Dodaj do ulubionych

25 maja 2004 roku - część II

    • tupelo Na Dzień Dziecka 01.06.06, 21:54
      Wszystkim szkrabom z tego forum życzymy dzieciństwa jak spacer w słońcu!
      Monika i Zosia
      • rosie.rosie Re: Na Dzień Dziecka 01.06.06, 22:33
        Usmiechu na buzi przez caly dzien, nie tylko dzis.

        Dziekuje za zyczenia urodzinowe dla Kamilki.
        • werata urodzinki w niedziele, czyli... 02.06.06, 06:41
          ...cala masa roboty wink
          Zaraz idziemy po zakupy, niby tylko kanapki chce zrobic, a lista zakupowa
          taaaaaaka dluga. Hehe, zawsze sie tez zalapie na fryzjera przed urodzinami, a
          co, mamie tez cos sie od zycia (znaczy sie urodzin) nalezy,prawda?
          Tata tez sobie wybral prezent surprised Kto jeszcze?

          Dziewczyny, poprzesylajcie zdjecia,jak juz jestescie "po", hmm?
          Ja bardzo prosze.

          Ide miksowac zupe brokulowa.

          Jak zdrowie Pan? Tomek wciaz katar, ale on sie chyba skonczy wraz z zima, hehe.
          U nas wczoraj byl pierwszy dzien zimy, jakies 18st., niezle,co?
          Nie chce Was tym zdenerwowac, wiec dodam, ze tutejsze 18 jest naprawde
          b.chlodne, ludzie mowia, ze jest"potwornie zimno" hehe, zimy w Polsce nie
          przezyli,czy co?

          Buziaki dla wszystkich!!!







          • werata do Ani...i znawcow diet 02.06.06, 06:44
            Aniu, ja wlasnie przegapilam Twojego posta,jak na ciacho z kremem zaprosilas.
            Ojej, czy jeszcze bedziesz piec?

            Moze lepiej zostane przy brokulowej, zawsze to jednak mniej kalorii wink))

            Leedeczko, czy przy Montigniac'u mozna ciacho z kremem?


          • rosie.rosie Re: urodzinki w niedziele, czyli... 02.06.06, 22:31
            nio, i u nas tez dzis byly mega zakupy, a przeciez u nas bedzie tylko na
            slodko..
            poza tym zapomialam o kilku duperelach i jutro trzeba dokupic kilka rzeczy,
            poza tym w niedziele truskawki, mam nadzieje, ze gdzies dostane, bo chce miec
            swiezutkie do lodow smile
            a i jeszcze mamy dylemat jaki alkohol podac do tortu, ciast, lodow - pojecia
            nie mam, moze macie jakies propozycje?

            a z Kamilka juz calkiem dobrze, powtorne badania wyszly ok smile
            pozdrowienia dla Tomaszka z katarkiem
            • rosie.rosie 100 lat dla ToMaSzKa !!! 04.06.06, 22:30
              Tomeczku drogi, rosnil duzy i szczesliwy!!!

              Weratko, dziekuje za zdjecia, hm, imprezka prezentuje sie na nich bardzo
              smakowicie smile

              Ja rowniez przeslalam kilka fotek z naszej dzisiejszej imprezki, sprawdzcie
              poczte dziewczeta!
    • tupelo Dla Poli i Tomaszka!!! 04.06.06, 23:03
      Kochane forumowe szkraby! Życzymy Wam samych cudnych dni, pełnych spontanicznej
      radości i szcześcia!!! Przesyłamy gorące urodzinowe buziaki!!!
      Monika i Zosia
      • rosie.rosie 100 lat dla PoLi !!! :-) 04.06.06, 23:05
        Rosnij duza, wesolutka i szczesliwa!!
        Buzka.
      • aninia1 Re: Dla Tomaszka zyczenia!! +bilans 06.06.06, 16:00
        Przepraszam,ze takie spoznione zyczenia ale za to szczere!!
        Tomaszku!! Zyczymy Tobie wszystkiego Naj Naj Naj ,samych wspaniałych
        prezentów,uśmiechów,pogodnym dni!!Rośnij duży i badz grzecznysmile)
        Popros Mame o siostrzyczkesmile)

        Dziewczyny,kiedy nam sie znowu forum powiekszy o kolejne Maluchy?? Nic sie
        nie dziejesad(

        Dzieki za zdjecia!! Świetne impreski!! Ja jeszcze nie mam zdjec ,bo robil je
        dziadzius i jeszcze nam ich nie przysłał....
        Pola wszystko mówi na literkę "a" i tak na przykład: Amusia (
        mamusia),jejjjkiu nie pamiętam co jeszcze...Generalnie większosć słów..Tez tak
        macie?Acha,nauczyła się kolorów i zna wszystkie Teletubisie po imieniu i
        kolorze..smile
        Na bilansie 2-latka psycho-ruchowo wypadła bardzo dobrze.Waży ...tylko
        12kg://Myslalam ze wiecej..Za to jest wysokasmile)
        po amusi wink))
        pa-pa
        Ps.Jak dziwnie,śpią oboje: Pola i Patryk.W uszach mi dzwoni smile))
    • tupelo Dzięki za zdjęcia! 04.06.06, 23:05
      Weratko, Rosie, dzieki za piękne zdjęcia! Mmmm, ale torty! A dzieciaczki jakie
      już duże! Ech, zrobiłybyśmy spotkanie. Weratka, kiedy wracacie? smile)))))
      Nasze zdjęcia to oczywiście na blogu najlepiej oglądać. Zdjęc z imprezy
      urodzinowej było bardzo duzo, trzeba pogrzebac w archiwum z maja wink))
      Pa!
      • rosie.rosie 500!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 04.06.06, 23:18
        smile

        Moniko, wlasnie przegladalam, tez mieliscie wosolo na imprezie smile

        No dobra zmykam, za duzo mnie tu juz.
        Dobranoc.
        • leedeczka Powrót córki marnotrawnej :) 07.06.06, 22:42
          Hej hej! Nie było mnie ponad 2 tygodnie, ponieważ zepsuł nam się zasilacz do
          laptopa i czekaliśmy tyle czasu na wymianę. Koszmar. A ja stwierdziłąm, że
          jestem uzależniona od internetu.
          Składam spóźniona zyczenia wszystkim maluszkom obchodzącym urodzinki: STO LAT
          KOCHANE KRUSZYNKI!
          Natalka za 4 dni skończy 2 latka i miesiąc, stała się jakaś strachliwa. Boi się
          obcych, wtula się we mnie jak ktoś obcy do nas podchodzi. Nie będę wam
          opowiadała jak się zachowuje jak chcemy kogoś podwieźć samochosem. Wtedy po
          prostu wyje,nie płacze, wyje. No nic,może jej przejdzie, ale juz jestem tym
          zmęczona.
          Poza tym pieknie mówi całymi zdaniami aż miło tego słuchać. Dziś na przykład
          przed spaniem powiedziała swoją chińszczyzną: Mamusiu, jasuj twoj kokocek
          lwony, niunia tez ma johy. Tłumaczę : Mammusiu, załóż twój szlafroczek
          czerwony , niunia też ma, różowy smile)
          Jakis czas temu kupiliśmy jej w Ikei namiot i jak nie jesteśmy na spacerze,
          cały czas siedzi w3 jamrocie (jak ona mówi). Czytamy tam ksiazki, kładziemy
          lalki i misie spać...Zabawa na całego.
          Poza tym jeszzce zakłądam jej pampersy, bo muszę się przyznac, jest mi tak
          wygodnie. Planuję to zmienić nad morzem, może wtedy nauczy się wołać siku.
          No właśnie, 24 czerwca jedziemy na 2 tyg do Niechorza. MOże któraś z was też
          się tam wybieraw tym termnie? Może uda się spotkać... Miło by było smile
          A może któraś z was tam była ? OPowiedzcie czy polecacie NIechorze na wyjazd z
          małym dzieckiem?
          Rosie i Werata dzieki za fotki. Imprezki jak widać udały się, dzieciaczki
          cudne, jak miło na nie patrzeć.
          Hmmm... O czym to ja jeszcze miałam napisać... Mam mętlik w głowie...
          Aha! Jeszcze o diecie Montignaca. Ja osobiście sobie ją chwalę. Zgodnie dietą
          je mój mąz i czasem Tusia. Schudłam 4 kg w ciągu miesiąca najadając się do
          syta, jedząc słodycze (tak, tak, można czekoladę 70% kakao po posiłku
          tłuszczowym), nie licząc kalorii. Jemy zdrowo i pasuje nam ten sposób
          odzywiania. Ciastko z kremem odpada smile
          • werata siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 06:03
            Hehe, wiem, czego sie spodziewacie po takim tytule, a tu...tylko chcialam sie
            odniesc do zachety Ani, ze na siostrzyczke Tomcio raczej liczyc nie moze, no,
            moze siostrzyczka-rybka (na 3-cie urodziny kupujemy akwarium) wink))

            Nawet nie umiem Wam opisac (Ania sie wkrotce przekona), jak bardzo wychowanie
            chlopca rozni sie od wychowania dziewczynki. To jest ocean roznic!
            Poza tym, ja juz jestem za stara na dzieci...

            Co do diety - wlasnie wrocilismy z Ikei, muffinek czekoladowy mniam, mniam,
            kawka do tego, potem zupka z ziemniaczkow i pora. Jejku, niedlugo bedzie mnie
            lepiej przeskoczyc niz obejsc.

            I na koniec o kupie na patelni.
            Otoz robilam ostatnio placki ziemniaczane Gadzinie (jak slodko nazywamy Tomka)
            i przy ostatnim Gadzina sie obudzila, wiec wrzucilam te mase ziemniaczana na
            patelnie liczac na to, ze sama "dojdzie" od cieplego palnika pobieglam do syna.
            Niestety placek nie "doszedl" tylko masa ziemniaczana pociemniala (jak to
            ziemniaki, wiecie).
            Gdy przyszedl M. z pracy poszedl do kuchni i zaraz przybiega do nas z pytaniem:
            Kochanie,co robi ta kupa na patelni?".
            ciag dalszy o kupie (innej) nastapi
            papa



            • tupelo Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 10:30
              big_grinDD
              Dobre, dobre z tą kupą!
              Oj, jak ja lubię mufinki! A dawno ich nie robiłam - dieta wink))
              My o synku myślimy, a jakże, ale kiedy - nie wiem.
              Bylismy wczoraj na bilansie. Zosia waży 13,2 kg, mierzy 90 cm, to odpowiednio
              75 i 90 centyl. Duża dziewczyna z niej... Ach, no i ciśnienie. 80/55. Tak chyba
              jest u dzieci???
              Pozdrawiam Was, piszcie, piszcie!
              M.
            • rosie.rosie Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 15:28
              Nio to sie niezle ubawilam z ta kupą
              big_grinDD
              A siostrzyczka? Sama nie wiem, niby planujemy drugie dziecko, ale w blizej
              nieokreslonym terminie i chyba raczej braciszka wink

              Leedeczko Niechorza nie znam wiec niestety nie pomoge.

              Co robicie jak Wam dziecko siada lub kladzie sie np. na srodku chodnika na
              spacerze i za zadne skarby nie chce sie ruszyc dalej?

              Pozdr
              • tupelo Re: siostrzyczka...i kupa na patelni 09.06.06, 19:55
                Ufff... mnie sie na szczęście Zosia nie kładzie na środku chodnika, tzn.
                czasami "leje się przez ręce", ale żeby się kłaść to nie. Jak nie chce iść tam,
                gdzie akurat trzeba iść, to biorę na ręce te 13 kg i niosę...
                • werata bunt, wciaz bunt 10.06.06, 14:34
                  Jejku, z tym buntem to chyba jeszcze powalczymy, he he, jakis rok? Co myslicie?
                  Moja kolezanka tez ma takiego szkraba jak Kamilka (troche lzejszego od Zosi) i
                  jak siada maly na chodniku i ani rusz, to zostaje na sile posadzony w wozku i
                  przypiety do wozka. Taki life wink Rozwiazanie dziala. Rosie,co myslisz,
                  sprawdzi sie u Was?
                  Tomek tez raczej wygina sie w luk niz demonstruje strajkujac wink
                  Ale coraz czesciej mozna sie z Nim "dogadac", nawet 1 raz (sloownie: JEDEN)
                  udalo sie Go przekonac do otwarcia buzi i umycia zebow. Pozostale razy
                  wygladaje jak walka,znecanie sie i meczenie niewinnego 2-latka. Do wiezienia
                  wkrotce nas wsadza za to "silowe" mycie zebow.
                  M. nawet czasem woli nie myc niz walczyc (bo wieczorem to taty kolej).

                  A w ogole to strrrrasznie jestem Matka-Zmeczona. I wciaz ten balagan dookola.
                  Moja mama mowi na to: bu..el na kolkach (ps.mamusiu, teraz juz wiem, co to
                  znaczywink))
                  Ciezko tak zyc bez rodziny.
                  Ech, zyzn.
                  pa



                  • rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt 10.06.06, 23:49
                    Tak, czasem dzwigam ale juz mi sie to nie usmiecha. Akcja z wkladaniem do wozka
                    byla jedna taka ze chyba pol miasta nas slyszalo i balam sie ze ja zgubie tak
                    sie wila w wozku mimo tego ze byla przypieta, straszne to bylo. A wyobrazacie
                    sobie spojrzenia ludzi na te wyrodna matke? Czasem jak Kamilke zagadam to sama
                    wstanie ale to nieczesto sie dzieje. Udaje tez ze juz sobie ide, robie pa-pa,
                    odwracam sie i odchodze, czasem zadziala. Jednak gdy nie zadziala juz nic z
                    tego o czym pisalam to koniec, mozemy tak stac w miejscu az do smierci wink
                    Dlatego Was o to pytalam.

                    Z myciem zebow troche odpuszczamy. Rano Kamilka przewaznie budzi sie w kiepskim
                    humorze i tylko Tubisie i mleczko sa w stanie ja doprowadzic do rownowagi. O
                    myciu zebow nie ma nawet mowy, a pozniej sa juz inne ciekawe zajecia..
                    Wieczorem bierze do reki paste i szczoteczke, ktore ma przygotowane po wyjsciu
                    z wanny. Naklada paste na szczoteczke po czym ja zajada, a resztka chwile
                    poszczotkuje i koniec z myciem zebow. Probowalismy myc na sile, ale
                    odpuscilismy.

                    Werata, co Ty piszesz jaki rok jeszcze?? Po buncie dwulatka jest bunt trzylatka
                    a miedzy nimi chcialabym troche od tych buntow odpoczac smile
                    Moja mama mowi, ze nie pamieta zebysmy my z bratem mieli taki okres buntu.
                    Tylko nie pamieta czy tak nie bylo, oto jest pytanie!
                    Ja bylam bardzo grzeczna dziewczynka, ale okrutnie zbuntowana nastolatka,
                    biedni Ci moi rodzice byli ze mna, mowie Wam.

                    Wlasnie sie zastanawiam czy ja tez jestem juz Matka-Zmeczona, nie wiem, musze
                    sie chyba z tym tematem przespac.
                    Dobranoc.
                    • tupelo Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 11.06.06, 22:11
                      Rosie, współczuję, bo pamiętam, że ten Kamilkowy bunt to się zaczął bardzo,
                      bardzo dawno... No ale jest nadzieja, że będzie zrównoważoną nastolatką, która
                      nie będzie sprawiała żadnych problemów rodzicom. Ja, jak Ty, byłam grzecznym
                      dzieckiem, ale jak dorastałam, to z mamą darłyśmy koty.
                      Matka-Zmęczona? Może ja się nie powinnam wypowiadać, bo nie jestem z Zosią non-
                      stop, ale... podziwiam Was dziewczyny. Ja nie wiem, czy miałabym tyle
                      cierpliwości i siły...
                      O rany, miałyśmy się z Martusią spotkać... ale mi wstyd...
                      Mycie ząbków - u nas problemu nie ma. Zosia by najchętniej myła ząbki z 4 razy
                      dziennie. Nie trzeba jej długo namawiać. Tylko szczoteczkę obgryzać lubi...
                      Buziaczki
                      M.
                      • rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 12.06.06, 00:06
                        Moniko, cale szczescie zaczal sie dawno ale w tzw. miedzyczasie bylo tez troche
                        spokojniej. Ostatnio znow Kamilka daje mi popalic, no coz jeszcze tylko rok ;-D

                        A dzis wreszcie byla u nas czerwcowa pogoda. Sloneczko mocno grzalo, mozna bylo
                        sie troche porozbierac smile
                        Bylismy na super spacerze w ogrodzie na dachu nowej biblioteki Uniwersytetu
                        Warszawskiego. Kamilce sie podobalo, bylo duzo schodkow i mostkow, poza tym
                        strumyk w ktorym mozna bylo grzebac patyczkiem, winda - ktore Kamilka ostatnio
                        uwielbia, mnostwo kwiatkow, kamykow do kolekcji itp. atrakcji.
                        Dzien zaliczamy do bardzo udanych.

                        A z Martusia i Zosia to i ja bym sie chetnie spotkala smile

                        Zmeczona-Matka, dlaej nie wiem smile
                        • werata Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 12.06.06, 10:23
                          O rany, zaraz pora koszmaru (bo to wieczor u nas), czyli pora mycia zebow.
                          Brrr.

                          Wiecie czym ja najbardziej jestem zmeczona? Tym, ze tlumaczysz, prosisz,
                          zabawiasz, probujesz odwrocic uwage i ..nic. Czyli wlasna tworczoscia w
                          poszukiwaniu 'dystraktorow' dla mojego dwulatka. Koncowym rozwiazaniem
                          jest "sila", potem poczucie winy, ze "na sile", wiec nastepnym razem probujesz
                          znow cos NOWEGO wymyslic, tym razem piesek zamiast kota, piosenka zamisat
                          wierszyka, motor a nie samochod...itp. I tak w kolko (u nas to dotyczy 3
                          rzeczy:zeby, zakladanie butow i spodni).

                          Ale wkrotce zrozumie, albo wyrosnie,hmmmmm ?


                          • rosie.rosie Re: bunt, wciaz bunt i o myciu ząbków 13.06.06, 23:26
                            Ewa, a moze Tomaszek chce sam zakladac te buty czy spodnie? U nas to dziala jak
                            pozwole samej sie Kamilce ubierac to pobawi sie troche a pozniej jak jej sie
                            nie uda to ja moge swobodnie ja ubrac.
                            Ale pewnie juz probowalas..

                            Dla mnie wieczne wymyslanie sposobow na: ubieranie, jedzenie, wkladanie do
                            wanny, wyjmowanie z wanny, przewijane, powrot do domu ze spaceru, wsadzenie do
                            wozka, smarowanie buzi kremem, czesanie.. i tak dlugo jeszcze bym mogla, nie
                            jest problemem. Jestem w tym dobra, bo innego wyjcia nie mam smile
                            Zmeczona jestem najbardziej czestymi jekami i rykiem z na prawde byle powodu.
                            Nie jestem w stanie tego dlugo sluchac, moj M potrafi sie wylaczyc i jakos
                            przetrwac, a ja nie, dziala mi to strasznie na nerwy, musze liczyc do 10-ciu w
                            takich chwilach albo jest niemilo.
    • rosie.rosie co to za strajk?? 15.06.06, 00:25
      smile
    • aninia1 Re: nasze dwulatki 18.06.06, 11:41
      hej,

      Ja również dziekuję za zdjęcia!Już wiem czyją wierną kopia jest mała Kamilka i
      Zosia smile)U nas wózek także okazał sie najlepszą zabawką w dniu urodzin.smileNawet
      dla chłopcówwink)
      Koleżanki,czy któraś z Was jest w posiadaniu elektronicznej wersji książki
      Tracy Hogg pt:język dwulatka? rosie,Ty chyba coś kiedyś wspominałaś na ten
      temat?
      buziaczki!
      • rosie.rosie Re: nasze dwulatki 19.06.06, 01:34
        Aniu owszem mam, ale wersje tradycyjną..
        • werata Re: nasze dwulatki 19.06.06, 06:38
          wrrrr, wcielo mi posta sad

          Aniu,jak tez mam tylko wersje papierowa.

          Rzomowa z moim M.
          ja: kochanie,czy mozesz mi pomoc pozmywac?
          M. nie teraz, udoskonalam moja miksture do produkcji baniek mydlanych.
          ja:ale Tomek nie chce robic baniek mydlanych?
          M.skad wiesz?
          ja:bo wlasnie wygryza Ci dziure w skarpecie...
          M. hmm??? a rzeczywiscie...

          Musze Wam napisac o metodzie wychowawczej nazwanej przez nas :"nu-nu!"
          Otoz jak Tomcio dostal glupawki ktoregos dnia,powiedzielismy, ze jak nie
          przestanie, to pojdzie do swojego pokoju i ne bedziemy sie z nim bawic przez te
          chwile. Tak tez sie stalo. Na mniej niz pol minuty M. zamknal Go w pokoju i od
          tej pory wystarczy wspomniec, ze jak nie zrobi tego, czy tamtego, to bedzie "nu-
          nu!". Dziala, zawsze dziala. Nie wiem tylko,co zrobic poza domem, np.na placu
          zabaw? Na razie nie bylo potrzeby,bo jednak On jest raczej grzecznym
          dzieckiem,ale tak w razie czego chcialabym miec plan. macie jakis pomysl?

          POzdrowienia dla naszych dwulatkow!
          • tupelo Re: nasze dwulatki 19.06.06, 10:14
            Hej, byłam bez kompa, chora i w ogóle... zapracowana...
            ech, napisze o tym później.
            Tym niemniej melduję się!!!
            Aniu, Język dwulatka, jest gdzies w sieci do ściągnięcia, jak znajdę, to Ci
            podrzucę linka.
            Mikstura na bańki mydlane??? Czy można prosić o przepis? Do tej pory jeśli nie
            kupuję nowych, to mi nie wychodzą zbyt trwałe z tego, co mam w domu.
            Co działa na Zosię? Nic, żadne nu-nu ani nic takiego. Tylko ewentualnie można
            zainteresować czym innym albo ulec...
            Wiecie co, mało cierpliwości mam. Kiedyś słyszałam sąsiadkę z dołu, jak krzyczy
            czasami na swoje dziecko, które rzeczywiście dużo marudziło i często płakało,
            taki niegrzeczniuszek był. Myślałam sobie: jak ona może, ja tak nie będę! A
            figa! Czasem i ja krzyknę, powiem coś niemiłego. O matko, jakie mam potem
            wyrzuty sumienia... surprised Słaba jestem strasznie...
            • werata przepis na banki 19.06.06, 12:38
              Moniko,
              oto przepis M.:
              1 litr cieplej wody
              250 ml dobrego plynu do naczyn
              30 ml gliceryny (banki trwaja dluzej i sam plyn tez).
              Zostawic na noc,zeby sie wymieszalo.
              Ta mikstura przetrwa bardzo dlugo.
              Jesli chcecie mniejsza ilosc, to oczywiscie zmniejszcie proporcje.
              My mamy taka mega-duza (jak rakieta) "bablarke" wink))
              • aninia1 Re: przepis na banki 20.06.06, 17:37
                Hej:-:

                W celu uzyskania baniek to chyba użyłabym Ludwika albo Poli płyn do
                kąpieli...niezłe banki wychodzą.Poza tym jest wesoło przy tych bankach ,bo
                Pola do nich gada np: "-choc tu, no choc ..malutki "itp
                Pola jest bardzo ufna i odważna.Nikogo sie nie boi i postanowiłam jej nie
                straszyc..no moze tym ,że pojdzie do swojego pokoju na "przemyślenie czy
                ochłonięcie"

                Hit tygodnia:
                Pola to taty:
                "-ładna jesteś!"

                ps.Ksiązeczki juz mamsmiledzieki
                Teraz potrzebuje tylko chwilke czasu na lekturę..
                na razie!
                acha, szykuje dla Was zdjęcie jak to mi Patryk "wylazł' dzisiaj z leżaczka smile))
                • rosie.rosie nu-nu 21.06.06, 14:20
                  u nas nie dziala tez nu-nu ani nio-nio, to po kamilkowemu smile

                  jakis czas temu odkrylam calkiem przypadkiem, ze jak wspomne o tacie w chwili
                  gdy kamilka sie zle zachowuje to ona nagle pokornieje i staje sie grzeczniutka
                  oboje z mezem bylismy tym zaskoczeni mowiac szczerze
                  teraz w chwilach na prawde ciezkich mowie, ze przyjdzie tata i wtedy to dziala
                  tata oczywiscie nie jest za szczesliwy, ze nim dziecko strasze, ale staram sie
                  tego nie naduzywac
                  szczegolnie pomoce przy usypianiu
                  nie wiem czy polecam wink
                  • werata Re: nu-nu 23.06.06, 07:49
                    Hehe, kazdy ma swoja metode, w koncu jakis kij na te 2-latki miec
                    trzeba.Niestety.Ale kto kocha - ten dyscyplinuje (?).
                    Wykorzystalismy nasza metode w restauracji. Tomek zaczal rzucac frytkami. Po
                    kilku ostrzezeniach o "nu-nu" - posadzilismy Go przy pustym stoliku obok, ze
                    niby to jest "nu-nu". I zadzialalo. smile))
                    Smiesznie,bo On teraz sam siebie dyscyplinuje machajac groznie paluszkiem,jak
                    cos zbroi i mowi do siebie :"nu-nu".

                    Ale nic to.Dzis pierwszy raz w banku Tomek urzadzil scene (rzucajac sie na
                    podloge i machajac oknczynami) przy kolejce liczacej kilkanascie osob.Jejku,co
                    za nieprzyjemne doswiadczenie. Jakos czulam sie niezrecznie, nawet nie
                    przypuszczalam, ze tak mozna sie czuc glupio,jakby wstyd, ze tak sie moje
                    dziecko zachowuje. Baardzo dziwne poczucie wstydu. Tak wiec jestem juz w pelni -
                    mozna powiedziec - mama 2-latka,nieprawdaz? Tutaj nazwywaja ten wiec "terrible
                    two" - ciekawe dlaczego...wink

                    Aniu,wysylaj zdjecia wylazacego Patryka.
                    Dziewczyny,piszcie!




                    • rosie.rosie Re: nu-nu 24.06.06, 23:02
                      Metoda na dwulatka, tak..
                      Mysle co jeszcze u nas dziala, a wiec grozby np. bo pojdziemy do domu /na
                      spacerze rzecz jasna/ albo: bo Cie postawie na podloge /gdy swiruje na
                      krzeselku/.
                      Piszcie co u Was dziala, to cenne podpowiedzi dla mnie, bo czasem przychodzi
                      ten moment, ze juz nic nie dziala.

                      A rzucanie sie dziecka na podloge, tak, dziwnie tez sie czuje z tym w miejscach
                      publicznych. Na szczescie Kamilka ostatnio zmienila strategie na mnie. Zamiast
                      siadac czy klasc sie plackiem to po prostu siada i sciaga buty, skarpetki a
                      pozniej najchetniej paradowalaby boso.
                      Co mozna zrobic oprocz zabranianiu robienia jej tego?? Nie wiem!

                      Aniu, pytalas o wersje elektroniczna T. Hogg, ja mam 'Jezyk niemowlat' w tej
                      wersji.
                      • werata inteligencja dwulatka 27.06.06, 05:50
                        Rosie,lato u Was to pozwol Kamiilce na bosaka chodzic. Ale Ci doradzilam,co?wink

                        Wiece,ostatnio mam tak wiele potwierdzen,jak bardzo inteligentne sa te 2-letnie
                        skrzaty, ze nie mam watpliwosci, ze w wielu przypadkach jestesmy...ofiarami ich
                        manipulacji. Czasem z rozmowy pomiedzy mna i M. maly potrafi wychwycic jakies
                        informacje i domagac sie czegos, co podslyszal. Smieszny przyklad: taka
                        filuterna damsko-meska rozmowa, w ktorej padlo slowo "jajka(no,nie kurze
                        bynajmniej) i Tomek od razu biegnie do lodowki po...jajkasurprised
                        O Matko, trzeba pilnowac,co sie mowi, hihihi.

                        A Wy juz na wakacjach? Piiiiiszcie!pa
                        • tupelo Re: inteligencja dwulatka 27.06.06, 11:11
                          Hej, jestem... sama mam wyrzuty sumienia, że mało tu piszę, ale wzięłam na
                          siebie sporo roboty i wakacje się zapowiadają bardzo pracowite. Wolę nawet o
                          tym nie myśleć... Urlopu żadnego sad Chlip, chlip...
                          Ostatnio zaliczyliśmy dwa śluby z weselami i jestem wykończona...
                          Co dyscyplinuje Zosię? Ciężka sprawa... generalnie nie sprawia większych
                          kłopotów typu leżenie na chodniku - w ogóle tego nie znam. Jak już jest ból, że
                          trzeba iść, to ją biorę ne ręce. Trochę się rzuca, ale mówię jej, że zaraz jej
                          coś pokażę, zaraz coś zobaczymy, np. co robi tatuś albo że zapytamy o coś
                          tatusia i działa. Tzn. nie nabieram jej specjalnie, staram się spełniać te małe
                          obietnice wink Ale też nie przekupuję np. czekoladą czy czymś tam, nie. Raczej
                          wystarcza odwrócenie uwagi, rozmowa... Czasem trzeba trochę przeczekać, czasem
                          pozwolić na małe ustępstwo. Konsekwencja w rzeczach ważnych, wyrozumiałość w
                          sprawach małych - o właśnie.
                          Czy nami rządzi? Chyba jak każdy dwulatek, to trochę taki obóz przetrwania, nie
                          da się jej lepić jak plasteliny według naszych potrzeb i pragnień, trzeba się
                          trochę chociaż dostosować, zresztą same wiecie o tym dobrze.
                          Nas też czasami zaskakuje, jak wiele rzeczy wyłapuje z naszych rozmów.
                          najśmieszniejsze jest, jak używa słów typu "przecież", "naprawdę", "właśnie" -
                          o dziwo używa ich na ogół poprawnie, tzn. w dobrym kontekście, tylko
                          ewentualnie w złym szyku. Śmiesznota mała. Rozumie już tak dużo, że strach się
                          bać...
                          Aniu, dzieki za zdjęcia, dzieciaczki cudne, super ta radosna minka Poli, jak
                          kąpie się w morzu, a Patryk wyłażący z leżaczka - normalnie szok, oj będzie
                          latał, że za nim nie nadążycie!

                          Kochane, a jak u Waszych dzieci z zabawą? Potrafią się same zająć jakąś zabawą?
                          Na jak długo?

                          Buziaczki przesyłam...
                          Monika
                          • werata Re: inteligencja dwulatka 28.06.06, 05:29
                            Tomek potrafi dlugo sie sam bawic. Glownie jezdzikami, samochodami,kolejka itp.
                            takimi tam- "chlopiecymi" zabawami. Gotowanie tez jest na topie. Mysle, ze
                            ok.40min potrafi sie bawic zupelnie sam, potem probuje wlaczyc mnie, wiec
                            bawimy sie razem. Moge tez na Niego liczyc przy wieszaniu prania, gotowaniu:
                            podaje mi cierpliwie ubrania, albo patrzy,jak scieram ziemniaki. Oczywiscie tez
                            chce to robic,co mama.
                            Wszystko sie zmienia,jak przychodzi tata. Wtedy nie ma szans na samodzielna
                            zabawe-tata jest czescia zabawy.

                            Czy wspominalam Wam,ze my chodzimy2xtyg. do takiego mini-przedszkola?To sa
                            takie zajecia 2h, gdzie dzieci razem z rodzicami sie bawia, maja wspolny
                            posilek i troche tanca itp.Wiec ostatnio byla taka zabawa typu"Chodzi lisek..."
                            (no, wiecie o co chodzi).Toemk mnie zupelnie zaskoczyl-zupelnie sam bez pomocy
                            bawil sie zgodnie z zasadami. :0

                            Kiedys, kiedys...myslalam, zed jednak dziecko bardzij mozna jak te plasteline,
                            ale -Moniko-swieta racja - nie da sie.To nawet dobrze.
                            Co do wyrozumialosci w sprawach malych tez sie zgadzam w 100%.
                            Chyba wlasnie na tym polega madra milosc.

                            PS Dziewczyny,polecam Wam film "Click" (nie wiem,jaki bedzie polski tytul,czy
                            czasem go nie zmienia" z Adamem Sandlerem.Niby komedia,ale powaznie o rodzinie.
                            Paaaa


                            • rosie.rosie trudny bilans dwulatka 29.06.06, 15:50
                              Nie da sie lepic jak plasteliny, nie da!..wink

                              Kamilka chodzi boso gdzie sie tylko da, po piachu na placu zabaw, po trawie w
                              ogrodzie dziadkow, ale po chodniku w miescie jej tak nie puszcze, chociaz i na
                              pl zabaw to czasem ryzyko, bo znalezc czasem mozna kawalki szkiel itp..

                              Wyrozumialosc w sprawach malych /dla mnie a duzych dla dziecka/ TAK w 100%.

                              A teraz bede sie uzalac.
                              Mamy wlasnie za soba bilans..
                              Juz na wejsciu Kamilka zaczela sie denerwowac i szamotac gdy zobaczyla pania
                              doktor.. Nie dala sie rozebrac, co w koncu musialam uczynic sila. Badanie -
                              kleska, kopala, wierzgala, chodzic na polecenie nie chciala, a do buzi w ogole
                              pani doktor nawet nie probowala zagladac - moze zeby nie zostac ugryziona wink W
                              ksiazeczce wpisala, ze uzebienie pelne mleczne jest..
                              Hm, wiedziala ze ma do czynienia z dwulatkiem, niepokornym, ale mimo to
                              uslyszalam cos co mnie bardzo zranilo i o czym nie moge zapomniec i myslec o
                              tym bez emocji. Pewnie nie zacytuje dokladnie, ale mialo to taki sens. "To Pani
                              wina, ze dziecko sie tak zachowuje.. to wynik tych 2 lat.. zamiana rol..
                              dziecko Pania rzadzi.." Ton byl niemily a glos podniesiony. Brrr.. Potem
                              poszlysmy na plac zabaw i sie rozplakalam.
                              Powiedzilam doktor, ze Kamilka zachowuje sie tak od czasu gdy miala pobierana
                              krew i byla klota. Teraz gdziekolwiek z nia pojdziemy i trzeba sie nie daj Boze
                              rozebrac to jest big problem. W ogromna nielaske popadly wizyty u fryzjera,
                              wczesniej bez wiekszych problemow, nie mowiac juz o wizytach lekarskich. Gdy
                              doktor musiala wyjsc z gabinetu na chwile Kamilka uspokoila sie, ale po jej
                              powrocie znow zaczela sie szamotac i denerwowac.
                              Trudne to bylo dla mnie kosmicznie. Fizycznie jak i psychicznie. Zapanowac nad
                              takim malym wierciuchem i wysluchiwac tych uwag.
                              Nie chce wszystkiego tlumaczyc buntem dwulatka, nie chce w ogole w kolko
                              tlumaczyc mojego dziecka, ale wiem ze to pierwszy i na pewno nie ostatni raz w
                              zyciu. Pozniej zacznie sie szkola, nauczyciele, inne problemy.
                              Mialyscie taki moment, kompetna negacje Waszych wysilkow wlozonych w dziecko,
                              dla mnie to jak noz w plecy, chociaz moze to wyolbrzymiam.
                              Teraz przed nami kolejne wizyty. Logopeda, neurolog i laryngolog. Nie wiem jak
                              to bedzie..

                              Pocieszcie, ale napiszcie tez szczerze jak to widzicie.

                              A na bilansie wysokosc ciala 89cm /75 centyl/, waga 11,5kg /25 centyl/.

                              Trzymajcie sie cieplo.
                              • aninia1 Re: trudny bilans dwulatka 29.06.06, 16:12
                                Ja szybciutko,bo Patryk "skwierczy' jak to mawia mój mąż ,kiedy synek sie
                                denerwujesmile
                                Więc,rosie,spokojnie! Ja zmieniałam swoją doktor pediatrę i teraz chodzimy do
                                innej Panismile To pierwsze rozwiazanie.Nie przejmuj sie uwagami,Ty wiesz jaka
                                naprawde jest Kamilka i dlaczego się tak zachowuje.Widac ma powodysmileNapisze
                                jak ja załatwiam sprawy u lekarzy - Pola chodzi ze mną bardzo chętnie! Po
                                prostu zabieram ze sobą jakąs niespodziankę dla córeczki - jak ładnie otworzy
                                bużke czy da sobie zajrzeć do noska itp - dostanie nagrodę!! Poza tym ci
                                lekarze, u których byłam są przygotowani na wizyty dzieci i mają zazwyczaj
                                jakies naklejki albo coś w tym stylu.W każdym razie nagroda działa zawszesmile)
                                Nie sprawdzałąm jak to bedzie u fryzjera ale napewno napiszęsmile Biorę jajko
                                niespodziankę ,nową ksiażeczkę i idziemy.warunek - Pola musi być wyspana i
                                najedzona.Acha,od pierwszego dnia lata Pola chodzi bez pieluchy..nie wiem jak
                                długo to wytrzymam i co powiedziałby fryzjer na mokry fotel..Wiec chyba na
                                razie włoskami zajmę się sama wink) Rosie,głowa do góry! Kamilka jest dzielna -
                                zobacz jak już chodzi po piasku i trawie,kiedys sie tak bała i płakała wink)
                                pozdrawiamy~!!
                                • tupelo Re: trudny bilans dwulatka 29.06.06, 21:49
                                  Rosie kochana,
                                  zawsze podziwiałam Cię, że nie spieszysz się z niczym, nie poganiasz Kamilki,
                                  że czekasz aż sama usiądzie, sama wstanie, sama zacznie chodzić. Myślę, że to
                                  piękny bagaż i że nigdy nie będzie miała dzięki temu problemów z kręgosłupem
                                  itp... Zawsze podziwiałam Cię za cierpliwość, za to, że tak dobrze rozumiesz
                                  swoje dziecko... I dalej Cię za to podziwiam i wiem, że jesteś wspaniałą mamą.
                                  Pediatra... każdy może mieć zły dzień, dużo wrzeszczących dzieci,
                                  upały, "odklejający się plasterek" wink))... nie wytrzymała... swoje zmęczenie,
                                  zły humor, wyładowała na Was. Najgłupsze, co zrobiła, to zraniła Ciebie. Bo tak
                                  naprawdę czy ona Cię w ogóle zna? Czy zna Kamilkę? Tak łatwo oceniać ludzi... A
                                  dziecko wyczuwa czyjąś niechęć, boi się, co było dobrze widać, jak Kamilka
                                  uspokoiła się, gdy lekarka wyszła z gabinetu.
                                  Nie martw się Aniu, Rosie... Każde dziecko jest inne, nie ma lepszych i
                                  gorszych. Dajesz Kamilce coś wspaniałego - jesteś z nią, towarzyszysz jej
                                  każdego dnia, wszystko robisz z nią pierwsza, pokazujesz jej świat...
                                  U nas działa, jak się Zosi wytłumaczy powoli, parę razy, co będziemy robić,
                                  gdzie idziemy, czego może się tam spodziewać... Nie zawsze zrozumie, więc robię
                                  to najprostszymy słowami. Czasami biorę ze sobą coś nowego, czego jeszcze nie
                                  widziała, np. gazetkę z Tubisiami smile Zamiast nagradzania wolę metodę
                                  naturalnych konsekwencji, ale nie zawsze udaje się ją stosować.
                                  Trzymaj się i nie miej do siebie żalu. To pani doktor ma ze sobą problemy, ot
                                  co.
                                  M.
                                  • rosie.rosie Re: trudny bilans dwulatka 30.06.06, 00:34
                                    Dzieki Dziewczyny,
                                    troche mi lepiej, tego posta pisalam jeszcze pod wplywem emocji, moglabym tak
                                    czytac Was dluzej wink
                                    Wiem, ze to co powiedziala dzis ta pani, to tylko jej domysly, 2 minutowe
                                    obserwacje, tak na prawde nas nie zna bo ma mnostwo innych dzieci w przychodni,
                                    poza tym pewnie miala gorszy dzien..
                                    Jednak mnie to bardzo zabolalo i mysle, ze kazda matke by bolaly takie slowa.
                                    Musialam sie wygadac, a kto mnie lepiej zrozumie niz Wy?

                                    Daje mi to jednak caly dzien do myslenia, bo i tak wiem, ze za miekka jestem.
                                    Kurcze czesto trudno mi wyczuc te granice miedzy zrozumieniem dziecka a tym ze
                                    probuje mnie w cos wrobiac smile
                                    Wiecie jak to jest, chce zeby byla szczesliwa, radosna i zeby nie obciazyc jej
                                    na reszte zycia, bo i tak w skore dostanie od innych. No wlasnie, wiem, ze jej
                                    nie uchronie, nie chce trzymac pod kloszem, ale nie moge sobie dac jezdzic po
                                    glowie, bo to przyniesie odwrotny skotek. Teorie niby znam.. Trudne to
                                    wszystko.

                                    Patent z nagroda na pewno wykorzystam, dziekuje, ale nie wiem czy w tej
                                    sytuacji uprzedzac ja o wizytach lekarskich..

                                    Dobrej nocy, kochane jestescie.
                                    • werata Re: trudny bilans dwulatka 05.07.06, 09:07
                                      Czesc!
                                      Dawno nas nie bylo i wkrotce znow nas nie bedzie,bo jedziemy na wakacje,ale jak
                                      tylko wrocimy bedziemy - jak zwykle-regularnie pisac. (Pisze: "my", bo jak
                                      jestem tylko autorka postow,ale bohaterem Tomcio).

                                      Rosie, wiesz, przynam, ze przykro mi sie zrobilo,gdy czytalam te slowa
                                      wypowiedziane do Ciebie przez lekarza, wiec wyobrazam sobie,ze uslszec je bylo
                                      b.trudno. Jestes madra kobieta, sama wiesz, ze trudno wystawic taka opinie po
                                      kilku minutach. Jak Monika mowi,moze lekarka miala zly dzien...A i dziecko moze
                                      miec gorszy dzien,prawda?
                                      Jesli chodzi o krytyke mojego podejscia do Tomka, metod wychowawczch, to
                                      najwiekszym krytykiem...jestem sama dla siebie wink To mnie uodparnia na krytyke
                                      innych. Taki mam charakter.

                                      Moja metoda na lakarza - pisalam Wam juz o jej sukcesie - kupilam Tomkowi
                                      zestaw "Maly doktor" i codziennie przez ok.2 m-ce bawilismy sie w badanie
                                      misia, nadanie mamy, taty,Tomka itp. Do lekarza tez wzielismy ten
                                      zestaw.Efekt:Tomek sam!!! otwiera buzie do sprawdzenia gardla, pokazuje uszy
                                      itp.

                                      Na koniec chce napisac powaznie o tym,jak bardzo staramy sie byc dobrymi
                                      mamami, tak bardzo chcemy byc NAJlepszymi mamami i szukamy do tego
                                      potwierdzenia. Nietety nasze male dzicko nie jest w stanie nam teraz
                                      przytaknac: tak, Mamo,wiem, ze wszystko,co robisz, to z milosci do mnie.
                                      Nasze dziecko jeszcze przez wieeeele lat nam nie potwierdzi, ze dobrze robimy.
                                      Dlatego kazde slowo krytyki nas boli.
                                      Ale przejdziemy i przez to. Kochamy nasze dzieci. Bardzo.
                                      werata
                                      • rosie.rosie Re: trudny bilans dwulatka 05.07.06, 15:06
                                        Pomysl z zabawa w lekarza bardzo mi sie podoba, moze Kamilce tez przypadnie do
                                        gustu, zobaczymy wink

                                        Udanego wypoczynku i szybko do nas wracajcie!
    • werata watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 07:07
      Czesc,
      strasznie kopac musialam, zeby sie dokopac do naszego watku! Stal sie w czasie
      naszych wakacji "watkiem gorniczym"???
      wink

      My juz po wakacjach, wrocilicmy do mokrego i chlodnego Sydney. A w Europie
      upaly...podobno.

      W kazdym razie wakacje mielismy cuuuuudne. Tomek byl w swoim zywiole, caly
      dzien na plazy albo w wodzie. Jak to mowi moj M. na tym atapie (tzw.analnym)
      zabawa w piachu/blocie itp. jest bardzo satysfakcjonujaca dla takiego
      szkraba.Oj, baardzo.

      Czekamy na wiesci od Was, kto juz wrocil, kto jeszcze nie, jak znosicie upaly?
      Czekamy z niecierpliwoscia i hoooops watku, do gory!!!
      • tupelo Re: watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 10:48
        Oj górniczy Weratko, oj górniczy... chociaż ja go mam zawsze w ulubionych, więc
        nie musze się przedzierać przez inne.
        My siedzimy w mieście i nigdzie się nie ruszamy, brak perspektyw wyjazdowych.
        Mąż bierze urlop na naukę do egzaminu ze specjalizacji. Ja piszę książkę i mam
        już mało czasu na oddanie, więc muszę się sprężać. Nie odpoczywam nic a nic.
        Buuuuu!
        Trzymajcie sie!
        Monika
        I piszcie... prosze...
        • rosie.rosie Re: watek gorniczy, czy co? 20.07.06, 22:43
          No wlasnie, watek trzeba wrzucic do ulubionych, chociaz i tam na jakis czas byl
          u mnie niiisko smile

          My tez wakacje spedzamy w miescie. Od czasu do czasu skoczymy na lono natury,
          dzis np. bylysmy z Kamilka u moich rodzicow na dzialce, byl basen z chlodna
          woda, pieski, trawka i poziomki, ktore Kamilka uwielbia. Byla tez nauka
          nocnikowania. Obecnie Kamilka siada juz gola pupa na nocnik co jest postepem.
          Sika najczesciej do basenu, a wola 'sii' juz po smile

          Z nowosci, to stala sie niejadkiem i obiady w zadnej postaci jej nie wchodza.
          Moglaby jesc tylko owoce i wszelkie produkty nabialowe, najchetniej te slodkie
          dla dzieci typu np. Danonki.

          Ciekawe co slychac u Eli i Joli, dawno nic nie pisaly..

          Pozdr
          • tupelo jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 20.07.06, 23:10
            hej Rosie, Zosia też mniej teraz je, to chyba przez upały.
            A co do danonków i innych takich, jak często je dajecie? Babcia Zosi, pediatra,
            niemal na mnie nakrzyczała, że trzeba od Monte (bo u nas tylko monte króluje)
            odejść, że to sama tragedia, że od tego dzieci tylko tyją i zęby im się psują.
            No ja sobie myślę, że to przesada, ale normalnie Zosia jadła Monte raz dziennie
            na drugie śniadanie. Teraz je co 3 dni.
            Jakis czas mialam stycznosc z opiekunką Zosi, ktora zwykle przychodzi na 4
            godzinki do domu moich rodzicow, gdzie ja wczesniej Zosie zawoże. No i... oj
            wiele rzeczy mi sie nie podobało. A to powiedziała, że jej słodkiej bułki dała
            (fuj!), a to tv za często włączony - do przewijania, do śniadania, itd. Oj,
            dobrze, ze miałam taką okazję do wyprostowania paru spraw.
            U nas z nocnikiem padaka. Zosia nie chce siadac, robi sie prosta jak struna i
            sztywna jak kij od szczotki. Marudzi, broni sie... a ja nie chce na sile, wiec
            czekam... ile jeszcze? Swiadomosc sikania juz ma i moglaby wolac, gdyby tylko
            chciala usiasc na nocniku. Na ubikacji na podkladce tez nie chce. Buuuuu! W
            ciągu dnia puszczamy ją parę razy w samych majtkach, na razie w nie sika, ale
            rzadko, raczej są suche.
            Dobrze, ze Zosia ma u babci basen... upały nie do wytrzymania...
            Ufff
            Pozdrawiam!
            Monika
            • rosie.rosie Re: jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 22.07.06, 00:01
              U nas kroluja Danonki i Bakusie, 1 lub 2x dziennie sa zjadane, ale musze
              ograniczyc.
              Jedzenie stalo sie be jeszcze przed upalami. Ja lacze to raczej z buntem, ktory
              jest przeciwko wszystkiemu co sie da wink

              Co do nocnika, nie namawiam usilnie Kamilki do siadania na niego, bo to dziala
              odwrotnie. Przez jakis czas temat jakby zamknelam, przestalam namawiac i pytac
              czy usiadzie. Ktoregos razu przyniosla mi go w raczkach, zapytalam czy chce
              usiasc, czy chce zdjac pieluszke, spodziewalam sie odmowy na to drugie pytanie,
              ale nie, dala sobie zdjac i sama usiadla, a myslam juz ze zapomniala do czego
              nocnik sluzy.
              Malymi, malusienkimi kroczkami idziemy do przodu, mam nadzieje, ze lato bedzie
              dlugie smile
              • werata Re: jedzenie a upał i jeszcze o nocnikowaniu 24.07.06, 07:53
                Czesc, czolem! Pytacie skad sie wzialem...la la la wink))
                Milo czytac wasze posty, ktore ostatnio jak perelki, takie rzadkie. Ale sa - to
                najwazniejsze.

                Upalow Wam nie zazdroszcze, u nas juz wkrotce wiosna bedzie, wtedy zaczne z
                nocniczkiem, na razie zaba "nie kuma". Oczywiscie swiadomosc potrzeby ma,
                potrafi poinformowac nas o tym. Siadac na nocniku jednak nie chce, ja zyje
                nadzieja, ze im pozniej zaczne-tym szybciej zalapie (to tylko nadzieja).

                Co do jedzenia to wydaje mi sie naturalny ten spadek apetytu latem,
                prawdopodobnie Wy tez mniej jecie, prawda?
                I wiecie co? - od kiedy poznalam prawdziwe najprawdziwsze tzw. smieciowe
                jedzenie (w Sydney) to Danonek czy monte przy tym to niemalze zywnosc ze sklepu
                ze zdrowa zywnoscia. Ile tu potrafia dodac barwnikow do zwyklego mleka, to sie
                w glowie nie miesci!!! Dlatego podchodzilabym dosc liberalnie do danonkow itp.

                Zycze dluuugiego lata, zeby udalo Wam sie zakonczyc lato slicznymi majteczkami
                zamiast pieluszek.
                papa
    • tupelo Życzenia dla... 26.07.06, 12:25
      Drogie Anie, Aninia i Rosie, życzę Wam, żeby się spełniały Wasze marzenia,
      słodkich chwil oddechu od Waszych jeszcze słodszych pociech, satysfakcji z
      bycia mamą i nie tylko przecież mamą. Przesyłamy buziaczki i usciski, może się
      przypadkiem zapędzicie dzisiaj na ten "wypalony" chyba upałem wątek, gdzie mało
      kto już zagląda wink))
      Buzka!
      • rosie.rosie Re: Życzenia dla... 26.07.06, 15:14
        Moniko, dziekuje za zyczenia.
        Aniu wszystkiego naj, naj, naj, duzo radosci i spelnienia, spokoju i
        zadowolenia.

        Ja sie tu zapedzam czasem, ale nie zawsze cos napisze.
        Upal straszliwy, nic sie nie chce robic, nawet wyjsc z dzieckiem na spacer w
        taki zar. Wychodzimy poznym popoludniem, kiedy jest juz czym oddychac smile

        W sobote bylismy w Kazimierzu Dolnym, Kamilka przeprawiala sie promem na Wisle
        juz po raz drugi, bo w zeszlym roku u ujcia Wisly, teraz nieco nizej. Byla
        bardzo zadowolona i skupiona glownie na poruszajacych sie grubych linach smile
        A pamietaka jaka sobie wybrala z Kazimierza to.. dmuchany gumowy samolot wink
        Nasowa mi to pomysl na ciekawy watek, ale to juz nie dzis, wybaczcie.

        Pozdr
        • aninia1 Re: Życzenia dla... 26.07.06, 22:09
          Koleżanki - bardzo dziekuję za pamieć i życzenia imieninowe!!Wstyd sie przyznać
          ale przez te wszystkie obowiazki i pracę - sama zapomniałam o swoich
          imieninach! To się nigdy wcześniej nie zdarzyło;;crying((

          Rosie!! Zdrówka ,pomyślności i miłoscismile)))
          • werata Re: Życzenia dla... 01.08.06, 07:28
            Aniu, ja tez zapomnialam, juz to naprawiam: slodyczy wycisnietej z zycia Ci
            zyczesmile

            Rosie, obiecalas ciekawy watek, wciaz zagladam i czekam???

            Moniko,jak tam kjsiazka, rodzi sie w bolach, czy raczej-jako grugie dziecko-juz
            latwiej?

            Ela juz do nas nie zaglada, Jola tez nie...topniejemy... buuuu sad(((






        • rosie.rosie wciagnelo mnie.. i juz! 05.08.06, 01:51
          Kobietki, reaktywowac mnie trzeba, albo reanimowac..
          Wciagnelam sie ostatnio w internet, wszelkie strony z decoupage, galerie,
          wszelkie artystyczne i to nie na zarty. Od czasu gdy udalo mi sie cos sprzedac
          z moich wlasnorecznie wydlubanych prac robie tez znow cos sama a w internecie
          podgladam najlepszych. I gdzie mi do nich sad Ponoc im wiecej sie robi tym
          lepiej wychodzi, nabiera sie wprawy, wyrabia wlasny styl itp.
          Cale szczescie sa wakacje i czas jakos inaczej plynie, mniej zajec itp. chociaz
          i tak galopuje mi jak oszalay, niestety..
          Ciekawe co tam u Eli slychac w tym temacie, ale ona chyba zajela sie traz
          bardziej urzadzaniem nowego mieszkania..
          Moniko, udalo Wam sie spotkac?

          Nowy watek o ktory pytasz Weratko poniekat zwiazany jest z tym co wyzej.
          Otoz w trakcie pobytu w Kazimierzu Kamilka wybrala sobie duzy, dmuchany,
          plastikowy, czerwony samolot. Usmiechnelam sie do siebie i pomyslalam 'jaka
          piekna pamiatka z Kazimierza' wink Bylo tam mnowstwo pieknych przedmiotow np.
          recznie robione lalki, ktore wolalabym jej kupic na pamiatke, ale coz moje
          dziecko juz wybralo.. Wiem, wiem, jest mala, za mala na swiadomy wybor,
          wyrobiony gust, to wszystko przed nami. W sumie to chyba sama juz sobie
          odpowiedzialam na moje watpliwosci.
          A czy Wy staracie sie jakos ksztaltowac swoje dzieciaki pod tym wzgledem?
          Napiszcie cos o tym prosze.

          O lekarzach itp. obiecuje napisac kolejnym razem smile

          Sciskam Was mocno, choc w okrojonym skladzie.
    • tupelo reaktywacja!!! 01.08.06, 08:19
      Kochane,
      witam w sierpniu i chociaż jestem zapracowana jak wół, piszę, bo posucha
      straszna. Widocznie tak musi być, mam tylko nadzieję, że Ela i Jola, a i Lidka
      do nas dołączą jeszcze, jak tylko trochę odpoczną na urlopach.
      Z serii "moje dziecko powiedziało" oto są dwa przykłady neologizmów Zofikowych:
      bloziula, czyli połączenie bluzy z koszulą, i chrumka, czyli świnka (no bo robi
      chrum chrum) wink
      Zosia ma katar od ponad tygodnia, na szczęście nie zeszło jej to infekcją na
      gardło ani na uszy, ale cały czas leci z noska, spływa do gardła i musi kaszleć
      biedaczka, dziadkowie się już łapią za głowy...
      W sumie to nic ciekawego poza tym, zmian niewiele, Zosia jest teraz dłużej z
      babcia i opiekunką, a ja siedzę i piszę bynajmniej nie doktorat, ale coś w
      stylu "poczet poetów i pisarzy polskich", czyli biogramy i charakterystyka
      twórczości stu polskich autorów, od Galla Anonima (który mimo wszystko nie był
      Polakiem) po Masłowską. Roboty jest sporo. Druga rzecz to polskie baśnie wink
      takie krótkie wersje polskich baśni piszę... to już mniej roboty, zabawy
      więcej, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
      No to ja muszę teraz do roboty. Dzisiaj mam na tapecie Awangardę Krakowską,
      więc sprawa jest poważna. Trzymajcie się!!!
      Rosie, jak tam wizyty u lekarzy? Mieliście iść... Aniu, jak się chowa Patryczek
      i co u Poli? WEratko, napisz, co nowego u Tomaszka!
      Buzia!
      • werata Re: reaktywacja!!! 04.08.06, 06:58
        Oj, reaktywacja potrzebna, masz racje Moniko!

        Czytalam Twego maila z niezrozumieniem, po coz Ci te wszystkie polonistyczne
        prace? Hobby?
        wink))
        Pewnie masz jakies bardzo powazne powody, zeby to robic, napisz wiecej,co
        robisz, gdy Zosia u Dziadkow.

        Tomcio od wczoraj zakatarzony, ale coz, w koncu zima u nas. W dodatku leje
        caly dzien.

        I gotowac mi sie nie chce, wlasniwie to tylko kocyk i ksiazeczka mi sie
        maaaarza w ten szary dzien. A w Polce upaly...

        Piszcie!
        papa
        • tupelo Re: reaktywacja!!! 04.08.06, 09:19
          Weratko, upały się skończyły! Od wczoraj we Wrocku leje jak z cebra! I jakies
          18 stopni najwyżej.
          A te polonistyczne prace... taka ksiazke zaproponowala mi kolezanka, ktora ma
          wydawnictwo. Zgodzilam sie, bo to i prestiz, i zawsze troche pieniazkow. A
          swoja droga to ja przeciez po polonistyce jestem, tylko specjalizacje mialam
          tak naprawde dziennikarska. smile Trzymajcie kciuki, zebym wytrwala i to jak
          najszybciej skonczyla!
          Zdrowka dla Tomcia zycze! Zosia miala katar w te najgorsze upaly. Basen pelen
          wody czekal na jej wyzdrowienie i sie nie doczekal. Wczoraj go sciagnelismy z
          ogrodka sad
          Buzka!

          Piszcie, piszcie, piszcie...
    • tupelo Bu 07.08.06, 21:18
      Nie chcecie pisać, to nie. Zresztą, pewnie niektóre na urlopach. Jesli w
      Polsce, to nie zazdroszczę... brrr...
      No szkoda, szkoda, że ten wątek taki blady teraz. Mam nadzieję, że nie wróży to
      jego końca, co???
      • rosie.rosie Re: Bu 07.08.06, 23:35
        Moniko, rzeczywiscie BU..

        My wlasnie jutro wyjezdzamy na kilka dni do meza rodzinki w podkarpackie.
        A jaka jest prognoza na najblizsze dni? smile
        U nas calkiem calkiem, dzis bylo cieplo i slonecznie dopiero po 20-tej troche
        padalo, ale ogolnie to nie nazekam, bo nie lubie upalow, a temp. do 25st bardzo
        mi odpowiada. Deszcze sa raczej przelotne.

        Ja sie z tego watku nie wypisuje, a Ty?
        • tupelo Re: Bu 08.08.06, 09:48
          Rosie kochana, ja też się nie wypisuję z tego wątku! Zaglądam tu codziennie i
          smutno mi, że takie pustki ostatnio...
          We Wrocławiu od tygodnia pada deszcz, prawie non stop! Ja też nie lubię upałów
          i temperatura 22-25 st. bardzo mi odpowiada, ale mamy tu raczej 18 st. i
          momentami leje jak z cebra. Czyzby koniec lata?
          Ale na najblizsze dni chyba prognozy nie sa najgorsze, ma sie poprawic smile
          Rosie, zycze Ci udanego wypoczynku!
          Buziaki przesylam
          Monika
          P.S. A gdybyscie mialy czas i ochote, zaglądnijcie sobie tu:
          bd.lilypie.com/aQrYp2.png
          • rosie.rosie Gratulacje! 08.08.06, 10:26
            Moniko, super!!
            Bardzo sie ciesze razem z Wami zapewne.
            Co na to Zosia?

            Do 'zobaczenia' za kilka dni.
            • werata Re: Gratulacje! 08.08.06, 12:46
              GRAAAATULACJE!!!Moniko, podziwiam,ze udalo Ci sie tak dlugo nas trzymac w
              nieswiadomosci. Jak wszyscy zareagowali????Na kiedy masz termin???
              Acha, wiesz, ze jestesmy po tych samych studiachwink

              Tomek wychodzi z przeziebienia, jeszcze ma kaszel, ale chyba idzie na lepsze...

              Padam ze zmeczenia, pa


              • tupelo Dzięki! 08.08.06, 21:06
                smile)) Dzięki dziewczyny! Czy ja wiem, czy długo zwlekałam z napisaniem... My w
                końcu wiemy od 3 tygodni zaledwie, a nasi rodzice od tygodnia. Nawet nie
                powiedzieliśmy rodzeństwu wink
                Bo my tak ostrożnie na razie. Pierwsze dwie ciąże poroniłam w bardzo wczesnej
                fazie, więc taki mały lęk, że może być coś nie tak i taki hamulec dla pełni
                szczęścia jest.
                Ale cieszymy się, tego chcieliśmy, chociaż ja miałam duuuuużo obaw. Teraz musze
                do porodu (termin kolo 20-25 marca 2007) napisac doktorat, nie ma mocnych.
                A Zosia? Trudno jej sobie wyobrazić, że u mamy w brzuchu może być dzidzia.
                Mówi, że "się schowała" i że "przyjdzie". Głaszcze mnie po brzuchu i pamięta,
                że tam jest dzidziuś. Na razie zapowiada się raczej na opiekuńczość z jej
                strony niż na zazdrość. Mam nadzieję, że tak zostanie wink))
                Buziaczki
                M.
                • werata Re: Dzięki! 10.08.06, 08:03
                  Moniko, wierze,ze wszystko bedzie ok! Tak mysl!

                  Rosie, gdzies to Twoje pytanie o ksztaltowanie gustu odsunelo sie w czasie, ale
                  napisze Ci, co kiedys uslyszalam od pewnej starszej Pani (mojego autorytetu-
                  choc slowo nieco anachroniczne - Prof. Marii Adamczyk wspolautroki podrecznika
                  do polskiego w liceum,moze pamietacie?).
                  Jakies dziecko z Jej rodziny zostalo zabrane na bazarek odpustowy i zachwycone
                  chcialo coraz to bardziej tandetne zabawki. Rodzice czerwienili sie ze wstydu
                  majac nadzieje, ze kilkulatek poprosi o zabawke (lub najlepiej plotno olejne) z
                  galerii. Wniosek taki, ze kazdy z nas przechodzi etap "odpustowy".Nie ma w tym
                  nic zlego, a smak wyrabiac trzeba i mozna kupujac ladnie ilustrowane
                  ksiazeczki, sluchajac dobrej muzyki itp.
                  ***
                  W australijskich mediach trwa ostatnio dyskusja po ukazaniu sie ksiazki (sorki
                  za slowo)"kure.ska twarz ksiezniczki". Ksiazki nie czytalam, ale podobno
                  traktuje o tym,jak trudno wychowac dziewczyne w dzisiejszych czasach. Rozni
                  tutejsi "specjalisci" prowadza dysputy, czy lepiej miec syna, czy corke...
                  dziwny jest ten swiatwink

                  Wiosna u nas idzie - przynajmniej w sklepach. A ja zaczynam tesknic...za praca.
                  papa




                  • rosie.rosie nienocnikowanie :( 16.08.06, 23:30
                    Wrocilismy juz z podrozy wink
                    Melduje swoja obecnosc!

                    Tak Weratko, pamietam okres odpustowy i w moim zyciu, chociaz ostatnio czytalam
                    o 6 latce zakochanej w muzyce powaznej i takie tam. Sa takie dzieci, co nie
                    znaczy, ze moje takie tez ma byc, jasne ze nie, no chyba zeby jednak bylo smile

                    Moniko, napisz jak sie masz. Slodko z ta Zosia macie.
                    Wszystkiego dobrego z okazji drewnianej rocznicy slubu! My w tym roku rowniez
                    ja obchodzimy. Kilka dni temu wlasnie sie dowiedzialam, ze tak sie ponoc
                    nazywa smile

                    I do tematu.
                    Kamilka nie nocnikuje!
                    Na wyjezdzie zaskoczyla mnie dwa razy, gdy usypiajac juz wieczorem
                    zawolala 'si' podnioslam ja z lozka, zdjelysmy pieluszke i zrobila. W ciagu
                    dnia natomiast nie robi. Biegajac bez pieluchy sika gdzie stoi. O robieniu
                    qupki do nocnika mowy nie ma!
                    Jutro wybieram sie po ksiazeczke 'Nocnik nad nocnikami' a noz pomoze cosik.
                    A jak u Was? Macie jakies sposoby?
                    Acha, pierwszy raz gdy siedziala na nocniku musialam schowac pieluszke, bo
                    domagala sie zeby jej zalozyc, gdy natomiast zniknela jej z pola widzenia
                    zrobila co trzeba do nocnika.
                    Nie jestem zwoleniczka rozwiazan silowych, ale qrcze przeciez tak mozna czekac
                    i czekac.. a lato juz sie konczy..
                    Pomyslalam, ze moze jakimis sposobami uda sie, jak sadzicie?
                    smile
                    • tupelo Re: nienocnikowanie :( 17.08.06, 08:37
                      Aniu, Zosia też nie nocnikuje, nawet nie woła sad Czasem cche siedzieć na
                      nocniku i siedzy dosyc długo, już sie nie buntuje, ale... zrobiła tylko raz sad
                      Nie wiem, co z tym zrobić, coraz więcej rówieśników już sobie z tym dobrze
                      radzi. Ale ja nie mam jak uczyć, bo "mam ją" od rana do 8, a potem od 16 do
                      spania... a tu trzeba być konsekwentnym i caly dzien wytrzymac bez pieluchy. No
                      oczywiscie na spacer nie moglabym nie zalożyć...
                      Może książeczki to dobry pomysł? Ja słyszałam o jakimś "Kamyczku na nocniczku",
                      musze poszukać.
                      Byłyśmy u dentysty. Nie pokazała zębów, mimo że w domu dzielnie ćwiczyłyśmy.
                      Przestraszyła się gabinetu czy co?
                      Dziękuję, czuję się dobrze, o wiele lepiej niż w pierwszej ciąży, kiedy mnie
                      wszystko bolało, tak się chyba wiązadła rozciagały. Teraz to prawie nic. Tylko
                      leków na serce brać nie mogę, a mam zaburzenia rytmu, więc cierpię. No i trochę
                      mnie komputer martwi... Dzisiaj idę robić toksoplazmoze, wizyte u lekarza mam w
                      przyszlym tygodniu. Moze juz wtedy bedzeie cos wiecej widac na USG? Bo ostatnio
                      zarodek wyszedl jakis mały sad Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze...
                      Trzymajcie sie i piszcie!
                      Rosie, jak było na wakacjach?
                      Ani chyba nie ma... Nie mowiąc o Joli i Eli sad Wątek się zwija. Oj jaka
                      szkoda! Buuuuu!!!! Ja w każdym razie jestem!
                      M.
                      P.S. Rosie, dzieki za zyczenia z okazji rocznicy, ja nie bylam pewna, jaka ta
                      rocznica jest. A wiec drewniana. Hmmmm... wink)))
                      • werata Re: nienocnikowanie :( 17.08.06, 09:37
                        No to do zyczen rocznicowych sie dolaczam, zwlaszcza, ze mysmy wlasnie cynowa
                        swietowali wink))

                        U nas przygotowania do nocnikowania trwaja: ksiazeczka zamowiona lepci do nas
                        (ten Kamyczek, czy jak mu tam) , majtki treningowe zakupione i...czekamy na
                        ciepelko. Co do rowiesnikow chlopcow: zaden za znanych mi chlopcow w wieku
                        Tomka nie pojal jeszcze tej umiejetnosci, wiec presji spolecznej brak,na
                        szczescie, hihi. Mamy narzedzia, mamy czas i za chwile bedzie pogoda. O
                        wynikach bede donosic na biezaco.

                        Jejku,ja roztkliwiam sie na mysl o usg i ciazy...super! Ja tam nawet rodzic
                        bym mogla powtornie,ale kolek nie przezylabym po raz drugi,o nie! To byl
                        koszmar.

                        Chudnie watek, chyba powinnam wziac z niego przyklad,bo mi jakos przybylo tej
                        zimy pare kilo buuuuu
                        pa


                        • nelka1313 Tak nieśmiało.... 17.08.06, 15:39
                          przyjmiecie mnie znów do swego grona...bo mi aż głupio tyle czasu mnie tu nie
                          było!

                          I z tego co doczytałam to GRATULACJE Moniko!!!!!!

                          To jak mogę wrócic wink)) hmmm?

                          ps. no jak macie jakieś wątpilwości to może jakiś deser czy ciasto wniosę wink)

                          Ela
                          • rosie.rosie Re: Tak nieśmiało.... 17.08.06, 17:32
                            no to dawaj ciasto
                            wink))
                            • nelka1313 Re: Tak nieśmiało.... 17.08.06, 22:39
                              Dobra ale będzie kupne-nie mam piekarnika wink))))))
                              • werata Re: Tak nieśmiało.... 18.08.06, 00:21
                                Ela, kupne tez zjemy, tylko usiadz troche z nami i poopowiadaj,co sie z Wami
                                dzialo???
                                Jak Martula?
                                • tupelo Re: Tak nieśmiało.... 18.08.06, 08:33
                                  Ela! Ciacho ciachem, ale należy się nam dłuuuga opowieść o tym, co się u Was
                                  dzieje! Napiszesz?
                                  smile))
                        • rosie.rosie Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 01:16
                          Ksiazeczka na razie pomogla tyle, ze Kamilka wie gdzie chlopcy maja siusiaki smile
                          Dzis przed snem znow zawolala 'si' ale nie miala ochoty posiedziec na nocniku
                          czego efektem bylo 'si' do pieluszki.. W ciagu dnia dalej sika, gdzie stoi..

                          Wakacje byly.. krotkie. Kilka dnia zaledwie, ale to zawsze cos, zmniana
                          otoczenia przynajmniej. Mialy byc miedzy innymi w celach logopedycznych,
                          obserwowanie, sluchanie i nasladowanie zwierzatek. Ale wiecie co, te zwierzaki
                          jakies takie apatyczne, kaczki nie kwakaly, kury nie gdakaly itd. Dziecko
                          niewiele sie nauczylo wink

                          Ela, pisz pisz, czekamy.
                          • nelka1313 Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 14:03
                            OO widzę,że z tym laniem gdzie popadnie to mamy podobnie-najlepsze jest w tym
                            wszytskim to,że Marta zdaje sobię sprawę co robi bo woła: "o Ela chyba situ
                            leci" staje w rozkroku i leje w najlepsze-chyba ma z tego niezły ubaw '-))).
                            Co u nas...hmmm no i dużo i mało-aklimatyzujemy się po troszku-choć ostatnie
                            1,5 miesiąca spędziliśmy poza domem.Marta była nad morzem-suuuper było,takiej
                            pogody nie pamętam już chyba z 10 lat nad morzem.to 1,5 tygodnia
                            wykorzystalismy maxymalnie.Efektem tego jest brak snu w południe.Marta śpi
                            teraz co drugi dzień i czasem muszę ją polulać(ale ogólnie od paru miesięcy
                            zasypa zupełnie sama!!).
                            To tak po proszku bo wyjdzie gigantyczny elaborat....ale powotutku wszystko
                            napiszę...

                            A Moniko i mam do ciebie jeszcze dużą prosbę-możesz podać mi namiary na dobrego
                            pediatrę we Wrocławiu-moja pani doktor z Poznania nikogo tu niestety nie zna-
                            będzę bardzoooo wdzięczna.


                            pozdrawiam gorąco!
                            • tupelo Re: nienocnikowanie :( 19.08.06, 22:34
                              Hej Elu,
                              wiesz co, cały czas mam wyrzuty sumienia, że obiecałam się odezwać i miałyśmy
                              się spotkać i nic z tego nie wyszło... Ech, nadrobić to trzeba jakoś, ale to
                              już na priva będziemy załatwiać. No i z tym pediatrą... ja polecam babcię
                              Zofika wink Tylko ona przyjmuje w przychodni na ul. Żelaznej, to są okolice ul.
                              Grabiszyńskiej, generalnie południe miasta. Jeśli odległość nie ma dla Was
                              znaczenia, to polecam. Zresztą jutro zapytam ją, jak to jest z zapisami u nich
                              i czy ewentualnie mogłaby polecić kogoś bliżej Was. OK?
                              Ech, te nasze nienocnikowe dzieci...
                              Zosia śpi jeszcze w dzień, do dwóch godzin, inaczej zasypiałaby w samochodzie,
                              kiedy bym ją odbierała od mamy - to już wolę, jak się wyśpi u niej smile
                              Pozdrawiamy!!!
                              • nelka1313 Trochę prywaty i zaległości... 20.08.06, 22:45
                                Hihi Moniko ja się nie zamierzam na razie wyprowadzać z Wrocławia,więc na pewno
                                w końcu się spotkamy.Siedzę z małą w domu,więc mam niby dużo czasu ale jakoś mi
                                on ucieka,jest całe mnóstwo rzeczy które chciałabym zrobić a nie mam
                                kiedy.Ostatnio znalazłam fajne zajęcia dla maluchów i chyba zapiszę na nie
                                Martę.A jak tam sprawy przedszkolne? orientujecie się co i jak?
                                Za namiary na pediatrę dziękuję-jak najbardziej chciałabym zapisać się do babci
                                Zosi,ale nie wiem dokładnie czy to możliwe,jeszcze jakiś czas nie bedziemy się
                                tu meldować(Moniko może przyjmuje prywatnie?).
                                Jej muszę chyba znaleść chwilkę i nadrobic wszelkie zaległosci.....

                                pozdrawiamy!
                                • werata Re: Trochę prywaty i zaległości... 21.08.06, 12:44
                                  Elu, podeslij tez jakies zdjecia Wasze, dla uaktualnienia wink

                                  U nas wiosna powoli idzie, w kazdym razie w wodzie juz Tomaszek sie moczyl,
                                  choc nie kapal jeszcze.

                                  Ech,pojechalabym do Wroclawia...cieplo tam jeszcze macie,dziewczyny?

                                  Buziaczki!
                                  papa


                                  • nelka1313 Re: Trochę prywaty i zaległości... 21.08.06, 19:20
                                    Weratko przylatuj!!!!!!! jeszcze ciepło,ale tego waszego klimatu pozazdrościć!!!
                                    Zdjęcia prześlę i proszę od was też!!!!!!
    • tupelo Do Eli i... zdjęcia przyślijcie please! 23.08.06, 08:11
      Hej, Elu, zaglądnij do skrzynki, wysłałam Ci namiary na babcie Zofika.

      Dziewczyny, dawno nie widziałam Waszych dzieciaczków. Czy mogłybyście coś
      przysłać? Bo na zdjecia Zofikowe zapraszam jak zwykle na jej blog, chociaż
      dawno tam nowych nie dawałam. Fotki są tam do odnalezienia w galerii
      oczywiście wink
      Buziaczki
      Monika
    • tupelo przedszkole 23.08.06, 10:17
      Ela mnie zagaiła o przedszkola, a ja nic nie wiem sad Tzn. wiem, że są zapisy
      internetowe i że generalnie wcale nie jest łatwo dostać się tam, gdzie by się
      chciało. Pod uwagę bierze się np. zatrudnienie matki, no to ja wymiękam, bo nie
      zamierzam podejmować stałej pracy do jesieni przyszłego roku. Nie wiem, musze
      się w tym wszystkim poorientować. Wiadomo, że chcielibyśmy, żeby Zosia chodziła
      do przedszkola blisko nas, najlepiej pod naszym blokiem. Mają je ponoć
      prywatyzować. Hmmm... A może Wy coś wiecie???
      Help!
      M.
      • rosie.rosie Re: przedszkole 24.08.06, 22:39
        Nie wiem nic smile
        W kazdym razie czesto slysze o dzieciach, ktore sie nie dostaly u nas do
        przedszkola i albo do niego nie chodza albo rodzice musza wozic je dalej od
        domu, bo w naszej okolicy przedszkola sa zapchane. W dodatku ja tez nie pracuje
        i chcialabym aby tak zostalo do momentu pojscia Kamilki do przedszkola, hm
        tylko jak to zrobic? smile

        Polcam Wam lajna stronke, moze slyszalyscie juz o Akademii Zdrowego Rozwoju?
        • rosie.rosie i link.. 24.08.06, 22:42
          bo mi sie enter wciasnal

          niemowle.onet.pl/azr2006.html

          chetnie bym sie wybrala, ale sa w Warszawie w ten weekend a my z M wybieramy
          sie do Gdanska na koncert Gilmour'a, Kamilka po raz pierwszy na noc zostaje nie
          z mama ale z ciocia!!!
          • werata padam 29.08.06, 12:26
            Chyba jakies przesilenie zimowo-wiosenne mam, bo ok.21 padam z nog. Naczynia
            nie pozmywane, pranie czeka na powieszenie, a ja marze o kapieli tylko i
            lozeczku.
            Och, zyzn wink

            Rosie, balujcie, balujcie na koncercie, Kamilka bedzie ok u cioci. Moniko,
            dobry pomysl z tymi zdjeciami, tylko, prosze, wyslijcie tez Wasze, bo chce na
            biezaco miec w pamieci tez Was, piekne Mamy!!!
            (Moniko, czy Ty masz juz "brzuszek"?)

            Co do przedszkola, to jadnak w troche innej rzeczywistosci zyjemy, ale na
            pocieszenie powiem Wam,ze tu strrrrasznie trudno o miejsce w przedszkolach i w
            dodatku przedszkola sa drogie. B.wiele rodzin na to po prostu nie stac.

            Trzymajcie sie dzieczyny,piszcie!!!!
            pa
            • tupelo Re: padam 30.08.06, 08:51
              Hihihi, ja też padam, ale chyba z innego powodu, co?
              Książka oddana, a ja nie mogę się pozbierać. Za 2 tygodnie mam egzamin z
              psychologii do doktoratu, a w głowie pustka... i nic się nie chce.
              Nadal proszę o zdjęcia, bo nic do mnie nie doszło sad Ja chętnie Wam wyślę
              jakieś swoje, ale najpierw muszę iść do fryzjera, bo się przez tę książke
              zapuściłam okrutnie.
              Brzuszek? No spodni żadnych nie mogę dopiąć, czasem mi się wydaje, że mnie
              wysadziło już, a innego dnia, że wcale jeszcze nie. Generalnie nikt by nie
              zgadł sam z siebie, żem w odmiennym stanie jest. Dwa dni temu szok: plamienie!
              Przestraszyłam się bardzo. Na szczęście wszystko OK... Tylko musze się
              oszczędzać. O ile to możliwe przy Zosi.
              Weratko, jestem pod wrażeniem pracy naukowej Twojego małżonka! Postaram się
              wypełnić tę ankietę, na razie nie było czasu smile A mogę rozesłać do znajomych?
              Może ktoś jeszcze się poświęci dla nauki...
              Rosie, napisz, jak było na koncercie!
              Co do przedszkola, to dalej nic nie wiem, wczoraj próbowałam szukać czegoś w
              necie, ale niewiele sie dowiedziałam. Hmmm...
              Od piątku nowa niania... Tamta była fatalna, duzo by opowiadać. Dzisiaj mam
              zamiar coś o niej skrobnąc na blogu Zosi. No generalnie załatwiała z Zosią
              swoje sprawy i ignorowała nasze prośby. A na koniec jeszcze moja mama
              wysłuchała, że to źle, że Zosia jest wychowywana bezstresowo, że ją tym psujemy
              i dlatego nie chce nas słuchać. A ją to niby słuchała. Kurcze, moje dziecko
              grzeczne jest. Słucha, tylko czasem sie uprze i już. Ależ mnie to babsko
              wkurzyło...

              Trzymajcie się i piszcie, przecież już po wakacjach wink
              Monika
              • rosie.rosie Re: padam 30.08.06, 23:31
                Witajcie, jestem smile

                Koncert byl udany, mimo kiepskiej organizacji przedsiewziecia ogolnie podobalo
                mi sie. Co prawda fanka zazarta Gilmour'a nie jestem, ale chociaz moj M
                swietnie sie bawil, bo Pink Floyd to jego mlodosc, chociaz taki stary jeszcze
                nie jest smile
                Wyjazd weekendowy w kazdym razie sie udal i mimo nienajlepszej prognozy pogody,
                nie padalo w trakcie koncertu, a w niedziele udalo nam sie pobyczyc na
                slonecznej plazy.
                Kamilka zniosla to super! Ciocia byla u niej a na drugi dzien zabrala ja do
                dziadkow skad odebralismy nasze zloto smile
                Polecam Wam taka wyprawe. Odpezylam sie i zapomnialam na chwile o qupach i
                obowiazkowych spacerach do piaskownicy smile

                Kobietki, ja zdjec nie wysylam bo ostatnie mam z czerwca. W trakcie wakacji
                troche tez robilismy, ale jeszcze do mnie nie dotarly smile Jak bede cosik miala
                to na pewno od razu wysle.

                U nas tez bedzie nowa niania, nowa i pierwsza w zyciu Kamilki!
                • werata nianie 02.09.06, 00:19
                  Dziewczyny, dla otuchy powiem Wam, ze sa Wspaniale Nianie na swiecie. Mielismy
                  szczescie jedna zatrudniac!
                  Ona uznala Tomaszka za swojego pierwszego Wnuka wink)) i do dzis, mimo ogromnej
                  odleglosci, wysyla Mu zyczenia, pozdrowienia z Wakacji! Dzwoni do mojej mamy z
                  pytaniami,jak u nas...Cud nie kobieta! Takiej niani Wam zycze z calego serca.
                  Rosie,czy niania dla Kamilki oznacza, ze idziesz do pracy???

                  U nas cieplej z kazdym dniem, wiec zaczynam ostro z nocnikiem. Jedna mama
                  doradzila mi szybki trening: tydzien siedziec w domu z maluchem bez
                  wychodzenia, zdjac peiluche i (podobno) sprawa zalatwiona. Hehe,wista wio,
                  latwo powiedziec. Ksiazka "Kamyczek" na nocniczku dotarla wczoraj, Tomek nawet
                  sie zainteresowal,to juz cos wink

                  Zdjecia obiecuje wyslac wkrotce, nawet sprobuje od razu,jesli Tomcio jeszcze
                  bedzie dalej budowal "tutu" (znaczy:pociagsmile.

                  Moniko,dzielna jestes ze swoja praca, ale dbaj o Was, praca zawsze moze
                  poczekac. (co do Twojego pytania: Oczywiscie ankiete mozna rozsylac,dzieki z
                  gory.
                  )

                  xxx

                  • werata relacja z pola...sikania ;-) 03.09.06, 12:19
                    Dziewczyny!
                    Dzieki za maile! Ale piszcie tez na forum,prosze, bo chyba bede sama do siebie
                    tu pisac, hehe.

                    Na razie 2 poranki i wieczory bez pieluchy (w ciagu dnie sie nie da) i dywan
                    zasikany, ze ho ho! Jedna kupka tez wyladowala na dywanie. Hmmm,jak tak dalej
                    pojdzie, to chyba ...kupie wiecej pampersowwink))
                    papaaaa
                  • rosie.rosie Re: nianie 03.09.06, 23:58
                    Na razie nie wracam do pracy pelnoetetowej, chociaz byl taki pomysl.
                    Planuje lekcje prywatne w wiekszej ilosci niz w zeszlym roku szkolnym.
                    Zatrudnienie niani bedzie wiec koniecznie, bo opcja z dziadkami nie za bardzo
                    by sie w tej sytuacji sprawdzila.

                    Weratko, dziki za zdjecia z uroczym Tomaszkiem. Jak juz pislam, wysle do Was
                    kochane nasze zdjecia jak tylko bede miala cos aktualnego.

                    Dobrej nocki.

                    ps My na razie odpuszczamy z nocnikiem. Kamilka chyba poczula sie za bardzo
                    osaczona. Nerwowo zaczela reagowac. Ksiazeczka schowana, pieluszki na pupie,
                    ale nocniki stoja gdyby jednak zapragnela sprobowac. Za jakis czas moze zamiast
                    pampersow zaloze tetre. Trzymam kciuki za Tomka smile
                    • tupelo Re: nianie i nocniki 04.09.06, 16:11
                      Heh, Zosia ma nową nianię, ciekawe, jak będzie. Jutro będę je obserwować wink No
                      i z nocnikiem ewidentnie trzeba zadziałać, myślę Weratko, że z tym tygodniem
                      spędzonym w domu to prawda, u nas niestety ciężko wykonać, ale może chociaż
                      najbliższy weekend na to poświęcimy. U nas książeczka 'Nocnik nad nocnikami'
                      (kamyczka nie znalazłam) jest hitem, Zosia zna ją na pamięć! No ale efektów jak
                      na razie żadnych nie widać. jak nie ma pieluchy, to trzyma, ile może, a jak ją
                      wysadzamy, to nie zrobi nic. Jak ma już pieluchę, to od razu ją zasika. Może
                      tetra to jakieś rozwiązanie też? Ale powiem szczerze, że to pranie mnie przeraża.
                      Ech, wczoraj Zosia przytuliła mnie i powiedziała: "bardzo Cię kocham". O matko,
                      jak ja się wzruszyłam! Moja mała Królewna...
                      Buziaki!
                      • aninia1 Re: Czesc ponownie!! 04.09.06, 22:35
                        Czesc!!

                        Nie było mnie parę dni i ..proszę!!!Co za wiadomości!!
                        Monika - SuPER !! Nareszcie cos sie,ruszyło w tym "dzieciowym" temaciesmile)Daj
                        znac jak sie czujesz wink))?Na pewno wszystko będzie dobrze!!Niania to bardzo
                        wazna osoba dla dziecka,daj znac jak sie spisała na pierwszym spotkaniu?
                        Polubily sie?
                        JaK się macie po wakacjach?
                        Werata- dzieki za zdjęcia Tomaszka!! Zachochac się można -taki jest rozkoszny!!

                        Przejrzałam co się działo na forum i piszecie o nocniczkach: Pola też po
                        zdjeciu pieluchy lubiła sobie stanac w rozkroku....Bez znaczenia czy była w tym
                        momencie w domu czy na podworku czy też na plaży..Teraz w domu takie akcje jej
                        sie nie zdarzają,na szczescie,bo byłam juz bliska załamania..Na szczescie nie
                        mam wykładzin ani wielu dywanów w domu..Pola woła ,ze chce na nocniczek
                        (dziwne,ale czasami "siku"wylatuje z nocniczka na podłogę..)a pieluche zakładam
                        tylko na noc - bardzo czesto nad ranem jest jeszcze sucha.
                        O Patryku w sumie nie wiem co pisać - on tylko je,bawi sie i spi..Od jakiegos
                        czasu tez pełza po podłodza a może lepiej powiem,ślizga sie po deskach do
                        tyłusmile Podnosi sie na rączkach i na kolankach i w takiej pozycji sie
                        buja..Razem sie kąpią w wannie i to samo jedzą.Nawet nakłądam im ten sam
                        rozmiar pieluchysmile)Najważniejsze to dobra organizacjasmile


                        Buziaki dla słodkich koleżanek Poli i Tomaszka!!
                        Ps,wybaczcie,jeśli cos przeoczyłam..
                        • rosie.rosie Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 00:49
                          Czesc Aniu,
                          podziwiam Twoja organizacje, pozytywnie mnie nastraja w mysleniu o drugim
                          dziecku.
                          Wpadaj tu czesciej.
                          • werata Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 10:46
                            Hehe, bo z drugim dzieckiem pewnie latwiej, co Aniu?
                            Usmialam sie, ze zakladasz dzieciakom te same rozmiary pieluch i dajesz to samo
                            jesc! Bomba!!!

                            Jak mysle o sobie i Tomku z pierwszych miesiecy, to kazda "nowosc" niosla za
                            soba tysiac pytan? Czy dac juz jabluszko? Tarte? Tarte na tarce metalowej, czy
                            szklanej? Moze lepiej kompocik z jabluszka? Domowy,czy kupny? Kiedy dac? Rano?
                            Wieczorem? Moze jednak zapytam pediatre.

                            Teraz bym takich pytan nie miala smile

                            Tato Tomaszka zarzadzil wczoraj, ze za wczesnie na trening toaletowy. Koniec
                            obsikiwania dywanow! A ja tam nie jestem pewna...przeciez juz zaczelismy.

                            Mam pytanko, rozterkowe troche.
                            Wiem, ze pisalyscie juz o tym, ze staracie sie nie rozwiazywac dzieciecych
                            konfliktow, dajecie dziewczynom sznse na rozwiazanie po "swojemu". Ale gdzie sa
                            granice?, kiedy dokladnie ingerujecie? Opiszcie mi prosze, bo jestem rozdarta,
                            nie chce byc nadopiekuncza, ale nie chce tez, zeby inne dzieci zabieraly
                            Tomkowi zabawki bezkarnie.Z gory dzieki!

                            Wiecie, ze zmarl "crocodile hunter" Steve Irwin, tak mi strasznie zal Jego
                            malych dzieci. Australia w zalobie.
                            papa


                            • nelka1313 Re: Czesc ponownie!! 05.09.06, 22:02
                              To ja się też odezwę wink)) tak naprawdę to właśnie wróciłam do życia po moich
                              przygodach stomatologicznych..... sad(((((((( oj ciężko było,bardzo,nawet
                              musieliśmy ściągać babcię do pomocy tak mnie uziemiło (szczerze mówiac to tak
                              się nacierpiałam,że zamiast tego mogłabym ponownie urodzić babaska-ba nawet
                              dwa wink))
                              Aniu jej jak ciebie czytam to aż czuję ten optymizm i radość z maluchów-super
                              podejście -takie bezstresowe big_grin!!!
                              U nas do nocniczka tylko kupka siii w pieluchę,po zasikaniu całego domu dałam
                              spokój.
                              Moniko ja pamietam jak całkiem niedawno powiedziałam Marcie: mama bardzo mocno
                              cię kocha...jeszcze w tym samym dniu przyleciała do mnie i wykrzyczała:"ja
                              ciebie tocham mamusiuuu" jej aż mała łezka się zakręciła.

                              Noo i najważniejsze wink Moniko Zosia ma super babcię! Pewno dowiesz sie,że nas
                              odwiedziła (hihi swoja drogą nie myslałam,że twoja teściowa szybciej mnie
                              odwiedzi niz ty wink))))) Dzięki jeszcze raz za namiar!!!!

                              pozdrawiam wszystkich i biegnę ogladać zdjęcia bo wieki poczty nie
                              sprawdzałam wink)))
                            • rosie.rosie mleko 05.09.06, 22:11
                              Weratko, ja reaguje jak juz sobie piach do oczu sypia wink
                              A tak powaznie, to przewaznie Kamilka zabiera zabawki innym dzieciom..
                              Jak cos wezmie to ja staram sie dac cos poszkodowanemu na wymiane, tlumacze
                              Kamilce, ze nie powinna, ale ona lubi sie uprzec.
                              Z rak nie wyrywa, ale oczywiscie uwielbia rowerki, pilki i lopatki innych a nie
                              swoje smile
                              Czesciej jest ofiara przepychanek, wtedy reaguje jak radzilyscie, mowie takiemu
                              delikwentowi - 'nie popychaj' i juz.

                              Mleko.
                              Czy dajecie krowie? Ostatnio czytalam zeby na modyfikowanym jechac nawet do 3-
                              go roku zycia, ale czy to nie przesada?
                              Kamilka uwielbia podjadac moje musli. Zaczelam wiec jej robic oddzielnie. Daje
                              to mleko jakie sama pije i te same platki. Zastanawiam sie czy sa jakies
                              plateczki dla dzieci. Nie interesuja mnie na razie czekoladowe kulkismile
                              • werata Re: mleko i o tym,jak zaba nie kuma 06.09.06, 08:04
                                Rosie, my od 18 m.z. "jedziemy" na krowim. Rozumiem wszystkimi moimi szarymi
                                komorkami sens modyfikacji mleka, pozbawiania laktozy, tluszczy itp.,ale dla
                                dzieci zdrowych, bez alergii, naturalne jest najlepsze. Kupuje mleko
                                najtlustsze,niehomogenizowane, tzw.ekologiczne. W Australii lekarze mowia:
                                mleko krowie od 1 roku zycia, a producenci mleka modyf. mowia, ze do 3 roku
                                modyfikowane wink))

                                Elu, ja tez mam zasikane dywany, dzis nawet JA zostalam osikana w trakcie
                                czytania ksiazeczki. I masz Co los...a jednak zaba nie kuma tego nocnika.

                                Ide czytac dziecku,papa
                                • tupelo Re: nocnik, mleko, niania i ciąża 07.09.06, 08:44
                                  Hihihi, moja żaba też nocnika nie kuma wink Siedzi, siedzi, siedzi, nie puści
                                  zwieraczy. W teorii jest najlepsza. A jak przyjdzie co do czego... wczoraj
                                  zesikała mi się na kolana... Ups...
                                  Ja daję tłuste mleko, tzw. świeże, nawet go nie przegotowuję, od jakichś 3
                                  miesięcy. Napiszę Wam, że zadecydowały głównie względy finansowe. Zosia nie ma
                                  alergii, lubi mleko, więc jest OK.
                                  Elu, cieszę się, że babcia Zofika przypadła Wam do gustu! Ona też się o Was
                                  ciepło wypowiadała i była b. zadowolona z wizyty u Martusi!
                                  Aniu, nareszcie się odezwałaś! Kurcze, patryk to będzie śmigał, skoro jako
                                  półroczne niemowlę już sobie pełza... A karmisz piersią cały czas?
                                  Nowa niania OK. Dwa dni byłam z nimi u mojej mamy. Właściwie to się uczyłam
                                  obok w pokoju, ale wszystko słyszałam wink Może trochę za długo tv chodził...
                                  Ale generalnie Zosia w ogóle przy niej nie płakała, nie marudziła. Myślę, że na
                                  korzyść zadziałało też to, że wczesniej niania przychodziła 3 dni do Zosi ze
                                  swoją 6-letnią córeczką, którą Zosia bardzo polubiła.
                                  Co do konfliktów między dziećmi, to nie mogę za dużo powiedzieć, bo rzadko
                                  chodzę z Zosią na plac zabaw. Jak jesteśmy w towarzystwie innych dzieci, to
                                  zwykle przy zabieraniu zabawe proponuję temu drugiemu dziecku albo Zosi coś
                                  innego w zamian. Najczęściej działa wink
                                  Dziewczyny, w pierwszej ciąży prawie w ogóle nie miałam mdłości, teraz mnie
                                  męczą niemal non stop. Na nic nie mam ochoty, jedzenie nie sprawia mi
                                  najmniejszej przyjemności, chyba już schudłam z tego wszystkiego. Buuuuuuu!
                                  Kiedy te mdłości się skończą? To już 12 tydzień! A na nasze byłe ciążowe forum
                                  w ogóle nie zaglądam. Jakaś dziwna atmosfera tam jest, głupoty piszą, plują na
                                  siebie... nieprzyjemne bardzo. Do gazet ciążowych prawie w ogóle nie zaglądam,
                                  poradniki się pokrywają kurzem, jestem już doświadczona i niczego nie
                                  potrzebuję wink No jakiś taki większy komfort jest.
                                  A za tydzień egzamin z psychologii... Trzymajcie za mnie kciuki!
                                  Buziaki!!!
                                  Monika
                                  • rosie.rosie sama 11.09.06, 15:25
                                    Moniko, trzymam kciuki!

                                    Kamilka chce wszystko robic sama, podaje do stolu, potem odnosi talerzyk do
                                    kuchni do zmywania, ubierac chce sie sama, wszystko sama..
                                    Taka dzielna smile
                                    • werata Re: sama 13.09.06, 12:35
                                      Moniko,juz po??? Gratulacje smilena pewno poszlo dobrze.

                                      Wiosna idzie, wreszcie dzis po wieeeeelu dniach deszczowych (iscie wzietych z
                                      polskiego listopada) przyszedl cieply,sloneczny dzien smile
                                      Tomek wyraznie poczul te wiosne i tak szalal, ze nawet zapomnial o swojej
                                      drzemce.

                                      I Tomasz tak,jak Kamilka oczywiscie wszystko chce SAM. Dzis probowal zjesc
                                      szaszlyka nozem i widelcem. Mozecie sobie tylko wyobrazic ile zjadl. Ja nie
                                      wiem,skad On ma te energie?

                                      Marze o pojsciu do pracy, chce i boje sie, nie wiem,jak Tomek by to zniosl, jak
                                      ja bym to przezyla, poczucie winy, nie wiem...jak Wy sobie radzicie? Moniko,
                                      chyba Ty tu najbardziej zaangazowana zawodowo jestes,napisz...
                                      Trzymajcie sie!
                                      • rosie.rosie eksplozja energii 13.09.06, 23:13
                                        Ewa, im dluzej jestem w domu z Kamilka tym bardziej utwierdzam sie w
                                        przekonaniu, ze praca na etat 'od do' to nie dla mnie. Dobrze mi w domu,
                                        chociaz przychodza oczywiscie momenty zmeczenia i znurzenia. Nie mam wiec
                                        wyrzutow, typu ze zostawie dziecko itp.
                                        Mysle powaznie o jakims swoim wlasnym bizesie ale w domu. Trzeba przeciez z
                                        czegos zyc.

                                        Czytajac Twojego posta natknelam sie na to slowo: ENERGIA.
                                        Wlasnie. Kamilka jest raczej spokojnym, grzecznym dzieckiem. Tak jest odbierana
                                        na zewnatrz przez innych. Tymczasem w domu ostatnio wstepuje w nia jakas
                                        glupawka smile ktora roznosi ja od srodka i eksploduje. Sa takie dni, kiedy
                                        wieczorem jestem wyzuta z wszelkich sil. Moje spokojne dziecko chce skakac,
                                        wysoko, spadac z czego sie da, biegac w kolko, krecic sie wokol wlasnej osi,
                                        wspinac sie po mnie, skakac mi po plecach, chce byc worzona na nich, robi
                                        fikolki, chce zeby ja podnosic do gory nogami, robic w ten sposob samolot i
                                        zrzucac w tej pozycji na lozko..
                                        A wszystko odbywa sie w 5 minut, nastepne minuty to kolejne wyzwania dla mnie smile
                                        Myslalam, ze tylko chlopcy sa tacy ruchliwi, oczywiscie wszystko zalezy od
                                        temperamentu dziecka, hm, myslalam ze Kamilka jednak taka nie jest.
                                        Nie to zebym sie uzalala, bo jest przy tym slodka, ale jestem zaskoczona, czy
                                        to przejsciowe? Jak sadzicie?
                                        • werata Re: eksplozja energii 14.09.06, 10:09
                                          Hehe, taka energia towarzyszy Tomkowi...niemal od urodzenia wink))
                                          Polacam sposob na "wybieganie gadziny". Tomek nazywa te zabawe "go kolki" (co
                                          oznacza: biegac w kolko). Potrzebna do tego:
                                          1)dobra muzyka (polecamM.Bogdanowicz"W co sie bawic" tam sa 3 plyty cd z fajna
                                          muzyczka),
                                          2) fotel, dookola ktorego sie biega,
                                          3) dobra okndycja...mamy smile
                                          My do tego jeszcze mamy grzechotki w lapkach i tak biegamy..niezly cyrk,co???



                                          Paaaaa
                                          • tupelo Re: eksplozja energii 14.09.06, 22:20
                                            Hej, hej, już po egzaminie, poszło super, było łatwo, trochę stresu miałam, bo
                                            dawno nie zdawałam egzaminu! dzięki za słowa otuchy!
                                            Zosia też chce wiele rzeczy sama, ale... np. sama raczej nie próbuje się
                                            ubierać, nie za bardzo jej to wychodzi, więc może dlatego nie chce. Ale jeść,
                                            owszem... W sumie taka umiarkowana z niej samosia wink
                                            Energia... Taaaa... Zosia, tak jak Kamilka, jest spokojna, to raczej typ
                                            obserwatora. Na placu zabaw najpierw długo patrzy, co robią inne dzieci, zanim
                                            sama dołączy do zabawy. Momenty przypływu energii są dosyć częste, ale
                                            najczęściej wtedy, kiedy znajduje się w gronie osób dobrze znanych, czyli
                                            rodziny wink Czasem niezła z niej "wariatuńcia" i tylko się zastanawiamy, skąd
                                            ma tyle energii. Największe szaleństwa są zwykle koło 18-19. Tańce, granie w
                                            piłkę, bieganie, skoki... ja wysiadam w tych konkurencjach.
                                            Praca... Ja to jestem z kolei taka, że nie mogłabym wysiedzieć w domu. Wiem, że
                                            dla dziecka to najlepsza opieka i że na dobrą sprawę najlepiej, jakby zajmowała
                                            się nim głównie mama do 2-3 roku życia. Ale... ja nie do końca potrafię. Po
                                            prostu muszę coś robić innego, nie wyobrażam sobie życia bez pracy, chociaż ta
                                            moja praca wcale nie wygląda tak od-do. Jestem elastyczna i dzięki temu, że na
                                            razie pracuję w domu, spędzam jednak sporo czasu z Zosią. No fakt, wzięłam na
                                            siebie masę obowiązków jeszcze zanim Zosia się urodziła. Rozpoczęte studia aż
                                            się proszą o to, by je skończyć i to lepiej szybko, bo ile można to ciągnąć?
                                            Wyrzuty sumienia? Trochę mam, ale... Zosia jest najwięcej z moją mamą, czyli
                                            osobą zaufaną, nawet opiekunka jest niejako kontrolowana przez babcię. To mnie
                                            uspokaja. I tak to wyglada.
                                            Pozdrawiam serdecznie!
                                            M.
                                          • leedeczka Re: eksplozja energii 14.09.06, 22:43
                                            Czesc dziewczyny!
                                            Dawno się nie odzywałąm,ale czytam wasze posty i mniej więcej wiem co się u was
                                            dzieje... Teraz mam sporo czasu, mąż wyjechał na 4 dni do Wrocławia na
                                            szkolenie, więc moge poszalec przy komputerze... W tygodniu chodzimy spac około
                                            22, bo mąz uwielbia się do mnie przytulac przed zaśnięciem i nie uśnie beze
                                            mnie... Śmiac się czy cieszyć hehe
                                            No nic, efekt był takai, że nie pisałąm. Musze troszkę nadrobić...
                                            2 dni temu Natalka skończyła 2 lata i 4 miesiące. Gada jak najęta, jeszcze
                                            siusia do pieluszki, chociaż od czasu do czasu zawołą, że chce na nocnik.
                                            Wychodzi jej piątka i troszkę marudzi. Nie wiem czy pisałam, ale ni eśp w dzień
                                            i chodzi wcześnie spać ( o 20 już śpi,a tedy mama zmyka na aerobik 2 razy w
                                            tygodniu). Zadaje mnóstwo pytań, ostatnio pytała o siusiaka pewnego małego
                                            kolegi (7 miesięcznego, widziała go podczas zmiany pieluszki). Co mają
                                            dziewczynki,a co chłopcy, po co sa siusiaki,a dlaczego ona nie ma siusiaka itd.
                                            Natalka zaczęła przygotowywac się do pójścia do przeszkola za rok. Chodzo tam z
                                            babcią na jakąg godzinke dziennie, oswaja się z miejscem...
                                            Co od energii to z Tusią jest tak samo. Mma czasem wrażenie,że jakiś szatan w
                                            nią wstępuje.
                                            Co do muzyki to my słuchamy takich płyt: "Nutki pobudki", "Akademia Pana
                                            Kleksa" i Fasolek. MOżna przy niej potańczyć, nauczyć się wierszyków... W
                                            jednej z pisenek z jakiej bajki jest tekst: Starciłeś głowę to co itd... No i
                                            nie umiem Tusi wytłumaczyć,że to w preznośni, że chodzi o to,że pan się
                                            zakochał hehe
                                            Werata, muszę kupić tę pozycje Bogdanowicz, zainteresowała mnie...

                                            Generalnie u nas jest ok, ale czasem nie wytrzymuję nerwowo i zdarzy mi się dać
                                            Natalce klapsa... Potem mam starszne wyrzuty sumienia...
                                            No dobrze, zmykam prasować... Pozdrawiam
                                            Lidka
                                            • rosie.rosie Re: eksplozja energii 15.09.06, 22:50
                                              leedeczka napisała:
                                              > Czesc dziewczyny!
                                              > Dawno się nie odzywałąm,ale czytam wasze posty i mniej więcej wiem co się u
                                              was
                                              >
                                              > dzieje... Teraz mam sporo czasu, mąż wyjechał na 4 dni do Wrocławia na
                                              > szkolenie, więc moge poszalec przy komputerze... W tygodniu chodzimy spac
                                              około
                                              >
                                              > 22, bo mąz uwielbia się do mnie przytulac przed zaśnięciem i nie uśnie beze
                                              > mnie... Śmiac się czy cieszyć hehe


                                              no to tylko pozazdroscic leedeczko
                                              ja cos za czesto tu przesaduje wieczorami..

                                              i witaj ponownie, pisz czesciej
                                              • werata Re: eksplozja energii 17.09.06, 14:02
                                                U nas eksplozja energii codziennie, wiec przywyklam wink A cierpliwosc trace
                                                rzedko, predzej przy M. skonczy mi sie,niz przy Tomaszku tongue_out
                                                Weekend czesto spedzamy na plazy,jak Tomcio przekopie pol piachu z plazy, to
                                                zmeczy sie i potem smacznie spi. Dzis zasnal o 18.30, wiec domek lsni, ogladamy
                                                wlasnie koncert tego slynnego Angola, R.W.

                                                Ja tez Moniko, nie moge w domu. Po prostu sa takie kobiety,jak na pewno taka
                                                jestem. Kocham byc z Tomkiem, ale...kocham tez prace.

                                                Leedeczko,tak wczesnie zaczynacie "adaptacje" przedszkolna?
                                                Napiszcie mi ile takie przedszkole w Polsce kosztuje? No to ide usypiac mojego
                                                starszego Robaczka wink
                                                papa


                                                • leedeczka Przedszkole i inne sprawy... 17.09.06, 22:13
                                                  Werata, moja teściowa, która zajmuje się od czasu do czasu Natalką pracuje
                                                  blisko przedszkola i od czasu do czasu ją tam zabiera... Trudno te Natalki
                                                  wizyty w przedszkolu nazwać adaptacją smile Taką prawdziwą zaczniemy w maju, tak
                                                  radzi przedszkolanka, przyszła wychowawczyni Natalki... Koszt przedszkola u nas
                                                  to jakieś 250 zł miesięcznie. Osttanio słyszałam też cos na ten temat, że jeśli
                                                  dziecko będące w zerówce przebywa w niej do 5 godzin dziennie to jego rodzice
                                                  za to nie płacą... Ale to dopiero w zeróce...
                                                  No i widzicie moje drogie, mąż wrócił i zaraz idziemy spać he he Nie ma grania
                                                  w scabble w necie smile
                                                  Żarty, żartami,a my musimy się pakowac. JUtro rano jedziemy na tydzień do
                                                  Kazimierza Dolnego. Nocleg mamy w Kazimierzu, ale zamierzamy pojechać też do
                                                  Janowca, Nałeczowa...
                                                  U nas to też był miły weekend, dużo czasu byłyśmy na dworze. Czas nam mijał na
                                                  współnej zabawie na placu zabaw, graniu w piłkę... Natalka chyba w chodzi w
                                                  okres pytań, ciągle pyta, pyta, pyta... NO i siusia gdzie popadnie sad Chyba
                                                  nigdy nie nauczy się siusiac na nocnik sad
                                                  Zmykam się pakowac. Odezwę się po powrocie, za tydzień smilePa
    • tupelo Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 14:40
      Plusy macierzyństwa wszystkie znamy smile Dla mnie jest to coś, co... wypełniło
      moje życie radością, sensem, ważną treścią. Ale... czasami czegoś tam brakuje.
      Przyznam, że pozazdrościłam Lidce wyprawy do Kazimierza Dolnego, bo zawsze tam
      chciałam się wybrać. Na razie nie mamy jak.
      Brakuje mi ostatnio kina. W lecie wyskoczyliśmy dwa razy na festiwal Era Nowe
      Horyzonty: raz był to "Volver" Almodovara (b. ładny film, chociaż nie jestem
      jakąś wielką fanką jego filmów), a drugi raz... "Nosferatu: symfonia grozy" -
      niemy film z lat 30-tych XX wieku, a do tego jazzowa muzyka na żywo.
      A teraz... posucha. Nawet nie mam kogo poprosić o opiekę nad Zosią. Dziadkowie
      z obu stron ostatnio sporo się udzielają, a nasze rodzeństwo jakieś takie...
      nie do opieki. Buuuuu...
      A Wam czego brakuje?
      • rosie.rosie Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 21:41
        Moniko, kasy!
        Brakuje mi wyjazdu w tegoroczne wakacje, ktorego nie mielismy z tego powodu sad

        U nas ja glownie sie Kamilka zajmuje. Maz wciaz pracuje, poza tym udziela sie
        duzo spolecznie a za kilka dni zaczyna robic doktorat. Dziadkowie maja wlasne
        zycie. Czesciowo jeszcze czynni zawodowo, remontuja domy, chca miec czas dla
        siebie. Rodzenstwo. Moj brat ma rodzine z dwojka maluchow wiec nie ma o czym
        mowic. Siostra meza dopoki studiowala to pomagala przy Kamilce czesto, teraz
        pracuje i nie ma na to juz czasu, chociaz to dzieki niej bylismy na koncercie w
        Gdansku i spedzilismy sobie sami weekend nad morzem, ona zajela sie Kamilka i
        zasponsorowala wyjazd.
        Od dzis zaczelam lekcje. Bede wiec czesciej niz w wakacje wyrywac sie z domu,
        moze nawet codziennie. Mam do pomocy opiekunke. Bardzo sie z tego ciesze.

        A czego mi jeszcze brakuje? Lazenia po gorach, wakacji na jeziorach, nie
        wstawania z lozka natychmiast jak sie tylko obudze/zostane obudzona nie zawsze
        milo, tego ze nie moge wyjsc z domu wszedzie i o kazdej porze bez zalatwienia
        Kamilce opieki, tego ze nie wszedzie da sie ja wziac ze soba.

        Strasznie narzekam.. Ale dzis wracajac z lekcji do domu wlasnie o tym myslalam,
        ze jeszcze dobrych kilka lat tak po prostu sama nie wyjde sobie sama z domu sad

        A plusy? Sa przeciez ogromne, wystarczy jeden usmiech dziecka do mnie przed
        snem i wszystkie narzekania pryskaja smile Tak bylo u nas dzis. Zasypialysmy OBIE
        w Kamilki lozeczku, takim ze szczebelkami wink))
        • tupelo Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 22:41
          No tak, tak przyziemnie to ja też przyznam, że kasy brakuje. Różnica jest
          wielka!
          Rosie, jak się zmieściłyście w łóżeczku ze szczebelkami? wink Zosia chyba od
          miesiąca śpi na tapczanie, takim podwójnym (tzn. dla 2 osób), zastawiamy go
          krzesłem. Spadła raz, jakiś tydzień temu. W nocy chodzę po dwa razy i ją
          poprawiam, przykrywam. Raz mi się nie chciało, wysłałam męża, a on poszedł na
          śpiąco i stwierdził, że wszystko OK. No było to dla mnie podejrzane, jak na
          moje namowy, żeby poszedł zaglądnąć do Zosi, powiedział: "jak ja mogę do niej
          iść, skoro ona jest częściowo tutaj?", ale myślałam, że się dobudził. A figa! ;-
          )))

          Piszesz, że Twój mąż się bierze za doktorat... Życzę powodzenia!

          A z rodzinką to trochę podobnie. No, moja mama się udziela, bo na emeryturze
          jest. Pozostali dziadkowie pracują. Moja siostra ma swoje dzieci (a ja jej tyle
          pomagałam przy bliźniakach!), jeden brat męża studiuje za granicą, a drugi dużo
          pracuje.

          No ale mimo wszystko nie zamieniłabym się z nikim, kto dzieci nie ma wink

          Buziaki!
          • rosie.rosie Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 19.09.06, 23:02
            tupelo napisała:
            >
            > No ale mimo wszystko nie zamieniłabym się z nikim, kto dzieci nie ma wink
            >


            No pewnie ze nie smile

            A w lozeczku jakos sie miescimy, ja mam nogi prawie miedzy szczeblami,
            podkurczone, ale to mus. Kamilke usypiamy od kilku miesiecy na naszym duzym
            lozku a pozniej przenosimy do jej lozeczka. Ostatnio zaczela nam sie regularnie
            budzic w nocy i nie mozna bylo jej polozyc spac w lozeczku tylko znow u nas,
            czasem spalismy tak do rana, a nie bedziemy znow spali razem. Poskutkowalo
            dopiero to ze ktorejs nocy polozylysmy sie razem w jej lozeczku. Dzis byla
            powtorka z rozrywki. Ciekawe ile jeszcze razy to lozeczko wytrzyma pod takim
            ciezarem..

            A co to znaczy, ze "ona jest czesciowo tu"? smile
            Twoj maz tak gada w nocy od rzeczy, fajne.
            • werata Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 20.09.06, 01:02
              Rosie, wytezylam wyobraznie na maxa, ale nie moge, nie moge sobie wyobrazic Was
              w lozeczku, hihi...

              Leedeczko, bardzo zazdroszcze Kazimierza, pamietajcie o sprobowaniu kulebiakow,
              mniam, mniam...Bawcie sie dobrze.

              W konkursie, kto ma najgorzej z opieka nad dzieckiem,niestety, wygrywamy. Nie,
              nie myslcie, ze tragizuje, fakty sa takie: nie mamy tu _nikogo_!
              Cale dnie, dzien za dniem razem. Dlatego brakuje mi czegos. Zazwyczaj, gdy ktos
              mnie pyta "Co u Ciebie?" ja zawsze mowie o sprawach zwiazanych z Tomkiem, bo
              moje zycie to moj syn. Kocham byc mama, kocham byc z Nim...ale tak,jakby mnie
              ubylo troche. Wiecie, ze tesknie za praca, tego mi najbardziej brakuje.
              Kina nie,bo jezdzimy do takiego samochodowego kina, Tomek wtedy spi w
              foteliku wink

              Dlatego ciesze sie z kazdego dnia, ktory spedzam z Tomciem, bo wiem, ze wkrotce
              to sie skonczy, On do przedszkola,ja do pracy.
              On jest cudny, z taka radoscia patrzymy na niego,jak rosnie smile
              xxx


              • tupelo Re: Czego Wam TERAZ brakuje najbardziej? 20.09.06, 11:02
                Hihihi, ja też wytężyłam wyobraźnię i nie mogę sobie wyobrazić Was razem w
                łóżeczku wink
                A mój mąż tak śmiesznie gada przez sen, tzn. teraz mniej, a kiedyś to sobie z
                nim nawet pogadać mogłam. I były to tak abstrakcyjne rozmowy, jak ten tekst,
                że "ona jest częściowo tutaj" smile
                Ale mojego taty nikt chyba nie pobije. Kiedyś tato (jest architektem) już spał
                od dłuższej chwili, mama szła spać później. Mama usłyszała, że tato coś
                mamrocze, myślała, że pyta ją, co robi. Powiedziała "No, modlę się". A tato na
                to: "A pomiary przestrzeni wykonane?"
                Rozśmiesza mnie to do dziś big_grin
                • rosie.rosie zwieracze 20.09.06, 15:45
                  big_grinDD
                  SWIETNE!

                  no kobietki ja znikam na kilka dni,
                  to taki przymusowy odwyk komputerowy
                  piszcie, piszcie zebym miala co czytac jak wroce do Was

                  no i zadam Wam tematsmile
                  zwieracze,
                  myslicie ze nasze maluchy moga jeszcze nie trzymac, bo ja mam wrazenie ze u
                  Kamilki tak jest, albo ona robi mnie w bambuko

                  buziaki
                  • tupelo Re: zwieracze 20.09.06, 21:16
                    Hmmmm... no nie wiem, niby powinny już kontrolować zwieracze, ale każde dziecko
                    jest inne smile Zosia trzyma. Kiedy po południu zakładam jej majtki zamiast
                    pampersa, potrafi tak wytrzymać i z 3 godziny. Przy czym posadzona na nocnik
                    nie chce zrobić, ma jakąś psychiczną blokadę. Kiedy założymy jej pampersa,
                    zrobi niemal od razu. No chyba że bardzo jej się chce, to zrobi gdziekolwiek.
                    Np. na moje kolana wink
                    • werata Re: zwieracze 21.09.06, 05:04
                      Hmm, Tomek tez potrafi dlugo trzymac siku, wie tez, ze Mu sie "chce" bo wtedy
                      trzyma sie za "siusiaczka" wink
                      Ale australijskie ksiazki mowia tak: trennning toaletowy przed 2,5 r.z. nie ma
                      za bardzo sensu wink Poki co wczoraj bylo pierwsze siku do nocnika, ale to ja
                      podbieglam z tymze do (juz) sikajacego, hehe.
                      Juz mysle o praniu obsikanych dywanow.

                      Ciekawostka: wiecie, ze dzieci urodzone w maju maja przecietnie wieksza wage
                      urodzeniowa (o 200g),niz dzieci urodzone w innych miesiacach?

                      Papa

                      • leedeczka :)))) 22.09.06, 21:09
                        Witam!
                        JUż jestem w domu po wspaniałej wycieczce do Kazimierza. Pogoda wspaniała,
                        pozwiedzaliśmy, pobyczyliśmy się, generalnie miło spędziliśmy czas... Kazimierz
                        to magiczne miasto... Byliśmy też w Nałeczowie, w jaskini solnej "Galos". Poza
                        tym w Kazimierzu płynęliśmy statkiem po Wisle, byliśmy na Baszcie i w ruinach
                        zamku, zaliczyliśmy Górę Trzech Krzyży, wąwóz Małachowskiego... Miłe też były
                        wieczorne spacery brzegiem rzeki... Musimy sobie częsciej robić takie wypady.
                        Za 2 tygodnie wybieramy się na weekend do Ciechocinka smile)
                        Natalka poprawiła swoją kondycję, dużo chodziła, zaliczyło mnóstwo schodów.Jak
                        sama weszła na Basztę to pozostali bili jej brawo.
                        Ludzie pytali ile ma lat iże jest wielka jak na swój wiek. Jestem zaskoczona.
                        Ile mierzą wasze dzeci? Natalka ma 91 cm i waży 12,5 kg.
                        Mąz czeka na komputer, więc kończę. Przez te kilka dni brakowało nam internetu,
                        musimy nadrobić hehe
                        Pa
                        • werata Re: :)))) 25.09.06, 12:19
                          Leedeczko, dzieki za mnostwo zdjec, jak milo popatrzec na Was, zawsze to jakos
                          tak bardziej "realnie" wink Ludzie z krwi i kosci, nie tylko nicki internetowe.
                          Natalka rzeczywiscie wyglada na duza dziewczynke, choc gruba wcale nie jest.

                          Poprosze o zdjecia pozostale kobietki smile
                          Ale sliczna jesien, pozazdroscic tylko. U nas bylo wczoraj 33st. hehe,jak na
                          wiosne to calkiem cieplo.
                          xxx
                        • tupelo Re: :)))) 25.09.06, 13:28
                          Lidka, nawet nic nie pisz, buuuuuuu, jesień piękna, a my tylko możemy na
                          spacery do parku i po centrum sad Mąż się uczy, ja w ciąży, kasy nie ma sad(((

                          Zdjęć Natalki nie dostałam! Bardzo proszę o przysłanie!!!

                          Zosia jest duża, mierzy ok. 92-93 cm, waży ok. 14 kg. Też się wszyscy dziwią,
                          że taka duża i myślą, że starsza.

                          Ale największa to była Dominika Beci. Pamiętacie? Szkoda, że Becia już się nie
                          odzywa.

                          Buziaki!
                      • rosie.rosie Re: zwieracze 27.09.06, 23:07
                        Moniko, dzieki za linki, ten na bloga chyba najciekawszy, sa tam linki na
                        stronki dla najmlodszych. Jesli jeszcze ktoras z Was by cos miala to chetna
                        jestem nadal. Interesuja mnie szczegolnie polskie stronki, bo wazne jest to dla
                        rozwoju mowy u Kamilki, inne jezyki troszke pozniej wink

                        Odnosnie zwieraczy, bo sie w koncu nie ustosunkowalam..
                        Ja mysle, ze Kamilka ich nie trzyma, bo przeciez sikala gdzie stala i to jakby
                        ja zawsze zaskakiwalo.
                        Chyba znow zaczniemy trening na nowo, jest tak cieplo. Mamy nakladke na sedes,
                        chociaz checi do niej tez brak.. A Wy nadal cwiczycie, czy odpuszczacie na
                        razie?

                        Mam dola ostatnio.
                        Umeczona jestem glownie codziennym usypianiem Kamilki i jej plytkim snem w
                        nocy, ktory jest czesto przerywany. Poza tym drzemka w dzien jak jest to
                        dziecko nie spi wczesniej niz o 22, a jak drzemki nie ma to jest bardzo marudne
                        po poludniu.. Sil mi zaczyna brakowac, bo gdy gadam przez 1,5h i spiewam a
                        dziecko i tak nie spi to mnie w koncu zaczyna trafiac..
                        Tak sobie musialam pogadac..
                        • leedeczka Rosie, głowa do góry! 27.09.06, 23:58
                          Rosie, tak jak w temacie smile
                          Mam pytanie: czy jak Kamilka nie śpi w dzień, to za to lepiej Ci śpi w nocy czy
                          to w ogóle nie ma znaczenia? U nas miało to wpływ na sen nocny. U nas n
                          apoczątku było tak: Natalka nie chciała sać w dzień, a popłudniami była
                          zmęczona i strasznbie marudna. Po tygodniu, moze dwóch wszystko się
                          unormowało, byla aktywna cały dzień i nie marudziła. Teraz wstaje rano około 7-
                          7.30, a o 20 już śpi.
                          Jeśli masz kłopot z wieczornym usypianiem Kamilki, spróbuj nie kłaśc jej w
                          dzień, po jakimś czasie jej organizm przestawi się... Gdy nie śpi w dzień, moze
                          połóż Kamilkę wcześniej wieczorem...
                          Jak wygląda u was rytuał kładzenia Kamilki spać? Opisz proszę, może tu coś jest
                          nie tak smile))Może wspólnie uda nam się jakoś Ci pomóc...

                          A jeśłi chodzi o siusianie to ja jestem zwolenniczką nocnika. Jak jestem w
                          obcym miejscu (gzdieś na wycieczce, w miejscu publicznym) nie chcę sadzać
                          Natalki na desce, bardzo latwo o infekcję. A nocnik jest tylko jej, czysty...
                          Nie wiem czy się ze mną zgadzacie smile
                          Buziaki, a dla umęczonej Rosie tulki smile
                          • rosie.rosie Re: Rosie, głowa do góry! 28.09.06, 22:46
                            Leedeczko, dzieki.
                            Kamilke klade ostatnio spac w dzien nie codziennie ale co drugi dzien. Gdy spi
                            to wieczorem trudno jej zasnac, zwykle nastepuje to pozno /okolo 22/ i z
                            problemami. W nocy budzi sie wowczas czesto. Gdy nie spi w dzien, problem z
                            zasypianiem wieczornym jest maly i zasypia zwykle wczesniej /okolo 20-20.30/. W
                            nocy budzi sie czesto.
                            Problem zaczal sie gdy po kilku miesiacach usypiania jej w naszym lozku a
                            pozniej przenoszeniu do jej, Kamilka zaczela sie regularnie budzic w nocy i
                            dopominac o powtorne przeniesienie i uspienie u nas w lozku. Jakos udalo mi sie
                            ja namowic na zasypianie we wlasnym lozeczku, ale nie bylo to proste. Ona byla
                            u siebie a ja u siebie w lozku jakis 1m dalej. Caly czas musialam do niej
                            mowic, opowiadac bajki lub spiewac az do momentu jej zasniecia. Myslalam, ze z
                            czasem uda sie skracac ten czas zabawiania przed snem, ale niestety on sie
                            wydluzal.. Zaczelam tracic cierpliwosc, w koncu wymieklam i Kamilka znow
                            zansnela u nas. Teraz jest roznie, raz zasypia u nas raz u siebie..
                            Zmeczona tym jestem strasznie, bo to zwykle ja ja musze usypiac, maz wyrecza
                            mnie 1 lub 2 w tygodniu wieczorem, a w dzien wiadomo ze tylko ja jestem..

                            Dzis Kamilka odmowila drzemki dziennej, mimo iz wczoraj tez nie spala.
                            Moze czas juz zrezygnowac z drzemek w ogole.
                            Chociaz jak nie spala 2 dni pod rzad ktoregos dnia to zasnela mi np. o 18-19 w
                            samochodzie, a to juz pozno, wiadomo.

                            Leedeczko, ja pisalam o takiej desce sedesowej dla maluchow z malym otworem
                            jaka naklada sie na sedes. Ma sluzyc tylko dla Kamilki. Niektore dzieci nie
                            uzywaja nocnikow ale od razu chetne sa do tego. Kamilka raczej nie..

                            Aha i jeszcze proces zasypiania. Kolacja, potem kapiel. Prosto z lazienki
                            idziemy do sypialni, siadamy na duzym lozku, tam jest lampka przy ktorej
                            czytamy ksiazeczki. Nastepnie Kamilka sama chetnie maszeruje do swojego
                            lozeczka! Wchodzi, buzi, buzi, wklada samodzielnie szczebelki za soba.. a
                            nastepnie staje na jednej nodze, druga w gorze jakby chciala wyjsc gora i mowi
                            mi 'tu' pokazuja nasze lozko. Koniec. Jak uda sie ja oblaskawic to gasze
                            swiatlo, zaczynam deklamowac wszystko co pamietam a ona sama kladzie sie i
                            nakrywa kolderka, bo mi nie pozwala tego zrobic.
                            Usypia, albo nie..

                            Doradzcie cos, bo znow bedziemy miec lokatorke na stale smile
                            • rosie.rosie Re: Rosie, głowa do góry! 28.09.06, 22:53
                              Znalazlam tez taki watek:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40028&w=48525859
                              chyba mam podobny problem
                              • leedeczka Spanie, nocnik i dumna mama :))) 28.09.06, 23:30
                                Wiesz co Rosie, z tego co piszesz to wieczorny rytuał wyglada dobrze...
                                U nas to wygląda podobnie, Natalka zdecydowała,że chce zasypiać w naszej
                                sypialni tak robi. Ja albo/i mój mąż leazymy z nią dopóki nie zasnie, a trwa
                                to zwykle 5-10 minut. Tylko, że ja lubię z nią spać smile)) Potem przenoszę ją do
                                jej łóżka (od półtora roku nie śpi w łózeczku) i tam przesypia cała noc, od
                                czasu do czasu tylko wołając mnie w nocy... Prztuli się do mnie na chwilkę i
                                już śpi.
                                Uwilbiam przytulać się do Natalki przed jej zaśnięciem, opowiadamy sobie co
                                robiłyśmy przez cały dzień i takie tam smile
                                Rosie, a moze spróbujcie zawrzeć umowę,że czytacie np. 2 ksiażeczki (krótkie) i
                                potem idziecie spać. Porozmawiajcie chwilkę, potem zgaś światło i staraj się
                                już od niej nie mówić. Może szybciej zaśnie.
                                A co do dzremek w dzień, to Natalka nie śpi w dzień już jakieś 5 miesięcy.
                                Spała 2-3 godzinki w dzień ,a z dnia na dzień się skończyło. I mi to
                                odpowiada, inaczej organziuje się dzień, wolny czas... A co do
                                wcześniejszego "padania" Kamilki, to u nas kryzys jest około 17-18 i wtedy
                                starmy się nie jeździć samochosem, żeby nam Tusia nie zasneła... To działa smile
                                Przetrzymujemy ją do 19.30, potem kąpiel, czytanie ksiązeczek,pogaduchy i
                                spanie. Jak Natalka spała w dzień to wieczorne usypianie trwało nawet godzinę,
                                to była mordęga.

                                Co do deski sedesowej to wiem Rosie o jaką Ci chodziło. Mamy taką, ale ja i tak
                                wolę nocnik. Słuchajcie, od wczoraj Tusia sygnalizuje jak chce siusiu !!!!!!
                                Wczoraj zsiusiała się 2 razy, a dziś ANI RAZU!!!!!! Jestem z niej dumna! Bardzo
                                szybko to poszło, aż jestem w szoku smile Nie chce nosić pieluszki w dzień (jak
                                np. jedziemy do marketu) i dlugo muszę namawsiac ją na założenie pieluszki na
                                noc. Ale to mądra dziwczynka i daje się przekonać smile))

                                Dziś było lepiej z jedzeniem. Rano zjadla makaron z mlekiem, potem danonki i
                                lody u dziadka (ech... ale ni eodpusci jak jestesmy,a po posołku 2-3 razy w
                                tygodniu jej pozwalam na kulke smietankowych), obiad: kotlety mielone, fasolka
                                szparagowa i mozarella z pomidorami (obiad zgodny z dieta mm, pycha),
                                podwieczorek: budyn czekoladowy z fruktoza i odrobina jablek ze sloiczka (ach
                                te kupy sad(), no i przd spaniem kaszka. Jutro obiad u moich rodzicow, bo ide
                                juz jutro do pracy (skaram urlop o jeden dzien, pilne sprawy).
                                Boje sie pisac,zeby przypadkiemnie nacisnac czegos i zeby mi pos nie zginal hehe
                                Zatem zegnam się i zyczę dobrej nocki wszystkim.
                                Lidka (dumna mama hehe)
                                • tupelo Zasypianie u nas 29.09.06, 12:27
                                  U nas jest tak ze spaniem... od jakiegoś czasu Zosia sporo śpi, w dzień ZAWSZE
                                  ok. 1,5-2 godz. Wieczorem idzie spać ok. 21, budzi sie między 6 a 7. Od 2
                                  miesięcy nie śpi w swoim łóżeczku, ale na sporym tapczanie, w swoim pokoju.
                                  Usypiamy ją mniej więcej na zmianę, jeśli długo to trwa, to się zmieniamy.
                                  Zwykle Zosia zasypia najdalej po 20 minutach. Na początku zasypiania mówię do
                                  niej cichutko, czasem sobie coś opowiadamy, a potem jest cisza.
                                  Na szczęście Zosia nie lubi zasypiać w naszym łóżku, o jej przenoszeniu do
                                  własnego nawet nie chcę mysleć wink
                                  W nocy śpi raczej dobrze, czasami nad ranem zaczyna stękać, wtedy ja albo mąż
                                  idziemy do niej, przytulamy się i zwykle jeszcze wtedy podrzemie do tej 7.
                                  Czy Wy kąpiecie codziennie? My kiedyś tak, ale od kiedy Zosia znowu nie jest
                                  zachwycona kąpaniem, a zwłaszcza myciem głowy, robimy to co 2-3 dni. Dobrze, że
                                  upałów nie ma wink
                                  Lidka, gratulacje dla Natalki!
                                  U nas jest i nocnik, i nakładka na sedes. Zosia na nocnik siada chętnie, ale
                                  nic nie robi, na nakładkę nie chce za bardzo siadać.
                                  Pa!
                                  • rosie.rosie Re: Zasypianie u nas 01.10.06, 13:45
                                    Hm, no coz, nie powiem ze nie lubie zasypiac z Kamilka, ale uwielbiam!
                                    Gdyby mialo to byc tylko zasypianie to nie walczylabym o to jej samodzielne
                                    zasypianie w lozeczku, ale gdy kazda noc jest zarwana w srodku i konczy sie
                                    wspolnym spaniem do rana to juz nie dla mnie. Kamilka wiecznie sie i nas
                                    odkrywa, rozpycha sie niemilosiernie, spi w poprzek.. tak nietety nie mozna sie
                                    wyspac.

                                    Po zgaszeniu swiatla oprocz opowiadania bajek rozmawiamy troszke, spiewamy,
                                    Kamilka tego sie domaga i lubi to bardzo. Jednakze bardzo chce spac ze mna,
                                    czasem stoi w lozeczku i chce wyjsc zeby byc ze mna. Lamie sie, wowczas chce ja
                                    po prostu przytulic i polozyc obok mnie, moze rzeczywiscie bardzo tego
                                    potrzebuje wiec dlaczego mam jej tego nie dac..

                                    Moj maz jest innego zdania, stanowczo twierdzi ze nie powinnismy tego robic bo
                                    Pyza sie przyzwyczai i nie da nam spokoju na kilka lat.. On moze sluchac tych
                                    jekow i placzow, ja nie za bardzo..

                                    Nie wiem juz co robic w tej sprawie, a Kamilka najprawdopodobniej wyczuwa moja
                                    niepewnosc.. Maz gdy usypia ja sam nie ma takich problemow. Wczoraj Kamilke
                                    usypiala ciocia, bez problemow!
                                    Dodam jeszcze ze Kamilka ostatnio ma faze na 'tylko mama', wszystko chce robic
                                    ze mna, chce zebym poswiecala jej caly czas. Jest przy mnie wszedzie.
                                    Nie chce zeby poczula sie odrzucona, a z drugiej strony to niestety bardzo
                                    meczace, chociaz mile i wiem, ze przejsciowe, a i pewnie za jakis czas
                                    zatesknie za tym smile

                                    Co byscie zrobily na moim miejscu?

                                    Udanej niedzieli i bez buziakow bo zarazam smile
                                    • tupelo Re: Zasypianie u nas 02.10.06, 09:53
                                      Ja z Zosią też bym się nie wyspała, od połowy nocy się wierci i odkrywa. A z
                                      tym przyzwyczajeniem to cos musi być, ja jestem tego dobrym przykładem - tato
                                      musiał mnie usypiac mniej więcej do 8 roku życia wink
                                      Myślę, że tu dużo zależy od dziecka i od podejścia rodziców. My długo mielismy
                                      problemy z zasypianiem, pamiętacie lulanie na rękach? A miała już ponad rok i
                                      chyba z 11 kg... To było straszne... Więc daliśmy sobie spokój z
                                      tymi "cudownymi" metodami i jesteśmy zadowoleni z tego, co na razie jest. Ja
                                      też uwielbiam zasypiać z Zosią, łapie mnie obiema łapkami za szyję i daje
                                      buziaczki... smile A co będzie, to będzie. Trudno.
                                      Dobrych snów tak czy inaczej smile
    • leedeczka Brak kasy 25.09.06, 20:42
      Wiecie co, tak sobie pomyślałam, że czy się zarabua 2 czy 3 tysiące ti zawwsze
      na coś będzie brakowało... A zyje się raz i tzreb aod czasu do czasu gdzieś
      wyskoczyć, żeby normalnie funkcjonować i psychicznie i fizycznie smile Dobry
      argument, co? he he Natalka własnie zasnęla, a ja oglądam "M jak miłość".Mamy
      tez muszą mieć chwilę dla siebie smile)) Mój mąż jest we Wrocławiu na szkoleniu,
      więc mogę swobodnie ogladać te głupoty smile))
      Pozdrawiam serdecznie.
      P.s. Tusia ma starszne zaparcia. Dziś strasznie płakała i wołala: Mamusiu,
      ratuj mnie, pupa mnie bardzo boli. Łzy mi kapały... Ech... Nic nie pomaga sad
      • tupelo Re: Brak kasy 25.09.06, 22:34
        Lidko, ja też tak myślałam jeszcze 2 lata temu... Ba, nawet w marcu, kiedy
        lecieliśmy do Irlandii. A dzisiaj jest inaczej sad No, ale będzie lepiej. Musi!

        Na zaparcia... nie wiem, czy maluchy mogą, ale w sytuacjach podbramkowych może
        czopki glicerynowe albo Lactuloza? Eeee, pewnie jeszcze nasze 2-latki za
        małe... A może wodę z miodem rano na czczo? Podobno pomaga. Tylko jak Wy na
        Montignacu, to pewnie miodu nie używacie smile

        Pozdrowionka!
        M.
      • tupelo Dzięki za foty! 25.09.06, 22:39
        Lidko, dzieki za foty, chociaż tak obejrzałam sobie troche Kazimierza i
        okolic smile Cudna z Was rodzinka, a Natalka jaka malarka! Śliczna dziewczynka!
        • leedeczka Re: Dzięki za foty! 25.09.06, 23:14
          Dziewczyny, posta pisałąm chyba z pół godziny i nagle coś nacisnęłam i ... nie
          ma nic. Kurcze!!!
          Napiszę to wszystko jutro smile
          Dobranoc
          • werata awantura 26.09.06, 08:48
            Pieniadze szczescia nie daja, ale lubimy je miec, prawda???
            Ja nawet chcialam dzis troce powydawac na letnie ubrania dla Tomka, ale nic mi
            sie nie podobalo wiec wrocilam do domu z pelnym portfelem i pustymi torbami,
            hehe. Taka oszczedna jestem ;p
            Leedeczko na zaparcia polecaja tarte jablko (podobno w innej postaci nie
            dziala, tylko tarte).

            Tomek niestety poparzyl nam sie herbata. Poniewaz w tym czasie malym zajmowal
            sie tata (choc ja bylam w domu) to wscieklam sie jak nigdy na niego, no szlag
            mnie trafil, slowo honoru, jak nigdy w zyciu. Oskarzenia z obu stron: On, bo
            herbata byla moja, ja - bo On sie zajmowal Tomkiem w tym czasie. Koszmar, po
            prostu koszmar. Jeszcze mi nie przeszlo, wrrrrrr.

            No nic, jakos to bedzie...
            papa
            • tupelo tarte jabłko 26.09.06, 10:32
              A ja o tartym jabłku słyszałam na odwrót - że działa zatrwardzająco wink))
              Pamiętam jak miałam potworne zatrucie, Zosia miała prawie rok... i Babcia
              Zofika poleciła mi właśnie tarte jabłko!
              To chyba trzeba sprawdzić na sobie.
            • tupelo gorąca herbata 26.09.06, 10:34
              Weratko, mam nadzieję, że Tomaszek już lepiej i że poparzenie nie jest poważne.
              Oj, naczytałam się trochę o poparzeniach u dzieci swego czasu... Znam przez
              Internet chłopca, rówieśnika Zosi, który oparzył się żelazkiem... Trzeba na
              nasze maluchy bardzo uważać!
    • rosie.rosie ciekawe linki dla dzieci 26.09.06, 17:02
      Leedeczko, dzieki za super zdjecia. Tak jak tu juz napisano, swietnie jest
      ogladac sie chociazby na zdjeciach i miec jakies wyobrazenie o sobie nawzajem.
      Ja chetnie przegladam bloga Zosi i jej galerie z fotkami smile

      Rowniez tam, Moniko, znalazlam super link na stronke dla dzieci, ktora Kamilka
      ma juz w swoich ulubionych wink
      www.poissonrouge.com/
      Ona ja po prostu uwielbia!
      Dodam, ze Teletubisie poszly w odstawke a inne bajki ja nie ineteresuja. Szukam
      wiec dla niej jakis ciekawych stronek w internecie, bo to jej sie podoba.
      Moze cos polecic?

      Mamy w ulubionych tez to:
      www.dziecieca.warszawa.pl/index.php
      www.kolorowanki-dla-dzieci.pl/
      Calusy!
      • tupelo Re: ciekawe linki dla dzieci 27.09.06, 08:31
        Hej,
        tak, Poissonrouge to super stronka! Zosia tez ja bardzo lubi. Ostatnio lubi tez
        stronke telewizji Mini Mini, chyba www.minimini.pl - tam sa tez kolorowanki,
        puzzle do ukladania, fragmenty bajek, piosenki... No ale ona troche oglada Mini
        Mini u babci wink
        Lubie tez www.pirazyzaba.blox.pl - tu ktos poleca gry dla dzieci w Internecie,
        zwykle dla starszych, ale czasem znajdzie sie i ciekawa stronka dla maluchow.
        Rosie, dzieki za linki, przegladne sobie z checia!
        No wlasnie, nawet mialam troche fotek Wam przeslac, ale jakos sie zebrac nie
        moge, duzo ich jest na blogu Zosi w galerii, ale jesli ktos chce na maila, to
        wysle!
        Buziaki!
        M.
      • leedeczka Re: ciekawe linki dla dzieci 27.09.06, 23:02
        Fajne to stronki dla dzieci... MOże je wykorzystam, choć Natalka kojarzy
        komputer przede wszystkim z Misiem Uszatkiem smile Kupiliśmy kilka płyt DVD i
        puszczamy jej bajki (w tv często nic ciekawego nie ma, nie to co taki MIs
        Uszatek he he).

        U nas postęp z nocnikiem. Od wczoraj Tusia woła siku i siada na nocnik (często
        w ubraniu he he). Zdarza jej się oczywiście ziusiać, ale jestem już zadowolona.
        Dziś przez cały dzień zsiusiała się tylko 2 razy smile) Natalka nie chce żbym jej
        zakłądała pieluszkę na dzień i pytała czy na nic musi miec pieluszkę smile Pyta
        czy moze w pieluszkę siusiać (np. w sklepie) smile)

        Teraz mamy kłopot z jedzeniem. Natalce wychodzi piątka i niestety przekłada się
        to na apetyt. Zmniejszyłam ilośc posiłków i teraz zamiast 5 Natalka dostaje 4,
        jest troszkę lepiej, a około 13 już wolala: my chcemy jesc, my chcemy jesc hehe

        Jesli chodzi o zaparcia to mamy klpot, ponieważ nic nie pomaga, a jabłek Tusi
        anie lubi nie chce jesc. A to jest takie dziecko, ze jak czegos nie chce zjesc,
        to jej si e tego nie wmusi za żadne skarby. Z jednej strony dobrze, bo ni
        eprzejada sie, ale z drugiej... Ech...
        Kupuje takie jablka w słoiczkach bobovita i dodaje jej lyzeczke, dwie od
        bakusia czy budyniu, ale w takich malych ilosciach zeby nie czula.

        A ja znow jestem slomiana wdowa, maz dziś rano wyjechał do Krakowa na 3 dni,
        znow na szkolenie...Ja jestem jeszzce w tym tygodniu na urlopie, maz zostawil
        mi samochod, wiec wykorzystuje zaleglosci towarzyskie smile

        Jutro zapowiada sie mily dzien, ma byc ladna pogoda, wieczorem zaprosilymy
        kolezanke Natalki - Kasie na budyn czekoladowy. Kasia na 11 lat smile Ale Natalka
        lubi bawic sie z takimi starszymi dziecmi. W przedszkolu lgnie do 5-6 latkow,
        zupelnie nie intersujac sie 3-latkami. (sa to sporadyczne spotkania, natalka
        jeszcze nie chodzi do przedszkola - to tak dla przypomnienia).
        Z dziecmi w jakim wieku lubia bawic sie wasze dzieci?
        A w jaki sposob bawicie sie teraz ze swoimi dzieciaczkami?
        Pozdrawiam
        • tupelo Re: ciekawe linki dla dzieci 28.09.06, 10:08
          Miś Uszatek to jednakowoż jedna z najfajniejszych bajek! Zosia też ją bardzo
          lubi.

          Podobnie jak Natalka, Zosia uwielbia starsze dzieci. Przepada za swoimi 10-
          letnimi kuzynami. Rówieśników też lubi, ma trochę znajomych dzieci w swoim
          wieku, ale podejrzewam, że gdyby była w grupie, wybrałaby te starsze dzieci do
          wspólnej zabawy.
          Ostatnio bardzo ją interesują też niemowlęta, chętnie zagląda do wózków, łapie
          maluchy za rączki i tuli ich dłonie do swojej twarzy. Być może to z tego
          względu, że sama niedługo będzie miała rodzeństwo? smile

          W co się bawimy? Stałe zabawy to ciastolina, malowanie, kolorowanie, tańce i
          wygłupy, ubieranie/rozbieranie lalek, huśtanie na huśtawce w domu, układanie
          układanek i puzzli, czytanie książeczek, recytowanie wierszyków i śpiewanie
          piosenek. Wieczorem opowiadamy sobie, co się zdarzyło w ciągu dnia. Z zabaw
          sezonowych mamy ostatnio kasztaniaki! Super zabawa!

          Dzisiaj pada deszcz, a Zosia marudna. Mam nadzieję, że babcia jakoś z nią
          wytrzyma wink Wracam do pracy, pa!
    • leedeczka Miły dzień... 01.10.06, 10:30
      Witam serdecznie!
      Ja tylko na chwilkę smile Wpadłam się przywitać, bo zaraz jedziemy do KOnstancina
      do jaskini solno-jodowej "Galos", do tężni i na spacer do parku smile)) Mam
      nadzieję, że to będzie miły dzień... Czego i wam życzę smilePa
      • rosie.rosie Re: Miły dzień... 01.10.06, 13:31
        To i dla mnie mial byc mily dzien..
        ale od wczorajszego wieczora drapie mnie niemilosiernie w gardle, boli i glowa
        i ogolnie jestem bardzo rozbita.

        Wczoraj wieczorem z okazji naszej drewnianej rocznicy slubu wink bylismy z mezem
        w kafei na pysznej kawie i ogromnych lodach a potem w kinie. Usiadly obok mnie
        jakies chore kobietki. Na poczatku kaszlaly a pozniej w ciemnosci czulam tylko
        silne zapachy miety i inne specyficzne dla lekarstw ktorymi sie faszerowaly. No
        i mnie wzielo..

        Bylismy na najnowszym Almodowoarze - POLECAM!!! Cudny film o stosunkach matek i
        corek i nie tylko. Wzruszalam sie czesto w miejscach w ktorych jeszcze niedawno
        nic bym nawet nie poczula. Chociaz od czasu gdy urodzilam Kamilke potrafi mnie
        wzruszyc nawet reklama wink Dziewczyny musicie ten film zobaczyc dla swoich
        coreczek, chociaz zdaje sobie sprawe, ze nie jest to kino dla kazdego.

        A dzis Kamilka, tylko z tata, pojechala poszalec na swiezym powietrzu. Maz
        urzadza ognisko i grila rodzinki tej mlodszej jej czesci. Beda tez inne
        atrakcje dla milosnikow kolei wink
        Ja zaraz wskakuje do lozeczka z ktorego musialam wyskoczyc na zakupy
        przedimprezowe i po specyfiki do mojej domowej kuracji.

        Leedeczko, udanej niedzieli w Konstancinie. My chociaz mieszkamy blisko i
        pzejezdzamy tamtedy czesto to nigdy tak na prawde tam nie bylam. Ale lubie
        klimat tego miejsca, szczegolnie starej czesci z duzymi starymi domami wsrod
        drzew.
        • tupelo Volver 01.10.06, 19:22
          Rosie, zgadzam sie z Tobą w 100 proc.! Volver to piekny film, polecam kazdemu,
          zwlaszcza matkom, ktore maja corki! wink)) No i tez sie poryczalam na nim. I to
          jak... ech...
          • werata Re: Volver 02.10.06, 08:42
            A czy ja tez moge zobaczyc, Matka Syna-Jedynaka? wink))

            Dziewczyny,bo ja z jakims opoznieniem kumam (tak,jak Tomek z nocnikiem, cala ta
            nasza rodzinka jakas zapozniona, hehe): czy Wasze dziewczyny te stronki dla
            dzieci ogladaja???
            Bo Tomek w ogole, nic a nic komputera nie uzywa, hmmm, pamietam z
            telewizyjnymi programami i bajkami tez jakos najpozniej wystartowalismy,jak
            juz Wasze Panny znaly imona Teletubisiow na pamiec wink No nic, robimy za to
            inne rzeczy:ciastolinia (mam swietny przepis na domowa!), pociagi, gotowanie,
            plac zabaw, klocki itp.

            Tomkowi zdjeli dzis opatrunek po oparzeniu(minal 1 tydz.) i co? Ranka
            kompletnie zagojona, hurrrra!!!! Bardzi sie cieszymy. I jest niewielka, na
            lokciu, pewnie nie bedzie sladu za jakis czas. Dzis pierwsza kapiel od tygodnia.
            Uwazajcie z herbata/kawa itp!
            xxx

            • werata rosie! 02.10.06, 08:44
              ...rocznicowe zyczenia, Kochana!
              Obyscie za 10,20,30 itd.lat tez chcieli isc razem na lody...
              Buziaki!
              • tupelo Re: rosie! 02.10.06, 09:43
                Właśnie, miałam składać zyczenia i... umkneło mi!
                Rosie, najserdeczniejsze życzonka rocznicowe! I buziaczki!
            • tupelo Re: Volver, Australia i stronki internetowe 02.10.06, 09:49
              Hihihi, pewnie, że matka syna jedynaka Volver może oglądać wink)) A jak w
              Australii z europejskimi premierami? Grają Volver? Swoją drogą kino
              australisjkie chyba ma się całkiem dobrze, a w Europie mało o nim słychać. Mam
              nawet swój ulubiony australijki film wink "Priscilla, królowa pustyni". Umieram
              na nim ze śmiechu! No i australijski bard, chociaż on już bardziej europejski
              teraz - Nick Cave... Mmmmm... chyba za bardzo mi brakuje urlopu wink

              Stronki internetowe - ano biorę Zosię na kolana i jej pokazuję smile Czasami się
              nudzi, a czasem to nie może się oderwać.
              Buźka!
              • werata Re: Volver, Australia i stronki internetowe 02.10.06, 11:21
                Rosie, ja tez ten film UWIELBIAM!
                Polecam (w tym klimacie): "Siam Sunset" (z 1999r, kupa smiechu, moj M. spadl z
                kanapy smiejac sie na nim) i "Rabbit-proof fence" (przepiekny film o
                determinacji; rozdzielaniu rodzin). Oba filmy sa na pewno dostepne w Polsce,
                nie wiem pod jakimi tytulami. Polecam!!!
                papa
                • tupelo Re: Volver, Australia i stronki internetowe 03.10.06, 21:09
                  Weratko, ale to byłam ja, Jarząbek wink)) Tzn. tupelo oczywiście.
                  Znalazłam w sieci oba filmy, które polecasz.
                  Dowiedziałam się nawet, że do jednego z nich ścieżkę dźwiękową napisał Peter
                  Gabriel... no proszę...
                  • werata Re: Volver, Australia i stronki internetowe 04.10.06, 05:37
                    lubudubu Jarzabku, sorki wink
                    A rosie pewnie tez lubi, co rosie?

                    Czy Wasze dziewczyny sa "coreczkami tatusiow"?
                    Bo moj Tomek lgnie do Taty ogromnie, maja jakas niezwykla relacje ze soba, milo
                    patrzec. Ostatnio zminilismy nieco nasz dzienny plan i moj M. wraca godzine
                    wczesniej z Uczelni i zajmuje sie malym (wychodzi z nim lub ja wychodze z
                    domu), mam czas dla _siebie_. Juz zapomnialam,jak to jest miec chwile dla
                    siebie***
                    i jejku, jak mi dobrze z tym. A moi mezczyzni maja swietna zabawe.

                    *** Jest taka historia-zart o bardzo aktywnych dzieciach (do ktorych
                    niewatpliwie moj Tomasz sie zalicza). Otoz mama bardzo zywych blizniat na
                    pytanie,kiedy miala ostatnio czas dla siebie odpowiedziala:
                    -Hmmm, kilka miesiecy temu u dentysty, jak mialam leczenie kanalowe zeba wink))

                    To prawie o mnie dziewczyny,to prawie o mnie...choc ja mama-jedynaka wink
                    Spijcie slodko!
                    pa
                    • r0sie przepis na ciastoline - ladnie prosze 07.10.06, 12:06
                      Witajcie, witajcie, po kilkudniowej przerwie i ziekuje za zyczenia.
                      To swietowanie jak juz wiecie skonczylo sie dla mnie nie najlepiej wink
                      Rzozlozylam sie na dobre, biore antybiotyki i musze siedziec w domu. Kamlka
                      chadzala na spacerki z babcia, ktora przyjezdzala do nas codziennie, bo dzien
                      bez spaceru to dzien stracony smile Dzis jest u drugich dziadkow, mam nadzieje, ze
                      juz hasa sobie w ogrodzie i jest znow w swoim zywiole.

                      Weratko, ja poprosze o ten przepis na ciastoline, jesli mozesz, mam nadzieje ze
                      nie jest zbyt skomplikowany. My na razie lepimy z plasteliny tzn. ja lepie a
                      Kamilka podziwia smile
                      Podobnie zreszta jest z tym ogladaniem stronek w internecie, ja cos tam klikam
                      a Kamilka oglada, pokazuje paluszkiem, domaga sie zeby cos tam pokazac, probuje
                      nasladowac odglosy.

                      A czas dla siebie? Wlasnie go doswiadczam i delektuje sie nim, szkoda ze
                      musialam po to chorowac smile
                      W sumie jednak nie jest tak zle. Chociaz w tygodniu zwykle maz bywa rzadko,
                      wraca jak Kamilka juz spi, czasem jest wczesniej tj. okolo 18-tej smile
                      Czas dla siebie mam zwykle gdy ide na lekcje albo mam inne wazne sprawy do
                      zalatwienia. Zwykle jednak gdy sie juz wyrwe staram sie tez znalezc czas na cos
                      extra dla siebie, chociazby pobuszowanie po sklepach albo chwile na dobra kawke
                      z dobra gazetka w reku.
                      Ale dzis mam czas tylko dla siebie, zero obowiazkow - same przyjemnosci do 19-
                      tej.

                      Milego weekendu.
                      • tupelo Rosie, zdrówka! I przepis na ciastolinę proszę 09.10.06, 09:14
                        Rosie, nie zazdroszczę choroby, trzymaj się dzielnie i kuruj!

                        Ja też poproszę o przepis na domową ciastolinę! Na razie kupujemy Play-Doh,
                        jest świetna i nawet daje się wiele razy używać, zanim zrobi się twarda. Zosia
                        ją wałkuje, wyciska różne szlaczki, odbija na niej pieczątki. Mamy taki zestaw
                        z młynkiem do wyciskania i z foremkami do odbijania zwierzątek.
                        Weratko, a czym barwisz tę domową ciastolinę?
    • r0sie kino australijskie i kapiel 07.10.06, 12:32
      Zapomnialam jeszcze napisac o kinie australijskim, ktorego raczej nie znam,
      albo nie wiem ze znamsmile Przyznjacie ze wszystko jest juz kompletnie wymieszane
      w tym swiecie i czasem z zaskoczenia odkrywamy ze dany czlowiek jest z takiego
      czy innego kraju.
      Mieszkajac w UK naogladalam sie za to troche telenoweli, ktore w tamtejszej TV
      najczesciej sa australijskiej produkcji, Home and Away itp, moze znasz Weratko?
      Ja pierwsze skojarzenie z Australia mam z INEXES i Krokodylem Dandi /nie wiem
      jak to sie pisze/, chociaz glowy nie dam za to czy to byl w ogole australijski
      film, no ale byl krokodyl wiec..

      Moniko, pytalas kiedys o kapiele. Ja teraz kapie Kamilke codziennie, nawet 2
      czy 3 razy dziennie smile Od jakiegos czasu Kamilka uwielbia nas szczegolnie pod
      tym wzgledem nasladowac i brac poranny prysznic smile Kapiel wieczorna bardzo lubi
      a mycie glowy jest katorga, glowe nie myujemy codziennie.

      No to pa, chyba juz o niczym nie zpomnialam smile
    • leedeczka Choroba 08.10.06, 22:19
      Hej, zaczęłam pisać wczoraj, ale na gg zapukał kolega i ...
      Piszę dziś, ale krótko, bo jutro do pracy trzeba iść, a poptzednia nic nie była
      najlepsza.

      Tusia chora, jakaś infekcja ja dopadła. Kipesko śpi w nocy... Siedzimy w domu
      od poniedziałku i już dostajemy świra. Dziś to ja musiałam sama wyjśc przejść
      się, bo już nie mogłam wytrzymac. Dziś uświaodmołąm sobie, że ja to własciwie
      lubię chodzić do pracy hehe Jestem rozdarta wewnetrznie: jak jestem w domu z
      Tusią to chcę do ludzi, do pracy, a jak jestem w pracy to chcę do domu, do
      Tusi...


      Rosie, dzięki za maila. Córeczka ślicza smile))


      Wiecie co, dopada mnie chyba chndra jesienna... Kupiałam sobie wczoraj
      ksiazkę "Diabeł ubiera się u Prady", może mi się humor poprawi smile))
      Jkaie macie sposoby na jesienne smutki?
      POzdrawiam i zmykam spac, bo mnie mąz molestuje hehe
      • tupelo Re: Choroba 09.10.06, 09:18
        Dużo zdrowia dla Tusi!!!
        Lidko, ja mam troche podobnie, jak pracuję, to tęsknię za Zosią, jak jestem z
        Zosią, to najchętniej bym gdzieś z nią poszła, odwiedziła kogoś, byle nie
        siedzieć w domu, czasem chętnie bym uciekła, bo już mi nerwy siadają. No ale to
        ostatnie na szczęście rzadko wink

        Sposoby na jesienne smutki... ja chyba nie mam za bardzo takich. Trzeba czymś
        zająć myśli. Mam sporo pracy, wieczory zwykle zajęte. W czwartek najlepszy
        sposób to "Zagubieni" wink A tak to nie wiem. Film, książka, telefon do
        koleżanki. ot takie tam. Będzie lepiej! Trzymaj się!
    • leedeczka Ciastolina, chandra i inne sprawy :) 09.10.06, 10:21
      Ja tez planuję kupić Tusi ciastolinę. Czekam na listopad, bo wtedy to juz chyba
      rzadko będziemy spacerować, no i pomysły na zabawę się skończą.
      Wczoraj miałyśmy temat: muchomor. Czytałyśmy ksiązki o grzybach, uczyłyśmy się
      wierszyka "Grzybobranie", robiły śmy my=uchomora z kartonu i rurki po papierze
      toaletowym. Malowałyśmy kapelusz farbami, powtarzałyśmy kolory, wymyślałyśmy
      piosenkę o muchomorze i takie tam smile))

      Co od chandry to wiem, że minie, lae jakoś tak mi jest... nie bardzo... Narazie
      niestety radzę sobie w ten sposób, że jem dużo czekolady, na szczęscie mm czyli
      74% kakao smile))

      Dziś zamierzam kupić Tusi buty zimowe. W małych miastach tak to już jest,że
      dostawa jest dużo wcześniej, przysłają po 2 pary z danego modelu i numeru,
      apotem... kto nie zdązy kupoić to ma problem, NIe dowożą... Kupię Bartki, w
      ubiegłym roku Befado nie sprawdziły się. KUrtke zimową już mamy.

      Co od zaparć to jest poprawa. Daje Natalce 2x dziennie Lactoral junior aby
      poprawić florę bakteryjną. Jest lepiej, robi kupke mniej więcej co 2 dni i już
      ni epłacze przy tym.

      Słuchajcie, ale się dzś uśmiałam. Ostatnio Natalka budzi się w nocy jkaieś 2
      razy. Idę do niej wtedy za pierwszym razem i zostaję już u niej do rana. Rano
      pytam Tusię dlaczego obudziła się w nocy, czy śniło jej się ocś złego,a ona na
      to: Mama mnie obudziła. I faktycznie. Za pierwszym razem jak do niej idę w nocy
      ot zostaję, a drugi raz ja budze, bo mówię przez sen i ona się od tego budzi!
      Maż mi dziś o tym powiedział smile) He he Biedne dziecko smile)
      No dobrze, blok edukacyjny dla dzieci już się skończył, ja też muszę zmykać.
      Zupka pomidorowa na obiad już jest, idę się troszkę pobawić z dziekciem smile)Na
      13 idę do pracy, dziś z Natalką zstaje mój tata.
      Życzę wszystkim miłego dnia.
      Lidka
      • werata Re: Ciastolina, chandra i inne sprawy :) 09.10.06, 13:13
        Hej, Kobietki!
        Zasmucone, chore, zapracowane, ale jestescie! Sle Wam wiosenne sloneczko na
        poprawe!
        Ja tam lubie jesienne smutki, zawsze jestem w tym stanie taka "tworcza"
        duchowo. No i jest w Poznaniu taka urocza "czokolateria", ammmm, pycha,
        polecam, czekolada na depresje doskonala.
        Ale nie wiem Leedeczko, czy Ty przy diecie mozesz takie "niegrzecznosci-
        slodkosci" wyprawiac?
        Rosie kuruj sie ale i nie spiesz, troszke czasu dla siebie (znaczy sie Ciebie ;-
        ) tez Ci sie przyda.
        Przepis na ciastolinie przysle pozniej, jakbym zapomniala to mi przypomnijcie
        za kilka postow.

        Rosie, co do kina to "Home.." i Dundee to tak to sa austr.! Prawde mowiac kino
        austr. nie bardzo liczy sie w swiecie. Ale np."MadMax" tez jest z krainy Oz.
        (Ja myslalam, ze to amerykanski, ale to dlatego, ze Amerykanie zrobili do niego
        wlasny dubbing, bo oni maja problemy ze zrozumieniem austalijskiego-ang.wink))
        Nie zapominajcie, ze to jest bardzo mlody kraj, poczatki Australii to glownie
        skazancy i zolnierze. A teraz potomkowie jednych i drugich oraz emigranci.

        A na koniec pochwale mojego synka: Tomcio sika do nocnika. To taki pierwszy
        krok, w domu calkowicie sam "sie obsluzy"; poza domem -gdy nie ma nocnika -
        jeszcze nie, ale krok po kroczku idziemy dalej.
        leedeczko, gdzie Ty pracujesz(jesli mozna spytac), ze na taka pozna godz.
        chodzisz?
        No to zmykam!
        • werata i jeszcze na smutki Wasze... 09.10.06, 13:14
          ...polecam film "Czekolada".
          papa
    • leedeczka :) 09.10.06, 22:24
      Werata, gratuluję Tomciowi smile) Tak jak ja też pewnie jesteś dumna ze swojej
      pociechy smile
      Uśmiech w temacie oznacza, ze juz mi trochę lepiej i nie powinnam chyba pisać,
      że to zaśługa wytrawnego winka, które właśnie piję. Na mm winko wytrawne jest
      dopuszczalne, podobnie jak gorzka czekolada, ale tylko ta z zawartością kakao
      powyżej 70%. Dziś sobie uświaodmiłąm,że na mm jesteśmy już z męzem ponad rok.
      Kawal czasu...

      Czym się zajmuję? Jestem pedagogiem specjalnym i pracuję w poradni
      psychologiczno-pedagogicznej. Prowadzę diagnozę i terapię dzieci z trudnościami
      w uczeniu się matematyki smile)

      Dziś osttani dzień siedziałyśmmy w domu. Jutro pierwszy raz po chorobie Natalki
      zamierzam wyjść z nią na spacer. Natalka ma jeszzce katar, ale będę kontynuwała
      leczenie i bedzie dobrze. Za to ze mną i męzem kiepsko. Chyba teraz my bedziemy
      chorowali. Nie byłąm dziś na aerobiku, wszystko mnie boli i nie mam siły
      cwiczyć. Ech...

      Dziś byłam na krótkich zakupach i kupiłąm Tusi 2 bluzeczki z długim rękawem.
      ZAaszalałam i kupiłąm na wyrost , rozmiar 104 smile)) Normalnie już jej kupuję na
      98, tak ostatnio urosła smile Ale z tym 104 to przesadziłąm. Podwinę, a na wiosnę
      jak znalazł smile)

      To wszystko na dziś smile)
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy smile
      Lidka
      • werata obiecane 10.10.06, 03:57
        2 szkl. maki
        1 szkl. soli
        2 szkl. wody
        3 lyzki proszku do pieczenia
        1 lyzka sody
        (W przepisie oryginalnym jest: "cream of tartar", to jest podobno zmieszana
        soda i proszek do pieczenia, tak,jak podalam, chociaz ja uzywam tego "cream".
        Mam jednak nadzieje, ze przepis zadziala).

        barwnik spozywczy wedle upodobania wink

        Zmieszac wszystko razem i podgrzewac kilka minut(ja robie ok.8min) na malym
        ogniu ciagle mieszajac.
        Trzymam to w zamknietym pojemniku w lodowce wieleeee tygodni. Daje Tomaszkowi
        takie plastikowe wyciskarki do ciastek.

        Papapa
        • tupelo Dzieki!!! 10.10.06, 09:38
          Weratko, dzięki za przepis, na pewno sprawdzę!
          Co do kina australijskiego to wydaje mi się, że na świecie jest niedoceniane,
          ale przecież są takie perełki, które każdy zna - np. Piknik pod wiszącą skałą i
          inne filmy Petera Weira. A Fortepian? Z muzyki to ja jeszcze kojarze Midnight
          Oil (czy to jeszcze istnieje?) Jakiś sentyment mam do Australii, oj tak.

          Wiecie co, mnie jakoś w ogóle w tej ciąży do czekolady nie ciągnie. A nawet
          odrzuca. Kiedyś we Wrocku była taka świetna kawiarnia Leonidas, gdzie dawali
          cud miód czekoladę pitną, gęstą, słodką, pachnącą... mmmm... ale już jej nie
          ma sad A film "Czekolada" uwielbiam!

          Co do chandry, to wczoraj mnie dopadło na całego. Ale sobie popłakałam, ufff...
          troche ulżyło wink

          Lidko, świetna zabawa z tym muchomorkiem!

          Buziaki dziewczyny!
          • r0sie Re: Dzieki!!! 10.10.06, 23:39
            Dzieki Weratko za przepis, dzieki.
            Rowniez za zyczenia zdrowia dziekuje. Juz mi lepiej, dzis bylam pierwszy raz na
            spacerku z Kamilka od tygodnia. Bylo slicznie, sloneczko i ciepelko. Chociaz
            jeszcze na antybiotykach to juz duzo mi lepiej.

            Dzis Kamilka dostala do raczki cala, niepokrojona gruszke do zjedzenia. Zanim
            sie obejzalam w raczce nie zostalo juz nic, zero ogryzka, pesteczek.. Dobrze ze
            wczesniej oderwalysmy ogonek wink

            A ja "Czekolady nie widzialam i bardzo zaluje sad

            Sciskam.
    • leedeczka Piękny dzień 11.10.06, 10:00
      No właśnie! U mnie świeci słońce, robi się coraz cieplej, wiec zaraz wybieramy
      się na spacer. Mąz zostawił mi dziś samochód, wiec zaraz zmykamy do parku.
      Jesieńkeidyś była moją ulubiona porą roku. Odkąd Natalka jest n aświecie
      bardziej lubię lato smile

      Dzięki za przepis na ciastolinę, może dziś zrobię.

      Natalka siusia od nocnika na całego, od tygodnia nie popuściła w majtki smile
      Dzielna dziewczynka. A teraz oglada Domisie i robi kupkę smile

      Właśnie zrobiłam obiad, oczywiście zgodnie z dietą mm smile) Zrobiłąm kotlety
      mielone (bez bułki oczywiście), fasolką szparagową z masęłm i taką sałatkę
      eksperymentalną: jajka pokrojone w kostkę, pomidory, ogórki kiszone i szynka,
      a do tego majonez kielecki. Natalka uwielbia kotlety mielone, nawet robiła je
      ze mną. Kupiłam jej taki ogromny fartuch i w nim zmywa ze mną, robi oabiad,
      rozbija chab, formuje kotleciki mielone, kroi kapuste na surówkę. Zabawa na
      całego, szkoda tylko ,że najczęsciej dla Natalki hehe

      Chandra wcale mi nie przeszła... Nie mam motywacji do pracy sad(
      Ech.... Zmykam i życzę wszystkim miłego dnia.
      Lidka
      • werata obiecane-zapomniane do przepisu 11.10.06, 10:47
        ...wrrrr, system mnie wylogowal, niech go, drugi raz musze pisac sad


        Wlasnie smaze frytki dla Gadziny, wiec mi sie Przypomnialo mi sie o 2 lyzkach
        oleju.

        pa
        • werata od dymu z komina 12.10.06, 14:15
          Jejku,jak te kobiety(czyatj:JA) (nie)mysla...ech.
          Wiec tak mi teskno do pracy, ze pomyslalm, ze trzeba cos koniecznie w tej
          sprawie przedsiewziac.
          No i przedsiewzielam: poszlam... kupic sobie ubrania, prawda, ze niezbedne sa
          ubrania ladne w pracy, he???

          A CV lezy i czeeeeka...Ach, zaczelam od dymu z komina. No nic.Ale w koncu
          zaczelam,no nie wink))

          • r0sie Re: od dymu z komina 12.10.06, 15:53
            Od czegos przeciez trzeba zaczac wink

            Powodzenia.
            • werata leniuchy! 13.10.06, 05:26
              Piszcie leniuchy, czy ta jesien tak na Was dziala?
              No to wygadajcie sie, jak chetnie poslucham.

              Zobaczcie jaka dzielna jestemsmile wstalam o 6.30 (nie zebym z wlasnej
              woli,hehe), bylam juz na placu zabaw (musialam rano,bo dzis zapowiedzieli 35
              stopni!), teraz Gadzina spi a ja lece piec rybe, potem robie lasagne (ja nie
              wiem,czy to jest zgodne z jakakolwiek dieta???).

              No dobra, wypilam tez kawke, zjadlam lunch i kilka kosteczek czarnej czekoladki
              (Leedeczko,my z Tomkiem uwielbiamy czekolade z 70%kakao,ja mlecznej nie rusze).

              No piiiiszcie,prosze.
              papa
              • tupelo Re: leniuchy! 13.10.06, 08:58
                Weratko, a o jakiej pracy myślisz? Powodzenia w szukaniu! Słyszałam dzisiaj w
                radiu, że w Australii straszna susza i że tak ma być przez cały rok...
                Lasagne - mniam, mniam, szkoda, że dosyć czaso/pracochłonne.
                U mnie dołowo. Nawet mi się nie chce pisać o tym. Dobra, napiszę wieczorem.
                Trzymajcie się! Buzki,
                M
                • tupelo moje smuty 13.10.06, 22:02
                  No dobra dziewczyny, jest tak, że ostatnio nie mam się komu wygadać z moich
                  nawet najbardziej bzdurnych smutków. To smutne, ale z moją mamą nigdy nie byłam
                  tak blisko, ona ma trochę swój świat i jakoś trudno jest jej wczuc sie w moje
                  problemy. Kiedy byłam w ciąży 3 lata temu psychicznie "masowała" mnie moja
                  teściowa, ale teraz narobiło się w rodzinie trochę kłopotów i już nie mogę na
                  nią tak liczyć. Jakoś tak się też narobiło, że najbliższe mi osoby albo są
                  zajęte (mąż się uczy do ezgaminu dniami i nocami), albo akurat mają swoje
                  problemy (tak jak moja najlepsza przyjaciółka). No i czuję się psychicznie
                  zdołowana. Jak ja wytrzymam te najbliższe dwa tygodnie? Do tego bede mieszkac z
                  Zosia u moich rodziców, niby fajnie, ale... czasem uciążliwie.
                  Bu
                  M.
                  • werata Re: moje smuty 14.10.06, 05:56
                    Monis, to pisz tu. Jasne, ze to nie to samo, ale zawsze mozesz na nas liczyc,
                    wesprzemy Cie, bedzie Ci latwiej. Jak chcesz to pisz na priv.
                    Troche jestes teraz chyba przeciazona tym wszystkim, praca i nowym zyciem w
                    Tobie. Ulozy sie, zobaczysz!!
                    Glowa do gory!

                  • r0sie Re: moje smuty 16.10.06, 00:03
                    Moniko, to minie.
                    Czytalam na blogu o jojczeniu Zosi.
                    Mialam o tym pisac rowniez. Kamilka natomiast histeryzuje z byle powodu. Gdy
                    tylko cos jest nie po jej mysli to zaczyna mi plakac, histeryzowac, slychac ze
                    to wymuszone. Po raz pierwszy bylam swiatkiem takiego zachowania u dziewczynki
                    w podobnym wieku jak nasze panny latem na placu zabaw. Powod byl banalny,
                    dziewczynka nie chciala zalozyc bucikow, a byl to juz dosc chlodny wieczor,
                    koniec lata. Wila sie, histeryzowala, zanosila placzem. Nikt i nic nie bylo jej
                    w stanie opanowac. Wygladalo to strasznie, ale mnie wowczas bylo abstrakcja.
                    Teraz sa takie dni, ze moje jakies niewinne nie urasta do rangi mega problemu,
                    Kamilka chce na mnie wymusic zmiane zdania. Okropnie to wykanczajace.
                    Tomaszek tez miewa takie dni?
                    • werata Re: moje smuty 16.10.06, 11:16
                      Zdarza sie wink rzadko, ale np.zdarzylo sie dzis. Temp. z 37st w sobote spadla
                      do 17 dzis i chcialam zalozyc Mu bezrekawnik a Tomcio nie chcial. Niestety
                      zalozylam na sile,co od wieeelu miesiecy sie nie zdarzylo. Na swoje
                      usprawiedliwienie mama to, ze pokaslywal mi dzis i sie wystraszylam, ze sie
                      przeziebi. Po minucie bylo po sprawie. On raczej nie jest marudnym dzieckiem,
                      powkurza sie przez minute i daje spokoj wink))

                      Dzis podali w TV, ze dla 75%kobiet macierzynstwo okazalo sie czyms zupelnie
                      innym od oczekiwan.Jestem w tych 75%,a Wy????

                      • r0sie macierzynstwo a nasze oczekiwania 16.10.06, 22:51
                        nio, ja myslalam ze to jednak mniejsza harowa

                        a Wy jakie mialyscie oczekiwania, ktore sie nie spelnily?
                        • tupelo Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 17.10.06, 15:05
                          Ja też myślałam, że to trochę "lżej" być mamą. Ale w większości to po prostu
                          się nie spodziewałam, że może być tak... fajnie wink Trudno mi powiedzieć, w
                          której grupie jestem, niektóre sprawy zupełnie mnie nie zaskoczyły, inne -
                          bardzo (np. kolka, usypianie, nasilenie buntu), z niektórych po prostu nie
                          zdawałam sobie sprawy.

                          Kochane, chętnie bym posmęciła, ale u rodziców nie jest źle, a poza tym teraz
                          to ja w Internecie tylko na moment. Trzymajcie się ciepło! Buziaki!
                          • r0sie Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 18.10.06, 00:02
                            test wink
                          • r0sie Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 18.10.06, 00:05
                            tupelo napisała:
                            Ale w większości to po prostu
                            > się nie spodziewałam, że może być tak... fajnie wink

                            O rany pisze to juz po raz kolejny i wciaz moj post sie nie pojawia, dlaczego??

                            Otoz, zebym nie wyszla tylko na taka co narzeka, napisze Wam czy mnie Kamilka
                            ostatnio 'powalila'.
                            Wlaczylam komputer, bo Pyza miala ogladac Teletubisie. Zakrecila sie gdzies,
                            pobiegla cos szukac. Nagle siada przed komputerem i sadza przed soba do
                            wspolnego ogladania maskotke Po smile
                            • tupelo Re: macierzynstwo a nasze oczekiwania 18.10.06, 09:09
                              Hihihi, świetne, razem lepiej, prawda? Zosia czasami bierze do wspólnego
                              oglądania ulubionego dzidziusia Jasia wink)) Słodki widok.
                              • werata dzieciaki pelne radochy i do Leedeczki 18.10.06, 14:29
                                Hehe, a moj Tomcio daje _samochodom mleko_ i ...sadza je na nocniku potem wink

                                Zebym tez nie wyszla na taka,co narzeka, to powiem, ze odpoczelam troche
                                dzis...wprawdzie na fotelu u dentysty, ale fotel pani miala super-wygodny wink)))

                                Teraz troche prywaty do Leedeczki, ale Wy tez skorzystacie (?), chyba, ze juz
                                wiecie wszystko,czego ja nie wiem.

                                Leedeczko! jak juz zdradzialas nam swoj zawod, to chcialabym Cie zapytac o
                                adaptacje przedszkolna, czy odpowiesz na moje pytania?
                                1)na ile wczesniej zaczac chodzic razem z malym do przedszkola, zeby oswoic
                                dziecko?Czy miesiac,czy dluzej?
                                2)czy lepiej od razu dac dziecko do przedszkola na 5 dni, czy raczej zaczac od
                                1,2dni?
                                No i jak pomoc dziecku przejsc przez to lagodniej.
                                Chce puscic Tomka od nowego roku szkol.
                                dzieki z gory!
                                • leedeczka Re: dzieciaki pelne radochy i do Leedeczki 20.10.06, 21:45
                                  Witajcie!
                                  Dawno nie pisałam, bo moja cała rodzina choruje. Ja jestem chora, ale chodzę do
                                  pracy, mój mąz ma grypę żołądkową, a Natalka od dziś bierze antybiotyk, bo ma
                                  zapalenie gardła...
                                  Wiecie co, jeśli chodzi o Natalkę to mam przeczucie... Wiem kiedy powinnam iśc
                                  z nią do lekarza, chociaż wszyscy mówią,że nie ma takiej potrzeby... Przeważnie
                                  w odpowiednim momencie daję jej skuteczne lekarstwo smile)) Jestem z siebie dumna
                                  he he
                                  Od miesiąca daję Natalce taki srodek uodparniający Thymuline 9. Znacie i
                                  dajecie swoich pociechom? Kuracja trwa 6 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc daje
                                  się jedną fiolkę co tydzień, przez następne 5 miesicy jedną fiolkę co 2
                                  tygodnie. Efekty widac juz po 2-3 miesięcznej kuracji. W tym roku trochę się
                                  zagapiłam, powinnam te kurację zacząc już w sierpniu.
                                  Jutro impreza imieninowa u mojej mamy,ale nie wiem czy pójdziemy. Wszystko
                                  zalezy od tego czy bedzie moja bratanica, która chorowała 3 tygodnie i własnie
                                  wyzdrowiała. jeśli będzie to my nie pojedziemy,żeby znów się nie rozchorowała.

                                  Dziś byłam na zakupach ze swoją mamą. Wybrałam sobie piękne kozaki zimowe, a
                                  zapłąciła mama smile) Ale jestem zadowolona.
                                  Co do ubrań zimowych Natalki to mamy już prawie wszystko, zostało kupić tylko
                                  ciepłe spodnie.

                                  Weratko, ja nie za bardzo znam się na tej tematyce, o której piszesz. MOżesz
                                  mnie pytac o fukcje percepcyjno - motoryczne hehe
                                  Ale wydaje mi się,że:
                                  Po pierwsze: jeśli chodzi o adaptację do przedszkola to kwestia indywidualna.
                                  Jedno dziecko potzrebuje mniej, drugie więcej czasu. Ważne jest,zeby jak
                                  najwcześniej oswajać dziecko z przedszkolem i nie chodzi tu wcale o prowadzanie
                                  maluszka do przedszkola jak ma roczek smile))Wystarczą rozmowy na temat
                                  przedszkola, czytanie wierszykow, ogladanie "Domowego przedszkola" (gorąco
                                  polecam, świetny program!). Rozmawiałam z nauczycielką w przedszkolu i ona
                                  sugerowała,żeby dziecko przyprowadzac już w maju, jeśłi chce się, aby
                                  uczęszcało do przedszkola od września.
                                  Po drugie: nauczycielki w przedszkolu sugerują, aby przyprowadzac dziecko do
                                  przedszkola codziennie, zaczynając od 2-3 godzin dziennie. Najpierw przychodzi
                                  z mamą, mama może zostać na zajęciach, obserwowac dziecko, ono wtedy czuje się
                                  pewniejsze siebie. Potem próbować zostawiac dziecko na 2-3 godzinki i zabierać
                                  je przed leżakowaniem. Podobno lepiej jak do przedszkola prowadzi dziecko nie
                                  mama czy tata, tylko osoba, z którą nie jest tak bardzo zżyte. I zostawiając
                                  dziecko nie wolno mówić,że zaraz wróci się po nie, tlyko określić konkretny
                                  czas np. po obiedzie itd.

                                  Nie wiem czy pomogłam smile)
                                  Zmyakm juz. Dobranoc wszystkim smile
                                  Lidka
                                  • aninia1 Re: dzieciaki i pełne ręce roboty:) 20.10.06, 23:38
                                    Hej koleżanki!!

                                    Cieszę się,ze nasz wątek swietnie się trzyma i zagladam mile zaciekawiona
                                    nowymi tematamismile
                                    Szkoda ,ze doba ma tylko 24h.
                                    Wydaje mi się,ze Pola troche daje spokoj z buntami chociaz ma charakterek ojj
                                    ma.Patryk nie tylko juz siada,raczkuje ale zaczyna wstawac!!To
                                    niesamowite.Dzieciaki kąpia sie razem ,bawią się i Pola daje buziaki
                                    braciszkowi -jakie to słodkiesmile)
                                    Najlepsze jest to nocne wstawianie-ok.4 razy w nocy.Uuhh.Monika- jeste sgotowa?
                                    Ty będziesz miała lżej,bo cóerczka jest też starsza i wiecej rozumie,będzie
                                    może mniej absorbująca chociaz na poczatku na pewno nieco zazdrosna.
                                    Zaobserwowałam,że Patryk jest spokojniejszy jak Pola niest niedaleko a nawet
                                    jak czasami "oberwie" od starszej siostry za zabranie zabawkiconfused
                                    Zyczymy zdrówka,katarek u takich maluchów to okropienstwo i prawdziwe
                                    utrapienie..
                                    Buziaki -rosie dziekuje za zdjecie Kamilki - pienka dziewczynka-jak z obrazka
                                    na tym zdjeciu
                                    Dziewczyny,przyslijcie zdjecia-ja od leedzczki nie dostalam.Jak Tomaszek-ile
                                    stopni ciepła macie tej jesieni??

                                    Co słychać u naszej Joli?
                                    • aninia1 Re: Halo ,Elu:) 20.10.06, 23:41
                                      Elu- dawno sie nie odzywałaś - co u Was słychac?
    • tupelo Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie! 21.10.06, 22:09
      Lidka, piszesz bardzo ważne rzeczy i myślę, że Twoje rady bardzo się nam
      przydadzą. Właściwie do tej pory nie myślałam o adaptacji przedszkolnej jako o
      jakimś problemie, ale rzeczywiście, niektóre dzieci mogą mieć problem. Pamiętam
      z wrześniowej lektury niektórych blogów o dzieciach na Smykach, że były i takie
      dzieci, których rodzice rezygnowali z wysyłania ich do przedszkola po
      pierwszych dniach - tak mocno dzieci to przeżywały. Fajnie by było zaprowadzić
      Zosię do przedszkola trochę wcześniej, żeby zobaczyła, co i jak, ale jak to
      zrobić? Czy panie w przedszkolu się zgadzają na takie rzeczy?
      Co do rzeczy na zimę dla Zosi, to śniegowce są, kombinezon dwuczęsciowy jest po
      tamtym sezonie (wtedy był za duży), czapki nie mam, jakieś spodnie cieplejsze
      by się przydały, ciepłe rajstopki... No i jakieś zimowe buty, ale nie takie
      ciepłe śniegowce... Muszę się rozglądnąć...
      Leków na odporność nie dajemy, tylko witaminy wink Dziwnie, ale babcia nam nic
      nie zaleca specjalnego, a Zosia nie choruje za dużo, więc jakoś mnie to nie
      przeraża. Zobaczymy, jak będzie. Jakoś do homeopatii nie mam zaufania, wydaje
      mi się, że działa raczej jak placebo, ale mówię to z moich doświadczeń.
      Ania, 4 pobudki w nocy mówisz? Hmmmm... Ja i tak do Zosi wstaję parę razy, żeby
      ją przykryć, no i do ubikacji latam... Może jakoś będzie? wink Żartuję, jestem
      trochę przerażona, to fakt. Ania, dzieci masz śliczne i Kongo boskie, ale
      myślę, że każda mama taki obrazek zna wink
      No to buziaki kochane, zmykam, żeby nie przeszkadzać temu, co się chce
      specjalistą nazywać od tej jesieni wink Niech się chłopina uczy... już niedługo.
      A propos: trzymajcie za niego kciuki! (w piatek 27.10.) smile
      Pa!
      • r0sie Re: Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie 22.10.06, 23:40
        Dziewczyny, ja tez rozmyslam juz o adaptacji pzedszkolnej Kamilkismile
        Sa u nas takie zajecia adaptacyjne dla 2-latkow. Organizuja je zwykle jakies
        kluby malucha. Chodzi w nich glownie o uspolecznienie malucha, poza tym
        zawieraja one jakies zajecia muzyczno-ruchowo-plastyczne.. Szkoda tylko, ze nie
        organizuja tego same przedszkola. Idealem byloby prowadzac przez rok dziecko do
        miejsca w ktorym faktycznie bedzie pozniej przedszoklakiem, prawda? Nie
        slyszalam jednak o takiej ofercie. Chyba ze moze jakies prywatne przedszkola,
        ale ja nastawiam sie na publiczne.
        A z tym 'domowym przedszkolem' to chyba dobry pomysl. Czyzbym juz musiala
        kupowac telewizor?? smile

        Lekow zadnych Kamilce nie daje. Gdy sama bylam chora podawalam tylko jakis
        syropek na uodpornienie. Poza tym nie daje nic, a Kamilka trzyma sie dobrze i
        oby tak dalej zostalo smile
        Czy planujecie szczepic na grype siebie i dzieci?
        Czy podajecie wit. D3, bo ja jakos zapomnialam a u szanownej naszej pani
        doktor wink bylysmy ostatnio w czerwcu wiec nie wiem czy jeszcze podawac czy nie,
        do ktorego roku zycia, i po ile, 1 kropelka wystarczy?

        Leedeczko i jeszcze do Ciebie i nie tylko. Pisalas niedawno o tym, ze Twoje
        Slonko tak fajnie Ci pomaga w kuchni. Kamilka tez jest bardzo chetna do pomocy
        ale ja nie potrafie sobie wyobrazic jak pomaga mi np. przy zmywaniu o ktory
        pisalas. Chyba by jej sie podobalo bo uwielbia sie temu przygladac. Na razie
        podaje mi kartofelki i inne warzywa do obierania, podaje do stolu wink, odnosi ze
        stolu do zmywania, 'uklada' sztucce wszufladzie i inne przedmioty o malym
        ryzyku stluczenia smile
        Jest rowniez moja pierwsza asystenka w lazience, wc, przy ubieraniu itp smile
        Napiszcie jak technicznie zorganizowac zmywanie, bo zlew jest oczywiscie za
        wysoko a stawiac jej na cos troche sie boje..

        Ania, dziekuje za zdjecia super rodzenstwa smile Nastepnym razem pisz do mnie na
        r0sie@gazeta.pl

        sciskam i trzymam kciuki za pana doktora smile
        • werata Re: Lidka - ważne rzeczy piszesz, Ania - wreszcie 23.10.06, 05:34
          Lideczko, dzieki za informacje. Co do Twojego pytania o leki,to ja prawie nic
          nie daje, ja nawet antybiotykow nie daje (paskudna jestem,wiem).
          W czasie chorob daje taki lek z Echinacea, cynkiem i wit.c. Nie
          uwierzylybyscie,jak organizm chudziutkiego niejadka radzi sobie z chorobami. I
          widze,jak jest coraz silniejszy! Ale trzeba umiec przetrwac chorobe, trzeba nie
          wpadac w panike i bardzo obserwowac dziecko. To prawda, ze mama zawsze wie, na
          ile chore jest dziecko. Tomek jest zdrowym przykladem dziecka, ktore leczone
          jest bez chemii z czego jestem dumna, przyznaje.

          Aniu, pisz wiecej,jak sobie radzisz, Monika skorzysta, a my chetnie o Was
          poczytamy. (PS Ostatnio dentyska borujac mi w zebie prowadzila agitacje,jak to
          powinnam pomyslec o drugim dziecku wink))

          Nie chorujcie dziewczyny, dbajcie o siebie. W Australii juz ida Swieta. W
          sklepach choinki, domy poprzystrajane... W zeszla sobote bylo 37st., w te 17st.
          A ja juz schowalam Tomka "zimowe" ubrania wink))

          Musze sprawdzic czy "Domowe przedszkole" jest na DVD, wiecie moze?
          papa
          • leedeczka Hop hop... 24.10.06, 23:48
            ... gdzie jesteście???
            Późno już, ale jeszcze wykorzystastam fakt, że mąż bierze prysznic... I tak na
            niego czekam ...

            U nas kiepsko. Ja i Natalka jesteśmy chore. W piątek byłam z Tusią u lekarza,
            miała zapalenie gardła, dostała antybiotyl. W poniedziąłek kaszel nasilił się,
            wiec znów pojechalismy do lekarza i okazało się, że anybiotyk nie działa i już
            są podrażnione oskrzela. Dostała inny, silny antybiotyk i już jest lepiej. Dziś
            często się budzi, bo jak mówi nóżki ją bolą. Czytałam na ulotce, że skutkiem
            ubocznym brania tego leku może być ból stawów i to pewnie to...
            Echinaceę znam, dają jej Natalce przy lekkich przeziębieniach, przy
            powazniejszych Eurespal.

            POza tym popadłam w niełaskę u Natalki. Tata jest na 1. miejscu. Fakt,że czasem
            podniosę na nia głos czy dam klaspsa,ale to chyba nie to... Nie mam pojecia o
            co chodzi. Bije mnie, drapie...Nie chce się ze mną bawic, nie odpowiada na
            pytania. A jak pytam czy gniewa się na mnie to odpowiada,że nie i wszystko jest
            w porządku. Nie wyrabiam psychicznie. To okropne uczucie. NIgdy tak nie było i
            nie za bardzo sobie z tym faktem radzę. W ogóle to poza chorobą mam jakiegoś
            doła i całe dnie leżałabym w łózku i spała... Ech...

            U nas na topie teraz jest ciastolina. Robimy zniej zwierzątka, ciasteczka
            mnóstwo innych fajnych rzeczy smile

            Jeśli chodzi o Natalkę i mnie w kuchni to ja stawiam jej przy zlewie dwa stołki
            i ona na nich stoi. Nie spadła jeszcze, a poza tym tak na wszelki wypadek
            asekuruję ja nogą. Natalka dostaje miseczkę, robię jej pianę, a potem mam ją z
            głowy smile Robo mi budyń z tej piany, miesza go, próbujemy, dosładza itd smile)
            Kupiłąm Natalce duży fartuch i nie boję się już ,że się zaleje i nie muszę jej
            przebierać kilka razy smile

            O, mąż zwolnił łazienkę to zmykam. Do tej pory troszkę poprasowłam i oczywiście
            grałam w gry on - line. Uwielbiam domino i scabble. Gracie?
            Pozdrawiam i życzę dobrej nocki.
            • tupelo Re: Hop hop... 25.10.06, 11:11
              Jestem, czytam codziennie, zaglądam, jutro mąż wyjeżdża do W-wy, w piątek ten
              test... nerwowa atmosfera.
              Lidko, piszesz, ze jestes w nielasce u Natalki. Wydaje mi sie, ze czasem tak
              jest wink Czasami dziecko bardziej poważa tego rodzica, który spędza z nim mniej
              czasu, bo np. jest stęsknione itp. Nie wiem, kiedy nadchodzi etap Freudowski,
              może Weratka coś podpowie, ale kiedyś nasze panny będą chciały mieć własnych
              tatusiów za mężów i my-mamy będziemy w niełasce wink))
              My jeszcze 3 noce spedzimy u dziadków... Miałam ostatnio z Zosią małe
              problemy... chodziło o bunt i moją reakcję i udział w tym babci, która chciała
              załagodzić sytuację nastawieniem bajki na MiniMini... nie pozwoliłam, Zosia
              płakała, nie mogła się uspokoić. Od babci usłyszałam, że stresuję dziecko i że
              na pewno w nocy będzie mi płakać... dużo by tu opisywać, ale akurat w tym
              przypadku chciałam być twarda i konsekwenna, a "miękka" babcia proponująca bajkę
              jako wzmocnienie dla niepożądanego zachowania była mi wyjątkowo nie na rękę.
              Dzień wcześniej miałam cos podobnego na spacerze, z dziadkiem, Zosia chwyciła
              jakiegoś badyla i zaczęła nim wywijać, o mało się nie uderzyła w oko... zabrałam
              kija, a ona w ryk, dziadek na to, żeby jej dać... a ja postawiłam na swoim.
              Dziecko mi płakało, trudna sytuacja, serce się rozdziera, ale konsekwencja była
              chyba wtedy potrzebna. Klapsa... nigdy nie dałam i chyba nigdy nie dam, nawet mi
              się taki odruch nie włącza wink

              Lidko, zdrówka dużo! Niech Natalka szybko wróci do formy!!!
              P.S. Gry on-line, ja czasem dla odstresowania ukladam jakies bloczki itp, ale
              nic wiecej, bo czasu brak... A kiedys to sie gralo z mezem w Cywilizacje wink))
              • werata Re: Hop hop... 26.10.06, 12:15
                Czesc i czolem!
                Ja z tych nie grajacych w nic, przynajmniej on-line. Ostatnio gralismy za to
                cala rodzina w takie wielkie ogrodowe szachy (no wiecie, wielkosci Tomaszkawink.
                Ubaw byl, gry niewiele.

                Moniko,podziwiam konsekwencje Twoja. Ja zauwazylam, ze mam problem z
                konsekwencja w obecnosci "swiadkow". Np. pewnie przy babci jednak bym
                ulegla,zeby uspokoic dziecko. Zdarzylo sie tak ze 2 razy, za kazym czulam,ze to
                blad, ze to Tomkowi nie sluzy,ale jednak stres, ze jestem obserwowana przez
                kogos-tam wygral. Obiecuje dzis publicznie, ze koniec z tym. Dzieki za
                inspiracje, Moniko!
                Co do etapow rozwoju to teraz Tomek (w ujeciu Johnsona) na etapie analnym
                (Jessssu,co za nazwa). Wiec ciastolinie i takie tam grzebanie w brudzie jest
                preferowanym dzielaniem. Tomek np.uwielbia grzebac w ziemi/piasku/korze.

                Dziewczyny, poniewaz piszecie o stresie, zlych nastrojach mam
                pomysl:obiecajcie, ze kjazdego dnia zrobicie cos dla siebie, TYLKO dla
                siebie,milego, fajnego, luksusowego. Robimy burze mozgow i wypisujemy tu
                pomysly. Ja chcialam isc do kina na Almodovara, ale w Aus. nie pokazuja tego
                filmu sad
                Musze cos innego wymyslic, pomozcie.

                I piszcie.
                pa
                • jola.wie Hej! 27.10.06, 20:07
                  Monia, no co za wieści!!!!!!!!!!!!!!
                  Powinno mnie zastanowic twoje "tracenie kobiecych kaształtów" o czym wspomniałas
                  w mailu.... Niby logiczne, ze po pierwszym drugie, a jednak, wzruszają mnie
                  takie wieści za każdym razem. GRATULUJE ci serdecznie!!!! Nie wiem, czy mi się
                  zdaje, ale chyba masz "wahania nastroju" wink Ale fajnie! Ale się cieszę! No a wy
                  wiecie od sierpnia, trochę czasu minęło...

                  (wcale się nie zdziwię, jak zignorujecie mojego posta)

                  Aninia, czy to o mnie się dopytywałaś? wink Ostatni raz wpisałam się 26 maja,
                  skandal jak dawno temu! U nas głównie doły i upadki (zamiast wyżyn i wzlotów)
                  chyba mają się ku końcowi, w tych bólach i skurczach urodził się.... dom. znaczy
                  jest w budowie, ale w przyszłym roku na moje, a najdalej na Madzi urodziny mamy
                  już zmienić lokum.
                  Mąż był dziewięc miesięcy bez pracy, a odkąd ją znowu ma, to ... w tej samej
                  firmie co ja (ba! jestesmy w jednym pokoju!). Okazało się, ze w sprzyjających
                  warunkach popadł w nałóg pracoholizmu i teraz (wiem, wiem, zawsze narzekałam, że
                  wszystko i tak na mojej głowie, to nie powinnam odczuwac żadnej różnicy) to go
                  już w ogóle w domu nie ma...(właśnie czekam, wraca ze szkolenia, które prowadził
                  w Poznaniu).
                  No i przechodzimy do sedna sprawy: Madzi - urosła i jest teraz najmądrzejsza na
                  świecie. Babcia ją rozpuszcza okropnie, chyba będę musiała wkroczyć, zasypiać
                  ciągle nie umiemy (niania nie ma z tym problemu), karmić jej nie potrafię
                  (niania robi to doskonale). Dzisiaj - w tej chwili - Madzia robi wycinanki:
                  dorwała się do nożyczek i tnie, w całym domu fruwają papierowe pióra, trzeba
                  jednak przyznać , że technikę ma jak doświadczony pierwszoklasista! smile)
                  (o! pasek od szlafroka! żeby tylko nie wpadła na firanki!)
                  Nasze zdjęcia dostałyście prawie wszystkie na gazetowe skrzynki. Nie wiem jednak
                  kto nie dostał i nie moge tego sprawdzić, bo wiadomość nie została zapisana.

                  Dziewczyny, jak by to rzec: mam nadzieję, że znajde czas, aby tu pisać i jeszcze
                  większą, że będziecie chcialy to czytać.
                  • tupelo Re: Hej! 28.10.06, 11:33
                    Jolu kochana, powroty są zawsze takie rozczulające... smile)) Hihihi, cieszę się,
                    że się odezwałaś i prawde mówiąc chyba Cie myślami ostatnio ściągnęłam, bo tak
                    sobie niedawno o Tobie myślałam, że już coś za długo się nie odzywasz.
                    Wahania nastroju mówisz... oj taaaaak...
                    Dom super sprawa! Zazdroszczę! My marzymy o swoim, rok temu kupiliśmy piękną
                    działkę pod lasem, w tym roku jest ogrodzona, trawa rośnie, studnia zrobiona,
                    tydzień temu posadziliśmy dwie jabłonki i dwie grusze... Ale z budową to
                    jeszcze musimy poczekać z rok-dwa co najmniej.
                    Marcin zdał egzamin!!! A my wróciłyśmy do domu. Jest pięknie, chociaż Zosia się
                    rozpuściła przez te dwa tygodnie, taka terrorystka sie zrobiła z niej... czasem
                    już mam szczerze dosyć jej jojczenia, oj tak...
                    To tyle na razie, lecę robić mufinki i lasagne, dzisiaj specjalny obiadek po-
                    egzaminowy wink
                    Buziaki!
                    • jola.wie Re: Hej! 30.10.06, 08:18
                      No wiecie, musze wam coś opowiedzieć, ale musze to poprzedzić komentarze, że
                      jest to opowiesc na dowód skuteczności reklam, które wchodza malcom do główek
                      nie wiedzieć kiedy (a Magda wcale nie ogląda znowuż tyle, albo się sama czaruję
                      wink.Otóż umyłam Madzi włosy (strasznie dużo ryku przy tym było, przeczuwam
                      kłopoty w przyszłości) no i potem jej czesze te włosy i mówię "jakiem masz
                      śliczne te włoski, jakie błyszczące, mięciutkie" a ona mi pod noskiem odmruczała
                      "jeśtem walta takich wosiów" smile)))))))))))))))))))))))))))))))

                      W ogóle to jej hiciorem od dawna jest "daftojeś" albo "dawdaj", które
                      wypowiadała w łazience i nikt nie wiedział o co chodzi, a ona się irytowała. No
                      i w końcu wycelowała paluchem w... balsam Dove smile)))))))))))))))))))

                      I jeszcze wam opowiem o rybce, ale może z pracy, bo teraz się spieszę.

                      Ostatnio Madzia się wszystkich pyta "jak maś na imie?", na przykład mnie się
                      pyta sto razy dziennie smile)). To pytanie jest przeformułowane, do niedawna
                      brzmiało "jak naimieś?" - zlepek "na imie maś", bo za nic nie mogła pojąć, że to
                      jest "mieć na imię", ale nie można jej odmówić logiki, że identyfikowała
                      "naziwaś" z "naimieś" - przeciez to prawie to samo smile))))))))))
                      • werata Re: Hej! 30.10.06, 08:49
                        Jola, witaj ponownie, jestes tu u siebie,nie musisz niesmialo pukac wink))

                        Smieszne opowiesci o Madzi, ja dolacze o Tomaszku. Otoz od jakiegos czasu w
                        malej glowce pojawil sie dylemat "ogonka", ze niektore zwierzaki maja, niektore
                        nie maja. Wczoraj natomiast pojawil sie dylemat "siusiaczkowy" i zadziwienie,
                        ze mama nie ma. Troche wczesnie na takie dylematy, a tu prosze. Ach, coraz
                        inteligentniejsze te nasze dzieciaki.

                        papa

                        • jola.wie Re: Hej! 30.10.06, 10:31
                          A z rybką to było tak:
                          Mój mąż jakiś czas temu przywiózł z "terenu" parę wędzonych rybek. Nie wiem, co
                          to za rybki, ale takie z piętnastocentymetrowe może. Był wieczór, siedzieliśmy
                          przy kolacji kiedy przyjechał. No i te rybki od razu wylądowały na stole.
                          Madzia natychmiast zaczęła się nad nimi rozczulac "jakie ślicne lybki! Jakie
                          śłodkie! Moja moja!" i jazda! tulic wędzonke do policzka :-
                          )))))))))))))))))))))))))

                          Rybki się jej bardzo podobały, Janusz wydłubał jej tam z żeber mięsko -
                          smakowało, a jakże, no i lezy jej na talerzyku szkielet z jednej strony głowa,
                          a z drugiej ogon, a ta przystępuje do następującej analizy anatomii rybki:

                          "Lybka ma gófke, ocka, ogonek, a w ślodku..... śniadanko!" smile)))))))))))))))

                          Wiele się z tą rybką po tym wszystkim już nie dało zrobic w sensie użytkowym,
                          oprócz tulenia jej ze słowami "kochana lybka, kochana", ale Madzia wpadła na
                          pomysł jeszcze jeden, mianowicie zaczęła obdzierac skórę na głowie
                          rybki.Przy "okazji" rybce wyszło oczko z oczodołu, więc Madzia skierowała do
                          mnie pytanie: "Ziepsiujemy lybke?" smile)))))))))))))))))))))))))))))))

                          Pozwoliłam. smile)))))))))))))))))))))))))

                          Nie musze mówic, ze byliśmy posmarkani ze śmiechu (dyskretnego, zeby dziecka
                          nie utwierdzac w słuszności bawienia się jedzeniem).
                          • leedeczka Siusiaki i cipulki 30.10.06, 15:08
                            Witajcie!
                            Jola, fajne te opowieści o Madzi, uśmiałam się smile)
                            U nas już wszystko wróciło do normy. Natalka już jest zdrowa, chodzimy na
                            spacerki, narazie krótkie, ale to już coś.

                            jeśli chodzi siusiaki to ja pierwszą rozmowę na ten temat miałam w wakacje.
                            Moja koleżanka przewijała na placu zabaw swojego 8-miesięcznego syna i wtedy
                            Natalka zobaczyla siusiaka pytakąc: mamusiu, co ma kubuś? Razem z koleżanką
                            ustaliłyśmy,że nazwiemy to siusiakiem (penis wydało nam się zbyt wulgarne
                            hehe). I mniej więcej od sierpnia kilka arzy w tygodniu Natalka zasypiając
                            mówi: kopcy 9chłopcy ) mają siusiaki, a dziewczynki cipulki smile)) I były pytania
                            dlaczego ona nie ma siusiaka, ustalanie kto z rodziny ma siusiaki, akto
                            cipulki. Mówię wam, ubaw na całego.

                            Natalka właśnie maluje farbami i słucha Calineczki czytanej przez
                            Fronczewskiego smile)

                            A dzisiaj znów pomagała mi przy obiedzie i do surówki z kapusty kiszonej
                            nasypala ... cynamonu hehe No i na obiad musiąłam szybko zrobic inną surówkę.
                            Jedliśmy też dziś pangę, którą Natalka uwielbia.
                            Ograniczyłąm jej ilość posiłków z 5 do 4 i od razu lepiej je smile

                            No dobrze, zmykam, bo widzę, że Tusia miesza wszystkie kolory farb ze soba.
                            Milego dnia.
                            • tupelo Re: Siusiaki i cipulki 31.10.06, 10:26
                              Jola, opowieści Madziowe boskie big_grinDD
                              Ojej, ale te wasze dzieci do przodu z tymi siusiakami i cipulkami wink Zosia
                              niby cos wie, bo w bajeczce o nocniku chłopczyk ma siusiaka, ale jeszcze nie
                              pytala, dlaczego ona nie ma, a c to takiego dokladnie itp. Chyba jeszcze jej to
                              nie interesuje...
                              Panga-pycha! Szkoda, ze Zosia nie lubi ryb, tzn. wedzona makrele jeszcze
                              sprobuje, ale na obiad to dalej zjada tylko swoje zupki, na drugie ewentualnie
                              toleruje kluseczki z jajkiem i serem białym, ziemniaków nie tknie, miesko tylko
                              pod postacia wedliny albo w zupie... No ale zawsze byly z nia problemy przy
                              jedzeniu, mam nadzieje, ze kiedys z tych fochow wyjdzie!
                  • r0sie Re: Hej! 30.10.06, 20:37
                    Czesc Jola, witaj ponownie, fajnie ze znow jestes.
                    Czy pislas o tym, ze mamy dostac zdjecia z Madzia czy mi sie cos przysnilo.
                    Ja w kazdym razie nic nie dostalam sad
                    A z ta rybka to dobre, dobre..

                    Kobietki, pytam jeszcze raz o wit.D3. Moze jakas zacofana jestem tak jak z tym
                    mlekiem, ale ja na prawde nie wiem czy w tym wieku jeszcze sie dziecku to
                    podaje czy nie i ewentualnie ile.

                    U nas dzis Kamilka zatroszczyla sie o kwiaty doniczkowe w naszym domusmile W
                    jednej chwili mialam podlana stara i duza dracene stojaca na podlodze, ktora
                    czasem podlewamy razem z mojej inicjatywy. Dzis Kamilka postanowila to zrobic
                    sama pod moja nieobecnosc. Efekt, polowa kwiatka podlana, polowa wody z konewki
                    na podlodze, rajstopkach i bucikach, ale co tam smile
                    Ostatnio, coraz czesciej Kamilka zadziwia mnie swoimi samodzielnymi
                    poczynaniami smile

                    Pozdrowienia dla dziewczyn i chlopaka smile
                    • werata Re: Hej! 31.10.06, 09:04
                      Leedeczko cokolwiek jto znaczy (ta panga-ponga) zycze smacznego wink
                      Rybka Joli pewnie tez niezle wyszla (to znaczy oczy jej wyszly z pomoca Madzi).

                      Tomek ogrodnik tak poprzesadzal moje szczypiorki i bazylie, ze...szkoda
                      gadac,caly balkon byl brudny.
                      Czy to nie jest wspaniale,jak wiele nas-mam 2-latkow laczy smile))
                      papa
                      • tupelo witamina D3 31.10.06, 10:30
                        Miałam odpowiedzieć na te witamine i... zapomnialam. Właśnie muszę zapytać mamę
                        o to podawanie D3, bo w lecie nie podawałam, było duzo słońca, Zosia prawie
                        cały czas na dworze, a teraz? Wydaje mi sie, ze takim maluchom wystarczy juz,
                        jesli maja te witamine np. w swoim mleku dla juniora albo w witaminach.
                        Niestety, moja Zosia nie chce witamin w kropelkach (tylko wit. C zjada
                        chetnie). W kazdym razie zapytam Babcie Zofika i jeszcze napisze wink
                        Hihihi, Zosia u nas podlewa kwiaty z tata i zawsze jest nalane na podlodze...
                        • r0sie Re: witamina D3 31.10.06, 16:01
                          tupelo napisała:
                          w swoim mleku dla juniora

                          Moniko, a o jakim mleku dla juniora piszesz?


                          wiecie ja nie podaje nic, ani witamin, ani samej witaminy C, no nic nic
                          generanie jestem przeciwniczka podawania jakichkolwiek wspomagaczy jesli
                          dziecko jest zdrowe i ma sie dobrze
                          • r0sie Re: witamina D3 02.11.06, 01:18
                            Moniko, dziekuje.

                            Przestawialm juz Kamilke na mleko krowie i tego dla juniora juz nie podaje,
                            nawet o nim zapomnialam wink
                            • leedeczka O samodzielności, bajkach i podejrzeniach o ... 02.11.06, 21:59
                              Monika, ja tez dziękuję za informacje na temat witaminy D3. Ograniczyłam też
                              Tusi Cebionmulti do 2 kropelki dziennie.

                              Tusia zrobiła się bardzo samodzielna. Sama zdejmuje spodenki, żeby zrobic
                              siusiu, sama podciąga je po wszystkim. Wczoraj jak zmywałam naczynia przyszła
                              od mnie i pwoiedziała: mamusiu, zrobiłąm kupkę, jesteś ze mnie dumna?
                              (generalnie ma zaparcia i bardzo płacze przy robieniu kupy, wiec odkąd daję jej
                              lactoral junior jest baaaaardzo duża poprawa).

                              Jak tak czytam co jedzą wasze dzieci, to stwierdzam, że Natalka faktycznie
                              odbrze je i całkiem urozmaicone dania smile
                              POdajcie przepis na zupkę szpinakową. Nigdy nie jadłam szpinaku, słyszałam
                              tylko,że jest paskudny hehe

                              Jakie bajki lubią wasze dzieci? Natalki kultową bajką jest Miś Uszatek. Ma 4
                              płyty DVD z tą bajką i już mówi którą konkretna bajke chce ogladać np.kiedy
                              klóliczki skochały się do skrzyni smile))) Od kilku dni ogląda Psoty Dudusia
                              Wesołka i tam jest taki fragment, kiedy Tasia, Duduś i Ferdek (kaczka, świnka i
                              krówka) bawią się w takim drewnianym wózku i zjeżdżają z ogromnej górki. Tasia
                              z Dudusiem siedzą w wózku i stoją na szczycie dośc stronej górki, nagle Tusia
                              woła: Dudusiu, ja wolałabym być w kontroli naziemnej. Codziennie przed
                              zaśnięciem pyta: mamusiu, dlaczego tasia chce byc w kontloli naziemnej? hehe
                              Dociekliwa jest, że ho ho

                              Wiecie co, mam starszny apetyt, wieczorami starszni echce mi się jeść.
                              Dodatkowo 2 dni spóźnia mi się okres, mam powiększone piersi i chyb ajutro
                              kupię test ciązowy smile))

                              Nie macie wrażenia, ze dziś jest poniedziałek? Przez tę przerwę świąteczną tak
                              mi się właśnie wydaje.

                              A w ramach zrobienia czegoś dla siebie (był ten watek niedawno poruszany) byłąm
                              u fryzjera i kupiłam sobie ksiązkę smile)) To już dwi eprzyjemności.

                              A w sobotę idziemy do znajomych na imieniny i chyba jutro wyskoczę na małe
                              zakupy w poszukiwnaiu jakiejś fajnej kiecki smile)

                              Zmykam spać. Dobrej nocki.
                              • tupelo Re: O podejrzeniach o.. i inne sprawy 03.11.06, 16:54
                                Hihihi, Lidka, tak mi się coś wydajesz podejrzana właśnie, bo coś o spaniu tez
                                pisałaś, że Ci się chce... No, to kupuj test i dawaj znać smile

                                Szpinak - dla wielu zmora dzieciństwa, u mnie się nie jadło, bo tato miał
                                kamienie w nerkach o pochodzeniu szczawianowym, a od jakiegoś czasu
                                przyrządzamy go na różne sposoby i jest po prostu pycha! Kupuję w mrożonkach, a
                                jak jest świeży, to świeży. Pycha jest zapiekanka z makaronem z sosem z paczki
                                szpinaku plus wyciśnięty czosnek, plus obowiązkowo ziarna słonecznika plus
                                obowiązkowo trochę sera z niebieską pleśnią pokruszonego plus mogą być skwarki
                                plus ser żółty na wierzchu, jak kto woli... Mniam...
                                A zupka szpinakowa dla Zosi to robimy z babcią tak, że do wywaru warzywnego lub
                                warzywno-mięsnego dodajemy tyle szpinaku, ile chcemy, zabielamy śmietanką i do
                                tego są kluseczki, np. zacierka albo każde inne. Trzeba doprawić pieprzem i
                                solą, pasuje też odrobina gałki muszkatołowej.

                                Bajki... niezmiennie Krecik. Ostatnio uwielbia Pipi - mamy taką płytę z
                                któregoś "Dziecka", wiem, że serial jest też na Mini Mini. Zosia już umie
                                śpiewać piosenki z tego filmu, poza tym Pipi jest taka łobuzerska i wesoła,
                                podoba się nie tylko Zosi wink Misia Uszatka lubiła kiedyś, ostatnio trochę
                                mniej. Ja bardzo polecam taką bajkę francuską Dim Dam Doum - to takie kukiełki -
                                gąsieniczki, każda bajka z ważnym morałem, a do tego kolorowa, krótkie odcinki
                                i wesołe piosenki. Hitem ostatnich wieczorynek są Bracia Koala (Zosia mówi
                                Kolala). I to chyba na tyle smile
                                Buźka!
                      • r0sie Re: Hej! 31.10.06, 16:02
                        werata napisała:
                        > Czy to nie jest wspaniale,jak wiele nas-mam 2-latkow laczy smile))

                        pewnie ze wspaniale!

                        buziaki
    • leedeczka Witaminy i inne sprawy 31.10.06, 20:58
      Witam!
      Od 19.30 Natalka już śpi, bo dziś zerwała się o... 6.30!!! Zjadła kaszkę i po
      kilku minutach padła smile))

      Jeśli chodzi o witaminę D3 to ja już jej Tusi nie daje prawie rok. Co do innych
      witamin to przy przeiżbieniu daje witaminę C i codziennie 2-3 kropelki
      cebionmulti.

      Słuchajcie, Natalka ma swojegou lubionego króliczka, którego nazywa synusiem i
      ostatnio kładzie się na sofie i go karmi piesią (kalmi piesią jak mawia he he)
      Wkłada go pod bluzeczkę i mówi, że mały jest w brzuszku... Nie daje go sobie
      wyjąc i chodzi tak pól dnia hehe Jeszcze nie poruszałam kwestii porodu smile))
      Mówię jej tylko, ze ona też była w brzuchu u mnie, bo rodzice bardzo się
      kochają i takie tam rzeczy smile To już chyba nazywa się uswiadamianie smile))

      Któraś z was (chyba Rosie) pisała, że jej dziecko niewiele je. No to faktycznie
      jest problem... Kiedyś też mieliśmy ten rpblem, ale jak już pisałąm
      ograniczyłam ilośc posiłków z 5 do 4 i jest super smile)) U nas to wuglada tak:
      ok. 8 na czczo jemy owoce najczęsciej gruszki teraz (jabłek nie chce jeść)
      ok. 8.30 najczęsciej makaron z mlekiem, makaorn z białym serem solą i pieprzem
      + sok pomidorowy lub pomidory,płatki kukurydziane z mlekiem (baaaardzo rzadko),
      chleb razowy z bialym serem i dżemem z fruktozą + kawa anatol z mlekiem,
      jajecznica, parówki (baaaaaardzo rzadko), jogurty. Oczywiście do wyboru, a nie
      wszystko naraz.
      ok. 13 obiad - warzywka gotowane najczęsciej kalafior lub fasilka szparagowa z
      filetem z kurczaka, kotletami mielonymi, pieczone kurczaki do tego pomidory
      zmozarella, sałatka grecka, warzywa n apatelnię z cukinią, pomidorami i
      mieskiem jkaimś i zupki (pomidorowa i kalafiorowa najczęsciej)

      ok. 17 poswieczorek ( to nasza kolacja) wiec spagetti z samymi pomidorami,
      brażowy ryż warzywami lub bakuś i musli, budyń z fruktozą, makaron z tuńczykiem
      w sosie własnym i jogurtem naturalnym

      ok. 19.30 kolacja kaszka mleczno-pszenna bobovita.
      Niexle, prawda?
      Dużo z tych posiłkow jest zgodne z dietą mm, wiec jak chcecie to korzsytajcie
      dziewczyny, to nic trudnego smile)
      No odbzre, mzykam, bo mąz na mnie krzywo patrzy hehe
      Miłego wieczoru.
      Lidka

      • jola.wie Re: Witaminy i inne sprawy 01.11.06, 10:18
        Wiecie co, Magda mi też słabo je. To znaczy z mojej ręki słabo je.

        Je tak:

        na dzień dobry (8.30-9.00) butla (!) kakao (kiedyś było mleko, zagęszczne czy
        coś, ale odkąd odkryła kakao, to nic innego nie istnieje), aha, pijemy już od
        dłuższego czasu krowie mleko z kartonu i Magda okazała się nieuczulona Bogu
        niech będą dzięki!

        Około 10.00-11.00 niania daje jej śniadanie "konkret": jajko, kiełbaska
        (parówka), serek żółty, bułeczka z "maśłem" (celowo wyodrębniam masło, bo Mała
        mogłaby je jeść łyżeczkami!). Zade tam pomidorki, ogóreczki i te pe nie wchodzą
        w grę w ogóle!

        na spacer biorą "owoc": banana, jabłko, do tego chrupki kukurydziane, spacerują
        ze dwie godziny, przed drzemką jakieś pićko gęste (kubuś, pysio), czy cóś

        Po spaniu, ugotowana o świcie albo w nocy, zupka.

        Potem ja wracam z pracy i jak zrobię, próbuję podac drugie danie. Nic z tego. Co
        by to nie było, oprócz chrupiącej panierki na filetach, nie wchodzi.

        Kolacja - odpada.

        Czekolada, słodycze, ŻELKI!, danonki i inne paści przegryzkowe - zawsze i w
        każdej ilości!

        Na dobranoc butla (!) kakao.

        Leedeczka, fajne co piszesz, o kalmieniu piesią smile))) Madzia wczoraj przyszła
        do mnie, zadarła bluzkę wysoko i mówi "ziobać, bziusiek! byłas w bziuśku u
        mamusi?" i wypina bandzioch, okrąglutki i rozczulający. I zaczęła mi wmawiać,
        już nie pomnę jakimi słowy, że tam w środku jest dzidziuś smile) znaczy w tym jej
        brzuniu. Wytłumaczyłam co i jak, więc potem chodziła do wszystkich i tłumaczyła,
        ze w brzuszku jest "obiadek, siusiu i kupka" - bo tak w skrócie to ujęłam smile)))
        • tupelo Re: Witaminy i jedzenie i uświadamianie 01.11.06, 16:43
          Rosie, wiem już o witaminie D3... "mleko dla juniora" - myślałam o mleku takim
          przeznaczonym dla dzieci do 3 roku życia, bo pisałaś kiedyś, że takie dajesz
          (Bebiko dla juniora, Canpol itp.) - ono ma więcej tej D3 niż zwykłe. Ja daję
          już od dawna zwykłe krowie "świeże".
          Babcia Zofika mówi, że dla takich maluchów niby jest zalecenie dziennej dawki
          400 jednostek, np. w jednej kropli Vigantolu jest chyba z 600, a witamina jest
          w mleku i innych rzeczach, więc ona jest zdania, żeby samej wit. D3 nie dawać.
          Mamy prikaz, żeby dawać 1 kropelkę dziennie witamin typu Cebion Multi albo
          Vibovit w kropelkach i już.

          Jedzenie, u Lidki wygląda to rzeczywiście imponująco... Zosia nie tknie wielu
          rzeczy, ech... po prostu nie i już. Na śniadanie ma kaszkę na mleku, na drugie
          śniadanie albo Monte/jogurcik, albo kanapkę z wędliną, serkiem itp. Żadne
          pomidorki nie wchodzą w grę. Ok. 13 je zupkę, ma 3 na zmianę: brokułową,
          szpinakową i krupniczek. Drugiego nie tknie, ewentualnie makaron z jajkiem i
          serem. Na kolację koło 18 kanapki albo parówka (raz w tygodniu), albo jogurt -
          zależy co jadła rano. W międzyczasie owoce: ostatnio mandarynki, je też jabłka.
          Lubi słone paluszki, biszkopty i czekolade... ale staram się za często nie
          dawać. Na kolację uwielbia chleb z miodem wink albo trochę serka wiejskiego w
          kubeczku... albo plaster żółtego... Na kolację przed spaniem - kaszka. kakao
          czasem pije, jak jej się przypomni wink No i takie nieciekawe to nasze jedzenie.
          Co do uświadamiania, to już rok temu jak niania była w ciąży Zosia dowiedziała
          się, że w brzuszku może być dzidziuś. Wtedy też mówiła, że u niej jest. Teraz
          widzi, jak mój brzuch rośnie, głaszcze go i całuje, dzidziusia utożsamia z
          pępkiem big_grin O karmieniu piersią wie, ale nie robi to na niej wrażenia, jak się
          zajmuje lalkami, to w ogóle karmienie omija, tylko je przewija, lula i układa
          do snu wink
          Dobra, to się rozpisałam...
          Na razie!!!
    • leedeczka Czekam 03.11.06, 20:56
      Hej hej!
      Test kupiony, czekam do jutra smile)) Nie wiem jak przetrwam tę noc hehe

      Mąz na basenie, a ja mam chwilkę dla siebie. Jak wróci zamierzamy obejrzeć
      film "Dublerzy", widziałyście?

      Idę się myc, bo cos mam nie najlepszy nastrój sad

      A może będziemy w jakiś sposób nagradzac piszące tu mamy? hehe Piszcie
      dziewczyny, lubię was czytać! Buziaki
      • r0sie Re: Czekam 04.11.06, 00:31
        a jaka to bedzie nagoda?
        wink))

        czytam Was prawie codziennie, ale nie zawsze jest czas i sila zeby cos napisac
        swieta za pasem smile

        czekamy leedeczko na wiesci!

        a z serii co zrobilam dzis dla siebie
        fryzjer w mily towarzystwie milych pan fryzjerek
        to zawsze przynajmniej jakas odmiana towarzystwa smile
        a weekend spedzamy rodzinnie co rzadko nam sie zdarza ostatnio
        tata zaszczyci nas swoja obecnoscia przez cale dwa dni!

        i zapomnialam jeszcze pogratulowac panu doktorowi zdanego egzaminu
        gratulacje!!!
        • jola.wie Re: Czekam 04.11.06, 12:22
          No, zastoje, zastoje, z tą nagrodą niezły pomysł, tylko przyznawać by je mogła
          jedynie osoba regularnie pisząca, a nie ma tu takiej smile)))

          U nas zima. Madzia lubi "w śniegu", ale ku jej zaskoczeniu marzna łapki. bo nie
          chce rękawiczek. jest okropnie ruchliwa, wczoraj pojechałam z nią (i na
          szczęście z babcią) do go-sportu po czepek kąpielowy, no i zanim się obejrzałam,
          już była demolka na całą halę, bo środkiem sa kosze z piłkami róznego kalibru:
          do ręcznej, do siatki, nogi i te pe. smile))))) Piłki latały po podłodze, babcia
          nie nadążała zbierać, Madzia miała frajde jak nie wiem, na ręce się żadną miarą
          nie dała wziąć. Ma jakieś dylematy tożsamościowe: "jeśtem Madzią, wieś?", jak
          mówię "moja żabko", "moja ptaszynko" (ulubione!wink), "mój koteczku", to ona
          "nie! jeśtem Madzią!". A wczoraj, jak zeznaje niania, nie po raz pierwszy, nagle
          zażądała "jeśtem telaś Malkiem, dobzie?", no i trzeba było do niej mówić Marek
          smile)))). A dzisiaj raniutko: "jeśtem duzia, wieś? Jeśtem duzią Madzią!" i nagle
          "nie umiem chodzić! a ty umieś chodzić?" - do mnie smile))

          Pocieszne stworzenia te nasze szkrabki, co?
        • werata Re: Czekamyyyyy 04.11.06, 12:29
          leedeczko, my tez czekamy wink daj znac!
          U nas z bajek Krecik ulubiony i Kot Filemon i pare tutejszyc wynalazkow (choc
          pewnie one nie sa tutejsze tylko amerykanckie).

          Jedzenie przykladowe(w dobry dzienwink: 3 butle mleka krowiego, pol malego
          kotleta z piersi kurczaka, pol malego brokula, 2 owoce, zadnych serow, serkow
          slodzonych itp., czesto kilka frytek (domowych). Ja stawiam na to:co je.
          Pilnujemy ilosci bialka, bo jednak Tomek jest na najnizszym centylu wagi, wiec
          to wazne. Chodzi o to, ze najpierw dajemy zrodlo bialka: np. mieso, potem
          witaminy/mineraly,czyli brokuly, potem weglowodany, czyli ziemniaki. Ja mam
          pewnosc, ze warzywa zawsze zje, bo lubi, a z miesem troche musze kombinowac,
          czyli nie pokazywac, ze na obiad sa jeszcze te brokuly. Gdyby nie taki system
          Tomek zjadlby brokuly, potem ryz a miesa nie ruszylby wcale.

          Dziewczyny,jakie te dzieciaki robia sie inteligentne, ja nie nadazam, tak mnie
          zadziwia ten moj syn. No szalenie madry chlopczyk z niego. Napisze o tym (i o
          poszukiwaniu przedszkola dla Niego) nastepnym razem.
          papa


          • tupelo Re: Czekamyyyyy 04.11.06, 21:58
            Lidka! No dawaj znać! wink

            Jola, jakbym Zosie słyszała. Dziadek jej opowiadał ostatnio, że ona to jest
            taki maly kotek, a on taki duzy kot. A ona na to oburzona: "Nie, ja jestem
            Zosia M.!!!" wink))
    • leedeczka Wynik testu jest... 05.11.06, 21:38
      negatywny...
      I nadal nie mam okresu i chyba muszę powtórzyć test...
      Wiecie co, z jednej strony jestem rozczarowana, a z drugiej chyba troszkę się
      cieszę, że to jeszzce nie teraz. Po pierwsze szykuję się na zabieg usunięcia
      kamieni z pecherzyka żóółciowego. Po drugie tydzień temu brałam antybiotyki i
      ostatnio przyjmowam dużą ilość leków przeciwbólowych.

      Wczoraj byliśmy na imieninach u znajomych. BYło bardzo miło, dawno tak dobrze
      się nie bawiłam. Tusia pierwszy raz zasypiała z babcią, a nie z nami. Wszystko
      poszło bardzo sprawnie. Dziś mój mąż trochę chorował (he he), za to ja jestem w
      świetnej formie. Dziś piszę króciutko, bo jesteśmy baaaaaaaaaaaaaardzo
      niewyspani,a jutro znów trzeba iść do pracy. I to jutro zamiast 4 godzin będę
      w pracy ponad 7, bo szef wymyslil, że zrobi radę pedagogiczną sad(( A
      zamierzałam iśc na aerobik...
      Pozdrawiam wszystkich i zyczę dobrej nocki.
      Lidka
      • tupelo Re: Wynik testu jest... 05.11.06, 21:43
        No to czekamy dalej wink
        Oj fajnie: imprezka, aerobik... kurcze, a co to jest aerobik? big_grinDD
        • werata Re: Wynik testu jest... 06.11.06, 10:01
          Moniko, nie martw sie,jak tez nie pamietam co to takiego aerobik wink

          Leedeczko, co do testu to mi ze 3 wyszly negatywne, pierwszy pozytywny wyszedl
          po 2 tyg. od spodz. miesiaczki, hehe. Ale ja wiedzialam, ze Tomaszek tam juz
          jest.Jejku,jaki to byl piekny czas.

          Napiszcie,jakie prezenty obmyslacie dla maluchow. Tutejsze sklepy juz maja
          pelno choinek,bombek itp. A w Polsce?
          papa
          • r0sie prezenty swiateczne 06.11.06, 16:13
            Weratko, Tomaszek tak za jednym razem pociaga te 3 butle z mlekiem?!? Wow!

            Gdy test ciazowy robi sie bardzo wczesnie czesto jest tak, ze wychodzi
            negatywny a pozytywny jest dopiero pozniej, Leedeczko, tak jak pisala Ewa smile

            Co do prezentow, intensywnie mysle, chyba jakies porzadne klocki by sie
            przydaly Kamilce, bo w zeszlym roku w koncu ich nie kupilismy.. Nic innego
            jakos nie przychodzi mi do glowy, a Wam?

            A w sklepach bylo juz swiatecznie w Obi na dzien przed 1 listopada, gdy bylismy
            po znicze. Staly juz choinki, mnowstwo ozdob swiatecznych itp. Nie bylo jeszcze
            muzyki swiatecznej i na choinkach lampki sie jeszcze nie swiecily.
            • jola.wie Re: prezenty swiateczne 06.11.06, 19:25
              Ja to dopiero mam problem, a własciwie trzy.
              Ten najmniejszy to Madzia, bo ona wszystko ma "spadkowe" i nie POTRZEBUJE niczego.
              Ten większy to Anka - ta potrzebuje wiele rzeczy, a tak naprawdę chce zabawki,
              których nie chcę ja. Więc jak jej dam coś "praktycznego" to będzie nieszczęście
              na skalę światową.
              Największy to Marek. Ten to w ogóle nie wie czego chce, więc ja tym bardziej nie
              wiem. Tak to jest, kiedy dzieci zaczynają żyć własnym życiem.

              Jak to zrobić, żeby posiąść i na zawsze zatrzymać umiejętność obdarowywania
              najbliższych trafionymi prezentami-niespodziankami? mimo wszystko - uwielbiam
              robić prezenty! Włąśnie chrześnica zwierzyła mi się miesiąc temu, że PRAGNIE z
              cąłego serca stac się posiadaczką psa rasy golden retriver (taka moda teraz,
              Jula ma 9 lat). Musze w tym miejscu dodać, że to OSTATNIA rzecz, jakiej
              pragnęliby jej rodzice. No, gadka-szmatka, miesiąc minął (a nawet chyba więcej)
              aż tu wczoraj w tesco w objęcia rzuca mi się naturalnej wielkości maskota (nie
              będę zdrabniać) golden retrivera. Do kochania, leżenia, tarzania, za jedyne 130
              zł. Moje wszystkie dzici są tym psem zachwycone, Julka dostanie go za tydzień.
              Warunki do trzymania psa mają: jedno dziecko, 220 m kw domu - sama Julka ma dwa
              pokoje. Myślę, że będzie się cieszyc. smile)))))))
              • jola.wie Re: prezenty swiateczne 06.11.06, 22:56
                Pośmieję się jeszcze z tych prezentów:
                Madzia to by się ucieszyła, jakby jej kupić własny komputer, albo chociaż jakieś
                nowe gry. Chodzi po domu i się domaga, żeby jej puścić "simśy", w które
                namiętnie gra Ania, albo wyszpera sobie jakąś inna grę, albo film dvd i każe
                sobie to koniecznie puścić "na komputezie" smile))
                Albo mogłabym jej wykupić na przykład karnet na basen, no nie ma dnia, żeby
                sobie nie przypomniała, że chce na basen, albo na "ćwicienia" - akrobatyka Ani smile)

                Uwielbia też jeździć na zakupy (chodzić już nie :-0), pojedziemy do "śklepu", po
                co?, no oczywiście "po zielki"! Coś jest z tymi żelkami, bo nasza znajoma Emilka
                tez za nimi przepada.
                Dzisiaj podchodzi do mnie i mówi "chcię bombę, daj mi bombę" ponieważ rzeczone
                żelki zostały już komisyjnie zeżarte, zapomnieliśmy, co to ta bomba (pisałam?
                jeśli nie, wyjaśniam: bomby to żelki o smaku coca-coli i kształcie butelki
                tejże. NIE MAM POJĘCIA, skąd się u mojego dziecka wzięło przekonanie że to
                bomba, bo raczej nie operujemy w żargonie rodzinnym tym pojęciem, ale uśmialiśmy
                się z synem z konotacji butelka coli - koktajl mołotowa smile)))))
                Wyjadła już całe lody z lodówki - dzisiaj padły ostatnie, no i jest spokój, bo
                na razie nie mam zamiaru kupować smile)) - tu obsługuje się sama, otwiera
                zamrażarkę, wyciąga szufladę i... wybiera, co tam dzisiaj dobrego dają.

                Dzisiaj rano ja malowałam się do pracy, a niania z Madzią już urzędowały w
                pokoju, "lekcje" się zaczęły - czytają. "Kaczkę dziwaczkę" najpierw, na sposób
                taki: niania jeden wers, Madzia powtarza - i tak cały wierszyk. Bestia zna już
                tyle na pamięć, że nie mam pojęcia w ogóle, czytają - cała biblioteczkę
                przerabiają, a jest tego trochę! "nad ziećkąąąą" opodal krzaczka, kupiła raz
                "maćkuuu paćkęęęę" i wyciąga te "ę" i "ą" smile)))))))). następne wierszyki
                wpędziły mnie w głęboką refleksję: najpierw pochwała mezaliansu "do biedronki
                przyszedł żuk", gdzie biedronka daje się złapać na lep pozornego podobieństwa i
                wychodzi za muchomora, biednemu żukowi, który zawiedziony pierwszą miłością
                zapewne pozostaje kawalerem, a biedronka rozpacza, ze nie może miec dzieci, no z
                muchomorem? jak?
                A potem cała prawda o doktorach i leczeniu w "chorej żabie", biedaczka, poszła
                na skróty i wymyśliła "a doktora chora słucha - mam być sucha będę sucha" - i ta
                determinacja kosztowała ją życie.

                Zmęczona jestem, grzbiet mnie boli, wezmę Brzechwę do łózka (mąż już dawno
                chrapie, reszta rodziny też zresztą, ostatnia poszła spac Madzia, nieszczęśliwa,
                ze wszędzie ciemno, cicho, siebie nie liczę, bo ja to już zywy trup chodzący
                takam padnięta), może znajdę tam jakieś życiowe ilustracje - o ile zdążę
                przebrnąć przez wybór utworu smile))))))))))))))
                • tupelo Re: prezenty swiateczne 07.11.06, 10:50
                  Jolu, Zosia też uwielbia "czytać" książeczki wszelkiej maści, bardzo dużo
                  wierszyków zna na pamięć. Najczęściej czytamy, jak siedzi na nocniku albo tak o
                  bierzemy sobie książeczki i czytamy. Najwięcej mamy chyba Tuwima, jak dla mnie
                  to był geniusz wierszyków dla dzieci, Brzechwy mamy o wiele mniej, trochę
                  Konopnickiej (hihihi, Stefek Burczymucha to jej), Jachowicza ("Pan kotek był
                  chory" - rewelka), a nawet ze dwie bajki Fredry się znajdą ("Paweł i Gaweł"
                  i "Małpa w kąpieli"). Furorę robi "Nocnik nad nocnikami", pękam ze śmiechu, jak
                  Zosia opowiada: "Bogumił, tak jak ty, ma ciało... głowę do myślenia, oczy do
                  patrzenia..., siusiaczka do siusiania..." ale i tak najlepsze jest o pupci,
                  wolę nie pisać wink Bajka jest jednak sympatyczna (r0sie zna) i edukacyjna,
                  Zosia wie, że "nie wolno do pieluszki, można tylko do nocniczka", ale... w
                  praktyce dalej pieluchy górą...

                  Co do prezentów świątecznych to... nie wiem sama... Marcin znalazł gdzieś jakis
                  zestaw kuchenny, tzn. kuchenka zabawkowa plus gary, ale ja wiem, tak dziecko w
                  rolę gosposi celowo wtryniać? Już i tak ma żelazko zabawkowe i cały zestaw
                  naczyń i sztućców (robi lalom jedzenie). Nie wiem, może domek dla lalek? Ciężka
                  sprawa. Filmów nie muszę kupować już żadnych, bo po Zosi kuzynach dostaliśmy
                  właśnie w spadku chyba z 20 czy 30 kaset z Puchatkiem, Krecikiem, Pinokiem itp.

                  Buziaki i piszcie!
            • leedeczka Re: prezenty swiateczne 07.11.06, 23:47
              Dziś dostałam okres, więc następnego testu ciązowego nie będę robiła...

              Dziewczyny, boli mnie dosłownie wszystko, bo po misięcznej przerwie wczoraj
              poszłam na aerobik. Monika dała nam niezły wycisk smileNastępne zajęcia jutro, nie
              wiem czy zdołam ruszyć nogą he he

              Co do prezentów świątecznych to ja jeszcze nie zastanawiałam się nad tym...
              Może kupię Natalce klocki Lego. Ma już 2 fajne zestawy, które można ze sobą
              łaczyć.
              Poza tym może jakąś piękną ksiązkę (tego nigdy za wiele), puzzle piankowe...
              Lubi wiele rzeczy. Nie mam w rodzinie zbyt wielu dzieci, więc może nie będzie
              tak źle. Najbliższa jest moja bratanica Julia, która w grudniu skończy 3
              latka.


              Właśnie ogladam "Monster" na TVP 1, widziałyście ?
              Wiecie co, chyba nagram ten film i juz pójdę spac... Dobranoc.
              • werata Re: prezenty swiateczne 08.11.06, 08:28
                Rosie, Tomek to mleko w 3 ratach wypija wink przez caly dzien.
                Leedeczko, widac,nie mialo byc tym razem, bedzie w swoim czasie.

                Ja chce kupic Tomkowi latawiec (wiem, wiem, ale nie zapominajcie, ze u nas
                lato! bedzie).

                Moniko, ja tez Tuwima wole, ten Stefek Burczymucha Konopnickiej jakos mnie
                przeraza, cytuje: "pozabijam i pokraje", "na sztyk wezme u swej spisy" (to
                troche za duzo dla 2-jezycznego dziecka wink))
                Najczesciej jednak nie czytam tylko opowiadam, co na zalaczonym obrazku widac.
                Z pobliskiej biblioteki wypozyczamy czasem ksiazki po chinsku, koreansku itp.
                bo sie Tomkowi _obrazki_ (najczesciej samochody/koparki/czolgi) podobaja.

                Elu,gdzies Ty sie znow podziala?
                Jolu, moze jakos dobra plyte cd Markowi? Ja mam chrzesniaka w tym wieku,co
                Marek, wiec wiem,jak ciezko cos wymyslic. POwodzenia!

                No to pa!
                • tupelo Re: prezenty swiateczne 08.11.06, 09:37
                  Lidko, to będziemy czekać dalej, ale miło jest wiedzieć, że być może forum nam
                  się powiększy o jeszcze jednago szkraba smile

                  Latawiec to świetny pomysł! Zosia też miała swój z Kubusiem Puchatkiem i bardzo
                  lubiła, jak razem szliśmy go puszczać, nawet jeśli niewiele razy udała się nam
                  ta sztuka.

                  Tak, Stefek jest okrutny... i język już dzisiaj bardzo przebrzmiały. Ja też
                  Zosi raz czytam wierszyk, a raz opowiadam, co jest na obrazkach albo
                  ją "przepytuję", co tam jest i o co chodzi. Ona bardzo to lubi.

                  Byłam wczoraj u lekarza i słuchaliśmy serduszka dzidziusia. Zauważyliśmy z
                  mężem, że biło wczoraj jakos wolniej niż poprzednio, na pewno nie te 120-160 na
                  minutę sad Do tego od wczoraj mało się rusza i... boję się... To 21 tydzień
                  ciąży... USG mamy równo za tydzień... Bu... Pani doktor powiedziała, że
                  wszystko OK, ale ja jakaś przewrażliwiona jestem.
              • tupelo Monster 08.11.06, 10:47
                Oglądałam, porażający film, ale naprawdę bardzo dobry. Ciężko się ogląda, ale
                wiele z niego zostaje do myślenia.
                • leedeczka Re: Monster 08.11.06, 23:31
                  Własnie skonczyłam oglądać ten film i jestem zszokowana... To starsznie
                  przygnebiający film, ale faktycznie, dający do myślenia...


                  Aerobiku dziś nie było, Monika prowadząca zajęcia zachorowała, a ja z drugą
                  Lidką wyskoczyłam do knajpki na soczek. Pogadałyśmy sobie, było bardzo miło.


                  U nas tez króluje Brzechwa i Tuwim. Ale Natalce podobają się tez wierszyki
                  Chotomskiej, Usenko i Szelburg-Zarębiny. Najczęsciej kupuję Natalce takie małe
                  ksiązeczki w sztywnych okładkach wydawnictwa Sara. Są poreczne i niektóre
                  całkiem łądnie ilustrowane.

                  Niedawno dostałąm smsa od kolegi, został ojcem. Urodziła mu się Anielka smile
                  I tym miłym akcentem kończę i zmykam spać. Dobrej nocki.
                  Lidka
                  • r0sie szczepienie na grype 09.11.06, 01:03
                    szczepicie sie i dzieciecia swoje??
                    Kamilka strasznie sie boi igly, pewnie jak kazde dziecko w jej wieku wiec moze
                    jej tego oszczedzic, ale..
                    my z mezem chyba sie zaszczepimy

                    Leedeczko, jesli planujecie malucha to zycze Wam go jak najszybciej!

                    Kamilka tez 'zaczytuje' sie ponownie w 'Nocniku nad nocnikami'
                    jak czytalysmy to kiedys po raz pierwszy to myslalam, ze pekne ze smiechu..
                    a ciocia Kamilki skomentowala: 'bardzo pouczajaca' smile
                    czytamy glownie wieczorami przed snem, zwykle Kamilka ma swoje dwie ulubione
                    ksiazeczki, ktore walkujemy tygodniami po czym nastepuje zmiana
                    ostatnio czytamy tez taka miekka ksiazeczke w ksztalcie kroliczka maskotki,
                    kroliczek w niej na koncu idzie spac, Kamilka bierze go wiec ze soba do spania
                    i jakos nie musze jej przekonywac ze juz pora do lozeczka smile

                    no to dobranoc
                    • tupelo Re: szczepienie na grype 09.11.06, 10:19
                      Hej Rosie,
                      ja to sie podobno szczepic nie moge, bom w ciazy, ale maz i prawie cala rodzina
                      zaszczepiona. Babcia Zofika mowi, ze jesli dziecko ma czesty kontakt z innymi
                      dziecmi, tzn. chodzi do zlobka lub przedszkola, to szczepic, a jesli nie ma, to
                      wystarczy, jak sie zaszczepia rodzice i opiekunowie smile No to Zosie
                      oszczedzilismy.
                      Podobno lepiej sie szczepic juz i nie odkladac na pozniej.
                      Buziaki!
    • mamuletka Hej - witamy!!! 09.11.06, 14:48
      jestem z Katowic. Bartek urodził się 31 maja - 3910 i 56 cm. Obecnie mierzy
      jakiś 100 cm waży16 kg. Korzysta z kibelka, a od września w końcu zaczął mówić!
      Pozdrawiam!!!
      • leedeczka Re: Hej - witamy!!! 09.11.06, 20:51
        Czesc Aniu, witamy Cię tu bardzo serdecznie. MIło, że dołaczyłaś do naszego
        ogrona mam dzieci z maja 2004 roku smile Napisz coś o sobie i więcej o Bartku smile
        Pisz o tym co Cię martwi, cieszy,z czym masz problem. Chętnie pomożemy!
        Pozdrawiam
        Lidka

        • r0sie Re: Hej - witamy!!! 11.11.06, 00:36
          Hej witam rowiesnika mojej Kamilki!Kamilka urodzila sie 31 maja o g. 12.25
          Napisz cos wiecej o sobie i Bartku.
          Zapraszam do lektury o nas, znajdziesz wszystko smile

          Moniko, dzieki za info, jak zwykle moglam liczyc.
          • werata Re: Hej - witamy!!! 11.11.06, 12:56
            Ja tez witam nowa mame!

            ***
            Moniko, nie zamartwiaj sie, wszystko bedzie ok. Przeslij nam zdjecie
            brzuszka,prosiiiimy!
            ***
            Dziewczyny,co to za film Monster? Czy to w kinie czy dvd? Napiszcie pare slow.
            ***
            Acha, czy wszystkie nasze dzieciaczki sa spod znaku Blizniat?

            papa
            • leedeczka ... 11.11.06, 14:33
              Witam!
              Jejku, jak u mnie jest dziś leniwie. Wydaje mi się, że jest niedziela...
              Strasznie chce mi się spac. Namówiłam Tusię na drzemkę, ale polezałyśmy chwilkę
              i ona już się zewała smile) Teraz bawi się w "zamku" zrobionym z krzeseł i koca,
              przymierza wszystkim korony, które robiłyśmy kilka dni temu i odbrze przy tym
              się bawi.
              Bardzo źle śpię w nocy i w dzień ogarnia mnie senność. Najgorzej jest w pracy
              około godziny 16 jak już robi się ciemno i mam na zajęciach baaaaaaaaaaaardzo
              spokojne i ciche dzieci. O 16 wolę te rozbrykane hehe

              Teraz czekam na męża, który własnie biegnie w naszym miejskim parku na dystans
              10 km. A bieg jest zorganizowany z okazji dzisiejszego święta.

              Dziewczyny, potrzebuję od was wsparcia. Mam jakąs straszną chandrę. Chce mi się
              płakac, nic nie chce mi się robić, pracować. Chciąłabym ,żeby wszyscy mi dali
              święty spokój... Buuuu...


              Dziś o 16.15 Natalka kończy 2,5 roku. Jest spod znaku Byka.


              Co od Monster, to jest film stary, jeśli tak określamy filmy, które miały swą
              premierę jakieś 2-3 lata temu. Ja go oglądałam dopiero teraz w telewizji. Ale
              na dvd też jest.

              Monika, ja tez poproszę o zdjęcie brzuszka, chętnie obejrzę smile


              Rosie, co Ty tak mało piszesz ostatnio? Przywołuję Cię do porządku smile)
              • tupelo Re: ... 11.11.06, 15:03
                Ja również witam nową mamę, moja Zosia jest dokładnie z 25 maja smile Spod znaku
                Byka jest nie tylko Natalka Lidki, ale i Martusia Eli smile

                Monster to był film sprzed jakichś dwóch lat, gra tam bardzo zmieniona pod
                względem wyglądu Charlize Theron i Christina Ricci.

                Lidko kochana, myślę, że te chandry to normalne o tej porze roku! Ja też miewam,
                niedawno pozwoliłam sobie dać upust złym emocjom na Zosinym blogu, teraz trochę
                żałuję, ale powiem szczerze, że mi ulżyło. No i popłakałam się parę razy i jakoś
                mi lżej. Na chandrę każdy ma swoje sposoby: muzyka, taniec, ciacho, czekolada,
                rozmowa z kimś bliskim, dobra książka, dobry film (no, Monster pewnie Cie
                dodatkowo zdołował...). Życzę Ci, żeby Ci słoneczko szybko zaświeciło i odgoniło
                te złe humory!
                Pozdrawiam cieplutko!
                M.
                • jola.wie Re: ... 13.11.06, 08:04
                  Cześć mamuletka! Nas łączy z kolei to, ze jestesmy z Katowic! Madzia urodziła
                  się jak Zosia: 25 maja i jest Bliźniarą, jak jej ojciec i strasza siostra.

                  Ło matko, dziewczyny u nas pogoda jest superdepresyjna! Leje na szaro, na
                  szczęście z przerwami. "Na szczęście" - bo nam dach budują i na szczęście zima
                  tak dyskretnie jeszcze nie podchodzi, mam nadzieję, ze w tym roku zrobi sobie
                  urlop u nas.... wink

                  Udało mi się Madzię uspać po południu w sobotę - siłą rozpędu zakomunikowała ok.
                  13.00 że jest śpiąca (choć wstałą bardzo późno), no to się przyłożyłam i po
                  40-stu minutach już spała smile)))
                  Ale wczoraj,w niedzielę już się ten manewr nie udał. Ja nie wiem, skąd to
                  dziecko bierze siły. Je jakieś mikroskopijne ilości ze skrajnie nieską
                  częstotliwością, a lata tak, że jak kiedyś zrobiłam test i "żyłam" w tym tempie
                  co ona (znaczy robiłam dokładnie co ona i przemieszczałam się z tą prędkością co
                  ona) to po kwadransie miałam niewydolność oddechową....

                  Ponadto byłyśmy u Emilki w sobotę - no ta dopiero jest wulkanem energii! Zreszta
                  Madzia dała jej dobre tło - "obczajała" nowy teren i była dosyć statyczna przy
                  Emi, stwierdziliśmy z mężem, że powinniśmy częściej chodzić z Madzią w gości,
                  zeby odpocząć smile))) To jest coś pieknego, jak dwie takie smarkule się bawią!!!!
                  Już umieją się "umówić" (że będa skakać po tapczanie, choć rodzicom się to nie
                  podoba), już umieją sobie wyrywać rzeczy ("to moje!"), umieją tańczyć jak w
                  teledyskach (kręcenie dupcią, "kocie oczy", odrzucanie włosów i, uwaga!,
                  głaskanie się po.... hm... tułowiu smile)))), no i bawią się w sklep "plosie pani,
                  plosie tu do sklepu, poplosie ksiąziećke!" smile))))))))))))))))))))))

                  Niestety jest i ciemna strona tych odwiedzin: Emila musi miec druga operację.
                  Mogłaby od razu, ale rodzice się nie zgodzili, chcą czekac pół roku, do
                  następnego rezonansu, w międzyczasie maja nadzieję, ze "bąbel" zniknie, a
                  przynajmniej nie urośnie. Nie są w stanie podjąć w tej chwili decyzji o
                  operacji. Zmroziło mnie kiedy to usłyszałam, wiecie... Bardzo im kibicuję, żeby
                  się udało, bardzo trzymam kciuki... Nie wiem, co bym zrobiła na ich miejscu...
                  Częściej daignostyki robić się nie da, bo Emi jest w pełnej narkozie za każdym
                  razem.... Ech, ciężo, mówię wam....

                  Zbieram się, czas do roboty! Pa, miłego poniedziałku!
                  Lubię poniedziałki, a co!
                  • mamuletka Dzięki za miłe przyjęcie!! 13.11.06, 11:32
                    Dziewczyny będę czytać o Was - ale dużoooooooo tego... ha ha muszę znaleźć
                    więcej czasu a Bartuś ma chore gardło... no i w domu półroczny Michałek więc z
                    czasem trudno, ale będę się starać!
                    Pozdrawiam serdecznie!!!
                  • jola.wie Re: ... 14.11.06, 16:36
                    >Lubię poniedziałki, a co!<
                    No widzicie kurna, jak sie mści, palnąc bezmyślnie taką pierdołę! Otóż w
                    poniedziałek, trzynastego, okazało się, że Marek, którego poszłam (na wszelki
                    wypadek, bo normalnie nie chadzam) osłuchac do lekarza, czy aby może iść dzisiaj
                    do szkoły, ma ZAPALENIE PŁUC!!!!!!!!! A teraz wenflon w łapie i zastrzyki
                    dożylne, a to wszystko zdalnie, bo w szpitalu nie było miejsc, to go nie
                    przyjęli. Co byc może byłoby przesadzone, ale i tak jestem nieźle zdygana. A
                    własnie się zastanawiałam, co mam robić w tych wolnych chwilach o 8.00 rano i
                    20.00 wieczorkiem.... teraz już wiem: będę jeździć z Markiem na izbę na
                    zastrzyki..... uncertain
                    • tupelo Re: ... 14.11.06, 21:29
                      Jolu! Dużo zdrowia dla Marka, niech szybko wychodzi z choróbska!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka