkiem. Jak juz pislam, wysle do Was kochane nasze zdjecia jak tylko bede miala cos aktualnego. Dobrej nocki. ps My na razie odpuszczamy z nocnikiem. Kamilka chyba poczula sie za bardzo osaczona. Nerwowo zaczela reagowac. Ksiazeczka schowana, pieluszki na pupie, ale nocniki stoja gdyby jednak zapragnela sprobowac. Za jakis czas moze zamiast pampersow zaloze tetre. Trzymam kciuki za Tomka Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nianie i nocniki 04.09.06, 16:11 Heh, Zosia ma nową nianię, ciekawe, jak będzie. Jutro będę je obserwować No i z nocnikiem ewidentnie trzeba zadziałać, myślę Weratko, że z tym tygodniem spędzonym w domu to prawda, u nas niestety ciężko wykonać, ale może chociaż najbliższy weekend na to poświęcimy. U nas książeczka 'Nocnik nad nocnikami' (kamyczka nie znalazłam) jest hitem, Zosia zna ją na pamięć! No ale efektów jak na razie żadnych nie widać. jak nie ma pieluchy, to trzyma, ile może, a jak ją wysadzamy, to nie zrobi nic. Jak ma już pieluchę, to od razu ją zasika. Może tetra to jakieś rozwiązanie też? Ale powiem szczerze, że to pranie mnie przeraża. Ech, wczoraj Zosia przytuliła mnie i powiedziała: "bardzo Cię kocham". O matko, jak ja się wzruszyłam! Moja mała Królewna... Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Czesc ponownie!! 04.09.06, 22:35 Czesc!! Nie było mnie parę dni i ..proszę!!!Co za wiadomości!! Monika - SuPER !! Nareszcie cos sie,ruszyło w tym "dzieciowym" temacie)Daj znac jak sie czujesz ))?Na pewno wszystko będzie dobrze!!Niania to bardzo wazna osoba dla dziecka,daj znac jak sie spisała na pierwszym spotkaniu? Polubily sie? JaK się macie po wakacjach? Werata- dzieki za zdjęcia Tomaszka!! Zachochac się można -taki jest rozkoszny!! Przejrzałam co się działo na forum i piszecie o nocniczkach: Pola też po zdjeciu pieluchy lubiła sobie stanac w rozkroku....Bez znaczenia czy była w tym momencie w domu czy na podworku czy też na plaży..Teraz w domu takie akcje jej sie nie zdarzają,na szczescie,bo byłam juz bliska załamania..Na szczescie nie mam wykładzin ani wielu dywanów w domu..Pola woła ,ze chce na nocniczek (dziwne,ale czasami "siku"wylatuje z nocniczka na podłogę..)a pieluche zakładam tylko na noc - bardzo czesto nad ranem jest jeszcze sucha. O Patryku w sumie nie wiem co pisać - on tylko je,bawi sie i spi..Od jakiegos czasu tez pełza po podłodza a może lepiej powiem,ślizga sie po deskach do tyłu Podnosi sie na rączkach i na kolankach i w takiej pozycji sie buja..Razem sie kąpią w wannie i to samo jedzą.Nawet nakłądam im ten sam rozmiar pieluchy)Najważniejsze to dobra organizacja Buziaki dla słodkich koleżanek Poli i Tomaszka!! Ps,wybaczcie,jeśli cos przeoczyłam.. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 00:49 Czesc Aniu, podziwiam Twoja organizacje, pozytywnie mnie nastraja w mysleniu o drugim dziecku. Wpadaj tu czesciej. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 10:46 Hehe, bo z drugim dzieckiem pewnie latwiej, co Aniu? Usmialam sie, ze zakladasz dzieciakom te same rozmiary pieluch i dajesz to samo jesc! Bomba!!! Jak mysle o sobie i Tomku z pierwszych miesiecy, to kazda "nowosc" niosla za soba tysiac pytan? Czy dac juz jabluszko? Tarte? Tarte na tarce metalowej, czy szklanej? Moze lepiej kompocik z jabluszka? Domowy,czy kupny? Kiedy dac? Rano? Wieczorem? Moze jednak zapytam pediatre. Teraz bym takich pytan nie miala Tato Tomaszka zarzadzil wczoraj, ze za wczesnie na trening toaletowy. Koniec obsikiwania dywanow! A ja tam nie jestem pewna...przeciez juz zaczelismy. Mam pytanko, rozterkowe troche. Wiem, ze pisalyscie juz o tym, ze staracie sie nie rozwiazywac dzieciecych konfliktow, dajecie dziewczynom sznse na rozwiazanie po "swojemu". Ale gdzie sa granice?, kiedy dokladnie ingerujecie? Opiszcie mi prosze, bo jestem rozdarta, nie chce byc nadopiekuncza, ale nie chce tez, zeby inne dzieci zabieraly Tomkowi zabawki bezkarnie.Z gory dzieki! Wiecie, ze zmarl "crocodile hunter" Steve Irwin, tak mi strasznie zal Jego malych dzieci. Australia w zalobie. papa Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 22:02 To ja się też odezwę )) tak naprawdę to właśnie wróciłam do życia po moich przygodach stomatologicznych..... (((((((( oj ciężko było,bardzo,nawet musieliśmy ściągać babcię do pomocy tak mnie uziemiło (szczerze mówiac to tak się nacierpiałam,że zamiast tego mogłabym ponownie urodzić babaska-ba nawet dwa )) Aniu jej jak ciebie czytam to aż czuję ten optymizm i radość z maluchów-super podejście -takie bezstresowe !!! U nas do nocniczka tylko kupka siii w pieluchę,po zasikaniu całego domu dałam spokój. Moniko ja pamietam jak całkiem niedawno powiedziałam Marcie: mama bardzo mocno cię kocha...jeszcze w tym samym dniu przyleciała do mnie i wykrzyczała:"ja ciebie tocham mamusiuuu" jej aż mała łezka się zakręciła. Noo i najważniejsze Moniko Zosia ma super babcię! Pewno dowiesz sie,że nas odwiedziła (hihi swoja drogą nie myslałam,że twoja teściowa szybciej mnie odwiedzi niz ty ))))) Dzięki jeszcze raz za namiar!!!! pozdrawiam wszystkich i biegnę ogladać zdjęcia bo wieki poczty nie sprawdzałam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie mleko 05.09.06, 22:11 Weratko, ja reaguje jak juz sobie piach do oczu sypia A tak powaznie, to przewaznie Kamilka zabiera zabawki innym dzieciom.. Jak cos wezmie to ja staram sie dac cos poszkodowanemu na wymiane, tlumacze Kamilce, ze nie powinna, ale ona lubi sie uprzec. Z rak nie wyrywa, ale oczywiscie uwielbia rowerki, pilki i lopatki innych a nie swoje Czesciej jest ofiara przepychanek, wtedy reaguje jak radzilyscie, mowie takiemu delikwentowi - 'nie popychaj' i juz. Mleko. Czy dajecie krowie? Ostatnio czytalam zeby na modyfikowanym jechac nawet do 3- go roku zycia, ale czy to nie przesada? Kamilka uwielbia podjadac moje musli. Zaczelam wiec jej robic oddzielnie. Daje to mleko jakie sama pije i te same platki. Zastanawiam sie czy sa jakies plateczki dla dzieci. Nie interesuja mnie na razie czekoladowe kulki Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: mleko i o tym,jak zaba nie kuma 06.09.06, 08:04 Rosie, my od 18 m.z. "jedziemy" na krowim. Rozumiem wszystkimi moimi szarymi komorkami sens modyfikacji mleka, pozbawiania laktozy, tluszczy itp.,ale dla dzieci zdrowych, bez alergii, naturalne jest najlepsze. Kupuje mleko najtlustsze,niehomogenizowane, tzw.ekologiczne. W Australii lekarze mowia: mleko krowie od 1 roku zycia, a producenci mleka modyf. mowia, ze do 3 roku modyfikowane )) Elu, ja tez mam zasikane dywany, dzis nawet JA zostalam osikana w trakcie czytania ksiazeczki. I masz Co los...a jednak zaba nie kuma tego nocnika. Ide czytac dziecku,papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nocnik, mleko, niania i ciąża 07.09.06, 08:44 Hihihi, moja żaba też nocnika nie kuma Siedzi, siedzi, siedzi, nie puści zwieraczy. W teorii jest najlepsza. A jak przyjdzie co do czego... wczoraj zesikała mi się na kolana... Ups... Ja daję tłuste mleko, tzw. świeże, nawet go nie przegotowuję, od jakichś 3 miesięcy. Napiszę Wam, że zadecydowały głównie względy finansowe. Zosia nie ma alergii, lubi mleko, więc jest OK. Elu, cieszę się, że babcia Zofika przypadła Wam do gustu! Ona też się o Was ciepło wypowiadała i była b. zadowolona z wizyty u Martusi! Aniu, nareszcie się odezwałaś! Kurcze, patryk to będzie śmigał, skoro jako półroczne niemowlę już sobie pełza... A karmisz piersią cały czas? Nowa niania OK. Dwa dni byłam z nimi u mojej mamy. Właściwie to się uczyłam obok w pokoju, ale wszystko słyszałam Może trochę za długo tv chodził... Ale generalnie Zosia w ogóle przy niej nie płakała, nie marudziła. Myślę, że na korzyść zadziałało też to, że wczesniej niania przychodziła 3 dni do Zosi ze swoją 6-letnią córeczką, którą Zosia bardzo polubiła. Co do konfliktów między dziećmi, to nie mogę za dużo powiedzieć, bo rzadko chodzę z Zosią na plac zabaw. Jak jesteśmy w towarzystwie innych dzieci, to zwykle przy zabieraniu zabawe proponuję temu drugiemu dziecku albo Zosi coś innego w zamian. Najczęściej działa Dziewczyny, w pierwszej ciąży prawie w ogóle nie miałam mdłości, teraz mnie męczą niemal non stop. Na nic nie mam ochoty, jedzenie nie sprawia mi najmniejszej przyjemności, chyba już schudłam z tego wszystkiego. Buuuuuuu! Kiedy te mdłości się skończą? To już 12 tydzień! A na nasze byłe ciążowe forum w ogóle nie zaglądam. Jakaś dziwna atmosfera tam jest, głupoty piszą, plują na siebie... nieprzyjemne bardzo. Do gazet ciążowych prawie w ogóle nie zaglądam, poradniki się pokrywają kurzem, jestem już doświadczona i niczego nie potrzebuję No jakiś taki większy komfort jest. A za tydzień egzamin z psychologii... Trzymajcie za mnie kciuki! Buziaki!!! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie sama 11.09.06, 15:25 Moniko, trzymam kciuki! Kamilka chce wszystko robic sama, podaje do stolu, potem odnosi talerzyk do kuchni do zmywania, ubierac chce sie sama, wszystko sama.. Taka dzielna Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: sama 13.09.06, 12:35 Moniko,juz po??? Gratulacje na pewno poszlo dobrze. Wiosna idzie, wreszcie dzis po wieeeeelu dniach deszczowych (iscie wzietych z polskiego listopada) przyszedl cieply,sloneczny dzien Tomek wyraznie poczul te wiosne i tak szalal, ze nawet zapomnial o swojej drzemce. I Tomasz tak,jak Kamilka oczywiscie wszystko chce SAM. Dzis probowal zjesc szaszlyka nozem i widelcem. Mozecie sobie tylko wyobrazic ile zjadl. Ja nie wiem,skad On ma te energie? Marze o pojsciu do pracy, chce i boje sie, nie wiem,jak Tomek by to zniosl, jak ja bym to przezyla, poczucie winy, nie wiem...jak Wy sobie radzicie? Moniko, chyba Ty tu najbardziej zaangazowana zawodowo jestes,napisz... Trzymajcie sie! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie eksplozja energii 13.09.06, 23:13 Ewa, im dluzej jestem w domu z Kamilka tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze praca na etat 'od do' to nie dla mnie. Dobrze mi w domu, chociaz przychodza oczywiscie momenty zmeczenia i znurzenia. Nie mam wiec wyrzutow, typu ze zostawie dziecko itp. Mysle powaznie o jakims swoim wlasnym bizesie ale w domu. Trzeba przeciez z czegos zyc. Czytajac Twojego posta natknelam sie na to slowo: ENERGIA. Wlasnie. Kamilka jest raczej spokojnym, grzecznym dzieckiem. Tak jest odbierana na zewnatrz przez innych. Tymczasem w domu ostatnio wstepuje w nia jakas glupawka ktora roznosi ja od srodka i eksploduje. Sa takie dni, kiedy wieczorem jestem wyzuta z wszelkich sil. Moje spokojne dziecko chce skakac, wysoko, spadac z czego sie da, biegac w kolko, krecic sie wokol wlasnej osi, wspinac sie po mnie, skakac mi po plecach, chce byc worzona na nich, robi fikolki, chce zeby ja podnosic do gory nogami, robic w ten sposob samolot i zrzucac w tej pozycji na lozko.. A wszystko odbywa sie w 5 minut, nastepne minuty to kolejne wyzwania dla mnie Myslalam, ze tylko chlopcy sa tacy ruchliwi, oczywiscie wszystko zalezy od temperamentu dziecka, hm, myslalam ze Kamilka jednak taka nie jest. Nie to zebym sie uzalala, bo jest przy tym slodka, ale jestem zaskoczona, czy to przejsciowe? Jak sadzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: eksplozja energii 14.09.06, 10:09 Hehe, taka energia towarzyszy Tomkowi...niemal od urodzenia )) Polacam sposob na "wybieganie gadziny". Tomek nazywa te zabawe "go kolki" (co oznacza: biegac w kolko). Potrzebna do tego: 1)dobra muzyka (polecamM.Bogdanowicz"W co sie bawic" tam sa 3 plyty cd z fajna muzyczka), 2) fotel, dookola ktorego sie biega, 3) dobra okndycja...mamy My do tego jeszcze mamy grzechotki w lapkach i tak biegamy..niezly cyrk,co??? Paaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: eksplozja energii 14.09.06, 22:20 Hej, hej, już po egzaminie, poszło super, było łatwo, trochę stresu miałam, bo dawno nie zdawałam egzaminu! dzięki za słowa otuchy! Zosia też chce wiele rzeczy sama, ale... np. sama raczej nie próbuje się ubierać, nie za bardzo jej to wychodzi, więc może dlatego nie chce. Ale jeść, owszem... W sumie taka umiarkowana z niej samosia Energia... Taaaa... Zosia, tak jak Kamilka, jest spokojna, to raczej typ obserwatora. Na placu zabaw najpierw długo patrzy, co robią inne dzieci, zanim sama dołączy do zabawy. Momenty przypływu energii są dosyć częste, ale najczęściej wtedy, kiedy znajduje się w gronie osób dobrze znanych, czyli rodziny Czasem niezła z niej "wariatuńcia" i tylko się zastanawiamy, skąd ma tyle energii. Największe szaleństwa są zwykle koło 18-19. Tańce, granie w piłkę, bieganie, skoki... ja wysiadam w tych konkurencjach. Praca... Ja to jestem z kolei taka, że nie mogłabym wysiedzieć w domu. Wiem, że dla dziecka to najlepsza opieka i że na dobrą sprawę najlepiej, jakby zajmowała się nim głównie mama do 2-3 roku życia. Ale... ja nie do końca potrafię. Po prostu muszę coś robić innego, nie wyobrażam sobie życia bez pracy, chociaż ta moja praca wcale nie wygląda tak od-do. Jestem elastyczna i dzięki temu, że na razie pracuję w domu, spędzam jednak sporo czasu z Zosią. No fakt, wzięłam na siebie masę obowiązków jeszcze zanim Zosia się urodziła. Rozpoczęte studia aż się proszą o to, by je skończyć i to lepiej szybko, bo ile można to ciągnąć? Wyrzuty sumienia? Trochę mam, ale... Zosia jest najwięcej z moją mamą, czyli osobą zaufaną, nawet opiekunka jest niejako kontrolowana przez babcię. To mnie uspokaja. I tak to wyglada. Pozdrawiam serdecznie! M. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: eksplozja energii 14.09.06, 22:43 Czesc dziewczyny! Dawno się nie odzywałąm,ale czytam wasze posty i mniej więcej wiem co się u was dzieje... Teraz mam sporo czasu, mąż wyjechał na 4 dni do Wrocławia na szkolenie, więc moge poszalec przy komputerze... W tygodniu chodzimy spac około 22, bo mąz uwielbia się do mnie przytulac przed zaśnięciem i nie uśnie beze mnie... Śmiac się czy cieszyć hehe No nic, efekt był takai, że nie pisałąm. Musze troszkę nadrobić... 2 dni temu Natalka skończyła 2 lata i 4 miesiące. Gada jak najęta, jeszcze siusia do pieluszki, chociaż od czasu do czasu zawołą, że chce na nocnik. Wychodzi jej piątka i troszkę marudzi. Nie wiem czy pisałam, ale ni eśp w dzień i chodzi wcześnie spać ( o 20 już śpi,a tedy mama zmyka na aerobik 2 razy w tygodniu). Zadaje mnóstwo pytań, ostatnio pytała o siusiaka pewnego małego kolegi (7 miesięcznego, widziała go podczas zmiany pieluszki). Co mają dziewczynki,a co chłopcy, po co sa siusiaki,a dlaczego ona nie ma siusiaka itd. Natalka zaczęła przygotowywac się do pójścia do przeszkola za rok. Chodzo tam z babcią na jakąg godzinke dziennie, oswaja się z miejscem... Co od energii to z Tusią jest tak samo. Mma czasem wrażenie,że jakiś szatan w nią wstępuje. Co do muzyki to my słuchamy takich płyt: "Nutki pobudki", "Akademia Pana Kleksa" i Fasolek. MOżna przy niej potańczyć, nauczyć się wierszyków... W jednej z pisenek z jakiej bajki jest tekst: Starciłeś głowę to co itd... No i nie umiem Tusi wytłumaczyć,że to w preznośni, że chodzi o to,że pan się zakochał hehe Werata, muszę kupić tę pozycje Bogdanowicz, zainteresowała mnie... Generalnie u nas jest ok, ale czasem nie wytrzymuję nerwowo i zdarzy mi się dać Natalce klapsa... Potem mam starszne wyrzuty sumienia... No dobrze, zmykam prasować... Pozdrawiam Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: eksplozja energii 15.09.06, 22:50 leedeczka napisała: > Czesc dziewczyny! > Dawno się nie odzywałąm,ale czytam wasze posty i mniej więcej wiem co się u was > > dzieje... Teraz mam sporo czasu, mąż wyjechał na 4 dni do Wrocławia na > szkolenie, więc moge poszalec przy komputerze... W tygodniu chodzimy spac około > > 22, bo mąz uwielbia się do mnie przytulac przed zaśnięciem i nie uśnie beze > mnie... Śmiac się czy cieszyć hehe no to tylko pozazdroscic leedeczko ja cos za czesto tu przesaduje wieczorami.. i witaj ponownie, pisz czesciej Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: eksplozja energii 17.09.06, 14:02 U nas eksplozja energii codziennie, wiec przywyklam A cierpliwosc trace rzedko, predzej przy M. skonczy mi sie,niz przy Tomaszku Weekend czesto spedzamy na plazy,jak Tomcio przekopie pol piachu z plazy, to zmeczy sie i potem smacznie spi. Dzis zasnal o 18.30, wiec domek lsni, ogladamy wlasnie koncert tego slynnego Angola, R.W. Ja tez Moniko, nie moge w domu. Po prostu sa takie kobiety,jak na pewno taka jestem. Kocham byc z Tomkiem, ale...kocham tez prace. Leedeczko,tak wczesnie zaczynacie "adaptacje" przedszkolna? Napiszcie mi ile takie przedszkole w Polsce kosztuje? No to ide usypiac mojego starszego Robaczka papa Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Przedszkole i inne sprawy... 17.09.06, 22:13 Werata, moja teściowa, która zajmuje się od czasu do czasu Natalką pracuje blisko przedszkola i od czasu do czasu ją tam zabiera... Trudno te Natalki wizyty w przedszkolu nazwać adaptacją Taką prawdziwą zaczniemy w maju, tak radzi przedszkolanka, przyszła wychowawczyni Natalki... Koszt przedszkola u nas to jakieś 250 zł miesięcznie. Osttanio słyszałam też cos na ten temat, że jeśli dziecko będące w zerówce przebywa w niej do 5 godzin dziennie to jego rodzice za to nie płacą... Ale to dopiero w zeróce... No i widzicie moje drogie, mąż wrócił i zaraz idziemy spać he he Nie ma grania w scabble w necie Żarty, żartami,a my musimy się pakowac. JUtro rano jedziemy na tydzień do Kazimierza Dolnego. Nocleg mamy w Kazimierzu, ale zamierzamy pojechać też do Janowca, Nałeczowa... U nas to też był miły weekend, dużo czasu byłyśmy na dworze. Czas nam mijał na współnej zabawie na placu zabaw, graniu w piłkę... Natalka chyba w chodzi w okres pytań, ciągle pyta, pyta, pyta... NO i siusia gdzie popadnie Chyba nigdy nie nauczy się siusiac na nocnik Zmykam się pakowac. Odezwę się po powrocie, za tydzień Pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 14:40 Plusy macierzyństwa wszystkie znamy Dla mnie jest to coś, co... wypełniło moje życie radością, sensem, ważną treścią. Ale... czasami czegoś tam brakuje. Przyznam, że pozazdrościłam Lidce wyprawy do Kazimierza Dolnego, bo zawsze tam chciałam się wybrać. Na razie nie mamy jak. Brakuje mi ostatnio kina. W lecie wyskoczyliśmy dwa razy na festiwal Era Nowe Horyzonty: raz był to "Volver" Almodovara (b. ładny film, chociaż nie jestem jakąś wielką fanką jego filmów), a drugi raz... "Nosferatu: symfonia grozy" - niemy film z lat 30-tych XX wieku, a do tego jazzowa muzyka na żywo. A teraz... posucha. Nawet nie mam kogo poprosić o opiekę nad Zosią. Dziadkowie z obu stron ostatnio sporo się udzielają, a nasze rodzeństwo jakieś takie... nie do opieki. Buuuuu... A Wam czego brakuje? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 21:41 Moniko, kasy! Brakuje mi wyjazdu w tegoroczne wakacje, ktorego nie mielismy z tego powodu U nas ja glownie sie Kamilka zajmuje. Maz wciaz pracuje, poza tym udziela sie duzo spolecznie a za kilka dni zaczyna robic doktorat. Dziadkowie maja wlasne zycie. Czesciowo jeszcze czynni zawodowo, remontuja domy, chca miec czas dla siebie. Rodzenstwo. Moj brat ma rodzine z dwojka maluchow wiec nie ma o czym mowic. Siostra meza dopoki studiowala to pomagala przy Kamilce czesto, teraz pracuje i nie ma na to juz czasu, chociaz to dzieki niej bylismy na koncercie w Gdansku i spedzilismy sobie sami weekend nad morzem, ona zajela sie Kamilka i zasponsorowala wyjazd. Od dzis zaczelam lekcje. Bede wiec czesciej niz w wakacje wyrywac sie z domu, moze nawet codziennie. Mam do pomocy opiekunke. Bardzo sie z tego ciesze. A czego mi jeszcze brakuje? Lazenia po gorach, wakacji na jeziorach, nie wstawania z lozka natychmiast jak sie tylko obudze/zostane obudzona nie zawsze milo, tego ze nie moge wyjsc z domu wszedzie i o kazdej porze bez zalatwienia Kamilce opieki, tego ze nie wszedzie da sie ja wziac ze soba. Strasznie narzekam.. Ale dzis wracajac z lekcji do domu wlasnie o tym myslalam, ze jeszcze dobrych kilka lat tak po prostu sama nie wyjde sobie sama z domu A plusy? Sa przeciez ogromne, wystarczy jeden usmiech dziecka do mnie przed snem i wszystkie narzekania pryskaja Tak bylo u nas dzis. Zasypialysmy OBIE w Kamilki lozeczku, takim ze szczebelkami )) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 22:41 No tak, tak przyziemnie to ja też przyznam, że kasy brakuje. Różnica jest wielka! Rosie, jak się zmieściłyście w łóżeczku ze szczebelkami? Zosia chyba od miesiąca śpi na tapczanie, takim podwójnym (tzn. dla 2 osób), zastawiamy go krzesłem. Spadła raz, jakiś tydzień temu. W nocy chodzę po dwa razy i ją poprawiam, przykrywam. Raz mi się nie chciało, wysłałam męża, a on poszedł na śpiąco i stwierdził, że wszystko OK. No było to dla mnie podejrzane, jak na moje namowy, żeby poszedł zaglądnąć do Zosi, powiedział: "jak ja mogę do niej iść, skoro ona jest częściowo tutaj?", ale myślałam, że się dobudził. A figa! ;- ))) Piszesz, że Twój mąż się bierze za doktorat... Życzę powodzenia! A z rodzinką to trochę podobnie. No, moja mama się udziela, bo na emeryturze jest. Pozostali dziadkowie pracują. Moja siostra ma swoje dzieci (a ja jej tyle pomagałam przy bliźniakach!), jeden brat męża studiuje za granicą, a drugi dużo pracuje. No ale mimo wszystko nie zamieniłabym się z nikim, kto dzieci nie ma Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 23:02 tupelo napisała: > > No ale mimo wszystko nie zamieniłabym się z nikim, kto dzieci nie ma > No pewnie ze nie A w lozeczku jakos sie miescimy, ja mam nogi prawie miedzy szczeblami, podkurczone, ale to mus. Kamilke usypiamy od kilku miesiecy na naszym duzym lozku a pozniej przenosimy do jej lozeczka. Ostatnio zaczela nam sie regularnie budzic w nocy i nie mozna bylo jej polozyc spac w lozeczku tylko znow u nas, czasem spalismy tak do rana, a nie bedziemy znow spali razem. Poskutkowalo dopiero to ze ktorejs nocy polozylysmy sie razem w jej lozeczku. Dzis byla powtorka z rozrywki. Ciekawe ile jeszcze razy to lozeczko wytrzyma pod takim ciezarem.. A co to znaczy, ze "ona jest czesciowo tu"? Twoj maz tak gada w nocy od rzeczy, fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 20.09.06, 01:02 Rosie, wytezylam wyobraznie na maxa, ale nie moge, nie moge sobie wyobrazic Was w lozeczku, hihi... Leedeczko, bardzo zazdroszcze Kazimierza, pamietajcie o sprobowaniu kulebiakow, mniam, mniam...Bawcie sie dobrze. W konkursie, kto ma najgorzej z opieka nad dzieckiem,niestety, wygrywamy. Nie, nie myslcie, ze tragizuje, fakty sa takie: nie mamy tu _nikogo_! Cale dnie, dzien za dniem razem. Dlatego brakuje mi czegos. Zazwyczaj, gdy ktos mnie pyta "Co u Ciebie?" ja zawsze mowie o sprawach zwiazanych z Tomkiem, bo moje zycie to moj syn. Kocham byc mama, kocham byc z Nim...ale tak,jakby mnie ubylo troche. Wiecie, ze tesknie za praca, tego mi najbardziej brakuje. Kina nie,bo jezdzimy do takiego samochodowego kina, Tomek wtedy spi w foteliku Dlatego ciesze sie z kazdego dnia, ktory spedzam z Tomciem, bo wiem, ze wkrotce to sie skonczy, On do przedszkola,ja do pracy. On jest cudny, z taka radoscia patrzymy na niego,jak rosnie xxx Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 20.09.06, 11:02 Hihihi, ja też wytężyłam wyobraźnię i nie mogę sobie wyobrazić Was razem w łóżeczku A mój mąż tak śmiesznie gada przez sen, tzn. teraz mniej, a kiedyś to sobie z nim nawet pogadać mogłam. I były to tak abstrakcyjne rozmowy, jak ten tekst, że "ona jest częściowo tutaj" Ale mojego taty nikt chyba nie pobije. Kiedyś tato (jest architektem) już spał od dłuższej chwili, mama szła spać później. Mama usłyszała, że tato coś mamrocze, myślała, że pyta ją, co robi. Powiedziała "No, modlę się". A tato na to: "A pomiary przestrzeni wykonane?" Rozśmiesza mnie to do dziś Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie zwieracze 20.09.06, 15:45 DD SWIETNE! no kobietki ja znikam na kilka dni, to taki przymusowy odwyk komputerowy piszcie, piszcie zebym miala co czytac jak wroce do Was no i zadam Wam temat zwieracze, myslicie ze nasze maluchy moga jeszcze nie trzymac, bo ja mam wrazenie ze u Kamilki tak jest, albo ona robi mnie w bambuko buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: zwieracze 20.09.06, 21:16 Hmmmm... no nie wiem, niby powinny już kontrolować zwieracze, ale każde dziecko jest inne Zosia trzyma. Kiedy po południu zakładam jej majtki zamiast pampersa, potrafi tak wytrzymać i z 3 godziny. Przy czym posadzona na nocnik nie chce zrobić, ma jakąś psychiczną blokadę. Kiedy założymy jej pampersa, zrobi niemal od razu. No chyba że bardzo jej się chce, to zrobi gdziekolwiek. Np. na moje kolana Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: zwieracze 21.09.06, 05:04 Hmm, Tomek tez potrafi dlugo trzymac siku, wie tez, ze Mu sie "chce" bo wtedy trzyma sie za "siusiaczka" Ale australijskie ksiazki mowia tak: trennning toaletowy przed 2,5 r.z. nie ma za bardzo sensu Poki co wczoraj bylo pierwsze siku do nocnika, ale to ja podbieglam z tymze do (juz) sikajacego, hehe. Juz mysle o praniu obsikanych dywanow. Ciekawostka: wiecie, ze dzieci urodzone w maju maja przecietnie wieksza wage urodzeniowa (o 200g),niz dzieci urodzone w innych miesiacach? Papa Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka :)))) 22.09.06, 21:09 Witam! JUż jestem w domu po wspaniałej wycieczce do Kazimierza. Pogoda wspaniała, pozwiedzaliśmy, pobyczyliśmy się, generalnie miło spędziliśmy czas... Kazimierz to magiczne miasto... Byliśmy też w Nałeczowie, w jaskini solnej "Galos". Poza tym w Kazimierzu płynęliśmy statkiem po Wisle, byliśmy na Baszcie i w ruinach zamku, zaliczyliśmy Górę Trzech Krzyży, wąwóz Małachowskiego... Miłe też były wieczorne spacery brzegiem rzeki... Musimy sobie częsciej robić takie wypady. Za 2 tygodnie wybieramy się na weekend do Ciechocinka ) Natalka poprawiła swoją kondycję, dużo chodziła, zaliczyło mnóstwo schodów.Jak sama weszła na Basztę to pozostali bili jej brawo. Ludzie pytali ile ma lat iże jest wielka jak na swój wiek. Jestem zaskoczona. Ile mierzą wasze dzeci? Natalka ma 91 cm i waży 12,5 kg. Mąz czeka na komputer, więc kończę. Przez te kilka dni brakowało nam internetu, musimy nadrobić hehe Pa Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: :)))) 25.09.06, 12:19 Leedeczko, dzieki za mnostwo zdjec, jak milo popatrzec na Was, zawsze to jakos tak bardziej "realnie" Ludzie z krwi i kosci, nie tylko nicki internetowe. Natalka rzeczywiscie wyglada na duza dziewczynke, choc gruba wcale nie jest. Poprosze o zdjecia pozostale kobietki Ale sliczna jesien, pozazdroscic tylko. U nas bylo wczoraj 33st. hehe,jak na wiosne to calkiem cieplo. xxx Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: :)))) 25.09.06, 13:28 Lidka, nawet nic nie pisz, buuuuuuu, jesień piękna, a my tylko możemy na spacery do parku i po centrum Mąż się uczy, ja w ciąży, kasy nie ma ((( Zdjęć Natalki nie dostałam! Bardzo proszę o przysłanie!!! Zosia jest duża, mierzy ok. 92-93 cm, waży ok. 14 kg. Też się wszyscy dziwią, że taka duża i myślą, że starsza. Ale największa to była Dominika Beci. Pamiętacie? Szkoda, że Becia już się nie odzywa. Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: zwieracze 27.09.06, 23:07 Moniko, dzieki za linki, ten na bloga chyba najciekawszy, sa tam linki na stronki dla najmlodszych. Jesli jeszcze ktoras z Was by cos miala to chetna jestem nadal. Interesuja mnie szczegolnie polskie stronki, bo wazne jest to dla rozwoju mowy u Kamilki, inne jezyki troszke pozniej Odnosnie zwieraczy, bo sie w koncu nie ustosunkowalam.. Ja mysle, ze Kamilka ich nie trzyma, bo przeciez sikala gdzie stala i to jakby ja zawsze zaskakiwalo. Chyba znow zaczniemy trening na nowo, jest tak cieplo. Mamy nakladke na sedes, chociaz checi do niej tez brak.. A Wy nadal cwiczycie, czy odpuszczacie na razie? Mam dola ostatnio. Umeczona jestem glownie codziennym usypianiem Kamilki i jej plytkim snem w nocy, ktory jest czesto przerywany. Poza tym drzemka w dzien jak jest to dziecko nie spi wczesniej niz o 22, a jak drzemki nie ma to jest bardzo marudne po poludniu.. Sil mi zaczyna brakowac, bo gdy gadam przez 1,5h i spiewam a dziecko i tak nie spi to mnie w koncu zaczyna trafiac.. Tak sobie musialam pogadac.. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Rosie, głowa do góry! 27.09.06, 23:58 Rosie, tak jak w temacie Mam pytanie: czy jak Kamilka nie śpi w dzień, to za to lepiej Ci śpi w nocy czy to w ogóle nie ma znaczenia? U nas miało to wpływ na sen nocny. U nas n apoczątku było tak: Natalka nie chciała sać w dzień, a popłudniami była zmęczona i strasznbie marudna. Po tygodniu, moze dwóch wszystko się unormowało, byla aktywna cały dzień i nie marudziła. Teraz wstaje rano około 7- 7.30, a o 20 już śpi. Jeśli masz kłopot z wieczornym usypianiem Kamilki, spróbuj nie kłaśc jej w dzień, po jakimś czasie jej organizm przestawi się... Gdy nie śpi w dzień, moze połóż Kamilkę wcześniej wieczorem... Jak wygląda u was rytuał kładzenia Kamilki spać? Opisz proszę, może tu coś jest nie tak ))Może wspólnie uda nam się jakoś Ci pomóc... A jeśłi chodzi o siusianie to ja jestem zwolenniczką nocnika. Jak jestem w obcym miejscu (gzdieś na wycieczce, w miejscu publicznym) nie chcę sadzać Natalki na desce, bardzo latwo o infekcję. A nocnik jest tylko jej, czysty... Nie wiem czy się ze mną zgadzacie Buziaki, a dla umęczonej Rosie tulki Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Rosie, głowa do góry! 28.09.06, 22:46 Leedeczko, dzieki. Kamilke klade ostatnio spac w dzien nie codziennie ale co drugi dzien. Gdy spi to wieczorem trudno jej zasnac, zwykle nastepuje to pozno /okolo 22/ i z problemami. W nocy budzi sie wowczas czesto. Gdy nie spi w dzien, problem z zasypianiem wieczornym jest maly i zasypia zwykle wczesniej /okolo 20-20.30/. W nocy budzi sie czesto. Problem zaczal sie gdy po kilku miesiacach usypiania jej w naszym lozku a pozniej przenoszeniu do jej, Kamilka zaczela sie regularnie budzic w nocy i dopominac o powtorne przeniesienie i uspienie u nas w lozku. Jakos udalo mi sie ja namowic na zasypianie we wlasnym lozeczku, ale nie bylo to proste. Ona byla u siebie a ja u siebie w lozku jakis 1m dalej. Caly czas musialam do niej mowic, opowiadac bajki lub spiewac az do momentu jej zasniecia. Myslalam, ze z czasem uda sie skracac ten czas zabawiania przed snem, ale niestety on sie wydluzal.. Zaczelam tracic cierpliwosc, w koncu wymieklam i Kamilka znow zansnela u nas. Teraz jest roznie, raz zasypia u nas raz u siebie.. Zmeczona tym jestem strasznie, bo to zwykle ja ja musze usypiac, maz wyrecza mnie 1 lub 2 w tygodniu wieczorem, a w dzien wiadomo ze tylko ja jestem.. Dzis Kamilka odmowila drzemki dziennej, mimo iz wczoraj tez nie spala. Moze czas juz zrezygnowac z drzemek w ogole. Chociaz jak nie spala 2 dni pod rzad ktoregos dnia to zasnela mi np. o 18-19 w samochodzie, a to juz pozno, wiadomo. Leedeczko, ja pisalam o takiej desce sedesowej dla maluchow z malym otworem jaka naklada sie na sedes. Ma sluzyc tylko dla Kamilki. Niektore dzieci nie uzywaja nocnikow ale od razu chetne sa do tego. Kamilka raczej nie.. Aha i jeszcze proces zasypiania. Kolacja, potem kapiel. Prosto z lazienki idziemy do sypialni, siadamy na duzym lozku, tam jest lampka przy ktorej czytamy ksiazeczki. Nastepnie Kamilka sama chetnie maszeruje do swojego lozeczka! Wchodzi, buzi, buzi, wklada samodzielnie szczebelki za soba.. a nastepnie staje na jednej nodze, druga w gorze jakby chciala wyjsc gora i mowi mi 'tu' pokazuja nasze lozko. Koniec. Jak uda sie ja oblaskawic to gasze swiatlo, zaczynam deklamowac wszystko co pamietam a ona sama kladzie sie i nakrywa kolderka, bo mi nie pozwala tego zrobic. Usypia, albo nie.. Doradzcie cos, bo znow bedziemy miec lokatorke na stale Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Rosie, głowa do góry! 28.09.06, 22:53 Znalazlam tez taki watek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40028&w=48525859 chyba mam podobny problem Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Spanie, nocnik i dumna mama :))) 28.09.06, 23:30 Wiesz co Rosie, z tego co piszesz to wieczorny rytuał wyglada dobrze... U nas to wygląda podobnie, Natalka zdecydowała,że chce zasypiać w naszej sypialni tak robi. Ja albo/i mój mąż leazymy z nią dopóki nie zasnie, a trwa to zwykle 5-10 minut. Tylko, że ja lubię z nią spać )) Potem przenoszę ją do jej łóżka (od półtora roku nie śpi w łózeczku) i tam przesypia cała noc, od czasu do czasu tylko wołając mnie w nocy... Prztuli się do mnie na chwilkę i już śpi. Uwilbiam przytulać się do Natalki przed jej zaśnięciem, opowiadamy sobie co robiłyśmy przez cały dzień i takie tam Rosie, a moze spróbujcie zawrzeć umowę,że czytacie np. 2 ksiażeczki (krótkie) i potem idziecie spać. Porozmawiajcie chwilkę, potem zgaś światło i staraj się już od niej nie mówić. Może szybciej zaśnie. A co do dzremek w dzień, to Natalka nie śpi w dzień już jakieś 5 miesięcy. Spała 2-3 godzinki w dzień ,a z dnia na dzień się skończyło. I mi to odpowiada, inaczej organziuje się dzień, wolny czas... A co do wcześniejszego "padania" Kamilki, to u nas kryzys jest około 17-18 i wtedy starmy się nie jeździć samochosem, żeby nam Tusia nie zasneła... To działa Przetrzymujemy ją do 19.30, potem kąpiel, czytanie ksiązeczek,pogaduchy i spanie. Jak Natalka spała w dzień to wieczorne usypianie trwało nawet godzinę, to była mordęga. Co do deski sedesowej to wiem Rosie o jaką Ci chodziło. Mamy taką, ale ja i tak wolę nocnik. Słuchajcie, od wczoraj Tusia sygnalizuje jak chce siusiu !!!!!! Wczoraj zsiusiała się 2 razy, a dziś ANI RAZU!!!!!! Jestem z niej dumna! Bardzo szybko to poszło, aż jestem w szoku Nie chce nosić pieluszki w dzień (jak np. jedziemy do marketu) i dlugo muszę namawsiac ją na założenie pieluszki na noc. Ale to mądra dziwczynka i daje się przekonać )) Dziś było lepiej z jedzeniem. Rano zjadla makaron z mlekiem, potem danonki i lody u dziadka (ech... ale ni eodpusci jak jestesmy,a po posołku 2-3 razy w tygodniu jej pozwalam na kulke smietankowych), obiad: kotlety mielone, fasolka szparagowa i mozarella z pomidorami (obiad zgodny z dieta mm, pycha), podwieczorek: budyn czekoladowy z fruktoza i odrobina jablek ze sloiczka (ach te kupy (), no i przd spaniem kaszka. Jutro obiad u moich rodzicow, bo ide juz jutro do pracy (skaram urlop o jeden dzien, pilne sprawy). Boje sie pisac,zeby przypadkiemnie nacisnac czegos i zeby mi pos nie zginal hehe Zatem zegnam się i zyczę dobrej nocki wszystkim. Lidka (dumna mama hehe) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Zasypianie u nas 29.09.06, 12:27 U nas jest tak ze spaniem... od jakiegoś czasu Zosia sporo śpi, w dzień ZAWSZE ok. 1,5-2 godz. Wieczorem idzie spać ok. 21, budzi sie między 6 a 7. Od 2 miesięcy nie śpi w swoim łóżeczku, ale na sporym tapczanie, w swoim pokoju. Usypiamy ją mniej więcej na zmianę, jeśli długo to trwa, to się zmieniamy. Zwykle Zosia zasypia najdalej po 20 minutach. Na początku zasypiania mówię do niej cichutko, czasem sobie coś opowiadamy, a potem jest cisza. Na szczęście Zosia nie lubi zasypiać w naszym łóżku, o jej przenoszeniu do własnego nawet nie chcę mysleć W nocy śpi raczej dobrze, czasami nad ranem zaczyna stękać, wtedy ja albo mąż idziemy do niej, przytulamy się i zwykle jeszcze wtedy podrzemie do tej 7. Czy Wy kąpiecie codziennie? My kiedyś tak, ale od kiedy Zosia znowu nie jest zachwycona kąpaniem, a zwłaszcza myciem głowy, robimy to co 2-3 dni. Dobrze, że upałów nie ma Lidka, gratulacje dla Natalki! U nas jest i nocnik, i nakładka na sedes. Zosia na nocnik siada chętnie, ale nic nie robi, na nakładkę nie chce za bardzo siadać. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Zasypianie u nas 01.10.06, 13:45 Hm, no coz, nie powiem ze nie lubie zasypiac z Kamilka, ale uwielbiam! Gdyby mialo to byc tylko zasypianie to nie walczylabym o to jej samodzielne zasypianie w lozeczku, ale gdy kazda noc jest zarwana w srodku i konczy sie wspolnym spaniem do rana to juz nie dla mnie. Kamilka wiecznie sie i nas odkrywa, rozpycha sie niemilosiernie, spi w poprzek.. tak nietety nie mozna sie wyspac. Po zgaszeniu swiatla oprocz opowiadania bajek rozmawiamy troszke, spiewamy, Kamilka tego sie domaga i lubi to bardzo. Jednakze bardzo chce spac ze mna, czasem stoi w lozeczku i chce wyjsc zeby byc ze mna. Lamie sie, wowczas chce ja po prostu przytulic i polozyc obok mnie, moze rzeczywiscie bardzo tego potrzebuje wiec dlaczego mam jej tego nie dac.. Moj maz jest innego zdania, stanowczo twierdzi ze nie powinnismy tego robic bo Pyza sie przyzwyczai i nie da nam spokoju na kilka lat.. On moze sluchac tych jekow i placzow, ja nie za bardzo.. Nie wiem juz co robic w tej sprawie, a Kamilka najprawdopodobniej wyczuwa moja niepewnosc.. Maz gdy usypia ja sam nie ma takich problemow. Wczoraj Kamilke usypiala ciocia, bez problemow! Dodam jeszcze ze Kamilka ostatnio ma faze na 'tylko mama', wszystko chce robic ze mna, chce zebym poswiecala jej caly czas. Jest przy mnie wszedzie. Nie chce zeby poczula sie odrzucona, a z drugiej strony to niestety bardzo meczace, chociaz mile i wiem, ze przejsciowe, a i pewnie za jakis czas zatesknie za tym Co byscie zrobily na moim miejscu? Udanej niedzieli i bez buziakow bo zarazam Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Zasypianie u nas 02.10.06, 09:53 Ja z Zosią też bym się nie wyspała, od połowy nocy się wierci i odkrywa. A z tym przyzwyczajeniem to cos musi być, ja jestem tego dobrym przykładem - tato musiał mnie usypiac mniej więcej do 8 roku życia Myślę, że tu dużo zależy od dziecka i od podejścia rodziców. My długo mielismy problemy z zasypianiem, pamiętacie lulanie na rękach? A miała już ponad rok i chyba z 11 kg... To było straszne... Więc daliśmy sobie spokój z tymi "cudownymi" metodami i jesteśmy zadowoleni z tego, co na razie jest. Ja też uwielbiam zasypiać z Zosią, łapie mnie obiema łapkami za szyję i daje buziaczki... A co będzie, to będzie. Trudno. Dobrych snów tak czy inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Brak kasy 25.09.06, 20:42 Wiecie co, tak sobie pomyślałam, że czy się zarabua 2 czy 3 tysiące ti zawwsze na coś będzie brakowało... A zyje się raz i tzreb aod czasu do czasu gdzieś wyskoczyć, żeby normalnie funkcjonować i psychicznie i fizycznie Dobry argument, co? he he Natalka własnie zasnęla, a ja oglądam "M jak miłość".Mamy tez muszą mieć chwilę dla siebie )) Mój mąż jest we Wrocławiu na szkoleniu, więc mogę swobodnie ogladać te głupoty )) Pozdrawiam serdecznie. P.s. Tusia ma starszne zaparcia. Dziś strasznie płakała i wołala: Mamusiu, ratuj mnie, pupa mnie bardzo boli. Łzy mi kapały... Ech... Nic nie pomaga Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Brak kasy 25.09.06, 22:34 Lidko, ja też tak myślałam jeszcze 2 lata temu... Ba, nawet w marcu, kiedy lecieliśmy do Irlandii. A dzisiaj jest inaczej No, ale będzie lepiej. Musi! Na zaparcia... nie wiem, czy maluchy mogą, ale w sytuacjach podbramkowych może czopki glicerynowe albo Lactuloza? Eeee, pewnie jeszcze nasze 2-latki za małe... A może wodę z miodem rano na czczo? Podobno pomaga. Tylko jak Wy na Montignacu, to pewnie miodu nie używacie Pozdrowionka! M. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Dzięki za foty! 25.09.06, 22:39 Lidko, dzieki za foty, chociaż tak obejrzałam sobie troche Kazimierza i okolic Cudna z Was rodzinka, a Natalka jaka malarka! Śliczna dziewczynka! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: Dzięki za foty! 25.09.06, 23:14 Dziewczyny, posta pisałąm chyba z pół godziny i nagle coś nacisnęłam i ... nie ma nic. Kurcze!!! Napiszę to wszystko jutro Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
werata awantura 26.09.06, 08:48 Pieniadze szczescia nie daja, ale lubimy je miec, prawda??? Ja nawet chcialam dzis troce powydawac na letnie ubrania dla Tomka, ale nic mi sie nie podobalo wiec wrocilam do domu z pelnym portfelem i pustymi torbami, hehe. Taka oszczedna jestem ;p Leedeczko na zaparcia polecaja tarte jablko (podobno w innej postaci nie dziala, tylko tarte). Tomek niestety poparzyl nam sie herbata. Poniewaz w tym czasie malym zajmowal sie tata (choc ja bylam w domu) to wscieklam sie jak nigdy na niego, no szlag mnie trafil, slowo honoru, jak nigdy w zyciu. Oskarzenia z obu stron: On, bo herbata byla moja, ja - bo On sie zajmowal Tomkiem w tym czasie. Koszmar, po prostu koszmar. Jeszcze mi nie przeszlo, wrrrrrr. No nic, jakos to bedzie... papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo tarte jabłko 26.09.06, 10:32 A ja o tartym jabłku słyszałam na odwrót - że działa zatrwardzająco )) Pamiętam jak miałam potworne zatrucie, Zosia miała prawie rok... i Babcia Zofika poleciła mi właśnie tarte jabłko! To chyba trzeba sprawdzić na sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo gorąca herbata 26.09.06, 10:34 Weratko, mam nadzieję, że Tomaszek już lepiej i że poparzenie nie jest poważne. Oj, naczytałam się trochę o poparzeniach u dzieci swego czasu... Znam przez Internet chłopca, rówieśnika Zosi, który oparzył się żelazkiem... Trzeba na nasze maluchy bardzo uważać! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie ciekawe linki dla dzieci 26.09.06, 17:02 Leedeczko, dzieki za super zdjecia. Tak jak tu juz napisano, swietnie jest ogladac sie chociazby na zdjeciach i miec jakies wyobrazenie o sobie nawzajem. Ja chetnie przegladam bloga Zosi i jej galerie z fotkami Rowniez tam, Moniko, znalazlam super link na stronke dla dzieci, ktora Kamilka ma juz w swoich ulubionych www.poissonrouge.com/ Ona ja po prostu uwielbia! Dodam, ze Teletubisie poszly w odstawke a inne bajki ja nie ineteresuja. Szukam wiec dla niej jakis ciekawych stronek w internecie, bo to jej sie podoba. Moze cos polecic? Mamy w ulubionych tez to: www.dziecieca.warszawa.pl/index.php www.kolorowanki-dla-dzieci.pl/ Calusy! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ciekawe linki dla dzieci 27.09.06, 08:31 Hej, tak, Poissonrouge to super stronka! Zosia tez ja bardzo lubi. Ostatnio lubi tez stronke telewizji Mini Mini, chyba www.minimini.pl - tam sa tez kolorowanki, puzzle do ukladania, fragmenty bajek, piosenki... No ale ona troche oglada Mini Mini u babci Lubie tez www.pirazyzaba.blox.pl - tu ktos poleca gry dla dzieci w Internecie, zwykle dla starszych, ale czasem znajdzie sie i ciekawa stronka dla maluchow. Rosie, dzieki za linki, przegladne sobie z checia! No wlasnie, nawet mialam troche fotek Wam przeslac, ale jakos sie zebrac nie moge, duzo ich jest na blogu Zosi w galerii, ale jesli ktos chce na maila, to wysle! Buziaki! M. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: ciekawe linki dla dzieci 27.09.06, 23:02 Fajne to stronki dla dzieci... MOże je wykorzystam, choć Natalka kojarzy komputer przede wszystkim z Misiem Uszatkiem Kupiliśmy kilka płyt DVD i puszczamy jej bajki (w tv często nic ciekawego nie ma, nie to co taki MIs Uszatek he he). U nas postęp z nocnikiem. Od wczoraj Tusia woła siku i siada na nocnik (często w ubraniu he he). Zdarza jej się oczywiście ziusiać, ale jestem już zadowolona. Dziś przez cały dzień zsiusiała się tylko 2 razy ) Natalka nie chce żbym jej zakłądała pieluszkę na dzień i pytała czy na nic musi miec pieluszkę Pyta czy moze w pieluszkę siusiać (np. w sklepie) ) Teraz mamy kłopot z jedzeniem. Natalce wychodzi piątka i niestety przekłada się to na apetyt. Zmniejszyłam ilośc posiłków i teraz zamiast 5 Natalka dostaje 4, jest troszkę lepiej, a około 13 już wolala: my chcemy jesc, my chcemy jesc hehe Jesli chodzi o zaparcia to mamy klpot, ponieważ nic nie pomaga, a jabłek Tusi anie lubi nie chce jesc. A to jest takie dziecko, ze jak czegos nie chce zjesc, to jej si e tego nie wmusi za żadne skarby. Z jednej strony dobrze, bo ni eprzejada sie, ale z drugiej... Ech... Kupuje takie jablka w słoiczkach bobovita i dodaje jej lyzeczke, dwie od bakusia czy budyniu, ale w takich malych ilosciach zeby nie czula. A ja znow jestem slomiana wdowa, maz dziś rano wyjechał do Krakowa na 3 dni, znow na szkolenie...Ja jestem jeszzce w tym tygodniu na urlopie, maz zostawil mi samochod, wiec wykorzystuje zaleglosci towarzyskie Jutro zapowiada sie mily dzien, ma byc ladna pogoda, wieczorem zaprosilymy kolezanke Natalki - Kasie na budyn czekoladowy. Kasia na 11 lat Ale Natalka lubi bawic sie z takimi starszymi dziecmi. W przedszkolu lgnie do 5-6 latkow, zupelnie nie intersujac sie 3-latkami. (sa to sporadyczne spotkania, natalka jeszcze nie chodzi do przedszkola - to tak dla przypomnienia). Z dziecmi w jakim wieku lubia bawic sie wasze dzieci? A w jaki sposob bawicie sie teraz ze swoimi dzieciaczkami? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ciekawe linki dla dzieci 28.09.06, 10:08 Miś Uszatek to jednakowoż jedna z najfajniejszych bajek! Zosia też ją bardzo lubi. Podobnie jak Natalka, Zosia uwielbia starsze dzieci. Przepada za swoimi 10- letnimi kuzynami. Rówieśników też lubi, ma trochę znajomych dzieci w swoim wieku, ale podejrzewam, że gdyby była w grupie, wybrałaby te starsze dzieci do wspólnej zabawy. Ostatnio bardzo ją interesują też niemowlęta, chętnie zagląda do wózków, łapie maluchy za rączki i tuli ich dłonie do swojej twarzy. Być może to z tego względu, że sama niedługo będzie miała rodzeństwo? W co się bawimy? Stałe zabawy to ciastolina, malowanie, kolorowanie, tańce i wygłupy, ubieranie/rozbieranie lalek, huśtanie na huśtawce w domu, układanie układanek i puzzli, czytanie książeczek, recytowanie wierszyków i śpiewanie piosenek. Wieczorem opowiadamy sobie, co się zdarzyło w ciągu dnia. Z zabaw sezonowych mamy ostatnio kasztaniaki! Super zabawa! Dzisiaj pada deszcz, a Zosia marudna. Mam nadzieję, że babcia jakoś z nią wytrzyma Wracam do pracy, pa! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Miły dzień... 01.10.06, 10:30 Witam serdecznie! Ja tylko na chwilkę Wpadłam się przywitać, bo zaraz jedziemy do KOnstancina do jaskini solno-jodowej "Galos", do tężni i na spacer do parku )) Mam nadzieję, że to będzie miły dzień... Czego i wam życzę Pa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Miły dzień... 01.10.06, 13:31 To i dla mnie mial byc mily dzien.. ale od wczorajszego wieczora drapie mnie niemilosiernie w gardle, boli i glowa i ogolnie jestem bardzo rozbita. Wczoraj wieczorem z okazji naszej drewnianej rocznicy slubu bylismy z mezem w kafei na pysznej kawie i ogromnych lodach a potem w kinie. Usiadly obok mnie jakies chore kobietki. Na poczatku kaszlaly a pozniej w ciemnosci czulam tylko silne zapachy miety i inne specyficzne dla lekarstw ktorymi sie faszerowaly. No i mnie wzielo.. Bylismy na najnowszym Almodowoarze - POLECAM!!! Cudny film o stosunkach matek i corek i nie tylko. Wzruszalam sie czesto w miejscach w ktorych jeszcze niedawno nic bym nawet nie poczula. Chociaz od czasu gdy urodzilam Kamilke potrafi mnie wzruszyc nawet reklama Dziewczyny musicie ten film zobaczyc dla swoich coreczek, chociaz zdaje sobie sprawe, ze nie jest to kino dla kazdego. A dzis Kamilka, tylko z tata, pojechala poszalec na swiezym powietrzu. Maz urzadza ognisko i grila rodzinki tej mlodszej jej czesci. Beda tez inne atrakcje dla milosnikow kolei Ja zaraz wskakuje do lozeczka z ktorego musialam wyskoczyc na zakupy przedimprezowe i po specyfiki do mojej domowej kuracji. Leedeczko, udanej niedzieli w Konstancinie. My chociaz mieszkamy blisko i pzejezdzamy tamtedy czesto to nigdy tak na prawde tam nie bylam. Ale lubie klimat tego miejsca, szczegolnie starej czesci z duzymi starymi domami wsrod drzew. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Volver 01.10.06, 19:22 Rosie, zgadzam sie z Tobą w 100 proc.! Volver to piekny film, polecam kazdemu, zwlaszcza matkom, ktore maja corki! )) No i tez sie poryczalam na nim. I to jak... ech... Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Volver 02.10.06, 08:42 A czy ja tez moge zobaczyc, Matka Syna-Jedynaka? )) Dziewczyny,bo ja z jakims opoznieniem kumam (tak,jak Tomek z nocnikiem, cala ta nasza rodzinka jakas zapozniona, hehe): czy Wasze dziewczyny te stronki dla dzieci ogladaja??? Bo Tomek w ogole, nic a nic komputera nie uzywa, hmmm, pamietam z telewizyjnymi programami i bajkami tez jakos najpozniej wystartowalismy,jak juz Wasze Panny znaly imona Teletubisiow na pamiec No nic, robimy za to inne rzeczy:ciastolinia (mam swietny przepis na domowa!), pociagi, gotowanie, plac zabaw, klocki itp. Tomkowi zdjeli dzis opatrunek po oparzeniu(minal 1 tydz.) i co? Ranka kompletnie zagojona, hurrrra!!!! Bardzi sie cieszymy. I jest niewielka, na lokciu, pewnie nie bedzie sladu za jakis czas. Dzis pierwsza kapiel od tygodnia. Uwazajcie z herbata/kawa itp! xxx Odpowiedz Link Zgłoś
werata rosie! 02.10.06, 08:44 ...rocznicowe zyczenia, Kochana! Obyscie za 10,20,30 itd.lat tez chcieli isc razem na lody... Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: rosie! 02.10.06, 09:43 Właśnie, miałam składać zyczenia i... umkneło mi! Rosie, najserdeczniejsze życzonka rocznicowe! I buziaczki! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Volver, Australia i stronki internetowe 02.10.06, 09:49 Hihihi, pewnie, że matka syna jedynaka Volver może oglądać )) A jak w Australii z europejskimi premierami? Grają Volver? Swoją drogą kino australisjkie chyba ma się całkiem dobrze, a w Europie mało o nim słychać. Mam nawet swój ulubiony australijki film "Priscilla, królowa pustyni". Umieram na nim ze śmiechu! No i australijski bard, chociaż on już bardziej europejski teraz - Nick Cave... Mmmmm... chyba za bardzo mi brakuje urlopu Stronki internetowe - ano biorę Zosię na kolana i jej pokazuję Czasami się nudzi, a czasem to nie może się oderwać. Buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Volver, Australia i stronki internetowe 02.10.06, 11:21 Rosie, ja tez ten film UWIELBIAM! Polecam (w tym klimacie): "Siam Sunset" (z 1999r, kupa smiechu, moj M. spadl z kanapy smiejac sie na nim) i "Rabbit-proof fence" (przepiekny film o determinacji; rozdzielaniu rodzin). Oba filmy sa na pewno dostepne w Polsce, nie wiem pod jakimi tytulami. Polecam!!! papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Volver, Australia i stronki internetowe 03.10.06, 21:09 Weratko, ale to byłam ja, Jarząbek )) Tzn. tupelo oczywiście. Znalazłam w sieci oba filmy, które polecasz. Dowiedziałam się nawet, że do jednego z nich ścieżkę dźwiękową napisał Peter Gabriel... no proszę... Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Volver, Australia i stronki internetowe 04.10.06, 05:37 lubudubu Jarzabku, sorki A rosie pewnie tez lubi, co rosie? Czy Wasze dziewczyny sa "coreczkami tatusiow"? Bo moj Tomek lgnie do Taty ogromnie, maja jakas niezwykla relacje ze soba, milo patrzec. Ostatnio zminilismy nieco nasz dzienny plan i moj M. wraca godzine wczesniej z Uczelni i zajmuje sie malym (wychodzi z nim lub ja wychodze z domu), mam czas dla _siebie_. Juz zapomnialam,jak to jest miec chwile dla siebie*** i jejku, jak mi dobrze z tym. A moi mezczyzni maja swietna zabawe. *** Jest taka historia-zart o bardzo aktywnych dzieciach (do ktorych niewatpliwie moj Tomasz sie zalicza). Otoz mama bardzo zywych blizniat na pytanie,kiedy miala ostatnio czas dla siebie odpowiedziala: -Hmmm, kilka miesiecy temu u dentysty, jak mialam leczenie kanalowe zeba )) To prawie o mnie dziewczyny,to prawie o mnie...choc ja mama-jedynaka Spijcie slodko! pa Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie przepis na ciastoline - ladnie prosze 07.10.06, 12:06 Witajcie, witajcie, po kilkudniowej przerwie i ziekuje za zyczenia. To swietowanie jak juz wiecie skonczylo sie dla mnie nie najlepiej Rzozlozylam sie na dobre, biore antybiotyki i musze siedziec w domu. Kamlka chadzala na spacerki z babcia, ktora przyjezdzala do nas codziennie, bo dzien bez spaceru to dzien stracony Dzis jest u drugich dziadkow, mam nadzieje, ze juz hasa sobie w ogrodzie i jest znow w swoim zywiole. Weratko, ja poprosze o ten przepis na ciastoline, jesli mozesz, mam nadzieje ze nie jest zbyt skomplikowany. My na razie lepimy z plasteliny tzn. ja lepie a Kamilka podziwia Podobnie zreszta jest z tym ogladaniem stronek w internecie, ja cos tam klikam a Kamilka oglada, pokazuje paluszkiem, domaga sie zeby cos tam pokazac, probuje nasladowac odglosy. A czas dla siebie? Wlasnie go doswiadczam i delektuje sie nim, szkoda ze musialam po to chorowac W sumie jednak nie jest tak zle. Chociaz w tygodniu zwykle maz bywa rzadko, wraca jak Kamilka juz spi, czasem jest wczesniej tj. okolo 18-tej Czas dla siebie mam zwykle gdy ide na lekcje albo mam inne wazne sprawy do zalatwienia. Zwykle jednak gdy sie juz wyrwe staram sie tez znalezc czas na cos extra dla siebie, chociazby pobuszowanie po sklepach albo chwile na dobra kawke z dobra gazetka w reku. Ale dzis mam czas tylko dla siebie, zero obowiazkow - same przyjemnosci do 19- tej. Milego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Rosie, zdrówka! I przepis na ciastolinę proszę 09.10.06, 09:14 Rosie, nie zazdroszczę choroby, trzymaj się dzielnie i kuruj! Ja też poproszę o przepis na domową ciastolinę! Na razie kupujemy Play-Doh, jest świetna i nawet daje się wiele razy używać, zanim zrobi się twarda. Zosia ją wałkuje, wyciska różne szlaczki, odbija na niej pieczątki. Mamy taki zestaw z młynkiem do wyciskania i z foremkami do odbijania zwierzątek. Weratko, a czym barwisz tę domową ciastolinę? Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie kino australijskie i kapiel 07.10.06, 12:32 Zapomnialam jeszcze napisac o kinie australijskim, ktorego raczej nie znam, albo nie wiem ze znam Przyznjacie ze wszystko jest juz kompletnie wymieszane w tym swiecie i czasem z zaskoczenia odkrywamy ze dany czlowiek jest z takiego czy innego kraju. Mieszkajac w UK naogladalam sie za to troche telenoweli, ktore w tamtejszej TV najczesciej sa australijskiej produkcji, Home and Away itp, moze znasz Weratko? Ja pierwsze skojarzenie z Australia mam z INEXES i Krokodylem Dandi /nie wiem jak to sie pisze/, chociaz glowy nie dam za to czy to byl w ogole australijski film, no ale byl krokodyl wiec.. Moniko, pytalas kiedys o kapiele. Ja teraz kapie Kamilke codziennie, nawet 2 czy 3 razy dziennie Od jakiegos czasu Kamilka uwielbia nas szczegolnie pod tym wzgledem nasladowac i brac poranny prysznic Kapiel wieczorna bardzo lubi a mycie glowy jest katorga, glowe nie myujemy codziennie. No to pa, chyba juz o niczym nie zpomnialam Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Choroba 08.10.06, 22:19 Hej, zaczęłam pisać wczoraj, ale na gg zapukał kolega i ... Piszę dziś, ale krótko, bo jutro do pracy trzeba iść, a poptzednia nic nie była najlepsza. Tusia chora, jakaś infekcja ja dopadła. Kipesko śpi w nocy... Siedzimy w domu od poniedziałku i już dostajemy świra. Dziś to ja musiałam sama wyjśc przejść się, bo już nie mogłam wytrzymac. Dziś uświaodmołąm sobie, że ja to własciwie lubię chodzić do pracy hehe Jestem rozdarta wewnetrznie: jak jestem w domu z Tusią to chcę do ludzi, do pracy, a jak jestem w pracy to chcę do domu, do Tusi... Rosie, dzięki za maila. Córeczka ślicza )) Wiecie co, dopada mnie chyba chndra jesienna... Kupiałam sobie wczoraj ksiazkę "Diabeł ubiera się u Prady", może mi się humor poprawi )) Jkaie macie sposoby na jesienne smutki? POzdrawiam i zmykam spac, bo mnie mąz molestuje hehe Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Choroba 09.10.06, 09:18 Dużo zdrowia dla Tusi!!! Lidko, ja mam troche podobnie, jak pracuję, to tęsknię za Zosią, jak jestem z Zosią, to najchętniej bym gdzieś z nią poszła, odwiedziła kogoś, byle nie siedzieć w domu, czasem chętnie bym uciekła, bo już mi nerwy siadają. No ale to ostatnie na szczęście rzadko Sposoby na jesienne smutki... ja chyba nie mam za bardzo takich. Trzeba czymś zająć myśli. Mam sporo pracy, wieczory zwykle zajęte. W czwartek najlepszy sposób to "Zagubieni" A tak to nie wiem. Film, książka, telefon do koleżanki. ot takie tam. Będzie lepiej! Trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Ciastolina, chandra i inne sprawy :) 09.10.06, 10:21 Ja tez planuję kupić Tusi ciastolinę. Czekam na listopad, bo wtedy to juz chyba rzadko będziemy spacerować, no i pomysły na zabawę się skończą. Wczoraj miałyśmy temat: muchomor. Czytałyśmy ksiązki o grzybach, uczyłyśmy się wierszyka "Grzybobranie", robiły śmy my=uchomora z kartonu i rurki po papierze toaletowym. Malowałyśmy kapelusz farbami, powtarzałyśmy kolory, wymyślałyśmy piosenkę o muchomorze i takie tam )) Co od chandry to wiem, że minie, lae jakoś tak mi jest... nie bardzo... Narazie niestety radzę sobie w ten sposób, że jem dużo czekolady, na szczęscie mm czyli 74% kakao )) Dziś zamierzam kupić Tusi buty zimowe. W małych miastach tak to już jest,że dostawa jest dużo wcześniej, przysłają po 2 pary z danego modelu i numeru, apotem... kto nie zdązy kupoić to ma problem, NIe dowożą... Kupię Bartki, w ubiegłym roku Befado nie sprawdziły się. KUrtke zimową już mamy. Co od zaparć to jest poprawa. Daje Natalce 2x dziennie Lactoral junior aby poprawić florę bakteryjną. Jest lepiej, robi kupke mniej więcej co 2 dni i już ni epłacze przy tym. Słuchajcie, ale się dzś uśmiałam. Ostatnio Natalka budzi się w nocy jkaieś 2 razy. Idę do niej wtedy za pierwszym razem i zostaję już u niej do rana. Rano pytam Tusię dlaczego obudziła się w nocy, czy śniło jej się ocś złego,a ona na to: Mama mnie obudziła. I faktycznie. Za pierwszym razem jak do niej idę w nocy ot zostaję, a drugi raz ja budze, bo mówię przez sen i ona się od tego budzi! Maż mi dziś o tym powiedział ) He he Biedne dziecko ) No dobrze, blok edukacyjny dla dzieci już się skończył, ja też muszę zmykać. Zupka pomidorowa na obiad już jest, idę się troszkę pobawić z dziekciem )Na 13 idę do pracy, dziś z Natalką zstaje mój tata. Życzę wszystkim miłego dnia. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Ciastolina, chandra i inne sprawy :) 09.10.06, 13:13 Hej, Kobietki! Zasmucone, chore, zapracowane, ale jestescie! Sle Wam wiosenne sloneczko na poprawe! Ja tam lubie jesienne smutki, zawsze jestem w tym stanie taka "tworcza" duchowo. No i jest w Poznaniu taka urocza "czokolateria", ammmm, pycha, polecam, czekolada na depresje doskonala. Ale nie wiem Leedeczko, czy Ty przy diecie mozesz takie "niegrzecznosci- slodkosci" wyprawiac? Rosie kuruj sie ale i nie spiesz, troszke czasu dla siebie (znaczy sie Ciebie ;- ) tez Ci sie przyda. Przepis na ciastolinie przysle pozniej, jakbym zapomniala to mi przypomnijcie za kilka postow. Rosie, co do kina to "Home.." i Dundee to tak to sa austr.! Prawde mowiac kino austr. nie bardzo liczy sie w swiecie. Ale np."MadMax" tez jest z krainy Oz. (Ja myslalam, ze to amerykanski, ale to dlatego, ze Amerykanie zrobili do niego wlasny dubbing, bo oni maja problemy ze zrozumieniem austalijskiego-ang.)) Nie zapominajcie, ze to jest bardzo mlody kraj, poczatki Australii to glownie skazancy i zolnierze. A teraz potomkowie jednych i drugich oraz emigranci. A na koniec pochwale mojego synka: Tomcio sika do nocnika. To taki pierwszy krok, w domu calkowicie sam "sie obsluzy"; poza domem -gdy nie ma nocnika - jeszcze nie, ale krok po kroczku idziemy dalej. leedeczko, gdzie Ty pracujesz(jesli mozna spytac), ze na taka pozna godz. chodzisz? No to zmykam! Odpowiedz Link Zgłoś
werata i jeszcze na smutki Wasze... 09.10.06, 13:14 ...polecam film "Czekolada". papa Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka :) 09.10.06, 22:24 Werata, gratuluję Tomciowi ) Tak jak ja też pewnie jesteś dumna ze swojej pociechy Uśmiech w temacie oznacza, ze juz mi trochę lepiej i nie powinnam chyba pisać, że to zaśługa wytrawnego winka, które właśnie piję. Na mm winko wytrawne jest dopuszczalne, podobnie jak gorzka czekolada, ale tylko ta z zawartością kakao powyżej 70%. Dziś sobie uświaodmiłąm,że na mm jesteśmy już z męzem ponad rok. Kawal czasu... Czym się zajmuję? Jestem pedagogiem specjalnym i pracuję w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Prowadzę diagnozę i terapię dzieci z trudnościami w uczeniu się matematyki ) Dziś osttani dzień siedziałyśmmy w domu. Jutro pierwszy raz po chorobie Natalki zamierzam wyjść z nią na spacer. Natalka ma jeszzce katar, ale będę kontynuwała leczenie i bedzie dobrze. Za to ze mną i męzem kiepsko. Chyba teraz my bedziemy chorowali. Nie byłąm dziś na aerobiku, wszystko mnie boli i nie mam siły cwiczyć. Ech... Dziś byłam na krótkich zakupach i kupiłąm Tusi 2 bluzeczki z długim rękawem. ZAaszalałam i kupiłąm na wyrost , rozmiar 104 )) Normalnie już jej kupuję na 98, tak ostatnio urosła Ale z tym 104 to przesadziłąm. Podwinę, a na wiosnę jak znalazł ) To wszystko na dziś ) Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
werata obiecane 10.10.06, 03:57 2 szkl. maki 1 szkl. soli 2 szkl. wody 3 lyzki proszku do pieczenia 1 lyzka sody (W przepisie oryginalnym jest: "cream of tartar", to jest podobno zmieszana soda i proszek do pieczenia, tak,jak podalam, chociaz ja uzywam tego "cream". Mam jednak nadzieje, ze przepis zadziala). barwnik spozywczy wedle upodobania Zmieszac wszystko razem i podgrzewac kilka minut(ja robie ok.8min) na malym ogniu ciagle mieszajac. Trzymam to w zamknietym pojemniku w lodowce wieleeee tygodni. Daje Tomaszkowi takie plastikowe wyciskarki do ciastek. Papapa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Dzieki!!! 10.10.06, 09:38 Weratko, dzięki za przepis, na pewno sprawdzę! Co do kina australijskiego to wydaje mi się, że na świecie jest niedoceniane, ale przecież są takie perełki, które każdy zna - np. Piknik pod wiszącą skałą i inne filmy Petera Weira. A Fortepian? Z muzyki to ja jeszcze kojarze Midnight Oil (czy to jeszcze istnieje?) Jakiś sentyment mam do Australii, oj tak. Wiecie co, mnie jakoś w ogóle w tej ciąży do czekolady nie ciągnie. A nawet odrzuca. Kiedyś we Wrocku była taka świetna kawiarnia Leonidas, gdzie dawali cud miód czekoladę pitną, gęstą, słodką, pachnącą... mmmm... ale już jej nie ma A film "Czekolada" uwielbiam! Co do chandry, to wczoraj mnie dopadło na całego. Ale sobie popłakałam, ufff... troche ulżyło Lidko, świetna zabawa z tym muchomorkiem! Buziaki dziewczyny! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Dzieki!!! 10.10.06, 23:39 Dzieki Weratko za przepis, dzieki. Rowniez za zyczenia zdrowia dziekuje. Juz mi lepiej, dzis bylam pierwszy raz na spacerku z Kamilka od tygodnia. Bylo slicznie, sloneczko i ciepelko. Chociaz jeszcze na antybiotykach to juz duzo mi lepiej. Dzis Kamilka dostala do raczki cala, niepokrojona gruszke do zjedzenia. Zanim sie obejzalam w raczce nie zostalo juz nic, zero ogryzka, pesteczek.. Dobrze ze wczesniej oderwalysmy ogonek A ja "Czekolady nie widzialam i bardzo zaluje Sciskam. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Piękny dzień 11.10.06, 10:00 No właśnie! U mnie świeci słońce, robi się coraz cieplej, wiec zaraz wybieramy się na spacer. Mąz zostawił mi dziś samochód, wiec zaraz zmykamy do parku. Jesieńkeidyś była moją ulubiona porą roku. Odkąd Natalka jest n aświecie bardziej lubię lato Dzięki za przepis na ciastolinę, może dziś zrobię. Natalka siusia od nocnika na całego, od tygodnia nie popuściła w majtki Dzielna dziewczynka. A teraz oglada Domisie i robi kupkę Właśnie zrobiłam obiad, oczywiście zgodnie z dietą mm ) Zrobiłąm kotlety mielone (bez bułki oczywiście), fasolką szparagową z masęłm i taką sałatkę eksperymentalną: jajka pokrojone w kostkę, pomidory, ogórki kiszone i szynka, a do tego majonez kielecki. Natalka uwielbia kotlety mielone, nawet robiła je ze mną. Kupiłam jej taki ogromny fartuch i w nim zmywa ze mną, robi oabiad, rozbija chab, formuje kotleciki mielone, kroi kapuste na surówkę. Zabawa na całego, szkoda tylko ,że najczęsciej dla Natalki hehe Chandra wcale mi nie przeszła... Nie mam motywacji do pracy ( Ech.... Zmykam i życzę wszystkim miłego dnia. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
werata obiecane-zapomniane do przepisu 11.10.06, 10:47 ...wrrrr, system mnie wylogowal, niech go, drugi raz musze pisac Wlasnie smaze frytki dla Gadziny, wiec mi sie Przypomnialo mi sie o 2 lyzkach oleju. pa Odpowiedz Link Zgłoś
werata od dymu z komina 12.10.06, 14:15 Jejku,jak te kobiety(czyatj:JA) (nie)mysla...ech. Wiec tak mi teskno do pracy, ze pomyslalm, ze trzeba cos koniecznie w tej sprawie przedsiewziac. No i przedsiewzielam: poszlam... kupic sobie ubrania, prawda, ze niezbedne sa ubrania ladne w pracy, he??? A CV lezy i czeeeeka...Ach, zaczelam od dymu z komina. No nic.Ale w koncu zaczelam,no nie )) Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: od dymu z komina 12.10.06, 15:53 Od czegos przeciez trzeba zaczac Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
werata leniuchy! 13.10.06, 05:26 Piszcie leniuchy, czy ta jesien tak na Was dziala? No to wygadajcie sie, jak chetnie poslucham. Zobaczcie jaka dzielna jestem wstalam o 6.30 (nie zebym z wlasnej woli,hehe), bylam juz na placu zabaw (musialam rano,bo dzis zapowiedzieli 35 stopni!), teraz Gadzina spi a ja lece piec rybe, potem robie lasagne (ja nie wiem,czy to jest zgodne z jakakolwiek dieta???). No dobra, wypilam tez kawke, zjadlam lunch i kilka kosteczek czarnej czekoladki (Leedeczko,my z Tomkiem uwielbiamy czekolade z 70%kakao,ja mlecznej nie rusze). No piiiiszcie,prosze. papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: leniuchy! 13.10.06, 08:58 Weratko, a o jakiej pracy myślisz? Powodzenia w szukaniu! Słyszałam dzisiaj w radiu, że w Australii straszna susza i że tak ma być przez cały rok... Lasagne - mniam, mniam, szkoda, że dosyć czaso/pracochłonne. U mnie dołowo. Nawet mi się nie chce pisać o tym. Dobra, napiszę wieczorem. Trzymajcie się! Buzki, M Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo moje smuty 13.10.06, 22:02 No dobra dziewczyny, jest tak, że ostatnio nie mam się komu wygadać z moich nawet najbardziej bzdurnych smutków. To smutne, ale z moją mamą nigdy nie byłam tak blisko, ona ma trochę swój świat i jakoś trudno jest jej wczuc sie w moje problemy. Kiedy byłam w ciąży 3 lata temu psychicznie "masowała" mnie moja teściowa, ale teraz narobiło się w rodzinie trochę kłopotów i już nie mogę na nią tak liczyć. Jakoś tak się też narobiło, że najbliższe mi osoby albo są zajęte (mąż się uczy do ezgaminu dniami i nocami), albo akurat mają swoje problemy (tak jak moja najlepsza przyjaciółka). No i czuję się psychicznie zdołowana. Jak ja wytrzymam te najbliższe dwa tygodnie? Do tego bede mieszkac z Zosia u moich rodziców, niby fajnie, ale... czasem uciążliwie. Bu M. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: moje smuty 14.10.06, 05:56 Monis, to pisz tu. Jasne, ze to nie to samo, ale zawsze mozesz na nas liczyc, wesprzemy Cie, bedzie Ci latwiej. Jak chcesz to pisz na priv. Troche jestes teraz chyba przeciazona tym wszystkim, praca i nowym zyciem w Tobie. Ulozy sie, zobaczysz!! Glowa do gory! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: moje smuty 16.10.06, 00:03 Moniko, to minie. Czytalam na blogu o jojczeniu Zosi. Mialam o tym pisac rowniez. Kamilka natomiast histeryzuje z byle powodu. Gdy tylko cos jest nie po jej mysli to zaczyna mi plakac, histeryzowac, slychac ze to wymuszone. Po raz pierwszy bylam swiatkiem takiego zachowania u dziewczynki w podobnym wieku jak nasze panny latem na placu zabaw. Powod byl banalny, dziewczynka nie chciala zalozyc bucikow, a byl to juz dosc chlodny wieczor, koniec lata. Wila sie, histeryzowala, zanosila placzem. Nikt i nic nie bylo jej w stanie opanowac. Wygladalo to strasznie, ale mnie wowczas bylo abstrakcja. Teraz sa takie dni, ze moje jakies niewinne nie urasta do rangi mega problemu, Kamilka chce na mnie wymusic zmiane zdania. Okropnie to wykanczajace. Tomaszek tez miewa takie dni? Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: moje smuty 16.10.06, 11:16 Zdarza sie rzadko, ale np.zdarzylo sie dzis. Temp. z 37st w sobote spadla do 17 dzis i chcialam zalozyc Mu bezrekawnik a Tomcio nie chcial. Niestety zalozylam na sile,co od wieeelu miesiecy sie nie zdarzylo. Na swoje usprawiedliwienie mama to, ze pokaslywal mi dzis i sie wystraszylam, ze sie przeziebi. Po minucie bylo po sprawie. On raczej nie jest marudnym dzieckiem, powkurza sie przez minute i daje spokoj )) Dzis podali w TV, ze dla 75%kobiet macierzynstwo okazalo sie czyms zupelnie innym od oczekiwan.Jestem w tych 75%,a Wy???? Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie macierzynstwo a nasze oczekiwania 16.10.06, 22:51 nio, ja myslalam ze to jednak mniejsza harowa a Wy jakie mialyscie oczekiwania, ktore sie nie spelnily? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 17.10.06, 15:05 Ja też myślałam, że to trochę "lżej" być mamą. Ale w większości to po prostu się nie spodziewałam, że może być tak... fajnie Trudno mi powiedzieć, w której grupie jestem, niektóre sprawy zupełnie mnie nie zaskoczyły, inne - bardzo (np. kolka, usypianie, nasilenie buntu), z niektórych po prostu nie zdawałam sobie sprawy. Kochane, chętnie bym posmęciła, ale u rodziców nie jest źle, a poza tym teraz to ja w Internecie tylko na moment. Trzymajcie się ciepło! Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 18.10.06, 00:05 tupelo napisała: Ale w większości to po prostu > się nie spodziewałam, że może być tak... fajnie O rany pisze to juz po raz kolejny i wciaz moj post sie nie pojawia, dlaczego?? Otoz, zebym nie wyszla tylko na taka co narzeka, napisze Wam czy mnie Kamilka ostatnio 'powalila'. Wlaczylam komputer, bo Pyza miala ogladac Teletubisie. Zakrecila sie gdzies, pobiegla cos szukac. Nagle siada przed komputerem i sadza przed soba do wspolnego ogladania maskotke Po Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 18.10.06, 09:09 Hihihi, świetne, razem lepiej, prawda? Zosia czasami bierze do wspólnego oglądania ulubionego dzidziusia Jasia )) Słodki widok. Odpowiedz Link Zgłoś
werata dzieciaki pelne radochy i do Leedeczki 18.10.06, 14:29 Hehe, a moj Tomcio daje _samochodom mleko_ i ...sadza je na nocniku potem Zebym tez nie wyszla na taka,co narzeka, to powiem, ze odpoczelam troche dzis...wprawdzie na fotelu u dentysty, ale fotel pani miala super-wygodny ))) Teraz troche prywaty do Leedeczki, ale Wy tez skorzystacie (?), chyba, ze juz wiecie wszystko,czego ja nie wiem. Leedeczko! jak juz zdradzialas nam swoj zawod, to chcialabym Cie zapytac o adaptacje przedszkolna, czy odpowiesz na moje pytania? 1)na ile wczesniej zaczac chodzic razem z malym do przedszkola, zeby oswoic dziecko?Czy miesiac,czy dluzej? 2)czy lepiej od razu dac dziecko do przedszkola na 5 dni, czy raczej zaczac od 1,2dni? No i jak pomoc dziecku przejsc przez to lagodniej. Chce puscic Tomka od nowego roku szkol. dzieki z gory! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: dzieciaki pelne radochy i do Leedeczki 20.10.06, 21:45 Witajcie! Dawno nie pisałam, bo moja cała rodzina choruje. Ja jestem chora, ale chodzę do pracy, mój mąz ma grypę żołądkową, a Natalka od dziś bierze antybiotyk, bo ma zapalenie gardła... Wiecie co, jeśli chodzi o Natalkę to mam przeczucie... Wiem kiedy powinnam iśc z nią do lekarza, chociaż wszyscy mówią,że nie ma takiej potrzeby... Przeważnie w odpowiednim momencie daję jej skuteczne lekarstwo )) Jestem z siebie dumna he he Od miesiąca daję Natalce taki srodek uodparniający Thymuline 9. Znacie i dajecie swoich pociechom? Kuracja trwa 6 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc daje się jedną fiolkę co tydzień, przez następne 5 miesicy jedną fiolkę co 2 tygodnie. Efekty widac juz po 2-3 miesięcznej kuracji. W tym roku trochę się zagapiłam, powinnam te kurację zacząc już w sierpniu. Jutro impreza imieninowa u mojej mamy,ale nie wiem czy pójdziemy. Wszystko zalezy od tego czy bedzie moja bratanica, która chorowała 3 tygodnie i własnie wyzdrowiała. jeśli będzie to my nie pojedziemy,żeby znów się nie rozchorowała. Dziś byłam na zakupach ze swoją mamą. Wybrałam sobie piękne kozaki zimowe, a zapłąciła mama ) Ale jestem zadowolona. Co do ubrań zimowych Natalki to mamy już prawie wszystko, zostało kupić tylko ciepłe spodnie. Weratko, ja nie za bardzo znam się na tej tematyce, o której piszesz. MOżesz mnie pytac o fukcje percepcyjno - motoryczne hehe Ale wydaje mi się,że: Po pierwsze: jeśli chodzi o adaptację do przedszkola to kwestia indywidualna. Jedno dziecko potzrebuje mniej, drugie więcej czasu. Ważne jest,zeby jak najwcześniej oswajać dziecko z przedszkolem i nie chodzi tu wcale o prowadzanie maluszka do przedszkola jak ma roczek ))Wystarczą rozmowy na temat przedszkola, czytanie wierszykow, ogladanie "Domowego przedszkola" (gorąco polecam, świetny program!). Rozmawiałam z nauczycielką w przedszkolu i ona sugerowała,żeby dziecko przyprowadzac już w maju, jeśłi chce się, aby uczęszcało do przedszkola od września. Po drugie: nauczycielki w przedszkolu sugerują, aby przyprowadzac dziecko do przedszkola codziennie, zaczynając od 2-3 godzin dziennie. Najpierw przychodzi z mamą, mama może zostać na zajęciach, obserwowac dziecko, ono wtedy czuje się pewniejsze siebie. Potem próbować zostawiac dziecko na 2-3 godzinki i zabierać je przed leżakowaniem. Podobno lepiej jak do przedszkola prowadzi dziecko nie mama czy tata, tylko osoba, z którą nie jest tak bardzo zżyte. I zostawiając dziecko nie wolno mówić,że zaraz wróci się po nie, tlyko określić konkretny czas np. po obiedzie itd. Nie wiem czy pomogłam ) Zmyakm juz. Dobranoc wszystkim Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: dzieciaki i pełne ręce roboty:) 20.10.06, 23:38 Hej koleżanki!! Cieszę się,ze nasz wątek swietnie się trzyma i zagladam mile zaciekawiona nowymi tematami Szkoda ,ze doba ma tylko 24h. Wydaje mi się,ze Pola troche daje spokoj z buntami chociaz ma charakterek ojj ma.Patryk nie tylko juz siada,raczkuje ale zaczyna wstawac!!To niesamowite.Dzieciaki kąpia sie razem ,bawią się i Pola daje buziaki braciszkowi -jakie to słodkie) Najlepsze jest to nocne wstawianie-ok.4 razy w nocy.Uuhh.Monika- jeste sgotowa? Ty będziesz miała lżej,bo cóerczka jest też starsza i wiecej rozumie,będzie może mniej absorbująca chociaz na poczatku na pewno nieco zazdrosna. Zaobserwowałam,że Patryk jest spokojniejszy jak Pola niest niedaleko a nawet jak czasami "oberwie" od starszej siostry za zabranie zabawki Zyczymy zdrówka,katarek u takich maluchów to okropienstwo i prawdziwe utrapienie.. Buziaki -rosie dziekuje za zdjecie Kamilki - pienka dziewczynka-jak z obrazka na tym zdjeciu Dziewczyny,przyslijcie zdjecia-ja od leedzczki nie dostalam.Jak Tomaszek-ile stopni ciepła macie tej jesieni?? Co słychać u naszej Joli? Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Halo ,Elu:) 20.10.06, 23:41 Elu- dawno sie nie odzywałaś - co u Was słychac? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie! 21.10.06, 22:09 Lidka, piszesz bardzo ważne rzeczy i myślę, że Twoje rady bardzo się nam przydadzą. Właściwie do tej pory nie myślałam o adaptacji przedszkolnej jako o jakimś problemie, ale rzeczywiście, niektóre dzieci mogą mieć problem. Pamiętam z wrześniowej lektury niektórych blogów o dzieciach na Smykach, że były i takie dzieci, których rodzice rezygnowali z wysyłania ich do przedszkola po pierwszych dniach - tak mocno dzieci to przeżywały. Fajnie by było zaprowadzić Zosię do przedszkola trochę wcześniej, żeby zobaczyła, co i jak, ale jak to zrobić? Czy panie w przedszkolu się zgadzają na takie rzeczy? Co do rzeczy na zimę dla Zosi, to śniegowce są, kombinezon dwuczęsciowy jest po tamtym sezonie (wtedy był za duży), czapki nie mam, jakieś spodnie cieplejsze by się przydały, ciepłe rajstopki... No i jakieś zimowe buty, ale nie takie ciepłe śniegowce... Muszę się rozglądnąć... Leków na odporność nie dajemy, tylko witaminy Dziwnie, ale babcia nam nic nie zaleca specjalnego, a Zosia nie choruje za dużo, więc jakoś mnie to nie przeraża. Zobaczymy, jak będzie. Jakoś do homeopatii nie mam zaufania, wydaje mi się, że działa raczej jak placebo, ale mówię to z moich doświadczeń. Ania, 4 pobudki w nocy mówisz? Hmmmm... Ja i tak do Zosi wstaję parę razy, żeby ją przykryć, no i do ubikacji latam... Może jakoś będzie? Żartuję, jestem trochę przerażona, to fakt. Ania, dzieci masz śliczne i Kongo boskie, ale myślę, że każda mama taki obrazek zna No to buziaki kochane, zmykam, żeby nie przeszkadzać temu, co się chce specjalistą nazywać od tej jesieni Niech się chłopina uczy... już niedługo. A propos: trzymajcie za niego kciuki! (w piatek 27.10.) Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie 22.10.06, 23:40 Dziewczyny, ja tez rozmyslam juz o adaptacji pzedszkolnej Kamilki Sa u nas takie zajecia adaptacyjne dla 2-latkow. Organizuja je zwykle jakies kluby malucha. Chodzi w nich glownie o uspolecznienie malucha, poza tym zawieraja one jakies zajecia muzyczno-ruchowo-plastyczne.. Szkoda tylko, ze nie organizuja tego same przedszkola. Idealem byloby prowadzac przez rok dziecko do miejsca w ktorym faktycznie bedzie pozniej przedszoklakiem, prawda? Nie slyszalam jednak o takiej ofercie. Chyba ze moze jakies prywatne przedszkola, ale ja nastawiam sie na publiczne. A z tym 'domowym przedszkolem' to chyba dobry pomysl. Czyzbym juz musiala kupowac telewizor?? Lekow zadnych Kamilce nie daje. Gdy sama bylam chora podawalam tylko jakis syropek na uodpornienie. Poza tym nie daje nic, a Kamilka trzyma sie dobrze i oby tak dalej zostalo Czy planujecie szczepic na grype siebie i dzieci? Czy podajecie wit. D3, bo ja jakos zapomnialam a u szanownej naszej pani doktor bylysmy ostatnio w czerwcu wiec nie wiem czy jeszcze podawac czy nie, do ktorego roku zycia, i po ile, 1 kropelka wystarczy? Leedeczko i jeszcze do Ciebie i nie tylko. Pisalas niedawno o tym, ze Twoje Slonko tak fajnie Ci pomaga w kuchni. Kamilka tez jest bardzo chetna do pomocy ale ja nie potrafie sobie wyobrazic jak pomaga mi np. przy zmywaniu o ktory pisalas. Chyba by jej sie podobalo bo uwielbia sie temu przygladac. Na razie podaje mi kartofelki i inne warzywa do obierania, podaje do stolu , odnosi ze stolu do zmywania, 'uklada' sztucce wszufladzie i inne przedmioty o malym ryzyku stluczenia Jest rowniez moja pierwsza asystenka w lazience, wc, przy ubieraniu itp Napiszcie jak technicznie zorganizowac zmywanie, bo zlew jest oczywiscie za wysoko a stawiac jej na cos troche sie boje.. Ania, dziekuje za zdjecia super rodzenstwa Nastepnym razem pisz do mnie na r0sie@gazeta.pl sciskam i trzymam kciuki za pana doktora Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie 23.10.06, 05:34 Lideczko, dzieki za informacje. Co do Twojego pytania o leki,to ja prawie nic nie daje, ja nawet antybiotykow nie daje (paskudna jestem,wiem). W czasie chorob daje taki lek z Echinacea, cynkiem i wit.c. Nie uwierzylybyscie,jak organizm chudziutkiego niejadka radzi sobie z chorobami. I widze,jak jest coraz silniejszy! Ale trzeba umiec przetrwac chorobe, trzeba nie wpadac w panike i bardzo obserwowac dziecko. To prawda, ze mama zawsze wie, na ile chore jest dziecko. Tomek jest zdrowym przykladem dziecka, ktore leczone jest bez chemii z czego jestem dumna, przyznaje. Aniu, pisz wiecej,jak sobie radzisz, Monika skorzysta, a my chetnie o Was poczytamy. (PS Ostatnio dentyska borujac mi w zebie prowadzila agitacje,jak to powinnam pomyslec o drugim dziecku )) Nie chorujcie dziewczyny, dbajcie o siebie. W Australii juz ida Swieta. W sklepach choinki, domy poprzystrajane... W zeszla sobote bylo 37st., w te 17st. A ja juz schowalam Tomka "zimowe" ubrania )) Musze sprawdzic czy "Domowe przedszkole" jest na DVD, wiecie moze? papa Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Hop hop... 24.10.06, 23:48 ... gdzie jesteście??? Późno już, ale jeszcze wykorzystastam fakt, że mąż bierze prysznic... I tak na niego czekam ... U nas kiepsko. Ja i Natalka jesteśmy chore. W piątek byłam z Tusią u lekarza, miała zapalenie gardła, dostała antybiotyl. W poniedziąłek kaszel nasilił się, wiec znów pojechalismy do lekarza i okazało się, że anybiotyk nie działa i już są podrażnione oskrzela. Dostała inny, silny antybiotyk i już jest lepiej. Dziś często się budzi, bo jak mówi nóżki ją bolą. Czytałam na ulotce, że skutkiem ubocznym brania tego leku może być ból stawów i to pewnie to... Echinaceę znam, dają jej Natalce przy lekkich przeziębieniach, przy powazniejszych Eurespal. POza tym popadłam w niełaskę u Natalki. Tata jest na 1. miejscu. Fakt,że czasem podniosę na nia głos czy dam klaspsa,ale to chyba nie to... Nie mam pojecia o co chodzi. Bije mnie, drapie...Nie chce się ze mną bawic, nie odpowiada na pytania. A jak pytam czy gniewa się na mnie to odpowiada,że nie i wszystko jest w porządku. Nie wyrabiam psychicznie. To okropne uczucie. NIgdy tak nie było i nie za bardzo sobie z tym faktem radzę. W ogóle to poza chorobą mam jakiegoś doła i całe dnie leżałabym w łózku i spała... Ech... U nas na topie teraz jest ciastolina. Robimy zniej zwierzątka, ciasteczka mnóstwo innych fajnych rzeczy Jeśli chodzi o Natalkę i mnie w kuchni to ja stawiam jej przy zlewie dwa stołki i ona na nich stoi. Nie spadła jeszcze, a poza tym tak na wszelki wypadek asekuruję ja nogą. Natalka dostaje miseczkę, robię jej pianę, a potem mam ją z głowy Robo mi budyń z tej piany, miesza go, próbujemy, dosładza itd ) Kupiłąm Natalce duży fartuch i nie boję się już ,że się zaleje i nie muszę jej przebierać kilka razy O, mąż zwolnił łazienkę to zmykam. Do tej pory troszkę poprasowłam i oczywiście grałam w gry on - line. Uwielbiam domino i scabble. Gracie? Pozdrawiam i życzę dobrej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Hop hop... 25.10.06, 11:11 Jestem, czytam codziennie, zaglądam, jutro mąż wyjeżdża do W-wy, w piątek ten test... nerwowa atmosfera. Lidko, piszesz, ze jestes w nielasce u Natalki. Wydaje mi sie, ze czasem tak jest Czasami dziecko bardziej poważa tego rodzica, który spędza z nim mniej czasu, bo np. jest stęsknione itp. Nie wiem, kiedy nadchodzi etap Freudowski, może Weratka coś podpowie, ale kiedyś nasze panny będą chciały mieć własnych tatusiów za mężów i my-mamy będziemy w niełasce )) My jeszcze 3 noce spedzimy u dziadków... Miałam ostatnio z Zosią małe problemy... chodziło o bunt i moją reakcję i udział w tym babci, która chciała załagodzić sytuację nastawieniem bajki na MiniMini... nie pozwoliłam, Zosia płakała, nie mogła się uspokoić. Od babci usłyszałam, że stresuję dziecko i że na pewno w nocy będzie mi płakać... dużo by tu opisywać, ale akurat w tym przypadku chciałam być twarda i konsekwenna, a "miękka" babcia proponująca bajkę jako wzmocnienie dla niepożądanego zachowania była mi wyjątkowo nie na rękę. Dzień wcześniej miałam cos podobnego na spacerze, z dziadkiem, Zosia chwyciła jakiegoś badyla i zaczęła nim wywijać, o mało się nie uderzyła w oko... zabrałam kija, a ona w ryk, dziadek na to, żeby jej dać... a ja postawiłam na swoim. Dziecko mi płakało, trudna sytuacja, serce się rozdziera, ale konsekwencja była chyba wtedy potrzebna. Klapsa... nigdy nie dałam i chyba nigdy nie dam, nawet mi się taki odruch nie włącza Lidko, zdrówka dużo! Niech Natalka szybko wróci do formy!!! P.S. Gry on-line, ja czasem dla odstresowania ukladam jakies bloczki itp, ale nic wiecej, bo czasu brak... A kiedys to sie gralo z mezem w Cywilizacje )) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Hop hop... 26.10.06, 12:15 Czesc i czolem! Ja z tych nie grajacych w nic, przynajmniej on-line. Ostatnio gralismy za to cala rodzina w takie wielkie ogrodowe szachy (no wiecie, wielkosci Tomaszka. Ubaw byl, gry niewiele. Moniko,podziwiam konsekwencje Twoja. Ja zauwazylam, ze mam problem z konsekwencja w obecnosci "swiadkow". Np. pewnie przy babci jednak bym ulegla,zeby uspokoic dziecko. Zdarzylo sie tak ze 2 razy, za kazym czulam,ze to blad, ze to Tomkowi nie sluzy,ale jednak stres, ze jestem obserwowana przez kogos-tam wygral. Obiecuje dzis publicznie, ze koniec z tym. Dzieki za inspiracje, Moniko! Co do etapow rozwoju to teraz Tomek (w ujeciu Johnsona) na etapie analnym (Jessssu,co za nazwa). Wiec ciastolinie i takie tam grzebanie w brudzie jest preferowanym dzielaniem. Tomek np.uwielbia grzebac w ziemi/piasku/korze. Dziewczyny, poniewaz piszecie o stresie, zlych nastrojach mam pomysl:obiecajcie, ze kjazdego dnia zrobicie cos dla siebie, TYLKO dla siebie,milego, fajnego, luksusowego. Robimy burze mozgow i wypisujemy tu pomysly. Ja chcialam isc do kina na Almodovara, ale w Aus. nie pokazuja tego filmu Musze cos innego wymyslic, pomozcie. I piszcie. pa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Hej! 27.10.06, 20:07 Monia, no co za wieści!!!!!!!!!!!!!! Powinno mnie zastanowic twoje "tracenie kobiecych kaształtów" o czym wspomniałas w mailu.... Niby logiczne, ze po pierwszym drugie, a jednak, wzruszają mnie takie wieści za każdym razem. GRATULUJE ci serdecznie!!!! Nie wiem, czy mi się zdaje, ale chyba masz "wahania nastroju" Ale fajnie! Ale się cieszę! No a wy wiecie od sierpnia, trochę czasu minęło... (wcale się nie zdziwię, jak zignorujecie mojego posta) Aninia, czy to o mnie się dopytywałaś? Ostatni raz wpisałam się 26 maja, skandal jak dawno temu! U nas głównie doły i upadki (zamiast wyżyn i wzlotów) chyba mają się ku końcowi, w tych bólach i skurczach urodził się.... dom. znaczy jest w budowie, ale w przyszłym roku na moje, a najdalej na Madzi urodziny mamy już zmienić lokum. Mąż był dziewięc miesięcy bez pracy, a odkąd ją znowu ma, to ... w tej samej firmie co ja (ba! jestesmy w jednym pokoju!). Okazało się, ze w sprzyjających warunkach popadł w nałóg pracoholizmu i teraz (wiem, wiem, zawsze narzekałam, że wszystko i tak na mojej głowie, to nie powinnam odczuwac żadnej różnicy) to go już w ogóle w domu nie ma...(właśnie czekam, wraca ze szkolenia, które prowadził w Poznaniu). No i przechodzimy do sedna sprawy: Madzi - urosła i jest teraz najmądrzejsza na świecie. Babcia ją rozpuszcza okropnie, chyba będę musiała wkroczyć, zasypiać ciągle nie umiemy (niania nie ma z tym problemu), karmić jej nie potrafię (niania robi to doskonale). Dzisiaj - w tej chwili - Madzia robi wycinanki: dorwała się do nożyczek i tnie, w całym domu fruwają papierowe pióra, trzeba jednak przyznać , że technikę ma jak doświadczony pierwszoklasista! ) (o! pasek od szlafroka! żeby tylko nie wpadła na firanki!) Nasze zdjęcia dostałyście prawie wszystkie na gazetowe skrzynki. Nie wiem jednak kto nie dostał i nie moge tego sprawdzić, bo wiadomość nie została zapisana. Dziewczyny, jak by to rzec: mam nadzieję, że znajde czas, aby tu pisać i jeszcze większą, że będziecie chcialy to czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Hej! 28.10.06, 11:33 Jolu kochana, powroty są zawsze takie rozczulające... )) Hihihi, cieszę się, że się odezwałaś i prawde mówiąc chyba Cie myślami ostatnio ściągnęłam, bo tak sobie niedawno o Tobie myślałam, że już coś za długo się nie odzywasz. Wahania nastroju mówisz... oj taaaaak... Dom super sprawa! Zazdroszczę! My marzymy o swoim, rok temu kupiliśmy piękną działkę pod lasem, w tym roku jest ogrodzona, trawa rośnie, studnia zrobiona, tydzień temu posadziliśmy dwie jabłonki i dwie grusze... Ale z budową to jeszcze musimy poczekać z rok-dwa co najmniej. Marcin zdał egzamin!!! A my wróciłyśmy do domu. Jest pięknie, chociaż Zosia się rozpuściła przez te dwa tygodnie, taka terrorystka sie zrobiła z niej... czasem już mam szczerze dosyć jej jojczenia, oj tak... To tyle na razie, lecę robić mufinki i lasagne, dzisiaj specjalny obiadek po- egzaminowy Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Hej! 30.10.06, 08:18 No wiecie, musze wam coś opowiedzieć, ale musze to poprzedzić komentarze, że jest to opowiesc na dowód skuteczności reklam, które wchodza malcom do główek nie wiedzieć kiedy (a Magda wcale nie ogląda znowuż tyle, albo się sama czaruję .Otóż umyłam Madzi włosy (strasznie dużo ryku przy tym było, przeczuwam kłopoty w przyszłości) no i potem jej czesze te włosy i mówię "jakiem masz śliczne te włoski, jakie błyszczące, mięciutkie" a ona mi pod noskiem odmruczała "jeśtem walta takich wosiów" ))))))))))))))))))))))))))))))) W ogóle to jej hiciorem od dawna jest "daftojeś" albo "dawdaj", które wypowiadała w łazience i nikt nie wiedział o co chodzi, a ona się irytowała. No i w końcu wycelowała paluchem w... balsam Dove ))))))))))))))))))) I jeszcze wam opowiem o rybce, ale może z pracy, bo teraz się spieszę. Ostatnio Madzia się wszystkich pyta "jak maś na imie?", na przykład mnie się pyta sto razy dziennie )). To pytanie jest przeformułowane, do niedawna brzmiało "jak naimieś?" - zlepek "na imie maś", bo za nic nie mogła pojąć, że to jest "mieć na imię", ale nie można jej odmówić logiki, że identyfikowała "naziwaś" z "naimieś" - przeciez to prawie to samo )))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Hej! 30.10.06, 08:49 Jola, witaj ponownie, jestes tu u siebie,nie musisz niesmialo pukac )) Smieszne opowiesci o Madzi, ja dolacze o Tomaszku. Otoz od jakiegos czasu w malej glowce pojawil sie dylemat "ogonka", ze niektore zwierzaki maja, niektore nie maja. Wczoraj natomiast pojawil sie dylemat "siusiaczkowy" i zadziwienie, ze mama nie ma. Troche wczesnie na takie dylematy, a tu prosze. Ach, coraz inteligentniejsze te nasze dzieciaki. papa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Hej! 30.10.06, 10:31 A z rybką to było tak: Mój mąż jakiś czas temu przywiózł z "terenu" parę wędzonych rybek. Nie wiem, co to za rybki, ale takie z piętnastocentymetrowe może. Był wieczór, siedzieliśmy przy kolacji kiedy przyjechał. No i te rybki od razu wylądowały na stole. Madzia natychmiast zaczęła się nad nimi rozczulac "jakie ślicne lybki! Jakie śłodkie! Moja moja!" i jazda! tulic wędzonke do policzka :- ))))))))))))))))))))))))) Rybki się jej bardzo podobały, Janusz wydłubał jej tam z żeber mięsko - smakowało, a jakże, no i lezy jej na talerzyku szkielet z jednej strony głowa, a z drugiej ogon, a ta przystępuje do następującej analizy anatomii rybki: "Lybka ma gófke, ocka, ogonek, a w ślodku..... śniadanko!" ))))))))))))))) Wiele się z tą rybką po tym wszystkim już nie dało zrobic w sensie użytkowym, oprócz tulenia jej ze słowami "kochana lybka, kochana", ale Madzia wpadła na pomysł jeszcze jeden, mianowicie zaczęła obdzierac skórę na głowie rybki.Przy "okazji" rybce wyszło oczko z oczodołu, więc Madzia skierowała do mnie pytanie: "Ziepsiujemy lybke?" ))))))))))))))))))))))))))))))) Pozwoliłam. ))))))))))))))))))))))))) Nie musze mówic, ze byliśmy posmarkani ze śmiechu (dyskretnego, zeby dziecka nie utwierdzac w słuszności bawienia się jedzeniem). Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Siusiaki i cipulki 30.10.06, 15:08 Witajcie! Jola, fajne te opowieści o Madzi, uśmiałam się ) U nas już wszystko wróciło do normy. Natalka już jest zdrowa, chodzimy na spacerki, narazie krótkie, ale to już coś. jeśli chodzi siusiaki to ja pierwszą rozmowę na ten temat miałam w wakacje. Moja koleżanka przewijała na placu zabaw swojego 8-miesięcznego syna i wtedy Natalka zobaczyla siusiaka pytakąc: mamusiu, co ma kubuś? Razem z koleżanką ustaliłyśmy,że nazwiemy to siusiakiem (penis wydało nam się zbyt wulgarne hehe). I mniej więcej od sierpnia kilka arzy w tygodniu Natalka zasypiając mówi: kopcy 9chłopcy ) mają siusiaki, a dziewczynki cipulki )) I były pytania dlaczego ona nie ma siusiaka, ustalanie kto z rodziny ma siusiaki, akto cipulki. Mówię wam, ubaw na całego. Natalka właśnie maluje farbami i słucha Calineczki czytanej przez Fronczewskiego ) A dzisiaj znów pomagała mi przy obiedzie i do surówki z kapusty kiszonej nasypala ... cynamonu hehe No i na obiad musiąłam szybko zrobic inną surówkę. Jedliśmy też dziś pangę, którą Natalka uwielbia. Ograniczyłąm jej ilość posiłków z 5 do 4 i od razu lepiej je No dobrze, zmykam, bo widzę, że Tusia miesza wszystkie kolory farb ze soba. Milego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Siusiaki i cipulki 31.10.06, 10:26 Jola, opowieści Madziowe boskie DD Ojej, ale te wasze dzieci do przodu z tymi siusiakami i cipulkami Zosia niby cos wie, bo w bajeczce o nocniku chłopczyk ma siusiaka, ale jeszcze nie pytala, dlaczego ona nie ma, a c to takiego dokladnie itp. Chyba jeszcze jej to nie interesuje... Panga-pycha! Szkoda, ze Zosia nie lubi ryb, tzn. wedzona makrele jeszcze sprobuje, ale na obiad to dalej zjada tylko swoje zupki, na drugie ewentualnie toleruje kluseczki z jajkiem i serem białym, ziemniaków nie tknie, miesko tylko pod postacia wedliny albo w zupie... No ale zawsze byly z nia problemy przy jedzeniu, mam nadzieje, ze kiedys z tych fochow wyjdzie! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Hej! 30.10.06, 20:37 Czesc Jola, witaj ponownie, fajnie ze znow jestes. Czy pislas o tym, ze mamy dostac zdjecia z Madzia czy mi sie cos przysnilo. Ja w kazdym razie nic nie dostalam A z ta rybka to dobre, dobre.. Kobietki, pytam jeszcze raz o wit.D3. Moze jakas zacofana jestem tak jak z tym mlekiem, ale ja na prawde nie wiem czy w tym wieku jeszcze sie dziecku to podaje czy nie i ewentualnie ile. U nas dzis Kamilka zatroszczyla sie o kwiaty doniczkowe w naszym domu W jednej chwili mialam podlana stara i duza dracene stojaca na podlodze, ktora czasem podlewamy razem z mojej inicjatywy. Dzis Kamilka postanowila to zrobic sama pod moja nieobecnosc. Efekt, polowa kwiatka podlana, polowa wody z konewki na podlodze, rajstopkach i bucikach, ale co tam Ostatnio, coraz czesciej Kamilka zadziwia mnie swoimi samodzielnymi poczynaniami Pozdrowienia dla dziewczyn i chlopaka Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Hej! 31.10.06, 09:04 Leedeczko cokolwiek jto znaczy (ta panga-ponga) zycze smacznego Rybka Joli pewnie tez niezle wyszla (to znaczy oczy jej wyszly z pomoca Madzi). Tomek ogrodnik tak poprzesadzal moje szczypiorki i bazylie, ze...szkoda gadac,caly balkon byl brudny. Czy to nie jest wspaniale,jak wiele nas-mam 2-latkow laczy )) papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo witamina D3 31.10.06, 10:30 Miałam odpowiedzieć na te witamine i... zapomnialam. Właśnie muszę zapytać mamę o to podawanie D3, bo w lecie nie podawałam, było duzo słońca, Zosia prawie cały czas na dworze, a teraz? Wydaje mi sie, ze takim maluchom wystarczy juz, jesli maja te witamine np. w swoim mleku dla juniora albo w witaminach. Niestety, moja Zosia nie chce witamin w kropelkach (tylko wit. C zjada chetnie). W kazdym razie zapytam Babcie Zofika i jeszcze napisze Hihihi, Zosia u nas podlewa kwiaty z tata i zawsze jest nalane na podlodze... Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: witamina D3 31.10.06, 16:01 tupelo napisała: w swoim mleku dla juniora Moniko, a o jakim mleku dla juniora piszesz? wiecie ja nie podaje nic, ani witamin, ani samej witaminy C, no nic nic generanie jestem przeciwniczka podawania jakichkolwiek wspomagaczy jesli dziecko jest zdrowe i ma sie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: witamina D3 02.11.06, 01:18 Moniko, dziekuje. Przestawialm juz Kamilke na mleko krowie i tego dla juniora juz nie podaje, nawet o nim zapomnialam Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka O samodzielności, bajkach i podejrzeniach o ... 02.11.06, 21:59 Monika, ja tez dziękuję za informacje na temat witaminy D3. Ograniczyłam też Tusi Cebionmulti do 2 kropelki dziennie. Tusia zrobiła się bardzo samodzielna. Sama zdejmuje spodenki, żeby zrobic siusiu, sama podciąga je po wszystkim. Wczoraj jak zmywałam naczynia przyszła od mnie i pwoiedziała: mamusiu, zrobiłąm kupkę, jesteś ze mnie dumna? (generalnie ma zaparcia i bardzo płacze przy robieniu kupy, wiec odkąd daję jej lactoral junior jest baaaaardzo duża poprawa). Jak tak czytam co jedzą wasze dzieci, to stwierdzam, że Natalka faktycznie odbrze je i całkiem urozmaicone dania POdajcie przepis na zupkę szpinakową. Nigdy nie jadłam szpinaku, słyszałam tylko,że jest paskudny hehe Jakie bajki lubią wasze dzieci? Natalki kultową bajką jest Miś Uszatek. Ma 4 płyty DVD z tą bajką i już mówi którą konkretna bajke chce ogladać np.kiedy klóliczki skochały się do skrzyni ))) Od kilku dni ogląda Psoty Dudusia Wesołka i tam jest taki fragment, kiedy Tasia, Duduś i Ferdek (kaczka, świnka i krówka) bawią się w takim drewnianym wózku i zjeżdżają z ogromnej górki. Tasia z Dudusiem siedzą w wózku i stoją na szczycie dośc stronej górki, nagle Tusia woła: Dudusiu, ja wolałabym być w kontroli naziemnej. Codziennie przed zaśnięciem pyta: mamusiu, dlaczego tasia chce byc w kontloli naziemnej? hehe Dociekliwa jest, że ho ho Wiecie co, mam starszny apetyt, wieczorami starszni echce mi się jeść. Dodatkowo 2 dni spóźnia mi się okres, mam powiększone piersi i chyb ajutro kupię test ciązowy )) Nie macie wrażenia, ze dziś jest poniedziałek? Przez tę przerwę świąteczną tak mi się właśnie wydaje. A w ramach zrobienia czegoś dla siebie (był ten watek niedawno poruszany) byłąm u fryzjera i kupiłam sobie ksiązkę )) To już dwi eprzyjemności. A w sobotę idziemy do znajomych na imieniny i chyba jutro wyskoczę na małe zakupy w poszukiwnaiu jakiejś fajnej kiecki ) Zmykam spać. Dobrej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: O podejrzeniach o.. i inne sprawy 03.11.06, 16:54 Hihihi, Lidka, tak mi się coś wydajesz podejrzana właśnie, bo coś o spaniu tez pisałaś, że Ci się chce... No, to kupuj test i dawaj znać Szpinak - dla wielu zmora dzieciństwa, u mnie się nie jadło, bo tato miał kamienie w nerkach o pochodzeniu szczawianowym, a od jakiegoś czasu przyrządzamy go na różne sposoby i jest po prostu pycha! Kupuję w mrożonkach, a jak jest świeży, to świeży. Pycha jest zapiekanka z makaronem z sosem z paczki szpinaku plus wyciśnięty czosnek, plus obowiązkowo ziarna słonecznika plus obowiązkowo trochę sera z niebieską pleśnią pokruszonego plus mogą być skwarki plus ser żółty na wierzchu, jak kto woli... Mniam... A zupka szpinakowa dla Zosi to robimy z babcią tak, że do wywaru warzywnego lub warzywno-mięsnego dodajemy tyle szpinaku, ile chcemy, zabielamy śmietanką i do tego są kluseczki, np. zacierka albo każde inne. Trzeba doprawić pieprzem i solą, pasuje też odrobina gałki muszkatołowej. Bajki... niezmiennie Krecik. Ostatnio uwielbia Pipi - mamy taką płytę z któregoś "Dziecka", wiem, że serial jest też na Mini Mini. Zosia już umie śpiewać piosenki z tego filmu, poza tym Pipi jest taka łobuzerska i wesoła, podoba się nie tylko Zosi Misia Uszatka lubiła kiedyś, ostatnio trochę mniej. Ja bardzo polecam taką bajkę francuską Dim Dam Doum - to takie kukiełki - gąsieniczki, każda bajka z ważnym morałem, a do tego kolorowa, krótkie odcinki i wesołe piosenki. Hitem ostatnich wieczorynek są Bracia Koala (Zosia mówi Kolala). I to chyba na tyle Buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Hej! 31.10.06, 16:02 werata napisała: > Czy to nie jest wspaniale,jak wiele nas-mam 2-latkow laczy )) pewnie ze wspaniale! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Witaminy i inne sprawy 31.10.06, 20:58 Witam! Od 19.30 Natalka już śpi, bo dziś zerwała się o... 6.30!!! Zjadła kaszkę i po kilku minutach padła )) Jeśli chodzi o witaminę D3 to ja już jej Tusi nie daje prawie rok. Co do innych witamin to przy przeiżbieniu daje witaminę C i codziennie 2-3 kropelki cebionmulti. Słuchajcie, Natalka ma swojegou lubionego króliczka, którego nazywa synusiem i ostatnio kładzie się na sofie i go karmi piesią (kalmi piesią jak mawia he he) Wkłada go pod bluzeczkę i mówi, że mały jest w brzuszku... Nie daje go sobie wyjąc i chodzi tak pól dnia hehe Jeszcze nie poruszałam kwestii porodu )) Mówię jej tylko, ze ona też była w brzuchu u mnie, bo rodzice bardzo się kochają i takie tam rzeczy To już chyba nazywa się uswiadamianie )) Któraś z was (chyba Rosie) pisała, że jej dziecko niewiele je. No to faktycznie jest problem... Kiedyś też mieliśmy ten rpblem, ale jak już pisałąm ograniczyłam ilośc posiłków z 5 do 4 i jest super )) U nas to wuglada tak: ok. 8 na czczo jemy owoce najczęsciej gruszki teraz (jabłek nie chce jeść) ok. 8.30 najczęsciej makaron z mlekiem, makaorn z białym serem solą i pieprzem + sok pomidorowy lub pomidory,płatki kukurydziane z mlekiem (baaaardzo rzadko), chleb razowy z bialym serem i dżemem z fruktozą + kawa anatol z mlekiem, jajecznica, parówki (baaaaaardzo rzadko), jogurty. Oczywiście do wyboru, a nie wszystko naraz. ok. 13 obiad - warzywka gotowane najczęsciej kalafior lub fasilka szparagowa z filetem z kurczaka, kotletami mielonymi, pieczone kurczaki do tego pomidory zmozarella, sałatka grecka, warzywa n apatelnię z cukinią, pomidorami i mieskiem jkaimś i zupki (pomidorowa i kalafiorowa najczęsciej) ok. 17 poswieczorek ( to nasza kolacja) wiec spagetti z samymi pomidorami, brażowy ryż warzywami lub bakuś i musli, budyń z fruktozą, makaron z tuńczykiem w sosie własnym i jogurtem naturalnym ok. 19.30 kolacja kaszka mleczno-pszenna bobovita. Niexle, prawda? Dużo z tych posiłkow jest zgodne z dietą mm, wiec jak chcecie to korzsytajcie dziewczyny, to nic trudnego ) No odbzre, mzykam, bo mąz na mnie krzywo patrzy hehe Miłego wieczoru. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Witaminy i inne sprawy 01.11.06, 10:18 Wiecie co, Magda mi też słabo je. To znaczy z mojej ręki słabo je. Je tak: na dzień dobry (8.30-9.00) butla (!) kakao (kiedyś było mleko, zagęszczne czy coś, ale odkąd odkryła kakao, to nic innego nie istnieje), aha, pijemy już od dłuższego czasu krowie mleko z kartonu i Magda okazała się nieuczulona Bogu niech będą dzięki! Około 10.00-11.00 niania daje jej śniadanie "konkret": jajko, kiełbaska (parówka), serek żółty, bułeczka z "maśłem" (celowo wyodrębniam masło, bo Mała mogłaby je jeść łyżeczkami!). Zade tam pomidorki, ogóreczki i te pe nie wchodzą w grę w ogóle! na spacer biorą "owoc": banana, jabłko, do tego chrupki kukurydziane, spacerują ze dwie godziny, przed drzemką jakieś pićko gęste (kubuś, pysio), czy cóś Po spaniu, ugotowana o świcie albo w nocy, zupka. Potem ja wracam z pracy i jak zrobię, próbuję podac drugie danie. Nic z tego. Co by to nie było, oprócz chrupiącej panierki na filetach, nie wchodzi. Kolacja - odpada. Czekolada, słodycze, ŻELKI!, danonki i inne paści przegryzkowe - zawsze i w każdej ilości! Na dobranoc butla (!) kakao. Leedeczka, fajne co piszesz, o kalmieniu piesią ))) Madzia wczoraj przyszła do mnie, zadarła bluzkę wysoko i mówi "ziobać, bziusiek! byłas w bziuśku u mamusi?" i wypina bandzioch, okrąglutki i rozczulający. I zaczęła mi wmawiać, już nie pomnę jakimi słowy, że tam w środku jest dzidziuś ) znaczy w tym jej brzuniu. Wytłumaczyłam co i jak, więc potem chodziła do wszystkich i tłumaczyła, ze w brzuszku jest "obiadek, siusiu i kupka" - bo tak w skrócie to ujęłam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Witaminy i jedzenie i uświadamianie 01.11.06, 16:43 Rosie, wiem już o witaminie D3... "mleko dla juniora" - myślałam o mleku takim przeznaczonym dla dzieci do 3 roku życia, bo pisałaś kiedyś, że takie dajesz (Bebiko dla juniora, Canpol itp.) - ono ma więcej tej D3 niż zwykłe. Ja daję już od dawna zwykłe krowie "świeże". Babcia Zofika mówi, że dla takich maluchów niby jest zalecenie dziennej dawki 400 jednostek, np. w jednej kropli Vigantolu jest chyba z 600, a witamina jest w mleku i innych rzeczach, więc ona jest zdania, żeby samej wit. D3 nie dawać. Mamy prikaz, żeby dawać 1 kropelkę dziennie witamin typu Cebion Multi albo Vibovit w kropelkach i już. Jedzenie, u Lidki wygląda to rzeczywiście imponująco... Zosia nie tknie wielu rzeczy, ech... po prostu nie i już. Na śniadanie ma kaszkę na mleku, na drugie śniadanie albo Monte/jogurcik, albo kanapkę z wędliną, serkiem itp. Żadne pomidorki nie wchodzą w grę. Ok. 13 je zupkę, ma 3 na zmianę: brokułową, szpinakową i krupniczek. Drugiego nie tknie, ewentualnie makaron z jajkiem i serem. Na kolację koło 18 kanapki albo parówka (raz w tygodniu), albo jogurt - zależy co jadła rano. W międzyczasie owoce: ostatnio mandarynki, je też jabłka. Lubi słone paluszki, biszkopty i czekolade... ale staram się za często nie dawać. Na kolację uwielbia chleb z miodem albo trochę serka wiejskiego w kubeczku... albo plaster żółtego... Na kolację przed spaniem - kaszka. kakao czasem pije, jak jej się przypomni No i takie nieciekawe to nasze jedzenie. Co do uświadamiania, to już rok temu jak niania była w ciąży Zosia dowiedziała się, że w brzuszku może być dzidziuś. Wtedy też mówiła, że u niej jest. Teraz widzi, jak mój brzuch rośnie, głaszcze go i całuje, dzidziusia utożsamia z pępkiem O karmieniu piersią wie, ale nie robi to na niej wrażenia, jak się zajmuje lalkami, to w ogóle karmienie omija, tylko je przewija, lula i układa do snu Dobra, to się rozpisałam... Na razie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Czekam 03.11.06, 20:56 Hej hej! Test kupiony, czekam do jutra )) Nie wiem jak przetrwam tę noc hehe Mąz na basenie, a ja mam chwilkę dla siebie. Jak wróci zamierzamy obejrzeć film "Dublerzy", widziałyście? Idę się myc, bo cos mam nie najlepszy nastrój A może będziemy w jakiś sposób nagradzac piszące tu mamy? hehe Piszcie dziewczyny, lubię was czytać! Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Czekam 04.11.06, 00:31 a jaka to bedzie nagoda? )) czytam Was prawie codziennie, ale nie zawsze jest czas i sila zeby cos napisac swieta za pasem czekamy leedeczko na wiesci! a z serii co zrobilam dzis dla siebie fryzjer w mily towarzystwie milych pan fryzjerek to zawsze przynajmniej jakas odmiana towarzystwa a weekend spedzamy rodzinnie co rzadko nam sie zdarza ostatnio tata zaszczyci nas swoja obecnoscia przez cale dwa dni! i zapomnialam jeszcze pogratulowac panu doktorowi zdanego egzaminu gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Czekam 04.11.06, 12:22 No, zastoje, zastoje, z tą nagrodą niezły pomysł, tylko przyznawać by je mogła jedynie osoba regularnie pisząca, a nie ma tu takiej ))) U nas zima. Madzia lubi "w śniegu", ale ku jej zaskoczeniu marzna łapki. bo nie chce rękawiczek. jest okropnie ruchliwa, wczoraj pojechałam z nią (i na szczęście z babcią) do go-sportu po czepek kąpielowy, no i zanim się obejrzałam, już była demolka na całą halę, bo środkiem sa kosze z piłkami róznego kalibru: do ręcznej, do siatki, nogi i te pe. ))))) Piłki latały po podłodze, babcia nie nadążała zbierać, Madzia miała frajde jak nie wiem, na ręce się żadną miarą nie dała wziąć. Ma jakieś dylematy tożsamościowe: "jeśtem Madzią, wieś?", jak mówię "moja żabko", "moja ptaszynko" (ulubione!), "mój koteczku", to ona "nie! jeśtem Madzią!". A wczoraj, jak zeznaje niania, nie po raz pierwszy, nagle zażądała "jeśtem telaś Malkiem, dobzie?", no i trzeba było do niej mówić Marek )))). A dzisiaj raniutko: "jeśtem duzia, wieś? Jeśtem duzią Madzią!" i nagle "nie umiem chodzić! a ty umieś chodzić?" - do mnie )) Pocieszne stworzenia te nasze szkrabki, co? Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Czekamyyyyy 04.11.06, 12:29 leedeczko, my tez czekamy daj znac! U nas z bajek Krecik ulubiony i Kot Filemon i pare tutejszyc wynalazkow (choc pewnie one nie sa tutejsze tylko amerykanckie). Jedzenie przykladowe(w dobry dzien: 3 butle mleka krowiego, pol malego kotleta z piersi kurczaka, pol malego brokula, 2 owoce, zadnych serow, serkow slodzonych itp., czesto kilka frytek (domowych). Ja stawiam na to:co je. Pilnujemy ilosci bialka, bo jednak Tomek jest na najnizszym centylu wagi, wiec to wazne. Chodzi o to, ze najpierw dajemy zrodlo bialka: np. mieso, potem witaminy/mineraly,czyli brokuly, potem weglowodany, czyli ziemniaki. Ja mam pewnosc, ze warzywa zawsze zje, bo lubi, a z miesem troche musze kombinowac, czyli nie pokazywac, ze na obiad sa jeszcze te brokuly. Gdyby nie taki system Tomek zjadlby brokuly, potem ryz a miesa nie ruszylby wcale. Dziewczyny,jakie te dzieciaki robia sie inteligentne, ja nie nadazam, tak mnie zadziwia ten moj syn. No szalenie madry chlopczyk z niego. Napisze o tym (i o poszukiwaniu przedszkola dla Niego) nastepnym razem. papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Czekamyyyyy 04.11.06, 21:58 Lidka! No dawaj znać! Jola, jakbym Zosie słyszała. Dziadek jej opowiadał ostatnio, że ona to jest taki maly kotek, a on taki duzy kot. A ona na to oburzona: "Nie, ja jestem Zosia M.!!!" )) Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Wynik testu jest... 05.11.06, 21:38 negatywny... I nadal nie mam okresu i chyba muszę powtórzyć test... Wiecie co, z jednej strony jestem rozczarowana, a z drugiej chyba troszkę się cieszę, że to jeszzce nie teraz. Po pierwsze szykuję się na zabieg usunięcia kamieni z pecherzyka żóółciowego. Po drugie tydzień temu brałam antybiotyki i ostatnio przyjmowam dużą ilość leków przeciwbólowych. Wczoraj byliśmy na imieninach u znajomych. BYło bardzo miło, dawno tak dobrze się nie bawiłam. Tusia pierwszy raz zasypiała z babcią, a nie z nami. Wszystko poszło bardzo sprawnie. Dziś mój mąż trochę chorował (he he), za to ja jestem w świetnej formie. Dziś piszę króciutko, bo jesteśmy baaaaaaaaaaaaaardzo niewyspani,a jutro znów trzeba iść do pracy. I to jutro zamiast 4 godzin będę w pracy ponad 7, bo szef wymyslil, że zrobi radę pedagogiczną (( A zamierzałam iśc na aerobik... Pozdrawiam wszystkich i zyczę dobrej nocki. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Wynik testu jest... 05.11.06, 21:43 No to czekamy dalej Oj fajnie: imprezka, aerobik... kurcze, a co to jest aerobik? DD Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Wynik testu jest... 06.11.06, 10:01 Moniko, nie martw sie,jak tez nie pamietam co to takiego aerobik Leedeczko, co do testu to mi ze 3 wyszly negatywne, pierwszy pozytywny wyszedl po 2 tyg. od spodz. miesiaczki, hehe. Ale ja wiedzialam, ze Tomaszek tam juz jest.Jejku,jaki to byl piekny czas. Napiszcie,jakie prezenty obmyslacie dla maluchow. Tutejsze sklepy juz maja pelno choinek,bombek itp. A w Polsce? papa Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie prezenty swiateczne 06.11.06, 16:13 Weratko, Tomaszek tak za jednym razem pociaga te 3 butle z mlekiem?!? Wow! Gdy test ciazowy robi sie bardzo wczesnie czesto jest tak, ze wychodzi negatywny a pozytywny jest dopiero pozniej, Leedeczko, tak jak pisala Ewa Co do prezentow, intensywnie mysle, chyba jakies porzadne klocki by sie przydaly Kamilce, bo w zeszlym roku w koncu ich nie kupilismy.. Nic innego jakos nie przychodzi mi do glowy, a Wam? A w sklepach bylo juz swiatecznie w Obi na dzien przed 1 listopada, gdy bylismy po znicze. Staly juz choinki, mnowstwo ozdob swiatecznych itp. Nie bylo jeszcze muzyki swiatecznej i na choinkach lampki sie jeszcze nie swiecily. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: prezenty swiateczne 06.11.06, 19:25 Ja to dopiero mam problem, a własciwie trzy. Ten najmniejszy to Madzia, bo ona wszystko ma "spadkowe" i nie POTRZEBUJE niczego. Ten większy to Anka - ta potrzebuje wiele rzeczy, a tak naprawdę chce zabawki, których nie chcę ja. Więc jak jej dam coś "praktycznego" to będzie nieszczęście na skalę światową. Największy to Marek. Ten to w ogóle nie wie czego chce, więc ja tym bardziej nie wiem. Tak to jest, kiedy dzieci zaczynają żyć własnym życiem. Jak to zrobić, żeby posiąść i na zawsze zatrzymać umiejętność obdarowywania najbliższych trafionymi prezentami-niespodziankami? mimo wszystko - uwielbiam robić prezenty! Włąśnie chrześnica zwierzyła mi się miesiąc temu, że PRAGNIE z cąłego serca stac się posiadaczką psa rasy golden retriver (taka moda teraz, Jula ma 9 lat). Musze w tym miejscu dodać, że to OSTATNIA rzecz, jakiej pragnęliby jej rodzice. No, gadka-szmatka, miesiąc minął (a nawet chyba więcej) aż tu wczoraj w tesco w objęcia rzuca mi się naturalnej wielkości maskota (nie będę zdrabniać) golden retrivera. Do kochania, leżenia, tarzania, za jedyne 130 zł. Moje wszystkie dzici są tym psem zachwycone, Julka dostanie go za tydzień. Warunki do trzymania psa mają: jedno dziecko, 220 m kw domu - sama Julka ma dwa pokoje. Myślę, że będzie się cieszyc. ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: prezenty swiateczne 06.11.06, 22:56 Pośmieję się jeszcze z tych prezentów: Madzia to by się ucieszyła, jakby jej kupić własny komputer, albo chociaż jakieś nowe gry. Chodzi po domu i się domaga, żeby jej puścić "simśy", w które namiętnie gra Ania, albo wyszpera sobie jakąś inna grę, albo film dvd i każe sobie to koniecznie puścić "na komputezie" )) Albo mogłabym jej wykupić na przykład karnet na basen, no nie ma dnia, żeby sobie nie przypomniała, że chce na basen, albo na "ćwicienia" - akrobatyka Ani ) Uwielbia też jeździć na zakupy (chodzić już nie :-0), pojedziemy do "śklepu", po co?, no oczywiście "po zielki"! Coś jest z tymi żelkami, bo nasza znajoma Emilka tez za nimi przepada. Dzisiaj podchodzi do mnie i mówi "chcię bombę, daj mi bombę" ponieważ rzeczone żelki zostały już komisyjnie zeżarte, zapomnieliśmy, co to ta bomba (pisałam? jeśli nie, wyjaśniam: bomby to żelki o smaku coca-coli i kształcie butelki tejże. NIE MAM POJĘCIA, skąd się u mojego dziecka wzięło przekonanie że to bomba, bo raczej nie operujemy w żargonie rodzinnym tym pojęciem, ale uśmialiśmy się z synem z konotacji butelka coli - koktajl mołotowa ))))) Wyjadła już całe lody z lodówki - dzisiaj padły ostatnie, no i jest spokój, bo na razie nie mam zamiaru kupować )) - tu obsługuje się sama, otwiera zamrażarkę, wyciąga szufladę i... wybiera, co tam dzisiaj dobrego dają. Dzisiaj rano ja malowałam się do pracy, a niania z Madzią już urzędowały w pokoju, "lekcje" się zaczęły - czytają. "Kaczkę dziwaczkę" najpierw, na sposób taki: niania jeden wers, Madzia powtarza - i tak cały wierszyk. Bestia zna już tyle na pamięć, że nie mam pojęcia w ogóle, czytają - cała biblioteczkę przerabiają, a jest tego trochę! "nad ziećkąąąą" opodal krzaczka, kupiła raz "maćkuuu paćkęęęę" i wyciąga te "ę" i "ą" )))))))). następne wierszyki wpędziły mnie w głęboką refleksję: najpierw pochwała mezaliansu "do biedronki przyszedł żuk", gdzie biedronka daje się złapać na lep pozornego podobieństwa i wychodzi za muchomora, biednemu żukowi, który zawiedziony pierwszą miłością zapewne pozostaje kawalerem, a biedronka rozpacza, ze nie może miec dzieci, no z muchomorem? jak? A potem cała prawda o doktorach i leczeniu w "chorej żabie", biedaczka, poszła na skróty i wymyśliła "a doktora chora słucha - mam być sucha będę sucha" - i ta determinacja kosztowała ją życie. Zmęczona jestem, grzbiet mnie boli, wezmę Brzechwę do łózka (mąż już dawno chrapie, reszta rodziny też zresztą, ostatnia poszła spac Madzia, nieszczęśliwa, ze wszędzie ciemno, cicho, siebie nie liczę, bo ja to już zywy trup chodzący takam padnięta), może znajdę tam jakieś życiowe ilustracje - o ile zdążę przebrnąć przez wybór utworu )))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: prezenty swiateczne 07.11.06, 10:50 Jolu, Zosia też uwielbia "czytać" książeczki wszelkiej maści, bardzo dużo wierszyków zna na pamięć. Najczęściej czytamy, jak siedzi na nocniku albo tak o bierzemy sobie książeczki i czytamy. Najwięcej mamy chyba Tuwima, jak dla mnie to był geniusz wierszyków dla dzieci, Brzechwy mamy o wiele mniej, trochę Konopnickiej (hihihi, Stefek Burczymucha to jej), Jachowicza ("Pan kotek był chory" - rewelka), a nawet ze dwie bajki Fredry się znajdą ("Paweł i Gaweł" i "Małpa w kąpieli"). Furorę robi "Nocnik nad nocnikami", pękam ze śmiechu, jak Zosia opowiada: "Bogumił, tak jak ty, ma ciało... głowę do myślenia, oczy do patrzenia..., siusiaczka do siusiania..." ale i tak najlepsze jest o pupci, wolę nie pisać Bajka jest jednak sympatyczna (r0sie zna) i edukacyjna, Zosia wie, że "nie wolno do pieluszki, można tylko do nocniczka", ale... w praktyce dalej pieluchy górą... Co do prezentów świątecznych to... nie wiem sama... Marcin znalazł gdzieś jakis zestaw kuchenny, tzn. kuchenka zabawkowa plus gary, ale ja wiem, tak dziecko w rolę gosposi celowo wtryniać? Już i tak ma żelazko zabawkowe i cały zestaw naczyń i sztućców (robi lalom jedzenie). Nie wiem, może domek dla lalek? Ciężka sprawa. Filmów nie muszę kupować już żadnych, bo po Zosi kuzynach dostaliśmy właśnie w spadku chyba z 20 czy 30 kaset z Puchatkiem, Krecikiem, Pinokiem itp. Buziaki i piszcie! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: prezenty swiateczne 07.11.06, 23:47 Dziś dostałam okres, więc następnego testu ciązowego nie będę robiła... Dziewczyny, boli mnie dosłownie wszystko, bo po misięcznej przerwie wczoraj poszłam na aerobik. Monika dała nam niezły wycisk Następne zajęcia jutro, nie wiem czy zdołam ruszyć nogą he he Co do prezentów świątecznych to ja jeszcze nie zastanawiałam się nad tym... Może kupię Natalce klocki Lego. Ma już 2 fajne zestawy, które można ze sobą łaczyć. Poza tym może jakąś piękną ksiązkę (tego nigdy za wiele), puzzle piankowe... Lubi wiele rzeczy. Nie mam w rodzinie zbyt wielu dzieci, więc może nie będzie tak źle. Najbliższa jest moja bratanica Julia, która w grudniu skończy 3 latka. Właśnie ogladam "Monster" na TVP 1, widziałyście ? Wiecie co, chyba nagram ten film i juz pójdę spac... Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: prezenty swiateczne 08.11.06, 08:28 Rosie, Tomek to mleko w 3 ratach wypija przez caly dzien. Leedeczko, widac,nie mialo byc tym razem, bedzie w swoim czasie. Ja chce kupic Tomkowi latawiec (wiem, wiem, ale nie zapominajcie, ze u nas lato! bedzie). Moniko, ja tez Tuwima wole, ten Stefek Burczymucha Konopnickiej jakos mnie przeraza, cytuje: "pozabijam i pokraje", "na sztyk wezme u swej spisy" (to troche za duzo dla 2-jezycznego dziecka )) Najczesciej jednak nie czytam tylko opowiadam, co na zalaczonym obrazku widac. Z pobliskiej biblioteki wypozyczamy czasem ksiazki po chinsku, koreansku itp. bo sie Tomkowi _obrazki_ (najczesciej samochody/koparki/czolgi) podobaja. Elu,gdzies Ty sie znow podziala? Jolu, moze jakos dobra plyte cd Markowi? Ja mam chrzesniaka w tym wieku,co Marek, wiec wiem,jak ciezko cos wymyslic. POwodzenia! No to pa! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: prezenty swiateczne 08.11.06, 09:37 Lidko, to będziemy czekać dalej, ale miło jest wiedzieć, że być może forum nam się powiększy o jeszcze jednago szkraba Latawiec to świetny pomysł! Zosia też miała swój z Kubusiem Puchatkiem i bardzo lubiła, jak razem szliśmy go puszczać, nawet jeśli niewiele razy udała się nam ta sztuka. Tak, Stefek jest okrutny... i język już dzisiaj bardzo przebrzmiały. Ja też Zosi raz czytam wierszyk, a raz opowiadam, co jest na obrazkach albo ją "przepytuję", co tam jest i o co chodzi. Ona bardzo to lubi. Byłam wczoraj u lekarza i słuchaliśmy serduszka dzidziusia. Zauważyliśmy z mężem, że biło wczoraj jakos wolniej niż poprzednio, na pewno nie te 120-160 na minutę Do tego od wczoraj mało się rusza i... boję się... To 21 tydzień ciąży... USG mamy równo za tydzień... Bu... Pani doktor powiedziała, że wszystko OK, ale ja jakaś przewrażliwiona jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Monster 08.11.06, 10:47 Oglądałam, porażający film, ale naprawdę bardzo dobry. Ciężko się ogląda, ale wiele z niego zostaje do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: Monster 08.11.06, 23:31 Własnie skonczyłam oglądać ten film i jestem zszokowana... To starsznie przygnebiający film, ale faktycznie, dający do myślenia... Aerobiku dziś nie było, Monika prowadząca zajęcia zachorowała, a ja z drugą Lidką wyskoczyłam do knajpki na soczek. Pogadałyśmy sobie, było bardzo miło. U nas tez króluje Brzechwa i Tuwim. Ale Natalce podobają się tez wierszyki Chotomskiej, Usenko i Szelburg-Zarębiny. Najczęsciej kupuję Natalce takie małe ksiązeczki w sztywnych okładkach wydawnictwa Sara. Są poreczne i niektóre całkiem łądnie ilustrowane. Niedawno dostałąm smsa od kolegi, został ojcem. Urodziła mu się Anielka I tym miłym akcentem kończę i zmykam spać. Dobrej nocki. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie szczepienie na grype 09.11.06, 01:03 szczepicie sie i dzieciecia swoje?? Kamilka strasznie sie boi igly, pewnie jak kazde dziecko w jej wieku wiec moze jej tego oszczedzic, ale.. my z mezem chyba sie zaszczepimy Leedeczko, jesli planujecie malucha to zycze Wam go jak najszybciej! Kamilka tez 'zaczytuje' sie ponownie w 'Nocniku nad nocnikami' jak czytalysmy to kiedys po raz pierwszy to myslalam, ze pekne ze smiechu.. a ciocia Kamilki skomentowala: 'bardzo pouczajaca' czytamy glownie wieczorami przed snem, zwykle Kamilka ma swoje dwie ulubione ksiazeczki, ktore walkujemy tygodniami po czym nastepuje zmiana ostatnio czytamy tez taka miekka ksiazeczke w ksztalcie kroliczka maskotki, kroliczek w niej na koncu idzie spac, Kamilka bierze go wiec ze soba do spania i jakos nie musze jej przekonywac ze juz pora do lozeczka no to dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: szczepienie na grype 09.11.06, 10:19 Hej Rosie, ja to sie podobno szczepic nie moge, bom w ciazy, ale maz i prawie cala rodzina zaszczepiona. Babcia Zofika mowi, ze jesli dziecko ma czesty kontakt z innymi dziecmi, tzn. chodzi do zlobka lub przedszkola, to szczepic, a jesli nie ma, to wystarczy, jak sie zaszczepia rodzice i opiekunowie No to Zosie oszczedzilismy. Podobno lepiej sie szczepic juz i nie odkladac na pozniej. Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
mamuletka Hej - witamy!!! 09.11.06, 14:48 jestem z Katowic. Bartek urodził się 31 maja - 3910 i 56 cm. Obecnie mierzy jakiś 100 cm waży16 kg. Korzysta z kibelka, a od września w końcu zaczął mówić! Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka Re: Hej - witamy!!! 09.11.06, 20:51 Czesc Aniu, witamy Cię tu bardzo serdecznie. MIło, że dołaczyłaś do naszego ogrona mam dzieci z maja 2004 roku Napisz coś o sobie i więcej o Bartku Pisz o tym co Cię martwi, cieszy,z czym masz problem. Chętnie pomożemy! Pozdrawiam Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
r0sie Re: Hej - witamy!!! 11.11.06, 00:36 Hej witam rowiesnika mojej Kamilki!Kamilka urodzila sie 31 maja o g. 12.25 Napisz cos wiecej o sobie i Bartku. Zapraszam do lektury o nas, znajdziesz wszystko Moniko, dzieki za info, jak zwykle moglam liczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Hej - witamy!!! 11.11.06, 12:56 Ja tez witam nowa mame! *** Moniko, nie zamartwiaj sie, wszystko bedzie ok. Przeslij nam zdjecie brzuszka,prosiiiimy! *** Dziewczyny,co to za film Monster? Czy to w kinie czy dvd? Napiszcie pare slow. *** Acha, czy wszystkie nasze dzieciaczki sa spod znaku Blizniat? papa Odpowiedz Link Zgłoś
leedeczka ... 11.11.06, 14:33 Witam! Jejku, jak u mnie jest dziś leniwie. Wydaje mi się, że jest niedziela... Strasznie chce mi się spac. Namówiłam Tusię na drzemkę, ale polezałyśmy chwilkę i ona już się zewała ) Teraz bawi się w "zamku" zrobionym z krzeseł i koca, przymierza wszystkim korony, które robiłyśmy kilka dni temu i odbrze przy tym się bawi. Bardzo źle śpię w nocy i w dzień ogarnia mnie senność. Najgorzej jest w pracy około godziny 16 jak już robi się ciemno i mam na zajęciach baaaaaaaaaaaardzo spokojne i ciche dzieci. O 16 wolę te rozbrykane hehe Teraz czekam na męża, który własnie biegnie w naszym miejskim parku na dystans 10 km. A bieg jest zorganizowany z okazji dzisiejszego święta. Dziewczyny, potrzebuję od was wsparcia. Mam jakąs straszną chandrę. Chce mi się płakac, nic nie chce mi się robić, pracować. Chciąłabym ,żeby wszyscy mi dali święty spokój... Buuuu... Dziś o 16.15 Natalka kończy 2,5 roku. Jest spod znaku Byka. Co od Monster, to jest film stary, jeśli tak określamy filmy, które miały swą premierę jakieś 2-3 lata temu. Ja go oglądałam dopiero teraz w telewizji. Ale na dvd też jest. Monika, ja tez poproszę o zdjęcie brzuszka, chętnie obejrzę Rosie, co Ty tak mało piszesz ostatnio? Przywołuję Cię do porządku ) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ... 11.11.06, 15:03 Ja również witam nową mamę, moja Zosia jest dokładnie z 25 maja Spod znaku Byka jest nie tylko Natalka Lidki, ale i Martusia Eli Monster to był film sprzed jakichś dwóch lat, gra tam bardzo zmieniona pod względem wyglądu Charlize Theron i Christina Ricci. Lidko kochana, myślę, że te chandry to normalne o tej porze roku! Ja też miewam, niedawno pozwoliłam sobie dać upust złym emocjom na Zosinym blogu, teraz trochę żałuję, ale powiem szczerze, że mi ulżyło. No i popłakałam się parę razy i jakoś mi lżej. Na chandrę każdy ma swoje sposoby: muzyka, taniec, ciacho, czekolada, rozmowa z kimś bliskim, dobra książka, dobry film (no, Monster pewnie Cie dodatkowo zdołował...). Życzę Ci, żeby Ci słoneczko szybko zaświeciło i odgoniło te złe humory! Pozdrawiam cieplutko! M. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ... 13.11.06, 08:04 Cześć mamuletka! Nas łączy z kolei to, ze jestesmy z Katowic! Madzia urodziła się jak Zosia: 25 maja i jest Bliźniarą, jak jej ojciec i strasza siostra. Ło matko, dziewczyny u nas pogoda jest superdepresyjna! Leje na szaro, na szczęście z przerwami. "Na szczęście" - bo nam dach budują i na szczęście zima tak dyskretnie jeszcze nie podchodzi, mam nadzieję, ze w tym roku zrobi sobie urlop u nas.... Udało mi się Madzię uspać po południu w sobotę - siłą rozpędu zakomunikowała ok. 13.00 że jest śpiąca (choć wstałą bardzo późno), no to się przyłożyłam i po 40-stu minutach już spała ))) Ale wczoraj,w niedzielę już się ten manewr nie udał. Ja nie wiem, skąd to dziecko bierze siły. Je jakieś mikroskopijne ilości ze skrajnie nieską częstotliwością, a lata tak, że jak kiedyś zrobiłam test i "żyłam" w tym tempie co ona (znaczy robiłam dokładnie co ona i przemieszczałam się z tą prędkością co ona) to po kwadransie miałam niewydolność oddechową.... Ponadto byłyśmy u Emilki w sobotę - no ta dopiero jest wulkanem energii! Zreszta Madzia dała jej dobre tło - "obczajała" nowy teren i była dosyć statyczna przy Emi, stwierdziliśmy z mężem, że powinniśmy częściej chodzić z Madzią w gości, zeby odpocząć ))) To jest coś pieknego, jak dwie takie smarkule się bawią!!!! Już umieją się "umówić" (że będa skakać po tapczanie, choć rodzicom się to nie podoba), już umieją sobie wyrywać rzeczy ("to moje!"), umieją tańczyć jak w teledyskach (kręcenie dupcią, "kocie oczy", odrzucanie włosów i, uwaga!, głaskanie się po.... hm... tułowiu )))), no i bawią się w sklep "plosie pani, plosie tu do sklepu, poplosie ksiąziećke!" )))))))))))))))))))))) Niestety jest i ciemna strona tych odwiedzin: Emila musi miec druga operację. Mogłaby od razu, ale rodzice się nie zgodzili, chcą czekac pół roku, do następnego rezonansu, w międzyczasie maja nadzieję, ze "bąbel" zniknie, a przynajmniej nie urośnie. Nie są w stanie podjąć w tej chwili decyzji o operacji. Zmroziło mnie kiedy to usłyszałam, wiecie... Bardzo im kibicuję, żeby się udało, bardzo trzymam kciuki... Nie wiem, co bym zrobiła na ich miejscu... Częściej daignostyki robić się nie da, bo Emi jest w pełnej narkozie za każdym razem.... Ech, ciężo, mówię wam.... Zbieram się, czas do roboty! Pa, miłego poniedziałku! Lubię poniedziałki, a co! Odpowiedz Link Zgłoś
mamuletka Dzięki za miłe przyjęcie!! 13.11.06, 11:32 Dziewczyny będę czytać o Was - ale dużoooooooo tego... ha ha muszę znaleźć więcej czasu a Bartuś ma chore gardło... no i w domu półroczny Michałek więc z czasem trudno, ale będę się starać! Pozdrawiam serdecznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ... 14.11.06, 16:36 >Lubię poniedziałki, a co!< No widzicie kurna, jak sie mści, palnąc bezmyślnie taką pierdołę! Otóż w poniedziałek, trzynastego, okazało się, że Marek, którego poszłam (na wszelki wypadek, bo normalnie nie chadzam) osłuchac do lekarza, czy aby może iść dzisiaj do szkoły, ma ZAPALENIE PŁUC!!!!!!!!! A teraz wenflon w łapie i zastrzyki dożylne, a to wszystko zdalnie, bo w szpitalu nie było miejsc, to go nie przyjęli. Co byc może byłoby przesadzone, ale i tak jestem nieźle zdygana. A własnie się zastanawiałam, co mam robić w tych wolnych chwilach o 8.00 rano i 20.00 wieczorkiem.... teraz już wiem: będę jeździć z Markiem na izbę na zastrzyki..... Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ... 14.11.06, 21:29 Jolu! Dużo zdrowia dla Marka, niech szybko wychodzi z choróbska!!! Odpowiedz Link Zgłoś